Zobacz pełną wersję : Budowa w Cisnej
Witam, chciałbym się dowiedzieć co to jest ten moloch, który powstał z dnia na dzień w Cisnej przy Siekierach? Czy to centrum handlowe? Gastronomia? Czy może jakiś inny obiekt?
Krzysztof Franczak
01-04-2008, 15:30
Witam, chciałbym się dowiedzieć co to jest ten moloch, który powstał z dnia na dzień w Cisnej przy Siekierach? Czy to centrum handlowe? Gastronomia? Czy może jakiś inny obiekt?
strup na doopie:mrgreen:
kategoria chyba :inne
Też sie w sobotę zastanawiałem przechodząc obok na żurek, co to za pomnik architektury.
Pewnie rośnie konkurencja dla Siekierezady
trzykropkiinicwiecej
01-04-2008, 16:43
...kosmetyczka, biuro do spraw nagłej deratyzacji, salon telefonów komórkowych i tło dla jakiegoś letniego festivaluu... Wygrzebali w necie genezę... znowu będzie Ciasne miejsce
Czy ktoś ma zdjęcie tego paskudztwa ?
Szkoda matrycę naświetlać...
ta karczma kicz się nazywa
Marcinie! niby szkoda matrycy, ale nie każdy ma szczęście widzieć i sprawdzać wszystko na bierząco.... Ja często też siedzę daleko i jestem na łasce i nie łasce tych na miejscu... z dedykacją dla wszystkich daleko od gór...
A to bedzie Barnabo pierwszy w Bieszczadach McDonalds. W koncu i do nas przyszlo... ;)
Szyld przybili akurat. I wszystko jasne.
bertrand236
21-04-2008, 13:07
I tak będę się stołował "U Mirasa" ;)
Pozdrawiam
Krzysztof Franczak
21-04-2008, 13:23
Szyld przybili akurat. I wszystko jasne.
Se sami zrobili ;)
dziabka1
21-04-2008, 17:49
Szyld przybili akurat. I wszystko jasne.
A ta Łemkowyna to do Cisnej pasuje jak wół do kożucha. Bardziej by juz Bojkowyna pasowała. Ale cóz - Łemki modne som i ładnie brzmi, a gdzie oni byli - to już przecież bez różnicy...
Grrrr
dorota z krakowa
21-04-2008, 17:53
Szkaradnieją nam niestety nasze Bieszczady, ale co możemy na to poradzić; podpalać?!, wysadzać w powietrze?!!, bezskutecznie protestować w Gminnym Urzędzie?!!!, żale swe wylewać na Forum?!!!!
Jest jak jest. Więc ignorujmy tę "regionalną knajpę".
W Krakowie, przy ulicy Straszewskiego, także jest podobna restauracja "Łemkowska"-
stworzona nie wiadomo dla kogo. W oknach kukły Łemków(?), a w środku jedzenie - pożal się Boże.
Podejrzewam, że ta w Cisnej to jej klon.
JarekBartek
21-04-2008, 19:05
Jest jak jest. Więc ignorujmy tę "regionalną knajpę".
Dorota może zgodzę się z Tobą, ale najpierw muszę tam jednak coś zjeść. Szyld już jest, teraz pora na jadłospis i prozaiczne pytanie: kiedy otwarcie?
JarekBartek
Viperaberus
21-04-2008, 19:35
A ta Łemkowyna to do Cisnej pasuje jak wół do kożucha. Bardziej by juz Bojkowyna pasowała. Ale cóz - Łemki modne som i ładnie brzmi, a gdzie oni byli - to już przecież bez różnicy...
Grrrr
Wiesz, w Krakowie są dwie knajpy o nazwie Irish Pub, we Wrocławiu i chyba każdym większym mieście jest przynajmniej jeden Liverpool. Skoro one nie rażą to i Łemkowyna jest ok hhehee :D
Myślę, że otworzą Karczmę na długi week majowy. Będzie ku temu i okazja bo w Cisnej wtedy "Dni kwiatów" - rozpoczęcie sezonu turystycznego. A tak przy okazji w Wetlinie też coś szykują... II Bieszczadzki Festiwal Muzyki Folk Regge http://www.cisna.pl/?strona=main . Będę w Cisnej 4 dni i być może "otrzemy się" się gdzieś w górach, knajpie, na Dniach kwiatów lub na koncercie. Swoją drogą radcy z KIMB-u mogli by uchwalić jakiś nasz znak rozpoznawczy by radośniej sobie pomachać ;)
znalazłem nawet program Festiwalu http://www.hotelgorski.net.pl/news002.html
Basia Z.
21-04-2008, 20:13
W Krakowie, przy ulicy Straszewskiego, także jest podobna restauracja "Łemkowska"-
stworzona nie wiadomo dla kogo. W oknach kukły Łemków(?), a w środku jedzenie - pożal się Boże.
Podejrzewam, że ta w Cisnej to jej klon.
Mi jedzenie w tej knajpie w Krakowie smakowało (jadłam pierogi z rydzami). Tyle ze drogie okrrrropnie.
(i kropki nie podają).
Ale jak ktoś chce kogoś zaprosić na spotkanie biznesowe w oryginalnej scenerii - to ta krakowska knajpa się nadaje.
