Zaloguj się

Zobacz pełną wersję : [Wydzielone]: "Bieszczady z psem"



Krysia
10-08-2007, 11:27
wiadomo gdzie, ale wlasnie dlatego uwazam przepis zabraniajacy wpuszczanie psow na szlak za z lekka idiotyczny i tyle.
Hmmm, jacy sami prawi obywatele...
zakazy sa zawsze od tego, zeby je omijac;-)))czy to nocnymi wedrowkami, czy to rozbijaniem namiotu gdzie popadnie, czy tez chodzenia z psami-puki sie nie niszczy przyrody

Krysia
10-08-2007, 13:23
Nie takim prawym znów obywatelem jestem, jeno mnie te "wrzeszcące bachory" zainspirowały, bo zaś zabrzmiałaś jakbyś więcej szacunku dla psów niż dzieci miała...
:)

bo tak jest!!!
zdecydowanie wole psy od rozwrzeszczanych bachorow!!!
co wiecej wole nawet i koty!!!:twisted: :twisted:
a psy na smyczy zdecydowanie mniej halasuja, wiec nie rozumiem komu przeszkadzaja i tyle

vm2301
10-08-2007, 13:38
bo tak jest!!!
zdecydowanie wole psy od rozwrzeszczanych bachorow!!!
co wiecej wole nawet i koty!!!:twisted: :twisted:
a psy na smyczy zdecydowanie mniej halasuja, wiec nie rozumiem komu przeszkadzaja i tyle

Nie każdemu psu smycz pysk zatyka, a i agresji w stosunku do przechodniów nie obniża, o braku reakcji właściciela nie wspominając.

Kilkakrotnie zaś, choc miłośnikiem zwierząc jezdem, kopniakiem w pysk porządku psinę uczyć zmuszony byłem.

Właściciel ma największy wpływ na zachowanie swojego czworonoga.

Stąd i gdy dziecko wśród bydła się chowa, tak się i zachowuje. Rodziców się nie wybiera, to nie dzieci wina.

Pozdrawiam i serdecznie rodzicem nie pozostać życzę..Tobie, a przede wszystkim ewentualnym dziec...bachorom:twisted:

Floydd
10-08-2007, 14:00
jak nie lubisz zwierzat to nie lubisz ludzi i tyle!!!

Większej demagogii nie słyszałem. Zwierzę to zwierzę. To może być przyjaciel człowieka, ale to nie jest człowiek !!! Inną rolę na ziemi mają zwierzęta a inna ludzie.
Żeby nie było że nie wiem o czym mówię. Kilka dni temu musiałem uspić swego kota. Ale to tylko zwierzę.

naive
10-08-2007, 18:25
a co Ci psy przeszkadzaja???
jak nie lubisz zwierzat to nie lubisz ludzi i tyle!!!
Pies na smyczy nie zagryzie zadnego zajaca, lisa itd.
Ja tez bym jezdzila z psami gdybym miala rasy, ktore wytrzymalyby takie eskapady, a mam sznaucerki miniaturowe i mi ich poprostu szkoda.
Mi bardziej przeszkadzaja rozwrzeszczane bachory, ktore tez zalatwiaja sie gdzie popadnie!i o ile nie jestem obrzydliwa na psie kupy to juz ludzkie i owszem, a ani bachory ani dorosli jakos nie maja zakazu wstepu do parku i toalet to ja tez nie widzialam, wiec potrzeby fizjologiczne zalatwiaja wszedzie.

Co ma jedno do drugiego ? Tak się sklada że zwierzeta lubię, wszystkie bez wyjątku. Natomiast ludzi nie koniecznie wszystkich. Zwłaszcza jak piszą co wiedzą / co nie znaczy że wiedzą co piszą /.Park narodowy to swoisty azyl dla m.in. zwierzat żyjących w stanie dzikim.

blues
10-08-2007, 19:33
zakazy sa zawsze od tego, zeby je omijac;-))),

Nie każdy ma takie zdanie-na szczęście.

