PDA

Zobacz pełną wersję : BIESZCZADY sierpień 2009



grubyszymanek2
05-12-2009, 23:44
Witam
W Bieszczadach pierwszy raz byłem w roku 1989 - maj - III klasa LO. Głównie imprezy niewiele interesowało mnie krajobrazy, klimat itp. Wróciłem tutaj po 20 latach i zakochałem się. W najbliższym czasie postaram się opisać swój pobyt w Bieszczadach i 4 niesamowite wyprawy (wyprawki):
1) Połonina Wetlinska
2) Sianki
3) Tarnica, Halicz, Rozsypaniec
4) Rawki, Kremenaros

Pozdrawiam

bertrand236
06-12-2009, 00:04
Dzień Dobry!

WUKA
06-12-2009, 00:14
No to czekamy,czekamy i witamy!

Polej
06-12-2009, 19:38
Witaj! Jestem ciekaw Twych wrażeń po tak długiej nieobecności w Bieszczadach. Podziel się nimi.

grubyszymanek2
06-12-2009, 20:40
Ok. Spróbuję zacząć. Od razu dzielę się info, iż nie jestem krasomówcą i bardziej będzie mi chodziło o oddanie klimatu Bieszczadów. Ci co tam byli myślę, że szybko zrozumieją o co chodzi, Ci co nie byli - myślę, że zainteresują się bardzo i pomyślą o przyjeżdzie tutaj

grubyszymanek2
06-12-2009, 20:54
Bardzo bym prosił o pomoc jak dodawać zdjęcia do opisu.

BIESZCZADY 2009 31 lipiec - 09 sierpień

Wyjazd z Krotoszyna (woj. wlkp.) 30 lipiec 23.00. Droga długa - dojazd na miejsce piątek 31 lipiec godzina 9. Miejscowość Strzebowiska koło Przsłupia. Po drodze około 8.00 krótki przystanek w jedynym miejscu, który pamiętam sprzed 20 lat - Jabłonki - pomnik Świerczewskiego (jakieś tam wspomnienia, nostalgia za młodymi latami, refleksja nad przemijaniem). Około 9 na miejscu. Powitanie z gospodarzami. Wymęczeni - w zasadzie dzień stracony. Krótki przejazd do Ustrzyk Górnych, kontakt z pierwszymi autochtonami popijającymi piwo przy stacji benzynowej w Cisnej. Szybkie spanko.

01 sierpień sobota.
Pobudka, około 9 autobusem z Przysłupia na Przełęcz Wyżną. I początek zdobywania Połoniny Wetlińskiej. Krótkie wejście do Chatki Puchatka i dalej droga, aż do szczytu Smerek. Droga - przejście - nie potrafię tego oddać. Poprostu wędrując po połoninie towarzyszą nam przepiękne widoki. Wąski szlak - ścieżka. 7 osób (w tym 3 dzieci) gdzieś na szczycie Smerek zabrakło nam wody. Zejście do strumyka koło Kalnicy zajęło nam trochę czasu - jakieś 1,5 godziny. Upał sraszny - około 30 stopni. Wszyscy wymęczeni ale szczęśliwi. Po dojściu do strumyka (jakieś 6 godzin od początku wycieczki) przerwa. Pijemy ze strumyka tak bardzo jesteśmy spragnieni. Ja jako przewodnik grupy wiem co nas jeszcze czeka - jakieś 4,5 km szosą do domu. Ekipa strasznie zmęczona. Mówię, że jakieś 2 km do domu i przewodzę grupie pomału się od nich oddalając. Na szosie cisza, spokój. Coś nieopisanego - obok spokojna przyroda - jesteśmy z daleka od zgiełku, gwaru. W trudach po około godzinie docieramy do knajpy w Przysłupiu - przed skrętem na Strzebowiska. Knajpę odradzam - drogo i obsługa taka sobie. Ale z pragniania na dzień dobry 2 kufelki piwa. Ale smakowało. Po obiedzie koło 19 około 1,5 km do domu. Jakoś docieramy - wszyscy padnięci. Prysznic, mały grill i po niewielkiej ilości alkoholu - spanko. Cudowne wspomnienia. Widoki idąc połoniną są przepiękne.
Myślę, że tym, którzy tam byli odświeżyłem również ich wspomnienia.

