PDA

Zobacz pełną wersję : Koliba - dojazd zimą



malo
14-01-2006, 23:30
witam
chciałbym odwiedzić w najbliższym czasie kolbę na caryńskiem w klka osób (w tym 4-letnia turystka)
mam pytanko dotyczące dojazdu do koliby: czy jest to możliwe formalnie i praktycznie?
(czy nie ma zakazu, czy trzeba to wpierw z kimś uzgodnić, czy zwykła osobówka z łańcuchami tam dojedzie?)
i jaki jest właściwie kontakt na kolibę?

Barnaba
14-01-2006, 23:36
no nie, nie żebym był przeciwny dzieciakom, ale wszędzie tymi samochodami buczą?
Osobiście byłoby mi baaardzo przykro jak w tym pięknym miejscu ktoś zakłucałby mi ciszę jakimś warkotem. Weś to pod uwagę proszę! Niektórzy tam jadą podziwiać widoki, inni słuchać ciszy, ale warkoczący samochód kłuci się z celem podróży większości Bieszczadników

joorg
14-01-2006, 23:47
Weś to pod uwagę proszę
Weż pod uwagę , ze mają ...

w tym 4-letnia turystka
no i trzeba też pamiętać ,że samym też sie jeżdzi ... może nie tam ale gdzie indziej w Bieszczadach

Barnaba
14-01-2006, 23:58
no o to właśnie mi chodzi. Za parę lat może być post

"czy łańcuchy wystarczą aby dojechać do schroniska na Wetlińskiej??"

Moim zdaniem są miejsca w Bieszczadach, gdzie nie uchodzi jeździć samochodem. Może i można, i może się da, ale po co? Z drugiej strony 4 letni turysta... hmmm albo jest to na tyle wrażliwa osoba, ze sam pobyt tam mija się z celem - no bo dzieciak nie będzie siedział cały czas pod dachem, w ciepłym; alboo albo da sobie radę, aby dojść na miejsce, mi kiedyś Tata pomagał, i wiem że to żaden wstyd.

joorg
15-01-2006, 00:12
no o to właśnie mi chodzi
a mnie o co innego -- pisząc samym sie jeżdzi.. miełem na myśli


mi kiedyś Tata pomagał
i dziś Ci pomaga podjeżdzając samochodem ...... :wink:

joorg
15-01-2006, 00:38
mam pytanko dotyczące dojazdu do koliby: czy jest to możliwe formalnie i praktycznie?
(czy nie ma zakazu, czy trzeba to wpierw z kimś uzgodnić
Proszę odpowiedzcie Zainteresowanemu (ja nie wiem ) bo sie pyta, a został potraktowany .....?? a myśle że forum między innymi po to jest żeby takie pytania zadawać i oczekiwać odp

irekr
15-01-2006, 01:37
Znak "Zakaz Ruchu" stoi jakieś 10 metrów od skrzyzowania za Leśniczówką Dwernik a przed Nasicznym jadąc od Dwernika. Mało kto ten znak respektuje. Formalnie cały ten teren od około 2go kilometra od skrzyzowania jest objety zakazem ruchu pojazdów mechanicznych, gdyż jest to teren Parku. Drogą jest w miare przejezdna, gdyz tą trasą dowożone jest zaopatrzenie do schroniska. Poza tym przy drodze stoją dwie kolonie retort i dowożone jest drewno do wypału.
Jak potrzebuje ktoś szczególów to najlepiej zadzwonić do Koliby i się spytać.
Czy się da dojechac zwykła osobówką? Zimą raczej nie, nawet z łańcuchami. Latem mozna ale tylko samochodem o wysokim zawieszeniu. Czy warto? Jeżeli widocznośc jest dobra to zawsze warto, w szczególnośc ze z łąki przed schroniskiem - jakies 100 metrów w strone caryńskiej - roztacza się jeden z najpiekniejszych w Bieszczadach widoków na masyw Tarnicy. Widok którego nie zapomina sie do końca zycia..
Jeżeli jest przetarta sciezka z Bereżek do Koliby to szybciej sie dojdzie na piechotę niz dojedzie samochodem. Jeżeli jest stosunkowo niewiele sniegu (ponizej metra) to mozna zostawic samochód w Bereżkach i jezeli scieżka jest przetarta - co łatwo zauważyć bo tylko do schroniska może prowadzić z samego parkingu - to przy dobrym tempie można zima dojść w około półtorej godziny.
I nie radzę iść mniejszą grupą jak cztery dorosłe osoby.