Ci którzy mają to hasło jako motto swego życia są przykładem zachowań za które mamy taką opinię jaką mamy.Wystarczy zajrzeć na Słowację i popatrzeć na naszych zmotoryzowanych nie "widzących" znaków czy to zakazu czy ograniczenia robiących chlew w każdym miejscu.
Sporo takich zachowań to wyraz zwykłego cwaniactwa i żle pojętej pewności siebie co skutkuje w skrajnych przypadkach skutkami nad wyraz tragicznymi .
Nie byłoby niedawnej żałoby gdyby ktoś mający podobny stosunek do prawa jak Twoj nie złamał zakazu.

Stały Bywalec
10-11-2007, 18:36
Witaj T.B. po długiej nieobecności na Naszym Forum.

Co się z Tobą działo ?!
:smile:

T.B.
10-11-2007, 21:24
Próchniałem. :|

Co ja tu miałem mówić, skoro Bieszczady coraz bardziej we wspomnieniach? Ale tak właśnie zatęskniam coraz bardziej. Bieszczadów nie da się porzucić. :smile:

chris
10-11-2007, 22:43
jestem ciekaw, czy kiedyś , niekoniecznie na tym forum, ale może w ogólniejszej dyskusji, może nawet narodowej albo ponad nią, związanej jednak z ochroną przyrody, doczekamy się jakichś wątków w rodzaju: "Będą strzelać do psów", lebo "W Bieszczady bez psa" ;)

buba
11-11-2007, 00:31
jak dalej osiedlowe chodniki beda wygladac tak jak wygladaja to pierwszy tytul watku brzmi bardzo realnie...

Barnaba
11-11-2007, 03:12
doczekamy się jakichś wątków w rodzaju: "Będą strzelać do psów",
Ja od dawna czekam aż w Poznaniu powstanie zawód "hycel". Wadzą mi stolce leżące na chodniku tak gęsto że chyba w trawie jest mniej. Chętnie podjąłbym się misji pozbawienia psów sportowców którzy przez swoją ułomność nie mogą dojść do chodnika, albo psów mocheropodobnych co życie by za kejtra oddali, ale w ich długim emeryckim dniu brak im czasu na spacer po trawie z czworonogiem. W tej kwestii nie miałbym litości, wyłapał bym całe to plugastwo. Jak kto kocha zwierzę to o nie zadba. W innych krajach (tych zachodnich najbardziej) jest to możliwe- tutaj dzięki mnie też by można było....

Co do sprawy zwierząt w parkach i ich zagrożeniach. To ja się pytam czym się różni gówność psa dajmy na to Lacha od gówności psa mojej sąsiadki? Znaczy się że pies np Lacha daje czystsze zanieczyszczenia od innych psów w sensie bez pasożytów? A może to jest tak, że jak pies trzaśnie minę na szlaku to tam są pasożyty, a jak w Wołosatem (dajmy na to przy budce z biletami) to już nie? W istocie sprawy 2/3 suchej masy tego co codziennie z psa (a raczej za nim) zostaje to mikroorganizmy.
Przejaskrawiając, jeśli przeciętny europejczyk pojedzie na daleką północ, to może zarazić eskimosa katarem- to dla nich bardzo groźna choroba. Ale czy tam się nie jeździ? Migracja mikroorganizmów, ich wszelkich przetrwalników.... choćby nie wiem jaki mądry byłby zarząd parków, i jacy mądrzy byliby doradcy ministrów... tego się nie ominie i nie uniknie.

Osobna sprawa, to fakt, że po Bieszczadach przewala się znacznie więcej dzikich psów, niż psów z turystami (w sensie na smyczy czy jakoś tak podobnie). Co z tymi psami? Ich pozostałości też są bez mikroorganizmów?

Mi w Bieszczadach bardzo sporadycznie zdarza się też .... a i owszem, skorzystać z krągłości klapy. Często jednak nie mam tej sposobności i radzę sobie .... jak tylko najlepiej potrafię. I wcale nie stawiam się w tym wątku dużo wyżej od psa. W żołądku i jelitach człowieka jest całe mnóstwo wszelkiego tałatajstwa i ono też zagraża innym zwierzetom. (na wykładzie z mikrobiologii babka mówła nam że w jelicie jest więcej komórek mikroorganizmów niż tych naszych własnych w całym organiźmie). I co? Jak jest w regulaminie zakaz, a bardzo się chce, to w imię dobra sarenki czy zająca poświęcimy się i nie skręcimy w chaszcze?

