PDA

Zobacz pełną wersję : Remont drogi Brzego Górne - Dwernik



MF
20-07-2006, 10:21
http://www.twojebieszczady.pl/aktualnosci13a.php

Właśnie przeczytałem. Już się ucieszyłem, ale czytając raz jeszcze doszedłem do wniosku, że remont dotyczy jedynie krótkiego odcinka w Dwerniku... To już, cholera, nie można było całej drogi załatać :sad:

EDIT: Przepraszam za literówkę w tytule wątku.

Polej
20-07-2006, 10:46
No i jak teraz dojechać do Nasicznego ? Od strony Berehów :?:

MF
20-07-2006, 10:52
No właśnie. Na Caryńskie od tej strony będzie niestety trochę dalej, już się nie podjedzie. Nie bardzo rozumiem ,dlaczego trzeba było blokować cały odcinek, wystarczyło w Brzegach Górnych postawić jakąś wielką tablicę informacyjną na skrzyżowaniu, że robią remont i droga jest zamknięta na odcinku od Dwernika.
Ale po co, przecież łatwiej zamknąć.

przemlod
26-07-2006, 17:19
Ale czemu tu się dziwić, to jest POLSKA !!! Już mnie coraz mniej rzeczy w tym kraju zaczyna zaskakiwać...
Byłem w niedzielę w Nasicznym, dojazd od Brzegów Górnych, zastanawiałem się dzień wcześniej czy tam dojadę no ale przecież co najwyżej mogli postawić tylko znak zakazu ruchu. Faktycznie, znak sobie stoi, zapytałem dla pewności pana na motórze w mundurze czy można jechać co by mi sie nie przyciapił że mu pod nosem przepisy ruchu drogowego olewam :) A droga w takim stanie że aż mi się z wrażenia płyn w chłodnicy zagotował :)

Polej
31-07-2006, 15:22
A droga w takim stanie że aż mi się z wrażenia płyn w chłodnicy zagotował :)
Faktycznie tej drodze remont na pewno się przyda. Jak mówią miejscowi są dwie techniki jazdy po takich drogach: 30 km/h lub 130 km/h :razz: Wybór należy do Ciebie :-P

Ps. w niedzielę też byłem w Nasicznym, wchodziłem na Dwernik Kamień, może się gdzieś spotkaliśmy ?

przemlod
01-08-2006, 23:39
Również na Dwernik-Kamieniu byłem ale chyba raczej nie spotkaliśmy się(nawiasem mówiąc bardzo ładna górka :smile:)

nexus
13-08-2006, 17:46
Wie ktoś może czy skończyli już ten remont czy jeszcze nie ?
Ciekawi mnie czy można "normalnie" przejechać całą tą droge zamkniętą dla ruchu wcześniej podczas remontu.
Chodzi mnie o całą trase Brzegi Górne-Nasiczne-Dwernik-Smolnik.

naive
13-08-2006, 19:29
Nie jechałem tamtą trasą ale z drogi głównej w kierunku Ustrzyk Górnych widziałem od strony Smolnika duży znak "zakaz ruchu" i gąszcz barierek.

Polej
14-08-2006, 14:55
Droga remontowana jest od strony Dwernika w kierunku Berehów. Tydzień temu swobodnie można było dojechać do Nasicznego od strony Berehów, nie sądzę, aby przez tydzień wiele się zmieniło.

nexus
08-10-2006, 15:31
Byłem ostatnio samochodem na tej trasie (Brzegi Górne - krzyżówka na Smolnik i U. Górne) i na moje oko cały odcinek jest już ukończony tzn. nowy asfalt jest już położony na całej długości.
Jakiekolwiek prace jeżeli takie miałyby się jeszcze odbywać to tylko ewentualne usypywanie pobocza bo w niektórych miejscach jest niezła różnica wysokości pomiędzy asfaltem a poboczem i niektóre auta osobowe mogą doznać uszkodzeń podwozia przy próbie zjazdu czy wyjazdu z pobocza, no i jescze być może jakieś nowe znaki drogowe się pokażą.
Zresztą ruch w tym miejscu był o dziwo znikomy jeżeli niepowiedzieć że go niebyło w przeciwieństwie do obydwu pętli bieszczadzkich.

