Zobacz pełną wersję : Plan wycieczki - sugestie/porady
Krzysiek
27-03-2009, 15:28
Witam. Na początku z okazji pierwszego posta chciałbym powitać całą pokaźnych rozmiarów społeczność forum :-)
Na początek takie wprowadzenie. W Bieszczadach do tej pory byłem dwa razy. Pierwszy raz w zamierzchłych czasach liceum na 3-dniowej wycieczce, czyli odbębnienie standardów, Tarnica, tama na Solinie, Polańczyk (chyba najmniej lubiane przeze mnie miejsce w Bieszczadach)... Drugi raz to wrzesień 2008. Wyprawa samochodem ze znajomymi. Plan był ambitny. Zostawić samochód w Komańczy i ruszyć w kierunku BPN. Pech chciał, że przez całe 5 dni ani na chwilę nie przestawał padać deszcz. Zamiast wyprawy pieszej mieliśmy wyprawę pieszo-samochodową. Trafiliśmy do Cisnej, gdzie ugościła nas wspaniała bacówka "pod Honem", by w deszczu dojść do Jaworca, gdzie przemoczonych odebrał nas jeden z kolegów. Dalej Wetlina, Brzegi i "spacer" po Połoninie Caryńskiej w śniegu i wietrze z widocznością na 20m. Nocleg w Ustrzykach i do domu. Tym razem bieszczadzka pogoda (plus nasz brak doświadczenia) nas niewątpliwie pokonała. Proporcjonalnie wzrosła chęć "odegrania się" w tym roku :wink:
Chciałbym przedstawić szkic planu podróży i poprosić o sugestie i porady oraz uzupełnieni czasów przejść zastąpionych "?". Planujemy jechać w czerwcu, jak wtedy bywa z pogodą?
DZIEŃ 1
Komańcza - Cisna
Komańcza - Duszatyn 2 h
Duszatyn - Jeziorka Duszatyńskie 1 h 15 min
Jeziorka Duszatyńskie - Chryszczata 1 h 15 min
Chryszczata - Przełęcz Żebrak 1 h 15 min
Przełęcz Żebrak - Jaworne 1 h 15 min
Jaworne - Wołosań 1 h
Wołosań - Bacówka PTTK "pod Honem" 2 h 45 min
łączny czas: 10 h 45 min
Pytanie czy da się taką trasę zrobić w jeden dzień? Do sugerowanego czasu przejścia należy raczej dodawać czy odejmować?
DZIEŃ 2
Cisna - Wetlina
Cisna - Jasło 3 h 30 min
Jasło - Okrąglik 15 min
Okrąglik - Smerek 2 h 45 min
Smerek - Wetlina ?
łączny czas: ~ 7 h
Trasa łatwiejsza, czy to tylko pozory? :smile: Jaki jest mniej więcej czas przejścia z Smereku do Wetliny asfaltem?
DZIEŃ 3
Wetlina - Bacówka PTTK "pod Małą Rawką"
Wetlina - Jawornik 1 h 45 min
Jawornik - Rabia Skała 2 h
Rabia Skała - Czerteż 2 h
Czerteż - Krzemieniec 1h 45 min
Krzemieniec - Wielka Rawka 45 min
Wielka Rawka - Mała Rawka 15 min
Mała Rawka - Bacówka PTTK "pod Małą Rawką" ?
łączny czas: 8h 30 min
DZIEŃ 4
Bacówka PTTK "pod Małą Rawką" - Wołosate
Bacówka PTTK "pod Małą Rawką" - Wielka Rawka ?
Wielka Rawka - Ustrzyki Górne 2 h
Ustrzyki Górne - Tarnica 3 h
Tarnica - Przełęcz Goprowców 25 min
Przełęcz Goprowców - Halicz 1 h
Halicz - Rozsypaniec 15 min
Rozsypaniec - Przełęcz Bukowska 15 min
Przełęcz Bukowska - Wołosate 1h 30 min
łączny czas: ~ 9h
DZIEŃ 5
Wołosate - "Chatka Puchatka"
Tutaj mam największe wątpliwości czy da się przejść taką trasę w jeden dzień. Jest po drodze "Koliba", w której można się zatrzymać, ale jeśli jednak jest możliwość dotarcia do "Chatki Puchatka", to wolałbym tą opcję. Proszę o porady :smile:
Wołosate - Tarnica 2 h
Tarnica - Przełęcz Goprowców 25 min
Przełęcz Goprowców - Krzemień 1 h
Krzemień - Widełki 2h 45 min
Widełki - Bereżki ?
