Zobacz pełną wersję : Edward Stachura w Bieszczadach
Wszyscy tu obecni musieli zetknąć się z twórczością tego Pana, choćby nawet niechcący. Temat jeszcze chyba nigdzie nie poruszany (z wyjątkiem forum stachuriady). Co już mi wiadomo:
Edward Stachura, Wszystko Jest poezją. Opowieść rzeka, Czytelnik, Warszawa 1984 (dżinsowa kolekcja).
str. 69. "Odpowiedź Michela, rozmazywanie i zaznaczanie istnienia, Biofizyk, Bieszczady, poezja i poznanie, tak"
Zatrzymał się w Zagórzu i autobusem "Wetlina" pojechał do Cisnej. Tam miał od rodziny Łaskudów dostać klucz od Olgierda (chyba chodzi o Olgierda Łotoczko) i z jego psem Hanką pójść do schroniska na Łopienniku (spłonęło w 1977 r). Oprócz psa towarzyszył mu w podróży również bratanek - Junior (Jerzy Stachura). Do schroniska nie doszli (za wysoki śnieg - przełom lutego i stycznia), zawrócili do Cisnej gdzie na nocleg przyjęła ich rodzina Łaskudów. Na drugi dzień podróż kolejką wąskotorową do Łupkowa (ciekawy opis). Biała lokomotywa rzeczywiście mogła być zainspirowana przez bieszczadzką ciuchcię.
Śnieg, którego końca nie było widać, przestał sypać następnego dnia i pojechaliśmy z miejscowości Majdan, którą Junior nazwał Dawson, przez bieszczadzkie Terytorium Jukonu do Nowego Łupkowa. Jechaliśmy ciuchcią leśną dokładnie wyładowaną olbrzymami buków, dębów, jodeł i świerków i z jednym osobowym wagonikiem na samym końcu składu. W wagoniku był piecyk typu koza, jak to bywa, w którym wesoło buzował ogień. Po tym, jak regulaminowo spisał nas z dokumentów wopista pełniący chyba codzienną służbę w przygranicznej kolejce, dołożyłem węgla do piecyka i usiadłem spokojnie obok na ławce. Zapaliłem papierosa i wyciągnąłem ręce w stronę ciepłego kręgu powietrza, falującego wokół rozgrzanej blachy. Drugą i ostatnią rękawiczkę posiałem na Łopienniku.
str. 76.
Wątek chyba do rozwinięcia zważywszy na to że "Gałązka Jabłoni" pochodziła z Zagórza, z którą trwał w związku małżeńskim przez kilkanaście lat. Musiał więc chyba odwiedzać teściów...?
trzykropkiinicwiecej
21-12-2009, 23:27
"Rękawiczka Stachury"... brzmi mistycznie...
..albo lepiej "zaginiona rękawiczka Stachury" ;-)
barszczu
22-12-2009, 09:30
Drugą i ostatnią rękawiczkę posiałem na Łopienniku.
Nasuwa się pytanie - czy ktoś odnalazł tę rękawiczkę??? :-D
Żeby się ich tylko nie znalazło kilkanaście.Swego czasu.latarnik na Rozewiu,wymieniał co roku siano "w łóżku Żeromskiego",choć on nigdy tam nie spał!!
http://stachuriada.pl/stachura/sted/bieszcz1.jpg http://stachuriada.pl/stachura/sted/bieszcz2.jpg
Tu typuje ze jest to Nowy Łupków:
http://stachuriada.pl/stachura/sted/bieszcz3.jpg
Znalazłem jeszcze taki stary wątek http://forum.bieszczady.info.pl/showthread.php?t=2508&page=3 z którego wygrzebałem kilka ciekawych informacji:
twilight
Z moich informacji wynika ze knajpa powstala we wczesnych latach szescdziesiatych w czasie budowy Petli Bieszczadzkiej i sluzyla przede wszystkim robotnikom drogowym.W owym czasie nazywala sie "Baza ludzi umarlych"-oczywiste zapozyczenie z Hlaski ktore nawiazywalo do sasiedztwa z cisnienskim cmantarzem.Nazwa nie podobala sie "czynnikom" i zostala wkrotce zmieniona na "Siekierezade"Informacje ktore posiadam pochodza od "zakapiorow" wiec z jednej strony zrodlo jest jak najbardziej wiarygodne,z drugiej zas nie mozna wykluczyc ze kogos przy kielichu poniosla fantazja.Dlatego chetnie poslucham jesli ktos jeszcze ma informacje na ten temat.
