PDA

Zobacz pełną wersję : Niedźwiedzie i wilki



Strony : [1] 2 3 4

mitheithel
06-04-2006, 18:27
Witam!
Gdzie i jak często można spotkać w Bieszczadach te zwierzęta? Czy widzieliście je kiedykolwiek?

Browar
06-04-2006, 21:25
Jeśli chodzi o miśki,to w masywie Chryszczatej-Działu oraz w okolicy Tarnawy Niżnej można dość łatwo się spotkać z nimi.W lesie trudno je zobaczyć bo schodzą z drogi zanim się zbliżysz,a jak misia dopadniesz podczas żerowania to Cię odstraszy warknięciem zanim go zobaczysz.Można też spróbować w okolicy gawry,ale to zabawa dla twardzieli (i trzeba wiedzieć gdzie gawra-leśnicy wiedzą,nie wiem czy powiedzą).Ale za to jak miś łowi rybki to ma cię gdzieś jak się nie zbliżasz na mniej niż 100 metrów.Proponuję most na Łokciu na Osławie,niestety 5-6 rano.
Z wilkami trochę gorzej,musisz mieć dobrego przewodnika i duuużo cierpliwości,są 1000x czujniejsze niż misie.Czasem przypadkiem z zaskoczenia się można nadziać na nie.Błysk ciupagi i już ich niema...Jest jeszcze jeden sposób,muszą cię znaleźć same :D
Mnie tak znalazły jak szedłem z przełęczy Żebrak zimą na Chryszczatą po jaja w ciastowatym śniegu.To tylko 3,5 km ale bez plecaka zajęło to 7 godzin i jak już zapomniałem jak się nazywam,o zachodzie słońca na szczycie Chryszczatej zobaczyłem trzy pary fosforyzujących oczu w krzaczkach...Okazało się że nie byłem zmęczony :mrgreen: .Szły za mną aż do Prełuk(baza),najpierw 150 m za mną a na końcu już tylko 50 m.
Ale tak naprawdę to groźne są dziki i borsuki a mistrzostwem jest podglądnąć rysia,gniewosza i sowę śnieżną.Powodzenia

długi
07-04-2006, 09:26
Wilki tej zimy były częstymi gośćmi na Krywem, również w dzień. Można było z ganku obserwować polującą na łanie watachę. Polowanie było udane.
Jesienią nad Krywem pasły się żubry. W Sanie obok resztek mostu jest wydra. Na stokówce przy zjeździe do Hulskiego można było spotkać młode rysie. Teoretycznie masz szansę zobaczyć węża eskulapa. Prawdopodobnie jeszcze kilka sztuk tam żyje.
Chryszczata i okolice od lat są ostoją niedźwiedzia. Również w dolinie Osławy spotkamy żubry, rysie, a z ptaków czarnego bociana, orlika krzykliwego, puszczyka płomykówkę i puchacza.
W Bieszczadach żyje ponad setka niedźwiedzi. W wioskach ich nie ma, na Połoninach też, bo co by tam robiły :lol:
Więc w każdej dolince z potokiem, bez chałup, powinno być ich cztery :mrgreen:
Ja tam ich nie jestem ciekaw i mam nadzieję, że one mnie też nie będą szukać.
Długi

Derty
07-04-2006, 13:15
Ja tam ich nie jestem ciekaw i mam nadzieję, że one mnie też nie będą szukać.
Długi
Nie pękaj Długi :D SB sobie radzi z niedźwiedzicą, a Ty się boisz? :D
A ja ostatnio nie widziałem dzikich zwierząt - znak, że czas w góry...
Aha...na Otrycie też się obija miś.

Polej
07-04-2006, 17:20
Wilki tej zimy były częstymi gośćmi na Krywem, również w dzień.
W ubiegłym roku w sierpniu, też w biały dzień napotkaliśmy wilka samotnika na Otrycie, na wysokości Rezerwatu Hulskie.

długi
08-04-2006, 09:45
Tej zimy jeden z GOPRowców wędrując z Tworylnego zadzwonił do Tosi, że ma wilki przed sobą i za sobą, więc nie wie, czy będzie na herbacie :D
Na stronie GOPR brak danych o stratach, więc dotarł bez uszczerbku.
Długi

Anyczka20
08-04-2006, 13:49
Wczoraj na Tworylnem spotkałyśmy stado żubrów. Widok nieziemski, przynajmniej dla mnie bo po raz pierwszy widziałam te zwierzątka na żywo :lol: Zdjęcie niezbyt wyraźne tutaj http://www.forum.bieszczady.info.pl/bieszczady2012-300.html
A pozatym na Stołach krążył niedźwiedź i mam wrażenie że byłyśmy obserwowane :wink:

mitheithel
09-04-2006, 22:30
Wielkie dzięki za odpowiedź! :)

lucyna
10-04-2006, 11:53
Nie wrażenie byłyśmy obok gawry.Byłyśmy tam następnego dnia.Nie dość, że nas obsewował to jeszcze potem sprawdził kto naruszał jego spokój. Wczoraj byłam na wielkiej wyprawie tam gdzie nie wolno wejść i wyoberaź sobie wjechaliśmy w stado kruków liczące kilkadziesiąt sztuk. Delektowały się padliną obok drogi. Widok jak z filmu Ptaki.
Rozmawiałam z bardzo kompetentna osobą która mi powiedziała, że w okolicy Smolika jest pięć niedzwiedzi w tym jeden stara niedźwiedzica urodziła dwoje młodych więc na stan dzisiejszy jest tam pięć gawr i siedem naszych przyjaciół brunatnych.
Niestety znowu niedźwiedź popieścił pracownika leśnego ale niegroźnie.

friber
10-04-2006, 13:53
Czesc Witam . Zazdroszcze wam szczerze takich chwil w których czuje sie podstepne oko króla bieszczadzkich lasów ,to jest niesamowite uczucie poplatane z lekkim dreszczykiem i gesia skórka Ja doswiadczylem takiego w Nasicznem na terenie bazy ZHP z Gdanska.Bylo mozna wyczuc jego obecnosc nosem,jak równiez uslyszec wydobywal z siebie gluchy pomruk którym podkreslal stanowczo swoja obecnosc krecil sie tam prawie do samego rana.Wilki natomiast wywoluja u mnie calkiem inne uczucie jestem zakochany,i zafascynowany tymi zwierzetami kiedys mialem wspaniala przygode bedac na rybach w olchowcu.Byla juz stosunkowo pózna jesien temperatura po zmroku spadla ponizej zera ryby braly niesamowicie trwala cisza czasami przerywana pluskiem wody zapewne spowodowanym jakims wodnym drapieznikiem lub jakims zyjatkiem.Zblzala sie pólnoc i cisze przerwala piekna melodja splywajaca od pasma otrytu cos cudownego,najpierw odezwaly sie dwa moze trzy wilki których wycie potegowal poglos przedzierajacy sie przez las i wode potem dolaczyly do nich nastepne a na samym koncu i to bylo najpiekniejsze dolaczyly te najmlodsze które chcialy dorównac doroslym trwalo to moze minute dwie,ale mi sie wydawalo o wiele dluzej,wlasnie tamtego uczucia nie zapomne.Przygód bylo wiele i z róznymi zwierzetami,i dlugo by opowiadac. Serdecznie Pozdrawiam.

WALDI
10-04-2006, 21:38
Nie wrażenie byłyśmy obok gawry.

Turyści ruszyli szeroką ławą no i teraz się nie dziwmy że któryś może nas w lesie zaskoczyć. Te tropy zostały wyłuskane na masywie Żuków przed dwoma tygodniami.

WALDI
10-04-2006, 21:43
Misie już żerują

malo
08-07-2006, 20:52
A bardzo pouczający link natrafiłem w sprawie bieszczadzkich wilków:
http://wolfpunk.most.org.pl/ulve/prop2002.htm
lub wygodniej w googlu
http://64.233.183.104/search?q=cache:awJX31Rt6c8J:www.wolfpunk.most.org. pl/ulve/prop2002.doc+%22bieszczadzki+park+narodowy%22+%22r ada%22&hl=pl&gl=pl&ct=clnk&cd=18

Chyba admin, się na mnie wkuffi, ale ja nie umiem skracać linków.

Browar
02-01-2007, 21:27
Cytuję za "Nowinami"


AKTUALNOŚCI
2 stycznia 2007 - 20:37
Nasiczne > Połamał kij na grzbiecie wilka
Dwa wilki zaatakowały wilczura w Nasicznem (pow. bieszczadzki). Kiedy próbowały go zagryźć, mieszkaniec wsi stanął w obronie psa. Walczył z drapieżnikami kijem od szczotki.

- Było po godzinie 20, gdy wypuściłem z domu psa – opowiada Tomasz Polakiewicz. – Chciałem, żeby sobie pobiegał, ale wilki już na niego czekały...

Polakiewicz nie słyszał, co działo się na drodze w pobliżu gospodarstwa. Odgłosy walki doszły za to do uszu jego sąsiada.

– Wybiegł z domu, chwycił szczotkę na długim kiju i ruszył do walki z wilkami – opowiada pan Tomasz. – Próbował odpędzić drapieżniki, jednak te ani myślały odejść. Jeden trzymał mojego psa za kark, drugi za gardło. Dopiero, gdy sąsiad zaczął walić kijem po wilczych grzbietach, uciekły w las.

Pies miał rozdartą tchawicę na długości 5 cm, był w kilku miejscach pogryziony. Polakiewicz myślał, że go nie uratuje, a jednak udało mu się.

– Wykurowałem go antybiotykiem i maściami – mówi. – Niestety, to już nie będzie ten sam pies, co przedtem. Za dużo ran, no i straszny uraz. A przecież to żaden ułomek, lecz wielkie psisko, w dodatku dość agresywne.

Mężczyzna, który uratował wilczura, walczył z drapieżnikami tak zaciekle, że połamał kij od szczotki.

– To zdarzenie może wydawać się śmieszne, jednak jest dowodem, że wilki przestały bać się ludzi – uważa Polakiewicz. – Obawiam się, że któregoś dnia głodne drapieżniki zaatakują człowieka. Jeśli zobaczą, że jest sam, bezbronny, nie cofną się.

KP

lucyna
02-01-2007, 21:35
No i co zaczynamy bać się wilków. Bestie są w stanie rzucić się na człowieka. Najśmieszniejsze, że trochę się wystraszyłam i Borysa nie zabieram w głąb lasu. Kupiłam mu nawet czerwoną obrożę, szelki i smycz. Św. Mikołaj broni od wilków to przy najbliższej wizycie w cerkwi zapalę w intencji mojego skretyniałego psa kilka świeczek. Acha do lasu będę chodzić z dobrym, mocnym kijem od szczotki.
Uraz u psa pozostanie. Zuza Nikosa także po pogryzieniu i pożarciu jej szczeniaków przez wilki zmieniła swoje zachowanie.

sir Bazyl
02-01-2007, 21:48
„Było po godzinie 20, gdy wypuściłem z domu psa – opowiada Tomasz Polakiewicz. – Chciałem, żeby sobie pobiegał, ale wilki już na niego czekały...
Polakiewicz nie słyszał, co działo się na drodze w pobliżu gospodarstwa”
„…nie będzie ten sam pies, co przedtem. Za dużo ran, no i straszny uraz. A przecież to żaden ułomek, lecz wielkie psisko, w dodatku dość agresywne.”

Browar, kurcze nie prowokuj! Bo jak coś takiego czytam to mnie szlag trafia!
Niedawno, po zejściu z gór oganiałem się od takiego psa samopas wypuszczonego w Dwerniczku i na szczęście miałem przy sobie kij, który mi w tym pomógł.

„..To zdarzenie może wydawać się śmieszne, jednak jest dowodem, że wilki przestały bać się ludzi – uważa Polakiewicz.”
A może po prostu wilki uważają, że ludzie którzy swoje agresywne psy wypuszczają na drogę w celu pobiegania sobie są już delikatnie rzecz ujmując baranami.
No tom sobie ulżył.
Pozdrówka - Bazyl

Browar
02-01-2007, 21:59
-> sir Bazyl
Bez prowokacji nikt nie chce dyskutować.A że się z Twoim zdaniem w tym temacie zgadzam to inna rzecz ;-)

sir Bazyl
02-01-2007, 22:16
-> sir Bazyl
Bez prowokacji nikt nie chce dyskutować.
Ok, zdaję sobie z tego sprawę - tak tylko mi się napisało. Wracając do tematu, żal mi psa, który został pokiereszowany tylko z winy i przez głupotę, lenistwo (itp., itd.) swojego właściciela.
Pozdrówka - Bazyl

Derty
03-01-2007, 11:55
Hej:)
Jeśli w tym roku kogoś bez kija od szczotki zobaczę w Bieszczadach, to osobiście mu wleję za głupotę i brak odpowiedzialności;> Aha!! Dzieci noszą do obrony blaszane szufelki!!;> A dla właścicieli psów nasiczańskich jedna rada - zanim się ukochanego Azorka na kłusowanie po lesie wypuści, na wabia trza wypuszczać pudelki - tanie to, marne i żal nie będzie, gdy wilcy pożrą:) Pudelki w miarę możliwości można zastępować redaktorami z GC Nowiny...

PS: Ciekawy przypadek medyczny - 5 cm rozdarcie tchawicy leczy się dobrze antybiotykami. Pamiętajcie obywatele...

naja naja
03-01-2007, 18:45
Rozumiem znak rozpoznawczy bieszczadników to kij od szczotki. Fajnie bedzie to wyglądać na KIMBie. Z tego co wiem bez trudu w Sękowcu można spotkać wilki. Zresztą niedźwiedzie też. Kiedyś byliśmy na szkoleniu w rezerwacie Hulskie. Najpierw świerzuteńkie ślady niedźwiedzia, a potem na starym osuwisku ślady uczty wilków. Most na Sanie trochę niżej to najlepsze miejsce do obserwacji niedźwiedzi. Szczególnie w księżycową noc pięknie wygląda niedźwiedź w kąpieli. Studenne to także miejsce, gdzie widziałam tropy wilcze.

Piotr
03-01-2007, 19:52
"Wilki atakują
Alicja Wosik

Drapieżniki rozzuchwaliły się tak bardzo, że coraz częściej zaglądają na podwórka gospodarstw i atakują zwierzęta domowe. Od jesieni wilki zagryzły w Wetlinie około 20 psów.

Do tej pory takie ataki zdarzały się raczej w niewielkich miejscowościach, a nie w ośrodkach turystycznych. Jak obliczają mieszkańcy, w Wetlinie i kilku okolicznych wsiach wilki zagryzły od jesieni aż 40 psów.
Od jesieni - jak obliczają mieszkańcy - wilki zagryzły w Wetlinie około 20 psów, a w okolicznych wsiach drugie tyle. Miejscowi boją się nie tylko zuchwalstwa drapieżników, ale również tego, że podobne przypadki mogą zniechęcić turystów do przyjazdu w Bieszczady.
Mieszkańcy prowadzą dokumentację wilczych ataków. Chcą się nią posłużyć, by złożyć wniosek do ministra środowiska o odstrzał wilków, które wyspecjalizowały się w atakach na gospodarstwa.
Naukowcy tłumaczą, że psy stanowią około 5 procent wilczej diety. Jeśli jednak okaże się, że ataki są nadmierne minister środowiska może wydać zgodę na odstrzał najbardziej uciążliwych drapieżników. Taką zgodę uzyskali w ubiegłym roku mieszkańcy innej bieszczadzkiej miejscowości - Rabego w gminie Czarna."

źródło: http://tvp.pl/400,20070103440984.strona

BTW: a może dałoby się jakoś uświadomić niektórym miejscowym, jakie prawo obowiązuje odnośnie puszczania psów luzem po wsi i poza nią? I wcale nie żartuje - bo jeśli coś z tych rzeczy ma odstraszać turystów, to właśnie szwendające się psy nieodpowiedzialnych właścicieli. To nie dotrze, ale można spróbować, jakaś kampania cy cuś? ;)

Browar
03-01-2007, 20:04
Jednym słowem wilki robią to,do czego zobligowani są myśliwi a więc kasacja szwędających się burków.Wniosek prosty-to myśliwi do selekcji :evil:

lucyna
03-01-2007, 20:20
Jednym słowem wilki robią to,do czego zobligowani są myśliwi a więc kasacja szwędających się burków.Wniosek prosty-to myśliwi do selekcji :evil:
Rozmawiamy poważnie? To kasacji w pierwszym rzędzie właściciele psów, a raczej byli właściciele psów których pozbyli się w Bieszczadach. Znudził się takiemu owakiemu pies ,więc go wyrzuca z samochodu. Rocznie w tamtym regionie conajmniej kilkanaście psów. Kilka sama uratowałam ściągając z gór. Wilki przyzwyczaiły się do zobywania łatwego pokarmu i zasmakowały w psim mięsie.
Wolę aby te psy szwendały się po wsiach niż były wiązane na krótkim łańcuchu przy budach. Taki pies na póltorametrowym łańcuchu, często, gęsto głodny jak wyrwie się na wolność to bywa dokuczliwy. To nie jest winien pies ale jego właściciel. Takie psy też kłusują po lasach. Nie dla przyjemności ale z głodu. W ten sposób też mogły wilki posmakować psiny.

Browar
03-01-2007, 20:56
Rację masz,howgh! ;-)

Jabol
03-01-2007, 21:12
Przykład że coś nie istnieje dopóki nie pokażą tego media:))) Miśki łażą po lesie jak łaziły. A po górach nie sposób przejść kilometra żeby nie widzieć tropow wilka... Derty 5-ka :) Celne uwagi :)

lucyna
03-01-2007, 21:17
Rację masz,howgh! ;-)
;-) Nawet nie można na tym forum troszeczkę się pokłócić. Jestem w nastroju bojowym, chcę wytoczyć najcięźsze działa i co... Masz rację. Ciężki jest los choleryków. Muszę poczekać aż wypowie się nasz znajomy z forum , znany dziennikarz z GC Nowiny. Może jutro ta szacowna gazeta opublikuje jakiś sążnisty artykuł na temat wilczych watah, które przygotowały desant na Krywe. A co, wilki już zbierają się w watahy.

Piotr
03-01-2007, 22:33
To kasacji w pierwszym rzędzie właściciele psów, a raczej byli właściciele psów których pozbyli się w Bieszczadach. Znudził się takiemu owakiemu pies ,więc go wyrzuca z samochodu.
Nie desperuj, to jest margines - cała reszta wałęsających się psów jest po prostu puszczana luzem i łazi gdzie chce. W Sanoku za psa luzem zapłacisz 200zł i nikogo nie będzie obchodzić, że psu lepiej tak niż przy budzie. Natomiast na wsiach ludzie w ogóle nie dopuszczają myśli, że mając psa, oprócz praw są również obowiązki. Gdyby dopuszczali to nie produkowaliby tyle kundli (nie wszystkie w końcu idą do wiadra), powinnaś doskonale wiedzieć że te psy mnożą się bez ograniczeń (a sterylizacja kosztuje, na oddanie w "dobre ręce" też chętnych coraz mniej).
I wcale nie żartuje, że bardzo mnie korci, aby puścić w obieg serie "artykułów", takich jak ten wyżej, tylko wilka zamienić na psa, a psa na turystów, z ostrzeżeniem turystów przed wałęsającymi się psami i z opisem kilku przypadków wiejącego przybysza (ludzie wszak zazwyczaj psów się boją). Widzielibyśmy jaka wtedy byłaby reakcja. Nie byłoby w tym ani grama kłamstwa, a na własnej skórze też co nieco w tej materii doświadczyłem.

p.s - Szanowny turysto: nie chcesz mieć pogryzionych nogawek, albo co gorsza - nóg, pamiętaj gdzie Bieszczadów próg. I go nie przekraczaj ;)

p.s2 - jak się tak przegląda czasem niektóre fora czy grupy, to da się znaleźć parę wątków na temat jak się zabezpieczyć na wypadek spotkania wilka. Natomiast znacznie więcej da się znaleźć o tym jak zabezpieczyć się przed psami. Przypadek?

A jeśli trzeba odstrzelić parę wilków, to odstrzelić. Ale nie pieprzyć, że trzeba odstrzelić wszystkie, aby dogodzić każdemu szykanowanemu przez wilki hrabiemu, bo tylko w ten sposób udałoby się to zrobić.

lucyna
03-01-2007, 22:50
Nigdy nie zwróciłam na to uwagi. Nie boję się psów. Wprost przeciwnie bardzo je lubię. Nigdy nie zostałam zaatakowana przez psa. Kilka razy pies pokazał mi moje miejsce tzn. gdybym poważnie nie potraktowała jego ostrzeżenia to mógłby mnie pogryźć. Z większością psów jestem po imieniu. Przez cały czas zastanawiam się , czy czasami nie ucierpiał od wilczych kłów Budrys. Ten pies z Nasicznego. Jego właściciel twierdził, że ten pies bywa groźny. No i wałęsał się po wsi. Zawsze daję do wąchania psu rękę. Każde zwierzę, gdy nie wyczuwa ze strony człowieka agresji uspokaja się. Chyba, że jest przez człowieka bardzo doświadczone. Poza tym psy wyczuwają zapach innych zwierzaków, a ja dosłownie jestem zapachami przesączona. Moi ulubieńcy plus zapach tych kotków i piesków z którymi się codziennie witam to balsam na dusze wałęsających się burków. Jeżeli czegoś się w górach boję to ludzi.

Browar
03-01-2007, 22:53
Myślę że ów(z Nasicznego) kij od szczotki czy też miotły dobry i na psy i wilki.Ale też myślę sobie że dużo bardziej boję się psów niż wilków.

lucyna
03-01-2007, 23:04
Myślę że ów(z Nasicznego) kij od szczotki czy też miotły dobry i na psy i wilki.Ale też myślę sobie że dużo bardziej boję się psów niż wilków.
Nie dziwię się. Psy częściej spotykasz niż wilki. Nie każdego wilki sprawdzały. Nie boję się ani psów ani wilków. Muszę się przyznać, że jeżeli już to niedźwiedzi i dzików. Kiedyś napisałeś, że borsuki są niebezpieczne. Pawda to?

Browar
03-01-2007, 23:19
Mnie wilki sprawdzały.Borsuki są łasicowate i duże,mają pazurki do kopania nor wielkości moich palców,toteż potrafią zrobić ziazi.Jaźwiec nie ucieka-Ty się musisz wycofać.Były wypadki nieświadomych ludzi w Krakowie,w Lesie Wolskim.

lucyna
04-01-2007, 07:40
Widziałam tylko raz na wolnści borsuki, a raczej ich młode. Uśmiałam się setnie. Trzy maluchy bawiły się w berka, a potem jeden przeskakiwał przez drugiego. Wyglądało to jak lekcja w f. Było to bardzo dawno. Lisy i pewien kłusownik z Ropienki czy Wańkowej je wytępił. Robi borsuczy smalec. Mam nadzieję, źe kiedyś jakiś jeźwiec zrobi mu zazi.

Browar
05-12-2007, 19:58
http://wiadomosci.onet.pl/1653221,11,slonce_obudzilo_misie_w_gorach,item.htm l

buba
06-12-2007, 12:09
niezle sie usmialam z tego tekstu!!! "nalezy sie poruszac jedynie wyznaczonymi szlakami ktore niedzwiedzie omijaja" - madre te bieszczadzkie misie ;)

Barnaba
06-12-2007, 22:51
i niemądra Buba i niemądry Barnaba.

trzykropkiinicwiecej
07-12-2007, 17:03
..ano pobudziły się Misie bo wdepbnąłem w ślad niedawno niedaleko Matragony, pech chciał że aparatu nie zabrałem bo się wystawia w komisie, demoniszcze, ..a ostatnio odkryłem norke borsuczą, znaczy się nie ja tylko pies bo wlazł do niej szczekając , jakieś 300 m od blokowisak w Sanoku... szpiedzy jacyś?

Browar
23-12-2007, 11:03
Koniecznie przeczytajcie:
http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20071222/WEEKEND/839384404/-1/weekend

lucyna
23-12-2007, 11:38
Koniecznie przeczytajcie:
http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20071222/WEEKEND/839384404/-1/weekend

Niezmiernie ciekawe. Czekam niecierpliwie na nową książkę pana Marszałka. Mam nadzieję, że Kolega pospieszy się i jeszcze w przyszłym roku będziemy mogli poczytać o tych skromnych, a jakże pięknych skarbach naszej ziemi. Gorąco polecam inne książki autorstwa pana Marszałka: "Skarby podkarpackich lasów", "Ballady o drzewach" i " Leśne opowieści z Beskidu". Szczególnie ta ostatnia pięknie wpisuje się w temat. Są tam opowieści o kurhanach, kapliczkach, łemkowskich cmentarzach i innych tajemnicach, które kryją beskidzkie lasy. Zaś " Skarby podkarpackich lasów Przewodnik po rezerwatach przyrody" wydany przez Ruthenus to perełka edytorska, jedna z najpiękniejszych książek jaką posiadam.

Browar
26-12-2007, 19:05
Część druga:
http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20071226/WEEKEND/209562937/-1/weekend

Browar
26-12-2007, 19:16
Cytuję z w/w artykułu

Tam, gdzie wilków dziś najwięcej - w Bieszczadach - jest tylko jedna kapliczka o wilczym rodowodzie. A nawet nie kapliczka - tylko skromniutki, kamienny obelisk (do wojny był jeszcze na nim krzyż), w nieistniejącej już dziś wsi Kamionki pod Chryszczatą.

- To pamiątka zdarzenia z 1928 roku - opowiada Edward Marszałek - Wilcza wataha zżarła wtedy leśniczego, powracającego z Turzańska do Kalnicy. Bestie musiały być głodne. Z leśnika zostały tylko nasmarowane dziegciem buty.
Czy może ma ktoś zdjęcie tego obelisku?

Jabol
26-12-2007, 21:03
Czy może ma ktoś zdjęcie tego obelisku?
podejrzewam że o tym mowa... Dość sumiennie sie tam pokręciłem na jesieni... To odpowiada opisowi bo kiedys był tam jeszcze chrest.

Browar
26-12-2007, 21:14
Dzięki.No to jest solidny powód do penetracji ;)

Browar
06-01-2008, 21:30
Lucyna, uważaj...:)
http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20080105/AKTUALNOSCI/781080614/-1/aktualnosci

bertrand236
06-01-2008, 22:42
Sam w tym tygodniu widziałem na świerzym śniegu sporo tropów miśka. Może zdobędę sie na jakąś relację ale na razie mi się nie chce.
Pozdrawiam

Browar
07-03-2008, 21:57
Nareszcie

AKTUALNOŚCI
6 marca 2008 - 15:15

Bieszczady > Niedźwiedzie wyszły z gawr
Po zimowym śnie bieszczadzkie niedźwiedzie zaczęły żerowanie. Miśki zajadają się burakami i kukurydzą.

– To fajny widok, ale dla własnego bezpieczeństwa spacerowicze nie powinni podchodzić w pobliże karmisk – przestrzegają leśnicy.

Tylko w Nadleśnictwie Stuposiany zaobserwowano 12 niedźwiedzi.

– Są bardzo aktywne – mówi nadleśniczy Jan Mazur. – Wszystkie mają duży apetyt.
Wkrótce na pierwszy spacer samice wyprowadzą urodzone w styczniu młode. Matki staną się szczególnie czujne i groźne dla niechcianych gości. W obronie maluchów nie zawahają się zaatakować człowieka, ale tylko wówczas, gdy zostaną przestraszone lub sprowokowane, np. krzykiem.

Do lasu wyruszyli amatorzy jelenich poroży.

– Istnieje zakaz wstępu do ostoi zwierzyny, jednak mało kto go przestrzega, a walka z takimi osobami to walka z wiatrakami – tłumaczy nadleśniczy Mazur. – Ci ludzie płoszą wymęczoną po zimie zwierzynę płową, która właśnie teraz chce odpocząć i nabrać sił.
promocja


Poroża jeleni to wciąż dochodowy interes. Zbieracze sprzedają zrzuty kolekcjonerom w Polsce i w zachodniej Europie za tysiące złotych, dzielą się także pieniędzmi z rzemieślnikami trudniącymi się wyrabianiem z poroży świeczników, kinkietów, rękojeści noży itp.

– Rokrocznie nasze lasy przeczesują setki zbieraczy – twierdzą leśnicy. – Wielu z nich to okoliczni mieszkańcy, ale za zrzutami przyjeżdżają w Bieszczady również ludzie z centralnej Polski czy ze Śląska.

KP

trzykropkiinicwiecej
08-03-2008, 16:56
..ano łażą łażą... tez już widziałem... i ludzi w lesie i misia... a głodneeeeee

Seba
11-03-2008, 12:33
Niedźwiedź poranił kobietę w Bieszczadach:http://www.esanok.pl/?ak=news_c&pan=n&dod=artykul&var_id=4937&wroc=index

tomekk
11-03-2008, 22:02
No to miała babka fuksa. :)

takitam
12-03-2008, 09:29
"– Odwilży nie było, pokrywa śniegu jest spora, więc można przypuszczać, że spokój zakłóciła mu prowadzona niedaleko zrywka drzew i huk pił motorowych – spekuluje myśliwy."


Boki można zrywać. Ten myśliwy chyba był z innej branży niż leśnictwo, jeśli zrywali drzewa. hehehe ! Spekulant.:mrgreen:

trzykropkiinicwiecej
12-03-2008, 10:20
..sie mu przysnęło na ambonie po ostatnim "polowaniu" i przegapił pobudkę misiowatych...

za słowami piosenki "..najlepiej jest zbudzić się, w marcu nad ranem; ...z dachu upite przez czarownice, biedne polskie diabły w łapciach"

trzykropkiinicwiecej
12-03-2008, 11:48
..a tu coś z innej strony o Misiach : http://www.taraka.pl/index.php?id=niedzwiedzi_kalendarz.htm

T.B.
12-03-2008, 20:14
Śledztwo w sprawie tego misia, który pogryzł kobietę, jest wielowątkowe. Jeden z tropów prowadzi do pewnej niedźwiedzicy z Otrytu i dalej ... sami wiecie :mrgreen:



"– Odwilży nie było, pokrywa śniegu jest spora, więc można przypuszczać, że spokój zakłóciła mu prowadzona niedaleko zrywka drzew i huk pił motorowych – spekuluje myśliwy."

Boki można zrywać. Ten myśliwy chyba był z innej branży niż leśnictwo, jeśli zrywali drzewa. hehehe ! Spekulant.:mrgreen:
A cóż to Cię tak rozbawiło? :???:

Małgocha
13-03-2008, 10:56
Za http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20080313/LUDZIEIOPINIE/854234439


WYWIADY (http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/section?Category=LUDZIEIOPINIE)
13 marca 2008 - 0:01

Przeżyłam atak niedźwiedzia

W lesie nad Zalewem Solińskim rodzina Marii i Stanisława R. z Teleśnicy przeżyła dramatyczne spotkanie z niedźwiedziem.
Poraniona pazurami 150-kilogramowego zwierza kobieta, po zabiegach chirurgicznych, przebywa w ustrzyckim szpitalu, gdzie rozmawiała z nią Inka Wieczeńska.
- Boleśnie przeżyła pani spotkanie "twarzą w twarz” z niedźwiedziem…
- Od trzydziestu lat chodzę po lesie. Spotykałam i dziki, i jelenie, i niedźwiedzie, ale takiej sytuacji jeszcze nie miałam. Zbyt późno zauważyłam miśka. Zobaczyłam jego pysk nad swoją twarzą. Był zbyt blisko, żeby uciekać.
- Nie było słychać jak podchodził?
- Nie. To był jeden skok. Zaczęłam się wycofywać zygzakiem przez młodniki.
- I wtedy niedźwiedź zaatakował?
- Tak. Powalił mnie na ziemię. Zdążyłam tylko ręką zasłonić twarz. To był potężny samiec. Strzelił mnie łapą w szyję. Gorączkowo myślałam, jak odegnać go od siebie, ale w głębi duszy byłam pewna, że mnie poturbuje. Najpierw uderzył mnie łapą w żebra, przerysował pazurami przedramię i pierś. Poranił też pośladek. Byłam przerażona. Modliłam się tylko żeby mnie kłapnął zębami, bo pysk miał olbrzymi.
- W lesie była pani z mężem i synem, ich niedźwiedź nie atakował?
- Oni byli dosyć daleko ode mnie. Na szczęście usłyszeli jego ryk, bo echo niosło go po lesie i przybiegli. Zaczęli krzyczeć. Początkowo niedźwiedź wcale nie reagował, ale w końcu odszedł.
- Jak pani myśli, dlaczego niedźwiedź panią napadł, przecież to się prawie nie zdarza?
- Nie mam żalu do niedźwiedzia. Rozumiem go. Za blisko podeszłam. Myślę, że to tak jakby ktoś wszedł na moje podwórko, też bym była zła. To taki instynkt zwierzęcy. Zresztą przez tę wiosną w zimie niedźwiedzie są na wpół wybudzone i nie zachowują się naturalnie.
- Widzę, że jedna z ran jest blisko tętnicy?
- Gdyby ją uszkodził, byłoby po wszystkim. Jestem mocno poharatana i obolała, ale wyjdę z tego. Czuję się już dobrze.
- Po takim przypadku do lasu pewnie nie wybierze się pani zbyt szybko…
- Ależ skąd! Kocham las i nie zamierzam ze spacerów po nim rezygnować.
- Wspominała pani na wstępie, że już wcześniej zdarzało się natknąć na niedźwiedzie. Rozumiem, że tamte spotkania nie były aż tak niebezpieczne.
- Niedźwiedzia widziałam kilka razy. Pierwszy raz prawie weszłam w niego… Stał na pniaku. Tuż przede mną. Na szczęście tyłem do mnie. Poczułam wtedy, jakby nogi zapadały mi się w ziemię. Otrząsnęłam się jednak i szybko zaczęłam uciekać. Udało się.
- A innym razem?
- Wyszłam na dróżkę i w takim młodniku zobaczyłam niedźwiedzia. Ten był jeszcze młody. Stanął na tylnich łapach i tylko tak fuknął na mnie "Uff”, a potem odwrócił się i poszedł.
- Prawdziwa z pani weteranka, ale po ostatniej przygodzie będzie pani już chyba ostrożniejsza w lesie?
- Na pewno. Dzisiaj już wiem, że trzeba unikać gęstych, mrocznych lasów. Lepiej też nie zbliżać się do młodników, bo właśnie tam można spotkać te zwierzęta. A nie życzę nikomu tak bliskiego spotkania z niedźwiedziem, jak moje.

marcins
13-03-2008, 22:25
Ja proponuję zrzutę zróbmy na kilka znaków ostrzegawczych...

