Zobacz pełną wersję : Nowe przejścia graniczne z Ukrainą w budowie
popieram! fajnie by bylo jakby im zniesli te wizy! to takie glupie ze my do nich wizy nie mamy a oni do nas tak... jak z jakims ukraincem rozmowa schodzi na ten temat to nie wiem gdzie sie schowac...
Zgadzam się. Ja sam kiedyś czułem się ludziem II kategorii, gdy żebrałem o wizę holenderską lub germańską. Nie widzę powodu, aby Ukraińcy byli tak traktowani. Poznałem ich kilku wędrując po Karpatach i powiem tyle - żeby choć jeden Szwab miał taką duszę jak każdy z tych poznanych Ukraińców... Jeśli w ogóle komuś wizy dać to właśnie Germańcom:> No i Angolom. Ale to już nie w wątku wiec STOP.
Jeszcze o duszy Ukraińców - lazłem raz z własnym synalkiem na Okole i byliśmy zdrożeni niemiłosiernie. A na Okolu bazowała grupka Ukraińców. Zbieranina z całej UA, Forumowicze zapoznani przez internet:D. Gdy nas (pewnie mnie przede wszystkim) zobaczyli zaraz kazali siadać do stołu i wspaniała zupka-śmietnik wjechała przed nasze oblicza. Wraz z pajdą chleba i cygaretem do popalenia po posiłku. Czułem się wśród tych ludzi tak, jak byśmy sie znali od stu lat. Jedno z najradośniejszych przeżyć w górach, jakie mnie spotkało. I takim ludziom zakładać pęta na granicach? Obrzydliwe. A argument, że tam jakaś mafia itd.jest do niczego. Mafia i tak sobie jeździ w tę i nazad jak chce przez 'święte' granice UE.
Pozdrawiam,
D.
Jeszcze o duszy Ukraińców - lazłem raz z własnym synalkiem na Okole i byliśmy zdrożeni niemiłosiernie. A na Okolu bazowała grupka Ukraińców. Zbieranina z całej UA, Forumowicze zapoznani przez internet:D. Gdy nas (pewnie mnie przede wszystkim) zobaczyli zaraz kazali siadać do stołu i wspaniała zupka-śmietnik wjechała przed nasze oblicza. Wraz z pajdą chleba i cygaretem do popalenia po posiłku. Czułem się wśród tych ludzi tak, jak byśmy sie znali od stu lat. Jedno z najradośniejszych przeżyć w górach, jakie mnie spotkało.
D.
to musialo byc niezapomniane spotkanie! pieknie jest spotykac nieznajomych z ktorymi po paru chwilach biesiadujesz jak ze starymi przyjaciolmi.. piekne chwile :)
Wydaje mi się, że w tej dyskusji mylone są różne pojęcia, które nie są ze sobą tożsame:
- Unia Europejska,
- Europejski Obszar Gospodarczy,
- Schengen,
- przyjazna granica (czyli taka, którą można przekroczyć w 5 minut),
- wizy.
Otóż to nie jest tak, że albo Ukraina w EU, albo żelazna kurtyna jak dzisiaj.
Do Unii jako takiej mam bardzo wiele zastrzeżeń, wręcz jestem jej przeciwnikiem (chodzi mi o biurokrację i socjalizm). Ale jestem zwolennikiem Polski i Ukrainy w Europejskim Obszarze Gospodarczym. Mówiąc w skrócie, to EOG, a nie UE, jest odpowiedzialna za to, że nie ma ceł, że można swobodnie pracować czy studiować w innym kraju. Unia tu nie ma nic do tego. UE to jest tylko taka moim zdaniem niepotrzebna biurokratyczna nadbudowa nad EOG. W EOG są oprócz krajów unijnych również Norwegia, Islandia i Liechtenstein i potrafię sobie wyobrazić, że Ukraina również znajdzie się w EOG, nie będąc w UE (EOG to integracja gospodarcza, a EU - polityczna).
