PDA

Zobacz pełną wersję : Wrażenia nowicjusza.



naive
11-09-2004, 22:10
Mieszkam na Sanem ale w tej równinnej części Podkarpacia. Wcześniej bywałem w Beskidzie Niskim czy przejazdem w dolinie Osławy. Tych właściwych Bieszczad nie znałem. Ale chcę poznać. Nabrałem na to ochoty po przeczytaniu dobrego przewodnika po tej pieknej krainie. A ponieważ 18 lat miałem w czasach Gomółki / Władysława/ więc póki sił starcza postanowiłem zacząć poznawanie od Wołosatego i Ustrzyk Górnych czyli tej części najwyższej. Od końca lipca byłem tam już sześć razy i jeszcze we wrześniu zamierzam tam jechać. A moje wrażenia ? Przeciez jestem dziś na tym forum, niech to będzie odpowiedż. A tak detalicznie najpiękniejszy jest szlak od Przełęczy Bukowskiej przez Rozsypaniec, Halicz zboczami Kopy Bukowskiej i Krzemienia , Tarnicę, Szeroki Wierch. To tak na cały dzień i po jakims treningu. Tak jak Bieszczady i ludzie tam chodzący są jacyś inni, piękniejsi. Ale niestety nie wszyscy, mam na myśli te hałaśliwe grupki młodzieńców idących na Tarnicę i tam rozkładających się z piwem. Generalnie znacznie lepsze wrażenie na szlaku robią dziewczyny, nie tylko ze względu na urodę. Tak przy okazji pozdrawiam dziewczyny z Krakowa i Wojnicza / podwiezione ze Stuposian do Przełęczy Wyżnieńskiej/ i z Poznania spotkane na Połoninie Caryńskiej.

Kamila777
12-09-2004, 10:16
Tak jak Bieszczady i ludzie tam chodzący są jacyś inni, piękniejsi. Ale niestety nie wszyscy, mam na myśli te hałaśliwe grupki młodzieńców idących na Tarnicę i tam rozkładających się z piwem.

Piwo lubię i ogólnie nie mam nic przeciwko - co do hałaśliwych (tu obie płcie się zdarzają) to już inna sprawa. Dlatego sama chodzę po górach późną jesienią. Widoki wtedy są jeszcze piękniejsze, w lesie pachnie grzybami, a dziatwa hałasuje sobie w szkołach i nic mi do tego (jestem nauczycielką - na szczęście w porę zmieniłam zawód :) )
A ludzie których się spotyka - są na prawdę piękni.

naive
12-09-2004, 10:30
Słyszałem że właśnie niedługo Bieszczady mają być najpiekniejsze/ jesień/ i nie omieszkam tego osobiście zobaczyć. Jestem za tym by każdą rzecz robić we właściwym miejscu. Piwa nie lubię ale nie przeszkadza mi jak ktoś lubi, byle popijał w miescu do tego przeznaczonym. Nie wydaje mi się by szlak był najlepszym do tego miejscem. Trzeba pamiętać iż z uroków natury trzeba korzystać tak, by w miarę możliwości innym nie przeszkadzać.
Tak przy okazji czytałem tu wiele pytań o w sumie proste rzeczy. Ja staram się do każdego wyjścia przygotować, wiekszość szlaków jest opisanych np. w BdPN mają te ścieżki przyrodniczo- historyczne pokrywajace się ze szlakami, mozna dostać opisy w cenie już od 1,40 zł. Ale najważniejsze to dobra mapa no i umiejętność posługiwania się nią.

Kowal
12-09-2004, 10:42
Piwo lubię i ogólnie nie mam nic przeciwko - co do hałaśliwych (tu obie płcie się zdarzają) to już inna sprawa. Dlatego sama chodzę po górach późną jesienią. Widoki wtedy są jeszcze piękniejsze, w lesie pachnie grzybami, a dziatwa hałasuje sobie w szkołach i nic mi do tego

Nic tylko się zgodzić. Strzasznie dawno nie byłem w Biesach w tzw. sezonie, chyba się nawet trochę boję że zobacze tabuny przypadkowej gawiedzi. Co innego jesienią, na jesień Bieszczady się wyludniają, szlaki pustoszeją i świat nabiera barw. Ze dwa lata temu szedłem Działem pod Rawki. Druga połowa Listopada, ale jeszcze bez śniegu.Szron pokrywający wszystko, mroźne i przejrzyste powietrze... nie wierzyłem własnym oczom.

pozdrawiam

naive
12-09-2004, 11:22
Na moich wędrówkach fotografuję wybitnie amatorsko co widać na zdjęciach. Spróbuje tutaj wkleić link do kilku moich zdjęć z Bieszczad ale nie tylko.
http://foto.onet.pl/albumy/album.html?id=27413&grupa=0@kat=16&a=rdom

iza
12-09-2004, 15:26
Moi drodzy to że turysci po szlakach z piwem biegajš to mi osobiscie nie bardzo przeszkadza w kontekscie tego co mialam okazje ogladac tydzien temu .
Mianowicie bylo tak : prawie 50 osobowa wycieczka wynajmuje przewodnika celem udania sie na Sniezke . Przewodnik - Pan w dosc juz zaawansowanym wieku , aczkolwiek pelen werwy , kopci papieroski - co akurat tylko mnie troche zdziwilo bo robil to ze tak powiem bardzo publicznie i pokazowo .
Natomiast widok tegoz Pana pijacego w schronisku piwo no nie powiem wprawil mnie w oslupienie . Efekt tego piwka byl taki ze mielismy okazje posluchac paru niezlych dowcipow , ktorymi raczyl nas w trakcie drogi .

pozdrawiam joja

Doczu
12-09-2004, 16:09
Jestem za tym by każdą rzecz robić we właściwym miejscu. Piwa nie lubię ale nie przeszkadza mi jak ktoś lubi, byle popijał w miescu do tego przeznaczonym. Nie wydaje mi się by szlak był najlepszym do tego miejscem. Trzeba pamiętać iż z uroków natury trzeba korzystać tak, by w miarę możliwości innym nie przeszkadzać.
A co Koledze przeszkadza, jeśli ktoś obok pije piwo ?? Czyżby żal, że samemu się nie wniosło ?
Ja osobiście nie preferuję piwa na szlaku (wolę mineralną lub jakiś izotonic), jednak jak widzę, na szczycie , jak ktoś sobie otwiera puszkę czy butelkę, to jęzor mi wisi :-)
Ale dobrze wiem że piwko działa na mnie usypiająco, i mógłbym nie mieć checi do schodzenia przez jakiś czas.
Nie widze jednak w takim spozywaniu nic gorszącego, pod warunkiem oczywiście, że pijący pozostawia po sobie porządek, i nie zakłóca spokoju innym. A że pije na szlaku - jeśli mu po tym piwie starcza sił aby iść dalej - niech pije na zdrowie.

naive
12-09-2004, 17:04
A co Koledze przeszkadza, jeśli ktoś obok pije piwo ?? Czyżby żal, że samemu się nie wniosło ?
Ja osobiście nie preferuję piwa na szlaku (wolę mineralną lub jakiś izotonic), jednak jak widzę, na szczycie , jak ktoś sobie otwiera puszkę czy butelkę, to jęzor mi wisi :-)
Ale dobrze wiem że piwko działa na mnie usypiająco, i mógłbym nie mieć checi do schodzenia przez jakiś czas.
Nie widze jednak w takim spozywaniu nic gorszącego, pod warunkiem oczywiście, że pijący pozostawia po sobie porządek, i nie zakłóca spokoju innym. A że pije na szlaku - jeśli mu po tym piwie starcza sił aby iść dalej - niech pije na zdrowie.

Gdybyś uważniej czytał zauważyłbyś iż piszę wyrażnie - piwa akurat nie lubię. Więc po co miał bym taszczyć ? Ja nie miałem na myśli takich , którym ten zlocisty płyn służy do zapobiegania odwodnieniu / jeśli akurat nie przynosi to efektu odwrotnego do zamierzonego/. Mnie nie specjalnie podoba sie to co sam widziałem na Tarnicy 8 dni temu - jeden z tych dużych płaskich kamieni po prawej stronie na szczycie zastawiony browarami a wokół już dość wesołe towarzystwo.
Generalnie jestem za tym by każdy z nas stosował się do obowiązujących reguł np. regulaminu BdPN, z tym jednak nie jest najlepiej zwłaszcza tam gdzie ruch jest największy.

naive
12-09-2004, 20:10
Może jeszcze jeden link do moich zdjęć z okresu od 18 lipca do 3 września 2004 r.

http://foto.onet.pl/albumy/album.html?id=27448&grupa=0&kat=16&a=grullo

Mosia
12-09-2004, 23:44
Ot i magia Bieszczadów - pozdrawia Cię "studiująca" panoramę z Tarnicy (3 września). Pięknych, jesiennych widoków życzę. Może za rok znowu się spotkamy na szlaku i znowu pstryknę Ci zdjęcie.

naive
13-09-2004, 07:58
Ot i magia Bieszczadów - pozdrawia Cię "studiująca" panoramę z Tarnicy (3 września). Pięknych, jesiennych widoków życzę. Może za rok znowu się spotkamy na szlaku i znowu pstryknę Ci zdjęcie.