Browar
24-09-2008, 14:25
http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/section?Category=bieszczady

BIESZCZADY
24 września 2008 - 12:09
Wilki atakują już nie tylko w Bieszczadach
Wilki atakują owcze stada już nie tylko w Bieszczadach. Ostatnie szkody zanotowano w powiecie krośnieńskim i sanockim.


W tym roku wilki zagryzły już 206 owiec. Do końca roku ta liczba może się podwoić, ale największe straty poniosą ci hodowcy, którzy mają źle zabezpieczone pastwiska.

Pod koniec lipca gospodarz z Mszany koło Dukli stracił aż 20 owiec. W tej samej wsi inny rolnik musiał pogodzić się z zagryzieniem 16 owiec. Później wilki atakowały jeszcze w Pobiednie i Dudyńcach koło Bukowska oraz w Osławicy pod Komańczą.

Po rozum do głowy

Przed dwoma laty wilcze polowania na zwierzęta gospodarskie w powiecie leskim były rzadkością, obecnie są na porządku dziennym: w Krzywem, Stężnicy, Dziurdziowie. Mniej ataków jest w wysokich Bieszczadach. Powód? Hodowcy poszli po rozum do głowy i zaczęli lepiej zabezpieczać śródleśne pastwiska.

- Od dawna przekonuję rolników, że wysokie siatki z elektrycznymi pastuchami to sposób na zapobieżenie wilczym napadom -mówi dr Wojciech Śmietana z terenowej stacji Instytutu Ochrony Przyrody PAN w Lutowiskach. - Jeszcze lepiej, gdy owiec pilnuje dodatkowo pasterski pies. Ale tu najtrudniej przekonać hodowców. Może dlatego, że psa trzeba wyszkolić i mieć z nim dobry kontakt. A nie każdy to potrafi.

Sprytny drapieżnik

W ostatnich kilku latach rolnicy zamontowali na swoich pastwiskach około 40 elektrycznych ogrodzeń - od wiosek w powiecie krośnieńskim aż po głębokie Bieszczady. Jednak nie wszyscy zrobili to dobrze, o czym mógł przekonać się dr Śmietana.

- Prawidłowy montaż, polegający m.in. na tym, by elektryczny pastuch był na odpowiedniej wysokości, to podstawa -tłumaczy. - Wszelkie błędy wilki wykorzystają.

Szkód nie da się zupełnie wyeliminować, ale można je zminimalizować. Pokazują to badania przeprowadzone przez Wojciecha Śmietanę wśród gospodarzy. Tam, gdzie pastwiska są ogrodzone pastuchami, a owiec pilnuje jeszcze pies, straty wynoszą nie więcej niż 1 procent. Z kolei tam, gdzie nie ma żadnych zabezpieczeń, sięgają aż 13 proc.

Uwaga, nadchodzą młode

- W tym roku jest już za późno, by robić ogrodzenia, ale wszyscy ci, którzy jeszcze ich nie mają, powinni się zdecydować i założyć je zaraz po zimie - tłumaczy naukowiec.
Jesień to czas, kiedy wilki atakują zwierzęta gospodarskie nader często i w licznych grupach, bo w łowach biorą już udział młode wilczki.

Krzysztof Potaczała

Browar
29-10-2008, 16:51
http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20081029/BIESZCZADY/786399403

BIESZCZADY
29 października 2008 - 0:42
Uwaga na niedźwiedzie w Bieszczadach!
Bieszczadzkie niedźwiedzie jesienią są bardziej ruchliwe niż latem, a to oznacza, że możemy spotkać się z nimi oko w oko.

Dla przypomnienia: tylko wiosną tego roku w Bieszczadach zanotowano trzy przypadki ataku niedźwiedzi na ludzi. Poszkodowani z ranami szarpanymi trafili do szpitala.

Jesienią miśki napychają żołądki pokarmem pochodzenia roślinnego, ale nie gardzą też padliną. Odwiedzają stare sady w opuszczonych wsiach. Takich jest w Bieszczadach sporo. Dlatego leśnicy apelują, by nie niepokoić tych zwierząt.

Bieszczady to nie zoo

- Dla niedźwiedzi jesień to niezwykle ważny okres - tłumaczą. - Od tego, jak dużo zjedzą, zależy ich najbliższa przyszłość. Jeśli na przykład samica nie zgromadzi odpowiedniej ilości tłuszczu, nie będzie w stanie wykarmić urodzonych w styczniu młodych.

W październiku czy listopadzie miśki są na tyle operatywne, że w poszukiwaniu pożywienia pokonują często wiele kilometrów. Fachowcy radzą, by zawsze o tym pamiętać i nie starać się na siłę pstryknąć misiowi fotki. W skrajnych przypadkach zwierzę może uznać, że chcemy mu zabrać jedzenie, a wtedy nie zawaha się zaatakować.

Nie penetruj ostoi

- Takie przypadki w Bieszczadach już się zdarzały, na szczęście żaden człowiek nie zginął - mówi doc. Zbigniew Jakubiec z Instytutu Ochrony Przyrody PAN we Wrocławiu, doświadczony badacz żyjących w Polsce niedźwiedzi.

Zdaniem Edwarda Marszałka z Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie, turyści i miejscowi spacerowicze zawsze powinni stosować się do ostrzeżeń na tablicach informacyjnych ustawianych w lasach.

- Jeśli jest komunikat, że w pobliżu jest ostoja zwierzyny, absolutnie nie wolno tam wchodzić. Najlepiej poruszać się oznakowanymi szlakami i z nich nie zbaczać.

Dla przypomnienia: tylko wiosną tego roku w Bieszczadach zanotowano trzy przypadki ataku niedźwiedzi na ludzi. Poszkodowani z ranami szarpanymi trafili do szpitala.

Krzysztof Potaczała
Znowu nas straszą (nie penetruj ostoi,nie schodź ze szlaku)
Teraz już wiem po co są szlaki znakowane-żeby miśki wiedziały gdzie ostoja dla ludzi :twisted:

Derty
31-10-2008, 12:09
Znowu nas straszą (nie penetruj ostoi,nie schodź ze szlaku)
Teraz już wiem po co są szlaki znakowane-żeby miśki wiedziały gdzie ostoja dla ludzi :twisted:

Ano... Nad Halą Stoły w Tatrach urywa się legalny szlak, który onegdaj wiódł na Tylkowe Kominy i do Dudowej jako nieznakowana perć. Wbito tam kiedyś za barierą zamykajacą szlak tabliczkę 'Uwaga niedźwiedź':D A ktoś dopisał niedźwiedziom z drugiej strony 'Tu można jeść ludzi'.

Pozdrawiam,
Derty

Browar
31-10-2008, 14:14
To jest ścieżka podejścia do Bańdziocha Kominiarskiego(zwłaszcza do dolnego otworu),dalej chodzona.A zamknęli ją równocześnie ze szlakiem z Iwaniackiej z powodu gniazdowania orłów.

Basia Z.
31-10-2008, 15:08
To jest ścieżka podejścia do Bańdziocha Kominiarskiego(zwłaszcza do dolnego otworu),dalej chodzona.A zamknęli ją równocześnie ze szlakiem z Iwaniackiej z powodu gniazdowania orłów.

O nie - stanowczy sprzeciw :-)

Tą ścieżką można również wejść na sam Kominiarski (byłam nielegalnie dokładnie pamiętam że w roku 1982, ale się przedawniło ;-) ).

To był szlak znakowany przez Mieczyslawa Karłowicza na pocz. XX w. (o ile pamiętam z głowy nie z googli to w roku 1907). Trasa jest zupełnie łatwa, jej najwiekszą wadą jest to ze całą ścieżkę jak na dłoni widać z Polany Pisanej.

Do Bańdziocha owszem też się tamtędy chodzi, ale w pewnym miejscu należy skręcić (ja tego wariantu nie znam, nie łażę po jaskiniach).
Nie wiem kiedy zamknięto szlak na Kominiarski od tej trony, w każdym razie dużo wcześniej niż "za moich czasów", chyba w latach 40 lub 50 lub nawet wcześniej.

Natomiast szlak niebieski od strony przeł. Iwaniackiej zamnięto albo w II poł. lat 80 albo w I pol. lat 90 XX w.
Przez bardzo długie lata wejście na szczyt i powrot było tą samą trasą od przeł. Iwaniackiej.

Na Kominiarskim Wierchu byłam ze 4 razy, ale zanim tam zaczęły gniazdować orły.

Tyle tatrzańskiego OT.

Pozdrowienia

Basia

czternastak
02-11-2008, 17:40
Do autora watku Wilka widziałem coś z 10 razy Niedźwiedzia tylko 2 ale unikałem jak mogłem acha jeszcze były tropy wchodzące do gawry ale nie wychodzące (to się nie liczy nie?).Najtrudniej to Rysia zobaczyć ale w zeszłym roku widziałem dorosłego samca chyba z ok 25m pod Trochańcem. W tym roku były wśród moich ziomków 2 ataki miśka i nikt nie narzeka każdy lezie do lasu na wlasną odpowiedzialność. Derty to z tymi psami kłusownikami w Nasicznem było udane. Co tam Polakiewicz na podwórku lał nie wiem ale znam ludzi co mieli podobne akcje z autentycznym wilkiem i śmieszą mnie ludzie którzy twierdzą że to nieeemooożżliweee. Jeden kolo po ataku na psa gonił wilka autem po wsi i o mało go nie puknął zderzakiem.

Marcin
25-11-2008, 10:48
http://esanok.pl/?ak=news_c&pan=n&dod=artykul&var_id=6116&wroc=index

„Solina” zasnęła na chwilę
(25-11-2008 )



BIESZCZADY. Nie śpią jeszcze bieszczadzkie niedźwiedzie, mimo że pod połoninami leży już ponad pół metra śniegu. Jedynym misiem, który tej jesieni zasnął na chwilę była 5-letnia niedźwiedzica, schwytana i uśpiona do celów naukowych, po czym z nadajnikiem telemetrycznym wypuszczona na wolność.

Badacz bieszczadzkich drapieżników dr Wojciech Śmietana z Instytutu Ochrony Przyrody, który nadał jej imię „Solina”, stwierdził, że w ciągu dwóch tygodni przeszła ona ponad 100 kilometrów, przemieszczając się przez teren kilku nadleśnictw.

Niedźwiedzicę schwytano w specjalną pułapkę żywołowną i uśpiono przy pomocy środka nasennego, następnie założono jej obrożę z nadajnikiem telemetrycznym i wykonano szereg pomiarów. Jej wiek oszacowano na 5 lat, wagę na 120 kg. W całej operacji pomagali leśnicy z Nadleśnictwa Wetlina. Po półgodzinnym letargu „Solina” wybudziła się i spokojnie odeszła w las. Nadajnik telemetryczny, w który zaopatrzona jest niedźwiedzica wysyła co jakiś czas sms-y, pozwalające namierzać trasę, jaką przebyło zwierzę. Każdy sygnał odnotowywany jest automatycznie w komputerze dra Wojciecha Śmietany.

- Już po dwóch tygodniach mogę powiedzieć, że zebrane dane zaskakują i zmieniają powszechny osąd o niedźwiedziach. – mówi naukowiec.
– „Solinka” przebyła dotąd ponad 100 km, poruszając się na obszarze prawie 100 kilometrów kwadratowych. Odwiedziła masyw Falowej, Łopiennika i Okrąglika, przechodząc następnie przez Żubracze w pasmo Wysokiego Działu, gdzie dalej sobie wędruje.

Inny monitorowany przez naukowców niedźwiedź, nazwany „Czarny”, zaobrożowany został wiosną tego roku pod Lutowiskami. W swych wędrówkach przemierzał już Bieszczady i Beskid Niski aż po Duklę. Areał jego bytowania przez okres 7 miesięcy określono na 1800 kilometrów kwadratowych! „Czarny” również nie zamierza się położyć; wędruje wciąż i żeruje intensywnie. Aktywne są inne bieszczadzkie misie; kilka dni temu leśniczy leśnictwa Zawój (Nadl. Wetlina) obserwował trzy młode niedźwiadki bawiące się tuż przy zrębie. Zupełnie nie reagowały na odgłos przejeżdżających nieopodal pojazdów.

Edward Marszałek

czternastak
25-11-2008, 21:45
Bieszczsadzkie misie widac przepadaja za wedrowkami a teraz pytanko do naukowcow .Ile wobec tego mamy misiow wspolnych z naszymi oboma sasiadami?
I jak tu liczyc populacje krajowa kiedy co roku moga to byc inne liczby.
Z moich obserwacji winika ze w Bieszczadach zdarzaja sie wyraznie widoczne zmiany liczebnosciowe niedzwiedzi w kolejnych latach. Miejscowi to potwierdza obecny rok jest jednym z niedzwiedziowych bum.
W takim roku idac na dluga wycieczke do lasu wprawny obserwator moze dostrzec tropy nawet 4 roznych misiow. Czesc z nich to miejscowi rezydenci swoich rewirow tzw miski terytorialne reszta z kad?

czternastak
05-12-2008, 22:13
Ostatnio to slyszalem ze po Stolach to piatka grasuje matka +2 piastuny +2 nowe mlode niezla banda misiow ludzie po lasach przestaja chodzic niedzwiedzi bardziej sie obawiaja niz wilkow.

Browar
05-01-2009, 21:54
http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20090105/BIESZCZADY/113647662

BIESZCZADY
5 stycznia 2009 - 13:18
Nie wszystkie bieszczadzkie niedźwiedzie zasnęły
Mimo wysokiej pokrywy śniegu i silnego mrozu niektóre bieszczadzkie niedźwiedzie wciąż wędrują po lesie.

- To musi być duży osobnik, bo odcisk łapy na śniegu był znacznych rozmiarów -opowiadają. - Niedźwiedź chyba wciąż nie jest dostatecznie najedzony. W poszukiwaniu jedzenia wędruje między Wańkową, Ropienką i Stańkową.

W tej ostatniej wsi, w pobliskim lesie, myśliwską ambonę ma pan Krzysztof.

- Kilka dni temu wynosiłem tam jabłka dla zwierzyny płowej - opowiada. - Było 15 stopni mrozu. Doszedłem w pobliże ambony i nie mogłem uwierzyć. Na śniegu widoczne były świeże tropy niedźwiedzia. W taki ziąb miśki powinny już spać.

Według przyrodników, nie ma na to reguły. Na przykład monitorowany telemetrycznie samiec "Czarny” lokalizowany był w tym tygodniu w kilku rejonach w pobliżu Zalewu Solińskiego. Świadczy to o tym, że wciąż nie ułożył się w gawrze.


Niedźwiedzie brunatne, których w Bieszczadach i Beskidzie Niskim jest ponad 90, nie zapadają w głęboki sen. Zazwyczaj jest to letarg. Od czasu do czasu, zwłaszcza podczas odwilży, zwierzęta te przebudzają się i spacerują w pobliżu legowiska.

W styczniu w gawrach samice rodzą młode (od 1 do 3). Aż do wiosny maluchy odżywiają się wyłącznie mlekiem matek.

Krzysztof Potaczała

Grzesiek
27-01-2009, 20:22
Czternastak
Zgoda, co do tego, że niedźwiedzica była z czterema maluchami to bardzo rzadki widok (bardzo budujący) ale miśki musiały być w jednym wieku, a nie jak od kogoś usłyszałeś że dwa były starsze a dwa młodsze.

czternastak
28-01-2009, 12:52
Siema Grzesiek czy znaczy to ze ty widziales? Bo ja faktycznie powtarzam co slyszalem od kumpli z dystansu paru tys. km slabo widac bieszczczady nawet slychac cienko. Ale to siem wkrotce zmieni he he he osobiscie sprawdze pare spraw rogi primo. Czytam co tam Grzesiek piszesz na forum od jakiegos czasu zastanawialem sie czy sie odezwiesz. Foty wilka twoje? Jak tak to gratulacje bylyby lepsze z mocniejszym obiektywem narazie.

Grzesiek
28-01-2009, 19:18
No tak trzeba mieć sokole oko żeby coś dostrzec z takiej odległości. Gdybym to widział to pewnie siadłbym sobie z wrażenia a później aparat w ruch i byłoby co oglądać. Pozwoliłem sobie wtrącić kilka słów do tego wątku, gdyż moim zdaniem taka sytuacja jest wątpliwa, z tego co gdzieś wyczytałem na odchów miśków mamuśka poświęca około dwóch lat, a po tym okresie młode muszą dawać sobie radę same. Wilk trafił mi się jak ziarnko ślepej kurze, następnym razem postaram się zrobić lepsze :-)

czternastak
28-01-2009, 23:08
Masz racje Grzesiek opcja z czterema tegorocznymi mlodymi jest bardziej prawdopodobna. Nie zrozum mnie zle zdjatka sa oki tylko rura lepsza by sie przydala powodzenia

Grzesiek
29-01-2009, 20:32
Myślę ze i tym razem przyznasz mi trochę racji, sam aparat (i całe dodatkowe ustrojstwo) nie załatwi wszystkiego przydają się umiejętności i wiedza. Które to przychodzą z czasem. A ja jestem wybitnie początkującym i stąd nie zawsze wszystko wychodzi jak należy.

Browar
08-02-2009, 21:23
http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20090207/BIESZCZADY/934153790

W Bieszczadach obudziły się niedźwiedzie
Krzysztof Potaczała

Panujące od kilku dni plusowe temperatury sprawiły, że z zimowego snu przebudziły się niedźwiedzie.

Świeże tropy drapieżników widziano m.in. w masywie Żukowa w Ustianowej. Natknęli się na nie turyści, którzy wybrali się ten rejon na pieszą wycieczkę. Ślady miśka widoczne były przez kilkaset metrów.

Świadczy to o tym, że osobnik ten opuścił gawrę w poszukiwaniu pożywienia. O tej porze roku przebudzone ze snu niedźwiedzie są mocno głodne, dlatego starają się choć minimalnie napełnić żołądek. W związku z tym, że w lutym ciężko im znaleźć pokarm roślinny (np. ulubione owoce), sięgają po padlinę.

Inny niedźwiedź wyszedł z gawry koło Wetliny. Też szukał jedzenia, np. pozostałości po wilczej uczcie z jelenia lub sarny. Zdaniem leśników, pod koniec zimy miśki są wciąż ospałe, ale trzeba pamiętać, że w styczniu samice wydały na świat potomstwo i w ich obronie mogą zaatakować człowieka, który podejdzie zbyt blisko legowiska zwierząt.


Na dobre niedźwiedzie opuszczą zimowe "domy” wczesną wiosną. Wtedy będą najbardziej wyczulone na towarzystwo ludzi. Turyści i spacerowicze, a także zbieracze poroży zrzuconych przez jelenie, powinni mieć się na baczności i trzymać się w czasie wędrówek tylko oznakowanych szlaków. I pod żadnym pozorem nie wchodzić na obszar oznakowany tablicą "ostoja zwierzyny”.

paszczak
09-02-2009, 13:06
Cytat:
W Bieszczadach obudziły się niedźwiedzie

Krzysztof Potaczała

I nie tylko w Bieszczadach...szurając po Orawie kolega napotkał świeżutkie ślady w sobotę 7 lutego...a ja dostałem pamiątkowe fotki:
http://tiny.pl/v8rf i http://tiny.pl/v8r5

trzykropkiinicwiecej
16-02-2009, 14:54
cytuję za e-sanok:

''A jednak niedźwiedzie chodzą stadami
(16-02-2009 )



BIESZCZADY. Niecodzienne spotkanie ośmiu niedźwiedzi przy paśniku, gdzie leśnicy wykładają karmę dla jeleni zaobserwował w ubiegłym tygodniu leśniczy Teodor Furs z Buka (Nadleśnictwo Cisna). Dwie dorosłe niedźwiedzice wraz z szóstką swego potomstwa obżerały się kukurydzą i burakami.

Jedna z nich to na pewno „Solina”, którą można poznać po obroży z nadajnikiem telemetrycznym, wodząca za sobą trójkę rocznych misiów, druga zaś widywana jest w towarzystwie swych zeszłorocznych bliźniaków i trzymającego się wciąż matki starszego „piastuna”. Trojaczki to wielka rzadkość u niedźwiedzi, a już spotkanie w jednym miejscu tak „rodzinnego” towarzystwa jest wielką przyrodniczą ciekawostką, zwłaszcza, że muszą one bytować na tym samym, niezbyt rozległym terenie Nadleśnictwa Cisna. A przecież stare leśne porzekadło mówi, że „niedźwiedzie nie chodzą stadami”.
Od kilku dni, po obfitych opadach śniegu, niedźwiedzie znów zaszyły się gdzieś w leśnym gąszczu, zapadając pewnie w kolejną tej zimy drzemkę.

Edward Marszałek
rzecznik prasowy RDLP w Krośnie

Recon
16-02-2009, 15:06
http://www.krosno.lasy.gov.pl/web/rdlp_krosno/aktualnosciWilk utonął w nurtach Wetliny
http://www.krosno.lasy.gov.pl/image/image_gallery?uuid=131bade2-fbcb-466c-a676-d21445c5636d&groupId=149008&t=1234772585002 (http://www.krosno.lasy.gov.pl/image/image_gallery?uuid=615588a8-0ee0-4a89-aef5-ba65584044f9&groupId=149008&t=1234772609432)Znane są już wyniki sekcji martwego wilka znalezionego przed tygodniem nieopodal siedziby Nadleśnictwa Wetlina w nurcie potoku o tej samej nazwie. Prawdopodobna przyczyna śmierci to utonięcie spowodowane szokiem termicznym podczas ataku na jelenia w głębokiej wodzie.
Nie każdy wilczy atak na jelenia jest udany. Bywa, że w czasie walki nawet tęgi basior może polec od uderzenia jeleniej racicy. Tak mogło być i tym razem w Wetlinie, gdzie wataha „wjechała” na tęgim byku niemal do centrum wsi. Nocą nikt nie słyszał odgłosów walki, ale kilka dni później na środku rzeki, nieopodal mostu, ktoś wypatrzył ścierwo wilka opłukiwane wodą. Po przeprowadzeniu weterynaryjnej obdukcji okazało się, że martwy drapieżnik był w doskonałej kondycji, bez obrażeń, miał jedynie niewielki obrzęk płuc. Jego pusty żołądek świadczył o głodzie, który pchał go do walki o zdobycz, zaś w pysku kurczowo zacisnął pęk jeleniej sierści, świadczący o tym, że tę zdobycz miał już niemal w garści. Być może uderzony racicą, wpadł do rzeki, gdzie utonął. Inna hipoteza zakłada szok termiczny w czasie walki z jeleniem w głębokiej na ponad metr lodowatej wodzie.
- Na szok termiczny wskazuje niewielka ilość spienionego płynu w drogach oddechowych, sierść jelenia między zębami wilka i jednocześnie całkowicie pusty żołądek, a także miejsce odnalezienia martwego ciała na dnie potoku w pobliżu upolowanego jelenia. – napisał w protokole oględzin dr Wojciech Śmietana z Instytutu Ochrony Przyrody PAN.
W każdym razie martwy wilk nie wziął już udziału w uczcie, którą jego wataha „wyprawiła” na zabitym około 100 metrów wyżej jeleniu.
Basior liczył sobie 4 lata, ważył 35 kilogramów. Skórę z niego przekazano do ekspozycji Muzeum Bieszczadzkiego Parku Narodowego

Grzegorz Grabowski
18-02-2009, 13:09
Wilki podchodzą już naprawdę blisko.W zeszłym roku nad ranem,praktycznie w samej Cisnej(na wylocie do Dołżycy przed stacją paliw)na srodku drogi wilk wcinał psa.
Nie wiem,czy to prawda,ale psie mięso podobno wilki uwielbiają:(

Marcin
18-02-2009, 14:02
my też będziemy wcinać psy jak nas kryzys dopadnie... to normalka... nie przejmuj się..., człowiek jest bardzo żylasty.

Grzegorz Grabowski
19-02-2009, 08:46
my też będziemy wcinać psy jak nas kryzys dopadnie... to normalka... nie przejmuj się..., człowiek jest bardzo żylasty.
...tia,jednak ja nie jestem żylasty:)

WUKA
19-02-2009, 09:26
Taa,i na szczęście ..szybko biegasz!

Grzegorz Grabowski
19-02-2009, 14:59
Taa,i na szczęście ..szybko biegasz!
WUKA.....jak chcesz sobie w Biesach popatrzeć na basiora to w Cisnej w przeciwnym kierunku do Biegu Rzeźnika,w Hotelu Nadleśnictwa są dwa wypchane wilki...jeden to naprawdę robi wrażenie!

WUKA
19-02-2009, 15:18
Widziałam kilka razy żywe więc wypchany to tylko może portfel zrobić na mnie wrażenie,ale też bez emocji !

Grzegorz Grabowski
20-02-2009, 07:47
Widziałam kilka razy żywe więc wypchany to tylko może portfel zrobić na mnie wrażenie,ale też bez emocji !
No dobra...już o niczym wypchanym na tym forum nie powiem:evil:

vm2301
20-02-2009, 07:52
Nie denerwuj się:)

WUKA wcale nie kazała Ci się wypchać;)

Pozdrawiam:)

trzykropkiinicwiecej
20-02-2009, 17:27
Przepraszam że tak off-owo ale jak Was czytam to przypomniała mi się scenka z praktyk na bloku operacyjnym, kiedy to doktorek do piguły rzecze: -Siostro, jak Siostra kiedyś mi padnie pod nożem, to ja sobie siostrę wypcham i postawię w kącie.
Na co siostra: - a czym Pan Doktór chce mnie wypchać?

to by było tyle co do wypychania... a wracając do Niedźwiedzi i Wilków... czytam właśnie "Syberię" J. Pałkiewicza... i jakoś tak mdło...o zwierzątkach i w ogóle...

7311
21-02-2009, 10:35
z tymi atakami wilkow na psy jest tak poniewaz wilki oszczedzaja energie badania dowiodly ze wilki zaczynajac łowy ida na poczatek do zabudowań po łatwiejszy łup jak sie nie uda to dopiero szukaja jeleni,do tego jeszcze pojedyncze wilki ktore same jelenia nie upoluja zostaje im padlina albo psina nawet z łancucha

Browar
21-02-2009, 12:02
Wprawdzie Trzykropek zapodawał ale dla przypomnienia...
http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20090221/BIESZCZADY/569760756

nowiny24 » Region » BIESZCZADY
dodano: 21 lutego 2009, 8:25

Osiem niedźwiedzi żerowało przy paśniku
Krzysztof Potaczała

Leśniczy Teodor Furs z Buka koło Cisnej nie mógł uwierzyć, gdy przy paśniku zobaczył aż osiem żerujących niedźwiedzi. Takiej sytuacji nie pamiętają nawet najstarsi bieszczadzcy leśnicy.

Dwie dorosłe niedźwiedzice i szóstka młodych objadały się wyłożonymi w pobliżu paśnika kukurydzą i burakami.

- Jedna z samic to na pewno monitorowana od pewnego czasu "Solina” - mówi Edward Marszałek, rzecznik Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie. - Leśniczy Furs łatwo ją rozpoznał, bo ma na karku obrożę telemetryczną.

"Solina” opiekuje się trójką rocznych miśków, z kolei druga samica prowadzi swoje zeszłoroczne bliźniaki i starszego piastuna. Wszystkie niedźwiedzie zgodnie żerowały przy paśniku i tylko żal, że leśniczy nie miał z sobą aparatu fotograficznego.


Według Edwarda Marszałka, trojaczki urodzone przez "Solinę” to wielka rzadkość w świecie niedźwiedzi. Zazwyczaj niedźwiedzica rodzi bowiem jedno lub dwa młode. A już niezwykłą wręcz ciekawostką przyrodniczą jest fakt obecności aż ośmiu osobników przy jednym żerowisku.

W Bieszczadach i Beskidzie Niskim żyje około 100 niedźwiedzi. Po ostatnich obfitych opadach śniegu znowu wróciły do gawr i zapadły w sen.

Barnaba
21-02-2009, 21:56
Wprawdzie Trzykropek zapodawał ale dla przypomnienia...
http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20090221/BIESZCZADY/569760756

ojej, to one nie śpią?

irek
26-02-2009, 11:36
Miśki już wstały wiosna idzie ;)
http://www.bieszczady.net.pl/?fn_mode=fullnews&fn_id=1314

Browar
05-05-2009, 16:31
http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20090505/BIESZCZADY/568997064

Niedźwiedzie czują się nad Soliną jak w domu. Turysto, bądź czujny!
Krzysztof Potaczała

Co najmniej pięć niedźwiedzi penetruje okolice Zalewu Solińskiego. Podchodzą w pobliże dróg i ośrodków wypoczynkowych. Żywią się porzuconymi odpadkami lub wręcz sa karmione przez turystów. - Robi się niebezpiecznie - twierdzą leśnicy.

4-letni niedźwiedź, ważący ponad 100 kg, lubi schodzić z góry Jawor i przebiegać przez asfaltową drogę prowadzącą do Wojskowego Zespołu Wypoczynkowego "Jawor". W miniony weekend zobaczyli go zmotoryzowani turyści. Nie tylko robili zdjęcia, ale rzucali miśkowi kanapki.

- To niewybaczalny błąd - przestrzega Janusz Polityński, leśniczy do spraw łowieckich w Nadleśnictwie Ustrzyki Dolne. -Niedźwiedź przyzwyczai się do takiego sposobu zdobywania pożywienia i coraz częściej będzie szukał kontaktu z ludźmi.


Ten sam misiek widziany był kilka dni temu na górze Jawor przez pracowników leśnych.

- Wyszedł z zarośli, pokręcił się trochę i zawrócił, ale serce miałem w gardle - opowiada jeden z męzczyzn.

Janusz Polityński dodaje: - W okiolicy Zatoki Teleśnickiej obserwowałem w zeszłym roku samice z rocznym niedźwiadkiem. Przepływali przez jezioro. W tym roku tez tam są. Szukając jedzenia rozkopują ziemię i zawsze znajduja odpadki, które zakopali ludzie.


W pobliżu zatoki są dwa ośrodki wypoczynkowe. Tropy miśków widzieli w weekend wczasowicze.

- Zbliża się sezon urlopowy, nad jezioro przyjedzie mnóstwo ludzi, no i automatycznie wzrośnie liczba dzikich wysypisk śmieci - mówi Polityński. -Niedźwiedzie łatwym żarciem nie pogardzą, a tym samym zwiększy się możliwość spotkania człowieka z potężnym drapieżnikiem.

Leśniczy apeluje, by nie porzucać odpadków. Takim zachowaniem ludzie robią krzywdę dzikim zwierzętom. Jeśli w porę się nie opamiętamy, wkrótce będziemy mieć to, co w Tatrach, gdzie miśki wręcz wyczekują aż ktoś rzuci im kanapkę, a śmietniki penetrowane są dzień i noc.


Obecnie tylko na 7 tysiącach hektarów przebywa pięć lub nawet więcej niedźwiedzi. - Nie mam jeszcze danych o nowych urodzinach, stąd nie mogę podać dokładnej liczby - wyjaśnia Polityński.

Dla bezpieczenstwa turystów i mieszkanców okolicznych wsi leśnicy ustawili nieopodal Zalewu Solińskiego tablice informacyjne. Podobne stoją w paśmie Żukowa powyżej Ustianowej. Biegnie tamtędy często odwiedzana przez wycieczkowiczów ścieżka przyrodnicza.

