PDA

Zobacz pełną wersję : Zimowy nocleg z widokiem na ...



don Enrico
28-02-2011, 20:17
Na którymś, kolejnym spotkaniu klubu rzeszowskiego padła intrygująca propozycja.
Może by tak zrobić jakąś wyprawę w Bieszczady ?
a nie tylko dyskutować po próżnicy spijając resztki z kuflii.
Łatwo powiedzieć : Wyprawa w Bieszczady !!!
Srata, tata - bum, bum, bum.
Przecież jest zima.
A zimą jak wiadomo jest zimno, czy nie lepiej siedzieć w ciepełku ?
Pewnie że lepiej - wszyscy orzekli zgodnie.
I jak rozwiązać nierozwiązalny dylemat : czyli wyjechać ale tak aby było ciepełko, żarełko, płyny rozweselające no i koniecznie z widokiem na ....
Jeśli sądzicie że rozpoczęliśmy w naszym klubie głosowanie nad wyborem lokalu kimbowego (znaczy się licytacji Mgiełki z Trolem ) to mylicie się.
Nikt tu nie wyrywa się do takich dywagacji.
Temat potraktowany został z śmiertelną powagą, wycofanie głosu groziła utrata gardła
Sprawa poszła na ostre.
Czyli jak znaleźć miejsce idealne dla wszystkich w środku zimy i koniecznie z widokiem na ....
Niemożliwe ?
A jednak po głębszej penetracji archiwum naszego forum znalazło się schronisko które spełniało wszystkie, najbardziej wyrafinowane warunki.
Oto fotka tego schroniska.
.
22712.
.
Zostało tylko parę chwil na wybór spotkania kimbowego - może to schronisko byłoby dobrym plejsem ?.

Browar
28-02-2011, 21:24
To się trochę w czasie musicie cofnąć,he he.Ciekawe tylko czy bardziej podchodzi Wam sam Pikuj jako miejscówka,czy też widok na Menczyła??

dziabka1
28-02-2011, 22:11
a została ino kolumna...

wtak
01-03-2011, 10:05
Ale źródełko blisko i opał i płasko pod namiot... .

don Enrico
01-03-2011, 18:03
Widzę że mamy na forum sporo fanów tego schroniska więc pomysł z lokalizacją kimbową miałby zwolenników, ale najpierw trzeba się tam dostać.
.
W porannych ciemnościach udało się odszukać wszystkich uczestników wyprawy,
ukrytych w różnych częściach śpiącego jeszcze miasta.
Zimowe płatki walczyły z wycieraczkami samochodu skutecznie zwalniając podróż. Czerń nocy zmagała się z bielą śniegu oblepiającą drogę.
Skutek był taki że na przejście graniczne w Krościenku dotarliśmy z mocno wyciągniętym czasie, ale dotarliśmy i to się liczyło.
A przejście powitało nas wyciszone. Z niedowierzaniem podjeżdżamy pod budki i śmig.
JEST JEST JEST
Nowy rekord Europy wynosi teraz 11 minut.
Po takim czasie otwiera się dla nas szlaban do wolności.
.
Już widzę smutne miny tych wszystkich którym przyjemność sprawiało wielogodzinne wygrzewanie się na maskach samochodów w oczekiwaniu na litość pograniczników. Teraz powiedzą : skończył się świat.
Dla nas się zaczął.

bartolomeo
01-03-2011, 19:07
Jeszcze nie, jeszcze się nie zaczął! Prawdziwy świat zacznie się za kolejne 11 minut :wink: Przynajmniej dla trzech pancernych i pingwinka, bo dowódca czołgu musi pozostać czujny! Nie dla niego magaziny...

agnieszkaruda
01-03-2011, 19:32
Czujność jest wskazana!!!!!

Ale nie za długo......

Ponieważ czujność może się przerodzić BUNGA BUNGA BUNGA i co wtedy??? ;)

Pierogowy
02-03-2011, 02:29
a została ino kolumna...

a ta kolumna to do podparcia strudzonego ,turystycznego ramienia...
ciekawe,czy ma ktoś fotkę od północno-zachodniej strony schroniska ,tam gdzieś powinna być widoczna ta ,jakże ważna smukła konstrukcja

bartolomeo
02-03-2011, 08:17
Proszę nie wyprzedzać faktów! :wink: Na razie dotarliśmy do magazinu, zaopatrzyliśmy się w niezbędne wiktuały i inne takie i ruszyliśmy w dalszą drogę. Jeszcze nie do schroniska.

