PDA

Zobacz pełną wersję : Tak daleko stąd, a tak blisko ...



don Enrico
27-08-2010, 20:53
Relacje z Waszych wypraw. Jak napisać ciekawą relację że się było po raz ...nasty na Caryńskiej ?
A może znaleźć coś ciekawego ? nowego ? odkrywczego ?
Przecież wszystko już było.
Nieprawda. Ciągle są nowe miejsca do odkrycia. Ten wątek ma to pokazać.
Mijamy Ustrzyki Dolne zmierzając w wysokie górki. Żegnamy sanktuarium w Jasieniu i zaraz potem mamy Hoszów. Tu można przystanąć i zrobić parę zdjęć tej urokliwej cerkiewki do domowego archiwum.
Cerkiewki zapisanej na taśmie filmowej. Kto przypomni w jakim filmie grała ?
Mało kto ma świadomość że kilkanaście kilometrów stąd znajduje się obiekt z najstarszym (chyba) rodowodem w Bieszczadach.
Legenda mówi że już w VII wieku żyli prowadzący pustelniczy żywot mnisi.
Mieszkali w pieczarach wykutych w skałach na pobliskim wzniesieniu.
Pierwszy oficjalny monaster założony został w 1270 roku.
Oj dawno to było, dawno. A jak to się ma do cerkwi w Hoszowie która ledwie przed drugą wojną została sklecona ?
Więc wróćmy się te kilkanaście kilometrów dalej do tego starusieńkiego monastyru.
Legenda mówi że w 1301 roku złożono tu ciało księcia Lwa Daniłowicza, oj wielki to był pan !
A dziś ?!
Stajemy w miejscu z tak długą zapisaną historią. Nie sposób nie ukłonić się jej. Przysiąść w zadumie i zadać pytanie : dokąd się tak śpieszymy ?
.
.

19948
.
.\19949
Jeśli ktoś jest chętny dać odpowiedź - gdzie trafiliśmy - to bardzo proszę

don Enrico
28-08-2010, 15:24
Ławrów - bo tutaj jesteśmy - był kiedyś sporą gminą, ale to dawno było, jeszcze przed wojną.
Dziś to wioska, zaledwie 500 mieszkańców, mała, zagubiona pomiędzy górami wioska.
Swą nazwę wzięła zapewne od słowa Ławra co wg wikipedii to
określenie używane w stosunku do większych męskich klasztorów w kościele prawosławnym
I tu w tej zwykłej wiosce nieprzeciętną budowlą jest ten klasztor pw. św. Onufrego gdzie kilku mnichów wznosi swe modły do nieba.
Skąd się wzięli ci Bazylianie ? i ile jest prawdy w tym co piszą
(może sir Bazyl wie ?)
Klasztor w miejscowości Ławriw Zakonu Św. Bazylego Wielkiego został założony jeszcze w XIII wieku. Według legendy w klasztorze ławrowskim zmarł książe Łew Danyłowycz (syn Daniela Halickiego). Na terenach klasztoru znajdują się groby rumuńskich i mołdawskich gospodarzy. W klasztorze ławrowskim są też grobowiec metropolity jerozolimskiego Makarija, biskupa Przemyśla oraz metropolity Kijowskiego Antonija Winnickiego, Georgija Winnickiego, Hieromina Ustrzyckiego. Na ścianach kruchty odsłonięto dawne malowidła XV wiek. Malowidła klasztoru ławrowskiego są unikatowym znaleziskiem, ponieważ zabytków tej epoki na terenach Ukrainy Zachodniej nie ma. Od czasów Rusi Kijowskiej, oprócz tego ujawniono dawne malowidła, zachowała się dzwonnica, na której był kiedyś zegar, a od strony zachodniej obok cerkwi rośnie dąb, który jest tak dawny, jak klasztor.

don Enrico
29-08-2010, 19:09
Inne źródła mówią , że w 1675 roku zbudowano tu w Ławrowie cerkiew św. Onufrego z kamienia z siedmioma kopułami i podziemnymi sklepieniami w których spoczywały zwłoki 2 metropolitów jednego biskupa i wielu z pośród szlachty
W sierpniu r. 1883 widziałem już tylko w jednym grobowcu jedną trumnę drewnianą napełnioną kośćmi pozbieranymi.... pisze autor słownika geograficznego.
Ciekawe co dziś pozostało z tych podziemi.
A czas zmienia wszystko, wystarczy rzucić okiem na kamyczki w sąsiedniej wiosce.
Na starych widokówkach wznoszą się okazale na szczycie góry, a dziś ?
Proszę zobaczyć
19959

wszystkim zawładnął las, pokrył, otulił i trzeba się potrudzić aby dotknąć legendy o czarcie co niósł ten kamień z zamiarem zniszczenia pobliskiej świątyni itd. itd..

http://img84.imageshack.us/img84/9594/hm089879.jpg
.
Jak daleko stąd, a jak blisko. Spas , bo oczywiście tu jesteśmy może pochwalić się jeszcze wieloma innymi ciekawostkami, jak choćby to że jest rodzinną miejscowością biskupa Martyniuka o czym informuje ta tablica
19960.
Każdy może kolejne odkrywać samemu.
Na przykład zaglądnąć na miejscowy cmentarz i spróbować dowiedzieć się kto to jest buchhalter.
19961
i to wszystko ledwie kilkanaście kilometrów od drogi łączącej Ustrzyki Dolne z Górnymi.

don Enrico
30-08-2010, 21:01
Będąc w Lutowiska warto się się rozglądnąć po okolicy. Tak daleko stąd a tak blisko.
Odwiedzić ten drewniany kościółek..
Zapukać to tych zapomnianych drzwi i ostrożnie je uchylić
19972
To tak jakby uchylić drzwi do minionego czasu, czasu który odszedł bezpowrotnie.
We wnętrzu przywitają nas resztki ołtarza i poprzewracane tralki balasek.
19973.
.Po sławetnej wizycie biskupa nie pozostało ani śladu
/a w kącie samotny konfesjonał który już od wielu lat nie wsłuchuje się w ludzkie niegodziwości
19974
tak daleko stąd a tak blisko

komisaRz von Ryba
01-09-2010, 22:24
brakuje tylko cerkwi ludzkimi zębami inkrustowanej ...

don Enrico
01-09-2010, 23:28
Nie tylko tej cerkwi brakuje. Jeszcze wielu innych miejsc brakuje. Może uda się je wypełnić.
Np Arłamów, może słyszeliście o tej miejscowości położonej na bieszczadzkich rubieżach.
Spacerując po tamtejszych połoninkach można wypatrzeć charakterystyczny zarys Ślepej Góry i spróbować domyśleć się co ona skrywa albo i samemu dotknąć.
A skrywa sławę i wielkość, tą materialną i tą ludzką oraz przemijanie.
Szczęsny mu było na imię.
Oj wielki to był PAN i z zacnego rodu pochodził . Ród ten - o niemieckim brzmieniu- wiele dobrych uczynków dla Jaśnie Rzeczpospolitej dokonał przez całe wieki.
A Szczęsny ? a może nieszczęsny. Cóż uczynił ?
Swym niezwyczajnym, buńczusznym życiem cóż po sobie zostawił ?
Tak daleko stąd, a tak blisko.
kolega B.Miller w swej subiektywnej fotorelacji odsłania ruiny wielkości rodu.
http://forum.bieszczady.info.pl/showthread.php/5146-Subiektywna-fotorelacja/page29

don Enrico
05-09-2010, 22:24
Tak dla jasności :
http://img64.imageshack.us/img64/3268/hm103708.jpg


http://img199.imageshack.us/img199/5185/hm103719.jpg
.
jesteśmy w miejscowości ROSOCHY
(bo pytał mnie o to ob. Jacek Ż. znany pod pseudo-nickiem YoYo)
Czy daleko stąd ?
Czy blisko ?
Blisko, blisko. Niesamowicie blisko.
Wystarczy sięgnąć ręką i znajdziemy się w miejscu gdzie czas płynie innym rytmem.
.
Tu nikt nie maluje swej chałupy bo jest dofinansowanie z unii
Tu nikt nie narzeka w dziury w asfalcie . bo asfaltu nigdy tu nie było.
Czas tu wyznacza pasienie krów i zaganianie ich na południowe dojenie.
Można tu trafić po skręceniu na prawo ponad wodospadem którego nie ma na żadnych mapach.
No i co z tego że nie ma ?
Czyż nie można odkryć swojego własnego wodospadu i cieszyć się nim ?
20037
a ta stara opuszczona, przeciekająca szkoła ?
Nikomu już nie potrzebna.
Cóż z tego że pamięta przedwojenne czasy. Te czasy minęły bezpowrotnie.
Nie wrócą się.
Akceptujmy rzeczywistość, nowa szkoła podjęła swoją rolę współczesną.
Współczesność naznaczona jest religijnością.
Mijane krzyże pokazują że miejscowa ludność dba o mistycyzm
.20039
Zadbane krzyże mówią o pamiątkach religijnych
Za zakrętem za pagórca wyłania się widok cerkwii
20038
Widok jest niecodzienny , nawet dla bywalców cerkiewnych
To wygląda jak autentyczny bastion obronny.
Cerkiew obronna ?
Znamy to z Posady Rybotyckiej , ale ta jest naprawdę obronna, zamknięta szczelnie
ponad metrowymi murami.
20040
cdn.

don Enrico
05-09-2010, 22:45
Ta niezdobyta cerkiew zobowiązuję aby ją zdobyć.
Nie miałem wewnętrznych sił , ale powrócę tu i zdobędę.\

Na razie chwilę odpoczynku przed miejscowym sklepem
20042
gdzie wkrótce miejscowa ludność zaczęła zdawać pytania
po co ?
Gdzie ?
dla czego ?
Próbuję wywiązać się ze wszystkich pytań obserwując dostawę świeżego chleba
20043

a miejscowa ludność chętna do rozmowy ciągle zadaje nowe pytania
20044
czas goni
ruszam dalej 20045.


.kolejne obrazki
realne (ie ze skansenu)
20045
prawdziwa piwniczka
.
20046
. i suszenie ciuchów przed chałupą
20047
niesamowicie
tak daleko stąd ...... a tak blisko

don Enrico
05-09-2010, 23:01
I cóż dowiaduję się, jak donoszą Rozmaitości z 1834 na stronie 215 mowa jest że ....
W cerkwi jest hakownica , z której niejaki Terlecki miał zabić wodza Tatarów podczas napadu
.......jak sądzicie ?
......jest jeszcze ta hakownica ????
...... albo choćby ślady po niej .................. ????

jojo
06-09-2010, 20:31
Oj zacne rejony Heniu odwiedziłeś !!! Tak po mapie to pewnie Лібухова, Максимівка abo Wołoszynowa (ale to szczały bo nie byłem)
Ale tak mnie zaszczepiłeś zdjęćkami że na pewno będę (zawsze tam pędze na St. Smbor a tu takie cudeńko w okolicy). A hakownicy to penie już nie ma .....

don Enrico
09-09-2010, 20:34
Tak, panie Jacku ! zacne rejony, tak bliskie a tak dalekie.
Ty chyba najlepiej wiesz bywając przez wiele lat w Michniowcu jakim cieniem kładzie się ta wielka góra.
Wielka , bo co by nie powiedzieć przekracza 1000 metrów
Tuż, tuż, i tylko trzeba się na nią wyspinać
.
20078
a na szczycie odsłoni się nam pomnik.
Szukałem informacji - coś więcej - o zdarzeniach które ma upamiętniać.
Jeśli ktoś coś ma to będę wdzięczny.
.
20079
tak niewiele wiadomo, a wówczas rodzą się domysły.
Wiadomo że zginęli tu żołnierze w czasie światowej wojny
ale coś więcej ????
?
20080
.
Niezwykłe musiały się tu dziać rzeczy jeśli taki monument tu powstał, ale kto o nich dziś pamięta.
.
20081
.
a wszystko to tak blisko a jednocześnie tak daleko od często odwiedzanych cerkwi w Bystrem i Michniowcu.

jojo
14-09-2010, 22:27
Za dużo to też nie wiem. Wiem tyllko od miejscowych z Michniowca że kiedyś dawno temu Łomnianska była łysa, a po szczycie jeździły cieżarówki. Tyle mniej więcej miejcowi wiedzą o górze pod którą spędzili blisko pół wieku swojego życia (bez roku). Bo tak jak słusznie Heniu zapodałeś: to tak blisko a jednocześnie tak daleko .... Z Michniowca wyszedłby do sołdata w niecałą godzinkę. A ja kiedyś z Michniowca z kolegą Rafałko cały dzień się bujałem żeby zobaczyć to "cudo". A tak na marginesie Heniu: Czy ten gościu na fotce nr 2 przy pomniku to nie jest właśnie Nasz Przyjaciel Rafałko ? (i na dodatek chyba targa mój ukochany 30 letni już plecak).
Znowu mnie zaszczepiłeś Heniu, muszę znowu ruszyć w te rejony ...

don Enrico
14-09-2010, 22:42
Na fotce nr 2 występują
* sir Bazyl (bliżej) i w dalszej perspektywie oczywiście Rafalko - a czyj on plecak targa to już nie wiem.

don Enrico
18-01-2012, 20:50
W tym roku wypadnie 140-sta rocznica gdy droga żelazna połączyła dwa sąsiednie miasteczka : Ustrzyki Dolne i Chyrów.
Nazwana została Pierwszą Węgiersko-Galicyjską Drogą Żelazną.
Teraz możemy śmiało powiedzieć : tak daleko stąd, a tak blisko.
Kiedyś te miasteczka były bliźniaczo podobne, dziś oddziela ich kosmos.
Jedno ciągle modernizowane, kolorowe, kwitnące a to drugie w tym samym czasie tkwi w szarości, bezładzie, nijakości z największymi na świecie dziurami w drodze.
Ale i tam wprawne oko poszukującego odnajdzie coś interesującego, choćby okazały barszczyk nad brzegiem Strwiąża
.
https://lh6.googleusercontent.com/-SnvRHmblS6c/TxcOWXdhwyI/AAAAAAAAAl0/6uP94zgJx4U/s600/hm12_1048.jpg
.
Budynek dworcowy prezentuje się bardzo okazale, za co chwała budowniczym z czasów Galicji.
Zrobili coś tak solidnego że nie rozleciało się do tej pory
Zastanawiające jest dlaczego tak ogromny budynek został zbudowany ?
Kubaturą i rozmachem przewyższa kilkakrotnie ten w Ustrzykach czy w Zagórzu.
.
https://lh6.googleusercontent.com/-3DOIewPIX8I/TxcOU3HP_oI/AAAAAAAAAlg/2Ep3nZqIGSE/s600/hm12_1026.jpg
.
a w środku poczekalnia ogrzewana unikatowym piecem
aż prosi się aby go dotknąć.
https://lh4.googleusercontent.com/-3MlScCK0h2I/TxcOSuGe6sI/AAAAAAAAAlM/pZvuLBagmBc/s512/hm12_1022.jpg

a czy ktoś jeszcze pamięta takie kasy biletowe ?

https://lh4.googleusercontent.com/-igJZ0jnTh9E/TxcOYCRMfzI/AAAAAAAAAmg/P-VF2BTJzZQ/s600/hm.12_1020.jpg

WUKA
18-01-2012, 22:13
Dla mnie barszcz konkursowy! A piecyk żeby tylko nie uległ nowoczesności !

don Enrico
18-01-2012, 22:36
Okazałość dworca kolejowego w Chyrowie ilustruje taki obrazek
http://www.kolej.one.pl/foto/15/1239775910-2.jpg

diabel-1410
18-01-2012, 22:53
donEnrico-czekam na więcej i dziękuję za podpowiedź.Już wiem gdzie następny pobyt w Bieszczadach spędzę:-)

Basia Z.
18-01-2012, 22:58
Budynek dworcowy w odróżnieniu od wielu polskich dworców kolejowych czysty i zadbany.

Myślę że dlatego taki okazały, że była to ważna, w końcu węzłowa stacja w miejscu gdzie ta linia kolejowa z Przemyśla krzyżowała się z linią transwersalną.

komisaRz von Ryba
18-01-2012, 23:12
z drugiej strony w styczniu 2012 wygląda tak
https://lh5.googleusercontent.com/-opESqNwsTPg/Txc03fNATvI/AAAAAAAAB6E/Zv6G2YqVM9Q/s640/DSCN1700.jpg?gl=PL

https://lh3.googleusercontent.com/-S9-KOzdas60/Txc04vwxLyI/AAAAAAAAB6I/XJ6fUcTX7qc/s640/DSCN1723.jpg?gl=PL

don Enrico
19-01-2012, 09:29
Budynek dworcowy w odróżnieniu od wielu polskich dworców kolejowych czysty i zadbany.

Myślę że dlatego taki okazały, że była to ważna, w końcu węzłowa stacja w miejscu gdzie ta linia kolejowa z Przemyśla krzyżowała się z linią transwersalną.
Porównując czystość na obu dworcach (Ustrzyki D. i Chyrów) nie znajduję dużych rozbieżności wynikających choćby z tego że jeden jest ciągle żywy a drugi już niestety nie.
A co do Kolei Transwersalnej to wydaje mi się że powstała dużo później niż Węgiersko-Galicyjska, ale nie znam się.
Fakt jest faktem że budynek jest niczym pałac i inne stacje węzłowe w okolicy mogą się schować (Stryj, Zagórz, Jasło, Stóże, Rzeszów)
Tylko Przemyśl przebija wszystko przepychem.

krzychuprorok
19-01-2012, 20:33
Ogólnie dworce kolejowe na Ukrainie są dużo ładniejsze niż w Polsce. Lubię ukraińskie dworce i tamtejszą kolej.
Jeśli chodzi o Kolej Transwersalną to jest taki album: http://eurosprinter.com.pl/37,kolej-transwersalna.html

don Enrico
19-01-2012, 23:16
Piękny album , piękna cena
Nie wiem czy to dokładnie miał na myśli Diabeł pisząc

donEnrico-czekam na więcej i dziękuję za podpowiedź.Już wiem gdzie następny pobyt w Bieszczadach spędzę:smile:Może nie do końca zrozumiał co pisałem że Chyrów to podłe galicyjskie miasteczko, do którego trzeba mieć cierpliwości i wnikliwości aby odnaleźć te interesujące szczegóły.

don Enrico
21-01-2012, 19:33
Gdyby jednak ktoś miał ochotę na zimowy spacer po Chyrowie to zapraszam do mini-galerii
https://picasaweb.google.com/113748727199695238729/Chyrow
/
Można zobaczyć m.in stary kościół przerobiony na socjalistyczny dom kultury w którym do mszy służą dziewczęta

Miejscowy
01-02-2012, 19:56
te wiadra z pokrywkami ze święcona wodą - świetny motyw!
pierwsza myśl: święcą nimi aut podwozia

don Enrico
05-02-2012, 23:05
Takie znane nazwy na drogowskazie, bo stąd tak blisko, choć daleko
27457

jojo
06-02-2012, 22:39
Dobromil? Gdzie to Donie "wykopałeś"?
No fakt do Przemyśla to teraz trochę daleko.

wtak
06-02-2012, 23:06
Jakześ Donie dotarł do Chyrowa? Masziną swoją, czy jakimś transgranicznym środkiem komunikacji ?

don Enrico
07-02-2012, 09:07
Dobromil? Gdzie to Donie "wykopałeś"?
No fakt do Przemyśla to teraz trochę daleko.
Okazuje się , że po "tamtej" stronie też są miłośnicy przeszłości
.

Jakześ Donie dotarł do Chyrowa? Masziną swoją, czy jakimś transgranicznym środkiem komunikacji ?
Wydawało mi się, żem zaprawiony w pokonywaniu ukraińskich dziurawych traktów, ale teraz zaczynam wymiękać (i moja maszyna też)
Z każdym miesiącem jest coraz gorzej. Chyba przerzucę się na stopa w Krościenku.

don Enrico
17-02-2012, 11:35
Kto powiedział że nie da rady ?
Złamałsa ?! Wot nie ma problema.
Kak nie uwidisz , nie pojmiesz.

http://www.youtube.com/watch?v=t9aNGCnk0RY

don Enrico
16-04-2012, 19:25
Delikatna mżawka otula krajobraz, a my stoimy przed wysoką bramą.
Szlaban i pas zaoranej ziemi odgradza od kolorowych słupków granicznych.
Wciąż , jak mantra powraca pytanie : tak daleko stąd, a tak blisko ...
.
https://lh6.googleusercontent.com/-enAnczZARKs/T4wUNXXIvEI/AAAAAAAAA4Q/LqhNHv6OGuI/s640/hm12_2129.jpg
.
Tej zapory nie pokonam. Wracam się cały 1 kilometr i zatrzymuję przed inną bramą.
Bramą cmentarną
Spod wielu warstw farby olejnej wyłania się wizytówka wykonawcy.
Solidna firma, zrobiła coś co przetrwało dłużej od największych mocarstw

https://lh4.googleusercontent.com/--gVR-S78a-w/T4wUIqMhKkI/AAAAAAAAA3E/q7AwDkbJ31c/s640/hm12_2092.jpg

Uchylona furtka zaprasza do wejścia.
Więc wchodzimy i słyszymy pytanie po ukraińsku
- Skąd wy prijechali ? - łagodne i pełne ciekawości pytanie - macie tu kogoś pochowanego ?
- Nie, my turysty
Starsza babcia przeprasza nas że zapomniała już języka polskiego, ale rozumie
- ale czy Wy mnie rozumiejetie ?
Tak , tak - potwierdzamy.
Bo ona bardzo się cieszy że tu jesteśmy i chce nam opowiedzieć o tym cmentarzu, który przez wiele lat był zaniedbany
- tut był lis (las)
A ona tu przychodziła i starała się opiekować grobami pochowanych tu Polaków i Ukraińców, bo przecież wszyscy wymagają szacunku, bez względu jak kto się rodził
Jej mówili - ty stara babo siądź se w chałupie , a nie łaź tutaj.
A ona co mogła to robiła, aby utrzymać ślady przeszłości.
-Teraz jest lepiej, od czasu jak nastał nowy, młody mer w tym miasteczku. Stare, rozłożyste drzewa wyciął, krzaki wyciął, położył chodniczek,
Teraz jest już dobrze. - mówi z ukontentowaniem że doczekała chwili potwierdzenia jej racji.
-A te młode to majątki robią i mówią że im cmentarz niepotrzebny -
Jakże dużo mądrości w tych słowach ? ,
a zarazem pogody ducha w usposobieniu tej kobiety - sami podziwiamy.
https://lh4.googleusercontent.com/-eeYdkicZtRg/T4wUI8gYNgI/AAAAAAAAA3I/9b9e3JWBlc8/s640/hm12_2095.jpg
.
Mając w głowie to co powiedziała babcia, wchodzimy do środka.
Cmentarz ten jest przykładem wspólnoty tworzonej przez ludzi i czas na pograniczu.
Obok siebie, zgodnie poukładane stare okazałe nagrobki z polskimi inskrypcjami
i te bardziej współczesne z grawerowanymi portretami opatrzonymi cyrilicą
.
https://lh6.googleusercontent.com/-0Nb9hrg4ifc/T4wUKDDdPqI/AAAAAAAAA3Y/cFncdPmyyRg/s640/hm12_2098.jpg
.
i skaczące wszystkie kolory świata na nagrobnych wieńcach
https://lh3.googleusercontent.com/--zgfC-GkIng/T4wUL9bznLI/AAAAAAAAA34/4CVKPgiVc80/s640/hm12_2103.jpg
.