- Nie chodzi nam o to, żeby straszyć ludzi, ale żeby wzmóc ich czujność - tłumaczą leśnicy. Przy okazji dodają, że niedźwiedź to nie bestia. Nigdy nie atakuje bez powodu, a najczęściej robi to w obronie młodych.


Pasmo Żukowa, a zwłaszcza Stożki na górze Jawor, lasy Paniszczewa i te bezpośrednio przylegające do Zalewu Solińskiego to doskonałe miejsce dla niedźwiedzi. Wiele terenów jest dziewiczych. W ub. roku niedźwiedź dotkliwie poranił tu mieszkankę Teleśnicy. W tym roku, według danych leśników, doszło już do kilkunastu spotkań miśków z ludźmi. Nie były one jednak na tyle bliskie i zaskakujące, by drapieżniki atakowały.

http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20090505/LUDZIEIOPINIE/697977211

Niedźwiedź nie atakuje bez powodu
Krzysztof Potaczała

Rozmowa z dr. Wojciechem Śmietaną z Instytutu Ochrony Przyrody PAN w Krakowie.

- W pobliżu Zalewu Solińskiego coraz częściej widywane są niedźwiedzie. Tymczasem niebawem zacznie się sezon urlopowy...

- Jeśli ludzie, zarówno miejscowi, jak też turyści, nie będą dokładnie po sobie sprzątać, możemy być pewni, że miśki stamtąd nie odejdą. Resztki jedzenia, nawet papierki po cukierkach, trzeba zabrać z sobą. Ich pozostawienie wabi drapieżniki.

- W Tatrach od dawna istnieje problem podchodzenia niedźwiedzi do śmietników przy parkingach, zakradania się na pola namiotowe. Ale podobno i na turystycznych szlakach nie jest lepiej.

- Kosze na śmieci ustawione na szlakach spowodowały, że niedźwiedzie nauczyły się wygarniać z nich resztki żywności. Dlatego lepiej, żeby takich pojemników nie było. Jeśli już muszą być -powinno się je codziennie opróżniać.

- Co by pan poradził turyście, który nagle na swojej drodze zobaczył niedźwiedzia?

- Jeśli z odległości 50 czy 100 metrów, to nic złego nie powinno się stać. Trzeba spokojnie odejść, zresztą misiek także pójdzie w swoją stronę. Gorzej, kiedy nagle nieopatrznie podejdziemy w pobliże barłogu drzemiącego niedźwiedzia, na przykład na kilkanaście metrów. Jeżeli się obudzi, może zaatakować, gdyż uzna, że mu zagrażamy. Więc najważniejsze, żeby go nie zaskoczyć, bo wtedy potrafi być groźny.

- Co robić, jeśli rzuci się na człowieka?

- Przede wszystkim starać się chronić głowę i brzuch przed uderzeniami i ostrymi pazurami. Zazwyczaj jest tak, że rozdrażniony misiek parę razy użyje swojej silnej łapy, ale po chwili odejdzie. On nie chce zabić, a jedynie ostrzec.

James
05-05-2009, 21:38
- Co robić, jeśli rzuci się na człowieka?Kiedyś obiło mi się o uszy, żeby rzucić coś na ziemię jak ucieka się przed niedźwiedziem np. plecak, ma to dać kilka dodatkowych sekund (chodzi mi o zapach, a nie o ciężar plecaka ;)).

PS
Pozdrawiam wszystkich w swoim pierwszym poście.

Browar
27-05-2009, 14:33
http://ww6.tvp.pl/400,20090525908691.strona



"Uwaga! Niedźwiedź"

"Uwaga! Niedźwiedź" - Takie znaki leśnicy ustawili w Bieszczadach. To dmuchanie na zimne. Bo poza turystycznymi wędrówkami ludzi w góry zdarzają się rewizyty niedźwiedzi w pobliżu wiosek i ośrodków turystycznych. Na przykład w okolicy Jeziora Solińskiego. Zwłaszcza teraz w sezonie turystycznym leśnicy radzą ostrożność.

Henryk Tymejczyk jest leśnikiem od 30 lat. Ma za sobą około dwudziestu spotkań z niedźwiedziami. Ostatnie w pobliżu ośrodka wypoczynkowego "Jawor" nad Jeziorem Solińskim.
-"Niedźwiadek nie bardzo się mnie bał, nie bardzo uciekał, próbował robić stójkę, próbował zaglądać na wszystkie strony co to jest. Dopiero jak złapał zapach człowieka zaczął się wycofywać pomału."
Leśnicy radzą, by idąc przez z las nie skradać się, tylko zachowywać naturalnie i rozmawiać. Już to wystarczy, by niedźwiedź nas unikał. A gdyby doszło do spotkania.
-”Nie należy uciekać, nie należy krzyczeć, należy stać spokojnie, patrzeć co niedźwiedź robi i delikatnie, pomału się wycofywać do tyłu."
Niedźwiedź z okolic Jawora polubił "ludzkie" jedzenie i prawdopodobnie przyzwyczaił się do grzebania w śmietnikach i szukania odpadków. Leśnicy na razie rozstawili takie tablice ostrzegawcze. Bo spotkanie z nim może być niebezpieczne. Ostrzeżenia stanęły między innymi wzdłuż drogi prowadzącej do Zatoki Teleśnickiej i ośrodka "Jawor" nad Zalewem Solińskim. Sami turyści podchodzą do sprawy rozsądnie. Jak ocenia Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Krośnie, w Bieszczadach, Beskidzie Niskim i na Pogórzu żyje około 130 niedźwiedzi. W Polsce są pod ochroną.

Alicja Wosik

bparde

Marcin
06-06-2009, 08:03
http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20090603/BIESZCZADY/542723611


Telemetria pomoże lepiej zbadać bieszczadzkie niedźwiedzie

Krzysztof Potaczała

W Bieszczadach będą odławiane i obrożowane kolejne niedźwiedzie. Naukowcy chcą m.in. sprawdzić, na ile u poszczególnych osobników występuje proces oswajania z człowiekiem, czyli tzw. synantropizacja.


Projekt Instytutu Ochrony Przyrody PAN w Krakowie prowadzony był już w zeszłym roku. W Bieszczadach odłowiono wówczas siedem niedźwiedzi. Pięciu założono obroże z nadajnikiem telemetrycznym. Dzięki temu przyrodnicy mogli śledzić ruchy zwierząt i sposób ich zachowania.

- Tamten etap projektu został zakończony w 2008 r., więc napisaliśmy do ministra środowiska o pozwolenie na kontynuowanie badań w roku bieżącym - mówi dr Wojciech Śmietana z terenowej stacji IOP PAN w Lutowiskach. - Niestety, dokument utknął w ministerstwie, choć podobno jest już podpisany przez szefa resortu. Dopóki pismo nie zostanie przesłane do PAN, nie możemy przystąpić do odłowów.

To duża komplikacja, bo późna wiosna to ostatni czas, kiedy takie terenowe badania można prowadzić.

- Wkrótce w lesie pojawią się maliny i inne jagody, dlatego miśki niechętnie będą szukać innego pożywienia w pobliżu pułapek - tłumaczy Śmietana. - Wydaje mi się, że odłowy zaczniemy dopiero jesienią. Szkoda, bo teraz marnujemy czas.

rafcinek
14-07-2009, 21:55
Nie radził bym nikomu spotkać się z misiem w oko w oko

Browar
17-07-2009, 16:06
http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20090717/BIESZCZADY/467814878

Organizacja WWF w Bieszczadach chce pomóc wilkom, niedźwiedziom i rysiom
Krzysztof Potaczała

Przyrodnicy z organizacji WWF wkrótce przyjadą w Bieszczady. Chcą pomóc drapieżnikom, takim jak wiki, niedźwiedzie i rysie.

Wilki wciąż prześladowane są przez ludzi, niedźwiedzie szukają pożywienia w śmietnikach, a rysie mają coraz mniej miejsca do życia. Wszystkim wymienionym drapieżnikom trzeba pomóc. Jak to zrobić, podpowiedzą przyrodnicy z organizacji WWF, którzy wkrótce zjadą w Bieszczady.

W Polsce żyje nie więcej niż 600 wilków.

– To niewiele jak na tak duży kraj – zaznaczają ekolodzy ze Światowego Funduszu na rzecz Przyrody.

Rokrocznie w polskich lasach ginie z różnych przyczyn kilkadziesiąt wilków. Ochroną wilka wciąż przejmują się nieliczni, świadomość społeczna jest niska, a to z kolei powoduje, że mamy negatywny stosunek do tego drapieżnika.


"Wilk nie jest zwierzęciem ziejącym nienawiścią ani też nie jest maskotką do przytulania. Nie jest ani niebezpieczny, ani sympatyczny. Jest po prostu jednym z wielu interesujących gatunków prześladowanych przez człowieka od stuleci (…)”. Tak o wilku pisał David Mech, największy światowy autorytet zajmujący się ochroną tego drapieżnika.

– Jego słowa posłużą nam jako wstęp do zaplanowanych spotkań z mieszkańcami Bieszczadów i turystami – mówi Agnieszka Sznyk z polskiego oddziału WWF. – Jeszcze w lipcu pojawimy się w Lutowiskach, gdzie postaramy się przekonać słuchaczy, że wszystkim nam powinno zależeć na ochronie wilka i innych dużych drapieżników.


Bieszczady są główną polską ostoją niedźwiedzia. Kilkanaście sztuk żyje w Tatrach. Łącznie to nieco ponad 90 osobników.

– Jeśli nie zmądrzejemy, słynące z dzikości bieszczadzkie niedźwiedzie będą się coraz bardziej oswajać – przestrzega od kilku lat dr hab. Zbigniew Jakubiec z Instytutu Ochrony Przyrody PAN w Krakowie. – Bo strasznie śmiecimy, zostawiamy resztki jedzenia w lasach i na turystycznych szlakach, a nawet celowo podrzucamy żywność, żeby zwierzęta mogły się najeść.

Te błędy mogą nas drogo kosztować.

– Doprowadzimy do sytuacji, w której niedźwiedzie zaczną być gośćmi ludzkich osiedli – tłumaczą przyrodnicy. – A to będzie oznaczać, że niektóre miśki zostaną wytypowane do odłowienia. Czy tego chcemy, czy raczej powinniśmy zadbać o to, by niedźwiedzi przybywało i by mogły spokojnie żyć w karpackich lasach?


Pracownicy i wolontariusze WWF podczas pobytu w Bieszczadach poświęcą też sporo uwagi rysiowi. Ten największy europejski kot nie boryka się z brakiem ludzkiej wyrozumiałości, nie jest częstą ofiarą kłusowników, za to zaczyna mu brakować miejsca do życia i rozrodu z powodu coraz bardziej odizolowanych od siebie ostoi.

Obecnie w Polsce żyje zaledwie około 200 rysi. To garstka, dlatego warto podjąć działania, by zwiększyć populację tego gatunku (duży projekt dotyczący Puszczy Piskiej już trwa), a jednocześnie starać się nie dopuścić do zmniejszenia liczebności rysi w Bieszczadach i Beskidzie Niskim.

– O naszych pomysłach opowiemy szerzej 25 lipca w Lutowiskach – informują w WWF.

Browar
17-07-2009, 16:26
Około (pi razy drzwi) 90% pokarmu wilków stanowią jelenie,tyle samo % pokarmu rysi stanowią sarny.Dopóki kmioty z giwerami będą kasowały naturalny przyrost populacji jelenia i sarny,to rysie będą zdychać,a wilki grasować w obejściach i wśród owiec.A kmioty z giwerami muszą kasować,bo jak nie, to zapłacą karę nadleśnictwom za szkody wyrządzone w młodnikach przez zwierzynę płową.I tak wszyscy psy wieszają na uzbrojonych burakach, a nadleśnictwo "z zadumą pochyla się" nad losem dużych drapieżników i twierdzi jakoby je chroniło.A przecież plan odstrzału ustalany jest między nadleśnictwem a kołem łowieckim,i nadleśnictwo ma tu głos decydujący.Jak w tym kawale o partyzantach - to gajowy(czyt. nadleśniczy) rządzi. Mam takie dziwne wrażenie że leśnicy (instytucjonalnie, nie prywatnie) byliby szczęśliwi gdyby w lesie nie było żadnej zwierzyny,tylko same drzewa.
Tak myślę że trzeba te psy choć częściowo przewiesić ze strzelbatych pedałów na leśnych...

czternastak
18-07-2009, 01:59
Jedna banda Browar jedna banda... przynajmniej w Bieszczadach. Ale zarowno wsrod mysliwych jak i lesnych zdarzaja sie egzemplarze w porzadku.

bies..
18-07-2009, 18:10
Browar......
Masz zupelna racje,najlepiej wine zwalic za wszysko na NIEDZWIEDZIE-WILKI-RYSIE.Tak manipulowac ludzmi i wywolac strach,aby mozna bylo sobie postrzelac-zdobywajac TROFEA,ktore ozdobia sciany "snobow" i bochaterow z strzelba w reku.To ze te zwierzeta zyja na tym ,a nie innym terenie powinnismy byc dumi,gdyz to oznacza ze srodowisko jest jeszcze czyste.Jednak kogo to obchodzi o tym sie jeszcze nie mowi,gdyz nam przeszkadzaja sasiedzi lesni,ktorzy zyja wedlug ich prawa.My jednak ciagle ingerujemy i niszczymy ich srodowisko,a tego nikt nie chce widziec.Udajemy ze nic sie nie dzieje i wszystko jest w jak najlepszym pozadku,a gdy sie ocniemy z tego co robimy moze byc juz za pozno.

Szczepan Ł.
19-07-2009, 16:49
Zaprzestanie odstrzału jeleni czy saren nie zlikwiduje problemu "mordowania" owiec itp. przez wilki - trzeba sobie uświadomić, że każdy drapieżnik (ssak, ptak, ryba itp.) wybiera taką ofiarę, którą mu najłatwiej upolować.
Drapieżnik instynktownie "kalkuluje" sobie, czy pogoń za daną ofiarą warta jest wysiłku (a takie gonienie jelenia, to przecież spora strata energii) - więc np. wilk wybiera łatwiejszą ofiarę tj. owcę.
Wilki w Bieszczadach już dawno przestały się obawiać ludzi - zwiększenie populacji jeleni nie zlikwiduje problemu (tj. ataków na zwierzęta hodowlane), co najwyżej częściowo go ograniczy.
Trzeba również zrozumieć sytuację ludzi, którzy żyją np. z hodowli owiec czy bydła - każda rozszarpana sztuka, to strata dla hodowli - nawet, gdy rolnik dostanie odszkodowanie, to i tak ma kilka/kilkanaście miesięcy "w plecy", zanim za pieniążki z (ewentualnego) odszkodowania zakupi i wyhoduje np. owcę do wieku "rozpłodowego" (na miejsce rozszarpanej sztuki).
Nie jestem myśliwym, nie za myślistwem nie przepadam, ale rozwiązanie problemu nie jest takie proste, jak się niektórym osobom wydaje.
W chwili obecnej, Lasów Państwowych itp. instytucji raczej nie stać, na wypłacanie tak licznych odszkodowań (w przypadku zaprzestania odstrzału wilków) zanim populacja jeleni wróciła by do w miarę normalnego poziomu (co i tak nie zlikwidowało by problemu ataków na zwierzęta hodowlane).
Takie błędne koło...
Może to się kiedyś unormuje, oby wilki oraz inne drapieżniki tego doczekały...

czternastak
19-07-2009, 18:34
Szczepan czesciowo masz racje.
Wilk idzie na latwizne dlatego trzeba mu maksymalnie utrudnic zdobycie takiej owcy. Dodatkowo liczebnosc zwierzyny plowej powinna byc odpowiednio wysoka gdyz i to nie zaszkodzi. Jednak nawet wtedy pasterze wypasajacy w rejonach typu Bieszczady powinni sie liczyc z obecnoscia wilkow.
Alternatywa to wybic te wilkolaki do nogi lub prawie tak aby im przywrocic strach przed istota ludzka

Browar
19-07-2009, 18:47
Zaprzestanie odstrzału jeleni czy saren nie zlikwiduje problemu "mordowania" owiec itp. przez wilki ...

Jasne,ale hodowcy mogą nabyć psy pasterskie (ze specjalnymi obrożami,zapodałem kiedyś zdjęcia) lub zamontować elektrycznego pastucha.W górach Ukrainy i Rumunii jest sto razy więcej wilków a owce nieźle się mają.A jak się im nie opłaca to mogą zwinąć interes i już.Zresztą wilków jest kilkaset sztuk i w tym kontekście mało mnie żale hodowców obchodzą.Zgadzam się że państwo powinno bez szemrania wypłacać odszkodowania,to w sumie groszowe historie.

Browar
19-07-2009, 19:33
Tutaj ta obroża "antywilkowa"
http://forum.bieszczady.info.pl/showpost.php?p=43243&postcount=363

vm2301
19-07-2009, 20:10
A taką można zobaczyć w cerkwi w Bystrem

Browar
19-07-2009, 20:52
Dzika Polska - Wilczym Tropem (http://www.tvp.pl/wiedza/przyroda/dzika-polska/wideo/wilczym-tropem-180409?start_rec=8)
Fajny program z bieszczadzkimi wilkami i dr. Śmietaną

Szczepan Ł.
19-07-2009, 22:32
Jasne,ale hodowcy mogą nabyć psy pasterskie (ze specjalnymi obrożami,zapodałem kiedyś zdjęcia) lub zamontować elektrycznego pastucha.W górach Ukrainy i Rumunii jest sto razy więcej wilków a owce nieźle się mają.A jak się im nie opłaca to mogą zwinąć interes i już.Zresztą wilków jest kilkaset sztuk i w tym kontekście mało mnie żale hodowców obchodzą.Zgadzam się że państwo powinno bez szemrania wypłacać odszkodowania,to w sumie groszowe historie.
Browar chłopie, Ty chyba nie wiesz o czym piszesz.
Po pierwsze, to utrzymanie takich dużych pasterskich psów "trochę" kosztuje (każdy żre tyle, co dorosły mężczyzna)...
O kosztach "elektrycznego pastucha" nie wspomnę.
Na Ukrainie oraz w Rumunii życie jest nieporównywalnie "tańsze" (utrzymanie psów) a ludzie często radzą sobie z wilkami "siłom i odwagom osobistom"...(słyszałeś coś o kłusownictwie w tych krajach ? - niestety jest, i ma się tam "dobrze").
Co do "zwijania interesu" przez hodowców owiec, to może Ty im zapewnisz alternatywne miejsca pracy ? - po prostu rozbrajają mnie tego typu infantylne pomysły. A czy Ty byś się wyprowadził z Krakowa, gdyby np. na trawniku przed Twoim miejscem pracy ekolodzy wykryli np. chroniony gatunek owada ?:wink: - bo ktoś miał takie widzimisię, że masz sobie znaleźć robotę gdzie indziej - w Bieszczadach trudniej o dobrą pracę, niż w dużym mieście (taki eksperyment myślowy).
Tak na marginesie, to wypłacanie odszkodowań odbywa się z kieszeni wszystkich podatników - wolał bym, aby z tych pieniążków naprawiono jakąś drogę.
Ponadto odszkodowania za rozszarpane sztuki, pokrywają jedynie straty hodowców (za konkretną sztukę), a nie brak zysku z powodu strat (gdy ktoś np. zakontraktował sprzedaż np. dokładnie 20-stu szt.) - czyli taki hodowca nadal traci - jak ktoś prowadzi jakiś biznes, to wie o czym piszę.
Dlaczego uważasz, że Twoje widzimisię (tj.ochrona wilków) jest ważniejsze, niż możliwość normalnego życia (opłacalnej hodowli) dla części np. hodowców owiec ? (to są straty finansowe - coś jak wybicie szyby w samochodzie co kilka miesięcy, przez łysego karka) - przełożyłem to na warunki miejskie, aby niektórym było łatwiej to sobie uświadomić 8-)
PS
mam pomysł, niech odszkodowania za rozszarpane sztuki wypłacają hodowcom owiec organizacje ekologiczne, oraz osoby prywatne np. Browar:wink:
A póki co, to proszę się nie dziwić, że w Bieszczadach nadal będą ginęły wilki...(żaby była jasność, to ja tego nie popieram).
Mam nadzieję Browarze, że nie potraktujesz mojej wypowiedzi jako napastliwej - ja również lubię dziką przyrodę, ale troszeczkę mnie rozbroiłeś swoim tekstem.

Browar
19-07-2009, 22:51
Szczepanie,
Napisałem, ale edytowałem swój post,wydawało mi się to mało eleganckie,ale napiszę jeszcze raz: tych hodowców nikt nie zmuszał do przyjazdu w góry,nie są tutaj ( w Bieszczadzie) "z dziada pradziada".Jest mi obojętne czym zajmą się zamiast nieopłacalnej hodowli owiec.Jak Tobie nie pasuje, że się płaci z Twoich podatków odszkodowania, to głosuj na gości którzy to zmienią.Mi pasuje,więc wolę łożyć na wilki, miast na nierentowne (lub niedbale prowadzone) hodowle.

PS Oczywiście że nie traktuję Twojej wypowiedzi napastliwie,dyskutujemy ;)

Szczepan Ł.
21-07-2009, 20:30
No, to dyskutujmy :wink:
1.Jakie to ma znaczenie, czy ktoś mieszkał w Bieszczadach (w ogóle gdziekolwiek) "z dziada pradziada" ? - czy takim osobom, to już "mniej wolno" ? (tj.np. prowadzić hodowlę wiec, bydła itp.) - a czy np. Rusini Karpaccy, to już mogą ? :-D
Sądzę, że te osoby (hodowcy) wybrały Bieszczady z przyczyn podobnych jak my, oraz (ewentualnie) z powodu niższych cen gruntów rolnych, ale tego nie jestem pewien - jak z tymi cenami (ziemi pod pastwiska) w Bieszczadzie.
2. Hodowla może być i jest opłacalna, ale za sprawą wilków - niekoniecznie.
To tak jak ze sklepem - jest opłacalny, dopóki go ktoś kilkakrotnie np. nie okradnie :roll:
3. Z odszkodowaniami, to tak, jak z demokracją (większość "ma rację") - to są moje, ciężko zarobione pieniążki, które (nie)rząd mi kradnie (wysokie podatki) a później trwoni na bzdety (np. premie poselskie, budowa stadionów na jeden mecz, odszkodowania za zagryzione owce itp.) - ale zostawmy (proszę) politykę na boku.
4. Co rozumiesz pod pojęciem "niedbale prowadzona hodowla" ? - bo dla mnie to taka, gdzie np. zwierzęta chorują z powodu niedbalstwa właściciela.
Myślę, że na zabezpieczenie pastwiska na 100% przed wilkami, stać może kilku hodowców :idea: (w skali całej Polski).
PS
gdybyś nie wiedział, to w zeszłym roku na Podkarpaciu, kilka wilków z (prawdopodobnie) Bieszczad, urządziło sobie "rajd" po powiatach: rzeszowskim, niskim, kolbuszowskim, strzyżowskim, łańcuckim i prawdopodobnie w kilku innych.
Efekt:
http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20080723/REGION00/154547385
Ten pan z pod Łańcuta również ma sobie ogrodzić 180 ha "elektrycznym pastuchem" ?, a może zakupić 20-30 owczarków podhalańskich do pilnowania tak dużego terenu ?
Jak ktoś wie ile kosztuje dobrej klasy np. koń arabski, to właściwie komentarz jest zbędny (poraniony, nie nadaje się właściwie do użytkowania typu "sportowego").
Ile wilki zeżarły (tak, zeżarły - a nie pogryzły) psów na Podkarpaciu, to juz temat na rozprawę naukową...
Dlaczego państwo ma bulić ciężką kasę na odszkodowania, za głupie pomysły ekologów lub myśliwych (nadmierny odstrzał saren i jeleni) ? - jak ekolodzy kochają wilki do bólu, to niech płacą (ekolodzy) odszkodowania za szkody przez nie wyrządzone 8) - ja tam wilki, oraz inne zwierzaki lubię, ale bez popadania w fanatyzm.

czternastak
21-07-2009, 23:56
Hmmm argumenty obu panow do mnie trafiaja

żubr
22-07-2009, 13:17
No, to dyskutujmy :wink:
1.Jakie to ma znaczenie, czy ktoś mieszkał w Bieszczadach (w ogóle gdziekolwiek) "z dziada pradziada" ? - czy takim osobom, to już "mniej wolno" ? (tj.np. prowadzić hodowlę wiec, bydła itp.) - a czy np. Rusini Karpaccy, to już mogą ? :-D
Sądzę, że te osoby (hodowcy) wybrały Bieszczady z przyczyn podobnych jak my, oraz (ewentualnie) z powodu niższych cen gruntów rolnych, ale tego nie jestem pewien - jak z tymi cenami (ziemi pod pastwiska) w Bieszczadzie.
2. Hodowla może być i jest opłacalna, ale za sprawą wilków - niekoniecznie.
To tak jak ze sklepem - jest opłacalny, dopóki go ktoś kilkakrotnie np. nie okradnie :roll:
3. Z odszkodowaniami, to tak, jak z demokracją (większość "ma rację") - to są moje, ciężko zarobione pieniążki, które (nie)rząd mi kradnie (wysokie podatki) a później trwoni na bzdety (np. premie poselskie, budowa stadionów na jeden mecz, odszkodowania za zagryzione owce itp.) - ale zostawmy (proszę) politykę na boku.
4. Co rozumiesz pod pojęciem "niedbale prowadzona hodowla" ? - bo dla mnie to taka, gdzie np. zwierzęta chorują z powodu niedbalstwa właściciela.
Myślę, że na zabezpieczenie pastwiska na 100% przed wilkami, stać może kilku hodowców :idea: (w skali całej Polski).
PS
gdybyś nie wiedział, to w zeszłym roku na Podkarpaciu, kilka wilków z (prawdopodobnie) Bieszczad, urządziło sobie "rajd" po powiatach: rzeszowskim, niskim, kolbuszowskim, strzyżowskim, łańcuckim i prawdopodobnie w kilku innych.
Efekt:
http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20080723/REGION00/154547385
Ten pan z pod Łańcuta również ma sobie ogrodzić 180 ha "elektrycznym pastuchem" ?, a może zakupić 20-30 owczarków podhalańskich do pilnowania tak dużego terenu ?
Jak ktoś wie ile kosztuje dobrej klasy np. koń arabski, to właściwie komentarz jest zbędny (poraniony, nie nadaje się właściwie do użytkowania typu "sportowego").
Ile wilki zeżarły (tak, zeżarły - a nie pogryzły) psów na Podkarpaciu, to juz temat na rozprawę naukową...
Dlaczego państwo ma bulić ciężką kasę na odszkodowania, za głupie pomysły ekologów lub myśliwych (nadmierny odstrzał saren i jeleni) ? - jak ekolodzy kochają wilki do bólu, to niech płacą (ekolodzy) odszkodowania za szkody przez nie wyrządzone 8) - ja tam wilki, oraz inne zwierzaki lubię, ale bez popadania w fanatyzm.

Mości Szczepanie. przez kilka lat jeździłem do hodowców wraz z komisją zajmującą się szacowaniem szkód i przyznawaniem odszkodowania za stratę w inwentarzu od wilków.
Gdyby te odszkodowania nie były przyznawane obligatoryjnie to uwierz mi, szybko znalazły by się i pieniądze i chęci do zabezpieczenia swojego dobytku przed tymi wstrętnymi wilkami.
Porównując wielkość szkód wilczych wśród hodowców, wynik był taki, że najmniejsze szkody i zarazem najrzadziej atakowane były te hodowle, w których prócz ogrodzenia i psa, występował jeszcze ten co pilnuje - czyli popularny juhas. Dla jasności dodam, że były to hodowle prowadzone przez doświadczonych hodowców z Podhala a nie tych przypadkowych, którym nawet nie chce się dobrze zabezpieczyć własnych stad przed wilkami. To by była odpowiedź na Twói 1 punkt.

Teraz drugi.
Nie za sprawą wilków a niedbalstwa i chęci szybkiego dorobienia się "dużej kasy" małym nakładem pracy. Czy ubezpieczysz dom od piorunów jeżeli go najpierw przed nimi nie zabezpieczysz? Przypomnij sobie program dr Śmietany i zobacz jak większość tych tzw. hodowców wykorzystała i psy i ogrodzenia, które dostali w ramach tego programu. Większość tych ogrodzeń nadal gnije za stodołą bo przecież lepiej dostać odszkodowanie jak włożyć chociaż miniumum pracy w zabezpieczenie się przed atakami wilków.

Trzeci.
Jak już wcześniej wspomniałem odszkodowania wypłacane są obligatoryjnie. Jeżeli wysokość odszkodowania jak i samo jego przyznanie miało by zależeć od stopnia zabezpieczenia przed wilkami to bardzo szybko hodowle przerzedziłyby się i pozostały tylko te, które rzeczywiście są prowadzone przez hodowców "znających się na rzeczy" lub w bardzo szybkim stopniu okazało by się, że nagle można skutecznie bronić swoich stad przed wilkami.

Czwarty punkcik.
Niedbale prowadzona hodowla to na przykład taka, gdzie gospodarz wypędza swoje stada i ma w d...e co się z nimi dzieje, aż do momentu gdzie wilk zakąsi co nieco z jego inwentarza, bądź też trzeba spieniężyć owieczki. Niedbale prowadzona hodowla to też taka pozostawiona sobie samopas bez dozoru.

A teraz do Twojego PS

Ach te bieszczadzkie wilkołaki. Niedługo to już i pod Sczecin się zapuszczą. Poczytaj o biologii i behawiorze a potem pisz bzdury o "rajdach" wilczych. Co do piesków to temat rzeka, ale pokrótce to zawsze są one kochane tylko wtedy jak je wilk zabierze z połową budy i łańcuchem. Nie raz te biedne pieski spotkać można samopas w lesie jak się watahami uganiają za zwierzyną.
Mnie jak nie stać na prowadzenie i utrzymanie firmy to jej nie zakładam. Podobnie z hodowcami. Jak ich nie stać na zabezpieczenie i dopilnowanie to niech się przerzucą na uprawę marchewki. Najpierw trzeba odpowiednio zabezpieczyć i dopilnować a potem dopiero wołać o pomste.
Dlaczego państwo ma bulić za szkody wilcze? A już Ci odpowiadam. Ano dlatego, że jako właściciel tychże wilków i innego dzikiego stworzenia odpowiada za szkody wyrządzone przez własny inwentarz. Co do Twojej propozycji wypłat odszkodowań przez ekologów i osoby kochające wilki to jestem za. Mam tylko jedno zastrzeżenie: zapłacę dopiero wtedy jak zobaczę, że Ty jako hodowca zrobiłeś wszystko by ustrzec się przed wilkami.

bies..
22-07-2009, 18:39
zubr..........przylaczam sie do tego co napisales,swieta racja.Prawie wszyscy pragna zarobic szybkie i DUZE pieniadze nic nie robiac zwalajac swoje niedbalstwo na innych.

Szczepan Ł.
22-07-2009, 21:38
Porównując wielkość szkód wilczych wśród hodowców, wynik był taki, że najmniejsze szkody i zarazem najrzadziej atakowane były te hodowle, w których prócz ogrodzenia i psa, występował jeszcze ten co pilnuje - czyli popularny juhas. Dla jasności dodam, że były to hodowle prowadzone przez doświadczonych hodowców z Podhala a nie tych przypadkowych, którym nawet nie chce się dobrze zabezpieczyć własnych stad przed wilkami
Czyli sam przyznajesz, że nawet hodowle ogrodzone, oraz pilnowane przez psy i juhasów nie zabezpieczają np. owiec w stu procentach.
A jak hodowca jest za stary (np.słaby fizycznie), aby był w stanie ogrodzić np. kilkadziesiąt hektarów ?
A co z hodowcami z poza Bieszczad ? - "wilcze zagrożenie" nadal występuje, ale forsy na psy (utrzymanie) oraz "elektrycznego pastucha" brak.
Skoro wspominasz o Podhalu, to poza owczarkami i juhasami, istniała dawniej branża "wioskowego kłusownika", któremu górale stawiali sporo bimberku, oraz innych fantów, a ten załatwiał "wilczy problem" po swojemu...




Nie za sprawą wilków a niedbalstwa i chęci szybkiego dorobienia się "dużej kasy" małym nakładem pracy.
Tak się składa, że opłacalna hodowla polega na tym, aby minimalnymi nakładami pracy oraz kosztów, uzyskać jak największy zysk.
W taki sposób się prowadzi się każdy biznes, a hodowla owiec to biznes.
A przepraszam, czy tym ludziom nie wolno dorobić się "dużej kasy" w szybkim czasie ? - w dużych miastach można ?, a w Bieszczadach to już nie ?


