buba
07-03-2023, 21:09
Jest początek lipca roku 2004. Ładusia, moi rodzice i ja. Nasza trójka na pokładzie dzielnego, bordowego autka rusza na podbój Karpat! :) Huculszczyzna i te sprawy. "Tam szum Prutu Czeremoszu". Plan nie zakłada wielkiego chodzenia po górach. Nie jakieś tam zaraz połoniny i postrzępione szczyty niedostępnych wierchów. Mają być wioski, takie prawdziwe - płynące mlekiem i samogonem. Mają być słomiane dachy, pył chrzęszczący w zębach i błotniste drogi wcinające się w głębokie, wilgotne doliny.
https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEj44KMK1NkYup6_NZW1_Y0P89G3hdQvMDFkk2gPUiIxjP EqODq1_7r4FZ0-39WaFBFckG0Dw-sQb5ca9Ti2x8fK7tVdUQLwyuV1u8i0pllAcBXWluFpxWE-BMeUJOBXsTehiDgZymEMx-9wLvF_PhBLP8tmFdsBNtJYK_UVqlpXClsvUV5xEkYXQgXYkg/s600/Zrzut%20ekranu%202023-03-3%20o%2022.27.06.png
Ciężko jest napisać relację po 19 latach, zwłaszcza mając dość fragmentaryczne zapiski z przebiegu trasy. Były dokładniejsze opisy, ale notes niestety gdzieś przepadł :( Na pewno wiele rzeczy umknęło z pamięci, wiele opisywanych już nie na świeżo, traci swoją moc, bo dystans lat zazwyczaj gasi emocje, które towarzyszyły wielu wydarzeniom. No ale z dwojga złego lepiej teraz - niż za kolejne 20 lat! :) I lepiej późno niż wcale! :)
Granicę zamierzamy atakować wcześnie z rana, coby na wszelki wypadek mieć duży zapas czasowy i nie musieć jeździć po nocy jak nas owa granica zassie na dłużej niż zazwyczaj. Nie lubimy jeździć po nocach, a po Ukrainie to już w szczególności. Wiem, łamiemy tą zasadę 5 lat później, za co zostajemy przykładnie ukarani. ( https://jabolowaballada.blogspot.com/2015/03/ukraina-gorgany-zamki-fabryki-2009.html )
Śpimy w PTSMie w Ustrzykach Dolnych. Rano suniemy na nasze ulubione, chyrowskie przejście i wypluwa na nas po drugiej stronie w sposób niezwykle sprawny i bezproblemowy. Ładusia napojona prawdziwą, ołowiową benzyną, o oktanowości wahającej się ponoć gdzieś w rejonie 80, zdaje się wręcz fruwać! Takiej mocy przy pokonywaniu wzniesień, takiego przyspieszenia - to ona nigdy jeszcze nie miała! Tu widać poczuła zew przodków! Właściwe auto na właściwym miejscu! Pruje na wschód z taką mocą, że chyba się zatrzymamy we Władywostoku! (proponowałam, ale rodzice jakoś sceptycznie się odnieśli do mojego pomysłu, uznając go za żart ;) Aha! Na dystrybutorach było chyba napisane 72, 92 i 95, ale pan stacyjny mówi nam, że to ściema, bo ze wszystkich węży u nich leci i tak to samo. Z ciekawych sytuacji na stacji zapadło mi jeszcze w pamięć, że tu po raz kolejny utrwaliliśmy sobie, że lokalne węże "nie odbijają". Ile razy trzeba deptać po tęczowych kałużach, aby sobie to wbić do łba??
Gdzieś w rejonie Starego Sambora pierwszy raz mijamy sympatycznego Węgra w niebieskim trabancie. Koleś ma przeniesamowitą fryzurę. Cała głowa jest praktycznie wyłysiała, jedynie z tyłu zostały włosy. I z tych tylnych włosów ma zapleciony warkocz, sięgający do połowy pleców. Warkocz jest tak gruby, że większość ludzi z kompletnego owłosienia całego łba 1/10 tej objętości nie uzyska. Już nie pamiętam czy on wyprzedził nas, czy my jego. Później, w kolejnych dniach, wpadamy na siebie jeszcze kilkukrotnie. To na przejeździe kolejowym, to na stacji benzynowej, to gdzieś pod sklepem. Widać koleś podąża bardzo podobną trasą. Niestety nie pojawiła się okazja, aby nawiązać z nim jakaś bliższą znajomość. Acz po piątym razie już do siebie machamy :)
Nasza dzisiejsza trasa wiedzie łagodnymi wzgórzami przez Starą Sól, Stary Sambor, Turkę, Borynię, Wysocko Niżne, Komarniki, Wysocko Wyżne...
