Zobacz pełną wersję : Przejścia graniczne
Wybieramy się z grupą przyjaciół do Ustrzyk Górnych na początku lipca. Chcielibyśmy któregoś dnia dla odmiany bujnąć się za granicę. Czy znacie jakieś przejście graniczne niedaleko UG, np. na Słowację, gdzie po przejściu można by napić się piwka w jakiejś sympatycznej knajpce? Istnieja w ogóle jakieś przygraniczne wioski w tamtym rejonie?
Dzieki z góry za odpowiedź.
Są przejścia drogowe - Radoszyce, kolejowe - Łupków i turystyczne-Balnica, Roztoki Grn.
Długi
Czy zaraz za przejściem granicznym w Roztokach Górnych cos jest? czy tylko lasy :lol:
Interesuje mnie, czy są jakieś sklepy, puby? :roll:
Czy zaraz za przejściem granicznym w Roztokach Górnych cos jest? czy tylko lasy
Najlepiej zacząc od zakupu mapy, lub przejrzenia mapy online - jesli bedzie bar lub sklep to na bank będzie zaznaczony.
Ta rada tyczy się zarówno Ciebie jak i inicjatora wątku.
~~misiek
25-06-2006, 17:34
W Krościenku koło Ustrzyk Dolnych funkcjonuje duże przejście graniczne z Ukrainą.
W Krościenku koło Ustrzyk Dolnych funkcjonuje duże przejście graniczne z Ukrainą.
Ale tylko drogowe wiec trzeba podpiąć się pod jakiś samochód.
~~misiek
28-06-2006, 00:10
Przejście jest drogowe i kolejowe. Nie wiem, bo nigdy o tym nie myślałem, ale chyba do pociągu nie można zabrać roweru? Myślę że by go zabrało i nigdy nie oddało.
Witam!
Jak napisał Długi najbliższe przejście graniczne dla pieszych Roztoki Górne na przełęczy nad Roztokami. Najbliższa miejscowość po stronie słowackiej znajduje się ponad godzinę drogi od granicy. Pieszo chyba nie warto chyba, że macie rowery. W Roztokach można przenocować w schronisku Cicha Dolina.
pozdrawiam
J. Lupino
http://esanok.pl/?ak=news_c&pan=n&dod=artykul&var_id=6387&wroc=index
Nie zabijajcie turystyki!
(19-01-2009 )
POWIAT SANOCKI/BIESZCZADY. W październiku ub.r. zapewniano, że decyzja o zezwoleniu na przejazd autobusów przez polsko - słowacką granicę Radoszyce – Palota będzie podjęta do końca roku. Tymczasem mamy połowę stycznia, a sprawa nadal znajduje się w punkcie wyjścia.
W maju ubiegłego roku po polskiej stronie przejścia Radoszyce – Palota pojawił się znak zakazujący przejazdu samochodom powyżej 7,5 ton.
- Znak przerwał wykorzystywanie tej drogi dla grup turystycznych. Zamknął przejazd dla autokarów – stwierdza Wojciech Wesołkin, z Centrum Informacji Turystycznej w Sanoku
– Pojawił się z dnia, na dzień. Nikt wcześniej nie raczył poinformować o zakazie ani pilotów wycieczek ani biur turystycznych – dodaje, nie znajdując żadnych argumentów, które przemawiałyby za słusznością usytuowania go w tym miejscu.
Walka o tabliczkę
Zgodnie z treścią porozumienia zawartego przez polski i słowacki rząd przejście Radoszyce – Palota jest przeznaczone dla ruchu osobowego i towarowego, z zastrzeżeniem jednak, że ten ostatni może odbywać się do 7,5 tony. Co do ruchu osobowego (do którego zalicza się także autokary) nie odnotowano żadnych uwag. Dlatego organizatorzy turystyki i piloci wycieczek nie rozumieją na jakiej podstawie ustawiono znak, zakazujący ruch autokarom.
- Dlaczego do znaku nie dołączono tabliczki „dotyczy samochodów ciężarowych ”? Słowacy potrafili to zrobić, nasze władze niestety nie – mówi z przykrością Wesołkin.
Walkę o tabliczkę podejmował jeszcze na październikowej sesji w ubiegłym roku szef komisji rewizyjnej Wojciech Pajestka, do którego to Stowarzyszenie Przewodników Turystycznych „Karpaty” zwróciło się o pomoc
– Wnioskuję do Zarządu Powiatu o natychmiastowe umieszczenie pod znakiem 7,5 tony napisu „dotyczy ruchu towarowego” – grzmiał radny.
