Zobacz pełną wersję : Z psem w Bieszczady
Gospella
07-08-2007, 22:19
witam
słuchajcie i jak to z tymi psami jest?
chciałabym wziąc mojego małego psiaka w góry- pewnie wędrowłaby w plecaku większość czasu, czy ostre są zakazy, bo wiem ze regulamin parku mówi stanowcze nie. Ktoś coś wie?
pozdrawiam
czy ostre są zakazy, bo wiem ze regulamin parku mówi stanowcze nie. Ktoś coś wie?
Chyba "nie" oznacza "nie"? Na temat psów wszystko zostało już chyba powiedziane, nie zaczynajmy kolejnego wątku:
http://forum.bieszczady.info.pl/showthread.php?p=46437&highlight=psem#post46437
http://forum.bieszczady.info.pl/showthread.php?t=1747&highlight=psem
Gospella
07-08-2007, 22:28
dzieki
szukałam takiego wątku, ale jakoś przeoczyłam
pozdrawiam
Witam
Też podejmowałem ten temat. Z psem nie wolno wchodzić na teren BdPN ( z kotem wolno !). W załączniku tablica zakazu . W tamtym roku ich nie widziałem, dlatego sądzę , że pojawiły się po moim pytaniu do Dyrekcji o powody tego zakazu ( swoją drogą te zadowolone miny psa i ludzi to chyba prowokacja).
Na szczęście Bieszczady są duże , że można chodzić z psem poza BdPN po równie pięknych górach. Gdzie byłem w tym roku nie powiem bo w tych miejscach mogłyby się pojawić nowe tablice.
Pozdrawiam
Stefan3
A widzisz kota który zagryzie zająca albo w celach zarobkowych zaaportuje lisa :grin:?
Wyobrażasz sobie wędrowca z kotem na smyczy na szlaku, z psem to jest wykonalne ale zabronione wiadomo dlaczego.
W Biesy biorę swojego kota, mam nadzieję że jego instynkt pomoże przeżyć mu tam te moje wytęsknione 2 tygodnie:-D:-D:-D
Mój pies jest wielkości dużego kota i nosić go też nie można !
Pozdrawiam
Stefan:-D
Witam,
strasznie drażni mnie ten zakaz. Od kilku lat jeżdzę w Bieszczady z psem. Po raz pierwszy z tym zakazem spotkałam się w maju 2005 ale większych problemów nie było. We wrześniu zeszłego roku zakaz dotknął mnie osobiście. Nie wpusili nas na szlak, ale sami byliśmy sobie winni bo wybralismy się na szlak który przechodzi obok siedziby Dyrekcji Parku. W tym roku znów jedziemy... całą trójką... ja, mąż i nasz pies ;-)
Monika
Witam,
strasznie drażni mnie ten zakaz. Od kilku lat jeżdzę w Bieszczady z psem. Po raz pierwszy z tym zakazem spotkałam się w maju 2005 ale większych problemów nie było. We wrześniu zeszłego roku zakaz dotknął mnie osobiście. Nie wpusili nas na szlak, ale sami byliśmy sobie winni bo wybralismy się na szlak który przechodzi obok siedziby Dyrekcji Parku. W tym roku znów jedziemy... całą trójką... ja, mąż i nasz pies ;-)
Monika
A nie wydaje Ci sie że równie drażniące może być uporczywe wracanie do tematu psów ? Sprawa jest prawnie jasna, zabrania tego ustawa o ochronie przyrody. Więc jak ktoś chce to zmienić to nie tu na forum, o ile wiem żaden poseł tutaj nie pisuje. A to tylko Sejm obecny stan prawny może zmienic. Pomijam taki drobiazg iż w moim zdaniem zakaz jest uzasadniony. Nie mogę się doczekac gdy pojawi się temat rzekomego idiotyzmu zakazu wjazdu do kazdego lasu pojazdami mechanicznymi, wszak to pora na takie tematy.
PS. Przepraszam że nie udalo mi sie tego napisać tak krótko i treściwie jak Piotr, miłosnik wędrówek z psem ale tylko tam gdzie wolno.
a co Ci psy przeszkadzaja???
jak nie lubisz zwierzat to nie lubisz ludzi i tyle!!!
Pies na smyczy nie zagryzie zadnego zajaca, lisa itd.
Ja tez bym jezdzila z psami gdybym miala rasy, ktore wytrzymalyby takie eskapady, a mam sznaucerki miniaturowe i mi ich poprostu szkoda.