https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgBknlr7JH2y52hvGldL-A1S2asrN5oNJS1MwyhTDhztiPz29ronBGPRoUq4zaR62ik3CnV 3G5nQeNOchm8RGuJJjxOoGlGs4Ds50W-wZBkfzMnUE5k5JRxeNDy0WP6iiWt8Ykl2gde0pO92LRXm0UUme 1Sm_5VuGeFVECAP_imq5zBL2c7SsYQUPJjpA/s600/Zrzut%20ekranu%202023-03-3%20o%2022.41.23.png
https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgICN7ok_5gnlblOnjZD3xYuK9RZtRoyy9hmX1ypnH_M3 BdVX2a6Ocxt_qZEX90cVYi9cyyAKp2pyxDJxuJdmLWgAxg_baG iOR2Em-xzx3_2WPWXtDjfK3lO9zK7gbxtLP73YHxyzX1WHF8yWlpXYkvy 2osiVnWKBYkxaAALbASZo_4uEF_CeOKXUpFFA/s600/Zrzut%20ekranu%202023-03-3%20o%2022.41.34.png
Gdzieś pod sklepem.
https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgWTPSfECSMfgU8drrt8rMfEvwo3TtPd6rmJVSLAWwHcC-GnTeWTF9qpYKx6Zn3gyhIFJy2wa13f8MPeoYyZ9dT3waZN0cHl YPdBKjaLNUS8uZJScr9WDXx3OOsj5Bye3n_jMgNJ7170RvFXf6 EAn4sHi1H7mdsc8aArtad-N8sFHYXdPTGfa2VaV0M8Q/s600/Zrzut%20ekranu%202023-03-7%20o%2016.20.26.png
Miejscowością, gdzie planujemy się zatrzymać i trochę połazić, jest Libuchora. Pamiętam, że jeżdżąc w Bieszczady, natrafiliśmy na jakieś czasopisma opisujące pobliskie wioski znajdujące się po drugiej stronie granicy. I tam urzekły nas wyłaniające się z mgieł strzechy chat! I to nie, że tam jedna chałupa czy dwie albo jakiś zapomniany kurnik. Ze zdjęć wynikało, że cała wieś tak wygląda. I nie jest to jakiś pieprzony skansen, gdzie trzeba przebierac kapcie zanim się wejdzie, a za zdjęcie z błyskiem wypruwają ci flaki. Jest to zwykła wieś, gdzie ludzie sobie mieszkają i strzechy sobie po prostu są, bo zawsze były, no i są dalej. Widać myszy ich nie zjadły, ognie nie pochłonęły, a pragnienie luksusu i nowoczesności jeszcze nie wdarło się w serca na tyle silnie, aby okazać się jeszcze skuteczniejszym od ognia i mysz.
Ładusia i strzecha prezentują się razem nadpodziw harmonijnie. Wiem, że ze zdjęcia nie bardzo to widać (bo jakość moich zdjęć jest również spójna z pylistą atmosferą chwili), ale ja to pamiętam i można mi uwierzyć na słowo :P Można też wwiercić się wzrokiem w mgłę fotografii i spróbować odnaleźć pasujące do opisu plamy :)
https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjPJIF9bJg4Zbww36jtXLLx4c2gnOhO5GSe_kSrVIaJLe y3eFr8lbnvgc8qaKoryXiGtvhwh-kx2jU5IXnWyQKG5v1lytWRZh3qcRa9My6f38QEjlSF8gxH41Ir 65CqpSXvje17cDCXHCCsCUwmVR-OIt1xANw5m8i-b4Cwhw4Gc_EdngX1y1A0gvA-wQ/s600/Zrzut%20ekranu%202023-03-3%20o%2022.51.06.png
No a wracając do wspomnianych strzech - jest tu ich naprawdę od zarąbania.
https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEh2gqUHBaVOp8eyjkTJ0MJb3qlIAtpUIj2s3FCttaT1FN x6r3QlitoikfIj0tRk74sSI7AVffl_OWr8URboF97u57AFBkq8 yHZ9J8qV9OV1_Z202y1R-qoyHh_9-PU7yKn3S_7jDaj69T7mhPc8VI8Qdlo9WJRfpXqtMakY1P-9f4jBGRh-yhj7_FMK3Q/s600/Zrzut%20ekranu%202023-03-3%20o%2022.57.48.png
https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEh4O8Z6Fo32Du2_qkNXQ1Mn1MMbDzf6I9ZNK6MFJ1fQDn nEffnM8Xtut_E_NfOVksv7gJlboaNOy2ymHLMBLMr8jc_f3bgZ RDNQ_uwLG6NEUCk6HT8RoVeJ6q8PrV2qG_BGM7OB3lyrq1eBlm 6n55z1EIWgHilzkdHpq5NvFR0WFar5GJENYUpJYp70GQ/s600/Zrzut%20ekranu%202023-03-3%20o%2022.57.59.png
https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhW_zaNXyCnPpvGA1SRAaPVvzCtM7hvfFiVT9ukRUm8-CLo2qMEebSMl2jsgiTTfdquN6axAStJ6cIJXjO_Bx-wavnGdXS8xOi1TNppFuuplgtKYZ5OjfFRO3bbTNyxXV6oeQhbq J2pnVBqE5oasgY5QgTA1-BPtApbtm0OI4He-llhGgx4gYllqRUY4w/s600/Zrzut%20ekranu%202023-03-3%20o%2022.58.12.png
https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEj-_UPoQ5jeWqwyHd2IKa9yyQsrTrW7s5Q2z3Gu6-WrR60nDZ-kdv_Ol-Vt5V6V_mnhDLo1eSNqZyTJwl8TLyha_-epWY5Ibjojsa4NyZqjPJlAerS3QDDtDyGTUGsSDQroZuUigUTl 6E6_nMnOvuxYiHoAWLFE37Fs0jxIG2HpE7pBTGQPng7jopJLQQ/s600/Zrzut%20ekranu%202023-03-3%20o%2022.58.27.png
https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhzXShFPKpdEzVpyWqWPnMZlfqTUDHc2T6VynUZ9BQXca IyMsbsqR9mFR689dfPW0rKfRg99iVw7LRuKr0J5HoLvPwMIEGs 4jAz2iTZS-NpRVDVZfQhRBqI1gTsEMV2qBGntGc4IdKepEabUwFQo4aOp7q8 RckwB9MleuTbr60O8r5lrYP9S3VL_YfXug/s600/Zrzut%20ekranu%202023-03-3%20o%2022.58.35.png
Są też obejścia z inną strukturą dachów, ale widać również mnie jakoś urzekły, jako że trafiły na zdjęcia.