Podobnie jest ze strefą Schengen. Można być w Unii i nie być w Schengen, jak Wielka Brytania czy Rumunia. Można być w Schengen, a nie być w UE, jak Norwegia, Szwajcaria czy Islandia. I również potrafię sobie wyobrazić Ukrainę w Schengen, ale poza Unią (wtedy polsko-ukraińskiej granicy nie będzie, ale Ukraina nie będzie otrzymywać unijnych dotacji ani płacić unijnej składki, nie będzie miała swoich przedstawicieli w Parlamencie Europejskim, komisarzy itp.). Myślę, że taki wariant za 10-15 lat będzie optymalny dla Niemców i Francuzów, w przeciwieństwie do przyjęcia Ukrainy do struktur politycznych UE.
Kolejna sprawa - wizy. Ktoś powiedział, że nie wyobraża sobie, że Rosjanie będą potrzebowali wiz, by wjechać na Krym czy do Donecka. Otóż nie będą potrzebowali, bo Unia chce znieść wizy dla Rosjan nawet wcześniej, niż dla Ukraińców. Więc jeżeli Ukraina znajdzie się w EU/Schengen, to do tego czasu Rosjanie już dawno będą mogli podróżować po całej Unii bez wiz.
Kolejna sprawa: przyjazna granica. Z faktu pozostawania danego kraju poza UE/Schengen wcale nie wynika, że mają być takie gigantyczne kolejki na granicach. Chorwacja jest poza Unią, powiedzcie kto był (ja nie byłem), czy przekraczanie granicy węgiersko-chorwackiej lub słoweńsko-chorwackiej również trwa kilka godzin i granicy nie wolno przechodzić pieszo? Wydaje mi się, że nie, ale chętnie się dowiem, jak to tam właściwie wygląda. Podobna sprawa: granica polsko-niemiecka przed wejściem Polski do UE. Czy ktoś z was pamięta, jak to wyglądało? Wydaje mi się, że również o wiele lepiej, niż na granicy polsko-ukraińskiej. Na pewno można było tę granicę polsko-niemiecką przekraczać pieszo, pamiętam że czytałem kiedyś reportaże, jak polskie dzieci chodzą codziennie na piechotę, same, ze Zgorzelca do podstawówki niemieckiej w Goerlitz. Więc jakoś się dało, i tego samego chciałbym na granicy polsko-ukraińskiej.
Polecam zapoznać się z materiałami na temat tego, co należałoby zmienić, by granica polsko-ukraińska była przyjazna:
http://porteuropa.eu/ponad-granice/granica-ukraiska
powiedzcie kto był (ja nie byłem), czy przekraczanie granicy węgiersko-chorwackiej lub słoweńsko-chorwackiej również trwa kilka godzin i granicy nie wolno przechodzić pieszo? Wydaje mi się, że nie, ale chętnie się dowiem, jak to tam właściwie wygląda. ]
wegiersko-chorwacka (albo wegiersko-serbska- teraz juz nie wiem bo te kraje d.jugoslawii mi sie myla ;) )przekraczalam 4 razy , w latach 2006-2008. Trzy razy poszlo szybko- tylko sprawdzenie paszportow- jakies 30 min (byl nas caly autokar wiec troche trwac musialo), jeden raz czekalismy kolo2-3 godzin bo przed nami w autokarze znalezli narkotyki wiec i nas przetrzepali.
ale za to na granicy czarnogorsko- albanskiej to byl juz pelny klimat (2008 ) !!!!! zwlaszcza ze byla jakas budowa, nikt nic nie wiedzial, albanczyk zapomnial gdzie polozyl nasze paszporty, wszyscy szukali itp :-) :-)
Dobrze vovk to ująłeś. Ale tu głównie chodzi o to: czy mają być granice czy nie. Jak zapewne zauważyłeś część kolegów forumowiczów chce, by ich nie było - wtedy łatwiej jest się poruszać, człek nie "doświadcza" upokorzeń, nikt go nie zmusza do przemytu itd. itp. Są też i tacy, którzy lubują się w katowaniu się (masochizm), by tylko móc przeżyć "przygodę" lub odgrodzić (dla innych, nie dla siebie) coś, co wg nich ma pozostać skansenem. Nie biorą pod uwagę tego, czego tak naprawdę chcą ci, co mieszkają za tą właśnie granicą: czy chcą żyć w skansenie, a więc nie rozwijać się, nie kontaktować (nawet z rodziną za tąż granicą). Chcą, by mogli np. raz na rok (a raczej rzadziej) pojechać, zaznać prymitywu, zaspokoić pierwotne instynkty, pobuszować w dziczy, a później wrócić "pod ciepłą kołderkę", przeglądać zdjęcia i śnić o "dzikiej Ukrainie". Ci, którzy tam zostają, nie interesują ich zupełnie...
