PDA

Zobacz pełną wersję : Przedwiośnie



don Enrico
16-03-2014, 20:44
Wiele osób jadących w górki, na przykład bieszczadzkie, chciało aby trafić na optymalne warunki pogodowe.
To kiedy jechać ?
Najczęściej wybieraną porą są miesiące letnie , bo tak się utarło że wtedy jest najpiękniej.
No i dobrze, nie będę nikogo wyprowadzał z tego przekonania. Jak tak myśli niech tak robi, a ja zostanę przy swoim , bo wiem że najpiękniejsze doznania, najmocniejsze wrażenia czekają na tych którzy jadą gdy zima jeszcze trwa, a wiosna się już przebija.
PRZEDWIOŚNIE. To taka pora, gdy jeszcze w górach leży sporo śniegu, ale słońce jest już wysoko tworząc długi dzień co sprzyja wędrówce, to wysoko zawieszone słoneczko potrafi przygrzać i rozleniwić co z kolei sprzyja odpoczynkowi i kontemplacji.
Oczywiście pogoda w górach jest jak kobieta, czyli zmienną jest, o czym mieliśmy okazję się przekonać rok temu pod Pikujem a wcześniej pod Popem Ivanem.
Na tym też polega atrakcyjność , jak będzie w tym roku ?
W tym roku , a właściwie tej zimy rozpalił się Euro-Majdan w Kijowie i śnieg topniał, ale nie topniały obawy z planowanym wyjazdem. Wyznaczony cel , czyli Holica Lutańska leży po ukraińskiej stronie. Czy w tak niejasnej sytuacji jest sens wpychać palec tam gdzie nikt go nie oczekuje ? Odpowiedź jest jedna. Nie będzie żadnych działań obarczonych ryzykiem zdrowia lub życia.
Trzeba było zmienić plan i tutaj pojawiła się od dawna czekająca wersja, aby odwiedzić słowackie Bieszczady.
Przyznaję się bez bicia , że mnie jeszcze tam nie było, więc z jeszcze większą ekspresją zacząłem wertować starsze wątki forumowe o eskapadach na tamtą stronę. I znowu forum się przydało, ale na ile to wszystko aktualne jest ?
Rozpracowany detalicznie plan rozwalił Bazyl jednym pytaniem : czy jesteś pewny że to schronisko w Roztokach Górnych działa ?
Wiele opini o tamtym miejscu krąży , niestety najczęściej negatywnych.
Łapię za telefon i sprawdzam.
- Nocleg ? - słyszę zdziwiony głos po drugiej strony - może w maju ?
-Sraju w maju. Cały plan legł w gruzach.
Co robić, co robić ???
- Trzeba opracować nowy - słyszę sensowną odpowiedź.
- Dobrze ale jak to połączyć w całość ?
- Trzeba iść na całość - słyszę - nie ma wiele śniegu - damy radę.
W ten sposób powstał plan wyjazdu nakreślony ślamazanie żółtymi kreskami po ekranie monitora
Pętla miała zaczynać się w Wetlinie i tam też kończyć
.
https://lh5.googleusercontent.com/-4kW4gLKmOaU/UyXoaTaexbI/AAAAAAAAFwA/4_u-jucWyS4/s128/hm14_0701.jpg
.
Te niebieskie kreski to mają oznaczać granice państw.

coshoo
16-03-2014, 22:08
Trochę mała ta fotka.
Lato to najbrzydsza pora roku, ale lepiej nie przekonywać bo się jeszcze tłok zrobi poza latem :)

Szkutawy
16-03-2014, 23:06
... każda pora roku fajna....tylko znaleźć swoją niszę....ale fakt, że kiedy życie nabiera nowego oddechu w przedwiośniu jest nie tylko magicznie, ale też niezwykle witalnie....

sir Bazyl
17-03-2014, 19:30
Trochę mała ta fotka.(...)
Hi, hi - bardzo to delikatnie ująłeś :) Heniu pewnie bada ostrość wzroku forumowiczów!

(...) Lato to najbrzydsza pora roku, ale lepiej nie przekonywać bo się jeszcze tłok zrobi poza latem :)
Coshoo, nie pisz proszę takich pierdół, lato to pora najpiękniejsza, pora wspaniała pod każdym względem, to właściwie jedyna pora na Bieszczady! Mówię Wam, poważnie, nie dajcie się zwieść podżegaczom i innym wichrzycielom!

....tylko znaleźć swoją niszę....
O, o, o! Najlepiej gdzieś na tyłach sklepu czy nad potokiem, byle do zimnego browca nie było daleko! Taka letnia nisza bieszczadzka to jest to!
Bo tylko w lecie jest lato! :mrgreen:

