Zobacz pełną wersję : Zwolnieni przed zimą
Dyrektor Bieszczadzkiego Parku Narodowego zwolnił z pracy jedynych żywicieli rodzin w Tarnawie. Sześcioro pracowników gospodarstwa pomocniczego Bieszczadzkiego Parku Narodowego otrzymało wypowiedzenia z pracy. Już niebawem nie będą mieli za co żyć.
Super posunięcie!!! Przed zimą!!! Brawo Panie Dyrektorze!!! Spojrzy Pan tym ludziom w oczy? A może odwiedzi ich Pan w czasie Świąt Bożego Narodzenia, które bez zarobków będą na pewno "wesołe"?
Super posunięcie!!! Przed zimą!!! Brawo Panie Dyrektorze!!! Spojrzy Pan tym ludziom w oczy? A może odwiedzi ich Pan w czasie Świąt Bożego Narodzenia, które bez zarobków będą na pewno "wesołe"?
Polityka panie, polityka. Nie od dziś wiadomo, że Tarnawa jest oczkiem w głowie BdPN. Żeby zrobić tam sobie "folwark" z prawdziwego zdarzenia, trzeba sie pozbyc ludzi. Ciekawe jest, że - jak pisza ci co pisać powinni - Pan Dyrektor rozważa mozliwosć oddania sprawy do prokuratury, jeśliby okazło się, iż przypuszczenia o tym, iż częsć osób nielegalnie pomieszkiwała w hoteliku "Nad Roztoką" są prawdziwe. Musi mu bardzo zależeć...
prawda jest taka że ci cholerni biurokraci dbaja tylko o własne tyłki i stołki na których siedzą. a wiemy że pan komornicki stosunkowo niedługo jest dyrektorem BdPN a juz podejmuje takie rażące decyzje. uważam że kilka lat temu było o wiele gorzej a dyrektor Wojciechowski jakos sobie z tym radził i dawał zatrudnienie. obecnie rodziny podzielą los józka polańskiego z ta różnicą że on dokonał tego z własnego wyboru a oni zaś niestety nie. wcale się nie zdziwię jeśli kosztem tych rodzin zostanie zatrudniona kolejna sekretarka do "posługiwania w dyrekcji BdPN". pozdrawiam wszystkich ciepło w te niezbyt ciepłe dni.
ech...tak sie nasuwa samo" Woju wróc"!!! :?
Pozdrowka
zbyszekj
18-10-2004, 17:04
Mam propozycję do tych którzy swoje opinie wyrażają nie znając sedna sprawy, sprawdzcie najpierw dlaczego tak się stało a nie opierajcie się na mediach bo one często przekłamują sprawy, chodzi mi o opinie na temat Tarnawy i zwolnień pracowników z gospodarstwa Pomocniczego BPN. Ja rozumiem waszą bezinteresowną chęć pomocy tym ludziom to może zróbcie coś pożytecznego. Myślałem że forum to miejsce na wymianę poglądów o bieszczadach, miejsce informacji, a nie krytykowanie działalności dyrekcji BPN. Jak wam tak zależy na losie tych ludzi to im pomóżcie, powołajcie jakąś fundację internautów i to będzie pozytywne działanie. Najwięcej wkurza mnie to że na forum wymądrzją się ludzie którzy bieszczady znają z literatuty lub byli tam raz.
Mam propozycję do tych którzy swoje opinie wyrażają nie znając sedna spraw...].
Dzień dobry :)
zbyszekj
18-10-2004, 21:12
dla Piotra. Jeżeli chcesz podyskutować o zwolnieniu pracowników z Tarnawy to możemy natomiast uważam że na forum lepiej podyskutować jest o górach, my tego nie zmienimy, są to niestety oszczędności związane z coraz to mniejszymi pieniędzmi które dostają parki, i niestety bije to w najbiedniejszych
dla Piotra. Jeżeli chcesz podyskutować o zwolnieniu pracowników z Tarnawy to możemy natomiast uważam że na forum lepiej podyskutować jest o górach, my tego nie zmienimy, są to niestety oszczędności
Moim skromnym zdaniem,forum bieszczadzkie, to całokształt spraw związanych z tym regionem i o wszystkich warto podyskutować i pogdbybać, o ile tylko znajdą się chętni do takiego gdybania. O gorach owszem, ale ileż mozna piać na temat samych gór. Oszczędności oszczędnościami, ja to rozumiem, tylko to takie szukanie oszczędności po najmniejszej linii oporu - gdyby to była do końca prawda. Gdyby ktoś z parku chciał sie odezwać i wyprostować te lakoniczne stwierdzenia, to zrobilby to. Pozyjemy -zobaczymy: zobaczymy co będzie nastepne w kolejce, ale zobaczymy tez ile kasy pójdzie w Tarnawę. W ramach oszczędności ma się rozumieć...
Do ZBYSZEKJ: widzisz brachu ja juz pare takich akcji pomocy ludziom z biesów zrobiłem. Nie wierzysz - zapytaj X.Proboszcza z Cisnej. Ja się tym nie chwalę się bo najwieksza wartość ma ten dar który jest dany w cichości, a poza tym miałem tez swoja w tym intencję. To że napisałem tego posta to moja pierwsza reakcja na wg mnie niegodziwy czyn dyrekcji. Niegodziwość nie w samym zwolnieniu tylko w tym że nie zapowiedziano im wcześniej tego zwolnienia i stało sie to przed zimą. Masz pracę? Ciesz się , ale jakby Ci przyszło żyć w Tarnawie z marnej pensji, nagle bys dostał wypowiedzenie, a tu zima za pasem, dzieciaki wołaja jeśc i chciały by czekolade pod choinke to ciekawe co byś zrobił? Ja nie miałem pracy pół roku, dzięki Bogu było to od maja do listopada (zarabiałem na sezonówkach w sadach) i jeszcze nie miałem rodziny i mimo pomocy rodziców i narzeczonej było mi ciężko, choćby z samego faktu braku pracy...
