Zaloguj się

Zobacz pełną wersję : Pierwszy w życiu rower



andrzej627
05-09-2008, 23:32
Od kilku tygodni zacząłem jeździć na rowerze. Początkowo uczyłem się na rowerze córki i coraz bardziej mi się to podobało. Od trzech tygodni mam swój pierwszy w życiu rower. Przejechałem na nim już 200 km i jestem z tego bardzo dumny. Jak tak dalej pójdzie, to na koniec roku powinienem mieć 1000 km na liczniku.

Kupiłem sobie sportowy rower górski z górnej półki. Co sobie będę żałował na stare lata. Co prawda, jak na razie jedyną górą, na którą wjeżdżam, jest wiadukt na torami kolejowymi. Duże wzniesienie to nie jest, ale zawsze pod górę. Rower ma 27 biegów, tak więc wydaje mi się, że będzie można wjechać nim na każdą górę.

Mam nadzieję kiedyś pojeździć na rowerze w Bieszczadach.

Trismela
05-09-2008, 23:49
Serio? dopiero teraz nauczyłeś się jeździć? i odrazu 200km? :shock: nieźle, gratuluję!!. Jak tak dalej pójdzie to tak się rozkręcisz, że rzeczywiście będzie jazda po górach.
Na rower nie ma co oszczędzać, zwłaszcza, że to pierwszy - tak późno. Śliczny jest.
Kocham jeździć na rowerku :-D, ale już od zawsze!
Coś czuję, że Ty też już kochasz :wink:
Jeszcze raz gratuluję i podziwiam!

andrzej627
06-09-2008, 00:15
Serio? dopiero teraz nauczyłeś się jeździć? i odrazu 200km?
Przedtem parę razy w życiu już siedziałem na rowerze, ale sporadycznie.

Na nowym rowerze zrobiłem 200 km w 3 tygodnie. Staram się jeździć codziennie, chociaż 5 km. Późno wracam z pracy i w tygodniu nie mam dużo czasu, a poza tym coraz wcześniej zaczyna się robić ciemno.

Dzięki za gratulacje.

Trismela
06-09-2008, 00:52
Do pracy rowerkiem tez czasem można pojechać :razz:
Ja jeździłam - 4 km w jedną stronę, przez pare lat, tylko to była dobra trasa.. mało samochodów mnie mijało itd. to była przyjemność taki dojazd, gorzej jak zaczynają Cię mijać np. tiry... ale taki nieprzyjemny odcinek trasy na szczęście to było tylko jakies pół kilometra. Powodzenia

andrzej627
06-09-2008, 01:05
Do pracy rowerkiem tez czasem można pojechać :razz:

Mam kolegę w pracy, co tak robi. Ma tylko 7 km w jedną stronę, jeździ nawet w deszcz. Ja mam znacznie dalej. Rowerem jeżdżę dla przyjemności, a nie użytkowo.

Polej
06-09-2008, 08:39
Teraz wiadomo skąd to kosmiczne nakrycie głowy w Twym awatarze :grin:

vm2301
06-09-2008, 09:47
Staram się jeździć codziennie, chociaż 5 km. Późno wracam z pracy i w tygodniu nie mam dużo czasu, a poza tym coraz wcześniej zaczyna się robić ciemno.

Mam podobny problem z pracą, ale...na zdjęciu masz coś chyba do lampki podobnego, no chyba że to kamera;).
Wierz mi, dużo emocji dostarcza ostra jazda przez las...w sztucznym i dość skąpym oświetleniu;)

Zakładam, że bagażnik na dach już zakupiłeś, więc do zobaczenia gdzieś na bieszczadzkich ścieżkach:)

Pozdrawiam:)

andrzej627
06-09-2008, 11:57
Na zdjęciu widać GPS. Oświetlenia jeszcze nie używałem. Nie jestem zdecydowany co do bagażnika. Rower ma "łatwo zdejmowane koła". Na pierwszy wyjazd opuszczę tylne siedzenia i wsadzę go do bagażnika.

