PDA

Zobacz pełną wersję : Turystyka na pograniczu polsko-ukraińskim



Dzikie Dzieci
14-03-2011, 12:38
Mamy takie pytanie; czy istnieje możliwość wędrowania szlakami po ukraińskiej stronie granicy( bez paszportu, na zasadzie małego ruchu)? Pytanie właściwie retoryczne, bo o ile mi wiadomo, to nie, ale chodzi mi bardziej o to, że może potrzebna jest jakaś oddolna inicjatywa, żeby stworzyć coś na podobieństwo "drogi przyjaźni polsko-czechosłowackiej", która w latach komuny funkcjonowała w Karkonoszach. Umożliwiło by to poszerzenie naszych szlaków, poszerzenie doznań. Może warto o tym pogadać. Co o tym myślicie?;):?:

don Enrico
14-03-2011, 13:04
Co o tym myślicie?;):?:Myślę że prościej jest wyrobić paszport niż zmienić uregulowania jakie wynikają z układu z Schengen.

Dzikie Dzieci
14-03-2011, 14:46
Paszport nie rozwiazuje problemu. Chodzi mi o sytuacje, w ktorych wedrujemy po naszych szlakach i chcemy obejrzec np.przelecz Bukowska od dolu po czym wrocic. Poki co odbijamy sie od granicy jak od sciany, a przeciez maly ruch graniczny miedzy Polska a Ukraina istnieje, obejmuje mieszkancow terenow przygranicznych. Teraz chodzi o to zeby rozszerzyc grupe osob uprawnionych do takiego przemieszczania sie. Potrzebne sa rozwiazania techniczne i prawne oczywiscie. Nie istnieja bo byc moze, a tego nie wiem, nikt nie zasygnalizowal takiej potrzeby. Moze taka potrzeba nie istnieje, moze to jakies nasze idee fixe, o tym chce pogadac. Paszport jak wspomnialem nie rozwiazuje problemu, tylko powoduje, ze odbije sie od granicy z drugiej strony.

krzychuprorok
14-03-2011, 15:06
Podzielam zdanie don Enrico, zapomnij o tym pomyśle.

Basia Z.
14-03-2011, 16:12
Paszport nie rozwiazuje problemu. Chodzi mi o sytuacje, w ktorych wedrujemy po naszych szlakach i chcemy obejrzec np.przelecz Bukowska od dolu po czym wrocic. Poki co odbijamy sie od granicy jak od sciany, a przeciez maly ruch graniczny miedzy Polska a Ukraina istnieje, obejmuje mieszkancow terenow przygranicznych. Teraz chodzi o to zeby rozszerzyc grupe osob uprawnionych do takiego przemieszczania sie. Potrzebne sa rozwiazania techniczne i prawne oczywiscie. Nie istnieja bo byc moze, a tego nie wiem, nikt nie zasygnalizowal takiej potrzeby. Moze taka potrzeba nie istnieje, moze to jakies nasze idee fixe, o tym chce pogadac. Paszport jak wspomnialem nie rozwiazuje problemu, tylko powoduje, ze odbije sie od granicy z drugiej strony.


Ci którzy mogę przekraczać granicę w małym ruchu granicznym tez mogą to robić tylko na przejściach granicznych, wiec nie wiem skąd wzięło się Ci (Wam ?) przekonanie, że oni mogą przekraczać granicę w dowolnym miejscu ?

"Mały ruch graniczny" dotyczy mieszkańców Ukrainy (mieszkających w pewnym wąskim obszarze wzdłuż granicy), po prostu chodzi o to, ze nie obowiązuje ich wiza do Polski.
Ale nas wszystkich wiza na Ukrainę nie obowiązuje w ogóle - więc jesteśmy na równych prawach.

Tak poza tym - to wiadomo o tym, że "apetyt rośnie w miarę jedzenia" ale granicę ze Słowacją w dowolnym miejscu można przekraczać dopiero od kilku lat - od wejścia w życie uregulowań z Schengen. Wcześniej takie postępowanie o jakim piszesz (czyli podejście kilkaset metrów od granicy w głąb drugiego państwa, w dowolnym miejscu) też nie było możliwe.