Kontakt telefoniczny; nie mam pod reką, ale jak zadzwonmy do GOPR-u 0-134610606 to podadzą....

Barnaba
15-01-2006, 03:04
i dziś Ci pomaga podjeżdzając samochodem
To fakt, ale nie przypominam sobie, aby mój Tata kiedykolwiek gwałcił komukolwiek oczy widokiem pędzącego samochodu w Bieszczadzkim odludziu. Z resztą, sam czasem zostawia karoce, i idzie hektar, mimo że mógłby śmiało podjechać szmat drogi.

Swoją drogą, uważam że schroniska turystyczne są dla turystów, a pensjonaty są dla pensjonariuszy. Kto nie widzi różnicy wyjaśniam: do schroniska prowadzi szlak turystyczny, a pod pensjonatem jest droga, którą można dojechać i zaparkować auto.

Przypuszczalnie nic by się nie stało jak by jakiś ktoś podjechał sobie samochodem, i ze schroniska zrobił sobie hotel. Drodzy forumowicze, problem polega na tym, że jeśli takowy ktoś wróci do domu, opowie, jak to fajno było, że w środku BPN (lub BdPN jak kto woli) można sobie podjechać samochodem itd,.na następny rok może ze schroniska zrobić się mały hotelik.... W przypadku turystyki górksiej (a nie hotelowej) uważam, że realia pobytu nie powinny być regulowane oczekiwaniami turystów. Jeden będzie chciał jedno, inny co innego, powie "płacę więc oczekuję" i nasze wnuki nie zobaczą już schroniska.

Obawiam się, żeby wyjątki nie zaczęły stanowić reguły

Piotr
15-01-2006, 09:50
mam pytanko dotyczące dojazdu do koliby: czy jest to możliwe formalnie i praktycznie? (czy nie ma zakazu, czy trzeba to wpierw z kimś uzgodnić, czy zwykła osobówka z łańcuchami tam dojedzie?)
Nie przypominam sobie aby był tam zakaz ruchu, żadnego znaku za lesniczówką nie ma - chyba zeby ostatnio coś postawili. Droga jest troche wyjeżdżona do wysokości wypałów i bardziej zniszczona niż wyżej - przez sam. ciężarowe. Powyżej wypałów jest tablica BdPN, zakazu ruchu również nie ma. Zimą osobówką nie ma sie po co tam pchać, chyba żeby była mocno przetarta- na zdjęciu masz jak wygląda latem - to zwykła, wąska szutrówka. Kończy sie 150m przed schroniskiem takim "rondkiem" z betonowych płyt. Weź też pod uwagę, że nawet gdyby było mało sniegu, droga super przetarta to zima ma to do siebie, że może spaść śnieg - można na przykład gdzieś wjechać, ale potem już nie wyjechać - przerabiałem to kiedyś - skończyło sie na powrocie pociągiem, a po samochód na wiosnę (nie pod Kolibą ma sie rozumieć). Latem, w sezonie, zazwyczaj totalnie zastawione samochodami, bynajmniej nie dowożącymi zaopatrzenie.

