PDA

Zobacz pełną wersję : Spałena Hora



Wojtek Pysz
11-11-2019, 21:43
Do przedwczoraj nie wiedziałem, gdzie jest taka „hora”. Było nas tam sześcioro, ja uciekłem dzień wcześniej. Ale też zacząłem wędrówkę prawie dzień wcześniej. Mój długi początek będzie właśnie z tego pierwszego dnia. Może reszta załogi dołączy, a może rozpocznie nowy wątek, bo dałem niedobry tytuł;-) Zdjęć nie mam prawie wcale, będę więc nadrabiał opowiadaniem.

W pewnej z powieści o kulisach pracy GRU (chyba „Akwarium”) Wiktor Suworow opisuje takie zdarzenie.

Na podmoskiewskiej stacji kolejowej stoi na bocznym torze skład pociągu z lokomotywą i jednym wagonem. W pociągu jest maszynista i konduktor-kierownik pociągu. Diesel maszyny cichutko warczy, gotów do startu. O godz. 2:27 w nocy do pociągu zbliża się energicznym krokiem mężczyzna w ciemnym ubraniu. Wsiada do pociągu. Po 10 sekundach pociąg rusza, rozpędza się i znika w ciemnościach.

Może to nie było „Akwarium”, może szczegóły i użyte słowa były trochę inne, ale poza tym wszystko się zgadza;-)

Coś podobnego przytrafiło mi się w piątek, na rozpoczęcie wycieczki, której opis właśnie tu powstaje.
W moim przypadku nie było to pod Moskwą, ale w Komańczy, nie o 2:27 w nocy lecz o 14:27 po południu. I do pociągu wsiadłem nie 10 lecz 5 sekund przed odjazdem. Zgadzał się natomiast mruczący diesel, skład pociągu, stan załogi oraz liczba pasażerów. Konduktor wyjrzał jeszcze na peron, rzucił do sitka radiotelefonu sygnał Rp13: „33806 gotów do odjazdu” i pomknęliśmy na północ.

W odróżnieniu od mężczyzny w ciemnym ubraniu, ja nie widziałem, że ten pociąg tu będzie stał i czekał na mnie. Po przyjeździe samochodem do Komańczy miałem dużo czasu do wieczora – przynajmniej wtedy myślałem, że mam. Poszedłem więc w stronę stacji kolejowej, żeby zobaczyć, jak ona teraz wygląda. Ostatni raz byłem tu ponad 10 lat temu. Pociągi nie jeździły wtedy wcale. Na środku toru nr 1 siedziała na krześle dziewczynka z książką „Wesoła szkoła” w ręku. Po obu stronach stały dwa puste krzesła. Obok, na ziemi leżała piłka. Na peronie nr 1 mężczyzna (może zawiadowca stacji) pchał coś ciężkiego na dwukołowym wózku. Trzy inne dziewczynki jeździły po peronie na rowerach. Z elewacji budynku sypała się farba.

http://ciekawe.tematy.net/2019/przybyszow/900/IMG_1403.jpg

Szedłem powoli w kierunku stacji. Patrzę i myślę: jeszcze nic dzisiaj nie piłem, a już mam halucynacje. Na stacji stoi kolorowy ni-to-pociąg, ni-to-tramwaj. Świecą mu się światełka. Zbliżam się, a zjawa nie znika. Podchodzę do drzwi – da się wejść. Wszedłem.

http://ciekawe.tematy.net/2019/przybyszow/900/Bilet-640.jpg

Także w odróżnieniu od pasażera moskiewskiego pociągu specjalnego, który miał przejazd fundowany, uiściłem konduktorowi opłatę za przejazd do stacji Szczawne-Kulaszne w kwocie 2 zł i 30 groszy. W zamian otrzymałem bilet potwierdzający zawarcie umowy przewozu. Pociąg zatrzymywał się na wszystkich przystankach. Nikt nie wsiadał ani nie wysiadał, tylko konduktor wytrwale otwierał drzwi, spoglądał na peron, recytował do radiotelefonu regulaminowe „33806 gotów do odjazdu” i ruszaliśmy dalej.

Wysiadłem po 11 kilometrach na peronie nr 2 przystanku kolejowego Szczawne-Kulaszne. Po komendzie Rp13 pociąg z dwuosobową załogą na pokładzie odjechał. A ja przeszedłem na peron nr 1, aby pod daszkiem budynku stacyjnego schronić się przed deszczem.

http://ciekawe.tematy.net/2019/przybyszow/900/20191108_144306.jpg

Mój dzisiejszy plan, to dojść do Przybyszowa przez Rzepedkę. Kusiło mnie, żeby wprost ze stacji pójść na zachód przez boczny grzbiecik. Trasa będzie ciekawsza a dodatkowo na Rzepedkę będę miał tylko niecałe 5 km, zamiast ponad 7 km (przy pójściu drogą i „szlakiem Szwejka”). Jednak głos rozsądku przypomniał, że za chwilę zacznie się ściemniać a mój skrót dołoży nie mniej, niż godzinę do czasu przejścia standardową drogą. Głosu rozsądku słucham w dni parzyste, więc nie poszedłem skrótem.

Gdy wyszedłem na Rzepedkę, było już całkiem ciemno. Tutaj na zdjęciu jest niby jeszcze jasno. Ale to jest skutek działania aparatów we współczesnych telefonach, które widzą więcej, niż moje oczy i lepiej wiedzą, czy jest ciemno.

http://ciekawe.tematy.net/2019/przybyszow/900/20191108_163801.jpg

Potem wiatr przywiał chmury, deszcz zaczął się wzmagać i zalał mi okulary. Droga jest tam szeroka i utwardzona, nie było więc problemu z orientacją za pomocą butów.

