PDA

Zobacz pełną wersję : "Cu Bicicleta Prin Carpatii Orientali" ... czyli "bikepacking with kids".



P_A_B_L_O
27-08-2014, 22:31
W ostatnich dniach pokręciliśmy się trochę po rumuńskich Karpatach Wschodnich. Tym razem rowerowo.

Na rozgrzewkę (zupełnie niepotrzebnie bo upały były nie do zniesienia), a raczej po drodze w góry, przejechaliśmy przez bardzo malownicze wzgórza w północnej części Równiny Transylwańskiej (Câmpia Transilvaniei), która równiną jest tylko z nazwy. Wzgórza, kamienne drogi, strome podjazdy i upały dały nam trochę w kość, ale zahartowały nas przed czekających na nas prawdziwymi górami.

Potem były już w zasadzie tylko góry. Nie wiedzieliśmy jak nam pójdzie w górach, dlatego plan był dynamiczny i zakładał (jak się okazało bardzo słusznie), że apetyt będzie rósł w miarę jedzenia.

Po kilku pomniejszych incydentach z terenem i przełęczami, najpierw podjechaliśmy drogą na Przełęcz Rotunda - dało się no to ruszyliśmy na najwyższy szczyt Gór Suhard (Omul - 1.932m). Po Suhardach były Kelimeny (Munții Călimani) - udało się zdobyć najwyższy szczyt (Pietros 2.100) a później jeszcze wjechać na 2.020m. Tym razem trzymaliśmy się grzbietu i przepięknym trawersem przejechaliśmy przez malownicze poiany. Z Kelimenów ruszyliśmy w stronę Gór Haszmasz (Munții Hășmaș) - przejeżdżając po drodze grzbietem gór Giurgeu (Munții Giurgeu). Z każdym dniem coraz śmielej sobie poczynaliśmy z górami i większą część trasy pokonywaliśmy po prostu grzbietami. Od tej pory na przełęcze nietypowo zamiast podjeżdżać - zjeżdżaliśmy z góry i podjeżdżaliśmy z nich pod górę. Najbardziej wymagający był przejazd przez Góry Haszmasz - po drodze sporo skał, wymagające ścieżki, sporo przewyższeń, itp. Kiedy zostało jeszcze trochę czasu pociągnęliśmy jeszcze przez Góry Ciuc.

Królem podjazdów został krótki, ale stromy wjazd na przełęcz 1.270 m na lokalnej drodze z Gura Glodului do Bilbor. Polecam!

Dojazd z Polski kombinowany - trochę rowerem, trochę pociągami tak, żeby nie było zbyt nudno i drogo. W drodze tam przez Słowację i Węgry, w drodze powrotnej obowiązkowo przez Ukrainę i dalej przez Słowację.

Zapraszam do obejrzenia fotorelacji:

https://picasaweb.google.com/klubik.karpacki/CuBicicletaPrinCarpatiiOrientali

https://picasaweb.google.com/madziaba2/CuBicicletaPrinCarpatiiOrientali?noredirect=1


PABLO
-----------------------------------------------------------------------------------------------
> 1994-2014 - 20 lat wycieczek Klubu Karpackiego w Karpaty rumuńskie i ukraińskie
Zapraszam na stronę WWW Klubu Karpackiego: http://www.klub-karpacki.org

Jimi
28-08-2014, 00:23
Paweł, z Waszymi zdjęciami to jest tak, że ogląda się od początku do końca wszystko!! Obejrzałam wszystkie zdjęcia z pierwszego linku i nie mogę pojąć jak daliście tam radę na rowerach! ;-) Wspaniała wycieczka! Ile dni byliście? Nie liczyłam biwaków ;-)

buba
28-08-2014, 11:36
Jak zwykle cos cudownego!! i jest moj ulubiony akcent promowy! i strasznie a to strasznie mi sie podoba ze potraficie jezdzic na rowerach i wygladac normalnie, w normalnych ubraniach. To obecnie juz rzadkosc, wiec tym bardziej cieszy i wzbudza ogromna sympatie!

https://plus.google.com/photos/112219045945291407894/albums/6051531649995314945/6051534502823440066?banner=pwa&pid=6051534502823440066&oid=112219045945291407894

To zdjecie musze pokazywac toperzowi jak bedzie mowil "nie buba, tu skodusia nie przejedzie" :-P

https://plus.google.com/photos/112219045945291407894/albums/6051531649995314945/6051534563837758498?banner=pwa&pid=6051534563837758498&oid=112219045945291407894

Pablo- co to za cudo? strasznie mi sie podoba!