W znanym niegdyś kurorcie przegoniono nasz czołg z jednego parkingu a przyjęto na drugim (już wiedzieliśmy gdzie wrócimy tego dnia na obiad). Wzuliśmy cięższe obuwie i ruszyliśmy na rozgrzewkę przed czekającą nas następnego dnia wyprawą główną. Na początku rozgrzewki dotarliśmy tutaj:

http://www.bmiller.pl/forum/2011/rozlucz_kosciol.jpg

A potem, mijając cały szereg metalowych kogutów, doczłapaliśmy na koniec wsi. Dalej było pod górę :?

wtak
02-03-2011, 09:01
A masz ładną fotkę rzymskiej rozłuckiej świątyni z zewnątrz ?

don Enrico
02-03-2011, 09:05
Jak widać można było bez trudu wejść do tego niesamowitego kościółka
a przestrzegał nas Bertrand (chwilowo będący na uchodźctwie) że drzwi tam są zamknięte na łańcuchy i kłódki
.
22720

agnieszkaruda
02-03-2011, 11:01
Po dokładnym obejrzeniu świątyni i zamknięciu jej na 4 spusty (czyli dziurka i łańcuch dokładne dopasować) ruszyliśmy dalej.

Po drodze oprócz metalowych kogutów (które według mnie były gęsiami) mijaliśmy konie, sanki, kury i inne monstrualne potwory które udało się całej załodze ożywić....


aż ukazało się nam COŚ na Kształt ŚCIEŻKI.... i tu się wszystko zaczęło .....

bartolomeo
02-03-2011, 11:25
Aga, śliczne gąski na tym Twoim zdjęciu :mrgreen:

@wtak: pogoda była średnia, nic wyjątkowego nie mam. Ot, takie dokumentalne zdjęcie tylko:
http://www.bmiller.pl/forum/2011/rozlucz_kosciol_z_zewnatrz.jpg

agnieszkaruda
02-03-2011, 12:05
Aga, śliczne gąski na tym Twoim zdjęciu :mrgreen:

Ciekawe czy ktoś zrobił fote tym metalowym ptaszyskom?

Hmmmm

bartolomeo
02-03-2011, 12:59
Może dajmy spokój kogutom i gęsiom i wyjdźmy wreszcie ze wsi. Idźmy tam, gdzie ogarnęła nas wszechobecna białość a wesoła stromizna podnosiła na duchu tych, którzy już ją pokonali :wink:

http://www.bmiller.pl/forum/2011/wesola_stromizna.jpg

Dowódca czołgu twierdził, że czeka na nas coś ciekawego na górze, konkretnie źródła Wielkiej Rzeki. No to poszliśmy, poszliśmy sprawdzić czy buty mamy szczelne, czy kurtki są ciepłe, czy kije są proste, czy śnieg jest biały i czy woda jest mokra.

http://www.bmiller.pl/forum/2011/ku_zrodlom.jpg

dziabka1
02-03-2011, 13:12
a ta kolumna to do podparcia strudzonego ,turystycznego ramienia...
ciekawe,czy ma ktoś fotkę od północno-zachodniej strony schroniska ,tam gdzieś powinna być widoczna ta ,jakże ważna smukła konstrukcja

Mam fotę tej kolumny, tylko chyba w domu. Tej ostatniej pozostałości po imponującym schronisku.
A miejsce obok ruin zaiste przyjemne na biwak, blisko las, widok na Libuchorę, tuż obok źródło...

agnieszkaruda
02-03-2011, 13:44
Na całe szczęście prawie cały sprzęt przeszedł wszystkie testy pomyślnie ....

Resztę gadzetów testowaliśmy na wyższych wysokościach ;)

Nawet chwilami słońce nieśmiało na nas spoglądało co wyprawiamy :)

wtak
02-03-2011, 14:37
Pogoda, rzecz jasna zimowa :)

don Enrico
02-03-2011, 15:30
Gdy przedzieraliśmy się w górę przez leśne ostępy porośnięte bajkowymi choinkami dopadła nas ,niczym strzała wiadomość.
Najlepsza na naszym forumie Naczelna Wróżka Pogodowa przysłała wiadomość :
Cześć Wam.patrzyłem na dokładną pogodę juz od dzisiaj od 16-stej będzie się wypogadzać.
Jutro pięknie, temperatura wzrośnie od -10 do -1
zapowiada inwersję Wiatr ok 5 m/s północno wschodni

don Enrico
02-03-2011, 22:28
A nad nami krążyła wiadomość wysłana w ostatniej chwili przez Pierogowego

pozdrawiam i życzę dobrych wiatrów ( to o inwersję ), ucałujcie Starostynę( tfu, będzie zimna jakaś) a i grzałeczki w zasiegu (to jeśli chodzi o noc )
pozdrawiam towarzyszy i towarzyszki...
zazdroszczę,krucabomba tydzień później i byłbym razem z wami... postanowiliśmy ją uczcić specjalnym toastem ......
..... czyli podwójne warienki (pierogi) z dodatkiem czego ....?
zgadujcie ?