Po 2 kilometrach marszu grzbietem Rzepedki druga skręciła zdecydowanie na pn.-zach. w kierunku Kamienia i Wachalowskiego Wierchu. Aby dojść do Przybyszowa, trzeba skręcić w prawo i zejść w dolinę potoku Płonka (Połonka). Na mapach Compass jest nawet zaznaczona taka droga, która sprowadza wprost do cerkwiska. Obserwowałem prawą krawędź lasu, ale drogi nie było w terenie. Po kolejnym kilometrze zawróciłem, wyciągnąłem z plecaka latarkę i dociekliwie obserwowałem tym razem lewą krawędź lasu. Pierwsza znaleziona dróżka szybko zakończyła się w krzakach. Zawróciłem na grzbiet.

Druga dróżka okazała się lepsza, bo dało się nią poruszać na dłuższym odcinku. Nie tak, żeby sobie spokojnie iść, ale przeszkody nie były zbyt trudne do pokonania. Po 700 metrach dróżka się skończyła i rozdzieliła gwieździście na kilka ścieżek sarnich. Wybrałem najwyraźniejszą z nich. To był błąd. Ścieżka doprowadziła mnie do ... wodopoju, czyli do potoku na dnie doliny. A ja wcale nie odczuwałem pragnienia. Na dodatek zwierzątka wybrały sobie na ścieżkę stromy stok, urozmaicony połamanymi drzewami, plątaniną jeżyn i osuwającymi się kamieniami na błotnej ślizgawce. Na mapie Krukara miejsce to podpisane jest „Zwezłyska”. Pewnie nie tylko mnie tam „zwiezło”. Można było dalej schodzić potokiem, ale zrezygnowałem z kolejnego skrótu i po stoku musiałem wyleźć znów na górę.

Pomimo ciemności, deszczu, niezbyt przyjaznego terenu i niezbyt wysokiej temperatury, jakoś miałem ciągle dobry humor. Bo w końcu do Przybyszowa niedaleko, buty jeszcze nie przemokły, mam ciepłe ubranie, dużo jedzenia, zapasowe baterie, telefon. Wprawdzie nie wiem, czy był tam zasięg, do kogo mógłbym zadzwonić i co mu powiedzieć, ale telefon miałem;-) No to ułamałem sobie w lesie ładny, leszczynowy kij i szedłem spokojnie dalej. Wkrótce wyszedłem z doliny na skraj polan pod Połońskim Wierchem i już bez problemów zszedłem w okolice cerkwiska.

Do chaty w Przybyszowie dotarłem przed godz. 19. Było napalone w piecyku i jeszcze pusto. Reszta załogi dotarła od strony Karlikowa po godz. 20.

http://ciekawe.tematy.net/2019/przybyszow/900/20191108_192051.jpg

Jeśli załoga przyłączy się do opowieści – będzie ciąg dalszy. Jeśli nie – ogłaszam koniec i dołączę do wątku właściwego.

jojo
12-11-2019, 01:36
Zaraz, zaraz Wojtku bo coś mi tu nie gra.
Zaczynasz wycieczkę wracając pociągiem z Komańczy w kierunku północnym ?
Potem chodzisz ...
A ja widzę na fotce rower ..... ? ;)

Wojtek Pysz
12-11-2019, 07:45
Zaraz, zaraz Wojtku bo coś mi tu nie gra. .... A ja widzę na fotce rower ..... ?

Szanowny Panie Jojo!
Oprócz oglądania obrazków, warto się jeszcze nauczyć czytać:-)

Napisałem: Ostatni raz byłem tu ponad 10 lat temu. Pociągi nie jeździły wtedy wcale. Na środku toru nr 1 siedziała na krześle dziewczynka z książką ....

jojo
12-11-2019, 17:58
Szanowny Panie Jojo!
Oprócz oglądania obrazków, warto się jeszcze nauczyć czytać:-)

Napisałem: Ostatni raz byłem tu ponad 10 lat temu. Pociągi nie jeździły wtedy wcale. Na środku toru nr 1 siedziała na krześle dziewczynka z książką ....

Szanowny Panie Wojtku !
Nie tylko oglądam obrazki ale też czytam Twoją relację i wyjaśnienia,
I jak mniemam i się domyślam z Twoich powyższych wyjaśnień:
mam rozumieć, że rower ze zdjęcia należy do tej dziewczynki ze środku toru nr 1, która siedziała na krześle z książką .... ?http://forum.bieszczady.info.pl/images/smilies/wink2.gif
A w sakwach chyba miała kolejne ciekawe książki do czytania ?;):-)

Wojtek Pysz
12-11-2019, 18:14
I jak mniemam i się domyślam z Twoich powyższych wyjaśnień: ....

Myślę, że dobrze to ująłeś.
Tak, rower, który siedział na krześle na środku toru nr 1, robił kolejne ciekawe zdjęcia do czytania dla dziewczynki w sakwach, które należały, ma się rozumieć.

Verid
12-11-2019, 18:20
Wojtku, dlaczego trzymasz małe dziewczynki w sakwach?
Choć nie, w sumie to nie było pytania.
Kontynuuj proszę opowieść :-)

Wojtek Pysz
12-11-2019, 18:29
Wieczorem, w Przybyszowie ekipa wędrownicza powiększyła się do 6 osób. Zaczekajmy chwilę, może kolega Ciepły napisze swój czwarty post na forum:-)

jojo
12-11-2019, 19:58
Wieczorem, w Przybyszowie ekipa wędrownicza powiększyła się do 6 osób. Zaczekajmy chwilę, może kolega Ciepły napisze swój czwarty post na forum:-)

Ojojoj
To możemy chwilkę poczekać .....
A ja bym sobie poczytał jak się potoczą dalej przygody ekipy wędrowniczej i pooglądał fotki z wyprawy.
No ale zawsze kolega Ciepły może wszystkich miło zaskoczyć .....