don Enrico
17-03-2014, 21:31
Trochę mała ta fotka.
(...)
a miało być tak pięknie, tylko pomyliłem guziczki
.
https://lh5.googleusercontent.com/-4kW4gLKmOaU/UyXoaTaexbI/AAAAAAAAFwA/4_u-jucWyS4/s800/hm14_0701.jpg
.
Piątkowy poranek gdy noc zamienia się w dzień wykorzystujemy aby dojechać do Wetliny. Tu , obok najnowszego bieszczadzkiego schroniska , jest parking gdzie zostawiamy samochodzik
Wiele osób jest wciąż zdziwionych , że w Bieszczadach jest schronisko spełniające standardy XXI wieku.
.
https://lh4.googleusercontent.com/-F-NUdEr4K6o/UyXoa08DphI/AAAAAAAAFwQ/WTdSixIL7-k/s640/hm14_0726.jpg
.
Tu na parkingu przeładujemy się do zamówionego busa, który powiezie nas na Przełęcz Wyżniańską.
Taniej byłoby autobusem , ale najbliższy jest za 4 miesiące. A najtaniej to wychodzi pieszo, tyle tylko że wówczas trzeba by biegać po szlaku, a to wolę zostawić innym.
Mając w pogardzie pośpiech przyglądamy się jak "nowe" wkracza na parking na Wyżniańskiej
.
https://lh5.googleusercontent.com/-i4B_oduk7S4/UyXoawtA6ZI/AAAAAAAAFwE/XuuZNX4CvCg/s640/hm14_0727.jpg
.
To nowe jest piękne i pokazuje że mamy już XXI wiek, ma tylko jedną małą wadę, klucz do przybytku znajduje się w dyrekcji Parku w Lutowiskach,
a jak się nie mylę to jakieś 20 kilometrów stąd.
Wybieram więc starszą wersję i aż boję się myśleć o przyszłości.
A przyszłość maluje się w tęczowych kolorach.
.
https://lh6.googleusercontent.com/-4U1dOYkx3J4/UyXocFS0QjI/AAAAAAAAFwc/521RuAG5_Ng/s640/hm14_0729.jpg
.
Ło Matko ! - wyrwało się mimochodem
Przecież my tam zamiarujemy tam iść, a toż to w jakąś paradę równości się zapuszczamy.
Albo może jeszcze jakowyś gender nas dopadnie na zakręcie ?
Toż to jeszcze straszniejsze od niedźwiedzi.

zbyszek1509
17-03-2014, 22:12
Hi, hi - bardzo to delikatnie ująłeś :) Heniu pewnie bada ostrość wzroku forumowiczów!

A przy okazji rozeznanie w kierunkach świata. Gdyby nie ten mały kompasik po prawej stronie na dole, to byłem gotów uwierzyć, że Ukraina już jest na zachodzie. Dawno temu, w szkole na lekcji geografii wbijali mi do głowy wskaźnikiem, że na mapie północ jest zawsze u góry. No, ale od tamtego czasu wiele się pozmieniało:).

asia999
17-03-2014, 22:33
Taniej byłoby autobusem , ale najbliższy jest za 4 miesiące. (...) To nowe jest piękne i pokazuje że mamy już XXI wiek, ma tylko jedną małą wadę, klucz do przybytku znajduje się w dyrekcji Parku w Lutowiskach,a jak się nie mylę to jakieś 20 kilometrów stąd.
Jak widać Bieszczady nadal pozostają krainą szczęśliwości, i czas liczy tu się zupełnie inaczej :-P

Szkutawy
17-03-2014, 23:10
... ha, ha, ha.... i co tam z tym zakrętem, bo po kolorach tęczy to, aż krew mrozi w żyłach ;)

don Enrico
19-03-2014, 14:24
Przełęcz Wyżniańska to takie miejsce oczyszczenia. Tu się zostawia za sobą myślenie codziennością, a zaczynamy myśleć przez pryzmat otaczających górek i lasów. Aby to wszystko dobrze przejść trzeba osiągnąć właściwy stan wilgotności.
Wyciągamy więc z plecaków płyny i nasączamy się.
Teraz nas czeka ciężka i intensywna droga do schroniska.
Ledwie żeśmy doczłapali a tu Pierogowy obwieścił że on dalej nie pójdzie bez właściwego paliwa. Pobiegł do schroniska i co zamówił ?
.
https://lh3.googleusercontent.com/-i1VDvVbzC6g/UyXodP9BDyI/AAAAAAAAFww/V6G35Gtcmps/s640/hm14_0732.jpg
.
No co mógł zamówić ? Bez jakiego paliwa nie mógł iść dalej ? Na te retoryczne pytania nie zwykło się odpowiadać. Nawodnieni, najedzeni wrzucamy plecaki i hajda w górę.
ale, ale nie tak szybko , bo jeszcze przed zakrętem czyhał na nas gender , polał wodą ścieżki i zamroził je.
Dobrze , że daleko za nic mamy te idiotyczne teorie równości i normalnym jest że silniejszy pomaga słabszym. Na Tomka zawsze można liczyć
.
https://lh6.googleusercontent.com/-XeEyEoqR4c0/UyXodkfGhlI/AAAAAAAAFw0/RMIZN5U4vc8/s640/hm14_0739.jpg
.
Postanowiliśmy wykiwać gendera i pójść śniegiem obok ścieżki. a swoją drogą to pierwszy raz w Bieszczadach miałem sytuację że raki by sie przydały.
Jeszcze trochę w górę i drzewa zamieniają się w krzewy i pojawiają się widoczki na Carycę która na południowych stokach dawno pożegnała zimę
.
https://lh5.googleusercontent.com/-d0c4HzdSNcM/UyXoeEO_ndI/AAAAAAAAFxA/BL1MPM3ui7g/s640/hm14_0747.jpg
.
Dumni z siebie zalegamy na płatach suchej trawy wypatrując słoneczka. Jest cicho, ciepło i przyjemnie, więc może warto odwiedzić Większą siostrę ?
.
https://lh5.googleusercontent.com/-uXXih1FBe9c/UyXoe9-gxrI/AAAAAAAAFxM/oKd0l_bgRsE/s640/hm14_0752.jpg
.

