Zobacz pełną wersję : czerwcowe wędrowanie
Dostałem wolne więc sobie zaplanowałem wyjazd w góry, umówiłem się ze Zbyszkiem1509 na wspólne wędrówki więc tym bardziej z radością wyjezdzałem z domu.
W sobotę wieczorem zameldowałem się w Wetlinie, a rano następnego dnia zostawiłem auto w UG i pomaszerowałem do Mucznego licząc na stopa, trochę jednak poasfaltowałem, zanim z Bereżek podwiozły mnie przemiłe panie na krzyżówkę do Mucznego skąd szybko złapałem stopa do Mucznego
.47131
po drodze zaszedłem odwiedzić cmentarz, który chował się za drzewami
Dzień był upalny i duszny, ale serce i nogi rwały się same do góry , po wyjściu z lasu wreszcie upragniony widok, który nosiłem gdzieś w pamięci z zeszłego roku
47132
4713347134
A pózniej była fajna ulewa, aż się miło ślizgało, dobrze,że było z górki. W UG wsiadłem do auta i pojechałem do Jabłonek, gdzie miałem zarezerwowany nocleg.
Następnego dnia spotykałem się z Zbyszkiem, pomaszerowałem więc sobie do Bystrego po drodze odwiedzając cmentarz przydrożny
47135
a pózniej było serdeczne przywitanie i wspólne wydeptywanie nowych ścieżek
47136
Dzień kolejny spędziłem na samotnej wędrówce Jabłonki-Kołonice-Cisna-Dołżyca-Jabłonki
Następny duszny dzień, ostrzegali w radio ,że deszcz, że burze, ale co tam -zdążę(naiwnie myślałem)
Od samego Łopiennika przez Woronikówkę( a co tam być tak blisko i nie wejść?) zlało mnie jak nigdy w życiu i przeprosiłem prognozę pogody a Wszechmocnego prosiłem o łaskę
47137
47138
47139
47140
No i tak minął dzień...
cd
Na następny dzień zaplanowane było wędrowanie pasmem Żukowa, dojście do Szczołba , zejście i powrót przez stare zabudowania po PGR do asfaltu .
Takie były plany, które w trakcie uległy pewnej zmianie i przespacerowaliśmy się przez byłą Sokołową Wolę, przeprawiając się trzykrotnie przez potok, który za każdym razem był dziwnie coraz szerszy. Byliśmy tak przejęci przeprawami,że nie mamy ani jednej foty,a szkoda
47141
47142
Dzionek następny minął na zakupach w UD, odwiedzeniu cmentarza żydowskiego, wejściu na Gromadzyń i zwiedzaniu młyna
47143
47144
Z racji, że poprzedni dzień był lekki obudziłem się dość wcześnie(ok.4.30), tak więc po porannej kawie wybrałem się w odwiedziny do najgrubszej jodły
47145
47146
47147
Po śniadaniu, które po spacerze smakowało wyśmienicie udałem się na spotkanie ze Zbyszkiem i wspólnie pojechaliśmy odwiedzić zródełko w Zwierzyniu i połaziliśmy nad Sanem.
Następny dzień szykował się wielką niespodzianką, mieliśmy spotkać się z don Enrico i pod Jego przewodnictwem jechać na Ukrainę z planem wejścia na Pliszkę i odwiedzenia kilku miejsc po drodze
47148
pierwszy cukiereczek gdzieś po drodze, piękności :)
przygodę w Werchowynie Wyżnej zaczęliśmy od odwiedzin sklepu , smakowaniu ukraińskiego piwa i klimatów
47149
47150
sielsko i wręcz czarodziejsko, czas tu się zatrzymał
cd
a pózniej było pod górkę równie klimatycznie
47151
tak dla pewności nasza pozycja była dokładnie sprawdzana
47152
nie zgubiliśmy się...
47153
47154
następna perełka, tym razem dosłownie wpisana w rejestr UNESCO
47155
To był cudowny dzień- polskie Bieszczady widziane z drugiej strony , no i ten ukraiński klimat
Chętnie wybrałbym się ponownie, ale samemu brak odwagi
Czas mijał szybko, codziennie coś nowego, codziennie gdzie indziej, następny dzień-Łupków:
Parkujemy przy dworcu i po torze, po torze do tunelu
47156
a w tunelu odrabiamy pracę zadaną przez don Enrico
47157
a nad tunelem było tak
47158
trochę pochaszczowaliśmy i na skróty idąc wyszyliśmy na łupkowskie łąki, ależ było kwiecia co niemiara, dusza do nieba ulatywała wraz z motylami
47159
47160
no i prawie jak co dzień, deszcz poganiał nas do odwrotu.