Jest też łemkowska knajpa w Wysowej ale tam nie jadłam.
Ale co mają Łemkowie wspólnego z Cisną - to też nie wiem.
Pozdrowienia
Basia
JarekBartek
21-04-2008, 20:23
Myślę, że otworzą Karczmę na długi week majowy...
Ciężko pewnie będzie, ale czego się nie robi dla turysty (czytaj: kasy)
A tak przy okazji w Wetlinie też coś szykują... II Bieszczadzki Festiwal Muzyki Folk Regge http://www.cisna.pl/?strona=main .
Próbka z I Festiwalu z maja ubiegłego roku: http://pl.youtube.com/watch?v=04g0z9O7zPs (http://pl.youtube.com/watch?v=04g0z9O7zPs)
Zaproszone zespoły grały bardzo klimatycznie i z wielkim zaangażowaniem.
Wszystko było pięknie, ale niestety, do czasu...
Od pamiętnego I Festiwalu najemca hotelu się zmienił. Nowy myśli intensywnie o właściwej organizacji imprezy, która niestety przerosła jego poprzednika. W tym roku ma być zdecydowanie lepiej i tej wersji się trzymajmy.
JarekBartek
Basia.Z. pisze "
Jest też łemkowska knajpa w Wysowej ale tam nie jadłam.
Powiem krótko : możesz żałować.
Jeśli ta knajpa w Cisnej byłaby w połowie taka jak w Wysowej to niech będzie.
Ale co mają Łemkowie wspólnego z Cisną - to też nie wiem.
Ja wiem. Cisna to pogranicze bojkowsko-łemkowskie.
Karczma zaś w Wysowej mieści się w ścisłej polskiej czołówce jeżeli chodzi o jakość usług. To już marka.
A ta Łemkowyna to do Cisnej pasuje jak wół do kożucha.
Oj, niezupełnie, niezupełnie. Owszem, niejaki Reinfuss ustalił sztywną granicę łemkowszczyzny, sadowiąc ją od tej strony w Solince (włącznie) i na ogół tego podziału się trzymamy, jako ogólnie przyjętego za właściwy. Nie zmieni to jednak faktu że w Cisnej występowała przewaga_cech_łemkowskich, co słusznie zauważył jeszcze przed Reinfussem niejaki Falkowski. Oczywiście panowie stosowali inne kryteria - ale te cechy, zwłaszcza gwarowe (nie tylko) były i tego nic nie zmieni. Dlatego Cisna ma jednak coś do Łemowszczyzny a nawet nie mało.
PS - ta niech się knajpa nazywa nawet "Aborygeńska", co za różnica, będzie dobre jedzenie to "wszyscy" będą latać :)
Viperaberus
21-04-2008, 21:55
PS - ta niech się knajpa nazywa nawet "Aborygeńska", co za różnica, będzie dobre jedzenie to "wszyscy" będą latać :)
Słusznie gada! :D
jacob.p.pantz
21-04-2008, 22:20
Oj, niezupełnie, niezupełnie. Owszem, niejaki Reinfuss ustalił sztywną granicę łemkowszczyzny, sadowiąc ją od tej strony w Solince (włącznie)
a nie w Żubraczem czasem?
Nie zmieni to jednak faktu że w Cisnej występowała przewaga_cech_łemkowskich,
jeśli idzie o cechy języka;
'całościowo' Falkowski zgodził się (ponoć) z Reinfussem
(a na paru mapkach z zasięgiem słownictwa łemkowskiego,
opracowanych przez innych autorów, Cisna się już nie łapałą)
http://niusy.onet.pl/niusy.html?t=watek&group=pl.rec.gory&tid=8723911
((-;
Nie zmienia to faktu, że Łemkowyna do Cisnej ma całkiem sporo/blisko
(sformułowanie Lucyny o pograniczu jest rozsądne)
i nie widzę niczego dziwnego/niestosownego w nazwie knajpy.
BTW: faktycznie - oby kuchnia jej była podobna do tej w Wysowej (-;
BTW2: ale wysowskiej do 'czołówki krajowej' to jakoś tak bym nie zaliczał...
- pewnie tylko dlatego, że słabo się znam na czołówkach ((-;
BTW3: ale budynek w Cisnej - paskudny...
BTW4: a propos aborygeńskiej - mile kiedyś zapadła mi w pamięć i kubki smakowe
knajpa meksykańska ...w Zakopanem (-;,
jednak gdym po paru latach (tez juz parę lat temu) korzystajac z okazji
chciał sobie ją przypomnieć, w budynku znajdowała się... agencja towarzyska
Serdeczności,
Kuba
a nie w Żubraczem czasem?
Jeśli chodzi o Reinfussa to chyba nie - jedynie Solinkę uznawał za łemkowską. Żubracze (i np. Roztoki) do łemkowszczyzny zaliczał Falkowski.
A gdyby tak McDonald'sa jakiego, czy innego Burger Kinga postawili?