https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjCTEosfe71SP3OhcGj8jQaKvihNVhvUAyl_JVgWaO6Ra BOY_pcc8DYPnU8XJsaGHU_T8-qWeRJWINnEBUsHo7XSlaHhARVOT8o2MfWjnw-fGkocpV6eNc7OsV44SxPzHqXceWfj-eD4zPIMNOf63iguuBanL4bMohcpmRoHSqiImVn-ZKB2495_hEH5w/s600/Zrzut%20ekranu%202023-03-3%20o%2023.03.07.png
https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjnSCqXL2N33TVXpuBouTKYTS601oclVGOmd33OW-UtTGkMRxJ64UnvxowiKnU_xzKx3Y5wWHcfPLBT77vmks906U7F dDsjOCtBA2juqFErMZ2FP9V3HVPncwOTtoxncQOqszJNZsv_bP GVTFdPbly9VOQqwZ8BXX1yXdAPGi9U59NoH2Ae77Sk82mV2g/s600/Zrzut%20ekranu%202023-03-3%20o%2023.03.21.png
W wiosce miją nas kilkanaście pojazdów i z tego co pamiętam żaden nie był spalinowy. Wszystkie są tak ekologiczne, że cały obecny zachodni świat powinien się posikać ze szczęścia.
https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEh_zBqfbOXqFhJHJBwn9T9DtwEacQQqj_iixWjZqBAt2e ge36oq1uoK6zWOgKSbgmDsPU8n2qooStbshwqIqnDOiuBCqcjN tXr8Qmc9jAT-XGA06gUZJKG-295RVtGmb2trSR0-DtY5Fwa6-uaqA3_XoPbh2fUckTnOwZhH10xADh2lTxH1eqCFOMNxMA/s600/Zrzut%20ekranu%202023-03-3%20o%2023.04.55.png
Były to jeszcze te piękne czasy, gdy ludzie nie uciekali na widok aparatu, pozwalali, aby robić im zdjęcia. Ba! często sami o nie prosili!
https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhAML9GUZYifdMpgtONqgkR_aIMXhTH56M0iCmZmmhYFs 35kKeDyFbbqFYnZj2YC5tIeczrGCaEXMfCFZnnzwXP-UlW_TUy4w11tc4rucWtjimYqGziTXbSje7uSfp-sttUw0_Qpi6N00bZZVnsuyMYYroUmvE3OlOh6Ssp72i4VwNEeH K9X-Dvy3vduA/s600/Zrzut%20ekranu%202023-03-3%20o%2023.10.05.png
https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhb6WGmGuTeNAaPM2wyaUKlME7jmsPfMRluqVgxr-G1716x-ngYF7VRoi6gEkcGo5FLyHhmPsR1ZCQFShBmPDexXW415LaxHJn NKXomyqB1CyMmVfHXeEG5RMuGlABoEeINdotpCHPzGGQdFR6Au uSrnwJNrs04MG1p_m9dVtA56jc9IhDXetjxVHZSKg/s600/Zrzut%20ekranu%202023-03-3%20o%2023.10.14.png
Tu taka sytuacja: bardzo spodobała się nam przydomowa kapliczka kryta omszałym gontem. Robię więc jej zdjęcie...