vm2301
06-09-2008, 21:59
Na 5 km wypady GPS zabierasz?:shock:;)

No jak wlezie, to pewno nie trza zaraz bagażnika kupować. Nigdy nie jeżdżę sam, więc od razu pomyślałem o aucie pełnym klamotów;)

Co do wożenia w środku, musisz uważać. Rozregulowałem nieco przerzutkę, gdy zahaczyłem o nią przy ściąganiu koła,a co dopiero, gdy przywalisz tobołami;)
Chyba - przynajmniej z postów Twoich to wynika - biegły w regulacji nie jesteś, a jak chrobocze, czy się zacina, przeskakuje przy zmienianiu biegów, to wkurza.

A oświetlenie, to dobra inwestycja. Jeździsz dłużej. No, a wtedy i bezpieczniej.

Pozdrawiam:)

andrzej627
06-09-2008, 23:15
Na kilkukilometrowe przejażdżki blisko domu trasami, którymi już jeździłem, GPSu teraz biorę. Za to jeżeli wybieram się w nową trasę biorę go, nie po to, żeby się nie zgubić, ale żeby zapisać "ślad", który mogę później przeanalizować na komputerze na tle mapy. Taki ślad można również przesłać innym osobom w celu wymiany doświadczeń lub planowania wspólnych wypraw. Myślę, że na Internecie istnieją serwery, gdzie można znaleźć ślady wycieczek rowerowych w Bieszczadach. Jeszcze nie szukałem.

Mam jeszcze inny gadżet, który już używałem w terenie: walkie talkie. Aby korzystanie radyjek było bardziej wygodne, dokupiłem dzisiaj laryngofony (słuchawka + mikrofon umieszczony przy krtani) służące do komunikacji bez użycia rąk. W czasie naszych wycieczek rowerowych będę mógł w ten sposób porozumiewać się z żoną, która po wieloletniej przerwie też zaczęła jeździć.

Na temat transportu oraz oświetlenia na razie się nie wypowiadam, ale chętnie posłucham rad.

długi
08-09-2008, 02:14
walkie talkie to świetny pomysł. Mój syn używa stale przy prowadzeniu jazd konnych w terenie (jest instruktorem)
Pozdrawiam
Długi

Henek
08-09-2008, 21:32
A ja nie biorę żony (ani komórki) na wyprawy rowerowe ... aby chwilę odpocząć.

vm2301
08-09-2008, 22:34
A ja nie biorę żony (ani komórki) na wyprawy rowerowe ... aby chwilę odpocząć.

Co do pierwszego balastu, to się zgadzam;)

Komórka...no cóż, jakaś możliwość kontaktu w sytuacjach awaryjnych powinna być.

Niedawno musiałem przeczekać straszliwą burzę w jakimś wiejskim sklepiku z miejscowymi - wszystkie spalone wcześniej kalorie uzupełniłem wypitym piwem;)

Notabene ledwo do tego sklepu dojechałem.
Przebiłem obie dętki, w zapasowej złamałem zawór, komórka działała - po trzecim tyskim nadjechał wezwany transport;)

Pozdrawiam:)

DUCHPRZESZŁOŚCI
09-09-2008, 09:42
Uwielbiam rowery. Przez osiemnaście lat rower służył jako środek transportu, do i z pracy. To był taki stary holender, kupiony jako zużyty staroć. Wygodniejszego roweru na miejskie drogi nie znalazłem. Obecnie jazda rowerem tylko w dni wolne, a tych mam coraz mniej. Do jazdy terenowej używam "Biri". Też ma swoje lata. Kupiłem go na początku lat 90 -tych.


Komórka...no cóż, jakaś możliwość kontaktu w sytuacjach awaryjnych powinna być.
(...)
Komórkę posiadam od stycznia tego roku (jeden z moich pracodawców mi ją nażucił), i dalej do tego kagańca nie mogę się przyzwyczaić. Zazwyczaj zostaje w domu bąź w robocie.

vm2301
09-09-2008, 15:24
Kiedyś ludzie sobie świetnie radzili bez nich, to fakt, że można tak i teraz.

