PDA

Zobacz pełną wersję : Beskid Niski rowerem - porażka



don Enrico
24-07-2017, 21:29
A zaczęło się w Jaśliskach tak pięknie.
.
43406
.
Tak, tak, to dzieje się naprawdę.
Siedzę sobie na tych słynnych schodach , bar otwarty i serwuje wino o dość oryginalnym smaku, ja wybrałem piwo lane z beczki czyli to co misie lubią w środku upalnego lata najbardziej,
Termometr rowerowy pokazywał 29,8 stopni. Wrzucam parę rzeczy do sakw i ruszam
.
43407
.
Jeśli ktoś nie rozpoznał zdjęcia to jest to kościół parafialny w Jaśliskach , który odegrał znaczący element w filmie Wino truskawkowe
.
Pomysł na dziś był prosty , aby starymi drogami zaznaczonymi na mapach jako ścieżki przedostać się do Zyndranowej.
Potem przez granicę na Słowację i powrócić jakoś przez Lipowiec
Trzeba więc było udać się na południe , słynnym traktem węgierskim aż do kapliczki "na Łamańcu"
.
43408
.
Tu skręcam w prawo łąkową drogą, która podchodzi do stóp Kamarki i trawersuje ją od północy
Jest dość rzadko używana , więc razem z rumakiem musieliśmy przeskakiwać położone drzewa
.
43409
.
Błoto siąpiło pod nogami, ale to nie dziwota , wszakże wczoraj przeszły potężne deszcze nad okolicą
Skutek jest taki że jak się naciska na pedały, to koła obracają się , ale w miejscu.
Po dotarciu do przełączki na próżno wypatrywałem ścieżynki graniowej, - ani śladu.
Jedyny ślad schodził lekko w dół starą drogą, był to ślad zostawiony przez konia (koni) , bo zostawiona była odpowiednia pieczątka
Docierając do przecinającej ją leśnej zwózkowej dróżki , ucieszyłem się, jest wprawdzie trochę błotnista, ale tym środkiem pojadę
.
43410
.

coshoo
24-07-2017, 22:07
Piękne te polne rowerowe drogi. :grin:

don Enrico
25-07-2017, 21:04
Ruszyłem środkiem błotnistej zrywkowej drogi pod górę, momentami prowadząc, momentami jadąc
.
43413
.
Jednak co chwilę na drodze rozlewały się błotniste stawy, których nijak nie można było objechać, aż w końcu utknąłem w jednym z nich.
Wtedy zrozumiałem , że to jest PORAŻKA.
Nie tylko nogi ugrzęzły w błocie, ale również pedały i łańcuch napędowy.

43414
.
Niestety, musiałem wycofać się do najbliższej bitej drogi czyli tej z Jaślisk do Lipowca
Tam wzdłuż niej płynie potok Bielcza , do którego władowałem się aby zmyć trochę błota z siebie a przede wszystkim ze sprzętu
Poniżej mapka z zapisem śladu tej wędrówki zakończonej porażką
.
43415
.
p.s. Z przyjemnością czyta się relacje pełne ładnych widoków i fajnych przeżyć. Po co więc pisać o porażce ?

zbyszek1509
25-07-2017, 22:28
:-)

... p.s. Z przyjemnością czyta się relacje pełne ładnych widoków i fajnych przeżyć. Po co więc pisać o porażce ?

Zmiana trasy nie jest porażką. Porażką by było dalsze boksowanie się z błotem, lub jakiś uszczerbek na zdrowiu. Takie "niespodzianki" dłużej zostają w pamięci. Teraz już po starej szutrowej drodze, dalej przez bród i jesteś na granicy. Ale, ale jeszcze kilka ciekawostek, których na pewno nie ominiesz i jak zwykle, ciekawie opiszesz. Szerokości życzę. A Zyndranowa nie ucieknie. :-)

coshoo
26-07-2017, 07:19
.
Z przyjemnością czyta się relacje pełne ładnych widoków i fajnych przeżyć. Po co więc pisać o porażce ?

