10 załącznik(ów)
Marcinowe spacery po Bieszczadach i okolicach
San
Przełom roku to jedna z większych traum dla ludzkiego ciała i umysłu. Szary, mgielny, mżawkowy noworoczny poranek zachęcał tylko do jednego - do spaceru nad San. Ta rzeka w kążdą, a zwłaszcza w nietypową pogodę wygląda wspaniale, choć ludzie sporo robią by ten jej wygląd popsuć. Na nogi wdziałem gumofile, na głowę założyłem uszankę. Ewa zapięła Funiakowi smycz, żeby nie zdemolował niczego podczas przejścia przez wioskę. Po chwili byliśmy już na błoniach nad Sanem. Przy rozlewiskach było sporo kwiczołów, a po wierzbowych zaroślach buszowały stada srok. W dół Sanu poleciały trzy kormorany. Z przeciwnego brzegu spłoszyła się siwa czapla. Na nadrzecznych pastwiskach konie skubały zieloną trawę. Doszliśmy do skał przy zakręcie Sanu, ale woda była zbyt wysoka, żeby przejść. Ścieżką po przełomowym zboczu nad Sanem wdrapaliśmy się na górę i idąc nad porośniętą ciepłym grądowym lasem skarpą szliśmy w dół rzeki. Przez ostatnie dwadzieścia lat skarpa i osuwiska mocno zarosły drzewami i krzewami - głównie leszczyną, ale gdzieniegdzie zachowały się jeszcze bielejące niczym kości pozostałości jałowców. Gdy doszliśmy do lasu jeszcze bardziej się zachmurzyło i pociemniało. Na gałązce leszczyny znalazłem jakiegoś śluzowatego żółtego grzybka. Na pniach starych dębów zieleniły się liście paprotki zwyczajnej. W koronach drzew - wejmutek, lip i dębów popiskiwały stadka mysikrólików i sikorek ubogich...
Odp: Marcinowe spacery po Bieszczadach i okolicach
Proszę bardzo - ile można wypatrzeć jak się to umie robić?A wydawałoby się,że taka nudna rzeczywistość nan nastała!
10 załącznik(ów)
Odp: Marcinowe spacery po Bieszczadach i okolicach
... Stare dęby trochę ucierpiały podczas październikowej okiści, ale większość stoi jak stała. W miejscu gdzie się kończy wzniesienie porosłe lasem, a zaczyna znów otwarta dolina na Sanie wypatrzyłem stadko łąbędzi niemych. Usłyszeliśmy daleki wystrzał, który dobiegł od strony Horodyska - wędkarze pewnie przepłaszali kormorany. Przecieliśmy po prostej szeroką dolinę i weszliśmy w łęgowe zarośla. Wśród rodzimych nadrzecznych drzew wypatrzyliśmy kilka ekspansywnych egzotów zza oceanu - klonów jesionolistnych, które już chyba na trwałe się zadomowiły w naszych dolionach rzecznych. Z wierzb zwisały obumarłe pędy kolczurki z pustymi kolczastymi owocami - również rośliny obcej. Doszliśmy do bobrzej ścieżki, która wychodziła z wody i ruszyliśmy wzdłuż niej docierając do wielopniowej jabłoni, którą zaopiekowały się bobry. Znów znaleźliśmy się na otwartej przestrzeni. Spłoszony zając uciekł w stronę lasu. Miło mnie to spotkanie zaskoczyło, bo przez ostatnich parę lat ciężko było o takie spotkanie, a od dwóch-trzech lat zajęcy jakby przybyło. Doszliśmy do ciemnej ściany lasu. Po drugiej stronie Sanu spowite mgłami jedliny wyglądały nadzwyczaj ciekawie i niedostępnie. Szliśmy polną dróżką przy lesie. Pośród dębów i jodeł stoją jeszcze sadzone przez hrabiego olbrzymie wejmutki i żywotniki. Przy stosie gałęziówki weszliśmy w niewielki wąwóz i wzdłuż niego w górę. Po lewej stronie w porolnym bezlistnym teraz lesie dobrze było widać tarasowy układ dawnych pól. Doszliśmy do pokrytego polami i ugorami wypłaszczenia na sczycie przez które środkiem biegnie wyniesiona polna droga. Na zakończenie spaceru przytrafiło nam się jeszcze jedno miłe spotkanie, gdzieś z jakiejś samotnej niskiej sosny zerwał się puszczyk uralski i przez kilkaset metrów leciał przed nami przysiadając co pchwilę na przydrożnych drzewach. Ciemniło się, więc trudno było mu zrobić zdjęcie, ale piękny był i wielki.
