-
Pytanie o brody...
Chcialbym dojechac samochodem do Duszatyna, ale widze na mapie, ze bede musial trzykrotnie pokonac rzeke. Czy ktos z Was jechal tam zwykla osobowka i wie jak sprawa wyglada?? (w moim przypadku chodzi o passata..)
Prosze o info,
pozdrawiam serdecznie!
-
dodam, ze chce uniknac dojazdu od strony Komanczy...
-
Ja mam cytrynę AX i jeżdże :lol: Bez obaw, należy brać tylko poprawke na opady atmosf.bo moga opóźnić powrót...
P.S. ...Brodę też mam :lol: :lol: :lol:
-
ok, dzieki Jabol :wink: zobaczymy co z tej wycieczki bedzie. Moze jakos wroce :shock:
-
Pasat jest dość niski...
Woda bywa wysoka...
Bywa przybór 100cm w godzinę.
W samym Duszatynie bez problemu przejedziesz. Ułożono płyty drogowe i jak nie pada to spokojnie przejedziesz. Zawsze najtrudniejszy był bród w Mikowie, szczególnie końcówka. Ostatnio jeździłem jednak od Komańczy, więć nie wiem, czy wszystkie brody poprawiono płytami, czy tylko ten przy Duszatynie
Długi
-
cóż, chyba trzeba bedzie to po prostu sprawdzic.. a czy jest tam jak zawrocic w razie czego?
-
Droga jest dość wąska, możesz trochę się cofać, aż coś znajdziesz. Jak przejedziesz w Mikowie, to dalej też dasz sobie radę. Przy drugim trudniej zawrócić, przy trzecim bez problemu, czwarty przejedziesz zawsze. Tylko przy deszczu nie. Ale jak popada to utkniesz na pierwszym. Tak naprawdę to pierwszy bród będzie w Smolniku, bo most był ostatnio mało przejezdny.
Długi
-
Dzieki bardzo! sproboje przejechac. Jak nie da rady tedy, to pojade dluzsza droga przez Komancze - tam chyba nie ma szczegolnych problemow? (pamietam tylko jedno szczegolne osuwisko - tam skad jest widok na most waskotorowki..)
-
2 załącznik(ów)
Na dzień dzisiejszy woda jest niska. Brodów jest 4. Wg mnie najtrudniejszy jest przedostatni - licząc od Mikowa. Czasem problemem może byc nie wysokość zawieszenia, tylko sposób przejazdu - co widać na zdjęciu poniżej. Polonez nie takie rzeczy wytrzymuje, jednak na wspomnianym brodzie utknałem 3 lata temu z powodu zbyt szybkiej jazdy. To trzeba robić delikatnie :) Szybsza jazda spowodowała zalanie układu elektrycznego i musialem czekać aż franca wyschnie. Ten bród jest dosć długi, bo przejeżdza się go na skos, tuż przed wyjazdem jest zagłębienie (wody miałem równo z podłogą). Teraz żałuje że juz nie mam "poldka" - mimo wszystko czasem sie przydawał,choć na bieszczadzkie warunki lepszy był Wartburg.
-
no to ladnie :shock: jeszcze troche a zrezygnuje z tej akurat drogi :( nie jestem zbyt wytrawnym kierowca i wlasnie tego sie obawiam, ze po prostu utkne. Teoretycznie wiem jak nalezy pokonywac takie przeszkody - trzeba prowadzic przed soba fale, nie pozwalajac jej sie cofnac.. tylko jak to zrobic w nurcie rzeki? :shock: oto jest pytanie :?