Co nie zmienia faktu że burek leśniczego z Rabego wkurza mnie niesamowicie.

lucyna
11-11-2007, 08:53
jak dalej osiedlowe chodniki beda wygladac tak jak wygladaja to pierwszy tytul watku brzmi bardzo realnie...

Nie rozumiem. Dlaczego należy strzelać do psów? Raczej do ich właścicieli. To czlowiek jest odpowiedzialny za swe pupile. Nawet w Lesku w plusie pojawił się zestaw do zbierania nieczystości po psach.

Barnaba
11-11-2007, 15:51
Może to i brutalne.... ale co tam
Są kraje gdzie pies jest nie tyle co przyjacielem człowieka, ale pożywieniem. Kwestia innych kultur, tam na ulicach nie ma bezpańskich psów. Nie dalej jak pół roku temu głośno było że jakiś spryciarz zaczął robić psi smalec. Okoliczni ubodzy mięli dzięki temu jeść, a i pomysłowy przedsiębiorca nieco zarobił. Zaszumieli zieloni czy inni jacyś i się sprawa zakończyła. Krowa, świnia, długo jeszcze możnaby wymieniać.... no poluje się, buduje ubojnie... a psa nie można?

Lucyno, ja wiem że np Ciebie może to razić, ale w tym kraju, z takim a nie innym podejściem ludzi do prawa innej metody nie widzę. Prosta sprawa, hycel łapie psa, jak się właściciel nie pofatyguje wykupić zwierzęcia... to go już nie karmić tylko ciach w łeb. W rok niecały chodniki były by czyste, a i mieszkańcy zaczęli by dbać o zwierzęta. Z drugiej strony, skoro właściciel nie dba o spa na ulicy- czy dba w domu? Taki pies też może (acz nie musi) się męczyć. Mam oczy i widzę co się dzieje.... jak psy są wyprowadzane raz dziennie na chwilowy spacer (pan dres stoi w klatce a pies lata między autami), kto wie czy śmierć dla takiego stworzenia nie jest bardziej humanitarna niż tak podła egzystencja.

i wiem że nijak się to ma do psów na szlakach

joorg
11-11-2007, 16:09
.... jpan dres stoi w klatce a pies lata między autami.....

....i wiem że nijak się to ma do psów na szlakach

To miej pretensje do "dresa" a nie do psa , bądż odważny i zostań "hyclem" na dresa, a nie czepiaj się psa. Nie masz pojęcia o miłości zwierząt do człowieka i odwrotnie , bo jak widać to "ubogi " jesteś w te uczucia i bardzo Ci współczuję .
ps kiedyś jak przyjedziesz w Bieszczady to powiem mojemu psu ,że ten pan nie lubi psów... wtedy zobaczymy...:grin: ( a zresztą pies zawsze czuje jakie nastawienie ma napotkany człowiek) Dla Twojej przestrogi załączam zdjęcie .

lucyna
11-11-2007, 16:14
Nie wiem czy pies może określić swoją egzystencję jako podłą. Wydaje mi się, że przypisujesz zwierzęciu ludzkie odczucia.
Moim zdaniem jest lepsze rozwiązanie. Obowiązkowe czipowanie psów. Każdy "właściciel" czworonoga ma obowiązek dbać o niego. Ponad to zapobieganie niekontrolowanemu rozmnażaniu się zwiarząt. Człowiek ponoć myśli i powinien przywidzieć, że biorąc do domu żywe stworzenie ma obowiązek nim się zajmować. Oczywiście, nie neguję, że problem istnieje i być może narasta. Nie wiem czy sprawę rozwiąże hycel. Zwróć uwagę na jedną kwestię. Rakarz w naszym kraju nigdy nie cieszył się szacunkiem. Wprost przeciwnie. Nazwanie kogoś hyclem jest obrazą. To też świadczy o naszym stosunku do zwierząt.
Wybacz ale zbytnio nie lituję się nad bezdomnymi i biednymi jedzącymi z głodu smalec psi. Nie raz w życiu byłam głodna, brałam chleb na kreskę, zarabiam pieniądze od 9 roku życia i jestem nieczuła na tego typu argumenty. Żyjemy w tym kręgu cywilizacyjnym i dla nas Europejczyków pies czy kot nie jest źródłem pokarmu. Jest towarzyszem. "Szanownym biznesmenem" powinna zająć się policja i prokuratura.

kubaczartaluda
11-11-2007, 17:31
"Może to i brutalne.... ale co tam" - napisał Barnaba.

