PDA

Zobacz pełną wersję : Bieszczady Lato 2012 - w 38 godzin timelapse



krystian_k
28-07-2012, 12:39
Witam!
A tutaj mała relacja z wypadu w Bieszczady z moim Bratem, 38 godzin, Wetlińska i Tarnica, nocowanie na szczycie :)

http://www.youtube.com/watch?v=0Re0RmBJLoE
Zachęcam do oglądania :)

bartolomeo
28-07-2012, 13:10
Bomba! Możesz zdradzić kilka szczegółów? Np. ile zdjęć potrzeba do stworzenia jednej z tych krótkich sekwencji (z nieruchomym aparatem)?

krystian_k
28-07-2012, 13:18
Bartolomeo - 25 zdjęć na jedną sekundę filmu - chyba że chcesz to możesz robić i 60 tylko po co:P Czyli na 10 sekund potrzeba 250 zdjęć- minimum. Czasem się to 'zagęszcza' żeby ujęcie nie było za długie.

bartolomeo
28-07-2012, 13:28
A jakaś interpolacja (morfing) w celu zmniejszenia niezbędnej liczby zdjęć (lub wydłużenia czasu trwania gotowej sekwencji wideo) wchodzi w rachubę? Myślę o czymś takim (http://vimeo.com/27681404#), czy takie zabiegi są skuteczne w praktyce?

krystian_k
28-07-2012, 13:43
Jak dla mnie nie ma sensu takie coś - a nie lepiej robić zdjęcie co jedną sekundę? wyjdzie na to samo...

bartolomeo
28-07-2012, 13:48
Ja nie wiem, nie mam żadnych doświadczeń w tej materii. Dzięki za odpowiedzi, nie będę już ciągnął tego technicznego tematu :wink: Końcowy wynik bardzo mi się podoba, chciałbym kiedyś wyprodukować coś choć zbliżonego :mrgreen:

vm2301
28-07-2012, 14:00
Jestem zachwycony. Gratuluję ... cierpliwości głównie, ja bym nie wysiedział tyle na jednym miejscu.
Ale patrząc na efekt, warto.

Piskal
28-07-2012, 15:01
Cóś pinknego!!!
Zupełnie, jakbym był w planetarium. Tylko takim bieszczadzkim.

tomas pablo
28-07-2012, 16:18
Bajka !! :shock:...świetnie zrobiona

robines
28-07-2012, 16:37
Fajna robota chłopaki,pozdrowienia i powodzenia!

wadera
28-07-2012, 16:56
Świat nierealny jak z bajki,bardzo lubię ten typ ujęć,rewelacja!

krystian_k
28-07-2012, 21:06
Dziękujemy za ciepłe słowa i cieszymy się że film się podoba. Na pewno jeszcze nie raz nagramy coś w Bieszczadach i na pewno podzielimy się z Wami materiałem :D

don Enrico
28-07-2012, 21:28
Świerzy powiew, a jakże przyjemny w ten upalny dzień.

bieszczadzka_tęsknota
28-07-2012, 22:27
Świetne, klimat jak z Władcy Pierścieni. Nie - lepiej - bo to nasze swojskie Bieszczady. Achhhh być tam!!!

bartolomeo
28-07-2012, 22:51
Sporo innych ciekawostek na stronie autora (http://klysewicz.pl/), także z popularnego ostatnio na forum Roztocza. Jak kto ciekawy to może i pod innymi linkami z końca filmu coś się znajdzie.

maciejka
28-07-2012, 22:59
O tak! Powiało rześkim, bieszczadzkim powietrzem, a przy Tarnicy nocą to mnie nawet ciarki przeszły:)
Film z muzą zjawiskowy, ale najbardziej spodobała mi się Wasza akcja. Pomysł, współpraca, bycie Tam od świtu do nocy, cierpliwe, żmudne wykonanie...Ciekawi mnie jak to wyglądało od podszewki...Czy wyczekaliście właściwy moment, a potem szczęście dopisało - bo było wszystko jak na zawołanie: słońce zachodzące i wschodzace jak trzeba;-) chmurki, błękit, zieleń, mgiełki, księżyc, gwiazdy...Czy też mieliście inne podejścia?
Jak to jest, jak się siedzi tyle czasu w obleganych miejscach, może jakieś ciekawe sytuacje...?;-)
Ile snu mieliście? Czy taki sprzęt pstrykający można zostawić samopas (się zdrzemnąć ) i będzie robił swoje, czy trzeba mieć to stale pod kontrolą?
Czy da się trochę zaspokoić ciekawość laika-Bieszczadnika?;-)

tomas pablo
28-07-2012, 23:36
strona autora - jest ..genialna ! zwłaszcza film o Oleszycach i Moczarach ....
Wielkie Brawa -Panowie ! ;)

Wędrowiec
29-07-2012, 01:24
Łał.. Coś pięknego :)
Przymierzam się do tematu, ale wiedzy i czasu trochę brak... Ogólne wrażenie mega pozytywne, bardzo przyjemnie się ogląda Wasze dzieła (widziałem również roztoczańskie :) ). I ta muzyka.. Dla mnie osobiście komponowanie muzyki jest czymś fascynującym a jednocześnie nieosiągalnym, ponieważ nie mam talentu ani cierpliwości do instrumentów ;) pomimo beztalencia jestem "muzykocholikiem" i nie mogę zebrać szczęki z podłogi - bardzo przyjemne dźwięki :)
Jest jedno małe "ale", Autorzy mogą się ze mną nie zgodzić, nie mniej jednak powiem co mam na myśli. 25 klatek na sekundę to za mało w przypadku szybkiego prowadzenia aparatu. Mam wrażenie, że obraz momentami bardzo "skacze". Ogólnie to timelapse charakteryzuje się niską dynamiką ujęć i do tego oko się przyzwyczaja. I nagle dostaje taką akcję jak nad rzeką od 2:26. Przydałoby się wolniej, albo więcej zdjęć.. Wiem, że łatwo gadać, ale do perfekcji na prawdę niewiele Wam brakuje :))

ps. gdyby jakiś plener był organizowany na Roztoczu, to po wojażach zagranicznych chętnie wprosiłbym się na jakieś fotografowanie jeśli będzie taka możliwość :)