Ja takim egoistycznym i w dużej mierze snobistycznym postawom mówię zdecydowane nie!
Nowe przejścia graniczne, jeżeli nie jest możliwe (na razie) zniesienie wszelkich granic: to nowe możliwości kontaktu z tymi po drugiej stronie i odwrotnie, więcej wolności i swobody (również gospodarczej), ułatwienia w podróży, mniej okazji dla łapownictwa i wykorzystywania innych itd. itd....
Pozdrawiam rzekomych liberałów, którzy są (J. Korwin - Mikke, dostałby chyba zawału!) za takimi ograniczeniami, jak granice...
Nie biorą pod uwagę tego, czego tak naprawdę chcą ci, co mieszkają za tą właśnie granicą: czy chcą żyć w skansenie, a więc nie rozwijać się, nie kontaktować (nawet z rodziną za tąż granicą).
..
No tak, a jak są granice to już się nie da?;-)
Zupełnie nie rozumiem jakim cudem np. USA się rozwija z takim systemem granic i kontroli na nich jaki ma-gwarantuję Państwu, że Ukraina przy tym co teraz się dzieje przekraczając granicę "Ameryki" to pikuś;-)))
Jeszcze raz powtarzam: w świecie nie ma tylko komuny i unii europejskiej. Jest jeszcze masa po środku, coś co nie jest skrajnością jak to com wymieniła wcześniej.
Wystarczy otworzyć oczki, żeby to zobaczyć.
Całe szczęście Ukraińcy sami o sobie na razie decydują i oby tak było już jak najdłużej!!!
Natomiast stanowcze NIE dla wiz!!!Świat bez wiz-TAK!jak najbardziej
...Są też i tacy, którzy lubują się w katowaniu się (masochizm), by tylko móc przeżyć "przygodę" lub odgrodzić (dla innych, nie dla siebie) coś, co wg nich ma pozostać skansenem. Nie biorą pod uwagę tego, czego tak naprawdę chcą ci, co mieszkają za tą właśnie granicą: czy chcą żyć w skansenie, a więc nie rozwijać się, nie kontaktować (nawet z rodziną za tąż granicą). Chcą, by mogli np. raz na rok (a raczej rzadziej) pojechać, zaznać prymitywu, zaspokoić pierwotne instynkty, pobuszować w dziczy, a później wrócić "pod ciepłą kołderkę", przeglądać zdjęcia i śnić o "dzikiej Ukrainie". Ci, którzy tam zostają, nie interesują ich zupełnie...
Nie bardzo Ciebie rozumiem.To mamy za nich decydować co robić? Ty wiesz lepiej od nich czego oni pragną? Mamy im zbudować przejścia,drogi,i co tam jeszcze? Chyba mogą sami sobie ten skansen "odskansenić"? Przecież nikt tutaj nie postuluje żeby im zabronić rozwoju,a przecież można chyba się cieszyć z fajnej okolicy,słabo skażonej cywilizacją?
Ukraińcy chcą się rozwijać. A jednym ze sposobów rozwoju jest to, że np. do Lwowa przyjedzie 5 milionów zagranicznych turystów, z tego połowę z Polski. Lwowiacy na tych turystach zarobią, zapłacą od tego podatki, z tych podatków miasto wyremontuje w końcu drogi, wodociągi itp. Ale ci turyści nie przyjadą, dopóki granica będzie patologiczna. A to, że granica jest patologiczna, w jakichś 70% jest winą Polski (wraz z UE), a w 30% Ukrainy (łapówki itp). Proszę bardzo, zatrudnijmy tylu funkcjonariuszy Straży Granicznej i Służby Celnej, by byli w stanie obsłużyć wszystkich podróżnych w czasie nie przekraczającym 15 minut. Co jest absolutnym standardem, oczywistą oczywistością. A później rozmawiajmy o reszcie.