Piskal
19-03-2014, 17:03
Pewnie... po co się pchać na te Dzikie Pola. Lepiej pozostać w Unii naszej kochanej, gdzie wszystko jest poukładane i ucywilizowane, ślimak jest rybą, a marchewka owocem. No i ten gender za każdym drzewem.
W góry, góry miły bracie, tam już gender czeka na cię!
Dawaj dalej Heniu!:lol:

joorg
19-03-2014, 17:58
a miało być tak pięknie, tylko pomyliłem guziczki...
Tu na parkingu przeładujemy się do zamówionego busa, który powiezie nas na Przełęcz Wyżniańską.
Taniej byłoby autobusem , ale najbliższy jest za 4 miesiące. A najtaniej to wychodzi pieszo, tyle tylko że wówczas trzeba by biegać po szlaku, a to wolę zostawić innym.
Mając w pogardzie pośpiech przyglądamy się jak "nowe" wkracza na parking na Wyżniańskiej
.
https://lh5.googleusercontent.com/-i4B_oduk7S4/UyXoawtA6ZI/AAAAAAAAFwE/XuuZNX4CvCg/s640/hm14_0727.jpg
.
Kiedy to na Wyżniańskiej postawili ;)...nie widziałem, byłem tam 29.12 .Traska OK ...ale odwrotnie było by jeszcze "ostrzej" tz. pierwsze pod Jawornik na Riabą i zejście z Riabiej , a potem podejście od Słowackiej strony na Kremenaros :)

don Enrico
19-03-2014, 21:59
(...).Traska OK ...ale odwrotnie było by jeszcze "ostrzej" tz. pierwsze pod Jawornik na Riabą i zejście z Riabiej , a potem podejście od Słowackiej strony na Kremenaros :)
Masz rację, ale jak go zwał tak go zwał , czy od przodu, czy od tyłu to i tak tych metrów przewyższeń tyle samo wychodzi.
---
Jeszcze kwadransik, może dwa i można się przytulić do największej bieszczadzkiej triangulki. Można ją było też pogłaskać albo polizać,
jeno Pierogowego po tych pierogach, coś suszyło i obgryzał wystające lodowe wąsy
.
https://lh4.googleusercontent.com/-tMoUb0r8fRQ/Uyl_W64PXOI/AAAAAAAAFxg/yQkd-GmM_Ew/s640/hm14_0765.jpg
.
Przy kolumnie krótkie spotkanie z turystą z Jasła,( jak się potem okazało jedynym spotkanym tego dnia) , a potem parę kroków i jesteśmy przy pasie graniccznym z Ukrainą, który nas poprowadzi najpierw trochę w dół , potem trochę w górę, ale ważne że do punktu docelowego czyli trójstyku granic na Kremenarosie.
Jej!!! , -Gdy spotykamy się po jakimś czasie - jak ten czas szybko umyka, na rozmowach o życiu i świecie - nawet nie wiecie - a jak droga szybko umyka !

.
https://lh5.googleusercontent.com/-4hUCCsS3GGk/Uyl_aD4XSoI/AAAAAAAAFx4/iv96KJ4b-Ro/s640/hm14_0772.jpg

Pierogowy
21-03-2014, 11:33
. Na Tomka zawsze można liczyć



hallo,

co do niesienia pomocniczości mej;
:)
to jest raczej odwrotnie niż wrotnie ...

Będąc ( jak Heniosław raczył wspomnieć wcześniej), na małym spacerku aklimatyzacyjnym (wewnątrz schroniska)
- dostrzegłem pewną niebagatelność w zachowaniu domatorów obiektu tegoż;
Otóż, stali mieszkańcy bacówki przyjmowali niebanalne figury swej cielesności;
nie,nie było to dla mnie ,aż tak jaskrawe -zważywszy na porę dnia i porę roku...


http://galeria.serwertomeks.nazwa.pl/zp-core/full-image.php?a=Bieszczady&i=6ad82a1b2a544e65dc8cae05dc320d54.jpg&q=75