To o czym piszesz będzie możliwe wtedy kiedy Ukraina wejdzie do strefy Schengen, nie wcześniej.

Pozdrowienia

Basia

Dzikie Dzieci
14-03-2011, 17:53
Ja sobie doskonale zdaje sprawe z tego ze maly ruch graniczny odbywa sie na przejsciach. M.in.dlatego nawet paszport nie rozwiazuje problemu. Zeby pojsc szlakiem musialbym tak czy inaczej pojsc na przejscie, czyli nonsens. Przypominam jednak ze wspominana przeze mnie droga przyjazni funkcjonowala w czasach kiedy zeby dostac sie do csrs potrzebne bylo zaproszenie, a pomimo tego droga moglem chodzic bez paszportu nawet, a tylko z dowodem. Sytuacja jakby podobna...

Basia Z.
14-03-2011, 17:57
Ja sobie doskonale zdaje sprawe z tego ze maly ruch graniczny odbywa sie na przejsciach. M.in.dlatego nawet paszport nie rozwiazuje problemu. Zeby pojsc szlakiem musialbym tak czy inaczej pojsc na przejscie, czyli nonsens. Przypominam jednak ze wspominana przeze mnie droga przyjazni funkcjonowala w czasach kiedy zeby dostac sie do csrs potrzebne bylo zaproszenie, a pomimo tego droga moglem chodzic bez paszportu nawet, a tylko z dowodem. Sytuacja jakby podobna...


O ile dobrze pamiętam to było wtedy uregulowane umową międzynarodową pomiędzy Polską a Czechosłowacją.

Teraz Polska wchodzi w skład UE i w skład strefy Schengen, więc musiałoby to być uregulowane umową pomiędzy Ukrainą a UE.

Z wielu względów (głównie obrona granic Unii przed nielegalną emigracją) nie liczyłabym na to, aby mogło to się szybko zmienić.
Granice Unii są raczej uszczelniane.

B.

Dzikie Dzieci
15-03-2011, 00:38
Kochani! Myślę sobie, że sam fakt istnienia małego ruchu granicznego jest świadectwem tego, że granice Schengen to nie jakiś "płot śmierci" i istnieje możność tworzenia w nim furtek. Mały ruch graniczny zaistniał, bo istniało zapotrzebowanie na taką formę komunikacji. Od nas, góroczłapów, zależy czy damy znać, że taka potrzeba jest czy tez nie. Format małego ruchu jest dla nas całkowicie nieprzydatny, ale wyobraźcie sobie taką najprostszą opcję; idę na szlak, planuję przejść kawałek drogi po ukraińskiej stronie( myślę, że większość z nas PLANUJE swoje spacery), zgłaszam to SG w jakiejkolwiek ich placówce, których w Bieszczadach niemało i po powrocie melduję swój powrót. Jak by to wyglądało od strony technicznej można się zastanawiać do woli, czy robić to telefonicznie, osobiście czy jakkolwiek tam ktoś mądry wymyśli. A co do uszczelniania granic, to zgadzam się, że taka jest polityka UE OGÓLNIE, ale granica polsko-ukraińska jest granicą SZCZEGÓLNĄ w kontekście zbliżających się ME 2012. Jestem prawie pewien,że w związku z tą imprezą będą czynione jakieś ułatwienia w przekraczaniu granicy, co może samo w sobie nic dla nas nie znaczyć, ale w szerszym sensie stwarza dla tego pomysłu przyjazny klimat. Można też odwołać się do potrzeby scalenia w jedno zjawisko turystyczne całego rezerwatu MAB "Karpaty Wschodnie"... Zapytajcie się samych siebie, czy niemiła jest Wam taka wizja? Zapomnijcie na moment, że to mało prawdopodobne. Jakich użylibyście argumentów, żeby przekonać polityków do takiego pomysłu?