krystian_k
29-07-2012, 10:38
Skoro jesteście ciekawi to mogę opowiedzieć jak było 'od podszewki' :)
Sprawa wyglądała tak że nakręcenie tego filmu było tylko z jednego podejścia i pewnie kolejnego aby nagrać to razem z Bratem by nie było. A to z powodu odległości między nami, Marcin mieszka w UK i przyjechał do Polski tylko na dwa tygodnie. Przez moją pracę mogliśmy jechać tylko w wekend więc szansa była tylko jedna. Jednego czego się obawiałem to bezchmurnej pogody - a taką na te dni zapowiadali w Bieszczadach. Wprawdzie w nocy bezchmurność jest wymarzona ale w dzień ujęcia bez chmurek byłyby kompletnie nieefektowne. Mieliśmy jednak szczęście i chmurki się pojawiły. Film nie oddaje chronologii naszej podróży ponieważ w piątek po pracy wsiedliśmy w samochód szybko pojechaliśmy w Bieszczady. O 19:15 byliśmy na miejscu pod Wetlińską (po przejechaniu około 220km). Plecaki - szyny - aparaty - śpiwory na plecy i jazda pod górę. Wszystko troszkę ważyło a nam się spieszyło do zachodu więc lało się z nas - a ze mnie szczególnie jak diabli. Upoceni zdążyliśmy na zachód. Rozpoczęło się kręcenie. Jak ujęcia w dzień kręci się do 30 minut około 20 sekund filmu tak w nocy wychodzi 2.5 godziny na 10 sekund ujęcia. Więc czasu na spanie nie było. Ja drzemnąłem się może godzinkę (na ławce pod schroniskiem) - Marcin kręcił na szynie gdzie musiał krecić korbką co 30 sekund więc siedział biedny 3 godziny w miejscu na tyłku:( (widać to na jednym ze zdjęć końcowych). Stracha najadłem się w momencie kiedy dość blisko schroniska 'zaszczekał' jakiś jeleń czy to sarna - w pierwszym momencie mało się w gacie nie porobiłem - tutaj cisza spokój, człowiek ledwo żyje bo spać mu się chce a tu jakieś stwory za plecami dają demoniczne dźwięki. No ale kiedyś to słyszałem więc po chwili doszedłem do tego że to jakaś niegroźna zwierzyna. Kiedy się rozjaśniło spać się już nie chciało bo nie wiedzieliśmy o której dokładnie wschodzi słońce, no i w którym miejscu na horyzoncie! Poza tym podziwialiśmy piękne mgiełki w dolinach które również widać na filmie.
W końcu słońce wzeszło - udało się je utrafić idealnie, chciaż aprat robił zdjęcia już 20 minut przed jego wschodem :/ W nocy mocno wiało na połoninie, było zimno, a my nie mieliśmy za dużo ciepłego ubrania dlatego jak widać na końcowych zdjęciach ubieraliśmy się w śpiwory i wyglądaliśmy jak spadochroniarze ze swoim sprzętem. Po nocnej sesji wyczerpały nam się również wszystkie baterie w aparatach. Tak więc już o 7 rano byliśmy przy samochodzie. No i problem gdzie naładować baterię. Na szczęście znaleźliśmy miłego Pana w Wetlinie który dał nam prąd w sklepie. Wtedy mieliśmy prawie dwie godzinki odpoczynku. W samochodzie przespaliśmy może godzinkę bo było już gorąco i za bardzo się nie dało. Na śniadanie i ładowanie drugiego kompletu baterii udaliśmy się do Chaty wędrowca gdzie zjedliśmy śniadanio obiad i kolejne dwie godziny czekaliśmy na naładowanie baterii. Najedzeni i ze świeżą energią w aparatach udaliśmy się nad wodospad i rzekę. I tutaj przyznam rację że do ujęcia nad rzeką tą z ruchem aparatu można było to zrobić wolniej albo przy 50/60 klatkach bo widać lekkie rozmazanie. Następnym razem będziemy to mieli na uwadze.
Do tej godziny czyli około 14 na niebie nie było chmurek - żadnych - ale zaraz jak skończyliśmy robić wodospad niebo zaczęło pokrywać się obłoczkami. Wiec my w samochód - jazda pod Tarnicę. Znowu obładowani jak woły ruszamy w górę. Większość ludzi już schodziła a my parliśmy ostro w górę. Ja po nakręceniu ujęć flycamem wydarłem do przodu aby zrobić ładne chmurki na szczycie, a Marcin został z tyłu kręcąc ujęcie przy modrzewiach. Na szczycie było pięknie, co zresztą widać. Ale wyjście z całym sprzętem kosztowało dużo wysiłku. Zrobiło się niesamowicie gorąco - prawie bezwietrznie. Dwa godziny podejścia i wypiłem całą 1.5litrową wodę mineralną a koszulkę można było wyciskać z potu. No ale czego się nie robi dla pięknych Bieszczad i filmu o nich:D
Chmurki spisały się znakomicie, zachód piękny! No i gwiazdy nocą. Było fantastycznie. I tutaj już troszkę poszliśmy na 'łatwiznę' bo aparaty zostawiliśmy na statywach a my drzemnęliśmy się około dwie godzinki. Byliśmy już bardzo padnięci, ale i bardzo szczęśliwi że jak do tej pory wszystko się udało. A udało się do końca bo poranek był znowu wspaniały ze wszystkimi mgiełkami w dolinach, pięknym wschodem i w ogóle. Oczywiście słyszeliśmy znajome już 'szczekanie' po lasach ale tej nocy już się nie dałem wystraszyć :/
I znowu po wschodzi słońca zostaliśmy bez energii w aparatach. W końcu zrobione było już ponad 20000 zdjęć więc co tu się dziwić. Na pewno następnym razem weźmiemy więcej sztuk. Na dole przy samochodzie byliśmy po 8 rano. Ludzie dziwili się że my już schodzimy. W sumie to byłem zadowolony z siebie/nas, bo jak zwykle ruszało się na szlak z rana to podziwiałem ludzi którzy schodzili ze szczytu po spędzonej tam nocy. Tym razem to my byliśmy w nocy na szczycie.
Osobiście polecam każdemu takie przeżycie. Samo leżenie w śpiworze na ławce i patrzenie w takie rozgwieżdżone niebo jest czymś czego nie da się opisać. Dodam że zawsze chętnie patrzyłem w gwiazdy na niebie - ale nigdy chyba nie spędziłem tyle czasu jednej nocy robiąc to...
Na pewno nie jest jedyny film z Bieszczad jaki zrobię/zrobimy. Kolejny wyjazd planuje już jesienią a może i jeszcze latem. Liczę na przychylność przyrody i pogody aby móc uchwycić piękne kolory jesieni w Bieszczadzkich lasach:) A w sierpniu pewnie wyjazd w Tatry - tylko kto to będzie dźwigał na takie wysokie szczyty? ;)
Mam nadzieję że relacja nie jest za długa :)

Oczywiście jak napisał bartolomeo zapraszam na moją stronę gdzie zobaczycie moje inne filmy, bardziej z Roztocza. Szczerze to dopiero się rozkręcamy z tematem tak więc trzymajcie kciuki abyśmy wytrwali! www.klysewicz.pl

bartolomeo
29-07-2012, 11:02
Ponieważ technikalia interesują mnie jeszcze bardziej niż sam film :mrgreen: to jeszcze trochę za język pociągnę: co to jest flycam? Google wypluwa takie statywy na kamerzystę do stabilizacji obrazu podczas kręcenia filmów w ruchu - czy to o to chodzi?

krystian_k
29-07-2012, 11:09
Tak bartolomeo - to taki stabilizator na aparat do kręcenia ujęć w ruchu. Normalnie trzymając aparat w ręku nie udało by się zrobić takich stabilnych ujęć - a dzięki niemu wychodzi jakby aparat dosłownie 'leciał' :) Oczywiście są wersje takie do montażu na kamizelkę metalową ale to do dużych i ciężkich kamer. Ja kupiłem taki niewielki Nano DSLR do wagi apratu max 2.5kg. Zabawy przy wyważaniu jest dużo ale 'gra warta świeczki'.

coshoo
29-07-2012, 14:45
Efekt timelapse jest świetny ale nieźle zużywa sprzęt. Teoretycznie po kilku takich akcjach żywotność matrycy się kończy. :)

maciejka
30-07-2012, 00:11
Sprawa wyglądała tak (...)

Wiedziałam, wiedziałam, że to wciągnie!:razz: Dzięki za relację od 'podszewki';-)
Film gładko i pięknie się przewija, widz rozkoszuje się widokami siedząc w fotelu, a gdzieś za sceną leją się hektolitry potu;-)
Tak podejrzewałam, że to musi sporo kosztować...
Wdrapanie pospieszne a mozolne, zero snu a następnej nocy troszkę uszczknięty odpoczynek...
Upał za dnia, zimno w nocy...I bieganie z góry na dół;-)
A jednak pogoda dopisała, jeden możliwy termin - i wszystko jak z obrazka:)
I możecie to przeżywać minuta po minucie...To są Wasze złapane chwile!

Zaczynam sobie wyobrażać, jak powstaje taki "skrót", tego co widzieliście...