Jeszcze taka ciekawostka, nowy asfalt był położony także w kierunku Zatwarnicy ale "zapomniałem" zobaczyć dokąd położyli chociarz ciekawi mnie to, napewno w każdym razie aż do Suchych Rzek niedojedzie się jak po stole...

lucyna
08-10-2006, 18:23
Droga w całości wyremontowana. W chwili obecnej porządkują pobocza. Wyremotowana jest także Terka-dołżyca, obwodnica Ustrzyk Dolnych, droga do Zawozu. Pozostała jeszcze Stężnica-Wołkowyja.

WojtekR
08-10-2006, 22:30
Droga w całości wyremontowana. W chwili obecnej porządkują pobocza. Wyremotowana jest także Terka-dołżyca, obwodnica Ustrzyk Dolnych, droga do Zawozu. Pozostała jeszcze Stężnica-Wołkowyja.

Dzięki. To jest dopiero wiadomość!!!:-D

buba
08-10-2006, 22:53
ciekawe czy beda tez asfaltowac wszystkie stokowki... bo widac sie rozpedzili...

WojtekR
09-10-2006, 11:03
ciekawe czy beda tez asfaltowac wszystkie stokowki... bo widac sie rozpedzili...

Zanim zaczną asfaltować stokówki pozostało wiele kilometrów innych dróg, na których ustawione są znaki "Droga nie remontowana na długości...." :sad: A to chyba dość istotne dla ludzi przy tych drogach mieszkających, nieprawdaż?

Oskar
09-10-2006, 12:19
Zgadzam się z Wojtkiem. Jest np. droga Polana - Lutowiska, skraca to dojazd do Lutowisk ok 10km. A i widok ładny, droga biegnie równolegle do Otrytu, juz nie mówiąc o tym jak cieszyliby się w Skorodnem.

nexus
09-10-2006, 12:28
Wyremotowana jest także obwodnica Ustrzyk Dolnych.

A o którą dokładnie drogę chodzi ponieważ z tego co wiem to obwodnica Ustrzyk Dolnych jest dopiero w planach i ma ona odciążyć stale wzrastający ruch w mieście przez które idzie trasa w kierunku przejścia granicznego w Krościenku.

Czy chodzi ci może o tą droge przez Równię ?

MF
09-10-2006, 12:50
Droga w całości wyremontowana. W chwili obecnej porządkują pobocza. Wyremotowana jest także Terka-dołżyca, obwodnica Ustrzyk Dolnych, droga do Zawozu. Pozostała jeszcze Stężnica-Wołkowyja.

No i super :-) Gratulacje dla drogowców.
Ech... jakby tak jeszcze nowy dywanik na drodze UG - Wołosate... Jak już się tak rozpędzili ;-) No może nie teraz, już zimno, ale tak na wiosnę...

buba
09-10-2006, 13:07
a moze tez asfalt na tarnice?? pewnie czesc ludzi tez by sie ucieszyla ze mozna poogladac widoki nie wychodzac z klimatyzowanej bryki?? i predkosci mozna by nie redukowac i szybciej by bylo niz lezc pod gore...wiecej szczytow by zaliczyl jednego dnia. A zeby miejscowi zarobili to na szczycie platny parking i budke z hotdogo-pamiatkami.

moze to bardzo dalekosiezna wizja ale krok o kroku...

MF
09-10-2006, 13:26
Po co ta ironia? Jeśli droga jest dopuszczona do ruchu, to co w tym złego, że będzie w dobrym stanie? Lepiej, jak ludzie będą sobie zawieszenia rozwalać na dziurach?
Nikt nie mówi, żeby budować nowe drogi, chodniki na Tarnicę i budki z frytkami na szczytach, Ale, u licha, jak już jest droga to niech będzie przejezdna a nie przypomina krajobrazu po bombardowaniu.

nexus
09-10-2006, 13:33
No w sumie to mnie jest troche żal tych dziurawych dróg, kiedy byłem na trasie Terka - Dołżyca to brakowało drogowcom do ukończenia tak gdzieś ponad 100 metrów ale już wtedy ta droga wyglądała inaczej niz kiedyś (czyt. niedawno), strasznie dużo samochodów się tędy poruszało i spacer napewno wtym czasie czy przejażdzka rowerem niebyłaby tak fajna jak kiedyś.
Pierwszych demonów prędkości także zauważyłem, chcieli pewnie sprawdzić jak to się jedzie po nowym asfalcie z dużą prędkością bo w końcu w bieszczadach jest go tak mało.