Mi bardziej przeszkadzaja rozwrzeszczane bachory, ktore tez zalatwiaja sie gdzie popadnie!i o ile nie jestem obrzydliwa na psie kupy to juz ludzkie i owszem, a ani bachory ani dorosli jakos nie maja zakazu wstepu do parku i toalet to ja tez nie widzialam, wiec potrzeby fizjologiczne zalatwiaja wszedzie.
[B]Mi bardziej przeszkadzaja rozwrzeszczane bachory, ktore tez zalatwiaja sie gdzie popadnie!i o ile nie jestem obrzydliwa na psie kupy to juz ludzkie i owszem, a ani bachory ani dorosli jakos nie maja zakazu wstepu do parku i toalet to ja tez nie widzialam, wiec potrzeby fizjologiczne zalatwiaja wszedzie.
1. Masz na myśli dzieci, jak rozumiem - to fakt krzyczą - ale taka ich natura, wiedza o przyrodzie i maniery - ale nie wszystkie. Dlaczego? To chyba kwestia rodziców raczej....podobnie jak to jest z właścicielami psów.
Póki co jest zakaz, więc trza by go respektować.
Wszak mnóstwo jest szlaków, gdzie z psem poganiać można.
2. A gdzie Ty załatwiasz potrzeby fizjologiczne? Walisz w reklamówkę i znosisz na dół?
Pozdrawiam:razz:
Nie takim prawym znów obywatelem jestem, jeno mnie te "wrzeszcące bachory" zainspirowały, bo zaś zabrzmiałaś jakbyś więcej szacunku dla psów niż dzieci miała...
Tak więc zachowanie obydwu w/w gatunków zależy od "właściciela", jednym i drugim zdarzało mi sie uwage zwracać na niestosowność zachowania ich podopiecznych.
Osobiście zgodzę się, że lepiej zostawic te 20 psów dziennie wprowadzanych na szlaki a wypier... z pół tysiąca osób. Mniej śmieci i hałasu.
Pozdrawiam :)
Słyszałem ostatnio ( to nie żart) o pomyśle zorganizowania przez BdPN schroniska dla psów, których właściciele mogliby pozostawić zwierzęta przed wejściem na szlak. Pomysł dotyczy jednego z najbardziej obleganych szlaków.
a co Ci psy przeszkadzaja???
jak nie lubisz zwierzat to nie lubisz ludzi i tyle!!!
Jest zakaz. Jestem miłośniczką psów i miłośniczką wędrówki z psami po lesie, po górach. Mój poprzedni pies-przyjaciel Buran złaził ze mną całe Bieszczady i okolice. Razem ze mną prowadził grupy. Nie raz uratował sarnę czy zająca przed psami kłusownikami. Mój obecny pies-kretyn ale cwany kretyn Borys nie wie co to są połoniny. Nigdy nie był na terenie parku. Wędruje ze mną po górach ale omijamy tereny chronione.
Prawo jest prawem.
Witam
Zakaz to zakaz. Ale nie jest dobrze jak nie można go uzasadnić. Pies prowadzony na smyczy nikomu krzywdy nie zrobi. A powoływanie się na ustawę jest tylko chowaniem się za plecami kogoś innego. Jak już gdzieś pisałem w Parku Narodowym Gór Stołowych psy mogą chodzić po szlaku , a ustawy obowiązują te same.
Powinno się walczyć turystami , którzy prowadzą psy bez smyczy jak i z hałasującymi dziećmi . Ale chyba nikt nie wpadnie na pomysł wprowadzenia zakazu chodzenia po szlakach wszystkim dzieciom na podstawie przypuszczenia, że mogą szkodzić przyrodzie.
Tak jak ktoś słusznie napisał : Obecna Dyrekcja nie życzy sobie turystów z psami na szlakach BdPN. W innych Parkach nie mają nic przeciwko. I to wszysko.
Pozdrawiam
Stefan
bartolomeo
10-08-2007, 23:55
Nie chcę podejmować kolejnej dyskusji na temat (nie) łamania prawa, lubię i psy i ludzi :-) , chcę tylko sprostować pewne nieścisłości.
Jak już gdzieś pisałem w Parku Narodowym Gór Stołowych psy mogą chodzić po szlaku , a ustawy obowiązują te same.
Z regulaminu Parku Narodowego Gór Stołowych:
§5
Na terenie Parku Narodowego Gór Stołowych, zgodnie z art. 15 ust. 1 ustawy o ochronie przyrody z dn. 16 kwietnia 2004r zabrania się.:
[...]