Trzeci.
Jak już wcześniej wspomniałem odszkodowania wypłacane są obligatoryjnie. Jeżeli wysokość odszkodowania jak i samo jego przyznanie miało by zależeć od stopnia zabezpieczenia przed wilkami to bardzo szybko hodowle przerzedziłyby się i pozostały tylko te, które rzeczywiście są prowadzone przez hodowców "znających się na rzeczy" lub w bardzo szybkim stopniu okazało by się, że nagle można skutecznie bronić swoich stad przed wilkami.
Bronić, a obronić to dosyć spora różnica :wink:



Czwarty punkcik.
Niedbale prowadzona hodowla to na przykład taka, gdzie gospodarz wypędza swoje stada i ma w d...e co się z nimi dzieje, aż do momentu gdzie wilk zakąsi co nieco z jego inwentarza, bądź też trzeba spieniężyć owieczki. Niedbale prowadzona hodowla to też taka pozostawiona sobie samopas bez dozoru.
Owce są właśnie takim fenomenem hodowlanym, gdzie wystarczy zapewnić pastwisko, oraz dostęp do wody (w lecie), a hodowla właściwie prowadzi się sama...
Jeśli owce utrzymywane w ten sposób nie padają, ani nie chorują, to znaczy, że hodowla prowadzona jest właściwie :idea: (patrz - definicja chowu lub hodowli).



Ach te bieszczadzkie wilkołaki. Niedługo to już i pod Sczecin się zapuszczą. Poczytaj o biologii i behawiorze a potem pisz bzdury o "rajdach" wilczych. Co do piesków to temat rzeka, ale pokrótce to zawsze są one kochane tylko wtedy jak je wilk zabierze z połową budy i łańcuchem. Nie raz te biedne pieski spotkać można samopas w lesie jak się watahami uganiają za zwierzyną.
Zapewne chodzi Ci o to, że wilki są gatunkiem bardzo mobilnym ?
O.K - racja, ale w moim powiecie, pojawiły się (kilku świadków, w tym myśliwi) pierwszy raz, od kilkudziesięciu lat. Pierwszy raz od tak długiego czasu, zwierzyna "niedrapieżna" w tak wielkich ilościach pojawiła się na skraju lasów, niszcząc uprawy kilkukrotnie "intensywniej' niż zazwyczaj.
Czy jest to powód aby strzelać do wilków ? - uważam, że nie.
Co do piesków pełna zgoda, z tym, że zdarzały się przypadki, że wilki wlazły na podwórko i zjadły komuś np. jamnika ;)



Mnie jak nie stać na prowadzenie i utrzymanie firmy to jej nie zakładam. Podobnie z hodowcami. Jak ich nie stać na zabezpieczenie i dopilnowanie to niech się przerzucą na uprawę marchewki. Najpierw trzeba odpowiednio zabezpieczyć i dopilnować a potem dopiero wołać o pomste.
A jak Ci ktoś np. okradnie chałupę (czego Ci oczywiście nie życzę), gdy Ty wędrujesz po Biesach, i po powrocie zgłosisz to na policję, a funkcjonariusz wyskakuje "z ryjem" i mówi: "trzeba było założyć lepsze zamki i alarm" - to to już by było "w porządku" ? - bo moim zdaniem, przedstawiasz właśnie taki punkt widzenia.
Poza tym mięsko nie bierze się ze sklepu, tylko od hodowcy, a likwidacja kolejnych hodowli z powodu ich bankructwa (spowodowanego przez wilki) to wyższe koszty mięska, co odczujemy my - jako konsumenci.
Chyba, że mięska nie jadasz - to sorry, marchewka też jest bardzo smaczna.:wink:


Dlaczego państwo ma bulić za szkody wilcze? A już Ci odpowiadam. Ano dlatego, że jako właściciel tychże wilków i innego dzikiego stworzenia odpowiada za szkody wyrządzone przez własny inwentarz. Co do Twojej propozycji wypłat odszkodowań przez ekologów i osoby kochające wilki to jestem za. Mam tylko jedno zastrzeżenie: zapłacę dopiero wtedy jak zobaczę, że Ty jako hodowca zrobiłeś wszystko by ustrzec się przed wilkami.
Za szkody wyrządzone np. przez dziki - płacą koła łowieckie, niech za szkody wyrządzone przez wilki (gatunek chroniony) bulą ekolodzy.
Nie wiem jak Ty, ale ja wolałbym, aby Państwo zajmowało się bardziej poważnymi rzeczami - np. naprawą dróg, walką z przestępczością itp.
Ja tam hodowcą owiec ani bydła nie jestem, ale co proponujesz hodowcom np. z pod Łańcuta czy Niska ? - również mają się "zastawić" aby ogrodzić pastwiska, a może przenieść się za Wisłę ? :lol:
PS
przepraszam, że nie będę mógł odpowiedzieć na kolejne "zarzuty" ;), ale chwilowo nie mam na to czasu.
Trochę za dużo w tym temacie "politykierstwa" i... owiec, a za mało o Bieszczadach...8)

żubr
23-07-2009, 10:36
Czyli sam przyznajesz, że nawet hodowle ogrodzone, oraz pilnowane przez psy i juhasów nie zabezpieczają np. owiec w stu procentach.
A jak hodowca jest za stary (np. słaby fizycznie), aby był w stanie ogrodzić np. kilkadziesiąt hektarów ?
A co z hodowcami z poza Bieszczad ? - "wilcze zagrożenie" nadal występuje, ale forsy na psy (utrzymanie) oraz "elektrycznego pastucha" brak.
Skoro wspominasz o Podhalu, to poza owczarkami i juhasami, istniała dawniej branża "wioskowego kłusownika", któremu górale stawiali sporo bimberku, oraz innych fantów, a ten załatwiał "wilczy problem" po swojemu...

Nigdy nie masz 100% pewności ale z pewnością mniejsze straty bądź też i zredukowane do minimum są w tych hodowlach gdzie je się zabezpiecza, niż tam gdzie nic się nie robi w tym kierunku by je zminimalizować.
O Podhalu wspomniałem w innym kontekście, a jak byś nie zauważył to kłusownictwo jest raczej dość tradycyjne i zdecydowanie niezależne od regionów czy krajów. Poza tym współcześnie występuje też problem nielegalnych odstrzałów wilka ale to na inną dyskusję.
A czym się różnią hodowcy z poza Bieszczadu? Bo nie za bardzo załapałem o co Ci chodzi? Bo jak dla mnie to tylko tym, że mieszkają poza Bieszczadami. A skoro i tu i tu występuje drapieżnik to dla mnie oczywistym jest, że trzeba się przed nim zabezpieczyć. Czy tylko Ci w Bieszczadach są do tego zobowiązani?
Jak kogoś nie stać na prowadzenie hodowli to niech zmieni branże. Mi jak założę dajmy na to sklep i nie będę miał klientów to do kogo mam mieć pretensje? Albo biadolę jakie to mam przeszkody albo likwiduje albo też zmieniam branże na coś bardziej dochodowego.


Tak się składa, że opłacalna hodowla polega na tym, aby minimalnymi nakładami pracy oraz kosztów, uzyskać jak największy zysk.
W taki sposób się prowadzi się każdy biznes, a hodowla owiec to biznes.
A przepraszam, czy tym ludziom nie wolno dorobić się "dużej kasy" w szybkim czasie ? - w dużych miastach można ?, a w Bieszczadach to już nie ?

Można jak najbardziej ale ten typ dorobkiewiczostwa można porównać do otworzonego sklepu gdzie przecież klient zapłaci a tu jak go nie przypilnujesz to Ci połowę towaru wyniesie.


Bronić, a obronić to dosyć spora różnica :wink:

Bronić a nie bronić też jest różnica :wink: To wg Ciebie lepiej nie robić nic niż się zabezpieczyć?



Owce są właśnie takim fenomenem hodowlanym, gdzie wystarczy zapewnić pastwisko, oraz dostęp do wody (w lecie), a hodowla właściwie prowadzi się sama...
Jeśli owce utrzymywane w ten sposób nie padają, ani nie chorują, to znaczy, że hodowla prowadzona jest właściwie :idea: (patrz - definicja chowu lub hodowli).

Chyba idealnego bo z praktyką to raczej nie ma to nic wspólnego. Ziemniaki też zasadzisz i niech rosną bez żadnego okopywania czy oprysków na szkodniki?


Zapewne chodzi Ci o to, że wilki są gatunkiem bardzo mobilnym ?
O.K - racja, ale w moim powiecie, pojawiły się (kilku świadków, w tym myśliwi) pierwszy raz, od kilkudziesięciu lat. Pierwszy raz od tak długiego czasu, zwierzyna "niedrapieżna" w tak wielkich ilościach pojawiła się na skraju lasów, niszcząc uprawy kilkukrotnie "intensywniej' niż zazwyczaj.
Czy jest to powód aby strzelać do wilków ? - uważam, że nie.
Co do piesków pełna zgoda, z tym, że zdarzały się przypadki, że wilki wlazły na podwórko i zjadły komuś np. jamnika ;)

Co do myśliwych to jestem baaardzo sceptyczny jeżeli chodzi o ich obserwacje czy opinie. Co do tej zwierzyny to może przyczyna jest w zwiększonej ilości upraw, które są dotowane unijnie przez co więcej jest ich zakładanych a nie w drapieżnikach? Kilka wilków i nagle wszystkie kopytne boją się siedzieć w lesie?
Co do piesków to czy jamnik jest jakimś wyjątkowym psem, że o nim piszesz? Jest bardzo prosty sposób by w miejscu występowania wilka nie zżarły Ci pupilka. A mianowicie zaproś go na noc do domu :) . Owszem są i przypadki, że zabierze Ci wilczysko psiaka w dzień ale to niestety taki urok życia w sąsiedztwie z drapieżnikami.



A jak Ci ktoś np. okradnie chałupę (czego Ci oczywiście nie życzę), gdy Ty wędrujesz po Biesach, i po powrocie zgłosisz to na policję, a funkcjonariusz wyskakuje "z ryjem" i mówi: "trzeba było założyć lepsze zamki i alarm" - to to już by było "w porządku" ? - bo moim zdaniem, przedstawiasz właśnie taki punkt widzenia.
Poza tym mięsko nie bierze się ze sklepu, tylko od hodowcy, a likwidacja kolejnych hodowli z powodu ich bankructwa (spowodowanego przez wilki) to wyższe koszty mięska, co odczujemy my - jako konsumenci.
Chyba, że mięska nie jadasz - to sorry, marchewka też jest bardzo smaczna.:wink:

Kiepskie to porównanie.
Ja twój model hodowli opisał bym tak: wyjeżdżasz w Biesy szwędasz się po krzaczorach a po powrocie w domu pustki bo Ci go ktoś naszabrował, zgłaszasz a tam policjant drze ryja, że trzeba było chociaż drzwi zamknąć jak już się nie chciało okien i klucza z zamka wyjąć.
Tak właśnie przedstawia się hodowla owieczek na zasadzie niech idzie i żre trawsko. Nic nie robi by się ustrzec przed szkodą a drze ryja, że mu wilki zżarły inwentarz.
Chyba jednak nie zrozumiałeś tej marchewki. :mrgreen: Bankructwo nie będzie spowodowane przez wilki a niedbalstwo i brak zabezpieczeń. To tak jak by oskarżyć stonkę o zżarcie ziemniaków nie opryskawszy ich przed nią.


Za szkody wyrządzone np. przez dziki - płacą koła łowieckie, niech za szkody wyrządzone przez wilki (gatunek chroniony) bulą ekolodzy.
Nie wiem jak Ty, ale ja wolałbym, aby Państwo zajmowało się bardziej poważnymi rzeczami - np. naprawą dróg, walką z przestępczością itp.
Ja tam hodowcą owiec ani bydła nie jestem, ale co proponujesz hodowcom np. z pod Łańcuta czy Niska ? - również mają się "zastawić" aby ogrodzić pastwiska, a może przenieść się za Wisłę ? :lol:
PS
przepraszam, że nie będę mógł odpowiedzieć na kolejne "zarzuty" ;), ale chwilowo nie mam na to czasu.
Trochę za dużo w tym temacie "politykierstwa" i... owiec, a za mało o Bieszczadach...8)

Owszem płacą podobnie jak za inną zwierzynę łowną a wynika to z ustawy o prawie łowieckim.
No z tymi drogami czy przestępczością to rzeczywiście trafiłeś. Jak byś nie zauważył to państwo zajmuje się wieeeeeloma kwestiami a jedną z nich jest ochrona przyrody. A skoro jest też w imieniu społeczeństwa jej zarządcą to odpowiada za szkody powstałe w wyniku działalności swoich podopiecznych.

Jak to co proponuje tym z pod Łańcuta czy Niska? Skoro jest drapieżnik to trzeba hodowle zabezpieczyć przed nim a nie pi...ć że mi zwierzaki zjadają. Czy będziesz narzekał że mokniesz jak pada czy może wyciągniesz parasol?

czternastak
23-07-2009, 20:13
Hehehe no to chyba tyle w tym temacie 10 pkt dla Zubra. Osobiscie tez nie lubie cwaniakow co chca za szybko duzo zarobic. To tak jak z tym pierwszym milionem dolarow co go nie idzie zarobic tylko trza podpierdolic....szybko to se w lotka mozna... przegrac.

Browar
23-07-2009, 21:10
No, to dyskutujmy :wink:
1.Jakie to ma znaczenie, czy ktoś mieszkał w Bieszczadach (w ogóle gdziekolwiek) "z dziada pradziada" ? - czy takim osobom, to już "mniej wolno" ? (tj.np. prowadzić hodowlę wiec, bydła itp.) - a czy np. Rusini Karpaccy, to już mogą ? :-D


Żubr w zasadzie odpowiedział na wszystko,ja się tylko odniosę do powyższego - uważam że między tubylcami zamieszkującymi od pokoleń wytworzyła się równowaga ze środowiskiem,tak jak np na Podhalu czy w Czarnohorze.A w Bieszczadach... są sobie wilki,nagle ktoś przyjeżdża i chce hodować owce w związku z czym wilki mają spadać na drzewo.Takie współczesne wypełnienie przykazania "czyńcie sobie ziemię poddaną".No sorry, ale już dość zniszczyliśmy,nie ma przyzwolenia dla dalszej dewastacji, a przynajmniej w niektórych rejonach.I w tym sensie pisałem, że jak komuś warunki zastane nie pasują, to niech sam spada na drzewo, a nie wilki.

Szczepan Ł.
27-07-2009, 22:58
A czym się różnią hodowcy z poza Bieszczadu? Bo nie za bardzo załapałem o co Ci chodzi? Bo jak dla mnie to tylko tym, że mieszkają poza Bieszczadami. A skoro i tu i tu występuje drapieżnik to dla mnie oczywistym jest, że trzeba się przed nim zabezpieczyć. Czy tylko Ci w Bieszczadach są do tego zobowiązani?
A no niczym się nie różnią.
Ale wymagać od np. starej babinki gdzieś z pod Łańcuta (lub gdzieś bliżej Bieszczad) aby sobie zainwestowała emeryturę w "elektrycznego pastucha" na ogrodzenie pastwiska dla np. dwóch krów, to czyste sk*********wo.
Tym bardziej, że zwiększenie się populacji wilków przynosi jedynie satysfakcję iluś tam ekologom, a ciężko pracujący ludzie muszą dodatkowo zap******ać, aby zarobić na zabezpieczenie pastwiska "elektrycznym pastuchem", psami itp.
Spójrz na to troszeczkę szerzej niż ze swojego punktu siedzenia.



Jak kogoś nie stać na prowadzenie hodowli to niech zmieni branże. Mi jak założę dajmy na to sklep i nie będę miał klientów to do kogo mam mieć pretensje? Albo biadolę jakie to mam przeszkody albo likwiduje albo też zmieniam branże na coś bardziej dochodowego.
Nie mieć klientów, a być np. okradzionym do dosyć spora różnica (porównanie z wilkami).
Powtarzam, że np. hodowla owiec jest opłacalna, ale na skutek wilczych ataków - niekoniecznie.
A hodowcy powinni mieć pretensje do ekologów (a nie do wilków), bo to właśnie ekolodzy forsują pomysły (np.całkowity zakaz odstrzału wilków), z powodu których ci pierwsi ponoszą dodatkowe straty finansowe.
Jak Ci łatwo zmienić branże, to ją zmień - na bardziej dochodową, na Podkarpaciu, w Bieszczadach...
Jak ktoś ma np. 50 lat, to również ma sobie "zmienić branże" ? - dlatego, że wilków się namnożyło ?
Widocznie mamy za małe bezrobicie w Polsce, więc niech kolejne osoby zbankrutują np. z powodu strat powodowanych przez wilki - oczywiście ekolodzy mają to w d***e.



Można jak najbardziej ale ten typ dorobkiewiczostwa można porównać do otworzonego sklepu gdzie przecież klient zapłaci a tu jak go nie przypilnujesz to Ci połowę towaru wyniesie.
A jeśli wilki pojawiły się na terenie, gdzie np. 30 lat wcześniej nie stanowiły zagrożenia ?
Czy zdajesz sobie sprawę jakie to są koszty (grodzenie pastwisk, psy pasterskie) w skali kraju, czy chociażby województwa ?
Może akcja "cała Polska grodzi pastwiska" ? - za czyje pieniądze ? - z budżetu państwa ? - jeśli za pieniądze ekologów, to O.K
"Polska skansenem Europy" - super, tylko jakoś nie bardzo nam się to bycie "skansenem" opłaca (satysfakcją z dużej populacji wilków, to się chyba jeszcze nikt nie najadł).



Bronić a nie bronić też jest różnica :wink: To wg Ciebie lepiej nie robić nic niż się zabezpieczyć?
Oczywiście, że lepiej zabezpieczać - tylko nie każdego na to stać - mało kogo stać na wynajęcie przysłowiowego juhasa, albo utrzymanie kilku owczarków podhalańskich.




Co do myśliwych to jestem baaardzo sceptyczny jeżeli chodzi o ich obserwacje czy opinie. Co do tej zwierzyny to może przyczyna jest w zwiększonej ilości upraw, które są dotowane unijnie przez co więcej jest ich zakładanych a nie w drapieżnikach? Kilka wilków i nagle wszystkie kopytne boją się siedzieć w lesie?
Jak byś nie zauważył różnicy, to obecnie uprawia się dużo mniej ziemi, niż np. 20-25 lat temu - przynajmniej w moich stronach. Sporo dawnych gruntów ornych uległo zalesieniu - ciekawe ile będzie kosztował chlebuś za 5-10 lat...
Wilki przeniosły się w inne miejsce - problemy ze zwierzyną "plądrującą" się zmniejszyły.
A ja nie wierzę ani ekologom, ani myśliwym - np. "argument" dr Śmietany, że wilki nie polują na zwierzęta hodowlane w zimie - tyż prawda, ale tylko dlatego, że są one zamykane na zimę w oborach/owczarniach 8-)
Tak na marginesie, to gdyby np. dr Śmietana musiał wybulić z własnej skarbonki z 5 tyś. zł za szkody spowodowane przez wilki, to chyba by się troszeczkę zważył...



Co do piesków to czy jamnik jest jakimś wyjątkowym psem, że o nim piszesz? Jest bardzo prosty sposób by w miejscu występowania wilka nie zżarły Ci pupilka. A mianowicie zaproś go na noc do domu :) . Owszem są i przypadki, że zabierze Ci wilczysko psiaka w dzień ale to niestety taki urok życia w sąsiedztwie z drapieżnikami.
Nie, jamnik nie jest jakimś wyjątkiem - podałem tylko konkretny przykład, kiedy wilki wlazły w dzień na podwórko, i zjadły kobicie jamnika :roll:




Chyba jednak nie zrozumiałeś tej marchewki. :mrgreen: Bankructwo nie będzie spowodowane przez wilki a niedbalstwo i brak zabezpieczeń. To tak jak by oskarżyć stonkę o zżarcie ziemniaków nie opryskawszy ich przed nią.
Powtarzam, że wielu ludzi nie stać na dodatkowe zabezpieczenia (np. psy pasterskie) - "troszeczkę" inna skala kosztów



Owszem płacą podobnie jak za inną zwierzynę łowną a wynika to z ustawy o prawie łowieckim.
Gdyby weszła ustawa (tak sobie "gdybam") zakazująca polowań, a za straty spowodowane przez zwierzynę musieli by płacić ekolodzy z własnej kieszeni, to sądzę, że ich podejście do problemu zmieniło by się diametralnie (może zrozumieli by, w jak trudnej sytuacji znajdują się np. hodowcy owiec), oraz dlaczego myśliwi strzelają czasem więcej niż potrzeba... (aby uniknąć płacenia odszkodowań).



Jak to co proponuje tym z pod Łańcuta czy Niska? Skoro jest drapieżnik to trzeba hodowle zabezpieczyć przed nim a nie pi...ć że mi zwierzaki zjadają
Znamienne jest, że takie tezy wygłaszają zawsze anonimowe osoby na forach internetowych, ale jakoś głupio (albo straszno :mrgreen:) było by takim osobom powiedzieć to wprost do rolnika.
Jak drechol rozbije Ci "bejsbolem" szybę w aucie - to Twoja wina - mogłeś parkować gdzie indziej, albo założyć szybę pancerną.

Browar - obecnie nie ma czegoś takiego jak "równowaga pomiędzy tubylcami a środowiskiem" - pomiędzy "nie-tubylcami" również.
Równowaga biologiczna to jest sobie może gdzieś (jeszcze ?) w Parku Narodowym Yellowstone w USA (obszar mniej-więcej połowy woj. podkarpackiego).
A owce w Bieszczadach hodowano od setek lat, z tym, że ówcześni hodowcy nie musieli np. płacić tak wysokich podatków jak obecnie :roll: także straty spowodowane przez wilki były przez to mniej dotkliwe :wink:
Jak problem się powtarzał, to polowali na wiki... - najczęściej na te, które podchodziły do stad (zresztą takie najłatwiej wytropić).
Tak na marginesie - to przed II WŚ owiec w Bieszczadach hodowało się więcej niż obecnie.
No, dziękuję za dyskusję - nie chce mi się więcej pisać na ten temat, wyraziłem swój punkt widzenia - wystarczy.

żubr
28-07-2009, 08:41
A no niczym się nie różnią.
Ale wymagać od np. starej babinki gdzieś z pod Łańcuta (lub gdzieś bliżej Bieszczad) aby sobie zainwestowała emeryturę w "elektrycznego pastucha" na ogrodzenie pastwiska dla np. dwóch krów, to czyste sk*********wo.
Tym bardziej, że zwiększenie się populacji wilków przynosi jedynie satysfakcję iluś tam ekologom, a ciężko pracujący ludzie muszą dodatkowo zap******ać, aby zarobić na zabezpieczenie pastwiska "elektrycznym pastuchem", psami itp.
Spójrz na to troszeczkę szerzej niż ze swojego punktu siedzenia.

Czystym s.............m jest uprawiane takiej demagogi, gdyż jakoś sobie nie przypominam o wilczych atakach na bydło domowe. Jeżeli nie widzisz korzyści z bioróżnorodności to współczuje. Jakoś tak dziwne to jest, że jak mówi się o bogactwie lasów to jednym z pierwszych zwierzaków wymieniany jest wilk i to właśnie nim chwalą się gminy czy nadleśńictwa.



Nie mieć klientów, a być np. okradzionym do dosyć spora różnica (porównanie z wilkami).
Powtarzam, że np. hodowla owiec jest opłacalna, ale na skutek wilczych ataków - niekoniecznie.
A hodowcy powinni mieć pretensje do ekologów (a nie do wilków), bo to właśnie ekolodzy forsują pomysły (np.całkowity zakaz odstrzału wilków), z powodu których ci pierwsi ponoszą dodatkowe straty finansowe.
Jak Ci łatwo zmienić branże, to ją zmień - na bardziej dochodową, na Podkarpaciu, w Bieszczadach...
Jak ktoś ma np. 50 lat, to również ma sobie "zmienić branże" ? - dlatego, że wilków się namnożyło ?
Widocznie mamy za małe bezrobicie w Polsce, więc niech kolejne osoby zbankrutują np. z powodu strat powodowanych przez wilki - oczywiście ekolodzy mają to w d***e.

Znów się powtarzasz. Hodowcy powinni mieć pretensji tylko i wyłącznie do siebie a nie zwalać winę na wszystko dokoła a wszczególności na wilki.
No a teraz ten sklep: znów nie trafiłeś bo jak mam sklep to zabezpieczam go przed kradzieżą (szyby antywłamaniowe, alarmy, kraty itp. itd) - patrz ogrodzenie, pastuch, pies.... Gdybym tego nie zrobił to żaden ubezpieczyciel nie wypłacił by mi odszkodowania.


A jeśli wilki pojawiły się na terenie, gdzie np. 30 lat wcześniej nie stanowiły zagrożenia ?
Czy zdajesz sobie sprawę jakie to są koszty (grodzenie pastwisk, psy pasterskie) w skali kraju, czy chociażby województwa ?
Może akcja "cała Polska grodzi pastwiska" ? - za czyje pieniądze ? - z budżetu państwa ? - jeśli za pieniądze ekologów, to O.K
"Polska skansenem Europy" - super, tylko jakoś nie bardzo nam się to bycie "skansenem" opłaca (satysfakcją z dużej populacji wilków, to się chyba jeszcze nikt nie najadł).

No to pojechałeś na całego z tą akcją ale slogan dobry: "Cała Polska grodzi".
Pożartowaliśmy a teraz na poważnie. Dlaczego wciąż podpierasz się tym państwem czy ekologami a nie wspomniesz, że ten hodowca poza tym, że ma owieczki to musi cokolwiek więcej zrobić.
Ja jak biorę się za interes to kalkuluję koszty i albo go zakładam i prowadzę albo rezygnuję.
Nie demonizuj wilka i nie wmawiaj wszystkim dookoła, że gdzie się tylko pojawi to wszystko zeżre - łącznie z babcią.


Oczywiście, że lepiej zabezpieczać - tylko nie każdego na to stać - mało kogo stać na wynajęcie przysłowiowego juhasa, albo utrzymanie kilku owczarków podhalańskich.

To samemu za...ć a nie siedzieć i tylko liczyć na łatwy zysk. Na samochód stać a na pieska, dzięki któremu zminimalizuje bąź ograniczy do zera (czyli w konsekwencji będzie miał większy dochód) straty już nie? Znów podam przykład tego nieszczęsnego sklepu: jak mnie nie stać na pracownika to sam stoję za ladą.



Jak byś nie zauważył różnicy, to obecnie uprawia się dużo mniej ziemi, niż np. 20-25 lat temu - przynajmniej w moich stronach. Sporo dawnych gruntów ornych uległo zalesieniu - ciekawe ile będzie kosztował chlebuś za 5-10 lat...
Wilki przeniosły się w inne miejsce - problemy ze zwierzyną "plądrującą" się zmniejszyły.

Ale do kogo ten płacz? Dziwne. Bo ja zauważyłem wręcz odwrotną tendencję co do upraw. Nie słyszałeś o dotacjach unijnych do chociaż by skoszonej łąki? Właśnie przez te dotacje współcześnie znów coraz więcej obszarów rolnych jest zagospodarowywanych na nowo.
Co do tego zalesienia to coś jak by brano pieniądze na zalesienia i pozbywano się ziemi uprawnej, więc samo się nie zalesiło. Ciekawe ile będziemy zarabiać za 5-10 lat...


A ja nie wierzę ani ekologom, ani myśliwym - np. "argument" dr Śmietany, że wilki nie polują na zwierzęta hodowlane w zimie - tyż prawda, ale tylko dlatego, że są one zamykane na zimę w oborach/owczarniach 8-)
Tak na marginesie, to gdyby np. dr Śmietana musiał wybulić z własnej skarbonki z 5 tyś. zł za szkody spowodowane przez wilki, to chyba by się troszeczkę zważył...

Czyli sam sobie zaprzeczasz bo z tego co napisałeś to jasno wynika ZABEZPIECZONY INWENTARZ = BEZPIECZNY INWENTARZ.
Tak na marginesie: jak dr Śmietana w ramach projektu (nie pomne teraz nazwy) rozdawał - dobrze czytasz - rozdawał, ogrodzenia i psy to chętni byli w bardzo małej ilości a już z postawieniem tych ogrodzeń to był naprawdę bardzo duży problem. Samo się nie postawiło a co poniektórym to nawet i tego się nie chciało zrobić. Lepiej brać odszkodowania niż włożyć chociaż minimum pracy by się ustrzec przed szkodą.
No cóż oświecę Cię troszeczkę i zarówno dr Śmietana jak i ja płacę na odszkodowania spowodowane przez wilki - ze swoich podatków. I jak by Ci tu powiedzieć: szlag mnie trafia, że są one wypłacane wszystkim nierobom, którym poza tym, że na początku wiosny wypędzili owieczki na poastwisko, nic nie chce się więcej przy nich zrobić.


Powtarzam, że wielu ludzi nie stać na dodatkowe zabezpieczenia (np. psy pasterskie) - "troszeczkę" inna skala kosztów
Gdyby weszła ustawa (tak sobie "gdybam") zakazująca polowań, a za straty spowodowane przez zwierzynę musieli by płacić ekolodzy z własnej kieszeni, to sądzę, że ich podejście do problemu zmieniło by się diametralnie (może zrozumieli by, w jak trudnej sytuacji znajdują się np. hodowcy owiec), oraz dlaczego myśliwi strzelają czasem więcej niż potrzeba... (aby uniknąć płacenia odszkodowań)

Ale dlaczego ma wejść tylko ustawa zakazująca polowań? Razem z nią powinna też wejść ustawa zakazująca gospodarki i eksploatacji lasu bo kamieniami te zwierzaki się nie wyżywią.
Strzelają więcej niż trzeba z bardzo prozaicznej przyczyny a nie dlatego by uniknąć odszkodowań - po prostu za to mają kasę.
Powiem tak. Skoro koła łowieckie są gospodarzami i "właścicielami" zwierzyny łownej to oczywistym jest, że odpowiadają za szkody wyrządzone przez swój inwentarz. Tak samo jak Ty odpowiadasz za szkody wyrządzone przez swój. Więc takie żonglowanie słówkami typu "niech ekolodzy płacą" jest co najmniej nie na miejscu. Co innego gdyby to oni zarządzali i byli "właścicielami" tejże zwierzyny. To mniej więcej tak samo jak byś Ty miał płacić za szkody wyrządzone przez sąsiada.


Znamienne jest, że takie tezy wygłaszają zawsze anonimowe osoby na forach internetowych, ale jakoś głupio (albo straszno :mrgreen:) było by takim osobom powiedzieć to wprost do rolnika.
Jak drechol rozbije Ci "bejsbolem" szybę w aucie - to Twoja wina - mogłeś parkować gdzie indziej, albo założyć szybę pancerną.

Jak by Ci tu powiedzieć. Moje zdanie i opinię na ten temat wygłaszam nie tylko na tym forum i nie tylko anonimiwo. Brałem czynny udział w szacowaniu i oględzinach szkód wilczych przez kilka lat. Jeździłem też do gospodarzy na wywiady o szkodach i nie raz dochodziło do ciętej dyskusji ale zawsze jakoś zgadzali się z tym, że trzeba przypilnować inwentarza.
Z tymi łysymi dresami to nie trafiłeś bo za tą szkodę masz wypłacone odszkodowanie. Oczywiście jak wcześniej opłacisz ubezpieczenie, natomiast za szkody od wilków masz płacone obligatoryjnie niezależnie czy zabezpieczysz się czy nie (takie AC, OC, NW samochodowe).



Browar - obecnie nie ma czegoś takiego jak "równowaga pomiędzy tubylcami a środowiskiem" - pomiędzy "nie-tubylcami" również.
Równowaga biologiczna to jest sobie może gdzieś (jeszcze ?) w Parku Narodowym Yellowstone w USA (obszar mniej-więcej połowy woj. podkarpackiego).

Bo równowaga biologiczna to coś więcej niż tylko branie. Czasami trzeba też i dać coś od siebie.
Ja jednak zauważyłem, że taka równowaga no może nie wszędzie ale jednak wystepuje. Do tego trzeba jednak troche świadomości ekologicznej a nie tylko chęci zysku i eksploatacji środowiska. Może napiszę sloganem ale nasze wnuki też chciały by mieć wilka a nie tylko oglądać go na obrazkach.


A owce w Bieszczadach hodowano od setek lat, z tym, że ówcześni hodowcy nie musieli np. płacić tak wysokich podatków jak obecnie :roll: także straty spowodowane przez wilki były przez to mniej dotkliwe :wink:
Jak problem się powtarzał, to polowali na wiki... - najczęściej na te, które podchodziły do stad (zresztą takie najłatwiej wytropić).
Tak na marginesie - to przed II WŚ owiec w Bieszczadach hodowało się więcej niż obecnie.
No, dziękuję za dyskusję - nie chce mi się więcej pisać na ten temat, wyraziłem swój punkt widzenia - wystarczy.

