Zaloguj się

Zobacz pełną wersję : Zabrali mi autobus!!!



sir Bazyl
13-03-2017, 22:00
Zdrada Panie i Panowie! Zdrada!

Zabrali, z rozkładu skreślili, wycofali i już od dwóch miesięcy nie jeździ! :shock: Znienacka, bez zapowiedzi, bez konsultacji społecznych ze mną, bez litości! Porzucili wiernego pasażera na pastwę innych przewoźników, oferujących przejazd do Sanoka o porach nijak dopasowanych do dalszych połączeń w kierunkach jedynie słusznych!

Kęsim, kęsim, kęsim!:twisted:

W drugą niedzielę lutego chciałem wybrać się moim autobusem jadącym na Bukowiec, startującym z Rzeszowa o 6.45. Wieczorem w sobotę spakowałem mały plecak i na szczęście, jakimś bezwarunkowym odruchem, tchnięty przeczuciem albo raczej chęcią zaoszczędzenia kilku groszy (bo przez e-podróżnika często kupowałem bilet 50% taniej :razz:) wystukałem na ich stronie szukaj połączenia: Rzeszów – Berezka (bo tam chciałem wysiąść) i wyświetliło się nic czyli, że klapa. No dobra, pomyślałem - kurs przyspieszony więc może się tam nie zatrzymuje. No to Rzeszów – Myczków a tu też zero odzewu! Popsuło się czy co? Nie mogłem uwierzyć, że wychodzi, że nie jeździ, to wpisałem docelowo Bukowiec i stała się jasność a mnie ścięło jakby grom z jasnego nieba we mnie przywalił! Stało się! Armagedon, panika, załamka…a człowiek na głodzie!

Browar
13-03-2017, 22:16
No przecież jest w Sanoku Autosan, możesz sobie kupić nowy autobus. I znowu będziesz miał swój :twisted:

sir Bazyl
13-03-2017, 22:30
No przecież jest w Sanoku Autosan, możesz sobie kupić nowy autobus. I znowu będziesz miał swój :twisted:
Niedawno syndyk chciał całą fabrykę sprzedać, za długo zwlekałem z decyzją, wahałem się i ktoś mnie wyprzedził jak H9-tka furmankę :mrgreen:

sir Bazyl
13-03-2017, 23:17
…a człowiek na głodzie!
Na lokalnym rynku zostało jeszcze dwóch dealerów (Marcel i Neo (bus)) oferujących odlot, jakby to ujął poeta – w krainę łagodności. Neo postawił twarde warunki – spotkamy się w środku nocy, o czwartej trzydzieści albo zapomnij o ofercie. Marcel był bardziej ludzki i zaproponował piątą czterdzieści pięć. W Sanoku miał mnie przejąć Żaczek i poprowadzić torami do nieba bram. Ale nim je uchyliłem rozstając się z Żaczkiem w Rzepedzi , wylądowałem pięć po siódmej w Sanoku. Arriva pięć minut wcześniej zaoferowała obecnym na stanowisku, odjazd aż po niemalże Bieszczadów kres, czyli do Ustrzyk Górnych. Żebym się ze…spocił to nie dognam! Do spotkania z Żaczkiem godzina czterdzieści a tu srogi mróz szczypie i kąsa zajadle po tym i po owym.

Piskal
14-03-2017, 08:05
A bo chce wam się jeździć na takie zadupie? A propos, DALEKO JESZCZE DO KIMBU??!!!

Jimi
14-03-2017, 10:26
Ojej. Polecam artykuł - http://www.nowiny24.pl/bieszczady/a/ruszyla-akcja-bieszczady-to-nie-zadupie,11879090/

Nawiasem mówiąc, sama korzystałam już kilka razy z opcji Neo o 4.30 -nic przyjemnego -pomimo ciepłego i przestronnego autobusu przyjemnosc trwa ok 1 godziny. Po tym czasie, czyli po godzinnej drzemce, o 5.30 jest zawsze przesiadka w Niebylcu gdzie jeden duży autobus Neo zamienia się na kilka małych busów Neo jadących dalej w różne kierunki. Dla mnie to dalej to zawsze był Sanok, nie wiem dokąd dalej jechał ale gdzies by tam pojechał, chyba Polanczyk.

sir Bazyl
14-03-2017, 19:19
A bo chce wam się jeździć na takie zadupie?
U nie to już nie jest kwestia chcenia - ja po prostu muszę :-P


A propos, DALEKO JESZCZE DO KIMBU??!!!
Mam nadzieję, że tak ze cztery, pięć wyjazdów jeszcze i już KIMB :mrgreen:


Ojej. Polecam artykuł - http://www.nowiny24.pl/bieszczady/a/ruszyla-akcja-bieszczady-to-nie-zadupie,11879090/
Hurrraaa! Czyli nie tylko mi to przeszkadza i cieszy mnie, że coś się dzieje w temacie transportu publicznego.