buba
15-03-2011, 07:54
Można też odwołać się do potrzeby scalenia w jedno zjawisko turystyczne całego rezerwatu MAB "Karpaty Wschodnie"... Zapytajcie się samych siebie, czy niemiła jest Wam taka wizja?

zdecydowanie nie.... wystarczy mi ze polskie bieszczady sa tak totalnie rozdeptane jak sa... wole zeby te gorki po drugiej stronie granicy nie byly "jednym zjawiskiem turystycznym" z tym co dzieje sie po polskiej stronie.. wole zeby bylo to "zupelnie inne zjawisko". I ciesze sie ze ta cala pensjonatowa stronka zalewajaca np. tarnice odbija sie od granic- a za granice jada ci ,ktorzy podejma trud wyrobienia paszportu, pofatygowania sie na przejscie graniczne - ci co wiedza ze chca...


, że granice Schengen to nie jakiś "płot śmierci" i istnieje możność tworzenia w nim furtek.

no furtek jest przeciez sporo- nazywaja sie przejscia graniczne :-)


Mamy takie pytanie; czy istnieje możliwość wędrowania szlakami po ukraińskiej stronie granicy( bez paszportu, na zasadzie małego ruchu)?

kiedys jak nie bylo tej calej unii i szengen (a zsrr juz nie bylo ;) ) i granice byly jakos mniej pilnowane to sie twoja wizja nieraz udawala.. fakt ze zupelnie nielegalnie i na wariata ale dawalo rade ;) fajne czasy byly...

Dzikie Dzieci
15-03-2011, 17:46
Buba cos sie uczepila tego paszportu? Nie chodzi mi o zdobyw
anie Karpat rumunskich, ja tylko chce spokojnie spacerowac grzbietem granicznym z mozliwoscia przyjrzenia sie blizej temu pieknemu drzewu, co ot tam na polanie po ukrainskiej stronie. A co do zadeptania gor to pomysl Buba; co rusz wraca temat Bieszczad unarciarzonych, wyobraz sobie co wtedy nastapi. Moze mab Karpaty Wschodnie dzieki swojej przestrzeni zyska na atrakcyjnosci jako obszar turystyki pieszej? Kochani nie wiem czy moja wizja jest realna czy nie, nie mam pojecia czy ma sens czy nie. Realia mowia ze nie, ale wlasnie dlatego szukam u Was pomocy, zeby przekonac sie ze moze jednak... Pozdrawiam.

Krysia
15-03-2011, 18:03
To przecież możesz sobie po nim iść tam gdzie idzie szlak.
Chyba nie chcesz w Parku Narodowym chodzić poza szlakiem?
Nawet w celu przyjrzenia się to jednemu drzewku, to drugiemu;-)
PS-do przejścia Karpat Rumuńskich nie jest potrzebny paszport. Rumunia wbrew pozorom naprawdę jest w Unii;-) starczy dowód osobisty;-)

buba
15-03-2011, 21:49
ja tylko chce spokojnie spacerowac grzbietem granicznym z mozliwoscia przyjrzenia sie blizej temu pieknemu drzewu, co ot tam na polanie po ukrainskiej stronie. (...) Kochani nie wiem czy moja wizja jest realna czy nie, nie mam pojecia czy ma sens czy nie. Realia mowia ze nie, ale wlasnie dlatego szukam u Was pomocy, zeby przekonac sie ze moze jednak... Pozdrawiam.