Przyznaję że mile mnie zaskoczyłaś. I jeśli Ty będziesz tam przyjeżdżać to mnie tam napewno spotka. Po zejściu do Wołosatego kupiłem sobie dokładnie taką samą "panoramę" i pilnie się uczę, następnym razem szybciej Ci wszystko wytłumaczę. No i zamawiam sobie cała serię zdjęć.

pyton
13-09-2004, 10:38
<<<A co Koledze przeszkadza, jeśli ktoś obok pije piwo ??>>>
To proponuje jeszcze flaszeczkę...i od razu dzwonic po GOPR: złamanie nogi, posliznięcie, upadek, skręcenie, uderzenie głową...mozna by wynieniać na pęczki. Wiesz dlaczego są wypadki: bo ludziom brakuje wyobraźni lub nie sa w stanie racjonalnie ocenic sytuację. To drugie jest mozliwe do wystapienia po wypiciu juz jednego piwka (zaleznie od organizmu) - dlatego pilot nie siada za sterami 24 godziny po piwku (przynajmniej takie są zasady). Góry, szczególnie te wyższe, to nie spacer po mieście, gdzie jak sie zatoczysz to cie murek przytrzyma....ale kończe temat bo zaraz mnie tu zlinczują....
pozdr

Doczu
13-09-2004, 11:00
pyton - widze, że nie zajarzyłes kontekstu mojej wypowiedzi.
Mnie to nie przeszkadza, jeśli ktoś pije piwo, i nawet flaszeczkę - wisi mi to.
Skoro jest to człowiek dorosły, ma prawo sam o sobie decydować, i jeśli pije piwo, widocznie zna swoje możliwości, i zdaje sobie sprawę że czeka go jeszcze zejście/wejście, a przynajmniej ja nie mam prawa zakładać że jest inaczej.
A wypadki były, są i bedą, i to niekoniecznie po alkoholu. A do trafnej oceny sytuacji w górach, lub swoich umiejętności nie potrzeba wstrzemięźliwości od alkoholu, tylko trochę oleju w głowie.Przypadki które wymieniłes zdarzają sie nie tylko ludziom "po piwku"
Może zatem zabronić wychodzenia w góry ludziom, którzy nie przeszli badań psychotechnicznych ??? Albo może zabroń wychodzić w góry ludziom po zawałach, z rozrusznikami serca itp.
Kurcze nie popadaj w ekstremę. Widocznie Ty zakładasz, że kazdy kto napije sie piwa na szlaku, to półgłowek, bo przeciez nie wolno, to jest "be". Z takimi poglądami nadawałbys sie do LPR.
LOL
A może utożsamiasz isę z ruchem Straight Edge ? Jeśli tak to przepraszam.
hahahah aleś mnie ubawił :-)))))

Mosia
13-09-2004, 11:27
Przyznaję że mile mnie zaskoczyłaś. I jeśli Ty będziesz tam przyjeżdżać to mnie tam napewno spotka. Po zejściu do Wołosatego kupiłem sobie dokładnie taką samą "panoramę" i pilnie się uczę, następnym razem szybciej Ci wszystko wytłumaczę. No i zamawiam sobie cała serię zdjęć.
Przyjeżdżać... Przecież ja już tam jestem, cały czas... myślami. Kiedy Cię zobaczyłam na Forum, to tak się ucieszyłam, jakbym dobrego znajomego spotkała. Następnym razem opowiesz mi nie tylko jak się nazywają szczyty, które widać na horyzoncie, ale jak tam jest, kiedy idzie się i wszystko dookoła Cię zachwyca i przystajesz, żeby nie uronić choćby kropli tych Gór, bo tak właśnie lubię wędrować, nieśpiesznie, smakując je z zachwytem. A jesień ponoć jest tam piękna...
Pozdrawiam

naive
13-09-2004, 13:04
pyton - widze, że nie zajarzyłes kontekstu mojej wypowiedzi.
Mnie to nie przeszkadza, jeśli ktoś pije piwo, i nawet flaszeczkę - wisi mi to.
Skoro jest to człowiek dorosły, ma prawo sam o sobie decydować, i jeśli pije piwo, widocznie zna swoje możliwości, i zdaje sobie sprawę że czeka go jeszcze zejście/wejście, a przynajmniej ja nie mam prawa zakładać że jest inaczej.
A wypadki były, są i bedą, i to niekoniecznie po alkoholu. A do trafnej oceny sytuacji w górach, lub swoich umiejętności nie potrzeba wstrzemięźliwości od alkoholu, tylko trochę oleju w głowie.Przypadki które wymieniłes zdarzają sie nie tylko ludziom "po piwku"
Może zatem zabronić wychodzenia w góry ludziom, którzy nie przeszli badań psychotechnicznych ??? Albo może zabroń wychodzić w góry ludziom po zawałach, z rozrusznikami serca itp.
Kurcze nie popadaj w ekstremę. Widocznie Ty zakładasz, że kazdy kto napije sie piwa na szlaku, to półgłowek, bo przeciez nie wolno, to jest "be". Z takimi poglądami nadawałbys sie do LPR.
LOL
A może utożsamiasz isę z ruchem Straight Edge ? Jeśli tak to przepraszam.
hahahah aleś mnie ubawił :-)))))

To nie chodzi o to żeby komukolwiek zabraniać picia alkoholu. Ale jeszcze raz powiem - trzeba to robić we właściwym miejscu. Np. pewnie dobrze jest się napić i piwa gdy zejdzie się ze szlaku. Żle u nas jest widziane - i słusznie- w naszym kraju picie w miejscach publicznych. Dla kogoś kto lubi bieszczadzkie wędrówki przebywanie na szlaku ma pewnie coś wspólnego z wizytą w operze / jeśli ktoś lubi taką muzykę/ czy w innym ulubionym miejscu. Więc nie wydaje mi się by ludzie z kategorii miłośników Bieszczadów pochwalali hałaśliwe raczenie się piwem . Generalnie trzeba pamiętac że wszędzie tam gdzie przebywają inne osoby, powinniśmy uwzględniać to w swoich działaniach. Do kościoła chodzimy się modlić, na szlak by poznawać i podziwiać piękno przyrody a do baru napić się piwa.

Piotr
13-09-2004, 13:50
Mnie to nie przeszkadza, jeśli ktoś pije piwo, i nawet flaszeczkę - wisi mi to.
To źle.


Skoro jest to człowiek dorosły, ma prawo sam o sobie decydować, i jeśli pije piwo, widocznie zna swoje możliwości
Mylisz się. Człowiek dorosly może pić tylko w miejscach w których nie jest to zabronione. Flaszeczka na Tarnicy jest, jak najbardziej.

A do trafnej oceny sytuacji w górach, lub swoich umiejętności nie potrzeba wstrzemięźliwości od alkoholu, tylko trochę oleju w głowie.
Trafna ocena i olej w głowie zazwyczaj nie idą w parze wraz ze wzrostem spozywanego alkoholu. Już dawno na to wpadli, zabraniając spozywania alkoholu i prowadzenia np. samochodu - własnie z tego powodu. Po jednym piwku również, o dziwo...

Może zatem zabronić wychodzenia w góry ludziom, którzy nie przeszli badań psychotechnicznych ??? Albo może zabroń wychodzić w góry ludziom po zawałach, z rozrusznikami serca itp.
Bez komentarza... Poczytaj moze regulamin BdPN i pare innych przepisów dotyczących spozywania alkoholu w miejscach publicznych i przestań bredzić od rzeczy.

Doczu
13-09-2004, 14:37
To żle
Niewykluczone. A może jestem zbyt tolerancyjny. Pozwól że ja będę o tym decydował.

Trafna ocena i olej w głowie zazwyczaj nie idą w parze wraz ze wzrostem spozywanego alkoholu. Już dawno na to wpadli, zabraniając spozywania alkoholu i prowadzenia np. samochodu - własnie z tego powodu. Po jednym piwku również, o dziwo...
Nihil novi.
Ciekaw jestem ile statystycznie wypadków w górach zdarzyło się po spozyciu alkoholu.
Mój tekst dotyczył raczej sytuacji (pić albo iść - oto jest pytanie)
Co zaś do spożywania alkoholu w miejscu publicznym - dlaczego zatem w shroniskach sprzedawane jest piwo ??? I to w puszkach ???
Ktoś może powiedzieć, że w schronisku wolno - tylko gdzie tak pisze ? Czyżby PTTK propagowało idee pijmy piwo w schronisku ?
Wprawdzie ogólnie przyjęło sie, że w schronisku zazwyczaj jest piwo w sprzedaży, niestety nie wydaje mi sie, aby PTTK miało coś z tym wspólnego.
Ponadto wydaje mi sie, że schrionisko jest jeszcze mniej odpowiednim miejscem do picia alkoholu niż szlak, bo o ile na szlaku nie zawsze kogoś spotykamy, o tyle w schronisku prawie zawsze nie jesteśmy sami.
Poza tym w miejscach publicznych zabronieone jest równiez palenie tytoniu, a czy ktoś tego przestrzega ??? jakoś nie zauwazyłem. A to bardziej uciążliwy dla otoczenia nałóg, choć moze nie tak wypadkogenny

Piotr
13-09-2004, 16:17
Co zaś do spożywania alkoholu w miejscu publicznym - dlaczego zatem w shroniskach sprzedawane jest piwo ??? I to w puszkach ???
Ktoś może powiedzieć, że w schronisku wolno - tylko gdzie tak pisze ? Czyżby PTTK propagowało idee pijmy piwo w schronisku ?
Wprawdzie ogólnie przyjęło sie, że w schronisku zazwyczaj jest piwo w sprzedaży, niestety nie wydaje mi sie, aby PTTK miało coś z tym wspólnego.
Świetnie. Tylko czy aby na pewno to miało być w tym wątku??? :)

Poza tym w miejscach publicznych zabronieone jest równiez palenie tytoniu, a czy ktoś tego przestrzega ??? jakoś nie zauwazyłem.
Obawiam się, że kolega ma kłopoty ze słuchem. Słyszy dzwony, tylko nie wie z którego kościoła... ;)

Kriss40
13-09-2004, 18:58
To nie chodzi o to żeby komukolwiek zabraniać picia alkoholu. Ale jeszcze raz powiem - trzeba to robić we właściwym miejscu.