don Enrico
12-11-2019, 20:18
W tym czasie gdy Wojtek błąkał się po ciemku po łąkach na Rzepedce , ja błąkałem się ulicami Rzeszowa aby dotrzeć na wyznaczone miejsce.
Ciemność przecinały światła samochodów i odbijały się na mokrej nawierzchni. Padał deszcz i było chłodno i ponuro.
Gdy dotarłem na przystanek z którego miał zabrać mnie samochód nie mogłem schować się pod daszkiem bo w tych ciemnościach nikt mnie nie znajdzie.
Stoję więc przy krawężniku, moknę na deszczu , moknie założony plecak i myślę sobie wtedy że to nie ma sensu, a wszystko przez Bazyla .....
Jakiś czas temu padło hasło aby wybrać się na wspólną wędrówkę po górkach.
sir Bazyl opowiedział że zaprowadzi nas na Spaloną Górę która leżąc na uboczu jest rzadko odwiedzana, ale ciekawa. Gdy zbliżał się już termin wyjazdu Bazyl stwierdził że, woli jechać w cieplejsze kraje.
Stoję na tym przystanku i moknę zastanawiając się, po co się dałem w to wciągnąć ?
Jaki człowiek stary, taki głupi
Przyjechał jednak samochodzik i powiózł mnie ku przeznaczeniu., a właściwie nie powiózł tylko powlókł przez kolejki samochodów na zapchanych ulicach miasta.
Dopiero gdy zgasł wyłączony silnik i w ciemnościach idziemy z Karlikowa do Przybyszowa , można odetchnąć wolnością.
Uśmiech powrócił dopiero wtedy, gdy przez małe okienko zobaczyliśmy Wojtka pilnującego grzejącej kozy w przybudówce chaty.

sir Bazyl
13-11-2019, 17:43
...Stoję więc przy krawężniku, moknę na deszczu , moknie założony plecak i myślę sobie wtedy że to nie ma sensu, a wszystko przez Bazyla .....
Jakiś czas temu padło hasło aby wybrać się na wspólną wędrówkę po górkach.
sir Bazyl opowiedział że zaprowadzi nas na Spaloną Górę która leżąc na uboczu jest rzadko odwiedzana, ale ciekawa. Gdy zbliżał się już termin wyjazdu Bazyl stwierdził że, woli jechać w cieplejsze kraje.

Nie da się słowom Henia zaprzeczyć - miałem cieplutko, bezwietrznie i bezchmurnie:
46864 46865 46866
Każdy ma to na co zasłużył :mrgreen::mrgreen::mrgreen:
Ale wcześniej trochę żałowałem, że nie będę mógł tak zacnym Towarzyszom towarzyszyć więc ruszyłem choć przedeptać ścieżki, żeby nie było, że taki do końca zły ten Bazyl:
46867
Pogodę miałem również cudowną, słońce prażyło, chmur ni na lekarstwo ale niestety troszkę wiało więc w pięciopunktowej skali daję pięć z minusem :razz:
Szwendałem się po okolicy zachodząc w różne miejsca i jestem ciekaw, które z nich również Wy odwiedziliście.
Pozdrówka dla całej ekipy "zmoczeńców" :razz:

Wojtek Pysz
13-11-2019, 18:32
Każdy ma to na co zasłużył :mrgreen::mrgreen::mrgreen:

Chyba się nie sprawdza. Ja bym powiedział: Każdy ma to, co mu pisane ;-)

don Enrico
13-11-2019, 21:00
(...)
Każdy ma to na co zasłużył :mrgreen::mrgreen::mrgreen:
(...)
Tak oto objawiła się kwintesencja wyjazdu .
Bazylku ! posłużyłem się Twoją osobą, tylko dla ubarwienia zamglonej w mokrych ciemnościach relacji
... ale następny poranek nastał wcześnie . Gospodarz Piotr przyszedł odwiedzić nas z informacją że musi jechać do Sanoka, ale możemy tu sobie siedzieć.
Ponieważ wieczorem ustalone zostały zamierzenia, które mówiły o odszukaniu owej Spalonej Góry (Spałenej Hory),
więc robimy pamiątkowe zdjęcie grupowe i ruszamy we mgle.
Jakimś cudem udało nam się odnaleźć nadajnik na Tokarni
.
46868
..
a już nadmiarem szczęścia było otwarcie się okna w chmurach z widokiem na Bukowsko
46869

komisaRz von Ryba
14-11-2019, 00:20
chata o poranku oferowała co miała
46880
choć widok nie zachęcał
46881 46882
ruszamy
46883 46884 46885 46886
pierwsze widoki
46887 46888 46889

komisaRz von Ryba
14-11-2019, 00:21
później było różnie
46890 46891 46892 46893

don Enrico
15-11-2019, 20:47
Aby z Tokarni trafić na Spaloną Górę trzeba na szczytowej łączce odnaleźć ścieżkę schodzącą na południe lasem do potoków. Udaje się nam to za drugim razem z pomyłką 100 metrową.
Mijamy resztki metalowego ogrodzenia ( ?) pod szczytem i łapiemy dróżkę która raz zmienia się w drogę zrywkową aby potem zniknąć na chwilę i pojawić się na nowo doprowadzając do potoku
Tylko dlaczego ten potok płynie w odwrotną stronę ?
Wojtek objaśnia swoją teorię, ...(wobec braku innych teorii) , nie pozostaje nic innego aby zgodzić się z nią i iść z biegiem nurtu.
Ku naszemu zdziwieniu, w tej głuszy droga nabiera znacznych rozmiarów w formie mocno błotnistej. W krzakach można zobaczyć sprawcę czyli spychacz .
.
46894
.
Jakoś trzeba sobie radzić z pokonaniem tej trasy, nikt nie obiecywał że będzie łatwo.
Po analizie mapy wykręcamy na wschód napotykając na łączce myśliwego z kolorową otoczkę. Mogą być kłopoty.
Pytamy więc jak mamy iść na Spaloną Górę aby nie trafić w pole ostrzału.
Myśliwy nie wie gdzie jest Spalona Góra ale wie gdzie jest polowanie i daje nam wskazówki jak je ominąć. Dziękujemy.
Fajny las do spacerowania pod górę z takimi kwiatkami
46895
.
Na szczytowej grani czekają na nas kamienne ostańce które są krańcową odnogą Kamienia nad Komańczą
46896
.
Po zdobyciu szczytu Spalonej Góry (Spałena Hora)
Wojtek postanawia wyjść jeszcze wyżej
.
46897
.
A reszta załogi (po przegłosowaniu) zasiadła do posiłku po tym wysiłku
Został uczczony ten fakt otwarciem i psyknięciem puszki płynu turystycznego
.
46898
..
ciekawe czy dalszy ciąg nastąpi ?

jojo
15-11-2019, 21:14
.
Po zdobyciu szczytu Spalonej Góry (Spałena Hora)
Wojtek postanawia wyjść jeszcze wyżej
.
46897
.