Nie bardzo Ciebie rozumiem.To mamy za nich decydować co robić? Ty wiesz lepiej od nich czego oni pragną? Mamy im zbudować przejścia,drogi,i co tam jeszcze? Chyba mogą sami sobie ten skansen "odskansenić"? Przecież nikt tutaj nie postuluje żeby im zabronić rozwoju,a przecież można chyba się cieszyć z fajnej okolicy,słabo skażonej cywilizacją?
No to Ci wytłumaczę...
1. Nikt za nich nie będzie decydował: ani ja ani Ty (nawet mi się o tym nie śniło!)
2. Jakbyś wczytał się w to co napisał vovk, zapewne zorientowałbyś się czego ci ludzie pragną (ja trochę z nimi rozmawiałem i przynajmniej oni chcą być traktowani nie tak jak za ks. J. Wiśniowieckiego)
3. Czy w moim poście znalazłeś choć malutki fragmencik, że mamy im cokolwiek budować (a może przydałoby się to zrobić w ramach wspólnego interesu i "dobrosąsiedzkiej pomocy", nie sądzisz?)
4. Mogą sami się "odskansenić", jeżeli będą chcieli i tu żadne żale nad "utratą dzikości" z waszej strony nie będą miały znaczenia
5. Jeszcze by tego brakowało, żeby były jakieś postulaty! - to tak, jakby zabronić w Krakowie grania hejnału :-)
6. Co do cieszenia się z "okolicy słabo skażonej cywilizacją": zarówno na Ukrainie, jak i w Polsce, co sam doskonale wiesz i opowiadałeś podczas naszego spotkania, są takie miejsca i bardzo się z nich cieszę!!! Oby istniały jak najdłużej! Ale to też nie znaczy, że dojazd tam ma być długi, upierdliwy, okrężną drogą i z wątpliwymi przygodami na granicy. Kto chce niech np. z Warszawy jedzie w Bieszczady przez Szczecin - ja wolę szybciej dojechać, by w nich dłużej być!
Mam nadzieję, że zrozumiałeś...
[...]
Wystarczy otworzyć oczki, żeby to zobaczyć. [...]
Ot i nareszcie słusznie prawi... Ale trzeba zacząć od siebie!
Reszta postu, bez komentarza - szkoda zdrowia i czasu...
Ale to było powiązane z granicami.
Świat bez granic będzie istniał dopiero w niebie.
A jak one są fascynujące i jak się zmieniają to wystarczy trochę popatrzeć w książki historyczne. Raz są, raz ich nie ma i tak cały czas.
Teraz np. na terenie części Europy nie ma, ale będą. Najnormalniejsza kolej rzeczy.
6. Co do cieszenia się z "okolicy słabo skażonej cywilizacją": zarówno na Ukrainie, jak i w Polsce, co sam doskonale wiesz i opowiadałeś podczas naszego spotkania, są takie miejsca i bardzo się z nich cieszę!!! Oby istniały jak najdłużej! Ale to też nie znaczy, że dojazd tam ma być długi, upierdliwy, okrężną drogą i z wątpliwymi przygodami na granicy. .
ale niektorzy jakos nie potrafia zrozumiec ze miejsca latwo i wygodnie dostepne, ciekawe i rozreklamowane, ktore zaczyna odwiedzac tysiace turystow z grubym portfelem nie bedzie "slabo skazone cywilizacja". Proste jak cep: " latwo dostepne- lemingi włażą i zadeptują, trudno dostepne- nie włażą"
wiec opowiadanie ze sie czlowiek cieszy z istnienia takich miejsc i chce aby istnialy jak najdluzej, a z drugiej strony sie domaga wszelakich udogodnien po drodze- to jakis paradoks!!! w stylu "plywanie w jeziorze jest przyjemne byle sie tylko nie pomoczyc" ;)
ale niektorzy jakos nie potrafia zrozumiec ze miejsca latwo i wygodnie dostepne, ciekawe i rozreklamowane, ktore zaczyna odwiedzac tysiace turystow z grubym portfelem nie bedzie "slabo skazone cywilizacja". Proste jak cep: " latwo dostepne- lemingi włażą i zadeptują, trudno dostepne- nie włażą"
wiec opowiadanie ze sie czlowiek cieszy z istnienia takich miejsc i chce aby istnialy jak najdluzej, a z drugiej strony sie domaga wszelakich udogodnien po drodze- to jakis paradoks!!! w stylu "plywanie w jeziorze jest przyjemne byle sie tylko nie pomoczyc" ;)
:smile:
Ale to było powiązane z granicami.
