Zaloguj się

Zobacz pełną wersję : Ranking szlaków



Pełta
08-04-2012, 19:22
...ostatnia tablica BIESZCZADY pokazuje 50 najczęściej wybieranych szlaków w tej grupie,proszę powiedzieć koledzy,co Waszym zdaniem uplasowało pierwsze trzy szlaki w czołówce,a raczej ich kombinacje?
1.Przełęcz Siodło-Tarnica
2.Tarnica-Przełęcz Siodło
3.Wołosate-Przełęcz Siodło
jest coś szczególnego,niepowtarzalnego,na co zwrócili uwagę wybierający,czy to raczej przypadkowe?
http://www.szlaki.net.pl/popularne.php
Mario

Pełta
09-04-2012, 09:28
Ok.dzięki kolego za info na priva...no nie pomyślałem
Hey!

Gandalf
12-04-2012, 14:46
Każdy chce zdobyć Tarnicę, więc szlak najpopularniejszy (choć z pewnością nie najciekawszy :-)

Pełta
12-04-2012, 15:18
Każdy chce zdobyć Tarnicę, więc szlak najpopularniejszy (choć z pewnością nie najciekawszy :-)
dzięki Gandalf...właśnie tak mi jedna osoba pisała,że jest parcie na Tarnicę/wysokość...odpuszczam więc sobie ją i pierwszym razem jej nie zaliczę.

Pyska
12-04-2012, 15:47
Zasłyszane:
"-byliśmy na Tarnicy, udało się zdobyć więc można wracać do domu
- ale Bieszczady to nie tylko Tarnica
- ale najwyższy szczyt zaliczony więc po co chodzić dalej"
Tak więc dla niektórych Bieszczady to wyłacznie Tarnica

trzykropkiinicwiecej
12-04-2012, 17:32
A po kiego ch.....ja coś zdobywać za przeproszeniem, że tak sobie wypsnę wulgarnie i lekko na temat ciężki jak zupa z ołowiu?
zdobywać, zaliczać, etc. etc. wielce nie czaję ów imperatywu , choć to może jeno retoryka, gdzie pod pustym jak bęben słowem kryją się ochy i achy.

Corka_Browara
12-04-2012, 21:52
a mnie zastanawia nie to dlaczego te trasy się uplasowały w czołówce ale - w ogóle co to za trasy? zastanawialam się w ogóle co to jest Przełęcz Siodło i czy to nie jest czasem trasa od Siodła Tarnicy do Tarnicy i spowrotem :D ale mapa Ruthenus mówi że druga Przełęcz Siodło (poza Siodłem Tarnicy) znajduje się między Haliczem (na wschód) i Wołowym Garbem na 1212m. ok - tylko że na nią nie prowadzi żaden szlak turystyczny i w ogóle jest to Park Narodowy więc wchodzenie na ową przełęcz nie jest legalne - więc nie rozumiem w ogóle dlaczego owa Przełęcz Siodło tak się pojawia w tych rankingach jako najbardziej popularna i oblegana. I powiem szczerze że nie rozumiem logiki tych trzech szlaków.

Pełta, Twoje pytanie co jest interesującego w tych szlakach troche mnie dziwi, nie ukrywam. Tak samo by mnie zdzwiło gdyby miłośnik Bieszczadów zapytał mnie pretensjonalym tonem - co jest interesującego na Połoninie Wetlińskiej? To są Bieszczady, to są połoniny, widoki, z Bieszczadów Wysokich zdarza się dobrze widzieć Beskidy Ukraińskie. To pewnie chciałbyś usłyszeć, bo to wyróżnia je on innych szczytów. Widok na Połoninę Bukowską - najpiękniejszy widok w całych polskich Bieszczadach. Ale to wszystko to i tak nie to po co tam chodzę. Odpowiem krótko - nie rozumiem pytania zadanego przez człowieka który planuje kupić sobie domek w Bieszczadach - co jest ciekawego na powiedzmy odcinku "Tarnica - Przełęcz Siodło".

