PDA

Zobacz pełną wersję : Kolejna akcja GOPR



Strony : 1 [2] 3

Marcin
07-02-2013, 21:26
List ze Szkoły Przetrwania i Przygody SAS do Zarządu Głównego GOPR


Wrocław 06.02.2013





Sz. P. P.

Jacek Dębicki

Naczelnik GOPR

Jan Łuszczewski

Prezes GOPR





Niniejszym składamy na Panów ręce gorące i serdeczne podziękowania za sprawną
i profesjonalnie przeprowadzoną akcję ewakuacji uczestników naszej wyprawy przez ratowników Bieszczadzkiej Grupy GOPR. Jesteśmy pełni uznania dla ich poświęcenia i trudu, który włożyli we wzorowe wypełnienie swoich obowiązków, wierność złożonemu Przyrzeczeniu i ideałom, którym hołduje kierowana przez Panów organizacja. Dziękujemy im za troskliwą opiekę jaką otoczyli naszych wychowanków.

Gratulujemy Panom, jako Przełożonym, tak wspaniałych podwładnych.

O pełnym uznaniu dla służb zaangażowanych w ewakuację w Bieszczadach w dniu 4.02.2013r (m.in. GOPR i SG) mówiliśmy już wcześniej w oficjalnym oświadczeniu oraz licznych wywiadach w mediach.

Jest nam przykro, że z naszego powodu ratownicy musieli wyruszyć w góry i narażać swoje zdrowie
w tak trudnych warunkach terenowo-pogodowych.

Jest nam przykro, że naraziliśmy GOPR na poniesienie tak wielkich kosztów finansowych. Tym bardziej, iż wiemy jak bardzo musicie Państwo zabiegać o każdy grosz na utrzymanie służby górskiej, a więc na bezpieczeństwo turystów. Chcemy zapewnić, że nie od dziś opowiadamy się za wprowadzeniem, wzorem np. krajów alpejskich, możliwości ubezpieczania się turystów od kosztów akcji ratowniczych. Niestety, w Polsce nie ma takich rozwiązań prawnych, a co za tym idzie, nikt nie oferuje takich ubezpieczeń. A takie rozwiązanie mogłoby zapewnić większą stabilność finansową GOPR i poprawić stan bezpieczeństwa w górach.

Chcemy zapewnić, że tak jak do tej pory, będziemy darzyć GOPR szacunkiem i uznaniem, doceniać Waszą honorową, ochotniczą służbę pełnioną dla turystycznej braci i miłośników zimowych sportów. Wiemy dobrze jaka to trudna, a często niebezpieczna praca, bo wielu naszych absolwentów jest/było ratownikami GOPR, zaś kilkudziesięciu było członkami wspierającymi.

Chcemy zapewnić, że nigdy i nikomu nie pozwolimy na skonfliktowanie nas z GOPRem, a zwłaszcza
z władzami i ratownikami Bieszczadzkiej Grupy GOPR, o których mamy jak najlepsze zdanie, oparte na wieloletnich, bezpośrednich kontaktach i wobec których mamy dług wdzięczności. Nie pozwólmy, aby ktoś naszym kosztem rozgrywał swoje interesy.

Życzymy Panom i wszystkim ratownikom powodzenia i spokojnych dyżurów.

Z poważaniem

Kierownik Szkoły Przetrwania i Przygody SAS

http://gopr.bieszczady.pl/index.php?p=aktualnosci&view=180

i to by było na tyle...

T.P.
07-02-2013, 21:41
Miałem nadzieję na jakieś nowe info ale albo nie umiem szukać albo temat został przewałkowany i teraz czas już na nową sensację.
Wprawdzie temat bezpieczeństwa w górach to sprawa b. poważna ale może właśnie dlatego tak spodobała mi się ta drobna iskierka humoru w podpisie pana pierogowego.

Przemawia do mnie pisanie pana Piotra szefa Grupy Jurajskiej GOPR.
Każdy kto chce ma prawo do działań z większym lub mniejszym elementem ryzyka.
W końcu GOPR właśnie powstał dla takich ludzi.
Dziwi mnie tylko że wszyscy każdą wypowiedź panów z tej organizacji traktują jako coś nie podlegającego dyskusji.
Na wszelki wypadek zaznaczę - też cenię tych ludzi szczególnie tych co biorą bezpośąredni udział w akcjach.

Nie chcę bronić młodzieży ze szkoły przetrwania. Wyraźnie było coś nie tak skoro dwóch najmłodszych uczestników musiano zwozić na pulkach. Albo zbyt długie odcinki albo zabrakło koleżeństwa i silniejsi nadali zbyt duże tempo nie licząc się z możliwościami najsłabszych.

Dziwi mnie jednak rada człowieka z GOPR, że powinni szukać schronienia w lesie.
Owszem tam mniej wieje ale;
Przyszli o 17-18 i jaki sens miało szlajanie się po lesie i szukanie o tej porze równego kawałka terenu na 3-4 namioty. Najbliższy jaki kojarzę to chyba polana na Obnodze. Ładny kawałek nieprzetartej drogi.
Gdyby padł im GPS to nawet nie mogliby podać pozycji a i tak z tego co pamiętam goprowcy mieli problem z lokalizacją obozowiska.

Znajdowali się przy szlaku.
I w zasadzie na to chciałem uczulić i dlatego piszę. Jak już jest źle to nie wolno opuszczać miejsca gdzie łatwo nas odszukać.

Ciągle słyszę - jedna z najtrudniejszych akcji - cóż życzę im oby ratowali tylko i wyłącznie ładne blondynki które złamały obcasik swoich szpilek.
Jednak większość trasy prowadzi lasem a tylko/aż ok 3km grzbietem B.Berda. Może i padało dużo śniegu ale tam wiatr ten śnieg po prostu zwiewał. Nie przesadzajmy z tą oceną trudności.

Wiatr był tak silny że pękło metalowe mocowanie pulki-człowiek. Piękne, co za straszny wiatr! Ja jednak uważam że goprowcy powinni lepiej dbać o sprzęt. Strach pomyśleć co by było gdyby w pulkach był ratowany i by pojechał w dół i w siną dal.

I wypowiedzi które mi się nie podobają. Cytuję z pamięci - "wystraszone dzieciaki, boso, porwane namioty, zamarznięte buty których nie można założyć" i td.
Wyszło mi że grupka dzieci (dobrze że nie w pieluchach), biegała boso wokół porwanych namiotów. Ciekawe.
Jak oni przetrwali poprzednie dni wędrówki. Że też im wcześniej te buty nie zamarzły. A może zamarzły i szli boso?
Dlaczego mi się takie przypinanie łatki nie podoba - bo jakiś tam w ryzykownej sytuacji może zaryzykować niebezpieczne zejście, tylko dlatego aby o nim tak nie pisano.

Kończąc bo znowu się rozpisuję - pomijam problem czy potrzeba było wyciągać aż 60 ludzi z łóżek. Był kontakt z grupą. myślę że dwudziestolatkowie są w stanie określić stopień zagrożenia.
Może 30 ludzi by wystarczyło. Tak po trzech na jednego ratowanego. Pamiętajmy że sami się spakowali i najgorszy odcinek pokonali na własnych nogach.

Wydano też kupę kasy - cóż roczne utrzymanie GOPR w porównaniu z jakąkolwiek aferą o jakich ciągle słyszymy to są mniej niż nędzne grosze.

Uf, wystarczy. Przechodziłem zimą B.B. przy mocno wietrznej pogodzie(stówa spoko), znajdę czas to pochwalę się jakimiś zdjęciami.

Marcin
08-02-2013, 16:14
http://www.isanok.pl/chudzik-gory-nie-wybaczaj-bdow-i-s-bezlitosne-video.html

oficjalna opowieśc o akcji na BB (przed przeprosinami SASu)

Zygmunt Skibicki
08-02-2013, 20:12
Dziwi mnie jednak rada człowieka z GOPR, że powinni szukać schronienia w lesie.
Owszem tam mniej wieje ale;
Przyszli o 17-18 i jaki sens miało szlajanie się po lesie i szukanie o tej porze równego kawałka terenu na 3-4 namioty. Najbliższy jaki kojarzę to chyba polana na Obnodze. Ładny kawałek nieprzetartej drogi.
A mnie wcale nie dziwi opinia, że powinni szukać schronienia w lesie. Mniejsza, czy goprowiec to sugeruje, ale nie pomijał bym takiej sugestii.
Przy takiej ilości śniegu wcale nie trzeba w lesie szukać "równego kawałka terenu na 3-4 namioty" i dyrdać nie wiadomo po co na Obnogę.
Wystarczyło się cofnąć do lasu, albo wobec kurniawy w ogóle z lasu nie wyłazić i tam łopatami albo i rękoma wykopać platformy pod każdy z tych małych namiotów.
I wcale nie musieli by się oddalać od szlaku...

P.S.:Też zimą w tych rejonach dostałem nieźle po dupie...

Ale, ale...
Wie ktoś może, skąd i o której oni wyruszyli na to Bukowe Berdo?

diabel-1410
09-02-2013, 10:40
Podobno rozkładali obóz około 18.To już noc o tej porze roku.Postąpili niezbyt mądrze ale w końcu to kursanci którzy powinni być pod opieką instruktora.Ale że plan egzaminu przewidywał biwak samodzielny to instruktor grzał dupę w ciepłym hotelu.Obejrzałem wczoraj wywiad z naczelnikiem Bieszczadzkiego GOPR.Temat dla mnie jest wyczerpany.Głównym winowajcą jest tu instruktor który nie myślał i naraził podopiecznych na niebezpieczeństwo.I nie ma tu znaczenia czy byli pełnoletni czy nie.Instruktor,opiekun grupy odpowiada za całość.Stawianie się z racji prowadzenia grupy ponad obowiązującymi przepisami jest tylko próbą odsunięcia od siebie odpowiedzialności.Szkoda że szkoła nie potrafi się do tego przyznać.
T.P / Wiatr był tak silny że pękło metalowe mocowanie pulki-człowiek. Piękne, co za straszny wiatr! Ja jednak uważam że goprowcy powinni lepiej dbać o sprzęt. Strach pomyśleć co by było gdyby w pulkach był ratowany i by pojechał w dół i w siną dal./
Twoje słowa świadczą o tym że tobie nigdy nic się nie zepsuło w czasie użytkowania? Chyba nie znasz zmęczenia materiału.Czy było potrzebnych tylu ludzi do ewakuacji-a jak sądzisz ilu ludzi potrzeba do sprowadzenia jednej tylko osoby w sposób dla niej bezpieczny.Zdajesz sobie sprawę z tego że w skrajnych przypadkach-tu na szczęście nie-potrzeba nawet 8 do 10 ludzi do transportu?Na koniec Twoje słowa że goprowcy powinni lepiej dbać o sprzęt-takie zarozumialstwo świadczy tylko o Tobie a w jaki sposób to już niech każdy oceni sam

Wojtek z Zielonki
09-02-2013, 13:06
Nie jestem specem w tym temacie, ale z tego co czytam i słyszę to wielki szacunek należy się goprowcom i zwykłe ludzkie-DZIĘKUJĘ.

W.z...

T.P.
09-02-2013, 21:25
Zygmunt!
Chyba dobrze kojarzę Twoją osobę ze skiturowej wyprawy opisanej na takim jednym marudnym forum którego nie będę reklamować.

"Wystarczyło się cofnąć do lasu, albo wobec kurniawy w ogóle z lasu nie wyłazić itam łopatami albo i rękoma wykopać platformy pod każdy z tych małych namiotów. I wcale nie musieli by się oddalać od szlaku..."
Przypominam; godz 17-18. Zmęczeni. B.B. ma to do siebie że z obu stron stoki ostro spadają w dół. Las gęsty. Namiot trójka nie jest taki mały. Śnieg świeży sypki. Usypać platformę rękoma??
W zeszłym roku idąc zimą widzieliśmy jodły z hukiem zwalane przez wiatr. A jakby jakiś parszak na nich się przewrócił?
Błędy były, jakie - nie wiem. Za dużo bicia piany a za mało konkretnej info. aby precyzyjniej określić.

diabel-1410 - pewnie się nigdy nie zgodzimy. Ja jestem zwolennikiem wolności do rozsądnego ryzyka. Uważam że ich przejście w tych granicach się mieści.
Żałuję że w licznych wypowiedziach jest tyle bicia piany a tak mało rzetelnej info.
Nie zgodzimy się również w ocenie GOPR.
I ja szanuję ich pracę ale nie uważam że wymykają się wszelkim ocenom. Ludzie ze spiżu i tylko do nich się modlić??? Tak nie można. Są trzy strony; ratujący, ratowani i my - informowani o tych akcjach.
Nie rozpisując się uważam że; my wszyscy mamy prawo do rzetelnej informacji od obu pozostałych stron.
Ratowani nawet jeśli popełnili jakieś błędy mają jednak prawo do traktowania z szacunkiem.
Ja abstrahując od ich błędów darzę szacunkiem za podejmowane wyzwania.
I GOPR sprecyzuję -goprowska góra- nie piszę tu o zwykłych ratownikach których pracę też wysoko oceniam.
Cóż, jest coś takiego jak klasa, a ja uważam że czegoś takiego panom zabrakło.
Sprawa zmęczenia materiału - sorry ale takie rzeczy widać i trzeba naprawiać.

Jak się dogadam z pracą, pewnie bliżej wiosny idę w Izery, poszedłbyś ze mną starym dziadkiem?? Zapraszam!

diabel-1410
09-02-2013, 22:21
Nie ma problemu z wyjazdem ale tylko późną jesienią lub zimą -w sezonie tu na dole mam zapewnione ponad 300h w miesiącu a urlop tylko w przypadku złamania ręki lub nogi

partyzant
09-02-2013, 22:22
Niech będzie, że tej grupie jedynie niedopisało szczęście i z nieistotnej wpadki zrobił się przesadny medialny szum. Moja wyobraznia jednak jest za uboga żeby wyobrazić sobie GOPR który po naradzie z instruktorami nie podejmuje działań wierząc, że pozostawiona grupa jest tak dobrze wyszkolona, że świetnie wyjdzie sama z opresji ,a to że trochę zmarznie to i dobrze bo następna ich wyprawa to może Biegun Północny. Moja wyobraznia zawodzi także w wyimaginowaniu sobie walącego się z hukiem parszaka na górnej granicy lasu gdzie na wysokości Mucznego BB ma 1200m a w kierunku Krzemienia 1300, jakie tam są ładne "zarośla jarzębinowe". Z pełnej nazwy szkoły proponuję zostawić " szkoła przygody" i dodać "przeżyć ekstremalnych" a w programie uwzględnić więcej godzin rozwijania wyobrazni. Moja mi podpowiada, że w psią pogodę lepiej siedzieć z gitarą i piwem przy kominku w schronisku, przetrwać, a jak się przejaśni to w drogę.

Zygmunt Skibicki
10-02-2013, 10:01
Zygmunt!
Chyba dobrze kojarzę Twoją osobę ze skiturowej wyprawy opisanej na takim jednym marudnym forum którego nie będę reklamować.
Źle kojarzysz, ale znamienne, że zaczynasz od... ad personam
Nigdzie nie opisywałem wyprawy skiturowej, ale byłbym wdzięczny za podanie linku do czyjegoś opisu takiej wyprawy z moim udziałem.

W zeszłym roku idąc zimą widzieliśmy jodły z hukiem zwalane przez wiatr. A jakby jakiś parszak na nich się przewrócił?
To apropo's mniej marudnej relacji na forum...?
Jasne, że jakieś prawdopodobieństwo, iż w lesie kogoś "jodła j...ie w łeb" jest...
Nawet można przyjąć z dużym prawdopodobieństwem, że coś takiego już... nastąpiło.
Ale chyba jednak za małe w tym konkretnym wypadku jest to prawdopodobieństwo w stosunku do zdecydowanie większego dotyczącego nieporównywalnie silniejszych wiatrów na graniach.
Zresztą, to że nie należało biwakować na graniach akurat podkreślił sam bohater, co to "przy trójce już chodził". Ja bym jego opinii nie lekceważył, bo co prawda chłopak nieźle do kamery kozakował, ale zaszłości dość trzeźwo relacjonował...

Za dużo bicia piany a za mało konkretnej info. aby precyzyjniej określić.
Z tym się trudno nie zgodzić, ale praktycznie możliwe są tylko dwie sytuacje:
1. obojętnie co się dzieje, nic nie komentować, bo przecież telewizja kłamie, prasa rozdmuchuje, a internet to już... lepiej nie mówić, co praktycznie zamyka wszelką dyskusję o wypadkach i to kiedykolwiek.
2. w miarę potwierdzania się węzłowych informacji próbować jednak wyciągać i werbalizować wnioski, by na przykład samemu podobnych błędów nie robić.
Którą wybierasz?
Teza, że my, albo tylko niektórzy z nas kogoś tu "osądzają" czy "ferują wyroki" jakoś mnie nie przekonuje. Uważam, że ta teza jest co najmniej tak samo przegięta jak najostrzejsze opinie...
Jaki sąd, jakie wyroki? Co najwyżej opinie i to mocno warunkowe.
Zresztą, prawem każdego jest mieć w dyskusji swoje odrębne zdanie. Byle dopuszczał także istnienie zdań odmiennych...
I tu jest znacznie większy problem niż w deszczu krytyki odnośnie przetrwalników pod Bukowym... moim osobistym zdaniem, rzecz jasna.

Ratowani nawet jeśli popełnili jakieś błędy mają jednak prawo do traktowania z szacunkiem.
Dokładnie tak samo i z takim samym szacunkiem jak wszyscy, którzy się temu wszystkiemu przyglądają i stają przed dylematem wyboru jednego z dwóch wyżej opisanych wyborów.

my wszyscy mamy prawo do rzetelnej informacji od obu pozostałych stron.
Dokładnie! Podpisuję się w całej rozciągłości...
Kto jednak ma decydować, jakie opinie każdej ze stron szkodzą tej drugiej, a wszystko razem robi zamieszanie, czyli także szkodzi... trzeciej?
I właśnie dlatego, że takiej całkowicie neutralnej strony póki co nie ma - może się doczekamy rozprawy sądowej, ale wcale nie wiadomo, czy na pewno - trzeba się zgodzić z istnieniem opinii każdego, kogo ta sprawa obchodzi.
Ja bym nie tragizował, że niektóre są kompletnie oderwane od rzeczywistości.
Jeśli pozwolimy się ludziom swobodnie wypowiadać, na końcu zawsze powstanie taki zbiór różnych opinii, który myślących doprowadzi do niezłej wiedzy, a bezmyślnych i tak zostawi na należnych im manowcach.
Nie ma bowiem nic gorszego w jakiejkolwiek sprawie niż "plastrowanie" innym ust...

Lisk
10-02-2013, 10:02
Kolejny raz ludzka niefrasobliwość plus zima :http://esanok.pl/2013/bieszczady-19-letniego-turyste-odnaleziono-w-okolicach-komanczy.html

T.P.
10-02-2013, 11:02
Brawa dla tej pani co zawiadomiła policję.
"okazało się, że odnaleziony, to 19-letni mieszkaniec Szczecina. Młody człowiek jest niepełnosprawny i ze względu na stan zdrowia wymaga stałej opieki. Jak ustalili funkcjonariusze 19-latek przebywał w Komańczy na turnusie dla osób upośledzonych."

T.P.
10-02-2013, 11:55
Źle kojarzysz, ale znamienne, że zaczynasz od... ad personam
Nigdzie nie opisywałem wyprawy skiturowej, ale byłbym wdzięczny za podanie linku do czyjegoś opisu takiej wyprawy z moim udziałem.

To apropo's mniej marudnej relacji na forum...?

Ojej, Przeprosiłem prywatnie przepraszam i tu. sorry!! Przypisałem Ci relację innej osoby przeczytaną dawno temu.
Przede wszystkim relacja którą błędnie Ci przypisałem nie była marudna, wręcz przeciwnie, szczególnie zapamiętałem fajne zdjęcia.
Upierdliwe były komentarze do jednego z aspektów opisanego wyjazdu.
Jeszcze raz przepraszam i jeszcze raz pozdrawiam Tadek.

Zygmunt Skibicki
10-02-2013, 13:52
OK!
Nie ma sprawy.

machoney
13-02-2013, 12:43
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13392564,Poslowie_chca_karac_nieprzygotow anych_gorskich_turystow_.html?lokale=krakow#BoxWia dTxt

Zygmunt Skibicki
13-02-2013, 13:09
Takie "głosy za opłatami za akcje" były już za czasów Mariusza Zaruskiego - patrz pierwszy rachunek wystawiony przez Niego za akcję górską. Nie zapłacony zresztą...
Kwestia: czy opłaty za akcje, czy komercyjne ubezpieczenia górskie, czy nadal tak jak jest, czyli nijak, to dość skomplikowana sprawa od strony prawa, a nawet samej naszej konstytucji.
Moim zdaniem obecny stan prawny plus opłaty za "akcje z winy uczestników" według uznaniowego orzecznictwa ratowników, to bodaj najgorszy z możliwych pomysłów. Zresztą, niemożliwy do wprowadzenia.
Po każdym bardziej "medialnym" wypadku górskim ta populistyczna "karuzelka" wykonuje kilka obrotów i... staje na dłużej. Bym się tym nie przejmował...

diabel-1410
13-02-2013, 15:03
Jestem jednak za wprowadzeniem ubezpieczeń.Co prawda Van der Coughen jest przeciwny bo chce wprowadzenia przepisu o 100%wkładzie państwa w koszt akcji ale temu jestem akurat przeciwny.

Zygmunt Skibicki
13-02-2013, 18:55
Naczelnicy GOPR-ów i TOPR-u będą przeciwni wprowadzeniu ubezpieczeń komercyjnych, bo to by musiało się skończyć ich pełną podległością MSWiA tak jak inne służby ratunkowe: Straż oraz WOPR, a to znacznie obniżało by ich obecne rangi w hierarchii administracji państwowej.
Proste?
Wcale im nie chodzi o to, co w kółko głoszą, że ktoś może nie dzwonić po pomoc, gdy jej potrzebuje, a nie ma wykupionej polisy...
Totalna hipokryzja i mydlenie oczu!

Lisk
23-02-2013, 01:53
Mimo wszystko dobrze że są :http://esanok.pl/2013/akcja-gopr-i-lpr-w-bieszczadach-uratowano-21-letniego-mezczyzne-film-z-akcji.html

Dlugi
23-02-2013, 19:08
A dziś co to się działo bo słyszałem że lecą jakoś od Bieszczadów na Krosno (?) - nie widziałem do w lesie siedziałem :(

komisaRz von Ryba
13-03-2013, 23:45
zwarci dzielni i gotowi

http://www.youtube.com/watch?v=x_OKqR9uIEg

wadera
08-07-2013, 15:04
Spryciarz cały dzień hm...........http://rzeszow.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,14240992,Fotografowal_w_Bieszczadach_i_zgu bil_sie__Spedzil.html#LokRzeTxt

coshoo
08-07-2013, 17:08
Chyba tyłem i na czworaka schodził :)

don Enrico
08-07-2013, 17:17
Wklejamy Panie i Panowie, ....wklejamy

Wypoczywający w Wetlinie 33-letni mieszkaniec Radomia w piątkowy poranek wyruszył na Smerek, by fotografować wschód słońca. Jak sam przyznał, widoki zafascynowały go do tego stopnia, że zszedł ze szlaku i zgubił drogę. Około godz. 10 zadzwonił po pomoc na policję, po czym rozładował mu się telefon. Z uwagi na nadchodzącą burzę mężczyzna nie czekał na pomoc, tylko sam próbował znaleźć drogę powrotną do Wetliny. Zajęło mu to cały dzień.

Po całym dniu wędrówki 33-latek zszedł ze Smereka do Wetliny kompletnie wyczerpany. W sobotę rano o nocnym powrocie zagubionego turysty powiadomiła właścicielka ośrodka, w którym mieszkał.

Cały tekst: http://rzeszow.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,14240992,Fotografowal_w_Bieszczadach_i_zgu bil_sie__Spedzil.html#LokRzeTxt#ixzz2YSnmvOc7

wadera
08-07-2013, 19:09
Wstyd przyznać ale 15 lat temu też zgubiliśmy się przy wejściu na wetlińską przegapiliśmy szlak i skręciliśmy w jakąś ścieżkę wyszliśmy jednak z założenia ,że trzeba na krechę walić do góry.Po około 20 minutach dotarliśmy do przełęczy Orłowicza i po sprawie.

machoney
12-07-2013, 22:42
http://rzeszow.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,14217213,Final_wyprawy_na_Bukowe_Berdo__In struktor_narazil.html#LokRzeTxt

22-letni instruktor z Wrocławia, który w lutym br. wysłał grupę nastolatków w góry, stanie przed sądem za narażenie zdrowia i życia uczestników obozu. Akt oskarżenia wpłynął do sądu w Lesku.


Prokuratura Rejonowa w Lesku uznała, że 22-letni Adam S. ponosi odpowiedzialność za to, co stało się w czasie wyprawy w Bieszczady. - Naraził na niebezpieczeństwo życie i zdrowie uczestników tej wyprawy. Grozi mu kara od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności - mówi Maria Chrzanowska szefowa leskiej prokuratury.

22-latek był instruktorem na obozie przetrwania zorganizowanym przez wrocławską fundację Hobbit. Razem z nim w Bieszczady przyjechali jeszcze jeden opiekun i 10 uczestników w wieku 15-19 lat. Młodzi ludzie przyjechali pod koniec stycznia w Bieszczady. Uczestnicy obozu mieli w planie przejście m.in. przez Połoninę Caryńską i wyjście na Bukowe Berdo. Mimo że goprowcy odradzali im wyjście w wysokie góry ze względu na bardzo trudne warunki, młodzi ludzie wyszli w góry. Na dodatek nie zgłosili wyjścia na Bukowe Berdo. Goprowcy dowiedzieli się o tym, gdy uczestnicy obozu wezwali pomoc.

Akcja ratownicza trwała kilka godzin, uczestniczyli w niej ratownicy GOPR, pogranicznicy. Młodzi wrocławianie rozbili namioty na grani Bukowego Berda. Warunki, w jakich szli na grań i spędzili noc, były dramatyczne. Wiatr wiał z prędkością 70-100 km, padał drobny, kłujący śnieg. Po wędrówce w tak trudnych warunkach mieli mokre ubrania, mokre buty. Po nocy spędzonej w namiotach, ale na mrozie, nie byli w stanie ubrać butów, bo zamarzły. Gdy doszli do nich ratownicy, uczestnicy wyprawy byli przemarznięci i przestraszeni, siedzieli w zasypanych śniegiem, porwanych namiotach.

Ratownicy zwieźli w dół 16-letniego chłopca, który nie mógł iść sam, i sprowadzili drugiego.16-latek został później przewieziony do szpitala w Ustrzykach Dolnych.

W tym czasie instruktorzy siedzieli w Hotelu Białym w Ustrzykach Górnych. Zostawili uczestników na szlaku, a ci mieli dać sobie sami radę, bo tak zakładał scenariusz egzaminu. Uczestnicy obozu przetrwania mieli kontaktować się z instruktorami telefonicznie. Naczelnik bieszczadzkiej grupy GOPR Grzegorz Chudzik mówi, że przez długi czas trwania akcji ratownicy byli wprowadzani w błąd. - Byliśmy przekonani, że instruktorzy są na miejscu, z tymi młodymi ludźmi - mówi Chudzik.

Opiekunowie pojawili się później w Mucznem, gdzie zostali sprowadzeni uczestnicy biwaku.

Organizatorzy obozu nie mieli sobie nic do zarzucenia. Nie zgłosili obozu go do kuratorium, według nich był to partnerski wypad grupy przyjaciół. Organizatorów i instruktorów po całym zajściu bronili rodzice.

Lisk
11-12-2013, 12:53
Kolejna akcja a jakże :http://esanok.pl/2013/pies-raby-odnalazl-zasypana-pod-sniegiem-kamere-ij009.html

creamcheese
11-12-2013, 13:59
Czy za takie poszukiwania nie powinien być właściciel kamery obciążony, choćby symbolicznie? Chyba że GOPR świadczy usługi "poszukiwania skarbów" gratisowo, w ramach ćwiczeń!!

