PDA

Zobacz pełną wersję : Dziurawym traktem do Dobromila



Wojtek Pysz
14-09-2015, 10:31
Dziurawym traktem do Dobromila,
czyli wycieczka rowerowa z okazji Dni Dobrosąsiedztwa oraz otwarcia granicy między Malhowicami (PL) i Niżankowicami (UA).

W tym roku Europejskie Dni Dobrosąsiedztwa, organizowane przez władze powiatu przemyskiego trwały cały jeden dzień. Na tę okoliczność na Ukrainę wybrała się liczna ekipa rowerowa. Wybrała się do Dobromila.
Grupa składała się z trzech podgrup, początkowo jadących oddzielnie:


podgrupa nr 1 była jednoosobowa i wyruszyła ze Stanisławczyka 12.09 o godz. 6:00;
podgrupa nr 2 była dwuosobnowa i wyruszyła z Przemyśla 12.09 o godz. 9:00;
podgrupa nr 3 była (już się pewnie czytelnicy domyślili) trzyosobowa i wyruszyła z Hermanowic 13.09 o godz 8:00.

Rozpoczynający tę opowieść, wchodził w skład podgrupy nr 1 i z powodu najwcześniejszego wyruszenia na trasę pozwolił sobie zacząć opowiadać. Na początek będzie tytułowy trakt. A trakty do Dobromila mamy następujące:

"Droga z gesiami"
http://ciekawe.tematy.net/2015/dobromil/800/WP_2015-09-12_08-45-49_IMG_7812.JPG

"Droga z krowami"
http://ciekawe.tematy.net/2015/dobromil/800/WP_2015-09-12_12-02-55_IMG_7840.JPG

"Droga z koniami"
http://ciekawe.tematy.net/2015/dobromil/800/WP_2015-09-12_14-20-58_P1040957.JPG

Byków wita dziurą
http://ciekawe.tematy.net/2015/dobromil/800/WP_2015-09-12_08-42-08_IMG_7811.JPG

Droga z samochodami
http://ciekawe.tematy.net/2015/dobromil/800/WP_2015-09-12_16-09-02_IMG_7854.JPG

To tylko kilka przykładów, jakim traktem jedzie się do Dobromila. Myślę, że dalszym ciągu opowiadania inne obrazki też się pojawią.

don Enrico
14-09-2015, 19:16
(...)

Byków wita dziurą
http://ciekawe.tematy.net/2015/dobromil/800/WP_2015-09-12_08-42-08_IMG_7811.JPG

(...).
Sięgnąłem do archiwum aby porównać. Niewiele się zmieniło, przybyła jedna dziura.
.
38701
.
Była droga z gęsiami, krowami....itd a ciekawe czy też takie zjawiska na drodze spotkaliście ?
.
38702

Wojtek Pysz
14-09-2015, 21:11
.... a ciekawe czy też takie zjawiska na drodze spotkaliście ?
Nie, ja kurzu po drodze nie miałem, bo w sobotę padało. Za mało na to, by zrobiło się błoto ale wystarczająco, by się nie kurzyło.

Był wstęp ideologiczny o dobromilskich traktach, teraz przyjdę do chronologii. Jak wspomniałem na początku, wyruszyłem ze Stanisławczyka.
Z jakiego powodu właśnie stąd, nie bardzo wiem. Podjeżdżałem samochodem gdzieś w pobliże granicy i skończyła się droga. Skończyła dla samochodu, ale nie dla roweru. Samochód został w miejscu, które wyglądało na cerkwisko. W pobliżu było gospodarstwo i pies, któremu powierzyłem pieczę nad pojazdem. Stąd miałem dotrzeć do Medyki, bo w sobotę dobrosąsiedzkie przejście jeszcze nie działało.