grubyszymanek2
07-12-2009, 10:06
poniedziałek 3 sierpień SIANKI

Pobudka koło 8, śniadanie i koło 9 wyjazd. Kierujemy się samochodami w kierunku parkingu w Bukowcu. Mijamy Ustrzyki Górne i w Stuposianach skręcamu na Muczne. Już droga Stuposiany-Muczne sprawia wrażenie, że jesteśmy gdzieś daaaleko od cywilizacji. Muczne dziwna mała osada w sercu lasu. Jedziemy dalej do Tarnawy Niżnej. W Tarnawie w budce kupujemy bilety wjazdu samochodami na teren BPN do parkingu w Bukowcu (5 zł. za samochód). Rozmawiamy z 2 paniami w budce parkingowej (mama i córka). Dowiadujemy się, iż na stałe mieszka tam 6 rodzin. Jest im tutaj dobrze i nie zamienili by tego miejsca na żadne inne. Tarnawa Niżna robi niesamowite wrażenie. Naprawdę jakby koniec świata. Dowiadujemy się, że do parkingu w Bukowcu mamy samochodem jakieś 10-12 km, a droga niezaciekawa ale przejezdna. Jedziemy. Droga wąska, wokół drzewa - ciarki przechodzą trochę po plecach, tym bardziej jak zdaję sobie sprawę, w którym miejscu na mapie jesteśmy. Jedziemy, jedziemy - droga coraz gorsza, ciężko autem przejechać, ale da się radę. W końcu po lewej stronie w oddali zauważamy jakieś miejsce parkingowe. Oto trawiasty parking w Bukowcu. Na miejscu jesteśmy o 11. Spotykamy 2 rodziny spod Warszawy, chwila odpoczynku i ruszamy.
Pogoda równie piękna jak na Połoninie Wetlińskiej - ciepło, ale coś jakgdyby się kręci w powietrzu. Droga wąska - idziemy sami - czuje się jak na końcu świata. Zdaje sobie sprawę, że tu gdzie jesteśmy teraz, przed wojną tętniło życie. Duże wioski, Sianki, w których mieszkało tysiąc osób i było ośrodkiem rekreacyjnym. Tutaj przechodziła linia kolejowa Budapeszt-Lwów. A teraz dzicz. W ramach akcji Wisła wysadzono wioski trotylem.

Po prawej stronie, nie tak znowu daleko - ukraiński pociąg. Idziemy dalej i dochodzimy do cmentarza w Beniowej. Tam robimy odpoczynek. Idąc dalej wchodzimy w naprawdę zarośnięty las. W niektórych miejscach trzeba iść z rękami w górze (zwłaszcza dzieci). Dochodzimy w końcu do schronu BPN, który dziś już nie przyjmuje gości. Co prawda obok schronu stoją jakieś 2 auta, myślę, że to być może jacyś studenci lub ktoś z BPN-u. Idziemy dalej kamienną szeroką drogą - nadal gorąco. Po pewnym czasie skręcamy w lewo znowu w gęsty las. Informacje komunikują, że do grobu Stroińskich jakaś godzina. Znowu idziemy w pozarastanym terenie, raz po raz jakimiś zarośniętymi mostkami przekraczamy strumyki. Naprawdę niesamowite wrażenie - pełna dzicz. W końcu dochodzimy do grobów Stroińskich. Myślę tutaj, że naprawdę dotarliśmy w miejsce, które przed wyjazdem w Bieszczdy postawiłem sobie za punkt honoru. Po chwili odpoczynku idziemy jeszcze na taras widokowy na ukraińskie Sianki, dochodzimy tam po 15 minutach i odpoczywamy na ławeczkach.