malo
15-01-2006, 18:48
Dzięki za odpowiedzi.
Generalnie zgadzam się z różnicą pomiędzy pensjonatem a schroniskiem.
Sam też swoją małą nosiłem w nosidełku z buta przez B-dy, w tym i do Koliby.
Z tym że latem, gdy dziecku nie grozi zmarznięcie na plecach dorosłego (gdy siedzi bez ruchu na plecach dorosłego).
Oczywiście można poganiać dziecko na własnych nogach - ja wędrować zaczynałem w wieku ok. 8 lat, albo wcale zimą nie ruszyć tyłka z dzieckiem dopóki nie dorośnie do takiego wieku (do tego prowadziłaby sugestia Barnaby).
Barnaba - co do schronisk dla naszych wnuków - to mozna by tak samo powiedziec komuś kto kilkadziesiat lat temu doprowadził transformator na Przysłup Caryński. Wtedy też można było komuś popukac sie w czoło, ale chyba jesteś jednak zadowolony że skutkiem tego powstała Koliba (z tego co wiem tam najpierw przez iles lat stał tylko bezczynny transformator, który był na diabła potrzebny).
Oczywiście mogę skorzystać z pensjonatu - ale chyba bym się udusił w takich warunkach, bo nawet ze schronisk korzystam tylko z innych względów (osobiście preferuję pałatkę). A Koliba mnie oczrowała swoim domowym klimatem.

bertrand236
15-01-2006, 18:59
No to się wtrącę, bo zostałem wywołany do tablicy, choć nie po imieniu. Tak jak Piotr Ci napisał wszystko się zgadza. Nie polecam dojazdu tam osobówka zimą. Chcesz dojechać do schroniska samochodem? Jedź "Pod Hona" w Cisnej. Prędzej też dojedziesz do "Jaworca" ale uzgodnij to z gospodarzami schroniska....

Pozdrawiam

malo
15-01-2006, 20:24
Osobiście byłoby mi baaardzo przykro jak w tym pięknym miejscu ktoś zakłucałby mi ciszę jakimś warkotem.
Tak nawiasem mówiąc to ja osobistego szoku na warkot silnika doznałem gdy budząc się kiedyś na Jaśle usłyszałem hałaśliwy warkot na szczycie o g.7.00... (i nie był to żaden wczasowicz.) Dobrze, że zanim zobaczyłem warczący pojazd, oprzytomniałem i jednym ruchem przewaliłem pałatkę, co uchroniło mnie od dodatkowych kosztów za nocowanie w nieprzepisowym miejscu.

Barnaba
15-01-2006, 21:29
transformator na Przysłup Caryński. Wtedy też można było komuś popukac sie w czoło,

I co komu przyszło z tego transformatora, i z tych kabli, dla których zrobiono tą straszną przecinkę? Ano nic nikomu z tego nie przyszło- no może trochę wygodniej.Ale czy serio głównym kryterium w wyborze schroniska ma być wygoda? W Łupkowie, na Wetlińskiej, i w wielu jeszcze miejscach o których celowo nie wspomnę nie ma prądu i wielu innych wygód. No bo po co? Jest wiele miejsc w Bieszczadach, gdzie prąd nie jest w standardzie, nie ma też wielu innych "opcji" i jakoś nigdy mi tam niczego nie brakowało. Do wielu z tych miejsc nie ma też drogi dojazdowej, i choćby w największym śniegu nie przeszkadzało mi to żeby tam dojść. W jednym z wpisowników w rejonie Tarnicy wyczytałem że doszła tam w styczniu ekipa, z małym dzieckiem (jak małym nie pamiętam) i jamnikiem. Myślę że liczy się tu po prostu silna wola.

Z resztą są takie miejsca na świecie, że aby je uszanować i w pełni docenić ich urok/ zalety trzeba do nich dojść pieszo. I nikt mi nie powie że nie. Człowiek już ma taką naturę że ceni to co osiągnął przez wysiłek.