Na pewno nie jest jedyny film z Bieszczad jaki zrobię/zrobimy. Kolejny wyjazd planuje już jesienią a może i jeszcze latem. Liczę na przychylność przyrody i pogody aby móc uchwycić piękne kolory jesieni w Bieszczadzkich lasach:)

:-P

krystian_k
31-07-2012, 19:02
Efekt timelapse jest świetny ale nieźle zużywa sprzęt. Teoretycznie po kilku takich akcjach żywotność matrycy się kończy. :)
Do końca to tak nie jest. Gdyby tak było mało kogo byłoby stać robić takie filmy. Mój aparat zrobił w pół roku około 50000 zdjęć i ma się dobrze. Żywotność powinna dojść do 250000 zdjęć lub więcej, więc póki co się nie martwię ;)

maciejka dokładnie tak - te chwile zostaną w nas na zawsze a obraz tylko będzie nam pomagał przypomnieć jak fajnie było. Już nie mogę się doczekać kolejnego wypadu. Szyna elektryczna już prawie gotowa więc nawet przespać się w nocy będzie można :D

centralny
03-08-2012, 19:52
Przepiękne ujęcia! Bardzo dobra robota!

asia999
26-08-2012, 20:26
całość bajkowa :))) a od 3.34 do 3.50 dla mnie najpiękniejsze :)

wasyl
24-09-2012, 23:48
witam:)
a czy widzieliście to:
Bieszczady lato. Film 'sklejony' z 20139 zdjęć !!

http://www.youtube.com/watch?v=0Re0RmBJLoE

jak dla mnie naprawdę dobra robota:)
na forum jestem naprawdę od nie dawna więc nie wiem czy już ten filmik się tu pojawił

Pzdr:)

meg
25-09-2012, 08:57
witam:)
jak dla mnie naprawdę dobra robota:)
na forum jestem naprawdę od nie dawna więc nie wiem czy już ten filmik się tu pojawił

Pzdr:)

nie wiesz czy jest a wstawiasz filmik do wątku o nim :mrgreen:

bartolomeo
25-09-2012, 09:00
Post pojawił się w wątku "Bieszczady w radiu i TV" (tak jest nawet w tytule i tamtego i Twojego postu) i został tutaj przeniesiony.

wasyl
25-09-2012, 11:50
szukałam w wyszukiwarce, ale nic mi nie znalazło więc wrzuciłam, ale dzięki za poprawienie :)

marmota_m
29-11-2012, 20:15
no wygrzebałam wątek z poprzednim filmikiem i dorzucam cieplutki w sam raz na wieczory po pracy ;)


http://www.youtube.com/watch?v=lF3XeeGo9MI

Pyra.57
29-11-2012, 20:37
W ten smutny jesienny i deszczowy wieczór miła odskocznia. A tak z ciekawości ile zdjęć wykorzystano do zrobienia tekiego cuda?

marmota_m
29-11-2012, 20:49
Na końcu filmiku jest ze 24000.

krzychuprorok
29-11-2012, 20:51
Świetne, tego się można było spodziewać.

krystian_k
30-11-2012, 08:48
Widzę że film 'sam' już tu trafił - fajnie - relację z tej wyprawy napiszemy na dniach i wrzucimy tutaj :D wywiad jak powstawał można przeczytać na bieszczady.pl

Długi Marek
30-11-2012, 09:47
Hej !
Czekałem na ten film jak małe dziecko na prezenty :) godz.19-ta i pooooszło.
Super film-tak trzymać-a i muzyka też super.
Pozdrawiam i...czekam na więcej....

asia999
30-11-2012, 22:43
Normalnie dech zapiera
Fantastyczne! :grin::-D

don Enrico
30-11-2012, 23:06
A dlaczego mnie nie zachwycił ?
Może dlatego że jest przedobrzony ?

asia999
30-11-2012, 23:16
A może jesteś głodny albo spać Ci się chce? ;)
Powody mogą być przeróżne :mrgreen:

Jimi
01-12-2012, 00:30
ja zdecydowanie nie jestem zwolennikiem wszelkich nowinek zdjęciowych, obróbce komputerowej zdjęć itp ale jednak filmik mi się niesamowicie podobał, ta noc z grzmotami trochę wesoła, jakby zupełnie inna od filmiku ale fajna :) kolory troche podkręcone ale super jest oglądać ruchy na niebie na tle gór. podziwiam was bardzo bo to masakrycznie dużo pracy w terenie:)

coshoo
01-12-2012, 07:55
"...ta noc z grzmotami trochę wesoła, jakby zupełnie inna od filmiku ale fajna..."

Gdzie wy tam widzicie "noc z grzmotami"? Te sztucznie oświetlone drzewo w nocy?

Timelaps jako efekt jest bardzo fajny ale na tym filmiku jak dla mnie sceny zmieniają się zbyt szybko, wolałbym mniej a dłużej. Poza tym dające po oczach nadmierne nasycenie kolorów.

bieszczadzka_tęsknota
02-12-2012, 02:44
Timelaps jako efekt jest bardzo fajny ale na tym filmiku jak dla mnie sceny zmieniają się zbyt szybko, wolałbym mniej a dłużej.
Pod względem szybkości też wolę wersję Lato, ale.... naprawdę czapki z głów, rzadko kiedy coś robi na mnie aż takie wrażenie. Brak słów chłopaki, gratulacje!

Groszek
02-12-2012, 19:48
Udany filmik. Mogłam wrócić wspomnieniami w Bieszczady. W tym roku byłam w Chmielu 19-21.10.2012 r. Widziałam ostatki pięknych kolorów. Czekam na zimę w Waszym wydaniu.

maciejka
02-12-2012, 21:13
Z przyjemnością obejrzałam i posłuchałam. Cieszy mnie, że można i w taki sposób opowiedzieć o Bieszczadach. Na naszym forum to też urozmaicenie. To dobry materiał promocyjny dla tego terenu. I widzę, że znów dopisało Wam sporo szczęścia, poczynając od wykaraskania się z owego rowu;-) oraz pogoda i kolorki znakomite.
Czekam na relację!:-)


A dlaczego mnie nie zachwycił ?

Może dlatego don Enrico, że nie lubimy się śpieszyć...?;-)
A czy nie chciałeś świeżej krwi?
Ja się rozsmakowałam:-).

creamcheese
03-12-2012, 09:01
A czy nie chciałeś świeżej krwi?
Ja się rozsmakowałam:-).
Matko Boska, Maciejko!!

don Enrico
03-12-2012, 10:09
Z przyjemnością obejrzałam i posłuchałam. Cieszy mnie, że można i w taki sposób opowiedzieć o Bieszczadach. Na naszym forum to też urozmaicenie.(...)
Może dlatego don Enrico, że nie lubimy się śpieszyć...?;-)
A czy nie chciałeś świeżej krwi?
Ja się rozsmakowałam:-).
Zgadza się.
Chciałem jednak podkreślić subtelną różnicę; to że napisałem że mnie nie zachwycił nie oznacza że mi się nie podoba.

Dlugi
03-12-2012, 11:14
Mi jak przedpiścy podoba się, choć nie zachwycił. Nie podoba mi się dzielenie ekranu na 3-4 części, nie wiadomo na której się skupić a i za krótkie te wstawki są. Natomiast najlepszym ujęciem IMHO jest zachód słońca na Caryńską - piękne :-)

maciejka
03-12-2012, 20:13
Matko Boska, Maciejko!!

