skleroza wschodniokarpacka
Męczy mnie tak pewna myśl i za nic nie mogę sobie przypomnieć...
Mianowicie: w czwartek, 11.VI. w Meżhorie/Miżhiria (Межгоье) około 16 wysypaliśmy się grupą z autobusu Stryj-Użhorod. Do tego samego autobusu wsiadła grupa Polaków, jakieś 4-5 osób. Jeden osobnik z grupy, w okularach i koszulce kimbowych manewrów na Pikuju wydał mi się znajomy, gdzieś już tą gębę widziałem ;-) Nie zdążyłem podejść i po prostu spytać, więc jeśli wyżej opisany to przeczyta to będę dźwięczny za ulżenie mej sklerozie.
Odp: skleroza wschodniokarpacka
Przed chwilą się z nim widziałem w Czarnym Kocie, więc jest szansa, że się odezwie :)
Ja miałem też taką koszulkę, ale w plecaku, a żadnego wysypującego się z marszrutki kurczaka z karabinem nie widziałem, chyba że się przebrał w radocyńską koszulkę ;)
Odp: skleroza wschodniokarpacka
Psiakość, całkowita dekonspiracja...
Idę postawić 63 żelazka na parapet ;)
Odp: skleroza wschodniokarpacka
Jest lekarstwo na tą sklerozę. Trzeba się zmierzyć twarzą w twarz z tymi podejrzanymi osobnikami. Wczoraj była okazja w Czarnym Kocie a następna dopiero 15 lipca.
Na dworcu w Miżhirji dwie osoby z naszej grupy występowały w koszulkach manewrowych.
Dylemat
Cytat:
, gdzieś już tą gębę widziałem ;-)
pozostanie nie rozwiązany. Rozwiązania szukaj w wątku -> rzeszowski lokal kontaktowy