Zobacz pełną wersję : ...a co TY lubisz najbardziej ? ...
"Zainspirowany" nieco wątkiem "obciachu" postanowiłem pójść troche inną ścieżką. A co Wy, ludziska lubicie robić w Biesach ( tudzież w jakim byc stanie - bez skojarzeń), ale tak poza tematem wędrówek i zwiedzania. Jak każdy z nas wrzuci tu swoje dwa grosze to może przy najlbliższym obcowaniu w B. zainsiruje kogoś do robienia czegoś fajnego, szalonego, głupiego etc. A więc do rzeczy:
Ja lubię siąść przed spożywczakiem ( tym małym, nie ABC ) w Wetlinie ( tak, tej passe), kupić takie piwo na jakie mnie akurat stać ( zwykle leżajsk) i tak bez sensu siedzieć bez cisnienia na góry... ot tak. Wiejski głupek :-)
noo,lubię tak samo ale w chaszczach lub z widokiem i bez ludzia
bertrand236
09-02-2009, 21:15
noo,lubię tak samo ale w chaszczach lub z widokiem i bez ludzia
Ja też, dlatego nie spotkaliśmy się w chaszczach Browarze:smile:
Tori w wątku "zapraszamdo ogniska" chyba wyjaśniłem, co najbardziej lubię.
pozdrawiam
Ja Was też chyba nie spotkałem w żadnych krzaczorach...
...a pod sklepem z piwem to tez lubie posiedzieć...tylko jak już wylezę z tych krzaczorów;)
Krzysztof Franczak
09-02-2009, 22:02
A ja najbardziej lubię wziąć kilo gliny albo dwa i coś ulepić nieśpiesznie a potem to wypalić a chaszcze też lubię ale bez napitku powietrze daje takiego kopa ,że bez się obejdzie.
Tak, jak napisałem w innym bieszczadzkim temacie...
Lubię leżeć na trawie
mieć obłoki nad sobą
Lubię witać poranek
słońca tarczę zamgloną
Lubię wdychać powietrze
zimną rosą umyte
Lubię drzewa nad głową
w letnią zieleń spowite
Lubię zboża skoszone
Jęczmień, owies i żyto
Lubię rzekę szemrzącą
jakby ktoś cicho czytał
Lubię kwiaty na łące
Śpiew skowronka, słowika
Lubię świątka przy drodze
który każdego wita
Lubię iść leśną ścieżką
przez bieszczadzką krainę
Mieć przy sobie kosturek
i kochaną dziewczynę...
majka777
09-02-2009, 22:23
Wojtek, ale ładnie!
trzykropkiinicwiecej
09-02-2009, 22:31
"...bo to jest tak że słowo Las - znaczy Świat"
Też tak lubie,i oby jak najczasciej:)
tori napisał
lubię siąść przed spożywczakiem ( tym małym, nie ABC ) w Wetlinie ( tak, tej passe), kupić takie piwo na jakie mnie akurat stać ( zwykle leżajsk) i tak bez sensu siedzieć bez cisnienia na góry...
... też tak miewam , tyle że po zejściu , no i zamiast piwa jest żołądkowa ze śledzikiem... a obok goście przy stoliku grają w szachy.
W ogóle tego nie rozumiem. ale czy muszę ???
co lubie?
-postawic namiot na poloninie
-wieczor spedzic przy ognisku, suszyc tam ubranie ktore potem dlugo nie traci zapachu dymu
-zanocowac w przygodnie spotkanym opuszczonym domu, wiacie, a nawet starym PGRze
-caly dzien wedrowac i nikogo nie spotkac
-spotkac na trasie jakas ekipe z ktora potem wedruje sie wspolnie i spedza wieczor z gitara
-klimat chatek gdzie mozna zajsc i zaraz po przekroczeniu progu ktos cie czestuje ugotowana na piecu potrawa lub jakims zacnym trunkiem
-spedzic wieczor na wypale gadajac ze smolarzami o zyciu
-ulowic sobie w potoku rybe i zjesc na wpol spalona na ognisku a na pol surowa
-posiedziec z piwkiem i kanapka pod sklepem, ale najlepiej nie markecikiem ale takim co pisze "artykuly spozywczo-przemyslowe"
- zlapac na stopa "pszczolke" i nie musiec samonożnie wlazic na sam szczyt
- zalapac sie na koncerty na jakims festynie
- trafic na lesna sciezke ktorej nie ma na mapach..