Juz od paru tygodni zagladalam codziennie na wasza stronke oczekujac jakies relacji z wiekszej wyprawy! I sie doczekalam! :-D

buba
28-08-2014, 12:26
https://plus.google.com/photos/112219045945291407894/albums/6051531649995314945/6051535190696475074?banner=pwa&pid=6051535190696475074&oid=112219045945291407894

To ja mam chyba rumunska dusze ;) ;) To normalna droga, przez normalne wsie, w normalnych gorach.. absurd to coraz czesciej odczuwam w Polsce jak nawet drogi lesne donikad zalewa sie swiezym asfaltem.. nie wiem jak to dziala ze taka Rumunia czy Łotwa sa niby w tej samej zakichanej UE co Polska a tam daja rade sie uchowac normalne miejsca a u nas znalezc je coraz trudniej... Wiele razy zadaje sobie to pytanie ale odpowiedzi wciaz nie znam...

No to jeden album obejrzany, drugi na pozniej. Pablo- przez ciebie spoznie sie dzis do pracy! :-P

P_A_B_L_O
28-08-2014, 12:36
Hej!

Dzięki za dobre słowa.

@Jimi - wyjechaliśmy z Polski w niedzielę przed południem, wróciliśmy dwa tygodnie później też w niedzielę po południu. Część czasu zajęła podróż i dojazd do gór, reszta w górach. Jak to "ogarnę" to będzie szczegółowa kronika na naszej klubikowej stronie WWW: http://www.klub-karpacki.org/klubik.html#klubikKronika

@buba
- Dacia wjedzie wszędzie. Niestety w Rumunii Wielkie Zmiany - "tragedia". Pasterze z koni, osłów i wołów przerzucili się na terenowe samochody, komórki są w rękach pasterzy jak u nas w rękach gimbazy. Odkąd samochody (pewnie akcja kredytowa) stały się masowo dostępne w miejscach popularnych zrobiło się tłoczno. Podobnie jak u nas, ludzie podjeżdżają np. pod najwyższy szczyt i na lekko wchodzą, potem odpalają grill, muza, itp.. Lekko popada - ewakuacja do auta ... Oczywiście turystów "przelotowych"/długodystansowych (wór na plecach, normalne podejście, itp.) jak na lekarstwo.

- Na zdjęciu jest tzw. kuchenka ekspedycyjna ( http://survivalsklep.pl/filtracja-wody/187-kuchenka-ekspedycyjna-mod04-ver-20.html ).

Ja generalnie gotuję w 100% na ogniu (nie mieliśmy ze sobą ani gazu, ani benzyny). Kuchenkę wziąłem jako gadżet. Była okazja to dwa razy ją odpaliłem. Kuchenka moim zdaniem najbardziej by się przydała podczas wyjazdów powyżej górnej granicy lasu i po to ją w zasadzie kupiłem. Wtedy jedyne paliwo to zdrewniałe korzonki i łodyżki - np. rododendronów (nieźle się palą). Drugi powód - to jak się trafi teren "monitorowany" to odpalenie ogniska może "kosztować", a kuchenka to zawsze kuchenka :-)

Jak drewno było suche to paliło się całkiem przyzwoicie, ale w drodze powrotnej zapaliliśmy tę kuchenkę drugi raz na Przełęczy Radoszyckiej. Przy mokrym drewnie paliło się kiepsko - znaczenie szybciej ugotowałbym na ognisku, a przy okazji byśmy się ogrzali i podsuszyli. Jeżeli już nastawiać się na kuchenkę to nie wiem, czy nie lepsza byłaby taka z wiatraczkiem.

- co do wyglądu ludzi na rowerach - pełne zrozumienie. Ja to po prostu traktuję jak wędrówkę przy użyciu roweru. Nie wyobrażam sobie wyruszenia w drogę w typowym stroju rowerowym (zresztą w terenie taki strój wcale nie jest optymalny).

