Zobacz pełną wersję : Bieszczadzka samotonośc jesienią?
keikobad
17-09-2005, 20:53
Co sądzicie o październikowych samotnych wędrówkach połoninami - nawet tymi najsłynniejszymi? W Bieszczadach po raz pierwszy byłem rok temu we wrześniu, ale w grupie - wędrowałem standardowymi szlakami. Wiadomo: Wetlińska, Caryńska, Tarnica. Byłem oczarowany - na Caryńska weszlismy w totalnej mgle, wędrowcy (w niewielkiej liczbie) z przeciwnej strony wyłaniali się jak zjawy. I nagle zmiana pogody: słońce, zmiana pogody i te widoki :) Metafizyczne doznanie.
Czy w samotnych jesiennych spacerach tli się jakieś ryzyko. Co doświadczeni i mniej doświadczeni :D Bieszczadnicy sądzą na ten temat :?:
PS Czy w październiku kursują busy między Wetliną a UG? A Muczne - jak tam dojechać bez samochodu?
Co sądzicie o październikowych samotnych wędrówkach
Zacznij może od przekopania się przez ten wątek: http://forum.bieszczady.info.pl/bieszczady1238.html (chyba, że widzisz jakaś specjalną różnice pomiędzy październikową samotną wędrówką, a kwietniową czy listopadową, etc.)
Co sądzicie o październikowych samotnych wędrówkach połoninami - nawet tymi najsłynniejszymi?
Jeśli pogoda dopisuje to widoki wtedy są niepowtarzalne, połoniny mają te jedyne w roku barwy. Od strony bezpieczeństwa nie różnią się od tych wiosennych czy letnich, jeśli zachowasz elementarne zasady bezpieczeństwa w górach, to nic Ci nie grozi. Rzeczywiście spotyka się znacznie mniej turystów, są też problemy komunikacyjne dla niezmotoryzowanych. Busy juz nie kursuja, mozna liczyc na okazję ale to niepewne bo ruch śladowy. Da się jednak tak zaplanować pobyt i trasy by nie było to problemem nie do przeskoczenia, jak radzi kolega poszukaj a znajdziesz być może gotowe rozwiązania.
Przewrotna jest natura ludzka i pokrętna. Trafić w totka to małe prawdopodobieństwo. Ale wszyscy grają i cotygodniowa porażka nikogo nie zniechęca. Wielu idzie samotnie w góry licząc, żę wypadek spotka kogoś innego, choć kroniki GOPRu notują wypadki.
Oczywiście, można się potknąc na Marszałkowskiej i na Wetlińskiej. Tylko na Marszałkowskiej pogotowie będzie w 1/2 godziny lub prędzej. Przy samotnej wędrówce znajdą delikwenta na drugi lub trzeci dzień. Chyba że miś go znajdzie prędzej :mrgreen:
Romantyzm nie powinien wykluczać rozumu
Długi
Anyczka20
18-09-2005, 19:12
Myślę że bardzo fajnie ten tamat został opisany w tym poście
http://forum.bieszczady.info.pl/bieszczady1238.html.... wędrować samemu jest cudnie, ale jeszcze piękniej jest pokazywać te "nasze" miejsca ludziom którzy patrzą w tą samą stronę co my i rozumieją to co widzą:D
Zosia samosia
18-09-2005, 20:33
Oczywiście, ze jest niebezpiecznie!
Misie nie śpią! W pażdzierniku jeszcze nie. Misie, misie, misie......
No i wilki. Też nie.
I żmije. A taka żmija podobno moze miec około 23 metrów!
I zaskrońce i inne takie tam!
Stanowczo odradzam!
No i wilki. Też nie.
Wilki nie zasypiają?????
Nigdy nie śpią????????
A borsuki? Już śpią?
Zaskrońce zdecydowanie już śpią !!!!
Stanowczo śpią.