Otóż gwarantuję Ci, że Twoja wypowiedź jest w pierwszej kolejności głupia, a dopiero później brutalna. Nie jestem w stanie pojąć jak można psa (a także każde inne zwierzę) zabić za to, że jego właściciel dał ciała (pomijając oczywiście sytuacje skrajne, w których jest to absolutnie konieczne)? Pies jest istotą czującą, posiadającą jakiś większy bądź mniejszy stopień świadomości - co do tego chyba nikt prócz Barnaby wątpliwości nie ma. Śmierć jest natomiast ustaniem wszelkiego doświadczania, a więc czymś negatywnym (z zastrzeżeniem jak wyżej). Z tego tytułu jeśli nie ma absolutnej konieczności odebrania życia jakiejkolwiek istocie, to się tego nie czyni. Prosta sprawa: jeśli nie potrafisz zrobić żaby, to jej nie rozdeptuj, tak samo z psem, kotem, hipopotamem i innymi kwiatkami ewolucji. Jeśli masz do wyboru dobro i zło, to wybierasz dobro, tak podpowiada rozsądek, żadnej wielkiej filozofii tu nie ma.
I nie wypowiadaj argumentów typu: zabijanie zwierząt w celu pozyskania pokarmu, bo to argument całkowicie nietrafny, co innego zabić zwierzę żeby brzuch napełnić (z czym też nie w każdym przypadku się zgadzam), a co innego zabić psa, bo Barnaba w gówno wdepnął. Tu trzeba ludzi kultury i "czucia" uczyć, a nie psy mordować.
Mówisz, że uważałeś na łąkarstwie, mikrobiologii i innych takich, to fajnie, tylko szkoda, że na etyce Ci się przysnęło, bo czasami gadasz jak mały faszyściok.

Ala
11-11-2007, 17:36
Poglad Barnaby..
przeraza.
A to mlody chlopiec jeszcze.

Piotr
11-11-2007, 18:10
Moim zdaniem jest lepsze rozwiązanie. Obowiązkowe czipowanie psów.Słowa , słowa, słowa. Obowiązkowe czipowanie psów jest już w większości miast. Np. w Opolu do 15 grudnia. Radni gdzieś tam poczytali/usłyszeli - pewnie że na "zachodzie" jest i działa, więc klepnęli bo my też Europa. Szkoda tylko że nie mentalnie. Obowiązkowym czipowaniem psów przejmują się ci właściciele, którzy przejmują się wszystkimi obowiązkowymi i nie obowiązkowymi sprawami. Pozostali oleją (i olewają) to tak samo jak wszystkie inne obowiązki wynikające z posiadania psa. Dobrze że jeszcze chwilowo czipowanie jest bezpłatne, bo nie można powiedzieć "Jak zwykle za wszystko zapłacą Ci, którzy zawsze płacą, zawsze dopilnowują wymagań, itp.". Ale już niedługo będzie można. Wyegzekwować tego nie sposób, to mi teraz powiedz: po kiego czipować psy, skoro zaczipowane zostaną głównie te, których właściciele są odpowiedzialni i znani a ustalenie "tożsamości" psa nie nastręcza problemu również bez czipa? :) Swoją drogą wyobraziłem sobie to chipowanie np. w Bieszczadach...
Przykro mi to stwierdzić, ale mimo że mamy 2007 rok, to o Bieszczadach nadal można pisać kolejne "Konopielki", których akcja będzie rozgrywać się dziś. Oprócz właścicieli psów, winę za ten burdel ponoszą przede wszystkim Wójtowie Gmin - wszyscy po kolei.

stefan3
11-11-2007, 18:22
Piotrze
Święte słowa

Mój piesek jest zaczipowany, chodzi zawsze na smyczy, zawsze mam z sobą przyrządy do zbierania odchodów i co ?.