Czyli jak? Pić na szlaku a zabraniać na Forum?
No bo odwrotnie to się nie da. Hehe...
Pozdrawiam

Efka
13-09-2004, 19:25
Krzysztof próbuje rozładować atmosferę jak widzę, ale problem pozostał. Jesteśmy wszyscy atakowani pijaną, hałaśliwą młodzieżą (często agresywną) wszędzie. W miejscu zamieszkania, na ulicy, parku, na plaży. Czy życzenie, aby chociaż miejsca, które służą ludziom do wypoczynku, ucieczki właśnie od hałasu, krzyków, tej codziennej trywialności, jest aż tak dziwne. Jeżeli ktoś nie wyobraża sobie ugaszenia pragnienia niczym innym jak piwo, dobrze, jego rzecz, ale mówimy tu o przypadkach zakłócania spokoju innym turystom po nadmiernym spożyciu, a najbardziej bulwersujące jest urządzanie sobie pikniku na szczycie ( a to też widziałam na własne oczy). Myślę więc, że trzeba się dobrze zastanowić aby nasza tolerancja nie przekroczyła zasad zdrowego rozsądku, czy przede wszystkim zasad dobrego wychowania przez nie postrzeganie problemu.
Pozdrawiam
Ewa

Kriss40
13-09-2004, 19:35
Krzysztof próbuje rozładować atmosferę jak widzę, ale problem pozostał. Jesteśmy wszyscy atakowani pijaną, hałaśliwą młodzieżą (często agresywną) wszędzie. W miejscu zamieszkania, na ulicy, parku, na plaży. Czy życzenie, aby chociaż miejsca, które służą ludziom do wypoczynku, ucieczki właśnie od hałasu, krzyków, tej codziennej trywialności, jest aż tak dziwne. Jeżeli ktoś nie wyobraża sobie ugaszenia pragnienia niczym innym jak piwo, dobrze, jego rzecz, ale mówimy tu o przypadkach zakłócania spokoju innym turystom po nadmiernym spożyciu, a najbardziej bulwersujące jest urządzanie sobie pikniku na szczycie ( a to też widziałam na własne oczy). Myślę więc, że trzeba się dobrze zastanowić aby nasza tolerancja nie przekroczyła zasad zdrowego rozsądku, czy przede wszystkim zasad dobrego wychowania przez nie postrzeganie problemu.
Pozdrawiam
Ewa

Tak, tak i jeszcze raz tak! Ewa, sama racja.
Tylko że spieramy się o fakty oczywiste i - według mojej opinii - absolutnie nie dotyczące większości z nas. Kolega uruchomił wątek na zupełnie inny temat, a tu - od słowa do słowa - i mamy małą hecę...
Kultura picia jest tylko wykładnikiem kultury ogólnej. A to temat rzeka.
Jeżeli ktoś uzna, że jest sens podjąć na Forum dyskusję w tej sprawie, to proszę bardzo. Chyba mu wolno.
Pozdrawiam (ciągle trzeźwy - niestety - albo na szczęscie)

Doczu
13-09-2004, 19:40
Piotrze - zadaje mi niewygodne pytanie :"Świetnie. Tylko czy aby na pewno to miało być w tym wątku???"
A dlaczego nie ? Skoro poruszamy tutaj kwestię spożywania alkoholu na szlaku, to najczęściej schroniska znajdują się na/przy szlakach, i sa nieodłącznym elementem infrastruktury. Pytam zatem dlaczego nie tutaj ?? Że niby sprawa PTTK ???
Ale PTTK to równiez my, turyści.
Efka widze poruszyła tu istotną kwestię, o której widzę moi adwersaże zapomnieli, bądź nie chca jej poruszać.
Ja cały czas pisze o sytuacji gdy człowiek, który sobie gdzies tam wszegł, czy też spoczął, wyjmuje sobie piwo i je SPOKOJNIE wypija. Dlaczego mamy mu tego zabraniać.
Czasy kiedy to inni decydowali co jest dla nas dobre a co nie, już dawno minęły, i teraz czas abyśmy sami potrafili się zachować.
Ja piwa na szlaku nie piję, bo wiem że potem długo nie będzie mi sie chciało iść, ale nie widze powodu dla którego jeśli ktoś inny ma ochote to sobie zrobić, mam mu tego zabronić. I nie przemawiają do mnie argumenty że przepisy PNu tego zabraniają, bo owe przepisy zabraniają wielu innych rzeczy, z których wypicie piwa jest naprawdę chyba najdrobniejszym wykroczeniem.
Nikt (a przynajmnie ja ) nie pisze tu o urządzaniu libacji, pikników, itp. "imprez", bo to to już jest przegiecie.
I owszem są miejsca bardziej nadające sie do wypicia piwa, niż szlak, ale ja nie potępiam w czambuł, człowieka, który sobie takie piwo wypije. Pod warunkiem że zachowuje się przyzwoicie.
Cóż - jesli macie inne zdanie - Wasza sprawa, ale prosze uszanowac moje.

Piotr
13-09-2004, 21:31
A dlaczego nie ? Skoro poruszamy tutaj kwestię spożywania alkoholu na szlaku, to najczęściej schroniska znajdują się na/przy szlakach, i sa nieodłącznym elementem infrastruktury. Pytam zatem dlaczego nie tutaj ?? Że niby sprawa PTTK ???
Ale PTTK to równiez my, turyści.
Napisałem tak, ponieważ całkowicie odbiegłeś od tematu, cały post poświęcając sprawom schronisk PTTK - których w Bieszczadach zresztą mamy zatrzęsienie...
I rzeczywiście jest to sprawa PTTK, a raczej umowy miedzy nimi a dzierżawcą. IMHO w schroniskach powinien byc każdy rodzaj alkoholu i izba przeznaczona do jego spozywania.
PTTK to nie "my, turyści", a przynajmniej nie ja. PTTK to całkowicie zbędny w dzisiejszych czasach twór, potrzebny tylko jego działaczom i członkom (tym znacznie mniej). Dlatego nie kumam co ma do tego wątku PTTK. Dla PTTK liczy sie kasa. Jak kase daje wódka, to będzie wódka.


I nie przemawiają do mnie argumenty że przepisy PNu tego zabraniają, bo owe przepisy zabraniają wielu innych rzeczy, z których wypicie piwa jest naprawdę chyba najdrobniejszym wykroczeniem.
Wazne że jest. Jesli komuś nie odpowiada obowiązujące prawo to niech go zmieni, a póki jest ma obowiązek sie do niego stosować. W ogóle nie rozumiem sensu tej wypowiedzi - "nie przemawiają do mnie argumenty że przepisyPn-u". Tzn. że prawo jest dla Ciebie ważne tylko w miejscach w których Ci odpowiada i z którym sie zgadzasz, bo tak samo możesz powiedzieć o KC, KK, KP. Krótko mówiąc: jesli jakiś przepis obowiązuje, to nikt sie Ciebie nie będzie pytał czy Ci sie to podoba czy nie - masz sie do tego stosować, lub w przeciwnym wypadku ponieść konsekwencje. Każdy by chciał to przepisów podchodzić wybiórczo, ja też - to mi sie podoba, a tamto to juz nie, więc wisi mi to.

pyton
13-09-2004, 22:25
<<<Widocznie Ty zakładasz, że kazdy kto napije sie piwa na szlaku, to półgłowek, bo przeciez nie wolno, to jest "be".>>>
Tak, półgłówek. Jestem ratownikiem (dzięki Bogu że nie górskim) i troche widziałem jak ludzie mogą wygladac po wypiciu jednego piwka, i jak innym zmarnować zycie, więc nie dziw sie że tak reaguję. Dodatkowo przez pewnie czas przyglądałem się pracy TOPRu i i tez widziałem ile kosztuje czasu, pieniedzy, zmęczenia ludzi żeby półgłowka zciagnąc ze szlaku bo w pięciu stawach wypił piwko, wracał przez szpiglasową w główce się zakręciło i rabnął o glebe...to dodatkowo uczuliło mnie na picie w górach.

<<<Z takimi poglądami nadawałbys sie do LPR. >>>
Nie dyskutujmy na tematy polityczne, choć pewnie dla ciebie poglądy SLD sa lepsze: zchlać społeczeństwo, aborcja na życzenie, eutanazja dla starych, marycha dla dzieci w szkołach. KONIEC tematu politycznego, mam swoje zdanie i Ty też-nie kontynuujemy.

<<<A może utożsamiasz isę z ruchem Straight Edge >>> Nie wiem co to za ruch.

<<<hahahah aleś mnie ubawił >>> czy bedziesz miał taki sam ubaw jak półgłowek po piwku zrobi krzywde Tobie lub Komuś z Twoich bliskich? - CZEGO TOBIE ANI NIKOMU NIE ZYCZĘ!!!

Porozmawiaj z tymi co zeszli Biesy wzdłuż i wszerz czy pili piwko na szlaku. Ci trzymali sie pewnych zasad i te zasady powinny obowiązywac ludzi gór. Stonka niech robi jak chce, ale niech płaca za podejście GOPRu w razie wypadku to im sie piwka odechce...
A tak na zakończenie:
Dla mnie piwko najlepiej smakuje jak już na noc zejde do schroniska (lub biwak), spokojnie siąde z innymi co zeszli ze szlaku i spokojnie razem wypijemy piwko. PO ZEJSCIU.

pyton
13-09-2004, 22:31
Dyskusja jest o tyle warta o ile więcej wiedzy nam dodaje...w tym przypadku i dla mnie troche wiedzy skapneło :) - douczyłe sie i juz wiem co to za ruch straigh edge - tym bardziej się z nim nie utożsamiam bo wyznaje zasadę że wszystko dla ludzi ale z rozsądkiem i w odpowiednim czasie i miejscu...
to tyle
kropka (.) :)

Doczu
13-09-2004, 23:03
Stonka niech robi jak chce, ale niech płaca za podejście GOPRu w razie wypadku to im sie piwka odechce...
No i tutaj się zgadzamy. To jest bardzo dobry pomysł.
Ludzie opamiętajcie sie - ja bynajmniej nie próbuje tutaj namawiać, czy pochwalac spozywania alkoholu na szlaku. Wyraziłem jedynie opinię, że mnie to nie razi. Chyba mam prawo ?
Piotrze - wszystko co piszesz to prawda, prawo jest po to by sie do niego stosować, tylko przytocz mi gdzie ja napisałem że ja się do niego nie stosuję ???
A pisząc ze nie przemawiają do mnie argumenty o przepisach PN miałem na myśli fakt, że ja się do nich stosuję, i sumienie mam czyste, a nic mi do tego, że ktoś się do nich nie stosuje. No ale Ty za bardzo starasz się czytać pomiędzy wierszami.
Dobra kończe zabierać już głos na ten temat, bo z ciekawego watku zrobił się mega OT.
Autora posta niniejszym przepraszam za spowodowanie takiej zawieruchy. No ale nie tylko ja tu bez winy jestem.

marekm
13-09-2004, 23:13
<<<
Dla mnie piwko najlepiej smakuje jak już na noc zejde do schroniska (lub biwak), spokojnie siąde z innymi co zeszli ze szlaku i spokojnie razem wypijemy piwko. PO ZEJSCIU.

i wówczas najlepiej smakuje, nawet to, którego w domu zazwyczaj nie pijam. A tu spijasz je, i masz wrażenie, że wszystkie napoje bogów spływają na ciebie.

