PDA

Zobacz pełną wersję : Maniów11-co, gdzie i jak?



innmortelle
06-07-2010, 00:21
Witam. Na początek witam wszystkich forumowiczów starych i nowych bez względu na wiek;) Jestem nowa więc sie witam, a że nie wiem gdzie jest miejsce do takich przywitań, przedstawień itp. wyznaczone więc tu to robię. Najwyżej starzy mnie obsztorcuja.....;)
Teraz jeszcze sie wytłumacze na okolicznośc watku, bo pewnie się dowiem, ze takowy juz był podobny itd., był, zgadza sie , 5 lat temu i od tego czasu cisza...a mnie wypadło, ze za trzy tygodnie jadę tam na dwa tygodnie(przynajmniej tak planuję, bo jakby co to ucieknę...:)) i powiem tak, z tego co udało mi sie wyszperac, wyciągnąć, wydusić z internetu za pomoca klawiatury i myszki to niewiele, a do tego tak sprzecznych opinii, że juz nie wiem "jechać-nie jechać"....(stokrotek jakos nie ma u nas;)). Klimaty wiem, że są, miła atmosfera, zwierzęta, widoki, cisza itd., ale co do technicznych spraw to nic sie dowiedziec nie mogę: co z jedzeniem, myciem. I jeszcze ktos strasznymi psami straszył, a ja taka bardziej kotna jestem:) Jesli jeszcze się nikt nie znudził czytaniem tego co napisałam, to prosze o jakieś odpowiedzi-podpowiedzi.
Upierdliwa pewnie jestem, ale to takie skrzywienie zawodowe, bom belfrem jestem i choć młodym to ta choroba wcześnie łapie;)

pozdrawiam

Kasia

trzykropkiinicwiecej
09-07-2010, 21:43
Witaj...
Maniów 11 to dość specyficzny klimat... ale już cywilizowany w kwestii infrastruktury polepszającej jakość życia... prąd jest.. woda jest... a jaka WANNA.. hohoho... kto był ten wie..
Jedzenie będzie jak się dokoptujesz do ludzi na miejscu... generalnie z tym większych problemów zwykle nie ma.. Pieski są, spore...nie zjadły jeszcze nikogo, ale zdarzało się że niechcianych gości pogoniły... przecież od tego są.. koty też pałętają się po terenie... więc miaucząco-szczekające stwory do ugłaskania jeśli się wie jak..

innmortelle
09-07-2010, 23:49
Fajnie, że ktos odpisał, bo juz myślałam, że mnie jako nowego wszyscy potraktowali z nazwijjmy to "pobłazliwością" ( i pewnie tak było;). Tym bardziej dziękuję za zmiłowanie....

"Specyficzny klimat", hmm zabrzmiało dość niepokojąco....Na czym owa specyfika polega?...

A tak w ogóle to wygrzebując wiadomości o tym miejscu ciągle właśnie trafiam na takie określenia i na informacje krążące wokół tematu. Przeczytałam tu i gdzie indziej kilka wątków na temat miejsc, noclegów, gospodarzy i wszędzie sa to konkrety plus zachwyt albo niezadowolenie, równiez w konkretny sposób uargumentowane, a tu tylko enigmatyczne sformułowania "specyficzny klimat" (w kwestii Bieszczad to jakies słowo wytrych, nie do konca je łapię-klimat, bo widoki, powietrze, ludzie czy tez morze piwa, nocne balangi do rana?), "ciekawe miejsce", no raz się spotkałam z określeniem "zaj....ste":) Nie wiem czy wynika to z tego, iż nikt nie potrafi nic z siebie wykrztusić po wizycie tam, czy tez nie ma o czym pisać, a jak ktoś "przyciśnie do ściany" to powiedzieć coś trzeba.....Czy jest tam aż tak pięknie, ze słowa tego nie oddadzą, czy aż tak źle, że aż strach o tym pisać, czy tak nudno, że nie ma o czym pisać, czy aż tak dziwnie, ze nie wiadomo jak napisać.......?


Tak na marginesie, może by stworzyć wątek- "słowniczek bieszczadzki" dla nowicjuszy, gdzie przybliżone byłyby słowa typu:"klimat"itp. :)

pozdrawiam

Kasia

trzykropkiinicwiecej
10-07-2010, 10:30
...oj.. Trzeba po prostu tam być, poznać Juśkę, Jankesa, Dzieciaki i stałych Bywalców żeby załapać o co chodzi... w mojej ..a dupa nie powiem Ci... Dziwnie? dziwnie to jest w supermarketach... nudno? hehe.. na pewno nie tam... oj nie... tam nie.. "konkret plus zachwyt lub niezadowolenie" o to co może Cie tam spotkać...
Jak już będziesz to pozdrów od Stacha...
:)

innmortelle
12-07-2010, 22:17
No, ale jacy Oni są ta Juśka, Jankes i reszta. I ile tych dzieciaków? I kto to są Ci stali Bywalcy? I jeszcze chciałabym zapytać.......a tam dam już spokój, w końcu są wakacje;)

No cóż chyba więcej z Ciebie nie wyciągnę, (zresztą nota bene konsekwentnie trzymasz się nicka:)) i muszę sama pojechać, zobaczyć i albo przeżyć albo zginąć.....ale skoro Ty piszesz i to nawet składnie, to znaczy, że można pobyt tam przeżyć.....zobaczę, zrobię zdjęcia i może jakieś tu wkleję....

A co do pozdrowień, to chętnie posłuzę, za przekaźnik, ale czy wystarczy że "od Stacha"? Chciałabym uniknąć "oczów jak spodków" pełnych niemego pytania:"Jaki znowu, kurna, Stach?!":)

Pozdrawiam