Co do oszczędności w Parku - wszystko zależy od zarządu, jak to się stało że wczesniej była kasa (po te 800zł na głowę) a teraz zniknęła? Amba? Powiesz: wszędzie cięcia i brak kasy! OK, zgadzam się , ale to nie znaczy żeby człowiek człowiekowi wilkiem był! Jesli już tak finansowo Park przypiliło to by zachowac twarz wystarczyło by wyjść z propozycją: albo zwolnienie albo zatrudnienie do końca zimy ale np za połowę stawki, by choć trochę kasy mieli! Niech sami wybierają.
Fakt, nie znamy całości sprawy, ale z wypowiedzi zwolonionych ludzi nie wygląda to różowo...
Wracając do niemarudzenia ale działania - własnie zbieram kasę u znajomych i współpracowników by tym ludziom przed świętami zawieźć trochę żywności i jak trzeba bedzie wspomóc groszem na edukację dzieci. I nie mów że się wypowiadają ludzie co biesy znaja z opowieści lub byli tylko raz! Bo mnie w tym momencie obrażasz.
KONIEC KWESTII!
PS. Zobaczymy co Ty zrobisz by tym ludziom było lepiej. A może jak na nas pokrzyczysz i nabijesz postów to zapomnisz, jak to wielu czyni... Oby nie.
Pozdrawiam
PYTON
jeszcze raz ja.
nie wiem czy zbyszekj pije do mnie i zbytnio nie mam zamiaru tego komentować. nie wiem na jakiej podstawie ty to robisz że po krótkim liście jestes w stanie wywnioskowac czy ktos bieszczady zna z literatury czy z zwiedzania. w każdym razie garulacje. chce wtrącic że góry to nie tylko miejsca o wyższej wysokości wzglednej i wiekszym nachyleniu stoków pokryte roślinnością i z wszelkim zwierzem ale to tez przeciez ludzie którzy tam żyja, mieszkają i jak maja gdzie to pracują i nie zgodze sie z tym że ta strona temu nie słuzy.mysle ze może sie własnie przyczynic dla pomocy innym. a uwierz że na temat działalności BdPN wiem cos wicej niż mogłoby sie wydawać.
pozdrawiam
imho dyskusja zeszla na tor pt. "dlaczego ogorek nie spiewa" - klocicie sie uzywajac argumentow, ktore nijak maja sie do problemu zwolnienia ludzi przez BdPN. Ponadto nie znamy oficjalnego stanowiska w tej sprawie.
Jesli macie ochote drazyc temat, dlaczego nie skontaktujcie sie z dyrekcja BdPN i nie spytacie sie jakie jest ich oficjalne stanowisko w tej sprawie tylko obrzucacie sie inwektywami?
Jesli faktycznie powodem zwolnienia byly ciecia budzetowe, to trzeba sie zastanowic: czy park to jest instytucja charytatywna i czy ma obowiazek utrzymywac za wszelka cene kilka osob i jesli faktycznie pieniedzy nie ma, czy ma obowiazek 'obciac gdzies indziej' aby moc ich utrzymac?
Calkowicie mozna zrozumiec stanowisko czlowieka, ktory nagle ni stad ni z owad stracil prace - niewazne, czy to fabryka Opla, czy BdPN.
Z drugiej strony od dawna toczy sie dyskusja, czy BdPN potrzebuje az tylu pracownikow. W niektorych krajach parki narodowe o podobnych obszarach zatrudniaja nie ok. 100 osob a kilkanascie. Mozna zarzucic, ze Polska to nie te 'inne kraje' jednak trudno jest zajac stanowisko za lub przeciw takiej polityce parku nie znajac calej sprawy...
Stały Bywalec
19-10-2004, 13:44
Mam tu refleksję natury ogólnej. Sprawę tego konkretnego zwolnienia (grupowego ?) pracowników BdPN w Tarnawie N. należałoby rozpatrzyć na podstawie jakichś danych ekonomicznych i administracyjnych, do których (co zrozumiałe) na forum dostępu nie mamy i mieć nie będziemy.
Z jednej strony możemy i powinniśmy współczuć tym, którzy nagle stracili pracę, ale z drugiej - uznać twarde realia ustroju, który sami wybraliśmy w 1989 r.
Zauważę też, że zwolnieni przez jakiś czas będą otrzymywać zasiłek dla bezrobotnych. Przepisy lokalowe natomiast nie zezwolą na ich eksmisję donikąd. Chciałem napisać "na bruk", ale jego w Tarnawie Niżnej akurat nie ma.
Inna ogólna refleksja: z dość bogatego doświadczenia zawodowego wiem, kogo zwalnia się w pierwszej kolejności przy różnego rodzaju reorganizacjach i redukcjach. Dobrzy pracownicy na ogół mogą wówczas spać spokojnie. Dotyczy to zwłaszcza sektora administracji publicznej (państwowej i samorządowej), a więc i BdPN. Inna polityka zatrudnienia spowodowałaby tylko, że różni kierownicy, naczelnicy i dyrektorzy musieliby sami wziąć się za bezpośrednią robotę.