A tak ogólnie rzecz biorąc, to mam wrażenie, iż im więcej mamy demokracji, to tym mniejszą kulturę bycia w miejscach publicznych. Ciekawe kiedy się przestaniemy zachłystywać .......... no właśnie czym? Niedawno gdzieś przeczytałem, że demokracją, wolnością, tylko jak długo można?
To może na tym koniec, bo się politycznie zaczeło robić.

sprzysiezony
14-09-2004, 06:34
A ja miałbym małą propozycję.
W przypadku stwierdzenia,że osoba poszkodowana jest pod wpływem alkoholu
OBCIĄŻAĆ KOSZTAMI AKCJI RATUNKOWEJ!
Może tak odstraszy się "amatorów " piwka ,czy "czegoś mocniejszego" od nadużywania trunków na szlaku.
Do (trzeźwego)zobaczenia na szlakach jesiennych "Biesów"
Pozdrawiam.

naive
14-09-2004, 08:12
Dobra kończe zabierać już głos na ten temat, bo z ciekawego watku zrobił się mega OT.
Autora posta niniejszym przepraszam za spowodowanie takiej zawieruchy. No ale nie tylko ja tu bez winy jestem.

"Kto z was jest bez winy niech pierwej rzuci kamieniem".
"Najlepsze kamienie są pod Tarnicą" - tylko tam chodzić nie wolno.

Autor może być tylko zadowolony iż trafił w takie towarzystwo, ludzi którzy wiedzą czego chcą. A na forum bywa zaazwyczaj tak jak w górach - jeden idzie głównym szlakiem a drugi lubi sobie pomyszkować w jakiejś mało penetrowanej dolince. I tak trzymać !

Kamila777
14-09-2004, 20:14
Osobiście należę do grupy ludzi uczulonych na śmieci, i tu (mam wrażenie) piesek leży. Piwo... czemu nie, tylko dlaczego tak łatwo jest wnieść pełną puszkę na górę, a pusta już tak strasznie ciąży??? Pety, to dla wielu nie są śmieci ... no, takie malutkie i niepozorne. Pampers jak pełny, to w plecaku śmierdzi - bezdyskusyjna prawda. Ach, co ja tu będę, przecież wiecie o co chodzi. Niech piją - byle sprzątali po sobie, niech śpiewają - byle ładnie. Niech rozrabiają - byle z fantazją :D

naive
14-09-2004, 22:12
Osobiście należę do grupy ludzi uczulonych na śmieci, i tu (mam wrażenie) piesek leży. Piwo... czemu nie, tylko dlaczego tak łatwo jest wnieść pełną puszkę na górę, a pusta już tak strasznie ciąży??? Pety, to dla wielu nie są śmieci ... no, takie malutkie i niepozorne. Pampers jak pełny, to w plecaku śmierdzi - bezdyskusyjna prawda. Ach, co ja tu będę, przecież wiecie o co chodzi. Niech piją - byle sprzątali po sobie, niech śpiewają - byle ładnie. Niech rozrabiają - byle z fantazją :D

W czasie moje króciutkiej kariery w Bieszczadach pijacych piwo widziałem wielokrotnie, jakos nie zauważa się natomiast palaczy. Ja szczerze mówiąc gotów jestem "odpuścić" jakies małe piwko, natomiast palenie np. na Haliczu to profanacja. Nie wspominając o tym iż nieostrożne obchodzenie się z ogniem na połoninach czy w lesie to coś stokroć niebezpiecznego niz skrzynka piwa. Tylko że z piwem może wiązać się to pierwsze.

marekm
14-09-2004, 22:23
[. Ja szczerze mówiąc gotów jestem "odpuścić" jakies małe piwko, natomiast palenie np. na Haliczu to profanacja. .

Cosik u Ciebie z tą tolerancją nie tak?
Ja na ten przykład lubię sobie usiąść np. na Haliczu , Rawkach czy Połoninach i puszczając dymek rozkoszowzć się widokami. A śmieci, w tym pety zawsze zabieram ze sobą, bo jak na dobrego gazde przystało znoszę wszystko do swojej chyży.
A na temat Profanacji Biesów to można by założyć oddzielny wątek.

Viki
14-09-2004, 22:43
Osobiście należę do grupy ludzi uczulonych na śmieci, i tu (mam wrażenie) piesek leży. Piwo... czemu nie, tylko dlaczego tak łatwo jest wnieść pełną puszkę na górę, a pusta już tak strasznie ciąży??? :D

Nareszcie ktoś zauważył w czym jest rzecz. Dzięki Kamila.

Pozdrawiam

Piotr
14-09-2004, 22:44
, natomiast palenie np. na Haliczu to profanacja.
Taki kawał leze tylko po to, aby usiąść sobie spokojnie i zapalić. Od razu nabieram sił na dalsza wędrówkę, a i widoki jakby lepsze ;)
Inna sprawa, że kiepów jest na górach mnóstwo. Szkoda. Nie ma nawyku zabierania ze sobą. Podczas ostatniego wyjazdu leżałem np. na Małym Jaśle i przysiadła się grupka młodzieży, poprosili o ogień i chwile pogadaliśmy. Gdy zgasilem papierosa i wyciagnąłem woreczek, a nastepnie włozylem go do plecaka to popatrzyli jak na pajaca. Pewnie lali ze mnie dwie godziny... Ale tak naprawdę, to jeden z mniejszych problemów.

naive
15-09-2004, 08:03
"Piotr"
Taki kawał leze tylko po to, aby usiąść sobie spokojnie i zapalić. Od razu nabieram sił na dalsza wędrówkę, a i widoki jakby lepsze ;)
. Ale tak naprawdę, to jeden z mniejszych problemów.
Pewnie trochę z tymi papierosami przesadziłem. Kiedyś paliłem, teraz nie. Jeśli ktoś inny pali to mi to wcale nie przeszkadza. Ja chciałem zwrócić przy okazji uwagę na niebezpieczeństwa związane z nieostroznym używaniem otwartego ognia na połoninach i w lesie, zwłaszcza teraz. To wszystko piszę w kontekście zachowania się pewnej grupy nie tyle wędrujących co spacerujących po szlakach, którym park narodowy często myli się z parkiem miejskim.
Mnie osobiście imponuje wiedza o Bieszczadach - i o przyrodzie i o historii, i o ludziach - starych wyjadaczy. Dlatego przed każdą wędrówką coś czytam na temat miejsc gdzie się wybieram, i o historii i o przyrodzie. Ludzi mam nadzieję poznac w czasie kolejnych bytności tam, tego inaczej się nie da zrobić.

Doczu
15-09-2004, 11:44
Wprawdzie miałem się już nie wypowiadac w tym watku, jednak widze kontynuowany jest OT dalej więc pozwolę sobie zająć jeszcze stanowiski w sprawie palenia.
Mnie nic tak nie wkurza, jak siedząc sobie na połonince, lub gdziekolwiek siada obok gość i zapala papieroska. Pół biedy, gdy dym leci w inną stronę, ale jakiś pechowiec jestem i niemal zawsze leci ów dym w moją stronę.
No dosłownie krew mnie zalewa :evil: :evil: :evil:
I ja - w przeciwieństwie do Piotra - tez taki kawał lażę i jeżdżę (bo jestem ze Śląskiego) po to aby pooddychac świeżym, czystym powietrzem, a nie żeby mi taki jeden z drugim smrodzili pod nosem.

Piotr
15-09-2004, 11:48
po to aby pooddychac świeżym, czystym powietrzem, a nie żeby mi taki jeden z drugim smrodzili pod nosem.
Zgadzam się - palacze powinni to miec na uwadze. Często widzialem podobne przypadki, które czasami kończyły się awanturą. I słusznie. W końcu to żaden problem usiąść tak, aby dym nie leciał na innych - wystarczy odrobina dobrych chęci i ruszenie mózgownicą.

Doczu
15-09-2004, 11:54
Ot to Piotrze.
Niestety bardzo czesto jest inaczej.
Mnie tylko bardzo dziwi, że po niemałym wysiłku jakim niewątpliwie, jest chodzenie po górach palaczom chce sie jeszcze palić.

