Zobacz pełną wersję : Mocno spóżniona relacja z krótkiego wyjazdu.
partyzant
17-02-2017, 19:04
Coś ostatnio na forum zastój i tylko planowany KIMB rozpala emocje. Może właśnie dlatego przypomniał mi się wyjazd sprzed paru lat.
Było tak:
Nie miałem z kim jechać, no może był jeden zgryzliwy tetryk, którego tym razem pominąłem.
Do bagażnika włożyłem stary składak i trochę na wariata ruszyłem na południe. Właśnie w południe znalazłem się przy rondzie Danuty, która sprzedaje w tym sklepie grubo ponad 40 lat:
42610
...to własnie ona sama opowiedziała mi o całej tej historii z rondem, które dla niej zbudowała jakaś(?) młodzież. Ma kobieta figurę, fiu, fiu...
Po zakupie celestynki na drogę, ruszyłem dalej.
Na parkingu przed wjazdem do Łopienki wyjąłem składak, poskręcałem, zjadłem trochę zapasów i około 14:oo hajda rowerkiem na Sine Wiry.
Owszem, po drodze parę razy zerknąłem na Wetlinkę ale interesował mnie Jaworzec. W pewnym momencie zamiast szutru pojawił się idealny asfalt, idealny dla roweru, ma się rozumieć.
42611
Choć stan wody w Wetlince nie był wysoki, to przejście na drugą stronę było nieco problemowe. Możliwe, że także to spowodowało moją decyzję o udaniu się w dalszą drogę. Chciałem do sklepu w Kalnicy.
Droga sama ciągnęła mnie naprzód:
42612
Sklep trochę mnie rozczarował. Pani nie próbowała podtrzymywać rozmowy, wkrótce weszli jacyś klienci, ja wyszedłem na zewnątrz. Tu również nie udało mi się nawiązać kontaktu z miejscowymi, bo zdaje się przybyłem o parę pryt za póżno. Pojechałem w kierunku obwodnicy...cdn...
partyzant
17-02-2017, 20:21
Po dotarciu do obwodnicy skręciłem, rzecz oczywista, w kierunku Cisnej.
Z racji, że jadąc pod górkę spociłem się jak mysz, to i zdjęć nie chciało mi się robić. Przede mną była premia górska na Przysłupiu. Rowerek do tej pory sprawował się dobrze, jeno od teraz zaczęło skrzypieć przednie kółko.
Pod samą przełęcz musiałem rower podprowadzić, bo niestety Wigry nie posiadają przerzutek.
Na mapę specjalnie nie patrzyłem ale wydawało mi się, nie bez racji, że najgorsze mam już za sobą. Teraz z górki!
Co to się działo, co się działo...pół kierowców wprost ze śmiechu się skręcało...a jak by mi się skręciło przednie koło, to już wszystkim by nie było tak wesoło...
Pędziłem z taką szybkością, że samochody osobowe co prawda mnie mijały, ale żeby aż tak szybko, to nie. I świat byłby idealny gdyby nie ten fałszywy zgrzyt w przednim kole.
Wolności, ty nad poziomy wylatuj...co jo godom, lepiej nie...
Zanim się obejrzałem byłem już w Dołżycy. Tu oczywista skręciłem w prawo, w kierunku samochodu. Wcale nie było zle jechać. Droga do Buka raczej niewidocznie opada w dół, tak że wystarczyło dobrze podkręcić z górki, żeby wziąć następne wzniesienie. Gdy byłem pewny swego, postanowiłem coś jednak uwiecznić:
42613 42614
Jako, że były to ostatnie dni pazdziernika, to musiałem szybko myśleć o noclegu, nie miałem jeszcze niczego na oku.
Być tak blisko Łopienki i nie odwiedzić jej, to grzech. Tu musiałem jednak wejść w konflikt z sumieniem bo pojechałem dalej samochodem. Przypomniałem sobie wtedy zdarzenie sprzed paru lat, gdzie byłem świadkiem jak zakonnica zatrzymała się przed znakiem zakazu i poczęła biedna czytać kto może, a kto nie może jechać dalej. Nie wiem czy nie zmyliły jej moje spodnie i plecak moro, bo spojrzała jakoś tak błagalnie a ja wspaniałomyślnie pozwoliłem i gdy zapytała kto pozwala to odpowiedziałem, że sołtys(wtedy było to zgodne z prawdą).
Po drodze tradycyjne pstryk:
42615 42616 42617 ...przekonałem się na własne oczy, że jednak pęka...raczej niegroznie (?)...
