Zobacz pełną wersję : Filtry do wody
Witam, chciałbym poruszyć temat sprzętu i ekwipunku jaki zabieramy na wyprawy.
Na początek może coś o - Filtrach do wody - jeżeli macie wiedzę na ten temat - podzielcie się. (jak to działa,czy można je czymś zastąpić,itd.).
I oczywiście dajcie swoje wątki w tym temacie. Myślę, że będzie o czym pisać.:roll:
Pozdro i zapraszam.
Witaj na forum :)
Jest tu mnóstwo wątków poświęconych ekwipunkowi turystycznemu - buty, namioty, kuchenki, plecaki, kurtki... co tylko chcesz. Wystarczy użyć wyszukiwarki.
Na razie nikt jednak nie poruszył tematu filtrów do wody, więc zmienię tytuł Twojego wątku i przeniosę do odpowiedniego działu, czyli "Bieszczady praktycznie". Pozdrawiam :)
Od zawsze w górach pijam wodę ze strumienia i żyję, na kij komuś jakieś filtry :)
też nigdy nie miałem do czynienia z filtrami do wody w górach...
A ja owszem.Jeśli jest mało klarowne "źródełko",wystarczy kawałek tkaniny (koszula flanelowa,podkoszulka itp) i z pustej łodygi czegoś, kapilara.Można zresztą i bez niej się obejść,gdy powierzchnia wody da się dosięgnąć własną ssawką.
kobieta_bieszczadzka
18-01-2010, 14:50
no nie zawsze jest tak cudnie.... niekiedy strumyczek, źródełko bądź inne ujęcie ma takie chwile, że nie nadaje się do picia, nawet po przegotowaniu... Niektórzy z Forumowiczów pewnie pamiętają pewne krzaki i potoczek, który zazwyczaj zapewnia wodę pierwsza klasa, lecz zdarzyło się, że było takie urwanie chmury, iż potoczek zamienił się w rwący strumień, przewalający w swym nurcie błoto i inne takie...a innej wody ni ma :-?.... podobna sytuacja była, gdy w górze potoku prowadzona była zrywka.... woda zamieniła się w szaroburą kipiel....
Oczywiście takie filtry bywają przydatne pewnie na bardziej ekstremalnych wyprawach, ale nie negowałabym ich użyteczności tak z góry. :-P
pewnie znany sposób, ale może komuś się przyda ;)
Filtr mechaniczny - jest najprostszym filtrem, stosowanym od dawna w przetrwaniu. Zasada jego działania jest prosta: woda jest przepuszczana przez kolejne, coraz gęstsze, warstwy materiału filtrującego: Żwiru, piasku, płótna lub gazy. Jeśli w którejś z warstw zastosujemy rozdrobniony węgiel drzewny (czarny popiół z ogniska) będzie to już filtr częściowo chemiczny.
* Najpierw niech się woda ustoi - większość zanieczyszczeń mechanicznych opadnie na dno.
* Nie ma sensu stosować trawy w pierwszej warstwie filtrującej (jak podają niektóre podręczniki). Bo jakie zanieczyszczenia może wyłapać trawa? Patyki? Żaby? A przez jej stosowanie możemy dodatkowo zanieczyścić wodę tym co będzie na trawie np. jajeczkmi pasożytów.
* Główny materiał filtrujący to piasek (nie ziemia tylko piasek). Do filtrowania powinien to być czysty piasek z brzegu rzeki lub morza. Jeśli nie bedzie czysty - pierwsze kilka litrów wody przepuszczone przez taki filtr bedzie służyć do oczyszczenia samego piasku.
* Najprostszym filtrem jest kilkakrotnie złożony kawałek materiału - koszulka, bandana, ręcznik, czysta skarpetka.
* Do zrobienia filtra można wykorzystać plastikową butelkę (1,5-2 litra) z odciętym dnem. Wystarczy szyjkę zatkać luźno zwiniętym bandażem a do środka nasypać piasku. Przy laniu wody na piasek ten ostatni może się wzburzyć - pamiętajcie o tym.
* Woda powinna się przesączać przez jak najgrubszą warstwę piasku. Z tego powodu butelka z piaskiem jest lepsza od stojaka. Na dodatek w butelce nic nie przeleje się bokiem.
* Filtr mechaniczny oczyszcza tylko z zanieczyszczeń mechanicznych i większych biologicznych. Najczęściej stanowi wstęp do przegotowania lub odkażania.
* Pamiętaj, żeby co jakiś czas wymienić materiał filtrujący - zanim się zapcha i woda całkiem przestanie płynąć.
andrzej627
18-01-2010, 15:06
Od zawsze w górach pijam wodę ze strumienia i żyję
Bezpieczniej byłoby, gdybyś stosował tabletki dezynfekujące:
http://www.e-biwak.pl/katadyn-o_p_101_1.html
Miałbyś szanse pożyć dłużej.