No to się ubawiłem. Czyli wniosek taki, że im wieksze podatki tym straty od wilków bardziej odczówalne. A tak poza tym to wszystko dobrze? Ja bym to napisał tak: im większe nieróbstwo - tym straty większe. o podatki pretensje miej do ustawodawcy nie ekologów bo oni przysłowiowe g..o mogą w tej sprawie.
Dobry problem poruszyłeś z tym polowaniem. Najczęściej na te, które podchodziły do stad. Teraz jak byś nie zauważył to też jest taka możliwość odstrzału, tylko jakoś tak żadnemu z myśliwych nie chce się siedzieć i czekać na tego konkretnego wilka. Nie krzycz tylko, że powinni to robić ekolodzy czy marsjanie gdyż w Polsce prawo do posiadania broni łowieckiej i ogólnie broni jest jasno określone i bynajmniej tym znienawidzonym przez Ciebie ekologom nie daje takiej możliwości.
Tak hodowało się więcej niż obecnie ale hodowano je i z psem i z pastuchem - juhasem więc też nie trafione porównanie.

Szczepan Ł.
29-07-2009, 01:05
Czystym s.............m jest uprawiane takiej demagogi, gdyż jakoś sobie nie przypominam o wilczych atakach na bydło domowe. Jeżeli nie widzisz korzyści z bioróżnorodności to współczuje. Jakoś tak dziwne to jest, że jak mówi się o bogactwie lasów to jednym z pierwszych zwierzaków wymieniany jest wilk i to właśnie nim chwalą się gminy czy nadleśńictwa.
To masz chłopie słabą pamięć, albo jesteś nieuważny (ewentualnie nie chcesz o tym wiedzieć).
Wystarczyło ruszyć mózgownicą i poszukać sobie np. w Internecie.
Proszę (pierwszy link z brzegu dotyczy wilków z Bieszczad):
http://pracownia.org.pl/dzikie-zycie-numery-archiwalne,2093,article,2008

http://www.ekologia.pl/artykuly/17_Wiadomosci/1365_Zwierzeta/1392_Ssaki/442_Wilki_atakuja_bydlo.html

http://www.biolog.pl/article823.html
Czy nadal twierdzisz, że uprawiam demagogię ?
Stosunkowo mała ilość ataków na bydło w Bieszczadach (w porównaniu do np. owiec) bierze się min. z tego, że większość współcześnie hodowanych ras bydła nie nadaje się do wypasu na terenach górzystych, w związku z czym wilki mają mniej okazji do ich atakowania (zostają owce, kozy i konie).
Jak sytuacja przedstawia się na innych terenach, to możesz sobie doczytać.
Co do drugiego "zarzutu", to raczył byś mi nie imputować takich stwierdzeń (nic takiego nie pisałem, więc nie rozumiem, na jakiej podstawie doszedłeś do takich wniosków, tudzież domysłów).




Znów się powtarzasz. Hodowcy powinni mieć pretensji tylko i wyłącznie do siebie a nie zwalać winę na wszystko dokoła a wszczególności na wilki.
O kto im zagryza owce ? - ślimaki, biedronki ? :lol:
A kto blokuje odstrzał wilków ? - ekolodzy, czy Krecik z bajki czeskiej ?8-)




No to pojechałeś na całego z tą akcją ale slogan dobry: "Cała Polska grodzi".
Pożartowaliśmy a teraz na poważnie. Dlaczego wciąż podpierasz się tym państwem czy ekologami a nie wspomniesz, że ten hodowca poza tym, że ma owieczki to musi cokolwiek więcej zrobić.
Ja jak biorę się za interes to kalkuluję koszty i albo go zakładam i prowadzę albo rezygnuję.
Uważam, że skoro ekolodzy z UE wymyślili projekt "Natura 2000" to oni (lub UE) powinni ponosić koszty wypłat odszkodowań dla rolników i hodowców, którzy na obszarach objętych tym projektem ponieśli straty spowodowane przez zwierzęta objęte tym programem ochrony - dlaczego za pomysły ekologów z Brukseli mają płacić polscy podatnicy ?

Aha - może Ci przypomnę, że nie wszystkie wydatki daje się przewidzieć.
Raczej ciężko przewidzieć np. zagryzienie kilku czy kilkunastu owiec w ciągu jednej doby (skoro jesteś taki dociekliwy, to mogę podać konkretne przykłady) i wliczyć to sobie wcześniej w koszty prowadzenia hodowli.


Nie demonizuj wilka i nie wmawiaj wszystkim dookoła, że gdzie się tylko pojawi to wszystko zeżre - łącznie z babcią.
No, to sobie pożartowaliśmy ;)
Gdzie ja demonizuję wilka ? - może tworzę jakąś mitologię, czy przedstawiam fakty ? - jeśli uważasz, że gdzieś skłamałem, to proszę o dowody.
Zaniżasz poziom dyskusji tego typu wstawkami.




To samemu za...ć a nie siedzieć i tylko liczyć na łatwy zysk. Na samochód stać a na pieska, dzięki któremu zminimalizuje bąź ograniczy do zera (czyli w konsekwencji będzie miał większy dochód) straty już nie? Znów podam przykład tego nieszczęsnego sklepu: jak mnie nie stać na pracownika to sam stoję za ladą.
Jak hodowca ma jakiś np. wyjazd rodzinny, albo np. zachoruje - to co ? - ma na drugi dzień zlikwidować hodowlę ?
Na co taki gość wydaje swoje pieniążki, to już jego sprawa.




Ale do kogo ten płacz? Dziwne. Bo ja zauważyłem wręcz odwrotną tendencję co do upraw. Nie słyszałeś o dotacjach unijnych do chociaż by skoszonej łąki? Właśnie przez te dotacje współcześnie znów coraz więcej obszarów rolnych jest zagospodarowywanych na nowo.
Po pierwsze - jaki płacz ?
Po drugie - Unia owszem dopłaca, ale również narzuca wysoki VAT itp. opłaty na np. nawozy, środki ochrony roślin itp. - że dla niektórych rolników uprawa roślin przestaje być opłacalna (o ile jesteś ciekawy, to mogę podać Ci kilka przykładów na PW).



Czyli sam sobie zaprzeczasz bo z tego co napisałeś to jasno wynika ZABEZPIECZONY INWENTARZ = BEZPIECZNY INWENTARZ.
Cóż - manipulujesz moją wypowiedzią, ale będę miły, i nie nazwę tego dosadniej (po "imieniu").
W zimie (pod śniegiem) owce nie są sobie w stanie znaleźć pokarmu na pastwisku więc siłą rzeczy muszą podczas zimy przebywać w pomieszczeniach zamkniętych lub pół-zamkniętych (tj.owczarniach).
Natomiast w czasie wypasów (tj. okres wiosenno-letnio-jesienny) owiec nie da się w stu procentach zabezpieczyć przed atakami wilków.
Myślałem, że się sam tych przyczyn (zamykania owiec w zimie) domyślisz, ale cóż...



Tak na marginesie: jak dr Śmietana w ramach projektu (nie pomne teraz nazwy) rozdawał - dobrze czytasz - rozdawał, ogrodzenia i psy to chętni byli w bardzo małej ilości a już z postawieniem tych ogrodzeń to był naprawdę bardzo duży problem. Samo się nie postawiło a co poniektórym to nawet i tego się nie chciało zrobić. Lepiej brać odszkodowania niż włożyć chociaż minimum pracy by się ustrzec przed szkodą.
Jakbyś czytał dokładnie, to mógłbyś wyczytać, że pisałem o kosztach utrzymania psów pasterskich, a nie o kosztach ich zakupu.
Szczeniak np. owczarka podhalańskiego wcale nie jest taki drogi. Natomiast koszt utrzymania dorosłego owczarka (a raczej owczarków - jeden pies niewiele zdziała) jest już spory.
Co do ogrodzeń, to nie znam szczegółów, ale zakładając, że ktoś ma do ogrodzenia np. kilkadziesiąt (lub więcej) hektarów pastwisk, to się tym ludziom nie dziwię - zwłaszcza, że wilk pod ogrodzeniem może się np. podkopać - i całą harówę przy zakładaniu ogrodzenia można o kant...itp.



No cóż oświecę Cię troszeczkę i zarówno dr Śmietana jak i ja płacę na odszkodowania spowodowane przez wilki - ze swoich podatków. I jak by Ci tu powiedzieć: szlag mnie trafia, że są one wypłacane wszystkim nierobom, którym poza tym, że na początku wiosny wypędzili owieczki na poastwisko, nic nie chce się więcej przy nich zrobić.
Ile to płacisz ? 2-3 grosze ? (z całości) - może 20 gr ?
Teraz ja Cię "oświecę" - hodowcy owiec również płacą podatki min. na pensje dr Śmietany (pracownika "budżetówki") mimo, że (z całym szacunkiem dla jego dorobku naukowego) badania tego pana mają znaczenie dla kilkunastu-kilkudziesięciu osób w Polsce. Poza tym takie badania nie służą niczemu (a opłacane są z kieszeni podatników).





Powiem tak. Skoro koła łowieckie są gospodarzami i "właścicielami" zwierzyny łownej to oczywistym jest, że odpowiadają za szkody wyrządzone przez swój inwentarz. Tak samo jak Ty odpowiadasz za szkody wyrządzone przez swój. Więc takie żonglowanie słówkami typu "niech ekolodzy płacą" jest co najmniej nie na miejscu. Co innego gdyby to oni zarządzali i byli "właścicielami" tejże zwierzyny. To mniej więcej tak samo jak byś Ty miał płacić za szkody wyrządzone przez sąsiada.
Zaraz, zaraz - ale to ekolodzy, jak to raczyłeś określić "drą ryja", że nie wolno strzelać (najlepiej do niczego). Do tego stopnia "drą ryja", że utrudniają (swoją działalnością) życie np. rolnikom czy hodowcom owiec.
A co w przypadku, gdy np. lokalna populacja wilków nadmiernie "wyeksploatuje" zasoby zwierzyny na danym terenie (tj. rozmnoży się nadmiernie) ? - dr. Śmietana połapie je w siatkę ?
Przypomnę, że nawet dr. Śmietana dopuszcza odstrzał wilków (oczywiście nie całej populacji).



Jak by Ci tu powiedzieć. Moje zdanie i opinię na ten temat wygłaszam nie tylko na tym forum i nie tylko anonimiwo. Brałem czynny udział w szacowaniu i oględzinach szkód wilczych przez kilka lat. Jeździłem też do gospodarzy na wywiady o szkodach i nie raz dochodziło do ciętej dyskusji ale zawsze jakoś zgadzali się z tym, że trzeba przypilnować inwentarza.
Czy podczas rozmów z gospodarzami również używałeś w stosunku do nich zwrotów typu; "darcie ryja", "darcie mordy", "pie****isz" itp. ?
Śmiem twierdzić, że nie miałeś na to odwagi - natomiast na forum internetowym, anonimowo fajnie tak sobie odreagować, co ?
Troszeczkę szacunku dla drugiej osoby, oraz jej pracy - to nie są złodzieje itp. abyś sobie na nich trenował wulgaryzmy na forum publicznym.



Z tymi łysymi dresami to nie trafiłeś bo za tą szkodę masz wypłacone odszkodowanie. Oczywiście jak wcześniej opłacisz ubezpieczenie, natomiast za szkody od wilków masz płacone obligatoryjnie niezależnie czy zabezpieczysz się czy nie (takie AC, OC, NW samochodowe).
Gdyby hodowcy owiec mogli strzelać do wilków przebywających na ich (hodowców) terenie, to ja byłbym za zlikwidowaniem wszelkich odszkodowań (ekolodzy wpadli by w histerię) - sądzę, że taki sposób rozwiązywania problemów sprawdził by się również w stosunku do "dresów" ;)
Raczej się na to nie zanosi, więc (moim zdaniem) za szkody spowodowane przez wilki, powinni płacić ludzie, którzy pośrednio się do tych strat przyczyniają (czyli ekolodzy, pomysłodawcy projektu "Natura 2000" itp.)



Bo równowaga biologiczna to coś więcej niż tylko branie. Czasami trzeba też i dać coś od siebie.
Ja jednak zauważyłem, że taka równowaga no może nie wszędzie ale jednak wystepuje. Do tego trzeba jednak troche świadomości ekologicznej a nie tylko chęci zysku i eksploatacji środowiska. Może napiszę sloganem ale nasze wnuki też chciały by mieć wilka a nie tylko oglądać go na obrazkach.
Takie tezy, to może sobie wygłaszać osoba, która nie ponosi strat rzędu np. kilka tyś. złotych rocznie na rzecz tej "równowagi biologicznej".
Jak masz jakiś pomysł na wyżywienie zwiększającej się populacji ludzkiej bez nadmiernej eksploatacji środowiska, to przedstaw ten projekt - może otrzymasz za to nagrodę Nobla 8-)
Poza tym, ja nigdzie nie pisałem, że jestem zwolennikiem wytępienia wilków, albo przeniesienia wszystkich np. do ogrodów zoologicznych.
Uważam natomiast, że częściowy odstrzał jest niestety konieczny, a wypłatą odszkodowań za szkody spowodowane przez np. wilki powinny się zajmować osoby, którym zależy na ochronie wilków (czyli np. ekolodzy, a nie całe społeczeństwo w tym np. hodowcy owiec, czy ich rodziny - jako podatnicy).



No to się ubawiłem. Czyli wniosek taki, że im wieksze podatki tym straty od wilków bardziej odczówalne. A tak poza tym to wszystko dobrze? Ja bym to napisał tak: im większe nieróbstwo - tym straty większe. o podatki pretensje miej do ustawodawcy nie ekologów bo oni przysłowiowe g..o mogą w tej sprawie.
Postaram się być wyrozumiały - wytrzeźwiej, albo przynajmniej się wyśpij, przeczytaj jeszcze raz, i pomyśl nad kontekstem mojej wypowiedzi (skierowanej zresztą do innej osoby).



Dobry problem poruszyłeś z tym polowaniem. Najczęściej na te, które podchodziły do stad. Teraz jak byś nie zauważył to też jest taka możliwość odstrzału, tylko jakoś tak żadnemu z myśliwych nie chce się siedzieć i czekać na tego konkretnego wilka. Nie krzycz tylko, że powinni to robić ekolodzy czy marsjanie gdyż w Polsce prawo do posiadania broni łowieckiej i ogólnie broni jest jasno określone i bynajmniej tym znienawidzonym przez Ciebie ekologom nie daje takiej możliwości.
1.Nie krzyczę.
2. Nie twierdziłem, że odstrzałem wilków powinni się zajmować ekolodzy (ani Marsjanie ;)).
3. Dlaczego znienawidzonym ? - na jakiej podstawie wysnuwasz to przypuszczenie ?
4. Niech sprawą (ewentualnego) odstrzału wilków zajmą się hodowcy owiec (można by zmienić prawo) ale tylko na własnych gruntach, oraz w ramach limitów - przy okazji zmobilizowało by to ich do częstszego doglądania stad.



Tak hodowało się więcej niż obecnie ale hodowano je i z psem i z pastuchem - juhasem więc też nie trafione porównanie.
Zapomniałeś dodać, że w np. okresie 20-sto lecia międzywojennego na wilki polowano znacznie intensywniej niż obecnie, a owce i tak tym juhasom (z psami) czasem ginęły na skutek wilczych ataków.
"Żubrze" - zwróciłeś niedawno uwagę pewnemu użytkownikowi forum (zresztą słusznie) aby przykładał większą wagę do tzw. kultury wypowiedzi, oraz zachowywał szacunek dla dyskutantów. Postanowiłem odpowiedzieć na niektóre "zarzuty" ponieważ Ty "Żubrze" zarzuciłeś mi to, iż manipuluję faktami (czyli kłamię).
Odpowiedziałem więc, przedstawiając swój punkt widzenia - dziękuję, oraz przepraszam (ewentualnych) czytających, za oddalenie się od głównego tematu.
Mam ciekawsze zajęcia, niż kłócenie się z kimś na forum internetowym.
Howgh ! :grin:

czternastak
29-07-2009, 16:56
Szczepan non stop podkreslasz ze nie jestes przeciwnikiem wilka (hehehe) jestes, jestes, tylko sprytnym i madrze argumentujesz zeby nie wyjsc na twardoglowego zwolennika poprzedniej epoki i akcji wilczej.
Sam mowisz ze nieznaczne zredukowanie populacji wilka nie zlikwiduje szkod, do tego obecnie dopuszczony jest odstrzal klopotliwych osobnikow a wiec o co chodzi o co sie spinac.
Dawniej wilki byly i pod Poznaniem a babinki jakos po rowach kozy pasly.
Znajomy jak jedzie zalatwiac sprawy to dzwoni do ziomka zeby ze stadem zostal tak, tak pasterstwo wymaga wyrzeczen pogadaj z goralami scisnij im lapy od czego ten uscisk od dojenia lowiec a nie od dlubania w nosie.
Czepiasz sie ekologow, moze i slusznie ale nie zrownuj ich z dr.Smietana wiesz ile ten gosciu zarabia jak zyje itp. jest naukowcem a nauka jest obiektywna dlatego min dopuszcza on odstrzal wilka a ze zdarzy mu sie czasem czyms uchybic ...nikt nie jest doskonaly. Ty cos do niego osobiscie masz zgadlem?
Ciagle powtarzasz ze konczysz...juz cie nie ma i jkos ci ten temat spokoju nie daje jak starej gwardii gdy im wilki pod nosem hasaja to je czasem polikwiduja.

michalllo
02-08-2009, 13:42
Co właściwie kolega Szczepan proponuje, eksterminacje gatunku? A może wszystkich gatunków drapieżnych? W Indiach tygrysy bengalskie zjadają nie tylko zwierzęta domowe, ale nawet ludzi, pewnie proponujesz odstrzał gatunku tak?
Właściwie coś się tak przyczepił tych wilków, jest ich w Polsce ledwie 600, na pewno sarny czy dziki powodują większe straty, wiec o co chodzi ? Postuluj eksterminacje żurawi, wiesz ile one ziarna wyjadają na polach?

Pyra.57
02-08-2009, 20:18
Co właściwie kolega Szczepan proponuje, eksterminacje gatunku? ... Właściwie coś się tak przyczepił tych wilków, jest ich w Polsce ledwie 600, na pewno sarny czy dziki powodują większe straty, wiec o co chodzi ? Postuluj eksterminacje żurawi, wiesz ile one ziarna wyjadają na polach?
Chodzi o to, że każdy atak wilka jest nagłaśniany przez media. W wielu relacjach straty spowodowane przez wilka urastają wręcz do niewyobrażalnych rozmiarów a zagrożenie dla ludzi - strach się bać i lepiej z domu nie wychodzić.

żubr
03-08-2009, 10:03
To masz chłopie słabą pamięć, albo jesteś nieuważny (ewentualnie nie chcesz o tym wiedzieć).
Wystarczyło ruszyć mózgownicą i poszukać sobie np. w Internecie.
Proszę (pierwszy link z brzegu dotyczy wilków z Bieszczad):
http://pracownia.org.pl/dzikie-zycie-numery-archiwalne,2093,article,2008

http://www.ekologia.pl/artykuly/17_Wiadomosci/1365_Zwierzeta/1392_Ssaki/442_Wilki_atakuja_bydlo.html

http://www.biolog.pl/article823.html
Czy nadal twierdzisz, że uprawiam demagogię ?
Stosunkowo mała ilość ataków na bydło w Bieszczadach (w porównaniu do np. owiec) bierze się min. z tego, że większość współcześnie hodowanych ras bydła nie nadaje się do wypasu na terenach górzystych, w związku z czym wilki mają mniej okazji do ich atakowania (zostają owce, kozy i konie).
Jak sytuacja przedstawia się na innych terenach, to możesz sobie doczytać.
Co do drugiego "zarzutu", to raczył byś mi nie imputować takich stwierdzeń (nic takiego nie pisałem, więc nie rozumiem, na jakiej podstawie doszedłeś do takich wniosków, tudzież domysłów).


Tak nadal twierdze, gdyż rozmawiamy chyba o wilkach bieszczadzkich i z tąd mowa o braku tudzież sporadycznej ilości wilczych ataków na bydło.
Łądnie przerzucasz fakty. A nie jest to przypadkiem wynik tego, że po prostu wilki w Bieszczadach nie atakują bydła?
Równie dobrze mógł byś wkleić link o wilkach w Indiach i mówić, ze wilki atakują ludzi. Jest to prawda ale z bieszczadami ma tyle wspólnego co nic.


O kto im zagryza owce ? - ślimaki, biedronki ? :lol:
A kto blokuje odstrzał wilków ? - ekolodzy, czy Krecik z bajki czeskiej ?8-)


Skoro już przywołałeś tego ślimaka to mam pytanie. Jak Ci zeżre zagon kapusty to do kogo będziesz miał pretensje?
Po Twoich wypowiedziach mogę się domyślić, że do zwierzaka ale do siebie już nie. Zabezpieczyć się czy przeciwdziałać slimakowi to też nie bo kapusta ma rosnąć i tyle.
A co do odstrzału to nie ekolodzy go blokują a odpowiednia ustawa. Poza tym określa ona również warunki jakie mają być spełnione by ten odstrzał był dokonany.


Uważam, że skoro ekolodzy z UE wymyślili projekt "Natura 2000" to oni (lub UE) powinni ponosić koszty wypłat odszkodowań dla rolników i hodowców, którzy na obszarach objętych tym projektem ponieśli straty spowodowane przez zwierzęta objęte tym programem ochrony - dlaczego za pomysły ekologów z Brukseli mają płacić polscy podatnicy ?

Chciał bym tylko zaznaczy, że wilk został objęty ochroną gatunkową na długo przed wstapieniem Polski do Uni czy wprowadzeniem Sieci Natura 2000. Więc ochrona wilka to nie pomysł ekologów z Brukseli a wynik małej liczebności populacji.
A skoro mowa o podatnikach to na niego płacą też i włoscy,hiszpańscy...


Aha - może Ci przypomnę, że nie wszystkie wydatki daje się przewidzieć.
Raczej ciężko przewidzieć np. zagryzienie kilku czy kilkunastu owiec w ciągu jednej doby (skoro jesteś taki dociekliwy, to mogę podać konkretne przykłady) i wliczyć to sobie wcześniej w koszty prowadzenia hodowli.

Owszem nie wszystkie wydatki da się przewidzieć i ja o tym nie piszę. Powtórzę jeszcze raz: straty można zminimalizować bądź zredukować do zera
nie wtedy gdy siedzisz przed telewizorem czy pod sklepem (dla jasności to przenośnia) a wtedy gdy zabezpieczysz się przed nimi.


No, to sobie pożartowaliśmy ;)
Gdzie ja demonizuję wilka ? - może tworzę jakąś mitologię, czy przedstawiam fakty ? - jeśli uważasz, że gdzieś skłamałem, to proszę o dowody.
Zaniżasz poziom dyskusji tego typu wstawkami.

W każdej odpowiedzi, w której zaznaczasz że jedynym złem jakie dotyka hodowców to jest wilk.


Jak hodowca ma jakiś np. wyjazd rodzinny, albo np. zachoruje - to co ? - ma na drugi dzień zlikwidować hodowlę ?
Na co taki gość wydaje swoje pieniążki, to już jego sprawa.

Ty jak masz wyjazd rodzinny czy jesteś chory to się zabezpieczasz i zamykasz drzwi czy bierzesz leki a hodowca jest zwolniony od tego?
Owszem jego sprawa ale wtedy Twój postulat o odszkodowaniach płaconych przez ekologów mija się z sensem. Jak wcześniej napisałem zapłacę wtedy jak zobaczę, że się zabezpieczyłeś przed czy od szkody. W innym przypadku jest to zwykłe naciąganie mojej kieszeni.




Po pierwsze - jaki płacz ?
Po drugie - Unia owszem dopłaca, ale również narzuca wysoki VAT itp. opłaty na np. nawozy, środki ochrony roślin itp. - że dla niektórych rolników uprawa roślin przestaje być opłacalna (o ile jesteś ciekawy, to mogę podać Ci kilka przykładów na PW).

Ano taki, że któryś z kolei post piszesz, że to te wilki są odpowiedzialne za wszystkie nieszczęścia hodowcy.
Jeszcze się nie zdarzyło by ktokowliek płacił pieniądze za nic. A o vacie podyskutuj z fiskusem i tam kieruj swoje pretensje. Bo co to ma wspólnego z wilkiem?


Cóż - manipulujesz moją wypowiedzią, ale będę miły, i nie nazwę tego dosadniej (po "imieniu").
W zimie (pod śniegiem) owce nie są sobie w stanie znaleźć pokarmu na pastwisku więc siłą rzeczy muszą podczas zimy przebywać w pomieszczeniach zamkniętych lub pół-zamkniętych (tj.owczarniach).
Natomiast w czasie wypasów (tj. okres wiosenno-letnio-jesienny) owiec nie da się w stu procentach zabezpieczyć przed atakami wilków.
Myślałem, że się sam tych przyczyn (zamykania owiec w zimie) domyślisz, ale cóż...

Nie da się owszem i tak Ci cały czas piszę.
Jest tylko jedno ale: 50, 40, czy nawet 95% to więcej jak ZERO - a tym ZEREM jest hodowla bez opieki i zabezpieczeń.
O jakiej manipulacji piszesz? O stwierdzeniu, że zabezpieczone = nie zjedzone? A czy to jest kłamstwo? Zapytam jeszcze raz. To lepiej nic nie robić i narzekać na wilki niż się zabezpieczyć przed nimi?


Jakbyś czytał dokładnie, to mógłbyś wyczytać, że pisałem o kosztach utrzymania psów pasterskich, a nie o kosztach ich zakupu.
Szczeniak np. owczarka podhalańskiego wcale nie jest taki drogi. Natomiast koszt utrzymania dorosłego owczarka (a raczej owczarków - jeden pies niewiele zdziała) jest już spory.
Co do ogrodzeń, to nie znam szczegółów, ale zakładając, że ktoś ma do ogrodzenia np. kilkadziesiąt (lub więcej) hektarów pastwisk, to się tym ludziom nie dziwię - zwłaszcza, że wilk pod ogrodzeniem może się np. podkopać - i całą harówę przy zakładaniu ogrodzenia można o kant...itp.

Ale zrozum, że prowadząc jakąkolwiek działalność ponosisz koszty. Czy w sklepie, który prowadzisz nie założysz monitoringu tylko będziesz narzekał, że to za drogo i że kradną?
A co do ogrodzeń to jest to jeden ze sposobów zabezpieczeń i raczej nie chodzi o grodzenie pastwisk tylko o tzw. koszary gdzie owce są spędzane na noc. Wypas odbywa się przy udziale pastuchów- juhasów i psów. które pilnują.


Ile to płacisz ? 2-3 grosze ? (z całości) - może 20 gr ?
Teraz ja Cię "oświecę" - hodowcy owiec również płacą podatki min. na pensje dr Śmietany (pracownika "budżetówki") mimo, że (z całym szacunkiem dla jego dorobku naukowego) badania tego pana mają znaczenie dla kilkunastu-kilkudziesięciu osób w Polsce. Poza tym takie badania nie służą niczemu (a opłacane są z kieszeni podatników).

Dla całkowitej już "jasnośći" przemnóż te kwoty przez liczbę płacących podatki i wyjdzie Ci więcej niż te pare groszy. W ten sam sposób placisz na np. drogi itp., itd.
Gratuluję ignorancji.
I w sumie na tym powinna zakończyć się nasza dyskusja a już jakiekolwiek Twoje wypowiedzi na temat wilka. By dyskutować o czymś trzeba to poznać a temu własnie służą jakiekolwiek badania nie tylko te prowadzone na wilkach.



Zaraz, zaraz - ale to ekolodzy, jak to raczyłeś określić "drą ryja", że nie wolno strzelać (najlepiej do niczego). Do tego stopnia "drą ryja", że utrudniają (swoją działalnością) życie np. rolnikom czy hodowcom owiec.
A co w przypadku, gdy np. lokalna populacja wilków nadmiernie "wyeksploatuje" zasoby zwierzyny na danym terenie (tj. rozmnoży się nadmiernie) ? - dr. Śmietana połapie je w siatkę ?
Przypomnę, że nawet dr. Śmietana dopuszcza odstrzał wilków (oczywiście nie całej populacji).

A może nie utrudniają tylko patrzą na ręce?
"Darcie ryja" nazywam nawoływania "hodowców" co najlepiej by nic nie robili tylko siedzieli i liczyli pieniądze a przeszkody i brak szybkiego zysku widzą wszędzie tylko nie u siebie.
Polecam dobrą monografię gatunku to będziesz wiedział co się stanie jak wilków będzie więcej niż może pomieścić dane siedlisko. No ale przecież, jak wcześniej wspomniałęś "badania wilków nie służa niczemu".
Każdy dopusza odstrzał wilków ale nie na zasadzie - to idziemy i odstrzelimy co nam się nawinie.


Czy podczas rozmów z gospodarzami również używałeś w stosunku do nich zwrotów typu; "darcie ryja", "darcie mordy", "pie****isz" itp. ?
Śmiem twierdzić, że nie miałeś na to odwagi - natomiast na forum internetowym, anonimowo fajnie tak sobie odreagować, co ?
Troszeczkę szacunku dla drugiej osoby, oraz jej pracy - to nie są złodzieje itp. abyś sobie na nich trenował wulgaryzmy na forum publicznym.

Pwene zwroty są poprostu zaczerpniete z Twoich wypowiedzi.
Lepiej bym Ci nie zacytował jakich zwrotów używają ci hodowcy pod adresem osób zajmujacych się szeroko pojętą ekologia. Po burzliwych dyskusjach zawsze dochodzili do wniosku, że można było jakoś uniknąć danej szkody.
Jak na razie to odreagowanie widzę z Twojej strony bo to co tutaj piszę jest odzwierciedleniem moich wypowiedzi i osądów również wygłaszanych poza forum. Dla Ciebie jestem żubrem forumowym ale dla wielu innych, w tym zainteresowanych tym tematem jestem osobą z imienia i nazwiska. Więc z tą anonimowością nie jest tak do końca.
Co do reszty wypowiedzi to ani nie nazywam ich złodziejami ani nie trenuję wulgaryzmów na tych osobach więc z takimi wycieczkami personalnymi to ostrożnie.



Gdyby hodowcy owiec mogli strzelać do wilków przebywających na ich (hodowców) terenie, to ja byłbym za zlikwidowaniem wszelkich odszkodowań (ekolodzy wpadli by w histerię) - sądzę, że taki sposób rozwiązywania problemów sprawdził by się również w stosunku do "dresów" ;)
Raczej się na to nie zanosi, więc (moim zdaniem) za szkody spowodowane przez wilki, powinni płacić ludzie, którzy pośrednio się do tych strat przyczyniają (czyli ekolodzy, pomysłodawcy projektu "Natura 2000" itp.)

A potem do kogo będą mogli strzelać? kto będzie następny na liście jak się nie spodoba hodowcy?
Troszeczkę umiaru bym polecał.
Dlaczego wrzucasz do jednego worka pomysłodawców Natury 2000? Przecież wilk został objęty ochroną gatunkową na długo przed tym jak wprowadzono w Polsce sieć obszarów naturowych.


Takie tezy, to może sobie wygłaszać osoba, która nie ponosi strat rzędu np. kilka tyś. złotych rocznie na rzecz tej "równowagi biologicznej".
Jak masz jakiś pomysł na wyżywienie zwiększającej się populacji ludzkiej bez nadmiernej eksploatacji środowiska, to przedstaw ten projekt - może otrzymasz za to nagrodę Nobla 8-)
Poza tym, ja nigdzie nie pisałem, że jestem zwolennikiem wytępienia wilków, albo przeniesienia wszystkich np. do ogrodów zoologicznych.
Uważam natomiast, że częściowy odstrzał jest niestety konieczny, a wypłatą odszkodowań za szkody spowodowane przez np. wilki powinny się zajmować osoby, którym zależy na ochronie wilków (czyli np. ekolodzy, a nie całe społeczeństwo w tym np. hodowcy owiec, czy ich rodziny - jako podatnicy).

Pomysł mam ale pozwól, że pochwalę się nim przed komisją noblowska.


Postaram się być wyrozumiały - wytrzeźwiej, albo przynajmniej się wyśpij, przeczytaj jeszcze raz, i pomyśl nad kontekstem mojej wypowiedzi (skierowanej zresztą do innej osoby).

1.Nie krzyczę.
2. Nie twierdziłem, że odstrzałem wilków powinni się zajmować ekolodzy (ani Marsjanie ;)).
3. Dlaczego znienawidzonym ? - na jakiej podstawie wysnuwasz to przypuszczenie ?
4. Niech sprawą (ewentualnego) odstrzału wilków zajmą się hodowcy owiec (można by zmienić prawo) ale tylko na własnych gruntach, oraz w ramach limitów - przy okazji zmobilizowało by to ich do częstszego doglądania stad.