Miejscowy
16-04-2012, 20:06
chwila rozmowy z taką babcią warta wszystkich dziur ukraińskich ulic

buba
16-04-2012, 21:15
chwila rozmowy z taką babcią warta wszystkich dziur ukraińskich ulic

zwlaszcza ze radosc z rozmowy z babcia z radoscia z dziurawych ulic zwykle bez trudnosci daje sie połączyc :-D

don Enrico
17-04-2012, 12:22
To wszystko ma miejsce w miasteczku Niżankowice.
Za szlabanem długa prosta linia szosy , która za 10 kilometrów nazywana jest ulicą Słowackiego w Przemyślu.
To odwieczna , najkrótsza droga w Bieszczady. To tu zawsze mawiano że wkraczacie w objęcia zielonych wzgórz.
Tędy poprowadzono linię kolejową węgiersko-galicyjską .
Tak, to niesamowicie blisko, a jednak tak daleko.
W czasach jak Orłowicz pisał przewodniki zaznaczył ze zyje tu 1000 Polaków, 900 Rusinów i 500-set Żydów.
Ot galicyjska mieszanka narodowościowa
Jak popatrzeć na współczesną mapę to widać że Niżankowice leżą w dziwnym wybrzuszeniu. Musiały się podobać Stalinowi że tak usilnie i nienaturalnie wygiął tu granicę, chcąc aby były cząstką Kraju Rad.
.
https://lh4.googleusercontent.com/-aYJBy1wc7xo/T4wUNGxTVYI/AAAAAAAAA4M/cJhwnn2rQuk/s640/hm12_2124.jpg

luki_
17-04-2012, 18:18
Jak popatrzeć na współczesną mapę to widać że Niżankowice leżą w dziwnym wybrzuszeniu. Musiały się podobać Stalinowi że tak usilnie i nienaturalnie wygiął tu granicę, chcąc aby były cząstką Kraju Rad.

Don Enrico - zdaje się, że mogło być odwrotnie z tym Stalinem :-) - czytałem kiedyś, że na słynnej wymianie terytoriów Sokalszczyzna - Ustrzykowczyzna nie miało się skończyć. Ponoć ZSRR szykował się do kolejnej wymiany - Hrubieszów i kawał ziemi na dzisiejszym SE wybrzuszeniu lubelszczyzny w zamian za Dobromil, Chyrów i Niżankowice właśnie. Inicjatorem tej wymiany był nie kto inny jak Stalin i też z powodu jego (przedwczesnej?) śmierci do wymiany tej nie doszło...

don Enrico
17-04-2012, 20:57
Też o takich planach słyszałem, ale nie udało mi się znaleźć jakiegokolwiek sensownego potwierdzenia.
Nie pozostaje nic innego jak włożyć między bajki takie "informacje"
Zresztą bardziej interesuje mnie dzień dzisiejszy niż historyczne dywagacje.
Dzień dzisiejszy pogranicza jest pełen ciekawostek wart odkrywania. W wolnej chwili wrzucę ciąg dalszy, chociaż wiem ze mało kogo to interesuje.

Miejscowy
17-04-2012, 21:19
W wolnej chwili wrzucę ciąg dalszy, chociaż wiem ze mało kogo to interesuje.
no to ja ten Małokog jestem :D

bogdaneg
17-04-2012, 22:29
:-(Byłem z naszej strony to zobaczyć...
Szkoda, że w czasie, budowy stadionów na wspólne igrzyska, wielkich słów, co my to razem nie robimy, stara droga wciąż dzieli :-(

Pierogowy
18-04-2012, 00:29
.
https://lh4.googleusercontent.com/-aYJBy1wc7xo/T4wUNGxTVYI/AAAAAAAAA4M/cJhwnn2rQuk/s640/hm12_2124.jpg




hallo,

Heniosławie ...ja jestem urodzonym optymistą (niestety)...;
przyglądam się Twojej fotografii ...i co widzę...brama jest zamknięta na łańcuch,a ten z kolei na...kłódkę...
made in china !!!
kołowrót historii ... więc nasze kraje tak naprawdę dzieli wytwór chińskich ,malutkich raczek...
a chińska stal jest jaka jest...wiec poczekajmy jeszcze chwilkę...a granica sama się otworzy !
:))

Basia Z.
18-04-2012, 15:42
Dzień dzisiejszy pogranicza jest pełen ciekawostek wart odkrywania. W wolnej chwili wrzucę ciąg dalszy, chociaż wiem ze mało kogo to interesuje.


Heniu kokietujesz nas, dobrze wiesz że interesuje :)

don Enrico
19-04-2012, 14:31
To jest kura , panie generale ! - wyrwało mi się spontanicznie.
Jaki generał ? , jaka kura ?
https://lh4.googleusercontent.com/-jEN5BKqP4uw/T42s3Zd5J-I/AAAAAAAAA-4/TUCJCEZZric/s640/hm12_2133.jpg

Pusto i cicho na dworcu kolejowym w Niżankowicach. Nikogo nie ma.
Kura , która już zasiedziała dworcowe ławki ze zdziwieniem spojrzała w naszą stronę jakby nie wierząc że ktoś jej przeszkadza.
Mój generał, a raczej adiutant w osobie Czerwonego Kapturka też dziwnie spojrzał na mnie.
Cóż się tak wydzierać na widok kury ?
Uspokojony że życie nie zamarło całkowicie na stacyjce, ruszyłem oglądać świeżo i pięknie pomalowany obiekt.
Ten świeży kolor lilla-róż sugerował że Krysia maczała w tym palce i od razu przyszło mi na myśl że
każdy dworzec powinien być malowany na inny kolor. Podróż pociągiem byłaby wówczas jak w bajce.
.
https://lh3.googleusercontent.com/-fl1PHYCGvwM/T42s38ZeBhI/AAAAAAAAA_A/6Aiq59IPKNY/s640/hm12_2135.jpg
.
Ten zapomniany dworzec na końcu tamtego świata ma wyjątkowo dużo torów,
w tym ten środkowy, najciekawszy bo składający się z czterech szyn.
Gówniarzem będąc pędziłem tędy słynnym naonczas międzynarodowym pośpiechem Warszawa - Zagórz
Czy ktoś jeszcze pamięta ?
.
https://lh4.googleusercontent.com/-0woMuKX6tT8/T42s4mMwgLI/AAAAAAAAA_I/DpqTARmzY2c/s640/hm12_2138.jpg

Petefijalkowski
19-04-2012, 15:14
Jasne ze pamietam ;) jechalem co najmniej dwa razy na odcinku Zagorz - Przemysl, pamietam chwile grozy jak sie wychylilem
przez okno na zakrecie a tata pokazywal mi soldatow stojacych na schodach na koncach pociagu z bronia, a przynajmniej tak to
zapamietalem. Ale przekraczania granic zupelnie nie pamieta, mialem pare lat raptem.... Kurde, ma ktos jakiekolwiek zdjecia z
tamtejszego pociagu? (wiem, nie mozna bylo, ale....)

P.

don Enrico
19-04-2012, 15:43
(...). Kurde, ma ktos jakiekolwiek zdjecia z
tamtejszego pociagu? (wiem, nie mozna bylo, ale....)
P.
Jadąc tamtym pociągiem w Krościenku zrobiliśmy sobie parę zdjęć. Jakiś gorliwy kolejarz nas namierzył i skutek był taki że, pod eskortą dotarliśmy do Ustrzyk dolnych.
Tam już czekał gazik WOP-u i odstawili nas na strażnicę. Zaczęły się przesłuchania , co, kto i dlaczego.
Ot wykryli imperialistycznych szpiegów, którzy chcieli zachwiać spokój pokojowego Układu Warszawskiego.
Ale, to teraz brzmi jak bajka. Może zwrócić się do IPN-u o rehabilitację ?

Wrzucam z internetu niemiecką stronkę gdzie m.in zdjęcie starego przejścia w Krościenku
.
http://www.fotos-hochladen.net/image2i3joz7c9.jpg
http://www.drehscheibe-foren.de/foren/read.php?30,3658400,page=all

creamcheese
19-04-2012, 15:45
Jeździł przez Lublin, gdzie wsiadaliśmy z plecakami i koczując w przejściach dojeżdżaliśmy do Ustrzyk Dolnych...na terenie bratniego kraju na sąsiednich torach ustawione były pociągi towarowe skutecznie utrudniające obserwację szpionom (jakimi byliśmy zapewne). Pozdrawiam z łezką w oku

tomas pablo
19-04-2012, 16:03
ech..to były czasy....nas zatrzymali , tzn. pociąg cały, bo ktoś otworzył okno i wywalił jakieś śmieci...:mrgreen:

creamcheese
19-04-2012, 17:18
Po otwarciu przez pasażera okna (często dla draki lub z przekory) czerwonoarmiści biegali z pianą na pyskach i szukali winnego:razz: ...pytam: i komu to przeszkadzało??!!;)

joorg
19-04-2012, 18:54
...pędziłem tędy słynnym naonczas międzynarodowym pośpiechem Warszawa - Zagórz
Czy ktoś jeszcze pamięta ?...
Pamięta , pamięta...był rok 1970 pazdziernik ok 20-tego , ooo długo by gadać (pisać) , ale pociąg chyba był wtedy relacji Stróże W-awa, przez Zagórz... Chyrów ..Przemyśl ..Lublin.Na pewno nie był z Zagórza, bo jechałem z Krosna do Warszawy.
ps ale ten temat .."międzynarodowego pociągu" był już tu na forum poruszany , łącznie z załączonymi zdjęciami.

don Enrico
20-04-2012, 21:47
A kiedyś wystarczyło 20 minut aby z Przemyśla dojechać do Niżankowiec
(nie mówiąc już o tym że bezpośrednio do Wiednia też nie było problemem)
http://dobromyl.org/forum/index.php?action=dlattach;topic=159.0;attach=393;i mage

creamcheese
20-04-2012, 23:33
Pochylam nisko czoło przed Twą wiedzą i zbiorami. Pozdrawiam

don Enrico
27-04-2012, 10:34
Jeszcze króciutko, aby zakończyć temat miasteczka Niżankowice (Нижанковичі).
Czy są tam zabytki ? - zapytałby turystyczny przewodnik .
Owszem, owszem, czemu nie. Więcej o swoim kościele z ponad 600-letnią historią opowie wam babcia Jania , która chętnie udostępni klucze
i pokaże wnętrze świątyni.
https://lh5.googleusercontent.com/-ehx7v9cWypk/T42slR5eDmI/AAAAAAAAA64/g7hBswv3hfA/s640/hm12_2057.jpg
.
Ponoć jeszcze starsza jest cerkiew pod tym samym wezwaniem (św Trójcy).
Miejscowi uważają ją za bardzo ważny zabytek.
.
https://lh5.googleusercontent.com/-Fi17lxVnrPs/T42szrIxePI/AAAAAAAAA-I/zerRECu0oio/s512/hm12_2113.jpg
.
stoi też na środku ryneczku rozwalający się ratusz z dziurawym herbem miasta na dachu
widocznie nie jest już tak ważnym zabytkiem, a może nawet niepotrzebnym.
.
https://lh6.googleusercontent.com/-1ck-U2TCvNE/T42s0ssCzsI/AAAAAAAAA-Q/z_jqoyx97WA/s640/hm12_2118.jpg
.
mnie osobiście zainteresował bruk, prawdziwy galicyjski bruk , taki jaki rekonstrukcje przeprowadzono w sanockim skansenie (misteczko galicyjskie)
A tu , na tym zapomnianym końcu świata istnieje do dzisiaj i służy mieszkańcom lepiej niż wysepki pseudo-asfaltów
.
https://lh5.googleusercontent.com/-6fM0Zpxt0CA/T42s04ocPEI/AAAAAAAAA-Y/2jE9W6OUHu8/s640/hm12_2119.jpg
.
Warto też zaglądnąć na plac sportowy, gdzie młodzież (i nie tylko) może rozwijać swą tężyznę
Samemu, bez żadnych opłat fitnesowych też można poćwiczyć.
.
https://lh4.googleusercontent.com/-P14zdCYl38g/T42soNtOHxI/AAAAAAAAA70/Rz6nHBVG94g/s640/hm12_2065.jpg
A na koniec spojrzeć na to wszystko z innej perspektywy
To ostatnie zdjęcie przedstawia bramę zamykającą granicę (od polskiej strony)
i nadal po głowie chodzi mi ze zdziwieniem to zdanie że to wszystko : tak blisko, a jednak tak daleko ....
.
https://lh6.googleusercontent.com/-xuCddAP4nek/T5pGMuXRcEI/AAAAAAAABEw/Lp2eMlZ9HTQ/s640/hm12_2367.jpg

gdyby ktoś chciał więcej obrazków zobaczyż i pospacerować po Niżankowicach zapraszam do galerii
https://picasaweb.google.com/113748727199695238729/Ukraina2012#

don Enrico
03-05-2012, 20:47
Heniu kokietujesz nas, dobrze wiesz że interesuje :)
to była odpowiedź na moje : wiem ze mało kogo to interesuje.
A ja miałem tylko na myśli zainteresowanie ogólne, a nie forumowe.
Zainteresowanie ogólne tematów pogranicza jest znikome. Przykładowo : mnie jest znane tylko jedno pisane wydawnictwo na ten temat. Ciężko jest znaleźć coś więcej informacji.
.
Kolejny przykład jaki wrzucam dotyczy m. SZERBIN ( Щербин )
Cóż to za miejscowość, ni to wieś która jest , a właściwie jej nie ma.
Gdzie jej szukać ?
Wystarczy przesunąć się 10 km w lini prostej od Wołosatego.
Przecież to tak blisko a tak daleko
Ta odręczna mapka pokaże obszar kolejnej penetracji
A co tam znajdziemy ?
O tym w następnym odcinku
https://lh4.googleusercontent.com/-5QepWtZuZZk/T6JY9zmCkyI/AAAAAAAABIE/5wwnOM2AyFA/s640/mapa.jpg
)

joorg
03-05-2012, 22:12
...
Kolejny przykład jaki wrzucam dotyczy m. SZERBIN ( Щербин )
Cóż to za miejscowość,.... Wystarczy przesunąć się 10 km w lini prostej od Wołosatego.
Przecież to tak blisko a tak daleko
...O tym w następnym odcinku

Dobrze , dobrze ... ale ja się nie mogę doczekać następnego odcinka.:) i bardzo mnie frapuje ;:mrgreen: co oznaczają ? te przerywane żółte kropki w ciągu czerwonego szlaku.

Dlugi
04-05-2012, 11:17
Bym powiedział że tunele. Wygląda że pociągowa wycieczka się szykuje ;)

Basia Z.
04-05-2012, 14:40
Kiedy tak oglądam zdjęcia z tamtej strony granicy, lub jeszcze bardziej - kiedy sama tam bywam czuję taki smutek, nie tyle smutek co coś takiego co się nazywa "melancholią". Tak samo kiedy jestem w południowo-wschodniej Słowacji i widzę piękne miejscowości, pełne wspaniałych gmachów teraz chylące się ku upadkowi, z 70 % bezrobociem, z budynkami rozbieranymi przez złomiarzy. Od 20 lat, od upadku komuny tam co jakiś czas bywam i nie widzę aby coś się zmieniało, a nawet jest chyba coraz gorzej. Wszyscy bardziej przedsiębiorczy ludzie stamtąd wyjeżdżają do większych miast lub za granicę, zostają starsi ludzie, ewentualnie na Słowacji - Cyganie.
To dotyczy Słowacji, Ukrainy, Rumunii, niektórych rejonów Polski i zapewne jeszcze innych krajów Środkowej Europy.
Jednocześnie inne rejony tego samego kraju nie można powiedzieć, że "kwitną" ale rozwijają się jakoś normalnie.

A jednocześnie bardzo lubię takie miejsca, gdzie czas się zatrzymał. To chyba niesprawiedliwe z mojej strony wobec tamtejszych mieszkańców, bo oni mają przecież prawo do rozwoju.
I bardzo mi czasem szkoda pięknych budynków, o świetnej przeszłości, które się rozsypują - a jednocześnie takie miejsca są bardzo malownicze.

Mam bardzo mieszane uczucia, wobec takich miejsc zawsze jestem kimś "z zewnątrz" czuje się trochę intruzem, a jednocześnie bardzo mnie ciągnie do takich miejsc gdzie "wrony zawracają".

skylux
04-05-2012, 15:20
Bym powiedział że tunele. Wygląda że pociągowa wycieczka się szykuje ;)

A ja bym powiedział, że wiadukty.;) No, ale niech Autor nie da za długo czekać w niepewności. :smile:

joorg
04-05-2012, 17:03
Kiedy tak oglądam zdjęcia z tamtej strony granicy, lub jeszcze bardziej - kiedy sama tam bywam czuję taki smutek,..... - a jednocześnie takie miejsca są bardzo malownicze..

Basiu , precyzyjnie to opisałaś ....takie same odczucia mam.
Tak dla przykładu ,historyczne zaszłości miedzy ubogą Galicją (z północnej strony pasma Pikuja) a Zakarpacką stroną , do dzisiaj kontrastują.