Parę lat temu sam byłem naczelnikiem wydziału w jednym z urzędów centralnych i dostałem do wykonania zadanie wytypowania do zwolnienia 3 osób (w ramach ogólnej redukcji stanu osobowego biura). Najpierw wywalczyłem zmniejszenie owego "parametru" tylko do 2 osób, a potem wytypowałem dwoje "leworękich" nie oglądając się na ich sytuację rodzinną. Argumentów tzw. socjalnych w ogóle nie brałem pod uwagę. Kierowałem zespołem i musiałem mieć ten zespół jak najlepszy - to było w interesie i instytucji, i moim osobiście. W końcu odpowiadałem za jakość wykonywanej pracy. I tak, i tylko tak, powinien (moim zdaniem) postępować dyrektor BdPN.
Nie wiem, jakie osoby zwolniono w Tarnawie N., i jaka byłaby ich dalsza przydatność zawodowa.
A z tym w Bieszczadach bywa różnie. W tym roku jeden z wiarygodnych mieszkańców Dwernika zauważył, że jest tam (w regionie) zbyt wiele osób, które (cyt.) "wolą doić opiekę społeczną niż krowy".
Zwróćcie uwagę również, że najemnymi pracownikami ośrodków wczasowych, hotelików, itp. są często ludzie spoza Bieszczad, najczęściej z Krakowskiego. A przecież w Bieszczadach nie brak bezrobotnych.
Nasza wspólna znajoma z Sękowca początkowo zatrudniała w ośrodku panie miejscowe. Efekt był taki, że bardzo często sama musiała wieczorami wykonywać ich robotę. Po dwóch takich sezonach zaczęła więc zatrudniać dziewczyny z okolic Nowego Targu (i tak jest do tej pory).
imho dyskusja zeszla na tor pt. "dlaczego ogorek nie spiewa" - klocicie sie uzywajac argumentow, ktore nijak maja sie do problemu zwolnienia ludzi przez BdPN. Ponadto nie znamy oficjalnego stanowiska w tej sprawie.
No to skąd wiesz, że się mają nijak? :)
Jesli macie ochote drazyc temat, dlaczego nie skontaktujcie sie z dyrekcja BdPN i nie spytacie sie jakie jest ich oficjalne stanowisko w tej sprawie tylko obrzucacie sie inwektywami?
Jakoś tak mam wrażenie że drekcja BdPN ma ważniejsze sprawy na głowie, niż tłumaczenie się przed pospolstwem - to ja Ci musze o tym mówić?
Z drugiej strony od dawna toczy sie dyskusja, czy BdPN potrzebuje az tylu pracownikow. W niektorych krajach parki narodowe o podobnych obszarach
Akurat ta kwota, jest na tyle niewielka, że łatwo by ją było uzyskać gdzie indziej. Denerwujący jest jedynie sposób w jaki się to przeprowadza, a nie sam fakt - i tu racje ma Stały Bywalec, że już dawno zgodzilismy sie na taki model gospodarki i należało się z tym liczyć. Z drugiej strony, trudno mi uwierzyć, że akurat w Tarnawie usadowiło sie gniazdo nierobów (bo to jak rozumiem starasz się sugerować). W ramach oszczędności nie zwolniono po jednym pracowniku z róznych miejsc (nie zwolniono równiez tych, którzy pracują na dwa fronty), tylko walnięto w jeden, byc może najsłabszy punkt. W punkt, który potrzebuje pracowników bo będzie rozbudowywany, przynajmniej takie było zawsze stanowisko Parku odnośnie rozwoju Tarnawy, być może wizja modelowej wioski już dawno legła w gruzach, ale nic o tym nie mówiono. Tyle, że jak sie połazi po terenie dawnego Igloopolu, to wygląda to nieco inaczej - idź, zobacz. Gdyby nie legła - to pozostaje jedynie teoria o nierobstwie lub niefachowości i nieprzydatności w tym akurat miejscu. Jeśli tak jest, to BdPN miał prawo ich zwolnić. Zresztą ja jestem zwolennikiem zasady, ktora mówi, że pracodawca zawsze może zwolnic pracownika - bo to on jest pracodawcą, a praca obowiązkiem była kiedyś. Podkreslam więc jeszcze raz, że w tym gdybaniu raczej chodzi o formę, a nie o sam fakt.
Witam jestem młodym człowiekiem ale na niektóre tematy mam swoją opinię.
Z pracą na naszym terenie jest niepowiem ciężko ale jak ktoś chce to prace zawsze znajdzie, jak widze każdy kogoś krytykuje a ja z pewnego żrudła dowiedzialem sie że problem tkwi w czym innym Niewiecie państwo jak to sie teraz robi w naszym ojczystym kraju cos musi upaść aby ktoś inny wzioł to w swoje ręce.
To że ktoś stracił prace jest straszne wiem cos o tym i jeżeli bedziecie organizować jakąś akcję pomocy to jestem chętny i służe pomocą .
Czas pokaże bo ten chotelik dalej będzie tylko ktoś inny będzie jego zarządcą.
Niewiem pisze mój pierwszy post i mam nadzieję że nie ostatni, jak niektórzy mówią ze nie warto o tym mówić to się z tym nie zgodzę bo jak jest problewm to trzeba o nim mówić. Miejmy nadzieję że ta sprawa jakoś dobrze się potoczy
Pozdrawiam z BIESZCZADÓW :D
Czas pokaże bo ten chotelik dalej będzie tylko ktoś inny będzie jego zarządcą.