Bereżki - Schronisko Studenckie "Koliba" 1 h 15 min
Schronisko Studenckie "Koliba" - Połonina Caryńska 2 h
Połonina Caryńska - Brzegi Górne 1 h 40 min
Brzegi Górne - Chatka Puchatka 1 h 30 min
łączny czas: 12h 35 min
DZIEŃ 6
"Chatka Puchatka" - Bacówka PTTK "pod Honem"
"Chatka Puchatka" - Roch 40 min
Roch - Przełęcz M. Orłowicza 50 min
Przełęcz M. Orłowicza - Krysowa 1 h 15 min
Krysowa - Jaworzec 45 min
Jaworzec - Falowa 2 h 45 min
Falowa - Dołżyca 1 h
Dołżyca - Bacówka PTTK "pod Honem" ?
łączny czas ~ 8 h
Dziękuję za przebrnięcie przez tego posta, Będę wdzięczny za rady :-)
[...] Jest po drodze "Koliba[...]:-)
Otóż Koliby nie ma :( Starej Koliby... A nowa sie buduje...
pozdrawiam
Krzysiek
27-03-2009, 15:37
Czyli teraz pytanie można postawić jaśniej. Jest szansa dojścia do Chatki Puchatka czy trzeba zmienić nieco plan?
Witaj Krzysiek na Forum!
Chcesz rad a rady są takie, że czasy przejść to głównie zależą od tego jak się chodzi. Masz cel, masz etapy i zapewne wiesz jak szybko chodzisz Ty sam a jak inni co z Tobą pójdą. Wszyscy idąc "wyrabiacie czas". Dobrze, że masz punkty kontrolne z czasami przejść bo będziesz mógł kontrolować to co zaplanowałeś. Po 1 dniu nastąpi lub nie weryfikacja czasów a może i uczestników. Na 1 etapie masz na Żebraku gdzie jeszcze zejść. Wyjdź bardzo wcześnie tego dnia i zaopatrz się w wodę bo zbyt dużo miejsc na jej pobranie nie będzie. Czas zależy też czy się chcesz zatrzymywać i focić, napawać się widokami, skoczyć gdzieś w bok, więcej lub mniej odpoczywać. Są rekordziści i są nawet zawody tras. Polecam poniższy link celem poznania czasów na maksa http://www.maratonczyk.pl/content/view/644/52/
Po 1 dniu już będziesz znał odpowiedzi na wiele swoich pytań a po 3-4 na prawie wszystkie ;) Zdobywaj więc doświadczenie, nawet sobie czasy zapisuj to później się przyda gdy będziesz układał następne plany.
Trasa klasyk, wiekszość tutaj na Forum zaczynała od tego, później zaczynają szukać czegoś swojego co i ja Ci życzę.
Czerwiec zazwyczaj jest piękny, ja go zawsze takiego pamiętam, ale nikt Ci gwarancji nie da, no... baca z Zakopanego da.
Koniecznie opisz wędrówkę tutaj jak wrócisz!!! Powodzenia!
Krzysiek
27-03-2009, 16:22
Nie sposób się nie zgodzić... A trasa klasyk, dlatego, że to ma być pierwszy raz "na poważnie". Myślę, że pomysł wyjścia na prawdę wcześnie (stawiałbym na 5 lub 6 rano) jest rozsądny i daje szanse na dotarcie za dnia, tym bardziej, że to czerwiec więc dzień długi :) Relacja okraszona zdjęciami na pewno się tu znajdzie po powrocie :) Tymczasem doczekać się nie mogę :)
Dzień piąty jest syty.Trasa jest do zrobienia, ale bez przynajmniej jednego dnia odpoczynku wcześniej to widzę krzyże...
Krzysiek
27-03-2009, 16:30
Wezmę pod uwagę :)
Witaj na Forum!
Bardzo fajny i ambitny plan. W dniu piątym postawiłeś znak zapytania. Schodząc z Bukowego Berda na Widełki możesz iść dalej niebieskim w kierunku Magury Stuposiańskiej i przed szczytem zejść zielonym na Przełęcz Przysłup (to ok. 2,15 min) lub z Widełek szosą do Bereżek i dalej żółtym na Przełęcz Przysłup. Z Przełęczy dalej zielonym na Caryńską tak jak opisałeś.