Niby nic takiego w tym widoku i w całej wyprawie nie było jakiś zapierających dech w piersiach widoków, krajobrazów, jednak z uwagi na egzotykę i klimat tego miejsca (najbardziej na płd-wsch wysunięty) to wszystko robi -przynajmniej na mnie- niesamowite wrażenie. Myślę, że Ci którzy tu byli doskonale wiedzą o co chodzi. W oddali (myślę, że niecały kilometr) widać ukraińskie Sianki. W głowie kotłują mi się myśli - "ciekawe jak tutaj było przed wojną, życie tętniło itp.". Odpoczywamy w spokoju z dala od zgiełku, cywilizacji. Obok spotykamy ludzi zbierających borówki. Pytamy coś o Sianki, na co panowie odpowiadają, że są tutaj pierwszy raz. Wybrali się na Borówki na koniec Polski.

Ruszamy w drogę powrotną (dzieciaki marudzą ze zmęczenia - przecieranie się wśród traw i chaszczy kosztuje trochę wysiłku). Idziemy pomału. Po jakiejś godzienie, kiedy wchodzimy na kamienną drogę prowadzącą do schronu coś zaczyna się "mielić w powietrzu". Mamy jeszcze jakieś pół godziny do schronu, a zaczyna konkretnie padać i co gorsza grzmić. W ostatniej chwili docieramy do schronu kiedy już porządznie leje i walą pioruny. Stajemy pod takim małym daszkiem przy schronie. Po chwili ktoś wychodzi ze schronu i zaprasza nas do takiego małego pomieszczenia z tyłu schronu. Pomieszczenie z otwartą bramą ma jakieś 2 na 3 metry. Jakoś się mieścimy, a dochodzi jeszcze wiele osób. Pioruny walą dookoła. Jest naprawdę strasznie. Po jakiejś godzinie przestaje w końcu padać i pomału kamienną drogą (nie wracamy przez cmentarz w Beniowej, tylko od schoronu idziemy równoległa alternatywną drogą kamienną do parkingu w Bukowcu) dochodzimy do parkingu w Bukowcu. Na parkingu jesteśmy około 18.

Przez cały dzień na "szlaku" spotkaliśmy raptem około 20 osób. Wyprawa do Sianek stanowi dla mnie niezapomniane wspomnienia. Pobyt w worku bieszczadkim to coś co polecam każdemu kto chce odpocząc od cywilizacji.

Na parkingu odpoczywamy i jedziemy po mału do Strzebowisk. W domu jesteśmy około 20 i znowu jak w sobotę wykończeni. Szybko kładziemy się spać.

Dodam, że dzień wcześniej byliśmy nas Soliną - w kontekście Sianek - pobyt nas Soliną KOMPLETNA PORAŻKA. Była to niedziela - na początek jechaliśmy w korku i nie było gdzie zaparkować. Potem dojście przez zaporę i kamienista plaża oraz TYSIĄCE ludzi. Czułem się jak nad morzem w Mielnie. KA TA STRO FA. A potem jeszcze 2 godziny w korku z powrotem do domu.

Może tym bardziej w związku z tą konfrontacją odczułem uroki wyprawy do SIANEK.

Pozdrawiam

bertrand236
07-12-2009, 11:04
Bardzo bym prosił o pomoc jak dodawać zdjęcia do opisu.

....

...

Proszę bardzo: http://forum.bieszczady.info.pl/showthread.php?t=1765

Idąc do Beniowej z Bukowca tory są po lewej stronie. Taka mała dygresja... Fajnie piszesz, czekamy na fotki

Pozdrawiam

Pyra.57
07-12-2009, 12:52
... Przez cały dzień na "szlaku" spotkaliśmy raptem około 20 osób.