W sierpniu 2004 miałem wątpliwe szczęście nocować Pod Honem. Jest to szczególne dla mnie schronisko, ale wtedy się zawiodłem. Szedłem do schroniska, a doszedłem do pensjonatu, w którym odbywał się jakiś zlot emerytów czy coś. Banda ludzi w podeszłym wieku zachowywala się żenująco (np na moich oczach ludzie z tejże ekipy wchodzili do łazienki w ubłoconych trepach). Obsługa schroniska robiła co mogła, ale co kto może wobec podpitego 60 latka. Nawet zwrócenie uwagi nie przynosiło efetku. Przytoczyłem tu ewidentny przykład podejścia "płacę więc mi się należy", oraz braku szacunku do celu osiągniętego małym nakładem wysiłku. To tak dla przemyślenia na koniec dnia

bertrand236
15-01-2006, 21:53
Już parę razu obiecywałem sobie, ze nie będę z Tobą dyskutował na Forum. I co? I d..a. Masz 100% racji w tym co piszesz w ostatnim poście. Tylko... zapomniałeś o jednym. Malo ma 4 letnie dziecko. Nie wyobrażam sobie żeby o doszło po nie przetartym śniegu do tej chatki, co o niej pisałeś a ja wiem. Nie każdy chce katować swoje dziecko. Stan zdrowia wielu dzieci nie pozwala im na forsowny wysiłek. Jeżeli jednak ktoś zakochał się w Bieszczadzie, to nie ma się co dziwić, że chce tą miłość zaszczepic swojemu dziecku. :D Chyba rozumiesz co mam na myśli.

Z resztą są takie miejsca na świecie, że aby je uszanować i w pełni docenić ich urok/ zalety trzeba do nich dojść pieszo. I nikt mi nie powie że nie. Człowiek już ma taką naturę że ceni to co osiągnął przez wysiłek.
Sam wiesz, że dzisiaj można skuterem śnieżnym wjechać na Jasło, czy dojechac do jeziorka bobrowego. Jest droga do Koliby, nie ma znaków zakazu /sam prawie zawsze :wink: ich przestrzegam/ to sie nie denerwuj, że ktoś się pyta, czy można tam dojechać zimą. Po to jest forum, żeby ludzie mogli pytać.

"taaa. Mi najbardziej sie podoba Patrol GR Wagon. Duże auto, co sie nie boi bieszczadzkich dróg. bo na te całkowite odludzia to jak już to quad zostaje."

To było dla uważnych czytelników tego forum :wink:
Pozdrawiam

irekr
15-01-2006, 22:36
Odnośnie zakazu ruchu pojazdów. Byc moze obecnie tego znaku nie ma co nie znaczy że przypadkiem został z tej drogi usuniety w sposób "nieautoryzowany". Zgodnie z Ustawą o Ochronie Przyrody" wszelki ruch pojazdów mechanicznych na terenie Parku Narodowego jest zakazany bez wzgledu na to czy jest tam znak czy go nie ma. Dopuszcza się przejazd za zezoleniem Dyrekcji Parku, zakazy nie dotycza służb wiadomych i pojazdów Parku.
Byc może zaraz ktos odpowie że przeciez obwodnica bieszczadzka przechodzi przez Park narodowy, ale jak ktos zada sobie nieco trudu to w rozporzadzeniu o utworzeniu każdgo parku narodowego sa zapisy o wylaczeniu pasa drogowego dróg państwowych oraz obszarów sołectw, miast i wsi zgodnie z planem. To tak na marginesie.

bertrand236
15-01-2006, 23:32
Prośba do Admina lub Moderatorów.
Zakładając ten wątek, Jabol miał na myśli zupełnie inne chatki. Możecie pytanie malo i dalszą dyskusję przesunąć w inne miejsce. Już parę razy to robiłeś Piotrze. Proszę o to, bo się tu "bajzel robi, a porzóndek musi być" :D Ja jestem z Pyrlandii
Pozdrawiam

Jabol
16-01-2006, 01:58
ja do tego samego tematu :lol: odnosnie dojazdu mozna zadać pytanie na takim "forumie" http://www.bdpn.pl/forum/index.php

malo
16-01-2006, 03:52
W jednym z wpisowników w rejonie Tarnicy wyczytałem że doszła tam w styczniu ekipa, z małym dzieckiem (jak małym nie pamiętam) i jamnikiem. Myślę że liczy się tu po prostu silna wola.