Kriss40
15-09-2004, 11:55
W sumie, to i piwko i dymek, to niezłe rzeczy...
Trzeba tylko wiedzieć kiedy, gdzie i w jaki sposób. No i nie ŚMIECIĆ !!!!
A młodzi ludzie pić byle jak i dmuchać bez żenady nie palącym prosto w nos od kogoś sie przecież kiedyś musieli nauczyć.
Starych pijaków się na szlaku nie widzi - to fakt - ale wytłumaczenie jest proste - ONI NIE MAJĄ SIŁY TAM WEJŚĆ.
Pozdrawiam

naive
15-09-2004, 12:31
W ramach moich wrażeń może jeszcze o czymś innym. Wedrując po najbardziej popularnych szlakach widzimy znaczne zniszczenia "otoczenia przyrodniczego" . Oczywiście dobrze że są chętni do oglądania piekna Bieszczadów. I bardzo dobrze że istnieją reguły na jakich możemy to robić. Mnie nie podoba się że wielu - zbyt wielu nawet- wędrujących pozwala sobie na drobne odstepstwa od reguł np. odpoczywać musi poza szlakiem, najlepsze ujęcia przy fotografowaniu też są poza szlakiem, jak błoto na szlaku to idziemy poza szlakiem itp. Oczywiście gdyby tak zrobił jeden to szkoda byłaby żadna, przy tych setkach "folgujących" sobie mamy to co mamy. Nie mam pomysłu jak tego uniknąć, proste karanie pewnie pomoże tylko dorażnie. Starzy miłośnicy / stażem/ wiedzą że rozdeptane borówczysko zregeneruje się za kilka lat, jak uzmysłowić to tym którzy czasem "zaliczają" Tarnicę czy obydwie połoniny ?

Doczu
15-09-2004, 12:51
naive - jednak czasami takie odstępstaw mają swoje zalety, gdyż pozwalają zregenerować sie poszyciu w miejscu gdzie "oryginalnie" biegł szlak.
Zresztą co kilka lat trasa szlaku ulega niewielkiej korekcie, aby "stare" miejsce mogo się zregenerować.
Dla mnie istotnym problemem jest mazanie pisakami po wszystkim co się da pomazać, oraz te przebrzydłe jaskrawo-żarówiaste napisy "Nie Śmieć !" na szlaku np. przez Wysoki Dział.

naive
15-09-2004, 14:41
naive - jednak czasami takie odstępstaw mają swoje zalety, gdyż pozwalają zregenerować sie poszyciu w miejscu gdzie "oryginalnie" biegł szlak.
Zresztą co kilka lat trasa szlaku ulega niewielkiej korekcie, aby "stare" miejsce mogo się zregenerować.
Dla mnie istotnym problemem jest mazanie pisakami po wszystkim co się da pomazać, oraz te przebrzydłe jaskrawo-żarówiaste napisy "Nie Śmieć !" na szlaku np. przez Wysoki Dział.

Oczywiście powinno się co parę lat dać przyrodzie odetchnąć i przesunąć szlak, tylko jeśli to będzie każdy z nas to robił "po uważaniu" to za parę lat nie będzie tam po co jechać. Chodzi o to by szanować to co robią administrujący szlakami i przestrzegania ograniczeń, które są przecież niezbędne i to nie tylko na terenie BdPN.

Piotr
15-09-2004, 14:44
Dla mnie istotnym problemem jest mazanie pisakami po wszystkim co się da pomazać, oraz te przebrzydłe jaskrawo-żarówiaste napisy "Nie Śmieć !" na szlaku np. przez Wysoki Dział.
Dokladnie. Przez Jasło i Okrąglik przeszedł jakiś palant i pomalowal wszystko, tabliczki, słupki graniczne - łapy poucinać, albo posmarowac miodem i przywiązać na Otrycie:
Co do czerwonego przez Dział juz sie wypowiadałem na www - dla mnie zrobił to bezmyślny człowiek i tyle. Miejmy jedynie nadzieję że się to nie rozprzestrzeni.

T.B.
15-09-2004, 18:54
Oczywiście powinno się co parę lat dać przyrodzie odetchnąć i przesunąć szlak, ..
Dlaczego to takie oczywiste?
Gdyby coś takiego stosowano w Tatrach, to już by było po tych górach. Tam większość (wszystkie?) istniejących szlaków zbudowali (a nie, że tylko wytyczyli) przedwojenni Górale i będzie niedługo sto lat jak to się sprawdza.

Doczu
15-09-2004, 19:08
T.B - czepiasz się.
Wiadomo że w Tatrach możliwości takiego postępowania sa mocno ograniczone.
Ponadto tam przyroda regeneruje się duzo dłużej niż w górach nizszych, i takie postępowanie nawet gdyby umozliwiało to ukształtowanie terenu, byłoby conajmniej dyskusyjne.
Poza tym zzy jesteśmy na forum o Tatrach ?? Bo nie wiem czy dobrze trafiłem.

T.B.
16-09-2004, 01:06
Pytam.
Chwytasz różnicę?
Odpowiedź na Twoje pytanie: nie trafiłeś.

naive
16-09-2004, 08:14
Przypomne że obecny spór zaczął się od tego iż uznałem za niedopuszczalne by każdy jak mu wygodnie korzystał z tego co jest poza szlakiem. Ja się nie znam na tym czy trzeba przesuwać w Bieszczadach Wysokich przebieg szlaków, czy też nie. Ale jestem pewien że fachowcami są pracownicy BdPN. I jak w wielu miejscach widać zmieniano przebieg szlaku np. kiedyś prowadził przez szczyt Kopy Bukowskiej a teraz już nie. Nasuwa się jeszcze jedno pytanie - czy można od tak sobie omijać szlak bo np. błoto nam przeszkadza ? A takich miejsc jest wiele. Oczywiście można mowić że to wynika z regulaminu. Tylko jak zrobić by ten regulamin był przestrzegany ? Nie stawiam tego pytania straży parku, bo im za to płacą. Nie wiem czy sprzyja poszanowaniu przyrody doradzanie np. / na tym forum w innym temacie/ by namiot rozbijać poza szlakiem itp. Pewnie wszyscy to czytali. I znowu usłyszę że jestem jakiś mało tolerancyjny. Pewnie tak jest i myślę że takich "nietolerancyjnych" powinno być więcej. Skąd ta moja "nietolerancja" ? Bo myślę że zakazy nie są nadmierne, to jest niezbędne minimum by po nas jeszcze coś tam zostało.

naive
17-09-2004, 21:52
Dziœ przez cały dzień z trudem wytrzymywalem w pracy, bo wiedziałem że w Bieszczadach jest idealna pogoda do wędrówek. Jutro mi się też nie uda tam pojechać. Za to "melduję się " w niedzielę wczesnym rankiem . Kierunek : Krzemień i Bukowe Berdo. Jadšc po drodze niejako stopniowo przyzwyczajam sie do widoków górek i gór. Zaczynam za Przemyœlem przez Birczę, Kużminę, Kroœcienko , Ustrzyki Dolne do Wołosatego. Czyli parki krajobrazowe pogórza przemyskiego , gór Słonnych, doliny Sanu a potem po prawej stronie Połonina Caryńska a z lewej Bukowe Berdo. Droga jest w dobrym stanie a ruch od Birczy niewielki, więc widzi się w czasie jazdy to co przy drodze.

T.B.
18-09-2004, 01:53
Ale jestem pewien że fachowcami są pracownicy BdPN. I jak w wielu miejscach widać zmieniano przebieg szlaku np. kiedyś prowadził przez szczyt Kopy Bukowskiej a teraz już nie. Nasuwa się jeszcze jedno pytanie - czy można od tak sobie omijać szlak bo np. błoto nam przeszkadza ?
Na mój chłopski, niefachowy rozum, to jeśli szlak ma na zmianę np. dwa przebiegi, to są wydeptywane dwa miejsca zamiast jednego i nic więcej. Ale jeśli ktoś wykaże mi, że się mylę, to zmienię zdanie.

Oczekiwanie, że ktoś będzie zasuwał środkiem błotnistego bajora zamiast je ominąć, jest bujaniem w obłokach. Szlaki trzeba budować, a nie tylko je wytyczać. Pozytywne przykłady można oglądać od Tatr po nadbiebrzańskie bagna. Budować, to znaczy umacniać (utwardzać) drogę, budować mosty, mostki, kładki, schodki itd. itp. I trzeba je budować tak, żeby nie rozleciały się po przejściu jednej wycieczki. A jeśli coś się rozleci pod koniec sezonu, to trzeba naprawić, żeby na następny sezon znów było dobre. Dobry szlak, po którym nawet w przysłowiowych szpilkach bedzie można zasuwać, będzie działał odwrotnie niż bajoro z błotem, czyli będzie całkowicie zniechęcał do schodzenia z niego.

Skąd brać na to pieniądze? Łupić turystów i nie szczypać się. Trzeba w końcu zerwać z tym kultem darmochy. Co to za chrzanienie, że bilet do Parku jest strasznie drogi bo kosztuje aż 2 albo 4 złote (nie pamietam dokładnie)? Można też ich (nas) łupić sprytniej, metodą starą jak świat, stawiając knajpę na każdym wlocie/wylocie szlaku.

(Przypominam sobie w tej chwili jak ładnie potrafi łupić turystów Białowieża. Jak się jest tak w cztery osoby, to ani się człowiek nie obejrzy kiedy stówka pęknie w jeden dzień za różne wstępy, wjazdy, obejrzenie tego i owego, a do tego jeszcze jakaś mapka wydawana przez Park, pamiątka - chyba nawet za mało powiedziałem.)

naive
18-09-2004, 07:54
Oczekiwanie, że ktoś będzie zasuwał środkiem błotnistego bajora zamiast je ominąć, jest bujaniem w obłokach. Szlaki trzeba budować, a nie tylko je wytyczać.


Z tego co zdążyłem zauważyć administracja BdPN tam gdzie to konieczne "buduje" szlak. Nie wszystko sie jednak da, chociaż pewnie w tej dziedzinie dałoby się zrobić wiecej. Nie można jednak wyasfaltować szlaków, bo po deszczu jest tam trochę błota. Nigdzie nie ma tam takich miejsc gdzie nie da sie przejść. A swoją drogą jeśli się idzie w deszczu lub tuż po to trzeba błoto brać pod uwagę, jak ktoś nie lubi to nie idzie. W niedzielę 15 sierpnia na szczycie Halicza była pokażna kałuża i sporo ludzi, przecież nie chcemy chyba by tam doszła melioracja. Oczywiście możemy mieć pretensje do zarządzających parkiem że nie zrobili wszystkiego co można, ale dopóki tego nie zrobią nie wydaje mi się bysmy sobie sami mogli wytyczać szlak , trzeba stosować się do tego co aktualnie jest .