Jak już napisałem wcześniej zalecam duża ostrożnoć w wycieczkach personalnych a na ten grunt powoli to zaczyna schodzić.
A co do tego trzeźwienia to pozostawię to bez komentarza.
1. Krzykiem nazywam lament nad biednym hodowcą, który nic nie robi by się ustrzec a woła o odszkodowania.
2. Skoro nie ekolodzy to dlaczego maja placić za coś na co nie mają wpływu?
3. Na podstawie Twoich wypowiedzi, gdzie wszyscy są winni tylko nie ten hodowca, który poza tym, że ma te nieszczęsne owce do niczego więcej nie jest zobowiązany.
4. Co do tej broni i odstrzałów to mam nadzieje, że żartujesz bo ja widząc co poniektórych hodowców to mam wielkie obawy o właście użycie tej broni.



Zapomniałeś dodać, że w np. okresie 20-sto lecia międzywojennego na wilki polowano znacznie intensywniej niż obecnie, a owce i tak tym juhasom (z psami) czasem ginęły na skutek wilczych ataków.
"Żubrze" - zwróciłeś niedawno uwagę pewnemu użytkownikowi forum (zresztą słusznie) aby przykładał większą wagę do tzw. kultury wypowiedzi, oraz zachowywał szacunek dla dyskutantów. Postanowiłem odpowiedzieć na niektóre "zarzuty" ponieważ Ty "Żubrze" zarzuciłeś mi to, iż manipuluję faktami (czyli kłamię).
Odpowiedziałem więc, przedstawiając swój punkt widzenia - dziękuję, oraz przepraszam (ewentualnych) czytających, za oddalenie się od głównego tematu.
Mam ciekawsze zajęcia, niż kłócenie się z kimś na forum internetowym.
Howgh ! :grin:

O niczym nie zapomniałem, tylko jakoś nigdzie nie napisałem, że są to w 100% pewne metody bo takiej nie ma. Ale jest różnica w stratach bądź ich braku w hodowlach zabezpieczonych a niezabezpieczonych. I to jest niezależne od czasów w których prowadzi się hodowlę.
Tak zwróciłem i będe zwracał każdemu, również tym którzy proponują wytrzeźwienie przed napisaniem posta.

żubr
03-08-2009, 15:02
No cóż z powodu lenistwa pozwolę sobie przekleić dwa cytowy przez Ciebie artykuł. Ja w nich nie widzę żadnej rozbieżności w tym o czym Ci pisałem.

Wilki w Bieszczadach

W
ilki zamieszkujące Bieszczady należą do populacji karpackiej, która oprócz Polski obejmuje swoim zasięgiem obszar Czech, Słowacji, Węgier, Ukrainy oraz Rumunii. Cała karpacka populacja wilków liczy około 3500 osobników. W polskich Karpatach wilków jest około 200-250. Tereny przez nie zasiedlone rozciągają się wzdłuż granic ze Słowacją i Ukrainą. Bieszczady stanowią szczególnie ważne miejsce bytowania wilków w Polsce. Jest to obszar, na którym drapieżniki te nigdy nie zostały całkowicie wytępione i występują w dużym zagęszczeniu.


Rdzeń bieszczadzkiej populacji wilków tworzą osobniki żyjące w Bieszczadach Wysokich, tj. w Bieszczadzkim Parku Narodowym i terenach przyległych. Obszar ten cechuje się małym zaludnieniem, niezbyt rozbudowaną siecią drogową, dużą lesistością i słabo rozwiniętym rolnictwem. Teren ten leży w granicach polskiej części Międzynarodowego Rezerwatu Biosfery "Karpaty Wschodnie" i stanowi doskonałe siedlisko wilków.

Według badań naukowców W. Śmietany i J. Wajdy, terytoria trzech watah wilków zasiedlających BPN i jego otoczenie zajmowały obszar od 80 do 90 km2. Wielkość terytorium wilczych watah może wahać się od kilkudziesięciu do kilku tysięcy kilometrów kwadratowych. Generalnie wilki żyjące na północy swego zasięgu mają większe terytoria niż te żyjące na południu. Wielkość obszaru zależy przede wszystkim od zagęszczenia ofiar. Wielkość terytoriów watah wilków w Bieszczadach jest niemal identyczna z wielkością z innych części Karpat. Stosunkowo niewielkie terytoria wilków w Bieszczadach są prawdopodobnie związane z wysokim zagęszczeniem ofiar, a w szczególności jeleni.

Liczba wilków w pięciu watahach zasiedlających BPN i jego otoczenie, tropionych przez W. Śmietanę i J. Wajdę w latach 1991-1995, wahała się od 23 do 33 osobników na początku i od 16 do 23 na końcu zimy. Grupy liczyły od 2 do 10 osobników. Średnia wielkość watahy wynosiła 6 osobników na początku i 4 na końcu zimy. Zmniejszenie się liczby osobników w watahach wahało się w poszczególnych latach od 21% do 39% i było powiązane z liczbą wilków odstrzelonych przez myśliwych lub padłych z innych przyczyn na tym samym terenie.

W latach 1976-1995 w Bieszczadach odstrzelono 663 wilki, średnio 35 osobników rocznie. Najwięcej na południu i wschodzie regionu, na terenach przylegających do granicy, a szczególnie dużo w bezpośrednim otoczeniu BPN. Na terenie znajdujących się tam pięciu obwodów łowieckich odstrzelono w tym okresie 436 wilków, co stanowi 66% wilków odstrzelonych w polskich Bieszczadach.

Mimo tych strat, każdego roku w okresie od wiosny do jesieni liczba wilków zwiększała się od 15% do 53%. Prawdopodobnie wzrost ten spowodowany był głównie przez reprodukcję. Spadek liczebności wilków w okresie zimowym w Bieszczadach był bliski krytycznej wartości określającej możliwość odtwarzania się populacji. Wg badań W. Śmietany i J. Wajdy, zagęszczenie wilków wahało się od 4 do 6 osobników/100 km2 na początku i około 3/100 km2 na końcu zimy. Wykazane średniozimowe zagęszczenie 4 osobników/100 km2 jest jednym z najwyższych, jakie do tej pory zostało opisane na świecie. Badania udokumentowały, że zagęszczenie wilków wzrasta wraz z liczbą kopytnych zasiedlających dany obszar. Wg naukowców, liczebność wilków powinna się ustabilizować na poziomie 5 osobników na 100 km2. Dla porównania, oficjalne inwentaryzacje wykazywały na koniec sezonu zimowego 1997 roku zagęszczenie 9 wilków/100 km2, czyli ok. 2,5-krotnie więcej niż stwierdzili badacze. Tak więc chociaż zagęszczenie wilków w Bieszczadach jest jednym z najwyższych, jakie stwierdzono do tej pory na świecie, to oficjalne dane zawyżają ich stan ilościowy jeszcze bardziej.

Można założyć, że zagęszczenie wilków na całym obszarze ich występowania w Bieszczadach jest podobne, jakie stwierdzili W. Śmietana i J. Wajda w BPN i jego otoczeniu. Opierając się na tych danych można szacować, że całyobszar Bieszczadów (1600 km2 powierzchni leśnej zasiedlonej przez wilki) zamieszkuje 65-100 wilków. Tymczasem oficjalne dane z lat 1990-1999 mówiły o występowaniu na koniec zimy 150-250 osobników. Oparte na tych zawyżonych inwentaryzacjach plany odstrzałów wilków w latach 1990-1998 zakładały odstrzelenie ok. 100 osobników rocznie. Planowano więc w rzeczywistości odstrzał wszystkich występujących na tym terenie osobników. W praktyce jednak myśliwym udawało się odstrzelić ok. 35 osobników rocznie. Głównym powodem zawyżonej inwentaryzacji wilków jest wykazywanie w sąsiadujących ze sobą obwodach łowieckich tych samych watah. Tropienia po śniegu wskazują, że w okresie zimowym wilki w Bieszczadach przemierzają stosunkowo duży dystans - około 20-25 km na dobę. Tropy tych samych osobników mogą zatem być rejestrowane w dwóch, a nawet trzech obwodach łowieckich tego samego dnia. Nie można też wykluczyć, że w niektórych przypadkach liczebność wilków może być celowo zawyżana. Obecność wilków w łowisku budzi bowiem nadal wiele emocji wśród niektórych myśliwych, którzy chcieliby wilkom przywrócić status zwierzyny łownej.

W. Śmietana i J. Wajda w latach 1995-1995 zebrali również informacje o przyczynie śmierci 43 wilków. Z tej liczby 86% zostało zabitych przez myśliwych, 5% przez kłusowników (1 zastrzelony i 1 złapany we wnyki) i 9% padło z przyczyn naturalnych (1 zagryziony przez inne wilki, 3 padłe z powodu choroby lub wycieńczenia). Po objęciu wilka ochroną w Bieszczadach najważniejszymi czynnikami śmiertelności są kłusownictwo oraz wypadki naturalne.

Stosunkowo dobrze poznany jest skład pożywienia wilków w Bieszczadach. Badania wskazują, że podstawowym składnikiem pożywienia wilków jest jeleń. Stałym i istotnym składnikiem diety wilków są również sarny i dziki. Nie stwierdzono natomiast w odchodach wilków szczątków żubrów i łosi, aczkolwiek odnotowano przypadki ich żerowania na padłym i skłusowanym żubrze oraz padłym z wycieńczenia łosiu. Zwierzęta domowe odgrywają niewielką rolę w diecie wilków w Bieszczadach. Zimą wilki spożywają padlinę zwierząt domowych wykładaną pod ambonami myśliwskimi. Pokarm ten stanowi do 5% diety wilków w tej porze roku. W okresie letnim jedynie szczątki owiec oraz kóz są znajdywane w wilczych odchodach. Stanowią one niecałe 2% pokarmu pobieranego przez wilki w okresie letnim. Poza tym w odchodach wilków stwierdza się szczątki zajęcy oraz ssaków, które stanowią zaledwie 1-2% diety wilków.

W. Śmietana wykazał, że najbardziej podatne na drapieżnictwo wilków w Bieszczadach są dziki, następnie sarny i jelenie. Najłatwiejszym łupem wilków są 8-12-miesięczne dziki, młode (do 4 miesiąca) jelenie i sarny oraz nowo narodzone warchlaki, a najmniej dorosłe jelenie. Selektywność drapieżnictwa wilków zmienia się sezonowo. Przestawienie się wilków z jednego gatunku ofiar na inny jest spowodowane narodzinami młodych osobników oraz zmieniającą się podatnością osobników dorosłych na ataki tych drapieżników. W przypadku jeleni i saren najbardziej narażone na skuteczne ataki wilków są osobniki nowonarodzone. W kolejnych miesiącach młodociane jelenie i sarny stają się coraz trudniejszą zdobyczą. W przypadku jeleni, podatność cieląt ponownie wzrasta wciągu zimy, co jest związane z pogarszającą się ich kondycja fizyczną. W przeciwieństwie do jeleni i saren, dziki aktywnie bronią swego potomstwa. Dlatego nowo narodzone dziki nie są tak łatwą zdobyczą jak nowo narodzone sarny i jelenie. Podsumowując, drapieżnictwo wilków w obrębie poszczególnych gatunków kopytnych skupia się głównie na osobnikach młodocianych. Spośród dorosłych jeleni selekcjonowane są młode byki, znajdujące się w stosunkowo złej kondycji oraz stare łanie. Wyniki te zgadzają się z większością przeprowadzonych na świecie badań, które wykazują, że osobniki młodociane, stare oraz w gorszej kondycji fizycznej są najbardziej podatne na drapieżnictwo wilków. W. Śmietana wyliczył prawdopodobną liczbę kopytnych padających łupem wilków w Bieszczadach. Podaje on, że przeciętna wataha wilków, licząca 4-6 wilków, zabija rocznie od 35 do 65 jeleni, 14-16 saren oraz 9-11 dzików.

Od 1998 r. Skarb Państwa jest zobowiązany do wypłacania odszkodowań za szkody spowodowane przez wilki wśród zwierząt gospodarskich. W latach 1998 i 1999 hodowcy zgłosili odpowiednio 129 i 114 zwierząt gospodarskich zabitych przez wilki w Bieszczadach, z czego 96% stanowiły owce, 3% kozy i 1% bydło. W zdecydowanej większości ataki wilków następowały na zwierzęta pozostawione na noc bez dozoru, zarówno na pastwiskach jak i w pobliżu zabudowań gospodarczych. Większość szkód wystąpiła w północnej części regionu, w tzw. Bieszczadach Niskich (gminy: Ustrzyki Dolne, Czarna, Olszanica). Jest to teren znacznie intensywnej wykorzystywany rolniczo i o mniejszej lesistości niż część południowa regionu, czyli tzw. Bieszczady Wysokie. Z punktu widzenia ekonomicznego całego województwa szkody te nie są duże, jednak dla poszczególnych hodowców stanowią często dotkliwą stratę.

Zgodnie ze "Strategią ochrony i kształtowania populacji wilka w Polsce" powinniśmy w naszym kraju zapewnić odtworzenie i utrzymanie żywotnej populacji wilków jako integralnej części ekosystemów leśnych przy jednoczesnym minimalizowaniu konfliktów z gospodarką człowieka w krajobrazach rolniczych.

Bieszczady, a w szczególności Bieszczady Wysokie stanowią doskonałe siedlisko wilków. Duża lesistość, znikome wykorzystanie rolnicze terenu, rozbudowany system obszarowej ochrony przyrody (Bieszczadzki Park Narodowy, Park Krajobrazowy Doliny Sanu, Ciśniańsko-Wetliński Park Krajobrazowy, Park Krajobrazowy Gór Słonych, Wschodniobeskidzki Obszar Chronionego Krajobrazu) sprawiają, że region ten jest jednym z najlepszych, jeśli nie najlepszym w Polsce obszarem, gdzie powinniśmy dążyć do utrzymania żywotnej populacji wilków w harmonijnej koegzystencji z lokalną ludnością. Pojawiające się od czasu do czasu w mediach "nagonki na wilka w Bieszczadach" nie prowadzą do rozwiązywania konkretnych problemów, lecz powodują izolację środowisk pro- i antywilczych. Ochrona i gospodarowanie populacją wilka wymaga natomiast współpracy pomiędzy dobrze zorientowanym w tej problematyce środowiskiem naukowym, administracją państwową odpowiedzialną za ochronę przyrody, gospodarkę leśną i łowiecką, myśliwymi, hodowcami i organizacjami proekologicznymi.

Racjonalna ochrona i gospodarowanie populacją wilka w Bieszczadach, jak i w całej Polsce, wymaga posiadania przez decydentów wiarygodnego rozeznania co do aktualnego występowania i trendu liczebności tychdrapieżników. Informacje takie powinny być uzyskiwane corocznie w oparciu o jednolitą procedurę. Konieczna jest więc inwentaryzacja wilków przez koła łowieckie i nadleśnictwa - prawidłowo prowadzona zapewni porównywalność zbieranych danych o liczebności i areale występowania tych drapieżników. Należy też uświadomić sobie, że watahy wilków zajmują rozległe tereny, często obejmujące obszary należące do oddzielnych obwodów łowieckich i nadleśnictw. Dlatego inwentaryzacja w danej jednostce powinna być skorygowana obserwacjami z sąsiednich jednostek. Dane z liczenia powinny być przesyłane do Wojewódzkiego Konserwatora Przyrody. Konieczne jest też gromadzenie danych o szkodach powodowanych przez wilki wśród zwierząt gospodarskich.

Występowanie w łowisku dużych ssaków drapieżnych (wilka i rysia) powinno być brane pod uwagę w planowaniu pozyskania jeleni, saren i dzików. W przeciwnym razie realizacja zbyt wysokich odstrzałów, w krótkim czasie może powodować większy spadek liczebności kopytnych niż zakładano. Sytuacja taka może również powodować nasilenie się ataków wilków na zwierzęta gospodarskie.

Odszkodowania za straty spowodowane przez wilki wśród zwierząt gospodarskich ustanowiło rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 10 września 1997 r. w sprawie gatunków zwierząt chronionych wyrządzających szkody, za które odpowiada Skarb Państwa. W Bieszczadach obowiązuje ono od 2 kwietnia 1998 r., czyli od momentu uznania ich za zwierzęta chronione w całej Polsce. Ponieważ nie ma przepisów prawnych, które szczegółowo regulowałyby funkcjonowanie systemu wypłaty odszkodowań, w poszczególnych województwach kwestia ta jest rozwiązywana w odmienny sposób. Wojewoda Podkarpacki do wyceny szkód powołał specjalną komisję. Po stwierdzeniu ataku na zwierzęta gospodarskie, hodowca powinien jak najszybciej zawiadomić komisję o zaistniałym zdarzeniu oraz zabezpieczyć ślady wskazujące na przyczynę powstania szkody. Po przybyciu komisji sporządzany jest protokół z oględzin oraz szacowana jest wielkość strat poniesionych przez hodowcę. Podstawowym problemem funkcjonowania systemu odszkodowań w Bieszczadach jest wg hodowców niewłaściwy taryfikator stosowany przez wojewodę. Powinien być on przygotowywany przynajmniej raz w roku, przed okresem wypasów, a cennik zaakceptowany przez regionalne związki hodowców. Innym problemem jest niesłuszne uznawanie przez komisję za sprawcę szkody psa, a nie wilka. Ponieważ rozróżnienie pomiędzy szkodami dokonanymi przez wilki i psy jest często bardzo trudne lub wręcz niemożliwe, wszystkie wątpliwe sytuacje powinny być rozstrzygane na korzyść hodowców.

Samo wypłacanie odszkodowań nie rozwiązuje problemu atakowania zwierząt gospodarskich przez wilki. Brak dozoru lub innego zabezpieczenia wypasanych zwierząt znacznie zwiększa ryzyko ataku wilków. Te, które zabiły zwierzę hodowlane w danym stadzie zwykle po jakimś czasie wracają i powodują kolejne szkody. Również usunięcie z danej okolicy wilków atakujących zwierzęta gospodarskie nie rozwiązuje całkowicie problemu, bowiem w krótkim czasie zwolnione terytorium zostaje zajęte przez nową parę wilków, która prawdopodobnie prędzej czy później odkryje, że pozostawione bez dozoru zwierzęta gospodarskie stanowią łatwy łup. Tylko owczarze o pasterskim rodowodzie (potocznie zwani "góralami") w sposób zorganizowany chronią stada owiec przed atakami wilków i innych dużych ssaków drapieżnych. Górale wykorzystują w tym celu specjalną rasę psów, znaną jako owczarki podhalańskie.

Szkody dokonywane wśród zwierząt gospodarskich stanowią zasadniczy powód negatywnego nastawienia lokalnych społeczności do wilków. Często jest to problem nie tylko ekonomiczny, ale również emocjonalny. Dlatego nawet wypłata odszkodowania niekiedy nie satysfakcjonuje hodowców i żądają oni likwidacji wilków na danym terenie. Usunięcie z lokalnej populacji osobników czyniących permanentne szkody w inwentarzu jest uzasadnione następującymi argumentami:

- może to zmniejszyć lub nawet zlikwidować na jakiś czas szkody powodowane przez wilki w danej okolicy;

- nie będzie to miało właściwie żadnego ujemnego wpływu na liczebność całej populacji wilków w regionie;

- nie dopuści to do przejmowania przez potomstwo tych wilków zwyczaju atakowania zwierząt gospodarskich;

- pozwoli to uniknąć sytuacji, że hodowcy sami będą próbować pozbyć się wilków (trucie, nielegalny odstrzał).

Radosław Szymczuk

Opracowano na podstawie artykułu Wojciecha Śmietany "Bieszczadzka populacja wilka", Monografie Bieszczadzkie vol. 9., 2000.
Dzikie Życie 3/93 2002 .Marzec 2002

Pozostałe dwa pomijam gdyż jeden dotczy wilków z Puszczy Augustowskiej a drugi z Podlasia.
Inny teren inny behawior a problem ten sam - brak dozoru czy zabezpieczeń.

Tym postem chciał bym zakończyć tą bezsensowną dyskuję gdyż dyskutowanie na zasadzie "idź wytrzeźwiej" nic nie wnosi. Na czerwono podkresliłem w artykule te fragmenty, na które powinieneś zwrócić szczególną uwagę zanim wkleisz następnym razem artykuł jako konrtargument.

Browar
05-10-2009, 17:30
http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20091005/BIESZCZADY/161087316

Bieszczadzcy hodowcy owiec dostali zaległe odszkodowania
Krzysztof Potaczała

Rolnicy, którzy czekali miesiącami na wypłatę odszkodowań za zagryzione przez wilki owce, dostali wreszcie pieniądze. Jednak od połowy sierpnia Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Rzeszowie znowu nie ma funduszy na ten cel.

Czy hodowcy i tym razem będą musieli uzbroić się w cierpliwość?

– Wypłaciliśmy część zaległości – informuje Magdalena Grabowska, pełniąca obowiązki dyrektora RDOŚ w Rzeszowie. – Teraz złożymy wniosek do Ministerstwa Środowiska o przelanie kolejnej puli pieniędzy na odszkodowania. Chodzi tu zresztą o szkody powodowane przez wszystkie zwierzęta chronione, nie tylko wilki.


Te ostatnie czynią jednak najwięcej spustoszeń. W jednym z gospodarstw w Hoszowie koło Ustrzyk Dolnych drapieżniki zdziesiątkowały liczące 58 sztuk stado owiec. – Zostało nam zaledwie 20 zwierząt – skarży się Józef Tomków. – Wilki zjadły zaledwie trzy owce, resztę podusiły i poraniły. Te ostatnie trzeba było dobić, bo strasznie się męczyły i nie rokowały nadziei na wyleczenie.


Gospodarstwo pana Józefa leży w środku wsi, kilkadziesiąt metrów od szkoły i sklepu. Dla wilków to nie przeszkoda. W dzień podchodziły do ogrodzonego pastuchem elektrycznym pastwiska, a nocą do koszara, w którym stały owce. – Po ostatnich atakach muszę zamykać je na noc do owczarni, choć o tej porze roku powinny jeszcze być na powietrzu – dodaje Tomków. – W okolicy kręci się wadera z dwoma młodymi, które uczy polować. To one dokonały takiego spustoszenia w moim stadzie. Parę dni temu widziałem też na obrzeżach wsi samotnego wilka.


– U nas, odpukać, od miesiąca jest spokój, ale do zimy jeszcze daleko, więc wszystko się może zdarzyć – mówi Grażyna Dydak z Rabego koło Czarnej. – Z doświadczenia wiem, że dzisiaj wilków w okolicy może nie być, ale jutro mogą niespodziewanie przyjść i urządzić rzeź na owcach. Żeby nie wiem jak człowiek pilnował, wilk niemal zawsze znajdzie sposób, żeby podkraść się do stada.


W tym roku wilki zagryzły w Bieszczadach i Beskidzie Niskim 412 owiec, 12 krów, 9 koni i 4 kozy. Wartość oszacowanych szkód przekroczyła 400 tys. zł. Do 15 maja RDOŚ wypłaciła rolnikom 175 tys. zł, a do 18 maja – 147 tys. zł. Na wypłatę kolejnych odszkodowań potrzeba 208 tys. zł.

Browar
14-12-2009, 21:18
Znowu wieje grozą...
http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20091214/BIESZCZADY/507291529

Wilki podchodzą coraz bliżej bieszczadzkich osad. Ludzie się boją
Krzysztof Potaczała

Po obrzeżach Lutowisk w biały dzień chodzą wilki – alarmuje Renata Kozdęba, mieszkanka wsi.
– W tym tygodniu mój znajomy widział najpierw cztery osobniki, a później dwa. To nie jest normalne, ludzie zaczną się bać.

Wilki przechodziły drogą z betonowych płyt, powyżej osiedla nazywanego przez miejscowych "Tajwanem”. Z kolei droga nazywana jest "filmówką”, ponieważ korzystała z niej w latach 60. ekipa nagrywająca w Lutowiskach fragmenty "Pana Wołodyjowskiego”.

- To już jest poza wsią, więc nie ma się co dziwić, że ktoś akurat tam zobaczył wilki – mówi dr Wojciech Śmietana, mieszkający w Lutowiskach pracownik krakowskiego Instytutu Ochrony Przyrody PAN. – Obok tej drogi rzeczywiście są pola, ale do lasu jest jakieś 100-150 metrów. Nie zapominajmy, że wilki aktywne są także w dzień i nie zawsze siedzą schowane w lesie.

Zdaniem Renaty Kozdęby, wilki są coraz bardziej odważne i w poszukiwaniu pożywienia podchodzą coraz bliżej ludzkich osad.

– Do jesieni podkradały się na pastwiska, na których wypasane były owce, a teraz zaczynają szukać innego łupu, choćby psów – twierdzi. – Warto uczulić na to gospodarzy. Wilk jest sprytny, potrafi porwać ofiarę nawet sprzed drzwi domu, jak to niejednokrotnie zdarzało się w ubiegłych latach.

Derty
15-12-2009, 15:45
Pani Renata to miejscowa znawczyni wilków...qrde, lęk mnie przeszył...
Derty

Nijor
08-01-2010, 21:02
http://www.przemysl-bieszczady.pl/

http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20100108/PRZEMYSL/612263363

Witam.

Zainteresowała mnie ta sprawa i mam pytanie czy według Was może to być "bieszczadzki miś". Czy misie bieszczadzkie migrują pod sam Przemyśl. Czy ktoś słyszał o takich przypadkach, np. w latach 80-tych.

marcins
08-01-2010, 21:18
Niedźwiedzie wędrują po bardzo dużym obszarze i najpewniej jest to jakiś niedźwiedź z Pogórza Przemyskiego albo szeroko rozumianych Bieszczadów.

Marcowy
08-01-2010, 21:51
A ja doklejam pytanie do jednego z setek tutejszych wątków o misiach 8)

admin
08-01-2010, 23:23
Na przemyskim forum napisali (ponoć czerpiąc z dobrze poinformowanych źródeł) że misiek ten uciekł z "prywatnego" zoo z Sambora.

Dlatego też ponoć trzymał się domostw ludzkich zamiast dać drapaka w lasy.

bartolomeo
30-01-2010, 09:49
Miś nadal rozrabia:
http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20100129/REGION00/637558798



Niedźwiedzica złapana. W policyjnym konwoju trafiła do Przemyśla

Roman Kijanka

Samica niedźwiedzia, ta sama, która niedawno odwiedziła Przemyśl wróciła z powrotem do tego miasta. Tym razem trafiła do lecznicy weterynaryjnej Fedaczyńskich. Tam przejdzie kilkudniową rehabilitację.

Uśpionego w okolicy Chorzowa w powiecie jarosławskim miśka zapakowano do samochodu strażackiego. Do Przemyśla pojechał on konwojowany przez policjantów i służby weterynaryjne.

Razem z nimi udał się dr. Wojciech Śmietana z Instytutu Ochrony Przyrody PAN, który do Chorzowa przyjechał by pomóc w uśpieniu niedźwiedzia.

Grzeczny wcześniej misiek po zaaplikowaniu mu dawki środka usypiającego zrobił się bardziej ruchliwy, potem się położył, by po kolejnym strzale ze środkiem zaatakować zbliżających się do niego mężczyzn. Po chwili jednak spokojnie ułożył się w zaroślach i bez protestów dał się położyć na noszach.

Decyzja o dalszych losach niedźwiedzicy zapadnie w ciągu kilku dni.


Tak na marginesie: niezłego stracha musiał mieć ten myśliwy ze zdjęcia :wink:

tomas pablo
30-01-2010, 11:11
Miś nadal rozrabia:
http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20100129/REGION00/637558798



Tak na marginesie: niezłego stracha musiał mieć ten myśliwy ze zdjęcia :wink:
...a TY BYŚ NIE MIAŁ ..? KAŻDY BY ROBIŁ W PORY, CZUJĄC CIEPLUTKI , MISIOWY ODDECH NA PLARACH :grin:

bartolomeo
30-01-2010, 11:28
Miałbym. Co nie zmienia faktu, że zdjęcie mi się niezmiernie podoba :mrgreen:

PS. Nie krzycz na mnie, proszę.

marcins
30-01-2010, 15:37
Tak na marginesie: niezłego stracha musiał mieć ten myśliwy ze zdjęcia :wink:


...a TY BYŚ NIE MIAŁ ..? KAŻDY BY ROBIŁ W PORY, CZUJĄC CIEPLUTKI , MISIOWY ODDECH NA PLARACH :grin:

Chłopcy a po czym rozpoznaliście, że to myśliwy? ;)

bartolomeo
30-01-2010, 16:13
A tak sobie założyłem/liśmy :mrgreen:

marcins
30-01-2010, 16:49
Mi to raczej na dra Śmietanę ten myśliwy wygląda.

malinka74
06-02-2010, 09:25
To ja jako przemyslanka odnośnie tego niedźwiadka który przyszedł do naszego miasta .Misio a własciwie Misia jest pod opieką dr A i R Fedaczyńskich - niestety miś nie dał sobie rady po wypuszczeniu w okolicach Arłamowa .Niedzwiedzica pochodzi jednak z niewoli - sama nie potrafiła polować ,i ponownie trafiła do lecznicy wychudzona po 3 tygodniach .Obecnie miasto podjeło starania o zatrzymanie jej - ma być stworzone jej dogodne miejsce zamieszkania .Póki co wszystkich prosi się o pomoc w jej utrzymaniu - misia je około 15 - 20 kg dziennie .Można kupić cegiełkę na Allegro
http://www.allegro.pl/show_item.php?item=908359642
Osobiście z meżem zawieżlismy jej wczoraj jedzonko - jabłuszka , marchewki i miodek lipowy .Dzięki uprzejmości dr Andrzeja widzielismy ja z odległości około 4 metrów .Jest urocza , sliczna ,nie ma w sobie agresji .
Nasza Przemisia w tv
http://dziendobrytvn.plejada.pl/24,29500,news,,1,niedzwiedzica_znalazla_dom,aktual nosci_detal.html

komisaRz von Ryba
10-02-2010, 23:08
Miś nadal rozrabia:
Tak na marginesie: niezłego stracha musiał mieć ten myśliwy ze zdjęcia :wink:
oj wielkiego, TU (http://www.joemonster.org/art/13388/Stary_niedzwiedz_nie_chce_spac) wiecej fotek z tego zdarzenia

pozytywny
11-02-2010, 12:45
juz niebawem cieplej bedzie, aparat w dlon i w droge... piekne zdjecia (aneczka) musze to sam zobaczyc :)

czternastak
13-02-2010, 18:04
No Wojtek wraz z mysliwym klasycznego drapaka dali hehehe

dziabka1
13-02-2010, 18:32
od razu mi się to skojarzyło :)

klopsik
13-02-2010, 19:37
To jest mloda misia jeszcze podrostek zaledwie , a i mysliwy widac wybiegany to mu sie udalo uciec .Zdjecia sa z schwytania jej pod przemyslem , wiadomo gdzie wyladowala docelowo ?Jest faktycznie w tym niedziedziarjum ?

bartolomeo
13-02-2010, 19:52
Zdjęcia są z drugiego łapania, tego pod Chorzowem (Podkarpacie). Miś jest obecnie w zoo we Wrocławiu.

PS. Znalazłem źródło:
http://rzeszow.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,7554497.html

deszcz1
17-02-2010, 01:31
Nie bieszczadzkie to ale ...; http://video.google.com/videoplay?docid=4476899496233661707#

trzykropkiinicwiecej
17-02-2010, 18:01
Dobry filmik... ciekawe czy nasze też tak na jagody i orzeszki z ręki lecą... (Nie dziwie się że żonę trzyma w mieście ;p )
zagadka dźwiękowa?
http://www.youtube.com/watch?v=ybmupbJoEQY

7311
17-02-2010, 19:26
trzykropkiinicwięcej
to wilki.

asia999
20-02-2010, 17:08
Dzisiaj w porannej TV była mowa o nowej akcji WWF - w ramach ochrony wilków chcą, żeby było więcej psów pasterskich z prawdziwego zdarzenia - m.in. w Bieszczadach i namawiają znanych ludzi do zasponsorowania zakupu takiego psa, który później będzie przekazany do wybranych hodowców owiec. Ma to zmniejszyć częstotliwość i skuteczność ataków wilków na stada owiec a co za tym idzie ograniczyć częstotliwosc i skuteczność ataków ludzi na wilki...
wyjdzie to czy nie wyjdzie?

7311
23-02-2010, 08:12
http://forum.lowiecki.pl/read.php?f=11&i=329366&t=329366
dawno się tak nie uśmiałem.

trzykropkiinicwiecej
27-02-2010, 13:59
...z dzisiejszego Onetu... normalnie groza ;p


Bieszczady: grasuje niebezpieczny drapieżnik


Niedźwiedź, fot. Darek Delmanowicz
PAP
Tropy niedźwiedzi zauważyli leśnicy w kilku miejscach w Bieszczadach, m. in. w nadleśnictwach Lutowiska, Stuposiany i Komańcza - poinformował rzecznik Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie, Edward Marszałek.
- Cieplejsze dni oraz intensywne topnienie śniegu sprzyjają przerwaniu zimowej drzemki - powiedział rzecznik.