Ostatni Mohikanin
11-12-2013, 21:00
Dlaczego miałby być obciążony, przecież gdyby przepisy nie zezwalały na takie poszukiwania to GOPR odmówiłby pomocy w tej sprawie.

joorg
11-12-2013, 23:19
Kolejna akcja a jakże :http://esanok.pl/2013/pies-raby-odnalazl-zasypana-pod-sniegiem-kamere-ij009.html

To nie była "kolejna akcja" GOPR, to było w ramach szkolenia.Nic złego się nie stało , że w ten sposób Ratownicy postąpili, tylko plusy.

machoney
12-12-2013, 10:26
Kto ma fejsa niech patrzy :)
https://www.facebook.com/photo.php?v=606519476086107&set=vb.100001841790793&type=3&theater

tomas pablo
12-12-2013, 12:23
ech...nie wiadomo czy śmiać się czy płakać czy.... ręce opadają ( i nie tylko)

Lisk
12-12-2013, 16:53
Epilog :http://esanok.pl/2013/uczestnicy-dramatycznej-wyprawy-na-bukowe-berdo-nie-maja-pretensji-do-organizatora-sad-skazal-opiekuna-grupy-na-roczny-okres-proby-1-tys-zl-ma-zaplacic-goprowcom-dm004.html

delux
12-12-2013, 18:50
Stanowczo za mało gościa skasował GOPR....:-(

Ostatni Mohikanin
12-12-2013, 20:24
Stanowczo za mało gościa skasował GOPR....:-( Nie chce mi się pisać na ten temat, ale tak się składa, że od kilku ładnych lat SAS zawsze nocował u nas i znam ten temat również z relacji organizatora i uczestników.
Żeby ferować wyroki i wypowiadać się, trzeba najpierw wysłuchać dwóch stron. Czy gdyby przy akcji nie było kamer, to powstałby taki szum wokół sprawy ?

bartolomeo
12-12-2013, 20:32
Dyskusję nt ubezpieczenia w górach przeniosłem do właściwego wątku (forum.bieszczady.info.pl/showthread.php/6485-górskie-ubezpieczenia).

Dlugi
13-12-2013, 08:56
Za http://esanok.pl/2013/uczestnicy-dramatycznej-wyprawy-na-bukowe-berdo-nie-maja-pretensji-do-organizatora-sad-skazal-opiekuna-grupy-na-roczny-okres-proby-1-tys-zl-ma-zaplacic-goprowcom-dm004.html :
"Warto dodać, że cała akcja kosztowała około 30 tys. zł."

Zawsze jestem ciekaw jak policzono koszty akcji. Były zużycia sprzętu powodujące konieczność zakupu nowych? Bo przecież to nie koszt paliwa do skuterów a i nie płaca ratowników?

Zygmunt Skibicki
14-12-2013, 11:31
Zawsze jestem ciekaw jak policzono koszty akcji...
Zasadniczo i bodaj wszędzie na świecie są stosowane dwie metody wyceny:
1. kosztorys zadaniowy - ustala się wartość fakturowaną za każde wykonane zadanie jednostkowe związane z robotą,
2. kosztorys powykonawczy użycia - ustala się wartość roboczogodziny każdego uczestnika roboty oraz wartość roboczogodziny każdego użytego sprzętu.
Obie można krytykować, ale jakoś wartość takich zawsze jednostkowych i niepowtarzalnych robót trzeba określać z wielu praktycznych powodów - ten medialny jest akurat najmniej istotny. Myślę, że w tym konkretnym wypadku posłużono się drugą z wymienionych metod...

Dlugi
14-12-2013, 18:53
Roboczogodziny uczestnika? - wszyscy brali udział w akcji raczej za darmo - chyba że się mylę?

Jimi
14-12-2013, 20:18
Dlugi, chcesz powiedzieć, że według Ciebie GOPRowcy pracują za darmo?

Zygmunt Skibicki
15-12-2013, 09:42
Roboczogodziny uczestnika? - wszyscy brali udział w akcji raczej za darmo - chyba że się mylę?
Akcje ratownicze w górach zgodnie z polskim prawem są nieodpłatne dla poszkodowanych, co absolutnie nie oznacza, że nie istnieją koszty takich akcji.
Proponuję porównać to z działaniem Pogotowia Ratunkowego, gdzie potężne koszty są oczywiste, a za usługi którego także się nie płaci... poza drobnymi wyjątkami związanymi z nieuzasadnionym wezwaniem.

diabel-1410
15-12-2013, 16:56
Ratownicy GOPR przynajmniej Ci etatowi mają płacone normalne pensje i chyba dodatkowo są opłacani za akcje.

Dlugi
15-12-2013, 19:59
Chętnie bym się dowiedział, bo możliwe że w straszliwym błędzie jestem. To - jak sama nazwa wskazuje - jest ochotnictwo. OSP jest za darmo, grosze jakieś za akcję, nic za przynależność/gotowość.

EDIT - przy wolnym internecie nawet nie zauważyłem następnych odpowiedzi :-)

Ratownicy GOPR przynajmniej Ci etatowi mają płacone normalne pensje i chyba dodatkowo są opłacani za akcje.
Coś mi się kojarzy, że tych etatowych to malutko jest. Nie sądzę, aby akcja na BB była tylko nimi obsadzona, raczej nie oni wygenerowali taki koszt akcji.

Proponuję porównać to z działaniem Pogotowia Ratunkowego, gdzie potężne koszty są oczywiste, a za usługi którego także się nie płaci... poza drobnymi wyjątkami związanymi z nieuzasadnionym wezwaniem.
Potężne koszty w Pogotowiu wcale nie są oczywiste, chyba że patrzy się tylko na ceny lekarstw/sprzętu - IMHO oderwane od rzeczywistości i w końcu też z tym porządek by zrobić.
Podobnież np. ceny rakiet śnieżnych - cóż to za kosmiczna technologia tam jest użyta że często wytłoczka plastiku z formy + wiązania potrafią kosztować nawet 1kPLN!!!

don Enrico
15-12-2013, 21:24
Chętnie bym się dowiedział, bo możliwe że w straszliwym błędzie jestem. (...)
Nie tylko Ty nie masz pełnej informacji.
Początek roku to okres rozliczeń PIT-owych i dylemat komu przeznaczyć 1% podatku. Pierwsze skojarzenie (myślę że dobre) do bieszczadzki gopr
A potem przyszły poszukiwania informacji jak i na co idą te pieniądze. Co i ile kosztuje? Dlaczego jest słowo "ochotnicze" jeśli mamy do czynienia z etatowymi ludźmi którzy w dodatku mają ekstra przywileje w postaci wcześniejszej emerytury. Więc jak to jest ? organizacja społeczna, ochotnicza ? czy też zawodowa ?
Ja tu nie opowiadam się za taką opcją czy inną, ale uważam że coś co jest realizowane przez etatowe działania, nie powinno się nazywać ochotniczym gopr-em.
To powinna być określane "górska służba"

Zygmunt Skibicki
16-12-2013, 10:07
To powinna być określane "górska służba"
A ja pójdę jeszcze dalej...
To w ogóle powinno być częścią struktur... Straży i tak jak owa Straż podlegać MSWiA. Wszak TOPR, GOPR i WOPR, to także służby ratujące zagrożone czynnikami zewnętrznymi życie, tyle że wyspecjalizowane w określonych środowiskach...
Takim "łącznikiem" jest już dziś Jurajska Grupa GOPR, która zazwyczaj do miejsca akcji podjeżdża bezpośrednio strażackimi... drabinowozami.
A ile by w ten sposób ubyło nam problemów...!! Patrz słowacka HZS i ich ubezpieczenia górskie.
No... ubyło by także kilka niezłych synekurek, ale to już zupełnie inna sprawa.

michalN
16-12-2013, 10:21
Czy gdyby przy akcji nie było kamer, to powstałby taki szum wokół sprawy ?

Szum pewnie byłby mniejszy, ale wycieczka nie byłaby bezpieczniejsza.

Ostatni Mohikanin
16-12-2013, 21:32
Szum pewnie byłby mniejszy, ale wycieczka nie byłaby bezpieczniejsza.
To nie była wycieczka, powtarzam trzeba znać relacje obu stron, wtedy możemy dyskutować.

Lisk
16-12-2013, 23:19
To nie była wycieczka, powtarzam trzeba znać relacje obu stron, wtedy możemy dyskutować.

Wszystko ok ale czy wszystko ok? Końcem jesieni gdzieś w okolicy Jabłonek z lasu wychodzi młodzieniec. Plecak mapy kompasy na plecach gumowy "kałach". Deszczowo późne popołudnie - zaciekawił mnie więc zagadałem. Nie bardzo chciał rozmawiać,ponoć nie wolno im kontaktować się z tubylcami.Ale po chwili wyjawił że harcerze że z Kielc i najciekawsze - wywieziono ich na Żebraka skąd mieli dotrzeć na Maguryczne . On był prawie w Jabłonkach .Nie dał się namówić na marsz drogą czy też podwiezienie. Poszedł z powrotem przez las . Nie chce mi się gdybać

trzykropkiinicwiecej
16-12-2013, 23:20
Otarłem się i o ratownictwo, i o obozy przetrwania, i prowadzenie młodzieży po górach... I o anonimowe komentarze gawędziarzy, w wielu tematach. Kuba napisał coś, co do mnie trafia i odnośnie całej tej "afery" przekonuje mnie jego wypowiedź na stronie fejsbukowej Gopru... Którą zacytuję podpisując się pod jego słowami sercem, i trochę też rozumkiem, choć mały.

Kilka moich prywatnych przemyśleń:
Jestem jednym z ratowników którzy brali udział w tej akcji...nie będę jednak komentował wypowiedzi osób, które nie były na Bukowym Berdzie 04.02.2013r. ponieważ uważam, że to nie ma sensu ....na ten temat powinni wypowiadać tylko i wyłącznie uczestnicy zimowego biwaku oraz ratownicy GOPR biorący udział w tej akcji....pragnę jednak zwrócić uwagę na fakt, że dwa dni wcześniej cała ta grupa wzięła udział w prelekcji dot. bezpieczeństwa w górach w Stacji Ratunkowej w Ustrzykach Górnych, ponadto dzień wcześniej osobiście podwoziłem jedną z "pomocniczek instruktora" z Ustrzyk Górnych do Widełek, prosiłem i odradzałem wychodzenie w góry ze względu na bardzo trudne warunki do uprawiania turystyki a tym bardziej odradzałem biwakowania, na co usłyszałem "zobaczymy".....no i zobaczyliśmy....... Jadąc na akcję do Mucznego w dolinach była piękna pogoda, na górze wiatr przewracał, ciężko było utrzymać równowagę.....Pomijam trud dotarcia… Byłem tego dnia po 16 letniego Adama. Znalazłem go wraz z kolegami ratownikami w zniszczonym przez wiatr namiocie, próbowałem z nim rozmawiać, ubierałem go w prywatną kurtkę, wkładałem pakiety grzewcze, dałem mu swoją czapkę ponieważ jego przypominała kask, była tak zamarznięta, przytrzymywałem kubek z herbatą, żeby nie porozlewał na siebie, żeby się nie poparzył – tak drżały mu ręce, ze strachu????....zimna???? mam nadziej, że źle mnie nie odbieracie. Kocham swoją pracę i daje mi ona mnóstwo satysfakcji i poszedłbym po niego jeszcze raz gdyby tylko potrzebował pomocy........bez względu na wszystko!!!!. Myślę, że rodzice tych dzieci nie zdają sobie sprawy w jakim niebezpieczeństwie były ich pociechy, jak szybko postępuje szeroko pojęta hipotermia w takich warunkach.
Przykro nam jest słysząc, że zrobiliśmy cyrk, że zostaliśmy porównywani do radzieckiego wojska, które gdzie tupnie nogą tam chwała i zwycięstwo, że budzimy się z zimowego letargu etc.etc.
Ciesze się jednak, że wszyscy są cali i zdrowi, zarówno dzieci ze szkoły przetrwania jak i wszyscy biorący udział w akcji. I nie mam tutaj pretensji do młodzieży, która szuka przygód i wybiera tę formę wypoczynku. Nikt tego nie potępia, uważam to za rewelacyjny pomysł. Młodzież może i była wyposażona ale nie do końca potrafiła z tego wyposażenia skorzystać ale to przecież nie ich wina, rozbicie namiotów nienadających się do tych warunków na grani Bukowego w najgorszym z możliwych miejsc to też nie jest ich wina....ale gdyby był z nimi instruktor, gdyby posłuchali próśb ratowników( którzy chyba nie byli tam potrzebni) nie doszłoby do takiej sytuacji...
Zrobiliśmy to co do nas należy, zrobiliśmy to bardzo dobrze, jesteśmy dumni z tego, że nosimy na piersi błękitny krzyż i zawsze, bez względu na wszystko udamy się w góry by pomóc.
Kuba Dąbrowski

źródło: https://www.facebook.com/pages/GOPR-Bieszczady/143072789219179?fref=ts

machoney
17-12-2013, 16:09
Dobrze, że zamieściłeś tą wypowiedź z Fejsa bo ja miałem trochę opory żeby to tutaj skopiować...

Ostatni Mohikanin
17-12-2013, 18:26
Ja nie będę kopiował i wstawiał Tu wypowiedzi ze strony SAS oraz innych ponieważ nie widzę takiej potrzeby.
Wszystko skończyło się szczęśliwie i super.
Do mnie przemawia wypowiedź Piotra Van Der Coghen, w tej sprawie.
Mam tylko nadzieję ,że to nie był ostatni obóz SAS zimą w Bieszczadach.

machoney
17-12-2013, 20:26
Ja jednak mam nadzieję, że to ostatni taki obóz i że goście z uprawnieniami opiekuna kolonijnego nie będę już wypuszczać dzieciaków w takich warunkach w góry ...

Ostatni Mohikanin
17-12-2013, 20:40
Nie chcę być niegrzeczny, więc zakończę już dyskusję.

Mafioso
17-12-2013, 22:57
Końcem jesieni gdzieś w okolicy Jabłonek z lasu wychodzi młodzieniec. Plecak mapy kompasy na plecach gumowy "kałach".

Ciekawe, bo ja też spotkałem chłopaka, który pasowałby to tego opisu. 11 listopada, deszczowo, mgliście i wietrznie, po noclegu w PTSM w Jabłonkach wybrałem się czarnym szlakiem przez Kołonice na przełęcz Jaworne i dalej czerwonym do Cisnej. Na polance, tuż przed dojściem do węzła szlaków na wspomnianej przełęczy spotkałem chłopaka, schodzącego czarnym szlakiem. Trochę się zdziwiłem jego "ekwipunkiem" i skończyło się na "- cześć! - cześć!" Była to jedyna osoba spotkana tego dnia na szlaku, no poza retorciarzem z Kołonic.

Lisk
17-12-2013, 23:21
Dokładnie , było to 11 listopada.

Recon
18-12-2013, 12:41
Ja przewrotnie, tak po namyśle, jednak poprę tych młodych ludzi! GOPR też popieram i Wasze różnorakie poglądy na zachowanie tych młodych ludzi także poprę i akcie GOPR też popieram. Pełen konformizm!
Nie każdy jest urodzonym "ślimakiem" lub jakimś urodzonym pianistą, który całymi dniami i nocami stukałby w klawisze lub zachwycałby się nad partyturą, lub pisarzem ślęczącym nad kompem albo kartkami papieru, lub też matematykiem, który pod okiem rodziców, przy biurku ślęczałby nad analizą matematyczną. Są też młodzi ludzie (i nie tylko młodzi), których „nosi”. Ci nie zagrzeją miejsca przy biurku, przy fortepianie, przy kompie lub z długopisem.
Jak już, to co niektóre wymienione atrybuty będą potrzebne to innych celów, celów które tych ludzi właśnie „noszą”. Wiem co piszę bo znam to z autopsji. Zostałem kiedyś przez „starszyznę” wytypowany jako ten niby rozsądny do czuwania nad takimi co ich „nosi”. Inni nie chcieli a ja musiałem bo by ich rozniosło. Był to zespół nastolatków, którzy latami dochodzili do perfekcji survivalowej. Nie mówię gołosłownie o tej perfekcji. Oni czytali z trudem zdobywane książki o ekstremalnym survivalu i to wdrażali w życie, wiedzieli co jeść z przyrody jak zdobywać wodę bez naczyń i bez źródeł, jak się maskować, jak przekraczać granicę i jak poruszać się po jej strefie nadgranicznej (aby nasi ani wschodni ich nie zauważyli), jak przejść pod wodą bez masek, Jak się zabezpieczyć na całe dnie i noce przed mrozem (a pamiętam gdy byłem z nimi kilka dni gdy było -18 ).
Kręcili filmy, niczym reportaż z pola walki w Wietnamie. Mój rozsądek czasami był mocno nadwyrężany, ale to oni mi wszystko tłumaczyli¸ że tak można i dlaczego można. Czasami ingerowałem i było to brane pod uwagę. Czasami był też i strach przed nieznanym, zaufaniem nad drugim ubezpieczającym człowiekiem, liną, węzłem, spadkiem, mrozem etc.
Ubrani w specjalne oryginalne ciuchy US Army ze wszystkimi ich atrybutami, plecakami i wystającymi z nich maczetami no i… z bronią plastikową. Zabawa w wojsko powiecie, niektórzy się nawet z tego uśmieją i się z nimi zgodzę… tak, to była zabawa w wojsko! Nikt nas nigdy nie ratował, jedynie raz, wracając w pełnym rynsztunku, nieumyci, ze śladami farb maskujących na twarzach, w siarczyście mroźny niedzielny wieczór, po kilkudniowym pobycie w lasach za Otwockiem, idąc z pociągu do autobusu, w przejściu podziemnym koło Dworca Centralnego w jedną sekundę, ni stąd ni zowąd, zostaliśmy wszyscy powaleni na glebę przez brygadę antyterrorystyczną. Skończyło się tylko półgodzinnym spisywaniem mnie i tłumaczeniem, sprawdzeniem, że broń jest plastikowa a maczety porządnie zabezpieczone i było już bez żadnych dalszych w przyszłości działań.
I co dalej z tymi ludźmi i ze mną, może spytacie… chłopaki, już trochę pełnoletni, każdy zajął się czymś przyziemnym, obecnie jeden jest wziętym fizjoterapeutą, drugi malarzem po ASP, trzeci po Polibudzie pracuje w Hiszpanii, czwarty gdzieś wysoko, piąty…, szósty…, ale żaden nie poszedł do wojska! Żaden nie miał nigdy złamań itp., nie miał problemów z prawem, mają już wspaniałe rodziny i ciekawe czy kiedyś pozwolą swoim dzieciom na to co sami robili???? A ja?... ja dzięki temu pokochałem Bieszczady! J I też nie miałem nigdy złamań :P
I co by niektórzy chcieli, i jakie by nie było prawo, zakazy, nakazy, kary, konsekwencje, strach rozsądek to będą i zawsze się znajdą ci niepokorni, ci co ich nosi. Wielu uniknie wszelkiej „konsekwencji” (nawet kalectwa i śmierci), ale znajdą się też tacy co w najlepszym przypadku będzie szczęśliwie ich ratowało np. GOPR.
A rozsądkowi?... oni też są i będą ostrzegać tych „nierozsądnych”, na wszelkie sposoby, najbliżsi się będą się o nich bać a wielu nawet popuka się w czoło bo i tak nie zrozumie o co biega i po kiego ich tak nosi.
My też tutaj sobie poklikamy i poanalizujemy akcje GOPR lub inne. Popukamy się też w czoło przy niektórych. Nie łudźmy się, będą następne wypadki i akcje!
Ot tak mnie naszła refleksja jakaś. Życząc Wam wszystkim, co maja dzieci, by byli zawsze o nie spokojni. J
I tyle.

Josif
18-12-2013, 13:17
Słusznie! A jutro, albo za dwadzieścia lat, będzie tak samo. Ktoś się oburzy, ktoś inny wystraszy. Mądry lub głupi złamie zasady, ktoś przekroczy granice. Jedni będą się martwić inni narzekać a większość będzie miała wszystko w du..e. Ot życie w praktyce. A na forach... teoria.

joorg
02-01-2014, 17:47
http://wiadomosci.onet.pl/rzeszow/udane-poszukiwania-zagubionych-turystow/6zxml
Czy to jest normalne "zgubić" się tam ?
ps. " Na bieszczadzkich szlakach coraz więcej turystów - wielu z nich przyjeżdża w góry by spędzić tam Sylwestra i Nowy Rok."
to stwierdzenie "dużo mówi" dlaczego;)

Zygmunt Skibicki
03-01-2014, 10:34
Czy to jest normalne "zgubić" się tam ?Pewności nie można mieć, bo zbyt mało szczegółów - jak to w notatce prasowej, ale zapewniam, że "w rejonie Wetliny" i to poza Parkiem, zwłaszcza przy obecnych pogodach jestem w stanie wprowadzić w takie miejsca, że... daj Boże zdrowie próbującym się stamtąd wykaraskać samodzielnie.
Inna natomiast sprawa, że tak zwane "nastroje sylwestrowe" to nie jest dobry stan ducha oraz ciała do włażenia w jakiekolwiek miejsca... nieznane.
A zupełnie odrębnym tematem są mądrale, co to z premedytacją pchają się sami, aczkolwiek trudno ich o jakiekolwiek myślenie posądzić... w takie miejsca, skąd już mogą liczyć na atrakcje darmowego przelotu "śmigłem" nad górami. Zaczyna być to plagą i to nie tylko w Beskidach...

Lisk
03-01-2014, 11:53
Zapewne pojawiły się jakieś ZWODNICE w Bieszczadach :http://esanok.pl/2014/lesniczy-uratowal-turystow-udzielajac-im-wskazowek-przez-telefon-ij009.html

DUCHPRZESZŁOŚCI
03-01-2014, 16:25
W te "zwodnice" po wschodniej stronie Jeziora Solińskiego skłonny jestem uwierzyć. Dwa razy udało mi się tam zabłądzić. Pierwszy raz po chaszczowaniu wyszedłem kilkanaście kilometrów od miejsca gdzie zaplanowałem. A następnego dnia byłem lekko zszokowany gdy się okazało, że po kilkugodzinnym łażeniu po jarcach wróciłem do punktu z którego wyszedłem mimo, iż nie miałem takiego zamiaru.

diabel-1410
19-02-2014, 15:53
http://www.isanok.pl/aktualnosc/id13414,goprowcy-uratowali-paralotniarza

"BIESZCZADY. 47-letni paralotniarz spadł ze szczytu Smereka podczas próby startu. Goprowcy przetransportowali rannego mężczyznę do śmigłowca, który przetransportował go do szpitala w Krośnie.

Ranny 47-latek to mieszkaniec Stężnicy koło Baligrodu. Według relacji ratowników Bieszczadzkiej Grupy GOPR, do wypadku doszło podczas startu. Ratownicy znaleźli mężczyznę kilkadziesiąt metrów od szczytu. Miał uraz nóg i podejrzenie urazu kręgosłupa. Był przytomny. - Po dotarciu na miejsce zabezpieczyliśmy uraz i przetransportowaliśmy rannego do śmigłowca – relacjonuje Jakub Dąbrowski, ratownik Bieszczadzkiej Grupy GOPR. Mężczyzna trafił do szpitala w Krośnie."

Recon
20-09-2014, 14:01
Bieszczadzki Raport Tygodniowy: pracowity tydzień goprowców (http://leskoonline.pl/wiadomoci/region/827-bieszczadzki-raport-tygodniowy-pracowity-tydzien-goprowcow)W ostatnim tygodniu ratownicy Bieszczadzkiego Oddziału GOPR-u uczestniczyli w 6 akcjach i wyprawach.
http://sanokonline.pl/images/gopr/Gniazdo_Tarnicy_i_Halicza_3-001.JPG
W dniu 15 września otrzymali wezwanie do 25-letniej kobiety, która odniosła uraz stawu kolanowego na Wielkiej Rawce. Kontuzjowana zrezygnowała z karetki, odebrała ją rodzina.
Z kolei 17 września w Majdanie goprowcy udzielili pomocy mężczyźnie z krwotokiem nosa i ust. Poszkodowany został przetransportowany karetką do szpitala.

http://leskoonline.pl/wiadomoci/region/827-bieszczadzki-raport-tygodniowy-pracowity-tydzien-goprowcow



A.T.źródło: GOP

Recon
24-02-2015, 17:30
Akcja na Szerokim Wierchu http://www.bieszczady.gopr.pl/http://www.bieszczady.gopr.pl/assets/goprBieszczady/media/files/4bbfd193-53ff-454c-bddb-2c6fc8efa7b3/imgp0773.jpg (http://www.bieszczady.gopr.pl/assets/goprBieszczady/media/files/4bbfd193-53ff-454c-bddb-2c6fc8efa7b3/imgp0773.jpg)


O krok od tragedii.
21.02.2015, godz. ok 13:15 - do stacji rejonowej GOPR w Ustrzykach Górnych dociera zgłoszenie o dziewczynie z dusznością, która znajduje się na Szerokim Wierchu. Zgłoszenie zdawałoby się jak wiele innych. Ratownicy dyżurni na skuterach śnieżnych wyruszają do akcji. Gdy pierwsi ratownicy docierają na połoninę Szerokiego Wierchu okazuje się, że do ewakuacji będą trzy wychłodzone osoby. To już poważna sprawa, tym bardziej, że powyżej górnej granicy lasu prędkość wiatru sięga 160 km/h. Parę chwil później dociera wiadomość, że już pięć osób wymaga transportu! Zadysponowano ratowników ze stacji w Cisnej. W bardzo trudnych warunkach pogodowych rozpoczęto transport poszkodowanych osób w miejsce, gdzie można było, przy ognisku, ogrzać i przygotować ludzi do transportu. Do tragedii było naprawdę blisko! Wychłodzone osoby bezpiecznie przetransportowano do Ustrzyk Górnych, gdzie czekały wezwane wcześniej karetki pogotowia. Dwie osoby zabrane zostały do szpitala. Wyprawa zakończyła się ok godz. 18:00



Galeria

http://www.bieszczady.gopr.pl/assets/goprBieszczady/media/thumbnails/bieszczady_thumb/assets/goprBieszczady/media/files/dee3a010-b2f0-4907-bb72-8bb962ba7f9c/imgp0715.jpg (http://www.bieszczady.gopr.pl/assets/goprBieszczady/media/files/dee3a010-b2f0-4907-bb72-8bb962ba7f9c/imgp0715.jpg)

http://www.bieszczady.gopr.pl/assets/goprBieszczady/media/thumbnails/bieszczady_thumb/assets/goprBieszczady/media/files/9d09b551-d600-44ac-9c75-a8a16132d085/imgp0759.jpg (http://www.bieszczady.gopr.pl/assets/goprBieszczady/media/files/9d09b551-d600-44ac-9c75-a8a16132d085/imgp0759.jpg)

http://www.bieszczady.gopr.pl/assets/goprBieszczady/media/thumbnails/bieszczady_thumb/assets/goprBieszczady/media/files/8bc19a2d-4b33-401f-a4e3-4012350a7831/imgp0763.jpg (http://www.bieszczady.gopr.pl/assets/goprBieszczady/media/files/8bc19a2d-4b33-401f-a4e3-4012350a7831/imgp0763.jpg)

http://www.bieszczady.gopr.pl/assets/goprBieszczady/media/thumbnails/bieszczady_thumb/assets/goprBieszczady/media/files/60625896-79d9-4aa6-bbb4-0119b6f765f8/imgp0696.jpg (http://www.bieszczady.gopr.pl/assets/goprBieszczady/media/files/60625896-79d9-4aa6-bbb4-0119b6f765f8/imgp0696.jpg)

http://www.bieszczady.gopr.pl/assets/goprBieszczady/media/thumbnails/bieszczady_thumb/assets/goprBieszczady/media/files/09a2fbc2-a0e0-4861-a7a4-f2c1056bf872/20150221-154421.jpg (http://www.bieszczady.gopr.pl/assets/goprBieszczady/media/files/09a2fbc2-a0e0-4861-a7a4-f2c1056bf872/20150221-154421.jpg)

http://www.bieszczady.gopr.pl/assets/goprBieszczady/media/thumbnails/bieszczady_thumb/assets/goprBieszczady/media/files/c7accd96-f9ef-4e0d-a571-eb3eb5b1d77c/imgp0740.jpg (http://www.bieszczady.gopr.pl/assets/goprBieszczady/media/files/c7accd96-f9ef-4e0d-a571-eb3eb5b1d77c/imgp0740.jpg)

http://www.bieszczady.gopr.pl/assets/goprBieszczady/media/thumbnails/bieszczady_thumb/assets/goprBieszczady/media/files/132da69b-ced1-4bf7-83a8-633f7630435b/imgp0704.jpg (http://www.bieszczady.gopr.pl/assets/goprBieszczady/media/files/132da69b-ced1-4bf7-83a8-633f7630435b/imgp0704.jpg)

Zygmunt Skibicki
25-02-2015, 09:50
Najważniejsze, że wszyscy przeżyli, za co chwała goprowcom, ale płukanie żołądków u zwożonych i chemiczną analizę treści to ja bym zaordynował.
"Same" to się takie zbiorówki nie dzieją...

