Zaloguj się

Zobacz pełną wersję : Alkohol w bieszczadzkiej beletrystyce



Marcin
11-11-2011, 10:56
Bieszczadzka literatura to „męską literatura”. Zaczynając od Wincentego Pola i Zygmunta Kaczkowskiego, a kończąc na Janickim, Andrzeju Potockim, czy Rafale Dominiku twórczość ich jest pisana przez mężczyzn i na ogół dla mężczyzn. Kobiety w bieszczadzkiej beletrystyce to najczęściej osoby drugoplanowe. Ukazywanie tego regionu z męskiej perspektywy nie jest tu bez znaczenia. Męski sposób widzenia w bieszczadzkiej twórczości kształtuje również sposób widzenia/sposób patrzenia na Bieszczady. Ci powojenni bohaterowie bieszczadzkich książek na ogół za „kołnierz nie wylewają”. Tak należałoby zacząć ten temat. W tym powyższym zdaniu zawarty jest model traktowania alkoholu w Bieszczadach. Najczęściej się o nim nie pisze wprost, lub pisze w sposób zawoalowany. Tworząc pewien ironiczny rebus. Pisanie wprost o alkoholu jest czymś trywialnym i dziecinnym. Tak jak dżentelmeni nie rozmawiają w towarzystwie o pieniądzach tak panowie w Bieszczadach nie rozmawiają o alkoholu wprost.
Pierwszą książką, która zaczyna kształtować wyobrażenie obywateli PRL na temat powojennych Bieszczadów jest „Następny do raju”. To męski świat, w którym alkohol leje się litrami, a kobiety traktowane są przedmiotowo. Są w to wszystko wplątane: etos męskiej przyjaźni, oraz rozdarta dusza Polaka. Na podstawie tej książki powstał film „Baza ludzi umarłych”. Film ten jeszcze bardziej wpłynął na wyobraźnie zbiorową Polaków. Egzotyka Bieszczadów została dostrzeżona właśnie w takim kontekście.
Następnie były opowiadania Janickiego, w których autor opisywał świat bieszczadzkiego lumpenproletariatu. Te opowiadania zostały zekranizowane i stały się klasyką gatunku bieszczadzkiego.

Czytając „Opowieści bieszczadzkie”, które w ostatnich latach wielokrotnie były wznawiane wydania można dojść do wniosku, że alkohol jest bardzo ważnym elementem bieszczadzkiego krajobrazu kulturowego, a jego zgubne skutki są traktowane z przymrożeniem oka, lub w ogóle się o nich nie pisze. Alkohol w tych historiach nierzadko traktowany jest jako skuteczny lek na wszelkie dolegliwości fizyczne i psychiczne.
Alkohol w górach, zawsze był usprawiedliwiany i ukazywany w pozytywnym świetle. Świadczy o tym rozbudowana współczesna ikonosfera: pies bernardyn z beczułką alkoholu, „grzaniec” jako górska specjalność, seria reklam piwa „Tatra” z góralem – mentorem i głównym hasłem reklamowym: „Siła spokoju”... Można by tu wymienić wiele kulturowych artefaktów, jednak region Bieszczadów ma jeszcze bardziej rozwiniętą mitologię, która usprawiedliwia spożywanie alkoholu w górach.
Obserwując książki, artykuły w gazetach, programy publicystyczne, audycje radiowe, czy fora internetowe dotyczące Bieszczadów można dojść do wniosku że alkohol jest nieodłącznym atrybutem tej krainy. W 2009 roku na ekranach kin pojawiły się dwa głośne filmy związane z Bieszczadami/Beskidem Niskim. Pierwszy to „Wino Truskawkowe” na motywach książki Andrzeja Stasiuka pt. „Opowieści galicyjskie”, a drugi to „Dom Zły” reż. W. Smarzowski. Oba ukazują Bieszczady i okolice (wszyscy statystyczni widzowie określają te tereny jako Bieszczady) jako teren na którym mieszkają ludzie, wydający się mieć poważne problemy alkoholowe. Niektóre bary w Bieszczadach traktowane są jako mekka dla subkultur młodzieżowych w turystyce alkoholowej, a festiwal „Bieszczadzkie Anioły” został zlikwidowany głównie dlatego, że tzw. „Kraina Łagodności” przekształcała się na czas trwania tego festiwalu w „krainę pijaństwa”.