Mam bardzo mieszane uczucia, wobec takich miejsc zawsze jestem kimś "z zewnątrz" czuje się trochę intruzem, a jednocześnie bardzo mnie ciągnie do takich miejsc gdzie "wrony zawracają".

ja też czuję się w takich chwilach, tak trochę..."kimś z zewnątrz"

don Enrico
04-05-2012, 21:52
Dobrze , dobrze ... ale ja się nie mogę doczekać następnego odcinka.:) i bardzo mnie frapuje ;:mrgreen: co oznaczają ? te przerywane żółte kropki w ciągu czerwonego szlaku.
Co oznaczają żółte kropki na kolejowym szlaku pomalowanym czerwoną kreskę ?
Odpowiedź już padła bo dlugi napisał :

Bym powiedział że tunele. Wygląda że pociągowa wycieczka się szykujeI o to właśnie chodzi, to jest właśnie największa atrakcja okolic miejsca oznaczonego na mapie jako Szerbin.
A dokładnie tunele i wiadukty na tej linii pamiętającej czasy Franciszka Józefa.
Ruszajmy więc w podróż
https://lh6.googleusercontent.com/-JpaAMI8wRGg/T6JYvLmT7FI/AAAAAAAABFg/BUO5Per_4aY/s640/hm12_2497.jpg
.
Pociąg podmiejski zwany przez miejscowych "elektriczką" rusza z Mukaczewa i kieruje się na północ w stronę grzbietu Karpat.
Trzymając się ściśle rzeki Uż podąża w górę jej biegu aż do wsi Użok , znanej ze swej perełki w postaci cerkiewki gdzie mozolnie wspina się w górę przekraczając drogi wyniosłymi wiadukatmi
.
https://lh4.googleusercontent.com/-_8qM7DZhhfQ/T6JYvII5owI/AAAAAAAABFk/gxvxY6rAYG8/s640/hm12_2469.jpg
.
tylko po to aby zakosami żywcem przypominającymi serpentyny wcisnąć się w kolejne tunele
.
https://lh3.googleusercontent.com/-oLeOdcstUSU/T6JY6Hr8NvI/AAAAAAAABHc/WT6JFGj8648/s640/hm12_2623.jpg
.
Jazda pociągiem dostarcza niebywałych wrażeń , bo nigdy nie wiadomo w którą stronę ten wąż się wywije.
Trzeba opanować trudną sztukę otwierania okien (większość jest zablokowana płaszczyzną pleksy) i wtedy próbować się wstrzelić
w odpowiedni kierunek, co by zrobić najlepsze zdjęcie.
Miejscowi patrzą ze zdziwieniem i politowaniem gdy biegamy od okna do okna.
Wreszcie pociąg z mozołem pokonywujący setki metrów przewyższeń dociera na stacyjkę Szerbin.
.
https://lh4.googleusercontent.com/-aKwknXdSNMU/T6JYwFap7lI/AAAAAAAABF0/zVYdYiEqHrY/s640/hm12_2525.jpg
.
Nikt tu nie wysiada i nikt nie wsiada. Dlaczego ?
(o tym potem)
My skupiamy się na kolejnym okazałym wiadukcie pilnowanym przez człowieka pod bronią.
To taki odchodzący relikt zamierzchłych czasów , gdy władza radziecka pilnowała tych obiektów przed kradzieżą (?)
Dziś tylko nieliczne z tych budek są zasiedlone przez tych "ptaszków"
.
https://lh5.googleusercontent.com/-J09M0AGGMg8/T6JYvktAp2I/AAAAAAAABFo/GBLB2iBczCs/s640/hm12_2522.jpg
.
Gdy spojrzymy na ten sam wiadukt od dołu wrażenie się potęguje , a wzrok ucieka do nieba.
Jakże wspaniale musiało to wyglądać w wersji oryginalnej (kamiennej) zastąpionej teraz prze beton
https://lh5.googleusercontent.com/-4zk5eJLB8QY/T6JYyeK9uoI/AAAAAAAABGQ/1ObwzNkQEGo/s640/hm12_2543.jpg
.
tu jeszcze jeden obrazek pokazujący połączenie starego z nowym
.
https://lh5.googleusercontent.com/-3pN7Ehw-uKs/T6JYuQXJGmI/AAAAAAAABFc/JOh2FPCJAZw/s640/hm12_2492.jpg
i to nie koniec opowieści o Szerbinie.

don Enrico
06-05-2012, 21:03
Dostałem od kolegi zdjęcie potwierdzające że tamte tunele są nadal pilnowane.\
.
28201

don Enrico
08-05-2012, 11:58
Napisałem wcześniej , że Szerbin to taka miejscowość , która niby jest a jej nie ma.
Jeśli spojrzeć z góry to jest :
.\
https://lh5.googleusercontent.com/-xdpOkwPh3Lo/T6JY0v_kYpI/AAAAAAAABGw/IWy69EqfBWo/s640/hm12_2588.jpg

ale chodząc pomiędzy budynkami , trudno kogoś spotkać, bo w większości nie są to budynki mieszkalne.
Część ogrodzona drutem kolczastym wskazywałaby na militarny charakter.
Większość w miarę dobrym stanie, ale jakby opuszczona
Może jakiś dawny ośrodek wypoczynkowy ? ale po co te kraty w oknach ?
.
https://lh3.googleusercontent.com/-rm9UWY0Ge6o/T6JY6CB8DKI/AAAAAAAABHk/r1eKI8vnk78/s640/hm12_2627.jpg

próżno szukać informacji w necie o Szerbinie.
Jedynie co znalazłem to to, że znajduje się tam pension o nazwie Usadba Szerbin
Po przeglądnięciu cennika (poza sezonem 100 zł/ dzień) nie było chętnych wśród nas aby tam się zalogować.
Gdyby ktoś jednak chciał zaznać tych "luksusów" podaję stronkę
http://sherbin-tour.narod.ru/
Nasza rzeszowska grupka wzmocniona siłami południowego księstwa wybrała wersję dla biedaków czyli namiotową
i wszystko by było fajnie gdyby nie to że postawiliśmy bazę na środku sistiemy.
No cóż poradzić , że zarasta ona w tak szybkim tempie że nie zawsze można ją rozpoznać.
Dzięki takiemu leśnemu położeniu trafiliśmy przypadkiem na śliczny wymurowany wodospadzik.
Kto i po co go stworzył w środku lasu ?
.
https://lh5.googleusercontent.com/-ja7as2DJpXc/T6JY6bHJ9MI/AAAAAAAABHg/7xI6d99nNJc/s640/hm12_2644.jpg
.
I taki sposobem mimo że dużo udało się nam dowiedzieć na miejscu o tym Szerbinie, to wciąż pozostało mnóstwo zagadek do rozwiązania z tym miejscem związanym.
Jeśli ktoś pomógłby je rozwiązać , to zapraszam.
Aha, proszę nie szukać w wikipedi , bo tam nie ma nawet takiego hasła jak Szerbin.

Miejscowy
08-05-2012, 21:43
Dostałem od kolegi zdjęcie potwierdzające że tamte tunele są nadal pilnowane.\
.
28201

hmm, to wygląda na karną służbę wartowniczą za niekompletny mundur

Miejscowy
09-05-2012, 22:46
Jazda pociągiem dostarcza niebywałych wrażeń , bo nigdy nie wiadomo w którą stronę ten wąż się wywije.
Trzeba opanować trudną sztukę otwierania okien (większość jest zablokowana płaszczyzną pleksy) i wtedy próbować się wstrzelić
w odpowiedni kierunek, co by zrobić najlepsze zdjęcie.
a na słuch?
http://img10.imageshack.us/img10/8494/dsc031912.jpg
nasłuch też był ważny.
szczególnie gdy czekaliśmy nad tunelem na zdawało się, że okrążającą nas elektriczkę, która gdy w końcu pokazała się przed wjazdem do tunelu, radośnie do nas trąbiła, gdy do niej machałem (to ten podwójny elektrowóz ze zdjęcia dona Enrica). ja zdjęcia nie mam bo machałem.


a tory są profilowane, tak że pandolino-teżewe się chowa:
http://img802.imageshack.us/img802/3867/dsc032022.jpg


wracając do Szerbina/Szczerbina, nie ma tam przysłowiowego niczego, żywego ducha.
żywego ducha? nic bardziej mylnego!
posiedzieliśmy chwilę na stacji i w przeciągu minut, minęły nas dwa uzbrojone po zęby, niespiesznie pieszką, patrolujące tory patrole.
nie zwróciły jednak na nas uwagi, bo kolega J (23?) dołączył do nas później, ale wtedy jeszcze nie znaliśmy tego związku przyczynowo-skutkowego.


słupek z oznakowaniem szlaków:
http://img829.imageshack.us/img829/8215/dsc032542.jpg
na które zasadniczo nie wolno wejść bez zezwolenia
o czym nas poinformował pewien wesoły harcerz, który nas odwiedził w nocy i nie chciał z nami się napić.
dał mi nawet nr tel. do harcerskiej placówki w Werchnej/Werchowinie Bystrej, która zezwala, albo nie zezwala na wejście.


tunel w Szerbinie/Szczerninie - jakby nas ustrzelili to jakoś tak by wyglądało:
http://img440.imageshack.us/img440/3171/dsc032262.jpg

jojo
09-05-2012, 23:13
Bo w okolicach Szczerbyna są sami szpiedzy i konfidenci, nawet się na... znaczy się przespać za tunelm w krzakach spokojnie nie można ....
No i jeszcze nie wiadomo gdzie dokładnie jest sistiema !

don Enrico
10-05-2012, 09:38
(...)
No i jeszcze nie wiadomo gdzie dokładnie jest sistiema !
Doszło do tego , że to co kiedyś było groźne i niedostępne, teraz trzeba odszukiwać w gąszczu
ale na tym polega zabawa, być może już wkrótce przejdzie do przeszłości (na fot. zachowane fragmenty)
.
https://lh6.googleusercontent.com/-THrCaT9mNTQ/T6teoYFt9rI/AAAAAAAABJA/JEHtH8aHaOA/s640/hm12_2569.jpg
.
Bawiąc się w odszukiwanie sistiemy możemy wybrać się na do skały Dobosza
i na pięknym miejscu wypoczynkowym rozłożyć się na wiosenną balangę
.
https://lh4.googleusercontent.com/-x-pV5xa8ijI/T6teovzSctI/AAAAAAAABJE/NM9WlnoRdhE/s640/hm12_2568.jpg
.
skała Dobosza umiejscowiona jest po "tamtej' stronie
od niej to już tylko kilka minut aby dotrzeć do magicznego punktu na mapie Polski czy szczytu znanego pod nazwą Opołonek
Ten najbardziej na południe wysunięty fragment naszego kraju jest niestety niedostępny (od polskiej strony) a szkoda bo jest widokowy.
https://lh3.googleusercontent.com/-GhFex9Z9uhk/T6JY4YZzcvI/AAAAAAAABHI/-9moEt2uM-g/s640/hm12_2567.jpg
.
cała galeria zdjęciowa tu
https://picasaweb.google.com/113748727199695238729/Szerbin#

Miejscowy
10-05-2012, 16:30
a ta sympatyczna babcia nas zapętliła:
http://img233.imageshack.us/img233/2107/dsc03184i.jpg
była pierwszą osobą, z którą rozmawialiśmy po przekroczeniu granicy.
jakie było nasze zdziwienie, gdy parę dni później, gdy szliśmy na powrotną elektriczkę,
zauważyliśmy w oknie odległego zabudowania postać, która krzyczała:
- JA Z WAMI JECHAŁA!..

Miejscowy
10-05-2012, 22:34
Wołosianka:

http://img252.imageshack.us/img252/8123/dsc032462.jpg


http://img406.imageshack.us/img406/3438/dsc032642.jpg


http://img213.imageshack.us/img213/8049/dsc032492.jpg


http://img560.imageshack.us/img560/9100/dsc032652.jpg



Sianki:

http://img233.imageshack.us/img233/4967/dsc032132.jpg


http://img802.imageshack.us/img802/1971/dsc032142.jpg


http://img692.imageshack.us/img692/3292/dsc032162p.jpg


http://img803.imageshack.us/img803/3813/dsc032172.jpg


http://img641.imageshack.us/img641/1918/dsc032212.jpg


http://img577.imageshack.us/img577/6250/dsc032202.jpg


a Sianki, dla odmiany, to bym chciał zobaczyć w następny weekend od polskiej strony - tam dobrze widać jak Sianki są blisko i jak daleko

Miejscowy
11-05-2012, 15:31
a poznajecie te góry z resztkami śniegu?

http://img10.imageshack.us/img10/3158/dsc032572.jpg

mieliśmy do nich kilka kilometrów,
ale mieliśmy do nich ponad 200 kilometrów..

buba
11-05-2012, 18:25
Z przeleczy nad Husnem byl chyba podobny troche widok..

don Enrico
11-05-2012, 22:57
a poznajecie te góry z resztkami śniegu?
(...)
mieliśmy do nich kilka kilometrów,
ale mieliśmy do nich ponad 200 kilometrów..
Tak daleko stąd , a tak blisko ....do tego szczytu zwieńczonego krzyżem.

don Enrico
15-05-2012, 18:17
I wyjaśniła się jedna z zagadek związanych ze Szerbinem.
Chodzi o ten ślepy tor pokazany na fot.
28472

Jest to nasyp z trakcją elektryczną, ale bez szyn. Ten tor przez pewien czas bocznikuje funkcjonującą linię kolejową.
Jest pokazany na "czeskiej" mapie Użańskiego Parku jako większe zakole.
Po co drugi tor z drugim tunelem ? - zadawaliśmy sobie pytanie.
Odpowiedź dostałem od Alesza z Pragi
cytat:
"Tez juz wiem, dla czego w Siankach byla bocznica - byl tam wosjkowy ukryty chemycznyj zaklad (tak jak po Szerbinem bocznica - zapas benzynu)."
-Cóż , trzeba będzie tam wrócić i zbadać dokładnie oba te miejsca.
Tu: podziękowania dla Alesza za informacje.

jojo
15-05-2012, 23:07
No to na to bym nie wpadł. Ale logiczne to jest !

krzychuprorok
16-05-2012, 14:56
Czy ten nasyp bez szyn to ciąg dalszy tego toru odchodzącego ze stacji dość ostro pod górę?

Miejscowy
17-05-2012, 18:10
Tez juz wiem, dla czego w Siankach byla bocznica - byl tam wosjkowy ukryty chemycznyj zakladukryty sowiecki chemicznyj zakład w Bieszczadach - no pięknie, miejmy nadzieję, że nic po nim nie zostało..


a ja jeszcze pozwolę sobie wrzucić dwa widoczki na lewo (na zachód) od Pliszki.
co to za góra ze śniegiem z lewej strony Pliszki? daleka czy bliska?
http://img846.imageshack.us/img846/5951/dsc032612.jpg

i jeszcze bardziej na lewo
http://img841.imageshack.us/img841/8629/dsc032602.jpg
gdzieś tam też Czeremcha być powinna

lubię takie doliny

ale my tu gadu gadu a w międzyczasie...

don Enrico
10-06-2012, 18:00
Kolejny odcinek serialu "Tak daleko stąd ..." rozpoczął się w Siankach. To taka wieś którą po drugiej wojnie światowej Historia przecięła na pół.
Jedna połowa przetrwała , a po drugiej pozostały ledwie jakieś hrabiowskie nagrobki.
Ostatni świadek minionych czasów już też zakończył swój ziemski bieg. Zatrzymujemy się na chwilę zadumy przed grobem babci Kateriny
na wiejskim cmentarzyku , który zarastany przez bujną trawę, jest też przykładem przemijania.
.
28648
.
ale skąd się wziął w Siankach nasz dwuosobowy patrol ?
Otóż jest tam sklepik (górny), w którym oprócz płynów można liczyć również na nocleg
a bardzo sympatyczna gospodyni opowiada o miejscowych zwyczajach i historyjkach więc wciągnęliśmy go na listę obowiązkowych punktów turystycznych.
28649
.
dotarliśmy tam pociągiem podmiejskim (elektriczką) relacji Lwów - Sianki
28650

A nie było prosto, znaczy nie było łatwo.
.
28651

Dlaczego ?
bo Rynek w Starym Samborze kusił licznymi atrakcjami. Można było kupić świeży ekologiczny nabiał, ekologiczne spirytualia oraz króliki.
Nie dość tego , po opłaceniu niewielkiej kwoty w wysokości 1 hrywny można było zobaczyć na dworcu kolejowym funkcjonujący zabytek. Ten unikalny przysiadowy kibelek pochodzi z czasów gdy te tereny były częścią Austro-Węgier.
.
28652

Żegnamy się z psem dworcowym, który od niechcenia machnął ogonem
.\28655 28653
.
i zgodnie z gwizdem zbliżającej się maszyny zdążamy na peron, a tu ..... zaskoczenie.
Spotykamy bieszczadzkiego forumowicza który jak gdyby nigdy nic, spaceruje sobie po peronie i żegna podróżnych.
Jakże miłe i zaskakujące spotkanie z krajanem.
Ale wsiadanie do pociągu z rowerami już nie było tak miłe. Okazało się że podłoga wagonu jest na wysokości ok 1,5 m
i wydźwignąć samemu rower ponad to, było tematem nie do przeskoczenia.
Na szczęście było nas dwóch i skutecznie zatarasowaliśmy wyjście z wagonu
.
28654

jojo
11-06-2012, 00:43
Henio, jak zwykle coś nowego i fajnego. I trafia mnie że tam nie byłem. I zżera mnie ciekawość
- jak dostarczyliście rowery do Starego Sambora ?

długi
11-06-2012, 01:43
Oooooooooo, miska ustępowa, typ "francuski" ;). Takie to jeszcze w kibelkach na autostradzie pod Paryżem widziałem

don Enrico
11-06-2012, 08:56
Henio, jak zwykle coś nowego i fajnego. I trafia mnie że tam nie byłem. I zżera mnie ciekawość
- jak dostarczyliście rowery do Starego Sambora ?
Przez przejście w Krościenku


Oooooooooo, miska ustępowa, typ "francuski" ;). Takie to jeszcze w kibelkach na autostradzie pod Paryżem widziałem
Ja takie spotykałem na kempingach we Włoszech , więc nazywam je typem włoskim

Miejscowy
11-06-2012, 18:22
jak dostarczyliście rowery do Starego Sambora ?

Przez przejście w Krościenku
a auto schowaliśmy w Samborze za rękawiczką ;)

Właściwy początek wyprawy, czyli pierwszy przystanek w przydworcowym barze w Satrym Samborze, gdzie aklimatyzowaliśmy się do, inaczej, wolniej płynącego na Ukrainie czasu

http://img189.imageshack.us/img189/252/dsc034372.jpg

Podróż do Sianek trochę nam się dłużyła, trasa nie jest tak fascynująca jak z Sianek do Mukaczewa.
Staliśmy z rowerami w przejściu. Trzeba było uważać, by rowery nie wypadły, gdy otwierały się drzwiczki-elektriczki.
Urozmaiceniem były rozmowy z miejscowymi podróżnymi i oczywiście ciekawe widoki zza brudnych szyb.

Po dotarciu do Sianek mieliśmy dylemat; który punkt gastronomiczno-handlowy wybrać: dolny czy górny. Później podobne dylematy często towarzyszyły nam podczas całej podróży. Ostatecznie wypchaliśmy rowery do górnego. Okazało się, że jest zamknięty, ale sympatyczna pani pracowała w polu, zauważyła nas i otworzyła przybytek. Z ciekawostek, opowiadała, że jak pracowała na Zakarpaciu, w Wołosiance za ladą, to miejscowi śmiali się z niej, Ukrainki, że: "Polka przyjechała do pracy". Chwaliła nas, że potrafimy się z nią dogadać, bo Polacy mają na ogół problem. Dostaliśmy też gratis orzeszki do piwa. Ciekawe czy na budynku pojawi się polski szyld: "Noclegi" (Henek zostawił na kartce wzór napisu) - jak kto będzie w Siankach, niech da znać.
A noclegi ekskluzywne; łóżka, ładne pokoje, 30 hrywien od osoby, ale najciekawsze, że jest sauna do dyspozycji i stawik po saunie.

don Enrico
11-06-2012, 21:35
(króciutko, bo krótka jest przerwa pomiędzy meczami)
Ech Sianki, Sianki - patrzy człowiek w lewo i prawo i chce się rozerwać pomiędzy tym co na wschodzie i na zachodzie.
Wybieramy więc trzecią wersję czyli drogę pod górkę , która doprowadzi nas do międzynarodowej arterii komunikacyjnej przecinającej Karpaty przez przełęcz Użocką.
Szosa ta posiada świetną nawierzchnię asfaltową wykonaną przez najlepszych miejscowych fachowców którzy przez długi czas praktykowali w górzystej Szwajcarii. Praktykowali zapewne przy produkcji sera bo równie przewiewna wyszła nawierzchnia tej jezdni dzięki czemu osiągnięto zadawalający rezultat ekologiczny o dużej oddychalności podłoża i świetnie nadający się do testowania zawieszenia.
Ja mam wypasiony rower zaopatrzony w amortyzatory , toteż wydawał on dźwięki radości gdy podskakiwał sobie na dziurach w asfalcie.
Mój kolega , niestety nie dorobił się tak ekskluzywnej wersji więc tylko założył rękawiczki i zacisnął zęby.
A niepotrzebnie, bo już po przejechaniu jakichś 3 km w kierunku północnym skręciliśmy w stronę polskiej granicy kierując się na porządną , utwardzoną kamieniami drogę która wywiodła nas po niejakim czasie do wioseczki Tureczki Wyżne.
Ledwo wjechaliśmy pomiędzy domostwa a już aparat rejestrował kolejne zabytkowe chałupy, świetnie utrzymane i zamieszkałe.
.
28707
.
Krzyczę więc na mojego kompana STÓJ.
Przecież wjechaliśmy do skansenu, a nie kupiliśmy biletów !!!
Jak to tak ?
Może tam dalej jest kasa biletowa ?
Jedziemy paręset metrów i zamiast kasy urocza cerkiewka
.
28708
.
a przy niej zagadkowy nagrobek, tak jakby zrobiony z niepotrzebnego nikomu słupka granicznego.
.
28709
.
Wyżłobienia na powierzchni nie pozwoliły jednoznacznie zidentyfikować czy gdzieś tu w pobliży graniczyły kiedyś państwa o symbolach PL - CS
Pytanie zostanie do rozwiązania dla specjalistów.
.
28710
.
z drugiej strony , gdzie cmentarz zarastała wysoką trawa cerkiewkę ubogacały wybujałe łubiny.
To takie naturalne jakby odpowiedź na przemijanie.
Zmieniamy kierunek jazdy, tak aby zjeżdżać z górki, w sumie to wygodniejsze no i może znajdziemy tą kasę do skansenu
Może to w tej chałupie, taka ni to chyża ni nie chyża
.
28711
.
Zza chałupy wybiegły dzieciaki. Oho ! dostanie się nam za brak biletów.
Ależ jakie było moje zaskoczenie , gdy się okazało że oni tylko chcieli sobie zrobić zdjęcie z moim kolegą SLAVKO
który jest bardzo popularny na Ukrainie i nie mógł się opędzić od rozdawania autografów
No wiec przerwa , aż przyniosą chłopcy aparat z domu i zrobią sesję pamiątkowych zdjęć
.
28712
.
Rowery radośnie podskakiwały sobie na kamieniach, my niewiele żeśmy się wysilali zjeżdżając z górki
i mieliśmy okazję podziwiać wystające z zieleni kolejne przykłady architektury cerkiewnej (tym razem w kolejnej wsi, nie wiedzic czemu nazwanej Tureczki Niżne)
28713
.
Tam też dotarliśmy do położonego w centrum bardzo ważnego obiektu.
Ale dlaczego tak ważnego ? i co się tam działo to dopiero w jutrzejszym odcinku , bo właśnie kolejny mecz EURO się zaczyna
(chyba że, Miejscowy pociągnie)
28714

Miejscowy
11-06-2012, 22:04
bo właśnie kolejny mecz EURO się zaczyna (chyba że, Miejscowy pociągnie)
nie ma czasu nie ma czasu, obiecałem ukraińskim dzieciom, że będę Ukrainie kibicował, wracam do meczu

bogdaneg
12-06-2012, 03:11
cyt:" i zgodnie z gwizdem zbliżającej się maszyny zdążamy na peron, a tu ..... zaskoczenie.
Spotykamy bieszczadzkiego forumowicza który jak gdyby nigdy nic, spaceruje sobie po peronie i żegna podróżnych.
Jakże miłe i zaskakujące spotkanie z krajanem."
Tak. Bardzo miłe zaskoczenie.
Dziwne że się więcej razy nie spotkaliśmy, bo Sianki też odwiedziliśmy. Byliscie tam przed nami, bo nam w Turce na popas i nie tylko, zachciało się przystankować. Przystanków było jednak dużo więcej. Później przez Użok, na Ublę, gdzie mi nawet przebieg mojego foresta Słowaczka spisała, Radoszyce i do domciu. Mam fajne foty z przebiegu 500 km i zapodam jak mi czas da.
Kurna, juz druga, o 7 cz wstać. Hehehe.
Najbliższą sobotę i niedzielę mamy wolną, i gdzieś by się człowiek poplątał po dalekiej, ale bliskiej okolicy...

buba
12-06-2012, 13:23
[

Tam też dotarliśmy do położonego w centrum bardzo ważnego obiektu.
Ale dlaczego tak ważnego ? i co się tam działo to dopiero w jutrzejszym odcinku , bo właśnie kolejny mecz EURO się zaczyna
(chyba że, Miejscowy pociągnie)
28714

brzmi niezwykle intrygujaco! :-)



Najbliższą sobotę i niedzielę mamy wolną, i gdzieś by się człowiek poplątał po dalekiej, ale bliskiej okolicy...