Piwo na pewno mieć będą8-)
Krzysztof Franczak
21-04-2008, 22:48
Jest też łemkowska knajpa w Wysowej ale tam nie jadłam.
a ja tak ,polecam
E tam,najtaniej i najpyszniej jada się w Pilznie!
jacob.p.pantz
21-04-2008, 23:12
Jeśli chodzi o Reinfussa to chyba nie - jedynie Solinkę uznawał za łemkowską. Żubracze (i np. Roztoki) do łemkowszczyzny zaliczał Falkowski.
coś mi się bardzo mocno kojarzy, że jednak Żubracze wg RR także (-;
- lecz nie mam jak/gdzie sprawdzić papierowo (gugiel potwierdza, ale co on tam wie)
co do mapek F & P - to już dosyć w linku ((-;
Serdeczności,
Kuba
E tam,najtaniej i najpyszniej jada się w Pilznie!
Bój się Boga Wuka. Nie porównywuj garkuchni Taurusa z karczmą!
Lucyna,podziwiam Twoją obszerną wiedzę w każdej dziedzinie.Napisałam "najtaniej i najpyszniej"(bo tego szukam w drodze).Wymagania estetyczne zaspakajam w innym miejscu a karczma jest dla mnie(jeśli dania są tego godne)miejscem biesiad z przyjaciółmi.Większość wie,gdzie jest najlepsza golonka,bez podawania nazwy i adresu."Budowa w Cisnej"jeszcze nam wszystkich swoich tajemnic nie odkryła poza "facjatą".
Szkaradnieją nam niestety nasze Bieszczady, ale co możemy na to poradzić; podpalać?!, wysadzać w powietrze?!!, bezskutecznie protestować w Gminnym Urzędzie?!!!, żale swe wylewać na Forum?!!!!
Tak!!! Podkładajmy wiązki trotylu i wysadzajmy!!! A co zostanie, oblewajmy benzyną i podpalajmy!!! A dzieci restauratorów mordujmy tępymi nożami!!! Wtedy godnie podtrzymamy bieszczadzkie tradycje!!!
[sarkazm off]
Wątpię, żeby urokowi Bieszczadów zaszkodził taki budyneczek, szczególnie że ulokowany w kurorcie, a nie na połoninie. Poza tym na zdjęciach widzę skorupę w stanie surowym, a to nie wyglądało dobrze nawet w przypadku wznoszenia katedry w Aachen.
Dajmy właścicielowi szansę na ukończenie budowy i ugotowanie czegokolwiek. I spójrzmy na to w ten sposób - lepsza taka cepeliada niż pagoda w stylu McDonald'sa :-)
dorota z krakowa
22-04-2008, 18:46
Dajmy właścicielowi szansę na ukończenie budowy i ugotowanie czegokolwiek. I spójrzmy na to w ten sposób - lepsza taka cepeliada niż pagoda w stylu McDonald'sa :-)[/quote]
Zgadzam się z Tobą. To było tak ironicznie napisane.
Nie mam zamiaru niczego wysadzać ani podpalać.
Tym bardziej, że akurat Cisna, to nie moje klimaty.
Poczekamy, zobaczymy, a przede wszystkim odbędziemy degustację.
Mnie jest tylko przykro, że różne cwaniaczki usiłują robić kasę na Łemkach, Bojkach czy Hucułach, nie mając nawet bladego pojęcia, co jedli ci ludzie...
To przecież byli biedacy, którzy na co dzień spożywali zupę z pokrzyw, lub jakieś inne ugotowane zioła; od święta może może rosół z kury, smaku którego nawet nie potrafimy sobie wyobrazić.
Pierogów z rydzami chyba nie robili - po pierwsze mąka służyła do pieczenia chleba, a po drugie, piszcząca bieda, ciężka praca, walka o trwanie i przetrwanie w tych warunkach i czasach - chyba nie były inspiracją do myśli o takich fanaberiach.
Natomiast uważam, że ktoś zakładając autentyczną, bieszczadzką knajpę, powinien dotrzeć do źródeł - podawać w niej takie potrawy, jakie faktycznie gościły na stołach w tutejszych mieszkańców - zupa z pokrzywy - czemu nie, podpłomyki czy inne bieda-placki, jakieś przetwory z autentycznych leśnych malin, borówek...
i prawdziwa lemkowska knajpa powinna sie nazywac "kropka" i powinni zamiast piwa serwowac eter!! :D jak klimaty to klimaty!!
Viperaberus
22-04-2008, 19:06
Natomiast uważam, że ktoś zakładając autentyczną, bieszczadzką knajpę, powinien dotrzeć do źródeł - podawać w niej takie potrawy, jakie faktycznie gościły na stołach w tutejszych mieszkańców - zupa z pokrzywy - czemu nie, podpłomyki czy inne bieda-placki, jakieś przetwory z autentycznych leśnych malin, borówek...
To może spróbuj sama taką knajpę założyć i serwuj tam sobie zupy z trawy, pierogi z pokrzyw i spalone podpłomyki. A potem spróbuj jeszcze z tego menu sobie zarobić.
Ja osobiście wolałbym postawić chatę o nazwie Łemkowyna, podać tam coś dobrego co się sprzedaje i na tym zarobić. I szczerze mówiąc tego typu zdania jak się tu pojawiają miałbym serdecznie w... nosie.
Nie znam gościa, który to robi ale jeśli sobie założył, że na swojej ziemi za swoje pieniądze zrobi knajpę łemkowską, słowiańską czy inną wikińską to jego zasmarkane prawo a jak Wam się nie podoba, na siłę podejrzewam Was tam targał nie będzie.