marcins
02-03-2011, 23:08
strzelę: samohonki

don Enrico
03-03-2011, 09:03
Strzeliłeś bardzo blisko.
Tym smakowitym dodatkiem do warieńków była domowej roboty ....śmietana

don Enrico
03-03-2011, 13:59
Nasyceni zimą, optymizmem i pierożkami ze śmietanką władowaliśmy się do wozu bojowego który miał nas powieźć prosto do celu.
Słowo "prosto" ma milion krzywych ułożonych w nikomu nieznane kombinacje.
Poruszaliśmy się wijąc się jak pijany wąż , jadąc prawą stroną i lewą i poboczami a wszystko to nadaremnie. Takiej ilości dziur nie da się uniknąć.
Tylko malkontenci mogą twierdzić że drogi w Polsce są dziurawe. Toż to absolutnie nieprawdziwe twierdzenie.
Ostatni odcinek drogi gruntowej biegnącej przez Husne był najrówniejszy dzięki czemu dotarliśmy do leżącej na końcu wsi "Zastawy"
To schronisko (a właściwie schron) przyjęło nas gościnnie i można było zacząć obrady.
.
https://lh6.googleusercontent.com/_FBfhjyj4Lfw/TW9-5hCYp9I/AAAAAAAAALE/lnMZ7f1uSBQ/hm.11_6273.jpg.
.....zakończone wymianą koszulek.
.
https://lh5.googleusercontent.com/_FBfhjyj4Lfw/TW5NfrccNBI/AAAAAAAAADk/6-S7FERar_4/hm.11_6269.jpg

sir Bazyl
03-03-2011, 17:18
...Poruszaliśmy się wijąc się jak pijany wąż , jadąc prawą stroną i lewą i poboczami a wszystko to nadaremnie. Takiej ilości dziur nie da się uniknąć...
3/4 załogi trzymało by kciuki za dowódcę, ale ręce były zajęte, gdyż nie mogąc zdzierżyć widoku ostrych krawędzi zapadlisk, śmiało piętrzących się w poprzek drogi grani i wytrzeszczonych gałek ocznych kierowcy - zażywało środki uspokajające:

krzychuprorok
03-03-2011, 17:25
Widzę, że braliście te większe dawki :-P

don Enrico
03-03-2011, 23:29
Przez klika dni nie będę mógł tworzyć kolejnych kart relacji ponieważ zostałem powołany
przez Pierogowego do kadry.
A kadra ma kilkudniowy obóz kondycyjny na Końcu Świata.
Na rozstanie wkleję poranek z soplem lodu.
Poranek przywitał nas pięknie, Pikuj grzał się w promieniach wschodzącego słońca, dokładnie tak jak przewidział to Joorgu. Dzięki.
.
https://lh4.googleusercontent.com/_FBfhjyj4Lfw/TW98q8Bd26I/AAAAAAAAAEo/7VGNHMFJ1Vo/hm.11.IMG_6280.jpg.
.
mam nadzieję że koleżanki i koledzy nie zagaszą ogniska
i pociągną temat.

sir Bazyl
04-03-2011, 00:31
...Poranek przywitał nas pięknie, Pikuj grzał się w promieniach wschodzącego słońca,...
Moment, moment! Wschód słońca został poprzedzony kontynuacją wieczoru dnia poprzedniego. Wieczoru szczególnego, gdyż agnieszkaruda obchodziła naste urodzinki - korki szampana strzelały, kawior pod postacią paprykarza szczecińskiego wyjechał na stół, tort z orzechami (czekolada z okienkiem) smakował wybornie, zamiast świeczek zapłonęły ogrzewacze benzynowe! Husnem wstrząsnęła pieśń: sto lat! sto lat! sto lat! niech żyje, żyje nam!!!
Później nastąpiła katastrofa lotnicza, bartolomeo wylądował awaryjnie, prace spec-komisji trwają...

bartolomeo
04-03-2011, 14:45
Ciągnie nam się ta relacja tak, że mnie samemu nie chce się już jej czytać :wink: Czas troszkę podkręcić tempo!

