Zobacz pełną wersję : Nic ciekawego
Od wiosny nie byłem w Bieszczadach, nawet wakacje spędziłem jakby mniej wędrowniczo, trochę rozczarowany wynikiem z przeprowadzonego testu, w jaki sposób pilnowane są nasze granice. Trasę, którą tu opiszę, miałem wykonać jeszcze w lipcu, ale zamiar powółczenia się po tym rejonie już długo kołatał mi się po głowie. Kiedyś, przy opisie wędrówki przez Hyrlatą wspominiałem, że mocno zaintrygował mnie artykuł Szymona o jego poszukiwaniach Kowalowej Kaplicy. Drugim punktem który chciałem odwiedzić był pewien cmentarz wojenny...
Tak więc w sobotę rano parkuję pod leśniczówką Balnica przy pomniku upamiętniającym kurierów. Jest zimno, tylko 9st, a ja z premedytacją - opierając się na prognozach na dalszą część dnia - ubrałem się dość lekko.
Szybki marsz pozwala się rozgrzać i już dochodząc do Kowalowej Kaplicy jest mi ciepło. Do Kaplicy prowadzą udogodnienia, które nie wszystkim się tu na forum podobają - nawet Balniczkę przekracza się po mostku. Obmywam wodą oczy (ślepnie już człowiek na starość więc może pomoże) i gramolę się po schodkach na stokówkę.
Przed cerkwiskiem dogania mnie rowerzysta, ale tylko krótkie przywitanie i pędzi dalej. Po chwili słyszę muzykę - to drugi kolarz tak rozkoszuje się bieszczadzką przyrodą. I już nie dziwię się, że na cerkwisko nie wstąpili. Ja skręcam i po chwili już jestem wśród łanów barwinka. Czytając o tych terenach przed wędrówką oglądałem też zdjęcia i nawet trochę się martwiłem, że pewnych miejsc nie znajdę - bezpodstawnie. Wszystko zrobione pod turystę, nie ma jak zabłądzić. Dopiero drogowskaz kierujący na krzyż pańszczyźniany był wyrwany, ale mapa poprowadziła prawidłowo...
Już wcześniej idąc wzdłuż sągów drewna starałem się im w miarę dokładnie przyglądać w poszukiwaniu nadobnicy alpejskiej. Chciałbym ją zobaczyć na własne oczy i mam nadzieję, że nie potrwa to tak długo jak inne pozycje z mojej osobistej listy do odnalezienia. W tym roku udało mi się 2 sprawy "odfajkować" za jednym zamachem - przez ponad 30 lat nie udawało mi się znaleźć kozaka czerwonego (i nie wchodzę tu w niuanse "kolorowości" - byle nie był brązowy) a ostatnio z niewielkiego zagajniczka wyciągnąłem dobre parę kilo okraszone na dodatek okratkiem australijskim :-)
Odwiedzam jeszcze dwa przystanki ścieżki przyrodniczej Udava-Solinka - jeden to stanowisko Kosaćca syberyjskiego (oczywiście o tej porze roku mogłem się o tym dowiedzieć tylko z tablicy) a drugie nad bobrowiskiem. Swoją drogą - zbyt wiele podobnymi ścieżkami się nie włóczyłem, kojarzę parę z MPN i BdPN. Jeden wniosek mi się nasunął - parki organizują takie ścieżki, wyznaczając tylko przystanki w terenie i trzeba mieć ze sobą gdzieś pozyskane broszury, by wiedzieć co konkretnie w danym miejscu chcieli pokazać. W przypadku ścieżki po której się poruszałem, a którą przygotowali leśnicy, wszystkie informacje są na tablicach ulokowanych w terenie - duży plus.
Doszedłem do jedynego zabudowania przy granicy. Jak zawsze, nie chciałem nikomu zawracać 4 liter i przerwę zrobiłem sobie na stacji kolejki. Już wychodząc z lasu uderzył mnie widok straganów postawionych przy torach. Na szczęście nie było nikogo, widocznie kolejka nie miała w najbliższym czasie tu dojechać.
Graniczny jak to graniczny - bardzo łatwy do nawigacji szlak, szczególnie jak się ma mapę z oznaczonymi słupkami granicznymi. Po drodze zostawiłem maślaki ale jak już napatoczył się kozak, to nie darowałem, mimo sporej odległości do celu. Na szlaku całkowite pustki, mi w cieniu bardzo dobrze się szło, choć towarzysz jednak odczuwał temperaturę. Miałem dla niego wodę na wypadek jeśli w terenie nie mógłby jej znaleźć.
Doszliśmy w końcu pod drugi z głównych celów wędrówki - cmentarz z WW położony pod Wierchem nad Łazem. Tu zaplanowany był dłuższy odpoczynek, na którym okazało się, że zapas wody dla towarzysza się kończy i trzeba było coś wykombinować. Postanowiłem dociągnąć do Wysokiego Gronia i stamtąd już nie iść na Głęboki Wierch (który na wiosnę odwiedziłem przy okazji organizowanej przez Słowaków imprezy p/t Turistický pochod po bojisku I. sv. vojny) tylko z Gronia pociągnąć na przełaj w kierunku stokówki. Przełaj to był przez jakieś 300m, później natrafiłem na drogę zrywkową i nią doszedłem do stokówki, gdzie znów poszukiwałem nadobnicy na sągach złożonego drewna.
Stokówką nie dało się iść - słońce mocno przygrzewało - i już po chwili zdecydowałem się iść w cieniu równolegle lasem. Wolniej się szło ale w sumie się opłaciło - poza paroma normalnymi już dla mnie grzybami znalazłem kozaka białego - wg wiki u nas niewystępującego :-)
W planach miałem jeszcze pooglądanie wiekowego mostu na dawnym przebiegu torowiska wąskotorówki i położony dalej przepust. Most o tej porze roku nawet po zejściu do Magurycznego jest skutecznie maskowany przez przyrodę a o przepuście to nawet nie ma co wspominać. Po powrocie do mostu ponownie dłuższy odpoczynek i mojemu towarzyszowi udało się złapać parę chwil snu. Chciałem mu zrobić zdjęcie ale - gdy tylko się ruszyłem - już patrzył, czy czasem go nie opuszczam, więc ruszyliśmy na cmentarz w Woli Michowej...
Po wizycie na cmentarzu zostały nam jeszcze dwa punkty do odwiedzenia. Pierwszym było cerkwisko w Woli Michowej. I tu również przyroda nie pozwoliła na poszukanie śladów przeszłości, za to pokrzywy na łące bardzo chciały wspomóc moją odporność. Ale był jeden plus z odwiedzenia cerkwiska - po drodze był niewielki stawek, w którym mój towarzysz mógł się ochłodzić.
Od cerkwiska kawałek maszerowaliśmy drogą by później skręcić w stronę przełęczy Żebrak - miałem w planach odwiedzenie kirkutu. Czytając o nim wiedziałem, że nie będzie łatwo do niego dotrzeć, ale nie myślałem, że będę musiał nadłożyć aż tyle drogi. Nie udało się pójść na przełaj, bo były ogrodzone pastwiska dla koni a dalej dość strome i zarośnięte zbocze potoku. W pewnym miejscu zobaczyłem przybitą do drzewa deskę z mocno już zatartym napisem "CMENTARZ" ale kierunku za bardzo nie pokazywała a i ścieżki nie udało mi się wypatrzeć. Doszliśmy do mostu, z czego towarzysz był zadowolony, bo mógł się zmoczyć a ja uzupełniłem wodę przeznaczoną dla niego na koniec wędrówki. Za mostem przeszliśmy przez łąkę i po pokonaniu elektrycznego pastucha mogliśmy już ciągnąć w stronę położonego na grzbiecie kirkutu. Kirkut niestety jest dostępny dla koni i jego dewastacja postępuje.
Pierwotny plan, by na przełaj iść w stronę kościoła w Woli Michowej odwidział mi się i wracając prawie po śladach doszliśmy do drogi głównej. Stamtąd zostało nam jeszcze ponad 2km bicia asfaltem i wreszcie mogliśmy odpocząć w cieniu pod wiatą na parkingu.
A wracając do tytułu - dla mnie nie było to odfajkowanie terenu, którego jeszcze nie znałem. Znalazłem to, co chciałem znaleźć, dodatkowym bonusem obdarzyła mnie przyroda. Tak wybrana trasa również pozwoliła na wędrówkę z dala od ludzi. Tytuł taki przyszedł mi do głowy przyglądając się zachowaniu napotkanych w Balnicy rowerzystów.
A spoglądanie na cyferki (o czym kiedyś don Enrico pisał) utwierdziło mnie w jego trafności.
diabel-1410
14-09-2016, 21:43
Grzybki piękne a i relacja tylko z przekory ma tytuł jaki ma.Kilka lat temu sam próbowałem znaleźć cerkwisko i pokrzywy mnie odstraszyły :-)
No i "Kasztanowy" jak zwykle piękny :))
Waldemar
15-09-2016, 18:35
Fajna relacja!
Czy masz może jakieś informacje o cmentarzu, który jest też pod Wierchem nad Łazem, ale na wschód od słupka I/62?
https://xyvzww.by3301.livefilestore.com/y3mE8K0h8NQjr55Zf1vj27JmX-E5tlD-ka4DxBoqWmK_lcQRM6nrh2a8M8Q9TLTy6QBA6VCYcmUunv5XvK QxiZWw9Pfrcm_M2EsO0lwwydfCI6Un9Dl94SNQOVC9XbIxhssj pJt3ZreYKBymNOteBJNZkOGrR6Xf-xCwoylTjUDwn0?width=541&height=660&cropmode=none
Od paru lat jest pokazywany ten cmentarz na mapach, ale nie mogę nigdzie niczego o nim znależć...
Bo prawdopodobnie go nigdy nie było, bądź już nie ma po nim śladu - tak mi mówił pewien leśnik z Komańczy, dość mocno zaangażowany w sprawy cmentarzy z WW położone w masywach leśnych.
Zresztą - ten zaznaczony punkt widokowy na wschód od słupka 61 to też raczej jakaś pomyłka - ja tam nic nie widziałem, bo drzewa zasłaniały :-)
Wojtek Pysz
16-09-2016, 20:38
Tytuł taki przyszedł mi do głowy przyglądając się zachowaniu napotkanych w Balnicy rowerzystów.
Bo jak się za na rowerze szybko jedzie, to rzeczywiście nic ciekawego nie da się zobaczyć. Trzeba jechać tak z umiarem. Bo gdy za wolno - to się człowiek przewróci:-)
A w sprawie cmentarza "pod Wierchem nad Łazem, ale na wschód od słupka I/6" . Też go szukałem, bez roweru. Dość metodycznie, chodząc wzdłuż i wszerz z odstępem ok. 10 metrów. I żadnych śladów nie wypatrzyłem. Krajobraz jest tam taki: http://ciekawe.tematy.net/2014/rabe/slides/P1030759.JPG, http://ciekawe.tematy.net/2014/rabe/slides/P1030761.JPG
Na tegorocznej mapie Compassu do miejsca oznaczonego sybmolem cmentarza dochodzi od Balnicy droga. I ta droga tam rzeczywiście jest: http://ciekawe.tematy.net/2014/rabe/slides/P1030765.JPG
Waldemar
16-09-2016, 21:10
Dziękuję za informacje ws cmentarza! Rano wysłałem e-maila do Compassu z prośbą o komentarz na temat pojawienia się tego symbolu w tym miejscu. Na mapie z 2009 nic takiego tam nie ma.
zbyszek1509
16-09-2016, 23:32
... Na tegorocznej mapie Compassu do miejsca oznaczonego sybmolem cmentarza dochodzi od Balnicy droga. I ta droga tam rzeczywiście jest: http://ciekawe.tematy.net/2014/rabe/slides/P1030765.JPG
Lub od Woli Michowej
41446
i od Wierchu nad Łazem, pozwala skutecznie zacierać za sobą ślady :-)
41447
Bo jak się za na rowerze szybko jedzie, to rzeczywiście nic ciekawego nie da się zobaczyć. Trzeba jechać tak z umiarem. Bo gdy za wolno - to się człowiek przewróci:-)
:-)
Masz rację, ale tym rowerzystom nie zależało, by cokolwiek w Bieszczadach zobaczyć. Dobitnie świadczyło o tym radio na kierownicy
A w sprawie cmentarza "pod Wierchem nad Łazem, ale na wschód od słupka I/6" . Też go szukałem, bez roweru. Dość metodycznie, chodząc wzdłuż i wszerz z odstępem ok. 10 metrów. I żadnych śladów nie wypatrzyłem.
Zaszokowałeś mnie tymi zdjęciami - pewnie nie mniej, niż jeśli byś ten cmentarz odnalazł. Jaki masz sposób na przechowywanie i katalogowanie zdjęć, by w potrzebie wygrzebać ze wszystkich to właściwe, a w sumie mało charakterystyczne zdjęcie?
Dziękuję za informacje ws cmentarza! Rano wysłałem e-maila do Compassu z prośbą o komentarz na temat pojawienia się tego symbolu w tym miejscu. Na mapie z 2009 nic takiego tam nie ma.
Kiedyś próbowałem ich podpytywać, czy mogą mi udostępnić informację, na podstawie czego nanieśli oznaczenia (chodziło mi o cmentarz z WW i jakiś inny oznaczony między Terpiakiem a Baranim niedaleko Łupkowa) Nic nie odpowiedzieli. Czasami reagują na zgłaszane poprawki prawidłowo, czasami nie reagują (np. krzyż w Zubeńsku) a czasami reagują odwrotnie niż byśmy tego chcieli - podałem im kiedyś właściwą lokalizację cmentarza w Rudawce Jaśliskiej to na następnym wydaniu mapy nie było go wcale...
Wojtek Pysz
18-09-2016, 11:42
Jaki masz sposób na przechowywanie i katalogowanie zdjęć, by w potrzebie wygrzebać ze wszystkich to właściwe, a w sumie mało charakterystyczne zdjęcie?
Program Fotoalbum firmy FotoTime (pewnie inne też) pozwala odnaleźć w ciągu paru sekund zdjęcia według daty i godziny wykonania, nazwy miejscowości, słów kluczowych, współrzędnych geograficznych. Zachowane ślady GPS, oglądane na tle mapy, pozwalają szybko przypomnieć sobie, gdzie się chodziło/jeździło.
Ciągnie mnie znów w te rejony, bo przeczytałem ostatnio o cmentarzu pod Rydoszową a i na Lidarze coś ciekawego na granicznym jest do sprawdzenia.
Poniżej załączony zrzut tekstu o tym cmentarzu. Nie wiem, z kiedy jest artykuł, ale słyszałem o akcji zamówienia 10 krzyży do postawienia na różnych cmentarzach i teoretycznie powinny być one już wszystkie ustawione.
Czy rzeczywiście jest oznaczone jakieś dojście do tego cmentarza?
https://images90.fotosik.pl/218/6bb0d3749c03556amed.jpg (https://www.fotosik.pl/zdjecie/6bb0d3749c03556a)
Powered by vBulletin® Version 4.2.1 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.