W porannym półmroku i siąpiącym deszczu nie bardzo miałem ochotę oglądać mapę, pojechałem więc na północny wschód, by gdzieś przejechać na drugą stronę Wiaru, techniką "gdzie droga poniesie". Droga poniosła na podwórze ostatniego gospodarstwa we wsi, gdzie z głośnym ujadaniem powitały mnie dwa niemałe psy luzem. Po chwili wyszedł z domu gospodarz, uciszł pieski i opowiedział, którędy dojechać do wiszącej nad Wiarem kładki. Trafienie na kładkę było proste, wystarczyło parę minut wcześniej spojrzeć na mapę.
http://ciekawe.tematy.net/2015/dobromil/800/WP_2015-09-12_06-45-34_IMG_7797.JPG

W ten sposób znalazłem się w Rożubowicach gdzie była już droga asfaltowa. Dalej było już błyskawicznie - Łuczyce, Jaksmanice, Siedliska i Medyka. Przejście przez dwie kontrole graniczne zajęło mi ok. 5 minut. I zaraz za granicą, w Szeginiach skręciłem na południe, w dziurawą drogę do Dobromila. To poczatek tej drogi.
http://ciekawe.tematy.net/2015/dobromil/800/WP_2015-09-12_08-12-24_IMG_7806.JPG

Kawałek dalej był Byków, w którym Pan Henryko widział kiedyś o jedna dziurę mniej.

Jimi
14-09-2015, 21:13
Podgrupa nr 2 składała się z dwóch osób - Wadery i mnie. Wyruszyłyśmy rowerowo w deszczu z Przemyśla do przejścia granicznego w Medyce. Nie było zlituj się -kobiety nie wymiękły na starcie. Ruszyłyśmy w zacinającym deszczu, który towarzyszył nam do samej granicy (12 km). Nie konsultowałyśmy wcześniej z nikim trasy -jednak jak się później okazało, czasami nasza trasa przecinała się z trasą Wojtka. Zaczęłyśmy tak samo -od wioski Byków. Jako, że ja nie za często sięgałam po aparat, to nie zamieszczę zdjęcia z tablicą z nazwą wsi Byków. Już tutaj, w tej pierwszej wiosce, zauważyłyśmy jeden, wyraźny ślad rowerowy. "Czyżby Wojtek podążał tędy przed nami?" -pomyślałyśmy jednocześnie. Na skrzyżowaniu w Bykowie zauważyłyśmy, że znajdujemy się na szlaku zielonym.

Kolejno udałyśmy się do wsi Pleszowice i podążyłyśmy w kierunku Popowic. Po drodze minęłyśmy ładny przystanek autobusowy. Podczas tej wycieczki wielokrotnie zauważyłyśmy, że w wioskach na Ukrainie przystanki odgrywają szczególną rolę. Są ważnym punktem we wsi, często przedstawiają symbole narodowe, hasła patriotyczne a nawet pomalowane są w barwy państwa. Absolutnie na żadnym z przystanków nie było żadnych bazgrołów, bohomazów.

38703

Tutaj należy wspomnieć o mapach, w jakie byłyśmy wyposażone. Iza miała mapkę 1:300 000 a ja miałam mapę narysowaną przez siebie długopisem o północy -w oparciu o mapę satelitarną i jakąś poglądową. Żeby było zabawniej -korzystałyśmy zarówno z pierwszej jak i drugiej posiłkując się ... kompasem! Ale nie będziemy tu wcale zgrywać gieroji -w sytuacjach awaryjnych używałyśmy gpsa. W zasadzie pierwsza sytuacja awaryjna pojawiła się już w Popowicach. Po gps sięgałyśmy potem często -jednak wbrew pozorom, nie zawsze z łatwością pokazywał nam drogę a czasami wyprowadzał w pole... :)

W Popowicach natknęłyśmy się na różne ciekawe elementy -starą, wypłowiałą tablicę, która informowała, że jesteśmy na transgranicznym szlaku wojaka Szwejka (tu oznaczonym kolorem biało zielonym) i zawierała zabawne rysunki z życia Szwejka. Natknęłyśmy się także na starą, zamkniętą piekarnię, spory internat z wielkim kominem zakończonym bocianim gniazdem, bibliotekę a także pomnik upamiętniający II wojnę światową -często na Ukrainie początkowa data wojny jest dwa lata późniejsza niż u nas.