Recon
02-03-2015, 11:36
Poszukiwania turystów. Trudne warunki w górach (ZDJĘCIA)BIESZCZADY / PODKARPACIE. 26.02.2015 o godzinie 20.55 do Stacji Ratunkowej w Ustrzykach Górnych wpłynęło zgłoszenie o zaginięciu trójki turystów, którzy w godzinach rannych wyszli w góry, w bliżej nieokreślonym kierunku i nie powrócili na noc do miejsca zakwaterowania.
Kierownik akcji niezwłocznie podjął decyzję o sprawdzeniu schronisk i parkingów przy wejściach na szlaki. Podczas patrolu w kierunku przełęczy Wyżniańskiej zauważono samochód poszukiwanych znajdujący się na parkingu przy szlaku niebieskim na Wielką Rawkę. Niestety wielokrotne próby nawiązania kontaktu telefonicznego nie przyniosły efektu. Kierujący akcja poszukiwawczą podjął decyzję o rozpoczęciu poszukiwań w okolicy Wielkiej Rawki.
O godzinie 1.30 jeden z patroli znajdujący się w okolicy szczytu Wielkiej Rawki odnalazł ślady schodzące ze szlaku w dolinę Górnej Solinki. Część patroli została skierowana w wyżej wymieniony rejon.
Ze względu na rozległy i trudny teren poproszono o włączenie się do poszukiwań funkcjonariuszy Straży Granicznej z Wetliny.
O godzinie 3.50 jeden z patroli odnalazł trójkę turystów w dolinie Moczarnego. Poszukiwani w dobrym stanie zdrowia, skuterami śnieżnymi zostali przetransportowani do Wetliny i dalej do swojego samochodu .Wyprawę poszukiwawczą zakończono o godz. 7.15.
W wyprawie wzięło udział 19 ratowników GOPR, 2 funkcjonariuszy SG, pies, 4 skutery śnieżne, 2 samochody Land Rover.
Dobre zachowanie osób zaginionych, które zdając sobie sprawę o swoim trudnym położeniu postanowiły rozpalić ognisko, przetrzymać noc i oszczędzać siły sprawiło, że ta wielogodzinna wyprawa zakończyła się happy endem.

http://esanok.pl/wp-content/gallery/bosg-poszukwiania/thumbs/thumbs_1.jpg (http://esanok.pl/wp-content/gallery/bosg-poszukwiania/1.jpg)

http://esanok.pl/wp-content/gallery/bosg-poszukwiania/thumbs/thumbs_11862.jpg (http://esanok.pl/wp-content/gallery/bosg-poszukwiania/11862.jpg)

http://esanok.pl/wp-content/gallery/bosg-poszukwiania/thumbs/thumbs_11863.jpg (http://esanok.pl/wp-content/gallery/bosg-poszukwiania/11863.jpg)

http://esanok.pl/wp-content/gallery/bosg-poszukwiania/thumbs/thumbs_2.jpg (http://esanok.pl/wp-content/gallery/bosg-poszukwiania/2.jpg)




GOPR Bieszczady
foto: GOPR Bieszczady / BOSG

don Enrico
03-04-2015, 09:20
Wczoraj , w Wielki Czwartek samotnie wędrująca młoda kobieta zaginęła w rejonie Halicza.
Ktokolwiek wie o miejscu jej przebywania niech poinformuje służby poszukiwawcze GOPR-u.
p.s. czy to jest normalne ?

Browar
03-04-2015, 09:58
Wczoraj , w Wielki Czwartek samotnie wędrująca młoda kobieta zaginęła w rejonie Halicza.
Ktokolwiek wie o miejscu jej przebywania niech poinformuje służby poszukiwawcze GOPR-u.
p.s. czy to jest normalne ?
Ale co jest normalne? To że wędrowała, to że kobieta, to że zaginęła, to że samotnie, czy to że w rejonie Halicza? Z tego wszystkiego chyba nie całkiem normalne jest jej zaginięcie, choć zdarza się.

michalN
03-04-2015, 12:03
Tu jest trochę szczegółów:
http://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-w-bieszczadach-zaginela-25-latka-trwaja-poszukiwania,nId,1710333

3 IV 2015
Ratownicy GOPR-u szukają od wczoraj 25-latki, która zaginęła w Bieszczadach. Kobieta przez telefon przekazała informację, że w śnieżnej zadymie zabłądziła między szczytami Halicz i Rozsypaniec. Z powodu fatalnej pogody turystka schroniła się pod drzewami. Potem stracono z nią kontakt.
Po otrzymaniu informacji o zaginięciu turystki (wczoraj, około godziny 16) jej znajomi zawiadomili GOPR. Niestety, nocne poszukiwania nie dały rezultatu. Telefon turystki od wczoraj nie odpowiada.
Do trzeciej w nocy przeszukane zostały między innymi masywy Halicza, Szerokiego Wierchu,Tarnica. Zawieszone nad ranem poszukiwania wznowiliśmy przed szóstą rano - powiedział ratownik dyżurny bieszczadzkiej grupy GOPR Witold Tomaka. Dodał, że w poszukiwaniach 25-latki uczestniczy około 40 ratowników górskich.
W górnych partiach Bieszczad obowiązuje w tej chwili trzeci - w pięciostopniowej skali - stopień zagrożenia lawinowego. Na Połoninie Wetlińskiej, gdzie termometry wskazują siedem stopni poniżej zera, w porywach wiatr wieje z prędkością 90 km/godz. W ciągu ostatnie nocy spadło tam ok. 25 centrymetrów świeżego śniegu, momentami widoczność nie przekracza 20 metrów - dodaje Tomaka. Ratownicy TOPR-u odradzają wycieczki w wyższe partie Tatr.
(md)
RMF FM/PAP

creamcheese
03-04-2015, 12:26
I tu, m.in.o Drodze Krzyżowej, która mimo warunków chyba się odbywa
http://www.radio.rzeszow.pl/informacje/item/36157-w-bieszczadach-zaginela-turystka-trwaja-poszukiwania

skylux
03-04-2015, 15:08
Niestety, dziewczyna nie przeżyła, żal. http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,17701892,25_letnia_turystka_zaginiona_w_B ieszczadach__Poszukuje.html?lokale=rzeszow#BoxNews Link

diabel-1410
03-04-2015, 16:44
Niestety :-(

tolek banan
03-04-2015, 16:52
Zastanawiam się dlaczego ludzie idą samotnie w takie trudne warunki. :sad:

dziabka1
03-04-2015, 16:54
Jak wychodziła, warunki były dobre, pogoda się załamała po południu.
Proszę, nie bądźmy monotonii, nie pytajmy po co szła, dlaczego wyszła i tak dalej.
Przecież każdy to wie. Dlaczego.

Piskal
03-04-2015, 17:44
Daj spokój Dziabko. Od kilku dni mamy pogodę, która w ciągu kilku minut zmienia się skrajnie.A cóż dopiero w górach, nawet takich kapuścianych jakimi są Bieszczady
.Przed chwilą wróciłem z Małym z przedszkola, 15 km. W tym czasie miałem dwukrotnie burzę śnieżną. Wichurę z dużymi płatami mokrego śniegu, za chwilę słońce. W drodze powrotnej znowu. Wycieraczki ledwie nadążały.
Nie wychodzi się w góry w taką pogodę. A przynajmniej bez sprawdzenie prognozy.

creamcheese
03-04-2015, 18:16
Podobno to Kamila z Bacówki pod Małą Rawką:-(
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,138764,17703388,Zaginiona_w_Bieszczadach_25_latk a_nie_zyje__Znaleziono.html?lokale=lublin#BoxNewsL ink

bertrand236
03-04-2015, 18:16
Być może wielu z nasją znało. Teleekpress podał, że pracowała w jrdnym z bieszczadzkich schronisk.
Pozdrawiam

P_A_B_L_O
03-04-2015, 18:20
Zastanawiam się dlaczego ludzie idą samotnie w takie trudne warunki. :sad:


Od kilku dni mamy pogodę, która w ciągu kilku minut zmienia się skrajnie.A cóż dopiero w górach, nawet takich kapuścianych jakimi są Bieszczady
[...]
Nie wychodzi się w góry w taką pogodę. A przynajmniej bez sprawdzenie prognozy.

Ludzie - przynajmniej tutaj nie piszcie proszę jak w komentarzach na Gazecie czy innym Onecie.

PABLO

dziabka1
03-04-2015, 18:31
Być może wielu z nasją znało.

Właśnie. Znało.
Dlatego proszę..

joorg
03-04-2015, 18:32
Daj spokój Dziabka .... A przynajmniej bez sprawdzenie prognozy.
Piskal ...o czym Ty piszesz...co Ty wiesz o górach i o Ludziach którzy tam chodzą, przepraszam ,że w takiej chwili to piszę.

bartolomeo
03-04-2015, 18:35
Ta dziewczyna byłą jedną z nas, jedną z tych co w górach szukają tego wszystkiego, czego brakuje im na nizinach. Nie wiem czy spotkałem ją kiedyś, ale czuję się tak jakbym utracił kogoś bliskiego. To smutny dzień.

Jimi
03-04-2015, 18:43
Proszę Was o niekomentowanie tej sytuacji. Znałyśmy się bardzo dobrze. Cały czas nie mogę się pozbierać. I te telefony.. Niektórzy myśleli, że... Góry uczą pokory, oj jak bardzo. Nie oceniajmy proszę zwłaszcza w tej chwili.

don Enrico
31-10-2015, 21:41
Tegoroczny październik kończył się ładną pogodą. Samotna 50-letnia turystka wyrusza z Berehów zmierzając połoniną w kierunku Jaworca. Gdzieś za Orłowiczem gubi się w lesie. Dzwoni o pomoc do GOPR-u, ale telefon jej pada. Ekipa wyruszyła na poszukiwanie. Odnalazła ją nad ranem. Noc spędziła w śpiworze, na szczęście nie było załamania pogody.
Kolejny raz te "łatwe" góry okazały się zbyt trudne.

P_A_B_L_O
01-11-2015, 12:03
Dlaczego zbyt trudne? W końcu nic się nie stało poza niepotrzebnym wezwaniu GOPR-u.

Turystka miała ze sobą śpiwór, wpadła na pomysł żeby go użyć. Gdyby sobie jeszcze tylko zapaliła ognisko to i śpiwór nie byłby konieczny.

Wszystko przez to, że ludzie wychodzą w góry wędrować szlakami, a nie z mapą (tzn. mapę może i mają ze sobą, ale używają jej jako schematu przebiegu szlaków). Wystarczy, że zgubią znaki i nie wiedzą gdzie są. Kiedyś nie było telefonów i ludzie z konieczności przykładali więcej staranności do przygotowania się przed wyjściem w góry. Nawet tak niewielkie góry jak Bieszczady były wtedy trudniej dostępne ze względu na spore odległości i bezludny charakter. Teraz zasięg jest niemal wszędzie, a to sprawia, że wydaje się, że w każdej chwili można "zabrać zabawki i opuścić piaskownicę".

PABLO

don Enrico
01-11-2015, 20:35
Dlaczego zbyt trudne? W końcu nic się nie stało poza niepotrzebnym wezwaniu GOPR-u.
(...)
PABLO
.....???

Michał
01-11-2015, 21:29
Witaj


.....???

No tak - takich odpowiedzi oczekujemy.
Szczególnie gdy PABLO pisał o czymś innym.

Pozdrówka

diabel-1410
01-11-2015, 22:02
Dlaczego zbyt trudne? W końcu nic się nie stało poza niepotrzebnym wezwaniu GOPR-u.

Turystka miała ze sobą śpiwór, wpadła na pomysł żeby go użyć. Gdyby sobie jeszcze tylko zapaliła ognisko to i śpiwór nie byłby konieczny.

Wszystko przez to, że ludzie wychodzą w góry wędrować szlakami, a nie z mapą (tzn. mapę może i mają ze sobą, ale używają jej jako schematu przebiegu szlaków). Wystarczy, że zgubią znaki i nie wiedzą gdzie są. Kiedyś nie było telefonów i ludzie z konieczności przykładali więcej staranności do przygotowania się przed wyjściem w góry. Nawet tak niewielkie góry jak Bieszczady były wtedy trudniej dostępne ze względu na spore odległości i bezludny charakter. Teraz zasięg jest niemal wszędzie, a to sprawia, że wydaje się, że w każdej chwili można "zabrać zabawki i opuścić piaskownicę".

PABLO
PABLO Nie byłeś Ty ani ja na na miejscu tej kobiety więc może powstrzymaj się z oceną

Piskal
02-11-2015, 09:06
Dlaczego mamy powstrzymywać się z oceną? Każdy ma prawo do własnego zdania, a im więcej takich refleksji, tym lepiej. Kto wie, czy taka dyskusja nie ocali kiedyś komuś życia. Wszystko skończyło się dobrze i należy się z tego cieszyć. Ale okazuje się, że można zabłądzić nawet na dość często uczęszczanym szlaku. Z jednej strony kobieta miała ze sobą śpiwór, z drugiej nienaładowany telefon. Ja sam nigdy nie brałem ze sobą zapałek, bo szczęście nałogu papierosowego mnie ominęło, a zawsze na szlaku warto je mieć. Razem z latarką, mapą, ciepłymi ciuchami, suchym prowiantem i mokrym picem, i naładowanym telefonem.
Uwaga Pabla wydaje mi się szersza- że w dobie GPS-u ludzie nie umieją czytać zwykłej drukowanej mapy. To zagadnienie na oddzielną dyskusję.
A wezwanie GOPR-u, jeżeli nie jest to wyjątkowo głupi żart, nigdy nie jest niepotrzebne. I warto na stałe wpisać sobie telefony, najlepiej wpisać wprost do mózgownicy :601 100 300 i 985

partyzant
02-11-2015, 09:37
A mnie cieszy nie tylko odnalezienie zaginionej ale też to, że przetrwała w dobrej kondycji, miała śpiwór i kładąc się spać pewnie nie drżała, że może się już nie obudzić. Okazuje się, że pewne niezbędne rzeczy i umiejętności są ponadczasowe i mody i nowinki tego nie zastąpią.
Na marginesie, to zastanawiam się czy rolka papieru toaletowego w jaskrawym kolorze nie powinna być jednym z podstawowych elementów ekwipunku samotnego turysty? Nie chodzi mi o spotkanie z niedzwiedziem, lecz o znakowanie drogi w sytuacji gdy wiemy już, że coś poszło nie tak. Takie znaki mogłyby pomóc sobie samemu a także grupie poszukiwawczej. Podobno tak znakują myśliwi dojście do upolowanej zwierzyny.

creamcheese
02-11-2015, 12:03
Prawdopodobnie prócz śpiwora miała również plecak a w nim wszystko co potrzebne w trasie, łącznie z żarciem (skoro miała power bank to sucharki i czekoladę pewnie też). Rzadko kto chodzi po połoninach tylko ze śpiworem, latarka i power bankiem. A jeśli miała wszystko do życia i położyła się, najnormalniej w świecie, spać
Warszawianka przespała pół nocy pod drzewami i nie słyszała nawołujących ją ratowników to pytanie: Po co wzywała GOPR? nie jest pozbawione sensu.
Chyba, że coś krzywo myślę :-|

Basia Z.
02-11-2015, 13:09
Na miejscu tej kobiety zrobiłabym pewnie tak samo - to znaczy poszłabym spać.
Skąd wiadomo, ze miała power-bank - i dlaczego go nie użyła skoro telefon jej padł ?

creamcheese
02-11-2015, 13:56
Wiadomo z internetowych wiadomości a nie użyła bo podobno kabelki jej się popsuły
http://wiadomosci.onet.pl/rzeszow/gopr-znalazlo-kobiete-ktora-zaginela-w-bieszczadach/w3pe25

P_A_B_L_O
02-11-2015, 16:09
Na miejscu tej kobiety zrobiłabym pewnie tak samo - to znaczy poszłabym spać.

... zamawiając wcześniej budzenie przez GOPR :-)


nie użyła bo podobno kabelki jej się popsuły

W górach zapałki sprawdzają się lepiej niż elektronika.

PABLO

Zygmunt Skibicki
03-11-2015, 12:06
W górach zapałki sprawdzają się lepiej niż elektronika.
To wcale nie jest reguła, ale rzeczywiście im sprzęt bardziej skomplikowany, tym częściej zawodzi, co trzeba rozsądnie uwzględnić w planowaniu sprzętowym.
Jak się idzie grupą, to sprawa jest do ogarnięcia, choć logistycznie w przygotowaniach może być kłopotliwa.
W wypadku wypraw w pojedynkę za dużo się na to nie poradzi...
Wnioski... dość oczywiste.

Wojtek Pysz
03-11-2015, 18:46
W wypadku wypraw w pojedynkę za dużo się na to nie poradzi...
Wnioski... dość oczywiste.
Oczywiste, czyli jakie? Pytam, jako wędrujący w pojedynkę ostatnio;-)

Basia Z.
03-11-2015, 22:15
Pomyślałam sobie, że ja ostatnio nosiłam ze sobą dwa power-banki, każdy ze swoim kabelkiem.
Jakoś tak mi wyszło.

Latarki to już zawsze mam dwie, są nieduże, a od czasu kiedy kompletnie ciemną nocą przy jednej latarce musiałam sprowadzać panią z Pięciu Stawów aż do Wodogrzmotów - to noszę dwie.

Tylko potem plecak robi się coraz cięższy :( i ludzie się dziwią co ja w nim właściwie noszę.

P_A_B_L_O
03-11-2015, 23:34
Pomyślałam sobie, że ja ostatnio nosiłam ze sobą dwa power-banki, każdy ze swoim kabelkiem.
Jakoś tak mi wyszło. Latarki to już zawsze mam dwie [...]
Tylko potem plecak robi się coraz cięższy :( i ludzie się dziwią co ja w nim właściwie noszę.

A ja (na stare lata) coraz więcej rzeczy z wora wywalam. Tym bardziej w takim terenie jak Karpaty nie ma co się za bardzo do rzeczy przywiązywać i od nich uzależniać.

PABLO

don Enrico
04-11-2015, 09:28
Pomyślałam sobie, że ja ostatnio nosiłam ze sobą dwa power-banki, każdy ze swoim kabelkiem.
(...)
Tylko potem plecak robi się coraz cięższy :( i ludzie się dziwią co ja w nim właściwie noszę.

- co zrobić aby dużo sprzętów nie nosić a jednocześnie zachować długą żywotność komóry ?
Może zdradzę swój sposób ?
Po prostu wyłączam ją (mam taki specjalny guzik).
Urządzenie jest wówczas spokojne , nie szaleje szukając ciągle przekaźników, nikt mi nie przeszkadza w wędrówce.
Jak się zgubię to ponownie ją włączę bo mam pełny energii akumulator. Mogę też przesłać sms-a z pozdrowieniami.
Pozdrawiam wszystkich miłośników ciągłej łączności ze światem
Chyba jestem genialny ? :idea:

Wojtek Pysz
04-11-2015, 09:43
Po prostu wyłączam ją (mam taki specjalny guzik).
Chyba jestem genialny ? :idea:
Potwierdzam, że tak;-)

Telefon potrafi wtedy wytrzymać nawet tydzień w pełnej gotowości bojowej bez żadnych banków. Tylko nie wiem, czy wszystkie telefony mają taki guzik.

Zygmunt Skibicki
04-11-2015, 10:12
Oczywiste, czyli jakie? Pytam, jako wędrujący w pojedynkę ostatnio;-)
Odpowiedzieć w pełni i poważnie na to pytanie, to... napisać podręcznik.
Ograniczę się do wypadku: padła bateria, a kabelek okazał się wadliwy.
Po pierwsze wędrując w okolicach naszych granic, ale po naszej stronie, należy wyłączać roaming oraz "wieloczęstotliwość" pasm połączeń, a najlepiej także wyłączać komórkę całkowicie. No i nie korzystać z niej z byle powodu... Na przykład robienie zdjęć i ich wysyłanie do mnóstwa znajomych, to ewidentne narażanie się na to, że w potrzebie komórka padnie po kilkunastu sekundach...
Chronić telefon przed wilgocią i zimnem! Nie nosić telefonu pod kurtką, gdzie wilgoć od potu bywa zabójcza dla elektroniki.
No i ten kabelek... Sprawdzić działanie przed wyjazdem, a na wycieczkach nosić w miejscu dobrze zabezpieczonym przed wilgocią i zgniataniem. Zwłaszcza wtyczki wszelkich kabelków i przejściówek są wrażliwe na boczne naciski!

A poza tym...
Powerbanki są dobrym pomysłem, ale zawsze lepszym... pewniejszym w naszych realiach rozwiązaniem okazuje się ładowarka i druga, w pełni naładowana i opatulona szczelnie bateria noszona w ciepłej kieszeni. A dlaczego...? Bo bateria w porównaniu do powerbanku z kabelkiem ma technicznie mniej miejsc, gdzie może nastąpić awaria!

P_A_B_L_O
04-11-2015, 10:13
Po prostu wyłączam ją

"Oczywista oczywistość". W ogóle nie rozumiem, po co komu włączony telefon podczas wędrówki w góry (i nie tylko w góry).

PABLO

Piskal
04-11-2015, 11:21
"Oczywista oczywistość". W ogóle nie rozumiem, po co komu włączony telefon podczas wędrówki w góry (i nie tylko w góry).

PABLO
Jak to po co? Przecież nie da się chodzić po górach ( i nie tylko po górach) bez umieszczania na fejsie zdjęć z każdego etapu wędrówki, np. z początku, środka i końca tamy w Solinie, i czkania na lajki. A Heniu wyskakuje z jakimiś guziczkami. Jakiś taki niedzisiejszy jest, czy co?

Recon
04-11-2015, 14:09
Na blogu na którym opisuje swoje wędrówki Doczu z naszego Forum a też i zamieszcza zdjęcia, zobaczyłem jak używa składanej ładowarki. Miałem w ręku taką -> http://www.sklep-presto.pl/product-pol-49028-Ladowarka-solarna-S5W1C-PowerNeed.html , ale warunek... ładowarka musi mieć światło dzienne by się naładować no i musi być jeszcze kabelek :)

O potrzebie włączonego cały czas telefonu lub smartfonu nie będę polemizował bo potrzeby mogą być bardzo zróżnicowane od banalnych o których wspomina Piskal do biznesowych i służbowych, gdzie nieodebrany telefon może niwelować zyski i to czasami dość poważne lub spowoduje stratę klienta/ów albo nie zapadają ważne decyzje od razu. "Włączone telefony" też lubią łazić po Bieszczadach u których "stały kontakt" czasami jest wprost obowiązkiem.

Browar
04-11-2015, 14:56
Z tym wyłączaniem dzisiejszego telefonu/smartfona to bym uważał - ponowne załadowanie systemu zżera kupę energii. Lepiej go przestawić w tryb lotniczy, wtedy zużycie jest na poziomie 1-2% na dobę. W trybie lotniczym może działać GPS cały czas, lub też łatwo go szybko włączyć, logowanie do sieci to też moment.


Powerbanki są dobrym pomysłem, ale zawsze lepszym... pewniejszym w naszych realiach rozwiązaniem okazuje się ładowarka i druga, w pełni naładowana i opatulona szczelnie bateria noszona w ciepłej kieszeni. A dlaczego...? Bo bateria w porównaniu do powerbanku z kabelkiem ma technicznie mniej miejsc, gdzie może nastąpić awaria!
Ładowarka sieciowa jest dobra, tylko skąd sieć w terenie? A ładowarka słoneczna w naszych górach to groźne nieporozumienie. Coraz więcej smartfonów ma też niewymienną baterię. Na dzisiaj powerbank jest zdecydowanie najlepszym/najskuteczniejszym rozwiązaniem, tylko trzeba o niego zadbać.

Dlugi
04-11-2015, 15:46
Eh, a dlaczego aż tak niezbędne są te smartfony w górach? Nie wystarczy jakiś Solid? Używam wciąż B2710, bateria trzyma ponad tydzień, choć rzeczywiście mało gadam; druga zapasowa w plecaku. Tyle że to urządzenie służy mi zgodnie z jego nazwą już prawie 5lat :-), czasem podratuję się wbudowaną diodą jako latarką. Wszelkie inne dodatki nie są mi w terenie niezbędne.
Inną sprawą jest unifikacja potrzebnych źródeł zasilania - aparat, mocną latarkę i GPS-a oporządzam AA, do czołówki AAA. Widziałem ładowarki do telefonów z 1xAA, mojego by obleciala przy zwykłych eneloopach, większe baterie w tel. - już byłby problem.

Browar
04-11-2015, 16:43
Jedni wolą nosić smartfon, inni wolą osobno telefon, aparat, gps + milon baterii.

Dlugi
04-11-2015, 16:52
Jedni wolą nosić smartfon, inni wolą osobno telefon, aparat, gps + milon baterii.
Zabrać jedno urządzenie, które jak padnie to wycina nam wszystkie przydatności - wolna wola.
Jakoś bardziej odpowiada mi powiedzenie - lepiej nosić niż prosić. Jeszcze tylko muszę doliczyć się tego miliona...

Basia Z.
04-11-2015, 17:37
Dla mnie z kolei smartfon jest urządzeniem bardzo użytecznym przy pracy pilota (wycieczek) kiedy siedząc obok kierowcy sprawdzam online czas przejazdu, gdzie są korki, jak ominąć korek itd.
Mam smartfon 3 lata i ciągle wynajduję nowe zastosowania, do pracy a nie do zabawy.

Mam w domu również "Solid" (bardzo dobry telefon, używałam go poprzednio 3 lata) ale nie chce mi się co trochę przekładać karty, więc również w górach używam smartfona.

Jak nie potrzebują go na bieżąco to przełączam w tryb "samolotowy".

Solid mogę mieć co najwyżej z drugą kartą jako drugi telefon, no ale to znowu jest kolejna rzecz do noszenia.

A co do używania telefonów to Recon ma rację. Jakoś tak mam pecha, że nowi klienci dzwonią do mnie zwykle akurat wtedy jak jestem na wycieczce.

P_A_B_L_O
04-11-2015, 19:38
Jedni wolą nosić smartfon, inni wolą osobno telefon, aparat, gps + milon baterii.

... a jeszcze inni są wolni od elektroniki i nie muszą targać ani tych urządzeń, ani miliona baterii, ani mieć głowy zawalonej wyszukiwaniem coraz to nowych zastosowań dla tych rzeczy.

PABLO

Jimi
04-11-2015, 20:38
Dyskusja powoli przemienia się w polemikę o wyższości smartfona nad telefonem komórkowym i na odwrót, dlatego proponuję wrócić do głównego tematu. Zaintrygowały mnie słowa Piskala i skłoniły do refleksji:

"A wezwanie GOPR-u, jeżeli nie jest to wyjątkowo głupi żart, nigdy nie jest niepotrzebne. I warto na stałe wpisać sobie telefony, najlepiej wpisać wprost do mózgownicy :601 100 300 i 985"

-Uważam, że ogromna ilość wezwań GOPRu jest niepotrzebna. Ludzie dzwonią z różnych powodów. Widziałam goprowców, którzy z zażenowaniem sprowadzali z Tarnicy dwójkę młodzieży -a właściwie to goprowiec szedł za nimi a młodzi nie wyglądali na pokrzywdzonych, biednych, potrzebujących pomocy. Inni dzwonią po śmigło, bo chcą się przelecieć. Innym nie chce się po prostu schodzić w dół ponieważ są zmęczeni. Wiem, że nie należałoby oceniać, gdy się nie zna szczegółów, niemniej jestem zdania, że gopr należy jednak wzywać jedynie w przypadku bezpośredniego zagrożenia życia lub absolutnie niemożliwego zejścia o własnych siłach a także w przypadku ostrej zamieci śnieżnej lub 100% mgły, gdy jednocześnie nie jesteśmy w stanie określić swojej lokalizacji i jednocześnie nie jesteśmy w stanie zejść o własnych siłach lub nie jesteśmy przygotowani do przeżycia nocy w lesie (co w sumie już ujęłam). Tyle. Zastanawiam się w jakiej musiałabym być sytuacji, bym zdecydowała się na ten krok a także mam świadomość, że w wielu sytuacjach w jakich się znalazłam wielu innych turystów dzwoni po gopr. Mi nigdy w życiu nie przeszło to nawet przez głowę (no chyba, że w żartach). Tyle, że w przypadku typowego pobłądzenia -i tak raczej miewam wszystko co mi jest potrzebne, by przetrwać noc w lesie, także podczas mroźnej zimy. Mimo tego, odkąd pamiętam -zawsze mam w głowie oraz wpisane w telefonie numery po gopr.

