PDA

Zobacz pełną wersję : Nagroda skonsumowana



don Enrico
15-10-2012, 15:17
To będzie nieudana próba napisania krótkiej relacji o "konsumpcji nagrody"
Zaczęło się od Marcowego , który stworzył i zrealizował na płaszczyźnie forumowej zabawę pt Powsimorda.
Jak zapewne wielu z Was wie, zabawa ta polegała na głosowaniu w różnych kategoriach gdzie były wybierana zauważalne osobowości bieszczadzkiego forum.
W kategorii "Fotografik Roku" największe uznanie zdobył Pierogowy, a co za tym idzie otrzymał nagrodę w postaci gratisowego pobytu w uroczym domku gdzieś zagubionego w bieszczadzkich ostępach.
Kolega Pierogowy nie jest typem samotnika, zapytał więc sponsora czy może zaprosić paru znajomych z forum.
- ależ oczywiście - odpowiedział sponsor w osobie Mawo.
Nie wiedział biedaczyna że tych paru znajomych miało oznaczać ..... (no właśnie, nie uprzedzajmy faktów)
A fakty były takie, że ruszyłem z pierwszą drużyną w składzie 3-osobowym , aby jeszcze w piątkowy dzionek przygrzewany słoneczkiem, ruszyć w poszukiwaniu jesieni.
Trasa przebiegła sprawnie , więc postanowiliśmy zatrzymać się na kawę w rekomendowanym ostatnio lokalu położonym w Ustrzykach Dolnych i zachęcającej nazwie Piwniczka.
Rekomendacja miała pokrycie w rzeczywistości. Sympatyczny wystrój w kolorach STB, dobra kawa i mała przekąska.
Można się tam zatrzymać, oczywiście pod warunkiem że znajdzie się w pobliżu miejsce do zaparkowania, o co już nie tak łatwo.
Miejsca do parkowania nie tak łatwo było znaleźć również w Mucznem, ale, ale znów za szybko.
Hamulec, wsteczny wychodzimy z samochodu i witamy się z Poznaniakami którzy przygotowywali się do wyjścia.
Nie ma spokoju, ciągle się kogoś znajomego spotyka i tak miało być cały czas.
Ale czas uciekał i zaraz po porzuceniu samochodu na hałdzie żwiru ruszyliśmy w drogę zostawiając senno-dymiącą osadę
.
30425
.wspinamy się ścieżką do góry, gdzie korzenie tworzyły schody do nieba
30424
.na szczęście wszystkie drzewa ozdobione były żółtymi paskami, więc się nie zgubiliśmy.
i jeszcze ta świeżutka budowla ? Co to będzie ?
30426
w czasie, gdy my sięgaliśmy połonin z różnych stron świata ruszyli inni forumowicze aby zjawić się na konsumpcję.
.
30427

tomas pablo
15-10-2012, 17:39
Heniu - co to jest z tymi Poznaniakami / bo zdaje się, że mówimy O TYCH ;)..../ , że człowiek na widok fury z napisem BONA , daje po ''heblach '' i wsteczny....:mrgreen:

don Enrico
15-10-2012, 19:04
Teraz sprecyzowałeś mnie, tak, tak mówimy o tych samych Poznaniakach czyli o Renatce i Bertrandzie, oni ciągle gdzieś się włóczą po tych Bieszczadach, a to na zachodzie w Smolniku, a to na wschodzie w Dźwiniaczu. Nie ma spokoju.
Czy oni kiedyś wrócą do tego Poznania ?
Gwoli uzupełnienia dodam ,że w skład naszego patrolu trzyosobowego wchodziła jeszcze Asia Zmiennocieplna i Kolega_Ciepły_dwa _posty_na_forum.
Wchodzimy na Bukowe Berdo. Popołudniowe ciepło rozleniwia,ale mijając kolejne dziesiątki osób ozdobione lustrzankami patrzymy z rozrzewnieniem na "tą pustą polanę" na Grandysowej gdy dokładnie rok temu zalegaliśmy w błogostanie, na ostatnim RIMBie.
Ech , czas mija i mijał dosłownie, trzeba było wracać do pojazdu.
A ci ludzie obwieszeni aparatami to był ponoć jakiś plener, ale mnie nie zachwyciły kolory połonin, ot takie szaro-jesienne.
Gdy w ciemnościach wróciliśmy do samochodu już kolejne telefony kierowały nas w stronę Ustrzyk Górnych , gdzie podobno można podziwiać kunszt gitarowy wirtuoza Manio.
Byłem głodny, więc z chęcią przystałem na tą propozycję.Po drodze , na najdziwniejszym punkcie widokowym w Bieszczadach zatrzymała nam machająca w ciemnościach postać. Z niedowierzaniem za trzymałem samochód i zobaczyłem młodą dziewczynę z błagalną prośbą.
- Pomóżcie mi odkręcić śrubę w kole ! Złapałam gumę i nie założę rezerwy, jeśli nie zdejmę przebitego koła - tłumaczyła w odpowiedzi na nasze zdziwienie
- A nie boisz się sama tak po ciemku jeździć po tych dzikich Bieszczadach ?
- Jeśli bym się bała to bym z domu nie wyszła - padła rezolutna odpowiedź
Sprostaliśmy zadaniu i spokojnie ruszyliśmy w stronę Zajazdu pod Caryńską.
A tu upsss/ ;);)
Cała sala zatłoczona pod korek. Przed drzwiami spotykamy (znów) Poznan iaków, z tłumu wychodzi Miejscowy w towarzystwie Ivana , a po chwili zjawia się z ciemności sir Bazyl .
Nie ma tylko Mania.
Gdzie jest Manio ? - pada hasło
Jedźmy go poszukać -pada propozycja jak rozkaz i jeden samochód za drugim z gwizdem odjeżdża w ciemność.