Winand1
Stachura bywał w Bieszczadach kilkukrotnie, w Cisnej zachodził do knajpy Zacisze. Bar Siekierezada powstał koniec lat osiemdziesiątych lub początek dziewięćdziesiatych XX w., bo w 1987 r. jej późniejszy pierwszy właściel, wówczas mój uczeń w LO, zdał maturę.
Wielki Cisowy Grap
Sted wspomina także we "Wszystko jest Poezja" miejscowość Wolę Mnichową, a w biorku opowiadań "Się", jakąś wieś na Podkarpaciu, może koło Sanoka, nie wiem.
trzykropkiinicwiecej
26-02-2010, 12:06
Sted wspomina także we "Wszystko jest Poezja" miejscowość Wolę Mnichową, a w biorku opowiadań "Się", jakąś wieś na Podkarpaciu, może koło Sanoka, nie wiem. Mieszkałem w Woli w takim małym drewnianym domku, w którym wcześniej urzędował przed nami niejaki Zubow, wtedy jeszcze nie zdawaliśmy sobie z tego sprawy.. ale później coś nam się zaczęło kojarzyć... na ścianie w środku jest spore malowidło, na całą ścianę, gdzie tematem jest staw z mostkiem... miałem łóżko w "mule tej epoki"?
Żeby się ich tylko nie znalazło kilkanaście.Swego czasu.latarnik na Rozewiu,wymieniał co roku siano "w łóżku Żeromskiego",choć on nigdy tam nie spał!!
8-), co tam latarnik. A dlaczegóż by nie tak?
"Jedną ze śmieszniejszych świętości
kościelnych jest kult napletka Jezusa Chrystusa,
którego posiadaniem jako relikwii szczyciło
się
w 1907 r. trzynaście miejsc. Oczywiście każdy
posiadał autentyk. Do napletka Jezusa
pielgrzymował nawet papież. Żyjąca na
przełomie XVII i XVIII wieku pewna zakonnica z
Wiednia Agnes Blannbekin miała objawienie.
Ojciec
Pez, benedyktyn tak opisuje jej przeżycia:
,,Zawsze na święto obrzezania serdecznie i z
głębi serca opłakiwała utratę krwi, na
która
zgodził się Chrystus już tak wcześnie i u
progu dzieciństwa'' i zgubiona skórkę z penisa
Pana. I pewnego razu podczas takiego święta
tuż
przed komunią, gdy zastanawiała się gdzie się
ów napletek podział, poczuła na języku
kawałek skórki, pełen ogromnej słodyczy.
Połknęła go. Napletek jednak pojawił się
znowu. Jeszcze raz go połknęła. I tak
‘zabawa’ trwała podobno ze 100 razy.
(Seksualizm w życiu Kościoła, K. Deschner)
Chris:
A jakieś źródło na te zadziwiające stwierdzenia? Poza tekstem Agnosiewicza, który w tej samej formie jest powielony na wielu stronach internetowych. Jakieś pozycje książkowe? Czy tylko tak sobie radośnie bredzisz?
OT Fia - na początek zacznij od "Kultury wieków średnich" Ptaśnika (2 tomy + przeobfita bibliografia). Lektura obowiązkowa.
Ja kiedyś przeczytałem o Chłędowskim, jakże związanym z Austrowęgrami, Galicją, że to "pisarz katolicki", heh, więcej dziś takich oświeconych ludzi .... :|
http://www.allegro.pl/item930983700_edward_stachura_poezja_i_proza_5_tom ow.html
i od lektury zacznijmy ;)
(tylko tyle czytania, blee, ale może chociaż słowo wstępne, posłowie jakieś? :mrgreen:
trzykropkiinicwiecej
12-03-2010, 15:35
..pozwolę sobie zacytować w tej sprawie fragment bloga Radka O.