Jaro
18-09-2004, 22:23
Szlaki trzeba budować, a nie tylko je wytyczać. Pozytywne przykłady można oglądać od Tatr po nadbiebrzańskie bagna. Budować, to znaczy umacniać (utwardzać) drogę, budować mosty, mostki, kładki, schodki itd. itp.

masz na mysli szlak np na rawki z UG, gdzie przez kilkaset metrow sunie sie po drewnianych kladkach? jak jest mokro to tez nie jest za fajnie, bo co z tego ze nie bedzesz szedl w blocie, jest wtedy slisko i dopiero wtedy mozna wyrznac i sie polamac

Doczu
18-09-2004, 23:10
masz na mysli szlak np na rawki z UG, gdzie przez kilkaset metrow sunie sie po drewnianych kladkach? jak jest mokro to tez nie jest za fajnie, bo co z tego ze nie bedzesz szedl w blocie, jest wtedy slisko i dopiero wtedy mozna wyrznac i sie polamac

Te kładki to strasznie poroniony pomysł. W czerwcu szliśmy tamtędy z kumplem, i porażka na maksa :evil: Ślisko jak cholera, i gdyby nie kije, to parę padów zaliczylibyśmy. Woleliśmy iśc obok. Jeśli tak ma wyglądać "wybudowany" szlak, to ja dziękuję :(

T.B.
19-09-2004, 11:47
Tak źle i tak niedobrze.
To może powiedzcie jak powinno być?
Bo póki co, to jest tak: "prawdziwi turyści" nie idą szlakiem, mimo że jest wybudowany, a potem siadają do komputera i narzekają na stonkę rozdeptującą ich ukochane góry.

A może trzeba się pogodzić z takimi prostymi faktami jak te, że po deszczu jest mokro, na lodzie jest ślisko, latem gorąco, a zimą zimno?

Efka
19-09-2004, 12:06
Święte słowa T.B. Ale dyskutować należy w przypakach kiedy przez ignorancję odpowiedzialnych sytuacja na szlaku. podkreśłam szlaku, staje się niebezpieczna dla zdrowia i życia ludzi.
Pozdrawiam
Ewa

Jaro
19-09-2004, 12:41
Tak źle i tak niedobrze.
To może powiedzcie jak powinno być?

ja rozumiem, jak jest jakas kladka kilkumetrowa nad jakims miejscem gdzie gromadzi sie owda i jest blotko, ale nie zeby to sie ciagnelo kilkaset metrow, bo to jest bez sensu.

Herme$
19-09-2004, 14:43
Ja mam wyjście: drzewa wyciąć, trasę wyasfaltować, a na stromych podejściach ruchome schody. :twisted:
Jeśli ktoś się boi kałuży albo błota może zostać w domu, anie jechać w góry.

Lech Rybienik
19-09-2004, 14:56
Witam

A uważacie za moralnie dopuszczalne poruszanie się poza szlakami, poza terenem parku narodowego? Na przykład Beskid Niski, różne pogórza, Bieszczady Zachodnie?

Tak sobie kombinuję, że w BdPN chodząc poza szlakami znakowanym zobaczymy głównie las... Chociaż są wyjątki, miejsca poruszane w dyskusjach różnistych i tam w mojej opinii powinien przebiegać szlak, co rozwiązało by problem i pozwoliło w jakiś sposób skanalizować ruch.

Lech

naive
19-09-2004, 20:59
Dwie godziny temu wróciłem, byłem na Tarnicy, potem na Krzemieniu i Bukowym Berdzie. Dla tych co nie mogli być nowe zdjęcia, na jednym z nich w wiekszej rozdzielczości widać dwóch "turystów" na szczycie Krzemienia , poszli pewnie tak samo przez Kopę Bukowską. Inne nie budujące spostrzeżenia może jutro.
Dzis pogoda była taka sobie, częściej chmury niż słońce.

http://foto.onet.pl/mojalbum/mojalbum.html?r=0&id=27847

T.B.
19-09-2004, 22:34
Ja mam wyjście: drzewa wyciąć, trasę wyasfaltować, a na stromych podejściach ruchome schody.
Coś jest na rzeczy. Co prawda nie w tej skali - bo mam teraz na myśli USA i Kanadę - ale robi się świetne, asfaltowae drogi z zakazem wysiadania z samochodu, ale za to ogląda się z bliska wilki i niedźwiedzie. Na niektóre góry wwozi się chętnych tylko helikopterem, niektóre miejsca ogląda się tylko z rzeki itd. itp. I to jest prawdziwa ochrona przyrody.
Dla mniejszej skali wystarczą mniejsze środki. Droga - zwłaszcza piesza - wcale nie musi być asfaltowa, żeby była twarda i trwała (tak sobie myślę, bo inżynierem nie jestem).
Tylko wysoki poziom cywilizacji może uratować dziką przyrodę - jakkolwiek paradoksalnie by to nie brzmiało. Oczywiście pod warunkiem, że ucywilizowani będą również ludzie, a nie tylko ścieżki.
"Miłośnik" dzikiej przyrody przedzierający się z siekierą przez las zabija tę dziką przyrodę. W przeciwieństwie do tabunów wczasowiczów przewalajacych się po porządnie wybudowanych szlakach w szpilkach, białych adidasach, kowbojkach, miniówach, topless i innych strojach założonych albo zdjętych na pohybel JSB (Jedynym Słusznym Bieszczadnikom).

Dana
19-09-2004, 23:20
tyle tylko że w górach po niczym sie nie chodzi tak fatalnie jak po asfalcie...

wracałam na pieszo po asfalcie od kolejki z Balnicy do Cisnej i było głównie po asfalcie... i to było bardziej męczące niż strome podejscie pod dużą góre...

naive
20-09-2004, 08:05
Gdyby szlaki w Bieszczadach były wyasfaltowane to po co tam bym jechał ? Asfalt wszak mam pod oknami mieszkania, ja jadę tam 140 km bo akurat nie ma tam asfaltu. Jeśli ktoś chce pospacerować lekko łatwo i przyjemnie nawet, to ma park miejski. Oczywiście na szlakach na terenie BdPN wiele jeszcze można zrobić, lepiej je oznakować, ścieżki przyrodnicze rozbudować i poprawić opisy. Wczoraj widziałem że dojście na szczyt Tarnicy zostalo wyłożone kamieniami, co znacznie ułatwia podejście. Stan obecny zależy od zwiedzających ale i od administracji parku.
Wczoraj o 9.00 w Wołosatym punkt kasowy jeszcze nieczynny, widocznie im pieniędzy nie trzeba. W południe na Tarnicy jakieś wycieczki oczywiście bez przewodnika urządziły sobie piknik na rumowiskach skalnych w pobliżu szczytu, na samym szczycie pustka ale trochę wiało. Na Krzemieniu dwóch turystów poszło szczytem w kierunku Kopy Bukowskiej przez rezerwat ścisły. Odnoszę wrażenie że to umiarkowanie obchodzi administrację. Jest w BdPN rozbudowany dział edukacyjny, a może tę edukację podjąć na szlakach ? A jak edukacja nie pomoże to pozostaje jeszcze straż parku. Ja dopiero od dwoch miesięcy tam jeżdżę ale oprócz pobierających opłaty nikogo z parku nie spotkałem.

naive
20-09-2004, 08:14
Witam

A uważacie za moralnie dopuszczalne poruszanie się poza szlakami, poza terenem parku narodowego? Na przykład Beskid Niski, różne pogórza, Bieszczady Zachodnie?

Lech

Poza BdPN / wyłączając rezerwaty, których w Bieszczadach i Beskidzie niskim bardzo dużo, jest tam przecież także park narodowy/ las generalnie jest dostępny także poza szlakami, z tym że nie oznacza że dowolnie z niego możemy korzystać. Np. biwakowanie poza miejscami wyznaczonymi przez administrację LP jest niedozwolone, jak jest wszyscy wiedzą. Odpowiadajć wprost powiem że poruszanie jest dopuszczalne, ale bowiązuje nas takie zachowanie , które nie powoduje uszczerbku dla przyrody. To przecież wynika z przepisów prawa.

Piotr
20-09-2004, 22:27
Tak czytam ten wątek i momentami nie wierzę - nie, to nie może być forum bieszczadzkie, znowu kurna linki pomyliłem...
T.B (chyba za uzywanie tego skrótu to jakieś tantiemy mi sie należą.. ;) usiłuje przekazać coś co sie trzyma kupy i przede wszystkim da się logicznie uargumentować - wystarczy się rozejrzeć dookoła bo to są rzeczy oczywiste, a my zaraz musimy popadać w skrajności i podawać za przykłady jakieś nierealne bajeczki. Ciężko jest spokojnie czytać argumenty typu: "jak komus błoto przeszkadza to niech nie lezie w góry", itp, itd. Zaiste ciekawe jest, że np. w górach wyższych zakladają łańcuchy, ferraty, itp - zamiast powiedzieć: jak sobie osle nie umiesz poradzić bez tego to won w Kapuściane góry, albo do parku miejskiego. Ciekawe czemu?
Czy Parki Narodowe powstały aby chronić przyrodę? Tak, oczywiście. Ale nie tylko. Parki są także po to, aby zarabiać na turystach, a raczej żeby zarabiały na nich Gminy i mieszkańcy. Czy wójt Gminy Cisna powie: jak komuś błoto przeszkadza to won? Nie, nie powie i ma rację.
Ciężko jest oprzec się wrażeniu, że istnieje gdzieś jakaś grupa ludzi, którym sie wydaje, że mają większe prawo do chodzenia po górach niż inni - są w błędzie. Pieniądze w dany rejon przynoszą własnie Ci w białych adidaskach, pantofelkach na obcasie i tooples. Turysta plecakowy (gatunek na wymarciu) ktory szuka noclegow po 3zł, targuje sie o wrzątek w schronisku i wszystko nosi swoje jest tam być może najmniej potrzebny. A po co? On tam kasy nie zostawi. Tzw. przez Was "stonka" natomiast ten region (i nie tylko ten) utrzymuje - placi za wstęp, za parking, kupuje w sklepach, barach, korzysta z atrakcji i nie mówi że bilety do PN są za drogie. Więc kto jest tam bardziej oczekiwany? JSB - ktorzy publicznie zachęcają do łamiania prawa argumentując to... adrenaliną? Czy te tabuny ktore idą grzecznie na Tarnicę? A skoro idą grzecznie i zostawiają kase na kazdym kroku, to mają mieć szlak porządny, czytaj: do przejścia w mokasynach.