Poprostu każde miejsce gdzie były zniszczone drogi straci swój urok, wędrówka piesza niebędzie już tak przyjemna, a na trasie U. Górne - Wołosate czy jeszcze w innych miejscach np. Polana - Lutowiska wolałbym aby była droga szutrowa która wygląda bardziej "naturalnie" w przyrodzie.

WojtekR
09-10-2006, 13:35
a moze tez asfalt na tarnice?? pewnie czesc ludzi tez by sie ucieszyla ze mozna poogladac widoki nie wychodzac z klimatyzowanej bryki?? i predkosci mozna by nie redukowac i szybciej by bylo niz lezc pod gore...wiecej szczytow by zaliczyl jednego dnia. A zeby miejscowi zarobili to na szczycie platny parking i budke z hotdogo-pamiatkami.

moze to bardzo dalekosiezna wizja ale krok o kroku...

Buba, nie przesadzaj... Dla nas przyjeżdżających w Bieszczady nie remontowane drogi to atrakcja (mniej ludzi!). Co natomiast powiesz ludziom tam mieszkającym? Czy chciałabyś, żeby żyli w XIX-wiecznej rzeczywistości?
Nikt tu nie mówi o asfalcie na Tarnicę, tylko o przyzwoitych warunkach życia i komunikowania się.

Polej
09-10-2006, 14:16
No i super :-) Gratulacje dla drogowców.
Ech... jakby tak jeszcze nowy dywanik na drodze UG - Wołosate... Jak już się tak rozpędzili ;-) No może nie teraz, już zimno, ale tak na wiosnę...

Z tego co wiem odcinek U. Górne - Wołosate jest przewidziany na wiosnę przyszłego roku.

JarekBartek
09-10-2006, 15:00
Z tego co wiem odcinek U. Górne - Wołosate jest przewidziany na wiosnę przyszłego roku.
Bardzo pozytywna informacja - wygląda na to, że Bieszczady będą miały niedługo najlepsze drogi w tym kraju. Oby tylko nowe nawierzchnie nie dały się zimie. Kończę, bo zżera mnie zazdrość...

Oskar
09-10-2006, 15:56
na trasie U. Górne - Wołosate czy jeszcze w innych miejscach np. Polana - Lutowiska wolałbym aby była droga szutrowa która wygląda bardziej "naturalnie" w przyrodzie.
zgadzam sie z ta tezą, ale jest pewien problem. Utrzymanie nawierzchni szutrowej w górach jest dosyć kosztowne i wymaga corocznych poprawek.

Jaro
09-10-2006, 18:57
Z tego co wiem odcinek U. Górne - Wołosate jest przewidziany na wiosnę przyszłego roku.

Z kolei z tego co ja wiem, to ten odcinek mial byc remontowany juz w tym roku.

Polej
09-10-2006, 19:51
Z kolei z tego co ja wiem, to ten odcinek mial byc remontowany juz w tym roku.

To byłoby wspaniale. Jednak czy zdążą ? Teraz to właściwie "ostatni gwizdek" na roboty drogowe przed nadejściem jesiennych opadów i niskich temperatur.

Browar
09-10-2006, 22:18
Buba, nie przesadzaj... Dla nas przyjeżdżających w Bieszczady nie remontowane drogi to atrakcja (mniej ludzi!). Co natomiast powiesz ludziom tam mieszkającym? Czy chciałabyś, żeby żyli w XIX-wiecznej rzeczywistości?
Nikt tu nie mówi o asfalcie na Tarnicę, tylko o przyzwoitych warunkach życia i komunikowania się.