38704

Rozglądając się tak dookoła pojechałyśmy przed siebie. Zauważyłyśmy, że jesteśmy już w innej wsi. Droga zaczęła się niezgadzać. Na jakimś budynku administracyjnym odczytałyśmy nazwę wsi - Cyków! Potem spojrzałam na swoją mapę -"o kurka, przecież narysowałam w Popowicach na skrzyżowaniu wielki wykrzyknik z komentarzem >>słaba droga<<" -co oznaczało, że tutaj miałyśmy skręcić i wjechać w boczną drogę. Poniżej zdjęcie z Cykowa.

38705

Wojtek Pysz
14-09-2015, 22:06
I ja także pojechałem z Popowic do Cykowa. Też tam pobłądziłem parę lat temu. Tym razem jechałem z zadaniem: "co powinien zrobić rowerzysta, gdy w Popowicach pojedzie prosto". Przestało siąpić i zaczęło lać, a do suchości w podróży przykładam dużą wagę.

http://ciekawe.tematy.net/2015/dobromil/800/WP_2015-09-12_09-36-24_IMG_7821.JPG

Tutaj skorzystałem z pomieszczenia pana wagowego. Pewnie kiedyś był on bardzo ważna postacią w popowickim kołchozie!
http://ciekawe.tematy.net/2015/dobromil/800/WP_2015-09-12_09-35-55_IMG_7820.JPG

Przy wjeździe do Cykowa ta kapliczka wygląda także malowniczo.
http://ciekawe.tematy.net/2015/dobromil/800/WP_2015-09-12_09-48-58_IMG_7823.JPG

W Cykowie jest też - niewidoczna z drogi - cerkiew. Miała otwarty przedsionek i można się w nim było schronić przed deszczem.
http://ciekawe.tematy.net/2015/dobromil/800/WP_2015-09-12_09-52-43_IMG_7824.JPG

Jeśli ktoś jest uparty i zbyt długo będzie kontynuował "prosto", przejedzie przez Cyków i ugrzęźnie w błotach nad Wiarem. Aby nie wracać tych 6 kilometrów do Popowic, trzeba przed ostatnim zabudowaniem po lewej skręcić w lewo. Wygodna droga z niewielkimi dziurami doprowadzi nas do wsi Drozdowice i dalej do Miżyńca.
http://ciekawe.tematy.net/2015/dobromil/800/WP_2015-09-12_10-31-44_IMG_7826.JPG

Tę cenną wiedzę zdobyłem od trzech gentelmenów, który spożywali na ławeczce, pod daszkiem, przy sklepie w Cykowie. Oczywiście drogą tą pojechałem. Do Dobromila.

don Enrico
15-09-2015, 17:27
(...)
Tutaj należy wspomnieć o mapach, w jakie byłyśmy wyposażone. Iza miała mapkę 1:300 000 a ja miałam mapę narysowaną przez siebie długopisem o północy -w oparciu o mapę satelitarną i jakąś poglądową. Żeby było zabawniej -korzystałyśmy zarówno z pierwszej jak i drugiej posiłkując się ... kompasem! (...)
Tu będzie musztarda po obiedzie.
Na ostatnim spotkaniu chwaliłem się , że nabyłem nową wersję mapy "Pogórze Przemyskie" która różni się tym od poprzednich wersji , że pokazuje spore obszary po ukraińskiej stronie.
Znajdziemy tu w skali 1: 50 tys pokazane dokładnie drogi z Szegini przez Byków , Drozdowice aż po Nowe Miasto (Przemyskie).
....ale tu już tylko musztarda.

Wojtek Pysz
15-09-2015, 19:58
Wioska, do której teraz wjeżdżam, jest na "musztardowej" mapie, o której wspominał Pan Henryko. Jest też na innych mapach, nawet na mapie Google. Nie ma jej tylko na mapie, która rysowała Jimi, ale ona sobie przy okazji dorysuje. Motywem przewodnim mojego pedałowania jest droga. Do tej wsi też da się dojechać drogą. Najszersza i najtwardsza jest jest ta droga na początku wsi, koło cerkwi. Bo cerkiew jest tu pierwszym budynkiem, jaki napotkamy.
http://ciekawe.tematy.net/2015/dobromil/800/WP_2015-09-12_10-58-17_P1040882.JPG

A na końcu wsi, kończy się także droga. Ale 100 metrów w górę rzeki widzę mostek.
http://ciekawe.tematy.net/2015/dobromil/800/WP_2015-09-12_11-06-30_P1040892.JPG