- przejsc zielona granice tak zeby mnie nikt nie zlapal (to juz niestety tylko wspomnienia)
-poznac fajnych ludzi z ktorymi mozna potem planowac nastepne wypady
-posiedziec w ciszy w jakis ruinach cerkwi
-znalezc gdzies w chaszczach ruiny dziwnych obiektow do ktorych juz pozniej nie bede umiala trafic
-popluskac sie nad jakims dzikim potoczkiem
-kupic sobie na bazarze nowe koraliki albo jakis smieszny kapelusz albo na festynie koszulke z napisem ktora bedzie mi potem przypominac ta impreze przez dluugie lata
-powygrzewac sie na trawie
-pozjezdzac z gory z lawinami blota
-isc caly dzien i przejsc 10km
-kupic sobie jakas rzezbe bieszczadzka
-wziasc na stopa jakis przystojnych dlugowlosych facetow z gitara
-napic sie wina "bieszczady"
-posiedziec z ciekawymi ludzmi w ktorejs z bardziej obciachowych knajp wetliny czy cisnej
-spedzic kolejna noc na pkp w sanoku
-przejechac sie jednym z najbardziej rozkreconych na czesci pierwsze pociagow
-pojezdzic autem po stokowkach noszacych wspomnienie asfaltu lub musiec wypychac auto z jakiegos brodu
-klimat nocnego pociagu "bieszczady" relacji gliwice-zagorz
-wyjsc ponad chmury
-miec swiadomosc ze to dopiero poczatek wyjazdu i wszystko, totalnie wszystko przede mna!!!!
...a co TY lubisz najbardziej ? ...
jako autor "sąsiedniego" wątku powiem tylko że nie lubię o tym mówić, ale lubię to robić ;)
Buba...
prawdziwa inspiracja z twego potoku słów płynie...
dzięki!
To jest fajne!
dorota z krakowa
10-02-2009, 17:51
co lubie?
-miec swiadomosc ze to dopiero poczatek wyjazdu i wszystko, totalnie wszystko przede mna!!!!
Buba, w tym tekście ujęłaś samą esencję Bieszczadów.
...Główna rzecz, ażeby nie zapomnieć - jak Aleksander Wielki - że żaden Meksyk nie jest ostateczny, że jest on punktem przejścia, który świat przekracza, że za każdym Meksykiem otwiera się nowy Meksyk, jeszcze jaskrawszy - nadkolory i nadaromaty...
Bruno Schulz - Sanatorium pod klepsydrą
dziabka1
10-02-2009, 18:31
Najbardziej lubię ten moment, jak się już dociera do szczytu. Jak stajesz na wierzchołku, zdejmujesz plecak i możesz spojrzeć na świat. I nie spieszyć się można i leżeć.
Jak nagle zza zakrętu wyłoni się coś, czego się nie spodziewało.
Jak pada i nic zza mgły nie widać a tu trzeba iść i nie ma zmiłuj.
Jak naokoło jest taka cisza, ze aż dzwoni powietrze.
Jak wiatr miecie śniegiem prosto w twarz.
Jak ten śnieg pod butami skrzypi.
Jak słońce wyłazi zza grzbietu i za nim sie chowa.
Jak wszystko wokoło trwa i tak jest od wieków i tak będzie jeszcze długo po nas i wielu przed nami na to samo patrzyło i myślało tak samo i wielu jeszcze po nas tak samo będzie mówiło.
Jak idziesz i wór cię przygniata i sobie przysięgasz w duchu ze już nigdy więcej.
Jak czuje się pierwsze ciepło po wejściu do chaty.
Jak widzisz uśmiech na twarzach ludzi, z którymi idziesz i sam tak samo się uśmiechasz.
Jak jest już nie dzień, a jeszcze nie noc.
Jak skaczesz z kamienia na kamień przez potok i nie wiesz, czy za chwile się nie skąpiesz.
Jak zamiast pójśc w prawo, pójdziesz w lewo i też jest pięknie.
Jak droga niknie przed tobą na horyzoncie.
Jak pachnie kosówka i dym z buka.
Dziękuję - dzięki temu wątkowi będąc w pracy - jestem w górach.
Basia Z.
10-02-2009, 18:48
Jak nagle zza zakrętu wyłoni się coś, czego się nie spodziewało.
Pod warunkiem, że to nie jest niedźwiedź. ;)
Buba i Dziabka napisały już chyba wszystko.
Co tu jeszcze dodać ?
Jak lubię leżeć w takiej wysokiej trawie, którą wiatr lekko kołysze i nie muszę się nigdzie spieszyć, nikt do mnie nie dzwoni, nie są mi potrzebne żadne pieniądze.
Kiedy zamykam oczy czuję na twarzy powiew wiatru, a kiedy je otworzę widzę przed sobą nieskończone morze błękitnych gór.
I czuję zapach trawy, zapach ziemi i nawet jakiś kamień ugniata mnie w plecy.
A jeszcze milej jest kiedy się odwrócę i widzę obok siebie kogoś kogo kocham, lub kogoś kogo lubię.
