PDA

Zobacz pełną wersję : Piszkonia i Strimba za jednym zamachem



Wojtek Pysz
19-08-2018, 17:50
Termin: 15 – 18 sierpnia 2018 r.

Skład ekipy: 5 osób, bywalców tego forum

Dojazd samochodem osobowym: Krościenko, Chyrów, Mochnate, Wołowiec, Miżgiria, Kołoczawa. Na przejściu granicznym w Krościenku ok. 2,5 godz. Powrót po śladach w odwrotnym kierunku. Na przejściu 17 minut łącznie z odprawą ukraińska i polską. Track powrotu: https://www.gpsies.com/mapOnly.do?fileId=liekddczqvovyosr&isFullScreenLeave=true

Trasa:


Dzień 1: Synewir, Piszkonia, Wielka Grofa, Negrowiec, przełęcz pod Jasnowcem (nocleg)
Dzień 2: przełęcz pod Jasnowcem, przełęcz Prislop, Zanoga, Deniaska, polana Płaj (nocleg)
Dzień 3: polana Płaj, dojście do grzbietu Srimby pod Steniakiem, grzbietem na Strimbę, zejście niebieskim szlakiem do Kołoczawy. https://www.gpsies.com/mapOnly.do?fileId=xouskykaccluklbg&isFullScreenLeave=true
Dzień 4: tzw. dzień etnograficzno-krajoznawczy z zajęciami w podgrupach.

Pierwsza zdobyta góra to zachodni szczyt Połoniny Piszkonia, który nosi nazwę taką, jak całe pasmo, czyli Piszkonia. Przed nami grzbiet do przewędrowania na dzisiaj: Mała Grofa, Jasnowiec, Wielka Grofa Negrowiec. Co było wcześniej i później, zobaczymy, gdy się obudzi reszta załogi;-)

http://ciekawe.tematy.net/2018/piszkonia/900/WP_2018-08-15_13-04-32_IMG_2167.JPG

bartolomeo
20-08-2018, 19:10
Tak zwana reszta nie śpi, zastanawia się jedynie dlaczego jest tu a nie tam :wink: Ale powolutku porzucimy te jałowe rozważania i weźmiemy się za relację.

Na początek inspiracja: całej wyprawie winien jest Bazyl i jego opowieść sprzed dwóch lat (http://forum.bieszczady.info.pl/showthread.php/9303-Ewidentne-naruszenie-granicy-czyli-Piszkonia-mówi-weź-mnie?highlight=Piszkonia). Co ciekawe nam też szykowały się na granicy przygody, bo trwała akcja protestacyjna celników, na powrocie mieliśmy zobaczyć z bliska strajk włoski celników właśnie. I zobaczyliśmy, ale na razie zdobyliśmy szczyt Piszkonia.

sir Bazyl
20-08-2018, 20:36
Tak zwana reszta nie śpi, zastanawia się jedynie dlaczego jest tu a nie tam :wink: Ale powolutku porzucimy te jałowe rozważania i weźmiemy się za relację.

Na początek inspiracja: całej wyprawie winien jest Bazyl i jego opowieść sprzed dwóch lat (http://forum.bieszczady.info.pl/showthread.php/9303-Ewidentne-naruszenie-granicy-czyli-Piszkonia-mówi-weź-mnie?highlight=Piszkonia). Co ciekawe nam też szykowały się na granicy przygody, bo trwała akcja protestacyjna celników, na powrocie mieliśmy zobaczyć z bliska strajk włoski celników właśnie. I zobaczyliśmy, ale na razie zdobyliśmy szczyt Piszkonia.

Mam nadzieję, że się nie zawiedliście i też Wam się Piszkonia i Strimba spodobały. Widzę, że od przełęczy pod Jasnowcem nasze drogi się rozeszły a Strimbę podeszliście też z innej strony więc czekam szczególnie na opis tego odcinka.
Co do celników na przejściach samochodowych to ja odnoszę wrażenie, że tam trwa nieprzerwanie strajk włoski - jak nie po jednej stronie to akurat po drugiej :)

Wojtek Pysz
20-08-2018, 21:13
Widzę, że od przełęczy pod Jasnowcem nasze drogi się rozeszły ....
Tutaj nieco inny szkic trasy na tle mapki Adama Rugały. Naszym zamiarem było nie schodzenie w doliny.

http://ciekawe.tematy.net/2018/piszkonia/900/Rugala-Piszkonia.jpg

iaa
20-08-2018, 21:22
Eh ta młodzież...
Ciągle tylko: szybciej, dalej, wyżej, nie nadążam za nimi.
Z oczywistych względów przed wyjściem w góry należy odwiedzić magazin.
Tradycji stało się zadość, plecaki uczyniły, co należy.
Co kupowały, jeden wstydliwie osłania paskiem.
44976
Poszły też na sąsiedni bazarek po pączko - drożdżówki, bo bez śniadania w góry się nie idzie.
Następnie pojechały ku czerwonemu szlakowi świeżo poznanym busem.
A zanim doszły tam, gdzie już Wojtek smyknął, człapały niezbyt stromym i wygodnym traktem.
44977

bartolomeo
20-08-2018, 21:26
Różnych szkiców i wariantów Wojtek opracował kilka, ten ostatni był prawie doskonały. Miał tylko jedną wadę: prowadził przez dzikie ostępy "najdzikszych gór Europy". Tylko na niektórych fragmentach tego wariantu i jedynie na niektórych mapach były zaznaczone jakieś nikłe ścieżki...