Już odrobiliśmy ideologiczną dyskusję na ten temat:
http://forum.bieszczady.info.pl/showthread.php?t=2659&highlight=do%B3%BFyca-terka
Miejscowym ta droga jest tak potrzebna jak psu buty.Natomiast przyda się aby wygodnie wozić zmotoryzowane dupska.Buba (niestety) ma rację:evil:

lucyna
09-10-2006, 22:37
No nie Browar. Miejscowym ta droga jest potrzebna. Psu buty też są czsami potrzebne. Ludzie tu mieszkający też mają prawo wozić dupska po dobrej drodze. Przedwczoraj jechałam tą drogą autokarem. Przejeżdżałam obok pewnego pana, który nam pokazał bardzo brzydki gest. Ta dyskusja zaczyna mi przypominać tego pana.

WojtekR
09-10-2006, 23:00
Już odrobiliśmy ideologiczną dyskusję na ten temat:
Miejscowym ta droga jest tak potrzebna jak psu buty.Natomiast przyda się aby wygodnie wozić zmotoryzowane dupska.

Nie powiesz chyba, że w Krakowie nikt nie jeździ samochodami tylko dlatego, że drogi/ulice są tam potrzebne jak psu buty...:-?

Browar
09-10-2006, 23:39
Ależ sam jeżdżę,miejsowym też nie skąpię, ale w tym wypadku nie zgodzę się że ta droga jest szerzej przez miejscowych używana.To tak jak z drogą Muczne-Pszczeliny:po co jeździć do Pszczelin??Gmina i sklepy,szkoła jest w Lutowiskach,nadleśnictwo w Stuposianach.To samo z w/w drogą.

buba
09-10-2006, 23:47
po dziurawej drodze tez sie da przejechac- trzeba tylko ograniczyc predkosc.. moze jest nawet bezpieczniej bo nikt nie zasuwa stową... wiem, bo mam na swoim osiedlu na slasku drogi nawierzchni skorodnego i nie cierpie z tego powodu (jezdze tez samochodem a nie na osiolku ;)) i ciesze sie z nich bo mi idioci nie urzadzaja wyscigow motorow pod oknem ani nikt nie objezdza miasta pod moim oknem.. po prostu wjezdza tu ten kto musi i kto bardzo chce... i mam nadzieje ze dlugo tak pozostanie.

a dyskusja fajnie jak jest dyskusją a nie tylko biciem poklonow przed kazdym kolejnym metrem asfaltu ...

malo
10-10-2006, 00:12
Generalnie droga to nie atrakcja turystyczna. Nienaruszone niech będa raczej rezerwaty a drogi dobrze byłoby żeby były przejezdne. Weźcie też pod uwagę fakt, że co innego droga np. szutrowa od zawsze na którą dopiero planuje sie wylać asfalt a co innego droga, która już była wyasfaltowana tylko została zniszczona poprzez notoryczny brak remontów. Pamietam jak zrobili tę drogę (Dołzyca - Terka) i wtedy była w dużej części w miarę normalna.
Może nie atrakcja.
A może jednak i atrakcja.
Piotrze, jeśli część osób postrzega to jako atrakcję - to jednak atrakcją to jest. Wszak jeśli pojedziesz sobie -dajmy na przykład- na Mazury to nie pojeździsz sobie po brodach. A tutaj to napewno jest atrakcja drogową, którą wiele osób wspomina. Jednak gdy zastosujemy Twoje podejście - droga atrakcją nie jest - to w konsekwencji kiedyś zlikwidujemy także brody. Chyba Ty nawet byś uronił łzę gdyby już żadnego brodu w Bieszczadach nie było.
Więc atrakcją...?!
Ale niepodważalną racją jest także życie tutejszych ludzi, którzy mają prawo do cywilizownej jakości życia.
Moim skromnym zdaniem widziałbym kompromis - dobre drogi tam gdzie przebiega komunikacja osadnicza, czyli dojazdy dzieci do szkół, ludzi do pracy (tu: też ośrodki wypoczynkowe), no i jeszcze kilka głównych wyjątków (np.UG-Wetlina mimo że zimą nie jeżdżą tam autobusy, Żubracze-Wola Michowa).
Natomiast resztę faktycznie bym rozważył czy nie pozostawić, na takiej samej zasadzie jak zaakceptowano skutki akcji "W" w sieci osadniczej.
Jednak wraz z postępującym asfaltowaniem traci się część specyfiki Bieszczad. Myślę że dzikość Bieszczadów ograniczona do samych tylko rezerwatów, to już nie będzie "ta" dzikość.
Po prostu zrobią nam się Tatry, w co notabene nie wątpię że z czasem nastąpi. Natomiast można by nieco spowolnić (narażam się tu miejscowej sferze gospodarczej, ale cóż... interesy są różne) i dzięki temu nieco wyczekać na czasy gdy też społeczeństwo będzie nieco bardziej uświadomione. Tzn upowszechnią się cele edukacyjno-poznawcze, zamiast wyłącznie wypoczynkowe w dziedzinie urlopowania.