Pozdrawiam
Stefan

Gery
11-11-2007, 20:18
Zastanawiam się czy reportaż który widziałem o "Szacownym Biznesmenie" był tym o którym tu mowa, smalcu z psów nie wyrabiał z głodu czy braku środków do życia, ot tak. Psy mordował bo chciał "pomagać innym" a sposobu w jaki to robił życzę jemu samemu.

Barnaba
11-11-2007, 20:30
Kuba, wypraszam sobie tego faszyścioka, a etyki nie tyle nie uważałem, co wcale nie miałem, a jakoś nie czuję braków w tej materii.
Powszechnie akceptuje się masowe ubijanie krów, świń i wielu innych zwierząt. Czym się różni możliwość odczuwania przez świnię od np psa? A mysz? Ileż to osób ma w domu mysz, czy innego gryzonia, podczas gdy w piwnicy tępi się je trutką.

Jak kto głodny to zje wszystko, wiem o tym dobrze choć psa nie próbowałem. Gadanie o tym czy wolno czy nie, nie ma większego sensu. Osobny fakt, że jeśliby miasto (chciałbym aby to był Poznań na początku, dla przykładu), no jeśli radni miasta uchwaliliby że pies o którego nie dba właściciel (np nie zbiera odchodów) jest odbierany, naturalnym problemem byłoby, co te psy miały by jeść, za czyje pieniądze itd. Uśpienie jest tu najprostszym i chyba najtrafniejszym rozwiązaniem. Kiedyś tak było i nawet dzisiaj w bajkach o tomie i jerrym, lektura "folwark zwierzęcy" (i innych też) od czasu do czasu widzimy hycla (jakoś nikt nie protestuje przeciwko hyclom w bajkach dla dzieci). Aż tu nagle powstała wrzawa.... i pewnie stłumicie te moje poglądy, wyzwiecie od faszystów.... a sprawa znów powróci jak się co stanie w stylu "bezdomny pies pogryzł dziecko wracające ze szkoły" albo coś w tym guście.
I żeby nie było, nie mam nic przeciwko psom, ani ich właścicielom. Ale niech te relacje między psem a właścicielem będą normalne (sam nie wiem czy ludzkie czy zwierzęce), w sensie żeby jedno drugiego nie męczyło, a razem zeby nie męczyli innych.

I nie w czipowaniu problem. Bo jeśli w Poznaniu ściągalność podatków za zwierzęta domowe jest niższa niż 30%... to ciągnięcie tematu czipów (w moim mieście) mija się z celem. Problem jest że ludzie traktują psy jak ludzi. A nie powinno tak być. Zwierze to zwierze a człowiek to człowiek. I nie po to dawno temu wymyślono dla psa budę, żeby psy się pakowały do wyra. Jeśli ktoś nie traktuje psa jak zwierzę, to powstają potem takie konflikty.

Janusz:
To miej pretensje do "dresa" a nie do psa , bądż odważny i zostań "hyclem" na dresa, a nie czepiaj się psa.

Kiedyś często zwracałem uwagę typu "a po psie dozorca posprząta czy się w podeszwach rozejdzie?", i niezależnie od dresa czy innych właścicieli słyszałem odpowiedź "a to nie mój pies". Faktycznie, brak było smyczy dzięki której można by stwierdzić fakt posiadania. Dlatego więc mam tak skrajne poglądy w tej kwestii.

W sprawie samego zawodu, żadna praca nie hańbi, i mam w nosie co kto o mnie by mówił. Nie ma takiej posady więc i pracy nie podejmę, choć jak czytam ten watek, widzę pod oknem powyrywane tabliczki "zakaz wyprowadzania psów" na obesranych trawnikach, a także porozrywane płoty w koło piaskownic a na środku pieska który właśnie zrobił co musiał.... no widzę że to walka z wiatrakami jest. Aktualnie moją pracą jest okłamywanie innych (więcej szczegółów nie podam), i wierzcie mi, łatwiej by mi przyszło ubić psa po którego się właściciel nie zgłosił niż po raz kolejny okłamać kogoś w pracy (klienta).