Kłopot w tym, że z Bieszczadami wiązana jest tradycja muzyczna, z którą się zupełnie nie utożsamiam. Więcej, mógłbym wobec środowisk tak zwanej piosenki turystycznej wytoczyć kilka oskarżeń. Po pierwsze, trudno mi znaleźć jakąkolwiek płaszczyznę korespondencji pomiędzy estetyką zespołów w rodzaju Starego Dobrego Małżeństwa a specyfiką Bieszczad. Te góry są nieprzyjazne, ponure, szorstkie w kontakcie, myśląc zarówno o przyrodzie, jak i o ludziach. Tymczasem środowisko poezji śpiewanej opowiada o czymś zupełnie innym, niż Bieszczady w moim odczuciu są. Po drugie – i to zarzut poważniejszy, bo już nie subiektywny, uważam, że stworzony w latach osiemdziesiątych XX wieku mit Edwarda Stachury i całe środowisko jego wyznawców, bezwzględnie i bez skrupułów zabiły jego poezję, filozofię i muzykę.
..trudno się z nurtem myśli po części nie zgodzić.. ale...
Samotny Włóczykij
20-05-2011, 16:41
Po pierwsze, trudno mi znaleźć jakąkolwiek płaszczyznę korespondencji pomiędzy estetyką zespołów w rodzaju Starego Dobrego Małżeństwa a specyfiką Bieszczad. Te góry są nieprzyjazne, ponure, szorstkie w kontakcie, myśląc zarówno o przyrodzie, jak i o ludziach. Tymczasem środowisko poezji śpiewanej opowiada o czymś zupełnie innym, niż Bieszczady w moim odczuciu są.
To jest w jakimś stopniu prawda - choć zależy też od miejsca i od pory roku - przy czym pora ciepła nie trwa tu długo, zwłaszcza w wyższych położeniach. Gdy wyruszyłem na poważniejszą wyprawę, mającą na celu lepsze poznanie Bieszczad, też mi się to rzuciło w oczy. Łąki wysokogórskie - to nie był wiosną "tęczą kwiatów barwny połoniny łan" - tylko tundra arktyczna.
http://ch.nstrefa.pl/stachuriada/stachura-i-kowboje/stachura-i-kowboje-5.html
Ale trzeba rozróżnić dwie sprawy - odbiór estetyczny środowiska przyrodniczego - i to, co się w Bieszczadach wówczas działo, co powodowało, że nawet ta szorstkość nabierała jakby charakteru wspaniałej, niezwykłej próby. Piszę o tym w mojej książce "Stachura i kowboje":
Góry były wielką miłością pokolenia westmanów. Miłością z niczym dziś nieporównywalną i niezrozumiałą w czasach, gdy są one tylko produktem, umożliwiającym odstresowanie. Jedyne, z czym gotowi byliśmy od biedy porównywać góry, to chrześcijańskie Niebo, czekające na tych, którzy sprawdzili się w życiu doczesnym. Kultowym miejscem na Ziemi były zaś dla westmanów Bieszczady, uchodzące za „polski Dziki Zachód”1.
Czarek pl
28-06-2011, 11:36
Wydawnictwo ISKRY wydało"Dzienniki,zeszyty podróżne" gdzie Stachury przygoda bieszczadzka jest fajnie opisana.
Marcin,małżeństwo Stachury trwało dziesięć lat od 5IV1962 do 27IX1972.
Co ciekawe,cytując Stachurę:"Objeżdżamy szczyt Matragony,skąd wypływa Osława,nad brzegiem której pod Zagórzem przyszla na świat pewna pani",oczywiscie chodzi o żonę pisarza,ale zastanawiające jest"pod Zagórzem",być może Jej rodzinnym miastem nie jest Zagórz,a jakaś miejscowość lub wioska w jego pobliżu?
http://www.youtube.com/watch?v=9LFFnBgeD2U&feature=related
polecam Stachurę w psychodelicznym wydaniu...