Życzę pogody i wytrwałości ;)
Opisz po powrocie trasę (zdjęć pewnie nie zdążysz zrobić :))
Ten dzień odpoczynku, około 5 dnia, wspomniany przez Browara był zawarty w mojej uwadze "Po 1 dniu już będziesz znał odpowiedzi na wiele swoich pytań a po 3-4 na prawie wszystkie ;)"
Bardziej precyzyjny link do tego wcześniejszego :)
http://www.biegrzeznika.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=59:witamy
No nikt się nie pyta a i Ty nie mówisz jak z ekwipunkiem? Czy planujecie spanie tylko pod dachem, czy również ciągniecie namiocik (abo dwa)? A prowiant? To wszystko waży, co się przekłada na czas przejść. Więc jeśli chcesz liczyć na ludz,i to ten piąty dzień dasz radę. O ile masz kondycję średnią. Ale już z namiotami, kocherami i zapasem jedzonka (czyli wyprawowo) to już nie optymistycznie! Jedno ostre podejście na Tarnicę, drugie Krzemień, potem kawałek trudniejszy przed Caryńską i forsownie dość na Wetlińską! Ale jeśli pogoda nie dopisze, to zapomnij o wyjściu poza Kolibę. A co do niej samej, to jeśli planujecie przemierzać wyprawowo Biesy, jej przebudowa nie powinna Was kłopotać. Na Kolibie namiocik można rozbić. Nikt Cię nie przegoni (no chyba że miś jakiś z Magury se zlezie). Bez namiocików też sobie poradzicie. Zawsze można skorzystać z wiaty dla koników. No chyba że miś pierwszy zajął! Czasem i sianko się tam znajdzie. Oczywiście do celów rekreacyjno-wypoczykowych, nie gastronomicznych! :mrgreen: No i ważna sprawa tak ogólnie: WODA!!! Bo w czerwcu trafiają się upały, a na połoninach grzeje niemiłosiernie! I jeszcze coś do ochrony głowy. Przypominam tak tylko. I życzę powodzenia....
pozdrawiam...
DZIEŃ 5
Wołosate - "Chatka Puchatka"
Tutaj mam największe wątpliwości czy da się przejść taką trasę w jeden dzień. Jest po drodze "Koliba", w której można się zatrzymać, ale jeśli jednak jest możliwość dotarcia do "Chatki Puchatka", to wolałbym tą opcję. Proszę o porady :smile:
Wołosate - Tarnica 2 h
Tarnica - Przełęcz Goprowców 25 min
Przełęcz Goprowców - Krzemień 1 h
Krzemień - Widełki 2h 45 min
Widełki - Bereżki ?
Bereżki - Schronisko Studenckie "Koliba" 1 h 15 min
Schronisko Studenckie "Koliba" - Połonina Caryńska 2 h
Połonina Caryńska - Brzegi Górne 1 h 40 min
Brzegi Górne - Chatka Puchatka 1 h 30 min
łączny czas: 12h 35 min
Jeśli was tego dnia złapie poważna zadyszka, to nie trzeba się spod dawnej Koliby na połoniny wspinać, tylko przejść się doliną Caryńskiego do Nasicznego i tam przenocować u harcerzy. A jeśli zadyszka będzie mniejsza, to po przejściu Caryńskiej nie trzeba się wspinać na Wetlińską, tylko można się wbić na siano do leśniczówki w Berehach Górnych (całkiem sympatycznie).
O Matko i Córko !!! ... jaki piękny plan.
Tylko że on nie jest to plan bieszczadzki. To jest plan na jakąś grę komputerową, w której ustalamy obciążenia i dystanse a potem pokonujemy trasę na ekranie.
Nie ma tu miejsca na luzik, nie ma zaplanowanego czasu na zachłystanie się widokami, nie ma placu na deszcz (na przykład w Cisnej), nie ma miejsca na spotkania,czy knajpy.
Powtórzę: to jest piękny plan , ale wyluzuj. Bez tego nie poczujesz klimatu. Gdy spędzisz dzień na przeczekanie deszczu , to to nie jest strata. Ale może do tego trzeba dojrzeć ???
Ja Cię rozumiem.