Tam też byłem ze swoją małą, ale co prawda latem. Ale żeby tam się zapuścić z dzieciakiem zimą, no to przyznaję - odważni. Hmm... czuję że ktoś postawił poprzeczkę (może jeszcze nie w tym roku, ale...).



I co komu przyszło z tego transformatora, i z tych kabli, dla których zrobiono tą straszną przecinkę? Ano nic nikomu z tego nie przyszło- no może trochę wygodniej.Ale czy serio głównym kryterium w wyborze schroniska ma być wygoda? W Łupkowie, na Wetlińskiej, i w wielu jeszcze miejscach o których celowo nie wspomnę nie ma prądu i wielu innych wygód. No bo po co? Jest wiele miejsc w Bieszczadach, gdzie prąd nie jest w standardzie, nie ma też wielu innych "opcji" i jakoś nigdy mi tam niczego nie brakowało.
Ano dało to tyle, że mamy zróżnicowną bazę: pensjonaty, schroniska z prądem, schroniska bez prądu, i chatki całkiem w ostępach.
Z jednej strony możesz powiedzieć, że to zagłusza przyrodę bo tworzy infrastruktrę i "infrastrukturę" pod coraz szerszy krąg odbiorców.
Ale z drugiej strony właśnie ta DYSTRYBUCJA ruchu turystycznego (do którego też ty się zaliczasz) działa łagodząco na przyrodę. Dla przykładu: w Fogarszu gdzie praktycznie nie ma żadnej infrastruktury i tak przyjeżdżają turyści, ale syf jaki zobaczyłem na tamtejszych "piknikach" przeraził nawet mnie jako Polaka.
To że środowisko najlepiej jest chronić poprzez jego cywilizowane udostępnianie, stwierdzono już jakiś czas temu - turyści (więc i ty) i tak wlezą, ale wtedy można to zrobić w sposób kontrolowany. W pewnym momencie udostępnienie to już nie kwestia szacunku dla przyrody, ale sprzyjania jej ochronie.
(No ale ja tez oczywiście jestem przeciw stawianiu cementowych bloków, tak jak to zrobili czesi np bodaj naprzeciw Odrodzenia w Krkonoszach).
Aha, prąd w górach to nie tyle kwestia wygody co bezpieczeństwa (system alarmowy, prognozy pogody).

koziar
16-01-2006, 07:09
w zasadzie to jak na socjopatę przystało, to raczej się nie odzywam, ale:


Osobiście byłoby mi baaardzo przykro jak w tym pięknym miejscu ktoś zakłucałby mi ciszę jakimś warkotem.
przecież nie bedzie tam warczał tym autem cały czas


Czy się da dojechac zwykła osobówką? Zimą raczej nie, nawet z łańcuchami. Latem mozna ale tylko samochodem o wysokim zawieszeniu.
latem da się wjechać nawet zwykłym polonezem, a w listopadzie stały tam autka troche niżej podwieszone


przy dobrym tempie można zima dojść w około półtorej godziny.
litości, po co straszyć tych co nie znaja realiów, w zimę na Caryńska (oczywiście przy przetartym szlaku) to rozumiem, moze byc i półtorej godziny ale z Bereżek do Koliby idzie się znacznie krócej, zwłaszcza, że bardziej przetarty będzie raczej skrót niż szlak