Ja tez mam wolne.. i co? i dupa... nawet tam nie dojade... :-(

jak ja wam cholernie zazdroszcze ze macie tam o te 400-500km mniej..

Blisko moze w sercu, ale odleglosc zabija ;)

dopiero w sierpniu...

Miejscowy
12-06-2012, 17:35
Magazin.
Magazin to słowo, które najczęściej padało podczas naszej podróży, odmieniane było przez wszystkie przypadki a większość rozmów z miejscowymi zaczynała się od pytania o magazin.
Nie wiem czy to wychowawcze, czy przykład dobry, ale może przed jednym, albo dwoma magazinami nie zatrzymaliśmy się (nie liczę przypadków, gdy magaziny były obok siebie i musieliśmy wybierać). Trzeba tylko uważać, bo można się naciąć na, bardzo popularnego, bezalkoholowego obołona (o tym piwie będzie jeszcze później).

Tureczki Wyżne - najbardziej wiejska wieś jaką widziałem w życiu, może stanowić wzorzec wiejskości.
Późniejsze wioski niewiele odbiegały wiejskością od Tureczek, ale to Tureczka zrobiła na mnie największe wrażenie.

sesja fotograficzna z chłopakami

http://img811.imageshack.us/img811/5921/dsc034422.jpg

Dzieciom podobał się mój stalowy rower:
"o, sześć przerzutek!", "o, shimano!"
Całkiem możliwe, że pierwszy raz widzieli turystów na rowerach, a może nawet w ogóle turystów..
poniższe zdjęcie robił moim telefonem jeden z chłopaków z powyższego.

http://img829.imageshack.us/img829/1509/dsc034432.jpg

rozmawialiśmy oczywiście o euro; o meczach, kto w grupie, kto z kim, o szansach.
Chłopcy byli umiarkowanymi optymistami w kwestii wyjścia Ukrainy z grupy.
Mówiliśmy im, że na pewno Ukraina wyjdzie, i że na początek wygra mecz ze Szwecją!
No i pierwszy punkt się ziścił!

http://img225.imageshack.us/img225/5728/dsc034442.jpg

a to wejście do szkoły, do której chodzą chłopaki przez pierwsze trzy klasy

http://img580.imageshack.us/img580/5259/dsc034412.jpg

po większości arterii jeździło się całkiem przyjemnie.
gruntowe drogi, bez asfaltu

http://img6.imageshack.us/img6/735/dsc034492.jpg

don Enrico
12-06-2012, 18:29
Resztką sił docieramy do pokazanego wcześniej ważnego obiektu położonego w centrum wsi Tureczki Niżne.
Tak, to był z dawna oczekiwany "magazin" w którym zakupiliśmy napoje energetyczne wyprodukowane w lwowskich browarach.
Gdy już wygodnie rozłożeni na betonowych schodkach magazinu uzupełnialiśmy energię, mogliśmy się zająć tym co nas tu przywiodło czyli cerkwią w Sokolikach .
Tak, tak, właśnie chodzi o TE Sokoliki wyśpiewane min przez KSU . O TE Sokoliki i o TĄ cerkiew która jest tak blisko, a przecież tak daleko.
To właśnie obok tego magazinu odbija jedyna jezdna droga do tamtego miejsca. Naszym zamiarem było aby tam dotrzeć.
Jak tam trafić ? jak je zlokalizować ?
Proste, dla takich zaawansowanych ludzi jak my, bo posługiwaliśmy się technologią Garminu.
Aby posłużyć się tym systemem trzeba najpierw podać login - Doby Dień
a potem hasło - Pan jak nam nado jechat na Sokoliki ?
i Garmnin w wersji 1.0 odpowiada że nie ma problema, tu koło szkoły, potem górą i przez tory i już cerkiew, a sistemy nie ma, bo rozebrana.
Ze względu na dużą odłegłość od stacji bazowej nie do końca zaufaliśmy tej informacji.
Do magazinu zbliżał się Garmin w wersji 2.0 i znowu to samo : login , hasło
Ten Garmin posiadał pewne braki energetyczne (w końcu dopiero szedł do sklepu) i musiał użyć wsparcia zewnętrznego, wyciągnął komórkę i zażądał wsparcia. Po kilku minutach przyjechało na motorze umundurowane wsparcie w postaci pogranicznika.
Kto jak kto, ale on już wiedział że droga jest, ale zamknięta na linii sistiemy szlabanem i nie można wejść. Po upewnieniu się że nie mamy złowrogich zamiarów zaczął wydzwaniać do naczalnika co by nam załatwić pozwolenie wejścia.
Niestety naczalnik już nie był tak przyjazny i w obawie przed wywróceniem obronności granic stanowczo zabronił i kazał poinstruować o konsekwencjach złamania zakazu.
No cóż, mówi się trudno, rozstaliśmy się z pogranicznikiem i Garminem życząc sobie nawzajem szczęśliwości i dużo zdrowia.
.
28715
.
rzut oka na budynki i dorastającą przyszłość (dla której stanowiliśmy nie lada atrakcję)
.
28716

i jedziemy dalej zatrzymując się przy mijanych cerkwiach, co by jak najwięcej narobić materiału do "zagadek z cerkwią w tle"
Teraz to nikt nie zgadnie całej serii którą zapodamy.
A niebo coś jakby zaczęło się kumulować gęstymi kolorami, które z reguły nie wróżą nic dobrego.
.
28717
.
Wróżyły, wróżyły i wywróżyły problemy z drogą.
Ta droga na północ od Tureczek Niżnych w stronę Jabłonki nie istnieje - przynajmniej na sztabówkach radzieckich (nie ma drogi i nie ma domów.) Rutenus pokazuje cieniutką nitkę.
W rzeczywistości jest całkiem porządna droga z tym że miejscami występują dwupoziomowe skrzyżowania z miejscowym potokiem
.
28718
.Chwila zastanowienia i obserwacji otoczenia.
Którędy pójdą krowy, tam jest najpłycej i dalej ruszamy w wodne odmęty.
Tylko do tej pory nie wiem dlaczego Slavko
postanowił iść wzdłuż a nie w poprzek tej rzeczki.
Może chciał sobie umyć starannie nogi ?

A może zapatrzył się na gospodynię idącą z krowami28719

joorg
12-06-2012, 19:01
Resztką sił docieramy do pokazanego wcześniej ważnego obiektu położonego w centrum wsi Tureczki ......
Tak, tak, właśnie chodzi o TE Sokoliki wyśpiewane min przez KSU . O TE Sokoliki i o TĄ cerkiew która jest tak blisko,.... umundurowane wsparcie w postaci pogranicznika.
Kto jak kto, ale on już wiedział że droga jest, ale zamknięta na linii sistiemy szlabanem i nie można wejść. Po upewnieniu się że nie mamy złowrogich zamiarów zaczął wydzwaniać do naczalnika co by nam załatwić pozwolenie wejścia.
Niestety naczalnik już nie był tak przyjazny i w obawie przed wywróceniem obronności granic stanowczo zabronił i kazał poinstruować o konsekwencjach złamania zakazu.
No cóż, mówi się trudno,....Wróżyły, wróżyły i wywróżyły problemy z drogą.
Ta droga na północ od Tureczek Niżnych w stronę Jabłonki nie istnieje - przynajmniej na sztabówkach radzieckich (nie ma drogi i nie ma domów.) Rutenus pokazuje cieniutką nitkę....
Piękne Miejsca na "mapie" wybraliście ...Szacunek .Systiema zniknęła ;), ale system został:( , kiedy się tam to zmieni ? ile pokoleń? bo to "władze mieć " i decydować ,czy wolno czy nie...

Miejscowy
14-06-2012, 15:30
Tylko do tej pory nie wiem dlaczego Slavko
postanowił iść wzdłuż a nie w poprzek tej rzeczki.
trawersowałem ją!
myślałem, że wzdłuż będzie płycej, ale było głębiej - podejrzana sprawa, zamoczyłem sakwy (nieprzemakalne chyba), ale generał Italia był bezpieczny..

w kwestii dostępności cerkwi w Sokolikach, zastanawiałem się, co by było gdyby poprosić pogranicznika o zaprowadzenie/zawiezienie, ale taką 'usługę przewodnicką' pewnie trzeba by u komendanta załatwiać.

ale my tu jadu jadu, a do pierwszego noclegu nawet my nie dojechali,
więc ja pominę Jabłonki, Szandrowiec i skupię się na Boberce, czyli naszym dzisiejszy celem docelowym i jak się okazało dużą atrakcją noclegową.
Gdy dojechaliśmy do Boberki, wymyśliliśmy sobie, że pojedziemy nad granicę popatrzeć na Żurawin. Przy końcu Boberki spotkaliśmy parę osób, jedna była w mundurze. Rozmowa, standardowa kontrola dokumentów i puścili nas, ale mówili, że nie ma tam po co jechać bo nic nie widać.
W międzyczasie spytaliśmy o nocleg; cywil, gazda. zaprosił nas, gdy wrócimy, do jego chaty, obok której staliśmy. Spytaliśmy też o coś do picia, w końcu nie samym piwem człowiek żyje.. Dostaliśmy zapewnienie, że będzie samogon. No to zadowoleni pojechaliśmy w stronę granicy, ale po drodze natchnęliśmy się na piękne wzgórze widokowe, na którym trzeba było się zatrzymać, jak tak podziwialiśmy widoki, uznaliśmy, że czas na odwrót, bo w stronę granicy było w dół, czyli z powrotem trzeba by się męczyć a i widoków z dołu pewnie nie ma, poza tym na licznikach mieliśmy już około 40km. - mniej więcej taki dystans robiliśmy dziennie. Wiem, sporo, ale na swoje usprawiedliwienie mamy to, że częściej było z górki niż pod górkę. No to wracamy do wcześniej upatrzonego magazinu. Poszukiwanie magazinu, jest samo w sobie ciekawą przygodą, z czasem coraz lepiej nam szło z rozpoznawaniem budynków, bud podejrzanych o bycie magazinem.
Po drodze zauważamy bliższy naszej kwatery magazin, ale spotkana dziewczyna, mówi nam, że zamknięty, więc jedziemy do tego dalszego, ale ona znów mówi, że i tamten zamknięty, nie wierzymy. Informacje jakie uzyskuje się od miejscowych są często, hmm, nieprecyzyjne? Niestety tym razem dziewczyna miała rację, magazin był zamknięty, nie zraziliśmy się i wróciliśmy do poprzedniego magazinu, który wyglądał na otwieralny i rzeczywiście, gdy podjeżdżaliśmy, z pobliskiego domu wyszli jacyś ludzie i magazin otwarli. Posiedzieliśmy, nie spiesznie (jak zawsze) pijąc piwo i pogadaliśmy trochę z sąsiadami siedzącymi przy stoliku obok, w końcu przyszedł czas, by zobaczyć jakież to apartamenta na nas czekają

http://img100.imageshack.us/img100/8060/dsc034552.jpg

http://img821.imageshack.us/img821/3576/dsc034542.jpg

Gazda (Wasyl) ma wesołą żonę i dwie nastoletnie córki. Radość byłą w domu, bo jedna z córek 61 punktów dostała na jakimś teście w szkole.
Odstąpili nam jedną izbę w chacie. Henek zajął od razu miejsce na podłodze, mi zostało łóżko do spania.
- Łóżko mam w domu - pomyślałem przez chwilkę, ale to łóżko, to nie było łóżko w jakimś pensjonacie, ale w prawdziwej ukraińskiej chacie, jakie u nas widuje się w skansenach. Wasyl zaprosił nas do salonu, pokazał z dumą telewizor z polskimi kanałami, był mocno zdziwiony, tym, że nie chcieliśmy oglądać telewizora.
Kawałek od chaty stała buda, służąca jako kuchnia a ubikacja, drewniany wychodek, ale z papierem toaletowym, stała trochę dalej.
Podszedłem pod 'kuchnie' i spytałem Wasyla gdzie łazienka, coby ręce umyć.
- tu gdzie stoisz - odpowiedział i zawołał córkę z wodą w dużym garnuszku i mydłem
Nastolatka razporaz polewała nam ręce wodą. Ciepłą wodą! i nawet ręcznik dostaliśmy do wytarcia. Super, teraz byliśmy gotowi na ten samogon obiecany. Zagadnąłem Wasyla w temacie;
- będzie, będzie - odpowiedział zadowolony.
Fajnie że będzie, ucieszyliśmy się i obserwowaliśmy spokojnie życie gospodarstwa: kobiety większość czasu spędzały w kuchennym budynku, byk przy nas, razporaz pokrywał przywiązaną za głowę do drzewa krowę, dziewczynka przyniosła wodę z położonej w dole studni, w dwóch dużych wiadrach - gdzież u nas można zobaczyć, by nastolatka wodę w wiadrach nosiła. Pięknie, ale samogonu nie ma. Zagaduję znowu Wasyla:
- Będzie, oczywiście - powtórzył i nic, samogonu jak nie było tak nie ma. Wsparł nas nawet kręcący się cały czas po okolicy pogranicznik, nie pomogło.
"Im dłużej czekaliśmy na samogon, tym bardziej go nie było" (cyt. z Kubusia Puchatka, chyba)
Wymyśliliśmy, że może trzeba się z Wasylem rozliczyć;
no to mówię do Wasyla:
- może byśmy się rozliczyli i... napili tego samogonu?
- juuutro się rozliczymy, nie ma problemu, a samogon bęęęędzie - odparł zadowolony.
Sytuacja zaczęła robić się dramatyczna. Zdesperowani zaczęliśmy się zastanawiać czy by nie wypić piwa, mieliśmy po dwa, więc stanęło przed nami widmo pójścia spać na trzeźwo..
i gdy już jęliśmy się brać za otwieranie piw, sytuacja się wyjaśniła.
Przyszedł samogon!
ale nie sam, o nie! przyszedł z całą rodziną. Zastawiono stół: trzy duże michy makaronu z mięsem, jajecznica i dwa rodzaje ogórków.
tyle że nie planowaliśmy o 21-ej polskiego czasu jeść sutego obiadu, pojedliśmy sobie warkoczem pod ostatnim magazinem.
Poprosiłem dziewczyny by nam pomogły jeść, tylko się śmiały uciekając.
Wynegocjowaliśmy jednak z Wasylem, by porcje podzielić na pół (Henku się trafiło 'większe pół') a jajecznicę Wasyl zabrał.
Wasyl oczywiście nie dawał samogonu, gdyż wasylowa gościnność, nie pozwalała podawać samogonu bez porządnej zakąski. Cóż, trzeba zawsze mieć przy sobie jakąś piersiówkę..
Nie wiem, czy dlatego, że taki dobry, czy, że taki wyczekany, samogon smakował mi jak nigdy.
Tempo mieliśmy dobre i flaszka szybko pękła, na szczęście Wasyl wyciągną skądsik więcej samogonu.
Dzień ogólnie był bardzo udany i pełen wrażeń, nie przypuszczaliśmy, że następny będzie jeszcze bogatszy we wrażenia...

krzychuprorok
15-06-2012, 00:31
Magazin.
Magazin to słowo, które najczęściej padało podczas naszej podróży

Waszą wycieczkę należy nazwać nie inaczej jak "Tour de magazin":-D

jojo
15-06-2012, 01:04
Ale fajowe Klimaty. A to tak blisko i tak daleko. Heniu i Sławku zazdroszczę wam tej wycieczki.

Mamcia DwaChmiele
15-06-2012, 10:17
Och, z dogłębnie kłującym uczuciem zazdrości czytam Waszą relację i im bardziej czytam, tym bardziej się cieszę, że już za kilka godzin się zobaczymy, bo Wy dwaj, odnoszę wrażenie, przyciągacie takie przygody do siebie

don Enrico
15-06-2012, 10:59
Miejscowy

No to zadowoleni pojechaliśmy w stronę granicy, ale po drodze natchnęliśmy się na piękne wzgórze widokowe, na którym trzeba było się zatrzymać, jak tak podziwialiśmy widoki, Widoki, widokami, ale jakie ?
Patrzymy przecież na leżącą u naszych stóp dolinkę Sanu w Żurawinie, gdzie zaledwie pół roku temu przedzierała się grupa forumowiczów na ostatnim takim rajdzie
który nazywał się RIMB
Ech ! warto było żyć dla tych wspomnień !
i warto siedząc na trawie patrzeć sentymentalnie .

Waszą wycieczkę należy nazwać nie inaczej jak "Tour de magazin":-D
Oj nie było łatwo, bo Slavko wszędzie miał kolegów.

tomas pablo
15-06-2012, 11:57
fajnie...fajnieeee ! w rzeczonej Boberce byłem w kwietniu :mrgreen:...! też był w planach Żurawin- też się nie udało. Ale ten magazin to w tym murowanym budynku w okolicach szkoły był ?. ..widzieliście dom /w budowie/ , którego elewacja zrobiona była z butelek po szampanie ? :-D

Miejscowy
15-06-2012, 13:42
wstaliśmy wcześnie rano, rześcy, zero kaca, czyli bimber przedni był, czyli pić piwa nie ma potrzeby, więc uznaliśmy, że butelkowe zostawimy Wasylowi (żeby nie dźwigać), a puszkowe weźmiemy na drogę. Dziwnie później wyszło, bo wypiliśmy je (żeby nie dźwigać) pod magazinem, do którego nie weszliśmy.
No to co? zjeść by jakieś lekkie śniadanko i w drogę! Zaczęliśmy się pakować a ja się zastanawiałem co by tu zjeść; może kromkę jaką, może zupkę z proszku - lekkie śniadanko. Lekkie śniadanko?!
WASYL! LITOŚCI!!
Dostaliśmy dwie kopiate misy ziemniaków z mięsem na menisku! i ogórki te co wczoraj.
Tłumaczyliśmy się, że przed ósmą nie jemy takich sutych porcji, a Wasyl na to, że jakbyśmy wstali o piątej i trochę pokosili...
Ja wmusiłem w siebie jakąś 1/3 porcji, do dziś mam dość ziemniaków..
Dziewczynki natomiast zjadły wcześniej całe porcje ze smakiem..
Daliśmy Wasylowi 'co łaska' i pożegnaliśmy się.
Gościna u Wasyla była bardzo ciekawa, mieliśmy możliwość poznania jak żyje typowa ukraińska rodzina na pograniczu, jak olbrzymia różnica jest między gospodarstwami po jednej i po drugiej strony granicy, gospodarstw będących tak blisko siebie.
Rozmawialiśmy z Wasylem na różne tematy, między innymi o perspektywach życiowych młodzieży (wg Wasyla nieciekawych), w pewnym momencie spytał czy nie szukam żony - ot jeden z kilku motywów, z którymi zetknęliśmy się i z których wynika, że ciągnie ich do lepszego życia, życia z bieżącą wodą np.

No to pojechaliśmy, zaczął się drugi, bogaty w atrakcje dzień.
Przed weekendowym wyjazdem (właśnie zaopatrzyłem się w Medoffa) opiszę już tylko spotkanie z Natalką, czyli moje ulubione spotkanie pod magazinem.
Przejeżdżaliśmy przez jedną z wielu wsi wypatrując magazinu, zauważyłem, że z dala od drogi jest jakaś buda, przed którą siedzą ludzie, zanim zdążyłem zapytać zawołali mnie, to ja zawołałem Henka: chyba mamy magazin.
Mamy. Kupiliśmy piwo i siedliśmy z nimi przy stole
28799
Natalka, to dziewczyna po prawej stronie (sprzedała nam piwo).
- a gdzie wasza Natalka? - spytała, gdy powiedziałem jej, że z też Natalką chodzimy po górach.
Grali w Duraka, rozdali nam karty, ale nie do końca łapali my, co koza, co atu. Uznaliśmy więc, żeby zagrali bez nas, a my poduczymy się patrząc.
Tak wesołych ludzi nie spotkałem na Ukrainie, cały czas się śmiali:
- Tuz!
- Ty mendo!
- hahaha
Zawodnik w środku, chwalił się, że litr samogonu spokojnie jest w stanie wypić.
Dziewczynka ma na nogach klapki i skarpetki - większość miejscowych tak chodziła.
W końcu nie zagraliśmy w duraka, piwo w międzyczasie się wypiło i ruszyliśmy ku następnej przygodzie.