Starosta powiatu sanockiego Wacław Krawczyk tłumaczył wówczas, że decyzję o przejeździe autobusów przez przejście powinien podjąć minister, dlatego zarząd zwróci się do niego o opinię w sprawie. A co mówi dzisiaj?
- Na dzień dzisiejszy mogę powiedzieć, że wspólnie z ministrem podjęliśmy decyzję, o tym że tylko ekspertyza może osądzić możliwość użytkowania tej drogi przez autobusy. Badanie zlecono Politechnice Krakowskiej. Mam informację, że wyniki będą pod koniec lutego – stwierdza.
Dyrektor Powiatowego Zarządu Dróg Antoni Wielgus w październiku zapewniał, że nośność drogi zostanie zbadana do końca grudnia. Dziś bezradnie rozkłada ręce, twierdząc że nie ma możliwości przyśpieszenia prac.
Zabijacie turystykę!
Dla bieszczadzkich przewodników zaistniała sytuacja to skandal!
- Niezrozumiałe jest zamknięcie drogi przed zleceniem ekspertyzy osądzającej jej bezpieczeństwo. To istny paradoks. W postępowaniu starostwa brakuje konsekwencji. Najpierw tworzy się Szlak Artystów Pogranicza między Sanokiem, a Medzilaboracmi, który zaczyna się na sanockim zamku, przebiega przez radoszycką przełęcz, a kończy na Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Medzilaborcach, a potem zamyka się priorytetową dla niego drogę?. Wprowadzone ograniczenie odcięło autokarom najbliższą drogę z naszego regionu do międzynarodowego lotniska w Koszycach i węzła autostradowego pod Miszkolcem. Zbliża się nowy sezon. Do dziś zarządca drogi, choć zapowiadał to w mediach na koniec 2008 roku, nie określił swego stanowiska. Ucierpią na tym wszyscy, którzy uwierzyli, że gospodarka turystyczna jest priorytetem strategii rozwoju powiatu sanockiego – ubolewa Wojciech Wesołkin z sanockiego CIT-u.
- Powinniśmy „stanąć na rzęsach”, żeby przejść granicznych było jak najwięcej. Mam wrażenie, że w naszym terenie mamy tendencję do zabijania turystyki. W województwie małopolskim przejść granicznych jest 26, u nas dwa w tym jedno, które się zamyka. To niedbalstwo i bezradność radnych! To nieudolność starostwa. Jak można zwlekać ze sprawą tyle czasu? Najpierw, cały ubiegły sezon letni, teraz zimowy to dla naszego regionu ogromna strata – zapewnia Stanisław Orłowski, prezes Stowarzyszenia Przewodników Turystycznych „Karpaty”.
- W zasadzie to powinniśmy zadać sobie pytanie, po co nam takie przejście, które nie ma służyć temu, by rozwijać ekonomicznie region. Biznes turystyczny, to jeden z wiodących biznesów na świecie, w naszym regionie – główny. Zamknięcie przejścia dla autokarów, czyni go lokalnym, wyłącznie dla rodzin, które mogą w ten sposób się odwiedzać. Praktycznie wszyscy touroperatorzy mieli w swojej ofercie, dla gości odwiedzających Bieszczady, wycieczki na Słowację i na słynne baseny na Węgrzech. Teraz, owszem znowu się odbywają, ale przez przejście w Barwinku. Pytanie tylko kto na tym ma zarabiać? Powiat krośnieński, czy nasz sanocki? Poza tym nie wchodzą w grę krótkie, atrakcyjne wyjazdy do Madzilaborców czy Humennego, a droga do Sarospatak wydłuża się o 2 godz. w jedną stronę, przez co taka wycieczka przestaje być atrakcyjna (nawet do 12 godz. w autokarze i 4 w mieście i na basenach to mało kusząca oferta) Poza tym nie widzę różnicy między drogą Radoszyce - Palota, a drogą pomiędzy Czaszynem a Szczawnem lub z Dębnej do Mrzygłodu, gdzie odbywa się regularna komunikacja PKS, a pochyłości są znacznie większe, zakręty ostrzejsze a nawierzchnia fatalna. Należałoby zatem i je pozamykać - mówi Robert Bańkosz, wiceprzewodniczący Stowarzyszenia Przewodników Turystycznych „Karpaty”.