Tak sobie chłop wymyślił, to tak a reszcie od tego wara. Nie podoba się - omijać.
jacob.p.pantz
22-04-2008, 19:11
Mnie jest tylko przykro, że różne cwaniaczki usiłują robić kasę na Łemkach, Bojkach czy Hucułach,
a może zwyczajnie starają się zarobić na życie swoje i rodziny
czerpiac - mniej lub bardziej (po)twórczo - z tradycji okolicy, gdzie mieszkają?
nie mając nawet bladego pojęcia, co jedli ci ludzie...
a Ty masz? (-;
To przecież byli biedacy, którzy na co dzień spożywali zupę z pokrzyw, lub jakieś inne ugotowane zioła; od święta może może rosół z kury, smaku którego nawet nie potrafimy sobie wyobrazić.
Pierogów z rydzami chyba nie robili - po pierwsze mąka służyła do pieczenia chleba,
pierogi -tak, czy konkretnie z rydzami - to nie wiem (-;
ale akurat masa potraw mącznych i grzyby leśne - obok ziemniaków, kiszonej kapusty, czasem nabiału
- jak najbardziej figurowały w codziennym menu Łemków (-;
(zupa z pokrzyw AFAIR nie - ale bodaj z lebiodki czy innego zielska
'awaryjnie' w ubogich rodzinach na przednówku itd.)
w rzeczonej Wysowej jadłem np. kisełycię i hałuszki
z braku lepszych źródeł:
http://www.beskid-niski.pl/index.php?pos=/lemkowie/kultura/kuchnia
Serdeczności,
Kuba
Basia Z.
22-04-2008, 19:43
pierogi -tak, czy konkretnie z rydzami - to nie wiem (-;
Te pierogi co ja jadłam w Krakowie to konkretnie byłych chyba coś a'la ruskie, tylko sos był ze smażonych rydzów (bardzo smaczne ale coś ok 15 zł a i tak było to najtańsze drugie danie w karcie).
Zaś mój Michał sobie zamówił jakąś zupę, chyba kapuśniak, też b. smaczny.
Do tego grzane wino oraz piwo z "wkładką" czyli z kieliszkiem wiśniówki w środku.
Razem za skromny obiad dla dwóch osób coś ok 45 zł.
Poza tym - chylę jak zwykle czoła przed wiedzą panów P. i K. i wstydzę się swojego nieuctwa. :oops:
Pozdrowienia
Basia
To może spróbuj sama taką knajpę założyć i serwuj tam sobie zupy z trawy, pierogi z pokrzyw i spalone podpłomyki. A potem spróbuj jeszcze z tego menu sobie zarobić.
Ja osobiście wolałbym postawić chatę o nazwie Łemkowyna, podać tam coś dobrego co się sprzedaje i na tym zarobić. I szczerze mówiąc tego typu zdania jak się tu pojawiają miałbym serdecznie w... nosie.
Nie znam gościa, który to robi ale jeśli sobie założył, że na swojej ziemi za swoje pieniądze zrobi knajpę łemkowską, słowiańską czy inną wikińską to jego zasmarkane prawo a jak Wam się nie podoba, na siłę podejrzewam Was tam targał nie będzie.
Tak sobie chłop wymyślił, to tak a reszcie od tego wara. Nie podoba się - omijać.
SIC.
Viperaberus
23-04-2008, 11:28
SIC.
emmmmm o co chodzi? :)
Tak sobie chłop wymyślił, to tak a reszcie od tego wara.
a co ty go tak zawziecie bronisz??? ;) masz swoje udzialy w tej knajpie czy co?? ;)
Viperaberus
23-04-2008, 12:49
Heh bladego pojęcia nie mam kto to jest, ale dziwi mnie wieszanie psów na chłopie, który taki a nie inny wymyślił sobie sposób na zarabianie na życie. Jego sprawa i tyle.
Nikt tam specjalnie nikogo nie zaprasza, więc przymusu żarcia tam nie ma.
Do tego chałupa staje w takim miejscu, że raczej Bieszczad nie zeszpeci. :D
Lucyna,podziwiam Twoją obszerną wiedzę w każdej dziedzinie.Napisałam "najtaniej i najpyszniej"(bo tego szukam w drodze).Wymagania estetyczne zaspakajam w innym miejscu a karczma jest dla mnie(jeśli dania są tego godne)miejscem biesiad z przyjaciółmi.Większość wie,gdzie jest najlepsza golonka,bez podawania nazwy i adresu."Budowa w Cisnej"jeszcze nam wszystkich swoich tajemnic nie odkryła poza "facjatą".
W zacnym taurusie to może kiedyś były dobre golonki. W marcu i kwietniu byliśmy tam i prawdę powiedziawszy kiepsko. Jeszcze jako tako karmią w tym Taurusie w pobliżu muzeum lalek. W tym drugim większym to ohyda. Ziemniaki były tak słone, ze niejadalne. Mięso z wczoraj. Kapusta była zasmażana i to wiele razy.
