Zobacz pełną wersję : Spacerkiem po Bieszczadach
sir Bazyl
14-05-2019, 07:27
W ostatni, jakże piękny łikend, na zielonych łąkach
46132
czy w soczyście zielonym lesie
46130 46131
wśród górskich zboczy usianych skałami
46133 46134 46135
można było napotkać wielu spacerowiczów.
Po łąkach spacerowały ptaki
46136
i ssaki
46137
sir Bazyl
14-05-2019, 17:53
Jarami nad potokami przechadzały się jaszczury ogniste
46138
leśnymi duktami ursusy
46139
i motyle
46140
Te z myszołowów, którym się nie chciało chodzić ani latać, siedziały na słupach
46141
lub stroszyły piórka
46142 46144
Mimo natłoku tych spacerowiczów bardzo przyjemnie mi się wędrowało :grin:
Jakiż uroczy ognisty zwierzaczek. Chyba mój ulubiony płaz ogoniasty :mrgreen:
sir Bazyl
16-05-2019, 10:46
Jakiż uroczy ognisty zwierzaczek. Chyba mój ulubiony płaz ogoniasty :mrgreen:
Te jaszczury ogniste sprawiają wrażenie jakby były zrobione z tej materii co żelowe miśki:)
Mam zagadkę dla Forumowiczów: skąd i dokąd spacerowałem, zakładając, że wystartowałem niemalże przy pierwszej skałce z pierwszego postu (tak mniej więcej godzinę wcześniej) a zakończyłem wycieczkę niemalże koło skałki trzeciej (tak z godzinkę jeszcze dalej). Start i meta były w tej samej wiosce.
Wspaniale zdjęcia.Gratuluję
sir Bazyl
26-05-2019, 21:08
Wspaniale zdjęcia.Gratuluję
Dzięki :)
Wracając do zagadki to liczyłem trochę na Zbyszka a tu nulki :cry:
Nieutulony w piersi żal, że kiedyś się cokolwiek forumowiczom chciało (to nie do Zbyszka tylko ogólnie do ogółu).
Jako odpowiedź pokażę dwa zdjęcia, na których ssaki nie spacerują a pływają i trzecie z charakterystyczną wyspą:
46159 46160 46161
Na jedynie słusznej mapie (Ruthenus) są obie zaznaczone a że innych nie ma w okolicy więc start i meta to jest właśnie to a właściwie T.O.
bartolomeo
26-05-2019, 21:21
Wyspa niewątpliwie Skalista, mam nawet delikatne podejrzenie, że kiedyś te skałki z Tobą oglądałem. Teleśnica?
sir Bazyl
26-05-2019, 21:46
Wyspa niewątpliwie Skalista, mam nawet delikatne podejrzenie, że kiedyś te skałki z Tobą oglądałem. Teleśnica?
Oszwarowa na dodatek :)
sir Bazyl
27-05-2019, 21:46
Tydzień temu spacerowaliśmy z Kuną w bardziej popularnych miejscach
46167 46162 46163
bądź mniej popularnych
46168 46164 46165
ale ze względu na bliskość granicy patrolowanych co dwie godziny przez SG jakiś takim łunochodem co trochę hałasu robił, więc jakiegoś konkretnego zwierza (oprócz Kuny oczywiście :mrgreen:) nie udało się ustrzelić. Choć nie do końca jest to prawdą, gdyż zdybałem jednego fauna :wink: na florze :grin:
46166
sir Bazyl
28-05-2019, 18:39
W ostatnią niedzielę ponownie łyknąłem dziczy i zapadłem we wszechogarniającą zieloność
46180 46181
w poszukiwaniu jednej z wielu nieistniejących bieszczadzkich wsi, o tyle ciekawej, że składała się niegdyś z siedmiu części i trzech przysiółków, a pomiędzy jej częścią najniższą a najwyższą deniwelacja wynosiła 200 metrów. Nim jednak dotarłem w wypatrzoną na mapie drugą część wsi (postanowiłem spenetrować części od drugiej do siódmej, pierwszą odpuszczając z przyczyn obiektywnych) musiałem chwilę poczekać, do czasu, aż z obranej przeze mnie drogi usunie pasące się stadko
46177 46178 46179
Zbytnio im się nie śpieszyło i lazły z nogi na nogę non stop podgryzając świeżą zieleninkę. Ja również nie miałem napiętego harmonogramu dnia więc nie chcąc ich płoszyć czekałem kilkanaście minut aż same oddaliły się w leśne ostępy. Radosny po tym spotkaniu nastrój lekko zakłóciły mi mijane kolejne oddziały leśne, na terenie których prowadzona jest ścinka drzew. W lewo zakaz, w prawo zakaz, do przodu zakaz – jakaś masakra. Umówmy się, że żadnego nie złamałem 8-) i w końcu opadającym w dół grzbietem dotarłem do miejsc na razie nie skażonych siekierezadą. A nie skażonych tylko dlatego, że opanowanych nie przez buki czy jodły a przez pieroński KRZAL, sukcesję i inne plagi przy których dżungla wietnamska to pikuś! O raju, com się tam nagimnastykował, to do przodu, to w bok jeden, to w drugi, to z powrotem pod górę, to czołganie, to skakanie, marsz w przykucu, pełzanie na czworaka aż w końcu jak mnie jakiś podstępny badyl róży przerysował po ryju gdy próbowałem przedrzeć się przez obrośniętą tym drutem kolczastym tarninę, po kolana w pokrzywach, to z bezsilności opuściłem ręce i zaskowyczałem: ale się wp…wpakowałem! Normalnie gąszcz nieprzebyty, istna jaruga! Niedzielny, kuźwa spacer! :mrgreen:
pasące się stadko
46177
Fajowe to stadko Ci się trafiło :-)
Bazyl, a co to za wioska o takiej różnicy wzniesień ?