T.B.
20-09-2004, 22:37
T.B (chyba za uzywanie tego skrótu to jakieś tantiemy mi sie należą.. ;)

A czemu? Cóś nie kumam ... :?

Piotr
20-09-2004, 22:43
A czemu? Cóś nie kumam ... :?
No wiesz: Wirtualne Bieszczady: WB, Bieszczady Foto Serwis: BFS... :wink:

T.B.
20-09-2004, 22:51
Aaa... że niby Twoje Bieszczady?
O, co to - to nie, kolego. Ja byłem pierwszy i mam to zapisane w księgach parafialnych :!: :mrgreen:

naive
21-09-2004, 10:03
Parki narodowe nie są powołane w celu przysparzania zysku, tylko w celu ochrony przyrody. Dla palaczy dodam że zgodnie z ustawą o ochronie przyrody obowiązującej od 1 maja 2004 r. w parkach narodowych zabrania się " palenia ognisk i wyrobów tytoniowych oraz używania żródeł światła o otwartym płomieniu , z wyjątkiem miejsc wyznaczonych przez dyrektora parku narodowego...". Jak do tej pory nie zauważyłem by takie miejsca zostały wyznaczone. Poza parkiem obowiązują przepisy przeciwpożarowe dot. lasów i terenów przyleśnych.

marekm
21-09-2004, 10:47
...Ciężko jest oprzec się wrażeniu, że istnieje gdzieś jakaś grupa ludzi, którym sie wydaje, że mają większe prawo do chodzenia po górach niż inni - są w błędzie. Pieniądze w dany rejon przynoszą własnie Ci w białych adidaskach, pantofelkach na obcasie i tooples...

Jak to pedzioł pewien gazda:
Panocku som tsy prowdy - prowda, tylko prowda i swinto prowda.

Piotr
21-09-2004, 11:18
Parki narodowe nie są powołane w celu przysparzania zysku, tylko w celu ochrony przyrody.
Tarita tita :)
Nie napisano że PN są powołane w celu przysparzania zysku, tylko, że oprócz ochrony przyrody jako głównego celu, przysparzają (i mają przysparzać) korzyści płynące z szeroko rozumianej turystyki i nie sobie samym (bo PN zarabia grosze w stosunku do tego co powinien) tylko pośrednio Gminom na ktorych terenie się znajduje i okolicznym. Gdyby jedynym słusznym celem była wyłącznie ochrona przyrody, to Parki dawno zostałyby zamkniete dla turystów. Przykład: jakis film niedawno widzialem dokumentalny z USA lub Kanady, gdzie do jednego z miejsc wystepowania grizzly (którego można sobie obejrzeć z bliska) sprzedaje się bilety na 2 lata do przodu, bo rocznie wpuszczają tam coś ok.2tys turystów,mimo że obszar jest znacznie większy niż taki "parczek" bieszczadzki, co by tam mógł robić za zagajnik. W długi majowy weekend na samą Połoninę Wetlińską wylazi 3tys ludzi dziennie. Gdzie jest ochrona przyrody jako priorytet: tam czy tu?

naive
21-09-2004, 12:05
Gdyby jedynym słusznym celem była wyłącznie ochrona przyrody, to Parki dawno zostałyby zamkniete dla turystów.

Park narodowy jest forma ochrony przyrody. Jednocześnie ma obowiązek udostępniać jego obszar m.in. w celach turystycznych ale wyłącznie w sposób, który nie wpłynie negatywnie na przyrodę w parku. Miejsca które mogą być udostępnione ustala się w planie ochrony parku, jednocześnie ustala się ile osób może przebywać jednocześnie w tych miejscach. Dodam że park ma prawo do opłaty, ale może z niej zrezygnować. Swoją drogą gdyby bardziej elastycznie podchodzono do sprawy opłat to zapewne wpływy byłyby wyższe. Np. ja lubię wyjść na szlak z samego rana. W ostatnią niedzielę nie było komu zapłacić , bo o 9.00 kasa w Wołosatym była zamknięta na głucho. Sam widziałem że jakies 30 osób poszła bez biletu bo nie było chętnego do wzięcia pieniędzy. Karnety też są nie przemyślane. Powinny być np. tak jak teraz na cztery wejścia ale w dłuższym czasie niż 6 dni, bo początkujący wędrowiec po pierwszym wejściu musi 3 dni dochodzić do siebie, więc część karnetu mu się zmarnuje. Mogłyby być także karnety roczne dla tych co lubię każdą chwilę tam spędzać. Pewnie te wywody są nudnawe, może jednak czyta to czasem ktoś z decydentów parkowych ?

Piotr
21-09-2004, 12:19
Park narodowy jest forma ochrony przyrody. Jednocześnie ma obowiązek udostępniać jego obszar m.in. w celach turystycznych ale wyłącznie w sposób, który nie wpłynie negatywnie na przyrodę w parku.
Paradoks - nie znam sposobu udostepnienia PN ktory jednoczesnie nie wpływalby negatywnie na ochronę przyrody.


Miejsca które mogą być udostępnione ustala się w planie ochrony parku, jednocześnie ustala się ile osób może przebywać jednocześnie w tych miejscach.
Czysta teoria. Nikt nie ustala ile osób może przebywać jednoczesnie w danym miejscu. Może tak powinno być, nie wiem bo sie nie znam, ale na pewno tak nie jest.

naive
21-09-2004, 23:03
Paradoks - nie znam sposobu udostepnienia PN ktory jednoczesnie nie wpływalby negatywnie na ochronę przyrody.
.
Musi być jakiś rozsądny kompromis. BdPN powstał dopiero 30 lat temu, wcześniej nie było obecnych ograniczeń, wcześniej jeszcze te tereny były doœć gęsto zaludnione. Nawet teraz sš tereny w parku, które są wykorzystywane m.in. do hodowli koni czy przeznaczone do wypasu owiec. Udostępniając teren parku trzeba tak postępować by sytuacja środowiska przyrodniczego nie pogarszała się. Nie oznacza to wcale że trzeba koniecznie robić wszysto by las pochłonął tereny na których przez kilka wieków go nie było. To nie ma być sztuka dla sztuki, po to to jest byśmy mogli podziwiać. A plan ochrony napewno jest, na jego podstawie powstaje m.in. regulamin.

damian
26-09-2004, 19:34
wiecie co? strasznie jałowa ta dyskusja... nic nowego nie wnosząca, jeden woli deski, drugi woli błoto, trzeci browarka strzeli na szczycie a czwarty puści dymka.Pytam i co z tego!? POGADAJMY O CZYMŚ FAJNYM
DP

Piotr
26-09-2004, 20:02
wiecie co? strasznie jałowa ta dyskusja... nic nowego nie wnosząca, jeden woli deski, drugi woli błoto, trzeci browarka strzeli na szczycie a czwarty puści dymka.Pytam i co z tego!? POGADAJMY O CZYMŚ FAJNYM
Wiesz co? Najbardziej mnie wkurza jak ktoś mówi tak jak Ty wyżej, po czym zmyka.
To może zaproponuj fajny temat, jednoczesnie wnoszący cos nowego. Chętnie pogadam. Bo takie "POGADAJMY O CZYMŚ FAJNYM" i koniec, to troche dziwnie... :?

damian
26-09-2004, 20:16
Nie zmykam wcale... myślę nad nowym wątkiem, a że wakacji już nie pamiętam to nic do łba nie przychodzi.:).
Sam jednak Piotrze przyznasz że jałowa gadka w tym wątku się zrobiła.

naive
26-09-2004, 20:17
wiecie co? strasznie jałowa ta dyskusja... nic nowego nie wnosząca, jeden woli deski, drugi woli błoto, trzeci browarka strzeli na szczycie a czwarty puści dymka.Pytam i co z tego!? POGADAJMY O CZYMŚ FAJNYM
DP
Odnosze wrażenie że nieuważnie czytałeś, jeśli czytałeś wszystkie posty. To jest akurat o moich wrażeniach z siedniu jak dotąd wędrówek przede wszystkim po szlakach BdPN. A ponieważ lubię dużo wiedzieć, czytałem i regulamin i ustawę o ochronie przyrody. I pisze jak jest z praktycznym stosowaniem tych przepisów. Jeśli uważasz że nie jest to jak określiłeś "fajne", załóż "fajny" temat. Chętnie poczytam a jeśli będę miał coś do powiedzenia , także napiszę.

damian
26-09-2004, 20:30
Drogi naive, akurat twoje posty nie należą do jałowych!Przepraszam że tak wszystkich do jednego wora wsadziłem... Ale i tak uważam że dyskusja nie zmierza do nikąd. Punkt wyjścia jak najbardziej mi się podobał, bo lubie czytać o wrażeniach z biesów, zwłaszcza jak nie mam możliwości wyjechać choćby w beskidy.... A może po prostu pusta frustracja ze mnie wyszła
Pozdrawiam
DP

Piotr
26-09-2004, 20:36
Sam jednak Piotrze przyznasz że jałowa gadka w tym wątku się zrobiła.
Przyznam, czemu nie. Każda gadka o Bieszczadach jest w zasadzie jałowa, jakby nie patrzeć.

naive
26-09-2004, 20:42
Czytając posty w różnych tematach często spotykam takie, z których wynika że ci co zamierzaja wędrować po Bieszczadach tak w granicach BdPN jak i poza jego granicami nie bardzo wiedzą jakie tam obowiązuja ograniczenia. Może więc Admin pomyślałby nad stworzeniem takiego kącika w którym byłoby to wszystko co z tym się wiąże. Np. ustawy o ochronie przyrody i o lasach. Np. z ustawy o lasach wynika jasno iż biwakowanie na terenie lasu może mieć miejsce nie w dowolnym miejscu, ale wyłącznie w miejscach wyznaczonych przez nadlesniczego. Gdyby to kogoś zainteresowało poniżej podaje linki, skąd obydwie ustawy w najaktualniejszym brzmieniu można sobie ściągnąć .
http://isip.sejm.gov.pl/prawo/index.html

Nie życzę miłej lektury, bo nie jestem cynikiem. Ale gdy wsiadamy do samochodu to wcześniej tez czytamy ustawę prawo o ruchu drogowym.