Czyli jednak nijakie argumenty, nie były nijakie. Trafiły w sedno. Jeśli to prawda.
p.s - witamy na forum.
<<<<z pewnego żrudła >>>>>
<<<<bo ten chotelik >>>>>
... błagam, zajrzyj czasem do słownika ortograficznego.... :shock:
... czego teraz w szkole na j.polskim uczą?????????????????? już chyba tylko potteromanii....
zbyszekj
20-10-2004, 08:19
Drogi kolego nie czepiaj się ludzi za ortografię, to era komputerów, a tam gdzie program sam nie sprawdza tego są problemy, ale ja nie o tym chwali Ci się że pomagasz i chętnie działasz na rzecz mieszkańców Bieszczad, oby takich ludzi było jak najwięcej ale to nie zmienia faktu że jednostki budżetowe szukają oszczędności. A najprościej przecież zmniejszyć zatrudnienie, bo i tak są naciski z góry w tym temacie, druga sprawa to kogo trzeba zwolnić, otóż zwalnia się ludzi którzy mają lewe ręce do pracy lub ludzi niewygodnych. Jak było na Tarnawie my nie wiemy, mamy dostęp do informacji z mediów, natomiast faktem jest że nie jest to jednostronna decyzja dyrektora. W BPN pwstała komisja która zadecydowała o sprawach kadrowych. Być może powinni to zrobić na wiosnę ale to już sprawa pracodawcy, a poza tym to przecież jest kodeks pracy i są rózne formy wymówień. No chyba że zostali zwolnini dyscyplinarnie. Druga sprawa jeżeli się czują pokrzywdzeni to mają do dyspozycji Sąd Pracy który nie kosztuje i mogą się odwołać. Ktoś napisał wracaj Woju a czy on wie że były dyrektor parku pracuje w nim na pół etatu a przecież ma emeryturę to także zajmowanie innym stanowiska pracy. temat poruszył bieszczadnków to dobrze że są ludzie którzy interesują się problemami innych ludzi.
...era komputerów ...... psiakrew :evil: jak tak dalej pójdzie to nikt nie bedzie umiał poprawnie pisać a nasi wieszcze narodowi, od Kochanowskiego począwszy przekręcą się w grobie na druga stronę, podobnie jak ci, którzy walczyli z zaborcami o to by język polski nie został zamieniony na niemiecki lub rosyjski...
KONIEC KWESTII bo schodzimy z tematu...
Najwięcej wkurza mnie to że na forum wymądrzją się ludzie którzy bieszczady znają z literatuty lub byli tam raz.
Drogi Zbyszkuj....
primo: chyba nikomu z nas nie chodzi o wymadrzanie sie.....
secundo: jak juz pisalismy- nie obrazaj nas, ze znamy Biesy z literatry lub bylismy tam raz...
tertio: sytuacji do konca nie znamy, ale chyba to troche nie w porzadku, ze sie ludziom tak z nienacka mowi czesc. Jasne, ze kazdy szuka oszczednosci, ze czasem ludzie maja lewe rece do roboty, ze czasem jest ich po prostu za duzo i dubluja stanowiska, ale jakos tak niezbyt milo sie robi, jak przecztasz, ze dziecka glodne, do szkoly nie chodza bo za co? A czy fakt, ze np. ci ludzie zglosza sie po zapomogi albo inne dary panstwowe( czyli nasze) to dobrze????? Czy nie lepiej generowac nowe stanowiska pracy??? Motywowac tych ludzi??? Sprobowac??? Moze oni nie magistrzy, moze nie super przedsiebiorczy, ale czy to znaczy, ze maja nic nie robic i czekac na panstwowa opieke???
Jezeli dyr. Wojciechowski pracuje na pol etatu w Parku to bardzo dobrze. Nie wpadajmy w skrajnosci ! Ten czlowiek, jak malo kto powinien tam byc najdluzej jak sie da. A ze napisalam "Woju wroc" - to czlowiek dusza, ktory jak sadze nawet gdyby musial wreczac wypowiedzenia ( a pewnie nie raz stawal przed takimi dylematami) zrobilby to "z klasa" tzn. tak zeby Ci ludzie nie poczuli sie nikomu nie potrzebni.
To wszystko, pozdrawiam
kasiek
zbyszekj
21-10-2004, 00:55
drogi kaśku obrażasz się że napisałem o ludziach którzy znają Bieszczady z literatury lub byli tam raz czy dwa, to mam pytanie jak długo byłeś bez przerwy w Bieszczadach 1 miesiąc czy dwa mieszkałeś w bieszczadach kilka lat w lato zimę wiosnę czy jesień. Poznałeś smak mieszkania w Bieszczadach, poznałeś ludzi którzy tam żyją, znasz ich problemy, spotykałeś się z nimi na codzień, jeżeli tak to zwracam honor natomiast jeżeli nie to polecam ci spędzić kilka lat mieszkając w Bieszczadach, ale w prawdziwych Bieszczadach, nie gdzieś w okolicy, i wtedy wyrobisz sobie zdanie o tym rejonie Polski, jaki jest, jakimi prawami się kieruje, i jak to wygląda od podszewki.
