Zaloguj się

Zobacz pełną wersję : JANK’a na czadzie z Biesem spotkanie



jank
08-07-2009, 15:32
W końcu przychodzi taki moment, że się wkracza w grono utytułowanych „Bieszczadnictwem”. Tytuł dostojny, choć pewnie jak kto lubi pisać posty, to nastuka w jeden dzień i ma. Pomyślałem, że jak mam dostąpić tej zaszczytnej inicjacji, trzeba wytworzyć coś sensownego.
Tym moim 20 postem, zakładam wątek, gdzie czasem coś napiszę (rzadziej niż bym chciał - w co myślę każdy zabieszczadzony uwierzy). Mam nadzieję, że tych parę widoków i moje opowieści dadzą nieco przyjemności, a czy sensowne wyjdą Wam ocenę zostawiam...
Tytuł wątku powstał na bazie pierwszej relacji (która poniżej), ale myślę, że aktualny będzie i później. Bo „czad” (ten okołoprocentowy i ten bez związku z procentami) jakoś zwykle mnie w Biesie ogarnia.

:-D

jank
08-07-2009, 15:39
Czad był - jako skutek piątkowego wieczoru w pewnym miejscu. Miejsce zwykle zaciszne, tym razem gromadziło ciżbę duchów bieszczadzkich, co hucznie obchodzili ważką okoliczność. Co się działo, co się piło, pisał nie będę, dość, że gdy skoro świt (ok. 11) dnia następnego przetarłem kaprawe oczęta, opcje były trzy: umierać, „kontynuować” albo w góry ruszyć. O dziwo wybrałem ostatnią.
Zaopatrzony w 2 zdaniową instrukcję, ruszyłem szukać miejsca, które je chciałem zbadać. Ruszyłem mozolnie w górę, nabierając rozpędu i wątpliwości, czy aby dobrą opcję wybrałem. Jeszcze parę kroków i jakoś poszło, słońce, łąki (fot.1), zwichrowany horyzont, co go tak rzadko widuję, zrobiły swoje. Nie wiele wprawdzie przeszedłem, ale gdy wyłoniło się jeziorko (fot.2), odprawiłem dziękczynienie i z lubością zanurzyłem w nim twarz i ręce. Już lepiej, choć czad odpuszcza niechętnie. Idę dalej, jest po prostu ładnie (fot.3,4).
Docieram do miejsca gdzie z autostrady mam skręcić w boczną drogę (tak !, jest zaznaczona jako droga na mapie), skręcam i idę dalej drogą (fot.5, 6). Chcąc dojść, gdzie mam dojść, muszę się trzymać drogi. Gdyby nie ślady stóp 2 duchów, co tam się snuły kilka godzin wcześniej, niewątpliwie poszukiwania zakończyły by się sromotną klęską. Las, słońce, chaszcze (fot.7) to lubię.
Gdy dotarłem na miejsce, ślady co mnie wiodły się skończyły. Znów trudny wybór: wracać i „kontynuować”, czy iść dalej w górę. No dobra, idę dalej „drogą”. Co chwila przeżywam tę samą radość z jej odnalezienia, choć wydawało mi się, że cały czas nią idę. I tu Bies okazał się dla mnie łaskawy, przyszedł mi z pomocą. Szedł po prostu przede mną, zostawiając mi tu i ówdzie ślady na błotku. Kopytka odciśnięte jak się patrzy (fot.8), można śmiało za nim maszerować. Co widziałem po drodze? Drzewa głównie, niekiedy piekielnym ogniem przez Biesa podpiekane (fot. 9, 10). Aż tu nagle, gdym przysiadł sobie dla wyrównania oddechu na zwalonym drzewie, widzę ja… ogon Biesa. Stał sobie, bestia, za drzewem, kilkadziesiąt kroków ode mnie. Ale tylko ogon widziałem, co się nim wachlował dla ochłody. Tuś mi Biesku, myślę - fotę ci zrobię. Ale sam ogon focić ? Jakoś nie bardzo, wstaję więc i robię krok w jego stronę. Musiał czart jednak patrzyć na mnie, bo ino trzask i tupot usłyszałem i Bies pomknął w dół. Takie było moje z Biesem spotkanie.