Graba!
PABLO
-----------------------------------------------------------------------------------------------
> 1994-2014 - 20 lat wycieczek Klubu Karpackiego w Karpaty rumuńskie i ukraińskie
Zapraszam na stronę WWW Klubu Karpackiego: http://www.klub-karpacki.org

buba
28-08-2014, 18:22
https://picasaweb.google.com/klubik.karpacki/CuBicicletaPrinCarpatiiOrientali#60516224295867671 22

niby ta sama droga, niby podobne zdjecia ale jak zupelnie inny opis :-) takie momenty utwierdzaja mnie w przekonaniu ze swiat obiektywny nie istnieje ;)

"dla Polaka, lekki absurd, dla nich - normalka"
"Spodziewaliśmy się, że będzie to nudny odcinek asfaltowy, tymczasem miło się rozczarowaliśmy."

Wojtek Pysz
28-08-2014, 19:30
... To normalna droga, przez normalne wsie, ...
Trzeba wydać zakaz poprawy nawierzchni dróg w niektórych krajach lub niektórych rejonach. Dodatkowo można by zabronić używania telefonów komórkowych, prądu elektrycznego i czegoś tam jeszcze. A my będziemy tam sobie jeździć dwa razy do roku, by się zachwycać i zrobić zdjęcia;-)
A gdy już wszystko wyasfaltują, zapraszam do siebie, gdzie droga jest podobna, jak 100 lat temu.
Zdjęcie zrobione przed chwilą, przy suchej i słonecznej pogodzie: http://ciekawe.tematy.net/2014/img/IMG_2842.JPG.

P_A_B_L_O
28-08-2014, 19:38
Trzeba wydać zakaz poprawy nawierzchni dróg w niektórych krajach lub niektórych rejonach. Dodatkowo można by zabronić używania telefonów komórkowych, prądu elektrycznego i czegoś tam jeszcze. A my będziemy tam sobie jeździć dwa razy do roku, by się zachwycać i zrobić zdjęcia;-)


Nie ma co się dziwić, że ludzie chcą żyć wygodniej. Nie ma co mieć im tego za złe i walczyć ze zmianami (choć często są przeprowadzane w bezmyślny i bezsensowny sposób). Ale to ich ziemia, ich życie i niech robią z tym co chcą/na co pozwalają swoim reprezentantom.

Za to można korzystać z tego co jest, co się jeszcze nie zmieniło, zachwycać się tym, poczuć to jeszcze raz, nasycić się tym i cieszyć, że do naszych czasów w naszej części świata jeszcze trochę tego zostało i co najważniejsze - cieszyć się że umiemy dostrzec ten równoległy świat.

PABLO

buba
28-08-2014, 19:42
, zapraszam do siebie, gdzie droga jest podobna, jak 100 lat temu.
Zdjęcie zrobione przed chwilą, przy suchej i słonecznej pogodzie: http://ciekawe.tematy.net/2014/img/IMG_2842.JPG.

Normalna boczna droga, przejezdna dla kazdego auta, droga z normalnego swiata... Zazdroszcze ci bardzo ze masz taka na codzien pod domem. U nas tez kiedys taka byla, jeszcze kilkanascie lat temu...


Trzeba wydać zakaz poprawy nawierzchni dróg w niektórych krajach lub niektórych rejonach.

Myslisz ze np. Łotyszom albo Rumunom ktos zabronil? I dlatego asfaltuja mniej niz Polacy?


https://picasaweb.google.com/klubik.karpacki/CuBicicletaPrinCarpatiiOrientali#60516268623374826 58

z czym byl pierozek? :-) az sie glodna zrobilam na sam widok! najlepiej wspominam taki elektriczkowy pierozek z kapusta i pomidorami i drugi z arbuzem!

michalN
29-08-2014, 09:28
Jak już weszliśmy w małą gastronomię, to które z piw najlepsze? Ze cztery różne wypatrzyłem na zdjęciach.