16) wprowadzania psów na obszary objęte ochroną ścisłą i czynną, z wyjątkiem miejsc wyznaczonych w planie ochrony oraz psów pasterskich wprowadzanych na obszary objęte ochroną czynną, na których plan ochrony albo zadania ochronne dopuszczają wypas;
I druga sprawa:
Obecna Dyrekcja nie życzy sobie turystów z psami na szlakach BdPN. W innych Parkach nie mają nic przeciwko.
Nie chciało mi się sprawdzać regulaminów wszystkich parków, ale te które sprawdziłem zawsze zawierały klauzulę podobną do tej cytowanej wyżej. A są i takie parki (np. Tatrzański PN), które podobnie jak Bieszczadzki PN całkowicie zakazują wprowadzania psów na szlaki. Oczywiście można zadać pytanie, dlaczego niektóre parki zabraniają zupełnie a inne dozwalają w ograniczonym zakresie. Odpowiedzią jest prawdopodobnie zakres ochrony ścisłej i czynnej w danym parku. Nie znalazłem niestety żadnej wiarygodnej mapy przedstawiającej obszary ochrony w BdPN, więc nie mogę być tego pewien.
Bartek
Zwróć uwagę na jeszcze dwie kwestie. BdPN jest ostoją wielkich drapieżników. Znajdują się tu największe w kraju populacje wilka i niedźwiedzia, być może także największa populacja rysia i żbika. Po wtóre ilość turystów na szlakach. TPN i BdPN są najczęściej odwiedzanymi parkami w kraju. Poza tym non stop wędruję po Bieszczadach i bardzo często widzę psy chodzące po szlaku bez smyczy. W tym roku ściągnełam coś z pięć czworonogów z połonin. Często widuję młode psiaki, które odłączyły się od "stada" i szukają swoich właścicieli. Szczeniak biega jak oszalały po szlaku, a właściciel spokojnie pije piwo w chatce.
Witam
Do kolegi bmillera
Jeżeli nie wierzysz to w załączniku przesyłam zdjęcie tablicy przy wejściu do Parku Gór Stołowych.
Pozdrawiam
Stefan
Prosze o pomoc.
Od lat chodze po gorach z piesami moimi - lecz z tego, co widze - juz chyba nie za bardzo moge, duzo zakazow sie porobilo, nie mozna nawet na smyczach:sad:
Prosze o pomoc w ustaleniu paru calodniowych wycieczek - w ciekawe miejsca - gdzie bede mogla zabrac psy ze soba.
Najbardziej zalamala mnie wiadomosc ze nawet do Sianek ze Znajdami nie moge isc:-( Dla mnie to naprawde dramat, nie bede mogla polozyc sie pod lipa w Beniowej i glasiajac moje ukochane futrzaki myslec o cudach natury.
Nie chce zrezygnowac z wyjazdu, ale jakos mi tak skrzydla przycieto...
Pomozcie prosze.
Pierwszy moj wyjazd w Bieszczady byl w w 1976 roku- ta milosc trwa z malymi przerwami przez cale te lata. Zawsze staralam sie robic wszysstko zgodnie z przepisami- a teraz jakos juz sama nie wiem gdzie moge isc z tymi psami -powyżej dolnej granicy lasu nie moge isc - to gdzie ja mam z nimi chodzic:sad: ?
juz sama nie wiem gdzie moge isc z tymi psami -powyżej dolnej granicy lasu nie moge isc - to gdzie ja mam z nimi chodzic:sad: ?
Zakaz dotyczy BdPN a nie Bieszczadów.
W BdPN nie możesz chodzić po szlakach i ścieżkach i tyle wystarczy zapamiętać, bo poza nimi z psem czy bez i tak poruszać się nie można (z wyjątkiem miejscowości i dróg publicznych).
Jeżeli nie możesz zrezygnować ani z jednego ani z drugiego to może znajdź kompromis - ja znalazłem. Jeśli już idę na teren BdPN to idę bez psa. Kwatery sobie dobieram takie w których spokojnie na kilka godzin mogę psa zostawić. I tak np. rano idę na kilkugodzinną wycieczkę bez psa, po południu w inny rejon - z psem. Oczywiście jeśli ktoś poza BdPN Bieszczadów nie widzi to jest to trochę trudniejsze w realizacji.