A ja Gorgany poważam nawet tam, gdzie ścieżki są :mrgreen:

Wojtek Pysz
21-08-2018, 09:06
Oj, trudny start ma nasza relacja. Hej, wędrowcy, do roboty! Skoro nawołuję, to sam dam przykład.

Przyjechaliśmy do Kołoczawy.
http://ciekawe.tematy.net/2018/piszkonia/900/WP_2018-08-15_06-52-54_IMG_2118.JPG

Samochód został w ogrodzie u miejscowych gospodarzy. Oprócz przechowania samochodu, zostaliśmy poczęstowani kawą i herbatą. Nawiązała się też dłuższa rozmowa, której klimaty znacznie odbiegały od wypowiedzi w wątku o konflikcie polsko-ukraińskim.
Po obejrzeniu tego zdjęcia uważny czytelnik może już zidentyfikować całą naszą ekipę.
http://ciekawe.tematy.net/2018/piszkonia/900/WP_2018-08-15_07-31-15_IMG_2122.JPG

Wracamy ze wspomnianego przez Janusza bazarku. Oprócz drożdżówek można tam było kupić prawie wszystko. Był nawet pomysł, żeby kupić trzy kury, które będa szły za nami w góry a my sobie je zjemy. Smaczne, zdrowe i nosić nie trzeba. Pojawiły się jednak wątpliwości, czy kury na pewno zechcą iść za nami.
http://ciekawe.tematy.net/2018/piszkonia/900/WP_2018-08-15_08-14-43_IMG_2125.JPG

Czerwony szlak z Synewiru prowadzi łagodnie wznoszącą się drogą, którą "borówkarze" w sezonie przyjeżdżają do pracy.
http://ciekawe.tematy.net/2018/piszkonia/900/WP_2018-08-15_12-20-29_IMG_2144.JPG

bartolomeo
21-08-2018, 15:10
Pierwsze widoki pojawiły się po około 3 godzinach mozolnego podejścia.

http://podkarpacia.pl/forum/2018/piszkonia_01.jpg

Widoczność niestety nie była najlepsza, na szczęście zapowiadany na cały dzień deszcz nie przychodził. I choć straszył mocno (nad centralnymi Gorganami przez cały dzień wisiały ciemne chmury, słychać też było towarzyszące im pomruki burzy) to do wieczora mieliśmy sucho :smile:

http://podkarpacia.pl/forum/2018/piszkonia_02.jpg

Po połoninie wędrowaliśmy wąską ścieżką, droga dla gruzawików skończyła się mniej więcej wraz z lasem.

http://podkarpacia.pl/forum/2018/piszkonia_03.jpg

Tworzyliśmy mocno rozciągniętą tyralierę :wink: bo miejsca było sporo - jedynym turystą spotkanym przez całą trzydniową wędrówkę był samotny plecakowiec schodzący w kierunku Synewiru, napotkany jeszcze podczas podejścia lasem. Połonina była przez te dni wyłącznie dla nas, a precyzyjniej dla nas i dla zbieraczy borówek :mrgreen:

http://podkarpacia.pl/forum/2018/piszkonia_04.jpg

Widoki były wspaniałe.

http://podkarpacia.pl/forum/2018/piszkonia_05.jpg (http://podkarpacia.pl/forum/2018/piszkonia_05_duza.jpg)
Po kliknięciu większa wersja

http://podkarpacia.pl/forum/2018/piszkonia_06.jpg (http://podkarpacia.pl/forum/2018/piszkonia_06_duza.jpg)
Po kliknięciu większa wersja

Wojtek Pysz
21-08-2018, 19:09
Zbieracze borówek przy pracy. Zbierali panowie ...

http://ciekawe.tematy.net/2018/piszkonia/900/WP_2018-08-15_12-47-24_IMG_2157.JPG

... i panie.
http://ciekawe.tematy.net/2018/piszkonia/900/WP_2018-08-15_13-12-06_IMG_2168.JPG

Wspomnianą przez bartolomeo tyralierą nie szliśmy cały czas, były też odpoczynki.
http://ciekawe.tematy.net/2018/piszkonia/900/WP_2018-08-15_14-07-21_IMG_2181.JPG

I tak doczłapaliśmy grzbietem kulminacyjnego punkt Piszkonii, szczytu Negrowiec 1709 m.
http://ciekawe.tematy.net/2018/piszkonia/900/WP_2018-08-15_14-47-09_IMG_2186.JPG

Odtąd zaczęliśmy sie rozglądać za miejscem na nocleg. Rozglądamy się i rozgladamy, ale nic nie widać. W szczególności nie widac wody. Wprawdzie mamy jej ze sobą tyle, że do jutra wystarczy, ale zawsze bezpieczniej jest mieć wodopój w pobliżu.

don Enrico
21-08-2018, 21:35
(...)

http://podkarpacia.pl/forum/2018/piszkonia_02.jpg

Po połoninie wędrowaliśmy wąską ścieżką, droga dla gruzawików skończyła się mniej więcej wraz z lasem.
(...)
Tworzyliśmy mocno rozciągniętą tyralierę (...)
Ta ścieżka to w sam raz na rower, spotkaliście takich ?
...a definicję tyraliery to będę musiał przemyśleć od nowa, bo wydawało mi się że oznacza to szereg, gdy jeden idzie obok drugiego (a nie jeden za drugim)

bartolomeo
21-08-2018, 22:03
Ta ścieżka to w sam raz na rower, spotkaliście takich ?Nie. Przypuszczam, że źle się jeździ po grechocie.


...a definicję tyraliery to będę musiał przemyśleć od nowa, bo wydawało mi się że oznacza to szereg, gdy jeden idzie obok drugiego (a nie jeden za drugim)To była tyraliera górska w wersji gorgańskiej, wariant południowy graniczny.