Też mi się zdarzało "biegać" po Bieszczadach, gdym wygłodniały chciał "zaliczyć" byle jak najwięcej, bo mi się zdawało, że będę żałował, gdy gdzieś tam nie dojdę, czegoś nie zaliczę.
Przyłączam się i radzę nieco wyluzować, gonitwa od punktu A do punktu B to nie to samo, co delektowanie się trasa między np. Komańczą a Cisną. Musisz mieć czas na zobaczenie terenu, którym będziesz szedł, odpoczynek, fotografowanie (relacje są tu obowiązkowe), podglądanie - gdyby tak szczęśliwie było co podglądać, ewentualne załamanie pogody, wzdęcia, czy piwko z kompanami na jakiejś polance;)
...w końcu wrócisz tam, więc nie ma co się spieszyć;)
Pozdrawiam:)
... jaki piękny plan....
Powtórzę: to jest piękny plan , ale wyluzuj. Bez tego nie poczujesz klimatu...
Też tak sądzę ,że to tylko plan i do tego bardzo ambitny.Nie przesadzajcie, to nie "Bieg Rzeżnika".Chodzenia po górach ma być przyjemnością. Po pierwszym , a ostatecznie po drugim dniu zmienicie diametralnie zamiary.
W trzecim dniu jak Was przystawi pod Jawornikiem,to odechce się Wam już pójść dalej. Jak już, to tą trasę bym odwrócił i schodził z Jawornika, jest łatwiej.
http://forum.bieszczady.info.pl/showthread.php?t=3393&highlight=rabia+ska%C5%82+a&page=8
Krzysiek nie odbieraj tego jako krytykę i nie zniechęcaj się, ale zważ ,że w jednym dniu wychodzisz na górę i schodzisz i popatrz jakie masz w sumie przewyższenia.
Pozdrawiam i życzę powodzenia
Krzysiek
27-03-2009, 21:45
Ależ oczywiście, że to nie będzie wyglądało w ten sposób, że wstajemy rano i biegniemy niemalże szlakiem byle dalej i szybciej :wink: Może źle zrobiłem pisząc "DZIEŃ X", lepiej byłoby "ETAP X". W Bieszczadach najważniejszy jest klimat. Pisałem już o ubiegłorocznym wrześniowym wypadzie, który pod względem chodzenia był absolutnym niewypałem (deszcz przez pięć bitych dni non stop), a mimo wszystko wspominam go bardzo dobrze, chociażby ze względu na wspaniałą atmosferę w "pod Honem" - wspólne piwkowanie i śpiewanie z przybyłymi wędrowcami. Kapitalne chwile. Oczywiście chciałoby się pochłonąć jak najwięcej :-) Niemniej spontaniczne modyfikacje planu są jak najbardziej dopuszczalne :-)
Co do wątku ekwipunku, to bierzemy tylko niezbędne minimum jeśli godzi o odzież plus jedzenie typowe "na przetrwanie" (tak swoją drogą, co polecacie?) porozkładane po plecakach wszystkich członków "ekspedycji" :wink: Z namiotem jest problem, bo to jednak trochę waży. Wolelibyśmy nie brać i spać po schroniskach raczej, ale może jednak warto zabrać...
@joorg - dlaczego miałbym odbierać cenne wskazówki jako krytykę? :) Po to tu piszę, żeby zasięgnąć wskazówek od ludzi doświadczonych w temacie. Swoją drogą dziękuję za duży odzew :)
A ja, na przekór innym powiem tak: Masz potrzebę pędzić? To pędź! Bo cóż komu do tego, jak kto lubi wypoczywać i góry poznawać.. I cieszyć się nimi i klimat poczuć... Ja osobiście od lat łażę po nich... Łażę sobie po 30-40 km dziennie... Z plecakiem... W pogodę i niepogodę (choc ja jej tak nie nazywam). I to, że łażę nie przeszkadza mi czuć ich klimatu. Wręcz przeciwnie. Tylko tam, idąc i patrząc czuję je... nie siedząc w Siekierezadzie czy innym wyszynku... Czasem spotkam kogoś... Czasem z nim jakiś etap mojej włóczęgi przemierzę... I poznam lepiej niż kogoś kto towarzyszył mi w posiłku w knajpie jakiejś. A czasem nie widzę człeka dni kilka... I też jest dobrze... Czasem oczarowany jakimś miejscem zatrzymam się na chwilę... fotek parę zrobię... porozmawiam ze staruszkiem lub posiedzę w niebo tępo patrząc. Ale za jakąś chwilę, godzinę lub dwie idę dalej... Bo... "wedrówką wieczną życię jest człowieka", bo... wiem, że tam jeszcze czeka mnie to drzewo.. tamten strumyk czy owo wzgórze... I gonię do nich! I dobrze czuję się idąc... I nikogo ze spotkanych nie pouczam i nie doradzam jak ma te góry chłonąć... Co robic by je poczuć... Znam kilku takich co przyeżdżają w jedno i to samo miejsce w Bieszczadach. Wdrapują się do schroniska i siedzą tam tydzień nie ruszając się dalej niz kilkaset metrów. Dumnie nazywają się Bieszczadnikami... Ich też nie pouczam.... Każdy ma swój sposób na życie... I niech tak zostanie....