Drewniany mostek wygląda na nienowy. Poręcz z powiązanych kawałków linek ma po prawej stronie a płaszczyzna desek pochylona jest w lewo.
http://ciekawe.tematy.net/2015/dobromil/800/WP_2015-09-12_11-10-21_P1040897.JPG

Nie pękaj, przechodź - podpowiada mi coś do jednego ucha.
http://ciekawe.tematy.net/2015/dobromil/800/WP_2015-09-12_11-10-49_P1040898.JPG

Masz dzisiaj dojechać do Dobromila - szepcze ktoś do drugiego ucha. Posłuchałem tego drugiego. Zresztą, daleko bym dalej nie zajechał. Pół kilometra stąd jest granica.

Wojtek Pysz
15-09-2015, 20:24
Wracam. Staram się nie jechać po swoich śladach, żeby coś innego oglądać. We wsi mieszka kilkudziesięciu mieszkańców. Do każdego z domków prowadzi jakaś droga. Przeważnie są trawiaste, nieskażone brukiem i żwirem.
http://ciekawe.tematy.net/2015/dobromil/800/WP_2015-09-12_11-25-01_P1040904.JPG

Przy drodze trafiają się studnie. Zastanawiałem się, dlaczego przy drodze, a nie bliżej domostwa. W obiektywie zapozował wirujący listek.
http://ciekawe.tematy.net/2015/dobromil/800/WP_2015-09-12_11-30-52_IMG_7834.JPG

Ludzie żyją tu jakoś spokojnie, przynajmniej tak to wygląda dla dyskretnego obserwatora.
http://ciekawe.tematy.net/2015/dobromil/800/WP_2015-09-12_11-25-12_P1040906.JPG

I nie straszna im słota.
http://ciekawe.tematy.net/2015/dobromil/800/WP_2015-09-12_11-23-09_P1040902.JPG

Jest też tutaj Droga Krzyżowa.
http://ciekawe.tematy.net/2015/dobromil/800/WP_2015-09-12_11-20-12_IMG_7830.JPG

Wojtek Pysz
15-09-2015, 20:35
Tutaj pominę kilka godzin, kilkanaście wiosek i kilkadziesiąt kilometrów, żeby nie zanudzać. Po południu zaświeciło słońce i na zdjęciach coś widać. I w końcu dojechałem do Dobromila! Jeszcze tylko dwa ostatnie zdjęcia z serii "droga do Dobromila". Najpierw droga żelazna. I coraz smutniejszy z każdym rokiem dworzec.
http://ciekawe.tematy.net/2015/dobromil/800/WP_2015-09-12_15-34-09_P1040971.JPG

I na samiusieńki koniec - najpiękniejsze na świcie dziury są na Rynku w Dobromilu.
http://ciekawe.tematy.net/2015/dobromil/800/WP_2015-09-12_15-56-52_IMG_7851.JPG

Jimi
15-09-2015, 21:45
My z Waderą postanowiłyśmy jednak wrócić do Popowic, by odnaleźć drogę, w którą miałyśmy odbić. Wjeżdżamy w pierwszą, która wyprowadza nas pod czyjś dom. Wracamy. Odpalamy gps. Gps wyprowadza nas ... w pole aż żeśmy się uśmiały. Wracamy i próbujemy kolejnej. Aż w końcu pomyślałyśmy bez giepeesa - "czyżby to była droga koło przystanku, koło tablicy Szwejka!". Zgadzało się. Podążyłyśmy w kierunku Chidnowic. Znów natknęłyśmy się na ładny przystanek na skrzyżowaniu, gdzie drogi prowadziły -jedna do Dobromila, druga do Mościsk. My udałyśmy się tą na Mościska po drodze mijając kopiec upamiętniający wydarzenia z drugiej wojny.

38706

Dojechałyśmy do Chidnowic. Tu znów zobaczyłyśmy patriotyczny przystanek.

38707

Dalej, zgodnie z planem, odbiłyśmy do wsi Hussaków. Tam napotkałyśmy dobrze oznakowane skrzyżowanie, które podpowiedziało nam, którędy dojechać do wsi Radochońce.