I co komu przyszło z tego transformatora, i z tych kabli, dla których zrobiono tą straszną przecinkę? Ano nic nikomu z tego nie przyszło- no może trochę wygodniej
trochę wygodniej?! skoro jesteś tak przeciw wszelkim wygodom, to dlaczego nie mieszkasz w jakiejś chatce na odludziu, bez prądu, bieżącej wody, rozumiem, że dla większości schronisko beż takich "wygód" może byc fajna odmianą, ale po kilkudniowym pobycie miło zabrać tyłek do ciepłego domku,
nie wiem czy Tomek lub tez wcześniejsza gospodyni koliby Marysia (tak przy okazji to jest również Jej zdanie, tylko, że nie może zbytnio pisać bo czytając niektóre posty dostaje drgawek nerwowych) byliby zadowoleni gdyby w Kolibie prąd odcieli, w zwiazku z tym np zostali pozbawieni lacznosci ze swiatem ,brak tel i radiotel gopru wiec i bezpieczenstwa,a wciaz jest tam slaby zasieg komorkowy w przeciwienstwie do pozostalych schronisk, a przeciez chodzi o bezpieczenstwo nie tylko gospodarzy ale i turystow
Ty jestes tam kilka razy w roku jako turysta więc nie wypowiadaj się, że takie rzeczy nie są potrzebne skoro nie znasz realiów,

irekr
16-01-2006, 09:21
No i jak ktos jest przeciw wygodom to po grzyba uzywa internetu.... :-)

sir Bazyl
16-01-2006, 10:17
Hej!
Malo - jest jeszcze jedno rozwiązanie, które mógłbyś rozważyć jeżeli chciałbyś dotrzeć z małym dzieckiem na Kolibę. W Bereżkach mieszka Pan Stanisław Chrobak, który nawet w największe śniegi dowiezie twoją rodzinkę saniami zaprzęgniętymi w dwa koniki pod samo schronisko. Będzie więc ekologicznie i cicho a jednocześnie już na powitanie z Bieszczadami zapewnisz dziecku niezłą frajdę.
Podrawiam i życzę miłego pobytu.
P.S.
Jest taki mały minusik - nie znam bieżących kosztów wyjazdu pod schronisko ale w 2001 roku za wyjazd w cztery osoby płaciliśmy 100 zł (25 zł/os).

malo
16-01-2006, 10:34
Hej!
Malo - jest jeszcze jedno rozwiązanie, które mógłbyś rozważyć jeżeli chciałbyś dotrzeć z małym dzieckiem na Kolibę. W Bereżkach mieszka Pan Stanisław Chrobak, który nawet w największe śniegi dowiezie twoją rodzinkę saniami zaprzęgniętymi w dwa koniki pod samo schronisko. Będzie więc ekologicznie i cicho a jednocześnie już na powitanie z Bieszczadami zapewnisz dziecku niezłą frajdę.

O, to bardzo wartościowa informacja.
Zwłaszcza że jakby był świeży śnieg, to zarówno i utrudnia dojazd, ale także dojście z buta wraz z kluczącym odnajdywaniem szlaku (pamiętać szlak latem, to nie to samo co zimą). Bo przy utartym śniegu to ani jedno, ani drugie nie jest trudne. No i powitanie Bieszczadów też się liczy...
dzięki

Piotr
16-01-2006, 19:59
Odnośnie zakazu ruchu pojazdów. Byc moze obecnie tego znaku nie ma co nie znaczy że przypadkiem został z tej drogi usuniety w sposób "nieautoryzowany". Zgodnie z Ustawą o Ochronie Przyrody"...
To prawda. Jednak jak widac mogą być wyjątki, bo - mogę się mylić - na chłopski rozum naiwnością byłoby sądzić, że ruch na tej drodze odbywa się bez wiedzy BdPN. Widocznie doszli do wniosku że dojazd do schroniska jest potrzebny, przysparza odrobinę więcej dochodu, itp (a dzierżawcy schronisk nie prowadzą instytucji charytatywnych i jak sądzę również zalezy im na wiekszej liczbie klientów). "Nieautoryzowane" zdjęcie znaku raczej skończyłoby się ponownym jego postawieniem - zważ, że wszystkie boczne szutrówki od trasy Berehy - Dwernik są obstawione znakami zakazu ruchu a na wysokości Parku dodatkowo stoją szlabany, zatem byłoby dziwne gdyby znaku nie było akurat na jedynej znośnej drodze prowadzącej przez teren BdPN. Zresztą sprawa jest prosta - gdyby BdPN chciał aby była to droga dojazdowa dla zaopatrzenia schroniska, to w miejscu gdzie stoi tablica Parku (kilkaset metrów przed miejscem gdzie z przełęczy schodzi czerwona ścieżka) postawiono by szlaban do którego klucz mieliby dzierżawcy Koliby i wszystko na ten temat. Najwidoczniej na miejscu widzą to inaczej, przynajmniej z powyższego ja to tak odbieram.