Nudno by było bez takich "porażek".

http://s1.bild.me/bilder/110417/9690326pora_ka.jpg

sir Bazyl
26-07-2017, 19:23
...
p.s. Z przyjemnością czyta się relacje pełne ładnych widoków i fajnych przeżyć. Po co więc pisać o porażce ?
Na pewno chodzi o lansik :wink:, najpierw pchasz rower gdzieś przez piachy Roztocza a teraz ciągniesz go przez błoto Beskidu, jak nic, chcesz się pochwalić, że masz rower z przerzutkami :mrgreen:

Wojtek Pysz
26-07-2017, 20:21
Na pewno chodzi o lansik :wink:, ... chcesz się pochwalić, że masz rower z przerzutkami :mrgreen:

Kontynuując temat sprzętowy, w ramach lansiku zapodam, że we błocie dobrze hamują tylko hamulce tarczowe;-)

http://ciekawe.tematy.net/2015/img/2015-02-21_14.24.46.jpg

don Enrico
26-07-2017, 22:07
Podnieśliście mnie na duchu, bo świadomość że inni mają gorzej, zawsze podnosi.
A już miałem zmienić swój nick na PORAŻKA

Wojtek Pysz
26-07-2017, 22:16
Podnieśliście mnie na duchu, ...
Tak, Henio, czuj się podniesiony. Ale teraz opowiadaj dalej!
Ja w to i inne błota nie wjeżdżałem dlatego, że lubię - na mapach nie było to błota zaznaczone:-)
I trzeba było wynieść rower do lepszej drogi, bo się koła nie chciały obracać.

don Enrico
27-07-2017, 20:42
(...)
. Teraz już po starej szutrowej drodze, dalej przez bród i jesteś na granicy. Ale, ale jeszcze kilka ciekawostek, których na pewno nie ominiesz i jak zwykle, ciekawie opiszesz. Szerokości życzę. A Zyndranowa nie ucieknie. :-)
No i tu jest problem z opisywaniem, bo brak mi świeżego spojrzenia.
Tak się złożyło że jesienią przemierzałem tą dolinkę i wszystko fotografowałem , oto jedna z kapliczek
43420
.
Potem błąkałem się tu zimą
43421
.
Następnie była wiosna , czas kwitnącej tarniny
43422
.
Pozostało teraz sprawdzić czy wszystko jest na swoim miejscu, czy stoi tablica do Babadag
i udać się wąską szutrową drogą na granicę
43423..43424
.

don Enrico
28-07-2017, 20:58
Rozłożyste łąki dawnej wsi Czeremcha o tej porze są piękne, ale i widok na słowacką stronę potrafi zachwycić, szczególnie że ta słowacka strona nie jest mi znana
43426
.
Zjeżdżam więc w dół przez kilka kolejnych kilometrów (dla piechurów to niezbyt ciekawa trasa)
aż docieram do pierwszych zabudowań przy których nawierzchnia drogi zmieniła się na asfaltową
43427
.
Po minięciu tablicy wiem gdzie jestem, ale coś dziwnego dzieje się wokół
To coś, to totalna cisza.
Jest przecież środek soboty, dzień jak najbardziej roboczy, a tu nic, żadnych odgłosów pracujący maszyn czy też brzęczącej kosiarki do trawy.
Nie dość tego , nie widać żadnych ludzi ani na drodze ani w obejściu , żadnych poruszających się pojazdów, żadnych krów ....ani nic
Może jakieś miejscowe święto ?
Dojeżdżam do cerkwi i tu też totalny spokój , czyżby wszystkich wysiedlili ?
43428
.
Jest, jest wreszcie usłyszałem głos koguta, wreszcie jakieś żywe stworzenie. Jeszcze go nie widzę , ale słyszę
Kawałek dalej widzę pierwszych ludzi siedzących na ławeczce przed budynkiem z napisem posotinstwo (co można tłumaczyć jak gospoda)
43429