Wojtek Pysz
22-08-2018, 12:54
Miejsce z wodopojem "pod ręką" znaleźliśmy dopiero na przełęczy między szczytem 1441 a Jasnowcem. Na mapie są narysowane po pd.-zach. stronie przełęczy dwa źródła a wg opowiadań Bazyla, po przeciwnej stronie przełęczy jest taka woda, że się kąpać można. Tutaj zostajemy.

http://ciekawe.tematy.net/2018/piszkonia/900/WP_2018-08-15_17-48-26_IMG_2218.JPG

Źródełko zaznaczone na mapie jako najbliższe, w odległości ok. 200 m w poziomie, było suche ale wodę można było znaleźć 100 m dalej, w zaczynającej się tu dolinie potoku. Po stronie "bazylowej" nie było w pobliżu ani kropli wody, a napotkany przez niego strumień płynął pewnie tylko po grubszych ulewach.

Nie mieliśmy ustalonego precyzyjnie planu wędrówki. Odbyła się narada, na której padły dwie propozycje.
1. Schodzimy z grzbietu głównego Piszkonii ale nie schodzimy w doliny, tylko grzbiecikami bocznymi, zboczami, przełęczami, płajami, polankami dochodzimy do Strimby (kolor czerwony).
2. Trzymamy się grzbietu Piszkonii, który za chwile skręci na południe i przez Jasnowiec i Darwajkę sprowadzi do Kołoczawy; stamtąd podejście na Strimbę (kolor niebieski).

http://ciekawe.tematy.net/2018/piszkonia/900/2-drogi-na-Strimbe.jpg

Wszyscy uczestnicy wycieczki to stare, wschodniokarpackie łaziki, dobrze orientujący się w terenie, w mocnych butach, z dobrym wyposażeniem turystycznym, z obfitymi zapasami żywności oraz (za wyjątkiem mnie) dobrego zdrowia, więc rozdzielenie się na dwie podgrupy nie stanowiło problemu ani niebezpieczeństwa. Tak więc się rozdzieliliśmy. 2-osobowa ekipa, która podjęła się zejścia ponad 1000 m w dół a następnie podejścia ponad 1000 m w górę, poszła na południe, grzbietem przez Jasnowiec. Maruderzy poczłapali działem wodnym między potokami Suchar i Tereblec na północny-wschód.
Uwaga - kolory moich rysunków nie maja nic wspólnego z kolorami szlaków turystycznych.

don Enrico
22-08-2018, 14:16
Nie. Przypuszczam, że źle się jeździ po grechocie.

(..)
To dobre przypuszczenie, ale na większości zdjęć (zamieszczonych do tej pory ) są fajne ścieżki i dróżki.
Zatem kamienie gorańskie dopiero się wykluwają

bartolomeo
22-08-2018, 15:04
na większości zdjęć (zamieszczonych do tej pory ) są fajne ścieżki i dróżki.Relacje mają to do siebie, że pokazują to, co pokazujący chce pokazać. A nie pokazują tego, czego pokazać nie chce, nie może lub nie ma pomysłu jak to zrobić. Jeżeli nie widzisz na zdjęciach rumowisk i wyciągasz na tej podstawie wniosek, że ich nie było, to się mylisz. Był i gorgan i kosówka, oba na szczęście w ograniczonym zakresie. Moim zdaniem to nie była wymarzona trasa na rower, ale ja się nie znam na jeździe rowerem po górach, podobnie jak na tyralierach.

A wracając do relacji to - choć Wojtek już rozbił obóz - wrócę się jeszcze na moment do wędrówki pod Jasnowiec. Tu na pierwszym planie Horb, który strawersowaliśmy widoczną na zdjęciu ścieżką (tą w lewo) rozstając się ze znakowanymi szlakami aż do Strimby.

http://podkarpacia.pl/forum/2018/piszkonia_08.jpg

Troszkę nas po drodze straszyła ulewa, ale na szczęście doszliśmy do celu po suchemu :wink:

http://podkarpacia.pl/forum/2018/piszkonia_09.jpg

Rozbiliśmy się pod Jasnowcem, chyba dokładnie w tym samym miejscu co ekipa Bazyla dwa lata wcześniej.

http://podkarpacia.pl/forum/2018/piszkonia_10.jpg

A i woda była tam, gdzie mówił, tylko znaleźliśmy ją dopiero dzień później, idąc na przełęcz widoczną na powyższym zdjęciu na lewo od szczytu.

http://podkarpacia.pl/forum/2018/piszkonia_11.jpg

W sprawie wyboru wariantu ja poszedłem na łatwiznę: wybrałem większą grupę. Większa była co prawda dopiero jak ja się do niej przyłączyłem :wink: ale to akurat detal.

bartolomeo
22-08-2018, 18:14
Rankiem drugiego dnia wstawaliśmy nierówno, nasz kierowca dosypiał jeszcze po długiej i męczącej drodze do Kołoczawy, podczas gdy my wcinaliśmy śniadanie. We dwóch wyszliśmy na przełęcz pod Jasnowcem trochę wcześniej, na przełęczy mieliśmy się spotkać w komplecie ostatni raz przed zejściem w doliny. Dzień był mglisty, na szczęście porywisty wiatr z wieczora już się uspokoił.

http://podkarpacia.pl/forum/2018/piszkonia_12.jpg

Z trawersu Jasnowca widoki były całkiem miłe, choć mgliste i chmurne.

http://podkarpacia.pl/forum/2018/piszkonia_13.jpg

Rzuciliśmy jeszcze okiem na miejsce noclegu...

http://podkarpacia.pl/forum/2018/piszkonia_14.jpg

... i weszliśmy do lasu.

http://podkarpacia.pl/forum/2018/piszkonia_15.jpg

Z przełęczy Jasnowiec wydawał się być na wyciągnięcie ręki.

http://podkarpacia.pl/forum/2018/piszkonia_16.jpg

Ręce wyciągaliśmy jednak zupełnie po coś innego :mrgreen:

http://podkarpacia.pl/forum/2018/piszkonia_17.jpg

Czekaliśmy na resztę ekipy...