No to musze powiedzieć, że to mieliście tłok na szlaku. Nie zazdroszczę powrotu tą szutrówką, trasa nudna i mało ciekawa. Można ją określić cytatem "końca nie widać". Zgadzam się że to miejsce ma swój klimat.

grubyszymanek2
07-12-2009, 13:03
Masz absolutną rację. Po lewej. Nie wiem skąd wzięło mi się to po prawej.
Trasa powrotna rzeczywiście Nudna, ale tak jak mówisz - ten klimat

grubyszymanek2
07-12-2009, 13:07
Chyba nie dam rady z tym dodawaniem zdjęć. Jak się nie uporam to wrzucę je na garnek.pl i dam namiary. Pozdrawiam. Do końca tygodnia postaram się dodać 2 kolejne wyprawy i koniec. Pozostaje tylko tęsknota i nadzieja, że aby do sierpnia i znowu w Bieszczady

grubyszymanek2
07-12-2009, 14:55
Ok. Jeśli ktoś jest zainteresowany do fotki z pierwszych 2 "wypraw" są na garnek.pl.
Należy się zarejestrować (chyba) i wejść na zdjęcia użytkownika "jimbo". Są tam na początku zdjęcia z nad morza oraz z wycieczki do szklarskiej poręby (szczególnie interesujące moim zdaniem są zdjęcia z drogi na śnieżne kotły. W dalszej kolejności jest 48 fotek z wyprawy na Połoninę Wetlińską oraz do Sianek. Wkrótce postaram się napisać coś o wyprawie na Halicz, Rozsypaniec, Wołosate oraz na Rawki, Keremanos.

Piskal
07-12-2009, 15:01
A nie możesz umieścić linka?

grubyszymanek2
07-12-2009, 15:53
http://www.garnek.pl/jimbo

WUKA
07-12-2009, 17:41
Z wielką przyjemnością "powędrowałam" Waszą trasą i z radością,że tak krótko "pobyliśmy"w Solinie! Czekam na dalsze eskapady z apetytem.

grubyszymanek2
08-12-2009, 13:43
Po SIANKACH odpoczynek.
Dzień następny wtorek 04 sierpień w miarę ładnie. W tym dniu odpoczywamy zaliczając tylko kolejkę Bieszczadzką. Jedziemy z Cisnej do Przysłupia i z powrotem. Nie powiem, że czułem się rozczarowany, ale zachwycony również nie byłem

środa 05 sierpień - cały dzień leje jak z cebra. Pojawiają się obawy, że tak może być do końca naszego pobytu tj. do niedzieli.

czwartek 06 siepień - od rana leje. Załamka. Wszyscy chodzą podminowani. Koło południa delikatnie się przejaśnia. Jedziemy do Ustrzyk Dolnych. Koło 15 jesteśmy na miejscu. Trochę spacerujemy. Na targu spotykamy ukraińców handlujących ichną wódką. Jakoś się nie zdecydowałem (opinie na temat tego alkoholu są bardzo różne - od zdecydowanie negatywnych do bardzo pozytywnych). Popołudniu znacznie się wypogadza. Myślę, że jest szansa następnego dnia na wycieczkę na Tarnicę.

grubyszymanek2
08-12-2009, 13:53
Piątek 07 sierpień
WOŁOSATE_TARNICA_HALICZ_ROZSYPANIEC_WOŁOSATE

od rana pogodnie. Koło 11 dojeżdżamy na parking w Wołosatem. Po prawej przed parkingiem mijamy pozostałości po IGLOPOLU DĘBICA. Puste, zniszczone obory. Wszystko to razem tworzy przygnębiający klimat.