Dajmy właścicielowi szansę na ukończenie budowy i ugotowanie czegokolwiek. I spójrzmy na to w ten sposób - lepsza taka cepeliada niż pagoda w stylu McDonald'sa :-)
Zgadzam się z Tobą. To było tak ironicznie napisane.
Nie mam zamiaru niczego wysadzać ani podpalać.
Tym bardziej, że akurat Cisna, to nie moje klimaty.
Poczekamy, zobaczymy, a przede wszystkim odbędziemy degustację.
Mnie jest tylko przykro, że różne cwaniaczki usiłują robić kasę na Łemkach, Bojkach czy Hucułach, nie mając nawet bladego pojęcia, co jedli ci ludzie...
To przecież byli biedacy, którzy na co dzień spożywali zupę z pokrzyw, lub jakieś inne ugotowane zioła; od święta może może rosół z kury, smaku którego nawet nie potrafimy sobie wyobrazić.
Pierogów z rydzami chyba nie robili - po pierwsze mąka służyła do pieczenia chleba, a po drugie, piszcząca bieda, ciężka praca, walka o trwanie i przetrwanie w tych warunkach i czasach - chyba nie były inspiracją do myśli o takich fanaberiach.
Natomiast uważam, że ktoś zakładając autentyczną, bieszczadzką knajpę, powinien dotrzeć do źródeł - podawać w niej takie potrawy, jakie faktycznie gościły na stołach w tutejszych mieszkańców - zupa z pokrzywy - czemu nie, podpłomyki czy inne bieda-placki, jakieś przetwory z autentycznych leśnych malin, borówek...[/quote]
A skąd Ty wiesz co będzie serwowane. Polecam kilka książek kucharskich regionalnych np."Kuchnia podkarpacka", "Leksykon podkarpackich smaków" itd. Jak przeczytasz przepisy i kilka regionalnych potraw przygotujesz to pogadamy. Akurat pierogi były podstawą diety w Bieszczadach.
Kończ Waćpani wstydu oszczędź.
Podam Wam sprawdzony przepis z Równego Beskid Dukielski
ciasto: 50 dag mąki pszennej razowej, 50 dag mąki, 10 dag drożdży, 2 zółtka, 1 jajko, 1/2 l mleka, 1 łyżeczka cukru, 1 płaska łyżeczka soli, 3 łyżeczki oleju,
nadzienie: 1 kg kiszonej kapusty, 30 dag grzybów, 2 cebule, 15 dag boczku, sól, pieprz
Mleko podgrzać, dodać cukier, drożdze, mąkę w takiej ilości aby zaczyn miał gęstość smietany.Odstawić w ciepłe miejsce. Wyrośnięty rozczyn, połączyć z resztą składników, na końcu dodać olej. Ciasto powinno dwukrotnie zwiększyć swoją objętość.
Kapustę ugotować, dokładnie odcisnąć, posiekać. Cebulę udusić z posiekanymi grzybami. Boczek schłodzić, pokroić w drobną kosteczkę i wytopić. Wszystkie składniki nadzienia połączyć i przyprawić. Rozwałkować ciasto na grubość 0,5 cm nadziewać pierogi mocno sklejając. Układać na blachę zlepieniem do góry, smarować jajem, posypać kminkiem. Piec w tem 180 stopni.
Kiedyś takie pierogi pieczone były w piecu chlebowym na liściach kapusty. Teraz może być piekarnik ale smak inny
Przepis zaczerpnęłam z "Kuchnia regionalna Beskidu Dukielskiego".
A zeby wszystko bylo pieknie i po bieszczadzku kelnerzy powinni chodzic w lapciach.
bertrand236
26-04-2008, 10:25
A zeby wszystko bylo pieknie i po bieszczadzku kelnerzy powinni chodzic w lapciach.
Według takiego kryterium, to wolałbym w Cisnej jakąś knajpę "U Hawajki" ;). Nie byłoby po bieszczadzku ale miło napewno :smile:
emmmmm o co chodzi? :)
Że się podpisuje pod tym co napisałeś.
Viperaberus
29-04-2008, 20:33
A to gitarra pani Gosiu! :D
Przetestowałem knajpę. Puki co- godna polecenia. Jeśli chodzi o jakość jadła (w przystępnej cenie), wyprzęgają wszystkie znane mi knajpy w biesach.
Załączam fotki 2 kart menu, oraz placek po bieszczadzku- KOLOS!
Czas realizacji zamówienia jak na ten tłok co tam był- fenomenalny. Jedyna wada, to stoły, przy których niby mają się mieścić 4 osoby 2x2, a ledwo co zmieściłem się we 2 osoby. Knajpa pozornie duża- szeroki front, ale płytka, a co za tym idzie niewielka.
Byłam ale nie testowałam. Za to obok knajpy byłam swiadkiem wymiany zdań pomiędzy turystą, a parkingowym. Turysta nieświadom tego, że jest w Bieszczadach poszukiwał kosza na śmieci coby wyrzucić puszkę po piwnie. Nie znalazł. Pyta się parkingowego(zapłacił za parking) gdzie jest kosz. Porkingowy na to, że nie ma kosza, bo wycieczki wyrzucałyby do niego śmieci. Turysta zdziwiony mówi, ze kosze są po to aby wyrzucać doń śmieci. Zdenerwowany parkingowy na to, że nie ma i nie będzie, bo kosze trzeba opróźniać co chwila, bo wycieczki zajeżdżają na parking i wyrzucają śmieci. Turysta cokolwiek zestresowanyi coś tam niecenzuralnego pod nosem mruknął. Na to parkingowy, że tylko jest pracownikiem. Niech turysta pogada z jego szefem, a najlepiej z wójciną, która postanowiła, że kosza na parkingu obok Siekierezady nie powinno być.