Wojtek Pysz
22-08-2018, 20:31
We dwóch wyszliśmy na przełęcz pod Jasnowcem trochę wcześniej, na przełęczy mieliśmy się spotkać w komplecie ...
Po chwili doczłapała do przełęczy reszta. Chwila wynosi od kilku minut do kilku godzin. Tym razem było bliżej tej dolnej wartości. A na przełęczy koledzy powiedzieli nam (choć nikt ich o to nie pytał), że tu nie ma żadnych borówek.

bartolomeo
22-08-2018, 20:54
No bo już nie było. Prawie wcale :mrgreen:

bartolomeo
23-08-2018, 16:18
No i stało się. Około 8:45 (polskiego czasu) pięcioosobowa ekipa rozdzieliła się, dwie osoby poszły na Jasnowiec i dalej do Kołoczawy, trzy w stronę nieodległej przełęczy Pryslop (nazwa za mapą ACCA). Jak tylko się rozdzieliliśmy zaczęło najpierw siąpić, potem padać a w końcu lać. Buty, atakowane przez mokrą trawę, krzaki i mech, długo nie stawiały oporu wodzie. Spodnie poddały się jeszcze szybciej, kurtki walczyły trochę dłużej. Jak się okazało pod koniec dnia ostatecznie ustąpiły nawet dwa z trzech plecaków, pomimo opakowania ich w przeciwdeszczowe pokrowce. Cóż, takie są góry :smile:

Przez chwilę wędrowaliśmy nikłą ścieżką, do dziś się dziwię jak prowadzącemu udawało się na niej utrzymać w dość zwartej gęstwinie. Na szczęście gęstwina chwilami ustępowała, można było rozejrzeć się po otaczającym nas lesie.

http://podkarpacia.pl/forum/2018/piszkonia_18.jpg

Zdjęcie poruszone, ale ciemno było jak późnym wieczorem. Każdą większą przestrzeń witaliśmy z jednej strony z radością i nadzieją na chwilę oddechu, z drugiej strony z obawą przed kolejnymi litrami wody przyjętymi na nogi w gęstych borówczyskach. Tu akurat polana Pryslip, gdzie udało nam się odpocząć i posilić w otwartej chatce.

http://podkarpacia.pl/forum/2018/piszkonia_19.jpg

Do tej polany wędrowaliśmy wspomnianą powyżej nikłą ścieżką, zgubiliśmy ją dopiero na granicy polany. Dalej udało nam się złapać wygodną drogę gruntową, która doprowadziła nas, trawersując szczyty 1342m 1443m, na polanę pod Zanogą 1502m. To było ostatnie miejsce, w którym na tej trasie widzieliśmy zbieraczy borówek. Dalej był gąszcz. Gęsty i dziki gorgański gąszcz, na szczęście bez kosówki :wink:

Na podejściu pod Zanogę jeszcze przez chwilę mieliśmy wrażenie, że jakaś ścieżka nam pomaga, ale dość szybko zdaliśmy sobie sprawę, że idziemy na dziko. I tak przedzierając się przez krzaki, borówczyska, młodniki bukowe i świerkowe, wiatrołomy i wszystko co jeszcze las może zaoferować, zdobyliśmy Zanogę i Deniaskę 1283m. Pod Deniaską po raz pierwszy ujrzeliśmy grzbiet prowadzący na Strimbę.

http://podkarpacia.pl/forum/2018/piszkonia_20.jpg

Jeszcze kawałek przez las, przez bujne mchy na maleńkich polanach...

http://podkarpacia.pl/forum/2018/piszkonia_21.jpg

i wreszcie, ku naszej radości, pojawiła się Ona. Droga! :mrgreen: Kto nigdy nie przedzierał się z plecakiem przez gęsty las nie będzie rozumiał tej radości :wink:

http://podkarpacia.pl/forum/2018/piszkonia_22.jpg

Droga w mig zaprowadziła nas na polanę Płai pod Steniakiem 1543m, miejsce naszego drugiego noclegu. A na Płaju dobra wszelakiego...

http://podkarpacia.pl/forum/2018/piszkonia_23.jpg

http://podkarpacia.pl/forum/2018/piszkonia_24.jpg

Nie dało rady tego wszystkiego przejeść! :mrgreen:

sir Bazyl
23-08-2018, 17:09
... Po stronie "bazylowej" nie było w pobliżu ani kropli wody, a napotkany przez niego strumień płynął pewnie tylko po grubszych ulewach.
Jakoś się następnego dnia znalazł :grin: :

Rozbiliśmy się pod Jasnowcem, chyba dokładnie w tym samym miejscu co ekipa Bazyla dwa lata wcześniej.

http://podkarpacia.pl/forum/2018/piszkonia_10.jpg

A i woda była tam, gdzie mówił, tylko znaleźliśmy ją dopiero dzień później, idąc na przełęcz widoczną na powyższym zdjęciu na lewo od szczytu.

http://podkarpacia.pl/forum/2018/piszkonia_11.jpg

Jest to dokładnie to miejsce - równiutkie jak stół więc wręcz zapraszające do rozstawienia namiotów. Drewna w okolicy nie brakowało, jak widzę na zdjęciu, było też osiągalne w miejscu drugiego Waszego noclegu. Jak więc było z ogniskami? Co przy nich spożywano?:-D Wiem, że kur nie zabraliście ale może chociaż konia...konia...koniaczek:mrgreen:

bartolomeo
23-08-2018, 17:25
Pierwszego wieczora wichura łeb urywała, trzeba byłoby schodzić na ognisko znacznie niżej. A na to, po całonocnej podróży, nikt nie miał siły.

Do drugiego wieczoru jeszcze w relacji nie doszliśmy. Aktualnie wcinamy jeżyny, borówki i maliny. Garściami :wink:

sir Bazyl
23-08-2018, 18:10
Pierwszego wieczora wichura łeb urywała, trzeba byłoby schodzić na ognisko znacznie niżej. A na to, po całonocnej podróży, nikt nie miał siły.
Słowa, słowa, słowa...a gdzie dokumentacja fotograficzna? :wink: Ten urwany łeb toczący się po połoninie bądź staczający się i podskakujący na gorganach...


Do drugiego wieczoru jeszcze w relacji nie doszliśmy. Aktualnie wcinamy jeżyny, borówki i maliny. Garściami :wink:
Toć ja nie poganiam, ale widzę, że ciągle tylko jecie i jecie a przecież nie samą jagodą żyje człowiek :grin:

bartolomeo
23-08-2018, 19:09
Słowa, słowa, słowa...a gdzie dokumentacja fotograficzna?Nie ma, ten łeb staczał się za szybko w tej wichurze!


Toć ja nie poganiam, ale widzę, że ciągle tylko jecie i jecie a przecież nie samą jagodą żyje człowiek :grin:No dobrze, wyprzedzając z lekka rozwój wydarzeń napiszę, że wieczorem były kiełbaski z ogniska. Doskonałe, z serii "palce lizać" :mrgreen: A co do jagód to witaminki na wyprawie w górach dobra rzecz, trzeba je uzupełniać!

Wojtek Pysz
23-08-2018, 19:57
Jakoś się następnego dnia znalazł :
Ano jednego się schował (szukałem chyba pół godziny) bo sie schował, a drugiego dnia się znalazł.



Jak więc było z ogniskami? Co przy nich spożywano?
Zaraz będzie o ognisku i o spożywaniu.


Byliśmy już na jednym końcu docelowej polany Płaj, ale do drugiego końca szliśmy bardzo długo, bo 2/3 załogi cały czas coś spożywali. A jak nie spożywali, to dokumentowali spożycie.
http://ciekawe.tematy.net/2018/piszkonia/900/WP_2018-08-16_16-03-41_IMG_2247.JPG

Kiedyś jednak udało się dojść. Namioty stanęły w osłoniętym od wiatru miejscu z widokiem na Strimbę.
http://ciekawe.tematy.net/2018/piszkonia/900/WP_2018-08-16_17-02-24_IMG_2250.JPG

Kiełbaski się pieką, zapas opału czeka.
http://ciekawe.tematy.net/2018/piszkonia/900/WP_2018-08-16_17-30-34_IMG_2251.JPG

My też używamy eleganckiej zastawy stołowej.
http://ciekawe.tematy.net/2018/piszkonia/900/WP_2018-08-16_17-36-44_IMG_2253.JPG

Chmury poleciały na Strimbę. A nas grzało i z boku i z góry.
http://ciekawe.tematy.net/2018/piszkonia/900/WP_2018-08-16_18-17-20_IMG_2258.JPG

bartolomeo
23-08-2018, 20:09
Byliśmy już na jednym końcu docelowej polany Płaj, ale do drugiego końca szliśmy bardzo długo, bo 2/3 załogi cały czas coś spożywali.Jak mnie pamięć nie myli to spożywało 3/3 załogi.

Przy ognisku, oczywiście już po upieczeniu kiełbasek, odbywało się Wielkie Suszenie Wszystkiego. Ja na ten przykład tak dokładnie wysuszyłem skarpety, że z tego braku wilgoci zrobiła się w nich pokaźna dziura. A jak w ogóle znikły to wybiło wszystkie meszki od Strimby do Negrowca!

bartolomeo
24-08-2018, 18:26
No i nadszedł dzień trzeci. Ale najpierw wieczorne zdjęcie jeszcze z dnia drugiego :smile:

http://podkarpacia.pl/forum/2018/piszkonia_25.jpg

Rankiem Strimba prezentowała się pięknie,...

http://podkarpacia.pl/forum/2018/piszkonia_26.jpg

a jak się podeszło kawałeczek polaną to i drugi wierzchołek można było podziwiać.

http://podkarpacia.pl/forum/2018/piszkonia_27.jpg

Powtarzam się z tymi zdjęciami, ale tak mało ich tego dnia zrobiłem, że muszę się ratować dublami. Następne jest już spod szczytu 1384m w głównym grzbiecie Strimby.

http://podkarpacia.pl/forum/2018/piszkonia_28.jpg

A wcześniej z polany Płaj dość łatwo, zarastającą drogą, dotarliśmy na grań prowadzącą do Strimby. I tyle było łatwego :smile: To był trudny i wymagający dzień, podejścia pod szczyty 1271m i 1384m dały nam mocno w kość. A zejścia... również. Jak tylko pojawiała się nadzieja, że już dalej pójdzie gładko, to zaraz się rozwiewała. W miejscu, z którego zrobiłem zdjęcie załączone powyżej, też miałem taką nadzieję. Ale gdzie tam, najpierw powalone drzewa aż do widocznej, pięknie zielonej polany. Na polanie zaś wygodna ścieżka w lewo zaprowadziła nas... do drogi schodzącej w doliny. I znów ostro pod górę przez borówki. Zjadłem ich na tym wyjeździe masę, ale w tamtym momencie szczerze ich nienawidziłem :wink:

Na szczęście w końcu znaleźliśmy właściwą ścieżkę. Wąską, ale wyraźną i wygodną. I z tej ścieżki, około godziny 14oo wypatrzyliśmy na szczycie Strimby dwie sylwetki. Może to druga część naszej ekipy właśnie zdobyła Strimbę od drugiej strony? O tym mieliśmy się przekonać wieczorem. Na razie jeszcze ostatnie ostre podejście...

http://podkarpacia.pl/forum/2018/piszkonia_29.jpg

i w końcu koło 15oo byliśmy na szczycie.

http://podkarpacia.pl/forum/2018/piszkonia_30.jpg

Nie wiem jak moi szanowni koledzy, ale ja byłem wykończony :mrgreen: A najgorsze jeszcze było przede mną...

Wojtek Pysz
24-08-2018, 22:55
a jak się podeszło kawałeczek polaną to i drugi wierzchołek można było podziwiać.
A jak się rano podeszło na garbik, to jeszcze nocne mgły uciekały.
http://ciekawe.tematy.net/2018/piszkonia/900/WP_2018-08-17_06-48-15_IMG_2267.JPG


A wcześniej z polany Płaj dość łatwo, zarastającą drogą, dotarliśmy na grań prowadzącą do Strimby.

To dość łatwo było dodatkowo bardzo piękne.
http://ciekawe.tematy.net/2018/piszkonia/900/WP_2018-08-17_08-48-23_IMG_2270.JPG


Ale gdzie tam, najpierw powalone drzewa aż do widocznej, pięknie zielonej polany.

Powalone drzewa u mnie też się nie załapały do zdjęcia, ale jakaś piękna, choć maleńka polana - owszem.
http://ciekawe.tematy.net/2018/piszkonia/900/WP_2018-08-17_10-14-17_IMG_2275.JPG
http://ciekawe.tematy.net/2018/piszkonia/900/WP_2018-08-17_10-14-42_IMG_2276.JPG

O, mam jakieś powalone drzewa ...
http://ciekawe.tematy.net/2018/piszkonia/900/WP_2018-08-17_12-34-58_IMG_2278.JPG

http://ciekawe.tematy.net/2018/piszkonia/900/WP_2018-08-17_12-44-27_IMG_2282.JPG

W końcu był piękny, równy, widokowy grzbiet Strimby. Może tylko trochę stromy. Bartolomeo się zwierza, że był wykończony. To od tych długich postojów oraz zdejmowania i wkładania butów:-)
http://ciekawe.tematy.net/2018/piszkonia/900/WP_2018-08-17_14-05-07_IMG_2291.JPG

Widać było całe Gorgany - Od Mołodej przez Popadię po Sywulę.
http://ciekawe.tematy.net/2018/piszkonia/900/WP_2018-08-17_14-54-41_IMG_2304.JPG


i w końcu koło 15oo byliśmy na szczycie.
O 15:05. Pięć minut przed odjazdem.
http://ciekawe.tematy.net/2018/piszkonia/900/WP_2018-08-17_15-05-40_IMG_2310.JPG

iaa
24-08-2018, 23:15
Don pytał, czy się da rowerem - czy ja wiem, może się i da, ale po co.
449884498944990

Połonina ta uchodzi za urokliwą, zgodzę się z tym.
Ma jednak pewne mankamenty - krzyże - twórcom zabrakło polotu.
4499144992

bartolomeo
25-08-2018, 08:33
Czas schodzić w doliny, prawie 1100m w dół. Ja to zrobiłem w około 2 czy 3 godziny, ale ostatnią ćwierć zejścia szedłem tylko dlatego, że miałem kije - kolana się zbuntowały i nie bardzo chciały mnie nosić :sad: Jak zobaczyłem dno dolny i asfalt przez wieś to chciałem go całować :wink: Na dole, po płaskim, jako tako się szło, ale propozycję miejscowego taksówkarza przyjąłem jak wybawienie. Po chwili w pierwszym sklepie zapakowaliśmy się do auta i za moment wylądowaliśmy pod czeską gospodą. Kto przeszedł kiedyś przez Kołoczawę na piechotę wie, jaki to spory kawałek drogi.

A w czeskiej gospodzie był i zimny kwas, i barszcz ukraiński, a w końcu i prysznic i nocleg. Dla mnie górska część tej... wyprawy :wink: na tym się zakończyła.

coshoo
25-08-2018, 10:00
Kto przeszedł kiedyś przez Kołoczawę na piechotę wie, jaki to spory kawałek drogi.


Oj tak. Pamiętam jak przeszliśmy połoninę Krasną, zeszliśmy na początku wsi i ostatnie kilometry przez Kołoczawę do Stanicy szliśmy jak pokutnicy. Dało w kość na koniec dnia.