Świat bez granic będzie istniał dopiero w niebie.
A jak one są fascynujące i jak się zmieniają to wystarczy trochę popatrzeć w książki historyczne. Raz są, raz ich nie ma i tak cały czas.
Teraz np. na terenie części Europy nie ma, ale będą. Najnormalniejsza kolej rzeczy.
Jest takie przysłowie o nadziei...:mrgreen:
Ale sprowadzanie granic tylko do kwestii turystyki jest moim zdaniem zwykłym egoizmem.
Moja praca polega na tym, że muszę regularnie podróżować między Kijowem, Krakowem a Bratysławą. I bynajmniej nie w celach przemytniczych. Dla zasady wjeżdżając do Polski nie mam ze sobą ani jednej paczki papierosów, choć mógłbym legalnie wziąć dwie i je sprzedać. I co ja mam powiedzieć? Czy chcielibyście mieć takie utrudnienia w codziennym życiu? Proszę bardzo, proszę sobie wyobrazić, że żyjecie w Gdyni a pracujecie w Gdańsku, a między Sopotem a Gdynią jest granica państwowa tak upierdliwa i patologiczna, jak granica polsko-ukraińska dzisiaj.
Ale sprowadzanie granic tylko do kwestii turystyki jest moim zdaniem zwykłym egoizmem.
Moja praca polega na tym, że muszę regularnie podróżować między Kijowem, Krakowem a Bratysławą. I bynajmniej nie w celach przemytniczych. Dla zasady wjeżdżając do Polski nie mam ze sobą ani jednej paczki papierosów, choć mógłbym legalnie wziąć dwie i je sprzedać. I co ja mam powiedzieć? Czy chcielibyście mieć takie utrudnienia w codziennym życiu? Proszę bardzo, proszę sobie wyobrazić, że żyjecie w Gdyni a pracujecie w Gdańsku, a między Sopotem a Gdynią jest granica państwowa tak upierdliwa i patologiczna, jak granica polsko-ukraińska dzisiaj.
vovk- ja twoje stanowisko i podejscie do sprawy w pelni rozumiem- oceniasz to z perspektywy straconego czasu i swojego zarobku..
trudniej mi zrozumiec tych co jezdza turystycznie pare razy do roku (i jada z wyboru na ukraine, nikt im nie kaze akurat TAM jechac, w europie jest wiele krajow) i jak musza postac na granicy czy przejechac dziurawa droga to jest wielkie "olaboga" i darcie szat ;)
[...]
trudniej mi zrozumiec tych co jezdza turystycznie pare razy do roku (i jada z wyboru na ukraine, nikt im nie kaze akurat TAM jechac, w europie jest wiele krajow) i jak musza postac na granicy czy przejechac dziurawa droga to jest wielkie "olaboga" i darcie szat ;)
Widzisz teraz z czym nie możesz sobie poradzić... Masz więc nad czym pracować!
Poza tym to darcie szat jest tylko w twojej wyobraźni.
Kiedy ks. J. Tischner był już chory i bardzo cierpiał, ktoś go zapytał: czy cierpienie uszlachetnia? Odpisał (bo już nie mógł mówić): "Nie! Nie uszlachetnia..." Dlatego bez potrzeby i ochoty nie katuję się, jak już wcześniej napisałem, np. jeżdżąc z Warszawy w Bieszczady przez Szczecin:razz:
PS. A tak w ogóle, czy pozwolisz mi mieć inne zdanie niż ty? :-)
PS. A tak w ogóle, czy pozwolisz mi mieć inne zdanie niż ty? :-)
jasne :) a ty wogole zważasz na moje pozwolenia? ;)
to ze sie z kims dyskutuje to nie znaczy ze mu sie nie pozwala miec wlasnego zdania :)
Dlatego bez potrzeby i ochoty nie katuję się, jak już wcześniej napisałem, np. jeżdżąc z Warszawy w Bieszczady przez Szczecin:razz:
czemu to od razu nazywac katowaniem? ile ciekawych miejsc mozna odwiedzic, wpasc na nie przypadkiem na drodze warszawa-szczecin, szczecin -bieszczady!! to moze byc wspaniala podroz!!
to chyba odwieczny problem wedrowki , czy liczy sie cel czy droga... :-)
to chyba odwieczny problem wedrowki , czy liczy sie cel czy droga... :-)
Ano!