Okazało się jednak (później...) ,iż jest to objaw choroby bezwysokościowej...
dopiero po osiągnięciu 1000m.n.p.m ,zalążek normatywnego zachowania pojawiał się, sporadycznie ,
ale się ujawniał.
Toteż,niosąc karb tej tajemnej wiedzy (plus plecak) ,musiałem odpokutować swój brak czujności oraz fakt ,
że nie ostrzegłem towarzyszy swych, przed widniejącym i oznakowanym niebezpieczeństwem
(stąd u mnie habit samarytanina).
:)

don Enrico
21-03-2014, 20:02
niebagatelność w zachowaniu domatorów obiektu tegoż; rzuciła się na nas ze wzmożoną siłą po dotarciu do ciemnego obelisku na którym można było odczytać.
. Nie wiadomo po jakich szkołach był artysta wykonujący ten napis , ale jak widać miał problemy z pisownią bukwy R
.
https://lh5.googleusercontent.com/-LQZU_Qw41V0/UymAehcpV1I/AAAAAAAAFzc/hwgxd2nbym8/s640/hm14_0777.jpg
.Dotarcie na to miejsce zaowocowało radosnym wykonaniem grupówki, której jednak cenzura nie dopuściła do publikacji na tymże popularnym forumie. Trudno.
Jesteśmy więc na trójstyku granicznym znanym u nas najczęściej pod nazwą Kremenaros. To było apogeneum dnia dzisiejszego i teraz miało już być łatwiej, czyli z górki.
Rzeczywiście z górki było wciąż z górki i nadal z górki i wydawało się że schodzimy już do poziomu morza , a okazało się że doszliśmy do jakiegoś potoczku. Zarządzoną przerwę wszyscy wykorzystali na odpoczynek z wyjątkiem Bazyla, który niczym ogar poszedł w las. Wraca po chwili uśmiechnięty od ucha do ucha i oznajmia radośnie że znalazł.
Cóżeś tam znalazł - pytają co bardziej dociekliwi.
Mam, mam, nową hydrozagadkę powiązaną z pociągo-zagadką
http://forum.bieszczady.info.pl/showthread.php/5090-hydrozagadka/page17
.
Daliśmy mu się pocieszyć chwileczkę, ale niezbyt długo bo przed nami jeszcze jedna górka która nas oddzielała od dzisiejszego celu wędrówki. Tym celem była wieś, leżąca po słowackiej stronie czyli Nowa Sedlica. Leży na totalnym końcu świata - według Słowaków - bo dla nich to jest sam rożek państwa .
Dotarliśmy już tam po ciemku, jadąc na przysłowiowych oparach. Środkiem wsi płynie potok , a po obydwu jego stronach drogi i zabudowania. Trzeba było coś obstawić po ciemku: idziemy po lewej czy po prawej stronie ?
Idziemy najpierw na prawo, a potem na lewo. Wybór okazał się trafny , bo wkrótce zobaczyliśmy obiekt który nas żywo zainteresował. Nie wiem czy ta knajpa miała jakąś nazwę , może zwyczajowy Hostinec, albo coś podobnego, ale to była najprawdziwsza knajpa w jakiej już dawno nie dane mi było być.
Wchodzimy a tam widać .... (a żem przesadził z tym widać), a tam majaczą mgliste postacie siedzące przy stolikach zastawionych kuflami z piwem. Majaczą bo smuga dymu papierosowego owija wszystko wokół. Gdzieś tam przewija się barmanka roznosząca wspomagacze. Wszyscy zajęci rozmową nie zwracają uwagi na kilka osób objuczonych plecakami, które zajęły pierwszy wolny stolik.
Zamawiamy specjalność zakładu , czyli piwo Saris - koniecznie czapowane i wkrótce rozkłada nas błogość po całym długim dniu wędrówki.
Pytamy więc od razu o nocleg bo już się nam nie chce dalej iść. Niestety , ten lokal noclegów nie oferuje i będziemy musieli się ruszyć dalej, bo według wskazówek kilka minut dalej jest pensjon
.
https://lh6.googleusercontent.com/-PKEwKHdgB4k/Uyl_esUq_7I/AAAAAAAAFyQ/jUEZDkSrkb4/s640/hm14_0788.jpg
.
To miejsce ugościło nas znakomicie oferując wszystko co tylko można sobie wymarzyć, łóżko, prysznic, piwo, jedzenie i (dla wybranych) pierogi na śniadanie.
Info : cena piwa 0.90 Euro

don Enrico
21-03-2014, 20:30
Rano, po wypoczynku w tak komfortowych warunkach w jakich już dawno nie dane mi było przebywać, budzimy się radośni i chętni do dalszej wędrówki. Słoneczko też było chętne aby nam towarzyszyć w tej wędrówce. Ruszamy ostro przez wieś którą wczoraj macaliśmy tylko po omacku.
.
https://lh4.googleusercontent.com/-YVUKxnnZDzQ/Uyl_fzyLa-I/AAAAAAAAFyY/UZbp1dKqP7U/s640/hm14_0791.jpg
.
Wieś Nowa Sedlica robi wrażenie schludnej i zadbanej. Domy i ich obejścia przyzwoite , a pozytywne wrażenie pozostawia dbałość o odnowione detale wspólnie użytkowane np takich jak wiejska studnia.
Trudno takich detali znaleźć po polskiej stronie. U nas prędzej znajdziemy kosztowne "witacze" wykonane przez Lasy Państwowe. (jeśli się mylę to proszę mnie skorygować)
.
https://lh5.googleusercontent.com/-ElGQI0lBuZo/Uyl_h0tUpLI/AAAAAAAAFyg/PEdgl_anM8g/s640/hm14_0793.jpg
.
Oglądamy studnie, i wielką rzeźbę stojącą na brzegu potoku, wszystko fotografując, ale największe wrażenie zrobiła stara chałupa w klasycznym stylu bojkowskim ze stromym dachem.
Jak się tu uchowała ? Czy jeszcze długo pociągnie ?
.
https://lh5.googleusercontent.com/-ExrUt6uzyMo/Uyl_jwEsS3I/AAAAAAAAFyo/T_44905ni8s/s640/hm14_0795.jpg