Kilka kilkudniowych wycieczek z psem w miejsca dozwolone a poza BdPN to żaden problem, zważywszy że masz do dyspozycji m.in. takie miejsca jak dolina Sanu (Rajskie, Tworylne, Krywe, Zatwarnica), całe pasmo Otrytu, dolina Osławy i całe pasmo Wysokiego Działu (Suliła, Chryszczata, jez. Duszatyńskie, jez. Bobrowe, Rabe), okolice Baligrodu, Lutowisk, pasmo graniczne od Łupkowa aż po granice z parkiem niemal na wysokości Wetliny, takie malownicze górki jak Korbania, Jasło czy Dwernik-Kamień i wiele innych.
Dziekuje Piotrze.
Bede w Bystrem, wiec na Chryszczata mam bardzo po drodze.Zupelnie zapomnialam:oops:
Troche Sianek szkoda poniewaz to wyprawa na caly dzien, wiec szkoda piesy trzymac w domku zamkniete, zreszta ja tak wybieram zeby zawsze je miec przy sobie, raczej trudno mi o kompromis. Moge psy zostawic bez problemu - tylko ze my jestesmy przyzwyczajeni wszedzie z nimi lazic - wiec taka zalosc mnie ogarnela. Jaslo - tez zapomnialam, zawsze mnie na Poloniny ciagnie - i do Sianek - lecz trzeba zmienic punkt odniesienia.
Jeszcze raz dziekuje.
Troche Sianek szkoda poniewaz to wyprawa na caly dzien, wiec szkoda piesy trzymac w domku zamkniete, zreszta ja tak wybieram zeby zawsze je miec przy sobie, raczej trudno mi o kompromis.
No tak, ale jeśli chce się jechać to trzeba wybrać :)
Byłem w sierpniu w Bystrem ponad 2 tygodnie - z psem oczywiście. Polecam też w drugą stronę niż Chryszczata: Stężnica (Lipowiec) oraz doliny Radziejowej i Tyskowej, gdzie z Bystrego rzut beretem.
Piotrze.
Rozumiem Twoje stanowisko, ale sprawa sie komplikuje .gdy zauważymy fakt ,że dla niektórych osób pies jest od lat towarzyszem wszystkich wyjazdów , jest traktowany jak członek rodziny, bierze również udział w pracy zawodowej.
Dużo złego robi generalizowanie.
Moj pies jest owczarkiem niemieckim po kilku szkoleniach.
Oczywiscie w lesie ktory mamy obok domu jest zakaz wyprowadzania psów bez smyczy. I słusznie. Dużo zwierzat takich jak sarny, dziki, lisy .
Moja sunia bylo specjalnie przyzwyczajana do zapachu i bliskości dzikich zwierzat. ( pomijam 3 stopnie szkolenia z egzaminami )
Mija sarny w odleglości kilku metrów bez smyczy i nawzajem sie tolerują.. Dopóki tego nie zobaczył leśnik - byl łamany przepis. Teraz mamy pozwolenie na chodzenie bez smyczy. Więc łamiemy przepis za pozwoleniem.
Oczywiście rozumiem ,ze Bieszczady to nie maly zamkniety teren lesny, a np. niedźwiedzie to nie sarny.
Rozumiem ,ze nie mozna dopuścić ,zeby kazdy interpretował prawo jak mu sie chce.
Oczywiscie.
Uwazam jednak ,ze problem złego prowadzenia i brak szkoleń ( i psów i ludzi ) to nie powód ,żebym nie mógł tak jak od 9 lat być z psem ( na smyczy owczywiscie ), tam gdzie nic zlego nie zrobi.
Moze raczej wprowadzić warunek posiadania przeszkolenia , czy stworzenie mozliwości uzyskanie pozwolenia na wedrowke z psem po spelnieniu określonych wymogów?
System ograniczający wspólne przebywanie z psem jest wybitnie rozbudowany w Polsce, w kraju gdzie tak naprawde jest najmniej rozbudowany system prawny chroniący skutecznie przyrode. ( vide - róznica w karaniu - sprawa niedźwiadka ).
Czy nie czas na rozsądek, uznanie szkoleń, udzielanie indywidualnych pozwoleń itd a nie globalne zakazy i to tam gdzie wprowadzić je najłatwiej?
Ludzie potrafią o wiele więcej zlego zrobić niż nawet nagle szczekający pies na smyczy
Pozdrawiam serdecznie
P.S.
Nie skomentuję twierdzeń jednego z moich przedmowców w stylu "człowiek to czlowiek a zwierze to zwierze"
Powiem na to tylko tyle. WIEM. Niestety. Gdyby bylo inaczej nie mielibyśmy wizji katastrofy ekologicznej.
