Zaloguj się

Zobacz pełną wersję : Lato się zbliża, a z nim wakacje.



JaNN
06-06-2005, 21:20
Witam wszystkich!
Lato się zbliża, a z nim wakacje. Bardzo chciałbym pojechać w Bieszczady z kilku powodów. Po pierwsze, kocham góry, po drugie kocham przyrodę, po trzecie, nigdy dotąd nie byłem w Bieszczadach (kolonie w Solinie pominę...). Z tym wszystkim wiąże się pewne pytanie. Bardzo proszę o niezbluzganie mnie i nie odsyłanie do listy pól namiotowych. Mianowicie: jak wygląda, jeśli w ogóle wygląda, możliwość wędrowania po Bieszczadach, biwakując poza terenem pół namiotowych?
Serdecznie pozdrawiam!

A jeśli tak się nie da, to jak wygląda atmosfera w bieszczadzkich schroniskach, czy np. są one tak samo bezduszne jak w Tatrach? Chodzi mi o siedzenie, śpiewanie przy gitarze... -rozumiecie, coś odmiennego od szarzyzny dnia w Warszawie.

Jabol
06-06-2005, 21:46
jak wygląda, jeśli w ogóle wygląda, możliwość wędrowania po Bieszczadach, biwakując poza terenem pół namiotowych? wyglada to cudnie, ale jest nielegalne. Nalezy wykazać sie wielkim wyczuciem sytuacji i zmysłem, jak ja to mówię "partyzanckim". Pozdrawiam.

JaNN
06-06-2005, 21:55
A jaka kara mi grozi? Za dwie osoby i namiot? I jaka jest szansa, że ktoś nas przyuważy? No i pownawiam pytanie o schroniska

Jabol
06-06-2005, 22:08
http://www.oie.bdpn.pl/regulamin.html Szansa jest duża wbrew pozorom :twisted: Leśni ludzie mogą cie namierzyć :lol: Zapraszam na priv.

irek
06-06-2005, 22:11
A jeśli tak się nie da, to jak wygląda atmosfera w bieszczadzkich schroniskach, czy np. są one tak samo bezduszne jak w Tatrach?

Schroniska sa super z fajna amosfera polecam

robines
06-06-2005, 22:35
A jeśli tak się nie da, to jak wygląda atmosfera w bieszczadzkich schroniskach, czy np. są one tak samo bezduszne jak w Tatrach?

Schodziłem całe Tatry i polskie, i słowackie (oczywiście poza tzw.sezonem wakacyjno-wekendowym) Byłem w każdym tatrzańskim schronisku bardzo częstym gościem ale dopiero gdy "odkryłem" Biesy (całkiem niedawno) i zakosztowałem ich smaku (wspaniałych szlaków,schronisk i cudownych ludzi tamtej ziemi) odkryłem góry na nowo...

Więdz pędz tam Przyjacielu jak najprędzej.Nie ucz się "teorii"o nic nie pytaj...po prostu zasuwaj tam :!:

Pozdrówka :wink:

ziomalka
07-06-2005, 15:17
Jeżdzę w Bieszczady "od zawsze",.Ostatnimi czasy postanowiliśmy z moim chłopakiem nocować tam gdzie dojdziemy danego dnia.Fajna sprawa i jest to o wiele ciekawsze od pól namiotowych czy pensjonatów!Spaliśmy na przykład na Jawornym i w środku nocy zaczęła się burza.Niesmaowity efekt zważywszy na to ze byliśmy na szczycie i pioruny waliły do okoła nas!Kiedyś w okolicy Przełęczy Orłowicza rozbiliśmy się (nieświadomie oczywiście) na norkach myszek i całą noc śmigaly nam pod tropikiem i skrobały w namiot!Polecam takie wyprawy!!Pozdro!