https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiSCCPDp1DtfBjQ9S5VqTzmMMUaPkTUgN4Rvx99yY02lW ZoMcic43udAH2qN02Y55U5sgTiG_co7lAxQdyeB09tcm--ocylAum2w2LIjDYBVHb_221vo_B85SfDTLfTvEaRyaK8ND37iH PalPL8FcDsVSyswdMNMEr-b6e-hZCIHK-YRECiJDBJVG3shQ/s600/Zrzut%20ekranu%202023-03-3%20o%2023.12.21.png
Ledwo aparat nie pstryknął i świat nie spowiło głośne BŻŻŻŻ, świadczące o przewijającym się filmie, jak zza węgła nie wyskoczy facet machając rękami i pokrzykujac coś do nas! Jak się okazuje, zaraz obok zbudowali też nową kapliczkę. Dopiero co ją skończyli ze szwagrem i są z niej bardzo dumni. Uważają, że ją też powinniśmy sfotografować. I to koniecznie z właścicielem! Już mam robić to kolejne zdjęcie, a tu nagle facet myk! ucieka z kadru i znika w czeluściach chałupy. Pobiegł do domu po wnuczka. Żeby wnuczek też był na zdjęciu. Zatem zdjęcie w komplecie - nowa kapliczka i jej fundator, z wnuczkiem Iwankiem na rękach. Iwanko nie chciał zdjęcia. Odwracał główkę i darł japę okrutnie.
https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi4ffbUytHjw5nJIXYrueqq64T3sSZ-smwRnAfYsCn_N2tODEbKwKkUwy59YZ-uohqBT2kcx_yeF6Oyt9Ofdm-HxQzcW1W4cW6ri2Nxbw7g3Bl-L9aFdpBkU7oY1zGyMb2OLehm1MtlaTEhxPjACaUKJIdiuI7Y8C MDGzwOvH9yAweyUGf6MhvW_NhPDw/s600/Zrzut%20ekranu%202023-03-3%20o%2023.19.11.png
Patrząc na ten obrazek wybitnie uderza ogrom czasu, ktory nas od niego dzieli. Iwanko, z którym przypadkowe losy zderzyły nas na dwie minuty, jest dziś dorosłym facetem. Czy został w górskiej wiosce i wiedzie życie takie jak ojciec i dziadek, patrząc na floksy obrastające kapliczkę? Czy może mijam go codziennie na ulicach Oławy, gdy tak jak tysiące przybyłych tu ukraińskich robotników - zmierza do pracy w jednej z naszych fabryk? Może to właśnie on stał z browarkiem nad Odrą, zawsze o 8:30, gdy szłam z kabakiem do przedszkola? A może właśnie nie? Może ów karpacki Iwanko biega dziś z karabinem gdzieś po Donbasie i omszałe strzechy Libuchory są ostatnią rzeczą jaką zaprząta sobie głowę?
Wspominając ten wyjazd i pisząc tą relację - z jednej strony mam wrażenie jakby to było wczoraj. Jednak takie momenty, takie niepocztówkowe zdjęcia, przypominają dobitnie, że jednak to nie wczoraj...
Kawałek dalej, nad rzeczką, zatrzymujemy się na obiad. Gotujemy pulpę, ale nie możemy jej na spokojnie zjeść. Ciągle mamy w garnku krowę. Trawa przy naszych stopach jest najsmaczniejsza, no a jak kilka ziarenek kukurydzy na nią upadnie to już powód, aby wygryźć to miejsce do ziemi.
https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEj4D845j_K37_OLznHlEwoNPP5nYj_9JKw3EKpsdfedPT oxyjn4MUddUjYOv3SlZrw_fCGD1YVHoMDDrJhP5MtFwh8_xfwl s5Vjj4H3vQIyhNDUO8I1iDe75fsyA2G8BbAuze9EA1Cr4SiLMR eRmaRkgD7Bq3SYX6j0V1i8TZMkolIesguFExgTItJ3nw/s600/Zrzut%20ekranu%202023-03-4%20o%2017.30.52.png
Można też zwrócić uwagę na wspaniałą stabilizację klapy od ładusi - za pomocą parasola! Bardzo lubię jak przedmioty są wielofunkcyjne! :)
https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhW5F6_D8mSKo20-pEW2m6Y8HN5gszvf3gvVuKZLkU4g0lunnGRoLT7QBqTZdz9zIh tE3AsIy6DdbAC5zlko03OBEYnOo3ASBLLltnUhq3p0vRMi1sxF nMrJBBQosf8ETlytOpprYYkLXmLerTmrcmKOAD9zkV3MaeJjsI 8pTJKRUhz-6SXcdbGmpKmuQ/s600/Zrzut%20ekranu%202023-03-4%20o%2017.31.10.png
Jedziemy dalej. Spokojne drogi, pobocza łagodnie przechodzące w pola usiane snopkami siana. Pagórki z kępkami drzew i drewnianymi cerkwiami o wielu daszkach.