To mi wygląda na jakieś minimum V+ Tatrzańskie !!!! ;) i wygląda że bez asekuracji.
No Kogo jak Kogo ale Wojtka o takie ryzykanctwo bym nie podejrzewał ... ;)

kulczyk1
15-11-2019, 21:25
Został uczczony ten fakt otwarciem i psyknięciem puszki płynu turystycznego
.
46898
..


Enrico nic nie piszesz o tym nieszczęściu które was spotkało - płyn najwyraźniej w trakcie konsumpcji wzioł i sie przewrócił.:razz:
Patrz lewy dolny fragment foto.

Wojtek Pysz
15-11-2019, 22:23
Dla uzupełnienia pokażę szczytową skałkę na Spałenej Horze bez elementów zakłócających. Tutaj dochodzimy do niej.

http://ciekawe.tematy.net/2019/przybyszow/900/DSC04094.JPG


Skałka nie była szczególnie stroma, ale mokry mech był śliski i odrywał się od podłoża, tak, że nie dotarłem na jej czubek.

http://ciekawe.tematy.net/2019/przybyszow/900/20191109_115214.jpg


....- płyn najwyraźniej w trakcie konsumpcji wzioł i sie przewrócił.:razz:

Nie ma czego żałować, to tylko była atrapa;-)

kulczyk1
15-11-2019, 23:16
Nie ma czego żałować, to tylko była atrapa;-)

Ufff jaka ulga , dziękuję panie kolego - teraz prześpię noc bez koszmarów. :razz::razz:

długi
16-11-2019, 12:11
Wojtku, złe jakieś wlazło, bo nic nie widzę z tego, co pokazujesz...

Wojtek Pysz
16-11-2019, 17:43
Wojtku, złe jakieś wlazło, bo nic nie widzę z tego, co pokazujesz...

Dzięki za info. Zło zostało przegonione.
Przenosiłem moje zasoby na inny serwer i zagubiłem kilka ostatnich plików.
Ciekawostka - firma, która jest właścicielem serwera pochodzi z Ukrainy. Dodatkowo ma siedzibę w Rzeszowie. A w ogóle, to kogo dzisiaj obchodzi, w którym miejscu wielkiej wsi "Ziemia" znajduje się jakieś tam urządzenie, podłączone do Internetu.

sir Bazyl
16-11-2019, 19:52
Dzięki za info. Zło zostało przegonione.
Przenosiłem moje zasoby na inny serwer i zagubiłem kilka ostatnich plików.
Ciekawostka - firma, która jest właścicielem serwera pochodzi z Ukrainy. Dodatkowo ma siedzibę w Rzeszowie. A w ogóle, to kogo dzisiaj obchodzi, w którym miejscu wielkiej wsi "Ziemia" znajduje się jakieś tam urządzenie, podłączone do Internetu.

Z tym zamieszczaniem zdjęć z zewnętrznych serwerów to mnie osobiście nie obchodzi, czy to z UA, czy z USA, czy innego U. Co do wielkości, jakości (w sensie wyrazistości - rozdzielczości) nie można mieć zastrzeżeń ale gdy dany właściciel serwera wprowadzi nagle opłaty bądź właściciel zdjęć się zbiesi (i jedne, i drugie przypadki mieliśmy już na forum) to w opowieściach powstają często luki (po wykasowanych zdjęciach) zatracające sens całej relacji. Dodatkowo (to nie chodzi absolutnie o Wojtka i tą relację) zauważyłem, że zamieszczanie zdjęć w coraz większym rozmiarze (z zewnętrznych serwerów) powoduje, iż treść "pisana" zajmuje jakoś coraz mniej miejsca - a to już boli! :twisted:
Wiem, że forum odchodzi do cmentarzyska dinozaurów i może trzeba by głaskać i mlaskać na jakiekolwiek objawy aktywności ale zamieszczanie zdjęć w formie załączników po pierwsze chroni przed ww. sytuacjami, po drugie powoduje, iż czytający (oglądający) muszą wykazać się minimum zaangażowania i zalogować się jako uczestnik naszej ferajny :)
Ale odleciałem od tematu :)
Wracam więc na orbitę i proszę o więcej zdjęć ze Spalonej bo po tych zamieszczonych dotychczas to mam wrażenie, że ja byłem kilkakrotnie na innej Spałenej. Znajduje się w tej chwili z dala od domu i ewentualna weryfikacja w zasobach archiwum zdjęciowego będzie możliwa dopiero w poniedziałek lub wtorek.

Wojtek Pysz
16-11-2019, 21:30
Forum dyskusyjne służy - jak sama nazwa wskazuje - do dyskutowania, czyli odlatywania od tematu:-)

Moje poglądy na temat załączników są następujące:


Nie palę, nie piję (za dużo), nie jeżdżę luksusowymi rowerami, więc stać mnie na wydanie niecałej stówki rocznie na wykupienie abonamentu na komercyjnym serwerze, gdzie od kilkunastu lat nic nie zginęło. Moje obrazki z serwera wykorzystywane są też w inny sposób i mam cichą nadzieję, że przetrwają one dłużej, niż niejedno forum.
Monitory komputerów, laptopów a nawet telefonów mają coraz więcej pikseli a będą mieć jeszcze więcej. Wydaje mi się, że obrazek o długości boku 640 pikseli będzie za dwa lata wyglądał, jak miniaturka.
Żeby obrazek nie zagłuszał zupełnie tekstu, trzeba napisać więcej tekstu :-)
Poza tym wszyscy zdrowi.

A teraz zmniejszam ostatnie obrazki, żeby Bazylowi nie wychodziły z pola widzenia:smile:


.... mam wrażenie, że ja byłem kilkakrotnie na innej Spałenej.