No ale jakiś kompromis z konsumencko-gadżeciarsko-wygodnickim stylem życia trza zawrzeć;)

Poza tym Duchu, przyzwyczaić się nie problem, gorzej gdybyś nie mógł się odzwyczaić:|

Pozdrawiam:)

Trismela
09-09-2008, 17:04
Jazda rowerkiem piękna sprawa, ale rozmowom przez komórkę to już jestem przeciwniczką. Jak już to tylko wybitnie awaryjnie - rak mózgu i inne choroby bardzo lubią takie promieniowanie, co prawda to wyjdzie po wielu latach ale zawsze lepiej pożyć dłużej .......
To prawda, że łatwo się przyzwyczaić, są tacy co nie wyobrażają już sobie życia bez komórki.
Jazda bez komórki zdecydowanie zdrowsza i z pewnością dla wielu mniej denerwująca. :wink:
Mój pierwszy rower ? - Wigry 3 :grin:, a potem to już stara kolarzówa, niestety już się rozpadła.. teraz zwykły rower turystyczny. A jednak ciągnie mnie znowu do kolarzówy - to jednak baardzo szybki rower ale też bardzo drogi :???:

mAAtylda
09-09-2008, 19:54
Andrzej gratulacje!

paszczak
09-09-2008, 20:52
Zauważyłem rzecz o rowerach i z radości aż głos zabiorę ;)
Przy okazji przywitam się z Wami i pogratuluję kolejnemu cykliście!
Pozostaje mi tylko życzyć Andrzejowi ulubione rejony poznać z trochę innej niż piechura perspektywy.


"ślad", który mogę później przeanalizować na komputerze na tle mapy. Taki ślad można również przesłać innym osobom w celu wymiany doświadczeń lub planowania wspólnych wypraw. Myślę, że na Internecie istnieją serwery, gdzie można znaleźć ślady wycieczek rowerowych w Bieszczadach. Jeszcze nie szukałem.

Analiza śladów,oglądanie profili,planowanie tras itd. to całkiem fajna zabawa,też tak czynię.
Być może już znalazleś te adresy: http://www.bikebrother.com (http://www.bikebrother.com/) i http://www.bikely.com (http://www.bikely.com/)
Bardzo wdzięczny do rowerowania jest Beskid Niski (upodobałem sobie go szczególnie, polecam innym), Bieszczady trochę cięższe mogą być, ale czego się nie robi...;)
Trackiem nie podeprę bo to w czasach dla mnie przedGPSowych (2004), zrobiliśmy z kolegą rowerową majówkę na trasie Grybów-Uście Gorlickie-Radocyna-Krempna-Tylawa-Komańcza-Cisna-Buk-Terka-Polana-Żłobek-Ustrzyki D.-Zagórz...sakwy, namiot, kuchcenie w plenerze, niezliczone zdjęcia, zmieniające się widoki i odczucie totalnej swobody. Zamierzam "zdjąć" kilka własnych śladów bieszczadzkich przy najbliższej okazji...w planach przełom IX/X.
Pozdrawiam,
paszczak

Henek
09-09-2008, 22:27
Paszczak !
witaj na forum . Może tu jest też miejsce dla Ciebie ?

paszczak
09-09-2008, 22:34
Hej Henku ;)
co prawda wylazłem z podziemia, ale obserwując swoją aktywność na forach (nie tylko to nawiedzam) mam nadzieję, że się jakoś zmieszczę i baza danych to wytrzyma ;;)))
pozdr

andrzej627
13-09-2008, 22:13
Wymyśliłem patent na zamocowanie aparatu fotograficznego do roweru pozwalający na filmowanie w czasie jazdy i zrobiłem dzisiaj "Pierwsze nagranie rowerowe" (http://pl.youtube.com/watch?v=gC_yzaNiMZI)

calanthe
14-09-2008, 00:44
Sprytnie to sobie wymyśliłeś:) a filmik pierwsza klasa!! tylko trochę trzęsie;)
pozdrawiam i przyjemności w siodełku bo jazda rowerem to coś super ekstra fajnego:)

vm2301
14-09-2008, 10:49
Patent mocujący wygląda ciekawie.
Fajnie móc filmować po drodze, jeno nie boisz się o sprzęt...?