Następnie odwiedziny świątyni, która na szczęście jest zawsze otwarta, w środku zapalone świece, cisza i jeszcze ... no właśnie ...
Teraz nie wiem, czy miałem plan wcześniejszy o spaniu na bazie, czy klamka zapadła wtedy? Ważne, żeby się spieszyć,
żeby dotrzeć na miejsce nie wchodząc niedżwiedziom w drogę...cdn...
partyzant
17-02-2017, 21:10
Gdy już dojechałem najdalej gdzie można, okazało się że raczej nie będę sam. Obok stał już jeden samochód. Ledwo wyjąłem plecak a tu nadchodzi para turystów:
- z bazy?
- z bazy.
- ktoś jest?
- niezupełnie...(???!)
- może pączka?
- no może...
Co mogło znaczyć niezupełnie i że ludzi nie ma, ale nie będziesz sam?!
Księżyc zdążył wznieść się już dość wysoko:
42618
Postanowiłem zjeść kolację złożoną ze zdrowych, częściowo domowych produktów: chleb opolski, szparagi, golonka, mineralna i dużo herbaty...
42619
Po zaspokojeniu pierwszego głodu postanowiłem rozpalić w kominku, co o dziwo się udało:
42620
Zdaje się, że dym podrażnił nozdrza jakiegoś spóżnionego jelenia, bo wcale niedaleko, gdzieś w lesie za umywalnią rozległ się ponury ryk, zupełnie niepodobny do ryku jelenia, no ale w końcu pazdziernika jelenie mają prawo ryczeć trochę inaczej, to miło że dotrzymuje mi towarzystwa. Dzisiaj myślę, że naiwność ludzka nie zna granic.
A może to o nim myślało tych dwoje, czy możliwe?
Czas przygotować sobie posłanie na stryszku i... no tak , teraz rozumiem:
42622 42621
Kocięta jeszcze nie patrzyły na oczy. Całą noc dobiegało piszczenie, mlaskanie, szczególnie gdy kocica wychodziła na stronę. Tamci dobrzy ludzie zrobili jej duży zapas mleka i kiełbasy ale golonką nie pogardziła, wcinała z dużym apetytem, z czego wnoszę że mam coś z kota.
Noc upłynęła mi spokojnie i w miłym towarzystwie...cdn...
Mocno spóźniona ale.... dobrze idzie:?:
Ryk jelenia w pobliżu o tej porze roku zawsze powoduje u mnie zdecydowane zwiększenie częstotliwości i znaczne wydłużenie kroków. Przecie on nie wie, że ja nie łania:shock:
don Enrico
17-02-2017, 22:27
(...)
Na parkingu przed wjazdem do Łopienki wyjąłem składak, poskręcałem, zjadłem trochę zapasów i około 14:oo hajda rowerkiem na Sine Wiry.
(...).
Pomysł z rowerkiem jest bardzo fajny.
Żadne tam wyścigi czy rekordy, po prostu spojrzenie z innej perspektywy.
partyzant
18-02-2017, 10:20
Ranek wstawał śliczny, liryczny i apetyczny a na dodatek po głowie chodziła mi piosenka ...wstawaj szkoda dnia.
To był ten czas, w którym na Korbani powstała wieża widokowa, więc nie miałem kłopotu z obraniem kierunku wycieczki:
42623 42624 42625
Poranne słońce dodaje dolinie niezapomnianego uroku, szkoda tylko że mój stary aparacik jest tak niedoskonały:
42626 42627 42628
Maszerowałem pustą drogą aż moim oczom ukazała się nowa wiata, która znajduje się na początku nowego szlaku:
42629 42630 42631
Droga zaczęła mi się dłużyć i myślałem, że coś jest nie tak. Ta ścieżka zdecydowanie nie jest najkrótszą drogą na szczyt. Inna sprawa, że idąc bez towarzystwa droga zawsze się dłuży.
Po pokonaniu licznych trawersów, droga zaczęła iść bardziej stromo, to zwiastowało bliskość celu:
42632 ...cdn...
partyzant
18-02-2017, 12:42
Oficjalne otwarcie wieży i uroczyste przecięcie wstęgi miało się raczej dopiero odbyć:
42633 42634 42635
Widoki z wieży były bardzo ładne, chociaż klarowność powietrza nie była najlepsza:
42636 42637 42639
Było sucho, więc nie robiłem brudnych śladów, a schron też zostawiłem bez podpisu:
42640 42642
Usiadłem na ławce przy wypalonym ognisku, czekając na pierwszych turystów. Podziwiałem fanty pozostawione na pieńku, przez poszukiwaczy skarbów.
Czekałem jakąś godzinkę ale nikogo się nie doczekałem, więc postanowiłem wracać.
Po kilku minutach puknąłem się w głowę, ze idę tą samą drogą. Zmieniłem kierunek tak żeby nie iść tym samym szlakiem, tylko wracać najkrótszą drogą do Tyskowej.
...cdn...
partyzant
18-02-2017, 13:12
Gdy człowiek skraca drogę i stara się trzymać właściwy kierunek, to znany turystom niejaki Błądzoń, stara się za wszelka cenę odwracać naszą uwagę,
tak żeby pokrzyżować nam plany:
42643 42644
Tym razem nie miał szans, świeciło słońce a i teren był mi trochę znany. Wyszedłem tam gdzie planowałem:
42645 42646 42647
W drodze powrotnej obowiązkowy przystanek przy kapliczce na Chyrczy i dalej na polanie nad Łopienką:
42648 42649
Na wysokości ambony spotkałem pierwszych turystów a wkrótce widok cerkwi oznajmiał, że pętelka mojego przedpołudniowego spaceru domyka się:
42650 ...cdn...
Relacja świetna, ale ROWER - nie do pobicia. 8) Przypomniały mi się z dawnych czasów wycieczki rowerowe moim Wigry3. :mrgreen:
Czekam na ciąg dalszy.
sir Bazyl
21-02-2017, 18:55
Właśnie nadrabiam zaległości forumowe i spotkała mnie taka fajna niespodzianka w postaci relacji partyzanta! Dzięki i pruj dalej!
partyzant
22-02-2017, 23:05
Dziękując za wszystkie miłe uwagi na temathttp://cdncache-a.akamaihd.net/items/it/img/arrow-10x10.png (http://forum.bieszczady.info.pl/#67363536) tego wątku, muszę jednak wyznać niezbyt odkrywczą prawdę, że pamięć ludzka zawodna jest.
Co to ja robiłem dalej?
Wszystko wskazuje na to, że udałem się do Baru Na Zamościu. Tak, to wtedy ludzi w barze było bardzo dużo i dość szczęśliwie udało mi się zaparkować samochód. Gdy zawijałem żurek zauważyłem, że dość duża grupa przy jednym ze stołów jakoś dziwnie mi się przygląda. Po chwili podszedł do mnie pewien pan, przeprosił i zapytał czy może zamienić kilka słów:
- tak, proszę usiąść...
-wie pan, ja przepraszam ale my jesteśmy z lubelskiego i widzieliśmy, że przyjechał ktoś z naszą rejestracją i nie widzieliśmy gohttp://cdncache-a.akamaihd.net/items/it/img/arrow-10x10.png (http://forum.bieszczady.info.pl/#73820331) jak wysiadał. Szukaliśmy w tłumie odpowiedniego człowieka i wypadło na pana.
- wszystko się zgadza...mam na imię...
Rozmowa przebiegała w bardzo przyjaznej atmosferze wokół tematów nie tylko bieszczadzkich. Słuchałem i wcinałem zgodnie z przysłowiem: nie zawiążesz pyska wołowi młócącemu.
W grupie obserwujących, do których w końcu się dosiadłem, rozpoznałem znajome twarze. Okazało się, że dokładnie w tej chwili powinni być na szkoleniu z ARiMRhttp://cdncache-a.akamaihd.net/items/it/img/arrow-10x10.png (http://forum.bieszczady.info.pl/#9134638) w Rymanowie czy Iwoniczu(?) ale wybrali przyjemniejszą opcję. Pytanie zasadnicze - dlaczego sam? Gdy udzieliłem odpowiedzi, to Emi... ma więcej odpisów z jednego procenta.
Wkrótce wyruszyłem w dalszą drogę. Zanim dotarłem do Woli Michowej, to zatrzymałem się w Żubraczym przy Cichej Wodzie. Woda była cicha i zamknięta na cztery spusty. Z tym miejscem wiążą się bardzo miłe wspomnienia. Panią Małgorzatę poznałem gdy była już bardzo schorowana a zaawansowany alzheimer uniemożliwiał komunikację. Celina (Grażyna)Traktowała ją jak matkę. Ten życiorys! Warszawa, wojna, ratowanie Żydów, powstanie w którym straciła brata, pózniej ojca. Podobno sama była tego pochodzenia i o ile się orientuję, to jej wygląd to potwierdzał. Miała wtedy czternaście lat, w plecaczku niosła paczkę dolarów, poszły z matką do Niemców żeby wykupić Irenę Sendlerową. Pani Małgorzata zmarła w 2011 r.