Nawiasem mówiąc, sama korzystałam już kilka razy z opcji Neo o 4.30 (...)
Ja też. Opcja Neo jeszcze się pojawi gdyż właściwie to miałem napisać o ostatniej niedzieli ale jakoś mi od razu relacja zawinęła na wyjazd sprzed miesiąca więc pociągnę już chronologicznie dalej.


... -pomimo ciepłego i przestronnego autobusu przyjemnosc trwa ok 1 godziny. (...)
Tak z perspektywy osobnika w średnim wieku zaawansowanym, godzina przyjemności to naprawdę sporo. Ale żeby w autobusie?! :mrgreen:

sir Bazyl
14-03-2017, 20:12
Jak wszyscy wiecie, centrum Sanoka to taka góra oblepiona budynkami ale sam pipant szczytowy pozostał porośnięty drzewami i jak dotąd przeze mnie nie zdobyty. Ruszyłem więc z kopyta ku górze próbując wytrzymać atak mrozu w tym co miałem na sobie. Niestety ciągle było mi zimno ale miałem ukryty w plecaku sposób na rozgrzanie się. Nie, nie był to koniak ani inna nalewka tylko kurtka puchowa kupiona w całkiem niezłej, promocyjnej cenie w Decathlonie. Polecam gorąco – bardzo fajny zakup – jest ciemno zielona i tylko ma denerwujący, biały zamek – BIAŁY ZAMEK! Kto to wymyślił?! No dobra, trochę się już do niego przyzwyczaiłem ale zawsze jak ją wydzieram z pokrowca to mnie irytuje, ten biały zamek – kurtka śliczna, ciemno zielona a tu ten biały zamek. No nie mogę – jak można było to tak spartolić! Biały zamek cholera…

Przy pierwszej ławce szybko zrzuciłem z siebie cieniutką nieprzemakalną kurtkę, polar i na koszulkę ubrałem puchówkę, zasunąłem biały zamek i naciągnąłem na siebie wcześniej zrzucone warstwy i już po chwili miłe uczucie ciepła rozchodziło się po całym tułowiu.

Pod ławką coś się srebrzyło więc się schyliłem i wyrwałem z lodu całkiem fajny metalowy długopis na wkłady typu zenit. Od razu go bardzo polubiłem i jak odmarzł to okazało się, że działa i teraz piszę właśnie nim tą relację. Taka pamiątka z Sanoka, z Góry Parkowej (364 m n.p.m.).

mercun
14-03-2017, 23:54
biały zamek – BIAŁY ZAMEK! Kto to wymyślił?! No dobra, trochę się już do niego przyzwyczaiłem ale zawsze jak ją wydzieram z pokrowca to mnie irytuje, ten biały zamek – kurtka śliczna, ciemno zielona a tu ten biały zamek. No nie mogę – jak można było to tak spartolić! Biały zamek cholera…

Biały! Ale obciach, żeby chociaż cytrynowy był...8)

Piskal
15-03-2017, 07:29
Biały! Ale obciach, żeby chociaż cytrynowy był...8)

Mogło być gorzej. Różowy na przykład. A tak, to nie jesteś widoczny na śniegu. Przynajmniej we fragmencie.

sir Bazyl
15-03-2017, 07:40
Biały! Ale obciach, żeby chociaż cytrynowy był...8)
O tak! Cytrynka to byłoby coś! Kiedyś jeden z forumowiczów zabierał na zimowe wyjazdy kurtkę puchową całą w takim kolorze. Podobno NASA potrafiła go namierzyć w ciągu paru sekund!

No właśnie – jak dawno, dawno temu, Maks wykrzykiwał w Seksmisji: „Nie wytrzymam! Permanentna inwigilacja! Nie wytrzymam!” to się zaśmiewaliśmy do łez a teraz co? Na każdym drzewie w Bieszczadach kamery, CIA posiada oprogramowanie z kodami dostępów do wszystkich sieci komórkowych a ostatnio nawet wymyślili taki sprytny program co ma nazwę z aniołem, chyba upadły anioł czy jakoś tak i ten program w tajemnicy przed właścicielem uruchamia jego telewizor (taki z dostępem do netu), wprowadza go niby w stan uśpienia i nagrywa wszystko co się w domu dzieje! Ja na szczęście mam telewizor bez dostępu i na dodatek zepsuty więc mi ten program nie przeszkadza ale kamery trochę mnie irytują :wink:

Ale miało być o kurtce – ten biały zamek jak nic kojarzy mi się z suknią ślubną i jak go widzę to słyszę w głowie Marylę śpiewającą „Już mi niosą suknię z welonem…” Taka jakaś trauma czy cuś.
A z jej zakupem to też była heca niesłychana, ale o tym opowiem po południu.

Piskal
15-03-2017, 08:05
Ale miało być o kurtce – ten biały zamek jak nic kojarzy mi się z suknią ślubną i jak go widzę to słyszę w głowie Marylę śpiewającą „Już mi niosą suknię z welonem…” Taka jakaś trauma czy cuś.