Dodał, że od kilku dni tropy drapieżnika są coraz częściej widoczne. - W nadleśnictwie Lutowiska zaobserwowano także matkę wędrującą z rocznym niedźwiadkiem - zauważył.

Tropy niedźwiedzi najczęściej pojawiają w okolicach zimowych paśników dla zwierząt. Misie zazwyczaj wyjadają tam kukurydzę. Rzecznik krośnieńskiej RDLP przypomina, że przebudzone ze snu niedźwiedzie mogą być groźne dla człowieka.

- W ostatnich kilku latach wielokrotnie dochodziło do takich spotkań, z których człowiek wychodził z obrażeniami. Kilkakrotnie zakończyło się to pobytem poszkodowanych w szpitalu - zaznaczył Marszałek.

W lasach Podkarpacia, głównie w Bieszczadach i Beskidzie Niskim, bytuje ponad 100 niedźwiedzi brunatnych, najwięcej w Polsce. Są wszystkożerne, dorosłe osobniki ważą ok. 300 kg, żyją do 50 lat. Zaliczają się do najbardziej niebezpiecznych drapieżników w Europie.

Pyra.57
27-02-2010, 19:03
Dobrze jest niech straszą. Będzie mniej ludków na trasach ... a może odwrotnie? A tak się zastanowić to chyba dziennikarze nie mają ciekawszych tematów to znajdują tematy zastępcze - misie straszą, zgroza.

Biały 13
02-03-2010, 15:19
...z dzisiejszego Onetu... normalnie groza ;p


Jeśli to cytowany artykuł to jestem w szoku ... gdyż na PAPie (skąd zapewne czerpał ów dziennikarz) tytuł artykułu jest inny, a mianowicie cyt. "Bieszczadzkie niedźwiedzie przerwały sen zimowy"



PS. Cały artykuł nie jest zmieniony, oprócz tytułu. Ciekawe

vm2301
02-03-2010, 18:05
Proste, chodzi o czytelników.

Każdy, kto góry i przyrodę lubi i tak kliknie i przeczyta. Bez względu na tytuł.

Dodatkowo kilkaset / kilka tysięcy tych, co i góry i zwierzęta w dupie mają, ale że podejrzewać będą informację o niedźwiedziu ludojadzie, lejącej się krwi, to przyczynią się do poczytności portalu.

I nie ma znaczenia, że w kilka sekund z okrzykiem "łee" odejdą szukać najnowszych skandali wśród cele-tfukurna-brytów.

Podobne zagrywki "przyciągania przez atrakcyjnie brzmiący tytuł" można zauważyć na innych portalach...taki chyba trend w mediach...ideał sięga bruk...owców

marcins
13-03-2010, 14:11
Coś o bieszczadzkich wilkach:http://www.tvp.pl/wiedza/przyroda/dzika-polska/wideo/13032010-1025

WILKU
14-05-2010, 01:32
Taki life,my żyjemy i wilki chcą żyć.A owieczki to w ich oczach źródło bytu.Jak zamkną wszystkie sklepy to będziemy polować na to co dobre i dostępne.Taka mi sie analogia nasunęła.Trzeba pozakładać fladry i żyć dalej.
P.S. Tropie wilki i jakoś żaden mi krzywdy nie zrobił (z 2 km nas czują i unikają, chyba, że pod wiatr przez przypadek).Pewnie sie narażam farmerom;-).

trzykropkiinicwiecej
07-07-2010, 14:48
...bardzo ciekawy reportaż ukazał się na portalu Bieszczady.pl Małgocha wrzuciła link do boxa... tu też niech będzie..:) http://www.bieszczady.pl/Tajemnica_bieszczadzkiego_izotopu?newsID=5598&sectionNo=1

Biały 13
16-07-2010, 12:06
Pytanie ile osób będzie teraz używać terpentyny aby niedźwiadek przyszedł i mogła osoba zrobić dobre zdjęcie ... choć wątpię aby ktoś miał tyle zaparcia aby tydzień jak nie dłużej czekać na niedźwiadka

Browar
17-07-2010, 10:22
Po co używać terpentyny,wystarczy poszukać misia,one wcale tak bardzo się nie ukrywają.

Browar
20-07-2010, 20:07
http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20100719/BIESZCZADY06/688730401
[quote]Rozmawiamy ze zwierzętami. Dziś głos ma niedźwiedź
Krzysztof Potaczała

Nie lubimy wilków, bezmyślnie zapuszczamy się w ostoje niedźwiedzi, zagarniamy ostatnie naturalne siedliska rysi. Zawsze mamy dużo do powiedzenia. A co zwierzęta chciałyby nam powiedzieć?

W Polsce żyje nie więcej niż 100 niedźwiedzi. To garstka. Ich największą ostoją są Bieszczady, zaś kilkanaście sztuk bytuje w Tatrach. Właśnie tam są najbardziej narażone na presję ze strony ludzi, zwłaszcza turystów. To turyści pozbawili życia młodego niedźwiadka nad Morskim Okiem. Utopili go podobno w obronie własnej. Gdyby wiedzieli, jak się zachować, ten dramat by się nie wydarzył. Rokrocznie w Tatrach dochodzi do setek spotkań niedźwiedzi z ludźmi, którzy z zadowoleniem pstrykają miśkom zdjęcia i rzucają im kanapki. Nie pomagają apele pracowników Tatrzańskiego Parku Narodowego o zaprzestanie takich "zabaw”.

Jestem u siebie, chcę żyć w spokoju, ale wy, ludzie, mi nie pozwalacie. Coraz głębiej wchodzicie na moje terytoria, hałasujecie, potwornie śmiecicie. Zostawiane przez was odpadki to dla mnie przysmak, ale przez to przyzwyczajam się do waszej obecności i zatracam dzikość oraz umiejętność poszukiwania pokarmu w naturalny sposób. Wydaje się wam, że robicie mi przysługę, a w istocie bardzo mnie krzywdzicie.

Bieszczady są blisko przejęcia negatywnego wzorca z Tatr. Bo i tu cywilizacja sięga coraz głębiej, rozprzestrzenia się sieć dróg, w dzikich jeszcze niedawno zakątkach wyrastają domy i pensjonaty, powiększa się także liczba szlaków turystycznych. Wszystko to powoduje, że niedźwiedzie mają uszczuploną przestrzeń życiową. Do tego dochodzą zbieracze jelenich poroży, którzy na przełomie zimy i wiosny masowo penetrują leśne ostępy.

Ludzie, czyście powariowali?! Po co pchacie się tam, gdzie wam nie wolno? Nie umiecie czytać informacji zakazujących wchodzenia do moich ostoi? Z natury nie jestem rozbójnikiem, nie chcę wam robić krzywdy, ale czasami zostaję zmuszony. Jak przeciw temu mężczyźnie, który wiosną rzucał kamieniami w moje ledwie roczne maluchy zamiast spokojnie się oddalić, albo przeciw temu szaleńcowi, który zaczął grzebać przy gawrze. Po jaką cholerę kusił los?


Żeby lepiej poznać niedźwiedzią naturę, naukowcy z Instytutu Ochrony Przyrody PAN w Krakowie prowadzą regularne badania największych polskich drapieżników. Zwabiają je w pułapki, czasowo usypiają, zakładają im obroże z nadajnikiem telemetrycznym i wypuszczają. Dzięki temu można śledzić ruchy badanych osobników, np. pokonywaną dobowo lub tygodniowo przestrzeń czy zajmowane terytorium.

Naukowcom pomagają leśnicy. To oni dbają w Bieszczadach o dzikie owocowe sady, w których zwłaszcza jesienią objadają się niedźwiedzie, i to oni zimą wykładają w lasach kukurydzę i inne przysmaki, by przebudzone ze snu zwierzęta mogły się posilić.

Nie wszystko jest w porządku, ale chcę podziękować tym, którzy mnie szanują i dbają o moją kondycję. Wiele razy obserwowałem z zarośli, jak ludzie w zielonych ubraniach zostawiali dla mnie pożywienie. Widziałem też turystów, którzy wędrowali wyznaczonym szlakiem i miło mi było, że z niego nie schodzili. Jeszcze bardziej godne zauważenia jest to, że niedojedzone resztki pakowali w worki i zabierali z sobą. Nie wszyscy tak postępują, ale mam nadzieję, że z czasem się nauczą. Wtedy będzie łatwiej żyć i mnie, i wam.[quote]

Biały 13
26-07-2010, 15:45
a to znalezione dziś w okolicy ...
Wilki i niedźwiedzie rozrabiają - Skarb Państwa płaci
Prawie 257 tys. zł zapłaci Skarb Państwa rolnikom za straty wyrządzone przez wilki, niedźwiedzie, bobry i żubry w woj. podkarpackim - poinformowała w poniedziałek dyrektor Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Rzeszowie Magdalena Grabowska.

"Od początku tego roku wilki zabiły osiem koni, cztery sztuki bydła, siedem kóz i 176 owiec. Wyrządzone przez nich straty oszacowano na prawie 99 tys. zł" - powiedziała Grabowska. Z kolei niedźwiedzie rozbiły 225 rodzin pszczelich. Większość zniszczonych uli była położona w lasach. Szkody spowodowane przez niedźwiedzie wyniosły 96 tys. zł.
Natomiast straty wyrządzone przez bobry wynoszą prawie 56 tys. zł, a żubry - 6 tys. Bobry niszczą groble, stawy rybne, drzewa, doprowadzają do zalewania upraw rolnych; żubry uprawy leśne.
Niedźwiedzie, wilki i żubry wyrządzają szkody głównie w Bieszczadach i Beskidzie Niskim. Z kolei bobry dodatkowo dokonują zniszczeń w dawnym woj. tarnobrzeskim.
Według szacunków Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie, na Podkarpaciu żyje ok. 450 wilków, 120 niedźwiedzi, 6 tys. bobrów i 300 żubrów.
Za zniszczenia dokonane przez zwierzęta chronione płaci Skarb Państwa, za szkody zwierzyny łownej koła łowieckie.

Aleksandra
05-10-2010, 09:45
a to znalezione dziś w okolicy ...
Wilki i niedźwiedzie rozrabiają - Skarb Państwa płaci
Prawie 257 tys. zł zapłaci Skarb Państwa rolnikom za straty wyrządzone przez wilki, niedźwiedzie, bobry i żubry w woj. podkarpackim - ..

cd z dziś


- Ponad 555 tys. zł zapłaci Skarb Państwa rolnikom za straty wyrządzone przez niedźwiedzie, wilki, bobry i żubry w woj. podkarpackim - poinformowała zastępca dyrektora Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Rzeszowie Magdalena Grabowska.

- Od początku tego roku wilki zabiły 10 koni, osiem sztuk bydła i 463 owce. Wyrządzone przez nich straty oszacowano na 231 tys. zł - powiedziała Grabowska.

Z kolei niedźwiedzie rozbiły 539 rodzin pszczelich. Większość zniszczonych uli była położona w lasach. Szkody spowodowane przez niedźwiedzie wyniosły 251 tys. zł.

Straty wyrządzone przez bobry wynoszą 67 tys. zł, a żubry - 6 tys. Bobry niszczą groble, stawy rybne, drzewa, doprowadzają do zalewania upraw rolnych; żubry uprawy leśne.

Niedźwiedzie, wilki i żubry wyrządzają szkody głównie w Bieszczadach i Beskidzie Niskim. Z kolei bobry dodatkowo dokonują zniszczeń w dawnym woj. tarnobrzeskim.


http://news.money.pl/artykul/panstwo;zaplaci;pol;miliona;zlotych;za;wilki;bobry ;i;zubry,215,0,686807.html

Tylko pozmieniali dane - tekst dokładnie ten sam :shock:

Browar
27-10-2010, 15:50
http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20101027/KROSNO/828236356

Niedźwiedzie polują na jelenie. Będzie ostra zima
Ewa Gorczyca

Zdaniem leśników intensywne żerowanie niedźwiedzi świadczy o rychłym nadejściu ostrej zimy.
W Nadleśnictwie Rymanów potężny niedźwiedź zabił kilka jeleni. Łanię upolowaną nad Wisłokiem zakopał w błocie "na potem”. Niedźwiedzie atakujące dziką grubą zwierzynę to rzadkość. Zdaniem leśników taka zapobiegliwość w gromadzeniu zapasów może dowodzić, że zima nadejdzie bardzo szybko.

Leśnicy zauważyli, że wszystkożerne niedźwiedzie w podkarpackich lasach w tym roku żerują wyjątkowo intensywnie. Zostawiają ślady na maliniskach oraz w lasach bukowych, gdzie objadają się spadającymi z drzew orzeszkami i rozdzierają stare, spróchniałe pnie w poszukiwaniu larw owadów.

- Bywa też, że rozbijają ule i zjadają zapasy pszczelich rodzin, zgromadzone już na zimę - opowiada Edward Marszałek z Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie.

W Nadleśnictwie Cisna drapieżniki wyjadają kukurydzę i buraki z karmisk dla dzików i jeleni. W okolicy Stuposian widziano je obżerające się bukwią, której w tym roku sporo obrodziło w bieszczadzkich lasach.

Instynkt drapieżnika obudził się przed zimą u osobnika z okolic Jaślisk, w nadleśnictwie Rymanów. Jak twierdzą leśnicy, w ostatnim czasie zabił już kilka sztuk grubej zwierzyny. W ubiegłym tygodniu jego łupem padł potężny jeleń. W poniedziałek znaleziono zabitą łanię. Niedźwiedź tylko ją nadjadł, resztę zakopał w błocie nad brzegiem Wisłoka.

- Zostawił łup na potem, bo te drapieżniki nie lubią świeżego mięsa. Preferują padlinę - tłumaczy Edward Marszałek.

- To był niedźwiedź w sile wieku, bardzo sprawny, skoro potrafi dopędzić jelenia - ocenia Jerzy Miliszewski, leśniczy leśnictwa Darów. - Wstrzymałem prace leśne tam, gdzie została padlina łani, żeby nie narażać ludzi na niebezpieczeństwo bezpośredniego spotkania z drapieżnikiem. Zaskoczenie go przy zdobyczy mogłoby skutkować trudną do przewidzenia reakcją zwierza - dodaje leśniczy.

Leśnicy przestrzegają przed penetracją ostoi dzikiej zwierzyny. - Rozdrażniony niedźwiedź może być dla człowieka groźny - mówi Edward Marszałek. - Potwierdzają to przypadki z ostatnich lat, gdy w wyniku ataku drapieżnika dochodziło do poważnych obrażeń u ludzi. Zawsze były to spotkania na jego terytorium. Na szczęście żadne nie zakończyło się dla ludzi tragicznie.

Niedźwiedź jest zbyt szybki, byśmy mogli przed nim uciec.

W lasach RDLP w Krośnie żyje ponad 100 niedźwiedzi. Od lat ich liczba ciągle rośnie. Na stałe bytują już nie tylko w Bieszczadach, ale również na Pogórzu Przemyskim i w Beskidzie Niskim.

Co robić w razie spotkania z niedźwiedziem
- Spokojnie i powoli wycofać się z jego pola widzenia
- Nie uciekać w panice, gdyż to może spowodować u niego odruch pogoni za ofiarą
- Nie próbować straszyć drapieżnika
- W razie ataku upaść na twarz i osłonić rękami głowę.

I jeszcze taki news,wprawdzie nie z Bieszczadu ale elegancki ;)
http://wiadomosci.onet.pl/swiat/wyglodniale-niedzwiedzie-jedza-ludzkie-zwloki,1,3752703,wiadomosc.html

Wygłodniałe niedźwiedzie jedzą ludzkie zwłoki

Upalne lato w Rosji dało się tak mocno we znaki niedźwiedziom, iż w poszukiwaniu pożywienia zdesperowane zwierzęta zaczęły rozkopywać cmentarze i jeść ludzkie zwłoki. Tradycyjne przysmaki niedźwiedzi, takie jak grzyby, jagody czy gryzonie zniknęły - podaje serwis guardian.co.uk.

Do jednego z incydentów doszło w Republice Komi. Kobieta, odwiedzając groby bliskich, wpadła w panikę, gdy ujrzała niebezpieczne zwierzęta jedzące ciała zmarłych.

Miejscowa ludność mówi, iż wygłodniałe niedźwiedzie coraz częściej wychodzą z lasów i zapuszczają się w głąb wiosek i miast. Przeszukują kosze na śmieci i rozkopują ogródki warzywne. Zwierzęta, dotąd stroniące od ludzi, posunęły się dalej i w mieście Syktywkar poturbowały jednego z mężczyzn.

- W tym roku są one wyjątkowo głodne. Brak jedzenia to wielki problem, przez który wiele zwierząt nie przeżyje nadchodzącej zimy - mówi Siemion Razmisłow, wiceprezydent stowarzyszenia ds. polowania i połowów.

Populacja niedźwiedzi w Rosji jest stosunkowo stabilna i waha się od 120 do 140 tysięcy sztuk. Największym problemem dla gatunku nie jest jednak śmierć z powodu braku żywności, a kłusownictwo. Bogaci Rosjanie i Chińczycy nie szczędzą pieniędzy, by brać udział w polowaniu na zwierzęta.

Browar
19-11-2010, 17:45
http://www.krosno.lasy.gov.pl/web/rdlp_krosno/aktualnosci?p_p_id=101a_INSTANCE_uHYP&p_p_lifecycle=0&p_p_state=normal&p_p_mode=view&p_p_col_id=column-2&p_p_col_count=2&_101a_INSTANCE_uHYP_struts_action=/tagged_content/view_content&_101a_INSTANCE_uHYP_redirect=/web/rdlp_krosno/aktualnosci&_101a_INSTANCE_uHYP_assetId=5143247&#p_101a_INSTANCE_uHYP

Niedźwiedź zginął na kłusowniczym wnyku

Wczoraj w uroczysku Borysławka (teren Nadleśnictwa Bircza) znaleziono skłusowanego niedźwiedzia. Pięcioletni samiec ważący około 100 kilogramów złapał się na wnyk tak nieszczęśliwie, że pętla stalowej linki zacisnęła się mu na szyi.
Kłusownik zastawił pułapkę w starym sadzie, do którego niedźwiedź zaglądał w poszukiwaniu jabłek. Drapieżnik nie miał żadnych szans – udusił się bardzo szybko, o czym świadczy brak śladów walki o życie, charakterystyczny dla tego typu przypadków. Martwe zwierzę przeleżało kilka dni, nim je w czwartek 18 listopada znaleźli robotnicy wykonujący w tym miejscu melioracje.
W tym samym dniu przeprowadzono oględziny miejsca zdarzenia z udziałem Straży Leśnej, Policji i pracowników RDOŚ w Rzeszowie. Podjęte zostało dochodzenie w celu wykrycia sprawcy kłusowniczego czynu. Osoby mogące pomóc w tej sprawie proszone są o kontakt z Komisariatem Policji we Fredropolu lub Strażą Leśną Nadleśnictwa Bircza.
- To szczególny przypadek kłusownictwa i duża strata, gdyż zginęło zwierzę znajdujące się pod ścisłą ochroną – mówi Zbigniew Kopczak, nadleśniczy z Birczy. - Rozważam możliwość ustanowienia nagrody dla osoby, która przyczyni się do skutecznego wykrycia sprawcy.
W lasach RDLP w Krośnie żyje ponad 100 niedźwiedzi, najwięcej w Bieszczadach, ale od kilkunastu lat drapieżniki te mają swe stałe ostoje na Pogórzy Przemyskim i w Beskidzie Niskim.


Edward Marszałek
Rzecznik prasowy RDLP w Krośnie
Zdjęcie: Józef Czwerynko

Marcowy
19-11-2010, 18:13
Widziałem relację z tego miejsca w wiadomościach bodaj TVP1. Szokujące... Najgorsze słowa cisnęły się na usta w stosunku do sprawców. A teraz cisną się także w stosunku do dziennikarzy, bo komentarz telewizyjny był - w porównaniu z relacją RDLP - mocno przekoloryzowany. Tak jakby sucha relacja była nie dość wstrząsająca :-|

czternastak
20-11-2010, 16:34
AAAAAle czarny. Szkoda miśka. Niestety to nie pierwszy taki wypadek w Bieszczadach wnyki to najpopularniejszy w Polsce sposób kłusowania dla mnie chyba najokrutniejszy. Jak chcą kłusownika złapać to niech spróbują zasiadki wątpie aby nagroda tu coś dała. Że niby ktoś donieśie że ten a ten stawia wnyki no i co trzeba jeszcze udowodnić winę czyli złapać na gorącym albo znaleźć u winnego dowód eeehhh czarno to widzę. I tu bym znowu mógł przejechać się po straży leśnej która ma lepsze rzeczy do roboty ale nie zrobie tego ze względu na Marcina ;)

laszlo
20-11-2010, 20:00
Po pierwsze Bircza to nie Bieszczady, po drugie Marcin nie pracuje w Straży Leśnej. Leśniczego ze Strażą Leśną łączy tylko wspólny szef. Skoro znasz sposoby łapania kłusowników wstąp do jakiejś społecznej straży ochrony przyrody i wykaż się bo pisać mądrości w internecie to każdy potrafi

czternastak
21-11-2010, 11:57
Ehe.... Bircza to nie Bieszczady.....Państwa na mnie nie stać hehehehe. I nie broń Marcina bo on robi to lepiej sam no chyba że cię o to poprosił bo widzę żeście kumple.

asia999
25-11-2010, 21:36
Dzisiaj DZIEŃ MISIA - więc wszystkim misiom dużo wolności i przestrzeni a póki co pięknych snów do wiosny:-P

linfun
29-11-2010, 04:51
widze że w bieszczadach tak jak i na pomorzu kłusownictwo i poprawianie natury ludzkimi rękoma piłami,spychami. u nas na pomorzu łosoś w rzekach na siatki naszarpaki i prądem! rzeki prostuja przekopuja , u was lasy wycinaja niedzwiedzie klusuja. polska szkoda szkoda. juz sobie ponarzekałem wiec sie zapytam , widział ktoś z was kiedykolwiek małe wilki ? czy wogole mozliwe jest znalezienie nory czy gniazda z małymi dzikimi wilkami czy sie ogolnie myle i wilki niemaja gniazd czy nór ? bo wilk prowadzi wędrowny tryb życia z tego co wiem. prosze o wyrozumiałośc nie znam sie ;p

Biały 13
30-11-2010, 11:06
Dał nam przykład Prezydent :) w Wikipedii podstawowe wiadomości znajdziesz http://pl.wikipedia.org/wiki/Wilk

beskidnik
30-11-2010, 18:40
Witam
W okolicach Barwinka myśliwi podczs polowania napotkali watahe składającą się z 24 wików.

Więcej tutaj
http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20101129/KROSNO/390407955
i tutaj
http://forum.nowiny24.pl/mysliwi-w-szoku-wyszla-na-nas-wataha-24-wilkow-t41940
Od kilku misięcy myśliwi myśłą o realnej możliwości strzelania do wilków.
Konferencja w Radocynie prowadzona pod przewodnictwem Okarmy - na to niestety wskazuje.
Strategia ochrony i gospodarownia wilkiem.
http://gatunki.sggw.pl/?q=node/93
"Śmietana i Okarma godzą sie na regularne i kontrolowane strzelanie do wilka".
Szkoda słów, trzeba zacząć działać coby nie było za późno.
:Pozdrawiam z Beskidów..

Browar
26-12-2010, 11:37
http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20101224/BIESZCZADY/220766651

Uwaga na niedźwiedzie w Bieszczadach
Wojciech Zatwarnicki

Przy głównych bieszczadzkich drogach pojawiły się tablice ostrzegające kierowców przed... niedźwiedziami.


(Fot: Wojciech Zatwarnicki)
Akcję prowadzi WWF Polska.

- Dzikie zwierzęta giną na polskich drogach! Wśród nich tak rzadkie i chronione prawem gatunki jak ryś, wilk, a nawet niedźwiedź. Przyczyną ich śmierci jest nierozważna jazda kierowców - informuje WWF.

Zdejmując nogę z gazu w miejscach występowania dzikich zwierząt, sprawimy, że nasze drogi będą bezpieczne dla ludzi i przyrody.

Według raportu przygotowanego przez WWF na Podkarpaciu w 2009 roku doszło do 1006 zdarzeń z udziałem zwierząt, a w całej Polsce do ponad siedemnastu tysięcy, w których zginęło 7 osób a 218 zostało rannych.

Przedsięwzięcie jest realizowane w ramach projektu „Ochrona gatunkowa rysia, wilka i niedźwiedzia w Polsce” przez WWF Polska oraz dofinansowaniu Mechanizmu Finansowego EOG i Norweskiego Mechanizmu Finansowego.

klopsik
26-12-2010, 12:12
a ile wypadkowch samochodowy bylo z udzialem misia , rysia, badz wilka ?oczywiscie nikt nie prowadzi statystyk , ale pieniazki wziete i wydane by chronic drapienizki , do ktorych niedlugo beda strzelac mysliwi czyli w sposob elegancki i posredni za pieniadze podatnika chronimy interesy mysliwych

Marcin
27-12-2010, 09:23
To się nadaje też do działu horror w Bieszczadach

Aleksandra
06-01-2011, 17:21
http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20110104/BIESZCZADY/738131792


Krzysztof Potaczała

Ile wilków, niedźwiedzi i rysi żyje w Bieszczadzkim Parku Narodowym i jego otulinie? Czy są tu na stałe, czy część z nich tylko okresowo? Jakie zajmują powierzchnie i czy ich przybywa, czy ubywa? Ile wilków, niedźwiedzi i rysi żyje w Bieszczadzkim Parku Narodowym i jego otulinie?

Na te i kilka innych pytań odpowiada Bartosz Pirga z BdPN, który od kilku lat bada duże drapieżniki. W monitoringu, polegającym m.in. na zimowych tropieniach z użyciem GPS, akcjach inwentaryzacyjnych i badaniu próbek genetycznych, pomagają mu leśniczowie, przyrodnicy, naukowcy.

Wilcze watahy

Najliczniejszą watahą zachodzącą na obszar BdPN jest tzw. wataha stuposiańska (nazwa od wsi Stuposiany). Pirga stwierdza, że liczy ona 11 osobników zajmujących w sezonie zimowym 2009/2010 areał 230 km kwadratowych. Operuje od Sokolik i Przełęczy Bukowskiej po Krywkę koło Lutowisk.

Mniejsza jest wataha ruska (nazwa od wsi Ruskie) bytująca w masywie Otrytu. W latach 2007-2010 stanowiło ją 6-7 zwierząt zajmujących obszar 170 km kw.

Według Pirgi wataha ta ma cięższe życie od stuposiańskiej z uwagi na dużą presję człowieka, a zwłaszcza zagrożenie ze strony kłusowników. Wilki te dosyć często przekraczają też dość ruchliwą trasę Dwernik-Brzegi Górne.

Wataha negrylowska (nazwa od potoku Negrylów) zajmuje obszar 180 km kw. Wilki z tej grupy przekraczają granicę z Ukrainą, ale dość rzadko i raczej nie wchodzą w głąb terytorium dalej jak na 2-3 km.

– Jednym z powodów może być ogrodzenie z drutu kolczastego (tzw. sistiema), która na bieszczadzkim odcinku granicznym po stronie ukraińskiej wydaje się być istotną barierą dla zwierząt – mówi Pirga. Wataha negrylowska jest zagrożona ze strony człowieka. Na przygranicznej Ukrainie kłusownicy nie przepuszczą okazji, by zabić wilka.

Gdzie łażą (i leżą) niedźwiedzie

W sezonie 2009/2010 Pirga i jego współpracownicy zlokalizowali sześć obszarów gawrowania niedźwiedzi (miejsc, w których spędzają zimę), m.in. w okolicach Caryńskiego, Moczarnego, Wołosatego i Suchych Rzek. Były to zarówno samce, jak i samice. Mimo zimy, miśki często się budziły i wychodziły z gawr.

Na przykład duży samiec, pojawiający się w paśmie Magury Stuposiańskiej, często żerował na zboczach Czereszenki objadając się wykładanymi przez leśników burakami i kukurydzą. Z kolei samiec z okolic Suchych Rzek w lutym się obudził i zabił dzika. Żywił się nim jeszcze ponad tydzień.

Rok wcześniej, w sezonie 2008/2009 leśnicy i przyrodnicy zaobserwowali ruchy dwóch samic z młodymi. Każda prowadziła po trzy maluchy. Jedna z niedźwiedzic miała obrożę telemetryczną i dzięki temu jej ruchy można było śledzić bardziej szczegółowo. Zachodziła na teren BdPN w obwodzie ochronnym Osada.

Druga samica z młodymi żerowała przez dwa tygodnie na zboczach Smereka żywiąc się padłym żubrem. Udało się zlokalizować także trzecią samicę – penetrowała rejon Zakola i Dydiowej mając przy sobie dwójkę małych niedźwiadków.

Więcej na stronie NOWIN i BdPN

lazy_bear
06-01-2011, 18:23
Witam! Gdzie i jak często można spotkać w Bieszczadach te zwierzęta? Czy widzieliście je kiedykolwiek?
Polecam lekturę raportu z monitoringu zwierząt drapieżnych nt akcji inwentaryzacyjnych, tropienia z użuciem GPS, szczegółowych map występowania wilków, niedźwiedzi i rysi z 2010r.
PDF do pobrania: http://www.bdpn.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=747&Itemid=133

michałtw
08-01-2011, 15:31
Witam
Dzisiaj na granicy Baligrodu i miejscowości Bystre spotkałem tropy niedźwiedzia. Widać, że odwilż wisi w powietrzu:wink:
Pozdrawiam

klopsik
08-01-2011, 16:13
misica :)

marcins
08-01-2011, 22:46
W tym roku to już trzecia pobudka misiów się zapowiada. Ten michałowy chyba od świąt nie walnął w kimę. Kręcił się koło mnie przed świętami. po sylwestrze natrafiliśmy też na jego tropy. Po której stronie Hoczewki Michale tropy widziałeś?

klopsik
08-01-2011, 23:12
nio bo t am przecie 3 misie jak nie 5 chadza ha ha ha ha, wasze liczenia

michałtw
09-01-2011, 09:41
W tym roku to już trzecia pobudka misiów się zapowiada. Ten michałowy chyba od świąt nie walnął w kimę. Kręcił się koło mnie przed świętami. po sylwestrze natrafiliśmy też na jego tropy. Po której stronie Hoczewki Michale tropy widziałeś?


Witam
Tropy tego niedźwiedzia napotkałem w kompleksie leśnym, który znajduje się na granicy Baligrodu i Bystrego, a że ostatnio dość często posługuję się geoportalem to jest to działka nr 84 w pobliżu drogi na Cisna.

marcins
09-01-2011, 10:14
Działeczka spora ;) Ciekawe czy przelazł przez drogę i rzekę, czy to może jakiś inny okaz.

olatro
18-01-2011, 21:43
Skóra cierpnie po prostu :(
http://www.huntingukraine.com/index.php?option=com_sobi2&sobi2Task=sobi2Details&catid=2&sobi2Id=10&I

olatro
18-01-2011, 21:45
http://www.bdpn.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=747&Itemid=183
jeszcze tu, dane liczbowe, nie za wiele ich jest, zwierzaków

janusz0222
20-01-2011, 17:47
Mili i Weseli forumkowicze teraz na serio- czy moglibście przekazać mi informacje dotyczacą ewentualnego zagrożenia ze strony niedźwiedzi ,wilkow,rysi-czas wiosna kwiecien- maj -i sposobów zachowania- w przypadkowym kontakcie .Oni są u siebie my intruzi.

joorg
20-01-2011, 21:56
Mili i Weseli forumkowicze ....
Kolego czas już skończyć z popisami, tu nie przedszkole.

trzykropkiinicwiecej
20-01-2011, 22:49
Mili i Weseli forumkowicze teraz na serio- czy moglibście przekazać mi informacje dotyczacą ewentualnego zagrożenia ze strony niedźwiedzi ,wilkow,rysi-czas wiosna kwiecien- maj -i sposobów zachowania- w przypadkowym kontakcie .Oni są u siebie my intruzi.

...My też u Siebie... nie intruzy
przewertuj forum forumkowiczaku znajdzieta odpowiedź

don Enrico
20-01-2011, 23:08
janusz 222222

teraz na serio- czy moglibście przekazać mi informacje dotyczacą ewentualnego zagrożenia ze strony niedźwiedzi ,wilkow....
Mogę Ci wrzucić na priva współrzędne ge-pe-esa gdzie te niebezpieczne stworzenia grasują (i w jakich godzinach)
Wiesz , takich informacji nie można upubliczniać.

Wędrowiec
21-01-2011, 01:59
Spotkania z wilkami miałem w tym roku 4. Jednego podchodziłem, dystans ucieczki miał 100m. Myślałem, że jest bardziej odporny. Rysie też widywałem, miały mnie w głębokim poważaniu. Nie sądzę, żeby stanowiły jakiekolwiek zagrożenie, podobnie jak wilki.