No to najwyższy czas wybrać się na tę właściwą Spałeną;-)

Wojtek Pysz
16-11-2019, 22:12
Nasza Spełena Hora była tutaj:

http://ciekawe.tematy.net/2019/przybyszow/900/mapka_spalena.jpg

don Enrico
16-11-2019, 23:53
Nasza Spełena Hora była tutaj:

http://ciekawe.tematy.net/2019/przybyszow/900/mapka_spalena.jpg
Wojtku ! złe wróciło i zjadło, pewnie było głodne.
Muszę więc zgrać ślad z telefonu i zobaczyć gdzie wogóle ta Spalona Góra jest

Dlugi
17-11-2019, 15:38
Bunkrów UPA żeście nie szukali?

don Enrico
17-11-2019, 18:32
Bunkrów UPA żeście nie szukali?
Szukaliśmy skarbów schowanych przez geo-keszmenów (czy jakoś takich)
.... ale bez specjalnego przekonania że znajdziemy.
Może w tych bunkrach coś schowali ?

Wojtek Pysz
17-11-2019, 21:53
Jak widać z mapki, na Spałena Horę podchodziliśmy z doliny potoki Osławice. Tuż za potokiem zastąpił nam drogę - jak Henio wcześniej wspominał - Pan Myśliwy. Był pięknie ubrany, uzbrojony po zęby i wyposażony we wszystko, co myśliwy powinien mieć przy sobie, a nawet bardziej;-) Odradzał nam udawanie się w nieznane tereny, bo już niejeden tutaj zabłądził i dzielni myśliwi musieli mu potem udzielać pomocy.

Najpierw szliśmy równolegle do bocznego potoku a potem ostrym susem wyrwaliśmy na grzbiet. Grzbiet doprowadził nas do wzniesienia 675. Tutaj odbył się odpoczynek przed zdobyciem Spałenej Hory, na którą trzeba było iść jeszcze pół kilometra (może niecałe). Potem Spełenej Horze odbył się odpoczynek po zdobyciu szczytu (to tam, gdzie leżała atrapa puszki z piwem).

Ze Spałenej Hory mieliśmy iść na zachód, do czerwonego szlaku. Nie można było jednak iść wprost na zachód bo płynący tu potok Połonki sprowadziłby nas z powrotem do Przybyszowa. Trzeba było wrócić kawałek grzbietem w stronę szczyciku 675 a potem przez przełęcz 650 dojść do grzbietu ze szlakiem.

Niebieski track pochodzi z mojego telefonu. Henio zawadiacko minutę wcześniej odbił z grzbietu w lewo i poszedł na ukos w stronę przełęczy, zdobywając w ten sposób zdecydowaną przewagę nad peletonem.

don Enrico
17-11-2019, 22:46
Ależ, Bazyl dał zamieszanie z tą Spaloną Górą
według moich pomiarów byłem na takiej ? więc która jest naprawdę spalona ?
.
46910

Wojtek Pysz
17-11-2019, 22:57
Wygląda na to, że "nasza" Spałena Hora (zaznaczam na Twoim tracku) jest tutaj, czyli tam, gdzie i u mnie :-)

http://ciekawe.tematy.net/2019/przybyszow/900/shora.jpg

sir Bazyl
18-11-2019, 00:10
U mnie jest też tam gdzie u Was, ale zdziwiłem się, że na zdjęciach jest tylko jedna skałka więc poprosiłem:

...proszę o więcej zdjęć ze Spalonej bo po tych zamieszczonych dotychczas to mam wrażenie, że ja byłem kilkakrotnie na innej Spałenej.
A tu w odzewie jedna mapa, druga, trzecia a innych zdjęć jak nie było tak nie ma nadal :)

Wojtek Pysz
18-11-2019, 07:48
A tu w odzewie jedna mapa, druga, trzecia a innych zdjęć jak nie było tak nie ma nadal :)

Nie wiem, po co Henio wrzucił po raz drugi tę druga;-) A zdjęcia z okolicy szczytu mam jeszcze takie:

http://ciekawe.tematy.net/2019/przybyszow/900/20191109_114057.jpg

http://ciekawe.tematy.net/2019/przybyszow/900/DSC04095.JPG

http://ciekawe.tematy.net/2019/przybyszow/900/20191109_115233.jpg

sir Bazyl
18-11-2019, 20:16
Trochę namieszałem więc spieszę wyjaśnić dlaczego wydawało mi się po Waszych zdjęciach, że ja byłem na innej górze :)
Wszystko przez to, że poszedłem nie tak jak trzeba :mrgreen::wink:

Aby z Tokarni trafić na Spaloną Górę trzeba na szczytowej łączce odnaleźć ścieżkę schodzącą na południe lasem do potoków. ..
tylko całkiem inaczej:
46911
Ta niebieska linia przedstawia wersję najlepszą bo najmojszą :)
Nie dałem się zwabić żadnym drogom i jak poczułem krzal i zwąchałem możliwość chaszczingu to puściłem się wododziałowym grzbietem w onej kierunku. I podchodząc ją ode przodu (a nie jak w Waszym wariancie - od tyłu) miałem kamyków na swojej drodze jakby więcej:
4691246913
46914 46915
Powyżej zdjęcia z października bieżącego roku a poniżej z kwietnia 2015:
46916 46917 46918
46919 46920
No i nie inna? :wink:

Wojtek Pysz
18-11-2019, 20:57
.... I podchodząc ją ode przodu (a nie jak w Waszym wariancie - od tyłu) miałem kamyków na swojej drodze jakby więcej ....