"Już mi niosą suknię z welonem", to nie Maryla śpiewała, tylko Elżbieta.

mercun
15-03-2017, 09:59
"Już mi niosą suknię z welonem", to nie Maryla śpiewała, tylko Elżbieta.
"Taka jakaś trauma czy cuś." Takie "cuś" to potrafi zabełtać w głowie.

sir Bazyl
15-03-2017, 20:02
"Już mi niosą suknię z welonem", to nie Maryla śpiewała, tylko Elżbieta.
Hi, hi, czepiasz się Pan :wink: Po szóstej rano takie one podobne, że i rozróżnić ciężko :-D


"Taka jakaś trauma czy cuś." Takie "cuś" to potrafi zabełtać w głowie.
Oj potrafi, potrafi. Nie dziwcie się, że takie qui pro quo skoro świt popełniłem gdyż rano to ja ledwie samego siebie poznaję w lustrze! I tak na przykład dziś, zaledwie kilka minut po napisaniu tego wcześniejszego postu wybiegłem z mieszkania do windy i omalże nie zemdlałem zaraz po wejściu do niej. Można powiedzieć, że miałem przygodę w windzie :mrgreen: Pokrótce nakreślę tło: przez ponad miesiąc winda była nieczynna bo ledwie już zipała i trzeba było wymienić ją na nowy model. Jej remont zakończył się kilka tygodni temu i teraz mam taką metalową, srebrną jak ten znaleziony długopis. I rzecz najważniejsza - przycisk zero czyli parter znajduje się dość nisko i jak wchodzę do windy to spuszczam wzrok żeby w niego utrafić bo tuż obok jest inny, który uruchamia dość głośny wentylator a z rana jakoś nie chce mi się go słuchać. Tak więc wchodzę do windy ze wzrokiem utkwionym w przycisk, paluchem go dźgam, podnoszę wzrok a tam przede mną na końcu kabiny - kurna ZJAWA ! A żem się zląkł! Serce zabiło mocniej, ciałem wstrząsnął dreszcz - ja pierdziu, zamontowali lustro i ten drugi to ja! (wczoraj jeszcze lustra nie było a dziś nagle jest - teraz to już się nie dam zaskoczyć)

bieszczadzka kuna
15-03-2017, 20:42
A co to, blog modowy? Suwak flamastrem maźnij i po kłopocie, do pierwszego prania :-D. Do windy już wszedłeś ale na choćby maluczką górkę, ani ciut ciut. Do rzeczy bo mi tu bredzisz waćpan.:twisted:

sir Bazyl
15-03-2017, 21:08
A co to, blog modowy?...
O rety, znów pomyliłem fora :mrgreen:

Do windy już wszedłeś ale na choćby maluczką górkę, ani ciut ciut. Do rzeczy bo mi tu bredzisz waćpan.:twisted:
Toż przecie srogi mróz krępuje ruchy, odzież zamienia w twardy pancerz to i idzie się ciężko i powoli :twisted:

Do rzeczy bo mi tu bredzisz waćpan.:twisted:
Ja tu prawdę i tylko prawdę, i nic nie koloruję choć niektórzy sugerują żeby coś maziać i przeinaczać, ale ja nie dam się! Suwak jak był biały tak biały pozostanie!!!

sir Bazyl
15-03-2017, 21:25
No dobra, wrócę teraz do mojej wyprawy i wspinaczki na Górę Parkową zwaną też Stróżna, Stróżnia, Straszyna Góra, Struszyna, Aptekarka, Góra Mickiewicza, Władycza Góra. W jaki sposób w tak atrakcyjnym miejscu ostała się ta enklawa zieleni i skąd te nazwy, można sobie łatwo odnaleźć w necie więc nie będę przewodnikowo zanudzał . Z ciekawostek powiem tylko, że park zaprojektował Władysław Beksiński, dziadek Zdzisława Beksińskiego i syn Mateusza Beksińskiego, współzałożyciela fabryki kotłów, która przekształciła się w fabrykę wagonów a ta z kolei we wspomnianą przez Browara fabrykę Autosan.

Wkrótce dotarłem w partie szczytowe:
42811
I zdobyłem punkt najwyższy gdzie wyjaśniło się dlaczego Góra Mickiewicza:
42812
Kawałeczek dalej jest taras widokowy, z którego można podziwiać niebywałej urody słup:
42813
I równie uroczą bryłę kościoła:
42814
W dół poszedłem innymi alejkami i dzięki temu natknąłem się na budynek wodociągu miejskiego:
42815 42816
Następnie obrałem za cel Rynek i podreptałem ulicą, którą w 1930 roku przechodził „Marsz Głodnych”:
42817

krzychuprorok
16-03-2017, 07:26
Zabrali, z rozkładu skreślili, wycofali i już od dwóch miesięcy nie jeździ! :shock: Znienacka, bez zapowiedzi, bez konsultacji społecznych ze mną, bez litości!

Panie trzeba zmienić destynację, teraz jeździ się do dużych miast. Do Krakowa i Warszawy kursów mnóstwo!
Tak swoją drogą, to kiedyś też miałem "swój" autobus, z Krosna do Moszczańca. Wsiadałem do niego w Rymanowie o 6.45 i zazwyczaj od Jaślisk jechałem już sam do końca. Przestałem nim jeździć i zabrali, tak w ogóle zabrał się, zwinął cały krośnieński PKS.

sir Bazyl
16-03-2017, 17:58
Minąłem Rynek:
42824 42828
i poszedłem na Zamek:
42825
Tam przedarłem się wzdłuż jego ścian (jakieś taśmy broniące dostępu porozwieszali, ale dałem radę się schylić i przejść pod nimi:)) na następną platformę widokową, z której mogłem podziwiać zator lodowy na Sanie
42826
i ten kościół co wcześniej:
42827
Tyle lat już jeżdżę przez Sanok a nie zdawałem sobie sprawy, że taki socrealistyczny koszmarek tam stoi.
Z zamku już dość szybko ruszyłem ku stacji. Po drodze minąłem Zdzisława Beksińskiego
42829
Franciszkanina
42830
i dzielnego wojaka Szwejka
42831

sir Bazyl
16-03-2017, 19:52
Kilkanaście minut później pędziłem już Żaczkiem, najpierw wzdłuż zamarzniętego Sanu
42833
a później wzdłuż odmarzniętej Osławy
42834
cały czas podziwiając okolicę
42832 42835

sir Bazyl
21-03-2017, 17:42
Żaczka opuściłem w Rzepedzi i ruszyłem w stronę cerkwi , mijając po drodze kapliczkę
42837
i starą , wiejską zabudowę
42838 42839 42840
W cerkwi trwała msza i jakoś nie miałem odwagi wejść do środka w jej trakcie, więc pooglądałem ją sobie z zewnątrz
42841
i ruszyłem dalej drogą. W miejscu gdzie wspaniale rozrósł się śniegodrzew przydrożny
42842
postanowiłem opuścić bity trakt i sprawdzić jak będzie i czy w ogóle będzie dziś śnieg trzymał. W prognozach podawali, że w nocy miało być minus czternaście a w dzień zero stopni więc nie wziąłem rakiet licząc, że śnieg powinien trzymać a nawet jeśli nie, to jakoś na górę się wczołgam a później gdyby było bardzo ciężko to zlecę betonką na były PGR Szczawne. Ta część wsi, w której się znajdowałem nosi nazwę Radówka i stąd, grzbietem Krymiańce chciałem wdrapać się na szczyt góry. Ostrożnie i nieufnie zeskoczyłem z drogi na pobocze w każdej chwili gotów do rzucenia mięsem a tu nic z tego! Śnieg wyborny - zwarty beton poprószony delikatną, kilkumilimetrową warstwą grysikopuszku, więc szło się wspaniale.

sir Bazyl
22-03-2017, 19:10
Na razie szedłem gdzieś tam do góry
42846
gdzieś tam z dołu
42844
i nie widziałem szczytu, na który chciałem się wdrapać. Mimo, iż było słonecznie, to bardziej odległe panoramy spowite były delikatną mgiełką ale Suliłę widać było dość dobrze
42843
Już po chwili ukazał mi się grzbiet
42845
Nogi same niosły więc dość szybko wspiąłem się w partie szczytowe, częściowo już ogołocone ze śniegu przez słońce
42847 42848
Dalsza droga prowadziła na wschód i północny wschód, w kierunku Szerokiej Hory, z której rozpościerają się też niczego sobie widoki
42849 42850 42851 42852

sir Bazyl
22-03-2017, 20:21
Z tejże Hory opadłem na Kostryce i przedostałem się przez potok Głęboki po klimatycznym mostku
42853
Przed pokonaniem takiej atrakcji zawsze w głowie czai się pytanie: wyglebię? – nie wyglebię?. Tym razem odniosłem zwycięstwo i w glorii chwały zacząłem wdrapywać się badylastą łąką
42854
na wzgórze po drugiej stronie potoku. Spacerowałem sobie równolegle do linii lasu i podziwiałem okolicę
42855 42856 42857
Jak się już napodziwiałem to zeskoczyłem na tory
42858
i ruszyłem przez nie prowadzony na stację kolejową Szczawne-Kulaszne. Niedaleko jest sklep ale jak już kiedyś z Heniem sprawdziliśmy – w niedzielę nieczynny. Wiedziałem, że na krzyżówce jest drugi więc korzystając z wolnego czasu, gdyż do odjazdu pociągu było jeszcze ze czterdzieści minut, pociąłem drogą ku niemu. Wpadłem do środka dwie minuty przed trzecią i jeszcze udało mi się zrobić zakupy, gdyż czynny jest tylko do piętnastej. Zakupiłem niezdrowe napoje gazowane i batoniki nadziewane na zagrychę i wróciłem na stację gdzie na schodach urządziłem sobie wyżerkę i popijawę! A co!
Po kilkunastu minutach nadjechał Żaczek i niemalże siłą wciągnął mnie na pokład i uwiózł ku Sanokowi.