38708

Wieś Radochońce bezsprzecznie okrzyknęłyśmy końcem świata. Po samym środku naszego traktu chodziło co rusz stado kur, gęsi czy krów, które usuwały się grzecznie, gdy nadjeżdżałyśmy. Zwróćcie uwagę na stylowy, niebieski traktor.

38709

Wieś nazywałyśmy końcem świata, ponieważ tutaj kończyła się już droga. Tutaj miałyśmy odbić w pola i ścieżką podążyć dalej. Dojechałyśmy do końca drogi. W szczerym polu odpalamy gps. Uśmiechamy się drapiąc się po głowie. Na szczęście za chwilę przejeżdża pan z wozem, który ciągnie koń. Pytamy o drogę do Gdeszyc. Spadł nam z nieba. Udeptanych ścieżek było bowiem kilka, rozchodziły się one w bardzo różne strony i ciężko było nam ocenić, którą powinnyśmy iść. Pan wskazał jedną, najlepszą, która ukazała się nam kilkadziesiąt metrów dalej. Przepiękną polną dróżką wjechałyśmy na górkę. Był to chyba najprzyjemniejszy odcinek tego dnia. Po drugiej stronie góry były Gdeszyce. Po drugiej stronie góry był już zupełnie inny świat. Radochońce to bardzo biedna wieś, gdzie droga się urywa. Gdeszyce z kolei zrobiły wrażenie wsi wcale nie biednej -ładne domy, piękne, stylowe podwórka, dobrze zaopatrzony sklep, ludzie jakoś tak lepiej ubrani, nawet przystanek jakiś taki jakby bardziej nowoczesny. Zamiast burka czy innego kundla, przybiegł do nas ładny piesio. Oczywiście nie brakowało też typowych ukraińskich domów. Zanim jednak zajechałyśmy do wsi -zwiedziłyśmy cmentarz, który znajdował się u podnóża górki, z której zjechałyśmy. Wystawne groby sugerowały, że spoczywają tu też zamożni dawni mieszkańcy. Prawie każdy grób posiadał zdjęcie w nim spoczywającego. Oprócz wielu kiczowatych, było kilka ciekawych.

38710 38711 38712 38713

Tu zamieniłyśmy kilka zdań z paniami, które także przebywały na cmentarzu. Potem udałyśmy się do wioski (Gdeszyce).

Jimi
15-09-2015, 22:17
W Gdeszycach zatrzymałyśmy się na dłuższy postój obiadowy. Patrzymy na zegarki -trochę zleciało. Do umówionej godziny spotkania mamy 30 minut. Odległość oceniłyśmy na 15 km -nie ma tragedii ale oceniamy, że możemy mieć lekką obsuwkę, więc piszemy do Wojtka sms. Wsiadamy na rowery... a tu... ała!!! Tyłki bolą!! Sakramencko. Jakoś wcześniej nie bolały. A teraz po odpoczynku bolą. Jedziemy dalej. Miałyśmy jechać najkrótszą drogą czyli przez Hruszatyce do Nowego Miasta. Jedziemy. Po chwili droga się nie zgadza. Odczytujemy nazwę wsi z pobliskiego przystanku -Sanoczany. O cholerka, pojechałyśmy za daleko. Nadrobiłyśmy tym samym kilka kilometrów. Później, podczas wieczornej konsultacji trasy z Wojtkiem -przyznał on, że drogą w którą miałyśmy odbić jest ciężka do uchwycenia i łatwo tam właśnie o pomyłkę, dlatego jej nie zauważyłyśmy. Jestem już zła, bo Wojtek już czeka na nas. Zasuwamy ile sił w nogach. Z górki na pazurki. Gdy się człowiek śpieszy, tam się diabeł cieszy. Rach, ciach -łańcuch spadł. Żeby tylko tyle! On się zaklinował -między ramą a zębatką. Zębatka się przysunęła do ramy i trzymała łańcuch. No to próbujemy coś z tym zrobić. Po różnych kombinacjach prób i błędów, gdzie w grę wchodziły różne przedmioty z plecaków, stwierdziłam -rozkręcamy wszystkie śrubki jakie widzimy!! Rozebrałyśmy zębatkę, odblokowałyśmy łańcuch. I ile sił w nogach jedziemy do Dobromila. Zrobiła się już noc. Wieś Nowe Miasto wydała mi się bardzo interesująca -miała wiele ładnych zabytków, obiektów, budowli, które chciałabym kiedyś zobaczyć za dnia. Nocą, gdy księżyc był w nowiu nie widziałam nic oprócz nieśmiałych zarysów. Z resztą nie było czasu na rozglądanie się. Resztkami sił dojechałyśmy do Dobromila, gdzie spotkałyśmy się z Wojtkiem pod pomnikiem Mickiewicza. Pojechaliśmy razem na nocleg do Tarnawy, gdzie nad wsią, na ścieżce koło pól rozbiliśmy namioty. Towarzyszyło nam przepięknie ogromnie gwiaździste niebo. Bardzo dawno nie widziałam już tak gwiaździstego nieba! Usiedliśmy wszyscy na jednej macie i rozmawialiśmy o Karpatach. Towarzyszyły nam spadające gwiazdy. Licznik na rowerze pokazywał 82 km.