Witaj na forum :)
Jest tu mnóstwo wątków poświęconych ekwipunkowi turystycznemu - buty, namioty, kuchenki, plecaki, kurtki... co tylko chcesz. Wystarczy użyć wyszukiwarki.
Na razie nikt jednak nie poruszył tematu filtrów do wody, więc zmienię tytuł Twojego wątku i przeniosę do odpowiedniego działu, czyli "Bieszczady praktycznie". Pozdrawiam :)
Wielkie dzięki za pomoc, nie mam jeszcze rozeznania na forum.
Od zawsze w górach pijam wodę ze strumienia i żyję, na kij komuś jakieś filtry :)
Wydaje mi się, że picie wody bezpośrednio ze stumienia jest dosyć niebezpieczne chyba, że ktoś lubi posiedzieć w krzaczkach z papierem i nadzieją, że go nie braknie:cry:
Filtry do wody (nie mam jeszcze takiego) z uwagi na niewielkie gabaryty i ciężar są praktyczne i chyba łatwiejsze w użyciu niż survivalowe wynalazki.
Wydaje mi się, że picie wody bezpośrednio ze stumienia jest dosyć niebezpieczne chyba, że ktoś lubi posiedzieć w krzaczkach z papierem i nadzieją, że go nie braknie:cry:
.
A to zależy z jakiego strumienia będziesz tę wodę pić. Jeśli z takiego poniżej ludzkich osad, to krzaki z papierem to wersja optymistyczna, ale jeśli z takiego co to właśnie wypływa z ziemi-to masz wodę źródlaną. Ja też piję prosto z potoków wode, ale i piję prosto z kranu codziennie ponad litr, więc może jestem odporna? :-D
trzykropkiinicwiecej
18-01-2010, 16:46
Jak już wybierzesz jakiś turystyczny compact to sprawdź sobie jak łatwo wyjmuje się filtr, czy trzeba Go wymieniać często i czy da się płukać.. miałem takie małe plastikowe z węglówką i EPa(usuwanie wirusów i bakterii) ale się zawalał filtr mocno i nie dało się zmywać, więc nie używam już... wydaje mi się że Katadyn robi niezłe.. tu masz link do forum gdzie jest nieco http://ngt.pl/forum/?p=readTopic&nr=3448
no nie zawsze jest tak cudnie.... niekiedy strumyczek, źródełko bądź inne ujęcie ma takie chwile, że nie nadaje się do picia, nawet po przegotowaniu... Niektórzy z Forumowiczów pewnie pamiętają pewne krzaki i potoczek, który zazwyczaj zapewnia wodę pierwsza klasa, lecz zdarzyło się, że było takie urwanie chmury, iż potoczek zamienił się w rwący strumień, przewalający w swym nurcie błoto i inne takie...a innej wody ni ma :-?.... podobna sytuacja była, gdy w górze potoku prowadzona była zrywka.... woda zamieniła się w szaroburą kipiel....
KB,zdaje się wtedy spokojnie trza poczekać aż się uspokoi i oczyści pijąc piwko zamiast owej wody,jako i my uczyniliśmy,he he
Ale się chyba nie znam,możliwe że filtr do wody w PL jest równie niezbędny do turystyki jak żelazko,no i lokówka :twisted:
kobieta_bieszczadzka
18-01-2010, 17:05
KB,zdaje się wtedy spokojnie trza poczekać aż się uspokoi i oczyści pijąc piwko zamiast owej wody,jako i my uczyniliśmy,he he
Ale się chyba nie znam,możliwe że filtr do wody w PL jest równie niezbędny do turystyki jak żelazko,no i lokówka :twisted:
ehehe Browar, ale woda zrobiła się klarowniejsza gdzieś po dwóch dniach.... a i takie mroczne nastają chwile, że i piwko do popijania się kończy.... a niektórzy, nie wyobrażają sobie funkcjonowania bez porannej kawy ;) .... Ja tam generalnie wytrzymuje bez kawy i osobiście filtrów nie używam , podobnie jak lokówki i żelazka ;).... no ale wiesz... pewnikiem używają ludziska, skoro to to produkują ;):-P.... a wstawiłam powyżej technikę ową, jakby komuś przyszła ochota pobawić się w "zrób to sam" ;)
generalnie w Bieszczadach równiez nie przyszło mi do głowy aby stosować jakiś filtr. Co najwyżej przez bandaż odcedzam żyjątka, które czasem w trakcie nabierania wody dostaną się do butelki.
Kobieto Bieszczadzka - skoro była ulewa to nie było potrzeby brać wody z potoku. Nie lepiej wystawić na dwór jakiś gar/miednicę (kiedyś tam była, jeśli myślimy o tym samym miejscu) i woda sama naleci :-)
Podsumowując choć miałem kilka razy sytuację, gdy byłem gotów pić wodę z kałuży, jakoś noszenie ze sobą filtra do wody nie widzi mi się.
deszczówa czy śnieg, to samo g. Zalecam jednak potoczek jakikolwiek, przynajmniej mikro i zwłaszcza makroelementy jakieś są :-)
andrzej627
24-01-2010, 20:55
Podsumowując choć miałem kilka razy sytuację, gdy byłem gotów pić wodę z kałuży, jakoś noszenie ze sobą filtra do wody nie widzi mi się.
