Basia Z.
18-06-2013, 16:52
Kto wie, ten wie - jakiej piosenki jest to fragment.
Lackowa "od zawsze" była jedną z moich ulubionych gór, najpierw, właśnie za sprawą "Pejzaży Harasymowiczowskich" przez kilka lat wymarzoną, potem po raz pierwszy "zdobyta" pół roku po pierwszym egzaminie przewodnickim, w wyjątkowo miłym towarzystwie. Po raz któryś z kolei weszłam na nią tym najbardziej stromym beskidzkim podejściem od przełęczy Beskid, a było to w trakcie mojego egzaminu na I klasę beskidzką w jesieni 1997. Potem byłam ponownie zimą 2008 w trakcie sympatycznej wycieczki od Hańczowej do Hańczowej - i wtedy nie wydawała się wcale taka duża. Nadszedł więc czas, aby wejść na nią znowu.
Kiedy na stronie "Korona Gór Polski - Razem na Szczyty" pojawił się termin wyjazdu w tym nader miłym gronie od razu zgłosiłam swój akces i zaproponowałam ze chętnie podejmę się "przewodniczenia" tej imprezie od strony opracowania trasy oraz formalnego "przewodnictwa".
Niestety prawie przed samym wyjazdem nawaliło mi kolano, a już w piątek, pół dnia przed wyjazdem nabawiłam się wstrętnego kataru.
Ale - jeżeli ludzie poszkodowani przez los nie poddają się - i zdobywają szczyty "Korony" to czemu ja się mam wycofywać z powodu zwykłego bólu kolana i kataru ?
W piątek stawiłam się na umówione spotkanie w Mc Donald w "Centrum Trzy Stawy" w Katowicach, na całe szczęście pojechaliśmy we trójkę, bo we w czwórkę z bagażami nie zmieściłybyśmy się. Poprowadziłam dziewczyny trasą nieco "ciekawszą" niż standardowa, przez Nowy Wiśnicz i dolinę Łososiny. Po drodze mieliśmy tylko jeden przystanek na kawę - w Żegocinie (za to wykryłam na których stacjach benzynowych pyszna kawa jest za 2 zł). Na miejscu byliśmy około 21.
Tu jak zwykle powitalne uściski, niedźwiadki, witanie dawno nie widzianych kolegów i poznawanie tych "nowych". Dopóki było jasno pobiegłam rozbić namiot na wskazanej przez gospodarzy świeżo skoszonej łące.
Zachwycił mnie łagodny zmierzch nad wzgórzami i zapach świeżo skoszonego siana.
Gdzieś tam na ostatnim planie majaczyła Lackowa, blisko pochylał się Chełm nad Grybowem.
Potem znowu nie kończące się rozmowy, żarty i śmiechy.
Rano zgodnie z uzgodnionym planem pobudka o godz. 7.00, kolejka do WC i do mycia, śniadanie a tuż po godz. 9, z niewielkim poślizgiem - wyjazd.
Na miejscu byliśmy około 10, chwilę poczekaliśmy na Anią i Krzyśka z synkami, którzy mieli wyruszyć z nami, zwiedzili cerkiew w Bielicznej, a w końcu około 11 wyruszyli na trasę.
Trasa wiedzie początkowo rozległymi łąkami nad doliną Bielicznej, o tej porze roku - pełnymi kwiatów i owadów. Takie letnie czerwcowe łąki śnią mi się potem przez cały rok.
https://lh3.googleusercontent.com/-9iyTP5Qx9r4/Ub8H6Opv5hI/AAAAAAAADTo/d0jKcGs8zH0/s912/P6158419.JPG
Grupa szła jak zwykle nieco wolniej niż "standardowa" grupa turystyczna, ale za to jak było wesoło po drodze.
https://lh6.googleusercontent.com/-Wc4vG5I4CiI/Ub8JbMVafMI/AAAAAAAADUY/tYmEecjRW1c/s912/P6158431.JPG
W około godzinę doszliśmy do granicy i do szlaku czerwonego, tam zaczęło się podejście.