wadera
15-09-2015, 22:46
Uff jeszcze czuję te 82 kilometry w d..........:-)

Jimi
15-09-2015, 23:11
Tak, Ukraińskie 82 km to nie jest to samo, co 82 km po polskich drogach lub dróżkach :< Tam bardziej tyłek dostaje w kość!

Wojtek Pysz
16-09-2015, 05:38
Gdy się obudziliśmy, zobaczyliśmy dwie góry: postrzępioną Ślepa Góra z zamkiem po lewej i szpiczastą Czarną Górę z klasztorem bazylianów po prawej. A nad nami - przewody linii energetycznej.
http://ciekawe.tematy.net/2015/dobromil/800/WP_2015-09-13_07-18-41_P1040992.JPG

Potem był szalony zjazd w dół, do drogi ...
http://ciekawe.tematy.net/2015/dobromil/800/WP_2015-09-13_07-57-51_P1050003.JPG

... i śniadanko na tyłach ratusza.
http://ciekawe.tematy.net/2015/dobromil/800/WP_2015-09-13_08-19-55_P1050004.JPG

Najbardziej smakowała gorąca kawa, podawana na stylowym stole w eleganckich filiżankach.
http://ciekawe.tematy.net/2015/dobromil/800/WP_2015-09-13_08-29-05_P1050008.JPG

W oczekiwaniu na przyjazd mocnej podgrupy nr 3, 2/3 załgi udało się na polską mszę św. do kościoła Przemienienia Pańskiego.
http://ciekawe.tematy.net/2015/dobromil/800/WP_2015-09-13_10-16-53_P1050011.JPG

bartolomeo
16-09-2015, 07:38
http://ciekawe.tematy.net/2015/dobromil/800/WP_2015-09-13_07-18-41_P1040992.JPGNie ma to jak odrobina luksusu w drodze, jedynka Wojtka jest chyba większa niż dwójka dziewczyn :wink:

wadera
16-09-2015, 08:03
Obawiam się,że niezauważyłeś jedynki Jimi bo jest taka mała:lol:

Jimi
16-09-2015, 08:30
Mała nie mała! Haha, to ja też wrzucę fotki z rana i śmigamy dalej !

38714 38715 38716

bartolomeo
16-09-2015, 08:42
Trzy osoby, trzy namioty - przepych! :wink: A w temacie głównym mamy niedzielę, jest zaraz po mszy w polskim kościele, i ...

sir Bazyl
16-09-2015, 21:12
(...)
Grupa składała się z trzech podgrup, początkowo jadących oddzielnie:

podgrupa nr 1 była jednoosobowa i wyruszyła ze Stanisławczyka 12.09 o godz. 6:00;
podgrupa nr 2 była dwuosobnowa i wyruszyła z Przemyśla 12.09 o godz. 9:00;
podgrupa nr 3 była (już się pewnie czytelnicy domyślili) trzyosobowa i wyruszyła z Hermanowic 13.09 o godz 8:00.

(...)