Piotr
26-09-2004, 21:02
wynika jasno iż biwakowanie na terenie lasu może mieć miejsce nie w dowolnym miejscu, ale wyłącznie w miejscach wyznaczonych przez nadlesniczego.
Teoretycznie to proste. Praktyka pokazuje, że jak zwykle "Polak potrafi" - Ci co bardziej bystrzy, a jednocześnie zwolennicy biwakowania gdzie bądź, dawno już dostrzegli, że żaden przepis nie precyzuje, gdzie znajduje się granica lasu. Np. czy jeżeli przed gestym lasem znajduje się polanka z kilkunastoma porozrzucanymi drzewami/drzewkami, to to jest juz las, czy jeszcze nie, itp - nie pamiętam dokladnie, bo mnie to specjalnie nie interesowało,wiem jednak że są "osobniki" skrzętnie powołujące się na taki "defekt" w razie czego...

WueM
01-10-2004, 23:19
Ustawa o lasach z 28.09.1991r mówi w Art 3:
Lasem w rozumieniu ustawy jest grunt:
1) o zwartej powierzchni co najmniej 0.10 ha, pokryty roślinnością leśną (uprawami leśnymi) - drzewami i krzewami oraz runem leśnym - lub przejściowo jej pozbawiony:
a) przeznaczony do produkcji leśnej lub
b) stanowiący rezerwat przyrody lub wchodzący w skład parku narodowego albo
c) wpisany do rejestru zabytków [...] To tyle ustawa.
Znaczy się, w lesie wcale nie musi być drzew i w ogóle nic nie musi być (oczywiście zgodnie z Ustawą - przejściowo), żeby uznać "to" za las .
Pozdrawiam wszystkich Was, Łazęgi Bieszczadzkie.
Umierający z tęsknoty za Bieszczadami WueM.

naive
07-10-2004, 13:25
We wtorek tj przedwczoraj byłem szukać jesieni. Oczywiście znalazłem. Zaplanowałem spacer na Wielką Rawkę i dalej na Krzemieniec. Na Małej Rawce okazało się że widoczność jest żadna, na dodatek zimny i bardzo mocny wiatr. Więc spaceru nie kontynuowałem a skupiłem się na podziwianiu lasu pod Rawką / poniżej 1100 m widocznośc była doskonała/. W drodze powrotnej do domu pojechałem drogą na Dwernik. Tam dopiero widać jaki piękny jest las jesienią. Niżej link pod którym jest kilka zdjęć z jesiennymi widokami.
http://foto.onet.pl/albumy/album.html?id=28660&q=Bieszczady&k=5

Monika
12-10-2004, 12:42
We wtorek tj przedwczoraj byłem szukać jesieni. Oczywiście znalazłem. Zaplanowałem spacer na Wielką Rawkę i dalej na Krzemieniec. (...) W drodze powrotnej do domu pojechałem drogą na Dwernik. Tam dopiero widać jaki piękny jest las jesienią. Niżej link pod którym jest kilka zdjęć z jesiennymi widokami.
http://foto.onet.pl/albumy/album.html?id=28660&q=Bieszczady&k=5
Piekne zdjecia :D

naive
24-10-2004, 19:23
Dziś znowu sie wybrałem w Bieszczady. Pierwotnie planowałem spacer do Sianek, ale ponieważ uwierzyłem prognozom postanowiłem pójść przez Bukowe Berdo na Krzemień by "zobaczyc się " z najwyższymi szczytami . Przez 120 km jazdy samochodem pogoda była idealna. Dopiero w Lutowiskach dało sie zauważyć na południu chmury, których miało nie być. W Mucznem słonecznie, w górze widać kłębiace się chmury. Miałem nadzieję że to stan przejściowy. Niestety na wydokości około 850 m widoczność zaczęła sie pogarszać. W górze wiatr powodował huk jakby to był odrzutowiec. Po wyjściu z lasu widać bylo tylko błoto na szlaku. A na grzbiecie Bukowego Berda tylko mgłę. Przekonałem się też że moje 97 kg też może sie przydać - wiatr był "za słaby" by mnie zrzucic w dół. Jak ktoś lubi Bieszczady to zawsze, także we mgle. A ja lubię. Więc stwierdzam że wycieczka była udana. Niżej link do zdjęć z dzisiejszej wycieczki.
http://foto.onet.pl/albumy/album.html?id=29530&q=biesolub&k=2

Monika
25-10-2004, 10:10
Ach jooo
A ja siedze w pracy niestety :(
Mowilam juz, ze piekne zdjecia :wink: :D

naive
25-10-2004, 10:36
Ach jooo
A ja siedze w pracy niestety :(
Mowilam juz, ze piekne zdjecia :wink: :D
Tym razem prawie wyłącznie las , bo wyżej nic nie było widać. Ciekawie muszą wyglądać połoniny - borówczyska znowu stały się zielone - opadły kolorowe listki i zostały zielone łodygi. Mimo póżnej pory - koniec pażdziernika - wędrowało dość dużo ludzi. Z tym że wszyscy zdecydowanie póżniej niż ja zaczynają - dopiero chyba o 11.30 spotkałem dwójkę młodych turystów z Rzeszowa.

Aleksandra
25-10-2004, 22:53
naive napisał: Pierwotnie planowałem spacer do Sianek, ale ponieważ uwierzyłem prognozom postanowiłem pójść przez Bukowe Berdo na Krzemień by "zobaczyc się " z najwyższymi szczytami . Przez 120 km jazdy samochodem pogoda była idealna. Dopiero w Lutowiskach dało sie zauważyć na południu chmury, których miało nie być. W Mucznem słonecznie, w górze widać kłębiace się chmury. Miałem nadzieję że to stan przejściowy. Niestety na wydokości około 850 m widoczność zaczęła sie pogarszać. W górze wiatr powodował huk jakby to był odrzutowiec. Po wyjściu z lasu widać bylo tylko błoto na szlaku. A na grzbiecie Bukowego Berda tylko mgłę. ..Jak ktoś lubi Bieszczady to zawsze, także we mgle. A ja lubię. Więc stwierdzam że wycieczka była udana.
Hej,
w takim razie mogę z Tobą wybierać się na Bukowe Berdo :D ja mam takie szczęście, że zawsze jak jestem na Bukowym Berdzie to jest taka aura, może czasem jest mniejszy wiatr, ale często też pada. Mgła na Bukowym nie opuszcza mnie nigdy...
Znajomi odmówili zabierania mnie z sobą, jak chcą tam iść. Jedna kumpela uparła się, że trzeba złamać ten mój "fart", ale nawet ona poddała się dwa lata temu. Widoki z Bukowego Berda podziwiam tylko ze zdjęć innych. :wink:

pozdrawiam
Aleksandra

Jaro
25-10-2004, 23:50
w takim razie mogę z Tobą wybierać się na Bukowe Berdo :D ja mam takie szczęście, że zawsze jak jestem na Bukowym Berdzie to jest taka aura, może czasem jest mniejszy wiatr, ale często też pada. Mgła na Bukowym nie opuszcza mnie nigdy...:wink:

ja mam takei szczescie do poloninki wetlinskie. ile razy tam wychodze to zawsze mgla, deszcz lub mrzawka ;/

Jaro
25-10-2004, 23:55
jeszcze fotke dorzuce, niesamowite widoki na 20 metrow :), to na przeleczy orlowicza

Stały Bywalec
26-10-2004, 12:38
Ola napisała:

(...) w takim razie mogę z Tobą wybierać się na Bukowe Berdo :D ja mam takie szczęście, że zawsze jak jestem na Bukowym Berdzie to jest taka aura, może czasem jest mniejszy wiatr, ale często też pada. Mgła na Bukowym nie opuszcza mnie nigdy...
Znajomi odmówili zabierania mnie z sobą, jak chcą tam iść. Jedna kumpela uparła się, że trzeba złamać ten mój "fart", ale nawet ona poddała się dwa lata temu. Widoki z Bukowego Berda podziwiam tylko ze zdjęć innych. :wink:
pozdrawiam
Aleksandra

To już nieaktualne ! Od chwili pogłaskania mojej kotki zostałaś "odczarowana".

Aleksandra
30-10-2004, 21:56
Dobrze wiedzieć!!! W takim razie następny wypad w Bieszczady zaczynam od Bukowego Berda!!! A Sabinka zostanie przeze mnie ozłocona :D

Jaro - może i Ciebie opuści to niesamowite "szczęście"

Pozdrawiam
Aleksandra

naive
29-11-2004, 20:46
Zauważyłem iż 19 września podałem link do moich zdjęć prowadzący do nikąd. Poprawiam się więc.
http://foto.onet.pl/albumy/album.html?id=27847&q=Bieszczady&k=11