Hi,hi dawno się tak nie uśmiałam:mrgreen:.
Naturalnie, chodziło mi o wirtualne kosztowanie twórczości.
;)

Jeszcze słowo do autorów filmu.
Imponuje mi Wasza pasja, podziwiam konsekwencję w dążeniu do celu, wytrwałość w pokonywaniu trudów i niewygód, poświęcenie swojego czasu - raduje mnie, że motywacją stały się cztery pory roku w Bieszczadach. Nie ukrywam, że najbardziej ciekawią mnie kulisy osiągnięcia końcowego efektu, stąd oczekiwanie na relację. Już zaczęłam coś szperać i odkryłam, jak mylne było moje wrażenie z filmu:


I widzę, że znów dopisało Wam sporo szczęścia (...) pogoda i kolorki znakomite.

Doszły mnie słuchy, że aura była kapryśna, dokuczała mgła, a kolory nie jawiły się w pełnej krasie.
No cóż, bez tej mgły nie byłoby prawdziwej bieszczadzkiej jesieni, a i tak kolorów w końcowej odsłonie mogą pozazdrościć kanadyjskie lasy:-) I to wszystko, co działo się na niebie i ziemi też super!
Będę kibicowała zimowej wyprawie - na pewno (naj) trudniejszej organizacyjnie, technicznie, kondycyjnie. Ale tej właśnie najbardziej zazdroszczę. Z jej niespodziankami (hm, przymarzać może wszystko nawet buty do podłogi;-), pięknem i magią.

Ps. Nie potrzebujecie kogoś do noszenia sprzętu? Umiem ugotować herbatę i dogaduję się z wilkami;).

krystian_k
04-12-2012, 01:58
Dziękujemy wszystkim za tyle ciepłych słów. Cieszymy się że film się podoba a niektórych nawet zachwyca :) Cel jak widać w pewnej mierze został osiągnięty...
Co do samej wyprawy to jak pisze Maciejka - która zaciekawiona dowiedziała się kilku rzeczy - wyprawa nie była już taka 'kolorowa' jak ta letnia. Owszem mieliśmy czas na wypoczynek - Chata Wędrowca zapewniła nam dach nad głową a nawet nakarmiła.
Wszystko rozpoczęło się na lotnisku w Rzeszowie - gdzie odebrałem Marcina prosto z samolotu i pędem udaliśmy się w Bieszczady. Przyjechaliśmy dosyć późno w sam raz na spoczynek. Rano padało, było pochmurno, mgliście więc podarowaliśmy sobie wspinanie się po szczytach i postanowiliśmy pojechać na Jeziorka Duszatyńskie. Nawierzchnia była mokra, ubłocona, a my mocno zajęci konwersacją. W Smolniku wylądowaliśmy w rowie, zakręt 90 stopni wyskoczył niespodziewanie, niska prędkość (50hm/h), ABS ani próby 'driftu' nie pomogły... poślizgiem prosto w rów. Załamka totalna - jeszcze ani jednego zdjęcia a tu 'koniec' wyprawy. Kląłem na czym świat stoi. Szybko jednak załatwiłem ciągnik i po 20 minutach przy pomocy okolicznych mieszkańców samochód był na drodze. Popękany zderzak i cały w błocie - ale po ruszeniu jechał prosto więc udaliśmy się w dalszą podróż zostawiając traktorzyście małe co nieco na chłodny jesienny wieczór;) Przy okazji dowiedzieliśmy się że 30 minut przed nami w taki sam sposób lądował inny samochód w tym samym rowie - ale terenówka więc sam wyjechał. Po przyjechaniu na miejsce i wypakowywaniu się poczuliśmy smród plastiku w okolicy bagażnika, obwąchaliśmy cały samochód ale po chwili przeszło, no cóż - pewnie coś się jednak stało pomyślałem i niechętnie odeszliśmy od samochodu w obawie że jak wrócimy będą same zgliszcza ;) Przy jeziorkach znalazłem przyczynę smrodu. Jako ze mam szynę już elektryczną do przesuwania aparatu noszę ze sobą akumulator a wsadzając go do plecaka nie zabezpieczyłem styków i na wierzch rzuciłem metalowy termos. Akumulator nowy więc bez problemu wypalił dwie dziury w termosie i zaczął wypalać jakąś wewnętrzną izolację. Na szczęście nie doszło do niczego poważnego. Zdjęcia nad jeziorkami były udane.
Pogoda przez kolejne dni nie była rewelacyjna. Wstawaliśmy o 4 rano patrząc na niebo czy są gwiazdy - dwa razy były więc szybko zerwaliśmy się aby być na szczycie przed wschodem. Pierwszego takiego dnia niestety podczas wsiadania do samochodu już padał deszcz - ale pomyśleliśmy że to tylko mżawka i do tego przelotna. Po drodze na parking pod Rawkami (bo taki był plan wyjścia - Rawki) zatrzymała nas Straż Graniczna - przetrzymali nas dłużej i zapowiedzieli że nie mamy co liczyć na słońce o wschodzie - pewnie racja pomyślałem bo już dobrze padało. No ale pojechaliśmy. Niezłomni przyodzialiśmy cały ekwipunek na plecy, ale deszcz nie przestawał padać, ja pierwszy zrzuciłem wszystko i schowałem się do samochodu - Marcin jako ten bardziej napalony na wszystko stał jeszcze kilkanaście minut marudząc że trzeba iść, w końcu dał za wygraną i do 8 godziny drzemaliśmy w samochodzie. Wyszło nam to na dobre ponieważ nie mielibyśmy tych pięknych 'szperaczy' z nieba. Zaraz jak wystartowaliśmy całe zjawisko zaczęło się na naszych oczach i trwało dosłownie do zakończenia kręcenia ujęcia. Przy okazji podjechali do nas panowie ze Straży Granicznej - tym razem widząc 'szperacze' i to że je filmujemy mieli już kciuki w górę i szerokie uśmiechy. Na szczycie spędziliśmy jeszcze około godzinę czekając żeby cokolwiek było widać, ale w końcu chmury się poszarpały i kilka ciekawych ujęć udało się zrobić.
Na wschód słońca udało nam się w końcu wejść na Wetlińską. Jako że nie mamy zbytnio kondycji - a sprzęt ważył ponad 10kg (sam foto) to sapaliśmy po nocy jak piżmaki(jeśli one w ogóle sapią;). No ale wschód był piękny i warto było znowu wstać o 4 rano.
Pierwszy raz byliśmy w Krywem - i całe szczęście że po zaparkowaniu samochodu w pewnym miejscu i ruszeniu zapomniałem statywu, przeszliśmy kilkaset metrów w górę i widać było że dalej jest dobra droga więc po cofnięciu się do samochodu postanowiłem że podjedziemy jeszcze kawałek (mapa ani znaki nie wskazywały dokąd można bezpiecznie zajechać nie otrzymując mandatu od straży leśnej). I całe szczęście że zapomniałem tego statywu bo okazało się że do celu było jakieś 2km i stracilibyśmy dużo czasu i energii a pogoda tego dnia była wyśmienita dlatego zrobiliśmy tylko dwa ujęcia i szybko uciekliśmy w nowe lokacje.
Niestety nie udało się nam nagrać ładnego zachodu słońca (byliśmy od niedzieli do czwartku rano - Marcin miał wylot o 10) dlatego zaraz w sobotę pojechałem w Bieszczady jeszcze raz ze szwagrem. Spaliśmy w Chatce na Wetlińskiej - ja na stole w jadalni on na płytkach. Warunki niezłe - wiało szparami tak mocno że pewnie lepiej byłoby się gdzieś za skałą przespać. No ale to w końcu najbardziej spartańskie schronisko w Polsce więc nie można narzekać. Czekolada z rumem i ciepłe śpiwory jakoś dały nam przetrwać noc. W niedzielę udaliśmy się nad Sine Wiry (szwagier ma manię kultów pogańskich i dopatrywał się tam miejsca mocy dla pogan). W ostrym świetle ciężko było mi znaleźć dogodną pozycję do kręcenia i chcąc sprawdzić kamloty na środku rzeki a nie chcąc wpaść ze sprzętem do wody sam do niej wlazłem brodząc po kolona w lodowatej już wodzie. Ostatecznie wyszło na to że kręciłem z brzegu i wcale nie musiałem moczyć butów. No ale czego to się nie robi dla filmu;) Buty na zmianę miałem w samochodzie więc za 30 minut byłem już suchy. Wieczorem siedzieliśmy 2.5 godziny pod Tarnicą robiąc ujęcie z gwiazdami - wymęczyło mnie to strasznie - ostatnie 30km drogi powrotnej do domu w ogóle nie pamiętałem - dobrze że było już po północy i nikogo na drodze ;)
No i pewnie z grubsza tak wyglądałaby nasza wyprawa ;od kuchni; - potem przez miesiąc 'bawiliśmy' się na komputerach w obróbkę materiału - zrobiliśmy w sumie ponad 24000 zdjęć - ale nie wszystkie ujęcia pojawiły się w filmie - nie wiedząc co zastaniemy następnego dnia filmowaliśmy dużo aby w razie czego było z czego zrobić film :) Marcin spędził dodatkowy tydzień nad muzyką aby wszystko prezentowało się tak jak macie okazję to widzieć.