Poranek był piękny, ale potem troszkę się zachmurzyło:
http://www.bmiller.pl/forum/2011/dzien2_1.jpg

Na szczęście niezbyt mocno i na krótko. Po chwili pogoda zaczęła się poprawiać.
http://www.bmiller.pl/forum/2011/dzien2_2.jpg

Drastycznie poprawiać :wink:
http://www.bmiller.pl/forum/2011/dzien2_3.jpg

Niestety takie słońca rozleniwia i usypia. Kto by się ciskał w taką pogodę? Trzeba usiąść i patrzyć. W lewo... w prawo... i jeszcze raz w lewo... i znowu w prawo :mrgreen:

joorg
04-03-2011, 18:48
...
Poranek przywitał nas pięknie, Pikuj grzał się w promieniach wschodzącego słońca...
Trzy razy tam byłem i takiego widoku nie widziałem :mrgreen:...dzięki za widok na Pikuja :-D. Żal d... trochę ściska, ale cieszę się ,że Wy przynajmniej mieliście widoki.
Mieliśmy też tam być (od strony zakarpackiej), ale w tamten weekend akurat z przyczyn niezależnych "posypała mi się ekipa" , trudno ....dalej trzeba czaić i wybrać się jeszcze tam tej zimy, może się uda za czwartym razem.


... w promieniach wschodzącego słońca, dokładnie tak jak przewidział to Joorgu....
Piszcie i dawajcie zdjęcie ...ciekaw jestem widoków i przebiegu ;) Waszego wypadu ,oraz... czy dalej przewidywania pogody się spełniły.
Bartek ma racje za wolno jest to pisane.
ps. na ostatnim zdjęciu Bartka, w lewym dolnym rogu, to nawet Stoja na Borżawie widać...pięknie.
To tak chyba ok. 12 w południe zrobione było , po słońcu tak wygląda.

maciejka
04-03-2011, 19:12
Trzy razy tam byłem i takiego widoku nie widziałem :mrgreen:...dzięki za widok na Pikuja :-D.

Ja ani razu nie byłam, tym większe dzięki, że można z Wami powędrować...:grin:

Ps. Pikne koszulki, kołyszące się w rytmie "sto lat, sto lat...";)

bartolomeo
04-03-2011, 19:21
A to popatrzcie sobie jeszcze :wink: A ja też popatrzę, bo ciągle nie wierzę, że tam byłem i widziałem...

http://www.bmiller.pl/forum/2011/dzien2_4.jpg

bartolomeo
04-03-2011, 21:02
A jak już się nasiedzieliśmy i napatrzyliśmy to trzeba było się do noclegu przygotować...

http://www.bmiller.pl/forum/2011/dzien2_5.jpg

To nic, że do schroniska jeszcze kawałek, ale nikt z załogi nie chciał stracić tych widoków nawet na chwilę. A już szczególnie dowódca czołgu :wink:

agnieszkaruda
04-03-2011, 21:26
Załogo nadal jestem pełna podziwu dla pogody która naprawdę nas rozpieszczała....

Czy to nie były zwidy po tych szampanach ???

Więc TO zdecydowało dlaczego TO właśnie miejsce wybraliśmy na nocleg, a tak naprawdę bartolomeo zasną w pozycji siedzącej i nawet toastu odmówił (ale tylko raz NA SZCZĘŚCIE!!!!) ;)

agnieszkaruda
04-03-2011, 21:31
A jak już się nasiedzieliśmy i napatrzyliśmy to trzeba było się do noclegu przygotować...

To ja pokaże jak ciężko pracowali !!!!!!!!

Na zmianę czerwony, zielony, czerwony, zielony itd.... :mrgreen:

BUNGA BUNGA ;)

maciejka
04-03-2011, 22:01
To ja pokaże jak ciężko pracowali !!!!!!!!

Na zmianę czerwony, zielony, czerwony, zielony itd.... :mrgreen:

BUNGA BUNGA ;)

A foletowy to miał fajrant czy też może była to wyczerpująca praca koncepcyjna...?:mrgreen:

agnieszkaruda
04-03-2011, 22:03
A foletowy to miał fajrant czy też może była to wyczerpująca praca koncepcyjna...?:mrgreen:

Fioletowy robił tą fotkę... ;)

bartolomeo
05-03-2011, 08:23
W skrajnie trudnych warunkach :wink: przetrwaliśmy noc,

http://www.bmiller.pl/forum/2011/dzien3_1.jpg

po której nastał poranek.

http://www.bmiller.pl/forum/2011/dzien3_2.jpg

I wtedy się zaczęło...

agnieszkaruda
05-03-2011, 09:51
I się zaczęło....