Miejscowy
15-06-2012, 14:20
w rzeczonej Boberce byłem w kwietniu :mrgreen:...!
Czyli istnieje prawdopodobieństwo spotkania w Boberce Polaków! Jakieś 0,0000... procenta ;)

Ale ten magazin to w tym murowanym budynku w okolicach szkoły był ?.
to pewnie ten, co był przy drodze, co nam zamknęli i na nieotwieralnego wyglądał, a ten co my przy nim pili piwo i jedli warkocz, to jest przy końcu wsi po prAwej stronie, kawałek od drogI, blisko naszej kwatery

..widzieliście dom /w budowie/ , którego elewacja zrobiona była z butelek po szampanie ? :-D
ja nie zauważyłem , ale ja kiepski spostrzegawczo jestem a i tą moją marną spostrzegawczość wyczuliłem na szukanie magazinów i starych chat


Ech, ile to jeszcze zostało 'roboty': pchanie rowerów po łące, przeprawy przez Dniestr, cerkwie, kgr, nocleg u nieświętych Mikołajów, strefa kibica na Orowym Wierchu, mistyczny mnich, darowana dziewczynka, magaziny, pogranicznicy, pasjonująca rozmowa z ks. Jackiem itd.
..ale to w przyszłym tygodniu

tomas pablo
15-06-2012, 14:57
dom z flaszek był kawałeczek za magazinem. Budowniczy skupował je od cyganów. Kawałek za chatą Wasyla / w kierunku zastawy i cerkwi/ był płot , którego niby fundament był z kolei z flaszek ale po wódce.
W Boberce byłem coś 8 dni....mili, wspaniali, prości ludzie !!! / smak boberkowego bimbru czuję do dziś :mrgreen: , resztkę, którą mnie obdarowano ....wypiła Buba za smakiem ! /

Miejscowy
15-06-2012, 15:58
W Boberce byłem coś 8 dni....mili, wspaniali, prości ludzie !!! / smak boberkowego bimbru czuję do dziś :mrgreen:
8 dni w raju; o raju też będzie, tyle że w Potoku ;). trza będzie jeszcze odwiedzić Boberkę..

tomas pablo
15-06-2012, 16:24
bodajże 15.08 na terenie b. wsi Dydiowa jest zjazd byłych mieszkańców i potomków. Wyruszają z Boberki właśnie...wspaniałe widoki na B. z drugiej strony Sanu !!!
aha- jednego z owych chłopców ze zdjęć rozpoznaje .... napierniczał przez cały poniedziałek wielkanocny w dzwony cerkiewne....

don Enrico
15-06-2012, 17:03
Zanim dotarliśmy do Boberki przyszło nam przejechać całą długość wsi Jabłonka Wyżna. Leży ona dokładnie 10 km na wschód od Tanawy Niżnej czyli od miejsca ostatniego majowego Kimbowania. Kto był ten wie.
Tak, tylko 10 kilometrów, tak blisko, a tak daleko, zupełnie inny świat.
obrazek zarejestrowany w środku tej wsi na głównej drodze.
.
28800
.
Taki zwykły obrazek, gdzie z jednej strony człowiek na rowerze a z przeciwka świnia na spacerze. (a co to nie wolno z kabanem po lesie spacerować ? - jak pytał Pawlak)
Z jednej strony obrazki jak z minionych wieków, a z drugiej strony w tej samej wsi po oczach bije błyszczące bogactwo przyozdobionej cerkwii
.
28801
.
W Jabłonce Wyżnej Slavko porozmawiał ze swym znajomym który porządkował cmentarz i tak się zagadał, że zapomniał spytać o ten z pierwszej wojny który jest naznaczony na mapie Krukara.
A potem poszło jak spłatka, krótka wizyta w magazinie , jeszcze trzy górki i jesteśmy u celu pierwszego dnia czyli we wspomnianej Boberce

28802
.
Zachodzące słońce malowało piękne widoczki doliny Sanu.
Rozłożeni na trawie łykaliśmy je dużymi chaustami.
Krowy ze zdziwieniem popatrzyły przez chwilę w naszą stronę i kontynuowały jedzonko.
.
28803
.
W oczekiwaniu na obiecane płyny upijaliśmy się obrazkami z cerkwią w roli głównej.
Ta w Boberce, bardzo mi się podobała
28804
.
a potem kwatera i rozprawianie o wszystkich problemach świata z naszym gospodarzem.
W trakcie tych rozmów padła informacja o Polakach to tu przyjeżdzali naprawiać pomniki na cmentarzu, a potem bimbru we wsi brakło.
28805

sir Bazyl
15-06-2012, 17:46
Ale mi się ta Wasza wycieczka podoba, ale podoba...wrrr....wrrr....

tomas pablo
15-06-2012, 18:31
Heniu !...nie wierz w te wioskowe ploty :roll: ...! Były nas 3 osoby / w tym 2 to abstynenci / - a ja....NIE wypiłem całego bimbru !!! :mrgreen: , za to W. wówczas nie trzeżwiał ni na chwilę...cóż , święta były...;)

Wojtek Pysz
15-06-2012, 19:00
Ale mi się ta Wasza wycieczka podoba, ale podoba...wrrr....wrrr....
Ty nie rób "wry", tylko zabieraj rower i w drogę. Ja już swój myję z błota i jedziemy po śladach ;)

buba
15-06-2012, 21:01
smak boberkowego bimbru czuję do dziś :mrgreen: , resztkę, którą mnie obdarowano ....wypiła Buba za smakiem ! /

i to z jakim smakiem!!! :-) byl przepyszny! dzieki Tomek ze nam troche zostawiles!
a wogole to moj pierwszy samogon w zyciu pilam wlasnie w Boberce, 15 lat temu ;)

don Enrico
18-06-2012, 19:20
Cały intensywny pierwszy dzień zostawiliśmy za sobą. Pozostała mapka z orientacyjnym przebiegiem naszej trasy.
.
28928
.
Kolejny dzień i kolejne zadanie, tu na mapce oznaczone białym trójkącikiem czyli Dniestrzyk Dębowy.
Aby się tam dostać mijamy stary dwór w Boberce (nie mam żadnych informacji o nim) i po pożegnaniu się z pasącymi krowami śmiało przeskakujemy wartki strumyczek .
.

28929 28930
.
bo przecież tuż za nim widać wiejską polną drogę wspinającą się na grzbiet.
Droga owszem była, tylko dziwnymi zakrętami wyprowadziła nas w pole. Dosłownie na bujnie zarośniętą łąkę otoczoną co kawałek drutami kolczastymi.
Pchając po niej rowery, nie tylko zrzucaliśmy zbędne kalorie po wczorajszej gościnie, ale przy okazji ustanowiliśmy nowy rekord prędkości rowerowej, który aktualnie wynosi 2 km/h (do pobicia)
.
28931
.
ale na szczycie !
Na szczycie musieliśmy uruchomić żelazny zapas , a właściwie to był aluminiowy zapas i gdy zalegliśmy w trawie można było być oszołomionym.
- Może kwitnącymi łąkami ?
- Może ze zmęczenia ?
- a może pasmem Otrytu, który zamykał krajobraz rozłożonej przed nami kolorowej dolinki Sanu. Przecież nie tak dawno, jakieś trzy miesiące temu brnęliśmy po jego zaśnieżonych grzbietach .
.
28932
.
a teraz ?
Teraz leżąc wśród traw dziwimy się że to tak blisko , a jednak ...
Koń widząc nas zdziwionych podniósł nogę z zdziwienia.
.
28933
.

buba
18-06-2012, 20:02
ale przy okazji ustanowiliśmy nowy rekord prędkości rowerowej, który aktualnie wynosi 2 km/h (do pobicia)

Cos mi sie wydaje ze bym mogla stanac z wami w szranki jesli chodzi o takie rekordy :-D

Miejscowy
18-06-2012, 23:32
Cos mi sie wydaje ze bym mogla stanac z wami w szranki jesli chodzi o takie rekordy :-D
Licznik rowerowy nie uwzględnia tego, że co kilka metrów trzeba było stanąć by odpocząć
Pchanie roweru pod górkę po łące jest lekcją, lekcją pakowania;
człowiek sobie wertuje ekwipunek i myśli:
- ta rzecz? bez tej rzeczy może bym się obszedł
- a to?? po cholerę mi to!!
ciężko było,ale widoki zrekompensowały;
http://img543.imageshack.us/img543/4139/dsc034562.jpg

tomas pablo
19-06-2012, 00:18
dwór w Boberce oglądałem...miejscowi coś niechętnie wypowiadali się..wynikało że wieś była skonfliktowana z właścielem / lub zarządcom/ .Po wojnie była tam szkoła. A zwróciliście uwagę na przepiękną,opuszczoną chyrzę , krytą strzechom , w dolince , po prawej stronie /patrząc w kierunku granicy / ?

don Enrico
19-06-2012, 09:56
dwór w Boberce oglądałem...miejscowi coś niechętnie wypowiadali się..wynikało że wieś była skonfliktowana z właścielem / lub zarządcom/ .Po wojnie była tam szkoła. A zwróciliście uwagę na przepiękną,opuszczoną chyrzę , krytą strzechom , w dolince , po prawej stronie /patrząc w kierunku granicy / ?
Niestety nie.
Czyli trzeba będzie wrócić i poświęcić więcej czasu. Już przyglądałem się mapie i rysują się plany.

tomas pablo
19-06-2012, 10:46
radziłbym , byś uwzględnił zahaczenie o Tarnawe ! Z Jabłonki trzeba zapychać na zachód , w kierunku lasu./obok czegoś co nazwałbym -wiejskim wysypiskiem śmieci.../.Lasem pod górkę, droga kiepska- błotnista.Z górki. Wychodzisz na łąki Tarnawy.Ogromna przestrzeń. Ładny widok na polską stronę !!! Wioseczka- parę chałup.10 lat temu pojawił się tam prąd. Brak właściwie dojazdu, chyba, że sprzętem, który poradzi sobie z ową drogą...
szkoda tylko , że zona jest tam szeroka...i żeby np. dojść do cerkwiska / zachowana dzwonnica, resztki cmentarza/ trzeba się przedrzeć przez druty :mrgreen:... emocji sporo - bo ŁAŻĄ !!! i wieżyczka w zasięgu lornetki :roll: /

Miejscowy
19-06-2012, 17:54
dzięki za dobre rady, ciekawie brzmi ta Tarnawa, a tą chyże w Boberce możliwe, że widzieliśmy, ale nie przyłożyliśmy do niej należytej uwagi, bo chyż i starych chat na odcinku do Boberki widzieliśmy mnogo,
cóż, następnym razem..

póki co wróćmy do relacji.

Do kładki (tej co na zdjęciu wygląda na wąską, ale łatwo było rowery przeprowadzić) trafiliśmy dzięki wskazówkom bardzo starej i bardzo niewyraźnie mówiącej babci, która pasła krowy.
Zadziwiające jest jak w tych wioskach, ludzie starzy, nierzadko ułomni ,są aktywni i zaradni.
Inny przypadek; pod magazinem; oparłem rower o bok murowanych schodów; przykuśtykała babcia, ledwo chodziła, podeszła do roweru, stanęła przy ścianie i spytała czyj to rower. Odpowiedziałem, że mój, myślałem, że babcia ciekawa. Babcia stała dalej bez ruchu, a ja sobie sączyłem piwo, tyle że coś mi nie pasowało, nie pamiętam jak to było, ale z zachowania babci wywnioskowałem, że babci może rower przeszkadzać. Rzeczywiście, przeszkadzał a babcia stała jakiś czas bezradna, bo nie potrafiła mi przekazać, bym zabrał rower. Jak zabrałem, to babcia wspięła się na, prawie pół metrowy mur schodów, przytrzymując się ściany, czy klamki, i weszła do magazinu. Po schodach pewnie nie dała by rady wejść..

Jeszcze inna zaradna babcia:
28953


jak już przedarliśmy się do tej drogi, to średnia nam drastycznie wzrosła, chyba nawet powyżej 3 km/h!
28954

okolice szczytu:
28955

konie mają przywiązaną nogę do uzdy, pewnie po to, żeby nie uciekły daleko

dalej było już z górki, a Dniestr już pewnie szumiał radośnie czekając na nas..

buba
19-06-2012, 18:28
Jeszcze inna zaradna babcia:
28953


..

ta to taka jeszcze malo zaradna ;) kiedys widzialam takowa co ciagnela wlasnie podobnej dlugosci belke- ale pod jej koniec podlozyla i przywiazala jakas dziecinna zabawke majaca koleczka- wiec belka jechala! nie zdazylam wyjac aparatu a babcia juz zniknela za zakretem..

don Enrico
19-06-2012, 21:24
Taktyka jaką przyjęliśmy była taka : rano wyznaczamy pierwszy cel ; w tym przypadku był nim Dniestrzyk Dębowy. Po dojechaniu do miejscowego centrum kulturalno oświatowego wyciągaliśmy mapę i określaliśmy kolejny etap.
Po co jechać do tego Dniestrzyka D. ?
Ano po to, aby zobaczyć unikalne pojazdy terenowe, które śmiało mogłyby startować w konkursie na najpiękniejsze monstrum bieszczadzkie (przecież jesteśmy w Bieszczadach)
.
28957
.
albo zobaczyć starą chatę (nie podejmuję się definicji czy łemkowską czy bojkowską),
na pewno urokliwą i ten pojazd piękny
.
28958
.
Slavko wspominał o grze w duraka z miejscowymi na ławeczce przed sklepem, ale nie wspomniał że założył tam wśród młodzieży swój fan-klub
.
28959
.
Przeglądam katalogi ze zdjęciami z tego wyjazdu i nie wiem co wybrać. Takie mnóstwo tematów się pojawiało co chwila. które są istotne , a które nie. Najprościej by było wrzucić te setki zdjęć na jakąś picasę i nie wysilać się z opisem.
Zresztą i ten ułomny opis nie jest w stanie oddać wszystkich klimatów w każdej wsi i spotkań a tubylcami (a było ich sporo)
Wspomnę tylko skrótowo że kolejnym naszym etapem była Łomna. Ta wieś kojarzy mi się z przedwojennym ośrodkiem opiekuńczym prowadzonym przez zakonnice. Czy ten obiekt na zdjęciu to jest pozostałość po przeszłości ?
.
28960
.
Chyba za szybko żeśmy gonili , bo nie było nam dane zgłębić tematu.
W Łomnej zrobiliśmy nieprzeciętny numer, zajechaliśmy do "magazinu" i rozłożyliśmy swoje prowianty nic nie kupując. A to wszystko dlatego że wieźliśmy w sakwach mnóstwo niepotrzebnych rzeczy i aby sobie ulżyć postanowiliśmy część z nich skonsumować.
Następnym razem sakwy będą o połowę lżejsze.

don Enrico
19-06-2012, 21:43
W Łomniej , podobnież jak i w innych nawiedzanych miejscowościach odwiedziliśmy również cerkiewkę, która przyozdobiona została w dach świecący z daleka niczym ......
.
28962
.
Tam też w centrum tej wsi od której pochodzi nazwa Magura Łomniańska zadecydowaliśmy o kolejnym naszym etapie.
Był nim Dniestrzyk Hołowiecki.
Krótka rozmowa z miejscową nawigacją w postaci jadących konnym wozem Garminów upewniła nas że jest tam droga.
Jest to porządna droga i na dodatek opiekują się nią święci.
.
28963
.
Śmiało ruszyliśmy tą wspaniałą arterią przyglądając się z daleka sposobami uprawy roli preferowanymi w tej okolicy
Było to wielce pouczające, bo nawet w naszych skansenach tego nie uświadczysz..
.
28964
.
i wszytko szło pięknie tylko że spotkała nas mała niespodziewajka.
Nasza droga , nie wiedzieć czemu krzyżowała się z rzeką Dniestr
.
28961
.
Cóż było robić ?
Dał nam przykład Bonaparte jak pokonać mamy
.

http://www.youtube.com/watch?v=7Q-iB40vAiM&list=UUeJgD7QzHdWXofmjHsDYlrQ&index=1&feature=plcp

sir Bazyl
19-06-2012, 21:54
...
Wspomnę tylko skrótowo że kolejnym naszym etapem była Łomna. Ta wieś kojarzy mi się z przedwojennym ośrodkiem opiekuńczym prowadzonym przez zakonnice. Czy ten obiekt na zdjęciu to jest pozostałość po przeszłości ?
.
28960


W Bieszczadzie nr 5 Maciej Augustyn i Andrzej Szczerbicki, w artykule pt. "ZABYTKI WE WSIACH U ŹRÓDEŁ DNIESTRU" piszą, iż zakonnice prowadziły 8-klasową szkołę dla dziewcząt. Dopiero po wkroczeniu w 39 roku sowietów w budynkach klasztornych ulokowano Dom Dziecka, w którym zatrudniono siostry. Klasztor spłonął w 1944r. Na jego miejscu zbudowano po 1951 roku posterunek sowieckich wojsk pogranicznych - to chyba ten budynek z Twojego zdjęcia.

don Enrico
20-06-2012, 10:15
ŁOMNA, to jedna z wielu miejscowości o których trudno znaleźć jakiekolwiek informacje. Te podane z "Bieszczadu" częściowo się pokrywają z innymi


W Łomnej od 1895 r. swą placówkę zakonną i Zakład Naukowo-Wychowawczy miały Siostry Franciszkanki Rodziny Marii (w 1938 r. było tam 40 sióstr). Inicjatorem powstania tu tego okazałego Zakładu był założyciel zgromadzenia bł. abp Zygmunt Szczęsny Feliński. W Łomnej siostry prowadziły szkoły różnych stopni (ludową, wydziałową, powszechną 7-klasową, gimnazjum, prywatne Seminarium Nauczycielskie, szkołę gospodarczą, kursy dokształcające i krawieckie) z internatem dla dziewcząt obrządku łacińskiego i greckiego. Siostry nadto prowadziły szeroką działalność medyczną (po domach i w otwartym w zakładzie szpitaliku) charytatywną, kulturalną i gospodarczą wśród ludności polskiej i ukraińskiej. Podczas okupacji sowieckiej (wrzesień 1939 - czerwiec 1941) szkoła została upaństwowiona i częściowo zajęta przez wojsko. Pod okupacją niemiecką siostry wznowiły swoją działalność, a w gronie 120 wychowanic przechowywano 24 dziewczęta żydowskie. W dniu 14 września 1943 r. doszło do napaści i rabunku ze strony banderowców. Wobec wzrastającego zagrożenia część sióstr wraz z dziećmi wyjechała do Warszawy. W 1944 r. wycofujący się Niemcy spalili klasztor i Zakład, po których dziś nie ma ani śladuWięc nie ma śladu ?
A może jest ślad po kaplicy klasztornej ?
Proboszczem w Łomnej był wówczas ks. Malak który w późniejszych latach mieszkał w Rzeszowie.
Polecam jako lekturę jego życiorys
http://www.studzianka.alleluja.pl/tekst.php?numer=9609

komisaRz von Ryba
20-06-2012, 13:32
Niestety nie.
Czyli trzeba będzie wrócić i poświęcić więcej czasu. Już przyglądałem się mapie i rysują się plany.
rower gdzie mój rower pomyślalem ....

Miejscowy
20-06-2012, 19:06
mam i ja tych dwóch chłopaków, tyle że zamiast mnie, w kadrze jest cerkiew

29033

mam tez tą starą chatę, dziwnie, że z bliższa, chociaż w moim sistemie eriksienie zoom się zaciął na analogowym 28

29036

jedna z przepraw

29035

Po dwóch przeprawach przez Dniestr, mapa mówiła, że dalej będzie most,
my przyszli pod most; rzeka jest, mostu nema, pidmanuła pidweła!
Cóż, kroiło się na trzecią przeprawę - znooowu,
ale po naszej stronie rzeki były jakieś zabudowania i niedaleko nas zaczął się kręcić pastuszek,
no to spytali my go; jak chodzą do magazinu?
Chłopiec pogłaskał konika i zaprowadził nas na ścieżkę w trawie, która to ścieżka doprowadziła nas do mostu.
Myśleliśmy, ze po tych przeprawach, już nic nas nie zaskoczy.
Myliliśmy się, ten most nas zaskoczył

2903729034

krzychuprorok
26-06-2012, 00:53
To jest Ukraina, tu zawsze może coś zaskoczyć.

don Enrico
26-06-2012, 18:54
Dniestrzyk Hołowiecki przywitał nas nie tylko oryginalnym mostem na Dniestrze, ale i fruwającymi atrakcjami.
Pierwszy raz miałem okazję przyjrzeć się czarnej wersji tak popularnego przecież ptaszka.
Spacerował sobie przy brzegu cierpliwie czekając na sesję fotograficzną.
.
29300
.
A potem wizyta w regionalnym centrum społeczno-kulturalnym wsi i kolejna cerkiewka na naszej trasie.
Umiejscowiona na niewielkim wzniesieniu , tajemniczo skrywała się otoczona drzewami.
.
29301
.
Tylko jedna górka oddziela nas od Michniowca i Bystrego. Jedna ale mocno rozciągnięta jest Magura Łomniańska.
Postanawiamy ją objechać od północy .
.
29302
.
Wcześniej na ten sam pomysł wpadł potok Mszanka , to właśnie ten sam wypływający z Michniowca i kierujący swe wody do Morza Czarnego.
Jedziemy doliną tego potoku w stronę granicy, a więc jego źródeł. Do granicy nie docieramy, bo w ostatniej wsi o nazwie Mszaniec zatrzymali nas w magazinie.
Bardzo sympatyczni panowie pokazali nam cerkiew oraz miejscowe kąpielisko wyposażone w jakuzzi.
Niestety przestawili również nasze plany zapewniając że droga do kolejnej wsi Tichy to błoto po kolana.
Gdy pojawia się umundurowany pogranicznik to zamiast się legitymować pytamy o to błoto.
Potwierdza że nie ma jednej wyraźnej drogi, trzeba się przedzierać przez leśne dukty rozwalone wywózką drewna.
Tak więc zgodnie z naszą dotychczasową praktyką, ustalamy nowa trasę. Trzeba się troszkę cofnąć i skręcić na Wiciów.
Droga się pogorszyła, bo ciągle wspinała się pod górkę. Zabytkowy budynek zachęcał tym bardziej na chwilę odpoczynku.
.
29303
.
Zabudowania wsi sie skończyły, a górka nie.
Na szczęście nasze rowery są tak skonstruowane , że można je wypchać wszędzie, nawet przez leśne dróżki które prowadziły na grzbiet pasemka Orowy. Szczytowe partie są połoninne i częstują rozległymi widoczkami
29304 . 29305
.
Na szczycie Orowego złapliśmy wreszcie zasięg w naszych radiostacjach. Dochodziła godz. 18-sta pamiętnego dnia inaugurującego rozgrywki Euro. Na leżących pniaczkach wyznaczyliśmy strefę kibica i zaczęliśmy dopingować naszą reprezentację. Środki dopingujące też były, a jakże. Kolejne sms-y podawały nam przebieg meczu.
W przerwie wskoczyliśmy na rumaki i zjechaliśmy serpentynkami do wioski.
Miała być to według mapy Lenina Mała a okazało się że tablica mówiła inaczej
.
29306

To jest Ukraina, tu zawsze może coś zaskoczyć.
Masz rację. Zaskoczyło nas nie tylko to że gdzie indziej wylądowaliśmy, ale i niecodzienne umiejscowienie tablicy drogowej

tomas pablo
26-06-2012, 21:23
czyżby Potok Wielki?.....

partyzant
26-06-2012, 22:32
"10 wrześ. bryczkami do Smolnika, gdzie nas przyjmuje brat Niemczewskiego Ignacy, tam obiad i znów łowieckie sukursa, jako to bremer z Grodowic, Bielański eks-legionista nadwiślański 1831, Wolski justycjariusz z Liska, Rybicki młody, Kunicki i inni z pobliża górale.-Drogi tu po części rznięte obszerne, ale już dobrze się piętrzące. Patrzymy na ojczyznę Dniestru w wioseczce Dniestrzyk Dębowy, wytryskującego spod kilku omszałych pni dębowych. Rybicki okolił tę kolebkę sławnej w dziejach polskiej rzeki młodych dębów gaikiem. Niedaleko od niej w Siankach wynurza się spośród skalistych odłamów San nasz, ale tak skromnie, że ledwie podeszwę zamaczam..." M.Smarzewski.

don Enrico
27-06-2012, 13:06
"10 wrześ. bryczkami do Smolnika, gdzie nas przyjmuje brat Niemczewskiego Ignacy, tam obiad i znów łowieckie sukursa, jako to bremer z Grodowic, Bielański eks-legionista nadwiślański 1831, Wolski justycjariusz z Liska, Rybicki młody, Kunicki i inni z pobliża górale.-Drogi tu po części rznięte obszerne, ale już dobrze się piętrzące. Patrzymy na ojczyznę Dniestru w wioseczce Dniestrzyk Dębowy, wytryskującego spod kilku omszałych pni dębowych. Rybicki okolił tę kolebkę sławnej w dziejach polskiej rzeki młodych dębów gaikiem. Niedaleko od niej w Siankach wynurza się spośród skalistych odłamów San nasz, ale tak skromnie, że ledwie podeszwę zamaczam..." M.Smarzewski.
Fajny tekst, takich właśnie szukam.
Nie wiedziałem, że Dniestr tez miał różne wersje swoich źródeł. Na dzień dzisiejszy przyjmuje się że są nade wsią Wołcze, a tu inna wersja z DniestrzykiemD.