Corka_Browara
25-06-2012, 00:36
Marcin, niedawno było wspominane na forum to wykonanie w temacie 'Muzyka', jesli chodzi o mnie, do mnie to jednak nie przemawia ale co kto woli :} (wizualnie jest fajne)
Czarek, też mam zeszyty podróżne Steda ale tylko tom I. Faktycznie, kilka razy są przywoływane Bieszczady w podróżach Steda ale nie tak dużo jak by się wydawało.
Co do Bieszczadzkiej turystycznej poezji śpiewanej - wydaje mi się, że jest to dobra droga, że Bieszczady stały się krainą łagodności co może się wydawać cholernie ironiczne patrząc na ich historię. ale takie właśnie są dzisiaj. po wojnie, po wysiedleniach owiały pustkami i zaczęło napływać doń zupełnie inne społeczeństwo, bardzo różnorodne i w różnych celach. Bieszczady zaczęły kojarzyć się kojąco i takie właśnie są dla duszy. I bardzo dobrze że taki powstał ich obrazek. Choć ja osobiście nie cierpię piosenki turystycznej :)) za to chętnie słucham Ballady o św Mikołaju. Ale mimo tego, wolę by nazywano je krainą łagodności bo jest to niezwykłe jak z przesiąkniętej krwią ziemi powstała łagodna oaza spokoju.
ileś lat temu może lubiłam SDM ale im bardziej poznawałam twórczość Steda tym bardziej przestawałam słuchać SDM (i innych wykonawców piosenek Steda). Momentami można mieć wrażenie, że zupełnie nie mają pojęcia o czym śpiewają. Przykładem tego jest chociażby ich interpretacja Białej Lokomotywy i cała masa innych piosenek. Ale oni po prostu wychwycili ten pozytywny pierwiastek Steda, może i to nie głupie ale do mnie to zupełnie nie dociera. Bo Sted mimo wszystko nie był optymistą a realistą, cierpiał straszliwie czego owocem jest jego twórczość. Pierwszy raz rzucił się pod lokomotywę, jednak niesukcesywnie. Drugim razem w inny sposób mu się udało. Ale mimo wszystko czuł całym ciałem, wszystkimi zmysłami. Zachłysał się przyrodą, zachłysał się życiem. Miał buddystyczne podejście do życia (Fabula Rasa, Się), w zasadzie Sted kojarzy mi się wyłącznie z buddyzmem i wędrówką. Jego dążenie do zatracenia się, swego ja, stworzenie człowieka nikt (co jest kwintesencją buddyzmu) doprowadziło go do tego, że dotknął wprawdzie całej jaskrawości ale nie wytrzymał tego, załamał się psychicznie. A o czym śpiewa SDM?
trzykropkiinicwiecej
25-06-2012, 01:07
A o czym śpiewa SDM? Może właśnie o tym, czym chciał się Sted Stać... nie wiem
ksiezna.royska
26-06-2012, 03:28
. Pierwszy raz rzucił się pod lokomotywę, jednak niesukcesywnie. Drugim razem w inny sposób mu się udało. Ale mimo wszystko czuł całym ciałem, wszystkimi zmysłami. Zachłysał się przyrodą, zachłysał się życiem.
Są takie wpisy, po przeczytaniu których anonimowy przeglądacz musi się w końcu zalogować, by legalnie zawyć i zaszlochać nad grafomanią i szkaradzieństwem słowa pisanego wielbicielek Steda....czytać coś takiego to jak "zachłysać sie" wodą z ogórków konserwowych i czuć "całym ciałem" przymus rzucania (niesukcesywnie) wirtualnym mięsem...fuj!