Pozdrawiamy wszystkich - również tych spotkanych na szlaku - bo okazało się że bardzo dużo osób widziało nasz film z Lata, mamy nadzieję że po Jesieni każdy napotkany zakochany w Bieszczadach będzie wiedział kim jesteśmy :P Oczywiście polecamy nasz profil na facebooku www.facebook.com/bieszczadytimelapse gdzie można być na bieżąco z nami i naszymi produkcjami.

Zygmunt Skibicki
04-12-2012, 09:47
Dla mnie tam jest wszystkiego za dużo, za szybko i zbyt jaskrawo - przekombinowane. Odbieram to jak by autor/autoray chcieli powiedzieć za dużo w tak krótkim czasie, stąd ten pośpiech i per saldo kompletnie niezrozumiały język obrazu.
Trochę to przypomina gminne gazetki sprzed jakichś 15 lat. Miał gość "w komputerze" 25 krojów czcionek, to je wszystkie musiał wsadzić na każdą stronę.
Jasne, że można, ale... po co? Co to ma odbiorcy "zrobić"?
Po kiego grzyba dzielić ekran na kawałki?
Jeśli chmury lecą raz z lewej na prawą, a natychmiast potem z prawej na lewą, to... co to ma powiedzieć?
Że się operator odwrócił? No i co z tego? Kogo, poza nim samym to obchodzi i z jakiego powodu?
To jest dokładnie tak samo jak z dzisiejszą książką podróżniczą: mało ważne gdzie byli i czego się dowiedzieli o tambylcach i ich kulturze, ale istotne, co jedli i czy im smakowało. Kompletne naśladownictwo folderków reklamowych!
I kompletne zaprzeczenie książki fiedlerowskiej.

Język dźwięku jest zupełnie od innej bajki i wręcz razi.
Mam świadomość brutalności opinii, ale... nie wystarczy raz obejrzeć jeden film Barabasza, by robić i publikować... swój.

A poza tym...
Mnie by szkoda było tyle czasu kwitnąć w jednym miejscu, by porobić te wszystkie fotki - ponoć 24 000. I wszystko to po to, by trochę pomigać nam po ekranie...?
Góry są naprawdę za piękne, by łazić po nich dla... poklasku innych.

partyzant
04-12-2012, 11:22
Uwaga!!! "wirus", przenosi się wirtualnie, zakaz startów, lądować na zapasowych, gadulstwo i destrukcja ze skutkiem obstrukcja.

bartolomeo
04-12-2012, 12:41
Mnie by szkoda było tyle czasu kwitnąć w jednym miejscu, by porobić te wszystkie fotki - ponoć 24 000. I wszystko to po to, by trochę pomigać nam po ekranie...?
Góry są naprawdę za piękne, by łazić po nich dla... poklasku innych.A skąd wiesz, że dla poklasku? Bo innym ludziom pokazują? Wielu ludzi pokazuje tu swoje zdjęcia, relacje, wiersze, niektórzy piszą opowiadania i wydają książki. To wszystko też dla poklasku? Może samo robienie filmów sprawia autorom tak wielką radość i przyjemność, że są gotowi wstawać przed świtem, męczyć się ze sprzętem, montować potem film godzinami a nawet komponować do tego muzykę. Rozumiem, że całość może się podobać lub nie, to kwesta gustu i indywidualnych zapatrywań i każdy ma prawo do własnego zdania, ale negowanie samego przedsięwzięcia bo "ja bym więcej połaził" jest - IMHO - bez sensu.

krystian_k
04-12-2012, 15:09
Spoko Zygmunt - ja nie każę nikomu zachwycać się naszym filmem - nie podoba się - ok dzięki za uwagi, na pewno nie przestaniemy naszej pracy przez jedną niezadowoloną osobę.
Nie robimy tego jednak dla 'poklasku' - jedni chodzą bo lubią widoki, inni robią zdjęcia, inni jadą z dziewczyną, my jedziemy ze sprzętem i sprawia nam to taką samą radość jak dla innego wypicie wina na Wetlińskiej i zaśpiewanie do gitary. Bieszczady są dla wszystkich - my pokazujemy je na swój sposób :D Na szczęście dużej ilości ludzi jesteśmy małą odskocznią od rzeczywistości i serwujemy im wirtualną wycieczkę z nami. Dla nas to hobby i zamiłowanie... i nikogo nie zmuszamy do oglądania, nie oczekujemy też laurów - sławy i wiecznej chwały, jesteśmy amatorami i się do tego przyznajemy :D

Zygmunt Skibicki
04-12-2012, 15:25
Wymieniliśmy poglądy i... tyle.
Nikogo nie zamierzałem i nadal nie zamierzam odwodzić od jego pasji.
Filmy o górach to arcy trudna dziedzina, ale to wcale nie powód, by się tym nie zajmować.
Przepraszam za ten poklask - niezręcznie to ująłem, wybaczcie.

meg
04-12-2012, 23:53
popracujcie trochę nad samymi ujęciami to może i Zygmunt potem pochwali ;) z dzielenia kadru na pół też bym zrezygnowała

krystian_k
05-12-2012, 00:34
Z dzielenia kadrów zrezygnujemy - taki mały eksperyment który jednak nie wypalił i zgadzamy się z Wami - to nie był najlepszy pomysł :)

PaweleS
05-12-2012, 09:48
Swoje zachwyty nad tym filmem wyraziłem na facebooku. Mnie on bardzo się podobał.Jedyne do czego mógłbym się przyczepić to dzielenie ekranu ,o którym też już tu było.Trudno w takim wypadku skupić swoją uwagę.Sam robię zdjęcia i mam ogromna radość gdy podobają się innym.I jeszcze większą gdy je robię.
Poza tym te filmy Wasze, te zdjęcia i zdjęcia innych są czasami tylko jedyną możliwością powrotu w Bieszczady.
Chłopaki Braciszkowie! Dalej róbice to co robicie i dzielcie się z innymi;)
Pozdrawiam bo to świetna robota i ogromny wysiłek.

Zygmunt Skibicki
05-12-2012, 10:56
gadulstwo i destrukcja ze skutkiem obstrukcja
Jeśli ktoś po przeczytaniu dostał sraczki, to... przepraszam. Nie to było celem wyrażenia innej opinii niż zdecydowana większość...