długi
08-06-2005, 10:06
Jeżdzę w Bieszczady "od zawsze",.Ostatnimi czasy postanowiliśmy z moim chłopakiem nocować tam gdzie dojdziemy danego dnia.Fajna sprawa i jest to o wiele ciekawsze od pól namiotowych czy pensjonatów!Spaliśmy na przykład na Jawornym i w środku nocy zaczęła się burza.Niesmaowity efekt zważywszy na to ze byliśmy na szczycie i pioruny waliły do okoła nas!Kiedyś w okolicy Przełęczy Orłowicza rozbiliśmy się (nieświadomie oczywiście) na norkach myszek i całą noc śmigaly nam pod tropikiem i skrobały w namiot!Polecam takie wyprawy!!Pozdro!
Gdybym nie wiedział, że to głupota, to pomyślałbym, że prowokacja.
Ilu jeszcze ludzi musi zginąć w górach, by kolejny głupek zrozumiał podstawowe zasady bezpieczeństwa w górach. Ile mandatów ma wlepić straż parku, by wychować tych pseudo turystów na ludzi świadomych gór i przyrody. Ile postów na tym forum i wylewania pomyj na głowy głupków, by zrozumieli, że głupotą szczycić się publicznie, to głupota do kwadratu
Długi

bertrand236
08-06-2005, 10:18
Ilu jeszcze ludzi musi zginąć w górach, by kolejny głupek zrozumiał podstawowe zasady bezpieczeństwa w górach.

Oby jak najmniej. Ale głupota ludzka nie zna granic. Ja nie wierzę, że ktoś może to zmienić.

ziomalka
08-06-2005, 17:03
No cóż, zacznę od tego że prosiła bym o nie nazywanie mnie psełdo turystką z tego powodu że śpię w górach i bez względu na pogodę śmigam sobie po nich bo jest to śmieszne.W życiu nie zostawiłam w gorach ani jednego śmiecia, a wręcz przeciwnie nie raz zbieraliśmy puste butelki czy paczki po czipsach lub puchy aby je wywalić na dole czego pewnie wy byście nie zrobili, bo tacy turyści to potrafią tylko skomentować jaki syf i iśc dalej.Nigdy nie zrobiliśmy nic za co straż parku o której pisze dlugi miała by nam wlepić mandat.Ty mi piszesz o ludziach świadomych gór?Czego ty możesz być świadomy wracając z każdej wycieczki na obiadek do restauracji a potem do łóżeczka na kwaterce??Świadomy przepisów?Świetnie!Ale ja nigdy nie zaszkodzę górkom!A że się szczycę?Mam się czym szczycić!Bo przeżyłam niezapomniane chwile żyjąc wbrew regółom i nie wyrządziłam tym nikomu krzywdy!W tym roku zamierzam spędzić wakacje rownie dobrze, rozbijać się na dziko i chodzić po nieoznaczonych szlakach i poznawać Bieszczady od tej strony od ktorej wy ich nigdy nie poznacie!Pozdro!

PiotrekF
08-06-2005, 17:58
Pozwolę sobie ( być może niepotrzebnie -- ale też bez żadnej aluzji ) doradzić : pod żadnym pozorem nie „rozbijać obozowiska” na wysepkach na Sanie albo tuż nad wodą .
Znam przypadki kiedy „turyści” tracili swój turystyczny ekwipunek a pozostawali w tym
w czym spali tyle że mokrym . A niekiedy musiała być przeprowadzana cała „akcja” ratunkowa ( z drzew na zalanej wyspie na „ukochany” brzeg ) przez miejscowych
( leśnicy , strażnicy , ochotnicy ) . Woda ( zwłaszcza górska ) potrafi być nieprzewidywalna
i niebywale grożna ( nawet te małe potoczki )