Rozumiem Twoje stanowisko, ale sprawa sie komplikuje .gdy zauważymy fakt ,że dla niektórych osób pies jest od lat towarzyszem wszystkich wyjazdów , jest traktowany jak członek rodziny, bierze również udział w pracy zawodowej.
No więc jeśli komuś z mojej rodziny nie odpowiada z jakichś względów dane miejsce, lub nie może w nim przebywać to wybieram inne a nie ciągnę go na siłę.
Uwazam jednak ,ze problem złego prowadzenia i brak szkoleń ( i psów i ludzi ) to nie powód ,żebym nie mógł tak jak od 9 lat być z psem ( na smyczy owczywiscie ), tam gdzie nic zlego nie zrobi.
Powiem Ci szczerze że nie widzę związku. Z góry wychodzisz z założenia że nieposłuszne psy są przyczyną wprowadzenia zakazu. Przecież tak nie jest - na to nałożyło się wiele czynników, często niezależnych od tego czy pies jest szkolony czy nie i jaką rasę prezentuje.
I od razu z drugiej strony: nie łapię jaka jest różnica między szkolonym owczarkiem a nieszkolonym kundelkiem na smyczy (tych drugich chodzi po szlakach znacznie więcej). Co takie niewyszkolone 8kg na sznurku może zrobić? :) To chyba nie w tym problem.
Masz racje oczywiście co do szkoleń, podejścia, itp. Mój pies też jest po kilku szkoleniach, akurat parę dni temu skończyłem kolejne. Całkiem obojętny do ludzi, niezbyt obojętny do innych psów i kotów (już raczej nie do wyprostowania), nie lata za sarnami, itp. - nawet jak "zastartuje" to odwołam go bez problemu. U nas w lesie też chodzę bez smyczy, znają mnie już chyba wszyscy leśnicy i straż leśna - nie widzą problemu, pies idzie przy mnie, nie wbiega do lasu. Ale park to park.
Ponadto osobiście nie wierzę w psy absolutnie posłuszne, jeszcze takiego nie widziałem - każdy pies w wyjątkowej określonej sytuacji może zachować się niepożądanie i raczej optuje za zasadą ograniczonego zaufania. Mój Brus miał w Bieszczadach raz taką sytuację na szlaku - wyszedł z krzaków "jagodziarz". Lepsze określenie byłoby "leśny dziad", w długim starym płaszczu i pozawieszanymi pod nim z przodu i z tyłu łubiankami z jagodami, gumofilcach, czapie, itp. Pozorant przy nim to pikuś :) Pies jak go zobaczył to dostał szału (a nigdy nawet krzywo na żądnego człowieka nie spojrzał). Gdyby nie był na smyczy to obawiam się że z dziadka zostałyby konfitury zanim bym dobiegł. Nigdy do końca się nie przewidzi co pies "wymyśli" i w pewnej określonej sytuacji mogą być problemy z odwołaniem - zwłaszcza przy ON, które obecnie są raczej niebyt mocnymi psychicznie psami.
Jeszcze jedno: nie jestem zwolennikiem tego zakazu, też wolałbym iść do parku z psem - a najbardziej mnie wkurza że widzę, iż liczba wchodzących do BdPN z psami zmniejszyła się tylko nieznacznie. I naiwnością jest sądzić że oni zrobią cokolwiek aby wejść z psem legalnie. Pozwolisz im wchodzić z psem na smyczy - to będą go spuszczać. To już było - była możliwość wchodzenia do parku na smyczy. Jak to wyglądało w praktyce to wszyscy wiemy. Podobnie jest z zachowaniami codziennymi na ulicy, chipowaniem, szczepieniami, etc.
Nie poradzisz.
Piotrze.
Widze ,ze podobnie szkolimy nasze psy i mamy ON.
ale do rzeczy -
chodzenie po szlakach gorskich odpowiada mojemu psu i mnie ,po prostu idziemy razem tak jak zwykle. jestesmy ze soba. Nie ma napisów " bez żon"..a widziałes " zakaz wprowadzania dzieci do parku"?
piszesz;
Powiem Ci szczerze że nie widzę związku. Z góry wychodzisz z założenia że nieposłuszne psy są przyczyną wprowadzenia zakazu. Przecież tak nie jest - na to nałożyło się wiele czynników, często niezależnych od tego czy pies jest szkolony czy nie i jaką rasę prezentuje.
I od razu z drugiej strony: nie łapię jaka jest różnica między szkolonym owczarkiem a nieszkolonym kundelkiem na smyczy (tych drugich chodzi po szlakach znacznie więcej). Co takie niewyszkolone 8kg na sznurku może zrobić? :)
czyli zakaz nie zalezy odtego czy pies stanowi zagrozenie dla zwierzyny?...to dlaczego? Ktoś je stworzył na "widzi mi sie " ??