To moze pierwszym krokiem powinno byc zniwelowanie problemu ktorym jest nasza granica jako granica szengen- mozemy wystapic z eurosajuza albo zrobic cos zeby nas wywalili :-) :-) :-) wtedy napewno bedzie mniej naciskow i cyrkow na uszczelnianie tej granicy! :-)

bartolomeo
15-03-2011, 21:57
Tak, i wtedy będziemy czekać w kolejkach na przekroczenie granicy w każdą stronę. Nie tylko na Ukrainę.

buba
15-03-2011, 23:31
Tak, i wtedy będziemy czekać w kolejkach na przekroczenie granicy w każdą stronę. Nie tylko na Ukrainę.
ale moze beda mniej łapac na zielonej granicy PL/UA ;) 10-15 lat temu latwiej bylo czmychnac przez san tam i spowrotem.. a teraz to ponoc prawie niewykonalne...(ponoc tak jest- opieram sie tylko na wypowiedziach innych bo od 9 lat nie probowalam...)

Browar
15-03-2011, 23:39
ale moze beda mniej łapac na zielonej granicy PL/UA ;) 10-15 lat temu latwiej bylo czmychnac przez san tam i spowrotem.. a teraz to ponoc prawie niewykonalne...(ponoc tak jest- opieram sie tylko na wypowiedziach innych bo od 9 lat nie probowalam...)

Zdecydowana bujda,teraz samej granicy właściwie nikt nie pilnuje,spokojnie możesz skoczyć "za bucki" pod sistiemę.Właściwa ochrona zaczyna się kilka kilometrów wgłąb naszego terytorium,jest podzielona na strefy itd,itp.Czyli to czy ktoś się pląta po drodze granicznej nikogo nie obchodzi,obchodzi za to czy nie włazi wgłąb i w jakim celu.

bartolomeo
15-03-2011, 23:40
@buba: być może. Ale wtedy będziemy narzekać, że na Słowację nie można bez kwitów i trzeba na przejście jechać :wink:

Basia Z.
15-03-2011, 23:57
@buba: być może. Ale wtedy będziemy narzekać, że na Słowację nie można bez kwitów i trzeba na przejście jechać :wink:

Ja pierwsza zaczęłabym narzekać !

Na Słowację jeżdżę sobie na weekendy, na Ukrainę na wakacje i te dwa razy w roku mogę sobie nawet odczekać (byle nie za długo) na przejściu granicznym.

B.

maciejka
15-03-2011, 23:57
Buba, nie powstrzymasz czasu, a granice są upokorzające dla obu stron.
Ja Cię rozumiem, dzikie zakątki, brak szlaków, brak ludzia...
Przecież i u nas są jeszcze trasy, że można swobodnie powędrować...
A na Ukrainie, przy słabym oznakowaniu, tyż tylko dla koneserów...
Ale miłoby to drzewko kawałek dalej zobaczyć, bez paszportu i granicy...

buba
16-03-2011, 00:23
Buba, nie powstrzymasz czasu, ..

powstrzymac sie nie da... ale mozna by go nie popędzac :roll:


@buba: być może. Ale wtedy będziemy narzekać, że na Słowację nie można bez kwitów i trzeba na przejście jechać :wink:

wszystkim nigdy nie dogodzi ;)



Ale miłoby to drzewko kawałek dalej zobaczyć, bez paszportu i granicy...

Teoretycznie to by bylo bardzo piekne.. brak granic i totalna wolnosc przemieszczania.. gdzie ty - to i twoj dom i wszedzie jestes u siebie.. Ale ekspansywnosc "zachodniej kultury" jest wedlug mnie tak zatrważająca , niszczaca wszystko wokol i zmieniajaca na swoja modłę, ze ja przynajmniej wole zeby granice troche hamowaly jej niekontrolowane rozlewanie sie...



Przecież i u nas są jeszcze trasy, że można swobodnie powędrować...
..

troche jeszcze zostalo- jak sie dobrze poszuka...

don Enrico
16-03-2011, 10:32
Browar napisał :

,teraz samej granicy właściwie nikt nie pilnuje,spokojnie możesz skoczyć "za bucki" pod sistiemę.Właściwa ochrona zaczyna się kilka kilometrów wgłąb naszego terytorium
Ano, prawda, ale warto ją uzupełnić tym co by mieć świadomość że jest to nielegalne (wkraczanie pomiędzy słupki)
... i jeśli ktoś da się złapać to niech nie płacze, tylko niech płaci.
p.s. a kto nie mógł zasnąć nim nie wymyślił granic ?