asia999
23-03-2014, 18:23
O! Fajnie! :) W drodze ku przedwiośniu udało mi się podpiąć pod Pierogowy plecak ;)

don Enrico
25-03-2014, 20:07
W samym środku Nowej Sedlicy stoi szlakowskaz kierujący zbłąkanych we wszystkie możliwe strony świata.
Brak tylko podpowiedzi jak trafić do sąsiedniej wsi słowackich Bieszczadów czyli do Runiny, a to był nasz cel na dzień dzisiejszy
.
https://lh4.googleusercontent.com/-ihMEZiwZegc/Uyl_pB2-g1I/AAAAAAAAFzA/kAhphQIb-Ys/s640/hm14_0801.jpg
.
Nic to , od czego jest mapa. Ona wskazała nam , że najprościej jest drogą wzdłuż potoku.
Nad potokiem czekały już na nas pierwsze wiosenne lepiężniki oraz patrol słowackich służb mundurowych. Pojazd z napisem Policia to chyba odpowiednik naszej Straży Granicznej ?
Dziwił się że przyglądamy się pierwszym roślinkom wiosennym.
.
https://lh3.googleusercontent.com/-2umXzyDL-z4/Uyl_rC0J23I/AAAAAAAAFzI/j88B0VEItDA/s640/hm14_0803.jpg
.
Słoneczko przebijało się przez chmurki, była więc okazja na odpoczynek i na podziwianie wodospadu oponowego.
.
https://lh3.googleusercontent.com/-1ju0Azv_Dnk/Uyl_tsCHwsI/AAAAAAAAFzQ/jf48rF2nRfY/s640/hm14_0807.jpg
.

don Enrico
26-03-2014, 22:03
Leżą w samym zakątku słowackich Bieszczadów, taki koniec świata. Obie, czyli Nową Sedlicę i Runinę odgradza zalesiony wał Wielkiego Bukowca. Wał spory bo sięga 1000 metrów npm, a trzeba pamiętać , że wsie leżą dość nisko bo ok 500 m npm co oznacza pokonanie dość dużego przewyższenia.
Do przeskoczenia Wielkiego Bukowca wykorzystaliśmy drogi leśne, niektóre asfaltowe, a inne takie zrywkowe jak tu.
.
https://lh3.googleusercontent.com/-vaeyUwKZAu4/UzHCSq7308I/AAAAAAAAF1s/JJVucM_gng8/s640/hm14_0813.jpg
.
Sam grzbiet tego wału przypomina Cergową ze ślicznym bukowym lasem przeciętym leśną dróżką
.
https://lh5.googleusercontent.com/-ITozbaIIjA0/UzHCTypQbVI/AAAAAAAAF14/5kCyBqH8qHk/s640/hm14_0817.jpg
.
Po zachodniej stronie Wielkiego Bukowca wpadamy na sieć stokówek, które nie wiedzieć czemu nie są zaznaczone na dostępnych mapach.
Późne popołudnie i tak to razem ze słońcem kończymy kolejny wędrówkę kolejnego dnia.
.
https://lh3.googleusercontent.com/-3jg4NAjO_-4/UzHCUAOBunI/AAAAAAAAF18/nSST3fatwdE/s640/hm14_0821.jpg
.
Jeszcze widoczek na "graniczne" przy zachodzącym słońcu i jesteśmy u celu.
.
https://lh5.googleusercontent.com/-nr-N4ETedQI/UzHCURJSMlI/AAAAAAAAF2M/EOliz97RRQ0/s640/hm14_0822.jpg
.
Na powitanie oglądamy resztki zrujnowanego pegieera, a potem ślad historii w postaci ładnie utrzymanego cmentarzyku z czasów pierwszej światowej
.
https://lh5.googleusercontent.com/-z5OLL9ymBAc/UzHCVOuPVSI/AAAAAAAAF2I/QAsyUIN27Ks/s640/hm14_0825.jpg
.
W centrum , tuż obok cerkwi namierzyliśmy ruchomą informację turystyczną , więc pytamy gdzie jest nasz nocleg czyli "chata Runina"
http://www.noclegitanie.net/zakwaterowanie/chalupa-runina/
- O to chyba letom - słyszymy w odpowiedzi - tera ne funguje - pada dobijące stwierdzenie.
- To gdzie my będziemy spać ? - rozpaczliwie pytamy
- To ja nie wiem , może w Sninie ?
- Ale to ze 20 km w przeciwną stronę ?
- To ja nie wiem - ucina nasza informacja
- A jest tu może sklep - pytamy z iskierką
- A tu jest
- Dobre , dziękuję
Nie mając noclegu, nie mając nadziei, nie mając pomysłu, udaliśmy się do małego pawiloniku który udawał sklep.