Na smyczy szkolone 8 czy 45 kg lepiej idzie przy nodze, na "siad" siedzi a na "zostan" zostaje i nie ciagnie smyczy.
Moja nawet gdy chce szczeknąć i zaczyna warczeć to na polecenie "koniec" ,przestaje i NIE szczeknie. Widzisz teraz związek? Pies obserwuje i stara sie zrobić to co mu poleci przewodnik a nie ujada gdy w krzakach coś sie poruszy.
Chyba chodzi o to żeby nie hałasowac , nie robić zamieszania, nie denerwować ,straszyć zwierząt
Takie szkolone 40 kg porafi nawet na polecenie siknąć i kupe zrobić gdy się "robienie takiej' kroi,a gdy ćwiczy ,idzie przy nodze to nagle nie usiadze na srodku sciezki i nie zrobi. Tak ją przyzwyczailem. Wchodze z nią do szpitala i przychodni. Ona "oswaja" chorych ludzi i dzieci...a jest medalistka po IPO II, a jest łagodna jak Twoj pies.Więc?
To by było w sprawie "związku" :)
Co do ograniczonego zaufania -
To przeciez będze na smyczy. Nie twierdze ,ze moja nie zareagowałaby takjakTwoj...a moze własnie dlatego tak jak Twój.9 szkolenie ,pozoranci ) ( no i chyba 99% ON reaguje na male psy i koty )
Beda jednak na smyczy. Dla psa ktory dobrze chodzi przy nodze - nie jest to uciązliwe ani dla przewodnika ani dla psa.Nie skzolony - miota sie najczęście. Włąsnie te małe najczęściej. ( nie wszystkie - nie generalizuje )
Nie respektowane przepisy?...Zgodzisz sie chyba ,ze nie zaostrzanie przepisów ( kto łamie łagodniejsze to i złamie ostrzejsze ) poprawi sytuacje.
Nie wysokość kary ,ale jej nieuchronność powoduje przestrzeganie prawa.
Sam piszesz ,że i tak chodza.
Czyli zaostrzenie prawa "uderzy" w tych co sie nim przejmują,więc w tych co i tak prowadziliby psa na smyczy....a inni i tak beda wchodzić :(
Pozdrawiam serdecznie ( Brusa tez)
P.S.co do odporności psychicznej - to niestety prawda ,w PZK jeszcze wielu tez przymyka oczy....wyniki w eksterierze sa dla "hodowców ' i ich "kasy" często wazniejsze niz np.osiagnięcia w zawodach psów uzytkowych :(
czyli zakaz nie zalezy odtego czy pies stanowi zagrozenie dla zwierzyny?...to dlaczego? Ktoś je stworzył na "widzi mi sie " ??
Nie na "widzi mi się" zapewne. Sugerowałem jedynie że zagrożenie dla zwierzyny w sensie wcześniej opisywanym jest jednym z wielu czynników a nie jedynym. Pies prowadzony na smyczy również może stanowić zagrożenie dla zwierzyny (i stanowi). Natomiast jaki jest dokładny powód to tego nie wiem ani ja, ani jak podejrzewam nikt na tym forum - wie zapewne ustawodawca. Próbowałem kiedyś dowiedzieć się w BdPN i też się nie dowiedziałem. Jeśli zapytasz o to straż parku - też się nie dowiesz, bo odpowiedzą sztandarowe "wynika to z ustawy" (testowałem). Byłoby o wiele prościej, gdyby zostały gdzieś opublikowane konkretne przyczyny, napisane w sposób zrozumiały (bez zbędnego naukowego bełkotu) - być może nie zmniejszyło by to ilości osób niezadowolonych, ale zapewne rozwiałoby pewne wątpliwości. Niestety obawiam się że "czekaj tatka latka".
P.S.co do odporności psychicznej - to niestety prawda ,w PZK jeszcze wielu tez przymyka oczy....wyniki w eksterierze sa dla "hodowców ' i ich "kasy" często wazniejsze niz np.osiagnięcia w zawodach psów uzytkowych :(
Fox z całą resztą Twoich wywodów się zgodzę, z tym nie. To nie temat o wystawach chętnie Ci to wyjasnię na priv, ze się mylisz. Kiedyś będę sędzią kynologicznym i obiecuję Ci-każd pies,który będzie miał zwichrowaną psychikę wyleci bez oceny ( a te wiadomo są potrzebne do hodowli).
