PDA

Zobacz pełną wersję : Bieszczady zimą...



davson
03-12-2006, 13:55
Chociaż Bieszczdy nawiedzam regularnie to jakoś nigdy dotąd zimą... .
Prosiłbym zacnych forumowiczów o porady czy wystarczą na taką wyprawę opony zimowe czy może łańcuchy są konieczne.Generalnie czy dojadę do Czarnej na zimowkach?
Pozdrawiam.

długi
03-12-2006, 14:45
Łańcuchy są niezbędne.
Długi

bertrand236
03-12-2006, 21:38
Poczytaj moją relację z listopada tego roku lub z poprzedniej zimy...
pozdrawiam

BastekM
05-12-2006, 15:46
W wiele miejsc mimo pokrywy śnieżnej dojedziesz bez łańcuchów.
Jednak ja od kilku lat wyznaję generalną zasadę - zimą bez łańcuchów w góry się nie wybieram. Co najwyżej z nich nie korzystam jeśli nie ma takiej konieczności, ale ZAWSZE mam je w bagażniku. Wystarczyło że kiedyś raz pojechałem bez łańcuchów na weekend na narty i dwa razy wyjazd z podwórka od gospodarzy (jakieś 20-25 metrów pod leciutką górkę) zajmował mi godzinę czasu... :wink:

chris
05-12-2006, 16:09
Chociaż Bieszczdy nawiedzam regularnie to jakoś nigdy dotąd zimą... .
Prosiłbym zacnych forumowiczów o porady czy wystarczą na taką wyprawę opony zimowe czy może łańcuchy są konieczne.Generalnie czy dojadę do Czarnej na zimowkach?
Pozdrawiam.

W każde polskie góry zabierać powinno się łańcuchy - koszt niewielki, kilkadziesiąt złotych, lepiej poćwiczyć na sucho ich zakładanie, jeśli nie robiłeś tego do tej pory ;-) . W grudniu w Bieszczadach są raczej zbyteczne, co inszego jednak w styczniu i lutym :smile: . Liczyć należy się z zaspami, które nieoczekiwanie,wskutek nocnych opadów,mogą uniemożliwić podróż powrotną. Mnie uwięziły kiedyś pod Przełęczą nad Roztokami na tydzień :grin: , tyle czasu trwało dotarcie pługa w rejon Roztok Górnych.I w takiej sytuacji żadne opony ani łańcuchy na nich nie pomogą. Pozdrawiam.... Co prawda Czarna to nie Cisna ani Ustrzyki Górne, ale łańcuszki weź...

Olowek
06-12-2006, 00:30
Hej jak sie wybierasz tylko do czarnej to od strony Ustrzyk Dln. to nie potrzeba ci lancuchow,moj dziewczyna tam mieszka i mowi ze od tej strony zawsze jest ok ale jak masz w domu lancuchy to kontrolnie mozna zabrac gdybys chcial gdzies dalej pojechac!

KKKrzychoo
06-12-2006, 09:44
W wiele miejsc mimo pokrywy śnieżnej dojedziesz bez łańcuchów.
Jednak ja od kilku lat wyznaję generalną zasadę - zimą bez łańcuchów w góry się nie wybieram. Co najwyżej z nich nie korzystam jeśli nie ma takiej konieczności, ale ZAWSZE mam je w bagażniku. :wink:

I szpadel i szpadel. Ja cała zime bez wzgledu na pogode wożę szpadel. Nie jakąś tam plastikową łopatkę ale pełnowymiarowy szpadel ogrodowy. Taki do przekopywania ogródka. Nie łopatę do odśnieżania a szpadel. Może i więcej trzeba sie omachać odgarniając śnieg ale za to można też rozpkopać zaspę i odkuć lód a zimą różnie bywa. Zwłaszcza w górach.

jeden z Pulpitów
06-12-2006, 13:15
I szpadel i szpadel.

BEZWZGLĘNIE TAK !!! Jeżeli chcecie się poruszać samochodem w różnych ciekawych miejscach i o różnych porach dnia.

Mnie uratował z dużej opresji już w latach osiemdziesiątych.
Jest takie, chyba najbardziej zdradliwe miejsce na obwodnicy, zjeżdżając od Wetliny z przełęczy serpentynami do Berehów G., ta serpentynka gdzie po prawej stronie szosy wznosi się od razu górka.
Jak wieje z zachodu - a jak wiadomo wieje prawie zawsze - to na szosę nawiewa sobie ciurkiem śnieg, przeważnie w formie dosyć płaskiej zaspy, nie do ocenienia podczas jazdy jak głębokiej.

Zjeżdżając późną nocą do UG, powoli i na łańcuchach, wylądowałem i osiadłem w takiej zaspie. Samochód wesoło przebierał kołami i oczywiście bez jakiegokolwiek efektu.
Po wyjściu oknem ruszyłem do szpadla i już po 2 godzinach udało się odkopać samochód oraz przekopać zgrabny tunel do przodu.
Dalsza podróż bez żadnych kłopotów.
Pozdrawiam przewidujących

irekr
13-12-2006, 13:38
Na drodze pomiędzy Rzeszowem a Sanokiem jest taka miejscowość Niebylec, a za tą miejscowością jest takie fajne wzniesienie oznakowane własnie kołem z łańcuchami. Nie radzę lekcewazyć sobie tego znaku, nie dość że można utknac na podjeździe zimą to jeszcze policja wlepia słony mandat i garśc punktów karnych. Podobnie Przełącz Jabłonowska nie radze zima przy osnieżonej nawierzchni pokonywac bez łańcuchów lub chociaz naprawde bardzo przyzwoitych gum. Już niejeden albo został na podjeździe albo w rowie po takich zabawach.
W Bieszczadach dróg sie nie posypuje żadnymi srodkami chemicznymi a i odsnieżanie nie za każdym razem jest skuteczne. Opad sniegu przez jedna noc na poziomie metra nie jest zadna sensacją, a jak sobie sypnie to pług musi miec troche czasu by to białe paskudztwo pozgarniać, o ile sam nie utknie w zaspie....
Jeżdżenie po zmroku ma najczesciej ta własciwość że breja lodowa zamarza i jedzie sie duzo łatwiej. Jak ktos nie ma poćwiczonej jazdy po lodzie to ma doskonałe miejsce na szkolenie w przyspieszonym tempie.....szczególnie podczas zjazdu serpentynami z autobusem naprzeciwko......

chris
13-12-2006, 15:06
I szpadel i szpadel. Ja cała zime bez wzgledu na pogode wożę szpadel. Nie jakąś tam plastikową łopatkę ale pełnowymiarowy szpadel ogrodowy. Taki do przekopywania ogródka. Nie łopatę do odśnieżania a szpadel. Może i więcej trzeba sie omachać odgarniając śnieg ale za to można też rozpkopać zaspę i odkuć lód a zimą różnie bywa. Zwłaszcza w górach.

Tak jest , zapomiałem o szpadlu, albo chociaż saperka 8)