sir Bazyl
04-06-2019, 19:31
Fajowe to stadko Ci się trafiło :-)
Stadko niewielkie, ledwie pięć sztuk. Ponieważ szły zgodnie z kierunkiem mojej marszruty więc najwięcej zdjęć mam z ich zadami. Nie do końca więc takie fajne...:grin:
Bazyl, a co to za wioska...
Toć przecie napisałem, że nieistniejąca :wink:
Podczas kilkugodzinnego spaceru spotkałem tylko jednego człowieka, obleczonego w firanki bartnika, który mimo, iż zajęty był miodobraniem, uprzejmie odkłonił się na moje pozdrowienie. I niech tak zostanie gdyż coraz trudniej o ciszę i spokój w „dzikich” Bieszczadach.
Wyjaśnienie dlaczego nie podaję do publicznej wiadomości niektórych nazw jest szerzej opisane w wątku „Chaszczem się sztachnąć” post 98. Tu dodam jedynie, że moja pisanina ma jedynie na celu ukazanie radości z wędrowania, obcowania z przyrodą i odkrywania różnych zapomnianych miejsc. Daleki jestem od wskazywania palcem konkretnych punktów na mapie gdyż takie działania w dobie internetu przynoszą głównie negatywne skutki.
sir Bazyl
05-06-2019, 07:18
Wróćmy do spaceru przez bieszczadzką dżunglę.
W końcu przedarłem się przez to splątane ze sobą kłębowisko wszystkiego ze wszystkim :twisted: do potoku
46208
i po leśnej kładce
46209
na jego drugą stronę, gdzie napotkałem pierwsze ślady po wsi, w postaci pojedynczo rosnących na polanach drzew owocowych
46201 46202
Na obrzeżach pięknie ukwieconych łąk
46205 46206
natknąłem się na wiekowe dęby
46203 46204
a w głębi lasu, przy dawnej wiejskiej drodze, na potężną lipę
46207
Toć przecie napisałem, że nieistniejąca :wink:
...
Wyjaśnienie dlaczego nie podaję do publicznej wiadomości niektórych nazw jest szerzej opisane w wątku „Chaszczem się sztachnąć” post 98. Tu dodam jedynie, że moja pisanina ma jedynie na celu ukazanie radości z wędrowania, obcowania z przyrodą i odkrywania różnych zapomnianych miejsc. Daleki jestem od wskazywania palcem konkretnych punktów na mapie gdyż takie działania w dobie internetu przynoszą głównie negatywne skutki.
Myślę jednak, że to trochę wyolbrzymianie problemu. Po prezentacji "atrakcji" czekających na turystę mało który zdecydował by się na eksplorację takich terenów.
A takiego, który by się zdecydował -z chęcią bym spotkał na takim odludziu :-)
sir Bazyl
13-06-2019, 20:29
Z góry przepraszam za poszatkowanie Twojej wypowiedzi ale chciałbym odnieść się do jej poszczególnych części :)
Myślę jednak, że to trochę wyolbrzymianie problemu.