Fakt faktem, połoniny, Tarnica, Rawki to szlaki tak oblegane w sezonie że nam tu obecnym nie specjalnie się nawet chce tam wybierać, pomijając fakt że przeszliśmy je wiele razy z każdej strony wzdłuż i wszerz. ale gdyby odjąć ten tłum ludzi - czyli wypowiedzieć się wyłącznie o samych górach/szlakach - mogłabym pisać o nich eseje, tak tak - o Tarnicy czy Weltińskiej, które przeszliśmy tyle razy że moglibyśmy chodzić z zamkniętymi oczyma. Ale pisanie o rzeczach oczywistych wydaje mi się niepotrzebne :} Mnie z kolei razi coś innego - to że właśnie Ci wielcy Bieszczadnicy uważają za banalne powyższe szlaki.

Ja osobiście wybrałabym zupełnie inne szlaki jako ulubione, pewnie ich w tym 50-szlakowym rankingu nawet nie znajdę. Ale podobnie jak mi to Bazyl w Tarnawie powiedział, powiem - nie gadam głośno jakie są moje ulubione szlaki żeby czasem nie znalazły się one na przykład w owym rankingu.

Podobnie jak Kropek powiem, że szczyty nie są dla mnie celem. Celem jest wędrówka sama w sobie. Celem jest droga. Celem nie są widoczki z Tarnicy, Rabiej czy Bukowiny. Póki jestem na chodzie nigdy nie wjadę na górę kolejką:) Droga - iść iść iść i święty spokój :)

Pełta
12-04-2012, 22:10
Jimi,no i dobrze,że wyrzuciłaś to z siebie,dzięki!

Pyska
12-04-2012, 22:13
No niestety Jimi każdy ma jakieś halo... Jedni jak widać chwalą się że coś zdobywają (tak jak w moim przykładzie) inni robią rankingi,ale to tak na prawdę jest dobre bo zazwyczaj Ci ludzie nie pojadą w te nasze ulubione miejsca do których my trafiamy, bo jeżeli już wrócą w Bieszczady to wyjdą na Caryńską i Wetlińską, Tarnicę i Rawki i na tym się skończy ich przygoda z Bieszczadem. A "nasze" miejsca zostaną wciąż nasze. Oby więcej rankingów. Polecam Tarnicę:)

creamcheese
12-04-2012, 22:29
Jimi,no i dobrze,że wyrzuciłaś to z siebie,dzięki!

??co wyrzuciła?? Jimi powiedziała że ranking ...jest dla niepełnosprytnych...każdy bardziej rozgarnięty...ma swoje prywatne dróżki które kocha... Po co rankingi na które głosują przypadkowi przechodnie? Bo trudno brać poważnie wyniki:)

Corka_Browara
12-04-2012, 22:36
No i dobrze, że są różne punkty patrzenia. Ostatnio czytam trochę o Himalaizmie i spotkałam się z wypowiedziami polskich himalaistów że wchodzą na dany szczyt po to by odnotować swoje wejście jako pierwsze w ogóle. Przykładowo, o ile nie pomyliłam osoby, Krzysztof Wielicki strasznie chciał zdobyć południową ścianę Lhotse tylko dlatego żeby odnotować swoje wejście jako pierwszy. Kiedy w końcu Ruscy pierwsi ją pokonali, temat przestał go interesować, bo jak powiedział "ściana już została przez kogoś zdobyta, już nie potrzebuję na nią wchodzić". każdy ma jakiegoś bzika:) i niech sobie chodzi jak chce. chodziło mi o to, że nie lubię tego podejścia Bieszczadników którzy uważają owe standardy Bieszczadzkie za banalne - w końcu my też od tego zaczynaliśmy i chyba najpierw za to pokochaliśmy te góry. chyba problem nie leży w Tarnicy (pieprzyć jej wysokość:P) i tłumach wokół niej ale w tym w jakim czasie na nią idziemy, bo zdarzało mi się chodzić samej po standardach i nie spotkać żywej duszy:))

creamcheese
12-04-2012, 22:49
Jimi!! Czemu tak nerwowo?;) Podpisuję sie czterema kończynami pod Twoimi myślami!! Każdy z nas ma swoje kochane drogi i nikt ich nie odbierze tak jak my!! Dlatego wszystkie takie rankingi nie mają sensu(delikatnie mówiąc)