Pozdrawiam...
P.S. Co do jadłospisu.. Ja tam noszę to co konieczne, czyli wody ze dwa litry i parę tabliczek czekolady (wodę uzupełniam gdy tylko mogę a czekoladę trzymam na czarną godzinę). To co lekie i szybko da się przyrządzić czyli zupki Amino i jakieś tam gorące kubki. No i owoce... :grin: bo lubię... Orzeszków kilogram, bo też lubię... jakiś konserw i pieczywko. I pomidor, bo zawsze lepiej ta kanapka wchodzi. No i herbatkę dobrą zawsze mam! I nie jakaś Saga ani Lipton... Herbata taka aromatyczna. Taka, co to gdy z kubkiem wieczorem skonany zasiadasz, uśmiech wywołuje na twarzy i zadumę.... I wtedy wiem gdzie jestem...
No i jeszcze jedno... Krzysiek, jak i ja, musi świat drogi przemierzyć by znaleźć sie w Bieszczadzie... I może stąd się bierze ten pęd, by być wszędzie... zobaczyć po raz kolejny znane nam miejsca... Może... A może to wilcza natura i niespokojność ducha...
Pozdrawiam raz jeszcze...
Nieźle, nieźle Krzysiek... Jeśli Zrealizujecie plan to koniecznie Musisz to opisać. Jedna wyprawa i Będziesz miał większy dorobek niż ja po 10 latach szwendania się po Biesach :-) ...no ale jeśli człowieka ciągle coś ciągnie pod ten Otryt.... ech.
Powodzenia i dobrej pogody życzę.
Każdy ma swój sposób na życie... I niech tak zostanie....
...
tak, cos w tym jest! dla mnie przejsc dziennie 20km to ogromna wyrypa ktora przestaje mnie bawic.. najlepiej kolo 10km.. trase komancza-cisna szlam 3 dni..ale tez nie wyobrazam sobie zeby spac wiecej niz 2 noclegi w jednym miejscu, najlepsza wedrowka ślimacza- noga za noga i z domkiem na plecach :) ale rozumiem ludzi co w ciagu dnia ida 40km, co nie znaczy ze oni nie patrza w niebo.. moze po prostu niektore odcinki ida szybciej.. moze gdybym miala takie mozliwosci tez bym tak robila? wiecej swiata mozna by zobaczyc...
najlepiej jak kazdy zna swoje mozliwosci i wie co go bawi
udanej wedrowki krzysiek!! i przede wszytskim zdrowia i ladnej pogody!!!
tak, cos w tym jest! dla mnie przejsc dziennie .. ogromna wyrypa ... ale rozumiem ludzi co w ciagu dnia ida ...
Znam Gościa (pozdrawiam Marcinie),który samotnie "zalicza" bardzo długie dystanse np. w jeden dzień czerwonym szlakiem z Cisnej aż do Puław w Beskidzie Niskim :roll:.(co mapy brakuje ? trzeba dwie złożyć razem)
Ale jak idzie w grupie to potrafi się dostosować do innych i to jest Jego zaleta.Dobrze się z nim chodzi ,bo jak trzeba skoczyć ;)z grani po wodę do zródełka , które jest niżej jakieś 20 minut i spowrotem 30, to reszta idzie dalej a On i tak z wodą dogania.