Wątek ten zakładam z myślą o ciekawych fragmentach literatury dotyczących tego tematu... mile widziane cytaty i fragmenty potwierdzające moją tezę... Lub też konstruktywną dyskusję jeśli ktoś się z tą tezą nie zgadza.

ps. zapomniałem o piosenkach KSU...

buba
14-11-2011, 17:35
jest jeszcze:

http://images45.fotosik.pl/1209/be8133ac10df0f4e.jpg (http://www.fotosik.pl)

:-)

Marcin
14-11-2011, 17:40
klasyka gatunku... ludzie kupują to wino jako pamiątkę z Bieszczadów.

sir Bazyl
14-11-2011, 20:36
Hej! Biorąc pod uwagę przykłady, które podałeś, to moim zdaniem teza, iż „alkohol jest bardzo ważnym elementem bieszczadzkiego krajobrazu kulturowego, a jego zgubne skutki są traktowane z przymrożeniem oka” postawiona jest troszkę na wyrost. Myślę, że śmiało możemy pominąć w dyskusji utwory Wincentego Pola i Zygmunta Kaczkowskiego gdyż trudno by było dopatrzyć się w nich jakiegokolwiek związku z tematem :).
„Następny do Raju” Marka Hłaski – nie pamiętam dokładnie gdzie, ale na pewno akcja powieści nie toczy się w Bieszczadach, baza transportowa usytuowana jest chyba gdzieś w Sudetach, więc troszkę naciągany przykład.
„Wino truskawkowe” – gdzieś w Beskidzie Dukielskim, więc tuż za bieszczadzką miedzą. Niestety, ten film jakoś na mnie nie zrobił większego wrażenia, obejrzałem go tylko raz i nie pamiętam puenty. Ale dobrze pamiętam „Dom zły” i jego mroczną i z każdą minutą gęstniejącą atmosferę. Ukazane tam morderstwo, popełnione w oparach alkoholu i pod wpływem żądzy posiadania na pewno nie zostało strywializowane. Natomiast drugi wątek, czyli prowadzone dochodzenie, ukazuje milicjantów, a przede wszystkim prokuratora w kilku komediowych sytuacjach spowodowanych nadmiernym spożyciem, lecz w ówczesnych czasach takie zachowanie (czyli picie w pracy) nie było tylko i wyłącznie domeną tych służb, jak również nie można przypisywać go do terenu Bieszczadów (np. „Psy” Pasikowskiego).
Z kolei w opowiadaniach Rafała Dominika bardzo często i wyraziście przedstawiany jest problem alkoholizmu miejscowych oraz jego skutki (okaleczenia fizyczne, psychiczne i przedwczesna śmierć wielu amatorów wina prostego). Dla przykładu fragmencik opowiadania „Kantor wysyła Teatr Martwego Człowieka w kosmos” przedstawiający codzienny i przygnębiający widok ludzi przegranych, czekających na poranny zastrzyk alkoholu:
„...Piątka osób na potwornym kacu: jeden patrzy w nieboskłony, drugi nerwowo przechadza się w klatce nałogu, trzeci z dłońmi w kieszeniach starego płaszcza spogląda przed siebie niewidzącymi oczami, czwarty kuca i dłubie patyczkiem w błocie, piąty siedzi na zmurszałej desce. Nie rozmawiają ze sobą, ale łączy ich nierozerwalna więź – stalowe kajdany głodu alkoholowego.
...Smutno patrzeć na te opakowania po istotach ludzkich.
Lada chwila wyląduje statek kosmiczny i odleci jeden z nich w swoje gwiazdy. Następny wsiądzie do pociągu bez biletu powrotnego i dotrze do stacji Śmierć.
Listopad, cała Grupa Kantora wydaje mi się przeraźliwie smutna i bolesna. Moje zadumanie przerywa Mietek. Trącając mnie w łokieć, mówi:
- Daj dwa złote, brakuje do wina.
Daję pięć i mówię:
- kupcie sobie jeszcze świeczkę na wasz grób. Dzisiaj święto zmarłych.
I znowu jak u Edgara Poe żywi są martwi, a martwi – żywi.”