W dzisiejszych "Nowinach" jest tekst , z którego wynika iż dyrektor BdPN chce by z hoteliku w Tarnawie wyprowadziły się dwie rodziny i p. Joanna Hasior. Z tym że dyrektor chce dla tych rodzin znależć mieszkania , a jednocześnie hotelikowi przywrócić jego zasadniczą funkcję. Pomoc obiecuje też wójt Lutowisk. Pani Hasior prowadzi w Tarnawie dla miejscowych dzieci pracownię tkaniny artystycznej, jej podopieczni biorą udział w wystawach itp. Miejmy nadzieję że uda się tę sprawę rozwiązać.
I może uwaga natury ogólnej - nie jest istotne gdzie kto mieszka, istotne na czym się zna. Problemy ludzi w Bieszczadach są podobne do tych , jakie mają ludzie w innych częściach kraju, nie ma w tej dziedzinie żadnej "wiedzy tajemnej". Podobnie jest z samymi ludżmi.
zbyszekj
21-10-2004, 17:38
W związku z tym że każdy dzień przynosi nowe wiadomości o zwolnionych mieszkańcach Tarnawy to odniosę się tylko do drugiej części wypowiedzi którą napisał naive, otóż nie zgadzam się z twierdzeniem że wszystkie regiony Polski mają takie same problemy a ludzie w nich mieszkając borykają się z takimi samymi czy też podobnymi problemami. Każdy region rządzi się własnymi prawami, w każdym rejonie są inne sprawy, inny poziom bezrobocia, inne możliwości znalezienia pracy. Bieszczady są pod tym względem regionem specyficznym, wysokie bezrobocie niewielkieszanse znalezienia pracy, niewielkie dochody gmin i.t.d. Są na pewno w Polsce regiony gdzie te problemy są zbliżone , ale żeby dyskutować o jakimś regionie a w tym wypadku dyskutujemy o Bieszczadach to trzeba ten region dobrze poznać, poznać ludzi tam mieszkających, poznać ich problemy i potrzeby. Posiadając taką wiedzę można dyskutować o ich sprawach. Zabierać głos i zajmować stanowiska. I nie jest to żadna wiedza tajemna drogi naive tylko wiedza o mieszkańcach Bieszczadów.
W związku z tym że każdy dzień przynosi nowe wiadomości o zwolnionych mieszkańcach Tarnawy to odniosę się tylko do drugiej części wypowiedzi którą napisał naive, otóż nie zgadzam się z twierdzeniem że wszystkie regiony Polski mają takie same problemy a ludzie w nich mieszkając borykają się z takimi samymi czy też podobnymi problemami. Każdy region rządzi się własnymi prawami, w każdym rejonie są inne sprawy, inny poziom bezrobocia, inne możliwości znalezienia pracy. Bieszczady są pod tym względem regionem specyficznym, wysokie bezrobocie niewielkieszanse znalezienia pracy, niewielkie dochody gmin i.t.d. Są na pewno w Polsce regiony gdzie te problemy są zbliżone , ale żeby dyskutować o jakimś regionie a w tym wypadku dyskutujemy o Bieszczadach to trzeba ten region dobrze poznać, poznać ludzi tam mieszkających, poznać ich problemy i potrzeby. Posiadając taką wiedzę można dyskutować o ich sprawach. Zabierać głos i zajmować stanowiska. I nie jest to żadna wiedza tajemna drogi naive tylko wiedza o mieszkańcach Bieszczadów.
Czyli wg. Ciebie wiedza którą nie wszyscy są w stanie pojąć, zwłaszcza jak Ty o tym nie wiesz. Tak sie składa że rzeczywiście poziom bezrobocia jest w powiecie bieszczadzkim najwyższy na Podkarpaciu - około 29 %. Ale regionów o podobnym bezrobociu jest więcej - nie wiele mniej w powiecie niżańskim, brzozowskim, leskim i mieście Przemyślu. Tam też trudno znależć pracę. Oczywiście wszędzie jest trochę inaczej. Jakaś specyfika jest wszędzie, ale problem nie w specyfice. Oczywiście najlepiej by praca szukała ludzi a nie odwrotnie. W gminie Lutowiska jest tak samo, z drugiej strony są tam szanse nie spotykane w innych gminach. Np. w gminie zewidencjonowanych miejsc noclegowych jest niewiele mniej niz stałych mieszkańców i jeszcze trochę by się przydało. Zapewne wielu mieszkańcom brakuje tej przysłowiowej wędki, niestety częśc nawet gdyby miała tę wędkę, to z niej nie potrafi korzystać. Mimo wszystko sytuacja tam sie poprawia, pewnie za wolno ale jednak.
zbyszekj
22-10-2004, 10:52
drogi naive piszesz zagadkami, oraz mylisz pojęcia , tu nie trzeba nic pojmować, tylko spróbować zrozumieć tych ludzi, jak znasz gminę Lutowiska to zauważyłeś sporo zmian w samych Lutowiskach czy Ustrzykach Górnych, część ludzi sama wzieła sobie tą przysłowioną wędkę ,niestety mentalnoś pozostałych musiała by się zmienić i to mocno, nie potrafią się przystosować do zaistniałych warunków, a poza tym niestety istnieje też szara strefa w wynajmowaniu noclegów. Miejsc noclegowysz szczególnie tych tańszych rzeczywiście brakuje, ale to wszystko wiąże się z inwestycjami i ta wędka może okazać się nieosiągalna dla większości. Niestety instrumenty powodujące zmiany są w rękach samorządów i państwa. Można myśleć o gospodarstwach agroturystycznych ale to też są inwestycje. Mimo to trzeba próbować , ale trzeba zacząć od zmiany sposobu myślenia mieszkańców Bieszczadów, pokazania im dróg i kierunków działania i być może to przyniesie efekty.