Ruszamy na Tarnicę. Podejście momentami ciężkie (dzieci marudzą już całą drogę) ale dajemy radę. Koło 13,30 jesteśmy na Tarnicy. Widoki piękne, robimy fotki i troszkę wypoczywamy. Postanawiamy iść dalej, ale z 7osobowej grupy pozostaje 2. 5 osób schodzi do Wołosatego

grubyszymanek2
08-12-2009, 13:56
TARNICA _ HALICZ
w 2 idziemy dalej i muszę przyznać, że warto było. Jak dla mnie (początkującego bieszczdnika) widoki pomiędzy Tarnicą, a Haliczem stanowią jedne z najpiększniejszych w Bieszczadach. I to zarówno po prawej jak i po lewej stronie, gdzie w oddali możemy dostrzec ukraińskie SIANKI. Ścieżka bardzo wąska, praktycznie w 2 strony ciężko się minąć. Ludzi już znacznie mniej niż przy podejściu na Tarnicę, gdzie były tłumy (z łezką w oku można było wtedy wspominać drogę do SIANEK - zupełnie inny wymiar). Dochodzimy na Halicz

grubyszymanek2
08-12-2009, 14:00
HALICZ_ROZSYPANIEC_WOŁOSATE
Na Haliczy odpoczywamy. Leżymy na trawce i ODPOCZYWAMY. Jest cudnie. Dzień ciepły ale tutaj dość mocno wieje. Idziemy dalej. Na tym odcinku spotykamy już dalej w ciągu całego dnia mniej niż 10 osób. I o to chodziło. Schodzimy przez Rozsypaniec do miejsca gdzie pojawia się asfaltowa droga wybudowana tutaj prawdopodobnie gdzieś w latach 60,70. Nikt nie wie po co? Droga zaczyna się w Wołosatem i ciągnie się jakieś 8-9 km by nagle urwać się przy granicy z Ukrainą. Idziemy troszkę w lewo do słupków granicznych. Na mnie widok zrobił duże wrażenie - jakaś droga, która kończy się nagle, słupy graniczne, trawy. Zawracamy i idziemy już do Wołosatego. Na tym rozdrożu spotykam chyba jedyną (przynajmniej spotkaną) wiatę przykrytą dachem. Można tam chwilę w naprawdę zupełnej ciszy odpocząć

grubyszymanek2
08-12-2009, 14:10
ZEJŚCIE DO WOŁOSATEGO

Droga utwardzona ciągnie się i ciągnie. Idziemy 8 km co zajmuje nam jakieś 2 godziny. W końcu wychodzimy z lasu. Po prawej stronie jakiś moztek, który wg analizy mapy prowadzi po około 1 km do granicy ukraińskiej. Ale na moście znak - zakaz ruchu w tym ruchu pieszego. Idziemy więc dalej i spotykamy polskich pograniczników. Pytam ich czy przez ten most można podejść do granicy, na co jeden z Panów odpowiada, że oczywiście a po małej pauzie dodaje że kosztuje to 500 zł. hehe

Idziemy pomalutku i szczerze mówiąc ledwie doczłapujemy się do parkingu w Wołosatem koło 19. Odpoczywamy przy samochodzie niesamowicie szczęśliwi. To naprawdę była fajna wycieczka no i te widoko szczególnie na odcinku TARNICA_HALICZ. I ten klimat Wołosatego też jest jakiś niepowtarzalny. Gdzieś z dala od drogi, obok rozpadające się budynki po IGLOPOLu, duży parking. To wszystko tworzy naprawdę niepowtarzalny klimat. Ci co tutaj mieszkają naprawdę żyją na końcu świata. (Na marginesie przypomniało mi się, że podobne budynki są w Tarnawie Niżnej, co również nadaje Tarnawie przygnębiający klimat).
Wracamy do domu gdzie jesteśmy koło 20. Grill, piwko i rozmowy na temat, że wkrótce koniec. Planujemy, że w sobotę przy sprzyjającej pogodzie zaliczymy ostatnią wyprawę (dzieci jednoznacznie deklarują chęć pozostania w domu) i w niedzielę powrót. Krótko jak dla mnie musiałyby być conajmniej 2 tygodnie

Myślę, że lepszym wyjściem jest trasa odwrotna tzn. z Wołosatego przez Rozsypaniec-Halicz-Tarnicę i zejście do Wołosatego. Może w przyszłym roku tego spróbuję.
Pozdrawiam i pozostało mi już tylko opisać ostatnią wyprawę (RAWKI-KREMENAROS). Później na garnek wrzucę zdjęcia z tych 2 wypraw (2 pierwsze wyprawy zostały już tam udokumentowane - link powyżej).