Kolejny udany dzień
czas zleciał i nadszedł ostatni dzień wędrówek, Zbyszek zaplanował wejście na Płaszę z Smereka, dalej granicznym na wschód i zejsie z Rabiej skały w stronę Smereka do auta
47161
47162
siodło przed Dziurkowcem opanowały dziwne istoty...
47163
które wzbiły się gdy zaczęło dobrze "fukać"
pasmo Rabiej
zeszliśmy na Jawornik, a potem "tamtędy" do auta
47165
47166
I skończyła się wycieczka, wyszliśmy dokładnie na wprost auta
Gdy przed wyjazdem rozmawiałem ze znajomymi ,że jadę w góry w Bieszczady to usłyszałem,że przecież to jest bez sensu jechać tam następny raz skoro już parę razy byłem. I powiem,że nieraz chodząc na tym wyjeżdzie chodziła mi myśl czy to ma sens - włazić pod górę,żeby pózniej zejść, czy jest jakiś sens tłuc się autem 12h samemu przez całą Polskę żeby łazić po Łopienniku w trakcie burzy modląc się ze strachu i gubiąc szlak trzykrotnie, czy jest sens łazić w spiekocie po szlaku granicznym i pózniej brodzić po pachy w pokrzywach, wiele takich bezsensownych rzeczy robiłem na tym wyjezdzie i mam nadzieję, że jeszcze wiele razy uda mi się to powtórzyć....
..a może właśnie tak wyglada sens, robić to co lubimy i lubić to co robimy
Piotr Niedziela
17-02-2020, 20:19
Brawo Sroka...
don Enrico
17-02-2020, 22:12
cd
(...)
To był cudowny dzień- polskie Bieszczady widziane z drugiej strony , no i ten ukraiński klimat
Chętnie wybrałbym się ponownie, ale samemu brak odwagi
(...)
Dzięki że dzielisz się wspomnieniami, to tak jakbyś rozdawał pieniądze, albo coś więcej niż pieniądze
A co do Wschodnich Bieszczadów , to taki niedosyt mi został, bo to jest tak jakbym chciał pokazać muzeum Luwru w 1-godzinę .....
Pisz więc , może coś się wykluje w tym samym momencie ?
zbyszek1509
24-02-2020, 20:23
Następny dzień szykował się wielką niespodzianką, mieliśmy spotkać się z don Enrico i pod Jego przewodnictwem jechać na Ukrainę z planem wejścia na Pliszkę i odwiedzenia kilku miejsc po drodze
47148
pierwszy cukiereczek gdzieś po drodze, piękności :)
przygodę w Werchowynie Wyżnej zaczęliśmy od odwiedzin sklepu , smakowaniu ukraińskiego piwa i klimatów
47149
47150
Dzięki Ci Jarku za mobilizację do dorzucenia kilku zdjęć z najpiękniejszej wyprawy podczas ostatniego pobytu w Bieszczadach, której inicjatorem był Heniu i ponowne ślę mu podziękowanie za wspaniały pomysł oraz jego realizację. Przeżywałem przez ostatnie kilka dni straszne horrory, gdyż w pogoni za nowoczesnością, próbowałem zainstalować nowy system na komputerze :-( . Zaowocowało to utratą wszystkich danych dotyczących szczególnie Bieszczadów, łącznie z tym co Tobie obiecałem. Jednak, w efekcie dałem radę :-) wszyściutko odzyskać i będąc w tej wielkiej radości spróbuję podesłać kilka dodatkowych zdjęć z naszej wycieczki na Pliszkę. Na początek mapa ze szlakiem, który przeszliśmy.
47170
Jak się okazało, to informację o czasie przejścia na Pliszkę, przekroczyliśmy o 100%, gdyż wchodziliśmy przez 2godz i 31 min.
47171
Już jesteśmy na szlaku z widokiem na Pliszkę.
47172 47173
Verkhovyna Bystra i Vilosianka na horyzoncie
47174
Widoki z grzędy na Pliszce
47175 47176 47177
Po zejściu do wioski, zrobiło się bardziej kolorowo :-)
47178
W drodze powrotnej, jedna z kilku perełek w Jasienicy Zamkowej.