Na temat „Opowieści bieszczadzkich” Jerzego Janickiego na razie nie będę się wypowiadał, gdyż muszę je sobie przypomnieć i chociaż przekartkować (jakoś nie zapamiętałem ich pod kątem spożycia i jego skutków).
Ciekawy temat Marcinie i czytając różne opowieści bądź oglądając filmy związane z tym terenem, trudno nie zgodzić się z pierwszą częścią tezy, iż „alkohol jest bardzo ważnym elementem bieszczadzkiego krajobrazu kulturowego”. A czy zgubne skutki przezeń wywołane traktowane są przez autorów z nadmierną lekkością? Trudno to odpowiednio ocenić, ale według mnie nie. Czekam na inne opinie i przykłady.
PS
„Jabolowe ofiary”, „Jabol Punk”, „Chodnikowy latawiec”, „Wino za karę” i inne utwory podobne treścią, są związane z nurtem muzycznym Kapeli, a nie z Bieszczadami, więc też bym ich tu nie wścibiał :)

Marcin
14-11-2011, 23:23
Myślę, że śmiało możemy pominąć w dyskusji utwory Wincentego Pola i Zygmunta Kaczkowskiego gdyż trudno by było dopatrzyć się w nich jakiegokolwiek związku z tematem :).

Zgoda, ale ten fragment dotyczy bardziej tezy że literatura Bieszczadu jest od początku okupowana przez facetów i niewiele się w tym zmieniło do tej pory. A prawdziwy facet to taki co pachnie: potem, moczem i alkoholem. :)


„Następny do Raju” Marka Hłaski – nie pamiętam dokładnie gdzie, ale na pewno akcja powieści nie toczy się w Bieszczadach, baza transportowa usytuowana jest chyba gdzieś w Sudetach, więc troszkę naciągany przykład.

Tak… ale nie wiele osób zwraca na to uwagę że chodziło o Bystrzycę Kłodzką… wszyscy widzą to w Bieszczadach (a może tylko ja…?). :)

Natomiast drugi wątek, czyli prowadzone dochodzenie, ukazuje milicjantów, a przede wszystkim prokuratora w kilku komediowych sytuacjach spowodowanych nadmiernym spożyciem, lecz w ówczesnych czasach takie zachowanie (czyli picie w pracy) nie było tylko i wyłącznie domeną tych służb, jak również nie można przypisywać go do terenu Bieszczadów (np. „Psy” Pasikowskiego).
To kolejny film Smarzewskiego który ukazuje Podkarpacie w niezwykle dokładnym zwierciadle („Wesele” już bardziej współczesne). Ja natomiast nie odczuwałem że akcja tego filmu toczy się trzy dekady temu… bo takie „scenerie” do tej pory widuje w Bieszczadach…

Czekam na inne opinie i przykłady.
Przedewszystkim: Andrzej Potocki „Majster Bieda czyli zakapiorskie Bieszczady” (kilka wydań).

„Jabolowe ofiary”, „Jabol Punk”, „Chodnikowy latawiec”, „Wino za karę” i inne utwory podobne treścią, są związane z nurtem muzycznym Kapeli, a nie z Bieszczadami, więc też bym ich tu nie wścibiał :)
Kolejny przykład reprezentacji, która nieodłącznie kojarzy się z Bieszczadami. Trzeźwy Siczka na koncercie to jakaś pomyłka…

Marcin
14-11-2011, 23:35
Bardzo ładny, świeży tekst trafił mi się przed chwilą potwierdzający tezę że o alkoholu nie pisze się wprost, a ci co chlali na umór i polegli z powodu swej choroby alkoholowej są po prostu "legendami":