Pięknie napisane!
Nic dodać nic ująć.
Ja mam tylko jedną nadzieję, że jak się zestarzeję, to dla mnie nie stanie się ważniejszy cel od drogi. Boję się tego bardzo, gdy tak patrzę po swoich znajomych (i nie tylko).
to chyba odwieczny problem wedrowki , czy liczy sie cel czy droga... :-)
Ależ cele to tylko przystanki na drodze ;)
[...]
czemu to od razu nazywac katowaniem? ile ciekawych miejsc mozna odwiedzic, wpasc na nie przypadkiem na drodze warszawa-szczecin, szczecin -bieszczady!! to moze byc wspaniala podroz!!
to chyba odwieczny problem wedrowki , czy liczy sie cel czy droga... :-)
Dobrze to ujął Browar... Zazdroszczę ci, Bubo, że możesz pozwolić sobie na "dookolne wędrówki". To fajna sprawa, a wiem, gdyż przez ponad pół roku tak wędrowałem! Ale gdy "przystankiem", jak to nazwał Browar, są akurat Bieszczady (ale niekoniecznie Szczecin), to wolę szybko, bez problemów w nich się znaleźć, by móc sobie po nich powędrować! Czy to tak trudno zrozumieć? Ja, w przeciwieństwie do Ciebie, chcę jak najszybciej (nie mam tyle czasu co ty) znaleźć się na starcie do "zasadniczej" wędrówki i przygody, a każdą zwłokę traktuję jako zbędną przeszkodę! Tacy (chyba większość na tym forum) też są! Jeżeli chcesz, masz tyyyyle czasu, ochoty i czegoś tam jeszcze wędruj sobie jak uważasz. Nie wszyscy są takimi szczęśliwcami jak ty! Mnie udało się to tylko w 2007 r. Mam nadzieję, że niedługo może się to powtórzy (wędrówka wokół granic II Rzeczpospolitej) ...
A cel też jest ważny... niebo i raj! :idea: :-D A dobrze wybrana droga jest jedynie środkiem prowadzącym do nich! Krysia z pewnością to potwierdzi... :-D
Basia Z.
28-11-2010, 18:53
Mam nadzieję, że niedługo może się to powtórzy (wędrówka wokół granic II Rzeczpospolitej) ...
Super pomysł, takiej drogi to na prawdę pozazdrościć !
Z całego serca życzę realizacji.
B.
łojojoj, to się porobiło: :mrgreen:
http://www.gazetaprawna.pl/wiadomosci/artykuly/467940,55_ukrainskich_celnikow_straci_prace_na_sku tek_wymiany_informacji_z_polska.html
Mam nadzieję, że niedługo może się to powtórzy (wędrówka wokół granic II Rzeczpospolitej) ...
fajnie!!! :) piekny plan! bede śledzic postepy wedrowki z rownym zaangazowaniem jak tej poprzedniej! :-)
Już dziękuję za wsparcie, ale to jeszcze potrwa i mam nadzieję, że się uda, choć (właśnie, te cholerne granice UA z Białorusią i Białurusi z Litwą:evil:), spędzają sen z oczu... Pożywiom-posmotrim, jak mawiają starożytni rosjanini...
Póki co zawieszono tzw. przemytniczka, czyli kursy pociągów do Chyrowa
Wydaje się, że nie zawieszono tylko zlikwidowano to połączenie.
Basia Z.
30-11-2010, 09:32
Już dziękuję za wsparcie, ale to jeszcze potrwa i mam nadzieję, że się uda, choć (właśnie, te cholerne granice UA z Białorusią i Białurusi z Litwą:evil:), spędzają sen z oczu... Pożywiom-posmotrim, jak mawiają starożytni rosjanini...
W każdym razie, ponieważ mieszkam około 1,5 km od dawnej granicy II Rzeczypospolitej (Chorzów-Bytom) to już zapraszam do siebie.
Bo myślę, że chcesz obejść całe granice a nie tylko te wschodnie.
Pozdrowienia
Basia
W każdym razie, ponieważ mieszkam około 1,5 km od dawnej granicy II Rzeczypospolitej (Chorzów-Bytom) to już zapraszam do siebie.