Jimi
27-03-2014, 00:00
Ciekawe, bo też nigdy nie byłam po tej stronie w górach. Ładne, budzące się Lepiężniki, akurat jutro chce ich poszukać :)

długi
27-03-2014, 07:50
Piękna wędrówka, piękne zdjęcia, piękna opowieść.
Dla mnie tym piękniejsza, że szefostwo odwołało mi wyjazd kwietniowy.
A właśnie miałem wsiadać do pociągu...

zbyszek1509
27-03-2014, 12:08
Sam grzbiet tego wału przypomina Cergową ze ślicznym bukowym lasem przeciętym leśną dróżką
.
https://lh5.googleusercontent.com/-ITozbaIIjA0/UzHCTypQbVI/AAAAAAAAF14/5kCyBqH8qHk/s640/hm14_0817.jpg


Aż mnie skręca z zazdrości, gdy patrzę na takie urocze miejsca:). Już chodzi mi po głowie zmiana terminu moich pobytów w Bieszczadach.

don Enrico
27-03-2014, 15:10
Ciekawe, bo też nigdy nie byłam po tej stronie w górach. Ładne, budzące się Lepiężniki, akurat jutro chce ich poszukać :)
Tak się składa , że ja też nie byłem nigdy wcześniej po tamtej stronie. W ogóle dla całej grupy były to "dziewicze" tereny, no oczywiście z wyjątkiem Bazyla który już tu się plątał - ale on się nie liczy bo był już wszędzie.
Ten "pierwszy raz" wykorzystywaliśmy nie tylko do poznawania przyrody i krajobrazów, ale również do poznania ludzi tu mieszkających.
Runina leży niecałe 10 km na południe od Wetliny, ale to całkowicie inna miejscowość. Siedzimy w środku w sklepiku i rozmawiamy z miejscowymi o tym jak tu się żyje. Widzieliśmy po drodze zrujnowany PGR, obok widzimy ruinę która była kiedyś szkołą, czy to aluzja do nazwy miejscowości ?
Nie ma szkoły, bo nie ma dzieci, młodzi się wynieśli szukając normalniejszego życia. Turyści zaglądają tu rzadko - więc jak żyć ?
Z rozmowy przebija pesymizm. Sklepik też zaopatrzony pesymistycznie, ledwie kilkanaście produktów, wśród których , na szczęście jest oferowane piwo. Sączymy butelkę, a może dwie, przyglądamy się jak miejscowi wpadają na kieliszek wódki, bo co ciekawe, jest ona oferowana na kieliszki. Sprzedawczyni pokazuje nam koncesję na taką działalność. Nikt, nie chodzi pijany, ruch niewielki więc nie ma bardzo kogo zapytać o nocleg. Mija chwila za chwilą, a może godzina za godziną, a my tkwimy wciąż bez pomysłu jak spędzić noc.
Gdyby to było lato to można by się rozłożyć na przystanku autobusowym, przy źródle. ale mamy przecież przedwiośnie.

Miejscowy
30-03-2014, 21:56
2Sam grzbiet tego wału przypomina Cergową ze ślicznym bukowym lasem przeciętym leśną dróżką
.
https://lh5.googleusercontent.com/-ITozbaIIjA0/UzHCTypQbVI/AAAAAAAAF14/5kCyBqH8qHk/s640/hm14_0817.jpg

a ja wymyśliłem sobie dzisiaj, że sprawdzę jak smakuje Lvivske 1715 z czosnkiem niedźwiedzim (w kieszeniach plecaka) na Cergowskiej:
34035

34036

don Enrico
31-03-2014, 21:39
a ja wymyśliłem sobie dzisiaj, że sprawdzę jak smakuje Lvivske 1715 z czosnkiem niedźwiedzim (w kieszeniach plecaka) na Cergowskiej:

Widzę , że też jesteś pod wpływem dziwnej mocy bijącej z tej góry. Tą moc, już wieki temu poczuł pewien Jan , który żywiąc się czosnkiem niedźwiedzim i grzybami doszedł do świętości.
Też bym chciał tak spróbować, ale nie wiem na którym zboczu szukać czosnku i chyba nie dojdę do świętości. Znam co prawda kilka miejsc gdzie występuje, ale to dość odległe miejsca od tej góry.
Tu przyznam się że jestem wielkim fanem tej roślinki od czasu gdy lata temu , właśnie na przedwiośniu trafiłem do Ustrzyk zresztą Górnych. Wówczas wszystko było zamknięte, bo i turystów nie było żadnych więc żadnego sensu nie było otwierać co kolwiek. Chcąc się posilić w tym "pępku" bieszczadzkim szarpałem się z kolejnymi zamkniętymi drzwiami, ale bez skutecznie i wówczas pojawił się człowiek, wyszedł z takich drewnianych budek i zaprosił do środka.
Skorzystaliśmy z zaproszenia , szczególnie że w ofercie było ciepłe żarcie (między innymi czarcie żarcie). Poprosiłem o coś, co jest świeżo przygotowane.
- To dam Wam bigos z czosnkiem niedźwiedzim - usłyszałem w odpowiedzi
Kurcze, jaki to był pyszny bigosik ! Wiedzony smakiem i ciekawością zacząłem się pytać co to takiego ten czosnek niedźwiedzi ...... i tak mi zostało.
Pytanie konkursowe ? kto oferował mi ten bigosik ?