A skąd wiesz, że dla poklasku? Bo innym ludziom pokazują? Wielu ludzi pokazuje tu swoje zdjęcia, relacje, wiersze, niektórzy piszą opowiadania i wydają książki. To wszystko też dla poklasku?
Oczywiście, że tak! Bo niby w jakimż innym celu pokazuje się innym własne dzieła?
Prof. Aleksander Bardini w roku 1971-szym na gościnnym wykładzie w łódzkiej filmówce wyraził to w taki sposób:
"Sztuka, to przemyślany, sztuczny z zasady sposób twórców na wywołanie u odbiorców zamierzonych sekwencji jak najbardziej naturalnych emocji, co ma jedyny cel: prowadzić do zadowolenia odbiorców. Wszystko inne jest kiczem."

...ogromny wysiłek
To w tym wypadku nie podlega jakiejkolwiek dyskusji!

...te filmy Wasze, te zdjęcia i zdjęcia innych są czasami tylko jedyną możliwością powrotu w Bieszczady
Poważna sprawa i cel wart sporych nawet poświęceń.

To ja bym postawił następną kwestię:
Góry są wyjątkowym miejscem w przyrodzie, gdzie z racji różnic wysokości rozpościerają się najrozleglejsze widoki... poza lotnictwem i baloniarstwem.
Te widoki same, bez żadnych "dodatków" prowadzą do wyniku: patrz słowa Bardiniego!
Teraz będzie osobiście...
Mnie bynajmniej widok rozległych szczytów, pasm czy pagórów wprowadza w stan podziwu, ale także dużego uspokojenia, zadumy oraz zachwytu nad dziełami Natury. Inni mówią Stwórcy i... też mają rację.
Dlaczego tak jest? A, bo wszystko, co tam obserwuję ma monumentalny charakter, a jeśli coś się dzieje, to powoli, majestatycznie i bez nerwowego pośpiechu. Nawet burza z piorunami w Tatrach jest majestatyczna! To my, odbiorcy mamy gwałtowne napady strachu przed błyskami i piorunami bojąc się o własne tyłki.
Do rzeczy...
Film składający się ze zmontowanych, poklatkowych ujęć już z samej definicji musi być zbliżony w swym wyrazie do pierwszych śmiesznych filmów, gdzie ludzie chodzili tak trochę... "kanciasto", co powodowało, a i nadal powoduje wybuchy śmiechu widowni.
Proponowany film także poprzez "skaczące" po kadrze konie czy chmury lacące raz w lewo, a za ułamek sekundy w prawo - na przykład - wprowadza nastrój rozedrgania emocji. No... nie ma to nic wspólnego z poczuciem obcowania z monumentami. Nie jest to z pewnością powód do wrażeń zbliżonych do majestatycznych przeżyć zachwytu nad dziełami natury.
Tam w ogóle wszystko skacze. To... sio... owo... nic z niczego nie wynika i nic nie jest przyczyną kolejnego...
Powiem krótko: film wprowadza nienaturalny dla obranego tematu nastrój nerwowości i rozedrgania... czy się to akurat komuś podoba, czy też nie za bardzo, to już zupełnie inna kwestia.
Mnie się nie podoba, ale to wyłącznie moja prywatna opinia i nic się złego mnie oraz innym się nie stanie, jak zostanie ona wywalona do kosza...

P.S.: Ja bym na miejscu twórców filmu przejrzał dokładnie te 24 000 klatek, ale takich jeszcze nie "podkręcanych" i wybrał circa ze dwadzieścia, popracował nad nimi, powiększył i zaproponował jako samodzielną wystawę fotograficzną.
Chętnie bym pojechał nawet przez pół kraju, by coś takiego obejrzeć.

bartolomeo
05-12-2012, 13:24
Film składający się ze zmontowanych, poklatkowych ujęć już z samej definicji musi być zbliżony w swym wyrazie do pierwszych śmiesznych filmów, gdzie ludzie chodzili tak trochę... "kanciasto", co powodowało, a i nadal powoduje wybuchy śmiechu widowni.Każdy film taki? Z definicji? Ciekawe gdzie tę definicję znalazłeś. Rościsz sobie prawo do decydowania jak należy pokazywać świat a na to nie ma jednej, uniwersalnej recepty. To co Tobie może wydawać się śmieszne lub nerwowe innym może doskonale odpowiadać i ich uspokajać.

Nie ma jedynego, słusznego podejścia do pokazywania gór.

Jak dla mnie EOT.

Zygmunt Skibicki
05-12-2012, 15:27
Ciekawe gdzie tę definicję znalazłeś.
W głowie, bo myślę... czasami.

Rościsz sobie prawo do decydowania jak należy pokazywać świat
Alboś nie przeczytał, albo... mniejsza o to.

...czy się to akurat komuś podoba, czy też nie za bardzo, to już zupełnie inna kwestia.
Mnie się nie podoba, ale to wyłącznie moja prywatna opinia i nic się złego mnie oraz innym się nie stanie, jak zostanie ona wywalona do kosza...

Nie ma jedynego, słusznego podejścia do pokazywania gór.
Tu się zgadzamy, aczkolwiek nie każda inność jest od razu gwarancją lepszej, czy choćby tylko porównywalnie dobrej jakości.

Tam gdzie wszyscy myślą jednakowo, tam w ogóle mało się myśli.Otóż to...!
I właśnie dlatego wyrażamy tu różne, czasem nawet skrajne opinie - wymieniamy się nimi, co wcale nie musi być od razu napaścią. Moja opinia jest jedną z wielu i wcale niczego sobie nią nie "roszczę" - patrz wyżej.

maciejka
05-12-2012, 21:57
Co do samej wyprawy (...)
Wielkie dzięki za relację, emocje, wrażenia z wyprawy!:-)

Znajdziecie krytykę twórczą, która coś wniesie na przyszłość, a także kompletne niezrozumienie pomysłu i do tego trzeba mieć dystans oraz tolerancję.

Jeszcze dorzucę swoje trzy grosze, jak to postrzegam.
Użyłam określenia, że ten film jest urozmaiceniem na forum, według mnie on jest znakomitym uzupełnieniem różnych opowieści o Bieszczadach.
Można, na przykład, łazić kilka dni i wspominać parę miesięcy (hi hi to moja dyscyplina), można filmować 38 godzin i pokazać to w 6 minutowym filmie. Główny zarzut, który się pojawia to, że wszystko dzieje się za szybko...
Przepraszam, że taką oczywistość piszę, ale to mnie fascynuje w moim prostym odbiorze rzeczywistości.
„Film poklatkowy” daje nam możliwość zauważenia tego, czego nie rejestrują nasze zmysły. Pewne zjawiska dzieją się zbyt wolno dla naszej percepcji. To tak jakbyśmy obserwowali wzrost fasoli od nasienia (celowo daję przykład szybko rosnącej rośliny, a nie choćby drzewa!). Przez kilka dni jesteśmy wstanie zaobserwować kolejne fazy wzrostu rośliny. Można powiedzieć, że fasola rośnie „na naszych oczach”. A jednak jest to bardzo złudne, możemy złapać tylko pewne etapy, różnice, które uchwyci nasz wzrok. Choćbyśmy się gapili w dzień i w nocy nie zauważymy wszystkich zmian, które zachodzą w rozwoju rośliny. Dopiero wspomagając się sprzętem, soczewką rejestrującą obraz co parę minut, a potem puszczając zdjęcia w przyśpieszonym tempie, możemy zobaczyć, co naprawdę działo się przez ten czas. Widzimy niemal każdy milimetr wzrostu rośliny, widzimy również jej taneczne ruchy (tzw. ruchy nutacyjne) – nie do uchwycenia naszymi zmysłami.
To samo chłopaki zrobili z Bieszczadami. Można czasem zaczaić się na wschód lub zachód, ale i tak nie jesteśmy w stanie uchwycić stałego ruchu Ziemi (wschody, zachody, „migające i spadające” gwiazdy), czy na przykład pływające liście po Jeziorkach Duszatyńskich. Dla mnie takie ujęcia, jak w tym filmie to jest fenomen. I jednocześnie multiwitamina, bo mogę sobie w tabletce zobaczyć, to czego nie ma w moich bieszczadzkich wędrówkach. Nawet jak czasem zwolnię, a czasem sobie przysiądę, to też tego nie zobaczę! Zgodzę się też, że jest to reklamówka Bieszczadów (użytkownik Skibicki nazywa to „folderkami reklamowymi”). I owszem, bo jest wiele pięknych ujęć najbardziej znanych miejsc, pokazanych w dużym skrócie. To też plus. Przyznam, że nie dzierżę na You Tube filmów dłuższych niż 10 min. Nudzę się przy fotkach puszczanych co minuta (hm, a może nawet krócej;-)...Drażnią mnie efekty dodatkowe czyli stopniowe wchodzenie i wychodzenie zdjęcia, oraz jego przemiany techniczne w trakcie oglądania. Na pokazach prywatnych wymiękam przy (nawet rewelacyjnej) dwusetnej fotce z wyjazdu...Ale to już całkiem prywatne odczucia, choć i te zmieniają się względem okoliczności;-)