Wojtek Pysz
25-08-2018, 10:11
Dodam parę ilustracji z zejścia. Zejście zajęło dokładnie 2,5 godziny, a ostatnie 1/3 ja przeszedłem tylko dlatego, że nie przystawałem i nie zdejmowałem plecaka, bo gdybym przysiadł na dłużej, to bym nie wstał a gdybym plecak zdjął, to bym już z powrotem go nie założył;-)

Schodzimy. Pod nami stawek na przełęczy pomiędzy dwoma szczytami Strimby.
http://ciekawe.tematy.net/2018/piszkonia/900/WP_2018-08-17_16-08-38_IMG_2319.JPG

Tutaj przed nami Połonina Krasna
http://ciekawe.tematy.net/2018/piszkonia/900/WP_2018-08-17_16-44-02_IMG_2329.JPG

Stąd Strimba wygląda jak mała, płaska górka.
http://ciekawe.tematy.net/2018/piszkonia/900/WP_2018-08-17_16-44-11_IMG_2330.JPG

Już widać zabudowania Kołoczawy. W tle ciągle Krasna.
http://ciekawe.tematy.net/2018/piszkonia/900/WP_2018-08-17_17-52-56_IMG_2341.JPG

Jeśli na drodze (ścieżce, szlaku) jest taka przegroda, to nie znaczy, że nie można przechodzić, tylko żeby krowy nie uciekały. Zawsze obok jest "przełazek" dla ludzi.
http://ciekawe.tematy.net/2018/piszkonia/900/WP_2018-08-17_18-03-30_IMG_2343.JPG

Za chwilę "Ural" będzie startował w górę. Jechał on drogą o przekroju "V". Droga nie miała części płaskiej a koła samochodu zapierały się na jej bocznych ściankach.
http://ciekawe.tematy.net/2018/piszkonia/900/WP_2018-08-17_18-11-03_IMG_2345.JPG

Kolejna brama dla krów. Dla ludzi tym razem mała furteczka z boku.
http://ciekawe.tematy.net/2018/piszkonia/900/WP_2018-08-17_18-13-29_IMG_2348.JPG

I na koniec ten wytęskniony asfalt.
http://ciekawe.tematy.net/2018/piszkonia/900/WP_2018-08-17_18-28-35_IMG_2351.JPG

Ta taksówka, o której pisał bartolomeo, to młody mieszkaniec Kołoczawy ze starym Daewoo, który uprzątnął sprzęty gospodarskie w bagażniku, by upchnąć nasze plecaki (zmieściły się dwa). Był bardzo sympatyczny a swoje usługi proponował w sposób nienachalny. Przy okazji dowiedzieliśmy się, że w razie potrzeby może nas zawieźć także do Ust-Czornej. Dla chcących skorzystać:

http://ciekawe.tematy.net/2018/piszkonia/900/Iwan.jpg

bartolomeo
25-08-2018, 11:17
Pamiętam jak przeszliśmy połoninę Krasną, zeszliśmy na początku wsi i ostatnie kilometry przez Kołoczawę do Stanicy szliśmy jak pokutnicy. Dało w kość na koniec dnia.Mam takie same wspomnienia po Krasnej. A ze Strimby to jeszcze troszkę dalej.


Zejście zajęło dokładnie 2,5 godziny2.5 godziny zajęło mnie. Wam podobno 3 minuty krócej :wink:


Przy okazji dowiedzieliśmy się, że w razie potrzeby może nas zawieźć także do Ust-Czornej.Wcześniej także inny "podwoźnik" był gotów jechać do Ust-Czornej. Wygląda na to, że przejście Krasnej może teraz być znacznie łatwiejsze organizacyjnie.

Wojtek Pysz
25-08-2018, 11:44
2.5 godziny zajęło mnie. Wam podobno 3 minuty krócej :wink:
Krzychowi zajęło jeszcze mniej, przemknął obok mnie z szybkością błyskawicy kilkaset metrów przed asfaltem;-)

bartolomeo
25-08-2018, 12:17
Mam nadzieję, że się nie zawiedliście i też Wam się Piszkonia i Strimba spodobały.Mnie się bardzo podobały. I z pewnością na Piszkonię wrócę, ale na inną trasę: podejście czerwonym szlakiem z Kołoczawy a zejście przez Jasnowiec. Z noclegiem na górze ma się rozumieć :mrgreen:

Czy na Strimbę szybko wrócę nie wiem. Nie dlatego, że mi się nie podobała, ale jak sobie przypomnę zejście to mi się kolana uginają, mimo że siedzę :mrgreen:

bartolomeo
26-08-2018, 10:55
Wracamy do relacji! Wieczorem, w czeskiej gospodzie, nastąpiło niespodziewane spotkanie z drugą ekipą. Co robili od rozstania na Borówkowej Przełęczy pod Jasnowcem do ukazania się nam na Strimbie (tak, to byli oni, rozminęliśmy się o godzinę) i dalej opowiedzą sami. Jak zechcą :wink:

Ostatniego dnia pobytu na Ukrainie każdy robił co chciał :smile: Wojtek i ja mieliśmy dzień etnograficzno-cerkiewny. Zwiedziliśmy skansen w Kołoczawie a potem szczęśliwym zbiegiem okoliczności obejrzeliśmy dokładnie, z kapitalnym przewodnikiem, zabytkową cerkiew w Kołoczawie. Nawet do prezbiterium zostaliśmy oficjalnie wpuszczeni jako jedyni przedstawiciele Polski w wielonarodowej grupie zwiedzającej :wink: Zdjęć niestety nie mam żadnych, bo mi aparat postanowił odpocząć. Napiszę tylko krótko: skansen w Kołoczawie wart jest przeznaczenia na jego zwiedzanie dwóch-trzech godzin, wyjątkowej urody cerkiew godna jest zaś specjalnego wyjazdu poświęconego tylko jej.

Około 14oo rozpędziliśmy bolid marki VW i ruszyliśmy w kierunku Krościenka, gdzie już ostrzyli na nas zęby celnicy pracujący w reżimie strajku włoskiego...