Słodkie lenistwo :grin:

bartolomeo
05-03-2011, 10:15
Nie, nie, nie - o lenistwie mieliśmy nie pisać! Widoki się zaczęły, WIDOKI!

http://www.bmiller.pl/forum/2011/dzien3_3.jpg

sir Bazyl
06-03-2011, 11:37
...Widoki się zaczęły, WIDOKI!

Od nadmiaru kiczu aż się mdło robiło....góry z lewej, góry z prawej, z przodu, z tyłu...jakieś mgły zalegające w dolinach...i żadnego piwa do popicia!
Tarnica o świcie:
22759
I parę godzin później:
22760
Wdzięki Carycy w świetle wschodzącego słońca:
22761
I w świetle dziennym:
22762

bartolomeo
06-03-2011, 16:08
No to jeszcze rzut obiektywem na Zakarpacie:

http://www.bmiller.pl/forum/2011/dzien3_4.jpg

bartolomeo
06-03-2011, 16:27
... i jeszcze raz na wschód:

http://www.bmiller.pl/forum/2011/dzien3_5.jpg

Czas wracać do domu. Byłby smutno, ale po drodze są magaziny :wink:

tidżej
06-03-2011, 16:33
Mogę tylko pozazdrościć wyprawy... Widoki cudne... zwłaszcza poranek. Super!

joorg
06-03-2011, 16:45
No to jeszcze rzut obiektywem na Zakarpacie..
Jestem załamany :( :mrgreen:.....ja się tak nie bawię

sir Bazyl
06-03-2011, 17:55
Ciągnie nam się ta relacja tak, że mnie samemu nie chce się już jej czytać :wink: Czas troszkę podkręcić tempo!

Jako, że lubię łazikować w poprzek, na wspak i całkiem nie po drodze, więc w ramach przyspieszenia relacji zacznę wszystko od początku :mrgreen:. Granica...granica... ach ta granica! UE – UA. Siedem światów zawsze z nią było, a tu szok, totalny szok! Nim zdążyłem powiedzieć placek z jagodami (patrz scena z filmu Pulp Fiction, tuż po tym jak Butch mówi: „Chyba złamałem sobie żebro” a Esmeralda odpowiada: „robiąc mi dobrze ustami?” :lol:) tj. przypomnieć przekraczanie granicy latem roku ubiegłego - już szlaban opadł za naszym samochodem. A historyjka ta nie była na prawdę długa, ot krótki dialog z Panią celniczką ukraińską (myślę o tej osobie funkcyjnej, która wypisuje taki podłużny świstek na przejazd samochodu od zadaszenia nad budkami granicznymi do szlabanu, gdzie się go oddaje – świstek oczywiście...na razie...).
Scenka wyglądała mniej więcej tak:
Pani do mnie jako kierowcy:
- To dokąd jedziecie?
- Na Kwasy.
- A gdzie to?
- Taka wioska w Karpatach.
- Aha, no to na Kawe.
- Nie, na Kwasy.
- Toż ja wiem, dajetie na Kawe.
- My dajem nie na Kawe tolka na Kwasy!!! (trochę mnie zeźliła, jakaś niekumata, czy co?)
Boże, z jakim ona politowaniem się na mnie popatrzyła! Zrobiłem się taki, taaaaaaki malutki i spojrzałem na resztę załogi pytając nieśmiało:
- Czego ona chce?!
Chór z nieukrywanym rozbawieniem obserwujący tą scenkę odpowiedział zgodnie:
- Na kawę chce!
Całe szczęście, że lotnym jest i bystrym niesłychanie, i od razu pojąłem, że Pani chce na kawę! I to nie, że ze mną, tylko, że diengi...
Ja tu baju-baju, a droga przed nami niczym ser szwajcarski. Numerów samochodu nie będę podawał, bo istnieje prawdopodobieństwo, że don Enrico będzie go kiedyś sprzedawał :).
Jak już wiecie dotarliśmy do Rozłucza (w końcu to tylko 20 km od Lutowisk, tyle tylko, że po drodze granica, którą trzeba przekroczyć troszkę nadkładając drogi – z granicy w Krościenku ok. 60 km), niegdysiejszego kurortu, w którym można się było napić wód zdrojowych, zażyć kąpieli w dużym kąpielisku, przenocować w schronisku narciarskim bądź jednym z kilkunastu pensjonatów.
Stąd zdobyliśmy grzbiet pasma stanowiącego poniekąd przedłużenie Magury Łomniańskiej i opuściliśmy się kilkadziesiąt metrów poniżej grani do źródeł Dniestru, wytryskującego ze zboczy Czontyjówki (913) tuż obok najwyższej góry tego pasma, noszącej nazwę Rozłucz (932) (Kiedyś, na tej górze, istniała podobno taka sama wieża triangulacyjna pierwszego rzędu jak na Wielkiej Rawce).
Hyc, hyc, hyc i już wcinamy warienki z domaszniej raboty śmietanką. Nie powiem, dobra była, ale domaszniej raboty najlepszy jest samogon, którego niestety nie podawali :evil: - co innego w knajpie w Łumszorach (jakbyście tam byli to polecam gorąco!).
I już jest dobrze, już siedzimy w schronisku, już słychać charakterystyczny chrzęst metalu sunącego po gwincie (pamiętacie, mam nadzieję, przysłowie o tej krowie co to dużo ryczy? ). Rano, jak to rano w zimie: pełne słońce, zaśnieżone i zaróżowione od promieni słonecznych szczyty górskie, ławeczka przed schroniskiem skąpana w słońcu, na ławeczce my-turyści z piwkiem w ręku. I weź i idź tu pod górę z całym tym klamociarstwem naplecnym! Barbarzyństwo!:twisted:

Basia Z.
06-03-2011, 17:55
Jestem załamany :( :mrgreen:.....ja się tak nie bawię

Podaj rękę - ja też.

B.

Krysia
06-03-2011, 18:32
...jakieś mgły zalegające w dolinach...H]
Całe szczęście, że jakieś i mało, bo jakbyście mieli taką inwersję o jakiej ja marzę, że się jest nad chmurami i tylko wierzchołki widać, to bym Was znienawidziła z zazdrości;-))
A tak tylko zazdroszczę;-)))

sir Bazyl
06-03-2011, 19:53
... I weź i idź tu pod górę z całym tym klamociarstwem naplecnym! Barbarzyństwo!:twisted:
Niestety, dowódca był bezwzględny i ruszyliśmy w góry, biorąc azymut na schroniskową sławojkę. Jak już się troszkę wznieśliśmy ponad rzeki, ponad lasy, tnąc buciorami świeżutki i nieskalany śnieg:
22765
to zaczęły się widoki na lewo:
22766
i prawo:
22767
Ponieważ nie dało się zbyt długo kręcić głową na wszystkie strony świata idąc do przodu po kolana w śniegu, wpadliśmy na świetny pomysł założenia obozowiska.

don Enrico
06-03-2011, 20:20
Wróciłem i patrzę patrzę!
dopiero teraz na tym drugim zdjęciu zobaczyłem stację meteo i krzyż na Woskriesienskim.
Świetne.

don Enrico
06-03-2011, 20:46
Mungat Horb - tak na mapie Krukara nazwane jest ramię które ma nas poprowadzić w górę.
Ale jak na nie trafić ?
Robimy lokalizację startu czyli schroniska Zastawa.
Nijak nic z tego nie wychodzi.
Nie wychodzi bo na mapie schronisko zaznaczone jest błędnie.
Dobra. Nie jedna błędna informacja chciała nas wyprowadzić w pole, ale nie damy się.
Teraz jesteśmy pewni. Ten żółty budyneczek wyznacza najlepszą trasę na Mungat Horb
.
22768

joorg
06-03-2011, 21:08
Mungat Horb - .... Ten żółty budyneczek wyznacza najlepszą trasę na Mungat Horb
Z tego wynika ,że wzięliście dokładnie przeciwny kierunek od Pikuja. ....pięknie Wam było, jak widać z fot.
ps. Czy mam dać zdjęcie wnętrza tego żółtego "budyneczku" ?... nie wszyscy wiedzą co to "zaś budowla" ;)

bartolomeo
06-03-2011, 21:27
ruszyliśmy w góry, biorąc azymut na schroniskową sławojkę


Ten żółty budyneczek wyznacza najlepszą trasę na Mungat Horb.