bertrand236
15-10-2012, 19:28
Teraz sprecyzowałeś mnie, tak, tak mówimy o tych samych Poznaniakach czyli o Renatce i Bertrandzie, oni ciągle gdzieś się włóczą po tych Bieszczadach, a to na zachodzie w Smolniku, a to na wschodzie w Dźwiniaczu. Nie ma spokoju.
Czy oni kiedyś wrócą do tego Poznania ?... Przed drzwiami spotykamy (znów) Poznan iaków, z....

Słowo stało się ciałem.

Pozdrawiamy z Poznania :-)

don Enrico
15-10-2012, 22:18
ciemność wokół, a trzy załogi poszukiwały bezskutecznie Manio w Ustrzykach Górnych .
Jako żywo przypomniały mi się słowa piosenki śpiewanej wspólnie podczas ostatniego spotkania :
Я прийшов, тебе нема,
Пiдманула, пiдвела.
co można tłumaczyć : przyszedłem, lecz Cię nie ma, zwiodłaś , oszukałaś mnie
.
Mimo ciemności , kolejne pojazdy docierają do Nasicznego , do kwatery głównej, a tu niespodziewajka w osobach Hero i Manio (+towarzystwo)
Manio jakby przeczuwając moje myśli na powitanie zaśpiewał
Я прийшов, тебе нема,
Пiдманула, пiдвела.

don Enrico
16-10-2012, 20:36
Ten piątkowy wieczór pociągał chłodem, tak około zera na termometrze, ale za to na niebie milion gwiazd, chyba specjalnie Hero tak zrobił.
Chłód jednak nie straszny był tym którzy przybyli dziesiątki i setki kilometrów aby skupić się w kręgu wokół ogniska.
Gorące rozmowy, gorące wspomnienia i gorące powitanie mistrza ceremonii w osobie Pierogowego który przybył w towarzystwie Basi Z.
Mistrz przywiózł obiecany gar solianki która trafiła na ogień, ale tylko na chwilę , bo spragnione gardła pochłonęły ją z apetytem.
Wtedy już na spokojnie zaczęły rozkręcać się kółka.
Jakie kółka ? Kółka wzajemnej adoracji połączone z klikami i zajęcia w podgrupach. Jedne kółka gromadziły się w kuchni z motywem przewodnim w postaci chmielowej zamkniętej w butelkach, inne przy ognisku preferujące wycisk z owoców winnego grona, a jeszcze inne przed kominkiem zalegając w loży twardzieli trzymali się twardych trunków.
Pomiędzy klikami w tej pomrocznej atmosferze pełnej dziwnych cieni przesuwały się jednostki guru i wydawały dzwięki guu, guu, guu

Julija
16-10-2012, 21:06
Jedne kółka gromadziły się w kuchni z motywem przewodnim w postaci chmielowej zamkniętej w butelkach, inne przy ognisku preferujące wycisk z owoców winnego grona, a jeszcze inne przed kominkiem zalegając w loży twardzieli trzymali się twardych trunków.


I to rozumiem. A nie jak na ostatnim KIMBie lać wszelkiego rodzaju trunki do jednego żołądka... Oj, kiepski był następny dzień. ;)

Czym właściwie jest solianka?

Miejscowy
16-10-2012, 21:07
a w międzyczasie gdy wy bawiliście na Grandysowej Berdzie,
ja uznałem, że zatankuję benzynę za bodajże 4,60 zł., zrobię zakupy typu np. dzwonkowego (ŻanŻak) albo i nawet samohonowe jak by czasu starczyło,
a i przy okazji "przemycę" Iwana na naszą stronę kordona,
ale gdy dojechałem na granicę, okazało się, że kolejka jest na min. 5 godzin.
zadzwoniłem więc do Iwana, by granicę przekroczył pieszką - no i po pół godziny zadzwonił sympatyczny Polak, z którym Iwan się zaprzyjaźnił, z pytaniem gdzie czekam.
na granicę jechałem na benzynie, by zagazowane auto przebenzynić, na szczęście nie dojechałem na oparach i spokojnie wystarczyło benzyny, by wrócić do zamkniętej, ale otworzonej, stacji w Czarnej.
a później już tylko czekanie na kliki w ZpC w UG itd..