Rozumię, jak ktoś lubi "robić"długie trasy (szacunek), ale musi mieć do tego odpowiednie przygotowanie i znać swoje możliwości ,jak to się mówi "mierzyć siły na zamiary"
Krzysiek powiem ci jedno : pierwszy raz byłem w Bieszczadach przypadkiem " ale tak mnie zafascynowały" że w dniu wyjazdu już rozmyślałem intensywnie jak "tu" najszybciej powrócić :d. drugą wyprawe zaczełem planować w najdrobniejszych szczegółach i róznych wariantach tak żeby jak najwięcej zobaczyć i przejść i tu ........ zonq wszystko na miejscu zweryfikowała pogoda i na całę szczęście :D wtedy dopiero zaczełem dostrzegać uroki Biesów. Od tamtej pory każdy wyjazd w Bieszczady planuje z " grubsza" , tzn date wyjazdu i powrotu oraz miejsce startu a reszta wychodzi w trakcje :d .
życzę powodzenia w trasie i wytrwałości :D
Krzysiek
30-03-2009, 01:00
Ja już przeżyłem ten raz kiedy pogoda pokrzyżowała plany. Teraz chce spróbować zmierzyć się z pewnym, nazwijmy to wyzwaniem. Jest więcej jak pewne, że zrealizowanie planu w 100% to pobożne życzenie, ale tak to już jest :wink: Niemniej będę chciał jednak przejść tą trasę. Jak nie w 6 to w 10 dni :wink: Czas pokaże co z tego wyjdzie. Jak znam siebie to z "pod Honem" ciężko mi się będzie rozstać :wink:
Co do przygotowania to plaża + lasy oliwskie + gdyńskie klify jak tylko przyjdzie wiosna będą miejscem moich licznych przechadzek. Teren co prawda nieporównywalnie łatwiejszy, ale przyjemny do podrasowania kondychy :wink:
Po pierwsze witam na forum, gdyż jest to mój pierwszy wpis :)
Krzysiek wróciłeś już? Opiszesz na forum jak udała Ci się realizacja założonego planu? :)
W tym roku planuję swój pierwszy wypad w Bieszczady (w sierpniu) pomimo wykruszenia się kompana zdecydowałem się jechać sam :)
Krzysiek
14-08-2009, 23:47
Jak się udała realizacja planu? Ano niestety się nie udała... Już spieszę z wyjaśnieniem.
Otóż na początku maja doznałem kontuzji. Skręcenie stawu kolanowego z ukruszeniem łękotki przyśrodkowej. 3 tygodnie w gipsie od pół uda do kostki + 2 tygodnie rehabilitacji. Niby na termin wyjazdu bym się wyrobił, ale rozsądek wziął górę.
Obecnie jestem coraz bardziej rozchodzony i zaczynam zaprawę. Plan jest taki coby Bieszczad odwiedzić w połowie września. Mam nadzieję, że nie będzie jak w ubiegłym roku, czyli nieprzerwanie przez 6 dni deszcz. Co do planu, to będzie lekko zmodyfikowany. Wyłączony zostanie najprawdopodobniej odcinek Komańcza - Cisna i pewnie mordercza wyprawa z Wołosatego do Chatki Puchatka. W to miejsce pewnie coś wskoczy. Chociażby pętelka Cisna-Cisna czarnym szlakiem przez Jaworzec albo coś takiego.
Ciekawe czy to już wszystkie przeciwności jakie stanęły mi na drodze w Bieszczad? Mam nadzieję - do zobaczenia na szlaku!
Oby wszystkie! Powodzenia!
Krzysiek
04-09-2009, 23:43
Tak, to znowu ja, dla tych co jeszcze nie mają dość czytania moich upierdliwych dyrdymał :grin:
Po opisanych wyżej perturbacjach moja desperacja odnośnie wyjazdu sięga zenitu. Wyszło na to, że w nowym terminie mogę jechać SAM albo wcale. Pytanie brzmi czy samemu po Bieszczadzie chodzić jest bezpiecznie? Zadaję takie pytanie wierząc w maksymę: "Nie ma głupich pytań..." - wybaczcie ;) Brak doświadczenia niestety. Z tego powodu i drugiego jakim jest niedawna kontuzja okroiłem znacznie plan pierwotny.
Kolejny projekt wygląda tak:
Dzień 1
Cisna - Wetlina - przez Okrąglik - czerwony szlak
Dzień 2
Wetlina - "Pod Rawkami" - zielony szlak
Dzień 3
"Pod Rawkami" - Wetlina - przez Połoniny: Caryńską i Wetlińską - zielony i czerwony szlak a od przełęczy Orłowskiego żółty (?)