Pozdrawiam
PF

długi
08-06-2005, 18:10
Ustaw sobie kukłę w narożniku i wal na odlew. Widziałaś mnie na obiadku w restauracji?
Za nocleg w okolicach przełęczy Orłowicza myszy powinny Ci zjeść namiot. Szkoda, że straż nie łazi po nocy. Za mojej świadomości trzy osoby zginęły w partiach szczytowych od pioruna (tylko w Bieszczadach).
Chodź sobie po chaszczach do woli, poza parkiem. Jak będzie Cię stać na ten dystans i luz, by uszanować regulamin parku - będziesz rasową turystką. Zostawianie po sobie czysto i sprzątnięcie po innych brudasach, to dopiero wstęp. Chwalebny i niezbędny do dalszego doskonalenia.
Ale w jednym masz sto procent racji: burza w górach to piękna rzecz. Sam pamiętam, nie raz, jak pioruny tak waliły, że ziemia drżała, a grzmot zlewał się w jeden huk. Zapewniam Cię, że w dolinie, słychać i widać tak samo, a bezpieczniej. Nie kuś złego. Skrytykowałem Twój post nie z zawiści, że łazisz po krzaczorach. Sam to robię. Nie raz spałem byle gdzie. Ale postaraj się nie robić tego w parku, rezerwacie i jeżeli Ci to się przydarzy, nie rób z tego powodu do chwały. Bo wielu czytających to forum młodych zapaleńców nabierze przekonania, że prawdziwy bieszczadnik ma w nosie prawo i śpi w gawrze z niedźwiedziem.
Pozdrawiam
Długi

JaNN
08-06-2005, 19:56
Bo przeżyłam niezapomniane chwile żyjąc wbrew regółom i nie wyrządziłam tym nikomu krzywdy!
Zostawcie ;) Dziewczyna przeżywa okres buntu, nie widzicie? A że kilkaset tysięcy wolt się jej nad głową gotuje, to tylko ciekawiej :)

ziomalka
09-06-2005, 13:28
Heh, zacznijmy od tego że o okresie buntu mogę już zapomnieć.Zapytałeś Janie o możliwość spania poza polami namiotowymi więc wywnioskowalam ze sam chcesz z takiej alternatywy skorzystać a więc poleciłam to jako ciekawą odskocznię od tradycyjnego spędzenia urlopu czy wakacji.
Długi pisze o tych morderczych piorunach.Racja, ale takie samo nieszczęście może przytrafić się w samo południe.Z pogodą w gorach nie ma żartów.
I w sumie racja że nie powinnam sie chwalić pewnymi rzeczami bo takie eskapady faktycznie nie są dla każdego i tak zostać powinno!
A!Praktycznie zawsze spimy poza granicami parku, a jeśli juz się zdazy inaczej, to nie odchodzimy od szlaku i ruszamy dalej jak tylko świta!
A, zwracam honor za tą restaurację! Pozdro!

długi
09-06-2005, 14:16
Często na tym forum zwracam uwagę na bezpieczeństwo w terenie, a górach w szczególności. Zagrożenia często są lekceważone, z niewiedzy, brawury, lekkomyślności. Moje doświadczenia i wiedza z kontaktów z TOPR i GOPR pokazują, że góry często boleśnie punktują takie zachowania (sam doświadczyłem). A większość komentuje: to mnie się nie zdarzy, ja mam doświadczenie, ja uważam. Do następnego wypadku. Oczywiście nogę można złamać w centrum Warszawy, ale po co powiększać ryzyko i tak duże w górach?
Oba przytoczone wypadki z piorunami miały miejsce w dzień. Jeden niedawno w rejonie Tarnicy, drugi dawniej na Połoninie Wetlińskiej.
Lektura kroniki wypadków jest pouczająca pod warunkiem, że wyciągamy wnioski również w stosunku do siebie.
Pozdrawiam
Długi

Ezechiel
09-06-2005, 19:51
1. Nie zgodzę się, że śpiąc na terenie parku nie szkodzisz górkom. Sama Twoja obecność, jak piszesz przeszkadzała myszom...