WUKA
08-12-2009, 14:33
Ta droga do Wołosatego jest okropnie nużąca,zwłaszcza kiedy już się ma trochę w nogach.Czytając relację az czułam to zmęczenie.Wydaje mi się,że odwrotny kierunek jest milszy!

grubyszymanek2
08-12-2009, 19:22
Zdjęcia z tej trasy WOŁOSATE-WOŁOSATE znajdują się już na garnku
http://www.garnek.pl/jimbo

Polej
08-12-2009, 19:25
Puste, zniszczone obory. Wszystko to razem tworzy przygnębiający klimat.


Te obory może były puste ale nie są opuszczone. Znajduje się tam Zachowawcza Hodowla Konia Huculskiego. Konie pewnie na wypasie były i dlatego takie wrażenie.

Pyra.57
08-12-2009, 20:28
Osobiście wolę robić trasę z Widełek przez Bukowe Berdo-Tarnica-Szeroki Wierch. Widoki rekompensują wysiłek i trasa niezwykle ciekawa.

bertrand236
08-12-2009, 20:39
Ale wtedy omijasz Halicz i Rozsypaniec

grubyszymanek2
08-12-2009, 20:49
Zapewne masz rację odnośnie tych "opuszczonych" obór. Czy jednak w Tarnawie Niżnej też tak jest? Tam kompletnie to wszystko wyglądało jak gotowa scenografia do filmu "krwawa masakra piłą łańcuchową 5"

Polej
08-12-2009, 20:52
W Tarnawie znajduje się stanica konia huculskiego.

Fiaa
08-12-2009, 21:59
Myślę, że lepszym wyjściem jest trasa odwrotna tzn. z Wołosatego przez Rozsypaniec-Halicz-Tarnicę i zejście do Wołosatego. Może w przyszłym roku tego spróbuję.

Zejście do Ustrzyk. Koniecznie. Dasz radę, skoro mi się udało. ;) Widoki w kierunku Połonin - bezcenne. :]

malinka74
11-12-2009, 14:04
W Tarnawie znajduje się stanica konia huculskiego.
A wygląda to tak jak na zdjęciu pod linkiem
http://picasaweb.google.pl/malineczka74/Bieszczady2009#5380251180526582290
jest zadbane i posprzątane , koniku urocze a ich opiekunka bardzo sympatyczna

PiotrB
11-12-2009, 14:46
Zdjęcia z tej trasy WOŁOSATE-WOŁOSATE znajdują się już na garnku
http://www.garnek.pl/jimbo

zdjęcie nr 69 http://x.garnek.pl/ga2690/100c8473569a9da8037752a3/69.jpgtrawers południowych stoków Krzemienia. Moim zdaniem jeden z najpiękniejszych odcinków czerwonego szlaku w Bieszczadach:)

grubyszymanek2
11-12-2009, 21:09
Zgadzam się z Tobą. Z tego co udało mi się w Bieszczadach zobaczyć - uważam, że widoki na odcinku Tarnica-Halicz należą do jednych z najpiękniejszych

PiotrB
12-12-2009, 09:40
Zgadzam się z Tobą. Z tego co udało mi się w Bieszczadach zobaczyć - uważam, że widoki na odcinku Tarnica-Halicz należą do jednych z najpiękniejszych

robi przytłaczające wrażenie, wygląda bardzo "poważnie":)