drogi naive piszesz zagadkami, oraz mylisz pojęcia , tu nie trzeba nic pojmować, tylko spróbować zrozumieć tych ludzi, jak znasz gminę Lutowiska to zauważyłeś sporo zmian w samych Lutowiskach czy Ustrzykach Górnych, część ludzi sama wzieła sobie tą przysłowioną wędkę ,niestety mentalnoś pozostałych musiała by się zmienić i to mocno, nie potrafią się przystosować do zaistniałych warunków, a poza tym niestety istnieje też szara strefa w wynajmowaniu noclegów. Miejsc noclegowysz szczególnie tych tańszych rzeczywiście brakuje, ale to wszystko wiąże się z inwestycjami i ta wędka może okazać się nieosiągalna dla większości. Niestety instrumenty powodujące zmiany są w rękach samorządów i państwa. Można myśleć o gospodarstwach agroturystycznych ale to też są inwestycje. Mimo to trzeba próbować , ale trzeba zacząć od zmiany sposobu myślenia mieszkańców Bieszczadów, pokazania im dróg i kierunków działania i być może to przyniesie efekty.
Masz racje , za wyjątkiem tego że niby ja mylę pojęcia. Gołym okiem widać że w gminie Lutowiska zmienia się. Zapewne wolniej niż np. w gminie Ustrzyli Dolne w tym samym powiecie, bo tam dodatkowe dochody mieszkancom daje to co jest karalne czyli przemyt głównie papierosów z Ukrainy.
Oczywiście problem "pozostałości po socjaliżmie" stwarzają podobne problemy wszędzie, w Bieszczadach akurat dotyczy to nie tylko osiedli popegeerowskich ale także osad leśnych. Część ludzi z tych miejsc sobie poradziła , część nie. Ten zakątek gdzie leży Tarnawa jest / poza Mucznem/ poza głównym nurtem rozwoju. Problem jest o tyle skomplikowany iż teren ten należy do BdPN, więc rozbudowa infrastruktury turystycznej będzie ograniczona. Jednak samo usprawnienie komunikacji w tamtą stronę np. poprzez remont dróg / to są zdaje się drogi powiatowe/ mógłby tym ludziom pomoc , bo byłoby tam więcej turystów a więc i pracy.
Aleksandra
22-10-2004, 18:56
naive napisał:
Jednak samo usprawnienie komunikacji w tamtą stronę np. poprzez remont dróg / to są zdaje się drogi powiatowe/ mógłby tym ludziom pomoc , bo byłoby tam więcej turystów a więc i pracy.
Włączę się do tematu tylko w wąskim zakresie, a mianowicie problemu poprawy dróg.
Jadąc tamtedy mięsiąc temu, mogłam się przekonać o stanie dróg jakie tam są i prac przygotowujących do ich zabezpieczenia przed jesiennymi deszczami i zimą. Nie uważam,że są w tak fatalnym stanie, że wpływają na ilość turystów odwiedzających ten rejon. Nawet jakby zrobili tam super nawierzchnie, to ruch będzie taki sam (dobra jakość drogi nie wpływa na to, że w zimę odcinek między U.Górnymi a Wetliną jest mało uczęszczany) To kwestia "wypracowanego" przez lata sposobu zachowania, to mnóstwo złożonych procesów, przyzwyczajeń... czego tylko chcesz. Aby coś się zmieniło trzeba też sporo czasu i działania wszystkich stron. A i tak pewien procent nie skorzysta z pomocy, nie da sie uspołecznić - na sposób myślenia/rozumienia ogółu...
co nie zmienia faktu, że jak się podejmuje decyzje wpływające na życie innych, to trzeba się wykazać pewną wyobraźnią i ludzkim sercem
Aleksandra
zbyszekj
23-10-2004, 09:49
Droga Aleksandro twoja wiedz na temat dróg dotyczy chyba wielkiej obwodnicy bieszczadzkiej otóż droga z Stuposian do Bukowca bo aż tam można dojechać płacąc w Tarnawie bilet, pozostawia wiele do życzenia, jest wąska , dziurawa i z licznymi przełomami, a prowadzi w jeden z najpiękniejszych zakątków Bieszczadów. Do Doliny Górnego Sanu. Budowano tą drogę pod koniec lat siedemdziesiątych kiedy powstał tam ośrodek URM-u, a jego zarządzającym został pan pułkownik Doskoczyński. I wtedy też Muczne stało się Kazimierzowem na parę lat. Teren był zamknięty i na dolinę Sanu można było popatrzeć tylko z góry z połonin Berda czy też Halicza. Praktycznie cały teren był ogrodzony a w płocie z siatki porobione były przełazy dla zwierzyny ale tylko do środka, a wzdłuż płotu rozsypywana była karma. A na Tarnawie wybudowano potężne obory do hodowli bydła opasowego, całym terenem zajmowało się wojsko czyli jednostki nadwiślańskie, one to pracowały na terenie Kazimierzowa/Mucznego/ i Arłamowa.