Miejscowy
27-06-2012, 18:16
po tych wszystkich przeprawach trzeba było odpocząć.
Magazin w chyba Dniestrzyku Hołowieckim fajnie się komponował;
nie wiem które ujęcie lepsze, więc wrzucam oba:

2937229373

ktoś nieobeznany mógłby może sobie pomyśleć: "co to za jazda, tylko pod sklepami siedzą i piwo piją". Nieprawda! Myśmy ciężko pracowali nad kondycją!
Dzięki temu, że kiedyś czytałem o treningu kolarskim, byłem świadom, że kondycja poprawia się, nie podczas jakisik ciężkich podjazdów (jak myślą profani), ale podczas regeneracji, czyli podczas odpoczynku, bo to podczas odpoczynku organizm przystosowuje się do większych obciążeń i goją się mikrouszkodzenia w mięśniach,
a my bardzo staraliśmy się nie zaniedbać odpoczynku - tego kluczowego elementu kolarskiego treningu.
Jest jeszcze jedna kwestia, o której wiem, ale w książkach o tym nie piszą;
znajomy zawodowy sportowiec (był nawet jakimś mistrzem europy w biatlonie), zdradził mi kiedyś, jak sobie radził z zakwasami; jego metoda to gorąca kąpiel i trzy piwa. Ilość piw trzeba oczywiście dopasować do swojego poziomu wytrenowania - myśmy na raz nie pili więcej niż jedno.
Możliwości kąpieli (ew sauny) nie mieliśmy, więc wieczorami grzaliśmy się samogonem, cóż, trzeba sobie jakoś radzić..
w każdym bądź razie system treningowy działał - zakwasów nie było w ogóle.

skrywająca się cerkiew:

29374

i Maszaniec, gdzie nowo-poznany pod magazinem miejscowy (przyjechał dostawczakiem na przemyskich numerach), oprowadził nas po wsi

2937529376

SPA:

29377

no to do przełęczy, na której ustanowimy strefę kibica mieliśmy pod górkę; 200m w pionie i max 16% podjazdu, ale nie było tak ciężko jak podczas przedzierania się pod górę, po łące.
Dla odmiany, po drodze, teleportowaliśmy się na chwilę w Beskid Niski:

29378

Wieści w strefie kibica były dobre; Polska wygrywa i gra dobrze.
Rozgrzani Żanżakiem zjechaliśmy szybko do Leniny, która okazała się być Potokiem malutkim, ale Wielkim z nazwy.
Mieliśmy z sobą trochę darowanego chleba na wypadek noclegu w namiocie.
Z załatwieniem noclegu było dużo trudniej niż w Boberce; trwało to może nawet aż z pięć minut.
a był to nocleg u nieświętych Mikołajów.
Pierwsza napotkana osoba, Mikołaj, powiedziała nam, że z noclegiem nie będzie problemu, ale on nas zaprosić nie może, bo sam wynajmuję chatę - czyli turysta się nam trafił! Na co dzień Mikołaj mieszka w Użgorodzie i nie uznaje chemii w jedzeniu i piciu.
Czekaliśmy chwilę z Mikołajem na właściciela, jak się okazało też Mikołaja, by spytać o pozwolenie na nocleg.
Mikołaj, właściciel chaty, oczywiście zaprosił nas do środka. Mikołaj mieszka po drugiej stronie ulicy, jest Bojkiem i gra na weselach.
Rozglądałem się w międzyczasie, czy nie kręcą się jakieś kobiety, ale nie, raz tylko się przestraszyłem, gdy Mikołaj Zero Chemii spytał jakąś kobietę w oddali, czy by nie przenocowała Polaków, na szczęście pośmiała się i poszła dalej - więc wielka micha ziemniaków z mięsem na kolację nam nie groziła, a pomni wczorajszego wieczoru, na brak samogonu, byliśmy przygotowani.
Zapowiadał się chłopski wieczór. Samogon stał na stole, 56-procentowy, ale nie aż tak dobry jak 50-procentowy w Boberce.
Zagotowaliśmy nawet wodę, by się zakoserwantować zupą w proszku, Henkowi się nawet to udało, a ja swoją otwartą torebkę wyrzuciłem do śmieci, bo na stole obok samogonu; pojawił się biały ser od matki Mikołaja Bojka i chleb. Ser był przepyszny i świetnie z chlebem pasował jako zagrycha.
W trakcie rozmowy wyszło, że Mikołaj, gość na oko po piećdziesiątce, ma dorosłego wnuka. Jak to możliwe? Mikołaj przyznał się, że ma 68 lat. - zero chemii. Przynieśliśmy później nasz Chlibnij dar, Mikołaj z początku nie chciał się czepić chemicznej horyłki, ale jak w końcu spróbował, to stwierdził, że da się pić, chociaż 10 lat temu była lepsza.
Jedno z powiedzeń Mikołaja:
"Moja żona modli się w cerkwi, by się dostać do raju, a ja Raj mam tutaj!"
Chwalił się też, że poprzednią noc spał na sianie.
Śpiewaliśmy też Pidmanułe z Mikołajem muzykiem, ale nie za dużo.
Pod koniec Mikołaj Bojk, pokazał mi z dumą swojego Fiata Dobblo, tyle że żeby go zobaczyć musiałem iść za Mikołajem do jego domu, po ciemku a tam w nocy jest ciemno!
W naszym pokoju otworzyliśmy wcześniej okiennicę, jakoś dziwnie krzywo wisiała. Rano znaleźliśmy ją na zewnątrz na ziemi. Na szczęście nic się okiennicy nie stało i zamontowaliśmy z Mikołajem okiennicę na swoim miejscu. Nie można otwierać tego okna.
Nie pamiętam jak trafiłem do śpiwora.
Na drugi dzień, kaca dla odmiany był (na pewno przez chemiczną wódkę!), ale poszumiało w głowie, trochę pobolało i szybko przeszło..

tomas pablo
27-06-2012, 19:38
no to trafiłem z tym Potokiem ! ... magazin super !!! ja bym dał 5 gwiazdek :mrgreen:

Basia Z.
28-06-2012, 00:49
Wyciągnęłam mapę, śledzę waszą trasę i aż mnie skręca z zazdrości.

tomas pablo
28-06-2012, 11:10
Basiu ! ...tutaj skręcanie się nic nie da....trzeba skręcić w Krościenku na południe !!! :mrgreen: okolica piękna, turystów 0 ....

Miejscowy
28-06-2012, 17:51
no to trafiłem z tym Potokiem ! ... magazin super !!! ja bym dał 5 gwiazdek :mrgreen:
ano trafiłeś, a magazin ma nawet 'szprychy' w oknach!

Dodam jeszcze, że wieczorem przyszła do nas dziewczyna, wiek około 40, ale nie do nas przyszła i nic nie gotowała, przyszła do Mikołaja Zero Chemii.
Chata, w której spaliśmy była stara; Mikołaj muzyk wykorzystywał ją jako magazyn dla swojego muzycznego sprzętu i wynajmował ją drugiemu Mikołajowi. Ciekawe czy komuś jeszcze?..
Szkoda, że nie mam zdjęcia chaty, Mikołajów i innych spotkanych ludzi, miejsc..
Mało zdjęć robiłem; chłonąłem otaczającą mnie rzeczywistość bez myślenia o fotografowaniu, od czasu do czasu przypominało mi się tylko, że przydała by się jakaś pamiątka.
Podróżowanie rowerem nie sprzyja też (przynajmniej jak dla mnie) robieniu zdjęć,
bo aby zrobić zdjęcie, trzeba się zatrzymać, wyciągnąć fotograficzny system, ustawić, zrobić zdjęcie, schować system i znów się rozpędzić - dłuuuga procedura i wszyscy dookoła widzą, że się robi zdjęcie.
Jeszcze w przypadku zdjęć statycznych, biedy nie ma, ale gdy coś się dzieje, coś ucieka, to zdjęcia nie da się zrobić,
natomiast gdy idzie się piechotą, to nawet moją okropnie wolną sistiemą eriksieną, robię zdjęcie w czasie poniżej sekundy i często nikt nie zauważa (vide te zdjęcia z Tichej co się pojawią za chwilę).

No więc wstaliśmy znowu wcześnie rano, pożegnaliśmy się z naszym gospodarzem, który wyjechał gdzieś muzykować, a po śniadaniu pożegnaliśmy się z drugim Mikołajem i z całym Potokiem.
Do Starego Sambora zostało nam już niewiele magazinów, udaliśmy się więc w stronę granicy, przez Nanczułki do Tichej - nie byliśmy pewni czy poznaliśmy już wszystkich pograniczników..
W Tichej, po wejsciu do magazinu, zauważyliśmy malutka dziewczynkę z wielkim mopem,
- weźcie sobie ją - powiedziała sklepowa, gdy usłyszała od nas: "jaka fajna dziewczynka".
Żart, ale z podtekstem, kolejny przykład na to, że ciągnie ich do zachodniego życia. W trakcie całej wycieczki, parę osób wzięło też ode mnie nr telefonu.
Jeszcze ogólnie o kontaktach z miejscowymi: Jeśli jest ktoś na świecie, kto by nam źle życzył, to mamy dla tego kogoś fatalne wieści: będziemy co najmniej dwieście lat żyć w zdrowiu i szczęściu! Takiej liczby życzeń zdrowia i szczęścia jakie usłyszałem, przez te trzy dni, nie słyszałem przez całe życie. Praktycznie każda napotkana osoba nas pozdrawiała, a były to życzenia życzliwe, szczere i pełne entuzjazmu.
Ulubione pozdrowienie z mojej kolekcji brzmi mniej więcej tak:
"daj Boże zdorowiczka"
i tu prośba; jakby ktoś kto czyta i przypadkiem wie, jak to się pisze dokładnie, to niech napisze..

Innym rodzajem kontaktów, były kontakty z pogranicznikami, jak tylko otwieraliśmy piwo pod magazinem we wsi leżącej niedaleko granicy, to pojawiali się z nienacka pogranicznicy.
Tak też stało się w Tichej; kolejna, nie potrafię zliczyć, która kontrola. Oni chyba byli szczęśliwi, że mają kogo kontrolować.
Sztampowa rozmowa: gdzie, skąd, po co, standardowy telefon do komendanta, my pytamy o drogę i gadamy o różnych rzeczach; np. jak załatwić wejście do cerkwi w Sokolikach, jaki mają rewir(duży), czy znają polskich pograniczników i takie tam. Popadliśmy w rutynę i w zasadzie już nas to nudziło.

To zdjęcie dobrze oddaje nasze podejście

29445

konik by się uśmiał

29444

Okrążyliśmy Tichą i pojechaliśmy w stronę Sambora, po drodze pod magazinem spotkaliśmy jeszcze Mikołaja, z którym już ostatecznie się pożegnaliśmy.

Dotarliśmy do Ławrowa, a w Ławrowie, prócz magazinów, jest piękny monastyr (było o nim w wątku).

Szczególnie piękny jest w środku

29446294472944829449

a w środku nikogo nie było
można było usiąść sobie spokojnie w ławce i posłuchać ciszy, ciszy której słuchały pokolenia mnichów..
Gdy wychodziłem, akurat wszedł do środka, jak się okazało, mistyczny mnich, zaczęliśmy rozmawiać, spytał: 'skąd jesteśmy', gdy odpowiedziałem, że z Polski, to się skrzywił, westchnął i zaczął opowiadać o tym, że mamy w Polsce podziemne radary wysyłające kosmiczne fale; radary sprzężone z satelitami, a całe to ustrojstwo zmienia sposób myślenia zwykłych ludzi, służy do manipulacji społeczeństwem, opowiadał też o trzecim oku, które jest jak biologiczne, i każdy ma takie na czole między oczami. To trzecie oko chyba jest szczególnie wrażliwe na te kosmiczne fale - niestety nie wszystko zrozumiałem. W międzyczasie doszedł Henek, a mistyczny mnich na koniec poskarżył się nam na swoje chore nogi, ale stwierdził, że ma świetne na nie lekarstwo. Wyciągnął nawet zza pazuchy i dał nam po jednym onym lekarstwie, a lekarstwem był bezalkoholowy Obołon

don Enrico
28-06-2012, 21:00
Trasa drugiego dnia pokazuje mapka
.
29450
.
BasiaZ.

Wyciągnęłam mapę, śledzę waszą trasę i aż mnie skręca z zazdrości.
No i już masz pomysł aby w swoim Wielkim planie wzbogacić go widokiem na Bieszczady "z drugiej strony"

tomas pablo
28-06-2012, 21:31
ech...a już myślałem, ze udaliście się do Rosoch ..i może Wam się udało wedrzeć do tamtejszej cerkwi ....!!!
Faktycznie- ludziska tam jakoś tak podejrzliwie życzliwi ...a z pogranicznikami / z tego co wiem/ jest tak, że doskonale wiedzą kto, jak i po co włóczy się w strefie :mrgreen: !!! ...mają telefony :lol:

don Enrico
28-06-2012, 23:58
ech...a już myślałem, ze udaliście się do Rosoch ..i może Wam się udało wedrzeć do tamtejszej cerkwi ....!!!
(...)
Jak już wspomniałem kolejne etapy ustalaliśmy przy kolejnych magazinach.
Może to mało ambitne ?
Cóż, to prawda, ale rekordy nas nie interesowały. Na naszej mapie była również wieś Rosochy (wspominana już na początku tego wątku)
I nikt nie powiedział że jest to ostatni odcinek z terenów które są tak daleko, a jednak tak blisko ...

tomas pablo
29-06-2012, 00:46
Heniek ! ależ magaziny to ważny punkt na mapie !!!! ...te pogawętki przed..w trakcie...i po zakupach ....tyleż informacji ! a Rosochy stoją, poczekają...Też z każdej podróży mam niedosyt...ale po prostu mieć okazję, by wrócić....

buba
06-07-2012, 21:27
Wyciągnęłam mapę, śledzę waszą trasę i aż mnie skręca z zazdrości.


Basiu ! ...tutaj skręcanie się nic nie da....trzeba skręcić w Krościenku na południe !!! :mrgreen: okolica piękna, turystów 0 ....


No i przyczyniliscie sie do zmiany naszych wakacyjnych planow :-)

buba
09-07-2012, 19:55
i w obawie przed wywróceniem obronności granic stanowczo zabronił i kazał poinstruować o konsekwencjach złamania zakazu.

z ciekawosci- jakie konsekwencje wymienil?

tomas pablo
09-07-2012, 22:41
No i przyczyniliscie sie do zmiany naszych wakacyjnych planow :-)
no iiiiiii - bardzo dooooooobrzeeeee !!! / spanie - nie tylko w garażu :mrgreen: - masz zapewnione /

Kusto
12-07-2012, 11:27
Też o takich planach słyszałem, ale nie udało mi się znaleźć jakiegokolwiek sensownego potwierdzenia.
Nie pozostaje nic innego jak włożyć między bajki takie "informacje"
Zresztą bardziej interesuje mnie dzień dzisiejszy niż historyczne dywagacje.
Dzień dzisiejszy pogranicza jest pełen ciekawostek wart odkrywania. W wolnej chwili wrzucę ciąg dalszy, chociaż wiem ze mało kogo to interesuje.

...być może ale garstka zainteresowanych zawsze jest ;)

tomas pablo
10-08-2012, 23:46
no i zainspirowałem/ -liśmy Bubę....ruszyła naszym tropem....pewnikiem jakaś relacja WKRÓTCE :mrgreen:

don Enrico
13-08-2012, 21:15
No z tymi relacjami to nigdy do końca nie wiadomo, ale czekamy.
Może rzeszowska grupa z Czeremchy rzuci jakiś promyk na Wołosate ? przecież to tak blisko ....

krzychuprorok
13-08-2012, 21:56
Tyle było magazinów po drodze, że ja nic nie pamiętam;) ale może towarzysze wędrówki coś napiszą.

bartolomeo
13-08-2012, 22:33
No to może zacznijmy tak: w sobotę, wczesnym rankiem, na zaprzyjaźnionym przystanku kolejowym pojawiły się cztery plecaki...

http://www.bmiller.pl/forum/2012/czeremcha_01.jpg

tomas pablo
13-08-2012, 23:33
...nooo, ładnie się zaczyna ....../i znajome obrazki / :mrgreen:

bartolomeo
14-08-2012, 12:29
Po przyjemnym oczekiwaniu plecaki i ich właścicieli połknęła электричка.
http://www.bmiller.pl/forum/2012/czeremcha_02.jpg

Nie na długo jednak, na malowniczym przystanku wypluła ich wprost na drogę
http://www.bmiller.pl/forum/2012/czeremcha_03.jpg

Za dwoma zakrętami czekał pierwszy магаэин, za nim zaś pierwsze dalekie widoki.
http://www.bmiller.pl/forum/2012/czeremcha_04.jpg

tomas pablo
14-08-2012, 14:37
Bartek , potrafisz po mistrzowsku dawkować emocje :lol: ...Hitchcock przy tobie to pętak :mrgreen:

don Enrico
14-08-2012, 16:15
Pewnie elektriczka pomału jechała
....albo za szybko , bo nie wyhamowała na przystanku.
A ten widoczek to już z naszymi górkami ?

bartolomeo
14-08-2012, 16:22
Pewnie elektriczka pomału jechała
....albo za szybko , bo nie wyhamowała na przystanku.
Jechała jak trzeba, tylko przystanek był krótki :wink:


A ten widoczek to już z naszymi górkami ?Przed nami 800m przewyższenia, dopiero wtedy będą widoki na naszą stronę. Szliśmy w sobotę powoli i dostojnie to i z relacją nie będziemy gonić :mrgreen:

Mamcia DwaChmiele
14-08-2012, 17:28
Po przyjemnym oczekiwaniu plecaki i ich właścicieli połknęła электричка.