Corka_Browara
12-04-2012, 23:34
co nerwowo :) jak pisałam ostatni komentarz to nawet nie widziałam jeszcze Twojego:) pozdrawiam gorąco

Pyska
12-04-2012, 23:40
Jimi o to właśnie chodzi:). Ja również spacerowałam Wetlińską spotykając 2 osoby i to samo było z Tarnicą. Trzeba poznać trochę te góry i się w nich zakochać żeby wiedzieć co gdzie jak i kiedy chociaż mniej więcej. Dlatego Creamcheese ma racje że nie ma co się denerwować niepotrzebnie.
Jak ktoś chce coś zdobyć bo nikt tam wcześniej nie był i robi to dla tzw lansu to jego problem,ale uważam że nie ma potrzeby brać sobie takich rzeczy do serca.
Rankingom zdecydowanie mówię tak.

creamcheese
13-04-2012, 09:05
z cytowanego rankingu nic nie wynika...chyba tylko to, że 35 osób lubi spacerować asfaltem z Wołosatego do UG;)...fakt, było to klimatyczne miejsce przed gruntownym remontem drogi...ale wtedy to i klimatyczny był przejazd autobusem pospiesznym (bodajże z Krakowa 6.50) i zdziwienie wsiadających w UG, że płacą za pospieszny a jadą z prędkością trzykołowego rowerka omijając wężykiem wspaniałe dziury w jezdni. Ech, gdzie te czasy!?

buba
13-04-2012, 11:24
z cytowanego rankingu nic nie wynika...chyba tylko to, że 35 osób lubi spacerować asfaltem z Wołosatego do UG;)...fakt, było to klimatyczne miejsce przed gruntownym remontem drogi...ale wtedy to i klimatyczny był przejazd autobusem pospiesznym (bodajże z Krakowa 6.50) i zdziwienie wsiadających w UG, że płacą za pospieszny a jadą z prędkością trzykołowego rowerka omijając wężykiem wspaniałe dziury w jezdni. Ech, gdzie te czasy!?

Tez za nimi tesknie jak szlag... Normalnie az mi sie gęba usmiechnela jak przeczytalam twojego posta! Na samo wspomnienie... Wtedy to nawet w gory nie trzeba bylo leźc - tak fajnie bylo w dolinach....
Niby tak calkiem niedawno a calkiem inny swiat... ale gorsze jeszcze od zmian w asfalcie sa zmiany w mentalnosci ludzi, nawet tych niby kochajacych gory, wyprawy, przygody...

creamcheese
13-04-2012, 12:33
Tez za nimi tesknie jak szlag... Normalnie az mi sie gęba usmiechnela jak przeczytalam twojego posta! Na samo wspomnienie... Wtedy to nawet w gory nie trzeba bylo leźc - tak fajnie bylo w dolinach...
Może ktoś ma fotę z tego "niebieskiego" UG - Wołosate sprzed przebudowy drogi?? Ale taką żeby "asfalt" było widać!! Poproszę!! Tęsknota będzie jeszcze większa. Pozdrawiam stęsknioną Bubę;)

luki_
13-04-2012, 16:46
Czytajac tych kilka postów o "asfalcie w górach" przypomniała mi się ciekawa relacja z wyprawy po górach Rumunii, Ukrainy i Polski autorstwa pewnego rumuńskiego podróżnika. Zachęcam do zapoznania się z tą relacją, gdyż kilka uwag jej autora o wędrowaniu w polskich górach (konktretnie właśnie o Bieszczadach) jest zaskakująco zbieżna z odczuciami przynajmniej części użytkowników niniejszego forum: http://www.notrails.info/Hiking_3.html - zwróccie proszę uwagę szczególnie na drugi akapit, tyczący Polski właśnie, a zwłaszcza na konkluzję w końcówce tego akapitu :-) .
Zresztą cała relacja Pana Dumitru (także o górach Ukrainy i Rumunii - dostępne w postaci aktywnych linków na dole strony) godna jest przeczytania, jesli ktoś ma czas i zna dobrze angielski :-) .

buba
16-04-2012, 16:33
Może ktoś ma fotę z tego "niebieskiego" UG - Wołosate sprzed przebudowy drogi?? Ale taką żeby "asfalt" było widać!! Poproszę!! Tęsknota będzie jeszcze większa.