Basia Z.
16-10-2012, 21:33
I to rozumiem. A nie jak na ostatnim KIMBie lać wszelkiego rodzaju trunki do jednego żołądka... Oj, kiepski był następny dzień. ;)

Czym właściwie jest solianka?

Solianka to tradycyjna ukraińska zupa na mięsie zawierająca kawałeczki owego mięsa, lub podrobów, ewentualnie kiełbasy. Do tego jarzyna, kiszony lub konserwowy ogórek, oliwki i plasterki cytryny. No i obowiązkowo na środku pokaźna łyżka gęstej kwaśnej śmietany. Zupa powinna wyjść takiej gęstości jak barszcz ukraiński. Połączenie może się czytającym wydawać dziwne, ale w rzeczywistości zupa jest pyszna.

Od dawna jestem zdania, ze najlepszą soliankę robią na Śląsku.
Oprócz "pierogowej" pyszną soliankę jadłam w knajpie w Gliwicach.

Basia Z.
16-10-2012, 21:39
Gorące rozmowy, gorące wspomnienia i gorące powitanie mistrza ceremonii w osobie Pierogowego który przybył w towarzystwie Basi Z.


Po drodze mieliśmy nieciekawą przygodę, gdyż w okolicach Jaślisk, kiedy było już zupełnie ciemno, na drogę wprost pod samochód wyszedł jakiś człowiek. Właściwie to stał on pośrodku szosy i ukazał się w świetle reflektorów w ostatniej chwili. Tylko przytomności umysłu i refleksowi Kierowcy zawdzięczamy, że nic się nikomu nie stało.

Po dojeździe trzeba było trzęsącymi się jeszcze dłońmi ująć kieliszki i szybko o tym incydencie zapomnieć.

krzychuprorok
16-10-2012, 21:48
To będzie nieudana próba napisania krótkiej relacji o "konsumpcji nagrody"

Jaka tam nieudana! Dzięki Heniu za chęci, dzięki, że piszesz. Niestety nie mogłem dotrzeć, to sobie przynajmniej poczytam jak było.


Po drodze mieliśmy nieciekawą przygodę, gdyż w okolicach Jaślisk, kiedy było już zupełnie ciemno, na drogę wprost pod samochód wyszedł jakiś człowiek. Właściwie to stał on pośrodku szosy i ukazał się w świetle reflektorów w ostatniej chwili.

Popił chłop wina truskawkowego.

don Enrico
17-10-2012, 15:40
Powitania, wrażenia, adoracje ..... i tak mijała godzina za godziną. Najwięcej mówili ci, którzy na forum najmniej piszą, ale to jak najbardziej prawidłowa prawidłowość.
Z daleka wyglądało to tak , jakby po latach spotkali się dobrzy znajomi i chcieli wszystko sobie opowiedzieć. Godzina goniła godzinę nie zważając że już dawno po północy.
Nie ma się co dziwić że poranek budził się długo i ospale. Kolejna załoga dojechała na miejsce i od samochodów zrobiło się tłoczno na drodze
.

30458
.
a potem gdy mgiełki z oczu odeszły grupa marszowa otrzymała wskazówki od Pierogowego przed wyjściem.
.
30459
ruszyliśmy w trasę, jedynie sir Bazyl jak przystało na nadchaszczownika, stwierdził że nie pójdzie na łatwiznę i wybrał się we własne chaszcze.

sir Bazyl
17-10-2012, 16:57
...
ruszyliśmy w trasę, jedynie sir Bazyl jak przystało na nadchaszczownika, stwierdził że nie pójdzie na łatwiznę i wybrał się we własne chaszcze.
To nie były chaszcze tylko wściekle parzące pokrzywiska...
I przez chwilę zdawało mi się, że będę miał dwie Towarzyszki do wędrówki, ale na horyzoncie pokazali się Forumowicz Roku z Fotografikiem Roku i tak je omotali, że załamany ruszyłem asfaltem sam "w stronę słońca, w stronę słońca, aż po horyzontu kres"* czyli do Dwernika, na beleczkę, wtłoczyć w siebie ciutkę złotych promieni rozweselających marki Leżajsk. No cóż, ze mną można tylko pójść na pokrzywisko i poparzyć wszystko...