https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhMzFMZjr24t2e6_NoRUWqgGQPC7w8NHSjX-fJo133LIudGwEziD-tgGo_t8Ioibl1PA488opI2Azz-UAQOW8bRjA0ac2GvduqWHKqiezudT3PMHnMCf8Jy1iL6KaFXAk 8zf55Wubp7DXoezkGg_srI1W8cK6PWSQ3itStYuIe4qN6ePvVC Qc1F9O2geA/s600/Zrzut%20ekranu%202023-03-4%20o%2017.40.55.png
Więcej w posta nie wlezie - więc jeśli ktos byłby zainteresowany relacją to ma ją tutaj: https://jabolowaballada.blogspot.com/2023/03/u-podnoza-ukrainskich-karpat-cz1-2004.html
https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEj44KMK1NkYup6_NZW1_Y0P89G3hdQvMDFkk2gPUiIxjP EqODq1_7r4FZ0-39WaFBFckG0Dw-sQb5ca9Ti2x8fK7tVdUQLwyuV1u8i0pllAcBXWluFpxWE-BMeUJOBXsTehiDgZymEMx-9wLvF_PhBLP8tmFdsBNtJYK_UVqlpXClsvUV5xEkYXQgXYkg/s600/Zrzut%20ekranu%202023-03-3%20o%2022.27.06.png
Ciężko jest napisać relację po 19 latach, zwłaszcza mając dość fragmentaryczne zapiski z przebiegu trasy. Były dokładniejsze opisy, ale notes niestety gdzieś przepadł :( Na pewno wiele rzeczy umknęło z pamięci, wiele opisywanych już nie na świeżo, traci swoją moc, bo dystans lat zazwyczaj gasi emocje, które towarzyszyły wielu wydarzeniom. No ale z dwojga złego lepiej teraz - niż za kolejne 20 lat! :) I lepiej późno niż wcale! :)
Granicę zamierzamy atakować wcześnie z rana, coby na wszelki wypadek mieć duży zapas czasowy i nie musieć jeździć po nocy jak nas owa granica zassie na dłużej niż zazwyczaj. Nie lubimy jeździć po nocach, a po Ukrainie to już w szczególności. Wiem, łamiemy tą zasadę 5 lat później, za co zostajemy przykładnie ukarani. ( https://jabolowaballada.blogspot.com/2015/03/ukraina-gorgany-zamki-fabryki-2009.html )
Śpimy w PTSMie w Ustrzykach Dolnych. Rano suniemy na nasze ulubione, chyrowskie przejście i wypluwa na nas po drugiej stronie w sposób niezwykle sprawny i bezproblemowy. Ładusia napojona prawdziwą, ołowiową benzyną, o oktanowości wahającej się ponoć gdzieś w rejonie 80, zdaje się wręcz fruwać! Takiej mocy przy pokonywaniu wzniesień, takiego przyspieszenia - to ona nigdy jeszcze nie miała! Tu widać poczuła zew przodków! Właściwe auto na właściwym miejscu! Pruje na wschód z taką mocą, że chyba się zatrzymamy we Władywostoku! (proponowałam, ale rodzice jakoś sceptycznie się odnieśli do mojego pomysłu, uznając go za żart ;) Aha! Na dystrybutorach było chyba napisane 72, 92 i 95, ale pan stacyjny mówi nam, że to ściema, bo ze wszystkich węży u nich leci i tak to samo. Z ciekawych sytuacji na stacji zapadło mi jeszcze w pamięć, że tu po raz kolejny utrwaliliśmy sobie, że lokalne węże "nie odbijają". Ile razy trzeba deptać po tęczowych kałużach, aby sobie to wbić do łba??
Gdzieś w rejonie Starego Sambora pierwszy raz mijamy sympatycznego Węgra w niebieskim trabancie. Koleś ma przeniesamowitą fryzurę. Cała głowa jest praktycznie wyłysiała, jedynie z tyłu zostały włosy. I z tych tylnych włosów ma zapleciony warkocz, sięgający do połowy pleców. Warkocz jest tak gruby, że większość ludzi z kompletnego owłosienia całego łba 1/10 tej objętości nie uzyska. Już nie pamiętam czy on wyprzedził nas, czy my jego. Później, w kolejnych dniach, wpadamy na siebie jeszcze kilkukrotnie. To na przejeździe kolejowym, to na stacji benzynowej, to gdzieś pod sklepem. Widać koleś podąża bardzo podobną trasą. Niestety nie pojawiła się okazja, aby nawiązać z nim jakaś bliższą znajomość. Acz po piątym razie już do siebie machamy :)
Nasza dzisiejsza trasa wiedzie łagodnymi wzgórzami przez Starą Sól, Stary Sambor, Turkę, Borynię, Wysocko Niżne, Komarniki, Wysocko Wyżne...
https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgBknlr7JH2y52hvGldL-A1S2asrN5oNJS1MwyhTDhztiPz29ronBGPRoUq4zaR62ik3CnV 3G5nQeNOchm8RGuJJjxOoGlGs4Ds50W-wZBkfzMnUE5k5JRxeNDy0WP6iiWt8Ykl2gde0pO92LRXm0UUme 1Sm_5VuGeFVECAP_imq5zBL2c7SsYQUPJjpA/s600/Zrzut%20ekranu%202023-03-3%20o%2022.41.23.png
https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgICN7ok_5gnlblOnjZD3xYuK9RZtRoyy9hmX1ypnH_M3 BdVX2a6Ocxt_qZEX90cVYi9cyyAKp2pyxDJxuJdmLWgAxg_baG iOR2Em-xzx3_2WPWXtDjfK3lO9zK7gbxtLP73YHxyzX1WHF8yWlpXYkvy 2osiVnWKBYkxaAALbASZo_4uEF_CeOKXUpFFA/s600/Zrzut%20ekranu%202023-03-3%20o%2022.41.34.png
Gdzieś pod sklepem.