don Enrico
03-08-2017, 23:19
Siedząc na ławeczce przed barem, sączę piwo we słowackiej wsi Czertiżna za jedyne 0,90 euro i rozglądam się wokół próbując zobaczyć coś ciekawego.
Budynek znajdujący się na przeciw odbiega zdecydowanie od typowej tutejszej architektury
43432
.
Zapytuję więc towarzyszących biesiadników co to jest ? ( a właściwie co to było ? ) bo widać że już dawno j=nie jest używany
W odpowiedzi słyszę że tu była przed wojną "żandarmeria graniczna"
Czyżby to ten właśnie budynek ?
W pamięci mam lekturę opisującą akcję opisującą w dniu 18 grudnia 1943 roku gdy oddział Orskiego w liczbie 18 ludzi ruszył z Pałacówki koło Dukli o 19.30 kierując się na Daliową Jaśliska do Czertiznego gdzie dotarli po dwóch nocach marszu w głębokim śniegu, aby w środku nocy zaatakować wartownię graniczną celem zdobycia broni dla oddziałów AK
Ale czy to na pewno ten budynek ? .. i czy dziś kogoś interesują takie historie ?
Czas było pomyśleć o dalszej trasie, a tym celu rozłożyłem posiadaną mapę Comapsu Beskid Niski i ..... niestety mapa kończyła się na tej wsi , więc nie wiem jaką wersję obrać alternatywną aby nie jechać po własnych śladach.
ale obok , przy dwóch rozłożystych drzewach była mapa pomocnicza na tablicy
43433
.
Niestety nie wiele z niej wynikało, zadecydowałem że dalej pojadę bez mapy, przecież gdzieś dojadę do jakieś większej miejscowości która będzie w moich zasobach nawigacyjnych w głowie.
Minąłem jedną wieś , potem kolejne aż przywitał mnie napis Medzilaborce - Uff to już wiem gdzie jestem
Zatrzymałem się przed napisem mini-skansen, który to obiekt był skansenem miniatur zawierających np cerkiewki ( dla zagadek)
43434
.
Potem w centrum już naturalnej wielkości cerkiewka przy głównym rondzie i przystanki przerobione w stylu Andry Warhola, z dodatkiem socjalizmu na witrynach sklepowych
43435 43436 43437

Miasteczko Medzilaborce toż to senny koniec świata, najwięcej ruchu robiły dzieciaki romskie kąpiące się w przepływającym potoku
Wszystko poza tym zamknięte i niemrawe uśpione w jakimś letargu.
Nie było sensu się zatrzymywać więc ruszyłem znaną mi drogą w stronę Polski kierując się na Przełęcz Radoszycką
Zatrzymał mnie po paru kilometrach zachęcający napis
43438

jojo
03-08-2017, 23:49
" W pamięci mam lekturę opisującą akcję opisującą w dniu 18 grudnia 1943 roku gdy oddział Orskiego w liczbie 18 ludzi ruszył z Pałacówki koło Dukli o 19.30 kierując się na Daliową Jaśliska do Czertiznego gdzie dotarli po dwóch nocach marszu w głębokim śniegu, aby w środku nocy zaatakować wartownię graniczną celem zdobycia broni dla oddziałów AK
Ale czy to na pewno ten budynek ? .. i czy dziś kogoś interesują takie historie ?"

Heniu - musi być ten budynek. Ineteresują, interesują .....

don Enrico
09-08-2017, 22:02
Letnie upały i wakacyjny bezruch na forum łączą się wzajemnie.
Ale mnie też w tym dniu przyszło wracać upalną porą do bazy. Oczywiście zaznajomiłem się z ofertą płynną "ostatniego sklepu przed granicą" , który o dziwo był czynny mimo że mieliśmy sobotę gdzieś ok godz 15-tej
(dla nie wtajemniczonych małe wyjaśnienie że, na Słowacji wszystkie małe sklepiki we wsiach w sobotę są czynne do 12-tej , a w niedzielę zatworeno)
W powiatowych miasteczkach typu Medzilaborce są otwarte wówczas sieciówki zachodnie typu tesco, lub lidel itp )
.
Po uzyskaniu właściwego napłynnienia płynem marki Saris ruszyłem w stronę ostatniej słowackiej wsi przed granicą czyli Paloty.
Jeszcze niedawno dwa lata temu chodziło się tam z Łupkowa przez tunel na zaopatrzenie. Teraz wspomnieniem tych minionych czasów pozostał czołg .
43443
.
Czołg się ostał a sklep nie.
Cóż było robić , wbiłem się na trajektorię która przez 3 km wspina się na przełęcz Radoszycką
43444
.
Wspina sie pomału , dostojnie , ciągle do góry i do góry, przecież musi osiągnąć swoje metry,
które i tak bez sensu traci się zjeżdżając w dół niestety zużywając włączone szczeki chamulcowe
i tak igiem- smigiem dotarłem do Komańczy licząc na jakiś odpoczynek, a może chwilę relaksu.
43445
.
Pierwsze co zobaczyłem to opustoszały budynek baru Wanda, który tyle wspomnień wniósł w mój życiorys,
ot choćby wieczorne spotkanie z Renatką i Bertrandem ...kiedy to było, przecież nie tak dawno ?
Przejechałem przez Komańczę i zawróciłem, nie znajduję tu teraz klimatów , jakaś taka nijaka ta Komańcza.
Ruszam w wyznaczony kierunek do bazy w Jaśliskach, to ponad 20 kilomertów, ale pogoda sprzyja
i docieram przed zamknięciem baru (...tak, tak, tego baru z filmu "Wino truskawkowe"
43446

a potem zaczęła się impreza na całego na jaśliskim rynku, była estrada, występy i tańce
43447
.
tylko niektórzy bywalce górnego sklepu patrzyli z niedowierzaniem, bo czegoś takiego jeszcze w Jaśliskach nie widzieli
43448
.
Zapraszam serdecznie wszystkich szukających innych klimatów poza masówką do Jaślisk
....a ale trzeba mieć włączony "odbiór własny"
Osoby pracujące na odbiorze "publicznym" nie zrozumią nic.
Koniec

zbyszek1509
09-08-2017, 23:32
Piękna wycieczka jak również barwna relacja, dzięki Heniu. Jak widać, wstępna "porażka", ostatecznie zakończyła się bardzo miło :-).



43443
.
Czołg się ostał a sklep nie.

Ta Słowacja to jakiś "dziwny" kraj, wiele tam takich okazów, tablic, pomników i świeżych kwiatków. I jakoś nie słychać, aby komuś wadziły i psuły krajobraz. O cmentarzach wojennych z IWŚ, nawet w Palocie, już nie będę wspominał.


...Zapraszam serdecznie wszystkich szukających innych klimatów poza masówką do Jaślisk
....a ale trzeba mieć włączony "odbiór własny"...

Tylko raz miałem okazję zobaczyć Jaśliska wolno przejeżdżając samochodem. Przyznaję, że dawna drewniana zabudowa oraz jej ciekawy układ, warte są dokładniejszego obejrzenia. Znajdują się już one na mojej liście oczekujących na poznanie, podczas następnego pobytu w Bieszczadach.

jojo
12-08-2017, 00:50
a potem zaczęła się impreza na całego na jaśliskim rynku, była estrada, występy i tańce
43447
.
tylko niektórzy bywalce górnego sklepu patrzyli z niedowierzaniem, bo czegoś takiego jeszcze w Jaśliskach nie widzieli
43448


No i dobrze, że bywalce byli przy górnym sklepie, bo jak widać na zdjęciach nieźle frekwencję na koncercie podbili ...:-D
Fajna wycieczka Heniu.