*Dwa Plus Jeden "Iść w stronę słońca"

kobieta_bieszczadzka
17-10-2012, 17:09
Właśnie się zastanawiam, czy owo pokrzywisko nie byłoby lepsze niźli Browarowe jeżynowisko :roll: .... ech jak wybrać, no jak... jednakże nasze chaszczowanie obrodziło w postaci drobnych zbiorów grzybowych, które się jednakowoż przydały dnia następnego 8-) ... no i Browar na kolanach... :mrgreen: bezcenne

https://fbcdn-sphotos-f-a.akamaihd.net/hphotos-ak-snc6/267756_418286101552805_2058262958_n.jpg

don Enrico
17-10-2012, 19:03
Zapomniałem dodać że z rana Pierogowy nafaszerował nas żymlokami (tak to się pisze ?)
twierdząc że będziemy mieć "pieruńska siła" po nich.
Czy ktoś może wie co to jest ta pieruńska siła ?

Basia Z.
18-10-2012, 16:21
Właśnie się zastanawiam, czy owo pokrzywisko nie byłoby lepsze niźli Browarowe jeżynowisko

Nie wiem czy było lepsze czy też gorsze od chaszczowiska, po których nas ciągał Don Enrico.

Ale ja tu lubię. Tak przynajmniej kilka razy w roku muszę sobie porządnie pochaszczowac aby się dobrze czuć.

kobieta_bieszczadzka
18-10-2012, 16:30
Nie wiem czy było lepsze czy też gorsze od chaszczowiska, po których nas ciągał Don Enrico.

Ale ja tu lubię. Tak przynajmniej kilka razy w roku muszę sobie porządnie pochaszczowac aby się dobrze czuć.

No nie da się zaprzeczyć, że to ŚWINTA PRAWDA :-) ... mogłabym chaszczować zawodowo :-D ... tylko kto mi za to zapłaci ;) ..

tolek banan
18-10-2012, 19:12
"No cóż, ze mną można tylko pójść na pokrzywisko i poparzyć wszystko..."

(prawie) Stachura "Z nim będziesz szczęśliwsza"

Zazdroszczę Wam tego jesienne harcowania i tej "pieruńskiej siły"

Pierogowy
25-10-2012, 23:13
Heniosławie

kwiatku jesiennego chaszczowania
do końca moich dni będę śpiewał ballady i prawił komplementa pod Twoim imieniem...

to wyjście ,w sobotni poranek gdy piątkowi stonesi pomieszani z solianką celebrowali wydanie nowego singla w mojej głowie...
szacunek

don Enrico
26-10-2012, 21:00
Tak, tak - tak przypuszczałem że ta chwila gdy
"w sobotni poranek gdy piątkowi stonesi pomieszani z solianką celebrowali wydanie nowego singla w mojej głowie..."
błagałeś o chwilę ciszy. Wszystko za chwilę ciszy.
Toteż objawiła się niewysłowiona radość Pierogowego gdy cała czereda ruszyła w góry. Plan był prosty : przejść lasem przez górkę do najbliższej miejscowości gdkzie jest sklep, co by spróbować serwowanych tam płynów (najlepiej złotych)
Plan był prosty, ale życie lubi je kompliować. Cała grupa zawzięcie pokonywała kolejne metry przewyższeń, wszakże obiecane było że wkrótce usiądziemy z klimatycznej altance, aby wczytać się w bieszczadzką poezję wypisana na deskach.
Przód tak rwał zawzięcie że ogon zaginął w leśnych odchłaniach.
Ktoś krzyknął z niepokojem
- chyba zgubiliśmy koleżankę !?
Dobrze, zrobimy przerwę, aby doszła do grupy.
- Ale jak to możliwe? , przecież idziemy przez las , bez szlaku, a nawet ścieżki tu nie ma !
Zaczyna się dokładne liczenie i okazuje się że dwóch osób brakuje. Brakuje również Ivana.
Tu mała dygresja na temat tej osoby. Ivan (czyt Ajwen) jest Ukraińcem i mieszka na Ukrainie. Przyjechał specjalnie do Nasicznego na specjalne zaproszenie, bo po pierwsze od dawna zajmuje się fotografią, po trzecie złaził już całe polskie Bieszczady, po piąte : posługując się językiem polskim był ciągle w centrum zainteresowań tak jak tu gdy opowiadał kawały
po ukraińsku.
(na zdjęciu Ivan siedzi u stóp Basi Z.)

30532

Piskal
26-10-2012, 21:41
Że też mnie tam, kurde, nie było z Wami...:cry:

don Enrico
26-10-2012, 22:18
Że też mnie tam, kurde, nie było z Wami...:cry:
Zapewne masz na myśli tą poezję na deskach w Zatwarnicy.

Piskal
26-10-2012, 23:13
Też,ale ogólnie mam na myśli gawrę Mavo i nagrodę Pieroga.