Zaloguj się

Zobacz pełną wersję : Czerwony Horb



don Enrico
01-10-2017, 21:17
Siedząc w domowym zaciszu, marzymy o łazęgach górskich. Gdzie jeszcze się wybrać ? na jaką górkę wyspinać ?
Rozkładam mapę i penetruję przestrzenie w poszukiwaniu celu.
Znalazłem kiedyś na mapie nazwę która mnie zaciekawiła CZERWONY HORB
Pierwsze skojarzenie poszło na Mungat Horb który jest boczną granią Pasma Pikuja, ale ten Czerwony to zupełnie inny rejon.
Swoją drogą to ciekawe co ma oznaczać sowo Horb ?
Trzeba było to sprawdzić , w tym celu udałem się do małego miasteczka które obecnie nie jest już miastem,
ale ma piękną zabytkową plebanię przy miejscowym kościele. Na tyle piękną że zagrała rolę w jednym z filmów ...(w jakim ?)
43600
.
Dróżką pomiędzy plebanią i kościołem ruszyłem ku wznoszącej się za miastem górce o ładnej nazwie Kamarka
43601
.
Ta górka miała być pierwszym etapem wędrówki ku Czerwonemu Horbowi
Gdy oglądnąłem się za siebie zobaczyłem piękną panoramę miasteczka-nie-miasteczka z którego wyruszyłem
43602
.
Potem po dotarciu do granicy lasu piąłem się jeleńską ściezką która wyprowadziła mnie na szczyt.
Można tam było dopatrzeć się transzeji z czasów pierwszej wojny światowej porośniętej licznie grzybami i rosłymi smerekami
43603
.
Ale cały urok góry Kamarka jest na północnym zboczu które jest miejscem widokowym wyjątkowym.
Rozległa panorama kieruje wzrok na okoliczne górki z piękną panoramą.
Nie zamieszczę zdjęcia , bo zachowam je tylko dla siebie, a kto będzie chciał zweryfikować niech sam wybierze się zobaczyć.
UWAGA ! niestety górka tylko dla wtajemniczonych , nie wiedzie tam żaden szlak :mrgreen:
..
Nie napisałem z jakiej miejscowości wychodzę, ale możecie zgadywać

bartolomeo
01-10-2017, 22:16
Knajpa na rynku działa?

zdavko
02-10-2017, 09:49
Swoją drogą to ciekawe co ma oznaczać sowo Horb ?
Zdaje się, że garb po słowacku.

mercun
02-10-2017, 18:33
Zdaje się, że garb po słowacku.
Dokładnie hrb. Dodanie samogłoski ułatwia nam wymowę.

don Enrico
02-10-2017, 20:12
Knajpa na rynku działa?
Trudne pytanie. Nie wiem co odpowiedzieć ?
No to żebym nie zaglądnął, wprost przeciwnie. Gdy już pojazd którym podróżowałem stanął u celu, pierwsze co zrobiłem wyciągnąłem kluczyk ze stacyjki i uwolniony tym samym ze stresu udałem się do baru o sympatycznej nazwie Czeremcha. Pokonałem podwójne drzwi i przemierzyłem pomieszczenia kierując się w stronę lady barowej.
Delikatnie zadzwoniłem postawionym tam dzwonkiem, a gdy ukazała się sympatyczna dziewczyna poprosiłem aby nalała trochę płynu z wystającego urządzenia
- Nie mamy piwa lanego - usłyszałem w odpowiedzi. - Może butelkowe ?
Uśmiech mi zastygł
- No niech będzie - odparłem lekko zdegustowany
- Nie ma piwa butelkowego - odezwał się głos z zaplecza
Zdziwiony i zakręcony niecodzienną sytuacją oddaliłem się w siną dal.


Zdaje się, że garb po słowacku.