Kiedyś się nie dam i nie wrócę!:twisted:

sir Bazyl
26-03-2017, 21:28
Dwa tygodnie później wyruszyłem znów na południowy wschód. Tym razem skorzystałem z opcji Neo 4.30. Przed szóstą byłem już w Sanoku a do odjazdu następnego autobusu miałem jeszcze ponad godzinę. Poczekalnia zamknięta, schowałem się więc na stanowisku dla wysiadających gdyż w odróżnieniu od stanowisk dla wsiadających posiada ono trzy ściany i wiatr nie gasił mi kuchenki, na której pichciłem żurek. Po szóstej pojawił się ktoś z obsługi dworca, otworzył drzwi od poczekalni, wszedł do środka, rozejrzał się, wyszedł i udał się do pomieszczenia dyspozytora. Pewnie uznał, że wszystko w normie. No to ja szybko wkroiłem jajka do żurku i śmignąłem na poczekalnię żeby zjeść w cieple.

Mieczysław Orłowicz w „Ilustrowanym przewodniku po Galicyi” niewiele miejsca poświęcił Sanokowi i ocenił go raczej nieprzychylnie twierdząc, że „samo miasto jest brudne i nieciekawe”. Gdyby zajrzał na poczekalnię dworca autobusowego to by jeszcze dodał, że … cuchnie okropnie. Część ławek powywracana, kosze na śmieci też, ich zawartość na posadzce, w kątach jakieś mokre plamy, chyba uryna bo straszny smród. Jakoś szczególnie obrzydliwy nie jestem ale wolałem zjeść na zewnątrz.

O siódmej przyjechał autobus, który zabrał mnie na pokład i uniósł ku miejscu wybranym na pieszy start.

Ponieważ od poprzedniej wycieczki minęło już dwa tygodnie, podczas których w dzień temperatura była dodatnia, liczyłem, iż w dolinach i niższych partiach gór nie będzie już śniegu, i że pospaceruję sobie po polanach i łąkach już szaro-brązowo-burych ale nie białych.
Gdy minęliśmy Lesko wiedziałem, że jednak nie ma co liczyć na spacer po trawie. W nocy spadł śnieg i pobielił całą okolicę.
Wysiadłem u stóp Złotej Góry
42860
i naprzeciwko niej, bocznym grzbietem, którym biegła polna droga
42861
ruszyłem w stronę lasu.

sir Bazyl
28-03-2017, 21:24
Idąc przed siebie
42866
podziwiałem widoki rozpościerające się czy to na lewo
42865
czy na prawo, na Las Kradływiec
42873
Po drodze natknąłem się na trójlufową budę obserwacyjną
42867
ale w środku nie zastałem ewentualnych obserwatorów.
W lesie zrobiło się trochę stromiej ale szybko dotarłem na Szczob
42869
Stąd ruszyłem przez Las Samboryszcze
42874
w kierunku wypatrzonej z oddali polany, na której stała wysoka machina śmierci
42868
Cała okolica, wszystkie polany i łąki otoczone były ustawionymi co kilkadziesiąt metrów stanowiskami dla „myśliwych”. Na wszystkich leśnych drogach, którymi szedłem również stało ich mnóstwo, każdy z opisem miot któryś tam, stanowisko nr…Generalnie widać było, że to nie przelewki i podczas tzw. polowań z naganką rzeź musiała tu być straszna, gdyż jeśli jakieś zwierzę wybiegło na te łąki to nie miało szansy na powrót do lasu, a gdyby jakimś cudem mu się udało, to na leśnych duktach już na nie czekano. Przypominało to place i aleje egzekucji.
Opuściłem polanę i mijając resztki po zapewne pegieerowskich zabudowaniach
42870 42872 42871
Poszedłem zobaczyć czy postawiony w 1938 roku krzyż jeszcze stoi.

bieszczadzka kuna
28-03-2017, 22:23
Dwa tygodnie później wyruszyłem znów na południowy wschód.
Zapomniałeś dodać, że wcześniej zapomniane buty czekały wypastowane, właśnie na tę chwilę.....:mrgreen:

sir Bazyl
05-04-2017, 20:21
Zapomniałeś dodać, że wcześniej zapomniane buty czekały wypastowane, właśnie na tę chwilę.....:mrgreen:

Zgadza się, moje buty turystyczne po tym, jak jakimś cudem wymigały się ze zdobywania Starostyny czekały sobie w przedpokoju czyściutkie i wypastowane, takie wycacane, że aż miło było popatrzeć !

To teraz napiszę jak mi się w ten dzień chodziło. Krótko mówiąc chodziło mi się do… dosadnie trzeba by to ująć! Śnieg był tak mokry i lepki, że mimo iż miałem stuptuty z linkami to pod stopami tworzyły się śniegowe kule, które jak wiadomo fantastycznie wykręcają nogi we wszystkich kierunkach i dodatkowo podnoszą ciśnienie. Chcąc zbić je troszkę wymyśliłem sposób jak się ich pozbyć. Trzeba walić mocno stopami o podłoże, leżące drągi, pieńki po ściętych drzewach itp. Dzięki temu sposobowi szybko udało mi się pozbyć jednej linki a niedługo później drugiej. Jak już się urwały to śnieg nie miał już do czego się przyczepiać :mrgreen: i szło się znacznie lepiej.


...Poszedłem zobaczyć czy postawiony w 1938 roku krzyż jeszcze stoi.

Jeszcze się trzyma
42905 42906
choć pewnie już niewiele mu czasu pozostało.

Stąd chciałem ruszyć w lewo, pod kątem prostym do dotychczasowego kierunku lecz przyprostokątna wypadła na bobrowiskach
42907
Próbowałem przedostać się po tej tamie
42908
ale mi nie szło, trochę się ślizgałem, trochę za głęboko nurzałem w gałęziach i wodzie więc poszedłem w dół potoku i na jakiejś szerszej płyciźnie przebiegłem na drugą stronę niemalże po powierzchni wody :-D

sir Bazyl
09-04-2017, 17:18
Teraz „kierunek wschód! Tam musi być jakaś cywilizacja!"*
Kiedyś z okien autobusu wypatrzyłem nowo otwartą stację benzynową z barem i postanowiłem tam się dostać i sprawdzić co serwują na obiad.
Ale nim dotarłem w tereny cywilizowane to po pokonaniu Sokolanki wspiąłem się długimi, wąskimi polanami
42910
na grzbiecik, na którym zrobiłem sobie krótką przerwę regeneracyjną. Po spożyciu zupy chmielowej, szaro-bure kolory dnia dzisiejszego nabrały dynamiczniejszych odcieni a nogi śmielej pokonywały kolejne potoki (Popów, Boberski, Hołowaczny, Chreweć)
42916 42917
żwawiej wspinały się zwierzęcymi ścieżkami przez porozrzucane po lesie jary
42912
czy pędziły leśnymi duktami
42913
ku obiadowi :-D
Pomiędzy dolinami potoków znajdowały się widokowe wzgórza
42911 42914 42915
Prognozy pogody nie były najlepsze, miało być pełne zachmurzenie i opady deszczu. O ile pierwsze się sprawdziło to drugie ani trochę, gdyż z gęstniejących chmur
42918
od czasu do czasu sypnęło śniegiem
42919
ale deszczu przez cały dzień nie spadła ani kropelka.


*Seksmisja

sir Bazyl
09-04-2017, 17:49
Po minięciu jeziora
42920
pozostała jeszcze przede mną jedna górka, na której spotkałem szlakowskaz
42921
Ponieważ szedłem całkiem w innym kierunku nie sprawdziłem skąd i dokąd wiedzie wyznakowana ścieżka, ważne że nie wchodziła mi w paradę.
Na dole znów musiałem przedostać się przez bobrze rozlewiska
42922
i szerokim stepem
42923
pognałem ku ostatniej przeszkodzie
42924
Na drugim, stromym brzegu była oczyszczalnia ścieków
42925
Ufff, dotarłem więc do cywilizacji:-D
Po kilku minutach byłem już na tej stacji z barem, w środku ładne drewniane ławy i stoły, lokal przestronny, miejsca dużo i kartka na drzwiach: po sezonie bar nieczynny. Właściwie to było przed sezonem ale mimo to drzwi były zamknięte.
Ponieważ do odjazdu autobusu miałem jeszcze chwilę to śmignąłem koło kopca z krzyżem
42926
do centrum, gdzie obok delikatesów jest restauracja. Tym razem się udało – czynna.
Na ekranie zawieszonym na ścianie lokalu, pogodynka wmawiała widzom, że teraz w Bieszczadach są ciągłe opady deszczu. Razem z Panią z obsługi popatrzeliśmy przez okna na zewnątrz, a tam śnieżna zawierucha na całego.

Telewizja kłamie!
(i dlatego jak tylko mogę to jadę w Bieszczady a pogoda zawsze jakaś jest :))

Piskal
10-04-2017, 09:34
No patrz! Uświadomiłeś mi, że nigdy nie sprawdzam pogody przed wyjazdem w Bieszczady, np. na najbliższy tydzień, bo na tyle ostatnio jeżdżę. Ale fakt, potwierdzam. Jak do tej pory jakaś pogada była zawsze.

sir Bazyl
26-06-2017, 20:26
...Zabrali, z rozkładu skreślili, wycofali i już od dwóch miesięcy nie jeździ! :shock: ...
W sobotę dostałem sms-a od Krzycha, że na okres wakacji przywrócili mój autobus o 6.45 na Bukowiec :)
Długo nie zwlekałem i już w niedzielę sprawdziłem czy to prawda i okazało się, że jak najprawdziwsza!
Wysiadłem na przedostatnim przystanku, koło sklepu z żubrem. Mogę śmiało polecić wyśmienite, zimne piwko z lodówki z tego sklepu - bardzo smakowite było.
Traskę walnąłem ekstremalną: Bukowiec - Terka i stąd popędziłem do...Bukowca :mrgreen:
Najpierw snując się noga za nogą (UPAŁ) gnałem drogą utwardzoną
43220
podziwiając wirujące na niebie myszołowy
43222
skoszone łąki
43224
i rozwichrzone
43223 43227
a nawet zapuściłem żurawia do wsi
43221
Równolegle do mnie spacerował dostojnie bocian
43225
a ciut bliżej prężyła się makolągwa (proszę o weryfikację czy aby na pewno?):
43226
Wkrótce droga porzuciła twardy pancerz
43228
i poprowadziła mnie nadal widokowymi polanami
43229
do lasu.

don Enrico
26-06-2017, 21:31
O tej czerwcowej porze są najładniejsze łąki w Bieszczadach, szczególnie tych niższych.
Specjalnie jeździłem na Horodki albo pod Suliłę aby pochłonąć ich kwitnące brzemię.
Ze zdjęć widzę że wykorzystałeś okazję.
Super.

zbyszek1509
27-06-2017, 12:11
Ze zdjęć widzę że wykorzystałeś okazję.Super.

A ja nie mogę doczekać się widoku na Terkę z widokowej polany.

skylux
27-06-2017, 13:40
a ciut bliżej prężyła się makolągwa (proszę o weryfikację czy aby na pewno?):
43226


To pokląskwa (no ja nie wiem, jak można nie odróżniać pokląskwy od kląskawki czy makolągwy? ) :mrgreen:

sir Bazyl
27-06-2017, 17:11
To pokląskwa (no ja nie wiem, jak można nie odróżniać pokląskwy od kląskawki czy makolągwy? ) :mrgreen:

Można, można :mrgreen: ale wiem, że są tu na forum dziobolodzy i na pewno pomogą zdemaskować danego osobnika! Dzięki.

sir Bazyl
27-06-2017, 17:41
O tej czerwcowej porze są najładniejsze łąki w Bieszczadach, szczególnie tych niższych.
...
Łąki faktycznie piękne ale ze względu na upał szybko uciekałem z nich czy to do lasu, czy pod sklepowy parasol :)


A ja nie mogę doczekać się widoku na Terkę z widokowej polany.
Wylazłem na nie na chwilę ale szybko zwiałem w cień więc zbyt wiele nie obiecuję, choć oczywiście parę fotek udało się zrobić.

sir Bazyl
27-06-2017, 18:13
Boczkiem, boczkiem, lasem śmignąłem na następną widokową polanę
43259 43260
Kilka razy już szedłem drogą przez łąki w kierunku wsi a nigdy nie próbowałem szlakiem biegnącym w lesie. Teraz postanowiłem sprawdzić jak on przebiega i już po chwili żałowałem tego wyboru gdyż niedawno musiał nim jechać tabun koni i tak zmieliły ścieżkę, że po chwili byłem ubabrany błotem po kolana :)
Po drodze spotkałem (już się boję i proszę o wybaczenie ale można, można) czyżby muchołówkę (???):
43261
Po chwili wyskoczyłem z lasu na dole
43262
i przeprawiwszy się przez Solinkę
43263
pognałem drogą ku ruinom dzwonnicy
43264
choć nie ona była moim celem a położony naprzeciwko sympatyczny sklep :grin: , w którym polecam zimne piwko z lodówki popijane z widokami spod parasola!
Jak już schłodziłem organizm od wewnątrz, ruszyłem na wschód.
Znów wdrapałem się na widokowe łąki i mogłem popatrzeć za siebie
43267 43265
i przed siebie
43266
Na polanie ułożyłem się w cieniu na krótką drzemkę. Po czterdziestu minutach budzik zadzwonił i wybudził mnie z miłego letargu.
Ruszyłem raźno w kierunku Bukowca i po drodze okazało się, że schody prowadzą nie tylko na Tarnicę
43268

sir Bazyl
27-06-2017, 18:15
Tuż obok znalazłem kran
43269
i korzystając z tego dobrodziejstwa wypucowałem się i po kilkunastu minutach niemalże świeżutki i niemalże pachnący :mrgreen: czekałem na przystanku na autobus powrotny. O 17.30 zgarnął mnie na pokład i uwiózł do stolicy Podkarpacia.

sir Bazyl
27-06-2017, 18:52
To pokląskwa (no ja nie wiem, jak można nie odróżniać pokląskwy od kląskawki czy makolągwy? ) :mrgreen:
Hi, hi, sprawdziłem jak wygląda ta makolągwa i faktycznie mało podobna do pokląskwy :mrgreen:. Sprawdziłem też jakiemu się wczoraj w necie ptakowi przyglądałem i była to pokląskwa ale jak pisałem to wdarła się nie wiadomo jak i skąd makolągwa :grin:

zbyszek1509
27-06-2017, 19:31
Kilka razy już szedłem drogą przez łąki w kierunku wsi a nigdy nie próbowałem szlakiem biegnącym w lesie. Teraz postanowiłem sprawdzić jak on przebiega i już po chwili żałowałem tego wyboru ...