Kochani moi wracając z mojej wyprawy naukowo - badawczej zahaczyłem w Cisnej (jak mógłbym nie spotkać się z moimi "braćmi" Ryszardami Burym i Poetą)
I w Cisnej załapałem się na Zaduszki Zakapiorskie ,przepięknie pan Andrzej Potocki to organizuje,były świece,pochodnie,wiersze,wspomnienia,kieliszeczek czegoś mocniejszego,była też projekcja zacnych filmów dokumentalnych o Jędrusiu,Bodziu "Sikorce",Januszku Zubowie...
Uważam ze to cudowne ze są takie osoby jak Andrzej Potocki,"Bury" Rysiek "Poeta" ,którzy nadal chcą i robią wszystko by pamięć o tych pieknych i niezwylke barwnych Zakapiorach ,legendach Bieszczadu nie przeminęła
Przy wódeczce w Siekierce wspominaliśmy Zyzia Wilka,Wojtka Bellona
Myśle ,że Człowiek Wiatr i Samotny Włóczykij jako współcześni Zakapiorzy również okryją się podobna legendą.
http://forum.bieszczady.info.pl/showthread.php/6714-Zosta%C4%87-zakapiorem?p=125736#post125736

Corka_Browara
15-11-2011, 14:45
Marcin: "festiwal „Bieszczadzkie Anioły” został zlikwidowany głównie dlatego, że tzw. „Kraina Łagodności” przekształcała się na czas trwania tego festiwalu w „krainę pijaństwa”"

pierwszy raz słyszę taką opinię a słyszałam ich kilka. wg mnie jednak zupełnie inne były przyczyny a jak nie wiadomo o co chodzi to wiadomo o co chodzi. swoją drogą nie mieści mi się w głowie jak Myszkowski mógł sprzeciwić się krainie pijaństwa skoro można powiedzieć, że sam był propagatorem takiego stylu :))) ale nie o tym tutaj.

a temat ciekawy, faktycznie wielcy bohaterowie Bieszczadów to niemalże sami faceci i większość z nich miała ciągotki do alkoholu (ale w końcu to wieś, dusze artystyczne). kobiety znane tam to głównie malarki i faktycznie nie spędzające dni pod sklepem czy w siekierce.

Bazyl: "„Następny do Raju” Marka Hłaski – nie pamiętam dokładnie gdzie, ale na pewno akcja powieści nie toczy się w Bieszczadach, baza transportowa usytuowana jest chyba gdzieś w Sudetach, więc troszkę naciągany przykład."

Nie czytałam tej powieści Marka Hłaski, więc wypowiem się tylko na temat filmu powstałego na jej podstawie, który przytoczył Marcin. Zgadza się, że film kręcony był w Karkonoszach ale jego akcja rozgrywa się w Bieszczadach. Już jedna z pierwszych wypowiedzi w filmie głosi że bohater przyjechał z Baligrodu (by zasugerować gdzie toczy się akcja) i wspomniane są komunistyczne wzmianki na temat UPA. W ogóle co do UPA w filmie wystarczy powiedzieć, że reżyserem jest ten sam gość który zrobił film Ogniomistrz Kaleń na podstawie książki Gerharda.. Szukałam filmu w domu ale nie znalazłam więc obejrzałam kawałek w internecie, więc by rozwiać wątpliwości polecam 5:22 w tym kawałku: http://www.youtube.com/watch?v=arrFMuQDoIQ :) Niezmiernie by mnie zdziwiło, gdyby w pierwowzorze /powieści/ tło historyczne i akcja filmu była tak zupełnie odmienna.

Wino truskawkowe znacznie bardziej mi się podobało od Domu. Ponadto wspaniała muzyka w filmie Michała Lorenca, człowieka związanego z Bieszczadami. Ale morda głównego bohatera ta sama :)

Co do wypowiedzi użytkownika, którą zacytowałeś Marcinie, jest to typowa prowokacja więc nie poświęcajmy jej uwagi.

Gandalf
17-11-2011, 12:50
Akcja opowiadania Hłaski toczy się w Sudetach, ale akcja filmu na jego podstawie – „Baza ludzi umarłych” rozgrywa się w Bieszczadach, obraz doskonale oddaje realia życia kierowców bieszczadzkiej leśnej bazy transportowej w tamtych czasach
Marcin: "Bazyl: "„Następny do Raju” Marka Hłaski – nie pamiętam dokładnie gdzie, ale na pewno akcja powieści nie toczy się w Bieszczadach, baza transportowa usytuowana jest chyba gdzieś w Sudetach, więc troszkę naciągany przykład."

buba
18-11-2011, 18:31
[Zgadza się, że film kręcony był w Karkonoszach .

a nie w kotlinie klodzkiej? w gorach bialskich? kiedys gadalam z jakims starszym gosciem w bielicach i cos opowiadal ze tam krecili jakis taki "bieszczadzki" film? chyba ze jakis inny podobny byl..