Trzeba zaznaczyć, że nie byle jaka ta электричка, a światowa! Zgodna z najnowszymi trendami italian interior design, łączącymi biało-szary minimalizm z ocieplającymi surowe wnętrza elementami drewnianymi:

https://lh3.googleusercontent.com/-PQhRP49zA-8/UCpeh5SFi6I/AAAAAAAAT7k/otm31rYGi3o/s640/DSC06947.JPG

Mamcia DwaChmiele
14-08-2012, 17:45
Za dwoma zakrętami czekał pierwszy магаэин, za nim zaś pierwsze dalekie widoki.
...aż chce się dodać - widoki na przeszłość

https://lh3.googleusercontent.com/-KInK943QvMw/UCksQlCLTVI/AAAAAAAAT74/UKaiXjgrPEo/s640/DSC06950.JPG

https://lh4.googleusercontent.com/-ICEsYNvTqck/UCksSJeimNI/AAAAAAAAT2c/Phuyofl7FSU/s640/DSC06952.JPG

https://lh4.googleusercontent.com/-eFv2-_nKvwg/UCksTsaE03I/AAAAAAAAT2k/wwq6gZh7JIg/s640/DSC06953.JPG

https://lh6.googleusercontent.com/-ViuWIcAGd30/UCksWJrctuI/AAAAAAAAT20/fZIpT7a95lY/s640/DSC06955.JPG

https://lh6.googleusercontent.com/-F8TYp-rwZnE/UCksXx3hLpI/AAAAAAAAT28/jMQajLFoKck/s640/DSC06956.JPG

don Enrico
14-08-2012, 22:24
Jest w tych magazinach jakaś magia, czy wręcz magiczna siła zamknięta specyficznym klimatem.
i zdjęcie Natalki wprowadza w sam środek.
Ech ...

bartolomeo
14-08-2012, 22:46
Jest w tych magazinach jakaś magia, czy wręcz magiczna siła zamknięta specyficznym klimatem.Jest. I nie idzie o to, że tam można coś kupić. Tam można i zaśpiewać i zatańczyć, tam można zapytać o nocleg, o transport, o drogę, tam można usłyszeć nieprawdopodobne historie i spotkać ciekawych ludzi. Na tej wycieczce odwiedziłem po raz trzeci pierwszy ukraiński magazin, jaki dane mi było zobaczyć. Za pierwszym razem (2005r) nasza grupa dostała opiernicz od kogoś w rodzaju sołtysa, że przyjechaliśmy bez zapowiedzi i miejscowi nie są przygotowani na naszą wizytę :wink: Za drugim razem (2011) w magazinie odbywała się impreza związana z chrzcinami i magazin był zamknięty. Na szczęście na Ukrainie magazin nigdy nie jest zamknięty tak do końca, więc sprzedano nam potrzebne rzeczy z zaplecza (nie było tylko wody w butelkach więc dostaliśmy kranówkę) i poczęstowano wielkim stakanem ciepłej wódki. Trzeba było szybko uciekać, bo szykował się już kolejny stakan a droga była przed nami daleka...

tomas pablo
14-08-2012, 22:48
Magaziny to kapsuła czasu..dla mnie to powrót w dawne czasy. I te rozmowy z panią sprzedawczynią / o ile nie natrafimy na tą naburmuszoną ../ , ciekawski wzrok nielicznych kolejkowiczów, i te leniwe picie piwa pod magazinem....nowe , chwilowe znajomości...

bartolomeo
15-08-2012, 11:59
Po chwili był i kolejny magazin, były też chwilowe znajomości. Nas jednak czekało jeszcze 500m podejścia
http://www.bmiller.pl/forum/2012/czeremcha_05.jpg

aby wreszcie móc usiąść w borówkach i rozkoszować się widokami (i smakiem borówek :wink:)
http://www.bmiller.pl/forum/2012/panorama_mala_800.jpg (http://www.bmiller.pl/forum/2012/panorama_mala_cz.jpg)
Proszę klikać w zdjęcie

To chyba drugi najpiękniejszy widok na polskie Bieszczady, bo najładniejszy jest z niedalekiej, widocznej nawet na tym zdjęciu, Pliszki (panorama z Pliszki, 2011r (http://www.bmiller.pl/forum/2011/panorama_z_pliszki2000.jpg)).

Wojtek Pysz
15-08-2012, 13:38
aby wreszcie móc usiąść w borówkach i rozkoszować się widokami (i smakiem borówek :wink:)
O żesz wy, niedobre szkodniki! Chcecie, żeby pozdychały z głodu zwierzęta zsynantropizowane w trzecim stopniu?

bartolomeo
15-08-2012, 13:50
Chcecie, żeby pozdychały z głodu zwierzęta zsynantropizowane w trzecim stopniu?Jak się jedzie w góry z Sinoustym to można mieć obawy, że wyginą nie tylko te "w trzecim stopniu" ale w ogóle wszystko, co się borówkami i innymi owocami leśnymi żywi :mrgreen:

krzychuprorok
15-08-2012, 15:08
Oj tam. Sezon borówkowy dobiega końca, Sinousty skubał te pozostałe na krzaczkach boróweczki, którymi wzgardziły zwierzęta i inne istoty żywiące się tymi owocami:-D

bartolomeo
15-08-2012, 19:10
Po krótkiej drzemce (albo wcince, zależy od upodobań) zrobiliśmy sobie jeszcze krótki spacer sistiemą
http://www.bmiller.pl/forum/2012/czeremcha_06.jpg

na właściwy szczyt Czeremchy, aby stamtąd jeszcze raz rzucić okiem na północ.
http://www.bmiller.pl/forum/2012/czeremcha_07.jpg

Na pierwszym planie Wołowe Berdo, na drugim początek połoniny Szerokiego Wierchu. A między nimi niewidoczne stąd Wołosate, odległe o niecałe 3km.

Jak widać na zdjęciach niebo zaciągnęło się chmurami dając znak, że czas ruszać dalej. A w ramach wzmocnienia przekazu zaczęło coraz mocniej polewać wodą :wink:

Mamcia DwaChmiele
15-08-2012, 22:07
Jak widać na zdjęciach niebo zaciągnęło się chmurami dając znak, że czas ruszać dalej. A w ramach wzmocnienia przekazu zaczęło coraz mocniej polewać wodą

Zmotywowani w ten sposób przez samą Matkę Naturę, przyspieszyliśmy nieco kroku. No ok, przyznaję, odcinek z Czeremchy do chatki pokonaliśmy w rekordowym - podczas tej niespiesznej wycieczki - tempie.
Sus za susem, myk za mykiem, prowadzeni czerwonym szlakiem, który był w tym miejscu nanoszony na drzewa przez osobę, która ewidentnie czuła w tym misję, pędziliśmy na miejsce spoczynku. Jeśli Sinousty zechce zmierzyć wysokość swojej głowy, podamy dokładnie jak wielkie były to znaki. Albo jeszcze lepiej - pokażemy w kuluarach.
Zaaferowani marszem omal nie przegapiliśmy naszego celu na ten dzień:

https://lh4.googleusercontent.com/-5SPVKBdOD6M/UCksjDZeQFI/AAAAAAAAT4E/H1c8TzMAi-E/s640/DSC06986.JPG

Rozgościliśmy się w przestronnym apartamencie, rozpaliliśmy ogień w kominku i zaczęliśmy się zastanawiać co zrobić z tak pięknie rozpoczętym popołudniem

https://lh6.googleusercontent.com/-Kl5dsxFZsX0/UCksgA34JrI/AAAAAAAAT30/ShMGLE2AxGc/s640/DSC06983.JPG

bartolomeo
15-08-2012, 22:30
Zmotywowani w ten sposób przez samą Matkę Naturę, przyspieszyliśmy nieco kroku.
Zdążyliśmy jednak rzucić jeszcze okiem i na lewo :wink:
http://www.bmiller.pl/forum/2012/czeremcha_08.jpg

i na prawo
http://www.bmiller.pl/forum/2012/czeremcha_09.jpg


zaczęliśmy się zastanawiać co zrobić z tak pięknie rozpoczętym popołudniem
a zmotywowani lejącą się z nieba wodą postanowiliśmy nie robić nic :mrgreen: Siedzieliśmy na ławeczce i oglądaliśmy chmurki snujące się nad jedną czy drugą Pliszką.
http://www.bmiller.pl/forum/2012/czeremcha_10.jpg

buba
16-08-2012, 10:58
A my w wielu magazinach pogranicza wciaz budzilismy zdziwienie.. Polski turysta z plecakiem? Pieszo? A coz to za dziwo? "Tu u nas bywaja turysci- a jakze! Nawet bardzo czesto! Ilu w tym roku ich bylo- ho ho! Ale to albo sportsmeny na rowerach albo przyjezdzaja autem i remontuje cmentarze" :-D

Lubie takie zageszczenie turystow :-D

buba
16-08-2012, 11:10
Tak, tak, właśnie chodzi o TE Sokoliki wyśpiewane min przez KSU . O TE Sokoliki i o TĄ cerkiew która jest tak blisko, a przecież tak daleko.
To właśnie obok tego magazinu odbija jedyna jezdna droga do tamtego miejsca. Naszym zamiarem było aby tam dotrzeć.
Jak tam trafić ? jak je zlokalizować ?
Proste, dla takich zaawansowanych ludzi jak my, bo posługiwaliśmy się technologią Garminu.
Aby posłużyć się tym systemem trzeba najpierw podać login - Doby Dień
a potem hasło - Pan jak nam nado jechat na Sokoliki ?
i Garmnin w wersji 1.0 odpowiada że nie ma problema, tu koło szkoły, potem górą i przez tory i już cerkiew, a sistemy nie ma, bo rozebrana.
Ze względu na dużą odłegłość od stacji bazowej nie do końca zaufaliśmy tej informacji.
Do magazinu zbliżał się Garmin w wersji 2.0 i znowu to samo : login , hasło
Ten Garmin posiadał pewne braki energetyczne (w końcu dopiero szedł do sklepu) i musiał użyć wsparcia zewnętrznego, wyciągnął komórkę i zażądał wsparcia. Po kilku minutach przyjechało na motorze umundurowane wsparcie w postaci pogranicznika.
Kto jak kto, ale on już wiedział że droga jest, ale zamknięta na linii sistiemy szlabanem i nie można wejść. Po upewnieniu się że nie mamy złowrogich zamiarów zaczął wydzwaniać do naczalnika co by nam załatwić pozwolenie wejścia.
Niestety naczalnik już nie był tak przyjazny i w obawie przed wywróceniem obronności granic stanowczo zabronił i kazał poinstruować o konsekwencjach złamania zakazu.

Bardzo ciekawa sprawa z tymi Sokolikami.. Mysmy w Jablunce, w miejscu gdzie skrecalismy na Tarnawe widzieli stojaca przy drodze tablice z zaznaczonym na niej czerwonymi kreseczkami szlakiem opisanym cos w stylu "dydaktyczny marszrut" i owa sciezka przebiegala m.in. zaraz przy cerkiewce w Sokolikach. Niestety na tym etapie wygralo lenistwo i nie chcialo nam sie juz wracac a zdjecie tablicy moglo byc waznym elementem przetargowym w rozmowach ze spotykanymi w krzakach pogranicznikami ;) Dziwna nam sie wydalo obecnosc tejze niby znakowanej sciezki (po drodze do Tarnawy zadnych znakow nie bylo) zwlaszcza w polaczeniu z pogranicznikiem ktory siedzial przy nas i nas pilnowal w elektriczce abysmy nie wysiedli z pociagu ani w Sokolikah ani w Beniowej tylko dojechali do Sianek...

Jak nic trzeba tam wrocic!

Mamcia DwaChmiele
16-08-2012, 22:57
Zdążyliśmy jednak rzucić jeszcze okiem i na lewo :wink:
Siedzieliśmy na ławeczce i oglądaliśmy chmurki snujące się nad jedną czy drugą Pliszką.
I tak zastała nas noc. Zawinęliśmy się w śpiwory i zasnęliśmy. Ale zanim słońce wzeszło odwiedziło nas dwoje tajemniczych gości...

bartolomeo
16-08-2012, 23:24
I tak zastała nas noc
http://www.bmiller.pl/forum/2012/czeremcha_11.jpg

tomas pablo
16-08-2012, 23:31
A my w wielu magazinach pogranicza wciaz budzilismy zdziwienie.. Polski turysta z plecakiem? Pieszo? A coz to za dziwo? "Tu u nas bywaja turysci- a jakze! Nawet bardzo czesto! Ilu w tym roku ich bylo- ho ho! Ale to albo sportsmeny na rowerach albo przyjezdzaja autem i remontuje cmentarze" :-D

Lubie takie zageszczenie turystow :-D
łał - ale poszła fama ....my, tzn. ''ci od cmentarzy'' , wzbudzaliśmy zainteresowanie ....szczególnie , jak dowiedzieli się, że robimy to ZA DARMO , a jeszcze za swoją kasę :shock: .Było też parę dość wzruszających incydentów, jak ludzie prosili nas o interwencję w ważnych dla nich sprawach....tych poważych życiowo, jak i błahych /np. żebyśmy coś zrobili , by polsat był z powrotem darmowy.../

buba
16-08-2012, 23:37
łał - ale poszła fama ....my, tzn. ''ci od cmentarzy'' , wzbudzaliśmy zainteresowanie ....szczególnie , jak dowiedzieli się, że robimy to ZA DARMO , a jeszcze za swoją kasę :shock: .

Grupka mlodych chlopaczkow tez sie nas pytala ile dostajemy kasy za chodzenie z plecakami i od kogo.. Gdy powiedzielismy ze nikt nam nie placi zaczeli sie do nas odnosic z duza doza braku szacunku tzn jakies smiechy i glupie komentarze.. Natychmiast dostali w łeb torebka od babuszki. A stojacy nieopodal facet komentowal ze smutkiem- "takie to sa te dzisiejsze dzieci- wszystko tylko na pieniadze przeliczaja..."

tomas pablo
16-08-2012, 23:51
Grupka mlodych chlopaczkow tez sie nas pytala ile dostajemy kasy za chodzenie z plecakami i od kogo.. Gdy powiedzielismy ze nikt nam nie placi zaczeli sie do nas odnosic z duza doza braku szacunku tzn jakies smiechy i glupie komentarze.. Natychmiast dostali w łeb torebka od babuszki. A stojacy nieopodal facet komentowal ze smutkiem- "takie to sa te dzisiejsze dzieci- wszystko tylko na pieniadze przeliczaja..."

rety !!! ...scenka z babuszką pyszna, oj, chciałbym to widzieć !!! ....a chłopaczkom trzeba było zełgać , ile to $ dostajecie....niech się wprawiają ...

Mamcia DwaChmiele
17-08-2012, 22:28
Wchodzą nam w zdanie, łobuzy! Swoją drogą, to jest urok zdawania relacji na forum... wyjazd trwa 2 dni, a relacja ciągnie się przez tydzień... i znów aż chce się dodać - jak smród po gaciach :mrgreen:

Wracając jednak do nocy, która nas zastała na siedzeniu na ławeczce, na co dowód już mamy... będąc już w śpiworach i częściowo (dokładnie w 1/4) pochrapując, ktoś załomotał do drzwi, okraszając kolejne walnięcia pięści ukraińskimi wzmacniaczami pozasłownikowymi.

"Ktoś leżał w moim łóżeczku. - powiedział Wielki Miś - Ktoś pił z mojego kubeczka."

Okazało się, że Wielki Miś zamieszkuje drugi apartament chatki chyba na stałe, a my pozwoliliśmy sobie wkroczyć na jego terytorium, w związku z czym on pozwolił sobie wyrazić swoje niezadowolenie.

Drugim gościem, który się pojawił tej nocy, była popielica. Ponieważ w środku nocy nie przyszło nikomu do głowy aby wyciągać aparat i robić jej zdjęcia, będę się posiłkować zdjęciem z Wikipedii:

http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/0/0b/Siebenschlaefer_glis_glis.jpg/240px-Siebenschlaefer_glis_glis.jpg

Źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Popielica

Mamcia DwaChmiele
17-08-2012, 22:37
Następnego dnia rano ruszyliśmy do wioski Лубня
https://lh4.googleusercontent.com/-n7LhE7DSpdw/UClRUH3yCsI/AAAAAAAAT4k/RSxigNITPZU/s640/DSC06992.JPG

https://lh6.googleusercontent.com/-3oCkVSPYdO8/UClRV7k5EtI/AAAAAAAAT4s/SU2N4EspH1o/s640/DSC06994.JPG

Tak naprawdę, to niewiele się zmieniło. Nadal siedzieliśmy na ławeczce obserwując chmurki i sączyliśmy piwko nigdzie się nie spiesząc :)

Dwie panie, te z powyższego zdjęcia, widząc, że jestem sama z 3 przystojnymi młodzieńcami, bardzo chciały się do nas przyłączyć :)

bartolomeo
17-08-2012, 22:40
"Ktoś leżał w moim łóżeczku. - powiedział Wielki Miś - Ktoś pił z mojego kubeczka."
Miś, jak się okazało nie był taki zły, szukał tylko prześcieradełka i 50g na spanie :wink: Prześcieradełko dostał, 50g nie. Popielica nie lepsza, co prawda nie po 50g przyszła ale takiego pisku w nocy narobiła, że zerwałaby na nogi umarłego. A potem pozowała w świetle latarki wisząc, wbrew prawom fizyki, mniej więcej na wysokości 2m. Skubana jedna!

tomas pablo
17-08-2012, 23:46
noooo- dawajcie !!! bo już oddech konkurentki czujecie na plecach !!! ...gęsto tam się zaczyna robić. Pewnikiem niebawem i ja tam zawitam ;)

krzychuprorok
17-08-2012, 23:47
No, ale po cóż odwiedziła nas popielica? Wydawać by się mogło, że przywiódł ją zapach pozostawionych na stole smakołyków. Poranne oględziny żywności jednak tego nie potwierdziły. Dopiero po południu jeden z uczestników zauważył spory ubytek w swojej bułce:razz:

bartolomeo
18-08-2012, 21:26
Tomas pospiesza, więc ekspresowo, jak nie z tej wycieczki :wink:

Pliszka poranna, przed wizytą w Łubni:
http://www.bmiller.pl/forum/2012/czeremcha_12.jpg

i okołopołudniowa, po wizycie:
http://www.bmiller.pl/forum/2012/czeremcha_13.jpg

Odrobina chaszczowania
http://www.bmiller.pl/forum/2012/czeremcha_14.jpg

i już pakujemy się do elektriczki
http://www.bmiller.pl/forum/2012/czeremcha_15.jpg

Mamcia DwaChmiele
19-08-2012, 21:01
i już pakujemy się do elektriczki
https://lh4.googleusercontent.com/-TK6OzDodSHg/UClRfh1Al5I/AAAAAAAAT5s/ZotwC_ZKpnM/s640/DSC07005.JPG

A po wyjściu i nieudanym polowaniu na pierogi, czekamy na marszrutkę, studiując przy okazji treści na ścianach:
https://lh3.googleusercontent.com/-DYnjUU5O3mU/UClRgocLw0I/AAAAAAAAT50/s_Lj_1O8x3w/s640/DSC07006.JPG

https://lh6.googleusercontent.com/-xeK7V0GqVFQ/UClRhiM6_AI/AAAAAAAAT58/e7oJDXB58ZY/s640/DSC07008.JPG

JAkiś nowy trend na Ukrainie?

Hihi a to nas mocno rozbawiło:
https://lh6.googleusercontent.com/-CrbXokR0xYo/UClRi2dduwI/AAAAAAAAT6I/zOy6-M2FqAE/s640/DSC07009.JPG

tomas pablo
19-08-2012, 22:57
fotki bomba !!

don Enrico
20-08-2012, 12:58
Jakie to uczucie, gdy tak na lewo i prawo łapie się smakowite panoramki z królową Tarnicą pośrodku ?
Tą Tarnicą na której niektórzy czują się jak na spędzie zwierząt zagonionych na taras.
Jakie to uczucie ?
Śmiech ? zazdrość? współczucie ?
dla tych co tak blisko są, a jakby w innym świecie.

bartolomeo
20-08-2012, 13:05
Śmiech ? zazdrość? współczucie ?Żadne z powyższych :mrgreen: Najbardziej ulga, że nie ma mnie tam, a jestem tutaj. A zazdrość się pojawia jak jestem w naszych górach i patrzę na Pikuja, Borżawę, Ostrą Horę czy choćby Pliszkę lub Czeremchę i myślę o tych, którzy są właśnie tam.

tomas pablo
20-08-2012, 13:16
Żadne z powyższych :mrgreen: Najbardziej ulga, że nie ma mnie tam, a jestem tutaj. A zazdrość się pojawia jak jestem w naszych górach i patrzę na Pikuja, Borżawę, Ostrą Horę czy choćby Pliszkę lub Czeremchę i myślę o tych, którzy są właśnie tam.

celna uwaga..czuję to samo . To jakiś wirus ? jednostka chorobowa ?

luki_
22-08-2012, 00:03
ale skąd się wziął w Siankach nasz dwuosobowy patrol ?
Otóż jest tam sklepik (górny), w którym oprócz płynów można liczyć również na nocleg
a bardzo sympatyczna gospodyni opowiada o miejscowych zwyczajach i historyjkach więc wciągnęliśmy go na listę obowiązkowych punktów turystycznych.
Chwilowo utknalem we Lwowie, gdzie dorwalem intrnet, ale spiesze doniesc, ze rzeczony sklepik owszem istnieje i nawet Pani sklepowa dobrze pamieta dwoch polskich "welycopedistow", ale tabliczki z napisem "noclegi" jak dotad nie wywiesila.
Poza tym wszystko sie zgadza. Jeszcze krotko odnoscnie cen w pociagu relacji Lwow- Sianki:
-piwo z siatki - 3 hrywny
-pierozki z siatki - 2.50
-lizakow, czekoladek, pasmanterii i majtek nie kupowalem, wiec cen nie podam :-) .
A poza tym - coz dodac - ludzie jak zwykle serdeczni, tylko dziwia sie bardzo, jak np. w Karpackim (Hnyle) zapytalem o droge na Starostyne, kazdy chcial mnie kierowac na Sianki, bo przeciez "tam pojezd idut, a nie ze Starostyny" :-) .
Dluzsza relacja (byc moze) po powrocie.

don Enrico
22-08-2012, 13:04
Oto kolejne dwie dobre wiadomości :

(...) jeszcze krotko odnoscnie cen w pociagu relacji Lwow- Sianki:
-piwo z siatki - 3 hrywny
-pierozki z siatki - 2.50
(...).
ta druga szczególnie dla kol. Pierogowego

wtak
23-08-2012, 18:35
(...) Ja takie spotykałem na kempingach we Włoszech , więc nazywam je typem włoskim

