1 załącznik(ów)
Odp: czarnohora we wrześniu
Udało się!!!
Fota z howerli :) sorry za jakość ale i tak autorowi należą się brawa za to że odważył się wyjąć aparat :)
Załącznik 20235
Odp: czarnohora we wrześniu
:-P Noooooo !
rzeczywiście pięknie było, nie takie zwykłe tamto owamto.
Odp: czarnohora we wrześniu
na próbę zdjęcie ze schronu pod Howerlą
[IMG]http://img201.imageshack.us/img201/3158/pict0320m.jpg Uploaded with ImageShack.us[/IMG]
Odp: czarnohora we wrześniu
no to zacznę :)
Zaczęło się dość powolną podróżą przez Małopolskę i Słowację, granicę przekraczamy w Użgorodzie, i tu pierwsze zdziwienie... Słowacy szukają numerów nadwozia i sprawdzają stan licznika (przebieg) !!?? Z kolei ukraińska odprawa to wielki acz krótki chaos :) pan celnik okazuje się być miłośnikiem gór i tylko każe wyjąć plecaki z bagażnika, rozdaje deklaracje celne, które wypełniamy dość pobieżnie, po kilku minutach wraca rzuca okiem na deklaracje obmacuje jeden z plecaków i mówi możecie jechać :) sami nie wierzyliśmy że tak szybko...
Do Rachowa docieramy w sobotę koło 22. pensjonat Smerekowa Chata jest pełny (w niedzielę jest święto ludowe Huculska Bryndza) ale Vasyl pokoje dla nas trzymał!
Po zakupie piwka w sklepie całodobowym, spędzamy sympatyczny wieczór na ganku... nie spodziewaliśmy się wtedy co jeszcze nas tej nocy czeka...
Otóż zza załomu ganku wysuwa się głowa i rzecze: Dawaj riebiata, poznakomimsja!
cdn.
Odp: czarnohora we wrześniu
Cytat:
Zamieszczone przez
damian
no to zacznę :)
Zaczęło się ...
Otóż zza załomu ganku wysuwa się głowa i rzecze: Dawaj riebiata, poznakomimsja!....
Damian...dawaj, dawaj dalej....dobrze się zaczyna.... ale czekam niecierpliwie na cd.
Odp: czarnohora we wrześniu
Cytat:
Zamieszczone przez
damian
.. nie spodziewaliśmy się wtedy co jeszcze nas tej nocy czeka...
Otóż zza załomu ganku wysuwa się głowa i rzecze: Dawaj riebiata, poznakomimsja!
cdn.
wyglada niezle!!!!!!!! :-) :-)
te trzy slowa wskazuja ze zarowno relacja jak i zdjecia beda ciekawe!!! :-)
(jak ja lubie jak mowia na nas "riebiata"!)
Odp: czarnohora we wrześniu
No to ciągnę wątek :)
w kącie ganku ukryty był stolik przy którym siedziało 3 jegomości... jeden starszy, jeden młodszy, a jeden najmłodszy, którego o tej porze nie powinno już tam być... ale cóż co kraj to obyczaj :)
Okazało się że to 2 Rosjanie (starszy i młodszy - 1600km pociągiem z Biełgorodu) i ukrainiec z Charkowa (najmłodszy) którzy przyjechali tam 'uprawiać' SJELSKIJ TURIZM (termin ten spodobał się nam niezwykle) i zwieńczyć pobyt rzeczonym festiwalem... wyżalili się nam Ruscy że tydzień już ten sjelskij turizm uprawiają i się nudzą okropnie bo... nie mają z kim pić :razz:
Jako że dobre serca mamy, a i akcję górską planowaliśmy dopiero na poniedziałek to postanowiliśmy im pomóc w tej sielskiej turystyce... znikąd pojawił się koniak (okazało się, że w okamgnieniu młodszy skoczył do sklepu po towar) a i my zapasy mieliśmy jakoweś... i tak sobie do porannych godzin gawędziliśmy o historii, polsce, rosji, czeczeni(to weteran był w stopniu majora - dlatego mówię że starszy, bo, choć wiekiem młodszy nawet ode mnie - najmłodszego uczestnika wyrypy, to doświadczony życiem - co było widać na twarzy)... i wielu innych mniej lub bardziej uczonych tematach.
Powiem tylko że wydusiliśmy z nich przeprosiny za Powstanie Warszawskie i ruskie tanki 'patrzące' na płonącą Warszawę!!! taka impra była :)
Niedziela zaś zaczęła się koło południa... ale to już w następnym odcinku....
Odp: czarnohora we wrześniu
Cytat:
Zamieszczone przez
damian
(starszy i młodszy - 1600km pociągiem z Biełgorodu..
oj bielgorod :) ile wspomnien z tego miasta :)
Cytat:
Zamieszczone przez
damian
którzy przyjechali tam 'uprawiać' SJELSKIJ TURIZM .
coz za piekny termin :) wreszcie wiem jak nazwac i nasze wedrowki! (bo jak niektorzy kazde chodzenie z plecakiem nazywaja "trekingiem" to mnie smiech bierze...)
Cytat:
Zamieszczone przez
damian
Powiem tylko że wydusiliśmy z nich przeprosiny za Powstanie Warszawskie i ruskie tanki 'patrzące' na płonącą Warszawę!!! taka impra była :)
.
o to sie chwali! jacys fajni ludzie...
coz damian powiem- zazdroszcze wyprawy- chocby caly wyjazd na tym jednym dniu mial sie skonczyc to juz warto bylo!
Odp: czarnohora we wrześniu
No Buba sjelskij turizm nie przewiduje za bardzo noszenia plecaka... owszem dźwiga się często, ale dość niewielkie ciężary... max 100gram:-P
Tak więc niedziela zaczęłą się koło południa i z bólem głowy... poszliśmy więc na śniadanie do autentycznie autentycznej kanjpki Julian (polecam)... Pani super przemiła zapytały czy po kieliszku czy całą flaszkę chcemy :shock: To było jej pierwsze pytanie po dzien dobry !!! grzecznie odmówiliśmy ku jej zdziwieniu, ale jak zamówiliśmy po piwie to jej przeszło... śniadanko dobre (pieliemeny) i ruszyliśmy na festiwal.
Na festiwalu tłumy ludzi, większość w strojach ludowych! Piękna pogoda sprzyjała całej imprezie, na straganach można było kupić wszystko: sery, wędliny, sało, alkohole domowej roboty, nawet zakarpackie wino gronowe z niewielkich winnic (tu zatrzymałem się dłużej degustując każde jedno prawie - takie zboczneie mam)
Na potężnym zboczu umieszczona jest scena skąd dochodziły dźwięki huculskiej muzyki, które w miarę podchodzenia pod górę mieszały się z dźwiękami kapel huculskich grających we wszystkich straganach... Otóż impra ta mniej więcej polega na tym że każda zakarpacka wieś czy miasteczko prezentuje swój 'image', jest kapela, są stroje ludowe, pieknie zastawione stoły, wyroby artystyczne itp. takie prezentacje ocenia grupa 'inspektorów' którzy wszędzie są częstowani tajemniczym przezroczystym płynem ;) oraz bograczem, sałem itp.
Problem polega na tym, że zwiedzający czują się jak w muzeum trochę bo choć pyszności są o wyciągnięcie ręki to nielzja... tylko dla organizatorów...
więc łazimy z wywieszonymi jęzorami, bo ciepło i suszy... ale podziwiamy piękne stroje, piękno otaczającego krajobrazu, pogodę ducha ludzi, udzielamy wywiadu lokalnej telewizji :) stajemy w kolejce do straganu z OBOLONEM i siadamy na ławach amfiteatru, a tam nasz major :) znowu koniak... tyle że butelka leżała na słońcu i ma temperaturę herbaty... miałem trochę zajęte gardło i mały katar, ale po tym gorącym koniaczku odeszło jak ręką odjął:)
wymigujemy się czymś i ruszamy w dół pooglądać miasteczko, po drodze robimy zakupy, wino, sery, schab, kiełbasa, słoninka, śliwowica... większość rzeczy pożeramy na kolację i śniadanie - śliwowica zostaje w bagażniku auta...
Rachów obchodzimy powolnym krokiem, ale wrażeń nie będę tu opisywał... dość ponure generalnie... choć są i pozytywy.
Kładziemy się spać koło północy bo rankiem ruszamy w góry!
ale to już niebawem...
wklejam kilka zdjęć z festiwalu...
http://img338.imageshack.us/img338/1...h024321.th.jpg
http://img683.imageshack.us/img683/9...rnoh027421.jpg
By dampod
http://img178.imageshack.us/img178/7...rnoh035521.jpg
By dampod
http://img521.imageshack.us/img521/3...rnoh042821.jpg
By dampod
http://img827.imageshack.us/img827/1...rnoh046921.jpg
By dampod
http://img580.imageshack.us/img580/6...rnoh041721.jpg
By dampod