Krysia
16-03-2011, 10:44
Ale o czym Wy piszecie-granice granicami, a szlak szlakiem.
Są one po polskiej stronie dość wyraźnie poznakowane i można sobie nimi dreptać.
I dzięki Bogu, że zdecydowana większość po tych szlakach drepce, bo jak by ten Park wyglądał, gdyby sobie ludzie zbaczali. Najpierw do jednego czy drugiego drzewka parę metrów, potem dalej i dalej.

Dzikie Dzieci
16-03-2011, 11:58
...wrócę tylko na chwilę do tego, że oczywiście chodziło mi o Karpaty ukraińskie, a nie rumuńskie...no, a co do skakania od drzewka do drzewka, to oczywiście to też tylko taka przenośnia była, tak naprawdę idzie mi o to, że jesteśmy " ograniczeni granicami", ciężko pójść za impulsem w postaci wspomnianego chabazia i skręcić w ten szlak co w doliny, albo na połoniny, choć wcześniej tego nie planowaliśmy...(tylko nie czepiajcie się, że przecież chciałem z SG ustalać swoje trasy). Chciałem sobie pomarzyć, jakby to nam dobrze było...zachwycać się wszystkim tym czym chcę, a nie tym czym mogę...A że lubię realizowanie marzeń, stąd pytania praktyczne...

Krysia
16-03-2011, 12:44
Raczej jednak jesteśmy ograniczeni szlakami i tego się trzymajmy. Na wspomniany Kińczyk nie prowadzi obecnie żaden szlak, więc granica nie ma tu naprawdę nic do rzeczy.

dziabka1
16-03-2011, 13:19
Przed wejściem strefy Schengen można było prosić Park i SG o pozwolenie na przejście trasą nieznakowaną Sianki - przełęcz Bukowska. Teraz nie ma na to szans. SG pilnuje granicy ze swojej strony, Ukraina ze swojej. Z tego, co słyszałam, teraz trzeba prosić także o pozwolenie na wejście na zielony szlak prowadzący na Kińczyk od ukraińskiej strony i Polacy mają problem z uzyskaniem takiego pozwolenia.
Udało mi się tę trasę zrobić w 2004 roku. Jak pojawiliśmy się na Kińczyku, zaraz za nami zjawili się ukraińsky pogranicznicy. I chociaż nie interesowali się pozwoleniem i tak dalej, to trudno ich obecnośc uznać za przypadkową.
A wcześniej, jeszcze w Bukowcu, zatrzymała nas nasza SG i pytała o plany - musieliśmy się wylegitymować i pokazać pozwolenie.
To był jeszcze czas, kiedy funkcjonował schron nad Negrylowem... to były czasy :)

Krysia
16-03-2011, 13:39
Obecny pan dyrektor dawał pozwolenia?to chyba trzeba było nieźle umotywować;-))
A co do pozwoleń po stronie ukraińskiej w lecie mam nadzieję się przekonać osobiście jak wygląda procedura;-)

dziabka1
16-03-2011, 14:34
Nie obecny, ale poprzedni wydawał pozwolenia jeszcze.

Dzikie Dzieci
16-03-2011, 14:37
...chce tylko zauwazyc, ze dzieki tej dyskusji niektorzy z nas wrocili wspomnieniami na ''otwarte'' szlaki, niektorzy przebyli te d
roge po raz pierwszy (w swoich umyslach), sam do nich naleze... Jestem zdania, ze takie podroze sa rownie wazne, jak te, ktorych kilometry odczuwamy. Z w nogach. Jest mi niezmiernie milo i radosnie na duszy...

Krysia
16-03-2011, 14:44
Przy tych tłumach, które jeżdżą w nasze góry jestem za szlakami i ruchu tylko na nich;-)
Mamy za małe góry, żeby propagować jeszcze chodzenie poza wyznaczonymi ścieżkami-jeśli chcemy, żeby coś jeszcze zostało dla naszych dzieci.
No niestety.