Pozdrowienia
Basia
No tak.... Basia sygnalizuje, że już niedługo walentynki ;)
A ja gdy już widzę Zagórz a z górki widzę Bieszczady to zaczynam lubić wszystko... no prawie wszystko ;)
Buba i Dziabka wystukały samą kwintesencję tego co lubię/lubimy, tak sądzę.
od siebie dadam :
- lubię następny dzień po powrocie do domu, bo już chcę wracać do tego co lubię jw.
pioabram
10-02-2009, 21:21
Tak,w słowach buby i dziabki jest cała kwintesencja tego po co sie jezdzi w bieszczady,w gorgany,karpaty tudzież inne góry.tego co człowieka wygania z ciepłego domu,by marznąc,moknąc,gdzies na szlaku....
Ale jedno jest to cos ponad wszystko.....
Puszka zimnego żywczyka,juz nareszcie na szczycie.obojetnie czy widok na 100km,czy na 10m....wiem że przyziemne ,cóz nie wszystko jest poezja..
cóz nie wszystko jest poezja..
Stachura jak by żył to by ci zaprzeczył
pioabram
10-02-2009, 21:51
Stachura jak by żył to by ci zaprzeczył
Zaprzeczył?Kto tam wie?Umarł,tak dziwnie.No,ale zostało nam na pocieszenie :"Stare dobre małzenstwo,(męczęstwo;))
Wszystko jest poezją, a najmniej poezją jest napisany wiersz; każdy jest poetą, a najmniej poetą jest poeta piszący wiersze: czy to jest też prawda? Jeszcze nie wiadomo. Wiele znaków na ziemi i niebie wskazuje na to, że tak istotnie jest. Zwłaszcza na ziemi. Zwłaszcza na książkach. Na książkach zwłaszcza "poetyckich". Wszystko jest poezją: to że idziesz do księgarni, kupujesz tomik wierszy, wychodzisz, przy straganie kupujesz pół kilo czereśni albo pół kilo śliwek, zależy jaka pora roku, idziesz do parku, siadasz na ławce, jedną ręką przewracasz kartki, drugą sięgasz po czereśnie lub śliwki, zależy jaka pora roku, wszystko to jest oczywiście poezja, a najmniej poezją są czytane wiersze.
Edward Stachura - "Wszystko jest poezją"
buba z dziabką ładnie ujęły w słowa naszą lubowl :)
dodam jeszcze - lubię spoglądać na mapy, wiedząc, że wyjazd za pasem i wyciągać z pawlacza śpiwór...
dziabka1
11-02-2009, 12:57
wiecie co...
przeczytałam to, co napisałam raz jeszcze - na zimno. I jestem zaskoczona że mi tak fajnie wyszło. I dumna z siebie.
bardzo się ciesze, ze się wam podobało :))
A co do Stachury - to poprawny tytuł jest "Wszystko jest poezja". Zresztą - taki napis jest na jego grobie na Cmentarzu Północnym w Warszawie.
...
-napic sie wina "bieszczady"
........
buba , czy takie;) ?
(fot. Machoney z ostatniej niedzieli w Zawadce R.)
buba , czy takie;) ?
(fot. Machoney z ostatniej niedzieli w Zawadce R.)
dokladnie takie :) i jaka wspaniala etykieta!! nawet dalam zrobic sobie koszulke z tym emblematem :D
trzykropkiinicwiecej
12-02-2009, 11:19
...nie szkoda Wam wątroby na trzynogiego misia? ...z winem to ma naprawdę niewiele wspólnego....
dokladnie takie :) i jaka wspaniala etykieta!! nawet dalam zrobic sobie koszulke z tym emblematem :D
poprosimy o fotkę :)
...nie szkoda Wam wątroby na trzynogiego misia? ...z winem to ma naprawdę niewiele wspólnego....
No co Ty, to było tylko na pożegnanie i dla "podtrzymania tradycji", jedna flaszka z "gwinta" na 20 osób.
ps.1 po większej ilości to "miś" ma cztery łapy, spadając;) albo nie ma wcale...
ps.2 ale co to był za rocznik:lol:..2009
.....
ps.2 ale co to był za rocznik:lol:..2009
Myśmy swego czasu degustowali znamienity rocznik 2005, też dla podtrzymania tradycji.Było cosik w tym roczniku niesamowitego .
Butelka z jednej dostawy miała " bukiet " wiśniowy, a z drugiej i innego sklepu " bukiet " malinowy". :-)
Dzisiaj walentynki... i to chyba najleprzy post do składania laurek... poza tym lubię tą piosenkę:
http://www.tekstowo.pl/index.php/tekst/Kopruch/Poprostu_b%B1d%BC
...nie szkoda Wam wątroby na trzynogiego misia? ...z winem to ma naprawdę niewiele wspólnego....
to sie pije symbolicznie, dla klimatu, a nie butelke na glowe (moze sa tacy desperaci ;) ) choc jak ktos uwaza ze to winko jest niedobre to proponuje sprobowac hicior o nazwie "żemczużina kryma" - mimo pieknej etykiety i ladnego koloru nie udalo sie zmóc nawet w duzej ekipie ;)
Powered by vBulletin® Version 4.2.1 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.