asia999
05-12-2012, 22:38
Maciejka bardzo ładnie to ujęła : ))

Obejrzałam ten film kolejny już raz i szukałam czegoś co mi w nim przeszkadza. i...nic nie znalazłam. Nie przeszkadza mi szybkość, nie przeszkadza mi dzielenie ekranu (hmmm...może coś jednak jest w tym, że kobiety mają większą podzielność uwagi od mężczyzn :wink:), nie przeszkadzają mi nasycone kolory. Może się nie znam. Ale wcale mi to nie przeszkadza. W każdym kadrze i w każdym słowie jednego z autorów tu piszącego pobrzmiewa wielka radość z tego co stworzyli i dla mnie ten filmik jest taką wielką, radosną, kolorową, toczącą się i skacząca piłką z napisem Bieszczady. Szachy są fajne i można nad nimi posiedzieć i podumać ale fantastycznie jest też pograć w piłkę. Chociaż nie każdy oczywiście musi.
Chłopaki - twórzcie dalej tak jak Wam w duszach gra. Oby nigdy dążenie do doskonałości nie zabiło w Was pasji. : ))))

Z pozdrowieniami dla wszystkich szachistów i dla tych, którzy nadążają wzrokiem za piłką. ;)

meg
06-12-2012, 11:57
Jak chce się być naprawdę dobrym to trzeba brać pod uwagę także głosy krytyczne. Czytając Wasze posty mam wrażenie, że wszyscy muszą mieć takie samo zdanie...ktoś myśli inaczej jest bee

don Enrico
06-12-2012, 15:17
Jak chce się być naprawdę dobrym to trzeba brać pod uwagę także głosy krytyczne. Czytając Wasze posty mam wrażenie, że wszyscy muszą mieć takie samo zdanie...ktoś myśli inaczej jest bee
Nie wiem skąd masz to wrażenie.
Ja, jako pierwszy napisałem że filmik mnie nie zachwycił i co ...?
Nie widzę, aby ktoś postrzegał mnie że jestem beee.
A że autor powinien brac pod uwagę również głosy krytyczne - z tym się zgodzę

asia999
06-12-2012, 22:05
Jak chce się być naprawdę dobrym to trzeba brać pod uwagę także głosy krytyczne. Czytając Wasze posty mam wrażenie, że wszyscy muszą mieć takie samo zdanie...ktoś myśli inaczej jest bee
Po moim poście odniosłaś takie wrażenie Meg? Wrażenia jak widać często są złudne i mylące.:wink: Nie uważam, że wszyscy muszą mieć takie same zdanie i dlatego pozwalam sobie tu napisać, że mi podoba się bardzo. Jak najbardziej się zgadzam z Tobą, że autorzy powinni słuchać głosów krytycznych. I jest tu miejsce zarówno na krytykę, jeśli ktoś akurat czuje potrzebę jej wyrażenia jak i na zachwyt. Jeśli mi się podoba to muszę szukać na siłę czegoś co mi się nie podoba? Jeśli mi się podoba bez zastrzeżeń to nie mogę tego napisać? Ktoś lubi pisać, że mu się nie podoba, a kiedy mu się podoba to milczy, ktoś inny pisze wtedy kiedy mu się podoba, kiedy mu się nie podoba to nie pisze nic. Różnie więc z tym wyrażaniem opinii jest.
Pozdrawiam. : ))


Nie widzę, aby ktoś postrzegał mnie że jestem beee.
Właśnie. Ja nie postrzegam don Enrico jako beeee. Mimo, że nie lubi szybkich piłek. ;)

Zygmunt Skibicki
07-12-2012, 10:16
Ktoś lubi pisać, że mu się nie podoba, a kiedy mu się podoba to milczy, ktoś inny pisze wtedy kiedy mu się podoba, kiedy mu się nie podoba to nie pisze nic.
Jest chyba jeszcze... "drobniej", bo trudno IMHO przyjmować powyższe za regułę. Jest spora przypadkowość w tym pisaniu "z powodu nacisku na konkretną stronę poczucia gustu"... Gdyby było inaczej, to z jednej strony byli by tylko tacy, którzy piszą "ochy i achy", a z drugiej tylko wybrzydzacze. Takiej jednak prawidłowości przynajmniej tu nie znalazłem. Sam zresztą dość przypadkowo, aczkolwiek zachęcony pierwszymi opiniami, otworzyłem ten filmik. Co mi leżało na sercu po obejrzeniu, to napisałem. Przepraszam, że popsułem miłą atmosferę wzajemnego klepania się po pleckach.
Wszak i tak per saldo: nie ma powodu, by zapisane tu opinie traktować jak ostateczny wynik miarodajnej kolaudacji - zarówno te z zachwytami jak te sceptyczne...
Internet jest opiniotwórczy, ale chyba to jeszcze nie jest "ta" skala - tak myślę.
Sorry, ale nazbyt poważne i "napinające" podejście do kilku napisanych tu zdań może wyłącznie śmieszyć.
A nie można po prostu przyjąć, że ktoś coś wymagającego umiejętności, sprzętu i sporo pracy zaproponował, kilku osobom się podobało, kilka było wręcz zachwyconych, a jednemu czy dwóm coś nie pasowało i... tyle?
Zawory bezpieczeństwa, ot co... !

meg
07-12-2012, 11:22
Po moim poście odniosłaś takie wrażenie Meg?

nie, tak ogólnie - to tylko net więc wrażenia mogą być mylne :)

PaweleS
07-12-2012, 12:49
A nie można po prostu przyjąć, że ktoś coś wymagającego umiejętności, sprzętu i sporo pracy zaproponował, kilku osobom się podobało, kilka było wręcz zachwyconych, a jednemu czy dwóm coś nie pasowało i... tyle?
Zawory bezpieczeństwa, ot co... !

I tu się zgadzam.Nie ma co się napinać.Ja wśród zachwyconych jestem ale przecież nie wszystko wszystkim musi się podobać.
I to chyba jest w tym wszystkim najfajniejsze.Każdy jest inny;)

asia999
07-12-2012, 22:32
No, to o klepaniu po pleckach, napinaniu i zaworach mamy omówione i uzgodnione :razz:

A co do filmiku - a może by tak współczesne bieszczadzkie Koyaanisqatsi? Temat pasuje jak ulał. :!:
Ja bilet do kina bym kupiła.