Odnośnie komentowania i analizy przypadków -według mnie spoko ale pod jednym warunkiem -jeżeli sytuacja zakończyła się śmiercią poszukiwanego, wówczas wydaje mi się, że należy powstrzymać się w tym jednym, jedynym przypadku od oceny sytuacji -po prostu zamilknąć. Należy mieć (moim zdaniem) na uwadze rodzinę, przyjaciół którzy przeżywają w tej chwili tragedię i takie ocenianie wpływa bardzo źle, a także sam szacunek do śmierci.

Dlugi
05-11-2015, 09:05
...Wiem, że nie należałoby oceniać, gdy się nie zna szczegółów, niemniej jestem zdania, że gopr należy jednak wzywać jedynie w przypadku bezpośredniego zagrożenia życia lub absolutnie niemożliwego zejścia o własnych siłach a także w przypadku ostrej zamieci śnieżnej lub 100% mgły, gdy jednocześnie nie jesteśmy w stanie określić swojej lokalizacji i jednocześnie nie jesteśmy w stanie zejść o własnych siłach lub nie jesteśmy przygotowani do przeżycia nocy w lesie (co w sumie już ujęłam). Tyle. ...
Chciałbym mieć tę wiedzę, gdy w razie W zastanawiałbym się czy już dzwonić po pomoc czy odpuścić, bo było by to niepotrzebne zawracanie głowy ratownikom. Szczególnie, że w takim przypadku wieką niewiadomą jest czas nadejścia pomocy i może się okazać, że ktoś starający się nie nadużywać gotowości służb ratowniczych niestety się przeszacował i doczekał pomocy, tyle że spóźnionej...

Zygmunt Skibicki
05-11-2015, 09:29
A ładowarka słoneczna w naszych górach to groźne nieporozumienie.
Używam (http://skibicki.pl/forum/viewtopic.php?p=26200#p26200) i jak do tej pory żadnego "groźnego nieporozumienia" nie zauważyłem. Ślepym...?
Mogę prosić o odrobinę... oświecenia?


...jestem zdania, że gopr należy jednak wzywać jedynie w przypadku bezpośredniego zagrożenia życia lub absolutnie niemożliwego zejścia o własnych siłach a także w przypadku ostrej zamieci śnieżnej lub 100% mgły, gdy jednocześnie nie jesteśmy w stanie określić swojej lokalizacji i jednocześnie nie jesteśmy w stanie zejść o własnych siłach lub nie jesteśmy przygotowani do przeżycia nocy w lesie
Jeśli mamy wzywać pomocy GOPR, a "nie jesteśmy w stanie określić swojej lokalizacji", to... jak oni mają nas znaleźć?
Aplikacja "Ratunek" nie zawsze i nie na każdym telefonie działa. Póki co chyba tylko na Androidach...

panowak
05-11-2015, 10:25
Zastanawiam się w jakiej musiałabym być sytuacji, bym zdecydowała się na ten krok a także mam świadomość, że w wielu sytuacjach w jakich się znalazłam wielu innych turystów dzwoni po gopr. Mi nigdy w życiu nie przeszło to nawet przez głowę (no chyba, że w żartach). Tyle, że w przypadku typowego pobłądzenia - i tak raczej miewam wszystko co mi jest potrzebne, by przetrwać noc w lesie, także podczas mroźnej zimy. Mimo tego, odkąd pamiętam - zawsze mam w głowie oraz wpisane w telefonie numery po gopr.


Ano właśnie. Wydaje mi się, że to jest najistotniejsze. Tak Ty jak i PABLO (wydaje mi się, że go znam z forum rowerowego) zawsze macie cały szpej przy sobie. Wydaje sie, że większość (o ile nie wszystkie) tragicznych wypadków w górach przydarzyło się na wyjściach jednodniowych. Mając śpiwór, ubranie przewidziane na różne pogody (idąc na kilka dni trzeba to założyć z automatu) i namiot lub coś podobnego szansa na przetrwanie nocy lub załamania pogody zdecydowanie rośnie. Na wypadzie jednodniowym inaczej - tutaj może gadżety mają nas ubezpieczyć przed niespodziewanymi przypadkami. Chociaż - być może zamiast gadżetów wystarczyłoby zapakować śpiwór, nóż, zapałki :-) Może kawałek płachty - ale to już niekonieczne, zawsze szałas można zbudować.
Do GOPR'u dzwonimy wtedy w razie unieruchamiającej kontuzji...

Browar
05-11-2015, 12:20
Używam (http://skibicki.pl/forum/viewtopic.php?p=26200#p26200) i jak do tej pory żadnego "groźnego nieporozumienia" nie zauważyłem. Ślepym...?
Mogę prosić o odrobinę... oświecenia?

Też używałem dwóch a naprawiałem następne trzy. Te z wyższej półki są dość duże (duża powierzchnia) i dość niezawodne. Właściwie do zastosowań kajakowych, do dalekich krajów bez infrastruktury itp są doskonałe. W naszym, górskim klimacie też się sprawdzą przy pogodzie, ale ich używanie w takich warunkach trzeba zaplanować. Te tanie są bez wyjątku dziadowskie - za mała powierzchnia, wadliwa elektronika. Moje dwa się zepsuły, dokładniej zdechł moduł ładowania. W tych naprawianych przeze mnie również. Jak zdechnie moduł ładowania w tanim powerbanku, to go nie weźmiemy ze sobą i wszystko jasne. Jak taki moduł zdechnie w solarze podczas wyprawy... Napisałem o groźnym nieporozumieniu w kontekście używania tanich solarów przez osoby niedoświadczone w temacie, które to usłyszały od "wygów" że "solar to dobra rzecz".

Jimi
05-11-2015, 17:50
"Tak Ty jak i PABLO (wydaje mi się, że go znam z forum rowerowego) zawsze macie cały szpej przy sobie. Wydaje sie, że większość (o ile nie wszystkie) tragicznych wypadków w górach przydarzyło się na wyjściach jednodniowych. Mając śpiwór, ubranie przewidziane na różne pogody (idąc na kilka dni trzeba to założyć z automatu) i namiot lub coś podobnego szansa na przetrwanie nocy lub załamania pogody zdecydowanie rośnie. Na wypadzie jednodniowym inaczej - tutaj może gadżety mają nas ubezpieczyć przed niespodziewanymi przypadkami."

-Może Cię to zdziwi ale miałam na myśli zupełnie co innego. Owszem, z reguły noszę śpiwór i inne takie ale pisząc, że zawsze jestem przygotowana do spędzenia nocy w lesie miałam na myśli jedną, jedyną, banalną rzecz, którą można nabyć za cenę mniejszą niż 10 zł, a która to właśnie może uratować moje życie. Mam na myśli folię NRC czyli koc termiczny. Dobrze zaopatrzoną (w bandaże, lekarstwa, rzeczy do pierwszej pomocy) apteczkę noszę absolutnie zawsze. Jedynie latem wyciągam z niej NRC. W okresie od jesieni do wiosny zawsze mam przy sobie minimum dwie folie NRC. Jest to rzecz tak banalna i zajmująca tak śmiesznie mało miejsca i kosztująca kilka złotych i można ją kupić nawet w większości aptek. Należy pamiętać, że człowiek ma temperaturę ponad 36 stopni -to dużo! Jeżeli będziemy potrafili umiejętnie zachować to własne ciepło, to jestem pewna, że nawet przy małych mrozach (powiedzmy do -7) nie grozi nam żadne poważne wychłodzenie, jeżeli będziemy posiadali tą banalną rzecz -folię NRC.

panowak
05-11-2015, 22:17
-Może Cię to zdziwi ale miałam na myśli zupełnie co innego. Owszem, z reguły noszę śpiwór i inne takie ale pisząc, że zawsze jestem przygotowana do spędzenia nocy w lesie miałam na myśli jedną, jedyną, banalną rzecz, którą można nabyć za cenę mniejszą niż 10 zł, a która to właśnie może uratować moje życie. Mam na myśli folię NRC czyli koc termiczny. Dobrze zaopatrzoną (w bandaże, lekarstwa, rzeczy do pierwszej pomocy) apteczkę noszę absolutnie zawsze. Jedynie latem wyciągam z niej NRC. W okresie od jesieni do wiosny zawsze mam przy sobie minimum dwie folie NRC.

Lekko :-) a testowałaś? Opinie są podzielone. Nasz mistrz biegania po górach z Lublina zabłądziwszy w Tatrach we mgle ratował się folią i ocenił że to jednak lipa. Fakt, to była zima (ale nie mroźna) no i on był raczej lekko ubrany...

Basia Z.
05-11-2015, 23:32
Lekko :-) a testowałaś? Opinie są podzielone. Nasz mistrz biegania po górach z Lublina zabłądziwszy w Tatrach we mgle ratował się folią i ocenił że to jednak lipa. Fakt, to była zima (ale nie mroźna) no i on był raczej lekko ubrany...

Też mi się wydaje że mało, osobiście na sobie nie testowałam (chociaż sama noszę przy sobie 2 sztuki).
Raz się przydała, kiedy chłopak z wycieczki, którą prowadziłam skręcił poważnie nogę w kolanie w samym środku jaskini Smocza Jama i nie mógł się ruszyć. Dostał dodatkową kurtkę, został owinięty folią, posadzony na plecaku, a i tak przez około 40 minut oczekiwania na TOPR zdążył zmarznąć.
Trzeba zauważyć, że człowiek po urazie szybciej traci ciepło.

Zygmunt Skibicki
06-11-2015, 09:48
Te z wyższej półki są dość duże (duża powierzchnia) i dość niezawodne. Właściwie do zastosowań kajakowych, do dalekich krajów bez infrastruktury itp są doskonałe. W naszym, górskim klimacie też się sprawdzą przy pogodzie, ale ich używanie w takich warunkach trzeba zaplanować.
Używałem na wielodniowym spływie i działało także w dniu paskudnie deszczowym - oczywiście w wodoszczelnym, przezroczystym worku pod siatką pokładową. Działało także przypięte w takim worku do klapy plecaka w Borach Tucholskich, a łaziłem po solidnym starodrzewie. Nadal ładuje zarówno światłem jak i ładowarką sieciową. Nie spodziewam się zatem problemów na górskich szlakach.
Zapłaciłem około stówy, więc to chyba nie jest żadna "wyższa półka"...
Aha... instrukcja zaleca, by co mniej więcej kwartał naładować ładowarką, a następnie rozładować. Może w tym tkwi pomijana przez lekceważących zagwozdka...?

Jimi
06-11-2015, 13:28
Jestem zadowolona z działania folii, czułam jak odbijała ciepło ciała ale na dłuższą metę jej nie używałam bezpośrednio, zimą stosuję jako dodatkową izolację podłoża namiotu. Myślę jednak, że dzięki niej nie umrę z zimna. Odnośnie izolowania kurtek, nie wiem czy nie lepiej byłoby najpierw owinąć folią a na to druga kurtka albo jeszcze na kurtkę druga folia. Odnośnie biegania z folią to ciężko mi powiedzieć, chyba chodzi żeby się dokładnie owinąć a nie tylko przykryć, zarzucić.

panowak
06-11-2015, 13:53
Jestem zadowolona z działania folii, czułam jak odbijała ciepło ciała ale na dłuższą metę jej nie używałam bezpośrednio, zimą stosuję jako dodatkową izolację podłoża namiotu. Myślę jednak, że dzięki niej nie umrę z zimna. Odnośnie izolowania kurtek, nie wiem czy nie lepiej byłoby najpierw owinąć folią a na to druga kurtka albo jeszcze na kurtkę druga folia. Odnośnie biegania z folią to ciężko mi powiedzieć, chyba chodzi żeby się dokładnie owinąć a nie tylko przykryć, zarzucić.

Ten przypadek to nawet nie było bieganie - on się wybrał na szybkie jednodniowe wejście zimowe w rejon Czerwonych Wierchów. Z żoną. A żona nie biega :-) No skończyło się sprowadzeniem przez TOPR - na dole byli ok. 2 w nocy. Na górze czekali chyba 4-5 godzin na TOPR'owców bo była mgła i śnieżyca - zatem dojście i znalezienie ich trwało. TOPR'owcy jak ich zobaczyli to nieźle klęli bo w tym dniu w zasadzie nikt nie powinien w góry wychodzić - a tym bardziej z tak małym zapasem ubrań i jedzenia (bo z tego co pamiętam to wzięli typowe zestawy biegaczy, czyli wyłącznie batoniki).
I pomyśleć że ten człowiek zdobył… 8-tysięcznik :-) Ale też miał fuksa, bo jeszcze 2 lata wcześniej wogóle nie chodził po górach. A na wyprawie tylko jemu udało się zdobyć szczyt.

P_A_B_L_O
06-11-2015, 22:44
Ty jak i PABLO zawsze macie cały szpej przy sobie.

Dobrze skomponowany ekwipunek niewiele różni się w zależności od czasu trwania wycieczki. Przecież i tak najwięcej ważą i zajmują miejsca w plecaku prowiant i woda. Moim zdaniem nawet na jednodniowe wyjście w teren zawsze należy zabrać pewne minimum wyposażenia. To, że w planach mamy jednodniowy spacer przy dobrej pogodzie wcale nie oznacza, że w rzeczywistości tak się okaże.

Oprócz ekwipunku ważne jest aby "zabrać ze sobą" także dobrą kondycję oraz niezbędne umiejętności. Nie powinno to być problemem dla kogoś, kto wędruje po górach nie tylko sporadycznie przy okazji wakacyjnego urlopu (chociaż niestety nie zawsze tak jest). Codzienne chodzenie pieszo lub rowerem (np. w drodze do/z pracy) bardzo pomaga w utrzymaniu dobrej formy i jako-takie zahartowanie organizmu i przyzwyczajenie go do przebywania na świeżym powietrzu, tym bardziej w gorszych warunkach atmosferycznych. Warto też zbierać informacje nt. różnych technik przydatnych w turystyce i np. przetrwaniu w terenie oraz ćwiczyć w praktyce te umiejętności podczas wędrówek. Takie podstawowe umiejętności jak posługiwanie się mapą i kompasem (także we mgle czy po zmierzchu), umiejętność rozpalenia ognia w każdych warunkach, zbudowania prostego schronienia, udzielenia pierwszej pomocy - to są podstawowe umiejętności bez których nie powinno się wypuszczać w teren.


Wydaje sie, że większość (o ile nie wszystkie) tragicznych wypadków w górach przydarzyło się na wyjściach jednodniowych. Mając śpiwór, ubranie przewidziane na różne pogody (idąc na kilka dni trzeba to założyć z automatu) i namiot lub coś podobnego szansa na przetrwanie nocy lub załamania pogody zdecydowanie rośnie. Na wypadzie jednodniowym inaczej - tutaj może gadżety mają nas ubezpieczyć przed niespodziewanymi przypadkami. Chociaż - być może zamiast gadżetów wystarczyłoby zapakować śpiwór, nóż, zapałki :smile: Może kawałek płachty - ale to już niekonieczne, zawsze szałas można zbudować.
Do GOPR'u dzwonimy wtedy w razie unieruchamiającej kontuzji...


Gro wezwań ratowników ma miejsce podczas wyjść jednodniowych bo zapewne dotyczy to tzw. "niedzielnych turystów" mających kiepską kondycję i znikome doświadczenie górskie. W takim przypadku nawet pełen surwiwalowych gadżetów plecak nie pomoże - będzie jak zbędny balast.

PABLO

bertrand236
08-11-2015, 14:09
W dniu wczorajszym na szczycie Durnej doszło do nagłego zatrzymania krążenia u 74 letniego turysty, mimo natychmiastowo podjętej resuscytacji, trwającej 1,5 godziny nie udało się go uratować. Dziękujemy za wsparcie ratownikom P6 z Cisnej i załodze LPR.

Źródło Facebook GOPR Bieszczady

Pozdrawiam

Lisk
14-11-2015, 14:19
Z Sanoka w Bieszczady popędzili ostro .. oby nic ...

tsa
17-11-2015, 10:58
Ten przypadek to nawet nie było bieganie - on się wybrał na szybkie jednodniowe wejście zimowe w rejon Czerwonych Wierchów. Z żoną. A żona nie biega :-) No skończyło się sprowadzeniem przez TOPR - na dole byli ok. 2 w nocy. Na górze czekali chyba 4-5 godzin na TOPR'owców bo była mgła i śnieżyca - zatem dojście i znalezienie ich trwało. TOPR'owcy jak ich zobaczyli to nieźle klęli bo w tym dniu w zasadzie nikt nie powinien w góry wychodzić - a tym bardziej z tak małym zapasem ubrań i jedzenia (bo z tego co pamiętam to wzięli typowe zestawy biegaczy, czyli wyłącznie batoniki).
I pomyśleć że ten człowiek zdobył… 8-tysięcznik :-) Ale też miał fuksa, bo jeszcze 2 lata wcześniej wogóle nie chodził po górach. A na wyprawie tylko jemu udało się zdobyć szczyt.

Chyba nawet pamiętam ten incydent: http://forum.turystyka-gorska.pl/viewtopic.php?p=682591#p682591 Dobitny przykład na to, że niczym nie zastąpisz myślenia.

panowak
18-11-2015, 09:50
Chyba nawet pamiętam ten incydent: http://forum.turystyka-gorska.pl/viewtopic.php?p=682591#p682591 Dobitny przykład na to, że niczym nie zastąpisz myślenia.W gruncie rzeczy to bardzo sympatyczny i - o dziwo myślący człowiek. Tylko mało doświadczony :-) On nie chodził po górach w zasadzie wcale. On po nich "biega". I to z dużymi sukcesami. Tyle, że dla mnie idea biegania po górach jest lekko niebezpieczna ze względu na znikomą ilość*sprzętu jaką się*zabiera wtedy. A pokonuje się*często trasy 2-3 dniowe robione przez "piechurów". W przypadku nieprzewidzianej sytuacji na bank robi się*bardzo źle.Ale on na razie ma niebywałe szczęście. I przeświadczenie, że wszystko da się osiągnąć tylko trzeba w to wierzyć :-)

Zygmunt Skibicki
19-11-2015, 14:01
Powiem tak: biegać po górach oczywiście można, bo nikt tego przecież nie zakazuje.... na szczęście! Wszystko można pod warunkiem, że robi się to z głową, a nie tylko z "wiarą w sukces"... a tu jeszcze, cytuję "małym doświadczeniu".
Biegi górskie, o ile w ogóle poza marketingowym mają jakiś sens sportowy, to tylko wtedy go posiadają, gdy jest to impreza porządnie zorganizowana z odpowiednim zapleczem ratowniczo medycznym i to przygotowanym na szybkie udzielanie pomocy z ewakuacją włącznie z wielu różnych miejsc trasy jednocześnie. Bez tego to zawsze jest ruletkowe kuszenie losu i igranie z rachunkiem prawdopodobieństwa: im więcej zdarzeń, tym musi być więcej sukcesów, ale też więcej porażek.
Wyszukiwanie zaś: co by tu jeszcze wykombinować takiego, czego nikt jeszcze nie zrobił, to... jak głębiej pogrzebać w motywacjach... ogromne "parcie na szkło" i... niewiele więcej zazwyczaj.

Lisk
27-11-2015, 19:37
http://esanok.pl/2015/miedzynarodowa-akcja-ratownicza-w-bieszczadach-zdjecia-ij001.html

Lisk
18-01-2016, 17:29
http://esanok.pl/2016/kobieta-i-mezczyzna-zagineli-w-bieszczadach-00e8tom.html

Hero
23-01-2016, 10:46
Kolejna akcja, tym razem fałszywy alarm, lub żart. Mam nadzieję, że sprawcę tego nikczemnego czynu dopadnie solidne rozwolnienie za karę.

http://www.bieszczadzka24.pl/wydarzenia/falszywy-alarm-zmarnowany-czas-i-pieniadze/645

Szkutawy
23-01-2016, 12:21
Nie wiem jak ta aplikacja "Ratunek" działa, ale nie można od razu zakładać, że to żartowniś. Często mi się zdarza, że telefon będący w kieszeni się odblokuje i później okazuje się, że do kogoś dzwoniłem. Wszystko na to wskazuje, że to głupi żart, który mógł spowodować brak możliwości udzielenia pomocy przez ratowników GOPR osobie, która w tym samym czasie tej pomocy naprawdę oczekiwała, ale nie można wykluczyć tego, że to niefortunny przypadek. Policja raczej tego nie zrozumie... nawet jeśli by tak było.

Hero
23-01-2016, 13:06
Z ciekawości pobrałem i zainstalowałem aplikację "Ratunek", oby nigdy mi się nie przydała. W przypadek jakoś nie chce mi się wierzyć, gdyż wezwanie pomocy jest dopiero w czwartym kroku. Najpierw jest uruchomienie aplikacji, potem akceptacja komunikatu, potem wybór woda/góry, dopiero wtedy przechodzi się do wezwania, która aby wysłać trzeba trzykrotnie dotknąć wyświetlany znaczek.
To, że nie wierze w przypadek, nie znaczy, że jest niemożliwy. Te nowe piekielne urządzenia już nie raz wprawiały mnie w osłupienie. Dodatkowo, jeżeli uruchomiło się aplikację i przeszło prze pierwsze trzy kroki, a potem z niej wyszło, to po ponownym uruchomieniu jest się już w ostatnim czwartym kroku wezwania. Potrafię też wyobrazić sobie sytuację, że podczas jazdy autem, telefonem rodzica bawi się dziecko i naciska co popadnie. Jeśli już alarm został wysłany przypadkowo, to wypadałoby go odwołać.
Z drugiej strony regulamin aplikacji mówi że:
"5. Warunkiem przyjęcia Wezwania pomocy (zgłoszenia wypadku) jest nawiązanie rozmowy telefonicznej z przedstawicielem Służb Ratowniczych w celu zweryfikowania Wezwania. Informacja ta pojawia się przy każdorazowym uruchomieniu Aplikacji i wymaga akceptacji Użytkownika.

6. W przypadku ograniczonego zasięgu lub też problemów z kontaktem telefonicznym, Aplikacja dokonuje próby połączenia telefonicznego ze Służbą Ratowniczą, a w przypadku braku możliwości połączenia – dąży do wysyłania informacji z lokalizacją Użytkownika. W takiej sytuacji na ekranie Urządzenia Mobilnego po wysłaniu wiadomości SMS na ekranie Urządzenia pojawia się komunikat „Pozycja wysłana do ratowników!” Jednakże taki komunikat nie oznacza, iż zgłoszenie zostało przyjęte przez Służby Ratownicze ani nie oznacza, iż Służby te podejmą jakąkolwiek akcję ratowniczą, dlatego, że nie będzie możliwe zweryfikowanie treści Wezwania (zgodnie z ust. 5)."

Ot takie moje przemyślenia. Najważniejsze, że nikomu nic się nie stało.

Dlugi
28-01-2016, 15:36
Za lasy.gov.pl http://www.lasy.gov.pl/informacje/aktualnosci/trudna-akcja-gopr-w-lesie

Po raz kolejny ratownicy Grupy Bieszczadzkiej GOPR udzielali pomocy poszkodowanemu w wypadku przy pracy w lesie. Na stoku Kiczery Dydiowskiej (799 m n.p.m.) w Nadleśnictwie Stuposiany na pomoc oczekiwał 26-letni drwal z urazem kręgosłupa i kości twarzoczaszki.

Podczas ścinania osiki, przeznaczonej na żer pędowy dla jeleni, został uderzony przez spadający wierzchołek suchego świerka, o który zaczepiła padająca osika.
Tuż po zgłoszeniu do akcji ruszyli ratownicy ze stacji w Ustrzykach Górnych. Z Sanoka wystartował też śmigłowiec LPR z ratownikiem GOPR na pokładzie. Niestety, doleciał tylko do Stuposian, bo pułap chmur uniemożliwił lądowanie w okolicy wypadku, jak również podejmowanie poszkodowanego przy użyciu liny. Trzeba było działać tradycyjnymi metodami. Ratownicy GOPR w końcu dotarli na miejsce zdarzenia quadem z zestawem transportowym.
Poważne uszkodzenie kręgosłupa i czaszki u poszkodowanego wymagało szybkiej interwencji chirurga. Po zabezpieczeniu urazu, rozpoczęto transport drwala do przybyłej karetki pogotowia i dalej do szpitala. Drwal przeszedł już operację, jest w śpiączce klinicznej. Jego stan określany jest jako poważny, ale stabilny. Czekają go jeszcze dalsze zabiegi chirurgiczne.
Cała akcja trwała łącznie prawie trzy godziny - jak na warunki bieszczadzkie przeprowadzona została w bardzo szybkim tempie. Na szczęście samochód goprowców mógł wcześniej dojechać do końca drogi, która w 2015 r. przeszła gruntowną modernizację. Wcześniej byłoby to niemożliwe nawet dla samochodu terenowego. Gdyby nie możliwość skorzystania z drogi leśnej, czas ten znacznie wydłużyłby się.
- W ratowniczej praktyce bardzo często korzystamy z leśnych dróg stokowych, które ułatwiają nam dotarcie do wyższych partii gór, pozwalają też skuteczniej organizować wyprawy poszukiwawcze, których w ostatnich latach jest coraz więcej - mówi Krzysztof Szczurek, naczelnik Grupy Bieszczadzkiej GOPR. - Te drogi mają kapitalne znaczenie, gdy warunki pogodowe lub ciemności uniemożliwiają udział śmigłowca w akcji.
Współpraca Grupy Bieszczadzkiej GOPR z nadleśnictwami z terenu RDLP w Krośnie sformalizowana została w drodze porozumienia zawartego 17 lutego 2004 r. Reguluje ono m.in. zasady udostępniania danych kartograficznych dla GOPR, pomocy w akcjach i udziału wspólnych szkoleniach. W Sanoku trwa właśnie cykl szkoleń dla leśników z zakresu ratownictwa medycznego, które prowadzą goprowcy. Przeszkolonych zostanie łącznie 36 bieszczadzkich leśników z młodszego pokolenia.

Kelly
09-02-2016, 17:00
Z 5 lutego 2016:
Ratownicy GOPR odnaleźli dwójkę turystów, którzy zgubili się w wysokich Bieszczadach.

http://rzeszow.tvp.pl/23906426/ratownicy-gopr-odnalezli-pare-turystow

http://rzeszow.tvp.pl/23909048/dwojka-dwudziestolatkow-zgubila-sie-w-drodze-na-tarnice

Kelly
09-02-2016, 18:48
Ostatnio GOPR ma dużo pracy.

Wczoraj 08.02.2016 otrzymaliśmy informację od 8 turystów znajdujących się na Połoninie Caryńskiej, że nie są w stanie kontynuować dalej marszu i jest im bardzo zimno. Do akcji zadysponowano ratowników z Ustrzyk Górnych i Cisnej, pomogli nam również funkcjonariusze Straży Granicznej. Turyści zostali bezpiecznie sprowadzeni do Schroniska Koliba. W dniu wczorajszym w partiach szczytowych było -3 st. a wiatr wiał z prędkością przekraczającą 100km/h.

