Zobacz pełną wersję : W Biesach po 18 latach przerwy...
krzysiek
02-08-2005, 13:38
Parę dni temu wróciłem z Bieszczad - byłem tam po 18 latach przerwy - więc mam fajny materiał porównawczy... odczucia mieszane.. większości miejscowości zupełnie nie rozpoznałem... takie Ustrzyki Grn czy Wetlina to były wówczas dziury z kilkoma domami i jedną knajpą GS gdzie pili na okrągło robotnicy leśni... baza noclegowa i gastronomiczna nieporównywalna... Wetlina to nawet zrobiła teraz na mnie wrażenie małego Amsterdamu - wszedzie rastafarianie z dredami, palący coś co mi nie pachniało jak tytoń... no i trochę szpanerów - takich niby surwiwalowców - tatuaże, bagnety przy pasie, sprzęt z military-schopów... przejazd kolejką mnie rozczarował - to już nie to - 18 lat temu jechałem (o ile mnie pamięć nie myli) z Majdanu do Nowego Łupkowa - jeszcze z wagonikami z drewnem - podłączali je do pociągu na kolejnych stacjach - jechaliśmy chyba pół dnia - a dziś ten przejazd do Przysłupa - to jakby się przejechać kolejką w Wesołym Miasteczku...ale w sumie było sympatycznie - góry niezmiennie piękne - na szlakach dość czysto, śmieci niewiele - w każdym razie bez porównania z Tatrami czy Beskidami... gdyby jeszcze nie te gzy..!!! - ludzie nie martwcie się o niedźwiedzie, wilki, żmije - jeśli Was coś zeżre w Bieszczadach - to gzy (czy jak je niektórzy nazywają - końskie muchy..) - po prostu w wilgotnych dolinkach - makabra..! - dopiero wysoko w górach spokój...
po prostu w wilgotnych dolinkach - makabra..! - dopiero wysoko w górach spokój...
Czyli, podsumowując: Bieszczady schodzą na gzy... ;)
Dopiero w Biesach pojąłem znaczenie określenia "opity jak bąk" :lol:
Anyczka20
02-08-2005, 17:05
no i trochę szpanerów - takich niby surwiwalowców - tatuaże, bagnety przy pasie, sprzęt z military-schopów...
..hehe..fajnie że są, można sie przynajmniej ponabijać :twisted: :mrgreen: :twisted:
[quote="krzysiek"]gdyby jeszcze nie te gzy..!!! [/quot
Jak już gadzina ugryzie, to polecam żel Altacet...mnie pomogło :lol:
Parę dni temu wróciłem z Bieszczad - byłem tam po 18 latach przerwy
Witam!
Ja też za 3 dni ruszam w Bieszczady po dłuższej przerwie i jestem ciekaw porównania teraźniejszości z przeszłością. Myślę jednak, że zmiany, które opisałeś nie są zbyt istotne. Tak naprawdę zmieniają się tylko ludzie, góry pozostają niezmienne. Czytając wypowiedzi Forumowiczów zachwyconych, oczarowanych Bieszczadami po pierwszym, czy którymś tam z kolei wyjazdem, coraz bardziej to sobie uświadamiam. Nadal czuje się "ducha" tych gór, specyficzny zapach i smak, który pozosaje w pamięci na zawsze temu, kto zasiadał wieczorem po przebytym szlaku przy ognisku i przy dzwiękach gitary wpatrywał się w gwieździste niebo nad górami. Oczywiście to nie warunek. :wink:
Jest wielu, którzy mają inne wyobrażenia i inne oczekiwania.
krzysiek
02-08-2005, 21:38
Do Poleja - oczywiście, że te zmiany są drugorzędne - to tylko takie moje impresje na gorąco po powrocie... mam sentyment do czasów sprzed 18 lat - już choćby dlatego, że byłem wtedy 18 lat młodszy niż dziś - to samo już wystarczy za powód do nostalgii... ale napisałem, że góry niezmiennie piękne - i to najważniejsze... a co do śpiewających z gitarami - mieszkałem w Przysłupie - i codziennie wieczorem były tam całe koncerty przy ognisku - duch w narodzie nie ginie...
Wetlina to nawet zrobiła teraz na mnie wrażenie małego Amsterdamu - wszedzie rastafarianie z dredami, palący coś co mi nie pachniało jak tytoń... no i trochę szpanerów - takich niby surwiwalowców - tatuaże, bagnety przy pasie, sprzęt z military-schopów...
to wszystko zależy od tego w jakim okresie sie tam pojawisz. Ja bywam w Wetlinie od, no od dawna..., ale jest to czerwiec lub wrzesień, w tym roku zrobiłem wyjątek, byłem w I połowie lipca. Jechałem tam z pewnymi obawami, jak powyżej w poście, i tu miłe rozczarowanie. prawie pusto i całkiem przyjemnie. Ruch zaczynał się dopiero jak wyjeżdżałem, na szczęście dla nas, tylko szkoda, że to tak szybko minęło.
przed dwoma laty 'wrócilem' w biesy po kilkunastu latach, udalo mi się cywilazcję jakoś ominąć... no może poza zakupami w cisnej, której rzeczywiście nie moglem poznać... poza tym największymi zmianami byla zaróśnięta polana przy bazie w Rabem, gdzie kiedyś gralo się w "kulki na male bramki", tzn pilkę nożną do malych bramek, i więcej niż kiedyś zarośli w bazie w lopience, no i może bardziej ograniczony widok z lopiennika. A rok temu zaskoczyl mnie widok poloniny wetlińskiej od strony berehów, ZAROSŁO!!! Porównalem fotki z 1990 i 2004 i bylem w szoku.... Jednak te uowiecki to nie byl taki zly pomysl...
uff rozmarzylem się...
pozdrawiam
Wszystko prawda - nostalgia po latach zżera, ale ja jakoś słabo tęsknię to Bieszczad z lat 80-tych. To co dobrze zapamiętałem z tego czasu to ok. 30 kg. sprzętu na plecach - nigdzie nie mozna było kupić czegoś do jedzenia no i koniecznie do 16.00 trzeba było zejść z gór - jeśli chciałeś kupić chleb w GS.... :)
Witam. Tak jak niektórzy wspominaja jazde syrenka albo trabim z rozrzewnieniem tak jest i ze zmieniajšcymi się Biesami...
Do krzyka: gdzie w Przysłupie mieszkałe? (tak z ciekawosci, bo chce wiedzieć gdzie sie zachowała ostoja ducha w narodzie...)
Ech... Te zakupy w GS-ach... Albo zdobyta nadludzkim wysiłkiem, ociekająca łojem "konserwa turystyczna"... Albo żebranie o chleb po domach, jak się za późno zeszło ze szlaku...
Czy dziś też przeszedłby taki numer?
- Puk, puk... Dzień dobry, czy nie macie państwo odsprzedać pół chleba?
- Niestety, mam tylko dla dzieci, ale ćwiartkę mogę odstąpić... Nie, nie... schowajcie pieniądze.
:D
krzysiek
03-08-2005, 11:59
pyton - mieszkałem w "Maciejówce" - to takie nowe noclegi - Przysłup 13 - ale spiewali naprzeciwko - po drugiej stronie drogi - Przysłup 12...
simon, ja w zeszlym roku mialem na plecach jakieś 25kg.... dla mnie to nadal frajda, choć stawy się nieraz buntują... a nostalgia nostalgią, zawsze się mlodzieńcze szaleństwa dobrze wspomina :)
Powered by vBulletin® Version 4.2.1 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.