Najpierw łagodnie pod górkę:
https://lh3.googleusercontent.com/-GC7oJZAI0qU/Ub8J7H6DTGI/AAAAAAAADUw/-DJZzp1bPRo/s912/P6158442.JPG
Z tego najbardziej stromego odcinka zdjęć niestety nie mam, tylko z kilku odpoczynków:
https://lh6.googleusercontent.com/-JQT-bZ5dmNs/Ub8KTjjE5JI/AAAAAAAADVI/LPkquMgzfB4/s912/P6158452.JPG
https://lh5.googleusercontent.com/-AmtBFQVw_lA/Ub8Kcz7a5VI/AAAAAAAADVQ/2LJmX7QYzVQ/s912/P6158454.JPG
https://lh4.googleusercontent.com/-UVuCkocPcek/Ub8KxS5n8jI/AAAAAAAADVg/WCq8clKXMFk/s640/P6158457.JPG
Wreszcie szczyt, który wszyscy osiągają w różnym czasie:
https://lh3.googleusercontent.com/-KUVzbh3OXKw/Ub8N6XKSxCI/AAAAAAAADWA/aJqArtC7Pfs/s912/P6158474.JPG
https://lh5.googleusercontent.com/-6mvpkrVWDFA/Ub8OGKktqyI/AAAAAAAADWQ/NxwWrQS8_rE/s912/P6158479.JPG
https://lh4.googleusercontent.com/-33sdJ6M_UkY/Ub8ONdPT6JI/AAAAAAAADWg/b1WoaLbb8nU/s912/P6158484.JPG
https://lh4.googleusercontent.com/-R7yhvSWiMMk/Ub8PMpwmIJI/AAAAAAAADXE/s4ty_NRr0_I/s912/P6158493.JPG
https://lh5.googleusercontent.com/-CiDFR6OqeAo/Ub8PabeoDpI/AAAAAAAADXM/t-nHAUgjyvo/s912/P6158496.JPG
https://lh5.googleusercontent.com/-qED2KkCxP88/Ub8Ph_GO1hI/AAAAAAAADXc/mnUCVN-2Jvk/s912/P6158500.JPG
Na szczycie jest wszystkim bardzo wesoło
https://lh6.googleusercontent.com/-GS-GMKZ2m1Y/Ub8QFWLloFI/AAAAAAAADXo/Z40q3byRjKs/s912/P6158503.JPG
Znacznie bardziej dało nam "popalić" zejście po bardzo stromym stoku, tak więc z całego tego zejścia mam tylko jedno zdjęcie, które na dodatek nie oddaje całego dramatyzmu
https://lh4.googleusercontent.com/-CxzEpC46kBc/Ub8Qc5tFU0I/AAAAAAAADYI/cODkQ1PA84M/s912/P6158514.JPG
Lackowa "od zawsze" była jedną z moich ulubionych gór, najpierw, właśnie za sprawą "Pejzaży Harasymowiczowskich" przez kilka lat wymarzoną, potem po raz pierwszy "zdobyta" pół roku po pierwszym egzaminie przewodnickim, w wyjątkowo miłym towarzystwie. Po raz któryś z kolei weszłam na nią tym najbardziej stromym beskidzkim podejściem od przełęczy Beskid, a było to w trakcie mojego egzaminu na I klasę beskidzką w jesieni 1997. Potem byłam ponownie zimą 2008 w trakcie sympatycznej wycieczki od Hańczowej do Hańczowej - i wtedy nie wydawała się wcale taka duża. Nadszedł więc czas, aby wejść na nią znowu.
Kiedy na stronie "Korona Gór Polski - Razem na Szczyty" pojawił się termin wyjazdu w tym nader miłym gronie od razu zgłosiłam swój akces i zaproponowałam ze chętnie podejmę się "przewodniczenia" tej imprezie od strony opracowania trasy oraz formalnego "przewodnictwa".
Niestety prawie przed samym wyjazdem nawaliło mi kolano, a już w piątek, pół dnia przed wyjazdem nabawiłam się wstrętnego kataru.
Ale - jeżeli ludzie poszkodowani przez los nie poddają się - i zdobywają szczyty "Korony" to czemu ja się mam wycofywać z powodu zwykłego bólu kolana i kataru ?
W piątek stawiłam się na umówione spotkanie w Mc Donald w "Centrum Trzy Stawy" w Katowicach, na całe szczęście pojechaliśmy we trójkę, bo we w czwórkę z bagażami nie zmieściłybyśmy się. Poprowadziłam dziewczyny trasą nieco "ciekawszą" niż standardowa, przez Nowy Wiśnicz i dolinę Łososiny. Po drodze mieliśmy tylko jeden przystanek na kawę - w Żegocinie (za to wykryłam na których stacjach benzynowych pyszna kawa jest za 2 zł). Na miejscu byliśmy około 21.