Jabol
16-01-2006, 21:46
witam:) pozwoliłem sobie zadać pytanie w imieniu kolegi Malo na forum BdPN. I w mgnieniu oka uzyskałem odpowieź chyba wyczerpującą dyskusje:
"Witam,

Po krótkich ustaleniach moge Panu napisać że droga na Przysłup Cariński nie jest drogą zamknięta.. wjazd tam nie jest zabroniony.. jednak szczerze odradzam takie wyprawy ze wzgledu na naprawde zły stan tej drogi ..a ugrzęznąc w odludnym miejscu i to jeszcze z malym dzieckiem "na pokładzie" to wedlug mnie naprawde wyraz duzej nieodpowiedzialnosci i braku wyobrazni. Tak wiec zachecam raczej do pieszych wycieczek ..a jesli z malym dzieckiem to moze jednak na innej trasie - np. przejscie do Schroniska pod Mała Rawką z Przełęczy Wyżniańskiej.

pozdrawiam

Adrian Madejczyk BdPN"
tyle w temacie :lol:

irekr
16-01-2006, 22:20
I z tego wniosek że dobrze że jest tak jak jest. Znak tam parę lat temu stał i tego to jestem całkowicie pewny. Jeżli ta droga jest otwarta to bardzo dobrze, nadmierne ograniczanie komunikacji nie prowadzi do niczego dobrego.

MF
17-01-2006, 17:40
Po krótkich ustaleniach moge Panu napisać że droga na Przysłup Cariński nie jest drogą zamknięta.. wjazd tam nie jest zabroniony.. jednak szczerze odradzam takie wyprawy ze wzgledu na naprawde zły stan tej drogi
Z tym złym stanem drogi to Pan Madejczyk nieco przesadził. Faktycznie , kawałek za miejscem wypału jest parę głębokich dziur, ale da się to (powolutku...) przejechać osobówką. Sam nie jechałem, ale widziałem na tej drodze Golfa II i malucha. Inna rzecz, że to było latem, zimą stanu drogi nie da się przewidzieć.

pietras
17-01-2006, 23:34
Z nikim nie trzeba uzgadaniać przejazdu na Kolibę. Jedyny problem to śnieg, jak dowali, to żadne łańcuchy nie pomogą. Wtedy jedyne wyjście to zostawić samochód w Bereżkach (po drugiej stronie) u Staszaka Chrobaka i dojść do schroniska na nogach. Zajmuje to około godziny.

Frugo
21-01-2006, 00:21
1. Droga jest droga gminna i nie ma na niej zakazu. Zakaz zostal postawiony przez lesnych. Czasem w lecie policja lapie i pare osob stracilo prawko za jazde po paru glebszych.
2. Tomek stawia Nive w Berezkach, droga nie przejezdna. Szlak na gore przetarty. Czas dojscia okolo 1h. Chociaz z Bolkiem na fokach konskim szlismy duzo dluzej, ale to przez piwo w plecaku :-)

---
pozdro dla Bolka i Skipera.

Frugo
28-01-2006, 22:52
Droga do rondka jest odsniezona, ze wzgledu na TIRy ktore odbierajac towar z wypalu nie mialy gdzie zawrocic wiec dopiero moga to zrobic na rondzie.