Z załączonych obrazków wynika, że mamy poważne braki i będziemy musieli udać się tam powtórnie - ode przodu;-)

don Enrico
18-11-2019, 21:05
Oprócz kamieni były też barwy późnej jesieni
.
46923

Wojtek Pysz
20-11-2019, 19:22
Po zdobyciu Spałenej Hory, załoga udaje się na grzbiet, w tutejszej okolicy główny i posuwa się na południe.
http://ciekawe.tematy.net/2019/przybyszow/900/DSC04103.JPG

Od czasu do czasu przystaje, żeby ustalić, co widać.
http://ciekawe.tematy.net/2019/przybyszow/900/DSC04104.JPG

A widać prawdopodobnie górę Kamień - na ostatnim planie.
http://ciekawe.tematy.net/2019/przybyszow/900/DSC04100.JPG

Wszędzie zalegają stare bele siana. Jak kosić, to wszyscy a jak zwieźć, to nie ma komu.
http://ciekawe.tematy.net/2019/przybyszow/900/DSC04107.JPG

Trzeci wybitny szczyt na dzisiejszej trasie - Wachalowski (Wahalowski?) Wierch. Betonowy trójnożny triangul, słupek - szlakowskaz i 3-osobowa ławeczka.
http://ciekawe.tematy.net/2019/przybyszow/900/DSC04108.JPG

bacza
20-11-2019, 19:30
Niestety - fotek nie widać (tak jakby nie było ich na serwerze "ciekawe.tematy.net" ...)

jojo
20-11-2019, 20:40
Niestety - fotek nie widać (tak jakby nie było ich na serwerze "ciekawe.tematy.net" ...)
Prawda, też chciałem pooglądać a nie widzę.

bacza
20-11-2019, 21:23
Już są, dzięki !

Dlugi
21-11-2019, 09:39
Szukaliśmy skarbów schowanych przez geo-keszmenów (czy jakoś takich)
.... ale bez specjalnego przekonania że znajdziemy.
Może w tych bunkrach coś schowali ?
Kiedyś też się bawiłem w keszowanie, to był bardzo dobry sposób na poznanie ciekawych miejsc (bo na początku w takich kesze były zakładane). Później, jak parę razy musiałem wsadzać łapy w śmieci, by wyszukać kesza to mi przeszło. Do końca zrezygnowałem po zmianie regulaminu na GC.
Ale przypomniała mi się taka historia: po "powrocie" do wędrowania (a chodziłem wtedy ze sztabówkami z lat 80-tych) trafiłem na serwis OC. Tam zobaczyłem skrzynkę założoną przez filipsa, która nakierowała mój wzrok na mapie na Jasiel. Patrząc na jego położenie pomyślałem, że w życiu tak daleko od cywilizacji nie dojdę :-)
A później bywało się tam i latem i zimą...
A co do Spalonej Góry - Wojciech Krukar pisał, że w Breckowej Dołynie był bunkier Didyka - http://zat.besko.pl/bukowica/



A widać prawdopodobnie górę Kamień - na ostatnim planie.
http://ciekawe.tematy.net/2019/przybyszow/900/DSC04100.JPG

Już wczoraj miałem pisać, że coś mi ten Kamień nie pasuje, ale przeglądałem forum na telefonie. Dziś, na kompie sprawdziłem ponownie i rzeczywiście łąki widać pod szczytem, na Kamieniu takowych nie ma. Kluczem był też kierunek padania promieni słonecznych. Na Twoim zdjęciu jest Suliła, a więc zdjęcie w kierunku wschodnim :-)
Na pierwszym zdjęciu Suliła gdzieś spod Wahalowskiego, na drugim - Kamień spod Jasieniny

Wojtek Pysz
21-11-2019, 17:03
Już wczoraj miałem pisać, że coś mi ten Kamień nie pasuje, ale przeglądałem forum na telefonie. Dziś, na kompie sprawdziłem ponownie i rzeczywiście łąki widać pod szczytem, na Kamieniu takowych nie ma. Kluczem był też kierunek padania promieni słonecznych. Na Twoim zdjęciu jest Suliła, a więc zdjęcie w kierunku wschodnim :-)

Jak pewnie zauważyłeś, lubię rozpoznawać, co wkoło widać. A także, że mi to za bardzo nie wychodzi. Ale wcale się tym nie zrażam i dalej będę rozpoznawał:-)

Napisałem o Kamieniu, bo na poprzednim zdjęciu, gdzie ekipa stała na trawiastej drodze, rzeczywiście odwróceni są twarzą na zachód i tam powinien być Kamień. Czyli - podpis był dobry, tylko złe zdjęcie do podpisu dobrałem. Niestety, nie mam Kamienia (pewnie dlatego, że było pod słońce). Mam za to drugą Suliłę. Lub bardzo podobna do niej górę:-).

http://ciekawe.tematy.net/2019/przybyszow/900/DSC04114.JPG

don Enrico
21-11-2019, 21:29
(...)
A co do Spalonej Góry - Wojciech Krukar pisał, że w Breckowej Dołynie był bunkier Didyka - http://zat.besko.pl/bukowica/
(...)
Dzięki za uzupełnienie, nie znałem tej publikacji , a warto by się jej przyjrzeć dokładniej.
Nasz wyjazd miał charakter tylko rekreacyjny, więc pon złapaniu widoków z Wahalowskiego Wierchu skierowaliśmy się w stronę Komańczy najpierw głównym szlakiem beskidzkim , a potem gminnym
który wyprowadził nas na platformę widokową
.
46933
.
z której można było zobaczyć Komańczę z góry.

.
46934
.
Do końca nie rozumiem, po co jest ta platforma ? Bo z sąsiedniej łączki widać dokładnie to samo. Pewnie był jakiś projekt unijny i trzeba było wydać kasę.http://forum.bieszczady.info.pl/images/smilies/icon_mrgreen.gif
Parę lat minęło i konstrukcja platformy mocno się kieleboce, zatem wkrótce pewnikiem runie. Żadna strata. Widoczki zostaną.

kulczyk1
21-11-2019, 21:45
.
Do końca nie rozumiem, po co jest ta platforma ? Bo z sąsiedniej łączki widać dokładnie to samo. Pewnie był jakiś projekt unijny i trzeba było wydać kasę.:mrgreen:
.

Nikt nie rozumie.:razz: A z tej łączki parę kroków na zachód od podestu powiedziałbym , że widok nawet rozleglejszy.