Pani Wójt co Pani na to?
wyrzucać doń śmieci..... że nie ma i nie będzie, bo kosze trzeba opróźniać co chwila, bo wycieczki zajeżdżają na parking i wyrzucają śmieci....
Pani Wójt co Pani na to?
Tu masz rację Lucyna , ostatnio jak zniosłem z Łopiennika śmieci i butelki pozbierane na górze przy okazji wmurowania tablicy ,to dowiozłem te śmieci do domu ,bo na dole nie było gdzie tego zostawić.
ps. a tak jest w drodze na Jasło
http://www.sknt.fora.pl/wyjazdy-krajowe,20/bieszczadzkie-wedrowki,271-165.html#11529
Ło Matko, tego to ja się nie spodziewałam. W Smereku sensacja.
Mamy nowe miejsce, gdzie znakomicie karmią. Nowa knajpa połączona z kawiarnią. Jedzenie znakomite. Zaskoczyło mnie i menu, i ceny, i porcje. Olbrzymiaste. Jest i żurek w chlebie. I coś dla odchudzającego się grubasa czyli mnie sałatki owocowe.
Chyba zaproponuję im współpracę. Oczywiście chodzi o te desery.
A tak całkiem przy okazji to gdzieś mi się wygooglało to:
http://www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=artykul&id=12029
całkiem interesujące, choć w sumie nie odkrywa Ameryki.
Odkrywać nie odkrywa. Bieszczadami rządzą układy co do tego nie ma wątpliwości. Przeczytałam ten artykuł. Budzi mój niesmak. Za tymi kobietami przemawiają czyny.
A jako "ekolog", gdyby okazało się, że w artykule jest ziarno prawdy, to "układowi" jestem dozgonnie wdzięczna. Za "skasowanie" stowarzyszenia wspierającego powstanie wyciągu na Jaśle.
Postanowiłam nie wpisywać do programów Cisnej i nie zatrzymywać się w tej miejscowości z grupami. Będę bojkotować tę miejscowość dopóki nie będzie koszy na parkingu obok Siekierezady.
bertrand236
14-05-2008, 23:04
W sumie masz rację.
Pozdrawiam
Rozumiem, że przyłączasz się do bojkotu Cisnej.:razz:
Będę bojkotować tę miejscowość dopóki nie będzie koszy na parkingu obok Siekierezady.
Może i obok nie ma, ale jest na przeciw - możesz wysłać tam turystów. Wcześniej zaopatrz ich w lornetki, choć ja wypatrzyłem bez niej ów kosz - o pardon: koszyk (fot1). Łatwo zapamiętać po najbardziej charakterystycznej budowli w Cisnej, czyli szaletach (2), które są tuż obok - mogli w sumie puknąć na różowo w kropki, wtedy jeszcze głośniej manifestowałyby swoją obecność.
Poza tym to się czepiasz: ogromny śmietnik (3) znajduje się obok parkingu pod Siekierezadą, na przeciw okien nowej knajpy. Mówię o najbardziej reprezentacyjnym obiekcie w Cisnej, który większość turystów ogląda, bo parkuje tam samochody, czasem żeby zaoszczędzić a czasem z braku miejsc. Swoją drogą jakby położyć tam jeszcze paru zakapiorów, ewentualnie z ich braku jakichś mniej znanych miejscowych meneli, to można by kasować po 5zł za prawdziwie bieszczadzką i klimatyczną fotkę :) Biznes murowany.
Z tych trzech(UD,Wetlina,Cisna) 'ulubionych' przeze mnie miejscowości Cisna to największy syf...
bertrand236
16-05-2008, 22:05
A to zdjęcie zrobiłem na terenie Gminy Cisna 11 maja 2008. W całym Bieszczadzie czegoś takiego nie widziałem.
Pozdrawiam
Krzysztof Franczak
16-05-2008, 22:20
Ale jazda!!!
Czyżby nastąpił atak tzw. "cywilizacji"
bertrand236
16-05-2008, 23:37
Ale jazda!!!
Nie mi to oceniać. W każdym razie "normalny" turysta tam nie zagląda.
Pozdrowienia dla wójta gminy...
Krzysztof Franczak
17-05-2008, 00:04
No to ja też zapodam takie fotki z miejsca gdzie nawet normalny tubylec nie zagląda. Nazywa sie toto "Ekologiczna oczyszczalnia ścieków"
hy, a jak by zrobić taką gelerie "antycisna" z takimi kwiatkami? Te zdjecia doskonale wpisują się w mentalność typu "ale o co chodzi? Turyści i tak przyjadą"
Z tym koszem na śmieci to ja bym się nie przejmował, jak by przed siekierami w lipcu i sierpniu walały się śmieci, to Cisna upadłaby niebawem- bo ludzie przede wszystkim zieleń chcą oglądać- syf mają w miastach pod oknami....