Informacja pochodzi z:
https://www.facebook.com/GOPR-Bieszczady-143072789219179/

sir Bazyl
09-02-2016, 19:22
Straszna jest ta Caryńska, prawie nie ma śniegu, wszędzie do cywilizacji 1-1,5 godziny ale może być bardzo zimno w zimie przy huraganowym wietrze - że też nikt im o tym nie powiedział! Najlepiej czekać na GOPR, wtedy robi się cieplej. Dobrze, że mieli jakiegoś bystrzaka co się znał na telefonie komórkowym bo mogło się to skończyć tragedią!!! Ciekawych czasów doczekaliśmy.

uszatek_mis
09-02-2016, 22:13
Straszna jest ta Caryńska, prawie nie ma śniegu, wszędzie do cywilizacji 1-1,5 godziny ale może być bardzo zimno w zimie przy huraganowym wietrze - że też nikt im o tym nie powiedział! Najlepiej czekać na GOPR, wtedy robi się cieplej. Dobrze, że mieli jakiegoś bystrzaka co się znał na telefonie komórkowym bo mogło się to skończyć tragedią!!! Ciekawych czasów doczekaliśmy.

Sir, czy mi się wydaje, czy jesteś zgryźliwy :-) Lepiej, że zrobili to (telefon), niż miałoby się to inaczej zakończyć. Widocznie mieli jakieś powody, że nie mogli kontynuować wędrówki. Ty znasz szlak i wiesz jakie są odległości (pomijam czasy, bo pogoda bardzo na nie wpływa).
Być może na FB GOPRu coś jest więcej napisane, ale nie dane mi jest tego doczytać - nie używam FB.
Można oczywiście gdybać dlaczego w ogóle wyszli przy takim wietrze w góry - ale widocznie jakieś powody mieli.

sir Bazyl
09-02-2016, 23:25
Też nie używam FB a z komunikatu zamieszczonego powyżej dowiedziałem się, że było im bardzo zimno i nie byli w stanie kontynuować marszu, czyli cała ósemka zasłabła, nikt nikomu nie potrafił pomóc, nikt nie wiedział skąd przyszli, dokąd szli, jak wrócić, gdzie są szlaki, jak się używa mapy itd. Ale zauważyłem, że teraz panuje trend tłumaczenia "dziwnych" zachowań ludzi ("widocznie jakieś powody mieli") i nie dotyczy to tylko tego przypadku. Sprowadzili ich a nie znieśli bądź zwieźli, czyli nie było tak źle. Czekając przez pewnie co najmniej godzinę na pewno się nie rozgrzali wykonanym telefonem. GOPR otrzymuje wezwanie i musi reagować, szkoda tylko, że te komunikaty są takie skąpe bo pewnie można by się wiele ciekawych rzeczy dowiedzieć. Odległości i przebiegi szlaków nie są objęte tajemnicą, zimą można się spodziewać, że będzie zimno, itd., itp. Do wędrówki trzeba się po prostu przygotować. Oczywiście mogą się zdarzyć losowe przypadki - zasłabnięcie, urazy, itd. ale tu nie ma o tym słowa. Jak pisał Krygowski: "do gór trzeba dorosnąć a nie góry obniżać do siebie". Ale to była inna epoka...

Jimi
09-02-2016, 23:55
Popieram Sir Bazyla w 100%. Często mnie krew zalewa jak słyszę o kolejnej akcji gopr. Przykro mi ale sytuację oceniam ze swojej perspektywy, gdzie nie wyobrażam sobie wyjść w (nawet doskonale mi znane) góry bez odpowiedniego przygotowania pod względem ubioru i wyposażenia- nawet jeżeli będzie 20 stopni mrozu i silny wiatr -nie wyobrażam sobie po prostu, aby było mi w górach zimno zimą. Nie wyobrażam sobie także wyjść w (nawet doskonale mi znane) góry bez mapy i sprzętu do nawigacji (preferuję tradycyjny kompas). Ale to w sumie temat rzeka przewałkowany sto tysięcy razy :)

uszatek_mis
10-02-2016, 08:44
Popieram Sir Bazyla w 100%. Często mnie krew zalewa jak słyszę o kolejnej akcji gopr. Przykro mi ale sytuację oceniam ze swojej perspektywy, gdzie nie wyobrażam sobie wyjść w (nawet doskonale mi znane) góry bez odpowiedniego przygotowania pod względem ubioru i wyposażenia- nawet jeżeli będzie 20 stopni mrozu i silny wiatr -nie wyobrażam sobie po prostu, aby było mi w górach zimno zimą. Nie wyobrażam sobie także wyjść w (nawet doskonale mi znane) góry bez mapy i sprzętu do nawigacji (preferuję tradycyjny kompas). Ale to w sumie temat rzeka przewałkowany sto tysięcy razy :)
Chwała Ci za to i tez uważam, że to prawidłowe postępowanie. Sęk w tym, że czasem niektórych coś zaskakuje.


Też nie używam FB a z komunikatu zamieszczonego powyżej dowiedziałem się, że było im bardzo zimno i nie byli w stanie kontynuować marszu, czyli cała ósemka zasłabła, nikt nikomu nie potrafił pomóc, nikt nie wiedział skąd przyszli, dokąd szli, jak wrócić, gdzie są szlaki, jak się używa mapy itd. Ale zauważyłem, że teraz panuje trend tłumaczenia "dziwnych" zachowań ludzi ("widocznie jakieś powody mieli") i nie dotyczy to tylko tego przypadku. Sprowadzili ich a nie znieśli bądź zwieźli, czyli nie było tak źle. Czekając przez pewnie co najmniej godzinę na pewno się nie rozgrzali wykonanym telefonem. GOPR otrzymuje wezwanie i musi reagować, szkoda tylko, że te komunikaty są takie skąpe bo pewnie można by się wiele ciekawych rzeczy dowiedzieć. Odległości i przebiegi szlaków nie są objęte tajemnicą, zimą można się spodziewać, że będzie zimno, itd., itp. Do wędrówki trzeba się po prostu przygotować. Oczywiście mogą się zdarzyć losowe przypadki - zasłabnięcie, urazy, itd. ale tu nie ma o tym słowa. Jak pisał Krygowski: "do gór trzeba dorosnąć a nie góry obniżać do siebie". Ale to była inna epoka...
Wszystko, co piszesz, jest oczywiście prawdą .. z pewnego punktu widzenia, a mianowicie Twojego. Dopóki nie ma pełnego obrazu sytuacji, to trudno się wypowiadać dlaczego wyszli/nie mogli iść dalej/wezwali GOPR. Nikogo nie zamierzam bronić. Jedynie sugeruję powstrzymać się od pochopnych komentarzy.
Można gdybać, że ósemka zasłabła - a jeśli (gdyby) był jeden doświadczony i właśnie on zasłabł, a reszta wpadła w panikę i straciła głowę? Tego nie wiemy.
"Osądzając" stawiamy się w podobnej sytuacji, jak komentujący wpisy z kolejnej akcji np TOPR - że znowu poleźli w te góry, a po co, a niech płacą itepe...

Podsumowując - rozumiem i popieram stronę Jimi, w jakimś stopniu rozumiem także Twoją, Sir. Apeluję jedynie o umiar.
O trend tłumaczenia dziwnych zachowań ludzi siebie nigdy nie podejrzewałem - nie tłumaczę ich. Przyjmuję takimi, jakie są.

bertrand236
10-02-2016, 09:43
Rozumiem i popieram sir Bazyla. Dlaczego? Po przeczytaniu informacji, że grupa ludzi dzwoniła po TOPR aby ich sprowadził z Morskiego Oka (tam jest asfalt -o ile dobrze sobie przypominam), takie zachowanie musi budzić refleksje jakie miał sir Bazyl. Wszystko kreci sie wokół ubezpieczania się turystów i odpłatności za akcje ratownicze.
Pozdrawiam

Zygmunt Skibicki
10-02-2016, 10:05
Wszystko, co piszesz, jest oczywiście prawdą .. z pewnego punktu widzenia, a mianowicie Twojego. Dopóki nie ma pełnego obrazu sytuacji, to trudno się wypowiadać dlaczego wyszli/nie mogli iść dalej/wezwali GOPR. Nikogo nie zamierzam bronić. Jedynie sugeruję powstrzymać się od pochopnych komentarzy.
Można gdybać, że ósemka zasłabła - a jeśli (gdyby) był jeden doświadczony i właśnie on zasłabł, a reszta wpadła w panikę i straciła głowę? Tego nie wiemy.
"Osądzając" stawiamy się w podobnej sytuacji, jak komentujący wpisy z kolejnej akcji np TOPR - że znowu poleźli w te góry, a po co, a niech płacą itepe...

Podsumowując - rozumiem i popieram stronę Jimi, w jakimś stopniu rozumiem także Twoją, Sir. Apeluję jedynie o umiar.
O trend tłumaczenia dziwnych zachowań ludzi siebie nigdy nie podejrzewałem - nie tłumaczę ich. Przyjmuję takimi, jakie są.
Pełna zgoda!
Od tego są media, by informowały. Także to forum jest medium...
Silenie się tu na opiniotwórczość chyba jednak często przekracza zakres wiedzy w sprawie, możliwości rzetelnych analiz oraz... umiejętności.
Poza tym... czy aby na pewno takie opinie, zwłaszcza te oburzające się na głupotę... nie własną, są tu potrzebne? Wątpię.
Informujmy zatem posługując się opublikowanymi, w domyśle dziennikarsko sprawdzonymi faktami, a wnioski niech każdy wyciągnie sobie tu sam.
Mam niepłoną nadzieję, że większy będzie z tego pożytek niż z czczego, bo nic do sprawy nie wnoszącego natrząsania się.

Z drugiej wszak strony...
Coś dużo ostatnio tych wezwań górskich przez ludzi, którzy... "z powodu złych warunków nie mogą dalej iść", wzywają pomoc, czekają na nią, a potem jednak z ratownikami idą...
Bliski jest, sądzę, moment, gdy ktoś wezwie GOPR/TOPR/WOPR, bo miał potrzebę, a nie przewidział i nie wziął ze sobą papieru toaletowego...
Nadopiekuńczość... obojętnie: własna czy narzucona zawsze demoralizowała... A potem to już nigdy nie wiadomo, do kogo mieć pretensje: do beztroskich wagabundów, czy złych, albo źle rozumianych obowiązków opiekuńczych? Wszak jedno "napędza" drugie!

uszatek_mis
10-02-2016, 10:17
Więcej szczegółów.

http://www.nowiny24.pl/bieszczady/art/9380352,straznicy-graniczni-pomagali-szukac-zaginionych-osob,id,t.html

Kelly
11-02-2016, 22:24
Być może na FB GOPRu coś jest więcej napisane, ale nie dane mi jest tego doczytać - nie używam FB.
Można oczywiście gdybać dlaczego w ogóle wyszli przy takim wietrze w góry - ale widocznie jakieś powody mieli.

Na FB GOPRu nie ma szczegółowych informacji na temat tej akcji. W większości przypadków GOPRowcy zamieszczając relację z jakiegoś zdarzenia opisują je ograniczając się do czasu, miejsca zdarzenia i sposobu udzielonej pomocy. Dodatkowo podają również informację o warunkach atmosferycznych. Nie oceniają postawy zgłaszających zajście turystów, nie osądzają czy wezwanie było zasadne czy też nie. Nie wydają swoich prywatnych opinii. Na każde wezwanie wyruszają w góry by udzielić pomocy osobom które podjęły decyzję, że nie są w stanie dalej samodzielnie kontynuować marszu. Nawet na te wezwania, które mogłyby nam się wydawać absurdalne - choćby niedawna akcja na potoku Rzeczyca czy utknięcie turystów na drodze do Morskiego Oka. Bo co powiedzą, że wezwanie jest niezasadne i nie udzielą pomocy?

Każdy wypadek w górach jest szeregiem nagromadzonych błędów. Dyskusja choćby na tym forum jest jak najbardziej wskazana a nawet konieczna. Prowadzi do wymiana poglądów i wyciągania wniosków. Moje wnioski z akcji na Caryńskiej - błędem było wyjście w góry w takich warunkach jakie wówczas panowały z grupą młodzieży. No ale stało się i mimo wszystko chyba pomoc w tej sytuacji była konieczna. Tym bardziej, że w artykule z GC Nowiny można przeczytać, że w grupie znajdowała się młodzież w wieku 14-16 lat i jedna osoba musiała być transportowana z powodu osłabienia.
Jeśli chodzi o akcję na Rzeczycy to tak sobie myślę, że ludziom trochę pomieszało się w głowach i myślą sobie, że skoro ratownicy GOPR udzielają pomocy na każde wezwanie to w każdej sytuacji mogą ich wezwać.

uszatek_mis
12-02-2016, 08:24
Dyskusja choćby na tym forum jest jak najbardziej wskazana a nawet konieczna. Prowadzi do wymiana poglądów i wyciągania wniosków.

Oczywiście i z tym się nie spieram. Nie wyciągajmy tylko pochopnych wniosków z niepełnych danych.

Zygmunt Skibicki
12-02-2016, 10:08
...utknięcie turystów na drodze do Morskiego Oka...
I to jest dobry przykład, jak nawet bezbłędnie cytując media można łatwo wprowadzić dyskutantów w błąd?
Fakt: ci turyści utknęli "na drodze do Morskiego Oka". To bez cienia wątpliwości była osławiona droga Oswalda Balzera, a wezwanie nastąpiło dokładnie z Polany Włosienica!
Natomiast nie utknęli oni tam idąc do Morskiego Oka, co sugeruje cytowana wyżej fraza zdania. Wręcz przeciwnie. Oni się w morskoocznej restauracji zasiedzieli tak długo, że zapadł zmierzch, a oni bez latarek dali radę zejść oblodzoną drogą jedynie na Polanę Włosienicę, czyli circa... kawalątek.

- - - Updated - - -


Nie wyciągajmy tylko pochopnych wniosków z niepełnych danych.
A że z przyczyn zasadniczych dane są bardzo ograniczone... wręcz lakoniczne, to wyciągane na ich podstawie wnioski są warte tyle co... zeszłoroczny śnieg.

Dlugi
12-02-2016, 10:08
Rozumiem i popieram sir Bazyla. Dlaczego? Po przeczytaniu informacji, że grupa ludzi dzwoniła po TOPR aby ich sprowadził z Morskiego Oka (tam jest asfalt -o ile dobrze sobie przypominam), takie zachowanie musi budzić refleksje jakie miał sir Bazyl.
A ja nie rozumiem, tak samo jak nie rozumiem Twojego wpisu. Parę razy padło już stwierdzenie, by nie wydawać osądów nie znając wszystkich szczegółów.
Na MO, z tego co doszło do mnie (a i tak wszystkiego pewnie nie wiem), było tak, że paręnaście osób pytało fiakrów, czy jeszcze raz przyjadą. Nie przyjechali. W tej grupie były też małe dzieci, początek drogi (wzywający TOPR nie wiedzieli, że tylko początek) był oblodzony, ściemniało się. Mając ze sobą małe dzieci, przed sobą 10km marszu po lodzie w pełni rozumiem wzywających. No ale jak ładnie brzmiały tytuły artykułów...
Tak samo jak i akcja na Caryńskiej - teraz dowiadujemy się, że jedna osoba wymagała transportu. Czy reszta towarzystwa stała w miejscu i czekała na GOPR czy też próbowała jednak iść im naprzeciw - też nie wiemy...

Kelly
12-02-2016, 17:43
Użyte przeze mnie sformułowanie "...utknięcie turystów na drodze do Morskiego Oka..." nie wynikało z mojej niewiedzy na temat miejsca gdzie wydarzyło się całe zdarzenie (w opisywanych relacjach miejsce to było bardzo dobrze nazwane i osoby które mają minimalną wiedzę na temat tamtego rejonu bardzo dobrze wiedzą gdzie wydarzyło się zajście). To wydarzenie na pewno będzie w ten sposób definiowane, gdyż w jego nazwie można dopatrzeć się humorystycznego podejścia do całej sytuacji. Bo jak można wzywać TOPR "na drodze do Morskiego Oka" z uwagi na to, że zrobiło się ślisko i zapadał zmierzch?. Widocznie można.


W tej grupie były też małe dzieci, początek drogi (wzywający TOPR nie wiedzieli, że tylko początek) był oblodzony, ściemniało się. Mając ze sobą małe dzieci, przed sobą 10km marszu po lodzie w pełni rozumiem wzywających. No ale jak ładnie brzmiały tytuły artykułów...


Więc co robiły tam osoby z małymi dziećmi gdy już się ściemniało a na dół jest jeszcze 10 km? Na pewno w planach mieli zjazd wozem konnym. Ale nie było już wozów. I co dalej?
Nikomu nie muszę pisać w jaki sposób należy planować wycieczkę w góry. Trzeba brać pod uwagę różnego rodzaju scenariusze. Ja podszedłbym trochę inaczej do sprawy a mianowicie określiłbym to w ten sposób, że wśród osób starszych oraz osób z małymi dziećmi, którzy nie mogli doczekać się na konne wozy byli tacy, którym fizycznie nic nie było ale mieli pretensje do całego świata, że muszą wracać na dół na nogach a 10 km to trochę huhu za dużo. Artykułów z tego zdarzenia jest wiele w internecie, poniżej jeden z nich z komentarzem TOPR-owca i straży pożarnej.

http://www.gazetakrakowska.pl/artykul/9230265,tatry-setka-ludzi-utknela-na-drodze-do-morskiego-oka-zadali-by-ktos-po-nich-przyjechal,id,t.html

No ale mamy tu bieszczadzkie forum i bieszczadzkie wątki a dużo tych porównań do wypadków tatrzańskich. Może z uwagi na to, że duża część wypadków w Tatrach zdarza się przez nieodpowiedzialne planowanie wycieczek i co gorsza ich realizację a ostatnich kilka wypadków w Bieszczadach z takowymi się kojarzą?

janusz194
12-02-2016, 19:22
Moim zdaniem opisane wyżej przypadki można potraktować jak wezwanie bezpłatnej taksówki, zgodnie z polskim prawem nieuzasadnione wezwanie pogotowia ratunkowego jest płatne i należało by w ten sposób potraktować co najmniej przypadek tatrzański. Według wiedzy jaka posiadam coraz częściej zdarzają się podobne wezwania w Tatrach. Okazuje się że i Bieszczady nie są od tego wolne.

Slav
12-02-2016, 20:56
Do stadniny koni matka przywiozła swoje dziecko na umówioną jazdę. Dziewczynka miała rękę w gipsie,instruktorka odmówiła jej lekcji,a matka zaskoczona pytała "Dlaczego"?. Na pogotowiu była kolejka, był w niej pacjent z atakiem kamicy nerkowej,miał takie bóle,że klęczał przed drzwiami. Gdy do gabinetu otwarły się drzwi to powiedział,że teraz nie jest jego kolej. Każdy na swój sposób interpretuje zagrożenia( i inne ziemskie sprawy).
Może sposobem na minimalizowanie takich sytuacji by było "szersze" uświadamianie turystów - tylko jak? Groźba kar pieniężnych może doprowadzić do sytuacji,że ktoś potrzebujący nie skorzysta z numeru do GOPR, bo będzie się bał konsekwencji.

janusz194
12-02-2016, 21:14
Do stadniny koni matka przywiozła swoje dziecko na umówioną jazdę. Dziewczynka miała rękę w gipsie,instruktorka odmówiła jej lekcji,a matka zaskoczona pytała "Dlaczego"?. Na pogotowiu była kolejka, był w niej pacjent z atakiem kamicy nerkowej,miał takie bóle,że klęczał przed drzwiami. Gdy do gabinetu otwarły się drzwi to powiedział,że teraz nie jest jego kolej. Każdy na swój sposób interpretuje zagrożenia( i inne ziemskie sprawy).
Może sposobem na minimalizowanie takich sytuacji by było "szersze" uświadamianie turystów - tylko jak? Groźba kar pieniężnych może doprowadzić do sytuacji,że ktoś potrzebujący nie skorzysta z numeru do GOPR, bo będzie się bał konsekwencji.

Przedstawiłeś bardzo wyraźnie wszystkie zagrożenia - Pogotowie robi za taksówkę a ktoś kona, ktoś kona i boi się że go nie stać na wezwanie pomocy - kwadratura koła, tego się chyba nie da rozwiązać bo w "szersze uświadomienie turystów" nie wierzę - pozostaje wiara w wiedzę i doświadczenie Ratowników przy podejmowaniu decyzji o podjęciu akcji ratunkowej.

Leuthen
15-07-2016, 17:04
"Trzy, cztery razy dziennie od początku wakacji interweniują ratownicy górscy w Bieszczadach. - Zazwyczaj pomagamy turystom, którzy doznali udarów cieplnych lub się odwodnili w górach – powiedział ratownik dyżurny bieszczadzkiej grupy GOPR Paweł Szopa.

- Lipiec jest tradycyjnie trochę spokojniejszy niż sierpień, aczkolwiek w tym roku turystów jest dość sporo. To sprawia, że i naszych interwencji jest więcej – zauważył Szopa.
Przypomniał, że wybierając się w góry w upalne dni obowiązkowo trzeba założyć nakrycie głowy, okulary przeciwsłoneczne oraz zabrać ze sobą dużo niegazowanej wody do picia, "którą należy regularnie pić". - Jeśli tego nie robimy to możemy na tyle odwodnić się, że nie będziemy w stanie kontynuować marszu – podkreślił ratownik.
Zwrócił też uwagę, że idąc w góry powinniśmy być przygotowani na gwałtowne zmiany pogody. - Temperatura powietrza z ponad 30 stopni Celsjusza może w krótkim czasie spaść do 10 stopni, a wtedy następuje błyskawiczne wychłodzenie organizmu – dodał goprowiec.
Zaapelował również o ostrożność w czasie burz. - Jeżeli widzimy pierwsze, nawet słabe symptomy burzy to musimy, nie powinniśmy, ale musimy zejść jak najszybciej w doliny. Burza w górach rozwija się wyjątkowo szybko i jest bardzo niebezpieczna – zauważył.
Ratownik zdecydowanie odradza obserwowanie burzy w górach, choć – jego zdaniem – "jest to piękne zjawisko". "Chodzenie w góry, w najwyższy punkt żeby pooglądać burze jest śmiertelnie niebezpieczne. Co roku notujemy wypadki związane z porażeniem piorunami" – przypomniał.
Bieszczadzka grupa GOPR liczy 208 ratowników i kandydatów na ratowników górskich.
Podczas wakacji obok całorocznych stacji ratunkowych GOPR w Sanoku, Ustrzykach Górnych i Cisnej pracują także sezonowe stacje na Połoninie Wetlińskiej oraz w Dukli w Beskidzie Niskim.
Sieć placówek GOPR dodatkowo uzupełniają punkty ratunkowe w schroniskach "Koliba" na Przysłupiu Caryńskim, "Pod Wysoką Połoniną" w Wetlinie oraz "Bacówce" pod Małą Rawką.
Ratownicy bieszczadzkiej grupy GOPR monitorują prawie cztery tys. km kw. Opiekują się turystami w Bieszczadach, Beskidzie Niskim, a także w Górach Sanocko-Turczańskich oraz na pogórzach Dynowskim i Przemyskim."

http://wiadomosci.onet.pl/rzeszow/bieszczady-gopr-interweniuje-kilka-razy-dziennie/91e99r

Leuthen
10-08-2016, 18:33
50 interwencji ratowników GOPR tego lata w Bieszczadach"Ratownicy górscy będą świętować dopiero po zakończeniu lata - mówi na naszej antenie wiceprezes bieszczadzkich goprowców Erwin Gorczyca. 10 sierpnia to Dzień Przewodników i Ratowników Górskich. Gość Radia Rzeszów dodaje, że pełnia sezonu turystycznego jest okresem ciężkiej pracy i czujności. Tylko w czasie tych wakacji było w Bieszczadach 50 interwencji, w sumie od początku roku prawie 200. Jak mówi wiceprezes bieszczadzkiej grupy GOPR to w większości zasłabnięcia i kontuzje. Jak dodaje Erwin Gorczyca w górach nie można pozwolić sobie na rutynę, nawet w czasie podejścia na stosunkowo bezpieczny a jednocześnie najbardziej popularny bieszczadzki szczyt, czyli Połoninę Wetlińską.
Nad bezpieczeństwem turystów w Bieszczadach czuwa 211 ratowników, w tym 17 zawodowców. Wiceprezes bieszczadzkiej grupy GOPR powiedział nam, że zainteresowanie ratownictwem górskim utrzymuje się na stałym poziomie. Jak podkreśla, to szczególne zajęcie wymaga określonych predyspozycji. To m.in. znajomość gór, dobry stan zdrowia, umiejętność jazdy na nartach i wiek od 18 do 35 lat . A egzaminy wstępne kandydatów na ratowników odbywają się w styczniu."

http://www.radio.rzeszow.pl/informacje/48844/50-interwencji-ratownikow-gopr-tego-lata-w-bieszczadach

Leuthen
16-08-2016, 00:14
"Policja ustala okoliczności śmierci mężczyzny znalezionego w poniedziałek rano w Bieszczadach. GOPRowcy otrzymali zgłoszenie od turystów, że na Dziale czyli masywie prowadzącym na Małą Rawkę w borowinie znaleźli ciało mężczyzny.
Na miejsce poleciał śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowej. Lekarz stwierdził zgon. Teraz ciało jest transportowane w dół przez ratowników GOPR. Ze wstępnych ustaleń wynika, że około 60-letni mężczyzna jest prawdopodobnie mieszkańcem Bieszczadów, wybrał się w góry by zbierać borówki. Jego tożsamość jest ustalana, ponieważ nie miał przy sobie dokumentów."

http://www.radio.rzeszow.pl/informacje/48950/w-bieszczadach-turysci-znalezli-cialo-mezczyzny

Leuthen
19-08-2016, 18:28
"Nie ma dnia, żeby ratownicy bieszczadzkiej grupy Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego nie ruszali z pomocą turystom, ale też mieszkańcom bieszczadzkich miejscowości.
Minionej nocy poszukiwali mężczyzny w dolinie Sanu. Wypłynął on pontonem z Dwerniczka do Rajskiego i gdy o określonej porze nie dotarł na miejsce, jego żona wezwała pomoc. Ratownicy znaleźli pływaka dopiero około godz. 23.00 w nocy. Jak tłumaczył, stłukł sobie rękę i nie mógł szybciej płynąć - dlatego jego wyprawa pontonem się przedłużyła.
Wczoraj (czwartek) w Polanach w Beskidzie Niskim bieszczadzcy GOPR-owcy pomagali mieszkańcowi wsi, który przeciął sobie podudzie piłą motorową. Lotnicze Pogotowie Ratunkowe zabrało go do szpitala. W poniedziałek znosili z rejonu Działu w Bieszczadach ciało mieszkańca Bieszczad, który wybrał się na jagody i zmarł w niewyjaśnionych okolicznościach.
Najczęściej jednak ratownicy udzielają pomocy turystom, który nie przygotowani wybierają się w góry i doznają urazów stawów skokowych."

http://www.radio.rzeszow.pl/informacje/49029/bieszczadzcy-gopr-owcy-maja-rece-pelne-roboty

Leuthen
30-09-2016, 02:06
Wiadomość z niedzieli 25.IX

"Nad ranem bieszczadzcy GOPR-owcy odnaleźli mężczyznę, który zgubił się w górach. O zaginięciu poinformowali około 22.00 turyści przebywający w schronisku "Chata Socjologa" na Otrycie. Ich znajomy, z którym po południu wyszli w góry nie wrócił do późnych godzin nocnych. Wtedy rozpoczęła się akcja poszukiwawcza.
Jak się okazało, mężczyźnie rozładował się telefon komórkowy, nie miał też latarki. Postanowił więc poczekać aż się rozjaśni. Nad ranem odnaleźli go ratownicy i przetransportowali do schroniska. A po wczorajszej burzy, która przeszła nad Bieszczadami na szlakach jest mokro, a widoczność jest ograniczona do kilkuset metrów, a w wyższych partiach gór nawet do kilkudziesięciu metrów."



http://www.radio.rzeszow.pl/informacje/49818/nie-zszedl-do-schroniska-na-noc-odnalezli-go-ratownicy-gopr

Leuthen
16-10-2016, 22:06
"Dwukrotnie interweniowali wczoraj bieszczadzcy GOPR-owcy niosąc pomoc, turystom mającym kłopoty w górach. Pierwsza akcja ratownicza miała miejsce w rejonie szczytu Smerek, gdzie turystka straciła przytomność. Druga na Małej Rawce - tam inna turystka doznała kontuzji stawu skokowego.Na bieszczadzkich szlakach szlakach jest ślisko, pada deszcz, wieje silny wiatr, jest też mgła. Ratownicy odradzają górskie wycieczki."

http://www.radio.rzeszow.pl/informacje/50336/gopr-odradza-wycieczki-w-gory

Leuthen
14-11-2016, 09:30
Wiadomość z wczoraj (niedziela 13 XI)
"20 ratowników szukało wczoraj dwóch osób, które zgubiły szlak podczas wyprawy w Bieszczady. Turyści schodzili ze Smereka w rejonie Kalnicy. Po 4-godzinnej akcji późnym wieczorem odnaleźli ich ratownicy GOPR-u. Turyści nie wymagali pomocy lekarskiej - poinformował Hubert Marek z Sanockiej Grupy GOPR.