Czy mam dać zdjęcie wnętrza tego żółtego "budyneczku" ?... nie wszyscy wiedzą co to "zaś budowla" ;)

Domyślą się :wink:

don Enrico
07-03-2011, 21:12
Żółty budyneczek okazał się cenną wskazówką prowadzącą na szczyty.
Szczyty, rozumiane szerzej niż tylko w kontekście odniesień do poziomu morza.
Po osiągnięciu najwyższych z możliwych i zachłyśnięciu się obrazkami przyszła jednak ta chwila, chwila w której podejmuje się decyzję o powrocie.
Ale jak tu wracać ?
Każdy wybierał wersję optymalną dla siebie.
.
22781.
.
byli też tacy którzy z rozpaczy wyrywali zawleczki granatu
22782

joorg
07-03-2011, 22:21
Żółty budyneczek okazał się cenną wskazówką prowadzącą na szczyty.
Szczyty, rozumiane szerzej niż tylko w kontekście odniesień do poziomu morza.
Po osiągnięciu najwyższych ......
byli też tacy którzy z rozpaczy wyrywali zawleczki granatu...
Żółty budyneczek zawsze prowadził i prowadzi na "szczyty" ;) jakkolwiek to zwał.:roll:
Ale mieliście pogodę "kryształ"
ps. szczęście miał Sir ,że mu "granat nie wybuchł"

don Enrico
08-03-2011, 18:59
dodajmy trochę ruchu.
Głęboki śnieg który spadł parę dni wcześniej wybielił krajobraz świeżyzną,
ale ten sam śnieg wymusił powolne wytyczanie trasy, krok za krokiem.
Tym razem nie braliśmy rakiet, bo zostawione w samochodzie źle się czują.
.

http://www.youtube.com/watch?v=lexzWfyyQ2c

joorg
08-03-2011, 23:53
dodajmy trochę ruchu. ...
To Bazyl i Bartek , drobnym kroczkiem idą ? fajną ścieżkę dla innych robią :roll:...To się nazywa "Ekipa"

agnieszkaruda
09-03-2011, 13:28
Muszę powiedzieć że chłopaki SUPER się spisują jako udeptywacze ścieżek!

I trzeba im przyznać że jak już się namęczyli to chętnie też wskakiwali do kąpieli.... ;)

komisaRz von Ryba
09-03-2011, 13:35
Agnieskoczerwonowłosa toż to musi byc struś! z głową w śniegu, jakaś pikujowa odmiana,
towarzystwo pozrywało odzienie ... normalnie nadmiar słońca, to musiało sie tak skonczyć


Jestem załamany :( :mrgreen:.....ja się tak nie bawię
Jorgu ja też mam z Pikuja mgliste widoki, kiedys nawet pomarańcze widziałem, ale chwale sobie bardzo sen na mięciutkiej kosówce... znaczy trzeba tam wrócić..

Pierogowy
10-03-2011, 01:19
kiedys nawet pomarańcze widziałem, ale chwale sobie bardzo sen na mięciutkiej kosówce... znaczy trzeba tam wrócić..

taaaak;
komisarzu to były mandarynki w przebraniu mandaryna...
pomarańczki jeść "na śpiocha" byłoby niebezpiecznie ,
zakrztusiłbyś się nieszczęsny i spocilibyśmy się nadmiernie- poklepując nieboraka, a to wybacz -niezdrowe

wracając do noclegu...
to prawie jak bajka jakaś...

sir Bazyl
10-03-2011, 18:50
To Bazyl i Bartek , drobnym kroczkiem idą ? fajną ścieżkę dla innych robią :roll:...To się nazywa "Ekipa"
Przy takiej pogodzie, toż to prawdziwa przyjemność!


...
wracając do noclegu...
to prawie jak bajka jakaś...
Bajka powiadasz...Coś w tym jest...bajka/dobranocka/lulunyny. Ale od początku. Spoko, nie od samego :mrgreen:.
Jak już wdrapaliśmy się na podniebne, śnieżną pierzynką otulone polany Menczyła, ekipa została rozdzielona na dwie brygady. Pierwsza, liczniejsza miała zadbać o dach nad głową, druga w składzie okrojonym, miała stoczyć walkę o ogień, czyli przekopać się do lasu w celu pozyskania wsadu do ogniska. W dół, na lekko jeszcze się jakoś szło, ale powroty z masą drzewną na ramieniu wymagały wyrzucenia w przestrzeń kilku mocniejszych słów. Nic to! Czego się nie robi żeby później przy ogniu posiedzieć i porozmawiać do późnych godzin nocnych z przyjaciółmi. Czego się nie robi! Jak już drewna było dość, stanowczo dość, skoczyłem po kijki na kiełbaskę, gdyż postanowiliśmy ją upiec i zjeść, w odróżnieniu do ubiegłorocznej, która przyjechała z nami na Ukrainę, wlazła na Pikuja, zlazła i wróciła z nami do kraju.
Kiełbaskę upiekli i zjedli, balsamem popili, dobranocka minęła, i jak myślicie, co zrobili? A poszli spać!!! :twisted: O 20.00 poszli! :shock: Dobrze, że mi balsamu nie zabrali, to się zacząłem sam w tej zgryzocie i opuszczeniu od wewnątrz balsamować. Ze dwa razy się balsamnąłem, odwagi nabrałem i myślę sobie: może jeszcze nie wszystko stracone, może zachęty potrzebują! Wtarabaniłem się do namiotu i jako, że troszkę mi się język rozwiązał, rozpocząłem agitację w celu poderwania i uspontanicznienia! Jak ktoś myśli, że namiotem zakołysała meksykańska fala.... to się myli. Morze martwe raczej. Mój zapał i rozgorączkowanie zostały schłodzone kilkoma słowami, z których do zacytowania nadają się tylko: Śpij już Bazyl! Była godzina 20.35! Taka to była bajka.
Lamia ja Ci tego nie zapomnę! Nie zapomnę Ci tego! :wink:

bartolomeo
10-03-2011, 19:07
powroty z masą drzewną na ramieniu wymagały wyrzucenia w przestrzeń kilku mocniejszych słów.A tam wymagały, więcej żeś z tymi gałązkami stał niż nosił, nie ma się czym chwalipięcić :mrgreen:

http://www.bmiller.pl/forum/2011/dzien2_6.jpg

A spaliliśmy i tak wszystko coś natargał, nic się nie zmarnowało!

don Enrico
10-03-2011, 19:29
sir Bazyl :

Czego się nie robi żeby później przy ogniu posiedzieć i porozmawiać do późnych godzin nocnych z przyjaciółmi. (...) co zrobili? A poszli spać!!! :twisted: O 20.00 poszli!Dyplomatycznie pominąłeś jakże piękne marzenia snuliśmy siedząc przy jednostronnym ognisku (grzało tylko z jednej strony)
Marzenia o zimowym noclegu z widokiem na....
O tym jak dojeżdżamy sobie tutaj błyszczącymi terenówkami, tu gdzie rozciąga się Mungat Horb. A potem każdy z nas rozkłada wygodnie obok swojego fotela osobisty laptopik i po podłączeniu do niego ge-pe-esa patrzymy na ekran obserwując tą niebywałą, ekstremalną trasę jaką udało się nam super-menom przemierzyć dzięki naszym wspaniałym maszynom
A lewej ręce obły kształt wypełniony francuskim płynem z 5-ma gwiazdami.
Wówczas nie musielibyśmy jak te cieniasy patrzeć w niebo za gwiazdkami i zgadywać co jest co w milionie swiatełek
KOSMOS!!! O takim wyjeździe marzyliśmy, może kiedyś się spełni.
Może wtedy gdy pójdziemy za śladem sąsiadów, oj jak by to było wspaniałe.
Dość tego rozdeptywania śniegu. Dość tego zacofania transportowego. Dość tego noszenia plecaków jakby jeszcze średniowiecze trwało.
Trzeba to zmienić. Trzeba iść z duchem czasu.

Pierogowy
11-03-2011, 03:13
co zrobili? A poszli spać!!! O 20.00 poszli!


hallo,
Bazylku naprawdę nie wiem co mam Ci powiedzieć ...
a raczej wiem ...
więc zacznę od rugania ,nie, nie wszystkich , wiesz rocznik 70 do czegoś obliguje...
jak bedzie kontrola paszportowa przy następnym wyjeździe zagranicznym ,należy przytrzymać paszport "zielonego" i faktycznie sprawdzić ,czy to nie ściema z tym 70...
mam wątpliwości, oj, mam...
aha,
nastepną razą dzwoń, "nawet" po 20, a zorganizujemy akcję ratunkową z zacięciem KLUBINGOWYM ( mamy doświadczenie z maciejką i Agnieszką- patrz:FOTIMB )

Basia Z.
11-03-2011, 09:06
O tym jak dojeżdżamy sobie tutaj błyszczącymi terenówkami, tu gdzie rozciąga się Mungat Horb. A potem każdy z nas rozkłada wygodnie obok swojego fotela osobisty laptopik i po podłączeniu do niego ge-pe-esa patrzymy na ekran obserwując tą niebywałą, ekstremalną trasę jaką udało się nam super-menom przemierzyć dzięki naszym wspaniałym maszynom




I nadajesz relację bezpośrednio na to forum !

To dopiero budzi zawiść czytelników.

B.

paszczak
11-03-2011, 09:44
Super zdjęcia i super pogodna zima...taką lubię.
Jak to teraz w modzie albo może już w niemodzie mówią: zazdraszczam.


z widokiem na...
Enricowy tekst do wglądu nieco wyżej, ale tutaj muszę wyznać swoje najszczersze hyhy za niego :mrgreen: