Zobacz pełną wersję : Dwa rowery i jeden ul - taka sobie wycieczka
don Enrico
17-07-2016, 20:53
W środku tygodnia wyklarowało się , że mam szansę na wolną sobotę. Jest środek lata , nie można przepuścić takiej okazji. Jeden dzień to zbyt mało na jakąś wyprawę, ale można zrobić fajną wycieczkę. Zacząłem intensywnie kombinować jak optymalnie wykorzystać ten czas , tak aby nie tracić zbyt dużo czasu na dojazdy i przyjazdy. Decyzja padła na obszar mało eksploatowanego Pogórza Przemyskiego.
Jak to zrobić , aby w krótkim czasie wiele zobaczyć będąc ciągle w kontakcie z naturą ?
Odpowiedź jest prosta - rower.
Dzień wcześniej rozsyłam wici z pytaniem czy jeszcze może jest ktoś chętny ?
- Jestem - mówi kolega Ciepły - ale muszę wziąć ze sobą ul z pszczołami.
Przez chwilę zastanawiam się jak to będzie wyglądało, gdy na bagażniku rowerowym będzie przymocowany ul.
- No dobra - zgadzam się - ale ja jadę z przodu - coby mnie pszczoły nie goniły.
----
Sobotni poranek powitał nas lekko siąpiącym deszczykiem. Zajeżdżam pod dom kolegi samochodem i pakujemy do jego wnętrza dwa rowery i jeden ul. Okazało się , że ten ul nie będzie jeździł na rowerze, tylko mamy go przetransportować na wieś w pobliżu lasu , aby pszczoły mogły wykorzystać rozpoczęty sezon spadziowy.
.
41057
.
Wypakowujemy brzęczącą skrzynkę, którą naczelny bartnik podkarpacia pinie sprawdza przed opuszczeniem , czyli czule żegna się z rodziną...
.
41058
.
Następnie cienkimi asfaltowymi dróżkami którymi dzień wcześniej ścigali się jakieś kolarze jedziemy naszym pojazdem do miasteczka nad Sanem, czyli do Dynowa.
Rynek w Dynowie zyskał ostatnio nowe, zmodernizowane oblicze, ale na szczęście król Jagiełło pozostał na swoim miejscu, Wszystko inne zostało poplątane i pomieszane o czym przekonujemy się dokonując dwukrotnego objazdu w poszukiwaniu wolnego miejsca do zaparkowania. Bezskutecznie.
Skończyło się to powrotem do knajpki "pod semaforem" która jest na krzyżówce przed wjazdem do tego miasteczka.
Tu zamawiamy kawę i patrzymy przez okno na siąpiący deszcz . Nie jest zbyt duży, ale lepiej gdyby nie padał.
Podejmujemy kolejną próbę, tym razem jedziemy na dworzec kolejowy w Dynowie, gdzie bez trudu parkujemy nasz pojazd.
Są wole miejsca parkingowe bo na tym dworcu nie ma ruchu, już teraz nie jeżdżą tu żadne pociągi (ponoć się nie opłaca) , pozostały szyny i jedna fajna lokomotywka.
.
https://lh3.googleusercontent.com/-as8Lh3KVXs8/V4u9FmQjIHI/AAAAAAAAICk/A8JF-wqhPrIoib-WmUq9BEG5A41VWd3hQCCo/s720/hm.P1050208.jpg
.
Budzi nasz podziw dla sztuki według której została wykonana
i politowanie za zaniedbanie, w środku kabiny już roślinność się pojawiła. Ot kolejny przykład nieudacznictwa naszych włodarzy kolejowych.
.
https://lh3.googleusercontent.com/-GzV5MTnre78/V4u9F-BQq_I/AAAAAAAAICk/I8iEyFU19jctxtu0nAMAMBEkPIFb3IIFQCCo/s720/hm.P1050210.jpg
.
Mimo siąpiącej mżawki , wsiadamy na rowery i ruszamy do przodu. Kolega Ciepły sugeruje że powinniśmy jechać z wiatrem, więc patrząc na łopocące reklamowe flagi wiemy , że pojedziemy na południe wzdłuż Sanu.
Pokonujemy tą rzekę mostem zaopatrzonym w sygnalizację świetlną i patrzymy na wezbrany opadami nurt
.
https://lh3.googleusercontent.com/-qWscdoxAPNk/V4u9GNqpU5I/AAAAAAAAICk/kn_J3VenwHUZp-YII81VHHoSUYfKpihnwCCo/s720/hm.P1050213.jpg
.
cdn
bertrand236
18-07-2016, 09:45
Zaczęło się super. czekam na cd
Pozdrawiam
don Enrico
18-07-2016, 22:06
Szosa jest prosta i gładka o niewielkim ruchu samochodowym, więc możemy spokojnie oglądać miejscowe krajobrazy z charakterystycznymi polami obsadzonymi grochem jaśkiem na wysokich tykach.
Dopiero po dłuższej chwili zorientowaliśmy się że jedziemy niezgodnie z przepisami. A przyczyna tego jest ten chodnik po lewej stronie.
.
https://lh3.googleusercontent.com/-Z6xGvgKRvxA/V4u9HGskt4I/AAAAAAAAIC8/0RufokvwbUM5IwZ2jWuqurJ863jegS8gACCo/s720/hm.P1050215.jpg
.
Nie jest to zwykły chodnik , tylko fragment trasy rowerowej Green Velo i nim należało się poruszać jadąc rowerem. Czym prędzej naprawiamy błąd i docieramy wkrótce do pierwszej interesującej miejscowości która nazywa się Dąbrówka Starzeńska.
Wjeżdżając do niej droga się zwęża, chodnik się skończył i jedziemy ostrymi zakrętami które omijają ruiny tutejszego zamku
.
https://lh3.googleusercontent.com/-wfPmdQWXo4I/V4u9Hn3Uq7I/AAAAAAAAIC8/FsaPLce8TqMSvKp_5L75eC0s5MnfSOsdACCo/s720/hm.P1050218.jpg
.
Zamek ten , wzniesiony dawno temu przez bogatego warchoła miejscowego zwanego "diabłem łańcuckim" przechodził różne losy , a i ostatni właściciele ( Starzeńscy) też mili pecha, bo pół roku po ślubie utonęli w nurtach pobliskiego Sanu w czasie zażywania kąpieli.
Sam zamek zdewastowany przez sowieckich wyzwolicieli ze wschodu jesienią 1939 roku popadł w ruinę a kropkę nad I postawiły oddziały UPA wysadzając go w powietrze.
Dziś możemy oglądać resztki murów z zachowanym bastionem, oraz pozostałości założeń parkowych z ukrytą w głębi kaplicą grobową dawniejszych właścicieli, do której prowadzi śliczna aleja grabowa.
.
https://lh3.googleusercontent.com/-zoyuFGBZyNQ/V4u9HyCuy2I/AAAAAAAAIC8/An8W6npuqoouO3w2gu5Uf2Ny8fgclH0IACCo/s720/hm.P1050222.jpg
.
Po oglądnięciu wszystkiego zjeżdżamy do podnóża aby podziwiać nowoczesny wytwór czyli MOR.
Chyba jeszcze nie wszyscy wiedzą co to jest MOR , otóż jest to miejsce obsługi rowerów na wspomnianej ścieżce Green Velo.
Tutaj turysta rowy powinien zaparkować rower przy stojaku, siąść na ławeczce pod daszkiem, posilić się a śmiecie umieścić w jednym z ośmiu pojemników przygotowanych w tym celu. Jako żem malkontent, to od razu zadałem sobie pytanie : kto będzie opróżniać te pojemniki w przyszłości ?
.
https://lh3.googleusercontent.com/-_mthqrGiwQA/V4u9ITp91uI/AAAAAAAAIC8/QJsq_ftVJCs2v2hNP9kXbj1NL3_YwKTEACCo/s720/hm.P1050223.jpg
.
Pogoda zaczęła się uśmiechać, przestało siąpić mokrym , więc ruszyliśmy w dalszą drogę, poznając skomplikowaną trajektorię tego specjalnego chodnika rowerowego, który znów się pojawił za wsią , potem kazał przeskakiwać raz na prawo, raz na lewo, fajna zabawa.
Po drugiej stronie Sanu okazale zaprezentował się nam pałac w Nozdrzu. Jest tu działający prom, więc gdy ktoś chce go zobaczyć z bliska to nie ma przeszkód.
.
https://lh3.googleusercontent.com/-qm-1OQiLbUQ/V4u9IaBusqI/AAAAAAAAIC8/iIVFlcT8PhsFXi04ktqkB3oLd04IPuB1wCCo/s720/hm.P1050225.jpg
.
Spokój na drodze pozwala przyglądać się miejscowej zabudowie, a przetrwało tu wiele starych wiejskich budowli.
Niektóre zamieszkałe, prezentują się bardzo ładnie, ta mi się spodobała ze względu na kwiaty.
.
https://lh3.googleusercontent.com/-Tm-LCl9I5OU/V4u9IuB7FuI/AAAAAAAAIC8/dGUzhk54szgLwz-XPqQmHI9ZBScFGAMMgCCo/s720/hm.P1050226.jpg
.
W następnej wsi Siedliska kusi nas otwarty sklep, taki wiejski sklep może mieć swój niepowtarzalny klimacik, ale nie , jedziemy.
Jeszcze został czas aby rzucić okiem na tutejszą opuszczoną cerkiew.
.
https://lh3.googleusercontent.com/-qMN2b0kIH-I/V4u9I0KxDhI/AAAAAAAAIC8/u5K7lrLReSUPhO2U_EKYT885xhS9p84xwCCo/s720/hm.P1050227.jpg
.
Opuszczoną, bo miejscowa ludność postawiła obok nowy kościół, i ta stoi samotnie i martwi się co z nią będzie, a zakusy są , i to bardzo różne.
komisaRz von Ryba
19-07-2016, 00:00
znaczy nie padało bardziej?
czekam na dalszy ciąg
don Enrico
19-07-2016, 21:36
Przemieszczanie rowerem po drogach nie jest zbyt szybkie, ale pozwala zauważyć o wiele więcej szczególnie na poboczach
Na przykład zebranie bocianie
.
https://lh3.googleusercontent.com/-_gBpcbFmxZE/V4u9JFwgXaI/AAAAAAAAIC8/33g5Cbo2imgpE75PyRYDMz2l9CD2Y35kQCCo/s720/hm.P1050229.jpg
.
Zawsze myślałem że sejmiki bocianie zaczynają się w połowie sierpnia, toż to jeszcze miesiąc czasu do nich.
Czy to może jakieś pra-wybory się odbywają ?
Główniejsza droga skręciła ostro w lewo kierując się na Starą Birczę a my nadal jedziemy wzdłuż Sanu asfaltową dróżką. W tym rejonie dolina tej rzeki obfituje w liczne kopalnie żwiru i piasku, a wyeksploatowane obszary zamieniane są na tereny rekreacyjne. Tu mamy przykład nowo zamkniętej żwirowni na której utworzono nawet wysepki
.
https://lh3.googleusercontent.com/-x4CYmgHgWOw/V4u9Ja7IbfI/AAAAAAAAIC8/RvVKdqYGR20jtZP5y0Y4AVZajB8QKPNTgCCo/s720/hm.P1050230.jpg
.
Można też zobaczyć położoną poza zabudowaniami "zagubioną kapliczkę" która patronuje wędrowcom
.
https://lh3.googleusercontent.com/-QwnaLHKFMeM/V4u9JjBHWwI/AAAAAAAAIC8/REf3TIpuZwY5dSWByNamZ-y8lOeO6ygMwCCo/s720/hm.P1050231.jpg
.
Wkrótce asfaltowa nawieżnia drogi zamieniła się w grząski żwir, jedzie się dużo trudniej w dodatku lekkie wziesienia.
Docieramy do miejsca gdzie dawniej była wieś Wołodź. Pozostała samotna kaplica cmentarna dawnych właścicieli z herbem na frontonie
i parawanową dzwonnicą dla asysty
.
https://lh3.googleusercontent.com/-ikDhjfvmoa0/V4u9JpKUg0I/AAAAAAAAIC8/NoEgy5khyBUnAKQq5xAsp11cxhN3hSWIQCCo/s720/hm.P1050233.jpg
.
Przód, to świeżo wykoszone chabele i zarośla , a z tyłu widać pojedyncze nagrobki tutejszego cmentarza. Ciekawostką mało znaną jest fakt , że chowano na nim potajemnie wojaków walczących w szeregach UPA. Nie ma widocznych upamiętnień. Ciekawe czy gdyby się pojawiły, budziły by sprzeciw ?
Jeździłam po tej samej trasie na majówkę -tylko od Dynowa a nie od Rzeszowa -dlatego fajnie czytać znając miejsca z niedawnego doświadczenia. Na uboczu parku w Grabownicy był biwak.
don Enrico
21-07-2016, 18:01
(...)a -dlatego fajnie czytać znając miejsca z niedawnego doświadczenia. (...).
Mieliśmy podobnie, jadąc powoli tą dróżką każdy z nas starał się przypomnieć kiedy tu ostatnio był i co zapamiętał.
Ja z poprzedniego pobytu w tym rejonie ( 7 lat temu) zapamiętałem szeroką aleję wysadzaną drzewami i cały czas jej wypatrywałem.
Minęliśmy nieistniejącą wieś Jabłonica Ruska gdzie przez chwilę pojawił się asfalt , ale wkrótce znikł i zbliżaliśmy do Ulucza.
.
https://lh3.googleusercontent.com/-N4StqtkO59A/V4u9KyQr1MI/AAAAAAAAIC8/TdB7yqt2NHM9h_K4FvM89VZfb5ao79BnQCCo/s720/hm.P1050238.jpg
.
Jest aleja, przy czym z tą szerokością to przesadziłem. Okazałe dęby tworzą piękny szpaler. Aleja to twór kojarzony z dojazdem do dworów , pałaców itp, a w tym rejonie nie było żadnej okazałej budowli. Szukałem, ale nie znalazłem przyczyny jej powstania. Czyli kolejna zagadka pozostaje do rozwiązania.
Gdy pojawiły się pierwsze zabudowania żwirowni zatrzymujemy się przy strzałkach kierujących do cerkwi.
Wrzucamy rowery w krzaki i po schodkach ruszamy pod górę. Na początek "zagubiona kapliczka"
.
https://lh3.googleusercontent.com/-lmDPnL7CHhw/V4u9K7KbvjI/AAAAAAAAIC8/uHeJn_7vr-YNVhAF5iNedG97TUzvILRrwCCo/s720/hm.P1050240.jpg
.
Krótkie, ale strome podejście i wyłania się piękna bryła cerkwi uważanej dawniej za najstarszą drewnianą na terytorium Polski
Teraz już nie podaje się, że jest najstarsza, (wymłodniała), ale połowa XVII wieku budzi szacunek
.
https://lh3.googleusercontent.com/-M1rc1lz-tos/V4u9LIYqcSI/AAAAAAAAIC8/G9R8Y9FG0XQBJotpOjju_ts8Pof6Qy9-gCCo/s720/hm.P1050242.jpg
.
Drzwi do cerkwi są otwarte, zaglądamy więc z ciekawością, ale niewiele można zobaczyć bo trwają prace konserwatorskie, a zbudowane wewnątrz drewniane rusztowania zasłaniają skutecznie polichromie
.
https://lh3.googleusercontent.com/-RdEsqUbG8DU/V4u9LuGIbUI/AAAAAAAAIC8/JAOc63HkLVQUtF5vOH25oHWneUQ6Nfl9QCCo/s720/hm.P1050244.jpg
.
Oglądamy otaczający cmentarzyk, na którym ktoś postawił szereg małych drewnianych krzyżyków, pokazuję koledze grób twórcy hymnu ukraińskiego na którym inskrypcja się zatarła. Obok stoi duży drewniany krzyż , taki jak są krzyże misyjne.
Zauważam ze zdziwieniem napis na poziomej belce
.
https://lh3.googleusercontent.com/-ND4U5LTTkDY/V4u9Lt7UIEI/AAAAAAAAIC8/GeEFOQHTp2siqq1t9AyQ9ppQzwBYAkKvACCo/s720/hm.P1050245.jpg
.
Może to szczegół niegodny uwagi , ale doskonale pokazuje ja historycy ukraińscy poprawiają historię.
Wiadomym jest , że w 988 roku Ruś Kijowska przyjęła chrzest , a tu z napisu dowiadujemy się o "tysiącznicy chrztu Ukrainy"
Tym prostym zabiegiem wydłużyła się państwowość naszego wschodniego sąsiada o dobre kilkaset lat.
Dalej cały czas jedziecie trasą z mojej majówki. Ta aleja również zrobiła na mnie fajne wrażenie - strasznie miło się nią jechało i wcale taka krótka nie jest. Mnie także mocno bawiły trasy wyznaczone przez Green V. po których należało było jeździć slalomem - z lewa na prawo i zaraz znów na lewo. Bawiły mnie też MORy. W cerkwi w Uluczu byłam -była zamknięta ale my już wcześniej zadzwoniliśmy po klucz. Rusztowania w środku były ale mniej i dało się coś, przy odrobinie gimnastyki, zobaczyć.
41069 41070 41071 41072 41073
Inskrypcja się zatarła???
41074
Jest aleja, przy czym z tą szerokością to przesadziłem. Okazałe dęby tworzą piękny szpaler. Aleja to twór kojarzony z dojazdem do dworów , pałaców itp, a w tym rejonie nie było żadnej okazałej budowli. Szukałem, ale nie znalazłem przyczyny jej powstania. Czyli kolejna zagadka pozostaje do rozwiązania.
Często współczesne drogi asfaltowe są kontynuacjami wcześniejszych traktów. Drzewa sadzone przy tych traktach miały np. chronić podróżnych przed słońcem, deszczem, wiatrem czy np. zadymką śnieżną - w dzisiejszych czasach klimatyzowanych pojazdów nie jest to tak ważne ale przy letniej długiej podróży dorożką w czasach minionych było to istotne. Zimą drzewa ułatwiały też orientację w terenie (czyli czasami po prostu zlokalizowanie gdzie jest droga zasypana przez śnieg).
Fajna wycieczka :)) A jeśli chodzi o Green Velo to w moich okolicach (tj tam gdzie szlak ma swój początek) dla potrzeb szlaku utwardzono jakimś takim kruszonym asfaltem czy betonem piękną leśną drogę. Uroku to tej drodze nie dodało :(
krzychuprorok
23-07-2016, 08:42
Po drugiej stronie Sanu okazale zaprezentował się nam pałac w Nozdrzu. Jest tu działający prom, więc gdy ktoś chce go zobaczyć z bliska to nie ma przeszkód.
Ten pałac na twoim zdjęciu chyba lepiej widać niż z drogi w Nozdrzcu, gdzie jest przysłonięty drzewami.
Gdy pojawiły się pierwsze zabudowania żwirowni zatrzymujemy się przy strzałkach kierujących do cerkwi.
Wrzucamy rowery w krzaki i po schodkach ruszamy pod górę.
Przejeżdżałem tamtędy w pewne czerwcowe niedzielne popołudnie, ale było sporo samochodów i ludzi, więc zrezygnowałem z podejścia do cerkwi.
Jadę wirtualnie z wami dalej, ale jak pisałeś "Kolega Ciepły sugeruje że powinniśmy jechać z wiatrem" więc powrót będzie trudniejszy, bo pod wiatr:-)
don Enrico
23-07-2016, 15:13
Często współczesne drogi asfaltowe są kontynuacjami wcześniejszych traktów. Drzewa sadzone przy tych traktach miały np. chronić podróżnych przed słońcem, deszczem, wiatrem czy np. zadymką śnieżną (...)
Zapewne tak bywało, o czym można się przekonać szczególne w północnych i zachodnich terenach Polski gdzie do tej pory znajdziemy sporo dróg obsadzanych drzewami (czasami wręcz w krawędzi). W innych rejonach jest inaczej , np na Słowacji i Zakarpaciu można spotkać dogi odsadzane drzewami owocowymi, jest to ponoć pozostałość po czasach cesarsko-królewskich , gdzie owoce z tych drzew miały wspomagać zaprowiantowanie przemieszczających się wojsk w czasie W.
Natomiast u nas w Galicji rzadko obsadzano drogi drzewami, a jeśli już, to miało to charakter reprezentacyjny, warto popatrzeć choćby na wspaniałą aleję akacjową prowadzącą do magnackiej rezydencji w Dukli.
don Enrico
23-07-2016, 15:34
Ten pałac na twoim zdjęciu chyba lepiej widać niż z drogi w Nozdrzcu, gdzie jest przysłonięty drzewami.
Przejeżdżałem tamtędy w pewne czerwcowe niedzielne popołudnie, ale było sporo samochodów i ludzi, więc zrezygnowałem z podejścia do cerkwi.
Jadę wirtualnie z wami dalej, ale jak pisałeś "Kolega Ciepły sugeruje że powinniśmy jechać z wiatrem" więc powrót będzie trudniejszy, bo pod wiatr:-)
Z tym pałacem w Nozdrzcu to prawda, od strony Sanu prezentuje się bardziej okazale niż od frontu.
W Uluczu nie było tłumów (jeden samochód) , ale nie było też sklepu a przyszła pora na śniadanie. Najbliższy sklep jest parę kilometrów dalej, obok cerkwi w Dobrej Szlacheckiej (która to teraz chyba straciła ten szlachetny przydomek)
Popędziliśmy z wiatrem tam pod samą cerkiew.
.
https://lh3.googleusercontent.com/-DsKJklf3-ZU/V4u9L2D13LI/AAAAAAAAIC8/uhCbZQymBIsvwMc-KshZ_lOwwrTPQtVLQCCo/s720/hm.P1050251.jpg
.
Charakterystycznym elementem tej cerkwi jest brama wejściowa pełniąca jednocześnie rolę dzwonnicy. To rzadko stosowane rozwiązanie, ale wygląda uroczo.
.
https://lh3.googleusercontent.com/-MxmJ9qU3Gpw/V4u9NCugvAI/AAAAAAAAIC8/S7uTTgb-VeQm6AVwnTvKWTvGochDMNW8wCCo/s720/hm.P1050257.jpg
.
Sklep obok cerkwi był, tyle tylko , że zamknięty, co wprawiło nas w smutek, bo nie mieliśmy zapasów, a specjalnie tu nadrobiliśmy kilometry.
Kolega Ciepły zasugerował, że trzeba szukać dzwonka.
Jest, trochę schowany, ale był, nacisnąłem i czekam. Po chwili zza budynku wyłania się postawny mężczyzna więc zapytuję go czy sklep będzie otwarty ?
- Sorry, I'm French - słyszę w odpowiedzi
Francuz ??? tutaj ??
Za chwilę zza budynku wyłania się kobieta która zdecydowanie bardziej przypomina panią sklepową,
Jesteśmy uratowani i fundujemy sobie wspaniałą ucztę rowerowego wędrowca
.
https://lh3.googleusercontent.com/-r-PtbXXbpB0/V4u9MRwsgzI/AAAAAAAAIC8/MTzgfNV39yMldW9hHCbtU5eXrWG55MvkgCCo/s720/hm.P1050252.jpg
.
Polecam ten sklepik , bo był pełen wschodnich klimatów, posiadał stoły z ceratą, ławeczki, wszystko to w cieniu drzew i zaciszu.
Nic dziwnego , że podczas gdy myśmy ucztowali nasz sąsiad na słupie patrzył z zazdrością.
.
https://lh3.googleusercontent.com/-HL46HoFhBVg/V4u9MQRt1DI/AAAAAAAAIC8/UqWLzCTciOIBVU9WGMBUZU3Agv6LhwM_QCCo/s720/hm.P1050254.jpg
.
Ponieważ osiągnęliśmy najbardziej odległy punkt trzeba było rowery obrócić o 180 stopni i poszukać drogi powrotnej.
Aby nie jechać pod wiatr postanowiliśmy jechać pod górkę co widać na załączonej mapce.
.
https://lh3.googleusercontent.com/-ZAY1Wv6fcAk/V5NdaQYsPDI/AAAAAAAAIDM/CRcFjRuUfpofx2cpwSyvPhDMQnyQMXu7wCCo/s723/traska.PNG
Wojtek Pysz
23-07-2016, 16:30
Za chwilę zza budynku wyłania się kobieta która zdecydowanie bardziej przypomina panią sklepową,
Jesteśmy uratowani i fundujemy sobie wspaniałą ucztę rowerowego wędrowca
Ludzie, czytajcie i róbcie to samo. Nie trzeba wielkich funduszy i pięknych samochodów, by poczuć się wspaniale. Dwa rowery mam, tylko skąd wziąć ten ul;-)
Ponieważ osiągnęliśmy najbardziej odległy punkt trzeba było rowery obrócić o 180 stopni i poszukać drogi powrotnej.
Coś tam o drodze powrotnej jeszcze będzie?
Widzę że droga zawiodła Was do Łodziny - wczoraj wyściskałem tam mojego ulubionego dęba .:-D
Wojtek Pysz
23-07-2016, 16:54
Widzę że droga zawiodła Was do Łodziny - wczoraj wyściskałem tam mojego ulubionego dęba .:-D
Ja nie jestem Henio, ale znając okolicę, wnioskuję, że do Łodziny zabrakło jeszcze ok. 4 kilometry:-) Ale może z Dobrej ten kawałek podjechali?
Ja nie jestem Henio, ale znając okolicę, wnioskuję, że do Łodziny zabrakło jeszcze ok. 4 kilometry:-) Ale może z Dobrej ten kawałek podjechali?
Fakt - mój błąd .
don Enrico
24-07-2016, 18:41
Byliśmy tak ukontentowani faktem otwarcia sklepu specjalnie dla nas , że nie wydłużaliśmy trasy do Łodziny tylko wróciliśmy po swoich śladach do Ulucza, a przy okazji zobaczyliśmy samochód na francuskich rejestracjach. Co ci Francuzi tam szukali ? - pozostanie zagadką.
W Uluczu skręcamy w boczną dróżkę, mimo że nie ma tam żadnych oznaczeń potwierdzających wybrany kierunek.
Wąska asfaltowa dróżka łagodnie pnie się pod górę i wkrótce możemy oglądać "zagubioną kapliczkę" z wizerunkiem Matki Boskiej tańczącej z wilkami.
.
https://lh3.googleusercontent.com/-5c4auAgOx0s/V4u9NUdOGZI/AAAAAAAAIC8/ecuc5bKA2oA8Pa3glmn6NVb5RWY5Pm4OgCCo/s720/hm.P1050260.jpg
.
Jak jechałem tedy kilka lat temu to nie zauważyłem jej, zresztą wtedy była to zarośnięta dróżka szutrowa, a teraz; niedawno położony asfalcik wycięte pobocza.
No właśnie POBOCZA. Schodzimy z rowerów i prowadząc je pod górę, pozwalamy odpocząć tej części ciała która ugniata siodełko.
Idąc obserwujemy pobocza, które o tej porze roku są prawdziwym, naturalnym ogrodem botanicznym. Rośnie tu dziewanna, mięta, nawłoć, rudbekia, pięciornik, niecierpek, krwawica i ... sto innych ziół, traw, krzewów które o tej porze roku chcą się zaprezentować najbardziej okazale.
Gdy udaje się nam coś rozpoznać to zostaje satysfakcja i zabawa.
Na zmianę trochę prowadzimy, trochę jedziemy aż docieramy do napisu który informuje że zaczyna się wieś Borownica. Pierwsze co zwraca naszą uwagę to metalowy krzyż stojący w asyście tuji
.
https://lh3.googleusercontent.com/-moaxcIvSBho/V4u9OWjDftI/AAAAAAAAIC8/w7rA6TZQbD0CvHrZArbjJhNhRlmP0TVwwCCo/s720/hm.P1050264.jpg
.
Przydrożny ogród botaniczny tak się rozrósł, że nie sposób wejść i przeczytać umieszczonej na krzyżu tabliczki, ale od czego jest zoom w aparacie !
.
https://lh3.googleusercontent.com/-H1oDllH0XTI/V4u9O_KMoWI/AAAAAAAAIC8/Glb4M_CetQkgsBnHzJ4L6053VEIgDhsYACCo/s512/hm.P1050265.jpg
.
Tak, w tej totalnie zagubionej wiosce historia odcisnęła krwawy ślad w połowie ubiegłego wieku. Najpierw we wrześniu 1939 roku została tu rozbita jednostka wojskowa która ruszyła na wojnę z mojego Rzeszowa, a parę lat później ukraiński nacjonalizm nie mógł znieść że większość wsi zamieszkiwali Polacy.
Tu dochodziło wielokrotnie do frontalnego oblężenia wsi.
Mieszkańcy tej wsi, mając w pamięci zbrodnie do jakich tu dochodziło, utworzyli izbę pamięci na wolnym powietrzu.
.
https://lh3.googleusercontent.com/-71KB7SDjNk0/V4u9PvYepNI/AAAAAAAAIC8/ftTwjJVBsWklcmbPtihAHnAVSKu5g2BbgCCo/s720/hm.P1050269.jpg
.
Na tych tablicach można doczytać się wielu faktów, z datami i nazwiskami. Odwrotnie niż w publicznych mediach tu zbrodnia nazwana jest zbrodnią i pokazuje się że odpowiedzialną za nie jest UPA , której weterani tak są gloryfikowani w obecnej Ukrainie.
.
https://lh3.googleusercontent.com/-fHJGJIHT4Bk/V4u9PQD_svI/AAAAAAAAIC8/vuFJJ9V-ugw4yiRmII9ZS6kqwraSRnVqQCCo/s720/hm.P1050268.jpg
.
Odrobiwszy kolejną lekcję historii zostawiamy za sobą Borownicę z nadzieją że tu kiedyś uda się powrócić, choćby po to aby odnaleźć pomnik żołnierzy.
.
Droga wspina się mocniej pod górę, a na grzbiecie przecinamy szosę z Dynowa do Birczy.
Śliczne krajobrazy Pogórza Przemyskiego przykrytego dużymi połaciami lasów, wśród których złocą się dojrzewające zboża.
Poniżej widok z krzyżówki na Borownicę.
.
https://lh3.googleusercontent.com/-t5SlZ0SZEao/V4u9PzI49qI/AAAAAAAAIC8/6hw9pGYajgE29HsoG9KAHpGx4SIY52O2ACCo/s720/hm.P1050271.jpg
Mieliśmy podobnie, jadąc powoli tą dróżką każdy z nas starał się przypomnieć kiedy tu ostatnio był i co zapamiętał.
Ja z poprzedniego pobytu w tym rejonie ( 7 lat temu) zapamiętałem szeroką aleję wysadzaną drzewami i cały czas jej wypatrywałem.
.
https://lh3.googleusercontent.com/-N4StqtkO59A/V4u9KyQr1MI/AAAAAAAAIC8/TdB7yqt2NHM9h_K4FvM89VZfb5ao79BnQCCo/s720/hm.P1050238.jpg
........
Jest aleja, przy czym z tą szerokością to przesadziłem. Okazałe dęby tworzą piękny szpaler. .
41134 .... Heniu , Piękne okolice wybrałeś , czy to ta aleja 5 lat temu , jeszcze bez asfaltu.:grin:
don Enrico
24-07-2016, 21:59
41134 .... Heniu , Piękne okolice wybrałeś , czy to ta aleja 5 lat temu , jeszcze bez asfaltu.:grin:
Wygląda, że to ta sama, a ten asfalt to nie leży na całej długości , gdzieś w połowie aleji zamienił się w szuter.
don Enrico
25-07-2016, 20:29
Po przejechaniu krzyżówki z główniejszą drogą wjeżdżamy na kamienistą drogę która prowadzi w dół do wsi Żohatyń. Rowery radośnie podskakują na kamieniach nabierając coraz większej prędkości. Wraz z pierwszymi zabudowaniami pojawia się asfalt i rowery się uspokajają. Na jednym z budyneczków wisi napis , że tu jest sklep. To okazja na odpoczynek, sklep co prawda jest zamknięty, ale czarodziejski przycisk robi swoje bim-bam i wkrótce wychodzi pani z sąsiedniego domu.
Można spełniać swe marzenia o płynach i lodach kontemplując okolice z poziomu ławeczki.
Po tym relaksie droga poprowadzi nas do skrzyżowania gdzie znajdujemy zagubione oznaczenia trasy GreenVelo
.
https://lh3.googleusercontent.com/-dqaRmOEPf7I/V4u9QWR_y6I/AAAAAAAAIC8/aoAJ97k8O0QaNzZ5X2h9jXdEEjr666gdgCCo/s720/hm.P1050273.jpg
.
Hura , znowu jesteśmy na udostępnionym szlaku. Jedziemy więc dalej , patrząc na mapę wiemy , że niedługo przyjdzie się nam rozstać z nim.
Przegapiliśmy boczną dróżkę która nas interesuje , ale zaraz wracamy do niej. Myk polegał na tym że dochodziła jako polna , ale już po 100 metrach pojawił się na niej asfalt. Ta dróżka biegnie doliną pomiędzy dwoma pasemkami wzniesień. Jest wąziutka , ale to nam nie przeszkadza, bo ruch pojazdów jest znikomy, a właściwie to go nie ma.
.
https://lh3.googleusercontent.com/-c_Deto715rk/V4u9Q1gOPlI/AAAAAAAAIC8/Wxj0tTE66IUAeD_xvxKvnGBCb_EyDmMbQCCo/s720/hm.P1050274.jpg
.
Kilka samochodów stało wciśniętych w pobocza, jak się okazało to grzybiarze ruszyli w penetrowanie lasu.
Tak więc nie niepokojeni przez nikogo docieramy do miejsca gdzie na przydrożnym placyku zaczyna się ścieżka przyrodnicza Kopaniny, ale nie idziemy na nią tylko wkraczamy znów na kamienistą drogę która stromo pnie się w stronę leśniczówki w Dylągowej.
Tu rezygnujemy z asfaltu biegnącego przez wieś i wybieramy szutrową drogę która okrąża całą wieś.
Na przydrożnym drzewie można zobaczyć oznaczenia niebieskiego szlaku , z którym nam wkrótce nie po drodze.
.
https://lh3.googleusercontent.com/-S4NtrTJ2vcQ/V4u9RG42qzI/AAAAAAAAIC8/IoXUi-sJnagjXUXpA0mO2C4EroV2dKrZwCCo/s720/hm.P1050277.jpg
.
Nic to , jazda grzbietem kolejny raz pokazuje piękne podkarpackie krajobrazy.
.
https://lh3.googleusercontent.com/-NdnJ2G73fkg/V4u9RUcJozI/AAAAAAAAIC8/mDXLUi2S-wMK7VbofxWHOpcFGnUZVh29wCCo/s720/hm.P1050278.jpg
.
Po okrążeniu całej wsi Dylagowej znów wpadamy na asfaltową drogę która zjeżdża do doliny Sanu, a zjazd jest dość długi i rozpędzamy maszyny do niebotycznych prędkości. To pewnie dlatego nie zauważyliśmy dzwonnicy parawanowej czyli pozostałości po dawnej cerkwi w Pawłokomie. To chyba w tym miejscu doszło do spotkania dwóch prezydentów Kaczyńskiego i Juszczenki, spotkania które zamiast pojednać zostawiło wiele kontrowersji.
Zatrzymujemy się dopiero przy kościele , więc oglądamy jego otoczenie i tablice pamiątkowe.
Teraz został nam ostatni odcinek wzdłuż Sanu powrót do Dynowa. Mały skrót okazał się wydłużeniem drogi a potem jeszcze jedna górka co spowodowała zwiększony oddech i zadyszkę, by w końcu dotrzeć na stację kolejową gdzie czekał na nas samochodzik. Załadowaliśmy do niego rowery i poszliśmy zobaczyć rozpoczynający się obok jarmark czyli imprezę o nazwie "Dni Dynowa" Fajnie, tyle ciekawych prowincjonalnych atrakcji.
Został rzut oka na licznik który wskazał przejechane 63 km co zajęło nam jedynie 7 godzin.
Pozostanie w pamięci zapis świetnej wycieczki, ot takiej sobie wycieczki.
Wojtek Pysz
25-07-2016, 22:02
Po przejechaniu krzyżówki z główniejszą drogą wjeżdżamy na kamienistą drogę która prowadzi w dół do wsi Żohatyń.
Ostatnio wpadłem w nałóg dokładnego czytania relacji z wycieczek (szczególnie rowerowych) i wyszukiwania, do czego by się można przyczepić:-) Ten Żohatyń to jest Żohatyn! Taka tablica niekoniecznie musi być dowodem.
http://ciekawe.tematy.net/2007/img/IMG_2832-900.jpg
Przy tej drodze, jeszcze 10 lat temu, stała taka chata ze stodołą, zamieszkana. Może jeszcze stoi.
http://ciekawe.tematy.net/2007/img/DSC_3050-900.jpg
don Enrico
25-07-2016, 22:34
Ostatnio wpadłem w nałóg dokładnego czytania relacji z wycieczek (szczególnie rowerowych) i wyszukiwania, do czego by się można przyczepić:-) Ten Żohatyń to jest Żohatyn! Taka tablica niekoniecznie musi być dowodem.
http://ciekawe.tematy.net/2007/img/IMG_2832-900.jpg
(...)
A powiem Ci , że jest to przypadłość STARYCH PIERDOŁÓW , do których mogę Cię wpisać.
Czepiają się tacy , że Kiełczawa nazywa się teraz Kielczawa, albo Balniczek zmienia płeć, albo Szczerbin jest nazywany Szczerbinem ....ect.
Ja się cieszę że komuś chce się czytać moje relacje, a jak je czyta szczegółowo to tym bardziej się cieszę.
a młodsze szeregi też mogą kiedyś awansować do zaszczytnych szeregów S P tylko muszą się wykazać.
.
p.s poprawna nazwa miejscowości do której zjechaliśmy brzmi Żohatyn
komisaRz von Ryba
25-07-2016, 23:44
znaczy był zjazd w miejscowości Żohatyn
znaczy będzie się działo ...
do zaszczytnych szeregów S P nawet nie śmiem pretendować ale i tak relację czytam z uwagą :)
i tak o tej alei jeszcze chciałam...:mrgreen:
kiedyś przy jakiejś okazji też się zastanawialiśmy skąd się wziął pomysł na sadzenie drzew przy drodze i wtedy trochę poczytałam o tym a teraz podobny temat tutaj zaistniał więc mi się przypomniało. Z tego co pamiętałam to rzeczywiście w Prusach najwcześniej zaczęło to być powszechne i obowiązkowe ale w innych rejonach też sadzono. W II RP też takie prawo obowiązywało na całym terytorium. Teraz przy okazji doszukałam, że wcześniej w Galicji też tak było - chociaż jest mowa tylko o okręgu krakowskim. Ale biorąc pod uwagę, że wschodnia Galicja starała się nadążać za modą myślę, że tam też sadzono. Więcej o alejach tutaj:
http://aleje.org.pl/pl/o-alejach/44-historia-alej?showall=1&limitstart=
Ale w wypadku Ulucza masz rację. Ta aleja prowadziła do dworu. Tak przynajmniej wynika z tego opracowania:
http://www.acta.media.pl/pl/full/15/2015/000150201500014000030013700146.pdf
(http://www.acta.media.pl/pl/full/15/2015/000150201500014000030013700146.pdf)
don Enrico
26-07-2016, 22:26
(...)
Ale w wypadku Ulucza masz rację. Ta aleja prowadziła do dworu. Tak przynajmniej wynika z tego opracowania:
http://www.acta.media.pl/pl/full/15/2015/000150201500014000030013700146.pdf
(http://www.acta.media.pl/pl/full/15/2015/000150201500014000030013700146.pdf)
Dzięki , znowu coś fajnego się dowiedziałem.
.
Dla uzupełnienia przytoczę jeszcze historyjkę.
Opisywany rejon wycieczki w czasach rozbiorowych to była Galicja wchodząca w skład Cesarstwa Austo-Węgierskiego.
Pewien człowiek niezadowolony z panujących wówczas porządków nazwał publicznie cesarza STARYM PIERDOŁĄ. Rzecz doniesiono do władz i skierowano do sądu z pozwem o obrazę władzy. Austryjacki sąd chcąc wydać właściwy wyrok, miał problem z interpretacją tego określenia, zwrócił się więc najbardziej uczonych w języku polskim, czyli do właściwych profesorów Uniwersytetu Jagiellońskiego. Ci zebrali się na posiedzeniu i po debacie odpowiedzieli sądowi że określenie stary pierdoła oznacza "dobrotliwego staruszka"
Powered by vBulletin® Version 4.2.1 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.