Ja mam tylko pytanie: bo wielokrotnie widziałam psy na połoninach z właścicielami, że to niezgodne z prawem to wszyscy wiedzą, ale czy jak ich złapie strażnik to w ogóle karze?bo jeśli tak to czemu tych psów jednak tak całkiem sporo na szlakach się widuje?
dwa-jak oni w ogóle wchodzą?bo przecież w tych budkach z biletami ktoś siedzi, więc co-bokiem jakoś wchodzą bez biletu nawet i dla siebie?czyli nie dość że z psem to i bez biletu???:shock:
PS-nawet dałam polskie krzaczki;-)
Wybaczcie, że tak namolnie wracam do tematu, ale zawsze tak jest gdy jakaś sprawa wyjatkowo jest męcząca dla danej osoby.
Dla mnie twierdzenie " że takie sa przepisy", niestety ( albo na szczęście ) nigdy nie zamykalo drogi do zmian.
W zyciu zawodowym wielokrotnie slyszalem ,że sa takie a takie standarty leczenia ( dla powagi dodawano europejskie, amerykańskie albo groźnie "obowiazujące" ) ,gdzie po kilku latach zmienialismy te standarty z większym problemem sami na własną odpowiedzialność ryzykując ciagłe zarzuty dopoki nagle jaki VIP nie miał "objawienia"...i wtedy HURRA - co za GENIALNE posuniecie....
Przepisy? :)
Cóż ,tu nie chodzi o omijanie przepisów ale o stworzenie takiego ich zestawu ktory by naprawde chronił przyrode ,ale odszedł od systemu znanego w książkach Kafki.
Zgodnie z przepisami?...OK...Czy niewidomy ma prawo wejść do rezerwatu? TAK. Czy niewidomy może wprowadzić psa przwwodnika do każdego urzędu i lokalu gdzie normalnie jest zakaz? TAK Czy wobec tego może wejśc z tym psem na teren rezerwatu - TAK ( nie ma innej możliwośći - wytlumaczenie - to jest SPECJALNY pies ) Czy tzw.wydumane "zagrożenie' jest mniejsze ? NIE. A pies ktory pracuje w dogoterapii i chodzi do szpitala? A pies towarzysz ...taki z PT ,ale leczacy depresje, zaburzenia lekowe...itd ...ma byc zostawiony a przewodnik bedzie oglądal góry pół przytomny na Relanium ? A ten co ma specjalne szkolenie np. tropiący, ratowników....itd...itd.. Nie lepiej wprowadzić pozwolenia po banalnie krociutkim sprawdzianie posluszeństwa i zachowania sie z przewodnikiem?
I dopilnować ,żeby nikt sie nie "platał" nieodpowiedzialnie tak jak to widać?
Generalizowanie spraw i uogolnianie zakazów to specjalność tego kraju, Wszystko po to zeby miec większa wygode, większe dochody ( tzw, "biznesmeni" ) , a tak naprawde zwierzęta??...ech..
W tej chwili albo zwierzeta będą współmieszkańcami i będa mialy inne funkcje w naszym zyciu albo będą transporty koni z połamanymi nogami, topione zwabiane do zabawy "misie", zdzierane skory na futra z zywych lisów i psy - zabawki , gdy urosną wyrzucane do schroniska gdzie ktoś "litosciwy' je uśpi.
OK...Jeszcze raz - Wybaczcie.
Staram sie zmieniać wiele spraw związanych ze zwierzętami od lat...i ręce opadają czasami.
Nie porusze już tego tematu
Orsini...chetnie porozmawiam na priv...Liczę ,że taka będziesz :)
Ci co łamią przepisy beda zyc jak chca kosztem otoczenia ( "nie ma pieniędzy i ludzi na egzekwowanie prawa )...a inni beda wszedzie przestrzegac glupie przepisy i znosić działanie tych co nie przestrzegaja i glupich i mądrych i łamią nawet zwyczaje, zasady dobrego wychowania, etyki itd.
Pozdrawiam sedecznie
PS.
Mieszkam blisko "puszczy", nie do porownania z Bieszczadami, ale na codzień blisko zubrów, dzików, lisów, saren..itd.
największym zagrożeniem dla dzikich zwierzat ( w kontekście psów wprowadzanych do rezerwatów ) są nie psy ,ktore są z przewodnikime, na smyczy, przeszkolone, ale glodne, porzucone,puszczane samopas z gospodarstw, takie ktore zostały pozostawione same sobie - zdziczałe, zagryzające żeby przeżyć.