Corka_Browara
26-06-2012, 08:14
Kropku: punkt dla ciebie :}
Księżna: nie każdy ma talent pisarski :) ale masz rację, to nie usprawiedliwia sadzenia błędów. problem na forum jest taki, że posty po upływie dłuższego czasu są nieedytowalne. pisząc "niesukcesywnie" miałam zamiar sprawdzić to słowo później w SJP ale zwyczajnie zapomniałam -ten błąd już mi przed tobą też wytknięto:) nie wiem tylko czemu mówisz o grafomanii skoro jest to prosta wypowiedź, nie mająca głębszych celów czy aspiracji :) ale dobrze, że czuwasz :)
Stachurę, jak i wielu jemu podobnych, lubię owszem ale skupiam się na twórczości, nie ma w tym żadnego kultu jednostki :))
witamy na forum :))
ksiezna.royska
26-06-2012, 14:11
29299
smiać się czy płakać?
tomas pablo
26-06-2012, 17:11
takie czasy....Stachurski bardziej znany od Steda..../ale żeby uśmiercać żyjącego ??? ../
ech...kancelaria pana ministra .....widocznie siedzą tam bardzo KULTURALNI osobnicy....
no co...? też "typ niepokorny"
Stachurę można też zinterpretować tak: http://www.youtube.com/watch?v=k2WURqPjnCQ&feature=related
Jest to zespół Parafraza, ich płytę z utworami do tekstów Stachury można było w pewnej gazecie dostać.
Co do tego nekrologu, to witki opadają :( ,najgorsze, że mam znajomą ze studiów w tym resorcie, chyba muszę jej skrobnąć niepochlebnego majla.
Myślę, że nikomu z użytkowników tego forum nie trzeba mówić, kim był Edward Stachura. Sądzę także, że większość z Was wie, że wiele z piosenek kultowego zespołu "Stare Dobre Małżeństwo" (śpiewanych nieraz w Bieszczadach przy ognisku czy w jadalniach bacówek i schronisk ;)) ma teksty będące tekstami wierszy Stachury.
Jakiś czas temu przeczytałem książkę Waldemara Szyngwelskiego "Sted: kalendarium życia Edwarda Stachury" (Warszawa 2003). Jakie było moje zaskoczenie, gdy okazało się, że z zachowanych informacji wynika, iż "Sted" był w Bieszczadach tylko dwa razy (jeden kilkudniowy pobyt w Cisnej i gdzieś tam jeszcze). A sądziłem, że na połoninach bywał wielokrotnie...
Ponieważ w ww. książce wiadomości o tym, co robił i gdzie chodził Stachura podczas swych bieszczadzkich eskapad są więcej niż enigamtyczne, chciałbym Was spytać, czy wiecie, gdzie "Sted" był. Tarnica? Połonina Caryńska lub Wetlińska? Okrąglik? Chryszczata?
http://forum.bieszczady.info.pl/showthread.php/5700-Edward-Stachura-w-Bieszczadach
Należy pamiętać, że Stachura miał żonę z Zagórza -Zytę Oryszyn. Mam część pamiętników Stachury, są wzmianki:
*13.12.1972
Zjazd na nartach z Wielkiej Rawki 1304 m przez Dział do Wetliny
*05.03.1973 -Zagórz
*06.03.1973
Idziemy do Dołżycy (ok. 15:30) potem podejście na Łopiennik. Śnieg pokolanno-biodrowy. Buty przemiękają. (...). Ciężko i coraz gorzej. Na połowie stoku zostawiam Juniora z całym majdanem. Idę sam w górę rozruszać się. Powoli zapada zmierzch. Śnieg miejscami po pas. Można przekląć go. (...). Zapadam się co krok do bioder.
*08.03.1973
Z Cisnej o 11:30 ryruszyliśmy do stacji kol. Majdan. O 12 w południe kolejką leśną do Nowego Łupkowa przez Żubracze, Solinkę, Balnicę, Maniów, Wol. Michową, Smolnik. Przepiękna trasa. (...) Objeżdżamy szczyt Matragony, skąd wypływa Osława, nad brzegami której pod Zagórzem przyszła na świat pewna pani.
*10.03.1973
Cisna - Dołżyca - Krzywe - Przysłup; 7 km i z powrotem.