Pozdrawiam:-D

andrzej627
14-09-2008, 14:22
Fajnie móc filmować po drodze, jeno nie boisz się o sprzęt...?

Aparat fotograficzny przeżył już parę upadków, jest zahartowany. Filmuję nim też jazdę na rolkach. Wtedy trzymam go po prostu w ręce. Polecam obejrzenie mojej produkcji Na rolkach do Combs-La-Ville (http://pl.youtube.com/watch?v=3o5wr_OmAwg). Jeżdżąc wtedy na rolkach nie myślałem, że będę kiedyś tamtędy jeździł na rowerze.

vm2301
14-09-2008, 14:41
Chodzi mi o wstrząsy, które mogą ponoć źle wpłynąć na taki sprzęt..no chyba, że to jakiś rzęch stary, który poświęcasz dla celów kronikarskich;)

mAAtylda
14-09-2008, 14:45
Mistrzostwo świata. Oglądając ten film miałam uczucie jakbym jechała na tym rowerze.

andrzej627
14-09-2008, 15:56
Chodzi mi o wstrząsy, które mogą ponoć źle wpłynąć na taki sprzęt..no chyba, że to jakiś rzęch stary, który poświęcasz dla celów kronikarskich;)
O wstrząsach nie myślałem. Aparat nie jest taki stary. Podsuwasz mi argument, którym spróbuję przekonać żonę, że potrzebny jest jednak sprzęt specjalistyczny: Kamery do sportów extremalnych (http://www.bikeforum.pl/showthread.php?p=66960)

andrzej627
14-09-2008, 16:36
Mistrzostwo świata. Oglądając ten film miałam uczucie jakbym jechała na tym rowerze.
MAAtylda, dzięki za miłe słowa. Widzę, że też lubisz jeździć na rowerze. Może kiedyś przejedziemy się razem w Bieszczadach? Ty z przodu, a ja z tyłu będę filmował, jak w tym filmie (http://www.teepik.com/video-1658-camera-interieur-descente-en-vtt.html).

vm2301
14-09-2008, 19:29
O wstrząsach nie myślałem. Aparat nie jest taki stary. Podsuwasz mi argument, którym spróbuję przekonać żonę, że potrzebny jest jednak sprzęt specjalistyczny: Kamery do sportów extremalnych (http://www.bikeforum.pl/showthread.php?p=66960)

Ponieważ nie chcę zostać przeklęty, a szpil wbitych w figurkę moją z akompaniamentem voodoo-mamrotania pod nosem czuć na swoim cielsku nie chcę, oświadczam, co następuje:

O szkodliwym wpływie wstrząsów jeno słyszałem, nie znam konkretnych przypadków uszkodzenia aparatu poprzez wożenie go przytroczonego do roweru i narażenie na w/w warunki.

Jako jedynie bardzo ostrożny człowiek, na zimne dmuchający, sam wożę aparat na plecach dla nieco lepszej amortyzacji.

Co więcej jestem przekonany, że jeden aparat Ci wystarczy, a fundusze zaoszczędzone poprzez zaniechanie zakupu na pewno małżonka szanowna spożytkuje lepiej kupując gadżet bardziej cool jak inteligentna chłodziarko-zamrażarka, o toalecie, czy kreacji dla siebie służącej zatrzymaniu w domu małżonka cierpiącego na nadpobudliwość ruchową nie wspominając.

Pozdrawiam :)

PS. A propos video, którego link dołączyleś...to nieźle Cie wzięło;)

mAAtylda
14-09-2008, 22:27
Ale mam jechać na swoim rowerze, czy może na ramie Twojego?To by dopiero była jazda!!!

andrzej627
14-09-2008, 22:55
Maatylda, oczywiście biorę Cie na ramę.

andrzej627
23-11-2008, 23:14
Maatylda, w dalszym ciągu trenuję. Zrobiłem już ponad 600 km.