MF
10-10-2006, 09:16
Miejscowym ta droga jest tak potrzebna jak psu buty.

Ciekawe, chciałbym poznać opinię miejscowych na ten temat, bo szczerze wątpię.
Ale jeśliby nawet tak było, to skoro droga nikomu niepotrzebna, należałoby ją zamknąć dla ruchu kołowego, a nie utrzymywać dziurawą.

Piotr
10-10-2006, 11:07
eśli część osób postrzega to jako atrakcję - to jednak atrakcją to jest.
Idąc tym tokiem rozumowania, atrakcją jest dewastowanie dróg i ścieżek leśnych oraz koryt potoków przez 4x4. Skoro to ich kręci - dajmy im, bo odbierając taką możliwosć, komus może się w oku łezka zakręcić, że już nie może a kiedyś mógł i teraz to Bieszczady są do chrzanu bo nawet zryć kawałka lasu czy rozjechać pare potoków nie można.
Skoro mnie już wywołałeś do tablicy, to powiem jedno (pomijając wszelkie słuszne i mniej słuszne argumenty, które tu padły) ulubione zdanie: Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. Dlatego tez sądzę (a nawet jestem bezczelnie przekonany), że rzekoma atrakcja turystyczna w postaci zdezelowanych dróg, szybko przestała by atrakcją być, gdyby jej zwolennicy zaczęli jeździć po owych własnymi samochodami i ponosić wszelkie związane z tym koszty.
Fakt pomieszkania troche dłużej w Bieszczadach niż średniej długości urlop pomijam jako oczywisty i równie szybko (a może i szybciej) wpływający na zmiane punktu widzenia w temacie.
Pozdrawiam i tymczasem udaje się jutrzejszej nocy na testowanie nowych nawierzchni bieszczadzkich, a wrażeniami nie omieszkam sie podzielić po powrocie.

bertrand236
10-10-2006, 11:28
Pozdrawiam i tymczasem udaje się jutrzejszej nocy na testowanie nowych nawierzchni bieszczadzkich, a wrażeniami nie omieszkam sie podzielić po powrocie.

Szerokości na drodze, przyjemności w Bieszczadzie oraz ciekawej relacji po powrocie:wink:
pozdrawiam

WojtekR
10-10-2006, 12:05
a dyskusja fajnie jak jest dyskusją a nie tylko biciem poklonow przed kazdym kolejnym metrem asfaltu ...

Pozwolę sobie zauważyć, buba, że nikt chyba na tym forum nie jest fanatykiem asfaltu zwłaszcza sarkastycznie "kładzionego na Tarnicę"...! Trzeba jedynie popatrzeć z punktu widzenia tych, którzy tam żyją, poruszają się, komunikują... Niektórzy potrafią tak patrzeć inni niestety nie... Sądzę, że skoro istnieje droga publiczna to niech ona będzie w dobrym stanie bez względu na wyimaginowane racje ideologiczne.
Co do bezpieczeństwa na takich drogach...Kilka razy byłem świadkiem "galopu" ponad stówę na drodze przez Skorodne "samochodzików" terenowych (o jakże charakterystycznych rejestracjach bardzo często zaczynających się na S!). Tak więc jazda ponad stówę nie zależy od stanu drogi...
Co do zachowania klimatu i atmosfery Bieszczadów... Niestety nie da się już wrócić do lat 50, 60, 70 - tych (a tak by się chciało!) i nie pomoże tu nawet intelektualne "chciejstwo" zachowania Bieszczadów jako skansenu. Nie tędy droga. Ale to inna "bajka" i na inny wątek... Może, buba, założysz go na forum:?: :-)

WojtekR
10-10-2006, 12:11
na takiej samej zasadzie jak zaakceptowano skutki akcji "W" w sieci osadniczej.