jank
08-07-2009, 15:41
Jako, że do grani już było niedaleko poczłapałem dalej, przez liście dalszych widoczków wypatrując (fot. 11, 12). Jeszcze tylko polanka i obelisk (fot. 13) co szczyt wieńczy. W dół było prościej, obrawszy właściwy kierunek sturlałem się (fot.14), by po jakimś czasie odnaleźć ścieżkę z zielonymi paskami na drzewach (fot.15) Zackniło mi się…, idę szlakiem ale brak śladów, że ktoś nim szedł przez ostatnich kilka dni. Nie żebym innym żałował, ale rozdeptane autostrady jakoś mi się nie podobają. Dochodzę przez polankę (fot.16) do stokówki i w lewo idę, nieświadomy, że kilkadziesiąt kroków w prawo znajduje się pole pysznych poziomek...
Na szczęście dobrzy ludzie przyprowadzili na te poziomki dnia następnego, ale to już zupełnie inna historia.

Jabol
08-07-2009, 22:51
...Zaopatrzony w 2 zdaniową instrukcję... jak widac trzecie zdanie było już ci zbędne:grin: nie było sensu psuć ci wedrówki nadmiarem instrukcji:)))

bertrand236
08-07-2009, 23:24
Dobrze się z Tobą wędruje, choć droga znajoma. Miło powspominać. :-)
Pozdrawiam

kobieta_bieszczadzka
08-07-2009, 23:42
ślady stóp 2 duchów,

Ja tam się nie czepiam.... ale duchy z zasady śladów stóp nie zostawiają .... :mrgreen: musi to jakieś stwory leśne... błądzące wśród zieleni.... 8):grin:

vm2301
09-07-2009, 10:06
Dobre medium może wywołać materializację ducha.8)

Ja tam mu wierzę.

jank
10-07-2009, 15:03
Ja tam się nie czepiam.... ale duchy z zasady śladów stóp nie zostawiają .... :mrgreen: musi to jakieś stwory leśne... błądzące wśród zieleni.... 8):grin:


Dobre medium może wywołać materializację ducha.8)

Ja tam mu wierzę.

Taak... to rzeczywiście trudna sprawa, CO te ślady zostawiło, choc dla mnie najbardziej istotne było, że TO COŚ w trepach się poruszało.

Rusałki ?

don Enrico
10-07-2009, 20:29
Dobre

jank
12-03-2014, 17:22
Jako się obiecało, trzeba wciągnąć wątek z czeluści i coś napisać.
Jak to Don, w pełni słusznie wywnioskował, będzie to opowieść człeka nieprzystosowanego, wręcz aspołecznego...

jank
12-03-2014, 17:34
Na Biesa zawsze jest dobry czas ale czasem jest lepszy, jak ten.

Gdy dotarłem w nocy do firankowego hotelu, choć to weekend, byłem w nim jedynym spaczem :).
Spać nie warto, wcześnie rano wyrwałem drogą obok marcins-owej siedziby, zobaczyć co tu i tam.

33716

Jak się ma tylko dwa dni to koncepcji co dalej zrobić jest tak wiele, że niebo wali się na głowę.

33717

Cel wydumałem, zwykle niedostępny dla mnie z powodów społecznych, ponieważ lekko mżyło i mgliło, to co... - w górę trzeba, ponad tę chmurę.
Gdy dotarłem na parking, co za czort: autobus i z dziesięć samochodów, ale uff, czereda udała się w kierunku przeciwnym...

33718

Łąką, lasem, ścigamy się z tumanem, który co raz wchodzi i odchodzi...

33719
33720
33721
33722

Pod lasem robię drzemkę na ławeczce, sympatycznie ogrzewany słońcem, śledzę walkę chmur z widokami.
33723
33724
33725

jank
12-03-2014, 17:41
Potem jeszcze skok w górę i pukam do bram.