Bo myślę, że chcesz obejść całe granice a nie tylko te wschodnie.
Pozdrowienia
Basia
Super! Wielkie dzięki! :-D Oczywiście chodzi o całość granic II RP. Pracuję nad tym, ale to jeszcze potrwa. Oby się udało, (odpukuję! ;))...
Również pozdrowaśki
Wojtek
mieszkaniec25
02-02-2011, 19:10
Stary ale Ty jesteś uprzedzony do formacji STRAŻ GRANICZNA, chyba nie zdałeś testów i Ci gul rośnie z zazdrości. Praca każda jak inna i równie dobrze możesz powiedzieć to samo o POLICJI i STRAŻY POŻARNEJ. Więcej optymizmu chłopie oni też są potrzebni jak każdy inny pracownik pozdrawiam.
andrzej627
02-02-2011, 21:56
Stary ale Ty jesteś uprzedzony
Kto jest uprzedzony?
można sobie było przekroczyć tam gdzie jeszcze się nie przekracza :wink: :
http://przemysl.naszemiasto.pl/artykul/1066163,podczas-europejskich-dni-dobrosasiedztwa-odprawiono-8,id,t.html
bieśdziad
21-09-2011, 11:42
przejście tzw turystyczne na Przeł Beskid (Wołosate) mogłoby być po prostu w okreslonych godzinach jak kiedyś w Tatrach ze Słowacją......
SG zastąpi wojsko?! puk puk w główkę z takimi pomysłami w UE!
Dni Dobrosąsiedztwa dawniej były na Beskidzie między Wołosatem, a Lubnią. Opór Parku ?
Budomierz-Hruszów rusza...wnet.
bieśdziad
13-02-2012, 18:31
...to trochę daleko od przejścia w Wołosatem albo turystycznego w Siankach........ wszystko to zielone oporniki z BdPN...dla nich i dla ich znajomych z wynajmowanych pokojów w wakacje wszystko jest dostępne
rusza...wnet.
wnet jest tu pojęciem względnym ;) ale ruszyło:
http://www.elubaczow.com/2013/12/02/polsko-ukrainskie-przejscie-graniczne-budomierz-hruszew-juz-otwarte-zobacz-zdjecia/
kolejna możliwość tj. Dołhobyczów-Uhrynów:
http://www.mf.gov.pl/sluzba-celna/wiadomosci/komunikaty/-/asset_publisher/2UWl/content/otwarcie-przejscia-granicznego-w-dolhobyczowie;jsessionid=1BE6DFC58AEC299A1DEB880CE 0F74296?redirect=http%3A%2F%2Fwww.mf.gov.pl%2Fsluz ba-celna%3Fp_p_id%3D101_INSTANCE_dNH3%26p_p_lifecycle %3D0%26p_p_state%3Dnormal%26p_p_mode%3Dview%26p_p_ col_id%3D_118_INSTANCE_Mmg5__column-2%26p_p_col_count%3D1
tomas pablo
30-06-2014, 23:17
:-)
andrzej627
27-12-2014, 17:06
Z artykułu Wojomir "Woj" Wojciechowski. Legenda Bieszczadów:
(http://www.biznesistyl.pl/ludzie/sylwetki/2666_wojomir-woj-wojciechowski.-legenda-bieszczadow.html)
Nie mam wątpliwości, że jak najszybciej powinno powstać polsko – ukraińskie przejście graniczne w pobliżu Lutowisk, Żurawin - Boberka. To skróciłoby polskim turystom drogę w ukraińskie Bieszczady i bardzo ożywiło gospodarczo te tereny. Stryj, Kamieniec Podolski, wyprawy na najwyższy szczyt Bieszczadów – Pikuj, nagle byłyby na wyciągnięcie ręki bez konieczności wyjazdów na przejścia graniczne do Krościenka, czy Medyki.
partyzant
27-12-2014, 21:59
Przejście w tym miejscu to dobry pomysł i choć można przekraczać granicę w innych miejscach, to właśnie to przejście marzy mi się od dawna.