???? Toż to karkołomna teza!
Malo, odważysz się to powiedzieć wysiedlonym z tych terenów?

buba
10-10-2006, 13:24
do lat 50 tych sie nie wroci to fakt. Tylko przykre ze nie mozna zostawic bieszczad w stanie z lat 90 tych tylko idzie sie dalej, i dalej i dalej i tak bez konca...ja rozumiem prawo miejscowych do umozliwienia im dojazdu, rozumiem ze aby dzieci dojechaly do szkoly potrzebna jest droga utwardzona zeby samochody nie zagrzebaly sie w blocie. Ale takie drogi byly- przejechac sie dalo.. ale ludzmi kieruje nadmierne wygodnictwo, kosztem uroku roznych miejsc niestety..

malo
10-10-2006, 15:07
Malo, odważysz się to powiedzieć wysiedlonym z tych terenów?
W kwesti obszaru Parku Narodowego klamka już chyba zapadła.

Browar
10-10-2006, 19:15
->Buba
Nie przejmuj się,to nie remont tylko dołożenie nowego dywanika.Za parę lat i tak go szlag trafi(mam nadzieję)

Jaro
10-10-2006, 20:35
To byłoby wspaniale. Jednak czy zdążą ? Teraz to właściwie "ostatni gwizdek" na roboty drogowe przed nadejściem jesiennych opadów i niskich temperatur.

Raczej nie zdaza, na to juz jest za pozno, a znajac drogowcow to remont przesunie sie z wiosny na lato na szczyt sezonu turystycznego.

malo
10-10-2006, 20:52
Idąc tym tokiem rozumowania, atrakcją jest dewastowanie dróg i ścieżek leśnych oraz koryt potoków przez 4x4. Skoro to ich kręci - dajmy im, bo odbierając taką możliwosć, komus może się w oku łezka zakręcić, że już nie może a kiedyś mógł i teraz to Bieszczady są do chrzanu bo nawet zryć kawałka lasu czy rozjechać pare potoków nie można.
Mój tok rozumowania zastosowałem ściśle do rozważań - czy i ile dróg remontować. Aby uchronić się przed problemem o którym wspomniałeś to akurat remont drogi nie uchroni (bo to niemożliwe dla każdej drog i ścieżki leśnej), a jedynie postawienie zakazu wjazdu. I taki zakaz teoretycznie obowiązuje ustawowo na drogach wszystkich leśnych, za wyj. dróg dopuszczonych do ruchu publicznego (np. poprzez drogowskaz).
Mnie poniekąd też drażnią offroadowcy. Tylko że... z drugiej strony patrząc dla każdego powinno znaleźć się miejsce, nie można wszystkiego totalnie zakazać, ani wszystkiego totalnie nakazać. Bo cofniemy się do totalitaryzmu. Dla tych offroadowców myślę że też powinna znaleźć się przestrzeń dozwolona do działania. (Tak jak np. używanie łodzi motorowych zazwyczaj dozwala się na jeziorach pow 500ha, a na mniejszych zakazuje - ale to już wedle ustaleń prawa lokalnego.)


Dlatego tez sądzę (a nawet jestem bezczelnie przekonany), że rzekoma atrakcja turystyczna w postaci zdezelowanych dróg, szybko przestała by atrakcją być, gdyby jej zwolennicy zaczęli jeździć po owych własnymi samochodami i ponosić wszelkie związane z tym koszty.

Ale ja w przypadku rozważań nieremontowania - mam na myśli tylko drogi które nie prowadzą do sieci osadniczej, dokąd prowadzi ruch z własnego wyboru lub okresowy np. po drewno na wypał (a to i tak ciężarówki).
Jeśli gdzieś jedziesz dla własnej przyjemności (wypoczynek, urlop) - to już Twój nieprzymuszony wolny wybór władować się w taką drogę.
Idąc tokiem "bo ja płacę za remont samochodu jadąc tam gdzie chcę w miejsca niezakazane" - doszlibyśmy do asfaltowania Tyskowej, Caryńskiego. itp. Tutaj ten tok myślenia wydaje mi się nazbyt roszczeniowy. A jedynym mocnym uzasadnieniem byłaby tylko chęć zagospodarowania turystycznego przestrzeni dotychczas niezagospodarowanych (np. Tyskowa) lub słabo zagospodarownych (np. Caryńskie).


Fakt pomieszkania troche dłużej w Bieszczadach niż średniej długości urlop pomijam jako oczywisty i równie szybko (a może i szybciej) wpływający na zmiane punktu widzenia w temacie.
Drogi wiążące sieć osadniczą są jak dal mnie poza dyskusją. Do remontu. Mam na myśli tradycyjną i aktualną sieć osadniczą (a nie nowe dacze bogatych kaprysairzy nawet stale zamieszkane lub niezamieszkane osady).

buba
10-10-2006, 21:21
-> browar! jedynie to mnie pociesza! bo widze nasza nowa droge w bytomiu po 2 latach od remontu - czuje sie jak w bieskach przed kilku laty! tylko ze tu niestety nie zarastaja tak slicznie pobocza... nie ma łanow zoltej rudbekii i innego zielstwa.

Piotr
10-10-2006, 22:51
z drugiej strony patrząc dla każdego powinno znaleźć się miejsce, nie można wszystkiego totalnie zakazać, ani wszystkiego totalnie nakazać.
No nie można - oczywiście że offroadowcy powinni mieć wyznaczone dla siebie miejsca. Ale to OT.


Ale ja w przypadku rozważań nieremontowania - mam na myśli tylko drogi które nie prowadzą do sieci osadniczej,
Wg jakiego kryterium? Wymieniasz drogi jakieś wyjęte z całości (Żubracze - Wola Michowa) - czyli ten odcinek ma być remontowany a reszta nie? To jest droga wojewódzka, obwodnica Wysokiego Działu czy jak kto chce droga transkarpacka i cała powinna być utrzymywana w należytym stanie, gdyż jest potrzebna.


miejsca niezakazane" - doszlibyśmy do asfaltowania Tyskowej, Caryńskiego. itp. Tutaj ten tok myślenia wydaje mi się nazbyt roszczeniowy.
To jest nadinterpretacja. Niczego takiego nie sugerowałem. Natomiast od dróg wojewódzkich i gminnych mogę wymagać nalezytego stanu. Porównywanie Tyskowej czy Radziejowej, itp. dróg do odcinków, które są tematem wątku jest chybione.
Po pierwsze dlatego, że są to ciągi potrzebne nie tylko turystom (zwłaszcza Dołzyca - Bukowiec, Baligród - Wołkowyja czy Dwernik - Brzegi G.). Są to duże skróty i gdyby przyszło Ci często jeździć może zmieniłbyś zdanie. Mi przyszło (wówczas jako pasażer) nad jezioro solińskie z Komańczy przez Zagórz lub ewentualnie przez Gruszkę, zwłaszcza do Polańczyka i na Chrewt. Zajrzyj sobie na mapę i porównaj odległości (i czas) z tymi, ktore uzyskasz np. przez drogę Dołzyca - Bukowiec (zwłaszcza na Chrewt). Do dziś pamietam jak klęli i jaka była róznica po oddaniu tego skrótu. To nie byli turyści. Podobnie jest ze wszystkimi odcinkami o których tu rozmawiamy - miejscowi mają różne potrzeby i nie będą się przemieszczać wg schematu: tu to musisz jechać, ale tam kawałek dalej to już nie, bo to jest Twój wolny wybór a nie koniecznosć.
Po drugie: o remoncie tych dróg (tych z tematów postów) pisze się tu tak, jakby nagle wykarczowano "przesmyk" przez niedostępne góry i wylano asfalt. To są drogi, ktore były, były w dobrym stanie i zostały zniszczone a teraz są remontowane czyli przywracane do stanu poprzedniego. Za jakiś czas problem powróci, bo zostaną zniszczone ponownie - przynajmniej to nie ulega wątpliwości.

WojtekR
10-10-2006, 23:23
Po drugie: o remoncie tych dróg (tych z tematów postów) pisze się tu tak, jakby nagle wykarczowano "przesmyk" przez niedostępne góry i wylano asfalt. To są drogi, ktore były, były w dobrym stanie i zostały zniszczone a teraz są remontowane czyli przywracane do stanu poprzedniego. Za jakiś czas problem powróci, bo zostaną zniszczone ponownie - przynajmniej to nie ulega wątpliwości.

Ot i wszystko... I o co kruszyć kopie?

malo
11-10-2006, 01:16
Może zadam pytanie w sposób nieco odwrotny bez rozdrabniania się na kolejne argumenty.
Patrzę dajmy na przykład na Bereżnicę Wyżną. Jeśli iść tokiem rozumowania który tu rozumiem (u Piotra) to przydałoby się wylać asfalt poza tym że:
- Bereźnica-Berezka (też remont),
to także
- Bereźnica-Górzanka,
- Bereźnica-Baligród (p.Markowską),
- Bereźnica-Zahoczewie,
a może i jeszcze:
- Bereźnica-Wołkowyja,
- Bereźnica-Polańczyk.
Wszędzie tam by się przydały drogi. Zapewne powstałyby na tych drogach dojazdy do pracy, może już są. To że dotychczas na nich nie było asfaltu, to raczej mało istotne.
Pytanie brzmi:
"Czy są gdzieś granice asfaltowania dróg?
Czy odcinki które wymieniłem tez powinny byc asfaltowane?
Czy walor mniejszej dostępności nie jest warty podtrzymania w specyfice Bieszczad?"

Wszak gdzie indziej mówimy o nie wchodzeniu do Moczarnego.
Ale dlaczego? Czy tylko ze względu na papierkowy przepis???
Co chroni ten przepis i czy tych wartości nie warto także chronić choćby częściowo z lżejszym natężeniem także gdzie indziej niż rez Moczarne, choćby poprzez ograniczenie cywilizacynej infrastruktury.
Dając jeszcze inne porównanie z Karkonoszy: Czesi pociągnęli asfalt aż do przeł Karkonoskiej oraz wybudowali betonowe gmaszysko (tzw schronisko) przy Łabskim Szczycie. Natomiast po polskiej stronie model zagospodarowania turystycznego jest znacznie bardziej tradycyjny, mniej ucywilizowany, asfalt pod Śnieżkę by nie przeszedł. To że Park Narodowy w tym porównaniu to jest nieistotne, bo i u nich i u nas wystepuje PN. Ale model podejścia zgoła inny.

Co do kryteriów - Ja szukałem kryteriów praktycznych, czyli realnych normalnie i z istotną powtarzalnością wystepujących potrzeb ludzkich: sieć osadnicza - czyli najkrótszy dojazd do zakładów pracy, do szkoły, do sklepów, także najkrótszy dojazd karetki, straży pożarnej, itp. Ponadto znaczenie transkarpackie -jak to ładnie ująłeś- tam gdzie to powiązanie sieci osadniczej będzie słabe na innych odcinkach. Droga wojewódzka lub powiatowa to tylko forma prawnego przypisania funduszy na utrzymanie (od wojewody, od starosty, od wójta).

lucyna
11-10-2006, 07:08
Jak prawie zawsze podzielam zdanie Piotra. Malo sądzę, że Ty dotykasz innego problemu nabrzmiewającego w Bieszczadach. Mianowicie braku spójnej koncepcji zagospodarowanie przestrzenego. Określenia jasnych kryteriów rozwoju poszczególnych wsi, gmin i powiatów. W to wchodzi rozbudowa infrastruktury drogowej. Remont dróg dawno wybudowanych jest dla nas korzystny zarówno dla miejscowyh jak i gości. Problematyczne jest budowanie dróg do pól które zostaną przekwalifikowane na działki. Najlepszym dowodem jest rozwój Olchowca. Wg mnie to rak na bieszczadzkim organiźmie.

Karlik2
24-11-2006, 11:25
No to w końcu.........kiedy tam ostatnio jechałem......lato 2005........to mi się az płakać chciało, kiedy myślałem o zawieszeniu mojej bryki.......
Ta nawierzchnia , bo trudno mówic ze to asfalt był......to chyba pamiętala czasy UPA i wczesnego Bieruta..........