Wojtek Pysz
26-08-2018, 11:16
Wchodząc do skansenu, spotkaliśmy grupę Czechów i Słowaków z przewodnikiem.
http://ciekawe.tematy.net/2018/piszkonia/900/WP_2018-08-18_10-04-22_IMG_2389.JPG

Przewodnik oprowadzał grupę w niekonwencjonalny sposób, np. w budynku starej szkoły usadził wszystkich w ławkach, jako uczniów.
http://ciekawe.tematy.net/2018/piszkonia/900/WP_2018-08-18_10-11-28_IMG_2390.JPG

Skansen zlokalizowany jest w pobliżu centrum Kołoczawy, na stokach góry Krasny Wierch na potokiem Bradułowiec. Potwierdzam opinie bartolomeo, że warto tu zajrzeć na dłużej.

http://ciekawe.tematy.net/2018/piszkonia/900/WP_2018-08-18_10-15-02_IMG_2392.JPG

http://ciekawe.tematy.net/2018/piszkonia/900/WP_2018-08-18_10-36-24_IMG_2399.JPG

Wojtek Pysz
26-08-2018, 11:44
W skansenie gromadzone są bardzo różne eksponaty - stare zabudowania i wyposażenie, parowozy i wagoniki kolejki wąskotorowej, samochody i motocykle. Są też dawne polsko-czechosłowackie słupki graniczne. Ten stał prawdopodobnie na górze Hruhła Młaka.
http://ciekawe.tematy.net/2018/piszkonia/900/WP_2018-08-18_10-26-26_IMG_2396.JPG

Parę zdjęć ze skansenu:

http://ciekawe.tematy.net/2018/piszkonia/900/WP_2018-08-18_10-28-30_IMG_2397.JPG

http://ciekawe.tematy.net/2018/piszkonia/900/WP_2018-08-18_10-42-11_IMG_2403.JPG

http://ciekawe.tematy.net/2018/piszkonia/900/WP_2018-08-18_10-41-30_IMG_2402.JPG

http://ciekawe.tematy.net/2018/piszkonia/900/WP_2018-08-18_10-49-13_IMG_2412.JPG

http://ciekawe.tematy.net/2018/piszkonia/900/WP_2018-08-18_11-02-23_IMG_2414.JPG

http://ciekawe.tematy.net/2018/piszkonia/900/WP_2018-08-18_11-15-21_IMG_2417.JPG

http://ciekawe.tematy.net/2018/piszkonia/900/WP_2018-08-18_11-16-49_IMG_2419.JPG

Wojtek Pysz
26-08-2018, 17:48
Na zakończenie będzie o cerkwi. Nosi wezwanie Świetego Ducha i pochodzi z XVII wieku. Jest bardziej podobna do cerkwi marmaroskich, niż do do tych, które znamy po "naszej" stronie Karpat.
http://ciekawe.tematy.net/2018/piszkonia/900/WP_2018-08-18_12-47-36_IMG_2427.JPG

Obeszliśmy cerkiew dokoła i już zabieraliśmy się do powrotu, gdy za cerkiewnym płotem usłyszeliśmy głosy i zobaczyliśmy ludzi. Jednak bramka w ogrodzeniu była zamknięta. Nasze zmagania z łańcuszkiem, uniemożliwiającym wejście ktoś usłyszał i w otwierającej się furtce zobaczyliśmy napotkanego w skansenie przewodnika. A po chwili jego czesko-słowacką wycieczkę. Najpierw wysłuchaliśmy dokładnego omówienia historii i architektury cerkwi, z którego niewiele zrozumieliśmy, ale wszystko musiało być po kolei.
http://ciekawe.tematy.net/2018/piszkonia/900/WP_2018-08-18_13-01-00_IMG_2438.JPG

Znalazł też specjalny "bonus" dla nas, Polaków: jedyny w okolicy krzyż rzymsko-katolicki, upamiętniający węgierskiego dobrodzieja o nieznanym już dzisiaj nazwisku. Krzyż został szybko odsłonięty z maskujących go krzaków. Krzyż jest żeliwny a figura Chrystusa ma nogi przybite jednym gwoździem (obecnie w kościołach wschodnich - dwoma). Dokładniejsze odsłonięcie krzyża przez pana przewodnika ujawniło, że na dole jest wizerunek Bohamatieri (po waszemu: Matka Boska - dodał przewodnik).
http://ciekawe.tematy.net/2018/piszkonia/900/WP_2018-08-18_13-04-09_IMG_2442.JPG

Po półgodzinnym wstępie mogliśmy w końcu wejść do cerkwi. W czasach radzieckich cerkiew zamieniono na muzeum ateizmu a oryginalne wyposażenie wywieziono do skansenu w Użgorodzie.
http://ciekawe.tematy.net/2018/piszkonia/900/WP_2018-08-18_13-12-18_IMG_2447.JPG

Obecnie cerkiew nie pełni funkcji sakralnych, przechowywane są tu stare księgi i dokumenty, gromadzone głównie staraniem naszego przewodnika.
http://ciekawe.tematy.net/2018/piszkonia/900/WP_2018-08-18_13-14-17_IMG_2449.JPG

Elementy sztuki sakralnej łączą się tu z elementami rzemiosła domowego.
http://ciekawe.tematy.net/2018/piszkonia/900/WP_2018-08-18_13-23-02_IMG_2453.JPG

Na koniec kilka osób zostało ubranych w stroje regionalne ...
http://ciekawe.tematy.net/2018/piszkonia/900/WP_2018-08-18_13-31-21_IMG_2457.JPG

... w celu zrobienia pamiątkowych zdjęć.
http://ciekawe.tematy.net/2018/piszkonia/900/WP_2018-08-18_13-33-08_IMG_2461.JPG