Kurde.. Czlowiek nie robil zdjecia tego asfaltu wtedy- bo myslal ze taki byl,jest i zawsze taki bedzie.. czasem jak jest fajnie to czlowiek traktuje to jak norme- i nie przez mysl nie przejdzie ze mu to kiedys ktos odbierze.. Zwykle potrafimy docenic dopiero to, co stracilismy :-(
A drogi z betonowych płyt tez lubisz?

Tu Wołosate w 97 roku- troche widac asfalt :-P

https://picasaweb.google.com/buba.dawno.temu/199807_bieszczady#5563953049167535058

za Wołosatym, z tegoz samego roku
https://picasaweb.google.com/buba.dawno.temu/199807_bieszczady#5563952962030759986

To jeszcze pare bieszczadzkich fotek z innych rejonow- "z tamtych lat" - dla milosnikow pokruszonego, zarastajacego trawa, pylistego asfaltu :-)
https://picasaweb.google.com/buba.dawno.temu/199807_bieszczady#5563953108359962706
https://picasaweb.google.com/buba.dawno.temu/200107_bieszczady#5563957987532277202



. Pozdrawiam stęsknioną Bubę;)

moze bedzie kiedy okazja spotkac sie na jakiejs dziurawej drodze i wspolnie potęsknic do lepszych bieszczadzkich czasow :-D



[ godna jest przeczytania, jesli ktoś ma czas i zna dobrze angielski :-) .[/SIZE]

Czas to by sie i znalazl... A biorac pod uwage to ostatnie zdanie drugiego akapitu (o ile je dobrze zrozumialam ;) )- to by sie chcialo poczytac reszte relacji..

a rodzice mowili- "ucz sie jezykow, przyda ci sie"... ech... trzeba bylo sluchac starszych ;) a dla mnie angielski zawsze byl symbolem zachodniego syfu wiec budzil wstret i odraze i jakos nie wchodzil do glowy ;)

creamcheese
16-04-2012, 17:16
Buba!! Wzruszyłaś mnie tymi fotkami!! Ten asfalt wyrastający kępkami spośród trawy!! Dzięki!! Pozdrawiam i obiecuje piwo przy najbliższym spotkaniu.:smile:

buba
16-04-2012, 18:22
wiecej fotek klimatycznych drog wysylam ci na PW coby nie draznic naszych szanownych moderatorow :-P


Pozdrawiam i obiecuje piwo przy najbliższym spotkaniu.:smile:

Obiecuje sie zrewanzowac jakims dobrym trunkiem :-D

Aleksandra
16-04-2012, 20:12
Trochę inne spojrzenie:


Od 27 kwietnia 2012 r. do 11 listopada 2012 r. będą obowiązywały następujące opłaty:

Dla dwóch punktów informacyjno-kasowych:

Wołosate wejście na szlak niebieski na Tarnicę oraz za udostępnienie obszaru ścieżek przyrodniczych „Orlik krzykliwy”.
Przełęcz nad Berehami (Wyżna) – wejście na szlak żółty na Połoninę Wetlińską oraz za udostępnienie obszaru ścieżki przyrodniczej „Pełnik alpejski”.