W górach od wczoraj panują trudne warunki. Pada śnieg i jest bardzo słaba widoczność. Na Połoninie Wetlińskiej wiatr osiąga prędkość 110 km/h. Jest mgła, około 10 cm śniegu i minus 10 stopni. Z kolei w Ustrzykach Górnych jest około 5 cm. śniegu i -5 stopni. Wg prognoz podobna pogoda w górach będzie także dziś w nocy i jutro w ciągu dnia."

http://www.radio.rzeszow.pl/informacje/51062/zgubili-szlak-w-bieszczadach

Leuthen
17-11-2016, 21:16
"Grupa 12 zabłąkanych turystów - w tym dzieci - sprowadzana przez goprowców z górnej partii Bieszczadów, już szczęśliwie dotarła do Wetliny. Nikt nie ucierpiał, choć wielu wędrowców , było mocno przemarzniętych. Wycieczka z Czarnej koło Łańcuta zabłądziła powyżej górnej granicy lasu, idąc czarnym szlakiem z Jaworzca w kierunku na Smerek. Turyści chcieli zejść do Wetliny i stracili orientację. W górach jest zimno , mglisto, mokro i wietrznie; zapadł zmrok.Ratownicy - zaraz po odebraniu prośby o pomoc - wysłali turystom specjalną aplikację komórkową "Ratunek", umożliwiającą ich lokalizację . Jednocześnie w góry wyruszyło 12 goprowców z Cisnej i Ustrzyk Górnych. Do zagubionych dotarli przed 16.00.
Cała ta akcja ratunkowa w Bieszczadach trwała około czterech godzin."

http://www.radio.rzeszow.pl/informacje/51184/akcja-ratownikow-gopr-w-bieszczadach

Leuthen
04-12-2016, 10:46
"GOPRowcy interweniowali wczoraj w Bieszczadach. Po południu stacja GOPR otrzymała informacje, że dwójka turystów znajdująca się na Szerokim Wierchu nie jest w stanie kontynuować dalej marszu. Mieszkańcy Dolnego Śląska byli przemoczeni i zmarznięci. Na pomoc turystom wyruszyli ratownicy z Ustrzyk Górnych i Cisnej. Przyleciał też śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Po sprowadzeniu turystów do Ustrzyk u 23-letniej kobiety stwierdzono łagodne objawy hipotermii. Śmigłowiec przetransportował turystkę do sanockiego szpitala."

http://www.radio.rzeszow.pl/informacje/51621/akcja-gopr-w-bieszczadach

Leuthen
21-01-2018, 21:37
"Ratownicy Bieszczadzkiej grupy GOPR odnaleźli dwójkę turystów, którzy wczoraj późnym popołudniem zabłądzili w masywie Szerokiego Wierchu.. Akcja poszukiwawcza trwała kilka godzin - i zakończyła się około godz. 21. Wzywający pomocy turyści mieli w telefonach zainstalowaną aplikację "Ratunek" dzięki czemu ratownikom udało się ustalić ich dokładne położenie. Wcześniej GOPR-owcy wspólnie z Lotniczym Pogotowiem Ratunkowym interweniowali w Bystrem, gdzie na wyciągu narciarskim 11-letni chłopiec złamał podudzie."

https://www.radio.rzeszow.pl/#ajx/wiadomosci/8794/dwoje-turystow-uratowanych-w-bieszczadach

Leuthen
28-01-2018, 19:00
"Wczoraj GOPR-owcy ewakuowali z Małej Rawki 11-letnią dziewczynkę z podejrzeniem złamania nogi. Dziecko uderzyło w drzewo zjeżdżając na "jabłuszku". Akcja zakończyła się pomyślnie, rodzice sami zawieźli dziecko do szpitala."
https://www.radio.rzeszow.pl/wiadomosci/8986/gopr-owcy-o-warunkach-turystycznych-w-bieszczadach-ostrzegaja-przed-pogorszeniem-pogody

Hero
04-02-2018, 17:10
W ostatni czwartek po południu GOPR prowadził poszukiwania chłopca w wieku 11 lat, który wędrując z rodziną oddalił się od niej i zgubił.
Chłopiec się znalazł cały i zdrowy. Rodzice i dzieci nie byli przygotowani do wędrówki, nie mieli odpowiedniej odzieży i sprzętu, chłopiec nie miał nawet rękawiczek.
Powyżej lasu nie było widoczności, a prędkość wiatru przekraczała 100 km/h. Okazuje się, że w takich warunkach można zgubić własne dziecko...

Leuthen
04-02-2018, 18:38
"Ratownicy z bieszczadzkiej grupy GOPR apelują do turystów o zachowanie szczególnej ostrożności. Po obfitych opadach śniegu warunki w górach są bardzo trudne. Dodatkowo nie działają telefony komórkowe, to może opóźnić ewentualną akcje ratunkową   
- Ludzie nie są w stanie wezwać pomocy z miejsca wypadku - powiedział nam dyżurny ratownik, Jarosław Makutynowicz. - To duże utrudnienie dla potrzebujących pomocy. Jeżeli nie mamy łączności komórkowej, czas oczekiwania na pomoc wydłuża się diametralnie - dodał ratownik.
Problem z łącznością komórkową w Bieszczadach to efekt awarii sieci energetycznej po obfitych opadach śniegu. Do awarii sieci komórkowej w Bieszczadach doszło także przed miesiącem. Pełna łączność została przywrócona po kilku dniach."

https://www.radio.rzeszow.pl/#ajx/wiadomosci/9182/goprowcy-ostrzegaja-w-bieszczadach-niema-lacznosci-komorkowej

uszatek_mis
04-02-2018, 22:51
"Ratownicy z bieszczadzkiej grupy GOPR apelują do turystów o zachowanie szczególnej ostrożności. Po obfitych opadach śniegu warunki w górach są bardzo trudne. Dodatkowo nie działają telefony komórkowe, to może opóźnić ewentualną akcje ratunkową   
- Ludzie nie są w stanie wezwać pomocy z miejsca wypadku - powiedział nam dyżurny ratownik, Jarosław Makutynowicz. - To duże utrudnienie dla potrzebujących pomocy. Jeżeli nie mamy łączności komórkowej, czas oczekiwania na pomoc wydłuża się diametralnie - dodał ratownik.
Problem z łącznością komórkową w Bieszczadach to efekt awarii sieci energetycznej po obfitych opadach śniegu. Do awarii sieci komórkowej w Bieszczadach doszło także przed miesiącem. Pełna łączność została przywrócona po kilku dniach."

https://www.radio.rzeszow.pl/#ajx/wiadomosci/9182/goprowcy-ostrzegaja-w-bieszczadach-niema-lacznosci-komorkowej

Z tego, co mi wiadomo, to na teraz (21:45) praktycznie w całych Bieszczadach już jest prąd.
Przed miesiącem także na bieżąco monitorowałem sytuację i nie ma porównania - tym razem jest dużo mniej awarii.
To tak dla informacji, gdyby ktoś się wybierał ;-)

piotrf
06-02-2018, 00:14
Jaki alternatywny kanał łączności z GOPR mają turyści w potrzebie? Ktoś prowadzi nasłuch na pasmach CB kanał 9 lub PMR 3.14 ?

Leuthen
25-02-2018, 20:24
"W ostatnich dniach w Bieszczadach nie było żadnych akcji ratunkowych. Zdaniem Huberta Marka [ratownik Bieszczadzkiej Grupy GOPR] rośnie świadomość turystów i coraz rzadziej się zdarza, że zimą wychodzą w góry nieprzygotowani."

https://www.radio.rzeszow.pl/#ajx/wiadomosci/9757/w-bieszczadach-panuja-warunki-wymagajace-od-turystow-dobrego-przygotowania

Leuthen
28-02-2018, 23:40
"21 akcji ratunkowych oraz 5 wypraw poszukiwawczych. GOPR podsumował zimowe ferie w Bieszczadach.
Turyści wzywali ratowników, gdy doznali drobnych urazów, lub stracili orientację w górach i trzeba było ich sprowadzić w bezpieczne miejsce. Jeśli chodzi o wyprawy - wymagające wielogodzinnych poszukiwań, to do najpoważniejszych doszło w okolicy Przełęczy Goprowców. Tam zgubił się mężczyzna a niewiele później dziecko. Na szczęście ratownicy dotarli z pomocą i turystom nic poważnego się nie stało."

https://www.radio.rzeszow.pl/#ajx/wiadomosci/9859/ferie-w-gorach-bez-tragicznych-wypadkow

Leuthen
31-03-2018, 10:12
"W Równi koło Ustrzyk Dolnych powstanie nowoczesne centrum szkolenia i prowadzenia transgranicznych akcji ratunkowych. Mieścić się będzie w dawnej szkole. Z taką inicjatywą wystąpili ratownicy Bieszczadzkiego GOPR-u. Projekt otrzyma dofinansowanie z unijnego programu Polska - Białoruś - Ukraina. Będą też pieniądze na remont ustrzyckiego szpitala.
Jak mówił w Ustrzykach Dolnych sekretarz stanu w ministerstwie rozwoju Adam Hamryszczak to bardzo ważne inwestycje w powiecie bieszczadzkim. Na remont szpitala trafi ponad 8 milionów złotych. Z kolei na utworzenie centrum przeznaczono 7 milionów złotych.
Projekt będzie realizowany przez Fundację SOS na ratunek, gminę Ustrzyki Dolne oraz Grupę Bieszczadzką GOPR. Centrum będzie służyło ratownikom GOPR i innym formacjom dbającym o bezpieczeństwo mieszkańców i turystów. Szkolić się w nim będą też strażacy."

https://www.radio.rzeszow.pl/#ajx/wiadomosci/10738/w-bieszczadach-powstanie-nowoczesne-centrum-akcji-ratunkowych

Leuthen
08-04-2018, 08:50
Wiadomość z wczoraj
"Do 5 nad ranem trwała akcja poszukiwawcza dwójki turystów, którzy zgubili się w Bieszczadach. Telefon z prośbą o pomoc ratownicy GOPR otrzymali po godz. 22. Turyści zbyt późno wyszli na szlak, zaskoczyła ich zmiana pogody oraz zapadający zmrok. W okolicach Przełęczy GOPR-owców zeszli ze szlaku, ratownicy znaleźli ich w dolinie potoku Terebowiec i stamtąd przetransportowali do Ustrzyk.
Dziś w Bieszczadach dobre warunki turystyczne, bardzo i dobra widoczność i wieje lekki wiatr. GOPR-owcy apelują jednak aby wychodząc w góry tak zaplanować wędrówkę aby wrócić przed zmrokiem. Warto także mieć z sobą telefon komórkowy z aplikacją "Ratunek", aby w razie zagrożenia szybko wezwać pomoc."

https://www.radio.rzeszow.pl/#ajx/wiadomosci/10943/zagubieni-w-bieszczadzie

Hero
15-04-2018, 01:01
Kolejna akcja GOPR. Dziś. Piękna bieszczadzka pogoda. Pełno słońca, lekki wietrzyk, w cieniu 16 stopni, w słońcu patelnia. Koło południa na parking w Wołosatem wtacza się autokar. Wysypują się z niego turyści i z minami kota na pustyni gromadzą się w podgrupach. Niektórzy ruszają prosto do baru z zamiarem nie pójścia nigdzie dalej. Po zionięciu czuć, że zmęczeni podróżą. Kierowcy piją kawę, herbatę, reszta piwo. Niektórzy wykupują godzinkę w bilarda, a cała reszta rusza na Tarnicę.
Jednak jak widać, na cały autobus nie ma ani przewodnika, ani choćby sztuki mapy, nie wspominając o pomyślunku i chwili refleksji, bo wszyscy zamiast iść do wejścia na szlak ruszają w pierwszą lepszą drogę pod górę, tę obok butwiejących ruin "Hoteliku pod Tarnicą". Pierwsi wracają po godzinie do lokalu. Nie mija następne piętnaście minut, a wraca cała reszta. Każą wszystkim się zbierać, bo "jedziemy na połoninę" , chłopaki porzucają niedopite piwa, pani zostawia cały, chyba nawet raz nie zaczerpnięty łyżką żurek, wszyscy pakują się do autokaru. Piwa wylane do zlewu, cała porcja żurku z jajem i kiełbasą, gotowanego z namaszczeniem po domowemu ląduje w zlewkach, a autobus sobie stoi z wszystkimi w środku dobre pół godziny. Ale zaraz, zaraz, jednak nie ze wszystkimi, bo się jeden pasażer gdzieś zagubił.
Autobus jednak odjeżdża, a akcja poszukiwawcza rusza.
Trochę dziwna sytuacja, zostawić tak kogoś i sobie pojechać, a służby niech szukają.
Mijają ze trzy godziny, autobus z częścią wycieczki (tą zmęczoną) wraca, po zgubionego pana, który chyba jako jedyny poszedł na Tarnicę tak jak trzeba i właśnie wrócił. Część wycieczki zamawia znowu piwa, używając niezbyt salonowego języka, dokańcza wcześniej zaczętą grę w bilard i trzyma buciory na ładnych nowych krzesełkach.
No zgroza. Jakby był jakiś konkurs za najgorszą organizację wycieczki, to by zdobyli Grand Prix. I mają szczęście, że to nie była wycieczka do Kambodży, bo by pewnie wszyscy weszli na minę.
Dramat, młodzi powiedzą, że "żal", a z francuskiego "żenuła".
... a sezon jeszcze się nie zaczął.

Piskal
15-04-2018, 07:57
Nie ma co się dziwić. Dobra mapa jest w cenie 4-5 piw (w barze). Muszą być jakieś priorytety.

mercun
15-04-2018, 14:18
I ktoś by powiedział, że nie da się wejść do tej samej wody. W latach 50-tych odbywały się wycieczki zakładowe pod hasłem : Z hal fabrycznych na górskie hale. Z przytupem i wyszynkiem. Szła gawiedź bez wiedzy gdzie i po co. Jak widać - pokolenia przemijają a nic się nie zmienia.

don Enrico
15-04-2018, 20:57
Kolejna akcja GOPR.(...)
Dramat, młodzi powiedzą, że "żal", a z francuskiego "żenuła".
... a sezon jeszcze się nie zaczął.
Ty to umiesz pisać horrory (ja bym tego nie wymyślił)
Powiedz proszę , czy to zdarzyło się naprawdę ?

Hero
16-04-2018, 12:43
Ty to umiesz pisać horrory (ja bym tego nie wymyślił)
Powiedz proszę , czy to zdarzyło się naprawdę ?

Tak było, są świadkowie.

partyzant
16-04-2018, 15:07
[Dramat, młodzi powiedzą, że "żal", a z francuskiego "żenuła".
... a sezon jeszcze się nie zaczął.]

Wkrótce długi łikend majowy i obawiam się, że jeżeli dopisze pogoda, to zacznie się dziać!!! Najazd zmotoryzowanych murowany, choć może nie tak dużych grup.
A nawiasem, to byłem w pazdzierniku z Naszymi Ludzmi na Tarnicy i część nieaktywna zawitała do baru Hera. Mam nadzieję, że wstydu nie narobili.
Takie zbiorowe wyjazdy są obciążone dużym ryzykiem i łatwo o profanację.
W zamian za żelazną dyscyplinę poszedłem na daleko idące ustępstwa w temacie biesiadowania i zaopatrzenia na szlak a i tak bym nie upilnował.
Niektórzy to mają końskie zdrowie.
Polska B.
Polska prowincja piękna jest.

Leuthen
10-05-2018, 09:20
Wkrótce długi łikend majowy i obawiam się, że jeżeli dopisze pogoda, to zacznie się dziać!!!
Pogrzebałem w archiwum wiadomości Polskiego Radia Rzeszów i wygrzebałem poniższą informację z 6 maja (zamieszczona o godz. 13.07):

"17 razy interweniowali do tej pory w górach ratownicy Bieszczadzkiej Grupy GOPR w czasie długiego majowego weekendu. Akcje dotyczyły głównie pomocy turystom z urazami kończyn, szczególnie złamaniami. Były tez przypadki różnych zachorowań i jedno ukąszenie przez żmiję na górskim szlaku.
W interwencjach GOPRowcom pomagało Lotnicze Pogotowie Ratunkowe. Szczególnie pomocne było podczas akcji na Połoninie Caryńskiej, gdzie w tym samym czasie dwie osoby złamały nogę. W stromym, trudnym terenie do transportu, dzięki użyciu ze śmigłowca technik długiej liny udało sie szybko ewakuować poszkodowanych. W tym przypadku liczył się czas, bowiem zbliżała się burza.

Dzisiaj warunki turystyczne w Bieszczadach są bardzo dobre. Jest pogodnie i nie za ciepło. Turystów nadal jest dużo, choć jak mówią GOPRowcy mniej niz w poprzednich dniach. Widać, że kończy się długa majówka."


https://www.radio.rzeszow.pl/#ajx/wiadomosci/11740/17-interwencji-gopr-w-majowy-weekend

Leuthen
10-05-2018, 10:04
Pogrzebałem głębiej i znalazłem takie info z 4 maja (piątek):
"Pełne ręce roboty mają bieszczadzcy GOPR. Dziś dwukrotnie udzielali pomocy turystkom, które podczas wędrówki doznały złamania kończyn dolnych.
Do wypadków doszło po południu w krótkich odstępach czasu, powyżej granicy lasu na Połoninie Caryńskiej. Jak poinformował nas dyżurny GOPR w Sanoku Wojciech Pawul, pierwsza z kobiet została zniesiona przez ratowników do karetki, a po drugą udał się śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Obie trafiły do szpitala w Lesku."

https://www.radio.rzeszow.pl/#ajx/wiadomosci/11710/pracowity-dlugi-weekend-u-bieszczadzkich-goprowcow

Leuthen
30-05-2018, 15:44
"Zapowiada się upalny długi weekend, można się spodziewać wielu turystów w Bieszczadach czy Beskidzie Niskim. Dlatego naczelnik Bieszczadzkiej Grupy GOPR Krzysztof Szczurek apeluje o rozsądek i właściwe przygotowanie do wyprawy.
Często bowiem zdarza się, że turyści nie mają odpowiedniego obuwia. A w sandałach nie trudno złamać nogę na jeszcze mokrych i śliskich szlakach. Natomiast pełne buty chronią także przed żmijami, które w słoneczne dni wylegują się na kamieniach - powiedział nasz gość.
W przypadku burzy z piorunami należy zejść z grani w niższe partie gór, ale nie chować się pod drzewami. W poprzednich latach w Bieszczadach były 2 śmiertelne porażenia piorunem.
Wybierając się na szlak warto zainstalować w telefonie aplikację "Na ratunek", która pomoże w szybkim odnalezieniu rannego czy zagubionego turystę.
Krzysztof Szczurek powiedział na naszej antenie, że wzrosła liczba wypadków w górach. W porównaniu do roku poprzedniego, w tym jest ich o 50% więcej. To skutek braku odpowiedniego wyposażenia, umiejętności i wiedzy."



https://www.radio.rzeszow.pl/#ajx/wiadomosci/12460/k-szczurek-ostrzega-nieprzygotowanych-turystow-w-bieszczadach

Leuthen
10-06-2018, 22:11
"Niemal 150 ratowników i kandydatów na ratowników górskich będzie podczas tegorocznych wakacji czuwało nad bezpieczeństwem turystów w Bieszczadach, Beskidzie Niskim oraz na pogórzach Dynowskim i Przemyskim.

Oprócz naszych całorocznych stacji ratunkowych w Sanoku, Ustrzykach Górnych i Cisnej w każdą sobotę i niedzielę będą pracowały także sezonowe stacje na Połoninie Wetlińskiej oraz w Dukli w Beskidzie Niskim" - powiedział w czwartek PAP naczelnik bieszczadzkiej grupy GOPR Krzysztof Szczurek.
Sieć placówek GOPR uzupełniają także punkty ratunkowe w schroniskach "Koliba" na Przysłupiu Caryńskim, "Pod Wysoką Połoniną" w Wetlinie oraz "Bacówka" pod Małą Rawką.
Podobnie jak w poprzednich latach bieszczadzka grupa GOPR zrezygnowała z wakacyjnej placówki na Tarnicy, najwyższym szczycie polskich Bieszczad. Jak zauważył Szczurek, zdecydowała o tym m.in. analiza liczby wypadków w tej części Bieszczad. "Poza tym dzięki lepszemu wyposażeniu ratowników w środki transportu i łączności do potrzebujących pomocy można równie szybko dotrzeć z innych miejsc" - dodał naczelnik."


https://www.msn.com/pl-pl/podroze/news/bieszczady-150-ratownik%c3%b3w-gopr-zadba-w-wakacje-o-bezpiecze%c5%84stwo-turyst%c3%b3w/ar-AAykAkt?li=BBr5MKa

Leuthen
24-06-2018, 11:53
"Weekend w Bieszczadach przebiega spokojnie. Wczoraj w Brzegach Górnych jedna z turystek doznała urazu stawu skokowego, ale w zejściu ze szlaku pomogli jej współtowarzysze wycieczki."

https://www.radio.rzeszow.pl/#ajx/wiadomosci/13151/niekorzystne-warunki-na-gorskie-wycieczki-w-bieszczadach

Leuthen
20-07-2018, 14:13
"W Bieszczadach powyżej górnej granicy lasu w piątek rano mgła ograniczała widzialność do 20-50 metrów.
- W górach warunki turystyczne są dość trudne ze względu na padający od ponad tygodnia deszcz - powiedział ratownik dyżurny bieszczadzkiej grupy Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego Arkadiusz Kawalec. Ostrzega, że szlaki górskie są śliskie i błotniste. - W przypadku opadów deszczu może nimi nawet płynąć woda - zauważył.
Od początku lipca ratownicy górscy udzielili pomocy 28 osobom.
- Zazwyczaj były to urazy kończyn dolnych - wyjaśnił ratownik dyżurny. Kawalec przypomniał, że przed wyjściem w góry należy sprawdzać prognozy pogody, choć - w jego opinii nic nie zapowiada, żeby pogoda poprawiła się nagle.
- Nie zalecamy wyjść w góry. W takich warunkach pogodowych nie ma przyjemności w wędrowaniu po górach - mówił Kawalec."

https://tvnmeteo.tvn24.pl/informacje-pogoda/polska,28/wiele-zamknietych-szlakow-w-tatrach-niebezpiecznie-takze-w-bieszczadach,265168,1,0.html

Leuthen
22-07-2018, 19:05
"Dziesięć razy interweniowali od piątku GOPR-owcy w Bieszczadach. Sukcesem zakończyły się poszukiwania zaginionego grzybiarza oraz osoby, która chciała popełnić samobójstwo. Poza tym pomoc potrzebna była w przypadku kilku złamań i innych urazów.
Na szlakach miejscami jest błoto, ale powoli wysycha, widoczność jest dobra, więc warunki do pieszych wędrówek są niezłe - mówi ratownik dyżurny bieszczadzkiej grupy GOPR Marek Paterek.
Większe opady można przeczekać w drewnianych deszczochronach Bieszczadzkiego Parku Narodowego. 18 takich obiektów zlokalizowanych jest przy szlakach i ścieżkach przyrodniczych. Ich lokalizacje znaleźć można na stronie Bieszczadzkiego Parku Narodowego."

https://www.radio.rzeszow.pl/#ajx/wiadomosci/13871/interwencje-bieszczadzkich-gopr-owcow

don Enrico
25-07-2018, 22:34
Tak, żem słyszał z radia że pasowałoby wyremontować GOPRówkę w Ustrzykach Górnych , tylko kasy nie ma .
Jakaś ściepa się szykuje. Jak coś słyszeliście o tym, to dajcie znać
A jak macie swój pogląd na taki temat to napiszcie (nie bójcie się wyrazić własnego zdania0

Verid
25-07-2018, 22:50
Tego szanowny kolega szukał?
http://forum.bieszczady.info.pl/showthread.php/9869-GOPRowcy-zbieraj%C4%85-na-remont-stacji-w-Ustrzykach-G%C3%B3rnych?highlight=remont+gopr

Leuthen
23-08-2018, 22:12
"Ratownicy GOPR i Strażnicy Graniczni uratowali turystkę która na szlaku w Bieszczadach straciła przytomność. Akcja miała miejsce dziś rano, w masywie Bukowego Berda - jednym z najtrudniej dostępnych rejonów wysokich Bieszczadów.
Informację o nieprzytomnej kobiecie przekazali ratownikom dwaj towarzyszący jej na szlaku mężczyźni. Warunki pogodowe i wysokogórski teren uniemożliwiły użycie śmigłowca Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, dlatego GOPR zwróciło się o wsparcie do Straży Granicznej. Wspólnie na miejsce dotarli dzięki pojazdom terenowym i quadom, a najtrudniejszy odcinek pokonali wspinając się pieszo.
Po niespełna godzinie od zgłoszenia, połączona ekipa ratunkowa odnalazła turystów i udzieliła poszkodowanej pierwszej pomocy. W tym czasie poprawiły się warunki pogodowe i na miejsce wezwano śmigłowiec, którym przetransportowało turystkę do Ustrzyk Górnych."

https://www.radio.rzeszow.pl/wiadomosci/14741/bosg-i-gopr-wspolnie-uratowali-turystke-w-bieszczadach

Leuthen
01-09-2018, 20:45
"Na statystyki przyjdzie czas, ale już dziś wiadomo, że wypoczynek w Bieszczadach cieszył się ogromnym zainteresowaniem podczas kończących się wakacji - uważają GOPR-owcy.
Niestety nie udało się uniknąć wypadków. Jednego turysty, który doznał zawału serca nie udało się uratować. W deszczowym lipcu przeważały stłuczenia i złamania, natomiast w gorącym sierpniu bezmyślność i brak rozwagi - powiedział naczelnik bieszczadzkiej grupy GOPR. Krzysztof Szczurek dodał, że świadczy o tym wychodzenie na szlak przy 40 stopniowym upale. Podczas wakacji ratownicy bieszczadzkiej grupy GOPR udzielili pomocy 105 osobom. To niemal tyle samo akcji co rok wcześniej podczas całego lata."

https://www.radio.rzeszow.pl/#ajx/wiadomosci/14949/krzysztof-szczurek-bieszczady-w-wakacje-cieszyly-sie-ogromnym-zainteresowaniem

Piotr Niedziela
02-09-2018, 20:54
27 sierpnia z kolegą BieszczadniętyW idąc na mały rozruch po przyjeździe w Biesy weszliśmy na Jeleni Skok. Na 2 piętrze wieży widokowej zastaliśmy 3 turystów. Cześć, cześć i okazuje się że jedna z turystek leży na drewnianej podłodze i zwija się z bólu. Rzuciłem jakiś tekst, że pora wstać, a tu informacja że ona nie może wstać, bo jest mocno kontuzjowana. Chciała się oprzeć o drewnianą barierkę, a niestety deski podestu były mokre, nogi pojechały i uderzyła się plecami w barierki podestu. Jej towarzysze powiedzieli, że już zadzwonili do GOPR-u i ratownicy są w drodze. Widząc jej ból zaproponowałem mocny środek przeciwbólowy, ale pierwsza reakcja była - oni już są w drodze. Ale dojazd z Cisnej trwa kilka minut, więc po kilku minutach łyknęła tabletkę i na plecy przyjęła Altacet w spray-u.
Po 20 minutach przybyli ratownicy z GOPR, ale nie mieli ratownika medycznego, bo był na innej akcji i okazało się, że uraz turystki jest tak bolesny, że nie sposób było jej położenie na desce ratowniczej i zwiezienie quadem do Cisnej.
Goprowcy wezwali śmigłowiec i pomimo niskiego poziomu chmur po niecałych 2 godzinach przyleciał. Wcześniej usunęliśmy gałęzie znad platformy widokowej, aby możliwy był zjazd na linie ratownika medycznego z noszami.
Po rozpoznaniu terenu ratownik sprawnie wylądował na platformie. Szybko zaopatrzył poszkodowaną i zabrał na pokład śmigłowca. Trafiła do szpitala, ale następnego dnia wróciła do bazy. Od partnera turystki wiem, że było to tylko mocne stłuczenie, ale dla niej był to już koniec wędrowania po Biesach.

januszcz1
15-12-2018, 15:39
https://wiadomosci.wp.pl/turysci-zgubili-sie-w-bieszczadach-na-pomoc-ruszylo-30-ratownikow-6327809800607361a

Hero
15-12-2018, 16:23
No to jak to w końcu jest, bo w tym artykule, w komunikacie GOPRu czytamy: "Przypominamy, że obecnie w Bieszczadach panują bardzo trudne warunki do uprawiania turystyki pieszej. Pokrywa śnieżna dochodzi miejscami do 60 cm., a szlaki są nieprzetarte i zalodzone. Prosimy o rozwagę w planowaniu górskich wędrówek."