Muszę wnieść delikatną poprawkę dotyczącą podgrupy nr 3, gdyż ta składała się z podzbioru A - jednoosobowego oraz podzbioru B - dwuosobowego. Podzbiór A wyruszył z centrum Przemyśla
38717
około godziny 6.20 i rozgarniając przednim kołem gęstą mgłę
38718
brnął sobie powoli dwukrotnie forsując Wiar po śmiało rozpostartych kładkach
38719 38720
i mijając zarośnięte tory linii "Przemytniczka"
38721
dotarł na dworzec główny w Hermanowicach
38722
Stąd podzbiór A podgrupy 3 dotoczył się ze szronem we włosach do sklepu spożywczego w tej wsi i się sielanka skończyła. Na parkingu przed sklepem nadział się na dwuosobowy podzbiór B, który w krótkim czasie doprowadził podzbiór A do stanu przedzawałowego, przypomniał mu wszystkie kolekcjonowane przez lata kontuzje i nieczuły na mijane magaziny pędził i gnał jak szalony byle szybciej i dalej. Na szczęście wkrótce dotarliśmy do Dobromila, gdzie nastąpiło ześrodkowanie, połączenie wszystkich podzbiorów w jeden zbiór i podzielenie go na dwa trzyosobowe podzbiory co uratowało nie tylko d..ę piszącego te słowa ale też i inne części ciała!

Wojtek Pysz
16-09-2015, 21:13
Ja jestem kilka dni bezkomputerowy. Proszę o kontynuowanie tematu. Pozdrowienia z Ostrego Vrchu.

iaa
16-09-2015, 22:04
A my wyjechalim bardzo wcześnie w niedzielę, dojechalim i gdy skręcalim rowery, to z mgły i znienacka wyłonił się bardzo obły kształt, rosą na włosiu odkrytym pokryty. Zacharczał głosem znanego i lubianego człekokształtnego - Cześć.
Głos i minę miał nietęgą, bo ponoć jechał w chłodzie i porannej wilgoci, której nijak przez gardło przepuścić się nie da.

Był mile widziany również z tego powodu, że posiadał mapę.
A że jęczał - cóż taki jego urok.
Droga, która nas spotkała i z którą my się spotkaliśmy, była mgliście sentymentalna, przejście mgliście tymczasowe, a miny przechodzących wyraziste i zadowolone.387233872438725

Wojtek Pysz
20-09-2015, 09:45
A w temacie głównym mamy niedzielę, jest zaraz po mszy w polskim kościele, i ...
... i cała sześcioosobowa załoga spotyka się na rynku. Pięcioro widać, szósty robi zdjęcie.
http://ciekawe.tematy.net/2015/dobromil/800/WP_2015-09-13_10-24-29_P1050014.JPG

Potem ekipa zwiedza osobliwości Dobromila.
http://ciekawe.tematy.net/2015/dobromil/800/WP_2015-09-13_10-44-55_P1050032.JPG

Potem ekipa pedałuje co sił w nogach na Czarną Górę.
http://ciekawe.tematy.net/2015/dobromil/800/WP_2015-09-13_11-04-30_IMG_7861.JPG

O, już wszyscy dojechali.
http://ciekawe.tematy.net/2015/dobromil/800/WP_2015-09-13_11-19-44_P1050034.JPG

A pod tą Czarną Górą znajduje się klasztor bazylianów.
http://ciekawe.tematy.net/2015/dobromil/800/WP_2015-09-13_11-41-16_P1050050.JPG

W klasztorze za czasów ZSRR funkcjonowała "pscychuszka".
http://ciekawe.tematy.net/2015/dobromil/800/WP_2015-09-13_11-42-26_P1050052.JPG

Psychuszka, to takie skrzyżowanie więzienia ze szpitalem dla psychicznie chorych. Kierowano tu na przymusowy pobyt przeciwników politycznych. Sieć takich obiektów pokrywała cały, wielki kraj dobrobytu.
http://ciekawe.tematy.net/2015/dobromil/800/WP_2015-09-13_11-45-56_P1050066.JPG

Obecnie klasztor jest remontowany. Otworzono m.in. celę klasztorną, w której mieszkał Roman Maria Aleksander Szeptycki, arcybiskup metropolita lwowski i halicki obrządku bizantyjsko-ukraińskiego.
http://ciekawe.tematy.net/2015/dobromil/800/WP_2015-09-13_11-44-59_P1050063.JPG