Jakieś porady, gdzie uważać, na co zwrócić uwagę?
Dzięki z góry.
andrzej627
04-09-2009, 23:56
Jeżeli szukasz towarzystwa, to w drugiej połowie września co najmniej kilka osób z forum będzie przebywać w Sękowcu.
Tak, to znowu ja, dla tych co jeszcze nie mają dość czytania moich upierdliwych dyrdymał :grin:
Po opisanych wyżej perturbacjach moja desperacja odnośnie wyjazdu sięga zenitu. Wyszło na to, że w nowym terminie mogę jechać SAM albo wcale. Pytanie brzmi czy samemu po Bieszczadzie chodzić jest bezpiecznie? Zadaję takie pytanie wierząc w maksymę: "Nie ma głupich pytań..." - wybaczcie ;) Brak doświadczenia niestety. Z tego powodu i drugiego jakim jest niedawna kontuzja okroiłem znacznie plan pierwotny.
Kolejny projekt wygląda tak:
Dzień 1
Cisna - Wetlina - przez Okrąglik - czerwony szlak
Dzień 2
Wetlina - "Pod Rawkami" - zielony szlak
Dzień 3
"Pod Rawkami" - Wetlina - przez Połoniny: Caryńską i Wetlińską - zielony i czerwony szlak a od przełęczy Orłowskiego żółty (?)
Jakieś porady, gdzie uważać, na co zwrócić uwagę?
Dzięki z góry.
Jeśli miałeś tak poważną kontuzję i chcesz iść sam, to proponuję zrezygnować z odcinka Cisna-Wetlina.
Proponuję coś takiego.
Dzień 1 - Wetlina- żółtym na przeł.Orłowicza i dalej czerwonym, obie połoniny i nocleg w UG.
Dzień 2 - UG-Tarnica-Halicz-przeł.Bukowska i nocleg w Wołosatem (cały czas czerwony)
Dzień 3 - Wołosate-niebieskim na obie Rawki i Działem zielonym do Wetliny
Kiedy chcesz dokładnie jechać? Może pojedziemy razem? Zabrałbym Cię po drodze. U mnie w grę we wrześniu wchodzi jedynie wyjazd wieczorem w czwartek i powrót wieczorem/w nocy w niedzielę. Na miejscu bylibyśmy w piątek nad ranem. Zrobilibyśmy kółko do Wetliny tak jak napisałem wcześniej. Gdzie chcesz nocować? Dobrze byłoby mieć namiocik w razie W.
tomas pablo
05-09-2009, 22:38
witaj ! co do kontuzji- to radziłbym zasięgnąć opinii ortopedy.Co on na Twoją wyprawę.Co do samej wędrówki-radzę byś używał kijków trekingowych !! A na kolano-orteza. Sam miałem poważną kontuzję kolana.( co w ogóle mnie przerażało ,że skończy się moje łażenie po górach ).Istotne, byś po prostu nie zaszkodził sobie.bo póżniej znów rehabilitacja itd.
OsadaMagury
18-09-2009, 12:30
Plan wycieczki bardzo mi sie podoba. jezeli do tej pory byłes raz czy dwa w Bieszczadach to postawiłes sobie bardzo ambitna trase. Uwzglednij jednak,jak juz ktoś madrze napisał: POGODE. To w zasadzie najwazniejszy szczegół w górach.
Witam :) Poradźcie proszę, bo sama się nie mogę zdecydować. Jadę w biesy w pierwszy weekend października, pierwszy raz jesienią. Mam nadzieję że kolorki już jako takie będą, bo bardzo chcę to zobaczyć. I tu moje pytanie: gdzie lepsze widoki? Ciekawsza trasa na jesień? Niektóre już przeszłam, ale częściowo bardzo dawno temu,a tylko trochę ostatnio bo niedawny wyjazd nie sprzyjał dłuższym wędrówkom.
To moje wstępne plany:
1. Wołosate-Halicz-Tarnica-Ustrzyki Górne
2.Ustrzyki Górne-Wielka Rawka-Krzemieniec-Rabia Skała-Wetlina
albo:
1.Polana-Otryt-Dwerniczek-Magura St.-Połonina Car. -bacówka pod Małą Rawką(to wersja hard)
wersja soft: dojechać do Dwerniczka i dalej jw
2.Mała Rawka-Wetlina, właściwie to jak pkt2 wyżej :)
No i powiedzcie gdzie bezpieczniej, bo jadę sama :)
Witaj!Wydaje mi się ,ze pierwsza wersja,ale może wypowiedzą się bardziej doświadczeni.Pozdrawiam!