Natomiast na stronie BdPN, we wpisie z tego samego dnia czytamy: "Informujemy, że szlaki są drożne i nie występują utrudnienia. Zróżnicowana pokrywa śniegu oscyluje w granicach od 15cm do 45 cm. Na stromych podejściach jest ślisko."

Z relacji turysty, który był u mnie wczoraj i przedwczoraj wiem, że szlaki nieprzetarte, śniegu przeważnie po kolana, miejscami po pas, a w jednym miejscu zapadł się po uszy, i już miał serce w przełyku, że to może być koniec. Tego dnia odpuścił i zdobył Tarnicę następnego dnia ale już z rakietami. Wracając swoich śladów już nie widział, bo od kilku dni śnieżek prószy mocniej lub słabiej ale prawie bez przerwy.

Ruch turystyczny teraz mały, ale jak już jest to prawie codziennie trafia się ktoś, kto wychodzi w góry o 12 godzinie.

Leuthen
02-05-2019, 22:36
"53-letni turysta zmarł w Bieszczadach. Do dramatycznego wydarzenia doszło na Połoninie Wetlińskiej. Około 14.20 ratownicy odebrali zgłoszenie o mężczyźnie, u którego doszło do zatrzymania krążenia. W akcji uczestniczyli ratownicy z Połoniny Wetlińskiej, poderwany został śmigłowiec z ratownikiem z Sanoka, na miejsce przyjechali też ratownicy z Ustrzyk Górnych. - Mimo resuscytacji turysty nie udało się uratować - powiedział nam Jakub Dąbrowski, dyżurny ratownik Bieszczadzkiej Grupy GOPR.
Akcja z wykorzystaniem śmigłowca miała miejsce także wieczorem. Wcześniej ratownicy pomogli m.in. turystce, która po użądleniu doznała wstrząsu anafilaktycznego i turyście z urazem stawu skokowego. Ratownicy proszą turystów, którzy przyjechali na majówkę w Bieszczady, by nie przeceniali własnych możliwości, wychodzili w góry większą grupą. W przypadku pogorszenia warunków natychmiast schodzili w doliny."

https://www.radio.rzeszow.pl/#ajx/wiadomosci/21410/smierc-turysty-w-bieszczadach-nie-zyje-53-latek

Leuthen
24-09-2019, 16:26
"50 interwencji zanotowali w czasie wakacji bieszczadzcy GOPR-owcy. Pomocy udzielono 59 osobom, w 14 przypadkach konieczne było wsparcie Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Nie było wypadków śmiertelnych - co nie znaczy że w naszych górach się nie zdarzają. Ostatni zanotowano we wrześniu, a wcześniej w maju - to były zawały serca w trakcie wędrówki.
Ratownicy podsumowali właśnie pracę w 2 letnich miesiącach. Najczęściej interweniowali w związku z urazami kończyn: złamaniami i zwichnięciami. Pracy było jednak znacznie mniej niż w wakacje w ubiegłym roku, kiedy to pomocy udzielono 99 osobom.
Ratownicy wiążą to m.in. z akcją profilaktyczną "Bezpieczne Góry". Przez 10 weekendów przy Chatce Puchatka na Połoninie Wetlińskiej GOPR-owcy wspólnie z Fundacją SOS NA RATUNEK organizowali pokazy i udzielali porad. Skorzystało z nich około 10000 turystów.
Bieszczadzka grupa GOPR prowadzi akcje na terenie Bieszczadów i wschodniej części Beskidu Niskiego. Zajmuje się tym 209 ratowników, w tym 17 zawodowych. Stałe dyżury pełnią w Sanoku, Ustrzykach Górnych i Cisnej, a w wakacje także na Połoninie Wetlińskiej i w Dukli."

https://www.radio.rzeszow.pl/wiadomosci#ajx/wiadomosci/25270/gopr-podsumowal-tegoroczne-wakacje

Leuthen
11-10-2019, 16:29
"Ratownicy GOPR przypominają o zachowaniu rozwagi w górach. Wczoraj pomagali turyście, który wychodząc na Tarnicę zgubił się na szlaku."
https://www.radio.rzeszow.pl/#ajx/wiadomosci/25765/swietna-pogoda-na-weekendowy-wypad-w-bieszczady

Leuthen
20-10-2019, 18:29
"Tysiące turystów z całej Polski korzysta z uroków złotej jesieni w Bieszczadach. Nie wszyscy robią to w sposób odpowiedzialny.
Ratownicy z Bieszczadzkiej Grupy GOPR uczestniczyli wczoraj w 6 akcjach. M.in. musieli sprowadzać ze szczytu kompletnie pijanego mężczyznę. - To ogromna nieodpowiedzialność, narażenie ratowników i siebie na niebezpieczeństwo - powiedział dyżurny ratownik GOPR, Hubert Marek.
Turyści odnieśli też kilka poważnych kontuzji. Najpoważniejszą było zwichnięcie barku. Osoba poszkodowana trafiła do szpitala. Było tez kilka mniej poważnych urazów, jak skręcenia i zwichnięcia.
Bieszczadzcy ratownicy prowadzili wczoraj akcje na Połoninie Wetlińskiej i Połoninie Caryńskiej. Byli tez wzywanie na Szeroki Wierch i Bukowe Berdo. Do akcji nie mogli wykorzystać śmigłowca ze względu na silny wiatr."

https://www.radio.rzeszow.pl/wiadomosci/26002/gopr-musial-sprowadzic-kompletnie-pijanego-mezczyzne-z-gory

Hero
20-10-2019, 21:40
W ostatni poniedziałek ratownicy z Ustrzyckiej placówki GOPR udzielali pomocy kierowcy, który będąc pod wpływem alkoholu nie wyrobił się na skrzyżowaniu w Ustrzykach Górnych i jadąc od strony Wołosatego wjechał do rowu i dachował. Niestety to ja miałem okazję najechać jako pierwszy na zdarzenie i wzywałem służby.
Dwadzieścia minut wcześniej młody kierowca wraz z kolegami opuścił mój lokal i jak się potem dowiedziałem podstępem uzyskał dostęp do kluczyków do samochodu służbowego i udał się w podróż w poszukiwaniu zasięgu internetu.
Na szczęście nikomu nic się nie stało.

hwat
21-10-2019, 00:16
Wczoraj szlakiem przez Halicz szło tak nawalone towarzystwo, że aż sam nie wierzyłem własnym oczom a wiele już w górach widziałem. Jakaś nowa moda nam rośnie? urznąć się na szlaku? I to jeszcze towarzystwo ~40tki a nie jakieś szczyle. Wszystko pijane.

Leuthen
27-10-2019, 11:32
"Wczoraj GOPR-owcy wyruszyli na akcję w okolice góry Gruszka koło Leska. Około 17 o pomoc poprosiła młoda kobieta, która nie zabrała z sobą latarki i obawiała się, że nie zdąży zejść na dół przed zmrokiem. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło, ratownicy znaleźli ją czekającą na pomoc przy drodze."

https://www.radio.rzeszow.pl/wiadomosci#ajx/wiadomosci/26193/pogoda-sprzyja-wedrowkom-po-bieszczadach

PS Polecam turystom https://www.kalbi.pl/
Można sprawdzić o której godzinie danego dnia następuje zachód słońca oraz o której zapada zmierzch :mrgreen:

alex62
27-10-2019, 21:28
Rozumiem że to sarkazm ? Tzn ten link do wschodu i zachodu słońca .
"Wczoraj GOPR-owcy wyruszyli na akcję w okolice góry Gruszka koło Leska. Około 17 o pomoc poprosiła młoda kobieta, która nie zabrała z sobą latarki i obawiała się, że nie zdąży zejść na dół przed zmrokiem. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło, ratownicy znaleźli ją czekającą na pomoc przy drodze."

https://www.radio.rzeszow.pl/wiadomosci#ajx/wiadomosci/26193/pogoda-sprzyja-wedrowkom-po-bieszczadach

PS Polecam turystom https://www.kalbi.pl/
Można sprawdzić o której godzinie danego dnia następuje zachód słońca oraz o której zapada zmierzch :mrgreen:

Leuthen
27-10-2019, 21:37
Rozumiem że to sarkazm ? Tzn ten link do wschodu i zachodu słońca .
Istotnie, do "PS" należy podchodzić z dystansem ;)

alex62
27-10-2019, 21:58
OK :grin:

Leuthen
25-11-2019, 20:38
"Przeprowadzili 250 akcji i udzielili pomocy ponad 270 osobom. W Dniu Ratownika Górskiego, bieszczadzcy GOPR-owcy podsumowali rok działalności. W Lesku do swojego grona przyjęli także nowych ratowników.

Bieszczadzki GOPR to ponad 200 ratowników, którzy specjalizują się w zabezpieczaniu bieszczadzkich szlaków. Potrafią jednak znacznie więcej. 60 z nich posiada szerokie uprawnienia od alpinistycznych poprzez współpracę ze śmigłowcem aż po ratownictwo jaskiniowe. Teraz do tej grupy dołączyło dwóch nowych ratowników. Tradycyjne ślubowanie złożyli podczas święta GOPR-owców. Podczas uroczystości pamiątkowymi ryngrafami uhonorowano natomiast tych, którzy pomoc w górach niosą od lat.

Wśród ratowników górskich z 50- i 40-letnim stażem znalazł się Ludwik Pińczuk, który przez kilkadziesiąt lat był znanym wszystkim turystom gospodarzem schroniska na Połoninie Wetlińskiej. W gronie bieszczadzkich Goprowców są tacy, którzy na swoim koncie maja ponad 550 akcji ratowniczych. Tylko w tym roku bieszczadzcy GOPR-owcy w 250 akcjach pomogli prawie 300 osobom."


https://rzeszow.tvp.pl/45499802/dzien-ratownika-gorskiego-bieszczadzcy-goprowcy-podsumowuja-rok

Leuthen
27-12-2019, 05:39
"Słowaccy ratownicy odnaleźli dwóch braci, którzy zaginęli podczas zimowej wędrówki w Bieszczadach. 17-letni licealista z Ustrzyk i studiujący w Warszawie 19 latek wyszli z Przełęczy Wyżniańskiej przez Małą i Wielką Rawę oraz graniczny szczyt Kremenaros z zamysłem dotarcia na Słowację do miejscowości Nowa Sedlica. Wyruszyli o 9 rano - nie zjawili się jednak w słowackim schronisku. Zaalarmowani GOPR-owcy o godz 20 rozpoczęli poszukiwania.
Z młodymi ludźmi nie było żadnego kontaktu. Nasi ratownicy znaleźli na Kremenarosie ślady wiodące na Słowację. Przed godz 24 nadeszła wiadomość o znalezieniu żywych turystów przez tamtejsze służby".

https://www.radio.rzeszow.pl/#ajx/wiadomosci/27836/zaginieni-w-bieszczadach-odnalezieni-na-slowacji

Leuthen
29-12-2019, 18:28
"Wczoraj wieczorem GOPR-owcy musieli pomagać osobom, które miały kłopoty w górach. Około godz. 18:00 sprowadzili turystę, który zabłądził na czerwonym szlaku w okolicach Smereka, a po 19:00 pomogli turystce, która doznała urazu ręki zjeżdżając na nartach skiturowych."

https://www.radio.rzeszow.pl/#ajx/wiadomosci/27875/trudne-warunki-w-bieszczadach-gopr-owcy-juz-dwa-razy-ruszali-na-ratunek

Leuthen
05-01-2020, 18:32
"W górach nie brakuje jednak turystów, którzy przyjechali na okres świąteczno-noworoczny. Ratownicy GOPR kilka razy interweniowali. Np. wczoraj musieli zwozić dwie osoby z Połoniny Wetlińskiej , ponieważ doznały urazów w trakcie wędrówki. Rano prowadzono poszukiwania turysty, które szczęśliwie szybko się zakończyły."

https://www.radio.rzeszow.pl/#ajx/wiadomosci/28035/w-wysokich-bieszczadach-zawieje

Leuthen
08-01-2020, 22:56
Bilans roku 2019

"245 interwencji i ponad 250 osób, którym udzielono pomocy - tak w skrócie wyglądają statystyki opisujące pracę bieszczadzkich GOPR-owców w ubiegłym roku.
Ratownicy uczestniczyli w ponad 70 akcjach prowadzonych wspólnie z Lotniczym Pogotowiem Ratunkowym wielokrotnie wykorzystując techniki linowe. W 13 akcjach pomagali im czworonożni ratownicy wraz ze swoimi przewodnikami.

Są też smutne informacje. Mimo wysiłków GOPR-owcom nie udało się uratować dziesięciu osób, gdy byli wzywani na pomoc.

W sumie czuwając nad bezpieczeństwem mieszkańców i turystów, podczas całodobowych dyżurów w ciągu roku społecznie przepracowali 31 tysięcy 159 godzin."

https://www.radio.rzeszow.pl/#ajx/wiadomosci/28132/statystyki-interwencji-bieszczadzkich-goprowcow (https://www.radio.rzeszow.pl/#ajx/wiadomosci/28132/statystyki-interwencji-bieszczadzkich-goprowcow)

Leuthen
17-01-2020, 11:49
"Ferie w Bieszczadach przebiegają spokojnie, choć wczoraj ratownicy GOPR wspólnie z Lotniczym Pogotowiem Ratunkowym interweniowali na stoku Gromadzyń w Ustrzykach Dolnych. Udzielali pomocy narciarzowi, który doznał kontuzji."

https://www.radio.rzeszow.pl/#ajx/wiadomosci/28364/bieszczady-warunki-dobre-choc-szlaki-sliskie

Leuthen
18-01-2020, 13:58
"Akcja GOPR w Bieszczadach. Wczoraj po południu ratownicy z Cisnej ewakuowali ze szlaku młodego turystę - poinformował dyżurny GOPR Kamil Krechlik.
Jak dodał ratownik, choć trwają ferie i w Bieszczadach jest dużo turystów, nie przekłada się to na akcje GOPR."

https://www.radio.rzeszow.pl/#ajx/wiadomosci/28392/bieszczadzki-gopr-ewakuowal-ze-szlaku-mlodego-turyste

Leuthen
19-01-2020, 11:36
Info z wczoraj
"Ratownicy Bieszczadzkiej grupy GOPR pomogli dziś 14-latce, która na szlaku na Tarnicę dostała ataku padaczki. Dziewczyna została zabrana przez śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego do szpitala w Rzeszowie.
W innym przypadku ratownicy pomogli narciarzowi, który doznał urazu stawu."

https://www.radio.rzeszow.pl/#ajx/wiadomosci/28392/bieszczadzki-gopr-interweniowal-dzis-dwa-razy-przy-ataku-padaczki-i-urazie-stawu

Leuthen
06-02-2020, 09:25
Info z wczoraj [akcja 4 lutego]
"Bieszczadzcy GOPR-owcy ewakuowali wczoraj wieczorem dwójkę turystów zagubionych w rejonie szczytu Duże Jasło koło Cisnej.
Zgłoszenie z aplikacji Ratunek ratownicy odebrali przed. 17:00. Turyści pobłądzili w zawiei śnieżnej. Na pomoc wyruszyła grupa ze Stacji w Cisnej.
W górach porywisty wiatr, i opady śniegu ograniczały widzialność do tego stopnia, że ratownicy stojąc w odległości około 50 m nie byli w stanie w pierwszym momencie dostrzec ani usłyszeć poszukiwanych.
W końcu jednak odnaleźli zagubionych, którzy w dobrym stanie zostali zwiezieni na dół. Warunki w górach są nadal bardzo trudne, widoczność ograniczona miejscami grubość nawianego, świeżego śniegu wynosi ponad metr. Do tego dochodzi wiatr w porywach osiągający prędkość 80 km/h. Wiele szlaków jest nieprzetartych."

https://www.radio.rzeszow.pl/#ajx/wiadomosci/28903/gopr-owcy-uratowali-dwojke-zagubionych-turystow

Leuthen
07-02-2020, 17:13
"Do godz. 3:00 nad ranem trwała akcja ratowników Bieszczadzkiej Grupy GOPR, którzy poszukiwali hiszpańskiego turysty. Mężczyzna chciał wejść na Tarnicę, najwyższy szczyt polskich Bieszczadów.
Zgłoszenie o jego zaginięciu GOPR-owcy otrzymali wczoraj około godz. 15:30. Na poszukiwanie wyjechali skuterem, później musieli maszerować na nartach. Turystę znaleziono w wiacie pod Tarnicą, gdzie chciał pozostać do rana.
Jak mówi ratownik z bazy GOPR w Ustrzykach Górnych Kamil Krechlik, mężczyzna nie był przygotowany do takiego przedsięwzięcia i nocny biwak w górach mógł zakończyć się dla niego tragicznie. Na szczęście Hiszpanowi nic się nie stało, został zwieziony skuterem do Wołosatego i przekazany załodze pogotowia."

https://www.radio.rzeszow.pl/#ajx/wiadomosci/28952/bieszczadzkie-gopr-uratowalo-hiszpanskiego-turyste

Leuthen
07-02-2020, 21:53
"Trwa ewakuacja dwójki turystów z Połoniny Caryńskiej w Bieszczadach. "W akcji ratowniczej bierze udział 16 ratowników" - powiedział zastępca naczelnika bieszczadzkiej grupy GOPR Jakub Dąbrowski.

Jak powiedział Dąbrowski: kilka minut po godz. 16 otrzymaliśmy zgłoszenie za pośrednictwem aplikacji "Ratunek" od dwójki turystów schodzących z Połoniny Caryńskiej w kierunku schroniska studenckiego Koliba.

Z ich informacji wynikało, że brną w śniegu po pas. Są przemoczeni i zaczynają marznąć. Brakuje im sił - mówił Dąbrowski.

Po przysłaniu przez turystów prośby o pomoc z Sanoka wystartował śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego z trzema ratownikami GOPR na pokładzie. Przetransportował także w rejon działań niezbędny sprzęt. Pozostali ratownicy górscy do turystów na Połoninie Caryńskiej dotarli na nartach skiturowych i skuterach śnieżnych.

Aktualnie trwa ewakuacja turystów. Jedna osoba wymaga hospitalizacji - poinformował zastępca naczelnika."



https://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-ewakuacja-turystow-w-bieszczadach-w-akcji-bierze-udzial-16-r,nId,4313859

Leuthen
14-02-2020, 16:10
"Trudne warunki panują na szlakach w Bieszczadach. Ferie zimowe w górach spędzają uczniowie z kilku województw. Nie ma dnia by ratownicy Bieszczadzkiej Grupy GOPR nie wyjeżdżali na akcje.
Jak powiedział dyżurny Bieszczadzkiej Grupy GOPR Jerzy Godawski wczoraj ratownicy pomagali turystce, która doznała urazu nogi w rejonie Małej Rawki. Ponadto jest bardzo dużo telefonów od turystów, którzy we mgle zabłądzili w górach. Często zdarza się, że GOPR-owcy muszą wyjeżdżać po nich w góry."

https://www.radio.rzeszow.pl/#ajx/wiadomosci/29154/silny-wiatr-i-slaba-widocznosc-gopr-owcy-maja-pelne-rece-pracy

Leuthen
06-06-2020, 13:30
Informacja z wczoraj
"Pracowitą dobę mają za sobą bieszczadzcy GOPR-owcy. Zaczęło się wczoraj nad ranem gdy zostali wezwani do pomocy w dotarciu do starszego mężczyzny mieszkającego w Wysoczanach w miejscu, do którego nie mogła dojechać karetka. Doszło u niego do zatrzymania akcji serca - mimo reanimacji nie udało się go uratować.
Po południu w rejonie Przełęczy Orłowicza GOPR-owcy pomagali wychłodzonej i przemoczonej kobiecie oraz jej małemu dziecku. Zwieziono ich do Wetliny. Chwilę później dotarło zgłoszenie o mężczyźnie z wypadniętym barkiem - przetransportowano go do miejsca gdzie czekała karetka. Z kolei na szlaku z Kalnicy na Smerek ratownicy pomagali turystce, która doznała urazu nogi. Gdy po zwiezieniu z góry przekazywano ją załodze karetki pogotowia pojawił się mężczyzna, który zaczął mówić o innej, nieprzytomnej osobie. GOPR-owcy we wskazanym miejscu zastali już m.in. funkcjonariuszy Straży Granicznej prowadzących reanimację mężczyzny. Wspomogli ich używając zestawu do mechanicznej kompresji klatki piersiowej oraz defibrylatora i dzięki temu udało się przywrócić funkcje życiowe."

https://www.radio.rzeszow.pl/#ajx/wiadomosci/32290/seria-wypadkow-w-bieszczadach-pracowity-dzien-gopr

Leuthen
07-06-2020, 12:29
"Wczoraj były dwie akcje ratunkowe, zakończone sukcesem poszukiwania turysty w rejonie Jeziorek Duszatyńskich, a wcześniej GOPROwcy zwieźli do Kalnicy turystę z urazem nogi".


https://www.radio.rzeszow.pl/#ajx/wiadomosci/32355/w-bieszczadach-trwa-bieg-rzeznika

Dlugi
08-06-2020, 07:24
https://krosno112.pl/aktualnosci/inne/item/8504-trzydziestu-goprowcow-szukalo-turystki-pomylila-szlak-i-wyszla-na-szczyt-chryszczatej
To jedna ze wspomnianych wyżej akcji - jest trochę więcej informacji.
Akurat w sobotę schodziłem (na swoje nieszczęście) z Chryszczatej w kierunku Duszatyna i tak się zastanawiam - gdzie ona mogła nie skręcić za szlakiem tylko iść dalej drogą aby w końcu wyjść na szczyt Chryszczatej (bo tam spotkała turystę)?

Verid
08-06-2020, 09:29
Przed drugim przejściem przez Olchowaty jest seria dróg zwózkowych które okrążają Jeziorka nie z lewej a z prawej strony. Przynajmniej jedną można było po niewielkim chaszczowaniu wyjść na szlak nad drugim Jeziorkiem.

Dlugi
08-06-2020, 12:03
Tak, ale na co najmniej jednej z nich był spory drewniany drogowskaz kierujący na jeziorka a poza tym one są w sposób widoczny mniej uczęszczane niż ta prowadząca na jeziorka...

Verid
08-06-2020, 19:00
Biorąc pod uwagę że w trasę szła zdeklarowana astmatyczka, bez leków i z rozładowanym telefonem, którą dodatkowo grupa porzuciła bo się wlokła ("znajomi" - chroń Panie przed takimi) to obawiam się że tablica wielkości szyldu McDonalds'a byłaby niewystarczająca.
Szczególnie że poszkodowana, jak sama twierdzi, części trasy nie pamięta więc piorun wie jaki był jej stan świadomości przy kolejnym mijanym rozwidleniu.

don Enrico
08-06-2020, 20:04
Biorąc pod uwagę że w trasę szła zdeklarowana astmatyczka, bez leków i z rozładowanym telefonem, którą dodatkowo grupa porzuciła bo się wlokła ("znajomi" - chroń Panie przed takimi) (...).
Podpisuję się pod tym stwierdzeniem

("znajomi" - chroń Panie przed takimi)
Gdy idę samotnie na wędrówkę, biorę całą odpowiedzialność na siebie, ale jak idziemy grupą, to podstawowa obowiązująca zasada aby myśleć wzajemnie o drugich, którym może coś się przydarzyć.
Jeśli to prawda, że dopiero po 4 godzinach wezwali pomoc, to świadczy o krańcowym egoizmie.
Martwi mnie to, że coraz więcej takich "znajomych" grup rusza na szlaki, trzeba będzie więcej pieniędzy przeznaczyć na GOPR aby ich ratował

Leuthen
26-07-2020, 21:00
"Z powodu dużego ruchu turystycznego w Bieszczadach ratownicy GOPR odnotowali m.in. dwa poważne wypadki na szlakach. Między Przełęczą Goprowców, a Haliczem turystka złamała nogę. Natomiast w rejonie Hulskiego w Dolinie Sanu kobieta straciła przytomność. W obu przypadkach konieczna okazała się interwencja śmigłowca Lotniczego Pogotowia Ratunkowego."

https://www.radio.rzeszow.pl/wiadomosci/33673/warunki-w-bieszczadach-sprzyjaja-turystom-jeszcze

kabzior
28-07-2020, 11:12
Między Przełęczą Goprowców, a Haliczem turystka złamała nogę.

Byłem na Przełęczy w momencie akcji, niesamowite umiejętności pilota śmigłowca, desant ratowników na ścieżkę z pozycji gdzie helikopter przodem płozy dotykał ziemi.

Latający helikopter:
https://photos.app.goo.gl/no9FKnKGcnDePFiE7

Hero
29-11-2020, 18:06
Dziś miała miejsce taka ciekawa akcja. Znajomi schodząc z Tarnicy napotkali dwóch turystów. Nie dość, że nie przygotowanych do górskiej wędrówki w dzisiejszych warunkach (śnieg, zimno, brak widoczności), bez czapki, rękawiczek to jeszcze zupełnie pijanych. Jeden z nich miał oznaki wychłodzenia, kołowaty, sine dłonie, a drugi był agresywny. Znajomi wezwali GOPR, po czym wraz z innym napotkanym turystą rozpoczęli znoszenie tego w gorszym stanie na dół, celem przyśpieszenia kontaktu z ratownikami.
Feralni turyści spożywali alkohol na szlaku. Na parkingu w Wołosatem czekał na nich w ciepłym samochodzie brat jednego z nich, który zostawił ich w takim stanie na szlaku, bo się pokłócili.
Prawdopodobnie poszkodowany został przekazany załodze karetki.
To jak z tym pociąganiem głupich turystów do odpowiedzialności za akcję ?

kulczyk1
29-11-2020, 21:33
Może było jak w piosence Kazika:

"Wyszliśmy w góry jeszcze za dni ciepłych
Dopadła nas zima zaskoczonych
Zjedliśmy wszystko co zjeść się dało
Nic nie zostało
Widoki na przyszłość są raczej nieciekawe
Zachciało się nam iść na wyprawę"

Tylko zjedliśmy trzeba zamienić na wypiliśmy. :-P

Leuthen
14-01-2021, 21:36
"Gdy w górach przybywa turystów, zwykle więcej pracy mają ratownicy GOPR. Wczoraj pomagali trzem osobom. Pierwsze zgłoszenie nadeszło z Woli Matiaszowej – kobieta złamała nogę podczas jazdy na sankach.
Nieszczęśliwa okazała się dla turysty wycieczka na połoninę. Kończąc trasę w Wetlinie, poślizgnął się i złamał nogę.
Trzecie zdarzenie miało miejsce już w wysokich górach. W okolicy Małej Rawki turysta na skiturach uderzył w drzewo, doznając złamania podudzia."

https://www.radio.rzeszow.pl/wiadomosci/38379/zimowe-interwencje-gopr

alex62
16-01-2021, 10:33
Uważam że akcje ratownicze powinny być płatne tak jak na Słowacji i tyle .

bartolomeo
16-01-2021, 11:08
A ja nie i tyle.