Idąc przez Bieszczad z moją Miłą niczego się nie boję
Stanowczo doradzam chodzenie we dwoje, szczególnie teraz i jutro, bo idzie mróz :lol:
Pozdrawiam wędrujących
Długi
Zgadzam się z Długim (czy Ty Jesteś ten Długi od wycieraczek?). Moi znajomi spotkali misia na stokówce od Smolnika na Polankę (Gwidonówka) 17-go września. Jechali autem, ale i tak mieli pierdla, bo to był mały miś i mama mogła być w pobliżu. Zgasili światła i silnik, odczekali chwilę, a kiedy włączyli znowu, miś sobie dalej siedział na środku drogi. Po dłuższej chwili poszedł sobie, a oni podchodzili na Otryt z nosami pół metra przed twarzami i duszą na ramieniu. Pozdro, Julo (Otrytczyk).
Jo sem ten sam :lol:
Co z fakturą????
:lol: :lol: :lol: :lol: :lol:
Ta niedźwiedzica z Otrytu już dość jest sławna, latorośl idzie w ślady mamy. Czy to była dziewczynka?
Pozdrawiam
Długi
Popatrz jaki ten świat mały. Kometka i Maras wogóle bali się wyjść z auta, a co dopiero niedźwiadkowi zaglądać pod brzuch. Czyli nie wiadomo.
Fakturę za metalową wycieraczkę mamy, forsę przelaliśmy na Twoje konto.
Przy okazji: potrzebuję do naszego wiatrołapu jeszcze 3 gumowe. Takie jak ta, którą ofiarowałeś. Możesz zrobić jakąś speszjal ofer?
To nam pięknie rozwiąże problem orłów, które turyści zwykli wywijać w ubłoconych butach na wejściu do chaty.
Pzdr
Julo
Oferta poszła e-pocztą
Długi
Dzięki Długi.
Sija na Górze. Może październik, albo listopad (mało ludzi)?
Pzdr
Julo
keikobad
20-09-2005, 19:11
Wielkie dzięki za wszystkie rady. Pozostaje mi więc październikowy spacer poloninami w obstawie hordy wilków i z 26 metrową żmiją pełzającą za mną 8). Pod rękę wezmę niedźwiedzicę (może jakąs torebkę jej wcześniej kupię by się lepiej prezentowała) i dalej w drogę. Pozdrawiam
Zosia samosia
20-09-2005, 23:00
Pozostaje mi więc październikowy spacer poloninami w obstawie hordy wilków i z 26 metrową żmiją pełzającą za mną 8). Pod rękę wezmę niedźwiedzicę (może jakąs torebkę jej wcześniej kupię by się lepiej prezentowała) i dalej w
:D :D :D :D :D
zobaczysz jak będzie fajnie i wesoło :lol: :lol: :lol: :lol:
Zatem dobrej pogody i jeszcze lepszego humoru :wink:
(Z tym ostatnim zdaje się problemu nie ma :lol: :lol: )
szymoneq
20-09-2005, 23:59
A dla żmiji koniecznie weź nową, ciepłą i dłuuugą skarpetę.
Zosia samosia
21-09-2005, 16:26
ach, jeszcze malutka podpowiedź.
Torebka dla niedzwiedzicy musi być ze skóry (nie wiem z jakiego zwierza zdartej - może zmiji?) i haftowana haftem krzyżykowym, czarno-czerwonym. I na głowę kapelusz! koniecznie! I chyba chusteczka też będzie w dobrym guście.
A może serwetka?
Bo to są nagrodzone bieszczadzkie produkty lokalne (chyba- pewnie cos namieszałam, ale mniej więcej tego dla niej szukaj) :)
Pozdrawiam :) :) :)
keikobad
22-09-2005, 02:31
Nie nie 8) Idę na całość i kupuję dla niedźwiedzicy torebkę z krokodylej skóry. W uszach bedzie miała odjazdowe klipsy, ostry makijaż i pędem na Wetlińską ..... Admin chyba nas z tymi dywagacjami na offtopic wywali. :P
Żmiję oczywiście będę prowadził na smyczy :mrgreen:
Obyśmy się spotkali na szlaku. Będzie to dla mnie rewelacja. Pozdrawiam
Żmiję oczywiście będę prowadził na smyczy
i w kagańcu bo to zła żmija jest :P
szymoneq
22-09-2005, 14:32
Nie tylko kaganiec, ale i obrożę przeciwpchelną. Koniecznie!
ellensilla
22-09-2005, 17:18
Witam ciepluchno.