Zygmunt Skibicki
08-12-2012, 10:07
No, to o klepaniu po pleckach, napinaniu i zaworach mamy omówione i uzgodnione :razz:
Rozumiem... to dość denerwujące było, bo pewno za bardzo podważało jakieś mocno ustalone o-czymś-mania...
Ciekawe, że próbki uszczypliwości pod adresem mniej zachwyconych posypały się gęstawo nawet, ale nikt nie odniósł się do kluczowego tu - moim zdaniem - cytatu z Aleksandra Bardiniego.

a może by tak współczesne bieszczadzkie Koyaanisqatsi?
A może by tak jakiś zupełnie nowy, całkowicie oryginalny pomysł...?
Dup...likaty mają tę wadę w stosunku do oryginałów, że są natychmiast porównywane z pierwowzorami i od razu gremialnie z tytułu naśladownictwa mają noty... poobniżane. Ja bym w tym wypadku dobrze przemyślał sprawę: z jakiegoż to powodu od 30-tu lat nikt nie spróbował naśladownictwa na tej drodze?
Ba... za naszą "Siekierezadą" nikt nawet choćby ociupinkę nie poszedł...!
Jak tam komu pasuje, ale ja uważam, że dobrze się tak stało...

partyzant
08-12-2012, 11:23
Zygmunt, daj już spokój. Chłopaki zrobili film o Bieszczadach i choćby technicznie był wadliwy to dla mnie będzie fantastyczny choćby tylko z tego powodu. Ja nie zwróciłem uwagi na słabe strony, bo od pasjonatów- amatorów nie wymagam perfekcji, idą w dobrą stronę, krok po kroku. To co napisałem o destrukcji, bo taka może być zła krytyka podtrzymuję a Ty niestety nie umiesz się z tego wyplątać. Mam pretensje o takie określenia jak:"atmosfera wzajemnego klepania się po pleckach", to nie fer. Moja fascynacja profesorem Bardinim ucierpiała gdy jego wielki portret zobaczyłem w Muzeum Socrealizmu, choć nie wiem jakie są w tym temacie jego "zasługi", człowiek był wyjątkowy ale chyba omylny jak każdy. Każdy natomiast powinien umieć rozpoznać swoje błędy i wyprostować co przekombinował, czego sobie i innym niniejszym życzę.

asia999
08-12-2012, 23:56
nikt nie odniósł się do kluczowego tu - moim zdaniem - cytatu z Aleksandra Bardiniego.

Prof. Aleksander Bardini w roku 1971-szym na gościnnym wykładzie w łódzkiej filmówce wyraził to w taki sposób:
"Sztuka, to przemyślany, sztuczny z zasady sposób twórców na wywołanie u odbiorców zamierzonych sekwencji jak najbardziej naturalnych emocji, co ma jedyny cel: prowadzić do zadowolenia odbiorców. Wszystko inne jest kiczem."
Odnoszę się: jak najbardziej naturalne emocje, prowadzące ostatecznie do zadowolenia wywołują u mnie m.in. twórczość poetycka różna, malarstwo całkowicie różnorodne stylistycznie, proza przeróżna, filmy dla dzieci, filmy wojenne, kryminały, biografie Tudorów pisane drobną czcionką, wycinanki kurpiowskie, figura Matki Bożej z gipsu stojąca kiedyś w domu mojej Babci, (...) fotografie Pierogowego i filmy, których wątek tu dotyczy.
Nie wiem... czy mam jakoś to przemyśleć i z czegoś zrezygnować?


A może by tak jakiś zupełnie nowy, całkowicie oryginalny pomysł...?
Taki np?

Ja bym na miejscu twórców filmu przejrzał dokładnie te 24 000 klatek, ale takich jeszcze nie "podkręcanych" i wybrał circa ze dwadzieścia, popracował nad nimi, powiększył i zaproponował jako samodzielną wystawę fotograficzną. Chętnie bym pojechał nawet przez pół kraju, by coś takiego obejrzeć.
Oj..ile już takich wystaw było...ile takich fotografii...

Dup...likaty mają tę wadę w stosunku do oryginałów, że są natychmiast porównywane z pierwowzorami i od razu gremialnie z tytułu naśladownictwa mają noty... poobniżane.
Staram się nie zrażać do czegoś zanim nie zobaczę.


Chłopaki zrobili film o Bieszczadach i choćby technicznie był wadliwy to dla mnie będzie fantastyczny choćby tylko z tego powodu. Ja nie zwróciłem uwagi na słabe strony, bo od pasjonatów- amatorów nie wymagam perfekcji, idą w dobrą stronę, krok po kroku.
I z tym się zgadzam. Czy zgodzisz się Partyzancie na poklepanie po pleckach? :mrgreen:


Przepraszam, że popsułem miłą atmosferę wzajemnego klepania się po pleckach.

Rozumiem... to dość denerwujące było, bo pewno za bardzo podważało jakieś mocno ustalone o-czymś-mania...
Ciekawe, że próbki uszczypliwości pod adresem mniej zachwyconych posypały się gęstawo nawet
Zygmuncie - masz tendencję do tworzenia rzeczywistości, której nie ma. :wink: Szkoda byłoby, gdyby ten wątek został "zagadany" jakimiś wzajemnymi docinkami. Dlatego ja z dyskusji się już wycofuję.

Pozdrawiam. : )

partyzant
09-12-2012, 22:54
Pewnie, że tak Asiu :-D.

Zygmunt Skibicki
11-12-2012, 18:11
Zygmuncie - masz tendencję do tworzenia rzeczywistości, której nie ma.
Nie ma to jak posłuchać mądrego...

Szkoda byłoby, gdyby ten wątek został "zagadany" jakimiś wzajemnymi docinkami.
W rzeczy samej... patrz wyżej.
Ani mi się śni gadać tu o czymkolwiek innym niż ów film, ale... sam się nie będę wygłupiał.

marmota_m
09-03-2013, 12:43
zimowo :)


http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=oHYrsvUcnYs

asia999
10-03-2013, 00:15
Banalnie napiszę - PRZEPIĘKNE :) ...tym razem wolniej, spokojniej, jakby ciszej w kadrze...choć chwilami z powiewem i cieniem... Jak dla mnie - wyjątkowo piękne i celne ujęcie bieszczadzkiej zimy. Dotychczasowe "Pory Roku" wywołują u mnie uśmiech przy oglądaniu. Zima wywołała również wzruszenie...
Dziękuję więc Autorom za te wrażenia. Super, że jest już tyle osób, które Wam pomagają.

A ponieważ, jest troszkę wolniej...jest czas na spojrzenie dodatkową parą oczu - wyobraźni ;)
w 47 s. dostrzegłam nadlatującego wraz ze wschodem słońca "ognistego ptaka" a w 4.14-4.24 "fale bijące o brzeg" :wink:

peruwianka
10-03-2013, 13:22
piękny...miałam okazję spotkać Autora na szlaku w ten jeden z bardziej wietrznych i mało zachęcających do wędrówek dni... czekam na kolejny odcinek :smile:

Dlugi
10-03-2013, 13:23
Końcówka - drzewa targane porywami wiatru - IMHO - najpiękniejsza :-)

Hero
24-03-2013, 18:15
Dziś o zimowym filmie panów braci K. wspomniano w Teleexpresie - gratulacje :) Teraz czekamy na wiosnę i wiosenny film, taki z topniejącymi szybko soplami i rozkwitającymi śnieżycami.

asia999
17-05-2015, 00:18
Wiosna:
https://www.youtube.com/watch?v=e4yG-RPmpzk

I cztery pory roku w pigułce:
https://www.youtube.com/watch?t=15&v=4HeU7btJtYU

Zygmunt Skibicki
17-05-2015, 09:51
Warsztat całkiem porządny, sprzęt na miarę, kadry nieźle wybrane, wyrazy... ładne... niektóre, ale... gdzie jest... zdanie?
Inaczej: co artysta chciał przekazać odbiorcom?
Dwa słowa: po co?
Może zrzędzę, ale... chciałbym rozumieć.