Zaloguj się

Zobacz pełną wersję : Zagadka literacka



Stały Bywalec
01-12-2003, 21:07
Kto jest autorem i jaki jest tytuł książki (poświęconej w całości Bieszczadom), z której pochodzą następujące fragmenty:

„Zabobony i zwyczaje

Bojkowie, niegdyś sól tej ziemi, byli ludem wyjątkowo konserwatywnym i zabobonnym. Przez wieki, niemal w niezmienionej formie, kultywowali tradycję swoich przodków.
(...)
Powszechnie wierzono w możliwość powrotu zmarłego w jego dawnej powłoce cielesnej do świata doczesnego. Taki przypadek miał się zdarzyć w Solinie. Mąż nieboszczyk przychodził do swojej żony przez rok. Pomagał jej w gospodarstwie i współżył z nią, w wyniku czego urodziła dziecko. Najczęściej do świata żywych wracały upiory. Zapobiec ich powrotom miało rozkopanie grobu, odcięcie głowy nieboszczykowi i włożenie mu jej między nogi lub wbicie w nią żelaznego kołka. Najczęściej był to ząb od brony. W jednych wsiach wierzono, że upiór ma dwa serca, w innych, że pod pachami wyrasta mu pierze.
(...)
Uciążliwi dla żywych mogli być także samobójcy. Grzebano ich na ogół poza cmentarzem, by nie kalać poświęconej ziemi. Zdarzało się palenie ciał samobójców na stosie (...). Ostatnie spalenie na stosie miało miejsce około 1860 r. Na stosie spłonęło wówczas ciało Kasi z Tarnawy (Niżnej lub Wyżnej). Kasię wydano za mąż, gdy skończyła zaledwie 14 lat. Po śmierci pierwszego dziecka porzuciła męża i związała się z dworskim parobkiem Wasylem. Żyli z sobą bez ślubu 3 lata. Kiedy Wasyl odłożył trochę grosza i kupił grunt, postanowił się ożenić, ale nie z Kasią. Rozżalona opuściła wieś i poszła w świat między obcych, gdzieś na Podole. Tęsknota za rodzinnymi stronami po dwóch latach przywiodła ją z powrotem w Bieszczady. Spotkała razu jednego Wasyla, ale ten ani słowem się do niej nie odezwał. Załamało to Kasię do tego stopnia, że postanowiła śmierć sobie zadać. (...) Matka przebłagała popa i ten pozwolił pochować Kasię na cmentarzu. Wioskowa gromada była jednak z tego niezadowolona. Obawiała się, że skalanie poświęconej ziemi ściągnie na wieś nieszczęście. Którejś nocy odkopano trumnę z Kasią, potajemnie wywieziono jej ciało na połoninę i tam spalono, rozsypując popioły na wszystkie strony świata.
(...)
Specyfik złodziejski
(...)
Uny, te zbijnyki, dały mu, tomu gazdi, korec hroszi. A win swoju żinku wyprawyv mołoty pszenyciu do młyna, a ich namowyv, żeby wzieły swoju zbroju, żeby szły za neu. A jij maleńka detyna już toto czuła i dała ji znaty, że una już już prodana, zapłaczena, że na wiki straczena. Tak ta gazdynia piszła do brata i powidat, że ji gazda prodaw: „Szczoż ty, brate, że ja już prodana, straczena na wiki ?” A brat mowyt: „Idy ty do młona, a ja pidu za toboju i wozmu swoju zbroju, żeby tie obronyty”. Piszoł win di toho gazdy: „Szczoż ty, szwagre, zrobyw, szczos ty prodał swoju żenu, moju sestru ?” A gazda: „Ha, już sam ne znaju, szczo zrobyv, pryszły do mene, postawyły korec hroszi i ja sie złakomyv, i prodav; no to teper, szczoż robyty !”
(...)

Życzę przyjemnego zgadywania. Pozdrawiam.

Piotr
01-12-2003, 21:21
>Ostatnie spalenie na stosie miało miejsce około 1860 r. Na stosie

Cały ten fragment który przepisałeś, jest w "Ksiedze legend i opowiesci bieszczadzkich" wyd.III 2001, tylko pozamieniane niektóre słówka (nieznacznie). Więc albo w kolejnym wydaniu którego nie czytalem (bez żalu, jeśli jest bo nawet nie wiem) wprowadzono drobne korekty, albo to zerżniety tekst do innej książki (tylko kto od kogo zrzynał? ;-))

Stały Bywalec
01-12-2003, 22:44
Piotrze, ciepło, ciepło, ale jeszcze nie gorąco.

Na pewno nie zaczerpnąłem tych cytatów z "Księgi legend i opowieści bieszczadzkich" (żadnego wydania ww. książki). W ogóle jej nie czytałem, ani nawet nie miałem w ręku. A o jej istnieniu (chociaż pod troszeczkę innym tytułem, niż podałeś) dowiedziałem się .. z obwoluty książki, o której tytuł i autora Was teraz pytam. Tyle gwoli podpowiedzi.
Zresztą nie sądzę, aby wszystkie trzy przytoczone przeze mnie cytaty (przepisane wiernie i dosłownie !) znajdowały się w "Księdze (...)", o której Ty wspominasz.

Zatem - jeszcze trochę wysiłku !

Pozdrawiam

Piotr
01-12-2003, 22:55
>"Księdze (...)", o której Ty wspominasz.

Nie, oczywiście że nie - tylko ten jeden, dlatego to nie może być ta książka. Jesli jej nie czytałeś, to zresztą imho wiele nie straciłeś.

Marcin
01-12-2003, 23:04
"Bieszczadzkie losy" Potockiego

Stały Bywalec
01-12-2003, 23:07
TAK.
Odgadłeś prawidłowo.
Masz u mnie piwo.
Pozdrawiam

Stały Bywalec
02-12-2003, 23:32
Chociażby ze względu na autora i wydawcę jestem winien podać Wam szczegóły:

Andrzej Potocki "Bieszczadzkie losy. Bojkowie i Żydzi". Wydanie I. Wyd. "APLA", Rzeszów - Krosno 2000. Stron 225.
tel/fax (013)4366049, tel. kom. 0603926958

Danych nt. www lub chociażby e-mail wydawnictwa w ksiące brak.

Pozdrawiam

Ps. Myślę, że ta książka przyda mi się nieraz w naszych dyskusjach.