2. Bycie pseudoturystą nie jest definiowane przez miejsce spania, ino przez "świadomość górską".

3. Nocleg na terenie parku, poruszanie się po szlakach w nocy, falsyfikują tezę o niewinności.

4. Życie wbrew regułom ? Chyba ortografii. :)

WojtekR
09-06-2005, 21:32
Cześć,
No i dostało się (i słusznie :!: ) naszej nowej forumowiczce!
Popieram Cie Długi... Nic dodać nic ująć! W górach nie ma żartów (chyba, że w dolinnych "restauracjach" pod chmurką -czyt. sklepikach- przy schłodzonym browarku). Ale jak sam zauważyłeś Ziomalka szybko kapnęła o co (o kogo) chodzi i... trzeba jej pofolgować (choć upomnienie za ortografię sie należy!).
Witam Cię Ziomalka w gronie...! :)
Mnie tez zdarzały sie różne "numery", o których wstydzę sie pisać - całe szczęście, że wyrosłem z tego! Ale nieraz mnie korci... (Długi, Ciebie chyba też, nieprawdaż?)
Pozdrowaśki

Jabol
09-06-2005, 23:47
No i nareszcie właściwe wnioski :lol: Zgadzam sie z toba wojciechu całkowicie :lol: Cześć Ziomalka :lol: Albo: elo ziom :lol:

długi
10-06-2005, 09:36
Czyli po pierwszych tardycyjnych bęckach Witaj w Rodzinie :D
Długi

robines
10-06-2005, 11:15
Mnie tez zdarzały sie różne "numery", o których wstydzę sie pisać - całe szczęście, że wyrosłem z tego!

Oj nie Tobie jednemu różne numery się zdarzały.W mojej pamięci na zawsze pozostanie burza którą przeżyłem (chyba jakimś cudem) jakieś 20 metrów pod szczytem Świnicy w Tatrach.Burza(jak to w górach) przyszła z nienacka,zaskakując nas całkowicie.Pod szczytem(ok.2280m n.p.m) znalezliśmy taką małą półkę skalną i tam wczołgała się nasza trójka.Pioruny były wszędzie,temperatura spadła do ok.5stopni z ok.20 A było to w połowie lipca.Siedzieliśmy zmoknięci,przemarznięci i wystraszeni jak jacyś nowicjusze(a Tatry i nie tylko znaliśmy prawie na pamięć) Dopiero w takich chwilach nabiera się szacunku do gór i widzi się siebie bardzo malutkim...

Przepraszam że na forum bieszczadzkim poruszyłem "temat tatrzański" ale myślę że mieści się on w "kategoriach" tego wątku. :lol:

Pozdrówka :wink:

Jabol
10-06-2005, 15:24
...To już dziesięć lat temu, jak biwakowałem sobie wcale nie na szczycie a bardziej w dolince. Leżałem sobie pod swoja półpałatką i sączyłem piwko z coraz wiekszą obawą wsłuchując się w nocną burzę. Dostałem strzała ostrzegawczego od Pana Boga...Spudłował :lol: 8 kroków od pałatki :twisted: Nie trzeba wcale łazić po szczytach, burza jest wszędzie niebezpieczna. Rano zrobiłem zdjęcie tzw listwy piorunowej na jodle...

długi
10-06-2005, 15:48
Czasem bywało, że w nocy spadł śnieg, zupełnie bez powodu :oops:
Długi

długi
10-06-2005, 16:00
A czasem listopad poraził słońcem :lol:
Długi

MikoX
10-06-2005, 17:39
No tak, ale czasem wcale nie trzeba zrobić jakiegoś wielkiego błędu (głupoty), żeby znaleźć się w środku piekła burzy ... Pamiętam przejście granią Gór Fogaraskich (Rumunia, ale też Karpaty więc chyba w tym temacie >...)). Burza znikąd. szlak graniowy. W jedną stronę godzina granią do najbliższego zejścia, w drugą - dwie godziny.
Pobożność wzrasta w takich momentach, biorąc pod uwagę że burza zdążyła się przybliżyć w czasie zaledwie trzech nieodległych czasowo grzmotów... I taka ciemność w ciągu dnia. Ten zapach siarki :) Niesamowite.
Potem człowiek schodzi w doliny ze świadomością: " po raz kolejny oszukałem śmierć".

Jabol
10-06-2005, 17:41
A czasem listopad poraził słońcem
cudna dolina już bez chatki?

długi
11-06-2005, 10:46
Stan z 11 listopada 2004, na dół nie schodziłem. Ale jej tam nie ma.
Długi