Wojtek Pysz
25-11-2019, 14:52
Kończy się drugi dzień. W dolinach słońce się już schowało. Począwszy od wspomnianej platformy, widzimy pod nami Komańczę.
A w Komańczy dwie cerkwie - grecko-katolicką po lewej i prawosławną po prawej.
A nad Komańczą jakieś góry niewysokie. Dwie kopki na środku zdjęcia to Kremenec (z masztem) i Wierszki. Po prawej stronie, nad cerkwią jest Mohyła, na którą jeszcze dzisiaj idziemy.

http://ciekawe.tematy.net/2019/przybyszow/900/DSC04118.JPG

komisaRz von Ryba
27-11-2019, 00:47
to jeszcze kilka moich poszukiwań Spalonej Hory
są skałki wiec to gdzieś tutaj
46938 46939
cuda techniki też wskazują że to tu
46940 46941
jest ukazała swe oblicze
46942
to idziemy droga czeka
46943

komisaRz von Ryba
27-11-2019, 01:02
są widoki
46944
jest i szczyt
46945
więc kontemplując okolicę ruszamy na południe
46946 46947 46948
słońce coraz bliżej horyzontu
46949 46950
pora szukać noclegu
co tutaj ?
46951
i poszliśmy do sołtysa, co było dobrym pomysłem, jako że był weekendowy wieczór wszystkie lokale gastronomiczne były nieczynne

- - - Updated - - -

samotny wysłannik podjął udał się na wieczorek zapoznawczy do innego forum ale wrócił
nazajutrz spotkaliśmy anioła
46952 oraz deszcz 46953

don Enrico
29-11-2019, 21:53
Kończy się drugi dzień. W dolinach słońce się już schowało. (..)
a propos Wojtku ! u mnie znowu nie pokazują się Twoje zdjęcia
.. Kończył się kolejny dzień wędrówki po górkach pogranicza beskidzko-bieszczadzkiego. Jak popatrzyłem na miernik to wskazał 23 km wędrówki , ale nie to było kresem, tylko dzień się skończył znaczy ciemność.
Idąc przez Komańczę zobaczyliśmy tablicę reklamową zachęcającą do noclegu. Po wykonaniu wskazanego telefonu lądujemy we wiacie na podwórku sołtysa
.
46971
.
No nie .....z takimi butami nie będziemy ładować się do środka.
Jakoś udało się ogarnąć i gospodarz wpuścił nas na pokoje, które znajdowały się na poddaszu, po pokonaniu krętych schodów.
Warunki turystyczne, ale nam to odpowiada, trzeba tylko odreagować.
Przez cały mglisty dzień miałem nadzieję, że nadziejemy się na ekipę forum.npm która miała się szwędać w tych okolicach, w tym samym czasie.
Niestety , przez cały dzień nikogo nie wypatrzyliśmy. Może wieczorny clubbing przyniesie rezultaty ?
Część załogi zaległa , a reszta ruszyła w tango po Komańczy .
Okazało się jednak ,że ten rejon Bieszczadów jest najbardziej dziki w całych Bieszczadach i nie oczekuje najazdu turystów. Przypomnę że to była sobota - łikend 11-listopada.
To, że bar Wanda już nie działa (niestety) ,to wiedzieliśmy, więc nasze kroki poszły w stronę pizderni Enenu, a tu supiza !
Zamknięte i nieczynne, ciemno . Kominek oczywiście też, nie pozostało nic innego jak odnaleźć jedyny punkt życia w Komańczy, czyli sklep Delikatesy Centrum .
Dobra nasza , jest otwarte. Robimy zakupy ( bo jutro zamknięta niedziela , a potem święto narodowe) i dzwonie do Kulczyka ...hej Gdzie jesteście ?
i słyszę ... przybywajcie , bo my jesteśmy w trakcie
Przybyłem więc do ich bazy , aby połączyć siły dwóch forumów, mających wspólnotę osób.
Myślę jednak ,że oni stanowią większą siłę niż forum bieszczadzkie , byli w większej ilości i w lepszym stanie kondycyjnym niż nasz załoga
Wróciłem do swoich i dowiedziałem się że część jutro z rana wraca w domowe pielesze , ot taka rozkładówka
Poturlaliśmy się mimo przeszkód wodnych jaki zapodał nam w następny dzień
.
46972
.
a potem sprawdziliśmy jak to Wojtek błądził na tak prostej drodze przez Rzepedkę
.
46973
.
Schodząc w w dół , niczym konie dorżkarskie zeszliśmy betonówką (zamiast skrótem połonninym) i wylądowaliśmy na stacji Szczawne-Kulaszne
(gdzie cała eskapada się zaczęła i zakończyła)
Ten pojazd ostatni raz w tym roku jechał do Rzeszowa.
.
46974
.
Koniec opowieści

Wojtek Pysz
30-11-2019, 12:42
a potem sprawdziliśmy jak to Wojtek błądził na tak prostej drodze przez Rzepedkę

Miejsce, o którym piszesz i które pokazujesz na zdjęciu, w mojej opowieści opisałem tak (http://forum.bieszczady.info.pl/showthread.php/10113-Spa%C5%82ena-Hora?p=177296&viewfull=1#post177296):
Potem wiatr przywiał chmury, deszcz zaczął się wzmagać i zalał mi okulary. Droga jest tam szeroka i utwardzona, nie było więc problemu z orientacją za pomocą butów.
A błądzenie było, lecz gdzie indziej;-)


Wróciłem do swoich i dowiedziałem się że część jutro z rana wraca w domowe pielesze

Ja byłem jedną z dwóch osób, które wcześniej wracały "w pielesze". Ale zacząłem dzień wcześniej, to mi się należało;-)
Po drodze pożegnałem się z ulubiona stacja kolejową, z której przedstawiam zupełnie aktualny rozkład jazdy.

http://ciekawe.tematy.net/2019/przybyszow/900/DSC04132.JPG


a propos Wojtku ! u mnie znowu nie pokazują się Twoje zdjęcia
Znikanie i pojawianie się zdjęć wynika z z mojej okresowej akcji sprawdzania jakości usług hostingowych, którą przeprowadzam co parą lat. W ostatnim tygodniu 4 razy zmieniałem lokalizację moich "skarbów", a po każdej zmianie może wystąpić czas niedostępności zasobów (propagacja adresu serwera w DNS). Ostatni raz było wczoraj i na tym kończę eksperymenty.