(...) Za Dołżycą druga w lewo na Buk i Bukowiec nad Zalewem Solińskim i w prawo na Wetlinę. Idąc w prawo, po 200, 300 metrach stań i spojrzyj za siebie na góry. Jest na co popatrzeć.
*11.03.1973
Cisna - Buk - Łopienka
Wyszliśmy za kwadrans 15, wróciliśmy za kwadrans 21. 6 godz. ostrego marszu. Gdzieś około 30 km zrobiliśmy. Z Cisnej do Dołżycy, potem w lewo drogą wzdłuż Solinki. Przepiękny wąwóz. (...) Ryś na środku zamarzniętej rzeki. Krótki ogon, stojące krótkie uszy, dziwny koci pysk.
*12.03.1973 Cisna
(tego dnia kończą się notatki z Bieszczadów)
sasanka zwyczajna
12-11-2014, 20:01
Odnośnie Stachury to z tego co wyczytałam w jego biografii pracował jako smolarz przy retortach. :)
A swoją drogą apropo Bieszczadów w filmie to niedługo pojawi się "Serce Serduszko" Jana Jakuba Kolskiego, więc będziemy je mogli podziwiać na dużym ekranie :)
http://www.twojebieszczady.net/2013/serce.php
http://www.filmweb.pl/film/Serce,+Serduszko-2014-702438#
partyzant
12-11-2014, 20:47
Stachura gdy był w mojej przyszłej szkole w roku 1972 z odczytem to powiedział: że nie powinien za to brać pieniędzy bo takie spotkanie to lekka praca inaczej jak w Bieszczadach, gdzie praca przy wyrębie była ciężka a płaca marna.
sasanka zwyczajna
12-11-2014, 21:10
No to w takim razie mamy ( wyrażam taką nadzieję) wiarygodne źródło dowodowe w postaci Partyzanta :smile:
Szkutawy
12-11-2014, 21:49
Stachura gdy był w mojej przyszłej szkole w roku 1972 z odczytem to powiedział: że nie powinien za to brać pieniędzy bo takie spotkanie to lekka praca inaczej jak w Bieszczadach, gdzie praca przy wyrębie była ciężka a płaca marna.
... to, że praca w Bieszczadach jest ciężka ... to prawda, ale Siekierezada napisana została na podstawie pobytu jej autora w Grochowicach i Kotli... nie tak daleko mieszkam.... i z tego co się orientuję to nie słyszałem, aby autor trudnił się pracą przy uprzątaniu zrębu w innych rejonach naszego pięknego Kraju....
Dowodowe źródło na co? Na to, że praca w Bieszczadach jest ciężka? Może sobie obserwował podczas jakiegoś pobytu. Może nawet pomagał przez dwa dni i potem doszedł do takich wniosków. W jakiej biografii jest napisane, że pracował jako smolarz przy retortach? W którym roku? Retortach gdzie? Ciężko mi to sobie wyobrazić, bo to był raczej pierdek, który do takiej pracy się nie nadawał. Ale jeżeli jest taka informacja w biografii to mnie ona bardzo interesuje.
Czarek pl
12-11-2014, 22:40
... to, że praca w Bieszczadach jest ciężka ... to prawda, ale Siekierezada napisana została na podstawie pobytu jej autora w Grochowicach i Kotli... nie tak daleko mieszkam.... i z tego co się orientuję to nie słyszałem, aby autor trudnił się pracą przy uprzątaniu zrębu w innych rejonach naszego pięknego Kraju....
Dokładnie.W powieści Grochowice to Bobrowice a Kotla to Hopla.
Szkutawy
12-11-2014, 22:46
Dokładnie.W powieści Grochowice to Bobrowice a Kotla to Hopla.