Nie myślcie sobie ze jestem jakimś fanatykiem, żądnym psiej krwi. Jeśli miałbym np papugę Arę, a bym juz jej nie chciał, mógłbym ją oddać do zoo. Pies jest jednak powszechnym tu zwierzęciem, i np jeśli bym oddał komuś na wsi świnię, nie dalej jak 3 miesiące później uśmiechałaby się do mnie u rzeźnika... nie byłoby w tym nic zdrożnego.

kubaczartaluda
11-11-2007, 21:22
-> Barnaba

Jako filozof i etyk z wykształcenia, na podstwie Twych postów, przypuszczam jednak, iż braki w zakresie moralności posiadasz.

Nigdy nie powiedziałem, że hurtowe zbijanie świń, kur, krów i innych zwierząt jest czymś dobrym, gdyż jest wręcz odwrotnie.

Za faszyścioka przepraszam. Twoje poglądy bardziej zasługują na miano gatunkowizmu.

Dyskusji nie zamierzam kontunuować, nasze postrzeganie świata - jak zapewne zauważyłeś - jest diametralnie odmienne i dyskusja ta do niczego by nie doprowadziła.

Pozdrawiam: Kubek

Browar
11-11-2007, 21:40
-> Barnaba
Jako filozof i etyk z wykształcenia, na podstwie Twych postów, przypuszczam jednak, iż braki w zakresie moralności posiadasz.


Bardzo proszę wypunktuj lub nazwij te braki,zdefiniuj je,a nie baw się w zabawę: "wiem ale nie powiem" lub "jestem etykiem więc powiadam wam..."

vm2301
11-11-2007, 21:54
Bardzo proszę wypunktuj lub nazwij te braki,zdefiniuj je,a nie baw się w zabawę: "wiem ale nie powiem" lub "jestem etykiem więc powiadam wam..."

Tez jestem ciekaw jaka to Etyka zabrania lub traktuje zabijanie zwierząt jako "nieludzkie" lub 'niemoralne"?

Co innego sposób pozbycia się zwierzęcia - tu jakoweś definicje "humanitaryzmu" są stosowane.

Fakt faktem, że za obesranie trawnika to kop właścicielowi sie należy, a nie psinie.

...gdyby natomiast wyszkolony przez właściciela lub nie nauczony przez w/w pies zaatakował mnie, moje dziecko itp kopniakami, kamieniami, czy co tam jeszcze kurna pod ręką, czy nogą bym miał, potraktowałbym....nie bacząc na skutki, bo zaniechanie w imię "ludzkiego traktowania naszych braci mniejszych" powazniejsze skutki mogłoby przynieść, a wtedy ojca co to dziecka nie obronił "odnową moralną" byśmy chyba nie traktowali:wink:

Pozdrawiam

Stały Bywalec
12-11-2007, 11:20
Próchniałem. :|

Co ja tu miałem mówić, skoro Bieszczady coraz bardziej we wspomnieniach? Ale tak właśnie zatęskniam coraz bardziej. Bieszczadów nie da się porzucić. :smile:

No to koniecznie przyjedź w Bieszczady w przyszłym roku. Może być z psem (piszę te słowa, aby utrzymać się w tematyce wątku).

Ja osobiście wybieram się tam A.D. 2008 dwa razy: parę dni w maju na KIMB i we wrześniu tradycyjnie na 3 tygodnie.

Niestety przyjadę najpewniej już bez mojego ukochanego kociego zwierzątka. Właśnie teraz mi umiera (chyba dziś to nastąpi).

lucyna
12-11-2007, 12:00
O ile mogę coś radzić, a moja rada wynika z doświadczenia to weż jakieś kocie nieszczęście błąkające się nieopodal. Moja kocica 18 letnia zmarła mi coś z miesiąc temu. Przyczołgała się na łóżko i w nogach umarła. Znalazłam następnego dnia zawszone, zagłodzone nieszczęście, które przygarnęłam. Gorana nie żyje, jest Gorgana, którą wszystkie zwierzęta rozpuszczają.