Odp: Marcinowe spacery po Bieszczadach i okolicach
Czyli Barnaba prawdę mówił - śniegu nie ma....
pozdrawiam
Odp: Marcinowe spacery po Bieszczadach i okolicach
Cytat:
Zamieszczone przez
bertrand236
Czyli Barnaba prawdę mówił - sniegu nie ma....
pozdrawiam
Bertrandzie niedokładnie przyjrzałeś się zdjęciom - śnieg jest tylko, że mało ;)
Odp: Marcinowe spacery po Bieszczadach i okolicach
Marcinie,przybliż mi te wejmutki!To gatunek czego?Zdaje mi się,że któres z naszych drzew owocowych rodzi wejmutki-grusza,wiśnia?Coś pokręciłam?Wyprostuj,proszę!
Odp: Marcinowe spacery po Bieszczadach i okolicach
Cytat:
Zamieszczone przez
WUKA
Marcinie,przybliż mi te wejmutki!To gatunek czego?Zdaje mi się,że któres z naszych drzew owocowych rodzi wejmutki-grusza,wiśnia?Coś pokręciłam?Wyprostuj,proszę!
Wejmutka Pinus strobus to gatunek dużej sosny pochodzący z Ameryki północnej. Dawniej, zwłaszca na przełomie XIX/XX wieku była często sadzona w lasach. W Bieszczadach sporo jej w dawnych lasach Krasickich.
Odp: Marcinowe spacery po Bieszczadach i okolicach
Cytat:
Zamieszczone przez
marcins
... Usłyszeliśmy daleki wystrzał, który dobiegł od strony Horodyska - wędkarze pewnie przepłaszali kormorany.
Hej Marcinie! A powiedz mi z czego niby ci wędkarze mogli wystrzelić ? Hę ?Wędką inaczej się "poluje ":wink:.
Dziś też slyszalem strzały ale to byli myśliwi (rozpoczęli widocznie sezon ).
PF
Odp: Marcinowe spacery po Bieszczadach i okolicach
Cytat:
Zamieszczone przez
PiotrekF
Hej Marcinie! A powiedz mi z czego niby ci wędkarze mogli wystrzelić ? Hę ?...).
PF
;) Widziałem jak się strzela z bata. A wędka trochę do bata podobna jest....
Pozdrawiam
Odp: Marcinowe spacery po Bieszczadach i okolicach
Cytat:
Zamieszczone przez
PiotrekF
Hej Marcinie! A powiedz mi z czego niby ci wędkarze mogli wystrzelić ? Hę ?Wędką inaczej się "poluje ":wink:.
Dziś też slyszalem strzały ale to byli myśliwi (rozpoczęli widocznie sezon ).
PF
Od paru lat prowadzona jest akcja przepłaszania kormoranów na Sanie. Strzałów było kilka w regularnych odstępach czasu. Poza strzelaniem poustawiane są również takie strachy na wró.... to znaczy na kormorany. Co ciekawsze kormorany są dość przewrażliwione na punkcie strzałów, ale niektórych innych ptaków to raczej nie rusza. Były też chyba próby starania się o odstrzał, ale nie wiem jak jest w tym roku. Zajmuje się tym Straż Rybacka.