33726

Jak na wschodnią imperatorową przystało, przywitała się mgliście, chłodem i lodem.
33727

33728

33729

Choć duje od północy, siedzę z godzinę, delektując się samotnością o lekko wiśniowym zabarwieniu :).
33730

Gdy tuman pozwala się penetrować promieniom światła, jest nierzeczywiście.
33731

33732

33733

33734

Popołudnie i wieczór, o zgrozo, miały bardziej społeczny wymiar, więc nie będę ich opisywał, także w obawie o konsekwencje łamania ustawy o wychowaniu w trzeźwości.

cdn.

jank
12-03-2014, 18:58
Niedzielny poranek, dało znać w kościach zastanie, pomyślałem: wczoraj tuman, to dziś wodę wybiorę (a może wybór podświadomie podyktowany był przez efekt powieczornego spragnienia).
Nie żałuję, choć wydaje mi się, że w dolinie, wokół której też moje myśli krążyły, może bym się zderzył z SirBazylem, trudno nie tym razem.

Zacne wodne cele były w zasięgu, dodatkowo były do pogodzenia z kiełkującą chęcią zawitania do pewnej chaty na końcu wsi.

Pierwszy akwen zyskuje (niestety) atrybuty, które mogą go uczynić niezdatnym do dalszego użycia.
Jak się ludzkości najedzie, to dziś zaobserwowany mieszkaniec nieśpiesznie przemieszczający się po tafli (brak foto niestety :-( ),
pozostanie jedynie jego honorowym patronem.

33735

Inwestycyjne trendy dostrzegam i w dalszej drodze, czyżby wobec rządowych zakusów, lasy uciekały w koszty...

33736

Cóż, ja to jakiś dziwny jestem, od nowinek zdecydowanie wolę w Bieszczadach relikty przeszłości.

33737

33738

33739

Idę, cieszę się lasem i szumem Olchowatego.

33740

33741

33742

33743

jank
12-03-2014, 19:06
Akweny - słów brak, zachwycają kolorami, formami, wszystkim, co mam nadzieję, zdjęcia choć w części pokażą...

33744

33745

33746

33747

33748

33749

33750

33751

33752

Poleżałem, patrząc w około, w górę, aż świat zawirował...

33753

jank
12-03-2014, 19:17
Spojrzawszy po jakimś czasie na dolne kończyny, wystraszyłem się, że może nieco zbyt długo się zasiedziałem.

33754

Czas wracać. Powrót z przystankiem nad Osławą.

33756

33757

33758

33759

Co tu mówić, niewiele jest równie pięknych miejsc.

33755

Jutro znów na zakład a do domu droga daleka, trzeba zmykać...

33760

Tak się przez te dwa dni ułożyło, że mimo wyboru bieszczadzkich mega hitów, mogłem
zupełnie sam chłonąć z nich ciszę i przedwiosenną energię, bardzo mi było z tym dobrze...

Pozdrawiam,
Typ aspołeczny ;)

diabel-1410
12-03-2014, 19:20
Pisz i wstawiaj dalej cudne fotki aż zazdrość bierze :-)

Jimi
12-03-2014, 19:22
ale super - dzięki !! Proszę mi łopatologicznie powiedzieć gdzie chodziłeś w pierwszym poście (okolice marcisna czyli Rabe) ale skąd dokąd? To jest za fajne :> Odnośnie drzemki -skąd ja to znam :D Też raz się zdrzemnęłam w podobnej pozycji:

33761

sir Bazyl
12-03-2014, 19:31
(...) Pierwszy akwen zyskuje (niestety) atrybuty, które mogą go uczynić niezdatnym do dalszego użycia.
Jak się ludzkości najedzie, to dziś zaobserwowany mieszkaniec nieśpiesznie przemieszczający się po tafli (brak foto niestety :-( ),
pozostanie jedynie jego honorowym patronem.