Droga Aleksandro twoja wiedz na temat dróg dotyczy chyba wielkiej obwodnicy bieszczadzkiej otóż droga z Stuposian do Bukowca bo aż tam można dojechać płacąc w Tarnawie bilet, pozostawia wiele do życzenia, jest wąska , dziurawa i z licznymi przełomami, a prowadzi w jeden z najpiękniejszych zakątków Bieszczadów. Do Doliny Górnego Sanu. Budowano tą drogę pod koniec lat siedemdziesiątych kiedy powstał tam ośrodek URM-u, a jego zarządzającym został pan pułkownik Doskoczyński. I wtedy też Muczne stało się Kazimierzowem na parę lat. Teren był zamknięty i na dolinę Sanu można było popatrzeć tylko z góry z połonin Berda czy też Halicza. Praktycznie cały teren był ogrodzony a w płocie z siatki porobione były przełazy dla zwierzyny ale tylko do środka, a wzdłuż płotu rozsypywana była karma. A na Tarnawie wybudowano potężne obory do hodowli bydła opasowego, całym terenem zajmowało się wojsko czyli jednostki nadwiślańskie, one to pracowały na terenie Kazimierzowa/Mucznego/ i Arłamowa.
Zbyszku nie oceniej ludzi i ich wiedzy pochopnie bo np od Aleksandry byc moze wiele bys sie jeszcze nauczyl i zapewne nie chodzi jej o obwodnice. Droga do Bukowca pozostawia wiele do zyczenia ale np w porownaniu do drogi Berehy - Dwernik to autostrada a droga ta ma napewno wieksze znaczenie niz ta do Bukowca. Modernizacja drogi do Bukowca (nawet jak by pobierano oplaty za przejazd) nie zwrocila by się w tym wieku. Co nie oznacza ze warto by ja choc troche podreperowac. Ale napewno nie bedzie to mialo wiekszego wplywu na ruch turystyczny w tym regionie.
wiedz na temat dróg dotyczy chyba wielkiej obwodnicy bieszczadzkiej otóż droga z Stuposian do Bukowca.
Szanowny Zbyszku, trochę (moim skromnym zdaniem) niesmaczne zaczynają się robić Twoje posty, gdzie w co drugim z nich odnosisz sie krytycznie do adwersarzy, wskazując palcem ich rzekomą niewiedzę. Daruj sobie czasem, bo nie moge oprzec sie wrażeniu, że gdyby przyjąć Twoje kryteria sensu uczestnictwa w forum bieszczadzkim, zostaloby tu kilka % zarejestrowanych userow. Co do drogi do Bukowca, to trzeba było wyjaśnić szerzej jak to wyglada, a nie streszczać historię Mucznego - która ma się do tego jak pięść do nosa. To tyle krótkiej dygresji.
Aleksandro, moim skromnym zdaniem stan drogi tego typu ma jednak wpływ na ruch turystyczny lub będzie miał w niedalekiej przyszłości. Droga tamta, na odcinku od tablicy lesnictwa Sokoliki (a więc tam gdzie kończy się dobry asfalt) do Bukowca jest w stanie katastrofalnym. To jest droga dla samochodów terenowych i pewnie dla tego lesnicy i pracownicy parku nie dostrzegają problemu, bo innymi tam nie wjeżdżają ;) Ostatecznie smiało tamtędy moga jeździć maluchy i polonezy. Reszta natomiast tylko niszczy swoje samochody i tyle. Stan ten nie poprawia się, bo tam właśnie jest taki sposób myslenia: i tak przyjadą, bo jakos muszą dojechać. Za przeproszeniem: g.. prawda. Ci, co bardziej zasobni w portfele turyści, tak z utęsknieniem tam (Bieszczady) oczekiwani, przyjadą - owszem. Ale tylko raz i więcej nie wrócą. A to nie na tym ma polegać. Podobnie jest z drogą do Wołosatego, przy której zresztą droga do Bukowca to Route66. Tu również sądza, że skoro jest taki ruch, to po cholere remontować droge - niech gawiedź niszczy auta i tak przyjadą i tak przyjadą, bo ruch tu jest największy. Jak dwa miesiące temu napisałem swoje zdanie na temat tej drogi, to dostałem wiele maili, że odstraszam turystów, ze krytykuje bez potrzeby, jakim prawem, itd. Wczoraj problem zauwazyły równiez Nowiny - ciekawe czy coś z tego będzie. Ale wygląda na to, że tak. Nie powino sie zostawiać dróg w takim stanie tylko w mysl zasady, że i tak i tak ludzie musza dojechać. To jest założenie złudne i nie na dłużsa metę.
Co do Tarnawy - czemu nie napiszecie wprost (co zresztą słusznie zauwazyła Aleksandra), że wyksztalciła się grupa ludzi o mentalności nazwijmy to popegeerowskiej, do pgr przywiązana całe życie i całkowicie niereformowalna. Po likwidacji PGR (i podobnych zakladów) i upadku ustroju ludzie ci zostali w prózni. Nie są w stanie przystosować sie do nowych warunków i to zmieni tylko czas - za jedno, moze dwa pokolenia. Grupa ta, wiele by dała, gdyby mozna było odwócić czas i wrócił socjalizm w wydaniu polskim - gdzie mieli jak za piecem (w pewnym sensie oczywiście). Tyle, że takie grupy są dokladnie w każdym regionie. Bieszczady nie są tu jakimś ewenementem.