Szanuję Twoje zdanie ale swojego nie zmienię :) Gdybym sądził inaczej niż napisałem to bym tak nie napisał :) Nie mam zbyt długiego doświadczenia w łażeniu po Bieszczadach (w porównaniu z niektórymi forumowiczami) gdyż plącze się po nich dopiero od trzydziestu lat, ale tego co nastąpiło w ciągu ostatnich lat dziesięciu z komercjalizacją miejsc niegdyś odludnych, pięknych tzw. dzikich gdyż położonych generalnie poza szlakami nie sposób nie zauważyć. Kiedyś trzeba było włożyć choć odrobinę wysiłku by wyniuchać coś nieoklepanego, poczytać przewodniki stare i współczesne, zapoznać się z mapami, wsłuchiwać się o czym starsi, bardziej doświadczeni turyści rozmawiają przy ognisku bądź przy piwie a teraz ciach hasło w google i wyskakują informacje na blogach, fejsach i innych takich. Zatrzymać tego się nie da ale po co przyśpieszać ten proces? Zalogowanych osób jest kilka czytających a nie wiadomo kogo o wiele więcej. Oprócz wpływu internetu dochodzi jeszcze większy obecnie zasób portfeli turystów, co przekłada się na możliwość dotarcia samochodem we wszystkie zakątki Bieszczadów.
Po prezentacji "atrakcji" czekających na turystę mało który zdecydował by się na eksplorację takich terenów.
To właśnie mogło zmylić, gdyż ja opisałem drogę, którą celowo wybrałem po analizie mapy jako tą najbardziej "atrakcyjną" :). Wspomniany przeze mnie pszczelarz dojechał na miejsce zwykłym samochodem osobowym.
A takiego, który by się zdecydował -z chęcią bym spotkał na takim odludziu :-)
Ja też i właśnie dla takich osób piszę, zamieszczam zdjęcia i podaję pewne wskazówki, które mogą pomóc w odnalezieniu zapomnianych miejsc. Myślę, że akurat dla Ciebie, Joja i wielu innych forumowiczów nie stanowi to większego problemu.
Pozdrówka i do zobaczenia gdzieś na odludziu :)
I to koniec wędrówki był?
Nie wiem czy dla mnie sir Bazyl też pisze :mrgreen: ale po dwóch tygodniach w Beskidzie Niskim jeszcze bardziej tęsknię za Bieszczadami, a tu na forum zdjęć, relacji jak na lekarstwo. :cry:
Było coś dalej, głebiej i zieleniej?
sir Bazyl
30-06-2019, 08:58
I to koniec wędrówki był?
Nie był, chwilowa przerwa w emisji :)
Nie wiem czy dla mnie sir Bazyl też pisze :mrgreen:
He, he, dobre...jeszcze czego!:mrgreen:
ale po dwóch tygodniach w Beskidzie Niskim jeszcze bardziej tęsknię za Bieszczadami,
Wczoraj wieczorem też wróciłem z urlopu, który spędziłem w Beskidzie Palmowym :mrgreen:
46211 46210
i stąd ta obsuwa w pisaniu. Też już tęsknię za Bieszczadami więc niedługo trzeba będzie wyskoczyć bodaj na jeden dzień!
a tu na forum zdjęć, relacji jak na lekarstwo. :cry:
O to-to-to, jakiś marazm kompletny! (ale jakąś relację z Beskidu Niskiego też byśmy chętnie poczytali :twisted: )
Było coś dalej, głebiej i zieleniej?
Było, było - skrobnę jeszcze o tym :)
He, he, dobre...jeszcze czego!:mrgreen:
No trudno, bezczelnie będę nadal przyglądać się temu spacerkowi :mrgreen:
Wczoraj wieczorem też wróciłem z urlopu, który spędziłem w Beskidzie Palmowym :mrgreen: i stąd ta obsuwa w pisaniu.
Beskid Palmowy :twisted: no fiu, fiu, fiu! :mrgreen:
Też już tęsknię za Bieszczadami więc niedługo trzeba będzie wyskoczyć bodaj na jeden dzień!
Tego nawet nie skomentuję, bo mnie szlag trafia, że ja nie mogę :evil:
Było, było - skrobnę jeszcze o tym :)
No! :-D
O to-to-to, jakiś marazm kompletny! (ale jakąś relację z Beskidu Niskiego też byśmy chętnie poczytali :twisted: )
Beskid był tylko troszkę turystyczny, więc tylko podrażnił zmysły :???: A Beskid, jak to Beskid...zielony...:wink:
sir Bazyl
05-07-2019, 07:30
No trudno, bezczelnie będę nadal przyglądać się temu spacerkowi :mrgreen:
Co zrobić...jakoś to przeboleję :mrgreen:
Lecimy zatem dalej:
Większość terenu wsi wchłonął las ale co pewien czas, czy w dolinie, bliżej potoku, czy na zboczach pagórów ją otaczających można natknąć się na polanki mniejsze
46226
bądź większe
46227
Oprócz rosnących na nich pojedynczych drzew owocowych nie odnalazłem innych śladów pozostałości po czasach gdy tereny te były zamieszkane przez ludzi, których było całkiem sporo, gdyż jak podaje literatura osada w 1921 roku liczyła prawie siedmiuset mieszkańców.