Gorzej z niedźwiedziem, ale na to nie ma instrukcji. Wszystko zależy od okoliczności, miejsca i czasu spotkania a także od odporności psychicznej człowieka :D od czasu do czasu słyszy się o atakach, ale są i tacy którzy wyszli bez szwanku ze spotkania "oko w oko". Reguły co do miejsca przesiadywania niedźwiedzi też raczej nie ma, bo dzisiaj miś może być tu, a jutro 50km dalej. Najwyższe ryzyko jest koło gawry, a gdzie one są - nie wiem i chyba nie chcę wiedzieć.

iaa
21-01-2011, 11:48
Takie tam:
http://www.rp.pl/artykul/597607_Wilki-spod-Wielkiej-Raczy.html

Biały 13
21-01-2011, 15:49
http://www.bdpn.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=747&Itemid=183
jeszcze tu, dane liczbowe, nie za wiele ich jest, zwierzaków

Olatro - dubel ...post 171 już zawiera ten jakże ciekawy link ;)

Basia Z.
21-01-2011, 17:24
Takie tam:
http://www.rp.pl/artykul/597607_Wilki-spod-Wielkiej-Raczy.html

W tamtym rejonie chyba kiedyś widziałam wilka.
Wracałam z kolegą samochodem o 2 w nocy, bo byliśmy w górach a rano musieliśmy iść do pracy.
Był to koniec października.
No w świetle reflektorów samochodowych wilk przebiegł nam drogę w rejonie Ujsoł, pomiędzy Ujsołami a Rajczą, gdzie las dochodzi do samej drogi.
Był wyraźnie widoczny z około 15-20 m.

B.

vm2301
21-01-2011, 22:03
http://nt.interia.pl/news/komorka-ratuje-chlopca-przed-stadem-wilkow,1586298

;)

Wędrowiec
21-01-2011, 23:21
http://nt.interia.pl/news/komorka-ratuje-chlopca-przed-stadem-wilkow,1586298

;)

dobre, dobre :D

tu coś od nas http://www.krosno.lasy.gov.pl/web/rdlp_krosno/aktualnosci;jsessionid=EAA12DA5071F04E6D04AEFA235D E3AF5?p_p_id=101a_INSTANCE_uHYP&p_p_lifecycle=0&p_p_state=normal&p_p_mode=view&p_p_col_id=column-2&p_p_col_count=2&_101a_INSTANCE_uHYP_struts_action=%2Ftagged_conten t%2Fview_content&_101a_INSTANCE_uHYP_redirect=%2Fweb%2Frdlp_krosno% 2Faktualnosci&_101a_INSTANCE_uHYP_assetId=17196055&#p_101a_INSTANCE_uHYP

Biały 13
22-01-2011, 14:55
Świetne :) mam nadzieje że NOKIA też działa na wilki, chociaż nie są najnowszej generacji :-/

a słyszeliście o wilczycy którą z jakieś pięć lat temu opiekował się od maleńkiego bywalec Piekiełka w Dwerniku ... Co się z nimi stało ??

krzychuprorok
27-01-2011, 00:56
tu coś od nas http://www.krosno.lasy.gov.pl/web/rdlp_krosno/aktualnosci;jsessionid=EAA12DA5071F04E6D04AEFA235D E3AF5?p_p_id=101a_INSTANCE_uHYP&p_p_lifecycle=0&p_p_state=normal&p_p_mode=view&p_p_col_id=column-2&p_p_col_count=2&_101a_INSTANCE_uHYP_struts_action=%2Ftagged_conten t%2Fview_content&_101a_INSTANCE_uHYP_redirect=%2Fweb%2Frdlp_krosno% 2Faktualnosci&_101a_INSTANCE_uHYP_assetId=17196055&#p_101a_INSTANCE_uHYP

Przyszedł mróz, spadło troche śniegu a niektóre niedźwiedzie dalej nie śpią. We wtorek widziałem świeże tropy w Zubeńsku i na szlaku granicznym.

Marcin
27-01-2011, 10:04
Niedźwiadek padł z wychłodzenia

W dniu 22 stycznia 2011 roku leśniczy Marcin Scelina wraz z Kajetanem Duellem w czasie spaceru po lesie w okolicach leśniczówki Rabe k. Baligrodu fotografowali chodniki owadzie na powalonej jodle. W pewnym momencie z odległości zaledwie 10 metrów zauważyli przyglądającego się im niedźwiedzia, który wcale nie miał ochoty się oddalić.
Zaskoczeni, zrobili zdjęcie drapieżnikowi i wycofali się do potoku, aby wejść na przeciwległy stok i powrócić szlakiem zrywkowym do domu. Po przejściu około 50 metrów Kajetan Duell zauważył leżącego za pniakiem martwego młodego niedźwiedzia.

- Zdaliśmy sobie sprawę z powagi sytuacji, więc wycofaliśmy się znów do potoku i biegnąc jego korytem powróciliśmy do leśniczówki – opowiada leśniczy Scelina.

- O całym zdarzeniu poinformowaliśmy nadleśniczego Nadleśnictwa Baligród, który przekazał tę informację do Instytutu Ochrony Przyrody PAN. Niedźwiedzica została prawdopodobnie spłoszona przez wałęsającego się w pobliżu psa, płoszącego w lesie sarny. Widziałem go pół godziny przed spotkaniem z niedźwiedziem. Całkowicie nieświadomi sytuacji natrafiliśmy na samicę przenoszącą młode z gawry. Słyszeliśmy wprawdzie dobiegające odgłosy, ale wydawały nam się głosami orzechówek lub kun. Ostatnią „rzeczą” jaka przyszła mi do głowy było to, że w pobliżu może być niedźwiedź, zwłaszcza że znajdowaliśmy się w odległości około 500 metrów od leśniczówki – dodaje Scelina.

Na miejsce zdarzenia przybył pracownik IOP dr Wojciech Śmietana, który wraz z leśnikami wziął udział w oględzinach miejsca zdarzenia. Odnaleziono widziane wcześniej martwe młode i opuszczoną gawrę. Padnięte zwierzę zostało zabrane celem przeprowadzenia szczegółowych badań. Ponadto do badań genetycznych została zebrana sierść niedźwiedzia z gawry. Z pierwszych ustaleń wynika, że śmierć niedźwiadka nastąpiła w wyniku wychłodzenia organizmu.

Styczeń to czas, kiedy niedźwiedzice rodzą swoje młode. Niepokojenie ich w tym okresie naraża przychówek na takie zdarzenia jak opisane wyżej, ale też może być niebezpieczne dla ludzi, gdyż rozdrażniona niedźwiedzica zdolna jest zaatakować człowieka.

Edward Marszałek
rzecznik prasowy RDLP w Krośnie
Zdjęcia: Kajetan Duell, Marcin Scelina
http://beta.esanok.pl/2011/niedzwiadek-padl-z-wychlodzenia.html

Viwaldi68
02-02-2011, 10:21
Marcins już chyba ochłonąłeś po spotkaniu z misiem. Daj proszę fotki misia.

PiotrekF
02-02-2011, 15:07
Zwłaszcza ,że dziś "Dzień Niedżwiedzia" (przed chwilą w radio ....) . A w kalendarzu twierdzą , że dziś "Dzień obszarów wodno-błotnych" . Jak Marcin coś tam .... to wtedy się zdecyduję co ..... świętować

PF

klopsik
02-02-2011, 22:53
"Styczeń to czas, kiedy niedźwiedzice rodzą swoje młode. Niepokojenie ich w tym okresie naraża przychówek na takie zdarzenia jak opisane wyżej, ale też może być niebezpieczne dla ludzi, gdyż rozdrażniona niedźwiedzica zdolna jest zaatakować człowieka."

Zacytuje Eda i zadam pytanie proste co zatem robili ci Panowie z fotoaparatami w poblizu gawry gdzie wiadomo ze jest niedźwiedzica z młodymi ?Lazenie regularne gdzie jest swiezy przychowek raczej nie sluzy matce ani mlodym.............., szczegolnie pokazywanie gawr turystom, za duzo tego LEPIEJ PISAC O ROSLINACH......

marcins
02-02-2011, 23:05
Klopsiku o gawrze nikt nie wiedział. W miejscu, w którym niedźwiedzica zrobiła gawrę byłem wiele razy. Tak o, po prostu na spacerze. Częste odwilże i powroty zimy sprawiły, że niedźwiedzica więcej chodziła niż spała, no i pech chciał, że zasnęła w tym miejscu. Została spłoszona przez psa (coś w stylu wilczura), który często się błąka po okolicy. Pies przebiegł potokiem za sarnami kilkanaście metrów od gawry, sarny około dziesięciu. Gdy my się tam znaleźliśmy to była ona w trakcie przenoszenia młodych. Gdy się wycofywaliśmy natrafiliśmy na jedno martwe leżące za pniakiem. Zdarzenie trwało kilka minut. Dopiero po powrocie w to miejsce po paru godzinach udało się ustalić, co się w zasadzie tu wydarzyło.

Okazuje się, że poza Tobą Klopsie nikt nie wiedział gdzie jest ta gawra. Szkoda, że nie powiedziałeś wcześniej to może udałoby się jakoś uniknąć tego przykrego zdarzenia. Poza Tobą Klopsie żaden turysta gawry nie oglądał, więc nie rozumiem Twoich podejrzeń.

klopsik
03-02-2011, 21:49
Tam gdzie sa mlode nawet nie zagladam , nie ze bojazliwy tylko po co mieszac spokoj rodziny , odwiedzajac miejsce zostawiasz zapach tym bardziej pies , ilepiej pisac o roslinkach szkoda niszczyc ladnej doliny nadmiernie reklamujac , chyba ze dzilaki upychasz i brakuje towarzystwa :)

marcins
03-02-2011, 22:08
Klopsik gdybym Cię nie znał to pomyślałbym, że jesteś jakimś jasnowidzem. Rocznie w dolinie ląduje dobre kilkanaście jeśli nie więcej psów. Widzę, że jesteś chętny na etatowego hycla. A działkę mam do skopania, więc jakbyś miał ochotę na wolontariat to zapraszam. W jednym masz rację Klopsie turystów coraz więcej, ale sam nim również bywasz. Błąkasz się po nocach, spisz po chaszczach i inszych schronach, zapachy również pozostawiasz nie zawsze fiołków ;)

dorota z krakowa
04-02-2011, 18:03
[QUOTE=marcins;115159Została spłoszona przez psa (coś w stylu wilczura), który często się błąka po okolicy

Nie bardzo rozumiem, dlaczego niedźwiedzica przestraszyła się psa, dlaczego nie broniła swojego dziecka... Przecież w mniej ekstremalnych sytuacjach (spotkaniach z ludźmi) - niedźwiedzie wykazują dużo większą aktywność...

klopsik
04-02-2011, 20:11
****** pisac wpadne pogadamy, po co maja anie dorotki zdzisie sie pytac ,

WUKA
05-02-2011, 13:13
Anie, Dorotki i Zdzisie mają prawo pytać o zwyczaje zwierząt bieszczadzkich bo po to jest ten dział ( i mamy forumowego Eksperta!!!!) .
Tak intymne czynności jak "p..... pisania" lepiej chyba uprawiać prywatnie a nie publicznie!

vm2301
05-02-2011, 16:18
Spokojnie Wuko. Sądząc po jakości tekstu klopsikowego zapewne chciał napisać coś innego, tylko nad klawiaturą nie panuje;)

Biały 13
07-02-2011, 20:34
hmm dziwna da dyskusja ... Pies bezpośrednio nie był przyczyną malca, a fotoreporterzy nie wsadzali w pysk niedźwiedzicy swoich "sprzętów" :-P więc nad czym debatujecie ???

a tu o Żuberkach http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=%2F20110201%2FBIESZCZADY%2F105490656
tyle razy na Otryt przyjeżdżałem i nawet w ostatni łikend byłem, a Żuberków nigdy nie widziałem - chyba że u Doroty na Belce :-P

marcins
07-02-2011, 21:04
Pies goniąc sarny potokiem w górę obudził prawdopodobnie śpiącą samicę. Przebiegł jakieś kilkanaście metrów od gawry, sarny około dziesięciu metrów. Wybudzona samica zaczęła przenosić młode w inne miejsce. My znaleźliśmy się tam akurat w chwili, gdy zabierała ostatnie młode. Dopiero po powrocie w to miejsce udało się mniej więcej ustalić, co się tam działo. Być może samica wybudziła się czym innym. Od gawry blisko było do drogi czy, do wyciągu narciarskiego. Nie wiadomo też jak długo to trwało. Młode leżało porzucone za pniakiem drzewa. Przy jego masie ciała i przy temperaturze około -6 stopni długo nie trzeba aby padło z wychłodzenia.

Odniosłem wrażenie jakby niedźwiedzica w ogóle nie zareagowała na nasze pojawienie się kilkanaście metrów od niej. Trzy susy wystarczyłyby, żeby była przy nas, jednak w jej zachowaniu nie było agresji.

W załączniku 2 zdjęcia Kajetana Duella, które mimo emocji wyszły ostre...

czternastak
08-02-2011, 10:08
Szkoda małego a nad powodami można sobie gdybać mniej lub bardziej trafnie Żubry zapewne pod Otrytem a nie na otrycie w sensie stoki grzbiet itp.

Lisk
09-02-2011, 21:10
Do czego to dochodzi w Bieszczadach;http://odkrywca.pl/forum_pics/picsforum23/16_copy46.jpg


oczywiście żart zdjęcie ze stron rosyjskich...

Pyra.57
09-02-2011, 21:36
I kto tu jest agresorem?

marcins
09-02-2011, 21:53
I kto tu jest agresorem?

Myślę, że ten mocno ogolony niedźwiedź polarny.

Basia Z.
09-02-2011, 22:00
Śmiejcie się, śmiejcie ale ja dawno temu słyszałam od kolegów o przypadku, który miał miejsce na campingu na Słowacji tuż pod Tatrami - camping Slabejka u wylotu doliny Raczkowej i Jamnickiej.
Sama też tam byłam ale nie nocowałam na campingu w namiocie, tylko w domkach, wiec bezpośrednio tego nie widziałam.
Był to wrzesień 1986.

Otóż nocą grasowała tam niedźwiedzica z dwójką młodych, grzebiąc po śmietnikach.
Ugryzła ona w nogę (przez namiot i śpiwór) jednego z uczestników naszego wyjazdu, miał on tą nogę szytą.

Po paru dniach niedźwiedzica "włamała się" drąc namiot do namiotu jednego Słowaka, który miał w tym namiocie dużą kiełbasę.
Była taka bezczelna że zrobiła to w biały dzień.
Ten właściciel kiełbasy się dosłownie wściekł, złapał kijek od namiotu i przez cały camping gonił niedźwiedzicę wrzeszcząc "ty k...." i wywijając kijem od namiotu, a ona przed nim uciekała z kiełbasą w pysku, aż uciekła do lasu.

Żałuję że tego nie widziałam.

B.

Biały 13
10-02-2011, 10:27
.... Żubry zapewne pod Otrytem a nie na otrycie w sensie stoki grzbiet itp.

To wiadome - skrótu myślowego użyłem, w sensie "spędzając wiele czasu na Otrycie nie widziałem" - czyt. wielkokrotnie wchodziłem i schodziłem na różne strony pasma ...

trzykropkiinicwiecej
12-02-2011, 18:15
może nie w Bieszczadach.. ale blisko :P ...cytuję portal Wolne Media (http://wolnemedia.net/ekologia/oblawa/)

ROSJA. Przez cztery dni złożone z 400 wilków superstado terroryzowało w poszukiwaniu jedzenia, miejscowość Wierchojańsk na Syberii. Ofiarą wilków padło 30 koni.

Do obrony mieszkańców Wierchojańska wynajęto 24 grupy myśliwskie a władze za każdego zabitego drapieżnika płaciły równowartość 1000 zł. Nocą patrolowano teren i strzelano do wilków z helikopterów. Nigdy wcześniej nie słyszano o tak wielkiej sforze. Wilki polują zazwyczaj w niewielkich grupach złożonych z 7-10 osobników. W tym przypadku wszystko wskazuje na to, że kilkadziesiąt sfor połączyło się w jedno wielkie stado.

Według badającego to niezwykle zjawisko naukowca Waleriusa Geista, przyczyna powstania tak wielkiej sfory leży w braku jedzenia. Temperatury w okolicach Wierchojańska spadły do -49 st. C i nie wytrzymały jej mniejsze zwierzęta jak np. zające, które są podstawowym pożywieniem wilków. Dlatego wilki musiały zmienić taktykę a że były zdesperowane i głodne odważyły się podejść do siedzib ludzkich i zaatakować tak wielkie zwierzęta jak konie.

Wierchojańsk jest niewielkim miasteczkiem leżącym w odludnej części Syberii. Region ten znany jest nie tylko ze swoich ekstremalnych temperatur, ale także gułagów, do których Stalin zsyłał swoich wrogów. Przy takiej ilości wilków w okolicznych lasach, uciekinier któremu udało się zbiec z obozu i tak był skazany na niechybną śmierć. W Wierchojańsku mieszka obecnie ok. 1300 osób. Mieszkańcy posiadają strzelby, ale wilków było zbyt wiele aby sobie z nimi mogli sami poradzić.

michałtw
18-02-2011, 17:34
Witam
dzisiaj natrafiłem na tropy niedźwiedzia, który przeszedł przez asfaltową drogę kierunek Lesko-Cisna, w miejscowości Bystre. Tropy prowadziły od Ośrodka Wypoczynkowego w Bystre koło przystanku i wchodziły w las. To zapewne ten sam niedźwiedź, którego tropy już miałem okazję obserwować tej zimy.

trzykropkiinicwiecej
18-02-2011, 17:55
Witam
dzisiaj natrafiłem na tropy niedźwiedzia, który przeszedł przez asfaltową drogę kierunek Lesko-Cisna, w miejscowości Bystre. Tropy prowadziły od Ośrodka Wypoczynkowego w Bystre koło przystanku i wchodziły w las. To zapewne ten sam niedźwiedź, którego tropy już miałem okazję obserwować tej zimy.

..taaa.. to ten co chodzi do zelmera na obiady

dziabka1
18-02-2011, 18:07
..taaa.. to ten co chodzi do zelmera na obiady

Niee, to ten drugi.. co do gajówki na obiady chodzi.

Marcin
08-03-2011, 08:05
Bieszczady. Wilki czują się pewnie nie tylko w lesie

Wojciech Zatwarnicki

Wilki w Bieszczadach nie są czymś niezwykłym. Dobrze wiedzą o tym hodowcy owiec, czy koni którym wyrządzają wiele szkód. Jednak coraz częściej można je spotkać tam gdzie zwierząt hodowlanych nie ma.

Wilki czują się coraz pewniej. Nie tylko w lesie.

W Polanie (gmina Czarna) już kilkakrotnie tej zimy obserwowano wilki na podwórkach oraz na drodze biegnącej przez miejscowość. Działo się to głównie wieczorami i nad ranem.

- Czują się jak u siebie w lesie – twierdzi Pan Tadeusz jeden z mieszkańców.

- W nocy usłyszałem, że coś dzieje się na podwórku. Kiedy spojrzałem przez okno, dosłownie zamarłem. Pół metra od drzwi stały dwa wilki. Nie wiedziałem, co mam robić - mówi.

- Mieszkam w centrum wsi, a nie gdzieś na uboczu. Gdyby ktoś wtedy do mnie chciał wejść, to różnie by to się mogło skończyć. Zresztą to nie był pierwszy raz kiedy do mnie zabłądziły. Podobna historia zdarzyła się w dzień. Wtedy "odwiedziły” mnie trzy sztuki.

Tymczasem wczoraj, ok. 200 m od budynków mieszkalnych, wilki można było obserwować do woli. Dopiero większa grupa gapiów spłoszyła zwierzęta.


- Jeśli wilki nie wyrządzają żadnych szkód, nie atakują psów i nie są ośmielone w stosunku do ludzi, czyli schodzą im z drogi, to nie ma powodów do niepokoju i interwencji. Przełom lutego i marca to okres cieczki i większej aktywności wilków. Można je wtedy łatwiej zaobserwować w dzień – uspokaja dr Wojciech Śmietana z Instytutu Ochrony Przyrody PAN w Krakowie.

Inne zdanie mają mieszkańcy, którzy uważają, że tak bliska obecność wilków spowodowana jest chęcią łatwego zdobycia pożywienia i nie kryją swoich obaw.

Niezależnie od tego kto ma rację spotkanie z tymi zwierzętami należy zaliczyć do szczególnych.

http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20110303/BIESZCZADY06/592461730

Lisk
08-03-2011, 15:02
Ot zwykły bieszczadnik czyżby ktoś z szanownego grona;;;;http://i1.kwejk.pl/site_media/obrazki/21261-eba23a981011540631cf817aadd477f0..gif

Lisk
26-03-2011, 00:09
ech te miśki;;http://kwejk.pl/obrazek/27000/kot,vs,nied%C5%BAwied%C5%BA.html?back=1252&id=8

McMichael
30-03-2011, 20:35
Ślady niedźwiedzia były widoczne w Rymanowie Zdroju na wschodnim stoku góry Zamczyska i na Wołtuszowej. W tej częsci bieszczadów czy też beskidu niskiego niedźwiedzie nie zapędzają się za często.

Biały 13
31-03-2011, 17:42
Ślady niedźwiedzia były widoczne w Rymanowie Zdroju na wschodnim stoku góry Zamczyska i na Wołtuszowej. W tej częsci bieszczadów czy też beskidu niskiego niedźwiedzie nie zapędzają się za często.


A ślady kota ? :lol:;):lol:

super powyższy filmik :wink:

McMichael
06-04-2011, 14:07
Troche nie czaisz sytuacji, ale nie mam zamiaru Ci tłumaczyć tego. Pozdrawiam

Marcin
06-04-2011, 14:27
W lasach Podkarpacia żyje 460 wilków i 130 niedźwiedzi

dodano: 5 kwietnia 2011,

W lasach Podkarpacia żyje 460 wilków, 130 niedźwiedzi, 220 rysi, 140 żbików oraz ponad 300 żubrów - poinformował we wtorek rzecznik Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie, Edward Marszałek.

- Lasy podkarpackie to jedna z najważniejszych krajowych ostoi dzikiej zwierzyny. Nigdzie poza Podkarpaciem nie występuje tak pełna gama wielkich drapieżników i największych roślinożerców, łącznie z żubrem, łosiem i jeleniem - powiedział Marszałek.

Z przeprowadzonego przez leśników spisu wynika, że w lasach Podkarpacia żyje też 9,6 tys. jeleni, 37,6 tys. saren i 7,8 tys. dzików.

Po latach gwałtownego wzrostu ustabilizowała się liczebność lisa, których naliczono 10,8 tys. osobników. Dość licznie na Podkarpaciu występują też mniejsze drapieżniki: kuny - 5,3 tys., borsuki - 2,3 tys., wydry - 2,7 tys., tchórze - 3,2 tys. i jenoty - 1,9 tys.

Wzrost liczebności mniejszych drapieżników ogranicza występowanie ptaków, zwłaszcza tych gniazdujących na ziemi. W efekcie doliczono się o 3 tys. mniej kuropatw i o 1,5 tys. mniej bażantów niż rok temu. Tych pierwszych na Podkarpaciu naliczono 11,3 tys., a bażantów 18,3 tys. sztuk.

Stabilna jest bieszczadzka populacja żubra, która przekracza 300 osobników. Szybko natomiast przybywa bobrów. Przed rokiem było ich 5,3 tys., a obecnie jest ich 7 tys.

Zdaniem leśników, wzrost liczebności dzikiej zwierzyny świadczy o dobrym stanie lasów Podkarpacia, ale powoduje też wzrost liczby wypadków drogowych z ich udziałem oraz podnosi koszty upraw leśnych i rolnych. Na samo zabezpieczenie sadzonek przed zgryzaniem przez jeleniowate nadleśnictwa na Podkarpaciu wydadzą w tym roku prawie 3,5 mln złotych. W 2010 r. było to 3 mln zł, a rok wcześniej 2,7 mln zł.
http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20110405/REGION00/416719746

Sylwek74
06-04-2011, 15:00
W życiu bym nie pomyślał że aż tyle zwierza żyje :shock:
Z drugiej strony to bomba sprawa :razz:

Biały 13
08-04-2011, 22:55
Troche nie czaisz sytuacji, ale nie mam zamiaru Ci tłumaczyć tego. Pozdrawiam

Rozumiem o czym pisałeś, ale najwyraźniej nie zsumowałeś sobie filmiku wraz z info o śladach ...

Lisk
15-04-2011, 21:20
Nie łapać nie więzić nie głaskać ;http://www.youtube.com/watch?v=7FFzjrkifUg&feature=related

WUKA
20-04-2011, 13:07
Zamiast świątecznego zajączka http://www.bieszczady.pl/Niedzwiedz_z_wizyta_u_lesniczego?newsID=5734

Biały 13
21-04-2011, 09:13
Pewnie w niewielkim ale z pewnościa w odpowiedni sposób wpłynął pożar na zwierzęta ... Chociaż z drugiej strony jak żona usłyszała o tym że płonie połonina

Samotny Włóczykij
20-05-2011, 17:15
Witam!
Gdzie i jak często można spotkać w Bieszczadach te zwierzęta? Czy widzieliście je kiedykolwiek?
Obecnie w Bieszczadach niedźwiedzie można spotkać w zasadzie wszędzie, gdzie się ich nie niepokoi. Wilki też, ale są mniejsze i ostrożniejsze. Ale ze zwierzętami nigdy się nie utrafi - zawsze jest to loteria, czy się spotka, czy nie.

beskidnik
30-05-2011, 18:32
Beskidzkie rysie, wilki i inne w filmach Magurskiego.

http://magurskipn.pl/index.php?d=galeria&art=7


http://vimeo.com/24257542

Pozdrawiam..

sir Bazyl
30-05-2011, 19:40
Super filmik, dzięki!

Biały 13
31-05-2011, 10:33
Filmik zacny - więcej takich :-)

McMichael
02-06-2011, 15:05
Witam. Chciałbym zadać pytanie komuś kto zna się na menu wilków :) Ponieważ ostatnio spacerując po lasach i łąkach Beskidu Niskiego zauważyłem zjedzonego lisa, któremu ostała się jedynie głowa i ogon. I teraz pojawia się pytanie, czy wilki gustują także w lisach? Wiem, że miałem gdzieś zdjęcie, ale na pewno nie na tym komputerze, postaram się więc jutro wrzucić

McMichael
02-06-2011, 15:19
http://images35.fotosik.pl/703/51c286214eb64e72m.jpg (http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=51c286214eb64e72)
http://images37.fotosik.pl/854/34fa0ca5a93cd3a6m.jpg (http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=34fa0ca5a93cd3a6)

biesadam
06-06-2011, 00:31
Mój syn widział niedawno niedźwiadka w pasmie Żukowa. Wylegiwał się na skraju polany. Jak się zorientował, że to "coś" co leży , to niedźwiedź, to pobił wszelkie rekordy prędkości w ucieczce do domu :)))

iaa
10-06-2011, 05:57
To już nawet po bułki nie można wyjść spokojnie:wink:

Niedźwiedź brunatny zaatakował w czwartek na przedmieściach słowackiego miasta Rużomberok starszego mężczyznę - poinformowały miejscowe służby medyczne.
Nie wiadomo, w jakich okolicznościach doszło do tego ataku. Mężczyzna został dotkliwie pogryziony w nogi i trafił do szpitala.
Słowackie media zwracają uwagę, że niedźwiedzie coraz częściej schodzą z gór i zbliżają się do osiedli mieszkaniowych w Rużomberok i innych miejscowościach.
http://wiadomosci.onet.pl/swiat/niedzwiedz-zaatakowal-po-slowackiej-stronie,1,4415089,wiadomosc.html

Biały 13
12-06-2011, 20:38
Sam z siebie by nie pogryzł raczej.
Niedźwiadek który doszedł do centrum Rzeszowa i się kimną pod krzaczkiem - nikogo nie atakował !

Lecz mnie tam nie było a specjalistą nie jestem !

Samotny Włóczykij
17-06-2011, 21:54
Witam. Chciałbym zadać pytanie komuś kto zna się na menu wilków :) Ponieważ ostatnio spacerując po lasach i łąkach Beskidu Niskiego zauważyłem zjedzonego lisa, któremu ostała się jedynie głowa i ogon. I teraz pojawia się pytanie, czy wilki gustują także w lisach? Wiem, że miałem gdzieś zdjęcie, ale na pewno nie na tym komputerze, postaram się więc jutro wrzucić
Na pewno wilk jest wrogiem lisa. Na pewno zwalcza go jako konkurencję. W okolicy Warszawy jak w jednym lesie pojawiły się wilki, to lisy wymiotło z tego rejonu, choć bywa ponoć, że lisy specjalnie łażą za wilkami w nadziei, że skorzystają z ich łupu. Zapewne zdarza się to wtedy, gdy lisy są bardzo zdesperowane z powodu głodu. Nie mam na 100% pewnych wiadomości, że wilk również zjada lisa - ale skoro zjada inne psowate i zdarza się u niego kanibalizm...

Samotny Włóczykij
17-06-2011, 22:20
[ - usunąłem OT - bartolomeo]

Wracając do tematu, pozostawienie z lisa tylko łba i kity również sugeruje wilka, który znany jest z bardzo silnego uzębienia - potrafi przegryźć żebro dorosłego łosia. Ryś takiego uzębienia nie ma, a w niedźwiedzia szczerze wątpię; zapewne zresztą dostałby się też do mózgu.

McMichael
22-06-2011, 14:32
Niedźwiedź pozostawiłby myślę jakieś trwalsze tropy, chodź było dość sucho i dookoła śladów nie było widać

Lisk
16-08-2011, 22:33
W Bieszczadach też uważajmy ; http://www.youtube.com/watch?v=2GqGGmNKY3Q&feature=fvwp&NR=1

Browar
17-08-2011, 10:46
W Bieszczadach też uważajmy
Niezłe,he he :)

Biały 13
18-08-2011, 08:25
mojego Opla by nie ruszył :) taki brzydki :-P

Samotny Włóczykij
20-08-2011, 03:51
Może to nie takie złe. Miłośnicy grilla i głośnej muzyki będą się trzymać od Bieszczadów z daleka.

filiplesny
23-08-2011, 21:14
W sierpniu uaktywnili się "miłośnicy miodu" znad Tosinej stokówki na Krywem. Podobnież mama z potomstwem. W drodze na miód na Hulskie zdążyły "poczęstować" pazurami autko, które stało im na drodze. Powiem tak - "troszkę" się nim pobawiły... Na samo Krywe (na razie) nie złażą, bo owoców nie ma w tym roku za wiele, jedynie ta jabłoń przed podejściem na Ryli (od stokówki) obrodziła jak należy. Ale menu jeszcze za kwaśne. Za to pod cerkiew zeszły ponad tydzień temu żubry ( ostatnio widziane były chyba 14 sierpnia rano). No i wilki - codzienność Krywego. Niestety dla Tośki...

Lisk
30-08-2011, 01:25
To zapewne ci co im auto odjechało;

http://humbug.pl/texts/view?art=rosyjscy_turysci_pobili_polskiego_niedzwi edzia

Pyra.57
30-08-2011, 21:34
Rosjanin potrafi. Tylko niedźwiedzia żal.

Biały 13
31-08-2011, 08:56
Szkoda miśka ... hahahahahaaa

filiplesny
12-09-2011, 09:33
A propos niedźwiedzi - ot, skutki niby takiej niepozornej diety jabłkowej:
http://wiadomosci.onet.pl/swiat/pijany-los-ugrzazl-na-drzewie,1,4842122,wiadomosc.html
"Pijane łosie są powszechnym zjawiskiem w Szwecji, w okresie jesiennym, kiedy to duża ilość jabłek zwisa z drzew w ogrodach".

Widać polskie misie są porządniejsze ;-) Albo mają mocniejszą głowę :-)
pozdrawiam ciepło!

Stradovius
13-11-2011, 19:55
Nic odkrywczego, ale o bieszczadzkich misiach: http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20111025/BIESZCZADY/141751564

Zastanawia tylko uporczywe zawyżanie w tego typu artykułach danych liczbowych...

Biały 13
15-11-2011, 10:17
Szara rzeczywistość :( praca dom praca ....
Ale za to łikend w Biesach z atrakcjami :) Żuber w okolicach górki Czernina a w okolicach Otrytu jeszcze słyszalny ryk godowy (trochę opóźniony) i niezliczone rzesze turystów schroniska i noclegownie pełne ....

Samotny Włóczykij
01-12-2011, 12:13
Widać polskie misie są porządniejsze ;-) Albo mają mocniejszą głowę :-)
Raczej to drugie. Nad Sanem w dół od Tworylnego widziałem w tym roku pełno niedźwiedziego łajna z niestrawionymi jabłkami.
Na Słowacji są ponoć kłopoty ze spitymi niedźwiedziami, bo one robią się mniej płochliwe, a zarazem reagują nerwowo np. na błysk flesza.