https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgWTPSfECSMfgU8drrt8rMfEvwo3TtPd6rmJVSLAWwHcC-GnTeWTF9qpYKx6Zn3gyhIFJy2wa13f8MPeoYyZ9dT3waZN0cHl YPdBKjaLNUS8uZJScr9WDXx3OOsj5Bye3n_jMgNJ7170RvFXf6 EAn4sHi1H7mdsc8aArtad-N8sFHYXdPTGfa2VaV0M8Q/s600/Zrzut%20ekranu%202023-03-7%20o%2016.20.26.png
Miejscowością, gdzie planujemy się zatrzymać i trochę połazić, jest Libuchora. Pamiętam, że jeżdżąc w Bieszczady, natrafiliśmy na jakieś czasopisma opisujące pobliskie wioski znajdujące się po drugiej stronie granicy. I tam urzekły nas wyłaniające się z mgieł strzechy chat! I to nie, że tam jedna chałupa czy dwie albo jakiś zapomniany kurnik. Ze zdjęć wynikało, że cała wieś tak wygląda. I nie jest to jakiś pieprzony skansen, gdzie trzeba przebierac kapcie zanim się wejdzie, a za zdjęcie z błyskiem wypruwają ci flaki. Jest to zwykła wieś, gdzie ludzie sobie mieszkają i strzechy sobie po prostu są, bo zawsze były, no i są dalej. Widać myszy ich nie zjadły, ognie nie pochłonęły, a pragnienie luksusu i nowoczesności jeszcze nie wdarło się w serca na tyle silnie, aby okazać się jeszcze skuteczniejszym od ognia i mysz.
Ładusia i strzecha prezentują się razem nadpodziw harmonijnie. Wiem, że ze zdjęcia nie bardzo to widać (bo jakość moich zdjęć jest również spójna z pylistą atmosferą chwili), ale ja to pamiętam i można mi uwierzyć na słowo :P Można też wwiercić się wzrokiem w mgłę fotografii i spróbować odnaleźć pasujące do opisu plamy :)
https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjPJIF9bJg4Zbww36jtXLLx4c2gnOhO5GSe_kSrVIaJLe y3eFr8lbnvgc8qaKoryXiGtvhwh-kx2jU5IXnWyQKG5v1lytWRZh3qcRa9My6f38QEjlSF8gxH41Ir 65CqpSXvje17cDCXHCCsCUwmVR-OIt1xANw5m8i-b4Cwhw4Gc_EdngX1y1A0gvA-wQ/s600/Zrzut%20ekranu%202023-03-3%20o%2022.51.06.png
No a wracając do wspomnianych strzech - jest tu ich naprawdę od zarąbania.
https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEh2gqUHBaVOp8eyjkTJ0MJb3qlIAtpUIj2s3FCttaT1FN x6r3QlitoikfIj0tRk74sSI7AVffl_OWr8URboF97u57AFBkq8 yHZ9J8qV9OV1_Z202y1R-qoyHh_9-PU7yKn3S_7jDaj69T7mhPc8VI8Qdlo9WJRfpXqtMakY1P-9f4jBGRh-yhj7_FMK3Q/s600/Zrzut%20ekranu%202023-03-3%20o%2022.57.48.png
https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEh4O8Z6Fo32Du2_qkNXQ1Mn1MMbDzf6I9ZNK6MFJ1fQDn nEffnM8Xtut_E_NfOVksv7gJlboaNOy2ymHLMBLMr8jc_f3bgZ RDNQ_uwLG6NEUCk6HT8RoVeJ6q8PrV2qG_BGM7OB3lyrq1eBlm 6n55z1EIWgHilzkdHpq5NvFR0WFar5GJENYUpJYp70GQ/s600/Zrzut%20ekranu%202023-03-3%20o%2022.57.59.png
https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhW_zaNXyCnPpvGA1SRAaPVvzCtM7hvfFiVT9ukRUm8-CLo2qMEebSMl2jsgiTTfdquN6axAStJ6cIJXjO_Bx-wavnGdXS8xOi1TNppFuuplgtKYZ5OjfFRO3bbTNyxXV6oeQhbq J2pnVBqE5oasgY5QgTA1-BPtApbtm0OI4He-llhGgx4gYllqRUY4w/s600/Zrzut%20ekranu%202023-03-3%20o%2022.58.12.png
https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEj-_UPoQ5jeWqwyHd2IKa9yyQsrTrW7s5Q2z3Gu6-WrR60nDZ-kdv_Ol-Vt5V6V_mnhDLo1eSNqZyTJwl8TLyha_-epWY5Ibjojsa4NyZqjPJlAerS3QDDtDyGTUGsSDQroZuUigUTl 6E6_nMnOvuxYiHoAWLFE37Fs0jxIG2HpE7pBTGQPng7jopJLQQ/s600/Zrzut%20ekranu%202023-03-3%20o%2022.58.27.png
https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhzXShFPKpdEzVpyWqWPnMZlfqTUDHc2T6VynUZ9BQXca IyMsbsqR9mFR689dfPW0rKfRg99iVw7LRuKr0J5HoLvPwMIEGs 4jAz2iTZS-NpRVDVZfQhRBqI1gTsEMV2qBGntGc4IdKepEabUwFQo4aOp7q8 RckwB9MleuTbr60O8r5lrYP9S3VL_YfXug/s600/Zrzut%20ekranu%202023-03-3%20o%2022.58.35.png
Są też obejścia z inną strukturą dachów, ale widać również mnie jakoś urzekły, jako że trafiły na zdjęcia.