Basia Z.
16-03-2011, 15:25
Raczej jednak jesteśmy ograniczeni szlakami i tego się trzymajmy. Na wspomniany Kińczyk nie prowadzi obecnie żaden szlak, więc granica nie ma tu naprawdę nic do rzeczy.

No właśnie problem dotyczy nie tyle granicy, ile ochrony przyrody.

B.

buba
16-03-2011, 15:30
-jeśli chcemy, żeby coś jeszcze zostało dla naszych dzieci.
No niestety.

jesli sie nie zmieni podejscie do "zagospodarowywania" to dla naszych dzieci zostana w gorach obarierkowane tunele (pelne kamer zeby bylo bezpieczniej ;)

Basia Z.
16-03-2011, 15:32
jesli sie nie zmieni podejscie do "zagospodarowywania" to dla naszych dzieci zostana w gorach obarierkowane tunele (pelne kamer zeby bylo bezpieczniej ;)

W polskich Bieszczadach.
Ale są inne góry.

B.

buba
16-03-2011, 15:33
To był jeszcze czas, kiedy funkcjonował schron nad Negrylowem... to były czasy :)
to bylo zarąbiste miejsce!!! na samo jego wspomnienie mi sie cieszy gęba! w takim miejscu moc KIMB zrobic...ech...


W polskich Bieszczadach.
Ale są inne góry.

B.

pewnie tak- np. ural :-) tam jest nadzieja ze pozostanie dziko nawet dla nich :-)

excubitor
18-03-2011, 20:05
Witajcie.
Popieram inicjatywę. Naprawdę byłoby super moc tak podróżować. Obawiam się tylko ,że apetyt rośnie w miarę jedzenia. Przynajmniej w moim przypadku. Gdy zejdę z Przełęczy bukowskiej (notabene od polskiej strony tez nie można na niej przebywać) to już rzut beretem na Pikuj czy Równą, a więc gdzie miałaby sięgać ta owa "granica" do której moglibyśmy dojść?
Twoja inicjatywa ma sens bo musi dojść do takiej "sytuacji ze ktoś musi zacząć pierwszy". Obawiam się jednak ze betony naszej i ukraińskiej biurokracji może skruszyć tylko czas. duuuużo czasu.

A tak swoją drogą jeśli ciągnie cię do takich "tylko zejść " radzę spróbować. Wmyśl zasady czym gorsza pogoda tym mniejsze ryzyko. Śnieżna zima jest do tego idealna.
Pozdrawiam.

Krysia
18-03-2011, 21:41
Próbujcie jak macie pieniążki;-)
500zł od naszych za takie coś.
Powodzenia i trzymam kciuki za udaną podróż.

don Enrico
18-03-2011, 22:11
excubitor - witaj na forum bieszczadzkim - dzień dobry - abo dobry wieczór - mamy osobny wątek na powitania

Przynajmniej w moim przypadku. Gdy zejdę z Przełęczy bukowskiej (notabene od polskiej strony tez nie można na niej przebywać) to już rzut beretem na Pikuj czy Równą, a więc gdzie miałaby sięgać ta owa "granica" do której moglibyśmy dojść?
Twoja inicjatywa ma sens bo musi dojść do takiej "sytuacji ze ktoś musi zacząć pierwszy". Obawiam się jednak ze betony naszej i ukraińskiej biurokracji może skruszyć tylko czas. duuuużo czasu.