P_A_B_L_O
29-08-2014, 11:57
@buba
Ten pirożek był na słodko "z powidłom" (pycha). Pani miała jeszcze z "kartoszką". Nie było już z kapustą. A ciasto było wspaniałe, cudownie drożdżowe, rozpływało się w ustach i nie ociekało tłuszczem.

Pamiętam z dawnych lat, jak na trasie do Rachowa, albo do Sławska czy do Sianek można było posmakować wspaniałych pirożków. Teraz to już rzadkość. Tym bardziej cieszę się, że się dzieci złapały na ten smak.

@michalN
Jak dla mnie to spośród szerokodostępnych piw w Rumunii to najlepsza jest Timișoreana (oczywiście w butelce i zimna) - potem długo, długo nic. Na Ukrainie to np. Żiguliwskie (ale zależy z której fabryki). Warto wspomnieć, że o ile w Polsce wszystkie te "mainstreamowe" piwa są marne i praktycznie takie same w smaku, to np. w Rumunii czy na Ukrainie dają się pić, różnią się smakiem i są całkiem smaczne.

PABLO

dziabka1
29-08-2014, 17:59
Dorzucę link do zdjęć, bo dokonałam zmian na koncie i teraz moje zdjęcia w podanym linku nie działają:
https://picasaweb.google.com/madziaba2/CuBicicletaPrinCarpatiiOrientali?noredirect=1

dodam, że pirożek z powidłom był z żółtą śliwką, nie za słodki, lekko kwaśny, pychota

trzykropkiinicwiecej
30-08-2014, 09:09
Nono Dziabka.. No no :) i pirożka nie przywiozła żeby sie podzielić!

dziabka1
31-08-2014, 15:13
Nono Dziabka.. No no :) i pirożka nie przywiozła żeby sie podzielić!

Wicie, rozumicie, Kropcze
a pirożki zostały tak pożarte, że aż pani torba wylizana. Dla nas mało było, zjedlibymy więcej.

dziabka1
31-08-2014, 15:29
https://picasaweb.google.com/klubik.karpacki/CuBicicletaPrinCarpatiiOrientali#60516224295867671 22

niby ta sama droga, niby podobne zdjecia ale jak zupelnie inny opis :-) takie momenty utwierdzaja mnie w przekonaniu ze swiat obiektywny nie istnieje ;)

"dla Polaka, lekki absurd, dla nich - normalka"
"Spodziewaliśmy się, że będzie to nudny odcinek asfaltowy, tymczasem miło się rozczarowaliśmy."

Buba, ale porównujesz dwie zupełnie inne drogi!
Absurdem dla mnie był fakt, ze przy takiej zwykłej, polnej drodze, jak u nas prowadzi na pastwisko, stoi sobie zwykły znak drogowy taki, jaki u nas stałby przy drodze asfaltowej.
Ogólnie, to ten sposób komunikacji szalenie mi się tam podoba, bo milej się jeździ takimi drogami niż nudnym asfalciorem.

buba
01-09-2014, 12:25
Absurdem dla mnie był fakt, ze przy takiej zwykłej, polnej drodze, jak u nas prowadzi na pastwisko, stoi sobie zwykły znak drogowy taki, jaki u nas stałby przy drodze asfaltowej. .

Na szczescie jak sie u nas poszuka tez jeszcze mozna znalezc takie miejsca gdzie znaki stoja w lasach i polach- tu np. lubuskie -istne zaglebie takich fajnych drog :-) Jedno z sympatyczniejszych skrzyzowan jakie udalo sie spotkac. Tylko nie wiadomo ktora droga ma pierwszenstwo!

https://lh5.googleusercontent.com/-sUOCKDQ0L7o/VAOB1h0rdqI/AAAAAAAAoAg/M6cmlV0Ec-I/s800/P1140227.JPG

https://lh5.googleusercontent.com/-7Rz_2yzJPhY/VAOB4imXK1I/AAAAAAAAoAw/0wh1En_Meps/s800/P1140229.JPG

buba
01-09-2014, 12:31
Pamiętam z dawnych lat, jak na trasie do Rachowa, albo do Sławska czy do Sianek można było posmakować wspaniałych pirożków. Teraz to już rzadkość. Tym bardziej cieszę się, że się dzieci złapały na ten smak.