47179
Na dzień dzisiejszy to tyle z naszej wyprawy :-) , pozdrawiam wszystkich uczestników serdecznie.
bartolomeo
24-02-2020, 21:09
W Jasienicy Zamkowej to akurat nie cerkwiew jest perełką godną największej uwagi :wink:
PS Vilosianka?!? A może... Wołosianka? :smile:
don Enrico
24-02-2020, 22:50
Bartku !
musisz zrozumieć że nuworysz Wschodnich Bieszczadów , Zbyszek był tam pierwszy raz i posługuje się nazewnictwem z angielskim brzmieniem pojawiającym się na ekranie
Verkhovyna Bystra i Vilosianka
Chodzi oczywiście o Werchowyną Bystrą (Верховина-Бистра) i Wołosiankę (Волосянка)
zbyszek1509
24-02-2020, 23:19
W Jasienicy Zamkowej to akurat nie cerkwiew jest perełką godną największej uwagi :wink:
PS Vilosianka?!? A może... Wołosianka? :smile:
Wynika z tego, że ponownie nie wiedziałem gdzie byłem :-( . Jednak na swoje usprawiedliwienie, mogę napisać, że podziału administracyjnego Ukrainy nie znam. Kierowałem się jedynie mapą i odległością od najbliższej miejscowości (wioski), aby zlokalizować cerkiew. W załącznikach przedstawiam sposób mojego rozumowania. Na mapie ukraińskiej, jaką jeszcze posiadam, miejsce tej cerkwi oznaczone jest jako Jasienica.
47180 47181
zbyszek1509
24-02-2020, 23:31
Na mapie ukraińskiej, jaką jeszcze posiadam, miejsce tej cerkwi oznaczone jest jako Jasienica.
47182
bartolomeo
25-02-2020, 07:29
Z Jasienicą Zamkową wszystko się zgadza - tylko tam perłą jest dzwonnica stojąca obok cerkwi, sama cerkiew troszkę jakby mniej :wink: I traktuj te moje dwa listy jako podpowiedź raczej a nie jako reprymendę :mrgreen:
No to się przy okazji dowiedziałem ,że byłem w Jasienicy Zamkowej :lol:
zbyszek1509
27-02-2020, 14:28
Z Jasienicą Zamkową wszystko się zgadza - tylko tam perłą jest dzwonnica stojąca obok cerkwi, sama cerkiew troszkę jakby mniej :wink: I traktuj te moje dwa listy jako podpowiedź raczej a nie jako reprymendę :mrgreen:
Zazwyczaj wszystkie uwagi od bardziej doświadczonych bieszczadników, traktuję bardziej jako przyjazną wskazówkę, aniżeli jako reprymendę, a jeżeli ona dodatkowo pozwoli mi poszerzyć wiedzę, to tym bardziej doceniam jej wartość. Stare przysłowie mówi, " ucz się od mądrych , a nie od głupców". Natomiast sfotografowanie całej dzwonnicy w Jasienicy, było trochę kłopotliwe z racji szybko upływającego czasu. Najlepiej by było zrobić je z górnego brzegu cmentarza, na który już w zasadzie nie wchodziliśmy.
47186
Samą dzwonnicę obeszliśmy dookoła i po skrzypiących schodach wspięliśmy się na górę, aby zobaczyć ciekawy dzwon, a później inne pamiątki.
47187 47188 47189
- - - Updated - - -
No to się przy okazji dowiedziałem ,że byłem w Jasienicy Zamkowej :lol:
To jeszcze jedna ciekawostka z dziedziny perełek :-) . Cerkiew w Użoku.
47190
zbyszek1509
28-02-2020, 15:36
PS Vilosianka?!? A może... Wołosianka? :smile:
Ostatecznie, po dość długim czasie, znalazłem przyczynę problemu, który wkradł się w mój tekst wcześniej napisany. A nazywa się on "literówka" :mrgreen: . Miało być jak na mapie 47191 a wyszło jak zwykle :-( . Na klawiaturze literka "o" jest obok literki "i" i w tym cały problem :-( .
Na osłodę Jarek jako florysta na łupkowskiej łące.
... trochę pochaszczowaliśmy i na skróty idąc wyszyliśmy na łupkowskie łąki, ależ było kwiecia co niemiara, dusza do nieba ulatywała wraz z motylami
47159
47192
zbyszek1509
01-03-2020, 01:38
Z Jasienicą Zamkową wszystko się zgadza - tylko tam perłą jest dzwonnica stojąca obok cerkwi...
Korzystając z uprzejmości, pragnę zamieścić również i dzwonnicę.
47194
Jarek jako florysta na łupkowskiej łące
skrzyżowanie wyuczonego leśnika, który uwielbiał systematykę roślinną z kwiaciarzem daje taki efekt,że trudno mi przejść bez zainteresowania nad ciekawą roślinnością.
A żeby nie być gołosłownym,że łąki były bogato ukwiecone:
47195 47196 47197 47198 47199
4720047201 47202 47203 47204
zbyszek1509
01-03-2020, 23:09
Pięknie Ci wyszły te fotki :-). Cały ich urok, to właśnie w szczegółach.
Powered by vBulletin® Version 4.2.1 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.