Tu jak zwykle powitalne uściski, niedźwiadki, witanie dawno nie widzianych kolegów i poznawanie tych "nowych". Dopóki było jasno pobiegłam rozbić namiot na wskazanej przez gospodarzy świeżo skoszonej łące.
Zachwycił mnie łagodny zmierzch nad wzgórzami i zapach świeżo skoszonego siana.
Gdzieś tam na ostatnim planie majaczyła Lackowa, blisko pochylał się Chełm nad Grybowem.
Potem znowu nie kończące się rozmowy, żarty i śmiechy.
Rano zgodnie z uzgodnionym planem pobudka o godz. 7.00, kolejka do WC i do mycia, śniadanie a tuż po godz. 9, z niewielkim poślizgiem - wyjazd.
Na miejscu byliśmy około 10, chwilę poczekaliśmy na Anią i Krzyśka z synkami, którzy mieli wyruszyć z nami, zwiedzili cerkiew w Bielicznej, a w końcu około 11 wyruszyli na trasę.
Trasa wiedzie początkowo rozległymi łąkami nad doliną Bielicznej, o tej porze roku - pełnymi kwiatów i owadów. Takie letnie czerwcowe łąki śnią mi się potem przez cały rok.
https://lh3.googleusercontent.com/-9iyTP5Qx9r4/Ub8H6Opv5hI/AAAAAAAADTo/d0jKcGs8zH0/s912/P6158419.JPG
Grupa szła jak zwykle nieco wolniej niż "standardowa" grupa turystyczna, ale za to jak było wesoło po drodze.
https://lh6.googleusercontent.com/-Wc4vG5I4CiI/Ub8JbMVafMI/AAAAAAAADUY/tYmEecjRW1c/s912/P6158431.JPG
W około godzinę doszliśmy do granicy i do szlaku czerwonego, tam zaczęło się podejście.
Najpierw łagodnie pod górkę:
https://lh3.googleusercontent.com/-GC7oJZAI0qU/Ub8J7H6DTGI/AAAAAAAADUw/-DJZzp1bPRo/s912/P6158442.JPG
Z tego najbardziej stromego odcinka zdjęć niestety nie mam, tylko z kilku odpoczynków:
https://lh6.googleusercontent.com/-JQT-bZ5dmNs/Ub8KTjjE5JI/AAAAAAAADVI/LPkquMgzfB4/s912/P6158452.JPG
https://lh5.googleusercontent.com/-AmtBFQVw_lA/Ub8Kcz7a5VI/AAAAAAAADVQ/2LJmX7QYzVQ/s912/P6158454.JPG
https://lh4.googleusercontent.com/-UVuCkocPcek/Ub8KxS5n8jI/AAAAAAAADVg/WCq8clKXMFk/s640/P6158457.JPG
Wreszcie szczyt, który wszyscy osiągają w różnym czasie:
https://lh3.googleusercontent.com/-KUVzbh3OXKw/Ub8N6XKSxCI/AAAAAAAADWA/aJqArtC7Pfs/s912/P6158474.JPG
https://lh5.googleusercontent.com/-6mvpkrVWDFA/Ub8OGKktqyI/AAAAAAAADWQ/NxwWrQS8_rE/s912/P6158479.JPG
https://lh4.googleusercontent.com/-33sdJ6M_UkY/Ub8ONdPT6JI/AAAAAAAADWg/b1WoaLbb8nU/s912/P6158484.JPG
https://lh4.googleusercontent.com/-R7yhvSWiMMk/Ub8PMpwmIJI/AAAAAAAADXE/s4ty_NRr0_I/s912/P6158493.JPG
https://lh5.googleusercontent.com/-CiDFR6OqeAo/Ub8PabeoDpI/AAAAAAAADXM/t-nHAUgjyvo/s912/P6158496.JPG
https://lh5.googleusercontent.com/-qED2KkCxP88/Ub8Ph_GO1hI/AAAAAAAADXc/mnUCVN-2Jvk/s912/P6158500.JPG
Na szczycie jest wszystkim bardzo wesoło
https://lh6.googleusercontent.com/-GS-GMKZ2m1Y/Ub8QFWLloFI/AAAAAAAADXo/Z40q3byRjKs/s912/P6158503.JPG
Znacznie bardziej dało nam "popalić" zejście po bardzo stromym stoku, tak więc z całego tego zejścia mam tylko jedno zdjęcie, które na dodatek nie oddaje całego dramatyzmu
https://lh4.googleusercontent.com/-CxzEpC46kBc/Ub8Qc5tFU0I/AAAAAAAADYI/cODkQ1PA84M/s912/P6158514.JPG