Stały Bywalec
13-11-2007, 11:54
O ile mogę coś radzić, a moja rada wynika z doświadczenia to weż jakieś kocie nieszczęście błąkające się nieopodal. Moja kocica 18 letnia zmarła mi coś z miesiąc temu. Przyczołgała się na łóżko i w nogach umarła. Znalazłam następnego dnia zawszone, zagłodzone nieszczęście, które przygarnęłam. Gorana nie żyje, jest Gorgana, którą wszystkie zwierzęta rozpuszczają.

No widzisz - ja też bym inaczej podchodził do tej kwestii, gdyby i moja Sabinka była w wieku Twojej Gorany.
Ale Sabina ma raptem 12 1/2 roku, czyli nie osiągnęła jeszcze kociego starczego wieku. Jest już w "starszym", ale jeszcze nie "starczym" wieku. Wg tabel porównawczych dostępnych w gabinetach weterynaryjnych jej wiek odpowiada 66-ciu latom życia człowieka. Natomiast informuję Cię (na podstawie takich tabel), że Twoja kotka żyła 88 lat.

Sabinka choruje na niewydolność nerek - wg diagnozy lek. wet. i na podstawie 2 badań krwi.
Prawdopodobne przyczyny to:
1) jest kotem "in door", świeże powietrze ma tylko na balkonie oraz raz w roku przez 3 tygodnie ze mną w Bieszczadach,
2) w wieku 4 lat miała operację ginekologiczną, podczas której usunięto jej wszystkie żeńskie narządy - operacja ta była konieczna w celu ratowania jej życia po powikłaniach na skutek niedonoszonej, patologicznej ciąży,
3) stanowczo zbyt późno (dopiero latem br., po 1-szej wizycie u weterynarza) zmieniłem jej pokarm na odpowiedni dla kotów mających chore nerki,
4) w latach ubiegłych, gdy nie było żadnych objawów, bywałem z nią u weterynarza raz w roku - profilaktycznie w celu odrobaczenia oraz zaszczepienia p-ko wściekliźnie; zawsze wtedy słyszałem pochwały z ust pań doktorek - kotka była dobrze odżywiona (puszki "Felix") i miała gęste, błyszczące czarne futerko.

lucyna
13-11-2007, 12:06
Wiem co czujesz. Mam stado, w sumie 14 kotów i pies-kretyn. Co roku odchodzą zwierzęta, to boli ale okres żałoby łatwiej jest znieść, gdy musisz opiekować się innym zwierzątkiem. Dwa lata temu umarł mi pies-przyjaciel Buran. Przez rok ratowałam go, ostatnie pół roku był prawie całkowicie sparaliżowany. W dniu jego śmierci dostałam od sąsiadów szczeniaka Borysa-Kretyna. Przyjaciół nie można zastąpić, na zawsze pozostaną w naszej pamięci ale można złagodzić ból.

T.B.
15-11-2007, 23:33
No to koniecznie przyjedź w Bieszczady w przyszłym roku. ...
Coś zaplanuję - mam nadzieję, że się uda. Z psem lub bez :wink:
Dzięki za zaproszenie!

Stały Bywalec
27-11-2007, 20:04
Moje kocie zwierzątko zmarło nad ranem w niedzielę 18 listopada 2007 r.

Pochowałem ją jeszcze tamtego dnia w puszczy. Osobiście wykopałem saperką dół. Sabinkę włożyłem do całkiem nowej i niezniszczonej (kupionej w br. w sklepie myśliwskim na ul. Kruczej) naramiennej torby płóciennej - takiej "myśliwsko - rybackiej". Chodziłem z nią w br. po Bieszczadach, miałem ją ze sobą podczas wszystkich swoich wycieczek odrębnie tu opisanych.

Torbę - przed zasypaniem ziemią - obficie polałem denaturatem (aby lisy nie wyniuchały mojej KOTKI).

I co ja jeszcze mogę napisać ? Chyba tylko to, że nadal (jeszcze dziś i jutro) jest i będzie mi bardzo przykro.

Wojtek1121
27-11-2007, 21:51
Najserdeczniejsze kondolencje

WUKA
27-11-2007, 22:30
Współczuję Ci-przeżywałam to kilka razy!

lucyna
28-11-2007, 05:04
:sad: :sad: :sad:
[...]