Dzisiaj miało być zimno ale słonecznie, a w końcu padał śnieg. Plan został wykonany. Odnalazłem skrzynka geocache i pojeździłem po lesie. Widziałem myśliwych, jeźdźców na koniach i leśne panienki. Nie wszystko sfilmowałem.

Zobacz dzisiejszą wycieczkę: Miało być słonecznie (http://pl.youtube.com/watch?v=VvRTefcj7qk)

PiotrekF
25-11-2008, 09:40
:smile:

Żeby złowić (znależć jego stanowisko) lipienia "zrobiłem" dwa tys. km kursując Niepołomice -okol. Dobczyc (oczywiście było to rozwleczone w czasie- jakieś dwa sezony).

Niedługo będziesz musiał jak tak dalej "pójdzie" kupić nowy licznik


Pozdrawiam

mAAtylda
25-11-2008, 10:42
Andrzej! Mistrzostwo Świata, jechać, kamerować, opowiadać - Ty jesteś człowiek orkiestra!

andrzej627
25-11-2008, 21:37
Maatylda, dzięki za miłe słowa.

Abym mógł lepiej kamerować, poprosiłem Św. Mikołaja o kamerę do zadań specjalnych (http://www.ntportal.pl/zapowiedzi/kamery-do-zadan-specjalnych). Mam nadzieję, że byłem wystarczająco grzeczny, aby ją dostać pod choinkę.

andrzej627
30-11-2008, 21:35
Dzisiaj znowu pojechałem do lasu, do miejsca, które zaobserwowałem w czasie jazdy pociągiem do pracy. Odnalazłem tam nawet bieszczadzkie klimaty: Las i kolej (http://pl.youtube.com/watch?v=QH7VomDRH-8)

andrzej627
14-12-2008, 14:24
Dzisiaj poza tradycyjną wycieczką do lasu, próbowałem jazdy na rowerze na leżąco: Premiers pas sur un vélo couché (http://pl.youtube.com/watch?v=ED6D4wvyqgc)

vm2301
14-12-2008, 14:37
Jak widać ... niełatwe?;)

andrzej627
14-12-2008, 14:44
Jak widać ... niełatwe?;)
Facet, który przyjechał tym rowerem, mówi, że w jeden dzień można się nauczyć jeździć. Jego matka takim rowerem jeździ codziennie do pracy. Taki rower jest podobno wygodniejszy niż rower tradycyjny. Plecy są oparte.

lucyna
14-12-2008, 16:21
Śmieszny wynalazek. Pozostanę tradycjonalistką.
Fajny aczkolwiek "niecodzienny" filmik.

vm2301
14-12-2008, 17:02
Facet, który przyjechał tym rowerem, mówi, że w jeden dzień można się nauczyć jeździć. Jego matka takim rowerem jeździ codziennie do pracy. Taki rower jest podobno wygodniejszy niż rower tradycyjny. Plecy są oparte.

Oparcie dla pleców pewnie jakieś zalety ma, ale jakoś myślę, że dla tych, co używają go jako środka transportu. Dla mnie rower to aktywność ruchowa, więc im więcej mięśni pracuje tym chyba lepiej;)

mAAtylda
14-12-2008, 22:08
Andrzeju ja Cie cały czas wspieram , obserwuje Twoje wyczyny i jestem wciąż pełna podziwu! Trzymaj tak dalej!

andrzej627
01-01-2009, 22:56
A ja Nowy Rok zacząłem wycieczką rowerową do lasu. Pojechałem sprawdzić nową kamerę, którą przyniósł mi Św. Mikołaj pod choinkę.

W Nowym Roku życzę wszystkim dużo zdrowia. Dedykuję mój filmik (http://pl.youtube.com/watch?v=EdSrh0FkcOQ) tym, którzy wolą w podobny sposób spędzać swoje wolne chwile.