Strasznie te bobry sprytne, najpierw wyrychtowały tamę z betonowym przepustem a teraz stawiają pomost widokowy. Pytanie tylko pozostaje, po co ten pomost? Ale jest i odpowiedź:


Inwestycyjne trendy dostrzegam i w dalszej drodze, czyżby wobec rządowych zakusów, lasy uciekały w koszty...

Niestety LP opanowała jakaś totalna szajba i starają się zepsuć wkoło wszystko co się da, bez względu na cenę. Najważniejsze to wywalić pieniądze w błoto byle się ich pozbyć. Przypomina to działanie innego molocha - PKP, a zwykli ludkowie mogą się tylko temu przyglądać i zachodzić w głowę: o co w tym chodzi?

Idę, cieszę się lasem i szumem Olchowatego.
A to żeś przeskoczył, jakiś tajny tunel pod Pryszczatą czy co?

jank
12-03-2014, 19:49
Proszę mi łopatologicznie powiedzieć gdzie chodziłeś w pierwszym poście

Tu:

33762

jank
12-03-2014, 19:50
A to żeś przeskoczył, jakiś tajny tunel pod Pryszczatą czy co?

Wyjście jest na fotce, wejście trudniejsze do znalezienia :lol:

zbyszek1509
12-03-2014, 20:05
Spojrzawszy po jakimś czasie na dolne kończyny, wystraszyłem się, że może nieco zbyt długo się zasiedziałem.

33754

Tak się przez te dwa dni ułożyło, że mimo wyboru bieszczadzkich mega hitów, mogłem
zupełnie sam chłonąć z nich ciszę i przedwiosenną energię, bardzo mi było z tym dobrze...

Pozdrawiam,
Typ aspołeczny ;)

Mi również było bardzo miło podczas czytania i oglądania Twojej relacji, a te strudzone dolne kończyny, to już mega bomba.

skylux
12-03-2014, 21:13
Strasznie fajnie się czytało, dzięki. Przypomniałeś mi moją pierwszą samotną, wiczesnowiosenną wedrówkę na Pryszczatą ;-) tylko w odwrotnym kierunku. Wrażenia niesamowite, za każdym krzaczorem głodny miś. Człowiekowi mało sie łepetyna nie urwała od rozglądania :-) Fajnie, że okrasiłeś relację mnóstwem zdjęć. Ech, trza ruszyć cztery litery i w krzoki wyjechać.

Jimi
12-03-2014, 21:35
"Niestety LP opanowała jakaś totalna szajba i starają się zepsuć wkoło wszystko co się da, bez względu na cenę. Najważniejsze to wywalić pieniądze w błoto byle się ich pozbyć"

-też jak chodzę po lasach to serce mi się łamie, tyle zmarnowanego drewna w około... ja tu nie mam czym palić (ze względu na koszty) a w lesie tyle marnotrawstwa i bałaganu. A gdybyś chciał ten syf pozbierać (to chyba jest dla LP korzystne) to nie, musisz za to płacić jeszcze. Nota bene podobno wszędzie gałęziówka jest za darmo tylko w Bieszczadach musisz za nią płacić. A przecież byłoby to korzystne dla LP gdyby mieszkańcy sprzątali gałęziówkę, przecież leśnicy albo to palą albo raczej zostawiają jak leży.

asia999
12-03-2014, 21:57
jeziorka przepiękne :)

a te strudzone dolne kończyny, to już mega bomba. :-P:-P:-P

DUCHPRZESZŁOŚCI
03-04-2014, 00:07
Lekkie masz pióro! Przyjemnie poczytać.
Aż szkoda że 5 lat Ci przeleciało. Swoją drogą niezły z Ciebie archeolog. Ja nie pamiętam co w 2009r. pisałem.

jank
03-04-2014, 16:14
Aż szkoda że 5 lat Ci przeleciało

:cry: oj szkoda, szkoda, mam jednak nadzieję, że kolejny weekend z Biesem będzie wcześniej, niż za 5 lat i znów będzie okazja skrobnąć słów kilka.

Przy okazji dziękuję wszystkim czytaczom za miłe słowa...

Pozdrawiam,