Verid
16-01-2021, 14:09
A ja tak 50/50 - wypadki się zdarzają i słabo by to wyglądało gdyby przykładowo pogotowie po dotarciu na miejsce karambolu pytało o numer polisy ubezpieczeniowej czy karty kredytowej (vide intro do starutkiej gierki Theme Hospital). Natomiast w przypadku rażącej głupoty jak styczniowy wypad na Smereka po 14.00, w adidaskach, bluzie dresowej (bo przecież Słonko jest) i bez latarki czy jak ci co wzywali GOPR bo się zmęczyli a fasiągi się skończyły to tak samo jak w przypadku fałszywych alarmów bombowych żeby klasówki nie było - obciążyć kosztami żeby w pięty poszło im i im podobnym.

...i tyle ;-)

kulczyk1
17-01-2021, 15:04
Ja zasadniczo jestem przeciwny jakimkolwiek opłatom ale przeglądam wiadomości i co widzę:

"
Beskidy. Uczestniczka wyprawy w szortach w szpitalu. Jest w ciężkim stanie"Górskie morsowanie", czyli wyprawa na szczyt Babiej Góry tylko w szortach, zakończyło się dramatyczną akcją ratunkową GOPR. Jedna z uczestniczek w stanie ciężkiej hipotermii trafiła do szpitala. Jej stan jest poważny."

Nawiasem mówiąc słabe to nasze społeczeństwo . Pamiętacie tego Holendra , który wspinał sie na Everest w szortach i klapkach?
Jedynym ustepstwem z jego strony było założenie butów w miarę nabierania wysokości bo nijak raków do klapek nie dało się przymocować.
Zawrócił gdzieś powyżej 7 tys. i to nie z powodu temperatury bynajmniej a nabytej wcześniej kontuzji stopy.;)

Leuthen
17-01-2021, 18:33
"Po siedmiu godzinach szczęśliwie zakończyła się wczorajsza akcja bieszczadzkich goprowców. Około 16:00 zostali zaalarmowani przez dwoje turystów w wieku około 40 lat, że zamarzają i potrzebują pomocy. Jak informuje ratownik dyżurny bieszczadzkiej grupy GOPR Jerzy Godawski małżeństwo w wieku około 40 lat znajdowało się w rejonie Halicza. Ratownicy dotarli do nich półtorej godziny później, byli wyczerpani i przemarznięci, jedną osobę sprowadzili i zwieźli skuterem, druga nie była w stanie zejść o własnych siłach, została zwieziona na noszach. Wcześniej GOPR-owcy pomagali dziecku, które spadło z sanek. Ratownicy przekazali poszkodowanego malucha załodze karetki pogotowia."

https://www.radio.rzeszow.pl/wiadomosci/38478/akcja-ratownicza-w-bieszczadach

alex62
17-01-2021, 22:35
No i właśnie o to mi chodzi , wypadki się zdarzają i wtedy GOPR ok , ale jak ktoś celowo chodzi półnagi w zimie i się doprasza o kłopoty to czemu nie ma płacić ? Ktoś może w tym momencie naprawdę potrzebować pomocy , był przygotowany no ale ktoś miał kaprys w samych majtkach na Babią wejść ... . Za bezmyślność powinno się odpowiadać .

coshoo
18-01-2021, 07:26
Oczywiście powstanie nowa "obiektywna" instytucja do oceniania, która akcja jest płatna, a która nie. Nope.

partyzant
18-01-2021, 10:14
"...halo... GOPR? ...RATUNKU!!!
...zamarzamy...jesteśmy między Haliczem a Rozsypańcem...POMOCY...dwie dorosłe osoby...nie damy rady...jesteśmy za słabo ubrani...zimno...
-przepraszamy ale my ratujemy tylko rozsądne osoby...przełączam państwa do Górskiego Komercyjnego Pogotowia Ratunkowego...

...tak... tu GKPR...akcja będzie kosztowała 5 tys zł...za drogo? ...proszę się namyślić i dzwonić za kwadrans...
...po kwadransie akcja kosztuje już 7 tys zł..."


To jest tylko fantazja... ale czy o to chodzi tym, którzy chcą płatnych akcji ratunkowych?...

coshoo
18-01-2021, 12:02
Budżet słowackiego "GOPRu" jest w ponad 90 procentach pokrywany z budżetu państwa, więc to nie jest tak, że utrzymują się z ubezpieczeń.

Verid
18-01-2021, 18:10
To jest tylko fantazja... ale czy o to chodzi tym, którzy chcą płatnych akcji ratunkowych?...
I mimo tak rozbudowanej fantazji nie jesteś w stanie wyobrazić sobie rozliczenia "po fakcie"? Nawet jeżeli wcześniej, w ramach ułatwienia, pojawił się przykład "klasówkowego" alarmu bombowego? Jakoś tam nie było przekierowania na "komercyjny" patrol saperski ani "komercyjną" komendę policji a obciążyć rodziców jełopa który zadzwonił jakoś się dało - przynajmniej za moich podstawówkowych czasów.

Oczywiście powstanie nowa "obiektywna" instytucja do oceniania, która akcja jest płatna, a która nie. Nope.
Jak wyżej - do oceny zasadności wezwania w w/w przypadku osobna instytucja nie była potrzeba to i czemu tu miałaby być?

bartolomeo
18-01-2021, 18:51
Problemem jest moim zdaniem to, że ratownictwo górskie próbuje się z definicji zrobić płatnym. Nie ma znaczenia czy wezwanie było słuszne czy nie, należy płacić - z kieszeni lub z ubezpieczenia. I to mi się nie podoba - wprowadźmy wszystkie formy ratownictwa płatne :twisted: Jak wędkarz popłynie na krze (w obecne zimy rzadkie, ale ja jeszcze pamiętam takie akcje ratownicze) albo dziadek zaginie w lesie bo na grzyby wyskoczył - płacić. Zawsze mogli się ubezpieczyć przed wejściem do lasu, prawda? :-D

Stawianie ratownictwa górskiego w osobnej kategorii daje wrażenie, że jakiekolwiek wyjście w góry to szalona ekstrawagancja wymagająca wykupienia ubezpieczenia. A czym różni się złamanie nogi na drodze w Wetlinie po zejściu z Przełęczy Orłowicza (ostatnio była taka sytuacja) od złamania nogi na Krakowskim Przedmieściu? Dlaczego schodzący z gór pechowy turysta ma płacić a mieszczuch na Krakowskim Przedmieściu nie? Fakt, są ludzie włażący przy -15 (prawie) nago na Babią Górę, ale na nizinach też analogicznych przykładów nie brakuje.

Łażenie w góry takie jak mamy w Polsce powinno być promowane, więcej oszczędności państwo ma na tym, że łażący poprawiają kondycję i zdrowie i nie lądują z zawałem w wieku 40 lat na garnuszku państwa, niż wydatków na ratownictwo górskie.

Jeżeli płatne będzie skorzystanie z pomocy pogotowia (zwykłego i lotniczego), WOPR, straży pożarnej, policji, wojska i straży granicznej - zgoda, niech będzie płatny i GOPR. Można się ubezpieczyć, a jak nie opłata idzie z kieszeni. Ale wyciąganie akcji GOPR jako osobnych i propozycje płacenia tylko za to są - moim zdaniem - nie na miejscu.

Verid
18-01-2021, 20:03
Hmmm, najwyraźniej nie dość dokładnie sformułowałem myśl. Nie chodzi mi o stawianie GOPR (czy jakiejkolwiek innej służby} na specjalnej pozycji czyniąc ją płatną tylko o wyciąganie konsekwencji wobec tych którzy służb tych w rażący sposób nadużywają. Coś w stylu "znudziły mi się te góry, proszę mnie zwieźć na dół" albo "dziecko nie ma złamanej nogi ale bardzo chciało przelecieć się helikopterem". Rozumiem poniekąd obawy coshoo że jak miałaby powstać "instytucja decyzyjna" to znając polskie realia, z miejsca byłaby wypaczona ale z drugiej strony sieka mnie jak czytam tu czy gdzie indziej o przypadkach skrajnej głupoty która, może nie tylko w przypadku GOPRu, ale chyba w przypadku GOPRu w sposób najbardziej jaskrawy (przynajmniej dla mnie) uchodzi na sucho.

bartolomeo
18-01-2021, 20:44
Tak jak coshoo nie wierzę, że jakakolwiek instytucja rozsądzająca głupie-mądre będzie działać dobrze. I nie chodzi tylko o Polskę czy GOPR, nie bez kozery tam gdzie wchodzą w rachubę subiektywne oceny (np. sport i oceny "za styl") powołuje się kilku arbitrów i w pewnym sensie wyciąga średnią.

Nie zgadzam się też, że to w przypadku GOPR mamy najbardziej jaskrawe przykłady, w przypadku GOPR one są jedynie najmocniej nagłaśniane. Na wodzie głupków też nie brakuje, a na drogach to mamy ich wręcz wysyp. Czy kierowca wyprzedzający kolumnę pojazdów na podwójnej ciągłej, na zakręcie w prawo i pod górkę płaci za akcję straży pożarnej czy Lotniczego Pogotowia Ratunkowego? OK, zapłaci mandat, ale akcję ratunkową ma za darmo. Dlaczego w takim razie golas na Babiej Górze ma płacić? Wszystkie argumenty podawane w przypadku golasa można też zastosować do głupka na drodze, ciołka pod lodem (bo mu się rybki przy +5 stopni zachciało) czy myśliwego, który się postrzelił z własnej broni w makówkę. Dlaczego oni mają mieć akcję ratowniczą za darmo a golas miałby płacić?

Verid
18-01-2021, 21:13
Nie zgadzam się też, że to w przypadku GOPR mamy najbardziej jaskrawe przykłady, w przypadku GOPR one są jedynie najmocniej nagłaśniane.
Pytanie w takim razie - dlaczego? GOPR to jakiś specjalny jest? Czy może jednak mniej osób wzywa policję bo im lampki na dyskotekę potrzebne, straż pożarną bo chciał fontannę czy pogotowie bo potrzebuje zwolnienie żeby do szkoły/pracy nie iść? Z czego wynika to "nienagłaśnianie" głupoty wobec innych służb? Czy może w przypadku w/w są sankcje karne które można wymierzyć dowcipnisiom a właśnie w przypadku GOPRu nie albo są tylko nad wyraz często pomijane milczeniem?

Czy kierowca wyprzedzający kolumnę pojazdów na podwójnej ciągłej, na zakręcie w prawo i pod górkę płaci za akcję straży pożarnej czy Lotniczego Pogotowia Ratunkowego? OK, zapłaci mandat, ale akcję ratunkową ma za darmo. Dlaczego w takim razie golas na Babiej Górze ma płacić? Wszystkie argumenty podawane w przypadku golasa można też zastosować do głupka na drodze, ciołka pod lodem (bo mu się rybki przy +5 stopni zachciało) czy myśliwego, który się postrzelił z własnej broni w makówkę. Dlaczego oni mają mieć akcję ratowniczą za darmo a golas miałby płacić?
A widzisz - kierowca akcję ma za darmo ale mandat zapłaci i to milutki jak straż i karetka były uwikłane. Przy odrobinie "szczęścia" może nawet do kicia pójść. Jak nabombiony to i OC nie zadziała i szkody z własnej kiesy pokrywa. A golas na Babiej? Nic. Akcję ma za darmo i jeszcze lajki na fejsie do zdjęcia z GOPRowcami którzy ratując kołdrę golasa nie pojechali po zwichniętą kostkę pod Smerekiem czy innym malowniczym miejscu.

EDIT - znalazłem:

Art. 66 § 1 KW: „Kto ze złośliwości lub swawoli, chcąc wywołać niepotrzebną czynność fałszywym alarmem, informacją lub innym sposobem, wprowadza w błąd instytucję użyteczności publicznej albo inny organ ochrony bezpieczeństwa, porządku publicznego lub zdrowia, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny do 1.500 złotych”.


Wystarczyłoby zacząć egzekwować....

bartolomeo
19-01-2021, 11:16
Zacytowany przez Ciebie przepis prawny nijak ma się choćby do golasa na Babiej. Tam nie było ani fałszywej czynności (bo faktycznie ratowano życie) ani nawet chęci wywołania niepotrzebnej czynności czy też wprowadzenia w błąd bo to nie golas wzywał pomoc.

Co do moich przykładów to wybacz, ale... czepiasz się szczegółów :wink: Niech więc zamiast tego wyprzedzającego kierowcy będzie mama, która zimą jechała na GPS z Warszawy do Radomia, z dwójką małych dzieci na tylnym siedzeniu. Zjechała wg wskazań GPSa z ekspresówki, potem zjechała z asfaltu i w głębokim śniegu brnęła zawzięcie tak długo, aż zakopała się gdzieś w lesie. Gdzieś. Jak ją tam GPS wprowadził nie wiadomo. No ale zakopała się, ani w przód ani w tył, za oknem mróz, noc, las i głęboki śnieg. Na szczęście był zasięg telefonii komórkowej. Znaleziono ich dopiero ze śmigłowca wyposażonego w kamerę termowizyjną. I nie było mowy o płaceniu za akcję ratowniczą (a szukało ich nie 12 ratowników, ale kilkudziesięciu strażaków, policjantów i śmigłowiec).I tyle przykładów, głupota nie jest przywiązana do gór.

A dlaczego propozycje płacenia za ratowanie w górach zdobywają popularność? Moja prywatna teoria jest taka, że przeciętny oglądacz telewizji w pewnym sensie rozumie i tę mamę i tego kierowcę wyprzedzającego na ciągłej. I uważa, że - choć oboje to głupole - to jednak jechali samochodem, każdy normalny człowiek wszak wszędzie jeździ samochodem. A góry? Kto normalny chodzi w góry? No jak chce (a przecież nie musi, może w tym czasie oglądać TV lub łazić po sklepach) to niech ryzykuje na własny koszt. Nie na koszt mój, przykładnego obywatela, kierowcy i oglądacza TV. A potem wielu chodzących w góry podchwytuje tę retorykę: za akcje ratownicze w górach trzeba płacić! Może tylko za głupie, może tylko przy braku ubezpieczenia - ale to nieistotne szczegóły. Ja, doświadczony turysta, jadąc dwa czy trzy razy w roku w Bieszczady mogę do kosztów organizacji dorzucić ubezpieczenie. Jestem osobą odpowiedzialną, wiem co trzeba robić w górach, dam przykład - zapłacę ubezpieczenie. Odcinam się w ten sposób od golasa na Babiej czy pijaka pod Tarnicą - ja nie jestem jednym z nich. Ja jestem odpowiedzialnym turystą! Ale dla przeciętnego oglądacza TV jesteś właśnie traktowany jak ta sama grupa szaleńców: golasy, pijacy i wariaci łażący po górach zimą. Szaleńcem jest każdy kto jeździ rowerem do pracy (a nie jak poważny obywatel własnym autem) i czas wolny spędza inaczej niż przed TV lub w galerii handlowej. Dlatego kierowców trzeba ratować za darmo, telewizyjnych zawałowców i cukrzyków też. Ale za szaleństwo (wycieczka w góry) trzeba płacić... To tyle mojej teorii :smile:

Verid
19-01-2021, 12:54
Mam wrażenie że się cały czas rozmijamy w celach, pytaniach i przykładach. Ty o czym innym, ja o czym innym :-D
Zacytowany przepis owszem, nie ma zastosowania do golasa ale do tych co im się fasiągi na asfaltowej drodze skończyły i im podobnych już tak. Nad golasem z kolei ubolewam że nie ma na niego bata tak jak jest na niefrasobliwego kierowcę powodującego wypadek. Mama z wadliwym GPS'em podlega pod wypadek podobnie ty jak ci wiatr poniesie WIGówkę i kompas z zimna pęknie, pomijając fakt że historia z mamą jest ciut naciągana albo wybrakowana ze szczegółów bo jak jest zasięg komórki to jest triangulacja a nie śmigłowiec z termowizją, komórka ma własnego dżipsa w większości przypadków (szczególnie u mamusi z autem który takiego dżipsa ma) i zakopany samochód nie jedzie ale nadal grzeje więc nikt nie zamarznie. I nigdzie nie napisałem że głupota jest przywiązana go gór tylko że odnoszę wrażenie że walka z nią w tym rejonie idzie najsłabiej.

A pytanie nie było o popularność idei płacenia za akcje ratownicze w górach tylko o rzekomą popularność doniesień o bezpodstawnych wezwaniach służb górskich względem innych służb więc twoja teoria, jakkolwiek słuszna w moim odczuciu, na pytanie owo nie odpowiada.

I wreszcie - myślę że dla wygody dalszej dywagacji winniśmy rozróżnić dwa przypadki. Pierwszy - podpadający pod cytowany przeze mnie wcześniej paragraf czyli zagrożenia życia nie było. Tu uważam że tak jak w przypadku strażaków czy policji winny ma pokryć koszta bezpodstawnej akcji. Drugi - gdzie, fakt, z głupoty ale do zagrożenia życia jednak doszło (golas, zwichnięcie w adidaskach na śniegu, podlodowy nurek wbrew woli itp) czyli akcja ratunkowa "w gratisie" ale równolegle powinien istnieć paragraf co by tą głupotę ukrócić. Czyli to co wspomniałem wcześniej - "pochopnego" kierowcę ukrócić się da np art.86 kw a golasa ukrócić się nie da co mi wybitnie w zębach zgrzyta. Co samo z alkoholem - pojedziesz na fleku, owszem, wytną cię z auta w gratisie ale mandat dostaniesz. Łódeczka - to samo. Wyłowić cię wyłowią ale grzywna będzie. A w górach? Jak cię nie dorwą na "spożywaniu w miejscu publicznym" to hulaj dusza piekła nie ma. Wyjątek zdaje się stanowią narciarze i snowboardziści bo kiedyś mi się obiło o uszy że miał wejść paragraf na szusowanie pod wpływem ale finalnie nie wiem czy to przeszło czy nie.

bartolomeo
19-01-2021, 14:44
Krótko, bo chyba zaczynamy mielić każdy swoje własne opinie :wink:


uważam że tak jak w przypadku strażaków czy policji winny ma pokryć koszta bezpodstawnej akcji
Z tym się zgadzam: jeżeli płacić za głupotę to wszędzie, nie tylko w górach. Dlatego jestem przeciwny płaceniu wyłącznie za GOPR (a takie są najczęściej pomysły: każda akcja GOPR płatna, z kieszeni albo ubezpieczenia). Inna rzecz, że rozróżnianie czy wezwanie jest słuszne czy nie, jest proste tylko w skrajnych przypadkach. Dlatego całościowo jednak przychylam się do tego aby akcje ratunkowe były za darmo, przy czym ściągnięcie ludków z Morskiego Oka nie jest akcją ratunkową.


historia z mamą jest ciut naciąganaNie jest. Triangulacja wg nadajników komórkowych jest legalnie dostępna dla służb ratowniczych nie od tak dawna, wcześniej nie mogły z tego korzystać (a ta historia ma już swoje lata). Fakt posiadania urządzenia GPS (czy to nawigacja samochodowa czy telefon komórkowy) i umiejętność odczytania z niego własnej lokalizacji nie są tożsame. Samochód grzał, ale paliwo się kończyło.

kulczyk1
19-01-2021, 17:25
Z tym się zgadzam: jeżeli płacić za głupotę to wszędzie, nie tylko w górach. Dlatego jestem przeciwny płaceniu wyłącznie za GOPR (a takie są najczęściej pomysły: każda akcja GOPR płatna, z kieszeni albo ubezpieczenia). Inna rzecz, że rozróżnianie czy wezwanie jest słuszne czy nie, jest proste tylko w skrajnych przypadkach. Dlatego całościowo jednak przychylam się do tego aby akcje ratunkowe były za darmo, przy czym ściągnięcie ludków z Morskiego Oka nie jest akcją ratunkową.



Nic dodać nic ująć. A tego towarzystwa wasągowego z Moka nikt chyba nawet nie próbował ukarać.

coshoo
19-01-2021, 19:35
A tego towarzystwa wasągowego z Moka nikt chyba nawet nie próbował ukarać.

Tylko niby za co? Przecież wracali z buta w asyście policji. Sami się ukarali.

partyzant
19-01-2021, 21:20
Temat odpłatnosci za akcje ratunkowe w górach jest wałkowany od lat. Podawane są różne skrajne przykłady lekkomyślności turystów. Racja jest oczywista i znajduje się po stronie tych co są za ratowaniem bezpłatnym. Porozmawiać zawsze warto, wszak to forum dyskusyjne.

kulczyk1
20-01-2021, 19:46
Tylko niby za co? Przecież wracali z buta w asyście policji. Sami się ukarali.

Za nieuzasadnione wezwanie służb ratowniczych + obciążenie kosztami akcji.

coshoo
20-01-2021, 22:07
Za nieuzasadnione wezwanie służb ratowniczych + obciążenie kosztami akcji.

Żadnej akcji służb ratowniczych nie było, przyjechał patrol policji i tyle.

kulczyk1
20-01-2021, 22:16
Żadnej akcji służb ratowniczych nie było, przyjechał patrol policji i tyle.

Nie przyjechali by pooglądać Mnicha o zmierzchu tylko na zgłoszenie a to jest akcja jakkolwiek wyglądała.

Leuthen
13-02-2021, 14:34
"Wczoraj ratownicy górscy ewakuowali spod Tarnicy sześcioro turystów, którzy zabłądzili w górach."

https://radio.rzeszow.pl/wiadomosci/mrozno-w-bieszczadach

Hero
14-02-2021, 13:35
Wczoraj ratownicy ewakuowali z gór kolejnego narąbanego psudoturystę. Może będzie jakieś oficjalne info na ten temat. Warunki są nadal trudne, nawet dla sprawnych i dobrze przygotowanych turystów. Apele o rozsądek jednak nie za bardzo pomagają. Śnieg nadal pada, jest pięknie, ale ciężko. Uważajcie na siebie.

EDIT:
O! Jest!
"Za nami kolejna trudna akcja .... Wczoraj (13.02.) ok godz. 15.00 wpłynęło zgłoszenie od dwóch zaniepokojonych osób, że nie mają kontaktu z trzecim towarzyszem. Początkowo razem szli z Ustrzyk Górnych w kierunku Tarnicy po czym jeden z nich zadecydował, że nie chce iść dalej i wraca z Szerokiego Wierchu do samochodu. Po jakimś czasie mężczyzna, który się odłączył, zadzwonił do swoich współtowarzyszy, że jednak zmienił zdanie i szedł dalej Szerokim Wierchem na Tarnicę ale pogubił szlak i nie wie gdzie jest.
Po kilku próbach nawiązania połączenia z tą osobą, udało się ustalić numer tyczki, przy której znajdował się ostatnio i tam też wysłano ratownika na skuterze. W międzyczasie poszukiwany wrócił z powrotem na szlak i został znaleziony przez dwie niezależne osoby, poruszające się na skiturach (Michał i Ania) i to oni jako pierwsi zaczęli jak mogli zabezpieczać poszkodowanego. Po dotarciu naszego ratownika okazało się, że mężczyzna jest już w stanie hipotermii, nie może ruszać palcami u rąk, nie czuje nóg i nie ma mowy o dalszym kontynuowaniu marszu. Niedługo po tym dotarli kolejni ratownicy z niezbędnym sprzętem. Po zabezpieczeniu termicznym (AURA by YETI
kolejny raz dziękujemy za ciepłe śpiwory – sprawdziły się idealnie!), rozpoczął się transport poszkodowanego do Ustrzyk Górnych. Na szczęście w szybkim czasie na górze pojawiło się około 10 ratowników, którzy w tym czasie znajdowali się w pobliżu, ponieważ startowali w zawodach skiturowych "Puchar Połonin".
W Ustrzykach na dyżurce pacjent został przekazany załodze karetki z Bieszczadzkie Pogotowie Ratunkowe SP ZOZ w Sanoku
. Jak widać na zdjęciach – mężczyzna ma odmrożone ręce i stopy.
Niestety w tym przypadku ta osoba, była kompletnie nieprzygotowana na taką wycieczkę w tych warunkach – buty budowlane, dres, brak zapasowego ubioru w plecaku, cienkie rękawice a do tego był pity alkohol.
W górach panują bardzo trudne warunki – obfite opady śniegu, bardzo niska odczuwalna temperatura, silny wiatr i ograniczona widoczność."

Leuthen
28-02-2021, 19:22
"Dwoje turystów zboczyło wczoraj (27.02) z trasy w rejonie Wielkiej Rawki w Bieszczadach, powiedział nam Hubert Marek – dyżurny GOPR. Przed północą zostali przetransportowani do Ustrzyk Górnych."
https://radio.rzeszow.pl/wiadomosci/dobre-warunki-w-bieszczadach-2

Nieco obszerniejszy opis tej akcji znajduje się na fb bieszczadzkiego GOPR-u:
"W sobotę 27.02. ok. godz. 18.00 wpłynęło zgłoszenie od dwóch mężczyzn, którzy znajdowali się na Wielkiej Rawce i z powodu bardzo ograniczonej widoczności nie mogli kontynuować marszu.
Jako pierwsi na pomoc wyruszyli ratownicy, którzy akurat w schronisku Pod Małą Rawką przeprowadzali egzamin wstępny dla przyszłych ratowników GOPR. Gdy dotarli do nich, okazało się, że są dość mocno wychłodzeni a przynajmniej jeden z nich potrzebuje transportu. Pomimo tego, by dalej się nie wychładzać - w asyście ratowników wyruszają w kierunku schroniska, podczas gdy z Ustrzyk Górnych wyjeżdża zespół wyjazdowy. Ostatecznie obaj panowie samodzielnie pokonują niemal całą drogę do schroniska Bacówka Pod Małą Rawką (https://www.facebook.com/BacowkapodMalaRawka/?fref=mentions&__xts__%5B0%5D=68.ARBHH005qKTyHBnPYIzhF6dia8jmQLUn J3yCeuFr8m3WH5qZokm_eBqzTFkysM2cgM9mIMY8AF60NpXGHY k-DXgGV-eusEDlNzVbs7iHZIM8ay90tPHWy9lrB8TBbCZtZ4GjZcP6QcH1 enK-6FOD_peINeI9joKBSjDMS4sG9lkWPUB910YDWCWztuepb5nVwl QwRKX9VR4kO5w4DXIDGaZd1gXL5Use5wymIBUVpdBS1lF1QBP5 9ox0CXEV2rgQEhQpiQmjcMjB8QSa8x7pBIDMVgapWIBrx9JUHc Hw5_d17YNKUa0leg&__tn__=K-R), gdzie zostają ciepło przyjęci przez obsługę obiektu (dostają ciepłe jedzenie i ubranie na zmianę)."

Leuthen
07-03-2021, 18:29
I znowu nietrzeźwi turyści...
"Ratownik bieszczadzkiego GOPR natknął się na dwóch nietrzeźwych mężczyzn, którzy utknęli na Małej Rawce. Wezwał grupę, która ewakuowała nieodpowiedzialnych turystów.

Jak relacjonują przedstawiciele GOPR, obaj mężczyźni byli mocno pijani. Leżeli przemoczeni na śniegu, nie będąc w stanie iść, ani nawet logicznie się wysłowić. Ratownik zauważył ich około godziny 15 w sobotę w rejonie masywu Małej Rawki. "Jeden z panów jest w takim stanie upojenia, że nie jest w stanie iść i potrzebna jest jego ewakuacja" - relacjonował ratownik. Drugi - w nieco lepszym stanie - nad nim "czuwał".
"Pomimo tego, iż prośba o pomoc nie wpłynęła od samych zainteresowanych osób i nie do końca zasadne jest rozpoczynanie akcji w takiej sytuacji - uznaliśmy, że panowie pozostawieni w takim stanie zamarzną, wobec czego ratownicy z Ustrzyk Górnych wyruszyli na pomoc" – czytamy w komunikacie GOPR Bieszczady.
Oprócz ratowników na miejsce pojechała policja, ponieważ obawiano się agresywnego zachowania pijanych mężczyzn. Grupa turystów razem z ratownikiem sprowadziła ich nieco w dół, do Przełęczy Wyżniańskiej.
Gdy jeden z mężczyzn, wykazujący silniejsze oznaki upojenia, został przebadany policyjnym alkomatem, okazało się, że w wydychanym powietrzu ma prawie dwa promile.

"Niestety ostatnimi czasy odnotowujemy coraz więcej akcji związanych z nietrzeźwymi osobami. Picie alkoholu w górach zimą może mieć katastrofalne skutki" – ostrzegają ratownicy".


https://tvn24.pl/krakow/mala-rawka-gopr-sprowadzil-pijanych-turystow-5037518