https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjCTEosfe71SP3OhcGj8jQaKvihNVhvUAyl_JVgWaO6Ra BOY_pcc8DYPnU8XJsaGHU_T8-qWeRJWINnEBUsHo7XSlaHhARVOT8o2MfWjnw-fGkocpV6eNc7OsV44SxPzHqXceWfj-eD4zPIMNOf63iguuBanL4bMohcpmRoHSqiImVn-ZKB2495_hEH5w/s600/Zrzut%20ekranu%202023-03-3%20o%2023.03.07.png
https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEjnSCqXL2N33TVXpuBouTKYTS601oclVGOmd33OW-UtTGkMRxJ64UnvxowiKnU_xzKx3Y5wWHcfPLBT77vmks906U7F dDsjOCtBA2juqFErMZ2FP9V3HVPncwOTtoxncQOqszJNZsv_bP GVTFdPbly9VOQqwZ8BXX1yXdAPGi9U59NoH2Ae77Sk82mV2g/s600/Zrzut%20ekranu%202023-03-3%20o%2023.03.21.png
W wiosce miją nas kilkanaście pojazdów i z tego co pamiętam żaden nie był spalinowy. Wszystkie są tak ekologiczne, że cały obecny zachodni świat powinien się posikać ze szczęścia.
https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEh_zBqfbOXqFhJHJBwn9T9DtwEacQQqj_iixWjZqBAt2e ge36oq1uoK6zWOgKSbgmDsPU8n2qooStbshwqIqnDOiuBCqcjN tXr8Qmc9jAT-XGA06gUZJKG-295RVtGmb2trSR0-DtY5Fwa6-uaqA3_XoPbh2fUckTnOwZhH10xADh2lTxH1eqCFOMNxMA/s600/Zrzut%20ekranu%202023-03-3%20o%2023.04.55.png
Były to jeszcze te piękne czasy, gdy ludzie nie uciekali na widok aparatu, pozwalali, aby robić im zdjęcia. Ba! często sami o nie prosili!
https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhAML9GUZYifdMpgtONqgkR_aIMXhTH56M0iCmZmmhYFs 35kKeDyFbbqFYnZj2YC5tIeczrGCaEXMfCFZnnzwXP-UlW_TUy4w11tc4rucWtjimYqGziTXbSje7uSfp-sttUw0_Qpi6N00bZZVnsuyMYYroUmvE3OlOh6Ssp72i4VwNEeH K9X-Dvy3vduA/s600/Zrzut%20ekranu%202023-03-3%20o%2023.10.05.png
https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhb6WGmGuTeNAaPM2wyaUKlME7jmsPfMRluqVgxr-G1716x-ngYF7VRoi6gEkcGo5FLyHhmPsR1ZCQFShBmPDexXW415LaxHJn NKXomyqB1CyMmVfHXeEG5RMuGlABoEeINdotpCHPzGGQdFR6Au uSrnwJNrs04MG1p_m9dVtA56jc9IhDXetjxVHZSKg/s600/Zrzut%20ekranu%202023-03-3%20o%2023.10.14.png
Tu taka sytuacja: bardzo spodobała się nam przydomowa kapliczka kryta omszałym gontem. Robię więc jej zdjęcie...
https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiSCCPDp1DtfBjQ9S5VqTzmMMUaPkTUgN4Rvx99yY02lW ZoMcic43udAH2qN02Y55U5sgTiG_co7lAxQdyeB09tcm--ocylAum2w2LIjDYBVHb_221vo_B85SfDTLfTvEaRyaK8ND37iH PalPL8FcDsVSyswdMNMEr-b6e-hZCIHK-YRECiJDBJVG3shQ/s600/Zrzut%20ekranu%202023-03-3%20o%2023.12.21.png
Ledwo aparat nie pstryknął i świat nie spowiło głośne BŻŻŻŻ, świadczące o przewijającym się filmie, jak zza węgła nie wyskoczy facet machając rękami i pokrzykujac coś do nas! Jak się okazuje, zaraz obok zbudowali też nową kapliczkę. Dopiero co ją skończyli ze szwagrem i są z niej bardzo dumni. Uważają, że ją też powinniśmy sfotografować. I to koniecznie z właścicielem! Już mam robić to kolejne zdjęcie, a tu nagle facet myk! ucieka z kadru i znika w czeluściach chałupy. Pobiegł do domu po wnuczka. Żeby wnuczek też był na zdjęciu. Zatem zdjęcie w komplecie - nowa kapliczka i jej fundator, z wnuczkiem Iwankiem na rękach. Iwanko nie chciał zdjęcia. Odwracał główkę i darł japę okrutnie.