[...]
Podoba mnie się się ten szeroki podjazd do WC w Cisnej. Wpisuje się w najlepsze tradycje urokliwej architektury bieszczadzkiej, przy której secesyjne starocie Barcelony są jeno nędznymi podróbkami piękna. Funcjonalność też najwyższej próby - spieszący do klozetki nie muszą omijać wracających po sprawie. To zwiększa przepustowość układu, a co za tym idzie, rosną obroty wc-pipe managerki oraz zapewne przepływy samej eko-rury, której na zdjęciu nie uwidoczniono. I zadowolenie turistuf też rośnie:D
Co do koszy na śmieci. Nie wygraliście Powsimordy za malkontenctwo, a mogli byście z łatwością:P Czy nie dostrzegacie piękna w śmieciach? Zwłaszcza wczesną wiosną, gdy zejdą śniegi, kolorowe plamy opakowań doskonale ożywiają szarość przygniecionego zaspami zeszłorocznego zielska;> I są radującym duszę dowodem na to, że Polska rośnie w siłę, a ludzie żyją dostatniej. Zatem przystąpmy do ogólnobieszczadzkiej akcji 'Śmieć się powiększa-kraj się upiększa'. W ramach akcji każden jeden turista wywali swoje odpady w najbardziej urokliwych zakątkach gór. Autorzy najciekawszych kompozycji zostaną uhonorowani nagrodą w rodzaju Złote Badziewie, która, mam cichą nadzieję, z biegiem czasu przebije sławą jakieś tam Złote Palmy, Fryderyki itp.
Cisna, ach Cisna...lube miejsce me...
Derty
PS: Nowej budowli nie widziałem jeszcze więc wstrzymam się z pochwałami:)
Te Wykształciuch! Kilka osób odebrało Twoje słowa jako poparcie dla śmieci!
Poczawszy od jajka. Dziś byłam na wspaniałej imprezie warsztatach biologicznych prowadzonych przez Jolę Harnę. Wracam ci ja z Osławicy i niestety muszę zatrzymać się w Cisnej. Oczywiście nie wjeżdżam na parking obok Siekierezady ale na ten dla osobowych pod pomnikiem. Patrzę się i oczom nie wierzę. Koszy na śmieci dostatek. Czyściuteńko tak, że bez problemu można znaleźć przysłowiową igłę. I zaczyna się. Zdawanie relacji z tego co się działo. A działo się ponoć działo.
A jeżeli chodzi o jedzenie to z czystym sumieniem mogę polecić powtórnie knajpkę w Smereku. Już wiem dlaczego ona się tak wyróżnia. Gotuje jeden z właścicieli, który pracował jako szef kuchni w Kanadzie. Muszę przyznać, że jeszcze więcej zyskali przy bliższym spotkaniu. Nie tylko przepyszne jedzenie i te wielgachne porcje ale także wszechogarniająca przytulność lokalu. Okazało się, że projektantem była mama właściciela. Wyrazy uznania. A co podają. Nie wiem czy jest w menu ale polecam przepyszne omlety z pomidorami. W skali od 1 do 10 daję 9. Mają także dobre mięcha. Największą popularnością cieszą sie kotlety pod pierzynką z pieczarkami i serami: mozarella i parmezan. Nawet pierogi posypują maleńkimi wiórkami parmezanu. Następnym razem spróbuję prawdziwego hamburgera. Zobaczę czy rzeczywiście jest dobry. Dzieciakom smakował i to bardzo.
O ile dobrze pamiętam, podział na obszary łemkowskie i bojkowskie, wg nieocenionego i niedocenianego przez paru słodziaków, prof. Reinfussa, jest nie tak całkiem ostry ( Łemki tu, a następna chata na wschód, to Bojki, i koniec).
Poza tym, jeśli podoba się nam, a mniemam, iż podoba się WSZYSTKIM na forum, tzw. wolny rynek (czyli coś, co w naturze nie występuje, ale jednak podoba się), to wypada tylko zaakceptować wstępne starania oraz następne poczynania autora: "Budowa w Cisnej". Zdegustować menu i dać sobie spokój z tematem.
Obiekt przetrwa :)
Ej, Kochani, inwestujta w Bieszczady, zamiast łazić po nich, wydalać, śmiecić, pstrykać cyfrowe foty i grymasić ...
Jestem najszczerzej zdziwiony, tak łase obiekty na sprzedaż, zagłosować na forum, który z nich łykacie, zwarta paka jesteście, zrobić forumową zrzutę, policzyć aktywnych, podzielić przez cenę, wyjdzie tanio. Jest wtedy baza, po co jakieś koszulki z napisami forumowymi, jak czytam w innym miejscu.
Bannery nad obwodnicą, miejsce realne na swary, czyli wymianę poglądów, wystawy prac wszelakich, przychylny i taniutki daszek nad głową wg grafiku jakowegoś, wszak sami swoi, a pod tym zadaszeniem kuchnie, każdy z Bieszczadników mógłby wykazać się znajomością "prastarej kuchni bieszczadzkiej"... Toć :idea:
każdy z Bieszczadników mógłby wykazać się znajomością "prastarej kuchni bieszczadzkiej"... Toć :idea:
Toć możem:) Chyba sie nie obalim w tej kuchni
Chris ma dobrego pomysła i nawet dobrze brzmi... Bieszczadzkie Forum Dyskusyjne S.A.