Kilkanaście dni wcześniej miałem również "przyjemność" przemierzać ten sam odcinek szlaku, tylko w kierunku przeciwnym. A gdy byłem już bliski zamknięcia pętelki, wypatrzyłem ławeczkę, którą sobie odpuściłeś, i postanowiłem z niej skorzystać aby nacieszyć oko widokami.

43279

Pogoda była przyjazna, lekki wiaterek wraz ze słońcem pozwolił na kilkanaście minut odpoczynku i lekką zadumę. Natomiast wisienka na tym torcie, czekała na mnie kilkadziesiąt metrów dalej.

43280

sir Bazyl
27-06-2017, 19:47
...wypatrzyłem ławeczkę, którą sobie odpuściłeś, i postanowiłem z niej skorzystać aby nacieszyć oko widokami ...
Nie odpuszczam tak łatwo!:wink::
43281

jojo
27-06-2017, 20:30
Fajna wycieczka Bazyl. Ławeczka też fajna. Nawet mi się wydaje że poznaję tego gościa na ławeczce. CIEPŁY ???

- - - Updated - - -

Fajna wycieczka Bazyl. Ławeczka też fajna. Nawet mi się wydaje że poznaję tego Gościa na ławeczce. CIEPŁY ???

- - - Updated - - -

Fajna wycieczka Bazyl. Ławeczka też fajna. Nawet mi się wydaje że poznaję tego Gościa na ławeczce. CIEPŁY ???

sir Bazyl
27-06-2017, 20:31
...Nawet mi się wydaje że poznaję tego gościa na ławeczce. CIEPŁY ???
Taaa, Ciepły z niego jak z makolągwy pokląskwa :mrgreen:

jojo
27-06-2017, 20:34
Taaa, Ciepły z niego jak z makolągwy pokląskwa :mrgreen:
No to wniosek z tego taki że znam się na Ciepłych jak na makolągwach.http://forum.bieszczady.info.pl/images/smilies/icon_wink.gif

bartolomeo
27-06-2017, 20:38
Taaa, Ciepły z niego jak z makolągwy pokląskwa :mrgreen:Upał był to i gościu na zdjęciu pewnie ciepły, weź się joja nie czepiaj! :wink:

jojo
27-06-2017, 23:19
Upał był to i gościu na zdjęciu pewnie ciepły, weź się joja nie czepiaj! :wink: NOOO właśnie o to mnie chodziło Bartoromeo. Zwłaszcza że autor pisał coś o wizycie w sklepie, więc po pewnym czasie od wejścia do sklepu (przecież nie po czekoladki) i potem zanim zaparkował na ławeczce musiał być już CIEPŁY.

krzychuprorok
28-06-2017, 09:28
W sobotę dostałem sms-a od Krzycha, że na okres wakacji przywrócili mój autobus o 6.45 na Bukowiec :)

Cieszę się, że moja informacja się przydała.


Nie odpuszczam tak łatwo!:wink::
43281

Kurde, widziałem Cię miesiąc temu a już Ci takie wąsy urosły:-)

maciejka
28-06-2017, 18:33
Zabrali, z rozkładu skreślili, wycofali i już od dwóch miesięcy nie jeździ! :shock: Znienacka, bez zapowiedzi, bez konsultacji społecznych ze mną, bez litości! Porzucili wiernego pasażera na pastwę innych przewoźników, oferujących przejazd do Sanoka o porach nijak dopasowanych do dalszych połączeń w kierunkach jedynie słusznych!


W sobotę dostałem sms-a od Krzycha, że na okres wakacji przywrócili mój autobus o 6.45 na Bukowiec :)

Bazylu, Ty to masz chody!:mrgreen:

sir Bazyl
01-07-2017, 10:40
...weź się joja nie czepiaj! :wink:
Joja ja nie śmiałbym się czepiać, bartoROMEO :mrgreen: :

NOOO właśnie o to mnie chodziło Bartoromeo...



...Kurde, widziałem Cię miesiąc temu a już Ci takie wąsy urosły:-)
Wąsy urosły ale głowa zmalała :)

Bazylu, Ty to masz chody!:mrgreen:
Nie darmo przez tyle lat utrzymywałem :wink: ten kurs.

Marco Polo
31-03-2019, 00:28
Ciekawy jestem, czy w ramach przywracania lokalnych połączeń autobusowych, do tego "przystanku" również będzie można dojechać :mrgreen:

46018