Na wszelki wypadek możesz mieć przy sobie tabletki dezynfekujące.
ale jeśli z takiego co to właśnie wypływa z ziemi-to masz wodę źródlaną. Ja też piję prosto z potoków wode, ale i piję prosto z kranu codziennie ponad litr, więc może jestem odporna? :-D
Miałem kiedyś do czynienia z takim źródełkiem, zapach tej wody, która z niego wypływała nie zachęcał do jej spożycia.
Ja mam trochę słabszy żołądek, dlatego potrzebuje czegoś do uzdatniania wody i lżejszego niż dodatkowe -2 czy 3 litry w butelce- a "garem czy miednicą" (jak napisał Doczu - pozdro.) dysponuje tylko w domu, bo przecież nikt ze sobą nie zabiera takiego ekwipunku w góry - chyba, że ma tragarza:grin:
skyrafal
22-04-2010, 00:44
najskuteczniejszym sposobem filtracji wody jest przepuszczenie jej przez węgiel aktywny. mozna kupic takie wkłady i zrobic małe porcje. potem oczywiście woda musi byc potem przegotowana ! ! !
ale jak na razie w Bieszczadach nie ma problemu z odpowiednio czystą wodą, żeby robic aż takie cuda. przeważnie wystarczy przepuscic przez szmatę i przegotowac. mówię oczywiście o wodzie ze źródełek i strumyków.
są dostępne również takie tabletki do oczyszczania wody na zasadzie chlorowania, ale to w bardzo ekstremalnych przypadkach, bo potem takie "coś" jest obrzydliwe.
dezynfekująco na wodę działa również nadmanganian potasu. dodajesz bardzo, bardzo mało, tak żeby zmiana koloru była ledwie zauważalna.
Oczywiscie picie wody uzdatnianej "chemicznie" może miec różne następstwa dla osób z wrażliwym żołądkiem. dlatego żeby zniszczyc zanieczyszczenia biologiczne najlepszym sposobem jest przegotowanie przefiltrowanej wody, a nie takie kombinacje. wysoka temperatura rozkłada również wiele zanieczyszczeń chemicznych organicznych, niektóre chemiczne nieorganiczne, a także gazy np. siarkowodór (woda śmierdzi zgnitymi jajami) który jest dosyc popularnym gazem rozpuszczonym w źródlanej wodzie - na terenie Bieszczadów oczywiście
Pamiętaj, że nawet najlepszy filtr usuwa zanieczyszczenia mechaniczne takie jak muł, piasek, zwierzątka. Ale nie usuwa bakterii, wirusów, drobnoustrojów typu pantofelki, jaja pasożytów, produktów gnicia roślin i zwierząt etc etc.
dlatego tak ważne jest przegotowanie.
trzykropkiinicwiecej
08-03-2011, 10:55
..ostatnio furorę robią tzw. lifestraw... rurka z filtrem do bezpośredniego użycia, wygląda jak flet do picia wody :) A tutaj (http://www.google.pl/images?rlz=1C1CHMC_enPL312PL349&q=lifestraw&um=1&ie=UTF-8&source=univ&sa=X&ei=ie51TbOHLY3esgaZys3xBA&ved=0CEUQsAQ&biw=1180&bih=715) zdjęcia.
Bezpieczniej byłoby, gdybyś stosował tabletki dezynfekujące:
Tabletki stanowczo odradzam, chyba ze ktoś jedzie do indii. Zbyt walą po wątrobie. Sporo się naczytałem na temat filtracji i uzdatniania. Są dostępne "kubki filtracyjne" które oczyszczają wodę z syfu grubego. Najskuteczniejsze filtry to takie z wkładem ceramicznym, które oczyszczają z syfu mechanicznego, oraz bakterii. Te lepsze tępią też wirusy. Dobry filtr to koszt paru tysięcy, ale jest nie tylko skuteczny, jest bardziej żywotny.
Wobec filtrów poszedłbym za radą Browara, aby pragnienie gasić piwem. Przyjemnie tak, skutecznie, bezpiecznie. Tak swoją drogą, jak chodzę po biesach już szmat czasu, to strułem się tylko raz, jak napiłem się z potoka w którym leżała sarna. I jak widać żyję. Tak więc pytanie o filtry ok, ale nie koniecznie na warunki bieszczadzkie. No chyba ze ktoś z niemowlęciem, albo osobą wrażliwszą.
Uwielbiam smak wody z bieszczadzkiego potoka....
Powered by vBulletin® Version 4.2.1 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.