- Przejście Radoszyce – Palota to najkrótsza droga do naszych zagranicznych sąsiadów. W ubiegłym sezonie letnim wycieczki na Słowację jeździły przez przejście graniczne w Barwinku. To o 100 km dłuższa trasa, a co za tym idzie kosztowniejsza. Widać robimy wszystko, tylko żeby turyści omijali nas szerokim łukiem – stwierdza Jacek Łeszega, kierownik Centrum Informacji Turystycznej w Lesku.
- Wciąż mamy zapytania od turystów z całej Polski o najbliższe polsko - słowackie przejście. Musimy wskazywać na Barwinek. Nie mamy pojęcia co odpowiadać, kiedy pytają nas o to kiedy radoszyckie przejście zostanie otworzone dla autokarów – mówi Ireneusz Łukacz z CIT w Polańczyku.
- Byliśmy przekonani, że przystąpienie Polski do Unii Europejskiej otworzy jej granice. Mamy doskonały przykład tego, że tak nie jest. Co z tego, że organizujemy międzynarodowe konferencję, wydajemy setki folderów, zachęcających do przyjazdu w Bieszczady skoro robimy wszystko, żeby turyści nie zagrzewali u nas długo miejsca? - stawia retoryczne pytanie Wojciech Gosztyła z Ośrodka Turystyki Górskiej „Latarnia Wagabundy” w Woli Michowej.
- Zamkniecie przejścia jest dużym utrudnieniem, zwłaszcza jeśli chodzi o jednodniowe wycieczki. Do tej pory w ofertach był wyjazdy na Słowację, Węgry, co dla turysty stanowiło dodatkowe atrakcje. Teraz żaden klient nie godzi się na to, by czas przeznaczony na zwiedzanie poświęcać na dodatkowe godziny spędzone w autokarze – przekonuje przewodnik Lucyna Pściuk.
- W sezonie letnim przyjeżdża znacznie więcej turystów, dlatego mamy nadzieję że do tego czasu sprawa przejścia zostanie uregulowana. W przeciwnym razie – mówię to z przykrością – będziemy rezygnowali z wyjazdów na Słowację, bo nie będą one opłacalne, a co za tym idzie nasza oferta będzie uboższa – zaznacza Wojciech Węgrzyn, kierownik biura podróży PTTK w Sanoku
Na własne ryzyko
Starosta Krawczyk twierdzi, że autokary od początku istnienia przejścia przejeżdżały tamtędy na własną odpowiedzialność, bo polsko – słowackie porozumienie nie reguluje ich kwestii
– W porozumieniu nie ma żadnej wzmianki o autobusach. A gdyby tam nie daj Boże doszło do wypadku, to kto za to będzie odpowiadał? Dlatego jeszcze raz powtarzam, ekspertyza pokaże co dalej – stanowczo stwierdza na koniec.
A.Jarosz
Od redakcji:
Zaprezentowaliśmy w artykule tylko kilka głosów osób, pracujących w branży turystycznej. Oburzeni tą decyzją są w Bieszczadach jednak wszyscy gestorzy bazy turystycznej, touroperatorzy, przewodnicy i piloci. Spadek znaczenia drogi przez gminę Zagórz i Komańcza, powoduje również zmniejszenie ruchu turystycznego w tym regionie, co odbije się negatywnie szczególnie na rozwoju tych gmin. Paradoksalnie, gdy w całym kraju toczy się walka pomiędzy poszczególnymi regionami o główne drogi, kolej, przejścia graniczne, w „turystycznych” Bieszczadach wydaje się, że czyni się wszystko by rozwój gospodarczy maksymalnie zahamować.
Linie kolejowe praktycznie „dogorywają” i nie umożliwiają sprawnego poruszania się po Bieszczadach ani dojazdu w Bieszczady. Budowy nowych dróg wiodących w region również nie widać, zaś zamyka się te, już nawet istniejące.
„I śmieszno i straszno” – jak mówią Rosjanie, gdy zestawi się to z ilością transgranicznych projektów mówiących o rozwoju współpracy i turystyki i zapytaniami przychodzącymi również z Węgier i Słowacji o możliwość organizowania do nas wycieczek i dłuższych pobytów w Sanoku i Bieszczadach.
Drogę do przejścia w Radoszycach otwiera się za unijne środki i ogłasza jako wielki sukces, a po paru latach zamyka twierdząc, że była źle wykonana. Jak projektowano tą drogę, że po stronie słowackiej, gdzie są większe przewyższenia i więcej zakrętów jest ona zrobiona dobrze, a po polskiej nie?
No i bardzo dobrze że ta droga jest zamknięta,im mniej autokarów tym lepiej.Turystyka to nie tylko turystyka autokarowa która to najbardziej się przyczynia do degradacji turystycznej regionu.
Zbycholek
19-01-2009, 19:07
Czy zaraz za przejściem granicznym w Roztokach Górnych cos jest? czy tylko lasy?:roll:
jest coś warte zobaczenia, bardzo ciekawy pomnik
no już sobie nie żartuj, pomnik upamiętniający wrażych sowietów, jakże piknie było w tej okolicy pod Panami Władcami, gadającymi mową germańską. Było, nieee??? :?:
andrzej627
19-01-2009, 20:23
No i bardzo dobrze że ta droga jest zamknięta,im mniej autokarów tym lepiej.Turystyka to nie tylko turystyka autokarowa która to najbardziej się przyczynia do degradacji turystycznej regionu.
A może lepiej w ogóle ją zamknąć dla ruchu samochodowego, aby nie "degradować regionu"?
... wpuszczać tylko "nie-Bieszczadników", 8-), znaczy, miejscowych :mrgreen:
A może lepiej w ogóle ją zamknąć dla ruchu samochodowego, aby nie "degradować regionu"?
Jasne że lepiej,ale pewnie nie przejdzie :twisted:
Idąc tym tropem proponuję zamknąć wszystkie drogi w Biesach. Co Wam będą jakieś ludziska środowisko degradować ?
andrzej627
19-01-2009, 23:38
jasne 8-)
Albo jeszcze lepiej:
Całe Bieszczady trzeba otoczyć drutem kolczastym i zakazać wstępu. W wyjątkowych przypadkach specjalnie powołany Urząd Ochrony Bieszczadów mógłby wydawać jednorazowe przepustki upoważniające do wstępu pieszego ten teren.
w kwestii formalnej :-)
nie ma już przejść granicznych na granicy ze Słowacją. 21.12.2007 zostały zlikwidowane.
To jest miejsce gdzie droga przecina granicę i tyle.
Jest w tym "zestawieniu głosów" pewna schizofrenia, bo kilka miesięcy wcześniej jeden z wypowiadających się w tym artykule stwierdził że wywożenie grup turystycznych za granicę (Słowacja, Ukraina, Węgry) jest oczywistą stratą dla Bieszczadów - bo wywozi się z naszego regionu kasę.
W chwili gdy na Słowacji wszystko poszło w górę, a na świecie odczuwany jest kryzys "strata" będzie jeszcze bardziej dotkliwsza.
Już sam nie wiem kto strzela sobie samobója...?
trzykropkiinicwiecej
20-01-2009, 12:05
Jest w tym "zestawieniu głosów" pewna schizofrenia, bo kilka miesięcy wcześniej jeden z wypowiadających się w tym artykule stwierdził że wywożenie grup turystycznych za granicę (Słowacja, Ukraina, Węgry) jest oczywistą stratą dla Bieszczadów - bo wywozi się z naszego regionu kasę.
W chwili gdy na Słowacji wszystko poszło w górę, a na świecie odczuwany jest kryzys "strata" będzie jeszcze bardziej dotkliwsza.
Już sam nie wiem kto strzela sobie samobója...?
..a który przewodnik z takim zdaniem jak Ty, będzie siedział jako pierwszy przy kierowcy w autokarze wywożąc razem z grupą pieniążki, tak ciężko zapracowane przez rodaków za granicę Bieszczadów... Wartkim strumieniem słów opowiadać będzie jakie to cuda są w Medzilaborcach lub też skąd się wzięły te unikatowe czołgi przy drodze... tak.. to już schizofrenia...
..a który przewodnik z takim zdaniem jak Ty, będzie siedział jako pierwszy przy kierowcy w autokarze wywożąc razem z grupą pieniążki, tak ciężko zapracowane przez rodaków za granicę Bieszczadów... Wartkim strumieniem słów opowiadać będzie jakie to cuda są w Medzilaborcach lub też skąd się wzięły te unikatowe czołgi przy drodze... tak.. to już schizofrenia...
Ja tam sobie na taką shizofrenię w tej chwili mogę sobie pozwolić, bo pracuję na chwilę obecną w nieco innej branży i mogę też sobie na to "wszystko" popatrzeć z boku i bez większego "ciśnienia".
Wiesz ja to chyba w tym roku przeżucę się na jakiś niszowy dział turystyki kwalifikowanej... może zainteresuje się roślinkami, albo motylami...? Kultura zaczyna być rzeczywiście źródłem cierpień.
trzykropkiinicwiecej
20-01-2009, 12:27
...skoro kultura to źródło cierpień.. może by ją tak przekwalifikować na pokutę... ot i masz piekło z głowy... a jak się postarasz to może i nawet smażono i gotowano też...
Przewodnik przecież zarabia na obsłudze grupy, a czy poprowadzi ich tylko po polskich szlakach, czy odwiedzi z nimi czasem słowackie miejscowości, to chyba dla niego/niej problemu nie stanowi?
Przewodnik przecież zarabia na obsłudze grupy, a czy poprowadzi ich tylko po polskich szlakach, czy odwiedzi z nimi czasem słowackie miejscowości, to chyba dla niego/niej problemu nie stanowi?
ROTFL, Kochchani, w jednejśmy Europie, bez granic, czy kto rzuci grosz do Słowacyi polski, czy ojrocentem śwignie za "polskom" granicę, w jednym kociołku warzona zupa, prawdaż to, czy nie?
(uwaga na nowy k.drog. słowacki :wink:)
Jakieś konkrety z tego wynikną?
http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20090224/BIESZCZADY/344968922
bertrand236
24-02-2009, 12:26
Przecież jest napisane, że porozmawiają. Nic nie ma o tym, ze podjęte zostaną jakiekolwiek decyzje...
Pozdrawiam
Drogi Bertrandzie,
Z rozmów choćby mogą wyniknąć jakieś konkretne propozycje, które właściwym adresatom mogą zostać przedstawione, a te w konsekwencji doprowadzić mogą do podjęcia konkretnych decyzji....a czytać umiem;)
Pozdrawiam:)
bertrand236
24-02-2009, 22:59
Drogi Bertrandzie,
Z rozmów choćby mogą wyniknąć jakieś konkretne propozycje, które właściwym adresatom mogą zostać przedstawione, a te w konsekwencji doprowadzić mogą do podjęcia konkretnych decyzji....a czytać umiem;)
Pozdrawiam:)
:lol:
Pozdrawiam
http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20090602/BIESZCZADY/213605421
b][Polscy turyści chcą mieć bliżej na Pikuj i na Zakarpacie[/b]
Krzysztof Potaczała
Planowane przez Polskę i Ukrainę przejście graniczne Michniowiec-Mszaniec jest błędem - twierdzą przewodnicy ze Stowarzyszenia "Karpaty”. W piśmie do wojewody podkarpackiego wskazują, że lepszym rozwiązaniem jest budowa przejścia Smolnik-Boberka.
Według przewodników Michniowiec leży zbyt blisko istniejącego przejścia drogowego w Krościenku. - Otwarcie granicy w Michniowcu nic nie daje turyście, który zmierza w ukraińskie góry - tłumaczy Stanisław Orłowski, przewodnik beskidzki. - On wciąż będzie miał wydłużoną drogę zarówno we wschodnie Bieszczady, jak i na Zakarpacie. A przecież powinno chodzić o to, żeby tę drogę skrócić.
Dlatego znacznie lepszym rozwiązaniem byłaby lokalizacja przejścia w Smolniku w gminie Lutowiska. - Jeszcze przed rokiem mówiło się, że to Smolnik będzie priorytetem, aż tu nagle zaczęto promować Michniowiec - twierdzą w Stowarzyszeniu "Karpaty”.
Za opcją Michniowiec-Mszaniec lobbuje Wołodymyr Horbowy, mer Starego Sambora. Otwarcie drugiego przejścia w rejonie starosamborskim (pierwsze jest w graniczącej z Krościenkiem Smilnicy) byłoby ekonomiczną szansą dla ubogiego skrawka Ukrainy. Z kolei dla regionu zakarpackiego taką szansą byłoby przejście w Boberce, choć to jeszcze nie Zakarpacie. - Ale już dość blisko - zauważa Orłowski. - Ten rejon ukraińskich gór jest przez polskich turystów wciąż mało spenetrowany.
Przez Boberke i Borynię najbliżej do doliny Stryja i na Pikuj - najwyższy szczyt Bieszczadów. - Przejście Smolnik-Boberka jest również istotne dla ochrony przyrody w Bieszczadzkim Parku Narodowym - podkreśla Wojciech Wesołkin, przewodnik z Sanoka. - Skrócony dostęp na Zakarpacie rozładowałby ruch na zatłoczonych polskich połoninach.
Zilustrowane fajnym zdjęciem kolegi W.
Powered by vBulletin® Version 4.2.1 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.