6,80 zł – bilet normalny,
3,40 zł – bilet ulgowy

W pozostałych punktach:

6,00 zł – bilet normalny,
3,00 zł – bilet ulgowy


http://www.bdpn.pl/index.php

Było wcześniej takie rozróżnienie? Bo w mojej pamięci jakoś nic się "nie telepie"

PaweleS
16-04-2012, 21:40
Ja też sobie nie przypominam.I ciągle uważam,że to jednak drogo.

luki_
17-04-2012, 13:47
Czas to by sie i znalazl... A biorac pod uwage to ostatnie zdanie drugiego akapitu (o ile je dobrze zrozumialam ;) )- to by sie chcialo poczytac reszte relacji..

a rodzice mowili- "ucz sie jezykow, przyda ci sie"... ech... trzeba bylo sluchac starszych ;) a dla mnie angielski zawsze byl symbolem zachodniego syfu wiec budzil wstret i odraze i jakos nie wchodzil do glowy ;)
Bubo - nie zamieściłem oczywiście w moim poscie tego linka, aby popisać się swoją znajomością angielskiego, która jest u mnie, oględnie rzecz ujmując na poziomie średnio -komunikatywnym :-). Zresztą czasem , jak już nie mogę czegoś w słowie pisanym zrozumieć, wrzucam sobie tekst angielski w google translator i ten za mnie (co prawda pokracznie, ale sens idzie wyłapać) tłumaczy.
Link ów to coś z cyklu "jak nas widzą nas inni" - w tym przypadku jest to opisanie naszych "kultowych" Bieszczadów - gór, które wielu uzanje przecież za "dzikie", przez obserwatora z kraju, w którym wielu z nas (forumowiczów) było - (a mojego pod względem gór ulubionego) czyli Rumunii. Otóż w moim wolnym tłumaczeniu ten fragment brzmi tak (a ja się pod nim w zasadzie w całej rozciągłości mógłbym podpisać): "Przez kolejne trzy dni odbyliśmy wycieczkę górską w Bieszczady, przez niewielkie (ograniczone?) góry, gdzie trzeba czekać w kolejce, aby wejść na szlak, gdzie autobusy przyjeżdżają na czas i turystyka służy raczej zarabianiu pieniędzy i ludzie niekoniecznie są z tego zadowoleni. (...) Kiedy ludzie znają angielski, kiedy mapy są łatwo dostępne, kiedy drogi są całkowice wyasfaltowane aż do ostatniej chatki i kiedy nie ma pasterzy z którymi można w zamian za pogawędkę przy skwierczącym ognisku wieczorem "uhandlować" kawałek sera, kiedy - warcając do domu - od ubrania nie czuć zapachu dymu, turystyka górska przestaje mnie już interesować (przestaje być moją sparwą)."

buba
17-04-2012, 13:58
Bubo - nie zamieściłem oczywiście w moim poscie tego linka, aby popisać się swoją znajomością angielskiego, która jest u mnie, oględnie rzecz ujmując na poziomie średnio -komunikatywnym :-). Zresztą czasem , jak już nie mogę czegoś w słowie pisanym zrozumieć, wrzucam sobie tekst angielski w google translator i ten za mnie (co prawda pokracznie, ale sens idzie wyłapać) tłumaczy.


luki, ja w zadnym przypadku nie mialam na celu zarzucac ci jakiegos popisywania sie, nawet mi to przez glowe nie przeszlo..


[ Kiedy ludzie znają angielski, kiedy mapy są łatwo dostępne, kiedy drogi są całkowice wyasfaltowane aż do ostatniej chatki i kiedy nie ma pasterzy z którymi można w zamian za pogawędkę przy skwierczącym ognisku wieczorem "uhandlować" kawałek sera, kiedy - warcając do domu - od ubrania nie czuć zapachu dymu, turystyka górska przestaje mnie już interesować (przestaje być moją sparwą)." [/SIZE]

dzieki za tlumaczenie (bo fragmentu o pasterzach nie udalo mi sie wylapac a jest istotny :) )

Ja tez w calej rozciaglosci moglabym sie podpisac pod tym fragmentem.. Calym.. Bo mnie takie gory tez totalnie nie interesuja.. I podobne mysli mialam w glowie gdy w 2007 roku po raz ostani przemierzalam zachodniobieszczadzkie dokladne szlaki i swieze asfalty.. ze to juz nie jest moj swiat...