Chris ma dobrego pomysła i nawet dobrze brzmi... Bieszczadzkie Forum Dyskusyjne S.A.
BFD S.A w budowie, jak wynika z ostatnich doniesień z parkietu, ma wszelkie szanse na przejęcie (pomału już byłych) terenów BdPN, utworzenie restrykcyjnej wielce zony, własnych biletów, z których wpływy przeznaczane były by na najszczytniejsze cele statutowe, wprowadzenie własnej policji, wyprostowanie ujawnionych machinacji wyborczych, a tym samym postawienie w pion a potem w niebyt lokalnych władz samorządowych, lustrację "kapytalystów" połączoną z odebraniem tymże najatrakcyjniejszych terenów, wprowadzenie zakazu jazdy cztero- i dwu-śladami (wyjąwszy rowerki), a być może nawet zakazu jakiegokolwiek wstępu komukolwiek, z wyłączeniem "Bieszczadników" mających imprimatur KIMB i adminów, podówczas już prezesów, sorry, Prezesów BFD.S.A. Etc.,etc :grin:
wpływy przeznaczane były by na najszczytniejsze cele statutowe,
Aż się rozmarzyłem :)
To przecież byli biedacy, którzy na co dzień spożywali zupę z pokrzyw, lub jakieś inne ugotowane zioła; od święta może może rosół z kury, smaku którego nawet nie potrafimy sobie wyobrazić.
Pierogów z rydzami chyba nie robili - po pierwsze mąka służyła do pieczenia chleba, a po drugie, piszcząca bieda, ciężka praca, walka o trwanie i przetrwanie w tych warunkach i czasach - chyba nie były inspiracją do myśli o takich fanaberiach.
Natomiast uważam, że ktoś zakładając autentyczną, bieszczadzką knajpę, powinien dotrzeć do źródeł - podawać w niej takie potrawy, jakie faktycznie gościły na stołach w tutejszych mieszkańców - zupa z pokrzywy - czemu nie, podpłomyki czy inne bieda-placki, jakieś przetwory z autentycznych leśnych malin, borówek...
Chcesz masz.
Jest taka knajpa. W Polańczyku. Nazywa się Oberża Zakapior. Dziś grupa zaciągnęła mnie do knajpy abym zobaczyła menu. Tam wśród innych potraw figurowała "zupa-dupa". Szczęka mi co nie co opadła ale znalazłam właściciela. I szczeka już mi "zachwiała się w zawiasach". Kolega z którym współpracuję od roku założył to dziwo. Prawdziwy zakapior czyli Sikorka w ogródku piwnym. Prawdziwa kuchnia bieszczadzka, prawdziwe świeżutkie potawy z przedziwnymi ziołami-chabaziami rosnącymi u nas.
Menu tak dziwne, że nie potrafię zacytować. Mam ściągę ale o niej później.
Grupa rzuciła się na "zupę-dupę", która okazała się pychotą. Jest to zupa z borowików i suszonych śliwek. Ja dostałam placki po zakapiorsku. Gdy zobaczyłam ten półmisek to aż się przeraziłam. Kto to zje? Były przepyszne ale zjadłam tylko 1/3 porcji.
Potem Adam pokazał mi książeczkę, którą można u niego kupić. "Kuchnia Bieszczadu z pogranicza łemkowsko-bojkowskiego" Krzysztofa Antoniszaka.
Fantastyczne przepisy, często typu zupa z niczego. Są też takie odświętne jak pstrągi po fredrowsku. Co najważniejsze są to autentyczne przepisy z naszych stron. Niektóre potrawy to zagadki np. nupis kapuściany z melisą.
Polecam też fajną Karczmę Bieszczadzką w Polańczyu. Przeciekawe wnętrze. Dobre piwo i dobra pomidorówka.
Ostatnio zaczęłam obserwować to co dzieje się po knajpach. Widać poprawę. Być może dlatego, że nie ma zbyt dużo turystów i właściciele postawili na jakość aby wybić się z tłumu lokali. Wczoraj byłam w Tarnawie. Polecam tamtejszą stadninię koni huculskich. W Tarnawie ludzie czują się gośćmi, a nie stonką. Grupa zaciągnęła mnie do jedynego lokalu w tej miejscowości. Zaskoczenie in plus. Fajny wystrój i co najmniej dobra kuchnia. Na pewno przepyszne pierogi po bojkowsku. Jadłam je po raz pierwszy i na pewno nie po raz ostatni. Pierogi z tartych ziemiaków i boczku.
W Polańczyku zaś jest w Karczmie Bieszczadzkiej serwują następną dobrą zupę. Taką domową, jaką gotują mamy. Tym razem borowikowa.
rzymianka_77
07-07-2008, 14:45
Traktory ze zdjęcia już nie pyrkoczą, ale na zapleczu nadal jacyś galernicy działają, robiąc huk w środku ciszy. Wiem, bo wróciłam stamtąd dopiero-co.
Powered by vBulletin® Version 4.2.1 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.