A ja ożywię stary pomysł: przejście piesze na Przeł. Użockiej - co Wy na to?:)
Pozdrawiam,
Derty
krzychuprorok
18-01-2015, 20:29
Za wyborczą: "Pod koniec roku ruszy budowa nowego przejścia z Ukrainą. W pierwszym kwartale br roku wojewoda podkarpacki złoży wniosek do starosty przemyskiego o pozwolenie na budowę przejścia granicznego z Ukrainą w Malchowicach"
albert79
18-04-2016, 13:02
Witajcie,
Jako, że jestem nowy na tym forum - WITAM SERDECZNIE.
Zainteresował mnie ten temat. Czytając go natknąłem się na poniższy zapis.
Sorki za opowieści nie na temat;-)
Jako zadośćuczynienie poszperałam w necie, niestety niewiele tego i nic nowego.
Zaczynając od północy: przejście graniczne Dołhobyczów-Uhrynów, w czerwcu 09 wygrany przetarg, w trakcie budowy, przewidywane zakończenie na 2012;
Budomierz-Hruszew rozpoczęto budowę 31.05.10, zakończenie oczywiście na Euro:grin: (pierwsze rozmowy 1988)
Malhowice – Niżankowice w trakcie rozmów.
Im dalej na południe tym (tym bardziej w las:wink:) i mniej konkretów, zamiast przejścia granicznego Smolnik-Boberka propozycja Michniowiec-Mszaniec (czy też Bystre-Mszaniec, albo oba z Łopuszanką); natomiast najmniej prawdopodobne Wołosate-Łubnia (strefa ochrony ścisłej BdPN).
Fotek nie posiadam, na żywo nie widziałam, ale jeśli miałoby się coś dziać w terenie, to najpierw powinna być w necie wiadomość o przetargu na wykonanie, chyba:-?.
Czy coś więcej wiadomo już w tym temacie przejścia w Smolnik-Boberka, Michniowiec-Mszaniec (czy też Bystre-Mszaniec, albo oba z Łopuszanką).
W sieci nic nie znalazłem świeżego.
Pozdrawiam
bartolomeo
20-12-2024, 15:28
Dostałem info z Niżankowic, że przejście na Malhowice od dziś działa (na początek wyłącznie samochody). Co ciekawe w polskim internecie są jedynie jakieś szczątkowe informacje, trudno znaleźć oficjalne stanowisko.
andrzej627
20-12-2024, 19:04
W sobotę, 21 grudnia br. o godzinie 11:30 odbędzie się uroczystość otwarcia drogowego przejścia granicznego Malhowice-Niżankowice na granicy z Ukrainą (województwo podkarpackie). W wydarzeniu weźmie udział także wiceminister ds. rozwoju wspólnot terytoriów Ukrainy Serhiy Derkach oraz wojewoda podkarpacka Teresa Kubas-Hul.
https://www.gov.pl/web/mswia/zaproszenie-dla-mediow--otwarcie-drogowego-przejscia-granicznego-malhowice-nizankowice-z-udzialem-ministra-tomasza-siemoniaka2
don Enrico
21-12-2024, 20:53
No proszę, ....ledwo ja przeczytał w 2012 roku info o nowym przejściu ..... i już jest
.
https://i.imgur.com/KNL75IT.jpg
.
Wtedy ta brama przegradzała trakt do Przemyśla , a przecież to tak blisko , może z 10 km
Brama była otwierana okazjonalnie, na Wszystkich Świętych , przez kilka godzin i były kładzione deski na strefie "ornej" asfaltu
Jak powoli tworzy się normalność we wschodnim kierunku
[QUOTE=don Enrico;
Jak powoli tworzy się normalność we wschodnim kierunku[/QUOTE]
Bardzo powoli .......
Ale do Dobromila już będzie bliżej .....
krzychuprorok
23-12-2024, 11:47
Na stronie nowiny24 jest relacja z otwarcia. Ciekawe czy będą puszczać rowerzystów. Przez Krościenko kilka lat temu 3 razy tak przejechałem, oczywiście po wcześniejszym upewnieniu sie telefonicznie.
andrzej627
23-12-2024, 13:18
Na stronie nowiny24 jest relacja z otwarcia.
https://nowiny24.pl/drogowe-polskoukrainskie-przejscie-graniczne-malhowicenizankowice-kolo-przemysla-nareszcie-otwarte-zdjecia/ar/c4-19006848
Powered by vBulletin® Version 4.2.1 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.