Witaj!Wydaje mi się ,ze pierwsza wersja,ale może wypowiedzą się bardziej doświadczeni.Pozdrawiam!
Dzięki, wezmę pod uwagę :) Muszę się trzymać pierwotnych planów bo im więcej siedzę na forum tym więcej pomysłów w głowie. Tylko szkoda że czasu tak mało.
malinka74
26-09-2009, 09:47
Gniazdo Tarnicy i Halicza jest piękne - tylko poza tym co pokazują znaki to trudna trasa tzn idzie sie w praktyce 8 godzin - bo do szlakowych 6,5 trzeba dodać odpoczynki zatem jak najbardziej do wyruszenia raniutko .Ja też polecę wariant pierwszy - pamiętaj koniecznie o termosie z herbatką - na górze jest chłodniej
Witam :) ...
2.Ustrzyki Górne-Wielka Rawka-Krzemieniec-Rabia Skała-Wetlina
albo:
2.Mała Rawka-Wetlina, właściwie to jak pkt2 wyżej :)
Biorąc pod uwagę porę roku to wędrówki trzeba będzie zaczynać wcześnie rano aby zejść z trasy za dnia. A odnośnie propozycji tras nr 2 to trasa z Małej Rawki do Wetliny to nie to samo co proponowana trasa w wariancie nr 1.
Biorąc pod uwagę porę roku to wędrówki trzeba będzie zaczynać wcześnie rano aby zejść z trasy za dnia. A odnośnie propozycji tras nr 2 to trasa z Małej Rawki do Wetliny to nie to samo co proponowana trasa w wariancie nr 1.
No tak, z Małej do Wetliny można też Działem się przespacerować :) Ale miałam na myśli przejście z Małej na Wielką i dalej jak pkt2.
Co do trasy Wołosate Tarnica UG to mi wyszło z mapy (wyd. Ruthenus, mapa p.Krukara) jakieś 8,35. Więc liczę się z tym ze przy kiepskiej pogodzie moze zejść i 10 godzin. Wyruszać mam zamiar tuż przed albo tuż po świcie, więc chyba zdążę przed zmrokiem.
Coraz bardziej skłaniam się ku Tarnicy właśnie, byłam tam ponad 10 lat temu, ale pamiętam ze było pięknie.
Ale nikt mi o dziwo nie odradza samotnej wycieczki, znaczy biesy bezpieczne są o tej porze roku? Niedźwiedzie mnie nie zeżrą?:mrgreen:
pzdr,I.
Misie w bieszczadach na głównych szlakach sie nie pokazują a szlaki są bezpieczne. Wędrówka na szlaku szczególnie na Tarnicę jest samotna tylko w cudzysłowie. Niestety robi się to troszkę deptak ale widoki rekompensują wszystko więc śmiało nacieraj i do zobaczenia na szlaku.
Maciej.K
02-10-2009, 23:17
Witam
Od poniedziałku do czwartku będę mieszkał w Domku Myśliwskim w Sękowcu.
Ma w związku z tym mam prośbę do osób znających te okolice o kilka propozycji wycieczek.
Myślałem o przejściu częścią Otrytu do Lutowisk i z powrotem PKS do Sękowca. Inne propozycje mile widziane :razz:
tomas pablo
03-10-2009, 12:20
hmmm-Domek Myśliwski-bajer ! ..jak Sękowiec-to musowo Dwernik-Kamień, po drodze wodospad Szepit na Hylatym.Oczywiście też Hulskie- Krywe (ruinki
cerkiewki ) , Tworylne. No i poszwędac sie po Otrycie.....może koniki u Prezesa ??
Maciej.K
03-10-2009, 12:38
Dzięki "tomas pablo"
A wiesz może czy można wypożyczyć tam gdzieś rower ?
Lepiej z Lutowisk przez Otryt do Sękowca czy w przeciwnym kierunku ?
A te koniki to w Sękowcu ?
tomas pablo
03-10-2009, 13:17
koniki u Prezesa w Chmielu lub Rusinowa Polana.o rowerki popytaj w Zatwarnicy w hotelu...kiedyś pożyczałem
Powered by vBulletin® Version 4.2.1 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.