Następnie jedziemy na sąsiednią Ślepą Górę, do zamku Herburtów.
http://ciekawe.tematy.net/2015/dobromil/800/WP_2015-09-13_13-07-40_P1050092.JPG

Rowery zostają poniżej, w lesie, a zamek zdobywamy na piechotę.
http://ciekawe.tematy.net/2015/dobromil/800/WP_2015-09-13_12-57-40_P1050080.JPG

Z zamku błyskawiczny zjazd do Dobromila, postój przed przydrożnym sklepem, potem podział na dwie podgrupy. Skład podgrup tym razem inny, niż wczoraj. Podgrupa ze sfatygowanymi miejscami, na których się siedzi, jedzie do Saliny a potem wraca do Niżankowiec.
Ci, którzy mają jeszcze dobrą tolerancję na kontakt z siodełkiem rowerowym, jadą doliną rzeczki Wyrwa do granicy, w stronę polskiej wsi Kwaszenina. Oczywiście bez zamiaru dotarcia do samej Kwaszeniony. Poniżej wyschnięta Wyrwa.
http://ciekawe.tematy.net/2015/dobromil/800/WP_2015-09-13_15-39-34_IMG_7873.JPG

Niestety, w połowie przygranicznej wsi Michowa (Мігово) młody pogranicznik, jadący z przeciwka starą Ładą, przepytał i wylegitymował nas. Powiedział, że tu jest прикордонна смуга i zalecił opuszczenie jej. Gdy jednak jechaliśmy dalej w stronę granicy, zawrócił i stanowczo nakazał jechać z powrotem. Obrazek z Michowej.
http://ciekawe.tematy.net/2015/dobromil/800/WP_2015-09-13_15-04-35_P1050097.JPG

W odwrocie także i my wstąpiliśmy do Saliny. Zdjęć nie będzie, bo smutne to miejsce. Potem dziurawym traktem wracamy z Dobromila.
http://ciekawe.tematy.net/2015/dobromil/800/WP_2015-09-13_16-35-15_IMG_7885.JPG

Most na rzece Wiar i za chwilę Niżankowice.
http://ciekawe.tematy.net/2015/dobromil/800/WP_2015-09-13_17-00-13_IMG_7891.JPG

tomas pablo
20-09-2015, 23:29
[QUOTE=Wojtek Pysz;162742]... Potem ekipa zwiedza osobliwości Dobromila.
http://ciekawe.tematy.net/2015/dobromil/800/WP_2015-09-13_10-44-55_P1050032.JPG
[/QUOTE
warto było wejść na podwórze. Dom z ponurą przeszłością, w czasie okupacji kwaterował pewien gestapowiec. Zapewne to on kazał umieścić w wychodku macewy . Do dziś tam są ....

Wojtek Pysz
21-09-2015, 05:59
warto było wejść na podwórze. Dom z ponurą przeszłością, w czasie okupacji kwaterował pewien gestapowiec. Zapewne to on kazał umieścić w wychodku macewy . Do dziś tam są ....
Wiemy, weszliśmy tam gromadnie. Po uzyskaniu zgody od pani gospodyni, która też opowiedziała nam o swoich perypetiach z macewami.http://ciekawe.tematy.net/2015/dobromil/800/WP_2015-09-13_10-39-00_P1050025.jpg

P_A_B_L_O
22-09-2015, 21:39
Też mieliśmy pojechać, ale jakoś się to (dosłownie i w przenośni) rozmyło. Gdybym wiedział, że szykują się forumowe ekipy to byśmy się ruszyli.

PABLO

don Enrico
22-09-2015, 22:33
Też mieliśmy pojechać, ale jakoś się to (dosłownie i w przenośni) rozmyło. Gdybym wiedział, że szykują się forumowe ekipy to byśmy się ruszyli.

PABLO
Może jeszcze nie wszystko stracone.
W ostatni łikend miesiąca października szykuje się kolejna edycja "forumowego światełka pamięci" w Dobromilu
http://forum.bieszczady.info.pl/showthread.php/6995-Forumowe-%C5%9Bwiate%C5%82ko-pami%C4%99ci