Natomiast w lesie można natknąć się jeszcze na różnej maści artefakty, od śladów z dawien dawna nieużytkowanych dróg
46228 46229
przez zapadliska po piwnicach
46230 46231
kopce cegieł i kamieni po zabudowaniach
46232
kamienne podmurówki
46233
sir Bazyl
05-07-2019, 07:34
i cembrowane kamieniami studnie
46234 46235 46236
46237 46238
sir Bazyl
07-07-2019, 20:55
Po sfotografowaniu jednej z tych studni wyszedłem zza drzewa pod którym była ukryta na polanę, wprost na tego osobnika
46241
Obu nas zamurowało – mnie bo się nie mogłem nadziwić dlaczego nie zwiał jak kręciłem się tuż obok robiąc zdjęcia studni a jego bo może myślał, że wyjdzie z krzaków jakaś dorodna żubrzyca a tu w jej miejsce taki cudak się pojawił :-D
Wyjąłem aparat i strzeliłem mu szybko trzy zdjęcia gdyż myślałem że zaraz da drapaka a ten ani drgnie! Wgapia się we mnie i nie wiadomo co mu tam pod kopułą zaświta – może to ja będę musiał dać drapaka? Zacząłem rozglądać się za opcjami ewentualnej ucieczki ale nie za bardzo mogłem kręcić głową gdyż chciałem mieć go cały czas na oku. Na szczęście nie zdecydował się pokazać mi kto tu jest gospodarzem i leniwym truchtem opuścił polanę.
Ja też z odejściem nie zwlekałem gdyż już od dobrej chwili słychać było gdzieś z północnych stron, czyli od morza :-D (może Asia nasłała? :wink: )
Tego nawet nie skomentuję, bo mnie szlag trafia, że ja nie mogę :evil: nadchodzącą burzę. Znajdowałem się gdzieś na terenie szóstej części wsi i do spenetrowania została mi ostatnia, siódma jej część, którą postanowiłem odpuścić i wiać do samochodu. Wg mapy miałem do niego lotem ptaka nie więcej niż 800-900 metrów. Tyle, że ze mnie taki ptak jak żubrzyca więc miałem troszkę dalej, gdyż każdy kto łaził w linii prostej bieszczadzkimi stokami usianymi jarami ten wie, że to nienajlepszy pomysł. Drzewa już nieźle szumiały i wyginały się pod naporem wiatru a ja pędziłem pod górę w stronę schronienia. W końcu wydostałem się na wierzchowinę i biegnącą nią leśną drogą pognałem w stronę auta. Spadające z nieba wielkie i ciężkie krople deszczu nieźle motywowały do wzmożonego wysiłku i wkrótce znalazłem się pod dachem. Buty i koszulę przebrałem już w środku ponieważ na zewnątrz przez następne dziesięć minut świata nie było widać.
Ja też z odejściem nie zwlekałem gdyż już od dobrej chwili słychać było gdzieś z północnych stron, czyli od morza :-D (może Asia nasłała? :wink: ) nadchodzącą burzę.
O! Zadziałało! Super! :mrgreen: W takim razie następnym razem spróbuję z teleportacją.:mrgreen: Byle tylko sir Bazyl nie dostał zawału, jak wylezę gdzieś ze studni albo zza drzewa :twisted:
Ten żubr to normalnie jak z reklamy 8)
sir Bazyl
06-08-2019, 17:19
Ostatnio kręciłem się nad Sanem
46310
i Osławą. Wzdłuż brzegu Sanu spacerowały ciut wcześniej niż ja - wilki, niedźwiedź i czapla:
46312
Tych ostatnich to był naprawdę spory wysyp :) :
46311 46314
46313 46315
sir Bazyl
28-11-2019, 19:32
W październikowe łikendy pogoda sprzyjała spacerom więc nie raz, nie dwa udało mi się wyskoczyć w beskidzkie czy bieszczadzkie knieje by troszkę się odprężyć i zrelaksować zażywając sporych dawek chaszczingu. Już same przygotowania do nawet najkrótszego wyjazdu wprawiają mnie w fantastyczny nastrój, gdyż
„Raduje się serce i dusza
Kiedy ciało do lasu rusza”* :-P
Tak to właśnie jest – gdy już ciało znajdzie się w lesie to uradowane serce i dusza powodują, iż staję się jakiś taki lżejszy, bardziej energiczny, rysy twarzy łagodnieją a oczy błyszczą jak poranna rosa w promieniach słońca. Znaczy się z lekka fiksuję :lol: i jest mi z tym dobrze.