Zwierzęta "udomowione" maja teraz miejsce jako partnerzy w naszym zyciu,nie zabawki lub hobby...a "dzikie" tam gdzie jest ich dom - i nie wolno glupio naruszac ich terenów, ..Nie ma byc mniej zamkniętych terenów ,ale wiecej..Nie jest ich miejsce w cyrku, zoo itd. Nie ma co sie zastanawiać kto jest winny gdy zachodzi taka sytuacja jak z niedźwiadkiem. Szkolenie, oswiata i świadome "odwiedzanie" ,przebywanie z dzieka przyrodą...Patrole i karanie głupków.
Bilety? zakazy? - w literze prawa szlo kilku bezmyslnych ,nieczułych LUDZI i zabili niedźwiadka...Bilet go nie uratował.
Podobno to czlowiek ma wieksze zdolności do abstrakcyjnego myslenia ...Podobno..
Pozdrawiam serdecznie
P.S. Barnaba...Straż dla Zwierzat - nie jest funkcją zawodową. Jest Patrolem Interwencyjnym - jako służba mundurowa ,ale pensji sie nie dostaje. Jestem czlonkiem m.in. własnie tego stowarzyszenia.
W najnowszych "Tatrach" jest artykuł poruszający m.in. temat psów w parku narodowym.To że pies szczeka i płoszy zwierzynę,to jedno, ale nie najważniejsze.Podobno dużo bardziej groźne są pasożyty i choroby roznoszone wraz z kałem psów.Dla psów niegroźne ale dla dzikich zwierząt mogą być śmiertelne.Nie wiem jakie,powtarzam tylko sens artykułu.
Rzeczywiście - nie ma nic bardziej "nieekologicznego" niż szczekający pies, miauczący kot, a rżący koń - to już całkiem zgroza! :roll:
Pies roznosi groźne bakterie, a koń groźne rośliny. Jak się zes.. w lesie, to las zarośnie owsem.
Trochę normalności (popatrzcie i poczytajcie, póki można - od jutra takie treści mogą być na indeksie):
http://www.wgorach.com/?id=45238&location=f&msg=1&lang_id=PL
Strach pomyśleć, do jakich to spustoczeń doprowadzały niegdyś owczarki pilnujące owiec w Tatrach (że o samych owcach nie wspomnę). :|
aha, np w przypadku koni, krów, owiec.... na łąkarstwie uczono mnie (dość skutecznie jak się teraz okazuje), że ryzyko wystąpienia pasożytów na trawie jest bardzo duże ale tylko na obszarach trwale podmokłych (w sensie zalewane). Robale wszelakie jako organizm prymitywny potrzebują bezwzględnie stałego dostępu do wody aby móc się rozwijać. W Bieszczadach wilgoci całkiem sporo, ale nadmiar splywa w dół. Nie sądzę aby jakieś pasożyty mogły się zbytnio rozbestwić.
Piotrze
Święte słowa
i co ?.
I nic. Jesteś porządnym człowiekiem. Tyko tyle i aż tyle. A to niełatwe.
Długi
jezeli czlowiek czegos nie "poprawi" ,to sie nic nie stanie ( jak dokarmianie zwierzat roslinozernych mączką kostna lub rybną )
Łatwiej nauczyć psa ,że nie może szczekać a zasygnalizuje warczeniem, niz opanowac grupe nastolatków,zeby rozmawiali w lesie półglosem.
Zagrozenie pasozytami w kale ? :)))
Zabawne....
Mój pies ma odrobaczywienia każdorazowo odnotowywane w książeczce zdrowia...trzeba to robić bardzo regularnie...inaczej pies na tym cierpi.
Bez urazy ( to do bezkrytycznych miłośników dzieci i stawiania czlowieka ponad wszystko ) - ludzie, a zwłaszcza dzieci ( zabawy na dworze...i inne czynności ) - maja bardzo czesto pasozyty, ktore sa likwidowane ( leczenie ) tylko wtedy gdy sa ewidentne cechy laboratoryjne ( np. eozynofile w rozmazie krwi , anemia) lub kliniczne ( objawy chorobowe - alergia ,świąd w ok.odbytu, pasozyty widoczne wkale "golym okiem" itp.) - okresowo ludzi sie nie odrobaczywia...a ilu je ma...
Wiekszy problem to glodne ,porzucone i zdziczale psy....ale one nie korzystaja z bram i nie kupuja biletów..
Powered by vBulletin® Version 4.2.1 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.