Czy ty planujesz chodzenie bez szlaku nie patrząc czy jest to w parku (który rządzi się pewnymi regułami )
czy chciałbyś przemierzać tereny bez względy na parki i granice.
Wizja cokolwiek szalona. (nierealna)

tomas pablo
18-03-2011, 22:33
Wizja cokolwiek szalona. (nierealna)[/QUOTE]
....może i realna ;) ...jak ktoś lubi podwózkę terenówką pograniczników lub ściganie się z ich quadami :smile:

excubitor
19-03-2011, 19:06
Witam. Od ok 12 lat praktykuję chodzenie po Bieszczadach bez szlaku. Niejednokrotnie na swych wypadach spotykałem strażników parku lub SG. Nigdy nie zostałem za owe "przestępstwa" ukarany. Wydaję mi się że ludzie tam pracujący mają dobre zdrowe podejście do ludzi poruszających się poza wyznaczonymi szlakami, oczywiście jeśli robią to rozsądnie.(a przeciecz jest ich spora liczba) Myślę że to jest tak jak z mandatem za nieznaczne przekroczenie prędkości. Osobiście uważam ze bardziej stanowczo i dotkliwie powinno się karać "turystów" dewastujących i zaśmiecających szlaki niż tych którzy decydują się na "skok w bok". Ale to już inny temat. Pozdrawiam.

buba
20-03-2011, 23:49
Próbujcie jak macie pieniążki;-)
500zł od naszych za takie coś.
Powodzenia i trzymam kciuki za udaną podróż.

skad wiesz ze taka stawka??

Krysia
21-03-2011, 00:26
Być może już więcej, 5 stówek było 2 lata temu.
Od Straży Granicznej wiem;-)
Park miał jakieś śmieszne kwoty w porównaniu;-)

marcins
21-03-2011, 21:19
Krysia jako mandatodawca powiem Ci, że nie masz zielonego pojęcia o tym ile i za co można dostać.

Krysia
21-03-2011, 22:07
No to się zapytaj Straży ile u nich kosztuje wycieczka w stronę Kińczyka;-)
Bo nie sądzę, żebyś zdążył dojść;-))

joorg
21-03-2011, 23:46
....A tak swoją drogą jeśli ciągnie cię do takich "tylko zejść " radzę spróbować. Wmyśl zasady czym gorsza pogoda tym mniejsze ryzyko. Śnieżna zima jest do tego idealna....
Oj zdziwił byś się , czasy jak strażnicy leżeli w krzakach i warowali po kilka godzin już się skończyły.
Pogoda , niepogoda ..deszcz ,śnieg i ciemna noc , nie ma różnicy...spróbuj ,
do tego wcale nie potrzeba kolczastych drutów.

krzychuprorok
22-03-2011, 09:57
Oj zdziwił byś się , czasy jak strażnicy leżeli w krzakach i warowali po kilka godzin już się skończyły.
Tak to chyba jeszcze robią Ukraińcy. Kiedyś spotkałem 3 ichniejszych strażników między Kruhłą a Drohobyckim Kamieniem. Palili ognisko i leżeli wokół niego...

excubitor
22-03-2011, 22:40
W grudniu spotkałem dwóch ukraińskich strażników przy źródle Sanu.
Zjedliśmy nawet czekoladę. Nie wiem czy siedzieli w krzakach ale powiem szczerze że mnie zaskoczyli. Więc może siedzą.

Dzikie Dzieci
24-03-2011, 18:13
Przez parę dni robiłem tylko za obserwatora tylko. Ciekaw byłem w jakim kierunku rozwinie się dyskusja. Pora mi jednak wrócić do źródeł... Czytając, co pisaliście uświadomiłem sobie (fakt, który powinien być dla mnie oczywisty. Jakąś zaćmę miałem...), że aby móc chodzić po mab-ie Karpaty Wschodnie bez strachu, że ktoś mi strzeli solą w dupsko, potrzeba współpracy nie tylko rządów Polski i Ukrainy, ale też Słowacji. To jakby jeden wniosek. Drugi mam taki, że ...awanturka, gruby potfel i "chorosze maskirowanije" ( znacie ten dowcip?)... A ja tylko chciałem bez strachu i bez ograniczeń napawać się pięknem. Może doczekam... Pozdrawiamy mocno. Do zobaczenia na KIMBie.