Widziałem (nie tylko, he, che) takie także w Bośni, w Sarajewie. Ot, uniwersalizm słowiański - bliski sercu (i innym organom).
Zadziwia mnie ten przybytek w Siankach z niebieskim dachem. Kolor istnieje juz parę lat, ale jakoś dotąd nie trafiłem tam (do Iwana trza było zajrzeć :) )

sir Bazyl
03-09-2012, 18:36
Jak się ostatnio plątałem daleko a blisko, wdepnąłem do sympatycznej knajpki z widokiem na Tarnicę:
29949
Na zewnątrz budynek może nie prezentuje się zbyt okazale:
29948
wystrój też raczej skromny:
29947
ale elementy wyposażenia wskazują na dbałość o "porządek":
29950 29951
A przecież widoki powinny działać uspokajająco:
29952 29953

don Enrico
03-09-2012, 19:31
To pierwsze zdjęcie troszkę mnie zmroziło, owszem, widok na Tarnicę ładny , tylko te kratki ?.
Czy to modny deseń w tym roku ?
To może już lepszy ten ogródek na świeżym powietrzu

Miejscowy
25-10-2012, 20:46
pisałem niedawno, że mam złe wieści odnośnie jakości drogi w Chyrowie.
gdy pedałowaliśmy z Henkiem, to zauważyliśmy, że idzie do złego - na obrzeżach Chyrowa pojawiły się jakieś rachityczne łatki. Pośmialiśmy się tylko - gdzieżby nam przyszło do głowy, że nastąpi co nastąpiło:
W CHYROWIE NIE MA DZIUR!
pięć kilometrów przed Chyrowem droga nagle staje się idealna.
tak wyglądało centrum Chyrowa jeszcze w czasie naszego rowerowania (zdjęcie stało się archiwalne):
30530
a tak wygląda teraz:
30529
Szkoda. Chyrów był najpiękniej podziurawionym miasteczkiem, jakie widziałem a teraz zaczyna przypominać rumuńskie miasteczka, tyle że drogę ma o niebo lepszą

tomas pablo
25-10-2012, 22:31
:mrgreen: SZOK !!!! ...i jak tu jeżdzić po czymś takim ???? :shock:

don Enrico
27-10-2012, 11:13
(...)
W CHYROWIE NIE MA DZIUR!
pięć kilometrów przed Chyrowem droga nagle staje się idealna.
(...)
Toż to zatrważająca wiadomość :mrgreen:
Czyżby upadła ostatnia radość jaką witała nas Ukraina na przejściu granicznym w Krościenku ?
.

http://www.youtube.com/watch?v=w34H8zINZv0&feature=player_embedded

Miejscowy
06-11-2012, 18:42
mój dealer powitał mnie wczoraj radosnym okrzykiem:
- możesz jechać na Ukrainę!
później rozwinął, że przyjechali Turcy i zrobili drogę.
niestety; nawet od Krościenka dziur już nie ma!
czyli nasz Dobromil był bardziej sentymentalny niż myśleliśmy
a co było dalekie, stało się bliższe

don Enrico
06-11-2012, 18:56
O jej ! Trzeba się spieszyć.
Dwa kilometry za przejściem można skręcić w prawo na Terło i Rosohy. Szykuj rower zanim i ta droga przykryje się tym czarnym brzydkim.

buba
06-11-2012, 19:36
ciesze sie ze pojechalam w tym roku do Boberek i innych zamiast odkladac to na przyszlosc.. teraz zachodniobieszczadzkie tłumy dogodniej rozpełzac sie beda i po okolicznej Ukrainie bo juz odpadl jeden z dwoch najgorszych straszakow dla turystow z wywoskowanych limuzyn... jedyna nadzieja ze drugi straszak wciaz bedzie trzymał ich w ryzach :-) acz pewnie tez do czasu..
Moze jeszcze pare lat wyjazdow na Ukraine nam zostalo..

Acz jak takie akcje wchodza w zycie to chyba powoli niektorym przyjdzie zamknac pewien rozdzial w zyciu i przeniesc swe zainteresowania w inne strony...

tomas pablo
06-11-2012, 19:53
buba-spokojna twoja czaszka :mrgreen:.....poczytaj Henia . Jak chcesz, przewiozę cię takimi ''dziurawcami''. Wystarczy skręcić w bok. Tam jeszcze dłuuuuuuuuuugo :twisted: nie będzie asfalciku :razz:

buba
06-11-2012, 20:03
buba-spokojna twoja czaszka :mrgreen:.....poczytaj Henia . Jak chcesz, przewiozę cię takimi ''dziurawcami''. Wystarczy skręcić w bok. Tam jeszcze dłuuuuuuuuuugo :twisted: nie będzie asfalciku :razz:

Widzisz dziurawce to ja moge znalezc jak dobrze poszukam i w swoim wojewodztwie.. Ale nie chodzi o to by ich szukac, ale zeby one znajdowaly mnie :-)

A Henia czytalam- mądrze prawi!!! do Terła i Rosoch pewnie kiedys sie wybiore.. Moze zdąże przed czarną mazią zalewajaca swiat?

tomas pablo
06-11-2012, 20:34
zdążysz .....droga fajna :-D , a i jeszcze jakieś bardziej w bok też są . Do Rosoch też muszę się jeszcze wybrać. Może uda się w końcu wleżć do cerkwi.

Aleksandra
07-11-2012, 10:09
... że przyjechali Turcy i zrobili drogę.
niestety; nawet od Krościenka dziur już nie ma!
czyli nasz Dobromil był bardziej sentymentalny niż myśleliśmy
a co było dalekie, stało się bliższe

Ale miałam szczęście :D A takie niesamowite były.

Basia Z.
07-11-2012, 10:24
Trzeba jednak przyznać, że w swoich poglądach jesteśmy raczej odosobnieni.

Ciekawe jak droga do Osmołody ?
Moją kandydatką na najbardziej dziurawą drogę jest również odcinek drogi międzynarodowej Lwów - Tarnopol.

buba
07-11-2012, 13:34
Moją kandydatką na najbardziej dziurawą drogę jest również odcinek drogi międzynarodowej Lwów - Tarnopol.

Ta przez Złoczów? Mysmy nia jechali w kwietniu i nie pamietam zadnych dziur! (te chyrowsko- osmołodzkie nie sposob by przegapic :-P ) Moze ja juz naprawili?

Tomek- moze ty pamietasz lepiej ta droge?

No chyba ze ta lekko okręzna przez Bereżany- ta byla bardziej dziurawa (stan na 2009 rok)- zwlaszcza jej fragment w miejscowosci Rohatyn! :-) (choc tam to nie dziury ale urwiska i wzdłuzne pękniecia ;)
https://picasaweb.google.com/koza.zza.plota/200905_UA_zamki_ruiny_miasteczka#53374837482508053 14

Basia Z.
07-11-2012, 13:40
Ta przez Złoczów? Mysmy nia jechali w kwietniu i nie pamietam zadnych dziur! (te chyrowsko- osmołodzkie nie sposob by przegapic :-P ) Moze ja juz naprawili?



Ja jechałam we wrześniu, ale autokarem, to trochę zmienia odbiór.
Tym bardziej, że droga z Korczowej do Lwowa już gładziutka (pewnie jakiś czas).

Patrząc na metodykę naprawy tych dróg (przynajmniej tego co ja widziałam) niebawem znów będą dziury.

buba
07-11-2012, 13:45
Trzeba jednak przyznać, że w swoich poglądach jesteśmy raczej odosobnieni.



Nie zawsze większosc ma racje!! np. normalny czlowiek w społeczenstwie samych ślepych został by zaraz uznany za schizofrenika ;)

tomas pablo
07-11-2012, 18:15
Buba -jasne ,że pamiętam :mrgreen:.... jechałem nią parokrotnie. Luz spoko. Ale mój ''czołg'' - przy tym zawieszeniu i rozmiarze opon, mało wrażliwy jest na takie błahostki .Ale jeśli skodzianka i fiacik dał radę ;) , to cóż może nas zadziwić ?

partyzant
07-11-2012, 23:48
Dawno temu jadąc tą trasą mój mały"japończyk" był tak dociążony, że za mną leciały iskry a to wszystko przez okropne koleiny. W książce" Rozmowy z Katem" SS-man Stroop wyjaśnia :" Zostałem wtajemniczony w plany zbudowania specjalnej autostrady Południe-Wschód, która miała nazwę D-4 i prowadziła od Lwowa do miasta Stalino. Znaczenie strategiczne i gospodarcze trasy było oczywiste."
Wiem, wiem, przemycam inne tematy ale ten Kat odkrywa karty nt. co stałoby się z Ukraińcami (w skutek niemieckiej polityki populacyjnej) w ciągu dwóch, trzech pokoleń- degeneracja.

coshoo
08-11-2012, 10:24
Ciekawe jak droga do Osmołody ?


Droga do Osmolody bez zmian :)

don Enrico
08-11-2012, 19:45
Wróćmy na chwilę do miejsc nie tak daleko stąd. A właściwie nie do miejsc tylko do pewnej linii która już ponad sto lat łączy Lwów - Sianki - Użgorod.
Chodzi mi o linię żelazną oczywiście.
Otóż można tam zaobserwować pewien (skąd innąd sympatyczny) zwyczaj na tych malutkich stacyjkach kolejowych.
Wzbudza on żywe zainteresowanie przyjezdnych turystów, szczególnie tych co przyjechali z "cywilizowanego" zachodu ->czyt. Polski
Na czym polega tez zwyczaj ? Otóż na kwadrans przed przyjazdem pociągu na peron wychodzi kasjer(-ka) z kasą i podchodzi do kolejnych podróżnych sprzedając im bilety. W tym czasie kasa w budynku jest zamknięta.
Na pierwszym zdjęciu obrazek z Sianek, a druga ilustracja jest jeszcze ciekawsza bo to jest Wołosianka.
Tam na stacyjce znajduję się bar, gdzie w oczekiwaniu na pociąg uzupełniamy złocisty płyn, przychodzi pani kasjerka, sprzedaje bilety i siedząc dalej w zupełnym spokoju czekamy na przyjazd pociągu.

.
30638
.
30639

luki_
13-11-2012, 19:23
...a druga ilustracja jest jeszcze ciekawsza bo to jest Wołosianka.
Tam na stacyjce znajduję się bar, gdzie w oczekiwaniu na pociąg uzupełniamy złocisty płyn, przychodzi pani kasjerka, sprzedaje bilety i siedząc dalej w zupełnym spokoju czekamy na przyjazd pociągu.
30639
Ho, ho...! Znajoma stacyjka i znajomy bar! Tu właśnie w sierpniu bieżącego roku spędziłem dwa "upojne" wieczory w oczekiwaniu na pociąg do Sianek... . Raz samotnie, a raz słuchając opowieści 83-letniej babuszki o tym, jak to jej dziadek - inżynier ową linię kolejową budował...
Nie przypominam sobie tylko, aby ktokolwiek, krążąc wśród podróżnych sprzedawał bilety, z tym, że ja oczekiwałem na pociąg odjeżdżający do Sianek po godzinie dwudziestej, może kasa o tej porze była już nieczynna.
30650

don Enrico
30-09-2013, 22:31
Ach ! miałem nie pisać już żadnej relacji, bo słusznie zwracano mi uwagę że się powtarzam.
Minął rok, no może niecały i znów lądujemy na stacji kolejowej w Wołosiance czyli 12 kilometrów (w linii prostej ) od Wołosatego, a potem w górę i co ?.
Nie, nie będę pisał powtarzającej się relacji pt. "jak daleko stąd jak blisko"
ale jak nie zamieścić choćby krótkiej wzmianki o tym że, w towarzystwie tak świetnych kompanów (+2 kompanie) w ostatni wrześniowy jesienny łikend przemierzałem bieszczadzką krainę ,
gdy jesienne kolory podpalały krajobrazy, a pogoda zachowała się tak jakby była wynajęta na tą okoliczność.

https://lh6.googleusercontent.com/-jg1Cgj6ldx0/UknJMH9cyQI/AAAAAAAAFb8/9xa_SquwcgU/s886/hm13._9755ee.jpg
.
widok na Pliszkę, a na horyzoncie Rawki.

delux
01-10-2013, 00:39
:wink:Bajka......

Szkutawy
01-10-2013, 15:24
Świetna fotka...

Miejscowy
01-10-2013, 15:36
pewnie ładnie by wyglądała na pewnej ścianie w pewnej rezydencji w pewnem Nasicznem

asia999
01-10-2013, 21:02
Co napisać jeśli coś jest piękne, żeby nie zabrzmiało jak wyświechtany banał? Nie wiem.
Pięknie uchwyciłeś piękno Don Enrico. :))

don Enrico
02-10-2013, 21:26
:wink:Bajka......


Świetna fotka...


pewnie ładnie by wyglądała na pewnej ścianie w pewnej rezydencji w pewnem Nasicznem


Co napisać jeśli coś jest piękne, żeby nie zabrzmiało jak wyświechtany banał? Nie wiem.
Pięknie uchwyciłeś piękno Don Enrico. :))

To zamieszczone zdjęcie to jak naklejka na butelce. Ma coś sugerować, ma informować, ma zachęcać, ale przecież w żaden sposób nie odda zawartości tej butelki. Przeglądam kolejny raz obrazki z tego ostatniego wyjazdu i widzę to wieczorne spotkanie na polanie pod Kińczykiem Hnylskim, gdzie na wysokości ponad 1100 m.npm stawiamy namioty i przy ognisku krzyżują się wieczorne rozmowy w mieszanych językach. Niektórzy mówili po polsku inni po ukraińsku, reszta po chachłydzku i wszyscy się rozumieli. Bo nie jest istotne czy na dokumentach mamy literki UA czy też PL , bo spotkaliśmy się tam dla Bieszczadów. Patrząc na wschód widać było połowę Pasma Pikuja , a wystarczyło się obrócić aby zobaczyć zachodzące słońce nad Tarnicą i Krzemieniem.
Zresztą nie tak dawno Tomek zamieścił tu sferyczną panoramkę z tej polanki, przypomnę więc bo widoki są niepowtarzalne
http://tomeksinek.com/images/panoramy/Kinczyk_Hnilski.swf
.
Poranek. Potrzeby wyższe wyganiają mnie z namiotu. Blady świt, wschodzące słońce nie dało wytrawnego przedstawienia, ale ta pobielona szronem trawa sugeruje że temperatura nie była zbyt wysoka.
Cóż - nikt tu nie przyjechał dla przyjemności - jak mawiał klasyk.
Można schować się z powrotem do śpiworku, och jak cieplutko.
Czy będzie ciąg dalszy o tym jak Ivan gotował zupę grzybową na śniadanie ?

don Enrico
06-10-2013, 21:54
Tarnica - najwyższa z górek bieszczadzkich po polskiej stronie - to wyzwanie i mekka dla pierwszo-przybywających.
Wydaje im się , że jak już tam bedą to zobaczą całe Bieszczady
.



\
https://lh4.googleusercontent.com/-eueVNwD7GCs/UlGur1xDq7I/AAAAAAAAFcs/OFOMMhrunrA/s640/hma13_9787.jpg
.
.\a gówno zobaczą, ledwie czubek, .... i to w dodatku zadeptany.
Ten czubek zadeptany może pokazać tylko sir Bazyl
....................................
pozostańmy

don Enrico
06-10-2013, 21:56
A potem pozostało do dotarcie tej wyr afinawanej knajpy z widokiem na Tanicę
.
https://lh4.googleusercontent.com/-WBZnF2yclt4/UlGur0JXp1I/AAAAAAAAFcw/SFa-rLE0740/s640/hma13_9784.jpg

sir Bazyl
06-10-2013, 22:10
....

Ten czubek zadeptany może pokazać tylko sir Bazyl

A proszę bardzo, Tarnicy czub
32765
Grzebienia czub
32764
Caryńskiej czub
32763

Pierogowy
07-10-2013, 01:01
a u mnie ...
Zazdrości czub...i to jaki...
gratuluję
:)
ja to mam ołóweczek zaczarowany ...schowany pomiędzy weselnym boczkiem ,rozsypaną tabaką -w bocznej kieszeni spodni,
a Heniu,Bazylek
...noszą ze sobą całą paletę woskowych ,kolorowych kredek...i to zagranicznych !

Dlugi
07-10-2013, 09:17
Ja tak zastanawiam się ile kg trzeba więcej niż inni uczestnicy wypraw nosić, aby taki czub "ściągnąć". W odpowiedzi mogą być tylko parametry szkiełka ;)

don Enrico
07-10-2013, 11:40
Ja tak zastanawiam się ile kg trzeba więcej niż inni uczestnicy wypraw nosić, aby taki czub "ściągnąć". W odpowiedzi mogą być tylko parametry szkiełka ;)
Gdybym nie widział, to nie chciałbym uwierzyć w to, jak ten bazylowy "gówniarz" ściąga na mega-zoomie. Tak więc w tym przypadku nie może być mowy o przeładowaniu kilogramami szkła.
(chyba że inne szkło mamy na myśli)

Dlugi
07-10-2013, 12:14
Gdybym nie widział, to nie chciałbym uwierzyć w to, jak ten bazylowy "gówniarz" ściąga na mega-zoomie. Tak więc w tym przypadku nie może być mowy o przeładowaniu kilogramami szkła.
(chyba że inne szkło mamy na myśli)
Czyli lustro trza sprzedawać a inwestować w kompakta? Widziałem pod Tarnicą osobników z lufą na 0.5m, podziwiam samozaparcie, ja coraz częściej przekonuję się do kita.
Inwestycja w "inne szkło" nigdy stracona nie jest, ale na końcu trasy, nie w trakcie... (a może moje założenia są błedne?)

Szkutawy
08-10-2013, 08:36
Jak nie jesteś sam to takie "szkło" 0.5 jeszcze nikomu nie zaszkodziło - nawet w trakcie....byle "aparat" był sprawny. Moje założenia również mogą być błędne.

don Enrico
08-10-2013, 09:55
Dlaczego tak się dzieje na świecie że gorszy pieniądz wypiera lepszy ?
Nie wiem.
Dlaczego gorsze aparaty wypierają lepsze ?
Nie wiem, ale to fakt.
. Jeśli jest jeszcze dość siły, to nie należy się rozstawać z jakością bo warto. ( choć sam , po wielu latach noszenia lustrzanki poddałem się.)

coshoo
08-10-2013, 20:40
Eeee tam. Nie wyobrażam sobie nosić jakiegoś pudełeczka zamiast lustra i obiektywów.

Asia Zmiennocieplna
13-11-2013, 12:18
Czy będzie ciąg dalszy o tym jak Ivan gotował zupę grzybową na śniadanie ?

A Ivan, gotował, a jakże, bo nie ma to jak zupa grzybowa na śniadanie:)
Stanowisko zostało sprawnie zorganizowane.
33119
Tyle było grzybów, że się ledwo pomieściły w kociołku.
33120
Zupa była wyśmienita. Szybko odzyskaliśmy siły i wyruszyliśmy w dalszą drogę, co chwilę zerkając na Pliszkę... Dojdziemy, nie dojdziemy?
33121
A wieczorem don Enrico gotował, bo nie ma to jak warenyky na kolację.
33122
I w nocy ktoś jeszcze gotował, ale tego już nikt nie pamięta co on tam po ciemku dalej gotował;)
33123

krzychuprorok
13-11-2013, 14:37
Ostatnie zdjęcie super. Nie ma to jak biwak z ogniskiem i ciepłą strawą.

don Enrico
13-11-2013, 20:19
(...)
A wieczorem don Enrico gotował, bo nie ma to jak warenyky na kolację.
33122
(...)
Szkoda że zdjęcie nie może oddać smaku tych pierożków z ogniska, do których grzecznie ustawiała się kolejka.
Wtedy nikt nie zawracał sobie głowy widokiem na Tarnicę, bo przepadłaby kolejka.

Asia Zmiennocieplna
14-11-2013, 18:45
Dokładnie, zdjęcie jest ledwie namiastką... a o tym, że były pyszne świadczy chociażby fakt, że nawet zwyczajowe "wolno-jadki" dzielnie dotrzymywały kroku i trzymały kolejkę. Bo każdy kęs był na wagę złota :D

Aleksandra
14-11-2013, 21:01
33122
I w nocy ktoś jeszcze gotował, ale tego już nikt nie pamięta co on tam po ciemku dalej gotował;)
33123




Co do Blagaju, znaleźliśmy nowy kociołek dla kolegi forumowicza z Rzeszowa


https://lh6.googleusercontent.com/-8G8rVNvnLqg/Uk6C5DenYUI/AAAAAAAAGI8/eO1dz0FgrvI/s512/DSCF1733.JPG


ale nie prezentuje się tak odlotowo jak pierwowzór ;)

komisaRz von Ryba
04-09-2014, 22:39
tak daleko a tak blisko, w najbliższą niedzielę jest możliwość
za:
http://www.portalprzemyski.pl/europejskie-dni-dobrosasiedztwa/

W niedzielę, 7 września, w godzinach 10-18 będzie czynne tymczasowe przejście graniczne Malhowice – Niżankowice. Z tego jednodniowego udogodnienia będą mogli skorzystać piesi i rowerzyści Polscy posiadający aktualny paszport zaś Ukraińcy poza paszportem będą musieli okazać wizę lub kartę małego ruchu granicznego.
Inicjatywa ta związana jest z Europejskimi Dniami Dobrosąsiedztwa „Granica 480″.
W tym roku ze względu na panującą sytuację na Ukrainie zrezygnowano z imprez rozrywkowych. O godzinie 12 w Kościele Świętej Trójcy w m. Niżankowice odbędzie się msza św. za ofiary konfliktu na Ukrainie, następnie o godz. 13 modlitwa w cerkwi greckokatolickiej i o 13.30 w prawosławnej.