Serio juz nie sprzedaja pierozkow w pociagach? ciekawe czemu- zabronili, nie ma zbytu czy gospodynie zrobily sie leniwe? trzy lata temu (wiec nie takie dawne czasy) to sie jeszcze non stop opychalismy elektriczkowymi smakolykami, ale to bylo na wschodniej Ukrainie. W Karpaty ostatnio transport jakos bardziej marszrutkowo wychodzil wiec mialam kilka lat przerwy.. ale myslalam ze w podmiejskich pociagach gdzies pod Rachowem i Siankami jest wciaz tak samo.. Szkoda by byla straszna jakby ten zwyczaj zanikal...

luki_
01-09-2014, 18:41
Serio juz nie sprzedaja pierozkow w pociagach? ciekawe czemu- zabronili, nie ma zbytu czy gospodynie zrobily sie leniwe? trzy lata temu (wiec nie takie dawne czasy) to sie jeszcze non stop opychalismy elektriczkowymi smakolykami, ale to bylo na wschodniej Ukrainie. W Karpaty ostatnio transport jakos bardziej marszrutkowo wychodzil wiec mialam kilka lat przerwy.. ale myslalam ze w podmiejskich pociagach gdzies pod Rachowem i Siankami jest wciaz tak samo.. Szkoda by byla straszna jakby ten zwyczaj zanikal...

Nie, no chyba aż tak źle nie jest. Dwa lata temu np. w elektriczce z Sianek opychałem się pierożkami i jeszcze namówiłem do tego samego grupkę polskich turystów. W zeszłym roku podobnie - zresztą oprócz pierożków w pociągu można było kupić piwo i długopisy i majtki i koraliki - słowem - szmalc, myło i powidło.
W tym roku jechałem tylko nocnym z Rachowa do Lwowa, a więc w porze "niepierożkowej", aczkolwiek nie przypuszczam, żeby cokolwiek mogło się tam zmienić w tym temacie.
Co do znaków drogowych (w Polsce) - w lipcu bieżącego roku jechaliśmy sobie z żoną rowerkiem do Szczecina i już na odcinku pomorskim (za Kostrzynem) było miejsce, gdzie nie tylko, że były znaki na szutrówce (w sumie nic dziwnego), ale jeszcze niektóre tablice kierunkowe (sądząc po ich "niedzisiejszym" wyglądzie) uchowały się tam chyba od 1945 roku...
Oprócz tego np. na Podlasiu - krainie szutrówek, obowiązkowo przepisowe znaki drogowe muszą być, np. droga główna - szutrówka, do niej dochodzi boczna - polna i znak - tu główna, tam - ustąp pierwszeństwa :-) .

P_A_B_L_O
01-09-2014, 20:56
Nie, no chyba aż tak źle nie jest. Dwa lata temu np. w elektriczce z Sianek opychałem się pierożkami i jeszcze namówiłem do tego samego grupkę polskich turystów. W zeszłym roku podobnie - zresztą oprócz pierożków w pociągu można było kupić piwo i długopisy i majtki i koraliki - słowem - szmalc, myło i powidło.

To moje doświadczenia są całkowicie odmienne - przynajmniej na trsach ze Lwowa na Stryj i Wołowec i na Sambor i Sianki już dawno nie miałem przyjemności posmakować pirożków. O ile piwo i inne "mydło i powidło" dawało się kupić, to pirożki zaniknęły.

Pamiętam z dawniejszych lat, szczególnie z linii na Rachów - tam było pod tym względem full wypas.



Co do znaków drogowych (w Polsce)

Znaki drogowe na polnych drogach to jest standard. Podlasie, Suwalszczyzna, ale także ... Mazowsze niedaleko na wschód od W-wy.
Podobnie jest np. z oznakowaniem terenu zabudowanego, itp.

https://picasaweb.google.com/klubik.karpacki/Mazury#5505403395249659522

https://picasaweb.google.com/klubkarpacki/MazuryZDalaOdWielkichJeziorI?noredirect=1#53504594 55046672034

https://picasaweb.google.com/klubkarpacki/MazuryZDalaOdWielkichJeziorI?noredirect=1#53504593 61146042546

PABLO