Wątek o drogach ja zacząłem. Zgadzam się z Piotrem że to jest istotny element rozwoju. Od kilku miesięcy chodze po terenie BdPN, od samego początku dziwi mnie iż nikt nie dba o wiele dróg. Takim "podręcznikowym" przykladem jest droga do Wołosatego, także wiele innych. Przeciez parki narodowe tworzy sie także m.in. po to by / na okreslonych warunkach, które twardo powinno się egzekwowac/ pokazywać piękno przyrody. Oprócz "plecakowych" miłośników Bieszczadów, jest spora grupa takich, którzy mieszkają w odleglości do 150-200 km i co jakis czas robią sobie jednodniowe wypady w ulubione miejsca. Ja sam w br takich wypadów miałem już 8, do Ustrzyk Górnych i dalej w kierunku Wetliny droga jest dobra. Ale o tych bocznych lepiej nie mówić. I nie dlatego że np. zniszczyła je ostatnia zima ale dlatego że od lat nikt ich nie remontował. Droga do Wołosatego jest drogą wojewódzką, więc za jej stan odpowiada Zarząd Województwa. Ci panowie z panem Deptułą na czele ciągle mówia o otwarciu przejścia granicznego na Przełęczy Beskid. Wg. mnie nie jest to najlepszy pomysł, ale sama drogę warto by wyremontować. Inne drogi maja status powiatowych. I te są "systematycznie" nie remontowane, niezależnie od tego czy władza powiatowa jest w Ustrzykach czy Lesku. Poza parkiem przy drogach nie ma zbyt wielu miejsc gdzie mogliby się zatrzymać zmotoryzowani np. takie idealne miejsce widokowe to wzgórze na wjeżdzie do Lutowisk od Czarnej. Takie miejsca to świetna okazja do zarobkowania przez miejscowych w jakims sezonowym kiosku czy "małej gastronomii". To jeden z wielu mozliwych przykładów tej "wędki".
Aleksandra
23-10-2004, 20:44
Nie będę komentowała stanu mojej wiedzy :oops: ,
wspomnę jeszcze raz, że mięsiąc temu (właściwie to jutro minie miesiąc) jechałam tą drogą i sama byłam światkiem "remontów". Straciliśmy na nie gdzieś około pół godziny, gdyż musieliśmy doczekać, aż wywrotka zostanie do końca załadowana. Prawdą jest, że szerokość tej drogi nie pozwoliła na ominięcie przeszkody, choć przypuszczalnie część winy leży po stronie owego kierowcy, który stał na środku (nie przypuszczając, że ktoś będzie chciał przejechać). Choć te drogi nie są remontowane w taki sposób jaki my, w większości mieszkańcy miast byśmu chcieli, lub też w sposób jaki remontuje się drogi krajowe, jednak się je zabezpiecza i łata. Gdyby naprawde nikt nic na nich nie robił, to zwózka drewna bardziej niż długa zima, nie zostawiłaby po owych drogach śladu. Ale tyle w tej kwestii...
Piotrze, zgadzam się, że stan dróg wpływa na ilość turystów. W mojej wypowiedzi chodziło mi o stan tej konkretnej drogi. Za tabliczką Sokoliki jest fatalna, tak... Jak zauważyli przedmówcy, droga do Wołosatego jest też fatalna i ruch na niej jest.... no cóż w tym miejscu Tarnica nam się kłania. Moim zdaniem - ruch w okolicy Tarnawy, wynika z braku -nazwijmy to -"mody" na ten rejon. Raczej odległość od obwodnicy, niż ilość dziur na to wpływają. Choć nie są owe dziury obojętne. Do tego trzeba dodać cały wór innych powodów.
Napisze to jeszcze: według mnie to kwestia czasu... wystarczy, że teraz troche popiszemy o Tarnawie, zamieścimy ochy i achy na temat wypraw do Sianek, zrobimy KIMB w Negrylowej... i zanim się obejrzymy, miejsce stanie się bardziej osłyszane, znane...
Ludzie, którzy tam jadą pierwszy raz lub jeżdzą nieregularnie - naprawdę czytają to, co my tu wypisujemy, co jest umieszczone na stronach. Czy chcemy, tego czy nie wpływamy na kształtowanie bieszczadzkich mód.
Przykład z tegorocznego września. Byłam póltora tygodnia, a śmieci wyzbierałam mniej, niż pod czas czterodniowych wypadów. Początkowo nie zwróciłam na to uwagi, ale w rozmowach z różnymi osobami wynikało, że oni też raczej dostrzegli mniejszą ilość śmieci. Przypadek... turyści, to turyści taka obserwacja może być bardzo subiektywna. Jednak rozmowy z osobami mającymi do czynienia z akcją "Sprzątamy Bieszczady" potwierdziły taki stan moich obserwacji.. Po sezonie, dzieciaki zebrały mniej śmieci niż w latach ubiegłych. Ile mniej, nie umiem określić, ale nawet jeśli tylko troche - to i tak już lepiej. Może nasze piętnowanie na forum pozostawiania śmieci, wpłyneło na pojedyńcze osoby, może w sposób znikomy, a może ktoś przekonał się, że nie jest innym obojętne zostawianie puszek czy innych plastików w krzakach czy trawie.
Pewnie oceniam to zabardzo idealistycznie, ale taka jestem... :wink: W tym roku, naprawdę spotkałam i rozmawialam z wieloma obcymi osobami, które opowiadały mi czego dowiedzialy sie ze znanych nam bieszczadzkich stron...było to ciekawe doświadczenie :D pozdrawiam wszystkich tych, którzy zabierają autostopowiczów :D
Z tego wszystkiego, przeszliśmy od zwolnień w Tarnawie, przez drogi i śmieci... a wszystko to obraca się o kwestie mentalności. Dawno ukuto powiedzenie przyzwyczajenie jest drugą naturą człowieka.
Pozdrawiam
Aleksandra
ps. Irasj dzięki :wink:
Powered by vBulletin® Version 4.2.1 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.