Capricornus
18-11-2011, 19:37
Buba - dobrze kojarzysz. Film, o którym wspominacie kręcony był w Górach Bialskich, w Bielicach (cudna wioska - byłem tam przed laty - zatem wiem co piszę;)). Co ciekawe, w latach powojennych właśnie w Bielicach - jako kierowca - pracował Marek Hłasko. Pozdrawiam...

sir Bazyl
18-11-2011, 19:43
Jak już sobie wyjaśniliśmy, akcja powieści Marka Hłaski toczy się w Sudetach, film na jej motywach nakręcono tamże ale opowiada on o bazie transportowej w Bieszczadach :) Pijany by bardziej tego nie pokręcił :)

[FONT=&quot] „Baza ludzi umarłych” rozgrywa się w Bieszczadach, obraz doskonale oddaje realia życia kierowców bieszczadzkiej leśnej bazy transportowej w tamtych czasach
Jak i w każdej innej górskiej bazie transportowej w tamtych czasach (patrz akcja powieści) .


(...)
… wszyscy widzą to w Bieszczadach (a może tylko ja…?). :)


Też tak to widzę (nawet gdyby tej mapy pod szybą nie było). Podobnie zresztą ma się rzecz z Siekierezadą E. Stachury, którą wielu umiejscawia również w Bieszczadach, podczas gdy wszystko działo się całkiem na zachodzie Polski. Jakoś pasuje tutaj i już!
A przymrużyć oko na skutki spożycia po prostu trzeba. Dlaczego? Bo to było tak:
„Wasyluk wszedł do gospody, tupając nogami i rozejrzał się po pierwszym
salonie. Zdawało mi się, że zobaczył nas, ale nie podszedł do naszego stolika, choć
nie było już nigdzie wolnych miejsc. Do bufetu zaszedł.
- Wasyluk przyszedł - mówię. - Może wypije z nami?
- Nie przyjdzie, jak ja tu siedzę - powiedział Peresada. - Gniewa się na mnie.
Obraził się.
- O co?
- To we środę było, nie, we czwartek. Pili my piwo wieczorem w sklepie i
Wasyluk przeziębiony był czy czort jego wie, bo smarkał i smarkał. Całą chusteczkę
zasmarkał i obydwa rękawy.
Peresada to powiedziawszy zamilkł. Tak jakby zamyślił się nad czymś. (...)
- No i co, że smarkał? Co w tym złego jest? - zauważył młody Batiuk długi jak
miesiąc, a szczupły jak pensja.
- Nic. Przecie, że nic - ocknął się Peresada. - Ale naraz Wasyluk mówi: mnie
to ciekawi, skąd się te smarki biorą? A ja mówię: chyba z głupich myśli, Wasyluk. I
na to Wasyluk jak nie wyprostuje się, jak nie postawi z trzaskiem nie dopite piwo na
ladę, jak nie warknie do swojej kobity, żeby się nie szwendała po kominkach, tylko
żeby zaraz do chałupy mu szła, jak tylko zamknie sklep, i poszedł. No i tyle.
- Aha - ahnąłem. - To o to poszło.
- Widział ja jego na drugi dzień i papierosem chciał ja jego poczęstować. To
nie wziął. Ja rozumie jego, ale przecie każdemu się wyrwie z gęby coś głupiego, nie?
- Jasne - ja mówię. - Największym uczonym.
- Nawet księdzu na kazaniu - fenomenalnie zauważył młody Batiuk długi jak
miesiąc.
- Najgorsze to, że ja trzeźwy był - rzekł Peresada. - Bo jakby pijany ja był, to
co innego. Pijanemu wszystko można przebaczyć.
- Pijanemu tak - zgodził się młody Batiuk szczupły jak pensja.” (E. Stachura „Siekierezada”)
Tu ten fragmencik w wersji filmowej: http://www.youtube.com/watch?v=6IBo019tepQ

A teraz cóż, nie ma już dzikich Bieszczadów a w nich baz transportowych, nie ma zwózki drewna kolejką, nawet wypały się wypaliły. Ale za to można kasę robić na obnażaniu, oczywiście z przymrużeniem oka i niejako przy okazji, czyichś słabości, jak to ma miejsce u


Przedewszystkim: Andrzej Potocki „Majster Bieda czyli zakapiorskie Bieszczady” (kilka wydań).