kulczyk1
02-12-2019, 22:27
Przez cały mglisty dzień miałem nadzieję, że nadziejemy się na ekipę forum.npm która miała się szwędać w tych okolicach, w tym samym czasie.
Niestety , przez cały dzień nikogo nie wypatrzyliśmy. Może wieczorny clubbing przyniesie rezultaty ?
i dzwonie do Kulczyka ...hej Gdzie jesteście ?
i słyszę ... przybywajcie , bo my jesteśmy w trakcie
Przybyłem więc do ich bazy , aby połączyć siły dwóch forumów, mających wspólnotę osób.
Myślę jednak ,że oni stanowią większą siłę niż forum bieszczadzkie , byli w większej ilości i w lepszym stanie kondycyjnym niż nasz załoga



Tak gwoli ścisłości to forum NPM reprezentowała ok. połowa nadzwyczaj licznej (jak na BN) grupy pozostali to znajomi i przyjaciele (w ogólnej liczbie 21 osób co najmniej trzy udzielaja się w różnym stopniu tutaj).
Na trasie nie spotkaliśmy sie bo poszlismy równolegle tylko w przeciwnych kierunkach. Mimo , że wszyscy byliśmy ze wschodniej Polski (zachód oznaczała linia - Słupsk , Włocławek , Łódź ,Bielsko-Biała ;)) dla wiekszości to pobyt w Niskim raz w roku i ciekawsze dla niech były np. wampiry w Jaworniku i wieloryb z Rzepedki dlatego nie prowadziłem w ich krzaczory.
Może kolejny rok będzie bardziej sprzyjający i spotkamy sie wszyscy razem przy dużej watrze.

don Enrico
06-12-2019, 22:25
Tak gwoli ścisłości to forum NPM reprezentowała ok. połowa nadzwyczaj licznej (jak na BN) grupy pozostali to znajomi i przyjaciele (...).
Parafrazując .... to tak gwoli ścisłości w naszej grupie było 3,5 forumowiczów (to 0,5 bierze się stąd że kolega Ciepły napisał w ciągu 5-ciu lat dwa posty, więc nie został jeszcze pełnym)
a pogoda (jak dla mnie) była sprzyjająca , padał deszcz było mokro i brzydko , więc chętnie korzystaliśmy z turystycznych wiat jak np ta w Czystogarbie
46983
...
albo ta w Jaworniku, która przytuliła nas na noc
46984
.
Jeśli w taką pogodę spotkasz kogoś na szlaku , możesz śmiało powiedzieć mu CZEŚĆ !
To na pewno nie jest przypadkowy osobnik , to jest swój
We mgle , czy chmurach trudno spotkać takich ludzi, ale wiem że tacy są ....

tadeks
09-12-2019, 23:00
dzwonie do Kulczyka ...hej Gdzie jesteście ?
i słyszę ... przybywajcie , bo my jesteśmy w trakcie
Przybyłem więc do ich bazy , aby połączyć siły dwóch forumów, mających wspólnotę osób.
Myślę jednak ,że oni stanowią większą siłę niż forum bieszczadzkie , byli w większej ilości i w lepszym stanie kondycyjnym niż nasz załoga

Potwierdzam, był u nas, czyli w "agroturystyce Być", gdzie mieliśmy bazę.

Fajnie Was się czytało. Rzeczywiście w sobotę krążyliśmy blisko siebie.
Jeszcze dwie nieproszone sugestie:
- wybraliście Spalelą Horę. Kusząca to górka, zanotowałem sobie. Ja w zamian za te namiary zasugeruję poruszającym się w tej okolicy dalej na zachód wejść na Tołstę. To nie ta Wasza bieszczadzka, to górka na pd.zach. od wsi Tokarnia i ok. 30 minut od grzbietu Bukowicy.

- temat umieszczania zdjęć na forum i znikania ich. Jestem laikiem w tym temacie, ale jeden forumowicz z innego forum podrzucił mi z czego korzystać wrzucając zdjęcia. Robię to bez problemów, za darmo, dla mało kumatych w tym temacie polecam. Jak to będzie trwałe, nie wiem. Może ktoś to zna i coś więcej napisze.
https://postimages.org/

bartolomeo
09-12-2019, 23:33
Jak to będzie trwałe, nie wiem.I to jest zasadnicza wada takich rozwiązań. Moim zdaniem lepiej załączać zdjęcia korzystając z mechanizmów wbudowanych w forum niż ryzykować z podobnymi wynalazkami.

Dlugi
10-12-2019, 10:19
...Ja w zamian za te namiary zasugeruję poruszającym się w tej okolicy dalej na zachód wejść na Tołstę... / (https://postimages.org/)
Tołstę mam w planach, przeglądając WIG-ówki zobaczyłem oznaczony cmentarz w dolinie na północ od Tołsty:
https://images92.fotosik.pl/286/2032a2d2e48d34e5med.jpg (https://www.fotosik.pl/zdjecie/2032a2d2e48d34e5)
Próbowałem podpytywać o ten cmentarz cmentarników interesujących się okresem WW (bo tak typował bym przyczynę powstania tego cmentarza), ale bez efektu. Co zresztą nie dziwi, bo informacji o cmentarzach na wschód od - powiedzmy - linii Dukla-Barwinek jest ubogo. Ale nowe informacje się pojawiają, jak choćby o cmentarzach w Łupkowie czy Zubeńsku. Liczę na to, że kiedyś coś wypłynie też o tym cmentarzu. Planowałem się tam wybrać jeszcze przed śniegiem, czasu jednak mało i trzeba będzie pewnie na wiosnę przełożyć. Jednak nie liczę na nic konkretnego, Lidar kompletnie nic nie pokazał, nawet nie tyle co o cmentarzu na przełęczy pod nieodległą Polaną...