„Lubię do lasu iść sobie na spaca
Lasu doradza mi, Lasu nawraca
Lubię na polanę się wbić z dala
Polana myśli rozwiane scala”*
Podczas jednego z ostatnich spacerów wbiłem się na polanę z jednego skraju a z drugiego wbił się pan Jeleń:
46954
Niestety nie pozwolił mi na dłuższą sesję zdjęciową gdyż po krótkiej chwili zaszył się z powrotem w leśnych oczeretach.
Dzień miałem dość leniwy, nigdzie mi się nie spieszyło więc trochę pokręciłem się po wsi
46955
w poszukiwaniu krzyży i cokołów
46956 46958
46957 46959
-------------------------------------------------------------------------------------------------------
*Łąki Łan "Lass":
https://www.youtube.com/watch?v=vIOxazUZVXE
sir Bazyl
28-11-2019, 19:40
śladów podmurówek po zabudowaniach
46961 46962 46967
starych piwnic
46960 46964
46968 46965
i cembrowanych kamieniami studni
46963 46966
...w poszukiwaniu krzyży i cokołów
46956 ...
Z tym krzyżem przydrożnym(?) wiąże się pewna historia.
Mianowicie gdzieś w sierpniu 2015r przeglądając FB trafiłem na informację, że pewna grupa poszukiwaczy, zwiedzająca tereny z wykrywkami, końcem marca odnalazła zakopany krzyż i w glorii i chwale postanowiła przekazać go do muzeum w Zyndranowej.
469774697646975
Będąc na święcie Od Rusal do Jana robiłem zdjęcia wystawionych tam krzyży i teraz przeglądając je zobaczyłem, że rzeczywiście jest tam wystawiony:
46978
Mieli pecha - okazało się, że byłem tam tydzień przed nimi i ten przełamany krzyż był oparty o cokół:
46979
Próbowałem załatwić z Maguryczem zamontowanie go na pierwotnym miejscu, p. Gocz zgodził się bez problemu na ściągnięcie go z ekspozycji a nawet obiecał go pospawać. Niestety, było już mało czasu w tym roku, a później temat jakoś umarł.
W każdym bądź razie podobno "załatwiłem" tym odkrywcom wilczy bilet w pewnym Stowarzyszeniu, które mocno udziela się również w Bieszczadach...
sir Bazyl
05-12-2019, 19:26
Z tym krzyżem przydrożnym(?) wiąże się pewna historia.
Mianowicie gdzieś w sierpniu 2015r przeglądając FB trafiłem na informację, że pewna grupa poszukiwaczy, zwiedzająca tereny z wykrywkami, końcem marca odnalazła zakopany krzyż i w glorii i chwale postanowiła przekazać go do muzeum w Zyndranowej. ...
Mieli pecha - okazało się, że byłem tam tydzień przed nimi i ten przełamany krzyż był oparty o cokół...
Co też ten FB robi z ludzi! :twisted: Odkopali już odkopane i znaleźli znalezione ale czego się nie robi dla kilku kciuków w górę :twisted: Przecież to tylko takie nieszkodliwe oszustwo a lajki lecą.
Tacy nie przynoszą chluby innym miłośnikom łażenia z piszczałkami. Ja mam do spotykanych ludzi z wyrywaczami spory dystans gdyż kiedyś przepłoszyłem małą grupkę z cerkwiska/cmentarza w Sukowatem a będąc kilka lat temu na Ukrainie spotkałem takich "turystów" z Polski, co potrafili się przyznać, że jeżdżą po starych, zapuszczonych wojennych cmentarzach na poszukiwania. Takie hieny cmentarne.
Szkoda, że krzyża nie udało się zamontować na cokole, który swoją drogą nieźle zarósł. W terenie widoczny jest dopiero z kilku metrów.
sir Bazyl
15-03-2025, 21:07
Pierwszego kwietnia ubiegłego roku wyruszyłem na spacer w poszukiwaniu wiosny.
Po opuszczeniu mojej srebrnej strzały najpierw podziwiałem drewnianą zabudowę świecką:
49630
a jak się wystyrmałem trochę wyżej, sakralną:
49631
Powered by vBulletin® Version 4.2.1 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.