Ja nowa tu ale chetnie sie tu z wami zadekuje na dlugie jesienne wieczory:) Ze swojej strony zapewniam pchly (te co spadna z obrozy przeciwpchelnej), oczywiscie w kaloszach. Jesli to nie wystarczy zeby sie wkupic w wasze laski (nie ma to nic wspolnego ze zgrabnymi dziewczynkami, to tylko moja klawiatura) to moge dorzucic skladanego karalucha. Przyjmujecie mnie w swoje szacowne grono?;)
Przyjmujecie mnie w swoje szacowne grono?
...A tam zaraz szacowne :lol: I nie robię zadnej łaski witając Cie na forum :D Reszta towarzystwa chyba tez :lol: Witaj Ellensillo :lol: (chyba od tego nicka nadmiernie zuzywa sie klawisz "L" :wink: )
keikobad
22-09-2005, 22:58
Przyjmujecie mnie w swoje szacowne grono?
Nie obawiaj się ellensillo. To tez moje pierwsze "podrygi" :mrgreen: na tym forum. Ludziska tu miłe i zyczliwe. Miłośc do bieszczadzkich szlaków nastraja wszystkie dusze na bardziej liryczne struny.
Pozdrawiam wszystkich
ellensilla
23-09-2005, 11:05
Dzien dobry!
Dziekuje za powitanie, nie bylo tak strasznie:)
A co do mojego nicka (fuj, co za niezdarne slowo): to z elfickiego...Pamietacie? "Ellensilla lumenn omentielvo..."
A swoja droga, psychologia twierdzi, ze rzeczy nad ktorymi trzeba sie wiecej natrudzic sa lepiej doceniane. Wiec tak sobie wykombinowalam ze jak sie wam przeze moje "L" klawiatury zepsuja to mnie bardziej polubicie :lol:
Dobrego piateczku wszystkim.
wojtekbieszczad
23-09-2005, 19:43
..najpiękniejsza jest bieszczadzka samotność jesienią, zostaje coś w sercu na zawsze - do dźwigania, taki bagaż, z którym nie można się już rozstać..
..a jaka piękna samotność jest w przedwiośniu np. na Caryńskiej - ani żywej duszy wokół..
..bieszczadzką samotność trzeba teraz wozić ze sobą, nosić, nie da się jej już pozbyć, w pociągu, w tramwaju, w pracy, na weselu i pogrzebie, na imieninach, urodzinach i 1- go maja, gdziekolwiek, kiedykolwiek, zawsze..
hej)
..nie bójcie się niedźwiedzi - da się przeżyć:))
..bieszczadzką samotność trzeba teraz wozić ze sobą, nosić, nie da się jej już pozbyć, w pociągu, w tramwaju, w pracy, na weselu i pogrzebie, na imieninach, urodzinach i 1- go maja, gdziekolwiek, kiedykolwiek, zawsze..
Dokladnie....Bieszczady nosze w sobie caly rok. Te samotnosc i radosc i piekno. Nie wiem juz jak to bylo zanim pojechalam w Biesy pierwszy raz. I to bardzo pomaga w codziennej, szarej wedrowce .....
salamandra
10-10-2005, 22:50
..bieszczadzką samotność trzeba teraz wozić ze sobą, nosić, nie da się jej już pozbyć, w pociągu, w tramwaju, w pracy, na weselu i pogrzebie, na imieninach, urodzinach i 1- go maja, gdziekolwiek, kiedykolwiek, zawsze..
ale to pięknie napisałeś
wojtekbieszczad
23-10-2005, 00:43
..dzięki) ....
Powered by vBulletin® Version 4.2.1 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.