W Woli Michowej pod sklepem toczyłem przegraną bitwę z myślami, co robić - jechać rowerkiem na Żebrak czy nie? Do przełęczy jest ciągle pod górę, rower nie spełnia wymogów technicznych. Gdyby ktoś mnie podwiózł(marzenie) w górę, to bym wracał lasem do Smolnika. Robi się jednak trochę póżno i mogę w lesie poplątać drogę na Maguryczne, bo tam mocno rozjeżdżone drogi zrywkowe, mogę z pośpiech zle wcelować a na korektę będzie mało czasu, składak to nie góral.
Ostatniej nocy koty parę razy robiły mi pobudkę więc w Smolniku postanowiłem zafundować sobie nocleg z prawdziwego zdarzenia:
42668
Zanim udałem się na spoczynek postanowiłem w towarzystwie kilku znajomych uszczuplić zapasy przygotowane na jutrzejsze grzybobranie z Kazkiem.
Henryk zna mój trunek i wie, że w odpowiedniej dawce jest zamiennikiem lekarstw:
42669
...mam nadzieję, że...cdn... nastąpi, choć nie aż tak prędko...
partyzant
08-03-2017, 11:53
Kilka słów usprawiedliwienia dlaczego ta przerwa:
-musiałem pozałatwiać kilka spraw. Na początek wybrałem się do miasta w Polsce, gdzie komunikacja miejska jest za darmo!!! Jest to miasto wojewódzkie w zachodniej części kraju. Nazwa bardzo podobna do mojego miasta wojewódzkiego, prawie identyczna, co tam jedna literka.
- kolejny punkt to już stolica gór a jego logo wygląda mniej więcej tak:
42765
...tu mieszają się style i gusta choć można znależć dobre klimaty i w knajpkach i na cmentarzu:
42766 42767
...wracajmy jednak do mocno spóznionej relacji...sobotę mamy za soba więc do powrotu zostało tylko pół niedzieli.
Tradycyjnie, jak zwykle w końcu pazdziernika, nie mogłem odmówić sobie rydzowiska. Droga do lasu wiodła łakami w górę:
42768 42769
...w lesie nie byłem sam, ale żeby nie być sam, nie mogłem nie mieć nic:
42770 42771
...w lesie, co trzy pary oczu, to nie jedna...
42772 42773
...dziś raczej tego grzyba bym nie brał, wtedy nie wiedziałem co to . Żeby było śmieszniej po drodze do domu spotkałem pana Kazia Nóżkę, który na moje zapytanie o nazwę...odpowiedział mi życzliwie ale nieco dyplomatycznie...cdn...
partyzant
08-03-2017, 12:15
Czas zakończyć nieco spózniona relację.
Jak zwykle po przyjściu z lasu zrobiłem remanent w rzeczach i wszystko co mi zbywało zostawiłem Kazkowi. Kiedyś może więcej o nim opowiem. Zdaję sobie sprawę, że nie należy on do osób o ustabilizowanym życiu. Sam sobie to życie skomplikował. Dwóch jego braci wracając zima zbłądziło, jeden zamarzł na śmierć, drugi ledwo śmierci uszedł, nie bez szwanku. Matka, która była ich oparciem zmarła rok temu.
Kazek może czasem i jest łobuzem ale w gruncie rzeczy to równy chłop i jest autentyczny.
Wracam sobie spokojny i zadowolona z wycieczki i nagle olśnienie... nic nie mam dla Emilki!!!
Muszę wstąpić do znanego kurortu po suweniren:
42774 42775
Teraz, po zakupach, już zupełnie spokojny powracam do domu...ale co to...ostatnio tu tego nie było:
42776 ...KONIEC.
partyzant
13-03-2017, 21:36
ERRATA:
Przyznaję się do poważnego błędu jakim jest stwierdzenie (domyślne), że Lubin to stolica województwa. Lubin ma KGHM- firmę bardzo bogatą, ma darmową komunikację miejską, ładną zabudowę, ciekawe zabytki
ale nie jest miastem wojewódzkim.
Jestem wychowany na ścianie wschodniej, to i naiwnie łączyłem Lubin z województwem lubuskim. Człowiek to się uczy całe życie.
Przeprasza się za błąd.
Powered by vBulletin® Version 4.2.1 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.