don Enrico
31-03-2014, 22:14
Wróćmy go głównego wątku , czyli jesteśmy w Bieszczadach po słowackiej stronie we wsi Runina. Siedzimy w tym sklepiku , dając się utulić płynem z browaru Saris i pytamy miejscowych gdzie mamy spać jak nasza chata noclegowa na którą liczyliśmy nie funkcjonuje.
Czas dobiegał końca , więc jeden z bywalców stwierdził , że będziemy nocować u niego. Był to stary kawale mieszkający z matką i zaprosił nas do swojego domku gdzie mieliśmy swój kawałek podłogi.
A cóż więcej człowiekowi do szczęścia potrzeba ?
No można być bardziej szczęśliwym obserwując lądujące statki kosmiczne. Prawie środek nocy wpadł nasz gospodarz do pokoju o 4-tej nad ranem mówiąc że kosmici lądują , ale nikt z nas nie był namaszczony do takiego spotkania trzeciego stopnia.
Przewrót na drugi bok i chrapanko.
Pani starsza gospodyni ugościła nas porankiem miejscowymi specjałami czyli pierogami po słowacku jakimś plackiem. To było bardzo miłe. Zostawiliśmy na stole 20 euraków jako symboliczny gest i podziękowanie za poratowanie w tej niefortunnej dla nas sytuacji.
Potem spacer przez wieś, gdzie kluczowym obiektem jest oczywiście cerkiew
.
https://lh3.googleusercontent.com/-m5E4Q-XwRno/Uzmt16TKKPI/AAAAAAAAF2w/5ozGxgfWvKA/s640/hm14_0836.jpg
.
Można też znaleźć obiekty które jako żywo nadają się do forumowej galerii "bieszczadzkie monstra"
Gdyby jakiś fotografik wziął na warsztat te monstra to piękna galeria z tego by wyszła.
.
https://lh4.googleusercontent.com/-QAkEfR4N6Tk/Uzmt1pJISaI/AAAAAAAAF2s/ag0lgXyStaI/s640/hm14_0829.jpg
.
Nasze zainteresowanie wzbudziły też tabliczki umieszczone na domu ludowym
Możemy się z nich dużo dowiedzieć, po pierwsze że jesteśmy na Słowacji gdzie każda wieś ma swój herb. A tu plątają się niedźwiedzie i są przeganiane patelnią.
Dowiadujemy się też że w 1944 roku przegonieni zostali stąd faszyści i wieś Runina została wyzwolona
.
https://lh5.googleusercontent.com/--IXeQFWeloU/Uzmt3F6fyxI/AAAAAAAAF28/HdlJosGADcs/s640/hm14_0838.jpg
.

Idziemy w górę wsi. Gdy zabudowania się skończyły wchodzimy na widokowe polany które wkrótce zamieniają się w drogę ze skrzyżowaniem. Umieszczony na odwrotnej stronie słupka napis mówił że kilka minut dalej są " trzy kapliczki"
Te kilka minut to w przeliczeniu na polską miarę wychodzi klikanaście minut, ale rzeczywiście przy drodze (której na mapie nie ma) są tablice i strzałki w górę . Po schodach wspinamy się aby zobaczyć owe kapliczki, które mają nowy, solidny wystrój, a każda ma zwieńczenie kopułą.
Takie materialistyczne pytanie mi się skojarzyło : wykończenie tych źródeł kapliczkami na takim poziomie to spory koszt, a jesteśmy na obrzeżach krańcowej wsi słowackiej i nie jest to znane miejsce kultu, więc nie jest tak źle, jeśli udało się na to wszystko znaleźć kasę. Dodam jeszcze na na sąsiedniej polance śródleśnej, piękna nowa kaplica się wznosi.
.
https://lh5.googleusercontent.com/--J9iDxpjNEc/Uzmt30sEOdI/AAAAAAAAF3M/5LlF5Iah6_w/s640/hm14_0842.jpg
.
W tym kontekście patrzę na podobne miejsca po polskiej stronie