Dokładnie hrb. Dodanie samogłoski ułatwia nam wymowę.
Dzięki za wyjaśnienia, one wnoszą dużo do zakończenia, ale ....
Idźmy dalej, czyli z Kamarki zszedłem na zachód czyli na przełączki gdzie czekały mnie dwa zadania
Pierwsze to rozpoznanie kwitnącej tam o tej porze roślince
43616
.
Niestety poniosłem porażkę, nie wiem co to takiego.
Drugie zadanie było z orientacji, trzeba było odszukać tam ślad zaznaczonej na mapie ścieżki. Po wykonaniu paru okręgów trafiłem na coś co przypominało starą drogę leśną dawno nie używaną.
Zachęcony tym sukcesem ruszyłem żwawo do przodu, starając się nie pośliznąć na łanach rosnących tu rydzy (to takie kolorowe grzyby)
Dróżka mimo że nieużywana ładnie prowadziła mnie trawersując zboczem Kamiennej, potem było trochę gorzej bo przeskoczyła na prawe zbocza Tokarni gdzie pojawiło się nagle pełno dróg zrywkowych. Niczym macki ośmiornicy omotały to zbocze we wszystkich kierunkach, pozostawiając wędrowca w rozterce , która prowadzi do celu?
Cóż było robić , sprawdziłem kierunek na kompasie i poszedłem.
Gdy wybrana droga zaczęła się wznosić na grzbiet , mogłem krzyknąć HURRA ! na widok wymalowanych tu żółtych znaków
43617
.
Ten okrągły , koński a kwadracikowy to chyba gminny i w dodatku zachęta aby skoczyć do chaty w Zyndranowe, może zaskoczył bym choć raz naczelnego szpiega forumowego kol. Jojo
Nie - pomyślałem - wtedy nie wiadomo czy dojdę do celu. Ruszyłem dalej grzbietem szeroką leśną drogą mocno oznakowaną na żółto.
Szło się przyjemnie , toteż ani się obejrzeć gdy dotarłem do miejsca z symbolami zielonego szlaku, co oznaczało że dotarłem do celu
To jest Czerwony Horb
43618
.
Horb, czyli garb jest zakończeniem grzbietu. Tak na prawdę to bardziej jest zielony, chociaż nie do końca
Gdy przyjrzałem się dokładnie pod nogami zobaczyłem czerwone ciekawostki w doborowym towarzystwie
43619
.
Towarzystwo ściąłem i wsadziłem do plecaka, staruszków zostawiając na emeryturze.
Pozostał odwrót, rzut oka na mapę wskazuje że należy szukać jakiejś dróżki zbiegającej do potoku Ostrzeż.
Gdy ją odnalazłem zacząłem spadać w dół.
Sam potok zachwycił mnie kaskadą, więc zrobiłem sobie mały plener fotograficzny starając się złapać trochę wody
43620
.
A potem przez łączki i mostek na Jasiołce do drogi
Pozostało jeszcze ze dwa kilometry asfaltowania, więc mogłem przyjrzeć się przydrożnej kapliczce postawione prawie sto lat temu jako wotum za szczęśliwy powrót z Hameryki
43621
.
Mnie też udało się powrócić do bazy, ale jeszcze wotum nie postawiłem.

krakwit
02-10-2017, 21:41
don Enrico !
Zaszedłeś do "baru Czeremcha" ; aliści w piątek piwa Ci nie zabrakło
A i ze mną kufelek wypiłeś , a ja w sobotę to i na pierogach i gołąbkach byłem
Mniemam więc ,że bar działa . . . .
A jak długo toż nie wiem
A więc : to i pytanie i odpowiedź nie takie trudne.

don Enrico
03-10-2017, 17:36
don Enrico !
Zaszedłeś do "baru Czeremcha" ; aliści w piątek piwa Ci nie zabrakło
A i ze mną kufelek wypiłeś , a ja w sobotę to i na pierogach i gołąbkach byłem
Mniemam więc ,że bar działa . . . .
A jak długo toż nie wiem
A więc : to i pytanie i odpowiedź nie takie trudne.
Witaj na forumowym pokładzie.
Zaiste, historia z barem miała swój ciąg dalszy. Zdziwiony i zakręcony informacją o braku piwa, zachowywałem się niezbyt racjonalnie.
Zamiast pójść do sklepu leżącego 20 m obok i nabyć płyn dla spragnionych to ja pogoniłem aż do Jasiela .
Po kiego ? Przecież tam znaleźć można tylko wodę ze źródła, a spożywanie takowej bywa niebezpieczne (jak wiadomo niektórym)
43622
.
Na polu w Jasielu spotkałem biwakującego człowieka, który przekonywał mnie że urok tego miejsca polega na tym że nie ma tu nikogo.
Co ja tu robię ? Poczułem się jak natręt i pognałem dalej do Moszczańca , ale w końcu wróciłem do bazy.
Tu podjąłem kolejną próbę zdobycia BARu.
Wchodzę zdecydowanym, kowbojskim krokiem i stając przy ladzie żądam
- Proszę coś mocniejszego !
- Nie ma - usłyszałem w odpowiedzi
- Jak to nie ma ? - dziwię się podwójnie
- Nie ma wódki, ani koniaku, ale jest piwo -padło z drugiej strony.
- Przecież jeszcze niedawno nie było piwa ?
- Ale już teraz jest , specjalnie dla Pana .

krakwit
03-10-2017, 20:54
czekam na dalszy ciąg ...

Akcja rozgrywa się , jak już pewnie zorientowaliście się - w Jaśliskach. No i oczywiście okolicy.Przestrzeń cudowna ( bo : " urok tego miejsca polega na tym że nie ma tu nikogo")
Brakuje mi jeszcze zidentyfikowania w czasie . Może don Enrico nie dotarł jeszcze w swej opowieści do ostatniego wrześniowego piątku. Ale dotarł już do BARu.
Z BARu bowiem nie tylko po piwie butelkowanym przeszliśmy do zaścianka . A tam dereniówka i rozprawa o słupkach granicznych...
Ale o tym kiedy indziej....
Pozdrawiam wszystkich43626

don Enrico
04-10-2017, 21:21
Traskę na Czerwony Horb zarejestrowałem sobie ( i dla siebie) ustrojstwem powiązanym z GPS , a wgrywając na kompa kliknąłem DELETE
Cóż, pewne schyłkowe osobniki tak mają.
Odtworzyłem rysunek tej trasy wirtualnie i wyszło że nie 15 km tylko 12 km, przewyższenie 300 m ( a ja pamiętam że zajęło mi ok 5 godzin)
Jakby ktoś był strasznie dociekliwy w jakim terenie łazimy to kliknie sobie
.
https://www.gpsies.com/map.do?fileId=lsieairngcniwuxq

don Enrico
04-10-2017, 21:36
Jednak nie.
Okazało się w trakcie poszukiwań , okazało się , że zapisał mi się ślad wędrówki.(tylko w trasach rowerowych)
Wychodzą tu rozbieżności co do czasu przejścia i dystansu oraz przewyższeń ( ....ale co to ma za znaczenie)
.
43633

zbyszek1509
05-10-2017, 03:32
Traskę na Czerwony Horb zarejestrowałem sobie ( i dla siebie) ustrojstwem powiązanym z GPS...

Gratuluję postępów w zakresie poznawania przydatności tego ustrojstwa :-).
Z pełnym zainteresowaniem śledziłem Twoją trasę, a nawet w początkowym okresie zakładałem, że zmierzasz ku wcześniej planowanej Zyndranowej, jednak Ty miałeś bardziej szczytne plany.


... to ja pogoniłem aż do Jasiela . ... i pognałem dalej do Moszczańca , ale w końcu wróciłem do bazy.

Natomiast tym tekstem, wprawiłeś mnie w zdumienie, ale przecież Ty jesteś również wytrawnym cyklistą :-).


Odtworzyłem rysunek tej trasy wirtualnie i wyszło że nie 15 km tylko 12 km, przewyższenie 300 m ( a ja pamiętam że zajęło mi ok 5 godzin)

Od 2010 r. prowadzę dość szczegółową dokumentację tras, które przeszedłem samotnie lub w większym, albo skromniejszym towarzystwie i muszę przyznać, że rzadko kiedy średnia prędkość marszu przekraczała 2 km/godz. Natomiast pokonane przewyższenia, są dla mnie osobiście, mało istotne. Na takie atrakcje trzeba być wcześniej przygotowanym. Informacja o "miejscu stania" jest bardziej istotna. Trafienie na "macki ośmiornicy", jest czasami kłopotliwe, ale przynajmniej po kilkunastu metrach, można zorientować się, czy wybrana "ścieżka" jest właściwa.


Sam potok zachwycił mnie kaskadą, więc zrobiłem sobie mały plener fotograficzny starając się złapać trochę wody
43620

Piękne miejsce i przyznaję, że w takich chwilach dostaję jakiegoś amoku (jaki czas, lub jaka przysłona? itp. wątpliwości). I właśnie takie ustronne miejsca są dla mnie siłą napędową do następnych pobytów w Bieszczadach.
Wspaniała relacja z wyprawy i jej ciekawa interpretacja :-). Gratulacje !!!.
A tak od siebie, dodam jeszcze widoczek na uroczą Zyndranową z czerwcowego pobytu w Bieszczadach. Warto zobaczyć to w realu.

43634

zdavko
05-10-2017, 13:32
Pobierz zdjęcie i we właściwościach (szczegóły) jest wszystko,

don Enrico ; targasz statyw czy na czymś oparłeś ,pisze, że 10 s naświetlanie.

coshoo
05-10-2017, 17:53
Pobierz zdjęcie i we właściwościach (szczegóły) jest wszystko,

don Enrico ; targasz statyw czy na czymś oparłeś ,pisze, że 10 s naświetlanie.

Nie wygląda na 10s naświetlania. Woda za mało rozmyta. Na oko bym powiedział że 0,5s.

skylux
05-10-2017, 19:54
przecie jak wół w exifie jest 1/10 sek.;)

don Enrico
05-10-2017, 21:02
Pobierz zdjęcie i we właściwościach (szczegóły) jest wszystko,

don Enrico ; targasz statyw czy na czymś oparłeś ,pisze, że 10 s naświetlanie.
Wiesz, z wiekiem człowiek zmienia preferencje i zabiera ze sobą tylko to co niezbędne.
Jak wspomniałem , koło kaskady zrobiłem sobie mały plener. Najpierw usunąłem drągi i patyki które nie pasowały do kompozycji
Potem wyszukałem kamienie na których mogłem ustawić aparat.
Aby złapać wodę, zjeżdżam najpierw czułością na minimum, potem korekcja ekspozycji ze dwie działki w dół, priorytet migawki 1/10 albo dłużej
no i na koniec włączam samowyzwalacz, co by nie poruszyć.

zdavko
05-10-2017, 22:30
Nie wygląda na 10s naświetlania. Woda za mało rozmyta. Na oko bym powiedział że 0,5s.

No właśnie, też mi się to dziwne wydawało bo woda spadająca powinna być jak mleko, źle przeczytałem ;)

don Enrico
30-11-2020, 21:40
Minęło kilka lat i powrócił Czerwony Horb (zza światów), a dokładnie dzięki wspomnieniom z listopada 2014 roku czyli z Wielkiej Wojny

Kolejnym fragmentem frontu powierzonym pułkowi z Grazu był odcinek od doliny Bielczy po wzgórze 649 miedzy Tokarnią a Czerwonym Horbem
Ponoć na sąsiednich zboczach Kamiennej Hory udało się zidentyfikować cmentarz z tamtych czasów, pewnie Dlugi coś wie .
...
... ale my martwimy się przede wszystkim współczesnymi informacjami o pandemi
po co wracać do tych chłopaków walczących z zimnem i wrogiem

Norbert Assam wspomina dni po akcji na Kamiennej Horze jako dość spokojne, przy czym podkreśla, że tak było tylko w przypadku tego batalionu. Ludziom wypłacono premie za nocny atak, a Assam przejął kompanię po kpt. Bartelsie, dowodzącym teraz batalionem. Żołnierze umacniali okopy i rąbali drzewo, którego wprawdzie było pod dostatkiem, ale nie mieli siekier, więc używali łopatek.
Jeszcze nie miałem okazji pozyskiwać drewna łopatką, ale jak jest zimno ....
poruszające są te indywidualne wspomnienia

Szczególnie przerażający był 26 listopada. O 11. w południe dobiegł mnie po raz pierwszy głos: „Franz! Franz, chodź i pomóż mi, jestem ranny”. Około 10 kroków ode mnie leżał w swoim ukryciu ciężko ranny mój kolega Lorenz Koban z Moosburga. Z pogardą dla śmierci wyskoczyłem ze swojego okopu i dałem mu moje ostatnie krople gorzałki. Wykrzywiony, wpatrywał się we mnie. Wlał te krople w siebie, potem złożył ręce i poprosił: „Franz, ratuj, zastrzel mnie!” „Lorenz”, mówię mu, „nie mogę tego zrobić, chociaż wiem, że dla ciebie to byłoby wybawienie”. Biedak miał oderwane obie nogi. Całe popołudnie wołał do mnie, raz Franz, raz Arneitz, zastrzel mnie, jeśli jesteś moim przyjacielem. Dwa razy przeskoczyłem do niego, przenieść go było jednak dla mnie zupełnie niemożliwe, bo musiałbym przez odkryty teren i Rosjanie położyliby mnie jak kota. Około czwartej, gdy zaczęło zmierzchać, poszedłem do okopu. Myślałem, że już nie żyje, bo od jakiejś godziny nie słyszałem wołania. Ale gdy go chwyciłem, poruszył się jeszcze i znowu zaczął prosić, żeby go kulą uwolnić, ale ja milczałem, dźwignąłem go z okopu i – o Boże – krew we mnie zastygła – stopy zostały w okopie, obie były oderwane pod kolanami. „Biedny Lorenz”, wydobyło się z mojej piersi, gdy go sobie zarzuciłem i poniosłem na plac opatrunkowy. Napotkał mnie partol sanitarny z noszami. Położyłem go na nie. Wpatrywał się we mnie oczami pełnymi wdzięczności. Ostatni uścisk dłoni. „Dzięki, Franz”, powiedział jeszcze cicho, potem odniósł go patrol. Było dla mnie niewytłumaczalne, że on mógł tak długo przetrwać. Prawdopodobnie utracił całą krew, która bez ustanku lała się z niego strumieniem do okopu. Wróciłem z powrotem do moich martwych, by czekać na własną śmierć.
całość dostępna tu (https://austro-wegry.eu/viewtopic.php?f=46&t=1682&fbclid=IwAR23QIPC6pgnGVvYhc9E34b7aIn6YPVvfBeqGFfrU 4tMsOw0Gd8sp75rVvU)

Dlugi
01-12-2020, 17:06
...Ponoć na sąsiednich zboczach Kamiennej Hory udało się zidentyfikować cmentarz z tamtych czasów, pewnie Dlugi coś wie ...
Coś tam wiem, ale dowiedziałem się okrężnymi drogami. Ktoś z forum mógłby podać info z pierwszej ręki (lub prawie pierwszej).
Mianowicie przed Wszystkimi Świętymi wpadł mi w oko artykuł:
https://www.krosno.lasy.gov.pl/en/aktualnosci/-/asset_publisher/1M8a/content/uporzadkowali-lesne-groby
Tam przywołana była lokalizacja cmentarza, jaki w 2018r członkowie forum Włóczykij przywrócili w przestrzeni - zachodnie stoki Dzielca, oddział leśny 85-b. Zwróciłem się do osoby, która powinna służyć m.in. i w takich przypadkach przy pozyskiwaniu informacji. Niestety, zostałem od...ny do nadleśnictwa Dukla.
Danych było sporo, dodatkowo już kiedyś dyskutowaliśmy na forum sąsiednim o tym cmentarzu, więc jak tylko nasi władający zmusili nas do czasu wolnego to wybrałem się do lasu :-)
Cmentarz został odkrzaczony w ok. 1/3, umieszczony krzyż, choć wydaje się lekko lichy i może długo nie przetrwać.
Swoją drogą LP chwali się w tym artykule, ile na ich terenie mają cmentarzy. Próbowałem się dowiedzieć, czy posiadają jakąś listę z lokalizacjami - znów cisza. Ze dwa lata wstecz leśnictwa bieszczadzkie zamówiły bodajże 11szt krzyży modrzewiowych na cmentarze wojenne. Jeden z nich jest na pewno zamiast starego na Wierchu nad Łazem, ale jest w sieci artykuł pewnego leśnika i w nim wymieniony jest też cmentarz na stokach Rydoszowej. Byłem tam latem, nie znalazłem. Może trzeba było z innej strony go szukać, od krzyża iść?
IMO powinien być spis cmentarzy leśnych dostępny, a już któryś raz słyszę, że zrobią, a nadal nie ma.
Chyba że ja źle szukam...