Dzieje się tak tym bardziej, iż większość z „bohaterów” tej książki zamiast dać po pysku autorowi, co by się pięknie wpisało w cały ten nurt, czuje się wręcz w ten sposób nobilitowana i uczestniczy w tworzonym przez niego cyrku i promocjach kolejnych wydań tego „dzieła”.
Kiedyś klopsik na naszym forum zapodał wspaniały projekt zatytułowany „walnij banię, zmienisz zdanie!”, co też idę uczynić - może cała jaskrawość zmiękczy swoje zarysy :wink:.

Browar
18-11-2011, 22:30
Kiedyś klopsik na naszym forum zapodał wspaniały projekt zatytułowany „walnij banię, zmienisz zdanie!”, co też idę uczynić - może cała jaskrawość zmiękczy swoje zarysy :wink:.

Toż to staropięcistawiańskie wyrażenie,Klops go zna od rzęcha pięcistawiańskiego zresztą :twisted:

WUKA
19-11-2011, 13:47
Jak widać alkohol świetnie się komponuje i z prozą, i z poezją. No i nawet w tym wątku męska przewaga!!!!

Marcin
15-11-2012, 15:21
http://vimeo.com/21514968
Czwarty człowiek
na wpół dokument, ballada, natura z człowiekiem w tle...
Bardzo spodobała mi się ta etiuda.
Historia jest poniekąd prawdziwa...
i często się powtarza.

Anyczka20
16-11-2012, 05:25
Czy ciemnoskóry Gustaw jest właśnie tym "wpół - dokumentem", czy taka postać istniała na bieszczadzkich wypałach? Pytam z ciekawości, bo może mnie coś ominęło :} ?

Browar
16-11-2012, 15:14
Pytam z ciekawości, bo może mnie coś ominęło :} ?
Nawiązując do tematu całkiem sporo Cię ominęło :twisted:

Anyczka20
17-11-2012, 01:07
No tak...wiedziałam, że mi kiedyś wypomną w końcu. Tyle, że ja teraz bardziej mniej - pijąca niż więcej. Ale wiem wiem...nie nadrobię...nawet nie da rady, nie ma opcji...ale dzięki temu mam kilka nowych miejscówek i nadal szukam. Napiszę w wolnej chwili, tylko nie wiem czy zakwalifikować je do off topika czy poza bieszczadzkie wędrówki, czy bardziej open and change your mind.
Miłego weekendu wszystkim ;)
A coby nie było, że nie w związku z tematem, to czy natknął się ktoś na typowo bieszczadzko - pijacką beletrystykę w wersji żeńskiej?

Michał
18-11-2012, 19:59
Witaj Wuka


Jak widać alkohol świetnie się komponuje i z prozą, i z poezją. No i nawet w tym wątku męska przewaga!!!!

W dwóch zdaniach tyle naraz. Tego żaden facet nie wytrzyma i musi sie napić :-)
Według mnie ta przewaga to efekt końcowy działania tego prostego związku:
najpierw duuuużo prozy, a następnego dnia poezja w małej kapeczce czegokolwiek z tym związkiem.

Ale zabieram głosik, bom nie znalazł takiej nfo,
że powstaje płyta pod znamienitym tytułem "WUKA".
No i tu poezja bierze górę ponad prozą.

Pozdrawiam serdecznie

WUKA
18-11-2012, 21:10
Witaj Michale
Ależ masz wywiad, no no!
Powstaje, powstaje. Jak powstanie będzie info.
Wątek jest jednak mocno wyskokowy lub procentowy więc należałoby coś w temacie ale co??
Zapraszam na koncert do Wrocławia (25 listopada), pewnie zabrzmi tam moja "Ballada o stole" a w niej "niejedno piwo stało na tym stole, ślady po kuflach lśnią jak aureole".
Do miłego! Serdeczności.