don Enrico
02-04-2014, 20:51
Czas wracać do Polski. Łatwiej powiedzieć trudniej zrobić.
Zostawiamy "tri studniczki" i przez paręset metrów szlak prowadzi drogą, ale po minięciu potoku odbija wyraźnie w górę. Skończyły się żarty , zaczęło się strome podejście. Mimo częstych odpoczynków szybko nabieramy wysokości , niestety jest to kosztem wylanego potu. Słoneczko miło dogrzewa więc i ochota na przyjmowanie płynów wzrasta. Nasze zapasy szybko znikają, tak że na ostatnich kroplach wczołgujemy się pod szczyt Dziurkowca.
Tu dopiero następuje ten przyjemny moment gdy źródełko dało wszystkim się napoić i zostało jeszcze na kawę przyrządzoną przez mistrza ceremonii w osobie kolegi Pierogowego.
Oh ! jak pysznie jest rozłożyć się na trawie , trzymając w ręku kubek kawy i patrzeć na leżącą u naszych stóp Runinę
.
https://lh4.googleusercontent.com/-aYKEgIEeqEc/Uzmt44G3bfI/AAAAAAAAF3c/pkcjwUDRp6E/s640/hm14_0844.jpg
.
To takie chwile , jedne z piękniejszych, bo po zimie człowiek spragniony każdego słonecznego promyka.
Gdy skończyło się lenistwo kilka kroków dzieliło nas od głównej grani którą biegnie granica państwa
.
https://lh3.googleusercontent.com/-7zaUp_uz7kA/Uzmt5LrVO9I/AAAAAAAAF3g/Nkynsbtv15E/s640/hm14_0847.jpg
,
Na szczycie Dziurkowca spotykamy pierwszych turystów, trzech Słowaków wybrało się na luzaka pochodzić metodą tam-i-z-powrotem.
Ucieszyli się , bo wreszcie ktoś mógł im zrobić wspólne pamiątkowe zdjęcie. My też popełniliśmy grupóweczkę.
Miła pogawędka, podczas której pytającym Słowakom udzieliliśmy informacji jak się nazywają górki widoczne na horyzoncie. Ostatecznie łaziło się po tych Pikujach i innych Ostrych czy też Równych.
Pożegnaliśmy się i każdy ruszył w swoją stronę.
Ledwie przeszliśmy 100 metrów na północ i wróciliśmy do zimy.
.
https://lh4.googleusercontent.com/-wiH3n7kPnI4/Uzmt6FwioyI/AAAAAAAAF3w/sNHg51YzYXY/s640/hm14_0849.jpg
.
Oto cały urok przedwiośnia, gdy dopiero co wygrzewaliśmy się na trawce , aby za chwilę przebijać się przez leżący śnieg. Na szczęście nie było go zbyt wiele, a Słowacy zrobili dobry uczynek i przedeptali go. Trasa w stronę Rabiej Skały biegnie bez przewyższeń, można by powiedzieć , że prawie po równym. Tak więc droga umykała nam szybko.
Szczyt Rabiej Skały to pożegnanie z granicą, skręcamy na północ w stronę Wetliny, teraz czeka nas głównie w dół. Wciąż idziemy lasem, który przytrzymuje pokrywę śnieżną.
Musiało ostatnio go coś dopadać, bo jest taki świeży, czysty i świetnie widać na nim ślady innych .
.
https://lh6.googleusercontent.com/-VF6btM0nr5c/Uzmt7Iig9bI/AAAAAAAAF4Q/bBfXQuUUBoQ/s640/hm14_0854.jpg
.
Gdyby ktoś miał wątpliwości czyje to ślady, to podpowiem, że ten osobnik nie wyspał się dostatecznie tej zimy. Bo co to za zima , której właściwie nie było.
Zostawiamy śnieg w wyższych partiach i schodzimy coraz niżej i niżej. Wkrótce pojawiają się pierwsze zabudowania Wetliny.
Jeszcze widok na przedwiosenny Smerek i już jest KONIEC
.
https://lh5.googleusercontent.com/-2QrSz-sd8Uc/Uzmt8Mb_obI/AAAAAAAAF4M/IOH1hPtR7OA/s640/hm14_0859.jpg
.
Dziękuję za wspólną wędrówkę.

sir Bazyl
02-04-2014, 21:57
...
Dziękuję za wspólną wędrówkę.
Relacja klasa, jak zwykle u Henia! Dzięki stokrotne a nawet do potęgi entej! :)

DUCHPRZESZŁOŚCI
02-04-2014, 23:37
(...)
Pytanie konkursowe ? kto oferował mi ten bigosik ?
Takie dania to tylko Andrzej Lach mógł Ci zaproponować!
Zgadłem?
Ja jadłem u niego pstrąga z czosnkiem niedźwiedzim, smak niesamowity!
A jaka reklama dla niego była "Pstrąg z własnego potoku, naturalnie karmiony!"

Dziękuję Ci don Enrico za możliwość wspólnej wędrówki, szkoda że wirtualnej.

don Enrico
03-04-2014, 20:58
Takie dania to tylko Andrzej Lach mógł Ci zaproponować!
Zgadłem?
Ja jadłem u niego pstrąga z czosnkiem niedźwiedzim, smak niesamowity!
A jaka reklama dla niego była "Pstrąg z własnego potoku, naturalnie karmiony!"

Dziękuję Ci don Enrico za możliwość wspólnej wędrówki, szkoda że wirtualnej.
Widzę , że miałeś szczęście poznać atmosferę jaką kręcił Andrzej.
Jeśli nie można wędrować w rzeczywistości, to spędźmy parę wspólnych chwil wirtualnych.

Piskal
03-04-2014, 21:23
https://lh6.googleusercontent.com/-VF6btM0nr5c/Uzmt7Iig9bI/AAAAAAAAF4Q/bBfXQuUUBoQ/s640/hm14_0854.jpg
.
Gdyby ktoś miał wątpliwości czyje to ślady, to podpowiem, że ten osobnik nie wyspał się dostatecznie tej zimy.

Ale z narracji nie wynika, który to biegał boso po śnie.. po przedwiośniu. Pieróg, Ty...?

don Enrico
03-04-2014, 23:01
Skąd wiedziałęś ?
Pierogowy ma swoją masę i zostawia konkretny ślad. Ślad na którym opiera się wielu.