https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEi4ffbUytHjw5nJIXYrueqq64T3sSZ-smwRnAfYsCn_N2tODEbKwKkUwy59YZ-uohqBT2kcx_yeF6Oyt9Ofdm-HxQzcW1W4cW6ri2Nxbw7g3Bl-L9aFdpBkU7oY1zGyMb2OLehm1MtlaTEhxPjACaUKJIdiuI7Y8C MDGzwOvH9yAweyUGf6MhvW_NhPDw/s600/Zrzut%20ekranu%202023-03-3%20o%2023.19.11.png
Patrząc na ten obrazek wybitnie uderza ogrom czasu, ktory nas od niego dzieli. Iwanko, z którym przypadkowe losy zderzyły nas na dwie minuty, jest dziś dorosłym facetem. Czy został w górskiej wiosce i wiedzie życie takie jak ojciec i dziadek, patrząc na floksy obrastające kapliczkę? Czy może mijam go codziennie na ulicach Oławy, gdy tak jak tysiące przybyłych tu ukraińskich robotników - zmierza do pracy w jednej z naszych fabryk? Może to właśnie on stał z browarkiem nad Odrą, zawsze o 8:30, gdy szłam z kabakiem do przedszkola? A może właśnie nie? Może ów karpacki Iwanko biega dziś z karabinem gdzieś po Donbasie i omszałe strzechy Libuchory są ostatnią rzeczą jaką zaprząta sobie głowę?
Wspominając ten wyjazd i pisząc tą relację - z jednej strony mam wrażenie jakby to było wczoraj. Jednak takie momenty, takie niepocztówkowe zdjęcia, przypominają dobitnie, że jednak to nie wczoraj...
Kawałek dalej, nad rzeczką, zatrzymujemy się na obiad. Gotujemy pulpę, ale nie możemy jej na spokojnie zjeść. Ciągle mamy w garnku krowę. Trawa przy naszych stopach jest najsmaczniejsza, no a jak kilka ziarenek kukurydzy na nią upadnie to już powód, aby wygryźć to miejsce do ziemi.
https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEj4D845j_K37_OLznHlEwoNPP5nYj_9JKw3EKpsdfedPT oxyjn4MUddUjYOv3SlZrw_fCGD1YVHoMDDrJhP5MtFwh8_xfwl s5Vjj4H3vQIyhNDUO8I1iDe75fsyA2G8BbAuze9EA1Cr4SiLMR eRmaRkgD7Bq3SYX6j0V1i8TZMkolIesguFExgTItJ3nw/s600/Zrzut%20ekranu%202023-03-4%20o%2017.30.52.png
Można też zwrócić uwagę na wspaniałą stabilizację klapy od ładusi - za pomocą parasola! Bardzo lubię jak przedmioty są wielofunkcyjne! :)
https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhW5F6_D8mSKo20-pEW2m6Y8HN5gszvf3gvVuKZLkU4g0lunnGRoLT7QBqTZdz9zIh tE3AsIy6DdbAC5zlko03OBEYnOo3ASBLLltnUhq3p0vRMi1sxF nMrJBBQosf8ETlytOpprYYkLXmLerTmrcmKOAD9zkV3MaeJjsI 8pTJKRUhz-6SXcdbGmpKmuQ/s600/Zrzut%20ekranu%202023-03-4%20o%2017.31.10.png
Jedziemy dalej. Spokojne drogi, pobocza łagodnie przechodzące w pola usiane snopkami siana. Pagórki z kępkami drzew i drewnianymi cerkwiami o wielu daszkach.
https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEhMzFMZjr24t2e6_NoRUWqgGQPC7w8NHSjX-fJo133LIudGwEziD-tgGo_t8Ioibl1PA488opI2Azz-UAQOW8bRjA0ac2GvduqWHKqiezudT3PMHnMCf8Jy1iL6KaFXAk 8zf55Wubp7DXoezkGg_srI1W8cK6PWSQ3itStYuIe4qN6ePvVC Qc1F9O2geA/s600/Zrzut%20ekranu%202023-03-4%20o%2017.40.55.png
Więcej w posta nie wlezie - więc jeśli ktos byłby zainteresowany relacją to ma ją tutaj: https://jabolowaballada.blogspot.com/2023/03/u-podnoza-ukrainskich-karpat-cz1-2004.html