... fanem autora jakimś szczególnym nie jestem... ale cieszę się, że w tym się zgadzamy...;)
partyzant
12-11-2014, 22:56
Zbadałem sprawę nieco dokładniej i o ile w opisie odczytu jest powiedziane o Bieszczadach, to w odsłuchanym nagraniu Stachura mówi o pracy na wyrębie w lesie, bliżej nieokreślonym. Ja się spóźniłem na odczyt jakieś pięć lat ale pamiętam jak przez mgłę panią Zosel, która była jego koleżanką ze studiów. Jako chłopcu spodobał mi się Stachura opisyjący sytuację na moim dworcu PKS gdzie zrezygnował z wejścia do autobusu w obawie przed połamaniem żeber, poszedł w stronę Annopola na piechotę.
Są informacje na ten temat w kalendarium lubelskim o Stachurze.
Czarek pl
12-11-2014, 23:36
... fanem autora jakimś szczególnym nie jestem... ale cieszę się, że w tym się zgadzamy...;)Ja Stachurę bardzo lubię i może kiedyś odwiedzę Twoje okolice:-P.
sasanka zwyczajna
12-11-2014, 23:40
Jimi proszę nie krzycz na mnie. Interesuje się jego twórczością nie tylko dlatego, że mieszkał niedaleko miejscowości z której pochodzę ale też ze względu na to iż postawa franciszkańska jest mi bliska. Wyczytałam to w którejś z czterech biografii jakie wpadły mi w ręce. Były to na pewno Szyngwelski Sted. Kalendarium życia i twórczości, Pachnowski w tytule chyba było słowo totalny, Buchowski Biografia i legenda, a czwarta to taka nasza regionalna z Kujaw. A w kwestii dowodowego źródła to chodziło mi o to , że ktoś może usłyszał jego wypowiedzi na żywo i odniósł się do wykonywanej pracy. Nie wiedziałam, że zajęcia które podejmował bądź nie wywołają tyle emocji. On tam pewnie siedzi w niebieskiej tańcbudzie i się z nas śmieje. Bynajmniej wspominając go realizujemy jego teorie o nieśmiertelności.
A tutaj znalazłam nagranie o którym wspomina partyzant: http://http://teatrnn.pl/leksykon/node/1917/edward_stachura_%E2%80%93_kalendarium_lubelskie
Przepraszam, jeśli to zabrzmiało jak krzyczenie -nie miałam takiej intencji :) Raczej chodziło mi o ciekawość, bo nie spotkałam się z taką informacją. Mnie też kiedyś dużo interesowała twórczość Stachury (tylko proza), elementy biograficzne także a to dlatego, że dzięki nim łatwiej było dotrzeć do myśli zawartych w książkach. Wykreował się też jakiś mit w Bieszczadach o Stachurze, który nie do końca jest właściwy (mocno przesadzony), więc zainteresował mnie właśnie wątek o retortach, które w jakimś sensie kojarzą się z Bieszczadami. Postawa franciszkańska także jest mi bliska, bo wychowałam się pośród Franciszkanów i mieli oni bardzo duży wpływ na moje ukształtowanie, także jeśli chodzi o stosunek do przyrody, do Boga.
sasanka zwyczajna
14-11-2014, 22:12
Nic nie szkodzi, źle Ciebie zrozumiałam. Szkoda, że internet nie umożliwia odzwierciedlenia emocji wyrażonych w głosie :) Jasne, że legenda o Stachurze w Bieszczadach jest przesadzona. Kiedyś zastanawiałam się w czym ma oparcie ten fenomen, bo przecież on jakoś specjalnie z tymi górami nie był związany ( jego żona chyba gdzieś stamtąd pochodziła o ile dobrze pamiętam), tylko sporadycznie tam zaglądał. Jak zwykle chwyt marketingowy, który sprytnie jest wykorzystywany przez autorów. Rozumiem gdyby między Stachurą a Bieszczadami istniał taki związek jak między Harasymowiczem a Beskidem Niskim ale w tym wypadku tego nie ma. Co do jego pracy przy tych retortach to znając jego osobowość za długo przy tym nie zabawił, o ile to nie było po prostu jego wyobrażenie po dokonanych obserwacjach, jak w Kotli. :)
Powered by vBulletin® Version 4.2.1 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.